Wczoraj była kolejna "rozmowa". Nie wiem czy potrzebna. Będąc w "domu" po swoje rzeczy zauważyłem, że zdjęła z palca obrączke. Poprosiłem żebyśmy się spotkali poza domem, bo musimy pogadać.
Właściwie nic konkretnego się nie dowiedziałem. Takie milczące , z jej strony, potwierdzenie tego że mnie zdradziła i to nie raz. Że ona też nie widzi możliwości aby być razem, ale rozwodu nie potrzebuje (no proszę
). Usłyszałem dwa zdania, które właściwie ostatecznie potwierdzają mi to, że nie chcę już ani chwili dłużej być z nią:
"Gdybyś znał całą prawdę to byś mnie znienawidził"
"Gdybym powiedziała całą prawdę o sobie to musiałabym na zawsze zniknąć z waszego życia, twojego i dzieci (???)"
Może rzeczywiście nie powinienem całej prawdy znać.
Znasz już cała prawdę, prawdę mówiąc. To, co chciałeś o niej wiedzieć - już wiesz. Możesz poznać jeszcze jakieś technikalia, w stylu z kim, ile razy i czemu fajnie jest z murzynem, ale to nieistotne dla Ciebie i szkodliwe dla Twojego zdrowia psychicznego.
Skoro nie chce rozwodu, to warto byłoby załatwić rozwód jak najszybciej ![]()
Rozwiodłam się kilka lat temu. Podzielę się z tobą mądrością, do której sama dotarłam, niestety, za późno: kiedy związek się rozpada i masz do czynienia ze sporymi komplikacjami, szybko uciekaj! Nic już tu nie uratujesz(choćby z powodu braku zaufania...), a dasz się jedynie wciągnąć w coraz większe absurdy i idiotyzmy. Nie wyjaśniaj! Nie dowiaduj się! Nie grzeb się w tym!!! Zajmij się formalnym załatwieniem tego, co trzeba, a potem maksymalnie się odetnij!!! Uwierz mi, nic lepszego dla siebie nie możesz zrobić! Reszta życia jest jeszcze do przeżycia! Ja, niestety, dałam się wciągnąć i ogromnie tego żałuję.
134 2016-05-16 10:01:25 Ostatnio edytowany przez Facet_z_wąsem (2016-05-16 10:09:00)
Znasz już cała prawdę, prawdę mówiąc. To, co chciałeś o niej wiedzieć - już wiesz. Możesz poznać jeszcze jakieś technikalia, w stylu z kim, ile razy i czemu fajnie jest z murzynem, ale to nieistotne dla Ciebie i szkodliwe dla Twojego zdrowia psychicznego.
Skoro nie chce rozwodu, to warto byłoby załatwić rozwód jak najszybciej
Też, jestem tego zdania. Nie potrzebne mi szczegóły techniczne.
A rozwód? Tak. Nie chcę żeby ta osoba nosiła moje nazwisko i żeby cokolwiek, poza wspólnymi dziećmi, nas łączyło.
Może to jest tak, że tutaj, teraz, jestem taki kozak, a jeszcze nie raz wymięknę i dam się jej wykorzystać. Chcę zrobić wszystko, żeby tak się nie stało.
Jeśli rzucisz okiem na inne wątki, to zauważysz pewnie, że większość facetów wraca potulnie do zdradzających żon, niezależnie od tego, ile się odgrażają. Jakiś czas później odświeżają temat, pisząc, że nic nie wyszło, że znów zostali zdradzeni. Oby w Twoim przypadku było inaczej.
To dopiero początek. Jak zamierzasz przeprowadzić ten rozwód? Byłeś już u adwokata? Liczysz na spokojny przebieg spraw i równie spokojne życie po?
137 2016-05-16 10:33:19 Ostatnio edytowany przez After (2016-05-16 10:33:56)
Witaj
No to ciekawie się zrobiło .. (wiem, że dla Ciebie nie )
Wygląda na to że pani prowadziła i prowadzi bogate życie poza Twoimi plecami.
A to co się dowiedziałeś to ułamek tego z czym czy też z kim masz do czynienia.
Trzeba dojść prawdy!
Wbrew wszystkim, którzy radzą abyś tego nie robił .
Zdejmij jej maskę i pokaż prawdziwe oblicze.
Uciekanie przed poznaniem jej prawdziwego obrazu to tylko pozory ucieczki przed czymś, przed czym uciec i tak się nie da..
Rozwód bez orzekania?
Wybij sobie to z głowy..
Nie ma że boli.
Trzeba zrobić kipisz z jej życia,
Za to co zrobiła Tobie i dzieciom litości mieć nie wolno!
Bierz się za zebranie dowodów.
I tutaj wcale nie chodzi chodzi o poznanie ile razy i w jakich pozycjach, choć pewnie tego nie da się uniknąć
Ale o przełożenie tego na materiał dowodowy dla sądu
Mam nadzieję, że ta rozmowa z nią jest nagrana?
U prawnika jeszcze nie byłem. Muszę trochę ochłonąć, pozbierać sie. Rozmowa jest nagrana.
Skoro nagrana, to malutko, ale coś już jest,
Choć akurat to będzie raczej trudno wykorzystać procesowo
Potrzebne są Ci jednak twarde dowody, a nie poszlaki.
140 2016-05-16 13:24:45 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2016-05-16 13:27:16)
. Będąc w "domu" po swoje rzeczy zauważyłem, że zdjęła z palca obrączke. Poprosiłem żebyśmy się spotkali poza domem, bo musimy pogadać.
...... ona też nie widzi możliwości aby być razem, ale rozwodu nie potrzebuje (no proszę).
skoro nie widzi potrzeby noszenia obrączki, nie widzi mozliwosci bycia razem, to dlaczego nie potrzebuje rozwodu (obecnie ...)
Widocznie status "papierkowej" mężatki jest jej potrzebny.
pieniądze...podział majątku przy rozwodzie a gach widac woli szybkie numerki niż związać się z nią,
gach żonaty ?
dzidzuś na konto męża ?
Status towarzyski dobrej żony, jest lepszy niż żony-zdradzaczki.
Poza tym..skoro się wyprowadziłeś, to za kilka miesięcy sama bedzie miała pretekst, żeby ubiegac sie o status pokrzywdzonej matki-polki,
porzuconej przez niegodziwca-męża.
Usłyszałem dwa zdania, które właściwie ostatecznie potwierdzają mi to, że nie chcę już ani chwili dłużej być z nią:
"Gdybyś znał całą prawdę to byś mnie znienawidził"
"Gdybym powiedziała całą prawdę o sobie to musiałabym na zawsze zniknąć z waszego życia, twojego i dzieci (???)"
Może rzeczywiście nie powinienem całej prawdy znać.
Prawda jest prawdą, nie zależnie czy ja znasz czy nie .
