facet nie bój się o kredyty neich bierze i hula z kochasiem
Tak tylko do tej pory wszystko szłoby na nasze wspólne konto. Są jeszcze dzieci, które też ktoś musi jeszcze utrzymywać.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Odchodzę - Proszę wesprzyjcie, bo muszę być silny.
Strony Poprzednia 1 … 7 8 9
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
facet nie bój się o kredyty neich bierze i hula z kochasiem
Tak tylko do tej pory wszystko szłoby na nasze wspólne konto. Są jeszcze dzieci, które też ktoś musi jeszcze utrzymywać.
Utrzymania dzieci się nie bój. Zapracujesz w najbliższym czasie na zaufanie i wdzięczność córek. Nawet postawiony pod ścianą zrobisz to z łatwością. Tak już jest z tym wychowywaniem. Dałem radę łatwiej niż mój strach pokazywał i u ciebie gorzej nie będzie. Może głupie i zbyt często powtarzane- kasa szczęścia nie daje.
..powoli swoim tempem i wg ustalonego planu..Mam nadzieję ,że ten ważny krok dał ci dużo energii do działania i potwierdził, że robisz dobrze także dla dzieci..pozdrawiam
Długo się nie odzywałem, ale często tu zaglądam i czytam.
U mnie trochę się dzieje. Wszystko właściwie zmierza w jednym kierunku, zakończenia tego rozdziału w moim życiu, jakim było moje małżeństwo.
Dojrzałem chyba do decyzji, żeby złożyć pozew z wnioskiem o orzeczenie całkowitej winy mojej żony. Wiem że będzie to długa i nieprzyjemna sprawa ale jestem na to przygotowany. Mam dowody potwierdzające jej romans trwający od prawie roku. Mój brat powiedział swojej żonie o romansie z moją żoną. Nie przyznaje się do fizycznej zdrady ale to co trwało miedzy nimi ponad 1,5 roku nie da się inaczej określić niż jak zdrada emocjonalna. Jeżeli będzie trzeba, to będzie zeznawał w sądzie. Teraz skupiam się głównie na córkach i na tym żeby "pozbierać siebie".
Dzisiaj byłem u psychologa, oczekiwałem jakichś wskazówek jak w tej sytuacji postępować z córkami, o czym mówić a co przemilczeć, ale mocno się rozczarowałem. Przyjęła mnie pani psycholog o połowę młodsza ode mnie i jedyne co była w stanie mi powiedzieć to, że powinniśmy się "dogadać z żoną i przyjąć wspólne stanowisko". Będę musiał się kierować własną wiedzą, intuicją i sercem. Mam nadzieję, że to mnie nie zawiedzie.
Od wielu osób z tego forum otrzymałem wielkie wsparcie i masę cennych wskazówek. Czuję się trochę zobowiązany poinformować Was jak potoczy się dalej moje życie. Będę się odzywał, może nie za często, ale na pewno będę tu wracał
Teraz skupiam się głównie na córkach i na tym żeby "pozbierać siebie".
Jest to najlepsza strategia, jaką mogłeś przyjąć. Moim zdaniem.
Dzisiaj byłem u psychologa, oczekiwałem jakichś wskazówek jak w tej sytuacji postępować z córkami, o czym mówić a co przemilczeć, ale mocno się rozczarowałem. Przyjęła mnie pani psycholog o połowę młodsza ode mnie i jedyne co była w stanie mi powiedzieć to, że powinniśmy się "dogadać z żoną i przyjąć wspólne stanowisko". Będę musiał się kierować własną wiedzą, intuicją i sercem. Mam nadzieję, że to mnie nie zawiedzie.
EDIT:
Tekst pani psycholog akurat mnie nie dziwi. Standardowy. Nie będę tego komentować - komentarz moim zdaniem nasuwa się sam. Trudno "dogadać się" na tym etapie, choć brzmi to bajecznie prosto. Dogadać to się można bez emocji . Chłodno i zdroworozsądkowo.
