moje cudowne życie po rozwodzie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Strony Poprzednia 1 75 76 77 78 79 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4,941 do 5,005 z 15,029 ]

4,941 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-10-21 00:10:48)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
kaja77 napisał/a:

Mag ja pisałam że usłyszałam że jak bym krótsze kiecki i cieńsze szpilki nosiła to by mnie nie rzucił sad

Czysta złośliwość i głupota wypowiadającego te słowa. Pisałam już, że zdradzane są najpiękniejsze i najseksowniejsze kobiety świata. Zdrada leży w umyśle zdradzającego.

Zobacz podobne tematy :

4,942

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Alika ja miałam ochotę po łbie im dać smile

4,943

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Zmykam już

Kolorowych snów Wam i sobie życzę smile

Dobranoc.....

4,944

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Zeżarłam kanapkę z masłem i czosnkiem big_smile i tak mnie jutro nikt nie będzie całował big_smile jeden plus

4,945

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

No ale nie powiedziałaś co Cię wnerwia bo ... bo chyba nie ja sad

4,946

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ja też zmykam, Dziewczyny. smile Moje myśli i wzrok też podążają w stronę lodówki... big_smile


See you tomorrow. smile

Dobrej nocy!

4,947

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Wszystkich wystraszyłam ..... tym czosnkiem ?

4,948

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
kaja77 napisał/a:

No ale nie powiedziałaś co Cię wnerwia bo ... bo chyba nie ja sad


Oczywiście,że nie Ty  wink

4,949

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Domyślam się że pogląd że zdradzana osoba jest .....

4,950

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

No ta ja sobie sama tu ze sobą cichutko posiedzę bo mi milion myśli przewala się przez głowę

4,951

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Kawa niby dzialala ale przyzwyczajenie tez walczy bo jest 3.30 !

alika40+ napisał/a:

Ps Piotrze, a gdzie ja napisałam,że czuję się nieatrakcyjna ???? hmm

Chodzilo mi o to ze odnioslyscie wrazenie ze ja tak sądzę ze wy jestescie nieatrakcyjne choc o was NIC nie mowilem. Uff trudne to dogadywanie sie jednak.

Kaja ~tak rozkminiasz ten swoj zwiazek i czasem ja z Tobą. Czy przypadkiem wasze role nie zostaly niechcaco odwrocone? Chodzi mi o dominacje~ sytuacje kiedy kobieta zaczyna panowac nad wszystkim, rzadzic, wymagac i domagac sie (seksu ) a facet ~moze poczatkowo to nawet podobac mu sie i akceptowac bo mu tak wygodnie ~z czasem staje sie ciepla klucha i nie czuje sie przy niej meski, lozko tez mu wtedy nie wychodzi wiec ucieka w obrazę , kare, wina obarcza kobiete. Kobieta przestaje czuc sie atrakcyjna wiec deprecha. On przestaje byc przy niej meski wiec tez deprecha.  Moze od razu powiem ze nie upatruje tu winy kobiety ani nie usprawiedliwiam faceta. Wine upatruje tylko jak zwykle w nieartykulowaniu problemu braku checi do rozmowy i sluchania ~do rozwiazania sprawy.

4,952

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry smile
Kawę zapodaje,ktoś chętny ??? smile
http://www.tapeta-czekoladka-filizanka-goracej-kawy.na-pulpit.com/zdjecia/czekoladka-filizanka-goracej-kawy.jpeg

4,953

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:

Czy przypadkiem wasze role nie zostaly niechcaco odwrocone? Chodzi mi o dominacje~ sytuacje kiedy kobieta zaczyna panowac nad wszystkim, rzadzic, wymagac i domagac sie (seksu ) a facet ~moze poczatkowo to nawet podobac mu sie i akceptowac bo mu tak wygodnie ~z czasem staje sie ciepla klucha i nie czuje sie przy niej meski, lozko tez mu wtedy nie wychodzi wiec ucieka w obrazę , kare, wina obarcza kobiete. Kobieta przestaje czuc sie atrakcyjna wiec deprecha. On przestaje byc przy niej meski wiec tez deprecha.  Moze od razu powiem ze nie upatruje tu winy kobiety ani nie usprawiedliwiam faceta. Wine upatruje tylko jak zwykle w nieartykulowaniu problemu braku checi do rozmowy i sluchania ~do rozwiazania sprawy.

Piotrze, to jest właśnie dramat naszych czasów, że tradycyjne role kobiece i męskie się odwróciły. Żyjemy w czasach silnych kobiet. Dla niektórych mężczyzn to może być problem.

To, jak się mężczyzna czy kobieta czują ze sobą, zależy wyłącznie od nich. Mówimy tutaj o poczuciu własnej wartości, samoocenie.

Moim zdaniem facet, który ma wysokie poczucie własnej wartości, nie będzie miał problemu z kobietą o silnej osobowości, nie pomyli tego z dominacją, choć wiem, że linia demarkacyjna jest dość cienka.
To jest prawda, co piszesz, Piotrze. Facet, który nie czuje się "męski" przy silnej kobiecie, będzie ją obarczał winą za to.


Natomiast ja uparcie powtarzam - drugi człowiek może wpłynąć na wiele sposobów, w tym na nasz nastrój, ale nie może zachwiać naszej samooceny. To jest myślenie nas samych o sobie. Na to wpływ mamy tylko my sami.



Druga kwestia kluczowa, z którą się zgadzam, Piotrze, to oczywiście skuteczna komunikacja w związku. Nieumiejętność wyrażania swoich emocji, oczekiwań, zdania nieuchronnie prowadzi do problemu. Tej sztuki uczymy się całe życie, również tu, w tym temacie - i to jest niewątpliwa zaleta tego forum.

4,954 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2016-10-21 08:20:36)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piotrze, pasuje nie dogadamy się, odbieramy na innych falach hmm  big_smile


Miłego  dnia Wszystkim życzę !!!!!!

4,955

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzięki za kawę, Alika. Popijam właśnie w realu, jednocześnie robiąc lekki makijaż i jeszcze pisząc na forum. big_smile

Syzyf, w sprawie tego bloga, na którym jakiś facet wyrywa "dziołchy". Napisz co myślisz, Tobie to pomoże.
Tym kobietom nie.

