Piotrze---dziękuję za dedykację.
Strzał w 10. Bardzo lubię Andreasa Vollenweidera.
Mag---Kiss pamiętam, oczywiście... zwłaszcza Gene'a Simmonsa ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie
Strony Poprzednia 1 … 47 48 49 50 51 … 232 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Piotrze---dziękuję za dedykację.
Strzał w 10. Bardzo lubię Andreasa Vollenweidera.
Mag---Kiss pamiętam, oczywiście... zwłaszcza Gene'a Simmonsa ![]()
Cześć! ![]()
Ja dzisiaj zaspałam ...

Na komunę się zgadzam. Na te poduchy to nawet bardzo.
![]()
Hm, harem powiadasz. W takim układzie to chyba facet utrzymuje wszystkie żony. Jak pomyślę, że nagle wszystkie będą potrzebować nowych butów, torebek i sukienek... Nie, to chyba nie dla mnie.
Chris bez obawy
same poduchy by Ci zostały
my tu wszystkie pracujące i zaradne
same sobie na te torebki i buty zarabiamy ![]()
No właśnie przypomniałeś mi, że trzeba w związku z rozpoczęciem się pięknej jesieni jakąś piękną torebeczkę zakupić ![]()
no to ja zmykam na nią zarabiać ![]()
Hej ![]()
Dzień dobry wszystkim i życzę miłego dnia
Dziś jest lepiej i oby takich "chwil" jak wczoraj u mnie było coraz mniej
Tego sobie i Wam życzę.
Dziękuję za Wasze wsparcie !
Miłej pracy wszystkim życzę. ![]()
Witaj, AiR! ![]()
Ja szybciutko coś rzucę, bo dzień mam w pracy intensywny:

A na dodatek nie mogę się skupić po wczorajszym Dniu Całowania Dziewczyn. ![]()
Dzień dobry ![]()
Nie zapominam Mag o was, ale wieczorami mam czas dla mojej rodziny, jakkolwiek nie jest ona pełna ze względu na brak taty na codzień, to jednak mama jest potrzebna i do odrabiania lekcji, i do smażenia kotletów, i do przytulenia, i do pogonienia do mycia, i do poczytania na dobranoc (z tym, że teraz role się odwróciły, to dzieci mi czytają, a nie ja im). Poza tym malowałam wczoraj drugą warstwę na suficie w łazience, dzisiaj biorę się za ściany. Na smutki najlepsze są sen i aktywność fizyczna w każdej formie.
AiR, mam nadzieje, że myśli o powrocie Ci minęły, doskonale Cię rozumiem, też stałam w tym miejscu i to niemal dwa lata po rozwodzie. Właściwie to nawet się nie wstydzę tego, uważam, że to całkowicie ludzkie zachowanie.
Naprawdę jak was czytam, przypomina mi się to wszystko co przerabiałam na własnej skórze, nawet fakt, że człowiek w pewnym momencie przytuliłby sie do przysłowiowego jeża, ale wierzcie mi, po jakimś czasie życie osiaga nową jakość, człowiek staje się tak dojrzały i pełny w swoim człowieczeństwie, że rozumie, że miłość to tylko hormony w organizmie i w zasadzie nie martwi się życiem w pojedynkę. Związek staje się pięknym dodatkiem do życia, a nie priorytetem. Teraz to dopiero umiem docenić sama siebie.
Mag, w istocie "Kraina lodu" to moja ulubiona bajka, kupiłam to niby dzieciom, ale bardziej sobie, to piękna opowieść o księżniczce, która sama bez faceta zbudowała sobie pałac (panowie, proszę bez urazy), oczywiście o miłości w wielu wymiarach. Bardzo lubię piosenki z tej bajki i często ich sobie słucham i śpiewam.
Tak więc jak śpiewają bohaterowie "Przeszłość zła nie zaboli już nas, serce już nie tonie w tamtych łzach" "Say goodbye to the pain of the past, we don't have to feel it anymore"
Co czuję, że dzisiaj będzie mi w pracy towarzyszyła ta piosenka, koleżanka z pokoju ma urlop, mogę więc sobie słuchać do woli
Jasne, Symbi!
Wszystko rozumiem.
Mam po prostu nadzieję, że dobrze się u nas czujesz - dołączyłaś na końcu do ekipy, która zdążyła się już całkiem przyzwoicie (choć może powinnam napisać "nieprzyzwoicie"
) zgrać.
wierzcie mi, po jakimś czasie życie osiąga nową jakość, człowiek staje się tak dojrzały i pełny w swoim człowieczeństwie, że rozumie, że miłość to tylko hormony w organizmie i w zasadzie nie martwi się życiem w pojedynkę. Związek staje się pięknym dodatkiem do życia, a nie priorytetem. Teraz to dopiero umiem docenić sama siebie.
