kaja77 napisał/a:Lily nie mamy podziału majątku bo ja nie mam zamiaru z tym występować do sądu on odszedł on się rozwiódł więc niech on zakłada sprawę do sądu
Polubownie z nim nie dało się tego załatwić bo on chciał to co mu się nie należy np chciał kasę za działkę ale nie chciał mi jej odsprzedać tylko zrobić darowizne na syna za te cześć co ja bym go splacila acha a po tygodniu by cofnął darowiznę np. juz takie numery przerabiałam 
Napuszczal na mnie pełnomocnika który nie miał dla mnie żadnych propozycji tylko straszył
Okazał się totalnie bez honoru 
Z tym ostatnim zdaniem podsumowującym całokształt zachowań Twojego męża, Kaja, to się zgadzam.
Siedzę troszkę w temacie, prawnicy zawsze proponują ugody między stronami, ale to jest trudne, jeśli ktoś zachowuje się bez klasy, tak jak Twój były mąż i jest jeszcze pełen emocji.. Widać tu totalny brak szacunku wobec Ciebie i prowadzenie gierki odwetowej- za lata "uciemiężenia u Twojego boku". To jest zemsta za ignorowanie go ostatnio. Nie odbierałaś telefonów? Masz do tego prawo, ale on uznał, że" skoro nie da się z Tobą dogadać, to on nie ma wyjścia." Sam musi zabrać swoje rzeczy.
Tak, Ja też uważam, iż on, jako ta osoba, która postanowiła odejść i się rozwieść, POWINIEN zająć się sprawami majątkowymi, co więcej, powinien zrobić to uczciwie. I na tym TEORIA się kończy.
W praktyce to osoba skrzywdzona jest dodatkowo obciążona załatwianiem tych spraw. Wiem, bo przerabiam to.
Widzę tu sporo emocji po obu stronach, więc o ugodę może być trudno.
Jednak ten temat Ciebie, Kaja, nie ominie, tak jak mnie. Przemyśl sobie na spokojnie czego chcesz, na jakie ustępstwa ewentualnie jesteś w stanie się zgodzić, bo takowe będą. Do czego kto ma prawo to określają dokumenty, akty notarialne, jeśli maż nie ma prawa do działki i nie widnieje na żadnym dokumencie, to nie ma się o co martwić. Jeśli jesteście współwłaścicielami mieszkania, to niestety, on ma prawo do jego połowy.
Jak Cię ten pełnomocnik byłego męża zastraszał konkretnie?
PS Najważniejsze, żebyś była zdrowa.
Sprawy majątkowe są najtrudniejsze, bo często chodzi o dużą kasę. Jednak wszystko ostatecznie da się załatwić.
Martwi mnie tylko jedno-dlaczego i jak zabrał Ci ten samochód? Tu też jesteście współwłaścicielami?