Gdyby chodziło o stronę, na której jakiś facet werbuje dziewczynki, młode dziewczyny, nieletnie jednym słowem, sama pomogłabym Ci zrobić takiemu wokół pióra.

Natomiast jeśli chodzi o dorosłe kobiety, to one to robią świadomie i dobrowolnie. Te żony i mamuśki nie są głupie. Część z nich szuka tego typu okazji. Nie powstrzymasz ich. Tamten wstrzelił się w "potrzeby rynku" - jest popyt, jest podaż. To bardzo smutne, ale tak jest.

Kochanka mojego męża jest żoną i matką, ma kochającego męża, który świata poza nią nie widzi i cierpliwie, jak ten ojciec, jej tłumaczy wszystko i równie cierpliwie czeka na jej opamiętanie. Życzę mu powodzenia w tej misji. Ona ma jego samego, jego dobre serce, dobrą wolę w 4 literach. To przykra prawda. Oświadczyła mi, że ona "kocha XY* i chce z nim być" i jest. Bo tego chce.

Zdanie wyrażaj, jak najbardziej, ja to robię cały czas na tym forum, ale krucjatę sobie odpuść. Jest z góry skazana na niepowodzenie.


Życzę Wszystkim miłego dnia! smile


* Mój_jeszcze_mąż

4,956

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
alika40+ napisał/a:

Piotrze, pasuje nie dogadamy się, odbieramy na innych falach hmm  big_smile

Kurcze ale to jednak nasza porażka komunikacyjna jest! sad

4,957

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witam Towarzystwo smile

Alika, dzięki za kawę, ja się chętnie przyłącze.
Teraz zabieram się za obowiązki ale wieczorem... big_smile

4,958

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry!

Wrzucam dziś ciekawy tekst, który pojawił się na FB w pewnej grupie.



"Dziesięciu facetów poszło na piwo i rachunek dla wszystkich wyniósł 100 zł. Jak go tu sprawiedliwie pokryć?

Po namyśle zdecydowali się zastosować rozwiązanie znane z działającego w Europie systemu podatkowego:

Czterech najbiedniejszych nie zapłaciło nic.

Piąty zapłacił złotówkę.

Szósty zapłacił 3 złote.

Siódmy zapłacił 7 zł.

Ósmy zapłacił 12 zł.

Dziewiąty zapłacił 18 zł.

A ostatni, najbogatszy, zapłacił 59 zł.

Jak postanowili, tak zrobili. Przychodzili do baru codziennie, zostawiali 100 złotych - i wszystko było w porządku... do momentu, w którym barman powiedział:

"Chłopaki! Jako stałym klientom oferuję wam zniżkę: będziecie płacić tylko 80 złotych".

Faceci ucieszyli się. Powstał jednak problem: jak podzielić nadwyżkę 20 złotych?

Na początek ustalili, że czterej najbiedniejsi nadal nie płaciliby nic - ale co z resztą?

Zaproponowali, by podzielić ja po równo między tych, co płacą. Wyszło po 3,33 na łebka. Ale w takim razie Piąty i Szósty jeszcze otrzymywaliby pieniądze za picie!

Barman zaproponował, że rozłoży tę obniżkę jakoś bardziej proporcjonalnie:

Piąty nie zapłacił nic.

Szósty zapłacił 2 złote.

Siódmy 5 zł.

Ósmy 9 zł.

Dziewiąty 14 zł.

A Dziesiąty 49 zł.

Zapłacili, wyszli z baru - i zaczęli liczyć:

"Ja otrzymałem tylko złotówkę z tych 20 - oświadczył Szósty - ale on - rzekł wskazując na Dziesiątego - zarobił na tym 10 złotych!"

"To prawda! - krzyknął Piąty. - Ja też zarobiłem na tym tylko złotówkę! To niesprawiedliwe, że on zarobił dziesięć razy więcej".

"Dlaczego on dostał 10 złotych, a ja tylko dwa? - zawołał Siódmy. - Bogaci zabierają nam wszystko!".

"Czekajcie! - zawrzasnęli jednym głosem pierwsi czterej. - My nie dostaliśmy w ogóle nic! Ten system opiera się na wyzysku biedaków!".

I zaczęli ochrzaniać Dziesiątego - do czego przyłączyła się reszta.

Następnego wieczoru Dziesiąty nie pojawił się w barze. Więc pozostała dziewiątka zaczęła pic sama. Jednak gdy przyszło do płacenia rachunku, okazało się, że nie maja nawet na połowę.

I dopiero zaczęli myśleć."

4,959

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witam Ukochane i Ukochani smile

Ja do kawy zaśpiewam Wam piękną piosenkę: "marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"

4,960

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Syzyfie super tekst, jest jak przypowieść.

4,961

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Chris,  proszę smile  przynajmniej na Ciebie z Net-facetów  mogę liczyć wink

Piotrze, big_smile  wink

4,962 Ostatnio edytowany przez kaja77 (2016-10-21 09:24:30)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzieńdobry smile

Alika dziękuje za kawkę tylko doleje sobie trochę śmietanki smile ale czekoladka dzisiaj trafiona smile

I_see_beyond napisał/a:
Piotr Introwertyk napisał/a:

Czy przypadkiem wasze role nie zostaly niechcaco odwrocone? Chodzi mi o dominacje~ sytuacje kiedy kobieta zaczyna panowac nad wszystkim, rzadzic, wymagac i domagac sie (seksu ) a facet ~moze poczatkowo to nawet podobac mu sie i akceptowac bo mu tak wygodnie ~z czasem staje sie ciepla klucha i nie czuje sie przy niej meski, lozko tez mu wtedy nie wychodzi wiec ucieka w obrazę , kare, wina obarcza kobiete. Kobieta przestaje czuc sie atrakcyjna wiec deprecha. On przestaje byc przy niej meski wiec tez deprecha.  Moze od razu powiem ze nie upatruje tu winy kobiety ani nie usprawiedliwiam faceta. Wine upatruje tylko jak zwykle w nieartykulowaniu problemu braku checi do rozmowy i sluchania ~do rozwiazania sprawy.