Symbi, ja Ci wierzę. Jestem czasowo za Tobą, ale widzę, że podążam w tym właśnie kierunku.
"Kraina lodu" to bajka, którą oglądałam z moją 5-letnią siostrzenicą. Tak, to prawda, to bajka o miłości w wielu wymiarach. Ja tam zobaczyłam, jak potężna może być miłość między Siostrami. Sama mam wyjątkową Siostrę, ona dwie córeczki, więc bajka ... dla nas i o nas. ![]()
Miłego dnia - jak ja bym chciała nie musieć dzisiaj pracować a pisać sobie z Wami. ![]()
Mag, w waszym towarzystwie czuje się znakomicie, dziękuję, że pytasz
. Nie ma co na siłę przyspieszać procesu zdrowienia, tak jak w medycynie.Normalna sprawa, że wygaszenie złych czy dobrych emocji wymaga czasu, to zupełnie tak jak z rozbawionym dzieckiem, które nie może zasnąć. Ale podoba mi się, że dajecie sobie tyle dobrego wsparcia! I podoba mi się, że nie jesteście monotematyczni!
A postanowiłam dołączyć, bo po prostu serio uważam, że moje życie po rozwodzie jest cudowne!
Mag, w waszym towarzystwie czuje się znakomicie, dziękuję, że pytasz
. Nie ma co na siłę przyspieszać procesu zdrowienia, tak jak w medycynie.Normalna sprawa, że wygaszenie złych emocji wymaga czasu, to zupełnie tak jak z rozbawionym dzieckiem, które nie może zasnąć. Ale podoba mi się, że dajecie sobie tyle dobrego wsparcia! I podoba mi się, że nie jesteście monotematyczni!
A postanowiłam dołączyć, bo po prostu serio uważam, że moje życie po rozwodzie jest cudowne!
Symbi, bardzo bym już chciała, żeby cały ten bałagan, który tak uporczywie siedzi w mojej głowie po prostu zniknął. Zaufam Tobie jak i wielu innym, którzy w kółko powtarzają, że jeszcze będzie przepięknie
Ja wiem, że sama muszę sobie na to pozwolić...
Jest tak jak mówisz - nie można tego procesu na siłę przyśpieszyć i wymaga to czasu.
AiR, ja jestem po rozwodzie 5 lat, dokladnie 5ta rocznica wypada za dwa dni, 6 lat jak jestem sama i dopiero od jakichś dwóch lat funkcjonuję jak przedtem. 4 lata zabrał mi poskładanie się od nowa, tak więc wiem, że nie ma co wymagać od siebie ponadludzkich zachowan, no chyba, że ktoś jest Robocopem. Przecież nawet wasi eksowie przezywają rozstanie, skoro wypisują wam różne rzeczy w smsach, zabierają samochody, wydzwaniają z różnych telefonów, robią na złość. TO tylko świadczy, że on również nie radzą sobie z emocjami. Z drugiej strony ja bym się bala człowieka, który do wszystkiego podchodzi na zimno, nie chciałabym z takim być.
Mój były mąż podchodzi do wszystkiego na chłodno, bez emocji... nie twierdzę, że ich nie ma, ale ich kompletnie nie okazuje... Według niego to ja robiłam sceny, zachowywałam się jak wariatka. Trochę mu się należało
i już więcej tego nie zrobię.
4 lata to długo, ale u każdego jest to inny czas. Mam nadzieję, że uporam się z tym troszkę szybciej ![]()
Tak 4 lata to długo. Ale tyle czasu zabralo mi zrozumienie, że do szczęścia nie potrzebuje faceta, że szczęście i dobrostan trzeba odnaleźć w sobie.
W tym czasie pozbierałam się ze wszystkiego z czym mnie zostawił eks, z ciężkiej choroby, utraty pracy, obniżonej samooceny, obniżonego mocno standardu życia, utraty części znajomych i innych niepowodzeń. Stałam się na powrót źródłem swojej siły. I wierzę, że z wami tak będzie.
Witaj Symbi :
jak ja się cieszę, że ty już osiągnęłaś ten stan jakby tu napisać pewnej stabilizacji emocjonalnej oraz szczęścia i pogody ducha ![]()
będziesz naszym światełkiem oświetlającym bagniste moczary, przez które się przedzieramy, czasem suchy grunt, a czasem znowu błotnista topiel (to o mnie), jesteś nadzieją że jak przez nie przebrniemy, to znowu będzie ten cały cudowny świat ![]()
we mnie jeszcze plątanina sprzecznych emocji, jak w tym węźle gordyjskim Mysti ![]()
ale już już powolutku supełek po supełku rozplątuję go ![]()
na szczęście ja od razu zrozumiałam (wiedziałam na przykładach innych bliskich mi osób) że poraniona nie mogę szukać nowego związku na siłę bo wtedy dokonuje się bardzo złych wyborów (choć nie powiem przelatywały takie myśli)
bardzo chciałabym stać się taką samodzielną oraz pewną swojej wartości i szczęśliwą kobietą
jak wiele tu z Was
a kiedyś znów kochać i być kochaną ![]()
Kaja, to kiedy otwierasz puszkę z farbą? Może dzisiaj obie sie zbierzemy? Ja nie mogę się już doczekac efektu końcowego, więc zaraz po pracy zabieram się za remont. Wczoraj zakupiłam emulsję w kolorze "zielony groszek pastelowy", mam nadzieję, że będzie mnie każdego ranka budził swoją świeżością, a wieczorem koił łagodnością zieleni.