Żona znając prawde o sobie wie, że to co zrobiła przekreśla ją jako żonę i matkę.
Tobie prawda może byc potrzebna do tego, zeby ją wykorzystac w sądzie dla obrony dzieci i siebie.
Dlatego lepeij zadbać o choćby część dowodów.
Słowa żony to przewrotna manipulacja :
- "robię świństwo, ale tak cierpię z tego powodu, że jeżeli zaczniesz dochodzić prawdy i swojego prawa, to skrzywdzisz mnie.
Nic nie rób, o nic nie pytaj, bo widzisz , że nie cierpię siebie za to co robię, jestem taka nieszczęśliwa z tego powodu, a Ty chciałbys mnie jeszcze bardziej skrzywdzic ?? Bądź człowiekiem nie dobijaj mnie..."
A niech tam sobie...
skoro wie że zrobiła świństwo i dalej chce w tym tkwić, dalej taplać się w tym bagnie,to jej sprawa.
Twoja sprawa to obronic siebie i dzieci, nie tkwić w tym bagnie, bo inaczej bedziesz współwinnym jej zdrady.
Nie odetniesz się od jej zachowania, nie zareagujesz na to co robi to znaczy że dajesz jej ( chocby ciche) przyzwolenie, a to zakrawa na współudział w zdradzie.
Słowa żony to przewrotna manipulacja :
- "robię świństwo, ale tak cierpię z tego powodu, że jeżeli zaczniesz dochodzić prawdy i swojego prawa, to skrzywdzisz mnie.
Nic nie rób, o nic nie pytaj, bo widzisz , że nie cierpię siebie za to co robię, jestem taka nieszczęśliwa z tego powodu, a Ty chciałbys mnie jeszcze bardziej skrzywdzic ?? Bądź człowiekiem nie dobijaj mnie..."
.
Też to tak odbieram. Chciałem ją trochę sprowokować, żeby powiedziała co jednoznacznie, jakiś konkret. Niestety rozmowy będą chyba coraz trudniejsze, i coraz rzadsze, jeżeli w ogóle będą.
Ona nie ma już ochoty niczego mi wyjaśniać ani mnie słuchać. Powiedziała, że będzie mogła ze mną pogadać, jak będę miał coś nowego do powiedzenia a nie tylko pretensje i analizowanie jej postępowania. Powiedziała, że ma świadomość tego co zrobiła i że to ona rozwaliła związek ale nie chce już o tym rozmawiać.
142 2016-05-16 16:20:29 Ostatnio edytowany przez Facet_z_wąsem (2016-05-16 16:22:19)
Dziękuję wszystkim za cenne rady i wskazówki. Kobietom za "duchowe wsparcie" a mądrym facetom za cenne i praktyczne rady.
Skoro już zdecyduję się na "wojnę" to chciałbym mieć "broń"
Może podpowiecie mi, ze swojego doświadczenia, co może stanowić dowód w sprawie rozwodowej aby sąd orzekł winę jednej ze stron. Wiem, że to zależy od oceny sądu ale może macie jakies doświadczenia.
Myślę, że raczej nie uda mi się znaleźć z kamerą i jeszcze kilkoma świadkami pod łóżkiem, na którym będzie się dokonywał własnie "akt zdrady" ![]()
Czy takim dowodem może być np nagrana rozmowa, gdy żona przyznaje "tak zdradziłam" ale bez żadnych innych szczegółów (kiedy z kim itd). Zawsze może w sądzie zaprzeczyć i powiedzieć, że powiedziała to np. abym się wreszcie odczepił, albo tak dla żartu (takie specyficzne poczucie humoru). Czy takim dowodem może być nagrana rozmowa telefoniczna między zdradzaczami? Mam pomysł na małą "prowokację". Nie wiem czy się uda, musiałbym dobrze do tego przygotować "grunt". To będzie wymagać czasu.
Ona nie ma już ochoty niczego mi wyjaśniać ani mnie słuchać. Powiedziała, że będzie mogła ze mną pogadać, jak będę miał coś nowego do powiedzenia a nie tylko pretensje i analizowanie jej postępowania. Powiedziała, że ma świadomość tego co zrobiła i że to ona rozwaliła związek ale nie chce już o tym rozmawiać.
Wiesz, to podłe.. Ale na swój chory sposób "normalne" zarazem. Normalne ze strony zdradzających. Te słowa to rodzaj 'tarczy', mózg uruchomił już wszystkie mechanizmy wyparcia - obojętność i emocjonalne wyjałowienie, brak empatii. Nic nowego ![]()
Fajnie, że tak szybko łapiesz co się naprawdę dzieje i jesteś zaskakująco przytomny i obecny. Z reguły osoby wpadające na Forum po lub w trakcie przyprawiania im rogów zachowują się jak 'naćpane', albo jakby byli za jakąś szybą, przez która nie dociera do nich 3/4 istotnych strategicznie informacji.
Cały czas jesteśmy z Tobą, nie łam się ![]()
Może podpowiecie mi, ze swojego doświadczenia, co może stanowić dowód w sprawie rozwodowej aby sąd orzekł winę jednej ze stron. Wiem, że to zależy od oceny sądu ale może macie jakies doświadczenia.
jak pisałes zależy to od oceny sądu.
Z powiedzianych słów mozna sie wykpić, chyba ze będą zawierały szczegóły które uwiarygodnią historie.
Ogólne stwierdzenia nie.
SMS pomiedzy kochankami sa silniejszym argumentem, nagranie rozmowy miedzy nimi - nie musi zawierac opisów zdrady fizycznej, wystarczy że będą świadczyły o trwającej zdradzie emocjonalnej, więzi emocjonalnej co daje Tobie podstawy do podejrzeń, przekonania że doszło do konsumpcji tej wiezi emocjonalnej. Z ilości i jakosci SMS musi takie zaangażowanie wynikać.
Nagranie rozmowy pomiedzy kochankami, zrzut z ekranów komputera (keyloger) z korepondencja, czułe zdjecie kochanków... przecież gdzieś wychodzą razem ![]()
kim jest kochanek ?
w związku czy singiel, mieszka blisko czy daleko ?
Fajnie, że tak szybko łapiesz co się naprawdę dzieje i jesteś zaskakująco przytomny i obecny. Z reguły osoby wpadające na Forum po lub w trakcie przyprawiania im rogów zachowują się jak 'naćpane', albo jakby byli za jakąś szybą, przez która nie dociera do nich 3/4 istotnych strategicznie informacji.