Piotrze, to jest właśnie dramat naszych czasów, że tradycyjne role kobiece i męskie się odwróciły. Żyjemy w czasach silnych kobiet. Dla niektórych mężczyzn to może być problem.

To, jak się mężczyzna czy kobieta czują ze sobą, zależy wyłącznie od nich. Mówimy tutaj o poczuciu własnej wartości, samoocenie.

Moim zdaniem facet, który ma wysokie poczucie własnej wartości, nie będzie miał problemu z kobietą o silnej osobowości, nie pomyli tego z dominacją, choć wiem, że linia demarkacyjna jest dość cienka.
To jest prawda, co piszesz, Piotrze. Facet, który nie czuje się "męski" przy silnej kobiecie, będzie ją obarczał winą za to.


Natomiast ja uparcie powtarzam - drugi człowiek może wpłynąć na wiele sposobów, w tym na nasz nastrój, ale nie może zachwiać naszej samooceny. To jest myślenie nas samych o sobie. Na to wpływ mamy tylko my sami.



Druga kwestia kluczowa, z którą się zgadzam, Piotrze, to oczywiście skuteczna komunikacja w związku. Nieumiejętność wyrażania swoich emocji, oczekiwań, zdania nieuchronnie prowadzi do problemu. Tej sztuki uczymy się całe życie, również tu, w tym temacie - i to jest niewątpliwa zaleta tego forum.

Piotrze - dokładnie , może masz rację, może i się nasze role odwróciły, bo byłam i mam nadzieję, że znowu będę z silną osobowością kobietą smile
ale nie mam zamiaru się totalnie zmieniać, bo byłabym wtedy nie sobą, może znajdzie się taki co taką mnie doceni i pokocha ale i nie da sobie totalnie wejść na głowę wink

Ale podpisuję się za Mag obiema rękami smile
Z mojej strony z komunikacją wydaje mi się że było wszystko w porządku, ja nie lubię mieć niczego niewyjaśnionego i nie dopowiedzonego, jak widać z naszych postów zresztą smile
Jednakże spojrzenie na mnie innych jest mi bardzo cenne, bo nie chciałabym znowu swoją "dominacją" kogoś krzywdzić smile warto jest to jakoś mądrze zrównoważyć smile

4,963 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-10-21 09:33:28)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Chris z tą atrakcyjnością kobiet to trafiłeś w 10, i w pierwszym i drugim poście. Czyżbyś czytał moje teksty sprzed pół roku? big_smile
Dodam jedynie, że jak kobieta tak promienieje i Ci faceci się tak oglądają, zatrzymują i proponują swą pomoc na przykład, to się robi niebezpiecznie.

Piotrze u Ciebie widzę jedną nieścisłość - cenisz atrakcyjność u kobiet najbardziej, ale co Ci po tym - żonę uważałeś i nadal uważasz za najbardziej atrakcyjną, ale mimo to zdradziłeś Ją.

Piotr Introwertyk napisał/a:

Alez dziewczyny~ nie smiem watpic w wasza atrakcyjnosc pod kazdym wzgledem choc moja natura (patrz avatar )kaze mi zaczekac z werdyktem do obiecanego spotkania sylwestrowego smile .

Ja komunikuję, że te słowa w moim odczuciu są obraźliwe, choć nie odnoszą się do mnie. Poczułabym się jak towar na takim spotkaniu.
To moje osobiste zdanie.

4,964

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Zaraz, zaraz o jakim spotkaniu sylwestrowym mówicie? Coś mnie ominęło?

4,965 Ostatnio edytowany przez Syzyf (2016-10-21 10:07:57)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Wydaje mi się, że te silne kobiety wyrobiły  w sobie taką cechę, którą posiadali mężczyźni w dawnych czasach. Być głową rodziny. Obecnie moda jest na tzw. partnerskie związki.
Pytanie do Was, drogie Panie. Co to znaczy partnerstwo w związku? Ja osobiście nie do końca rozumiem tego pojęcia. sad

4,966

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
kaja77 napisał/a:

Jednakże spojrzenie na mnie innych jest mi bardzo cenne

Ja też chętnie przyjmuję tzw. feedback. Nie należę na szczęście do osób przewrażliwionych na swoim punkcie.
Jeśli spotykam się z konstruktywną krytyką, potrafię wyciągnąć z niej cenne dla siebie wnioski.

Tak więc nie krępujcie się, jakby co. big_smile wink

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Aliko, na mnie też można zawsze liczyć smile
Moi Drodzy, udało mi się dostać genialną pastę warzywną. Nosi nazwę: pindżur.

Pytanie

Prozo życia
Czy staniesz się
Kiedykolwiek
Poezją marzeń?

4,968 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-10-21 10:21:48)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Syzyf napisał/a:

Wydaje mi się, że te silne kobiety wyrobiły  w sobie taką cechę, którą posiadali mężczyźni w dawnych czasach. Być głową rodziny. Obecnie moda jest na tzw. partnerskie związki.
Pytanie do Was, drogie Panie. Co to znaczy partnerstwo w związku? Ja osobiście nie do końca rozumiem tego pojęcia. sad

Ja tam "głową rodziny" niekoniecznie właśnie chcę być, choć w moim małżeństwie tak akurat wyszło, że to ja byłam tą "silniejszą", często podejmującą trudne decyzję stroną i dlatego ten związek m.in. się rozpadł, bo zabrakło w nim równowagi.

Czy jest to "moda" na związki partnerskie? Mnie "moda" kojarzy się z czymś przejściowym. Ja myślę, że związek partnerski to w tej chwili konieczność, żeby mógł on w ogóle przetrwać.

Dla mnie związek partnerski między kobietą a mężczyzną to dzielenie się m.in. tradycyjnymi obowiązkami po połowie.


PS Piszę teraz w pracy, ale temat jest ciekawy. Rozwinę w wolnej chwili.

Syzyf, a czego konkretnie nie rozumiesz w tym pojęciu? Może tak się dyskusja też potoczy. Pisz śmiało, ja chętnie rozmawiam z ludźmi online na tematy ogólne.