Tak 4 lata to długo. Ale tyle czasu zabralo mi zrozumienie, że do szczęścia nie potrzebuje faceta, że szczęście i dobrostan trzeba odnaleźć w sobie.
W tym czasie pozbierałam się ze wszystkiego z czym mnie zostawił eks, z ciężkiej choroby, utraty pracy, obniżonej samooceny, obniżonego mocno standardu życia, utraty części znajomych i innych niepowodzeń. Stałam się na powrót źródłem swojej siły. I wierzę, że z wami tak będzie.
Jesteś naszą HEROSKĄ ![]()
Kaja, to kiedy otwierasz puszkę z farbą? Może dzisiaj obie sie zbierzemy? Ja nie mogę się już doczekac efektu końcowego, więc zaraz po pracy zabieram się za remont. Wczoraj zakupiłam emulsję w kolorze "zielony groszek pastelowy", mam nadzieję, że będzie mnie każdego ranka budził swoją świeżością, a wieczorem koił łagodnością zieleni.
planuję w urlop
trochę boje się otworzyć i poniuchać jak mi radził Piotr ![]()
Kaja, to bardzo miłe co piszesz, ale napisz lepiej, kiedy otwierasz puszke z farbą? Zobaczysz jak to cieszy, co jesteś w stanie zrobic sama...
A daleko Ci do tego urlopu?
Tak 4 lata to długo. Ale tyle czasu zabralo mi zrozumienie, że do szczęścia nie potrzebuje faceta, że szczęście i dobrostan trzeba odnaleźć w sobie.
W tym czasie pozbierałam się ze wszystkiego z czym mnie zostawił eks, z ciężkiej choroby, utraty pracy, obniżonej samooceny, obniżonego mocno standardu życia, utraty części znajomych i innych niepowodzeń. Stałam się na powrót źródłem swojej siły. I wierzę, że z wami tak będzie.
Symbi, Twój powyższy post jest bardzo wartościowy. Mnie imponują ludzie, którzy pomimo wielu trudności życiowych okazują się zwycięzcami. I w nich jest mądrość życiowa, przez te trudne doświadczenia właśnie.
Tak, ja też się zgadzam z tym, że szczęścia należy szukać najpierw w sobie.
Mój były mąż podchodzi do wszystkiego na chłodno, bez emocji... nie twierdzę, że ich nie ma, ale ich kompletnie nie okazuje... Według niego to ja robiłam sceny, zachowywałam się jak wariatka. Trochę mu się należało
i już więcej tego nie zrobię.
AiR, to jest MASKA, którą przybrał Twój mąż. On dobrze wie, co zrobił - jakoś musi sobie sam poradzić z bolesną prawdą o sobie i dlatego GRA. Jaka jest prawda o nim, to każdy widzi. ![]()
Skarbie, ale wspólne życie polega na tym między innymi, że się emocje pokazuje.
On był kryształowy?...
Jakoś MUSI usprawiedliwić swoją podłość, znaleźć WINNEGO tej sytuacji. Pamiętaj, Ty, podobnie jak ja, byłaś taką ZOŁZĄ, że on MUSIAŁ odejść, bo życie z Tobą było NIE DO ZNIESIENIA.
A jeszcze UTWIERDZAŁA go w tym romantyczna relacja z tamtą będącą Twoim totalnym przecież ZAPRZECZENIEM.
Rozumiesz, AiR ... ![]()
Zaglądam do Was ukradkiem.
No ciągle nie mam kiedy go wziąć
a niby nie ma ludzi niezastąpionych
ciągle coś mi wypada ![]()
to jest MASKA, którą przybrał Twój mąż. On dobrze wie, co zrobił - jakoś musi sobie sam poradzić z bolesną prawdą o sobie i dlatego GRA. Jaka jest prawda o nim, to każdy widzi.
Skarbie, ale wspólne życie polega na tym między innymi, że się emocje pokazuje.
On był kryształowy?...
Jakoś MUSI usprawiedliwić swoją podłość, znaleźć WINNEGO tej sytuacji. Pamiętaj, Ty, podobnie jak ja, byłaś taką ZOŁZĄ, że on MUSIAŁ odejść, bo życie z Tobą było NIE DO ZNIESIENIA.