Chciałabym tylko podkreślić, bo to publiczne forum, że ja nikogo nie zniechęcam do terapii. Wielokrotnie podkreślam, że próbować trzeba, to wzbogacające doświadczenie, ale ... zależy na kogo się trafi. Zawsze można też lekarza zmienić.
A te trzy narzędzia, które wyliczasz, są najpewniejsze. Dolicz czasem jeszcze rozsądny głos z boku.
Takich na forum nie brakuje.
Pozdrawiam!
Gratuluję decyzji bardzo trafna,dasz rade jesteś bardzo mądry i silny.Dziś znalazłam ten watek rano i nie mogłam się doczekac powrotu z pracy aby dokonczyc czytać Twoją historię,Bardzo wzruszająca,faktycznie gdzie Ci meżczyżni?
Gratuluję decyzji bardzo trafna,dasz rade jesteś bardzo mądry i silny.
Dziękuję. Chciałbym taki być. Muszę! Nie mam innego wyjścia.
Z tą siłą bywa różnie, raz lepiej, dwa razy tak sobie.
Każde pozytywne słowo trochę mi tej siły dodaje.
Pozdrawiam.
Sama jestem w podobnej sytuacji,nie identycznej(może kiedys o tym napiszę bo bardzo podoba mi sie to forum) z podobnym stażem i na etapie rozwodowym,tak wiec trzymam kciuki i ciut energii do działania od Ciebie złapię jeśli pozwolisz.Czasem mam gorsze dni i boję się że nie dam rady,a innym razem wiem że to było najsensowniejsze rozwiazanie,bo życie jest za krótkie aby stać w miejscu i cierpieć.Pozdrawiam.
Sama jestem w podobnej sytuacji,nie identycznej(może kiedys o tym napiszę bo bardzo podoba mi sie to forum) z podobnym stażem i na etapie rozwodowym,tak wiec trzymam kciuki i ciut energii do działania od Ciebie złapię jeśli pozwolisz.Czasem mam gorsze dni i boję się że nie dam rady,a innym razem wiem że to było najsensowniejsze rozwiazanie,bo życie jest za krótkie aby stać w miejscu i cierpieć.Pozdrawiam.
Sprawdź maila.
Trzymaj się chłopie i składaj szybko papiery rozwodowe, z orzekaniem (jak masz na to siłę) lub bez, byle się uwolnić.
Jakiś czas temu mój mąż razem ze swoją misią przeciągnęli mnie przez bagno, prawie w nim utopili. Ja jednak udupiona na maxa postanowiłam przy nim trwać a nie rozwodzić się (strach przed brakiem portek w domu był za duży). Teraz mam powtórkę z rozrywki na własne życzenie i zbieram siły i muszę się z tego uwolnić.
Uciekaj chłopie, nie wierz, że cokolwiek się zmieni. Ja nie wierzyłam mądrzejszym, wierzyłam, że na pewno się zmieni, że wszystko się poukłada, że dam radę z tym żyć. Ale ani się nie da z tym żyć ani się nie poukładało.
Trzymaj się chłopie i składaj szybko papiery rozwodowe, z orzekaniem (jak masz na to siłę) lub bez, byle się uwolnić.
Jakiś czas temu mój mąż razem ze swoją misią przeciągnęli mnie przez bagno, prawie w nim utopili. Ja jednak udupiona na maxa postanowiłam przy nim trwać a nie rozwodzić się (strach przed brakiem portek w domu był za duży). Teraz mam powtórkę z rozrywki na własne życzenie i zbieram siły i muszę się z tego uwolnić.
Uciekaj chłopie, nie wierz, że cokolwiek się zmieni. Ja nie wierzyłam mądrzejszym, wierzyłam, że na pewno się zmieni, że wszystko się poukłada, że dam radę z tym żyć. Ale ani się nie da z tym żyć ani się nie poukładało.