EDIT

Piotr Introwertyk napisał/a:

Kurcze ale to jednak nasza porażka komunikacyjna jest! sad

Zaraz tam "porażka". Ćwiczyć mi się tu proszę w komunikacji, na początek wirtualnej. big_smile

4,969

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:

Pytanie

Prozo życia
Czy staniesz się
Kiedykolwiek
Poezją marzeń?

Tak, dla ludzi o bogatym życiu duchowym.

O życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary. Łaska, która jest dla mnie w tej godzinie, nie powtórzy się w godzinie drugiej. Będzie mi dana w godzinie drugiej, ale już nie ta sama. Czas przechodzi, a nigdy nie wraca. Co w sobie zawiera, nie zmieni się nigdy; pieczętuje pieczęcią na wieki.

4,970

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
I_see_beyond napisał/a:

Dla mnie związek partnerski między kobietą a mężczyzną to dzielenie się m.in. tradycyjnymi obowiązkami po połowie.

No własnie, czy tylko powinniśmy dzielić się obowiązkami? A problemami codziennymi z pracy? A problemami finansowymi? A wsparcie emocjonalne? To już nie?

żona: Kochanie pomożesz mi wywiesić pranie? Możesz pojechać dziś odebrać dzieci?

Innym razem
mąż: kochanie, straciłem pracę.
Żona: Ty darmozjadzie, weź się lepiej do roboty, bo pogrążysz w długach naszą rodzinę.

Innym razem:
Żona: Kochanie, pokłóciłam się z szefową. Powiedziała mi, że mnie zwalnia.
Mąż: Nie martw się, damy sobie radę. Pójdę na drugi etat.

Oczywiście trochę przejaskrawiłem, ale jakby tak się nad tym pochylić, tak wygląda życie wielu par.

Tu widzę pewnego rodzaju dysproporcje.

4,971

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A ja tam sobie wygooglowałam pindżur (ta nazwa mi się podoba big_smile )

Wygląda pysznie

http://static.smaker.pl/photos//6/4/5/645fc99e8d84ec433df9c6caafba7115_350177_56b11855eeb86_wm.jpg

4,972 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-10-21 10:38:40)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Syzyf napisał/a:
I_see_beyond napisał/a:

Dla mnie związek partnerski między kobietą a mężczyzną to dzielenie się m.in. tradycyjnymi obowiązkami po połowie.

No własnie, czy tylko powinniśmy dzielić się obowiązkami? A problemami codziennymi z pracy? A problemami finansowymi? A wsparcie emocjonalne? To już nie?

Syzyf napisałam m.in. Dla mnie w moim związku akurat podział tych obowiązków był największym problemem w rozumieniu "związku partnerskiego", więc napisałam to, co od razu mi przyszło do głowy.

Te pozostałe rzeczy, o których piszesz, to jest bliskość, intymność między dwojgiem ludzi. Inny element budowania związku, niezbędny oczywiście.


EDIT
Ten pierwszy przykład podany przez Ciebie to dla mnie ewidentny brak szacunku ze strony żony.
Drugi - sensowne rozwiązanie wspierającej, dojrzałej osoby.

Rola złej żony i dobrego męża to tak celowo? Mała prowokacja do dyskusji? wink

4,973

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

To nie jest prowokacja.
Tak mi się wydaje, że wiele kobiet rozumie partnerstwo. Równy podział obowiązków , a tym czasem partnerstwo powinno dotyczyć również sfery emocjonalnej, a o tym niektóre kobiety już zapominają.  Mężczyzna nie może być miękki w tych kwestiach, bo kobieta od razu wyczuwa zagrożenie w poczuciu własnego bezpieczeństwa.

Dlatego uważam, że sprawy emocjonalne, o których piszę powinno się kłaść na jednej szali wraz z podstawowymi obowiązkami. Teraz czujecie te dysproporcje?

4,974

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A ja tam myślę, że to my sami musimy nauczyć się tego, żeby nie pozwalać innym przekraczać pewnych granic.
Dlatego, że inni zawsze tego będą próbować. Nie można liczyć, że tak nie będzie. My sami musimy nauczyć się mówić: NIE, JA NA TO NIE POZWALAM.
I nauczyć się nie kochać za bardzo.

Syzyfie moim zdaniem skoro pytasz, to znajdziesz odpowiedź. To jest dobre, taka chęć by wiedzieć. Oczywiście to jest proces, więc wymaga czasu.

U mnie wynoszenie prania to nie jest pomoc dla mnie, bo nie uważam że to obowiązek kobiety. Mąż tak samo brudzi ubrania.
U mnie oboje wypełniamy nasze wspólne obowiązki domowe.
Tak samo jak oboje pracujemy zawodowo i oboje wychowujemy czynnie córkę.

Był czas, że ja nie pracowałam, był czas że mąż nie pracował (córka była chora i wymagała opieki). Nie było z tym żadnego problemu, jedno wtedy pracowało na dwa etaty, a drugie prowadziło dom i opiekowało się dzieckiem. Odpoczynku nie miał nikt. Za to dziecko było szczęśliwe i zadbane. Coś straciliśmy, coś zyskaliśmy. Takie jest życie. Było wiele trudnych lub bardzo trudnych doświadczeń, nikt nikogo nie zawiódł wtedy. Gorzej było natomiast kiedy problemy się skończyły, ale to inna historia. Pisze się jeszcze. wink

A teraz żarcik:
Zaraz zaraz związki partnerskie? To może ja i Mag mogłybyśmy...? big_smile