A jeszcze UTWIERDZAŁA go w tym romantyczna relacja z tamtą będącą Twoim totalnym przecież ZAPRZECZENIEM.
Dokładnie powtarzający się nie wiedzieć dlaczego schemat ![]()
A Mag jak zwykle potrafi napisać to co siedzi w naszej duszy ![]()
No ciągle nie mam kiedy go wziąć
a niby nie ma ludzi niezastąpionych
ciągle coś mi wypada
Proponuję, żebyś się wzięła moim systemem, małymi kroczkami, jednego dnia sufit, następnego dnia ściany. Kuchnię pomalowałam w jeden weekend, tylko z klatką schodową miałam problem bo jest wysoko i ktoś mi pomalował. fakt, że zajęło mi to dosyć czasu, ale ta świadomość, że jestem bohaterem swojego domu... Kaja , jeśli tę sobotę masz wolną, mówię Ci, weź się do roboty! ![]()
I_see_beyond napisał/a:to jest MASKA, którą przybrał Twój mąż. On dobrze wie, co zrobił - jakoś musi sobie sam poradzić z bolesną prawdą o sobie i dlatego GRA. Jaka jest prawda o nim, to każdy widzi.
Skarbie, ale wspólne życie polega na tym między innymi, że się emocje pokazuje.
On był kryształowy?...
Jakoś MUSI usprawiedliwić swoją podłość, znaleźć WINNEGO tej sytuacji. Pamiętaj, Ty, podobnie jak ja, byłaś taką ZOŁZĄ, że on MUSIAŁ odejść, bo życie z Tobą było NIE DO ZNIESIENIA.
A jeszcze UTWIERDZAŁA go w tym romantyczna relacja z tamtą będącą Twoim totalnym przecież ZAPRZECZENIEM.
Dokładnie powtarzający się nie wiedzieć dlaczego schemat
A Mag jak zwykle potrafi napisać to co siedzi w naszej duszy
AiR, Mag ma rację. 99% zdradzaczy zrzuca winę i odpowiedzialność na zdradzonego małżonka.
Kaja, jesteśmy ludźmi, podlegamy wszyscy jakimś tam mechanizmom działania, czy to biologicznym czy psychologicznym. A Symbi niech będzie dla nas wzorem - jak chcemy widzieć swoje życie dalej - jako szczęśliwe i spełnione. ![]()
A Mag jak zwykle potrafi napisać to co siedzi w naszej duszy
Dziękuję, Kaja.
Dziewczyny, bo ja mam rentgen w oczach. To też mojego męża bolało - no bo jak żyć z taką, która wszystko WIDZI?

Ale nie tylko ja tak mam ... ![]()

Proponuję, żebyś się wzięła moim systemem, małymi kroczkami, jednego dnia sufit, następnego dnia ściany. Kuchnię pomalowałam w jeden weekend, tylko z klatką schodową miałam problem bo jest wysoko i ktoś mi pomalował. fakt, że zajęło mi to dosyć czasu, ale ta świadomość, że jestem bohaterem swojego domu... Kaja , jeśli tę sobotę masz wolną, mówię Ci, weź się do roboty!
Kaja ja potwierdzam, malowanie to nic trudnego, wręcz dla mnie należy do przyjemności. W takich sprawach to ja naprawdę jestem dobra i potwierdzam, że kiedy to zrobisz będziesz miała satysfakcję...
Ja ostatnio oczywiście z pomocą fantastycznych sąsiadów podwiesiliśmy sufit na 4 metrowej mojej klatce schodowej
Do tej pory nie wiem jak nam się udało to zrobić. Resztę, czyli malowanie itd. zrobiłam praktycznie sama. Jeszcze tylko moje schody czekają na pomalowanie, bo ciągle nie mogę się zdecydować jak to zrobić. Pomysłów jest wiele i co jeden to lepszy. A schody to bardzo ważny element domku
Takie jest moje zdanie.
Piękne prawda?
Zobaczysz zacznij a wszystko pójdzie gładko ![]()
Moja Babcia też sama malowała ściany. ![]()

To straszne jakie te dzisiejsze dziewczyny są samodzielne - same remontują, same się całują - coś nam zostawiliście jeszcze do zrobienia ?
To straszne jakie te dzisiejsze dziewczyny są samodzielne - same remontują, same się całują - coś nam zostawiliście jeszcze do zrobienia ?
Własnie tego nie mógł pojąc mój eksmąż, że kocham go za to że jest, a nie za to, że go do czegos potrzebuję. Potrzebowałam go, bo go kochałam, a nie - kochałam, bo potrzebowałam.