Cały czas jesteśmy z Tobą, nie łam się
Ja zorientowałem się, że jest "ktoś" na rzeczy jakieś 10 miesięcy temu. Gdybym ja nie był "naćpany" przez ten czas, to pewnie dzisiaj miałbym "twarde dowody". Niestety zadziałał mechanizm wyparcia. O wszystkim zresztą już pisałem. Poza ty, w tych sprawach trudno mieć doświadczenie i wiedzieć jak sie zachować. No chyba, że jest się "rogaczem recydywistą" ![]()
146 2016-05-16 17:03:59 Ostatnio edytowany przez Facet_z_wąsem (2016-05-16 17:12:13)
SMS pomiedzy kochankami sa silniejszym argumentem, nagranie rozmowy miedzy nimi - nie musi zawierać opisów zdrady fizycznej, wystarczy że będą świadczyły o trwającej zdradzie emocjonalnej, więzi emocjonalnej co daje Tobie podstawy do podejrzeń, przekonania że doszło do konsumpcji tej wiezi emocjonalnej. Z ilości i jakosci SMS musi takie zaangażowanie wynikać.
Nagranie rozmowy pomiedzy kochankami, zrzut z ekranów komputera (keyloger) z korepondencja, czułe zdjecie kochanków... przecież gdzieś wychodzą razemkim jest kochanek ?
w związku czy singiel, mieszka blisko czy daleko ?
SMS (treść), te które były, a było ich naprawdę dużo i czasem o dziwnych porach, już nie do odzyskania. Bilingi do załatwienia.
Kochanek - na poczatku pracowali razem, teraz w rożnych firmach ale współpracują (czasami nawet bardzo blisko
hehe),
żonaty, dzieci, znam dokładny adres, mieszka stosunkowo niedaleko (3,4 km - duże miasto) jego praca polega głównie na wyjazdach do klientów, podobnie jak mojej żony. Przypuszczam, że bywają też na tych samych wyjazdach 2-3 dniowych (szkolenia, targi).
Warunki do romansowania wręcz idealne, aż żal by było nieskorzystań hehehe ![]()
Nie chcę żeby ta osoba nosiła moje nazwisko i żeby cokolwiek, poza wspólnymi dziećmi, nas łączyło.
A o tym chyba może zadecydować tylko żona. Sama musi chcieć zmienić nazwisko.
Facet_z_wąsem napisał/a:Nie chcę żeby ta osoba nosiła moje nazwisko i żeby cokolwiek, poza wspólnymi dziećmi, nas łączyło.
A o tym chyba może zadecydować tylko żona. Sama musi chcieć zmienić nazwisko.
Nie sądzę, żeby czuła do niego szczególny sentyment. Nie bardzo miała ochotę przyjąć moje. Używa podwójnego. Taki niby kompromis.
149 2016-05-16 18:03:20 Ostatnio edytowany przez After (2016-05-16 18:08:03)
W moim przypadku, ale gro czarnej roboty wykonał detektyw
Były to zdjęcia z randek z namietnymi pocalunkami, spacerów za rączkę, trzymanie ręki w miejscach za które kolega nigdy by nie trzymał
Nagrania ich rozmów,
Pełen billing rozmów i SMS - ów
Z mojej strony - to co było w poczcie i na GG.
Keylogger (u mnie był to profispy na pendrivie od detektywa) na kompie wykonał swoje zadanie i miałem pełen wgląd w ich korespondencje
Są też darmowe(np. Revealer Keylogger Free) ale trzeba sprawdzić, który jest najlepszy
No i wisienka na torcie - kochanek powołany na świadka. U ciebie to będzie dwóch..
Nie lituj się nad takim bratem, bo nie ma nad kim..
Do tego doszły zeznania żony kochanka, która pokazała jaja i nie miała zamiaru puścić plazem qrestwa jej ślubnego..
Nawet chciała zwrócić połowę nakładów na detektywa
Oczywiście odmowilem..
Nie przejmuj się błędami..
90 % zdradzonych je popełnienia.. Ja również, ale na szczęście nie wychlapałem co wiem tylko udawalem zaniepokojenie, że coś się psuje..
To na pewno ułatwiło sprawę zdobycia dowodów
No cóż, nie wiem czy to co napiszę Ci się spodoba ale w takiej sytuacji i po takich słowach zadam Ci pytanie :
Czy aby na pewno córki są Twoimi dziećmi..
Bo być może byłeś od samego początku oszukiwanym również w sprawie ojcostwa.
Bo te jej słowa zabrzmiały dość niepokojąco..
Może się bowiem okazać, że tak jak pisałem, latami waliła Ciebie po rogach..
Czego od niej oczekiwałeś?
Bo jeśli skruchy, żalu, wytłumaczenia czy też przeprosin to się tego nie doczekasz.
Musisz zabić te resztki uczucia bo ona będzie to chciała bezwzględnie wykorzystać..
Nie pozwól sobie (przynajmniej przy niej) na jakąkolwiek chwilę słabości
Jeśli chcesz urządzić prowokację, to musi być to prawdziwy majstersztyk..
Taki aby się nie polapali
Najlepiej jednak ustalić miejsca ich schadzek i poprosić kogoś, komu możesz ufać..
Można wtedy sporo fotek zrobić, no i może mu się uda coś nagrać..
Lepiej samemu tego nie robić, bo w tym stanie możesz nie wytrzymać ciśnienia i kłopoty gotowe
No i skoro wiesz gdzie mieszka, może spróbować jednak porozmawiać z żoną gacha.
Wiem, że pisałem co innego ale można spróbować
No cóż, nie wiem czy to co napiszę Ci się spodoba ale w takiej sytuacji i po takich słowach zadam Ci pytanie :
Czy aby na pewno córki są Twoimi dziećmi..
Bo być może byłeś od samego początku oszukiwanym również w sprawie ojcostwa.
Bo te jej słowa zabrzmiały dość niepokojąco..
Może się bowiem okazać, że tak jak pisałem, latami waliła Ciebie po rogach..
Wiem, samemu mi taka myśl przemknęła przez głowę. Myślę, a właściwie jestem przekonany że to moje córki. Bliźniaki jednojajowe nie rodzą się znowu tak często, w w mojej rodzinie pojawiają się bardzo często. Nie znam się bardzo na genetyce ale to jest cecha dziedziczna. Poza tym są bardzo podobne do mojej mamy, do mnie zresztą też. Wiem pomyślisz, że przecież mam brata. Już wariuje. TAK TO SĄ MOJE DZIECI. Innej opcji nie przyjmuje do wiadomości.
Wiem, że trochę dowaliłem i zasialem sporo niepokoju do Twojej głowy...
Wiesz dlaczego zrodziły się mi te podejrzenia..?
Z powodu tych dwóch zdań, które przytoczyłeś..
A szczególnie to ostatnie cytowane przez Ciebie
. "Gdybyś znał całą prawdę to byś mnie znienawidził"i" Gdybym powiedziała całą prawdę o sobie to musiałabym na zawsze zniknąć z waszego życia, twojego i dzieci (???)"
Oprócz tego, że wskazują na wiele innych rzeczy, w tym na prowadzenie niemal podwójnego życia(a są takie artystki, które potrafiły latami robić to tak, że ich ślubny długo żył w blogiej nieświadomości) , to również i na taką ewentualność...