4,975

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

To i ja oderwę się na chwile od pracy i wrzucę swoje trzy grosze. smile

Partnerstwo, dla mnie, wcale nie musi oznaczać dzielenia się wszystkimi "funkcjami" i zajęciami. Nie koniecznie żona musi na przemian z mężem rąbać drewno i naprawiać połowę kranów w domu, a on piec szarlotkę i prać połowę rzeczy.
Podział obowiązków i funkcji jaką pełnimy w związku może być jak najbardziej "tradycyjny" i zgodny z tym jakimi predyspozycjami obdarzyła nas natura ale powinien on wynikać również z chęci pełnienia określonej roli, z tego że się w tym spełniamy, że robimy to lepiej i skuteczniej niż partner.
Nie widzę nic złego w tym jak facet pracuje "na grubie", utrzymuje całą rodzinę ale nie wie jak włącza się pralkę, a jego żona zajmuje się piątka dzieci, pierze mu skarpety i gotuje obiady. Jeżeli jest odwrotnie to też jest wszystko ok, pod warunkiem, że nawzajem doceniamy swoje role, że daje to nam samym satysfakcję oraz uznanie i wdzięczność ze strony partnera.  Nie może to wynikać tylko z tego, że "obowiązkiem faceta jest upolować zwierzynę i obronić przed wrogiem a  obowiązkiem kobiety jest pilnować ogniska i dzieci"

4,976

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Był czas, że ja nie pracowałam, był czas że mąż nie pracował (córka była chora i wymagała opieki). Nie było z tym żadnego problemu, jedno wtedy pracowało na dwa etaty, a drugie prowadziło dom i opiekowało się dzieckiem. Odpoczynku nie miał nikt. Za to dziecko było szczęśliwe i zadbane. Coś straciliśmy, coś zyskaliśmy. Takie jest życie. Było wiele trudnych lub bardzo trudnych doświadczeń, nikt nikogo nie zawiódł wtedy. Gorzej było natomiast kiedy problemy się skończyły, ale to inna historia. Pisze się jeszcze. wink

No właśnie, a co jeśli to kobieta zaczyna zarabiać więcej od mężczyzny?

Bo np. u mnie po kilkunastu latach związku, tak było. Moja ex zaczęła wydawać coraz więcej na swoje prywatne potrzeby: drogie ciuchy, buty, kosmetyki itp. Uważała, że skoro zarabia więcej niż ja, to nadwyżkę może przeznaczyć dla siebie. Myślę, że takich podobnych przykładów znajdziemy w dzisiejszych związkach.
Przeszkadzało jej to, że ja więcej zajmuję się dziećmi i mam z nimi lepszy kontakt.

To właśnie o takie odwrócenie roli Wam chodziło?

4,977 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-10-21 11:34:21)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Facet_z_wąsem napisał/a:

wszystko ok, pod warunkiem, że nawzajem doceniamy swoje role, że daje to nam samym satysfakcję oraz uznanie i wdzięczność ze strony partnera.

Zgadzam się z tym.

Jednak uważam, że życie pokazuje, że kobieta pracująca w domu i wychowująca dzieci, wiele traci. Traci atrakcyjność w oczach męża, traci możliwość rozwoju zawodowego, spełniania się w takiej roli, a przede wszystkim traci szansę na emeryturę, no i jak facet ją zostawi to zostaje na lodzie. No i jeszcze stałe przebywanie z dziećmi to duże obciążenie psychiczne, zwłaszcza kiedy kobieta nie ma czasu odpocząć, bo mąż wraca po pracy zmęczony i nie zajmuje się dziećmi. A poza tym jednak dzieci wymagają kontaktu nie tylko z matką ale i ojcem.

4,978

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Jednak uważam, że życie pokazuje, że kobieta pracująca w domu i wychowująca dzieci, wiele traci. Traci atrakcyjność w oczach męża, traci możliwość rozwoju zawodowego, spełniania się w takiej roli, a przede wszystkim traci szansę na emeryturę, no i jak facet ją zostawi to zostaje na lodzie. No i jeszcze stałe przebywanie z dziećmi to duże obciążenie psychiczne, zwłaszcza kiedy kobieta nie ma czasu odpocząć, bo mąż wraca po pracy zmęczony i nie zajmuje się dziećmi. A poza tym jednak dzieci wymagają kontaktu nie tylko z matką ale i ojcem.

Lilka, a gdyby było odwrotnie, zgodziłabyś się na taki układ?

4,979 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-10-21 12:26:33)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Syzyf napisał/a:

To nie jest prowokacja.(...)

Dlatego uważam, że sprawy emocjonalne, o których piszę powinno się kłaść na jednej szali wraz z podstawowymi obowiązkami. Teraz czujecie te dysproporcje?


Syzyf, mam nadzieję, że zauważyłeś emotikonę wink na końcu mojego pytania o prowokację.

Chris bardzo dobrze opisał podział ról w związku - ma dłuższą przerwę w pracy niż ja. wink

Ja też nie mam nic przeciwko "tradycyjnym podziałom" - niech każdy robi to, w czym jest po prostu lepszy. Chodzi o równowagę m.in. w podziale czasu poświęcanego na ich wykonanie.

Tę równowagę w każdej sferze tu od samego początku tematu, od jego pierwszej strony promuję.


Syzyf, dla mnie podział obowiązków domowych a zaangażowanie emocjonalne to jednak dwie różne kategorie.


Dokończę tę myśl po pracy. wink

4,980 Ostatnio edytowany przez Facet_z_wąsem (2016-10-21 12:53:29)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:
Facet_z_wąsem napisał/a:

wszystko ok, pod warunkiem, że nawzajem doceniamy swoje role, że daje to nam samym satysfakcję oraz uznanie i wdzięczność ze strony partnera.

Zgadzam się z tym.

Jednak uważam, że życie pokazuje, że kobieta pracująca w domu i wychowująca dzieci, wiele traci. Traci atrakcyjność w oczach męża, traci możliwość rozwoju zawodowego, spełniania się w takiej roli, a przede wszystkim traci szansę na emeryturę, no i jak facet ją zostawi to zostaje na lodzie. No i jeszcze stałe przebywanie z dziećmi to duże obciążenie psychiczne, zwłaszcza kiedy kobieta nie ma czasu odpocząć, bo mąż wraca po pracy zmęczony i nie zajmuje się dziećmi. A poza tym jednak dzieci wymagają kontaktu nie tylko z matką ale i ojcem.