Ja wiele kiedyś robiłam sama, sama boazerię kiedyś szlifowałam i malowałam, a i ławkowcem tez sufit kiedyś wymalowałam, tylko teraz jakoś tak jak zabrakło mi tego koło mnie ... to tak jakoś... sama nie wiem... rozlazłam się ... muszę się pozbierać
Air schody przepiękne ![]()
Kaju, to dobra okazja, żeby spróbować się zebrać... A potem lampeczka wina w nagrodę ![]()
AiR, śliczne te schody, nie podsuwaj mi pomysłów, bo nie będę mogła przestać z pracami... ![]()
Piotr Introwertyk napisał/a:To straszne jakie te dzisiejsze dziewczyny są samodzielne - same remontują, same się całują - coś nam zostawiliście jeszcze do zrobienia ?
Własnie tego nie mógł pojąc mój eksmąż, że kocham go za to że jest, a nie za to, że go do czegos potrzebuję. Potrzebowałam go, bo go kochałam, a nie - kochałam, bo potrzebowałam.
Piotrek, sprowokowałeś nas tu trochę tym zdaniem.
Zapamiętaj - kobiety potrzebują mężczyzn DO MIŁOŚCI. Nie tylko dla różnych przyjemności wymienionych przez Ciebie oraz "usług remontowo-budowlanych" czy jakichkolwiek innych.
Kochamy Was za to, że jesteście.
Ja też nie mogę pojąć, dlaczego wielu fajnych facetów czuje się "bezużytecznych" w związkach, "niepotrzebnych" właśnie. Mój mąż tak się czuł, ale JA NIE MAM WPŁYWU NA JEGO WŁASNE MYŚLENIE O SOBIE.
Ale to fakt, jeśli ktoś się czuje źle sam ze sobą i ma niskie poczucie wartości, to może tak się czuć - "przytłoczony" przez zaradną kobietę i niepotrzebny. I szuka tam, gdzie się "dowartościuje". Ech!
Ja jestem zaradna i silna i nie zamierzam GRAĆ kogoś, kim nie jestem. Kto tego nie może zaakceptować i ma z tym problem - trudno. Mam udawać? ... Wykończyłabym się po 5 minutach. ![]()
Ja też miałam momenty, że się przy kimś czułam gorsza - to było dawno temu. Kiedy byłam NIEŚWIADOMA wielu rzeczy, czyt. młoda i głupia.
I dziś wiem, że to był MÓJ problem.
Takie myślenie trzeba zmieniać, pracować nad swoim poczuciem własnej wartości, po obu stronach, kobiet i mężczyzn.
AIR, schody są prześliczne! Nie ma emotikony wyrażającej bezgraniczny zachwyt, a szkoda, bo tylko ona tu pasuje!
"Za to że jesteście" to do mnie nie przemawia. W końcu jak usiądziemy jak słup soli na środku pokoju to nie będziecie nas kochać. "Do miłości" - no to już prędzej , do czułości, rozmowy, seksu, masażu, przytulenia - kapuję. Ale wielu mężczyzn dobrze sprawdza się w pracach własnie budowlanych czy jakichś mechanicznych i ogrodowych - warto to wykorzystać i być zachwyconą jak już nam sie uda . Czy to takie trudne moje Panie ? Ja własnie z okazywaniem miłości mam większy problem niż budowlanką więc część psa (a może cały) jest też tu pogrzebana...
Ja tam lubię jak mężczyzna z przyjemnością wykonuje takie prace domowe, ogrodowe
A już najlepiej maluje się ściany razem
Wtedy może być i zabawnie i baaaardzo sexi ![]()
Piotrze, to trudne do wytłumaczenia, ale ja kochałam, za to że był. Pomimo, a nie za. Za co kochasz dziecko, które pojawia się na świecie? No właśnie za nic, za to, że jest, za to, że istnieje. Są mężczyźni, którzy nie sprawdzają się ani w pracach budowlanych, ani w ogrodowych, nawet szwankują u nich podstawowe obowiązki domowe, nawet seks szwankuje np z powodu różnych chorób, a jednak kobiety z nimi są. Bo to jest właśnie miłość, miłość to wybór, to odpowiedzialność za decyzje.
Piotrze potrzebujemy Was do wszystkiego ![]()
ja np. wyliczyłam co do mm formatki na meble kuchenne i zamówiłam oraz wszystko inne potrzebne, aby cała szafka powstała a potem kupiłam wkrętarkę, ale to on musiał to wszystko złożyć
bo był moim mężczyzną ![]()
a teraz po prostu nie mamy wyjścia ![]()
O Kaju, przepraszam, zawsze jest wyjście, wielu mężczyzn zleca prace fachowcom, nawet złożenie szafki, nie każdy to taka urodzona złota rączka. Znam osobiście mężatkę, która będąc w ciązy samodzielnie kładła plytki.
