Facet_z_wąsem napisał/a:Myszeczka23 napisał/a:Dziwne, że Ty masz nadal odruch przytulania żony..
Nie mam odruchu, nie mam ochoty na to. Czuje tylko, że gdybym chciał to nie miałbym z tym problemu.
Oj... Zakręcone to trochę.
Wiesz co, Myszeczko23, dobrze to ujęłaś - "odruch przytulania żony". Jak się ma taki staż w związku jak Facet_z_wąsem lub ja, to te "odruchy" w człowieku są - kształtowało się je przez te wszystkie lata, nie nad wszystkim się panuje, a szczególnie w sytuacji, gdy "umysł" i emocje pracują na gorących obrotach.
Wyobraźcie sobie, że mój prawie-były-mąż ... też mnie przytulił, kiedy się jeden jedyny raz przy nim rozpłakałam. A ja ten uścisk ... odwzajemniłam. Paradoksalnie wtedy on był jedyną bliską osobą, z którą mogłam sobie pozwolić na dotyk. A potrzeba dotyku, przytulenia się do kogoś, jak się zostało zranionym, jest wtedy w człowieku wielka.
Ja się pozwoliłam przytulić "wrogowi"
Dziś mi się to przypomniało - jaką siłę rażenia mają jednak kobiece łzy na mężczyznę hi hi
Byłabym mądrzejsza, to bym "rycała" przy nim wcześniej - może by nie odszedł? I miałabym lepiej, tzn. więcej bym uzyskała? 
Tamta trzecia "rycała" jak głupia - jak wyjeżdżałam służbowo czy do rodziny ("bo on taki biedny sam w tym domu"), a potem "rycała" jak wracałam (to już wiadomo dlaczego). A on to kupił, bo się czuł taki ważny, taki wspaniały, że ona tak przez niego reaguje
Niby prosta "dziołcha", a jaka cwana. Hej! Na pewno mądrzejsza ode mnie 
PS Myszeczko, te szpilki w Twoim awatarze nie dały mi spokoju przez dwa tygodnie. Zaszalałam - kupiłam sobie fajne obcasy
. Świat widziany "z góry" jest jeszcze piękniejszy.
Ale do meritum:
To co tam do swojej żony jeszcze czujesz, Facecie_z_wąsem, to czujesz i masz prawo do tego. Jak będzie dalej, sam zobaczysz, sam tak zresztą piszesz. Czas też zrobi swoje.
A teraz pomyśl o sobie - warto rzeczywiście pomyśleć o podbudowie poczucia własnej wartości. Żona dość skutecznie je obniżyła, co jest sprawą normalną w tej sytuacji, ale ... nie nieodwracalną.
To poczucie własnej wartości chyba ... nigdy nie było zbyt wielkie - opisywałeś trudny "dom", warunki w dzieciństwie i wczesnej młodości, które nie sprzyjały jego rozwinięciu
. Wiesz jak było, pamiętasz te emocje. Jesteś bystry, ja tu nie będę się rozpisywać. Wiesz, o co mi chodzi.
Potem "wydarzenia majowe"... Potem żona... Trochę tego się uzbierało.
Gdybym miała Cię podsumować na podstawie tych kilkunastu postów, było by to ... "odpowiedzialny ojciec". Od zawsze, nawet zanim ... założyłeś własną rodzinę.
Powiedz mi, kiedy ostatni raz zrobiłeś coś dla siebie, co sprawiło Ci wielką frajdę i przyjemność?...
Nawet największy siłacz i mocarz musi od czasu uzupełnić "paliwo"*, żeby dźwigać ciężary.
* O "browarku" mi nie pisz
Szybki i skuteczny "męski" sposób na relaks, ale ja poproszę o inne konkrety 