Lilka, ja podałem przykład skrajny, przejaskrawiony. Oczywiście fajnie jest jak oboje mogą się realizować  zawodowo a obowiązki związane z domem i dziećmi dzielić na pół, jednak nie każda kobieta i nie każdy facet potrzebuje do szczęścia kariery zawodowej. Nie twierdzę że określone funkcje czy obowiązki powinny być "na sztywno" i z góry przypisane  do kobiety i mężczyzny ale czasem taki "tradycyjny" podział jest bardziej "efektywny" i może obojgu dawać poczucie spełniania się i realizowania osobistych celów życiowych. Nie odpowiada mi natomiast zupełnie "związek partnerski" w którym z założenia oboje mają zarabiać tyle samo, tyle samo czasu poświęcać na pracę zawodową, na wychowanie dzieci, sprzątanie gotowanie itd. bo tak "jest sprawiedliwie". Nie podoba mi się model związku, w którym facet wymaga od kobiety, żeby przynosiła do domu tyle kasy co on, kosiła połowę trawnika i wymieniała dwie opony samochodzie, a kobieta wymagała od faceta, żeby prał połowę majtek, i gotował obiad co drugi dzień. Oczywiście tak tez może być, co nie znaczy, że jak jest inaczej , to jest źle i niesprawiedliwie.
Nie jesteśmy tacy sami. Nie próbujmy na siłę niwelować tej różnicy wynikającej z płci. Ja lubię jak kobieta jest kobietą a facet facetem, poza tym że są równorzędnymi partnerami.

- Dlaczego chce się Pan rozwieść z żoną?
- Z powodu zbyt dużej różnicy płci. smile

EDIT:
Żeby nie było wątpliwości wink potrafię sprzątać i trochę gotować, i nigdy tego nie unikałem. A swoje koszule prasuje sam, bo robię to najlepiej. wink big_smile

4,981

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Tak sobie Was czytam, w przerwie miedzy gotowaniem rosołu big_smile  tak, tak sprawdzam siebie w roli P domu big_smile
Wszyscy mądrze piszecie o roli kobiety i mężczyzny w związku.

ALE dzisiaj piątek i ostatni mój piątek z Wami, proponuję wyluzować i oko przymrużyć wink 

http://humorystyczne.pl/upload/images/medium/2015/06/chjowy_zwiazek_vs_doskonaly_zwiazek_2015-06-01_11-59-31.jpg

ps Wielbicielu dziękuję smile

Miłego dnia i humorku życzę smile

4,982

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ja też pokarzę, że potrafię się śmiać smile

http://www.bez-cenzury24.pl/upload/images/medium/2016/02/tadziu_czy_ja_ci_sie_jeszcze_podobam_2016-02-22_22-42-27.jpg

4,983 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-10-21 13:27:29)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Syzyf napisał/a:

Lilka, a gdyby było odwrotnie, zgodziłabyś się na taki układ?

Taki układ ma dla mnie sens tylko w określonych warunkach. Po pierwsze kiedy dzieci są małe, uważam że wtedy potrzebują być z rodzicem i jest to dobre dla ich rozwoju. Nie widzę problemu wtedy kiedy jedno z rodziców samo opiekuje się dzieckiem, z tym że wiadomo jak u nas jest z płacą, najczęściej drugi rodzic musi wtedy zarobić za dwóch. Kiedy jednak dziecko jest już większe, dobrze dla dziecka i dla rodzica jest wysłanie dziecka do przedszkola.

Uważam, że zdrowo jest dla całej rodziny kiedy oboje rodzice pracują i jednocześnie dzielą się opieką nad dziećmi i pracami w domu.

Jeśli chodzi o zarobki, to ja uznaję wspólną kasę. U nas jest różnie, najpierw ja zarabiałam więcej, teraz mąż. Nigdy nie stanowiło to dla nas problemu.
Co do zakupów to o tych poważnych decydujemy wspólnie. Jeśli któreś się nie zgadza - nie kupujemy.
Z tym, że mąż lubi kupować, ja nie. I ja uważam że to jest dobre.

4,984

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Chris ja Ciebie doskonale rozumiem, mało tego zgadzam się z Tobą w 100%, mało tego im więcej piszesz co myślisz tym bardziej mi się podobasz, ...podoba znaczy się. wink

Tu ma miejsce sympatyczny uśmiech. smile

4,985 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-10-21 13:16:42)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
alika40+ napisał/a:

ALE dzisiaj piątek i ostatni mój piątek z Wami, proponuję wyluzować i oko przymrużyć wink

Żart był niezły, wyluzujemy na wieczornej imprezie, ale nie rozumiem dlaczego ostatni piątek z nami?

4,986

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Pewien fanklub rośnie ... wink

http://24.media.tumblr.com/02adb25ee2b662609496d9981ea9bf54/tumblr_my9zfbfXLv1s4r2kno1_250.gif

4,987 Ostatnio edytowany przez kaja77 (2016-10-21 13:19:53)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ja napisze krótko co oznacza dla mnie związek doskonały być może teraz tzw. partnerski smile
każdy w nim robi dla rodziny (związku) to w czym jest najlepszy i co mu daje jednocześnie spełnienie, jednocześnie taki związek winien opierać się na wzajemnym zrozumieniu (bądź chociaż chęci zrozumienia), zauważaniu potrzeb partnera i ich spełnianiu (wzajemnym oczywiście), wzajemnym wspieraniu się, szacunku, umiejętności rozmowy (bądź chęci nabycia tej umiejętności) itd.

Syzyf nigdy mi do głowy nie przyszło rozliczać męża ile wydajemy na niego, a ile na mnie, ani też sama nigdy nie byłam rozliczana, skoro go kochałam to chciałam dla niego wszystkiego jak najlepiej (jak można żałować coś ukochanej osobie?)
dlatego też dla mnie najważniejsze są trzy pierwsze cechy partnera: inteligencja, poczucie humoru oraz brak skąpstwa (bo tego nie znoszę ale nie mylić z brakiem poszanowania pieniędzy, ja ciężko na nie pracuję i szanuję, ale są po to by je wydawać, a jeśli lubię dobre gatunkowo rzeczy i mnie na nie stać to co w tym złego?)