Żeby nie było. Ja niczego nie przesądzam..
To są wyłącznie tylko moje przypuszczenia jakie mi się nasunęły po takich tekstach..
Ale..
Musisz się niestety przygotować psychicznie i na taką ewentualność..
Bo co zrobisz, gdy Ci powie, że to jednak nie są Twoje dzieci?
Mało to co prawda prawdopodobne, ale przecież wykluczyć tego nie można..
Wydaje mi się, że jednak nie znasz całej prawdy o życiu tej kobiety ...
Nie wariuj, bo to akurat najgorsza rzecz w tym momencie. Właśnie teraz musisz zachować spokój i być opanowany.
Zero alkoholu!
Musisz mimo tego wszystkiego wytrzymać ciśnienie.
Wiem, że wrze w Tobie niczym w diabelskim kotle ale tutaj teraz najbardziej potrzebny jest spryt i działania z zimną krwią..
Jak będziesz wrzal, to głowa pod kran!
Bierz się za dowody.
I działaj z pełnego zaskoczenia. Masz być cały czas o co najmniej krok przed nią i mieć pełną kontrolę nad sytuacją..
Wiedza a jednocześnie wobec niej całkowita przezroczystość..
Im ona mniej będzie wiedziała o Twoich działaniach i zamiarach, tym lepiej dla Ciebie.
Musisz uzyskać efekt pełnego zaskoczenia. Pozornie udawać słabego, zagubionego misia ale jednocześnie szykować jedno decydujące uderzenie..
Tam i w takim momencie gdy ona się tego w życiu nie spodziewa...
3maj się chłopaku.. Choć doskonale wiem, jakie ciężkie to są dla Ciebie dni..
152 2016-05-16 23:03:18 Ostatnio edytowany przez Summertime (2016-05-16 23:06:53)
Tak trzymaj nie warto tkwić w czymś takim Twoje doświadczenie teraz zdobyte jeszcze nie raz Ci się przyda w wyborze właściwej partnerki .Wyciągnij tylko właściwe wnioski by nie popełnić tych samych błędów .Dasz radę ,glowa do góry my tu też jesteśmy po ciężkich doświadczeniach i doskonale Cię rozumiemy .
Nie wariuj, bo to akurat najgorsza rzecz w tym momencie. Właśnie teraz musisz zachować spokój i być opanowany.
Zero alkoholu!
Musisz mimo tego wszystkiego wytrzymać ciśnienie.
.. Choć doskonale wiem, jakie ciężkie to są dla Ciebie dni..
Oj ciężkie...
Próbuję.. Nie topię smutków w alkoholu.
Muszę się trochę wyciszyć, odpocząć i poobserwować. Wiem, muszę "trzymać rękę na pulsie". Muszę też ogarniać codzienne sprawy, przede wszystkim praca. A jest ciężko, nie jestem nocnym stróżem (absolutnie nic nie mam do nocnych stróżów) a trudno skoncentrować się kiedy w głowie jak w Sajgonie.
... my tu też jesteśmy po ciężkich doświadczeniach i doskonale Cię rozumiemy .
Glupio zabrzmi, ale chciałbym być "po ciężkich doświadczeniach" Z naciskiem na słowo "PO".
Dzięki;)
155 2016-05-17 12:43:19 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-17 12:46:53)
Wracając do tematu podjętego w sąsiednim wątku, przytoczę kilka ostatnich wypowiedzi jednego z forumowiczów, który z lubością zagrzewa cię do walki:
Pokaż temu rozkapryszonemu dziewczęciu, że jesteś szanujacym się Mężczyzną.. Bo jeśli sam się szanować nie będziesz, to również nikt nie będzie Ciebie szanować..
Musisz zabić te resztki uczucia bo ona będzie to chciała bezwzględnie wykorzystać..
Nie pozwól sobie (przynajmniej przy niej) na jakąkolwiek chwilę słabości
Jeśli chcesz urządzić prowokację, to musi być to prawdziwy majstersztyk..
Taki aby się nie polapali
Wiem, że wrze w Tobie niczym w diabelskim kotle ale tutaj teraz najbardziej potrzebny jest spryt i działania z zimną krwią..
Jak będziesz wrzal, to głowa pod kran!
Bierz się za dowody.
I działaj z pełnego zaskoczenia. Masz być cały czas o co najmniej krok przed nią i mieć pełną kontrolę nad sytuacją..
Wiedza a jednocześnie wobec niej całkowita przezroczystość..
Im ona mniej będzie wiedziała o Twoich działaniach i zamiarach, tym lepiej dla Ciebie.
Musisz uzyskać efekt pełnego zaskoczenia. Pozornie udawać słabego, zagubionego misia ale jednocześnie szykować jedno decydujące uderzenie..
Tam i w takim momencie gdy ona się tego w życiu nie spodziewa...
Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Nie jest moim celem odwodzenie ciebie od rozstania z kobietą, która ciebie nie kocha i nie szanuje, co udowodniła wielokrotnie. Bardzo dobrze, że się na tym forum znalazłeś, bo zyskujesz szerszą perspektywę, ale czy faktycznie chcesz wybrać wojnę podjazdową z wszystkich propozycji, które pojawiły się w twoim wątku? DOBRE SĄ METODY, które proponuje After, ale on między podawanymi sposobami udowodnienia twojej żonie zdrady, KARMI CIĘ NIENAWIŚCIĄ. Pomyśl o tym. Chcesz tak jak on po latach od rozwodu pałać wciąż nienawiścią, wlewać ją innym?
Jako przeciwwagę spójrz na słowa innego mężczyzny, które swoje też przeszedł a jaki ma zupełnie inny sposób narracji:
Trochę się już pałętam po dziwnych historiach, wiele ludzkich tragedii znam od żywych ludzi. I zdobyłem pewność, by nikogo nie skreślać.
After skreśla. On nawet skreśla osoby, które nie postępują tak, jakby ON to zrobił. Ego ponad wszystko, resztę zabić, wyprzeć, zapomnieć.
W tym wypadku musze zgodzić się z Afterem. Wiemy tylko tyle, ile zostało napisane - a to, co zostało opisane, jest tak odpychające, że skreślenie tej osoby wydaje się jedynym logicznym działaniem.
Abyśmy się dobrze zrozumieli, skoro zostałem wywołany do tablicy. Konsekwencja w działaniu, wyciągnięcie adekwatnych konsekwencji wobec czynów jest jak najbardziej potrzebne. Nie znam sytuacji ,aby ktoś sam od siebie poszedł po rozum do głowy. Najpierw taki delikwent dostaje zdrowo po dupie. Najprostszy przykład to alkoholik. Nie znam żadnego, który wytrzeźwiał sam od siebie. Zawsze to konsekwencje zaprowadzają takiego na odwyk, na AA, do kościoła, gdziekolwiek. A znam takich mnóstwo, sam jestem jestem jednym z takich modeli. Podobnie jest również ze zdradą. Można kochać, starać się, wybaczać, ale bez martyrologi. Szansa na powrót zawsze będzie, nawet po rozwodzie. Rozstanie to również szansa dla zdradzającego na zmiany w życiu, moralności, systemie wartości. Tyle, że czasami droga do takich zmian musi boleć.