Dokładnie tak jest
radzimy sobie, bo musimy (choć ja niektóre prace naprawdę lubię). Czasem jednak rozkładam ręce z niemocy i mężczyzna potrzebny
nie tylko do prac domowych... do tych przyjemniejszych jeszcze bardziej ![]()
O Kaju, przepraszam, zawsze jest wyjście, wielu mężczyzn zleca prace fachowcom, nawet złożenie szafki, nie każdy to taka urodzona złota rączka.
Mój były był
tylko ja musiałam być tym motorem go napędzającym ![]()
ale fakt nie musi być
jak się kogoś kocha to za to, że właśnie jest, że czuje się jego ciepło jego zapach jego tę.... aurę m:)
Dokładnie tak jest
radzimy sobie, bo musimy (choć ja niektóre prace naprawdę lubię). Czasem jednak rozkładam ręce z niemocy i mężczyzna potrzebny
nie tylko do prac domowych... do tych przyjemniejszych jeszcze bardziej
Nie nie nie, radzimy sobie, bo chcemy, bo jesteśmy bohaterkami dnia codziennego. Sprowadzenie fachowca też jest sposobem na poradzenie sobie.
Przy tym kogo kogo się kocha czuje się pełność w całym tego słowa znaczeniu
nie umiem tego słowami wytłumaczyć ![]()
jak odszedł to nie mogłam nawet oddychać
może to i głupio brzmi ale ta było ![]()
dlatego nam tak trudno się potem pozbierać ![]()
Kaju, miałam dokładnie to samo. Jakby mi ktoś prawą ręke uciał i odebrał wiedzę jak żyć.
Ale jak napisała Jasnorzewska-Pawlikowska "a jednak da się żyć bez powietrza"
Jakby mi ktoś prawą ręke uciał i odebrał wiedzę jak żyć.
Ale jak napisała Jasnorzewska-Pawlikowska "a jednak da się żyć bez powietrza"
Symbi, napisałaś to tak obrazowo, ja też mam takie poczucie.
Naprawdę fajnie , że jesteś z nami
Jesteś takim żywym przykładem, a my wykorzystamy Twoją cenną wiedzę i doświadczenie ![]()
Sprowadzenie fachowca też jest sposobem na poradzenie sobie.
Ja tak robię. Nie lubię prac "typowo męskich", nie na wszystkim się znam i nie wszystko jestem w stanie zrobić.
Dlatego ja akurat marzę o mieszkaniu, gdzie połowa moich obecnych prozaicznych problemów zniknie. ![]()
Ja też uważam, że człowiek jest w stanie nauczyć się żyć bez wielu rzeczy i osób, choć sobie wcześniej tego nie wyobrażał.
Symbi napisał/a:Sprowadzenie fachowca też jest sposobem na poradzenie sobie.
Ja tak robię. Nie lubię prac "typowo męskich", nie na wszystkim się znam i nie wszystko jestem w stanie zrobić.
Dlatego ja akurat marzę o mieszkaniu, gdzie połowa moich obecnych prozaicznych problemów zniknie.
Ja też uważam, że człowiek jest w stanie nauczyć się żyć bez wielu rzeczy i osób, choć sobie wcześniej tego nie wyobrażał.
ja np. kompletnie nie znam się na elektryce, potrafię tylko wymienić żarówkę w żyrandolu, ale za to znam elekrtrka, który skutecznie wykonuje mi wszelkie naprawy i wiesza żyrandole.
Ja to powiem krótko ![]()
jesteście naszym tlenem a my wodorem (X2) ![]()
bez Was nie jesteśmy tym czym powinnyśmy być ![]()
osobno też istniejemy ![]()
ale tylko razem jesteśmy
wodą ![]()
lepiej ![]()
razem lepiej nam się płynie przez ŻYCIE ![]()
p.s. i to pisze zadatek na kobietę samodzielną
eh...
Kaju, ładnie to ujęłaś, ale nie mogę się z Tobą zgodzić. Ja się czuję pełna, pełnowartościowa bez mężczyzny również. Bez mężczyzny czuję się kobietą w każdym centymetrze mojego ciała. Wiem, że kiedy zakładam szpilki, sukienkę i maluje usta robię to wyłącznie dla siebie.
Może to kwestia tego, że akurat teraz oprócz dzieci nikogo nie kocham.
Może to kwestia mężczyzn, których do tej pory wybierałam.
Ale też zdawało mi się kiedyś, że o wartości kobiety stanowi fakt posiadania mężczyzny przy boku.
Że tylko życie w związku ma sens.
Byłam w błędzie.
Zmieniłam zdanie.
Kaju, ładnie to ujęłaś, ale nie mogę się z Tobą zgodzić. Ja się czuję pełna, pełnowartościowa bez mężczyzny również. Bez mężczyzny czuję się kobietą w każdym centymetrze mojego ciała. Wiem, że kiedy zakładam szpilki, sukienkę i maluje usta robię to wyłącznie dla siebie.