Papiery rozwodowe złoże lada dzień. Jestem zdecydowany na orzekanie winy chociaż wiem, że będzie to ciężkie, bolesne i pewnie długotrwale. Nie wierzę już w jakąkolwiek zmianę, w powroty, w nawrócenia. Nie mógłbym już być z kobietą, która niestety jest jeszcze moją żoną. Dotknąłem tej zdrady, usłyszałem i prawie zobaczyłem na własne oczy. Dzięki temu zdałem sobie sprawę z tego, że przez 19 lat nie dostałem od niej 1/10 tego, co teraz dostaje jej kochanek, który co kilka dni wpadnie na godzinkę bzykania. Nie dostałem tego zaangażowania emocjonalnego, fizycznego, nie usłyszałem takich słów i takich wyznań jak teraz słyszy on. Dlatego teraz już wiem, że tak naprawdę nie ma czego żałować i nad czym rozpaczać. Wiem że zrobiłem tyle, ile potrafiłem, żeby nasze małżeństwo ratować. Niestety nie było już czego ratować. Teraz chcę po prostu żyć prawdziwie, spokojnie i szczęśliwie.
Zderzenie z dowodami zdrady to koszmar. Domysły potrafią zabić, oglądanie zdjęć, filmów ze zdrady, słuchanie nagrań jest porażające. Niewiele rzeczy może się równać. I przychodzą do głowy różne myśli- kim byłem tyle lat?
Macie razem spędzone wiele lat. Jesteś pewien, że nic dobrego nie spotkało?
koniec_tego napisał/a:Trzymaj się chłopie i składaj szybko papiery rozwodowe, z orzekaniem (jak masz na to siłę) lub bez, byle się uwolnić.
Jakiś czas temu mój mąż razem ze swoją misią przeciągnęli mnie przez bagno, prawie w nim utopili. Ja jednak udupiona na maxa postanowiłam przy nim trwać a nie rozwodzić się (strach przed brakiem portek w domu był za duży). Teraz mam powtórkę z rozrywki na własne życzenie i zbieram siły i muszę się z tego uwolnić.
Uciekaj chłopie, nie wierz, że cokolwiek się zmieni. Ja nie wierzyłam mądrzejszym, wierzyłam, że na pewno się zmieni, że wszystko się poukłada, że dam radę z tym żyć. Ale ani się nie da z tym żyć ani się nie poukładało.Papiery rozwodowe złoże lada dzień. Jestem zdecydowany na orzekanie winy chociaż wiem, że będzie to ciężkie, bolesne i pewnie długotrwale. Nie wierzę już w jakąkolwiek zmianę, w powroty, w nawrócenia. Nie mógłbym już być z kobietą, która niestety jest jeszcze moją żoną. Dotknąłem tej zdrady, usłyszałem i prawie zobaczyłem na własne oczy. Dzięki temu zdałem sobie sprawę z tego, że przez 19 lat nie dostałem od niej 1/10 tego, co teraz dostaje jej kochanek, który co kilka dni wpadnie na godzinkę bzykania. Nie dostałem tego zaangażowania emocjonalnego, fizycznego, nie usłyszałem takich słów i takich wyznań jak teraz słyszy on. Dlatego teraz już wiem, że tak naprawdę nie ma czego żałować i nad czym rozpaczać. Wiem że zrobiłem tyle, ile potrafiłem, żeby nasze małżeństwo ratować. Niestety nie było już czego ratować. Teraz chcę po prostu żyć prawdziwie, spokojnie i szczęśliwie.
Wybierz adwokata i skladaj pozew o rozwod. Widzialem i slyszalem to samo co Ty. Nie ma sie co zastanawiac i zeby Ci czasem do glowy nie przyszlo wycofac, jak jz po otrzymaniu pozwu bedzie grala aniolka.
Pozdrowienia od lysego bez wasa
.
Witam a ja mam takie pytanie czy uświadomiłeś już żonę kochanka o farsie w jakiej żyje.