Wracając do tematu podjętego w sąsiednim wątku, przytoczę kilka ostatnich wypowiedzi jednego z forumowiczów, który z lubością zagrzewa cię do walki:
After napisał/a:Pokaż temu rozkapryszonemu dziewczęciu, że jesteś szanujacym się Mężczyzną.. Bo jeśli sam się szanować nie będziesz, to również nikt nie będzie Ciebie szanować..
After napisał/a:Musisz zabić te resztki uczucia bo ona będzie to chciała bezwzględnie wykorzystać..
Nie pozwól sobie (przynajmniej przy niej) na jakąkolwiek chwilę słabości
Jeśli chcesz urządzić prowokację, to musi być to prawdziwy majstersztyk..
Taki aby się nie polapaliAfter napisał/a:Wiem, że wrze w Tobie niczym w diabelskim kotle ale tutaj teraz najbardziej potrzebny jest spryt i działania z zimną krwią..
Jak będziesz wrzal, to głowa pod kran!
Bierz się za dowody.
I działaj z pełnego zaskoczenia. Masz być cały czas o co najmniej krok przed nią i mieć pełną kontrolę nad sytuacją..
Wiedza a jednocześnie wobec niej całkowita przezroczystość..
Im ona mniej będzie wiedziała o Twoich działaniach i zamiarach, tym lepiej dla Ciebie.
Musisz uzyskać efekt pełnego zaskoczenia. Pozornie udawać słabego, zagubionego misia ale jednocześnie szykować jedno decydujące uderzenie..
Tam i w takim momencie gdy ona się tego w życiu nie spodziewa...Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Nie jest moim celem odwodzenie ciebie od rozstania z kobietą, która ciebie nie kocha i nie szanuje, co udowodniła wielokrotnie. Bardzo dobrze, że się na tym forum znalazłeś, bo zyskujesz szerszą perspektywę, ale czy faktycznie chcesz wybrać wojnę podjazdową z wszystkich propozycji, które pojawiły się w twoim wątku? DOBRE SĄ METODY, które proponuje After, ale on między podawanymi sposobami udowodnienia twojej żonie zdrady, KARMI CIĘ NIENAWIŚCIĄ. Pomyśl o tym. Chcesz tak jak on po latach od rozwodu pałać wciąż nienawiścią, wlewać ją innym?
Jako przeciwwagę spójrz na słowa innego mężczyzny, które swoje też przeszedł a jaki ma zupełnie inny sposób narracji:
apologises napisał/a:Trochę się już pałętam po dziwnych historiach, wiele ludzkich tragedii znam od żywych ludzi. I zdobyłem pewność, by nikogo nie skreślać.
After skreśla. On nawet skreśla osoby, które nie postępują tak, jakby ON to zrobił. Ego ponad wszystko, resztę zabić, wyprzeć, zapomnieć.
Zacznę od końca.
Nikogo nie skreślam jako człowieka. Tym bardziej osoby, z którą przeżyłem większą cześć dorosłego życia i która dała mi tyle dobrego. Nie chce nienawiści - paskudne uczucie. Jeżeli coś rzeczywiście przekreślam, to tylko możliwość dalszego życia razem. Stała się inną osobą, być może ja też i przestaliśmy widzieć świat w podobny sposób. Oceniam postępowanie swojej żony, uważam że robi coś źle i ja się z tym nie zgadzam, nie pozwala mi to być z nią. Kieruję się przy tym swoimi zasadami, swoją moralnością i hierarchią wartości. Ona ma swoje zasady, nie wiem czy gorsze, po prostu inne. Nie znam do końca motywów ani uwarunkowań. Być może z jej punku widzenia, są to najlepsze wybory, być może jedyne z możliwych dla niej. Ja się z nimi nie zgadzam, mam do tego prawo. Nigdy nie twierdziłem, że popatrzyła pewnego dnia na mnie i stwierdziła: a teraz mu dokopię, dołożę jak potrafię najbardziej, okłamie, zdradzę...tak żeby go bolało. Mówiłem jedynie, że mnie to zabolało, że dla mnie był to kopniak w jaja.
To dobrze, że zwróciłaś mi uwagę na pewne rzeczy. Być może rzeczywiście chcąc, żeby mniej bolało, popełniam kolejne błędy. Może ma boleć, żeby to przetrawić, żeby było lepiej.
Jeszcze długo będą we mnie uczucia w stosunku do żony, może zawsze. Może kiedyś uda mi się zrozumieć i do końca pogodzić się z tym, że ona po prostu "tylko mnie nie kocha" i w tym cała jej "wina"
Może coś napiszę później. Może wyjaśnisz mi dlaczego uważasz, że boje sie prawdy o "mojej roli w związku"
Nie odbieram Twoich słów jako atak na mnie. Chętnie posłucham każdej mądrej osoby, nie z każdą się zgodzę, a decyzję i tak podejmował będę ja sam. Choćby wszystkie osoby z forum pisały "zrób tak.." jeżeli ja będę czuł inaczej, zrobię "inaczej".
159 2016-05-17 13:48:47 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-17 13:49:43)
Abyśmy się dobrze zrozumieli, skoro zostałem wywołany do tablicy. Konsekwencja w działaniu, wyciągnięcie adekwatnych konsekwencji wobec czynów jest jak najbardziej potrzebne. Nie znam sytuacji ,aby ktoś sam od siebie poszedł po rozum do głowy. Najpierw taki delikwent dostaje zdrowo po dupie. Najprostszy przykład to alkoholik. Nie znam żadnego, który wytrzeźwiał sam od siebie. Zawsze to konsekwencje zaprowadzają takiego na odwyk, na AA, do kościoła, gdziekolwiek. A znam takich mnóstwo, sam jestem jestem jednym z takich modeli. Podobnie jest również ze zdradą. Można kochać, starać się, wybaczać, ale bez martyrologi. Szansa na powrót zawsze będzie, nawet po rozwodzie. Rozstanie to również szansa dla zdradzającego na zmiany w życiu, moralności, systemie wartości. Tyle, że czasami droga do takich zmian musi boleć.
Powtórzę, że w żadnym wypadku nie polecam facetowi z wąsem otaczać opieką zdradzającą żonę, nawracać ją, "leczyć", tłumaczyć cokolwiek. Zgadzam się nawet z Afterem co do potrzeby zbierania dowodów zdrady i sposobów, które proponuje. Odrzuca mnie tylko od wojennej retoryki, podjudzania do walki w atmosferze nienawiści i przede wszystkim zachęcania faceta, aby zapomniał o swoich emocjach i skupił się na ochronie ego.