Ja mimo, że jestem aktywna zawodowo, mogłabym siedzieć w domu i robić konfitury dla ukochanych osób, a jeśli wyszłoby tak, że to ja bym mogła więcej zarobić, a on zająć się domem, to czemu nie, najważniejsze jest, aby nam obojgu to pasowało i dawało szczęście smile

4,988 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-10-21 13:26:05)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Maggie, jesteś. Jak miło Cię widzieć. smile


Kaja bardzo mi się podoba Twoje podejście do roli w związku. smile

4,989

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Mag, w teorii to ja jestem dobry.

Obym tylko nie zasłużył sobie na tytuł "mędrka wioskowego" wink

4,990 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-10-21 14:19:03)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Facet_z_wąsem napisał/a:

Mag, w teorii to ja jestem dobry.

Obym tylko nie zasłużył sobie na tytuł "mędrka wioskowego" wink

Wszystko w teorii wygląda pięknie, ja to rozumiem, bo nieustannie ćwiczę się we wdrażaniu różnych pomysłów w życie.
Eee no, zaraz tam "mędrek wioskowy." Wiesz, dlaczego z Tobą wirtualnie rozmawiam.


Lily, smile dziś to wpadam i wypadam na wątek. Czytam co piszecie. A jeszcze śledzę z rozbawieniem pewien temat, w którym do niedawna kilka razy się wypowiedziałam. Będę pisać książkę nr 4. big_smile Na podstawie obserwacji stamtąd.

Wieczorem powinnam mieć więcej wolnego czasu.

4,991

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

No pewnie Mag, przecież mamy dziś wieczorem tańce z chłopakami. smile

Ja bym chciała przeczytać te książki. smile

4,992

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Syzyfie napisz jeszcze o potrzebach emocjonalnych w związku, co rozumiesz pod tym pojęciem. To ciekawy, ale i trudny temat.

4,993

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lili , juz tłumaczę, w następny piątek będę w podróży (ostatnie dni mojej wolności  pracowej )  hmm

4,994 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-10-21 14:23:33)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Teraz rozumiem, po prostu będziesz z nami w innym czasie ze względu na pracę. Damy radę Ali smile

4,995

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Ja bym chciała przeczytać te książki. smile


Do tej pory napisałam trzy. Taka trylogia. wink Tom II i III znajdziecie na forum - to moje posty dotyczące traumy spowodowanej utratą dotychczasowego życia i jego odbudowy.

Tom I mam, jest to jednak "tajny plik". wink To też dotyczy tego wydarzenia.


Czwarta pozycja "w mojej karierze literackiej" najprawdopodobniej będzie bardziej "sformalizowana" niż kolaż składający się z porozrzucanych fragmentów mojej historii. wink Ale wszystko w swoim czasie, którego mi bardzo brakuje. sad

4,996 Ostatnio edytowany przez Piotr Introwertyk (2016-10-21 14:28:59)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Piotrze u Ciebie widzę jedną nieścisłość - cenisz atrakcyjność u kobiet najbardziej, ale co Ci po tym - żonę uważałeś i nadal uważasz za najbardziej atrakcyjną, ale mimo to zdradziłeś Ją.

Piotr Introwertyk napisał/a:

Alez dziewczyny~ nie smiem watpic w wasza atrakcyjnosc pod kazdym wzgledem choc moja natura (patrz avatar )kaze mi zaczekac z werdyktem do obiecanego spotkania sylwestrowego smile .

Ja komunikuję, że te słowa w moim odczuciu są obraźliwe, choć nie odnoszą się do mnie. Poczułabym się jak towar na takim spotkaniu.
To moje osobiste zdanie.

Straszne to słowo "zdradziłeś" ale ok, przyjmuję na klatę bo już raz sie z tobą zgodziłem że nic zdrady -też emocjonalnej -nie usprawiedliwia. Jednak nie zapominajmy że oprócz mojego nr 1 - wyglądu istnieje jeszcze nr 2 i dalsze więc jak reszta leży to i wygląd nie pomoże. Jak mówi Ajsii - nawet najładniejsze są zdradzane. Czyli nie widzę nieścisłości bo nie dam sie traktować jak szmata nawet przez ósmy cud świata - taki rym smile . No i nie dodawaj od siebie że nadal ją uważam za najbardziej atrakcyjną  bo tego chyba nie powiedziałem?

Co do obraźliwości moich słów w drugim akapicie jestem ciekaw jak to odebrały inne Panie. A czemu ciekaw to powiem później.

4,997

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Teraz rozumiem, po prostu będziesz z nami w innym czasie ze względu na pracę. Damy radę Ali smile

Własnie wink  i nie bardzo mi się to podoba hmm  big_smile

4,998 Ostatnio edytowany przez Syzyf (2016-10-21 14:57:26)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Syzyfie napisz jeszcze o potrzebach emocjonalnych w związku, co rozumiesz pod tym pojęciem. To ciekawy, ale i trudny temat.

Właśnie zainspirowałaś mnie do napisania posta na bloga smile

O jakich potrzebach mowa? Napiszę z perspektywy mężczyzny:


1.    Potrzeba bycia potrzebnym
Coraz więcej kobiet, załatwia wiele spraw nie prosząc swoich mężczyzn o pomoc. Np. uważają, że są w czymś lepsze, choć nie koniecznie jest to prawda. Takie Zosie Samosie. Każdy mężczyzna ma potrzebę wykazania się wielu aspektach, no choćby zwykłe czynności męskie, które kobieta rzadko się tyka. Wymiana koła, zmiana żarówki, pomalowani pokoju, wbicie gwoździa itp. Kiedy mężczyzna wykonuje te czynności, im dłużej trwa związek, tym rzadziej słyszy z ust swojej kobiety, słowa pochwały. „misiu, jaki Ty jesteś cudowny, co ja bym bez Ciebie zrobiła”. smile

EDIT:
Teraz mi się przypomniała historia z terapii. Mężczyzna ma potrzebę dawania kobiecie wsparcia, tylko niektóre z nich, wolą iść do przyjaciółki, by się wygadać. A to jest moim zdaniem "gwóźdź do trumny". Zaprzepaszczamy sobie szansę na zbudowanie bliskości. Opowiadają później, o swoim mężu, że czują od nich chłód emocjonalny. My mężczyźni wbrew pozorom, czujemy, że coś przed nami ukrywacie, a wtedy to uciekamy do swojej jaskini, zamykamy się.