Może to kwestia tego, że akurat teraz oprócz dzieci nikogo nie kocham.
Może to kwestia mężczyzn, których do tej pory wybierałam.
Ale też zdawało mi się kiedyś, że o wartości kobiety stanowi fakt posiadania mężczyzny przy boku.
Że tylko życie w związku ma sens.
Byłam w błędzie.
Zmieniłam zdanie.
Ja własnie do tego dążę. Gdy osiągnę pełne zadowolenie z siebie, pokocham siebie (a mam za co) w taki naturalny, niewymuszony sposób, dopiero wtedy będę gotowa zbudować nowy, trwały związek ![]()
Kaju, ładnie to ujęłaś, ale nie mogę się z Tobą zgodzić. Ja się czuję pełna, pełnowartościowa bez mężczyzny również. Bez mężczyzny czuję się kobietą w każdym centymetrze mojego ciała. Wiem, że kiedy zakładam szpilki, sukienkę i maluje usta robię to wyłącznie dla siebie.
Może to kwestia tego, że akurat teraz oprócz dzieci nikogo nie kocham.
Może to kwestia mężczyzn, których do tej pory wybierałam.
Ale też zdawało mi się kiedyś, że o wartości kobiety stanowi fakt posiadania mężczyzny przy boku.
Że tylko życie w związku ma sens.
Byłam w błędzie.
Zmieniłam zdanie.
nie, nie chodziło mi, że oni stanowią o naszej wartości,
chodzi mi o drugiego człowieka, może to być mężczyzna życia (albo kobieta) może być dziecko, przyjaciele, wszystkich ich potrzebujemy, mimo że nasze role na przestrzeni naszego życia się zmieniają,
chodzi o to że jesteśmy istotą stadną od zarania dziejów (nawet to forum jest przykładem potrzebujemy się w jakimś stopniu) ![]()
że jak on stanie na naszej drodze to go nie odrzucimy, bo już jesteśmy samodzielne, będziemy razem choć może osobno, po prostu może inaczej,
aj już nie piszę bo pokręcę wszystko
pisałam wcześniej że jestem pełna sprzecznych emocji ![]()
czasami mi się wydaje, że potrafię kochać i jednocześnie nienawidzić,
tak chyba było w u mnie w związku po zdradzie, po zdradzie i porzuceniu już nic nie jest dla mnie takie oczywiste ![]()
Ja własnie do tego dążę. Gdy osiągnę pełne zadowolenie z siebie, pokocham siebie (a mam za co) w taki naturalny, niewymuszony sposób, dopiero wtedy będę gotowa zbudować nowy, trwały związek
Ale masz rację, najpierw trzeba siebie poukładać by nie popełniać tamtych błędów
i wybrać wartościowego człowieka ![]()
Witam
Jeśli chodzi o związki to tak mi przyszło do głowy, że w młodości wchodzimy w nie bez doświadczenia, a za to z pewnymi uwarunkowaniami wynikającymi z naszego dzieciństwa. Dlatego nie jest możliwe, abyśmy od razu potrafili zrobić wszystko dobrze. Żadna ze stron tego nie potrafi. Tego uczymy się w trakcie. I między ludźmi, którzy się kochają wszystko jest do osiągnięcia.
Problem zaczyna się gdy jedna ze stron po prostu jest zaburzona: oszukuje, manipuluje, wykorzystuje, zdradza, stosuje przemoc, ulega nałogom. Takie zachowania są patologiczne i nie mają nic wspólnego z miłością. Nie wszyscy są zdolni do miłości. Dlatego czasami warto zdać sobie sprawę z tego, że być może nie byliśmy kochani, ponieważ byliśmy w związku z osobą która nie potrafi kochać, choć może doskonale nami manipulować.