No i dobrze dziewczyno. W każdej sytuacji należy być człowiekiem.
W każdej sytuacji należy być człowiekiem.
A pod tym podpiszę się obiema rekami. (nie mylić z glosowaniem na dwie ręce:))
162 2016-05-17 23:04:18 Ostatnio edytowany przez Facet_z_wąsem (2016-05-17 23:06:26)
Dziś byłem u nich. Pomagalem córce w matmie. Wszystko niby jak dawniej. Jakbym wrócił z pracy jak co dzień. Dziewczyny wesołe, wszystkie trzy i ONA też. I tylko ta jej chłodna obojętność. "chcesz kawy?" Zajęta swoimi sprawami. Coś grzebała w komputerze. Cholera, prawie można się nabrać, że wszystko jest ok. Pozbierałem trochę swoich rzeczy. Ona na koniec - "dzięki, że przyszedłeś pomóc M w nauce". Ja - "przyszedłem bo M mnie poprosiła, Ty nie musisz mi dziękować " Już za drzwiami poczułem jak miękną mi nogi. Nie, chłopaki nie płaczą...
Jutro będę już trochę silniejszy.
Bardzo przykra historia. Współczuję Ci. Czy już tylko zbrojenie, podsłuchy i ciężka, rozwodowa artyleria czy rozważasz jeszcze ratunek? Ratunek z zewnątrz, albo od Ciebie - od Twojej wytrwałości - cierpliwej, nieugiętej ciszy, podbudowanej miłością?
164 2016-05-18 00:56:25 Ostatnio edytowany przez Facet_z_wąsem (2016-05-18 01:04:33)
Bardzo przykra historia. Współczuję Ci. Czy już tylko zbrojenie, podsłuchy i ciężka, rozwodowa artyleria czy rozważasz jeszcze ratunek? Ratunek z zewnątrz, albo od Ciebie - od Twojej wytrwałości - cierpliwej, nieugiętej ciszy, podbudowanej miłością?
Rozważam różne scenariusze, gubię się, odnajduje i tak w kółko. Ratunek? Tak, chyba już nie dls NAS. Dla NIEJ? Tak. Jak najbardziej. Dla siebie też. Chciałbym zachować to co we mnie dobrego zostało, jeżeli już nie dla NIEJ, to na pewno dls siebie. Może kiedyś dla kogoś.
Ta militarna terminologia to tylko taka retoryka. Nie jestem typem wojownika. Wolę coś wyhodować niż upolować
A czemu już nie o Was? Proszę, napisz.
166 2016-05-18 01:11:39 Ostatnio edytowany przez Facet_z_wąsem (2016-05-18 01:20:30)
A czemu już nie o Was? Proszę, napisz.
Tnie mi się telefon ale spróbuję. Tylko zrobie reset
Ps. Napisze jutro
Spokojnej nocy
Nie mogę spać woęc próbuje pisać.
Nie dla NAS, bo NAS juz nie ma. Nie wiem, czy to strach, czy potrzeba znalezienia stałych punktów odnoodniesienia. Nie chce już dłużej żyć spoglądając ciągle przez ramię, czy ktoś nie czai się za mną. Chcę budzić się rano obok kogoś, nie myśląc o tym, czy wieczorem odnajdę tę samą osobę.
Chcę żyć a nie walczyć o życie. Chcę dawać i dostawsć coś, tak porostu..
Zaczynam pisać głupoty.
Sorry. Wypiłem kilka drinków. Napisze jutro.
Autorze a jak reagują Twoje córki?
(a co do dziedziczenia skłonność jest przekazywana tylko po kądzieli jeśli chodzi o ciąże bliźniacze dwujajowe. Myślę że ta kwestia jest poza tematem Twoich rozważań.)
Autorze a jak reagują Twoje córki?
(a co do dziedziczenia skłonność jest przekazywana tylko po kądzieli jeśli chodzi o ciąże bliźniacze dwujajowe. Myślę że ta kwestia jest poza tematem Twoich rozważań.)
Córki, na razie próbują się od tego odciąć. Mówią, że to nasze sprawy i mają rację. Wiedza tyle, że nie możemy być razem. Nie wtajemniczam je w szczegóły ale wiedzą, widziały i słyszały, że to ich matka powiedziała "już nie potrafię cię kochać". Myślę, że wiedzą, że chodzi o zdradę chociaż z moich ust to słowo nigdy przy nich nie padło. Żyją tak, jakby nic się nie zmieniło. Ich stosunek do nas, przynajmniej w zachowaniu, też się nie zmienił. Zawsze były bliżej matki i tak jest nadal. Już sam nie wiem co powinienem im powiedzieć.
PS. to są bliźniaczki jednojajowe, ale ta kwestia jest rzeczywiście "poza tematem rozważań"
A czemu już nie o Was? Proszę, napisz.
Pewnie dlatego Enono, ze Autor chce zyc w prawdzie i zgodzie z samym soba, bez leku i ciaglego napiecia kiedy po raz kolejny dostanie cios w plecy od podobno najblizszej osoby. Jest swiadom tego ze to bedzie bolesne zdrowienie ale gdzies tam na koncu tej drogi czeka na niego nowe zycie ...kto wie moze i nowa osoba ktora bedzie zaslugiwala na to co jest w stanie jej ofiarowac i szczerze to odwzajemni.
Jednym slowem Enono Autor chce wykonac ciezka ale jakze potrzebna prace ktorej Ty wykonac nie chcesz /nie umiesz i dlatego od lat taplasz sie w emocjonalnym szambie i nic sie nie zmienia na plus. To Twoj wybor skoro tak Ci pasuje ale nie mąc prosze w glowie swoimi podszeptami walki o fikcje malzesntwa komus kto w fikcji zyc nie chce.. i bardzo dobrze ze nie chce.
Na razie nic nie mów, myślę że po rozwodzie jeśli do niego dojdzie dzieciom należny się prawda. Maja prawo wiedzieć dlaczego dokonałeś takich a nie innych wyborów i z jakiego powodu. Zakładam że są to nastolatki. Z tego co piszesz matka nie manipuluje nimi??
Na razie nic nie mów, myślę że po rozwodzie jeśli do niego dojdzie dzieciom należny się prawda. Maja prawo wiedzieć dlaczego dokonałeś takich a nie innych wyborów i z jakiego powodu. Zakładam że są to nastolatki. Z tego co piszesz matka nie manipuluje nimi??
Za chwilę skończą 18. Tak,na rozmowy z nimi zawsze będzie czas.
Myślisz, że córki nic nie wiedzą? Nawet małe dzieci sporo widzą i swoje wiedzą. Czemu nic nie mówią i zostawiają wasze sprawy wam to inna bajka.