2.    Potrzeba spokoju
Są kobiety, które reagują alergicznie na każde wyjście z kumplami. „Jak on mógł mnie zostawić samą, zdradza mnie ze swoimi kumplami”. Niektórzy faceci biorą konsolę i zaczynają grać przez kilka godzin. Inni spędzają każdy weekend przed telewizorem kibicując swojej ulubionej drużynie. W tygodniu tez, bo przecież jest Liga Mistrzów i gra Robert Lewandowski. Warto to docenić, to jest jego przestrzeń i oaza spokoju.

3.    Potrzeba wyrażania uczuć.
Mężczyźni, to z reguły zdobywcy. Jak już upolują jakąś zwierzynę szybko spoczywają na laurach. Nie oczekuj od niego, że wyrazi swoje uczucia częściej niż Ty jemu. Doceń jego kwiatki raz na dwa lata, albo przytulenie podczas mycia naczyń. Poza tym większość mężczyzn nie została nauczona wyrażania uczuć.

4.    Potrzeba wsparcia
Większość  Panów również go potrzebuje, choć mało który się do tego przyzna. Mamy czasami ciężkie dni, więcej pracy, trudnych szefów, klientów itp. Zamiast mówić mu „Kochanie, może w końcu odłożyłbyś tę pracę i zajął się swoimi dziećmi”. Podejdź i okaż mu swoje ciepło mówią: „martwię się o Ciebie, widząc jak dużo ostatnio pracujesz. Co powiesz na to , kiedy skończysz ten projekt, aby zrobić sobie wspólny wyjazd w weekend albo SPA?”

5.    Potrzeba zrozumienia

Mężczyzna nastawiony jest na szukanie rozwiązania. Kiedy płaczesz, albo chodzisz naburmuszona nie domyśla się, o co chodzi. Nie każ mu się domyślać, tylko powiedz wprost, o co chodzi. Powiedz mu z czym masz problem, albo poproś go, aby Ci nie doradzał, tylko wysłuchał.

4,999

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Syzyf - żółwik! Ale punkt 5 umieściłbym na pierwszym miejscu big_smile

5,000 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-10-21 14:56:53)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piotrze

Tak słowo zdrada jest straszne i mówi wszystko. Zdradziłeś żonę zakochując się w innej i jak sam powiedziałeś, nie zdradziłeś Jej fizycznie tylko dlatego, że ta w której się zakochałeś nie była zainteresowana. Dobre dla Ciebie jest to, że nie zaprzeczasz jak było, tylko przyjmujesz na klatę.

I jeszcze w tym się z Tobą zgodzę, że dla człowieka dobrze jest kiedy wymaga szacunku do siebie. To pozwala stworzyć zdrowe relacje.

Piotr Introwertyk napisał/a:

ex byla zawsze najladniejsza dla mnie no a jakos tak wyszlo ze juz razem nie jestesmy jak wiecie -taka sytuacja.

Ty to napisałeś, a także o tej sukni w którą była ubrana, jak nadal na Ciebie działa. No więc to dla mnie nieścisłość. Stawisz atrakcyjność fizyczną na 1 miejscu, ale nie dostrzegasz, że to się w życiu nie sprawdza.

To mój punkt widzenia, Ty masz prawo do swojego.

5,001

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:

Syzyf - żółwik! Ale punkt 5 umieściłbym na pierwszym miejscu big_smile

hehe, typowo męskie smile
Kolejność, nie ma tu znaczenia. Nie zastanawiałem się nad tym, kiedy to pisałem.

5,002 Ostatnio edytowany przez kaja77 (2016-10-21 15:09:04)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

cyt. "pkt. 5 - Potrzeba zrozumienia

Mężczyzna nastawiony jest na szukanie rozwiązania. Kiedy płaczesz, albo chodzisz naburmuszona nie domyśla się, o co chodzi. Nie każ mu się domyślać, tylko powiedz wprost, o co chodzi. Powiedz mu z czym masz problem, albo poproś go, aby Ci nie doradzał, tylko wysłuchał."

O przepraszam, ja nie miałam problemu z mówieniem o co mi chodzi sad, to on to np. zawsze wykorzystywał przeciwko mnie moje słabości, a to jest bardzo niskie sad, starałam się też liczyć z jego uczuciami i emocjami, to on - jak miał nos na kwintę to nigdy nie wiadomo było o co chodzi - miał foszki i humorki - i to jest również ocena moich przyjaciół również facetów smile

Wniosek z tego, że wbrew pozorom kobiety i mężczyźni niewiele się od siebie emocjonalnie czasami różnią wink

5,003 Ostatnio edytowany przez Syzyf (2016-10-21 15:17:39)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Kaja, brawo!!!

Potrzeby emocjonalne niewiele się różnią.
Jest jednak pewna różnica pomiędzy kobietą, a mężczyzną.

Bliskość Kobieta buduje poprzez wspólną rozmowę, a mężczyzna poprzez wspólne działanie. Dwie strony muszą się tego nauczyć, jeśli chcą umacniać więź.
A jak jest? Facet działa tylko z kolegami a kobiety idą na ploty do przyjaciółek. Nie chodzi mi o to, aby całkowicie zrezygnować z tego, ale nauczyć się tego ze swoim partnerem.

Podajcie mi przykłady, co można by było zrobić razem z partnerem?
Przyda mi się to również na bloga smile

5,004

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Syzyf co można robić razem z partnerem? jak to co -  prawie wszystko, wszystko to co i jemu sprawia przyjemność smile

5,005

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
kaja77 napisał/a:

Syzyf co można robić razem z partnerem? jak to co -  prawie wszystko, wszystko to co i jemu sprawia przyjemność smile

Kaja, mało konkretnie smile (mężczyzna potrzebuje zrozumienia)

Z mojego doświadczenia:
Np. wspólne wypady rowerowe, wspólne wycieczki górskie, wspólne oglądanie ciekawych filmów, wspólny wypad na mecz.

A jakie wy macie wspomnienia? Albo co robicie razem?

Posty [ 4,941 do 5,005 z 15,029 ]

Strony Poprzednia 1 75 76 77 78 79 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024