Mam jeszcze wolną chwilkę, zanim zacznę codzienny maraton, który zakończy się wieczorem, to sobie coś na forum jeszcze "pobazgrolę". 
Ostatnio pisałam o tym, jak postrzegam życie używając metafory pociągu, do którego ludzie wsiadają i wysiadają.
U mnie teraz deszczowo, wyglądam jak ta dziewczyna na peronie, no ale po burzy wychodzi słońce, a czasami pojawia się i piękna tęcza. Znów prawo natury. 
Nasłuchuję, kiedy ten mój pociąg do Nowego Życia zapowiedzą. Bo już w zasadzie jestem już spakowana.

Mysti, to ja sobie też coś dziś kupię. Jakąś ładną biżuterię.