Od kilku dni tak czytam i czytam, przyglądam się wypowiedziom innych i Ciebie...porady , rady ,zrób tak , powinieneś zrobić tak.... fakt można w jakiś sposób na tym bazować , na doświadczeniach innych , ale ..nikt nie może czuć tego samego , nie ma podobnych sytuacji, nie ma takich samych wspomnień, nie ma tych samych ludzi ...i gdyby nawet człowiek był po uszy uzbrojony w wiedzę jak i co zrobić w takich sytuacjach , jedna chwila której nie ma w scenariuszu rozwala nam wszystko co wcześniej sobie poukładaliśmy, często mówimy cos czego nie chcemy , a zatrzaskując drzwi , łzy same ciekną...pomimo wyrządzonej krzywdy , wciąż kochamy i czy chcemy czy tez nie, nadzieja na jakikolwiek gest wciąż jest i nie chce zniknąć ...
Fajnie , że kierujesz się własnym rozsądkiem i sercem... Ty najlepiej wiesz co dla Ciebie najlepsze a co najważniejsze co czujesz...serca nie da się wyrwać..
Facecie z wąsem tak sobie myślę i myślę nad Twoją historią i przyszło mi coś do głowy, a mianowicie że ta depresja Twojej żony może mieć swoje źródło w wyrzutach sumienia. Zastanawiające są Jej słowa o tym "gdybyś znał całą prawdę". Widać że ona nie umie mówić Ci trudnych rzeczy, tak jak nie umiała wprost powiedzieć że zdradziła, ale chciała byś wiedział, nie zaprzeczyła gdy powiedziałeś że wiesz. Ja myślę, że ona chce byś się dowiedział co skrywa, by zrzucić ciężar z siebie. Tylko sama Ci nie powie.
Pisałeś o tym jak ją poznałeś, pisałeś 'dziewczyny brata', może była jedną z nich, może od początku coś ich łączyło.
A brat tak jak Ty może mieć bliźniaki.
Ja bym sprawdziła na Twoim miejscu ojcostwo, zostawiając info dla siebie, bo jaka prawda by nie była to Ty i tylko Ty jesteś ich ojcem.
Myślisz, że córki nic nie wiedzą? Nawet małe dzieci sporo widzą i swoje wiedzą. Czemu nic nie mówią i zostawiają wasze sprawy wam to inna bajka.
Nie myślę, że nic nie wiedzą. Pewnie wiedzą dużo, może więcej niż mi się wydaję. Piszę tylko, że nie usłyszały tego od mnie wprost.
Cholera, naprawdę nie wiem jak mam z nimi o tym rozmawiać. Czy rozmawiać ? Usłyszały wyraźnie, że mój stosunek do nich i moja chęc obecności w ich życiu nie zmieni się.
Myślę, że dziewczyny sporo widziały. Przesiadywanie matki na kompie, telefonie, wyjścia. Umieją również myśleć. Mówię tak, bo moje dzieciaki dużo więcej wiedziały o swojej matce, niż ja chciałem dostrzec. Zostawiły swoją wiedzę dla siebie, nie ma się co temu dziwić. Odbiło się jednak na ich psychice. Po prostu bądź uważny, spokojnie czekaj, aż będą chciały porozmawiać z Tobą. Powinny wywalić z siebie swoje żale, strach. Bardzo dobrze, że nie naciskasz. Możesz jedynie pokazać swoją gotowość, no i dawać poczucie bezpieczeństwa. Niezależne od wieku dzieci.
Cokolwiek czytasz o pewności ojcostwa jest nieważne. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego.
Ja bym sprawdziła na Twoim miejscu ojcostwo, zostawiając info dla siebie, bo jaka prawda by nie była to Ty i tylko Ty jesteś ich ojcem.
Nie znam się. Czy taki test daje 100% pewności, czy potwierdza ojcostwo, czy go wyklucza i jak to wygląda gdy w grę wchodziłby ewentualnie brat?
Pytam czysto teoretycznie. Nie wiem czy bym się na coś takiego zdecydował. Tak. TYLKO JA JESTEM ICH OJCEM.
Lilka787 napisał/a:Ja bym sprawdziła na Twoim miejscu ojcostwo, zostawiając info dla siebie, bo jaka prawda by nie była to Ty i tylko Ty jesteś ich ojcem.
Nie znam się. Czy taki test daje 100% pewności, czy potwierdza ojcostwo, czy go wyklucza i jak to wygląda gdy w grę wchodziłby ewentualnie brat?
Pytam czysto teoretycznie. Nie wiem czy bym się na coś takiego zdecydował. Tak. TYLKO JA JESTEM ICH OJCEM.
Już samo stawianie przeze mnie takich pytań jest trochę chore. Dokąd mnie to doprowadzi ?
Po co Mu to i dzieciom?? wyprze się ich? Autor ma "problem" z żoną a nie z córkami.
Jak to sobie wyobrażasz: córeczko mogę zrobić Ci wymaz z błony śluzowej policzka bo chyba nie jestem twoim tatusiem???
Moim zdaniem skoro pozew nie leży w sądzie to nie ma co się tłumaczyć przed dziećmi ( w zasadzie dorosłymi kobietami). Jasny komunikat że matka nie kocha wystarczy plus zapewnienia że Twój stosunek do panienek jest niezmienny.
181 2016-05-18 10:27:01 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-18 10:32:15)
Facecie z wąsem to co napisałam to jest pod kątem tego z kim żyłeś do tej pory i jak wyglądało Twoje życie.
Ja chciałaby znać prawdę, chciałabym wiedzieć czy od początku to była jedna wielka iluzja.
Pamiętaj że ja pisze ze swojego punktu widzenia. Wolę najgorszą prawdę niż kłamstwo.
Prawdę o żonie mam na myśli. I o bracie.
PS
Nie wiem jak się robi takie badania, ale napisałam że tylko on powinien o tym wiedzieć.
Jeśli bez udziału dziewczyn się nie da to oczywiście ta opcja odpada.
Facecie z wąsem to co napisałam to jest pod kątem tego z kim żyłeś do tej pory i jak wyglądało Twoje życie.
Prawdę o żonie mam na myśli. I o bracie.
Jeżeli już, to też tylko pod takim kątem rozważałbym taki sposób próby dotarcia do prawdy.
Oczywiście, że tak i tylko wtedy gdy ta prawda ma dla Ciebie znaczenie.
Oj Lilka, znasz trochę mojej historii. Wiesz, że nic nie zastąpi wycierania tyłka, nosa dzieciakowi, zmagania się z ich wychowaniem, wdzięczności okazywanej nawet sporadycznie. A przede wszystkim więzi i zaufania. Bez znaczenia najmniejszego kto spłodził, a kto wychował. Takiego cudu jak miłość dziecka nie warto burzyć, a z powodu zwykłej niewiernej dopiero mija się z celem.
