OK, mam teraz chwilkę to spróbuje się odnieść do niektórych spraw poruszonych tutaj w temacie. Dziś najaktywniejszy z nas jest Syzyf, więc akurat odniosę się do jego wypowiedzi. 
Z wieloma rzeczami, które napisałeś w 5 punktach o potrzebach emocjonalnych mężczyzny mogę się zgodzić, jestem w stanie zrozumieć Twój męski punkt widzenia na pewne sprawy. To co przedstawię poniżej, to wyłącznie mój punkt widzenia na niektóre poruszone przez Ciebie kwestie.
Syzyf napisał/a:EDIT:
Teraz mi się przypomniała historia z terapii. Mężczyzna ma potrzebę dawania kobiecie wsparcia, tylko niektóre z nich, wolą iść do przyjaciółki, by się wygadać. A to jest moim zdaniem "gwóźdź do trumny". Zaprzepaszczamy sobie szansę na zbudowanie bliskości. Opowiadają później, o swoim mężu, że czują od nich chłód emocjonalny. My mężczyźni wbrew pozorom, czujemy, że coś przed nami ukrywacie, a wtedy to uciekamy do swojej jaskini, zamykamy się.
Syzyf, tu bym nie demonizowała roli Przyjaciółek. Nie na każdy temat da się porozmawiać z facetem, naprawdę. Oczywiście idealnie jest, jeśli tych tematów, o których wspólnie możemy rozmawiać jest wiele, ale są dziedziny, na których mężczyzna się po prostu nie zna. No przyznasz, że nikt nie jest alfą i omegą. Wspaniale, jeśli mężczyzna okazuje gotowość do rozmowy, ale są rzeczy o których z nim nie pogadasz. A poza tym dla mnie takie zawężanie się do rozmów tylko z mężem / żoną jest bardzo ograniczające, również intelektualnie.
Zazdrość o Przyjaciół? <kręci głową> To mi podchodzi pod zaborczość.
Powiem Ci z mojego podwórka. Mój mąż nie znosił rozmów o mojej pracy. Nie chciał mnie słuchać. Nudziło go to, co miałam do powiedzenia na ten temat.
Nie miałam wyjścia, jak umówić się z kumpelką i sobie z nią po prostu pogadać. 
Syzyf, ja rozumiem, że to Twoje drugie zdanie, które pogrubiłam, to jest pokłosie doświadczeń ze zdradzającą żoną. Lub tak mogą mieć osoby chorobliwie podejrzliwe. Nigdy nie dałam mojemu mężowi powodów do niepokoju, że robię coś za jego plecami. Takie myśli się pojawiły w jego głowie, sam mi to powiedział, ale to był jego problem, nie mój, że on był zazdrosny.
I jeszcze wychodzi mi tu ogromna potrzeba bycia w centrum uwagi tej drugiej osoby. No tak się nie da ... To bardzo obciążające dla tej drugiej osoby. Nie mogę wyjść do koleżanki pogadać, bo mój facet będzie się czuł odtrącony i zamknie się w jaskini...
Syzyf napisał/a:Potrzeba spokoju
Są kobiety, które reagują alergicznie na każde wyjście z kumplami. „Jak on mógł mnie zostawić samą, zdradza mnie ze swoimi kumplami”. Niektórzy faceci biorą konsolę i zaczynają grać przez kilka godzin. Inni spędzają każdy weekend przed telewizorem kibicując swojej ulubionej drużynie. W tygodniu tez, bo przecież jest Liga Mistrzów i gra Robert Lewandowski. Warto to docenić, to jest jego przestrzeń i oaza spokoju.
Ja do osób reagujących alergicznie na kontakty towarzyskie mojego męża z kolegami nigdy nie miałam. Powiem więcej, sama go do takowych zachęcałam, a kumple mojego męża mające żony trzymające ich na smyczy nadziwić się nie mogli, że taka "tolerancyjna jestem". Dla mnie to była normalna rzecz. Jeszcze go do tej oazy spokoju zachęcałam, bo to oznaczało dla mnie też odrobinę przestrzeni dla siebie.
Syzyf napisał/a:3. Potrzeba wyrażania uczuć.
Mężczyźni, to z reguły zdobywcy. Jak już upolują jakąś zwierzynę szybko spoczywają na laurach. Nie oczekuj od niego, że wyrazi swoje uczucia częściej niż Ty jemu. Doceń jego kwiatki raz na dwa lata, albo przytulenie podczas mycia naczyń. Poza tym większość mężczyzn nie została nauczona wyrażania uczuć.
Zgodzę się, że wielu mężczyzn nie nauczyło się wyrażać uczucia. Nie będę dyskutować, tak często jest. Kwiatek, przytulenie się czy jakikolwiek inny miły gest nigdy nie przechodzi u mnie bez echa. Martwi mnie tylko ta postawa myśliwego spoczywającego na laurach ... Jak za długo tak odpoczywa, to ja się mogę zacząć martwić, że zupełnie stracił mną zainteresowanie. Albo znalazł sobie nowy target, [czyt. kochankę] tak jak było w moim przypadku.
Syzyf napisał/a:4. Potrzeba wsparcia
Większość Panów również go potrzebuje, choć mało który się do tego przyzna.
Każdy, bez względu na płeć czy wiek tego wsparcia potrzebuje. Na ile mogę daję je i wiem i widzę, że otrzymuję to samo.
Syzyf napisał/a:5. Potrzeba zrozumienia
Mężczyzna nastawiony jest na szukanie rozwiązania. Kiedy płaczesz, albo chodzisz naburmuszona nie domyśla się, o co chodzi. Nie każ mu się domyślać, tylko powiedz wprost, o co chodzi. Powiedz mu z czym masz problem, albo poproś go, aby Ci nie doradzał, tylko wysłuchał.
To interesujące, bo ja problemów ze szczerą i otwartą komunikacją nie mam.
Tu się uśmiechnęłam szeroko przy tym punkcie. 
Tak. Myślę, że dość jasno przedstawiam swój punkt widzenia kobietom i mężczyznom. Jak mnie odbieracie, tego nie wiem. 
Natomiast przypadek mojego osobistego męża wyglądał tak - mój mąż nie wyrażał gotowości słuchania mnie.
Co więcej, kiedy jasno określałam, o co mi chodzi, on czuł się ... "przytłoczony".
Wyrażałam się może zbyt dobitnie jak dla niego akurat, ale to już nie ma znaczenia. Innemu mężczyźnie może mój sposób komunikowania się przypadłby do gustu.
_______________________________________________________________________________________________
Syzyf, jeśli inspirujesz się postami na forum i tworzysz własne teksty na swoim blogu, dla mnie to jest OK. To jest przestrzeń publiczna, korzystamy z niej w ten sposób.
Jeśli chcesz zacytować moją wypowiedź, proszę o konkretną konsultację ze mną. Nie uznaję sytuacji, w której ktoś robi "kopiuj-wklej" tego co sama piszę, bez mojej wiedzy i zgody.
Czy powyższe potraktowalibyście jako atak na osobę Syzyfa czy przykład otwartej komunikacji z mojej strony?