Zderzenie z dowodami zdrady to koszmar. Domysły potrafią zabić, oglądanie zdjęć, filmów ze zdrady, słuchanie nagrań jest porażające. Niewiele rzeczy może się równać. I przychodzą do głowy różne myśli- kim byłem tyle lat?
Macie razem spędzone wiele lat. Jesteś pewien, że nic dobrego nie spotkało?
To nie tak, że nic dobrego mnie nie spotkało. Były chwile, dni, nawet lata gdy byłem szczęśliwy. Dostałem od niej wiele dobrego. Dla mnie było to "wiele" być może dla tego, że mało wymagałem. Niestety ta dysproporcja, pomiędzy tym co moja żona dawała mi a tym co daje teraz swojemu kochankowi jest ogromna. Nie przekreślam tego co było dobre, doceniam to, ale zbyt wiele złego się wydarzyło. Niech to co dobre pozostanie w mojej pamięci, w przeszłości.
Witam a ja mam takie pytanie czy uświadomiłeś już żonę kochanka o farsie w jakiej żyje.
Nie jeszcze tego nie zrobiłem i nie wiem czy zrobię. Mam duże opory przed tym. To nie jest osoba, która w moim życiu cokolwiek zmieniła więc nie wiem czy ja powinienem zmieniać jej życie, a na pewno tak by się stało gdybym ją poinformował. To moja żona mnie zdradziła a nie jej kochanek.
Oczywiście jest pokusa żeby to zrobić ale nie chcę robić tego żeby się zemścić, ani na żonie, ani na jej kochanku. Jeszcze nie wiem co z tym zrobię.
franz37 napisał/a:Witam a ja mam takie pytanie czy uświadomiłeś już żonę kochanka o farsie w jakiej żyje.
Nie jeszcze tego nie zrobiłem i nie wiem czy zrobię. Mam duże opory przed tym. To nie jest osoba, która w moim życiu cokolwiek zmieniła więc nie wiem czy ja powinienem zmieniać jej życie, a na pewno tak by się stało gdybym ją poinformował. To moja żona mnie zdradziła a nie jej kochanek.
Oczywiście jest pokusa żeby to zrobić ale nie chcę robić tego żeby się zemścić, ani na żonie, ani na jej kochanku. Jeszcze nie wiem co z tym zrobię.
A kto Ci powiedzial i wmowil, ze to zemststa?
Jak slysze teksty, ze poinformowanie zdradzanej osoby to zemsta na zdradzaczu to smiac mi sie chce.
Juz nie pamietam poczatku Twojej historii, czy dowiedziales sie sam, czy ktos szepnal slowko.
Ja wiem jedno, nigdy, ale to nigdy nie odpuszcze poinformowania kogps, ze jego partner sie k...i.
Nie ma nic gorszego jak obojetnosc i mowienie to nie moja sprawa.
Ty wiesz, mozesz zareagowac tak jak uwazasz, dlaczego odmwawiasz tego prawa zonie kochanka Twojej zony?
franz37 napisał/a:Witam a ja mam takie pytanie czy uświadomiłeś już żonę kochanka o farsie w jakiej żyje.
Nie jeszcze tego nie zrobiłem i nie wiem czy zrobię. Mam duże opory przed tym. To nie jest osoba, która w moim życiu cokolwiek zmieniła więc nie wiem czy ja powinienem zmieniać jej życie, a na pewno tak by się stało gdybym ją poinformował. To moja żona mnie zdradziła a nie jej kochanek.
Oczywiście jest pokusa żeby to zrobić ale nie chcę robić tego żeby się zemścić, ani na żonie, ani na jej kochanku. Jeszcze nie wiem co z tym zrobię.
Dylemat jak zawsze, myślę ze ocena czy to dobrze czy źle poinformawać zdradzanego,
zależy od intencji.
Czy to zemsta, czy "życzliwośc" , czy danie szansy.