Facet z wąsem dojdzie i do tego, że zdrada jednokrotna, czy wielokrotna z byle kim też nie ma znaczenia. Dowodów i tak może mieć na pęczki. Liczy się sam fakt oszustwa i podwójnego życia bez umiejętności refleksji i poprawy. Dowody to sprawa wtórna, nie warta tak olbrzymich kosztów. Tego się nawet wymierzyć nie da.
Oczywiście, że tak i tylko wtedy gdy ta prawda ma dla Ciebie znaczenie.
Sam jeszcze nie wiem. Jak patrze na księżyc, to nie ma dla mnie znaczenia co jest po jego "ciemnej stronie". Ważne jest to co widzę, choć jakas ciekawość zawsze jest.
Nie zrozumiałeś mnie Ap.
Dla mnie obrzydliwością jest kłamstwo, a na samą myśl, że byłabym całe życie oszukiwana w fundamentalnych kwestiach chyba bym się załamała.
Ja chciałabym wiedzieć dla siebie i tylko dla siebie i tak by nikt inny nie wiedział czy wiem.
Ale Facet z wąsem nie jest mną. On postąpi zgodnie ze swoimi potrzebami,przekonaniami i zapewne z klasą.
Facet z wąsem szacun za Twoją postawę. Ja bym tak nie umiała.
Ap kiedy mi odpiszesz?
Ja bym tak nie umiała.
Ja też myślałem, żebym tak nie umiał. Ale inaczej nie mogę więc "muszę umieć"
Nigdy nie powiem, że nie potrafię grac na skrzypcach, dopóki ich nie wezmę do reki i nie spróbuję.
Facet to nie jest teraz najważniejsze, chodź jesteś facetem to może na to inaczej patrzysz. Skoncentruj się na meritum. Z tonu w jakim się wypowiadasz decyzję już podjąłeś i tego się trzymaj.
Kurde nie pojmuje tego co ludzie wyprawiają ![]()
Są sytuacje, gdy świat się wali. Takim przykładem jest zdrada bliskiej osoby. Nawet gdy myślisz, że ma już czego zbierać, to się mylisz. Zawsze coś jest czego można się uchwycić. Masz wręcz uprzywilejowaną sytuację, szansę jakiej niektórzy nigdy nie dostaną. Osiemnaście lat miłości . Podwójnej miłości. Pomyśl jaką głupotą byłoby pozbywanie się tej szansy, nawet zachwianie. Nikłość kłamstw żony, nawet sprzeniewieżenia się brata jest niczym w takim wypadku. Nawet jeśli żadne z nich nie ma odwagi usiąść z Tobą porozmawiać. To oni będą żyli w niepewności, ty już pewność o ich moralności i lojalności masz. Jedyną rzeczą za którą nie warto ich cisnąć, doszukiwać się są Twoje córki. Bo one są Twoje, od Ciebie zależy czy pozwolisz sobie je odebrać. Każdy też ma swoją siłę, wytrzymałość. Czy trzeba dokładać sobie ponad miarę?
PS. Być może dzisiaj Lilka.
190 2016-05-18 11:25:33 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-18 11:26:22)
Lilka787 napisał/a:Ja bym tak nie umiała.
Ja też myślałem, żebym tak nie umiał. Ale inaczej nie mogę więc "muszę umieć"
Nigdy nie powiem, że nie potrafię grac na skrzypcach, dopóki ich nie wezmę do reki i nie spróbuję.
Podoba mi się to
Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię moimi słowami.
Po prostu mówię co myślę, nie umiem udawać.
Ap dobrze Ci pisze, on widzi więcej.
Tylko rzadko który autor odbiera Jego przekaz. Może z Tobą będzie inaczej.
Osiemnaście lat miłości . Podwójnej miłości. Pomyśl jaką głupotą byłoby pozbywanie się tej szansy, nawet zachwianie. ...... Bo one są Twoje, od Ciebie zależy czy pozwolisz sobie je odebrać.
Dzięki za te słowa. Niegłupi z Ciebie gość.
Z innej beczki. Czy jest szansa na jakąś sensowną psychoterapię za free (NFZ, stowarzyszenia, organizacje itp.) czy tylko prywatnie? Ktoś ma doświadczenia?
I ja i żona jesteśmy na dokładkę DDA i też nigdy nie było to "leczone".
Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię moimi słowami.
Po prostu mówię co myślę, nie umiem udawać.Ap dobrze Ci pisze, on widzi więcej.
Nie napisałaś nic złego. Jest OK. ![]()
Poczytam go uważnie bo podoba mi się jego sposób patrzenia na życie.
Jeśli dda to przychodnia dla alkoholików. Darmo, NFZ, z reguły dobrzy fachowcy. Radzę umówić się samemu na pierwszą terapię i później raczej na terapię indywidualną. Ewentualna małżeńska wyjdzie na Twojej terapii. Psycholodzy mają swoje kontakty, więc skierują cię dalej do raczej dobrego miejsca. Jeśli masz koło siebie to ośrodek interwencji kryzysowej. Znajdziesz na necie. Rynek prywatnych psychologów jest duży, kosztowny i ryzykowny. O ile nie masz awersji do kościoła, to ich oferta jest całkiem przyzwoita. Nauczyli się sporo i nie naginają wszystkiego na sztywno pod watykan. Mają swoje ośrodki.
Z innej beczki. Czy jest szansa na jakąś sensowną psychoterapię za free (NFZ, stowarzyszenia, organizacje itp.) czy tylko prywatnie? Ktoś ma doświadczenia?
I ja i żona jesteśmy na dokładkę DDA i też nigdy nie było to "leczone".
Czy sensowna będzie to nie ważny czy za free czy nie. Podejście Twoje do tej terapii będzie kluczowe. Dodatkowe obciążenie DDA będzie robiło pod górkę, ale każdy da sobie radę jeśli będzie uczciwy. Uczciwy wobec siebie i wobec psychoterapeuty.
Ja na swoją terapię chodzę od stycznia 2015r. Mój psychoterapeuta nie "sięgnął" jeszcze we mnie dziecka DDA. Nie jestem na to gotowa, ale nie poddaje się. Tobie też się uda.
Jeśli dda to przychodnia dla alkoholików. Darmo, NFZ, z reguły dobrzy fachowcy. Radzę umówić się samemu na pierwszą terapię i później raczej na terapię indywidualną. Ewentualna małżeńska wyjdzie na Twojej terapii. Psycholodzy mają swoje kontakty, więc skierują cię dalej do raczej dobrego miejsca. Jeśli masz koło siebie to ośrodek interwencji kryzysowej. Znajdziesz na necie. Rynek prywatnych psychologów jest duży, kosztowny i ryzykowny. O ile nie masz awersji do kościoła, to ich oferta jest całkiem przyzwoita. Nauczyli się sporo i nie naginają wszystkiego na sztywno pod watykan. Mają swoje ośrodki.
Dzięki. Mieszkam w dużym mieście, coś znajdę.