Co innego problemy i kryzysy które są w każdym związku, a co innego patologiczne zachowania partnera, na które zresztą nie mamy wpływu, a które niszczą rodzinę. Wtedy najlepszym wyjściem dla współmałżonka i dzieci jest wyjście z toksycznego związku. Dzięki temu jesteśmy w stanie podnieść się z rozsypki emocjonalnej, stać się silnymi i być przynajmniej tym jednym zdrowym rodzicem, który zadba o dzieci. Dodatkowo toksyczny partner odczuje stratę, która być może w przyszłości stanie się dla niego źródłem pozytywnej zmiany, a to też dobrze dla wszystkich. I nawet jeśli toksyk jest w kolejnym chorym związku to postawa partnera, z którym się rozstał nie jest mu obojętna, a już na pewno nie jest dla niego obojętny widok szczęśliwej żony/męża samodzielnej, spełnionej, kochanej i kochającej
Wtedy dopiero widzi co utracił, choć na pewno się do tego nie przyzna
To takie tam moje obserwacje na temat niektórych związków, choć widzę, że nieco odeszłam już od tematu ![]()
Kaju, Ty się pewnie musisz umocnić w swej kobiecości zachwianej przez zdradę i w tym, że jesteś pełnowartościowym człowiekiem, co tez zdradą zostało nadszarpniete. Nauczyć żyć na własną rękę. Z początku nie jest łatwo budowac samemu swoją wartość, zwłaszcza gdy były zrzuca odpowiedzialność na Ciebie, ale jest to do zrobienia. Krok po kroku. Codziennie. Twoje zmienne stany nie są mi obce, to cały proces żałoby po stracie, przebiega on etapami, te etapy mogą się mieszac ze soba i powracać. Po każdej stracie przechodzimy ten proces, tylko różnie on u każdego trwa. Kiedy dostaniesz mandat, juz po 5 minutach możesz pogodzić sie faktem kary, ale kiedy tracisz związek ten czas może się dłużyć i dłużyć. Warto pisać choćby w jakims brulionie, żeby porządkowac sobie stare życie i ukladać nowe.
Moi Kochani, w nawiązaniu do wczorajszego dnia ![]()
Dziesięć pocałunków
Pierwszy nieśmiały
Drugi czuły
Trzeci tak dobrze znany
Czwarty namiętny
Piąty wierny
Szósty szczery
Siódmy uroczy
Ósmy zaskoczy
Dziewiąty miłosny
Dziesiąty radosny.
A już myślałam, że zapomniałeś o nas Wielbicielu, a tu takie romantyczne pocałunki ślesz.
Chwileczkę, Chris całował, Piotr też, teraz Wielbiciel, a pozostali? ![]()
Witam wieczorową porą ![]()
dzisiaj rozwaliła mnie koleżanka, która pouczyła mnie, że czas najwyższy abym zaczęła sobie układać życie i wyszła do ludzi (tj. mężczyzn), ale oczywiście powinnam pamiętać, że w tym wieku to już powinnam obniżyć poprzeczkę (tj. wymagania) ![]()
a niby czemu to ?
jak miałam 20 lat to kierowałam się wyłącznie feromonami ![]()
teraz wiem czego oczekuję od partnera*
a w ogóle to w jakim wieku? ja teraz jestem w swoim najlepszym wieku ![]()
p.s. nie oczekuję więcej niż wymagam od siebie ![]()
Witajcie wieczorem
Ja właśnie machnęłam zielony groszek na ściany i czuje si e z tym wspaniale!
Kaja, jakie obniżenie poprzeczki, za przeproszeniem, ale koleżanka chyba nie wie, co mowi, teraz to dopiero powinnaś uważać na dobór partnera.
Poza tym nie wiem, czy nie jest za wcześnie dla Ciebie. Wprawdzie mówią, czym sie strułeś, tym sie lecz, ale mądrości ludowe trzeba dzielić przez dwa.
Mam boski nastrój, od rana non stop słucham sobie Sinatry, teraz na słuchawkach...
Witaj Symbi ![]()
cieszę sie że Ty się cieszysz ![]()
oczywiście, że jest za wcześnie dla mnie...... tym bardziej, że wiem czym to pachnie
Zła w ogóle jestem na siebie, że nie pojechałam z przyjaciółką do Zakopanego ![]()
wlazła dzisiaj na Kasprowy eh......i jest przeszczęśliwa ![]()
wieczorem winko grzane, oscypki i górale eh....
oczywiście górale tylko do popatrzenia i potańczenia ![]()
To w takim razie weź się za malowanie! Ja burdel mam totalny, góra cała niemal rozgrzebana, ale mam nadzieję, że jak codziennie będę robić po kawałku, to do soboty zdążę z kolejnym pomieszczeniem.
No i w nagrodę lampeczka wina ![]()
Symbi a ja wczoraj kupiłam oliwkę do kuchni i cytrynę na sufit do łazienki
A dlaczego Kaja nie pojechałaś z koleżanka do Zakopca?
teraz wiem czego oczekuję od partnera*
a w ogóle to w jakim wieku? ja teraz jestem w swoim najlepszym wiekup.s. nie oczekuję więcej niż wymagam od siebie
Kaja widzę, że masz się coraz lepiej. Tak trzymaj kochana ![]()
Aj bo jakoś tak..... sama nie wiem.... ona jest też zła na siebie, że mnie za łeb nie wzięła.....
Ja też się zastanawiam nad oliwką do kuchni na jedną ścianę, Lilka, myślę że wybrałaś ładne kolorki. A w ogóle to zdobywam doświadczenie w emulsjach, Duluxem maluje mi się do kitu, za gęsty jak dla mnie jest, ale za to Dekoral - fantastycznie!
Strony Poprzednia 1 … 47 48 49 50 51 … 232 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024