Jeżeli romans niewiernego rozwija się w kierunku rozbicia związku Bogu ducha winna i nieświadomą uruchomianej bomby zegarowej, gdzie tylko kwestią czasu jest kiedy wybuchnie, to taka inforamcja jest daniem szansy na udaną ewakuację lub zatrzymanie zegara....
Poinformowanie o zdradzie od zawsze był tematem drażliwym. Nie tylko intencje grają rolę, także konstrukcja psychiczna tego kto ma to zrobić. Poza tym temat był wielokrotnie wałkowany.
Wrócę na chwilę do poczucia faceta, że jż daje dużo więcej kochankowi. O cokolwiek chodzi. Raz jest to bardzo subiektywne odczucie. Po drugie kobiety najczęściej angażują się po całości w romans, łączą uczucie z seksem, oddaniem. Faceci rzadko tak mają, romans to seks, odskocznia itp, uczucia są rzadkością. Po trzecie przy świadomości jak się traci rodzinę, opinię czy co tam dla kogo jest ważne, żona leci na maxa by zatrzymać kochanka. Gdy już się sypnie jej bajka podejmie próby takie same wobec Ciebie, jeśli tylko zobaczy cień szansy. Poznasz ją jaka Ci się jeszcze nie śniła.
Poinformowanie o zdradzie od zawsze był tematem drażliwym. Nie tylko intencje grają rolę, także konstrukcja psychiczna tego kto ma to zrobić. Poza tym temat był wielokrotnie wałkowany.
Wrócę na chwilę do poczucia faceta, że jż daje dużo więcej kochankowi. O cokolwiek chodzi. Raz jest to bardzo subiektywne odczucie. Po drugie kobiety najczęściej angażują się po całości w romans, łączą uczucie z seksem, oddaniem. Faceci rzadko tak mają, romans to seks, odskocznia itp, uczucia są rzadkością. Po trzecie przy świadomości jak się traci rodzinę, opinię czy co tam dla kogo jest ważne, żona leci na maxa by zatrzymać kochanka. Gdy już się sypnie jej bajka podejmie próby takie same wobec Ciebie, jeśli tylko zobaczy cień szansy. Poznasz ją jaka Ci się jeszcze nie śniła.
Oby mu sie nigdy taka nie snila i ngdy do takiej nie tesknil, bo to pierwszy krok do samounicestwienia
.
Gdy już się sypnie jej bajka podejmie próby takie same wobec Ciebie, jeśli tylko zobaczy cień szansy. Poznasz ją jaka Ci się jeszcze nie śniła.
Wiem, że pisząc to, nie teoretyzujesz ale opierasz się na własnych doświadczeniach, dlatego Ci wierzę, chociaż dzisiaj wydaje mi się to mało prawdopodobne.
Gdy już się sypnie jej bajka podejmie próby takie same wobec Ciebie, jeśli tylko zobaczy cień szansy. Poznasz ją jaka Ci się jeszcze nie śniła.
Święte słowa, Mistrzu Apologises. Znów ... potwierdzam z autopsji. Mogłabym na nowo zakochać się w tej chwili w moim mężu, taki dobry, uważny, miły ... ![]()
Ja to rozwinę na innym wątku. ![]()
Pozdrawiam!
Schematy Piotrze, w sytuacji zagrożenia każdy się potrafi spiąć. Mężczyźni mają swoje sposoby na uwodzenie, kobiety również swój wachlarz sztuczek. Odczułem parę takich akcji na swojej skórze, Ty zapewne również.
Mistrzu? Tego jeszcze nie grali. Bo się speszę.
Mistrzu? Tego jeszcze nie grali. Bo się speszę.
Grali, grali. Na kilku wątkach. Akurat! ![]()
Pozdrawiam!
apologises napisał/a:Zderzenie z dowodami zdrady to koszmar. Domysły potrafią zabić, oglądanie zdjęć, filmów ze zdrady, słuchanie nagrań jest porażające. Niewiele rzeczy może się równać. I przychodzą do głowy różne myśli- kim byłem tyle lat?
Macie razem spędzone wiele lat. Jesteś pewien, że nic dobrego nie spotkało?To nie tak, że nic dobrego mnie nie spotkało. Były chwile, dni, nawet lata gdy byłem szczęśliwy. Dostałem od niej wiele dobrego. Dla mnie było to "wiele" być może dla tego, że mało wymagałem. Niestety ta dysproporcja, pomiędzy tym co moja żona dawała mi a tym co daje teraz swojemu kochankowi jest ogromna. Nie przekreślam tego co było dobre, doceniam to, ale zbyt wiele złego się wydarzyło. Niech to co dobre pozostanie w mojej pamięci, w przeszłości.
Facet, bo życie z kochankiem jest cudowne, te motyle w brzuchu, ta nowa miłość, wyjazdy, kolacyjki, ta beztroska (tylko czułe słówka, super seks, zero zobowiązań, marudzących dzieci, rachunków za gaz i innych). A w domu stary nudny mąż/ żona, które marudzi, dupe zawraca codziennością, masakra po prostu. Przeżywałam to, mój mąż tak właśnie chce żyć (bo pani daje/ dawała mu tyle szczęścia). Więc nie myśl, że on ma lepiej, na razie ma lepiej, kiedyś wkradnie się zwykłe życie a motyle zdechną.
apologises napisał/a:Gdy już się sypnie jej bajka podejmie próby takie same wobec Ciebie, jeśli tylko zobaczy cień szansy. Poznasz ją jaka Ci się jeszcze nie śniła.
Wiem, że pisząc to, nie teoretyzujesz ale opierasz się na własnych doświadczeniach, dlatego Ci wierzę, chociaż dzisiaj wydaje mi się to mało prawdopodobne.
Ja Ci z doświadczenia powiem, że na prawdę będziesz szeroko oczy otwierał.
Przygotuj się na wzmacnianie tylnej części ciała, bo teraz Cię przeciąga przez bagno i będzie Cię jeszcze długo przeciągała.
Ja myślałam, że gorzej być nie może, ależ może i było i jest. Dlatego trzeba się wzmocnić, obudować. Ja na własne życzenie mam to co mam, trzeba było pakować manatki, a nie łudzić się, że będzie lepiej i jakoś to sobie poukładam.
Zastanawiałam się, kiedy wstawić ten utwór na Twoim wątku, bro .
Zdaje się, że to jest ten moment. Proszę nasycić oczy i uszy!
PS Jon, I love you. Mr catch me if you can.
Netbabeczka."
Zdaje się, że to jest ten moment. Proszę nasycić oczy i uszy!
Dzięki bardzo ale czy to aby nie za wcześnie?
To jest wizualizacja przyszłości proszę Pana. ![]()
To jest wizualizacja przyszłości proszę Pana.
No chyba że tak.
W takim razie strzał w dziesiątkę proszę Pani
Dziękuję.
Do autora: jeśli masz opory, by pogadać z żoną tego kochanka Twojej żony, to pogadaj z nim. Powiedz mu, że jeśli się żonie nie przyzna do zdrady z Twoją żoną to Ty to zrobisz. Będziesz miał czyste sumienie, że dałeś mu szansę aby on sam się do tego przyznał. Jeśli skorzysta to ok, jeśli nie, to jego problem, Ty wtedy śmiało będziesz mógł jej o wszystkim sam powiedzieć.
EDIT: koniecznie rozmowę nagrywaj, chociaż w sądzie chyba nie będziesz mógł przedstawić tego jako dowód, bo z tego co mi się wydaje, to nielegalne jest nagrywanie bez zgody ludzi. Ale o tym to musisz z prawnikiem pogadać.
Strony Poprzednia 1 … 7 8 9
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Odchodzę - Proszę wesprzyjcie, bo muszę być silny.
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024