Z moich obserwacji wynika ze kobiety czesto zakochuja sie w kims gorszym od siebie, a mezczyzni czesto odrzucaja kobiete lepsza od siebie, wiec ta cala teoria jest niezgodna z rzeczywistoscia.
Co to znaczy gorszym? Jak się definiuje człowieka na "gorszego" czy "lepszego"?
Co to znaczy gorszym? Jak się definiuje człowieka na "gorszego" czy "lepszego"?
Prawdopodobnie w taki, że lepszy to ten obiektywnie bardziej atrakcyjny, bardziej sprawny społecznie, silniejszy, czy ten, kto odniósł większy "sukces" definiowany jako zasoby czy pozycja.
Problem w tym, że to może indywidualnie nie być wyznacznikiem lepszości. I o ile kobiety jako tako akceptują to, że nie dla wszystkich mężczyzn to samo jest atrakcyjne lub atrakcyjne bardziej, w sensie bycia kryterium wyboru do bliskiej relacji, to większość facetów za nic w świecie nie jest w stanie przyjąć, że kobiecy odbiór też jest różny i powody ich niepowodzenia jako mężczyzn mogą leżeć gdzie indziej, niż tam, gdzie ich szukają; oni po prostu wiedzą lepiej. Skutek tej "wiedzy" zaś jest ciągle ten sam, ale nic się z tego nie uczą.
134 2020-10-25 20:55:26 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-25 21:00:13)
Atrakcyjność fizyczna - kwestia indywidualna i zmienna, choć pewne cechy są pożądane, wiadomo ![]()
Co do pozycji zawodowej i sukcesu - to niestety wciąż jest tak odbierane, że ktoś po zawodówce czy zajmujący się jakąkolwiek stosunkowo prostą pracą jest odbierany( nie tyle przez kobiety, co ogólnie) jako nieudacznik czy mało ambitny przegryw życiowy a przecież ktoś tą pracę musi wykonywać. Kobiety bardzo często potrzebują niby tego bezpieczeństwa, osoby ambitnej i ogarniętej, ale niestety czasami uważają, że takowymi da się być tylko wtedy, jak się wykonuje odpowiedzialny zawód, zna 5 języków mając napięty grafik po same brzegi z tysiącami zajęć i zainteresowań. To po co właściwie im to bezpieczeństwo, skoro same całkowicie potrafią o siebie zadbać? To raczej czysto psychologiczny kontekst..
Można być skromnym człowiekiem, nie dążącym do samych gwiazd, ale statecznym i ceniącym sobie spokojne życie, bez tego całego wyścigu. Można się w życiu zajmować jedną czy dwiema rzeczami, ale robić to solidnie..Nie ma co tutaj przytaczać, jak niektórzy ludzie odbierają budowlańców czy rolników..Jakby to było tak "mało ambitne" czy wręcz sielskie życie..
Poza tym, mam wrażenie, że niestety niektóre osoby zbyt szybko się nudzą, nie tylko w życiu osobistym, ale i zawodowym..
135 2020-10-25 21:07:48 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2020-10-25 21:09:36)
Atrakcyjność fizyczna - kwestia indywidualna i zmienna, choć pewne cechy są pożądane, wiadomo
Co do pozycji zawodowej i sukcesu - to niestety wciąż jest tak odbierane, że ktoś po zawodówce czy zajmujący się jakąkolwiek stosunkowo prostą pracą jest odbierany( nie tyle przez kobiety, co ogólnie) jako nieudacznik czy mało ambitny przegryw życiowy a przecież ktoś tą pracę musi wykonywać. Kobiety bardzo często potrzebują niby tego bezpieczeństwa, osoby ambitnej i ogarniętej, ale niestety czasami uważają, że takowymi da się być tylko wtedy, jak się wykonuje odpowiedzialny zawód, zna 5 języków ima napięty grafik po same brzegi z tysiącami zajęć i zainteresowań. To po co właściwie im to bezpieczeństwo, skoro same całkowicie potrafią o siebie zadbać? To raczej czysto psychologiczny kontekst..
Można być skromnym człowiekiem, nie dążącym do samych gwiazd, ale statecznym i ceniącym sobie spokojne życie, bez tego całego wyścigu. Można się w życiu zajmować jedną czy dwiema rzeczami, ale robić to solidnie..Nie ma co tutaj przytaczać, jak niektórzy ludzie odbierają budowlańców czy rolników..Jakby to było tak "mało ambitne" czy wręcz sielskie życie..
Poza tym, mam wrażenie, że niestety niektóre osoby zbyt szybko się nudzą, nie tylko w życiu osobistym, ale i zawodowym..
Bo żyjemy teraz w 'paradygmacie' ciągłych zmian i dążenia by mieć więcej i więcej, co jest nazywane rozwojem, ale faktycznym rozwojem jest tylko wtedy, kiedy to jest kierunek zgodny z wewnętrznymi potrzebami człowieka, a nie droga narzucona mu z zewnątrz, którą idzie tylko po to, by nie odstawać od reszty, nie być gorszym, zaetykietowanym jako nieudacznik bez ambicji. Ambicje są dobre, kiedy są własne.
Poszukiwanie "bezpieczeństwa" w takim znaczeniu jak piszesz, to jest atawizm, który się zapętlił i przestał działać adaptacyjnie
Warunki życia się zmieniły, a i świadomość człowieka poszła mocno do przodu. Ale pewne prymitywne mechanizmy działają, bo są dużo starsze.
Póki ambicje są własne a potrzeby wewnętrzne, nie widzę powodu, żeby narzekać ani mówić, że to zły kierunek. Niestety właśnie jest obecnie tendencja do tego, żeby iść za trendem a poza tym brak poszanowania i zrozumienia dla innych celów czy dróg życiowych jest na porządku dziennym. Przecież musiałbym być naprawdę niespełna rozumu, żeby się kierować tym, czym mi sugeruje partner czy jeszcze nie daj Boże rodzina a co jest całkiem niezgodne z moimi przekonaniami..
Atawizmy są w nas cały czas i nie ma co im zaprzeczać..Ale tak bardzo odstajemy w rozwoju intelektualnym i kulturowym od reszty gatunków, ze czasami mam wrażenie, iż rola tych atawizmów jest zbyt duża w naszym życiu. Mówię to jako biolog, tym bardziej świadomy ich istnienia, ale widzący wyraźnie, jak często przybiera to wręcz groteskowy wymiar.
137 2020-10-25 21:27:16 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2020-10-25 21:27:24)
Atawizmy są w nas cały czas i nie ma co im zaprzeczać..Ale tak bardzo odstajemy w rozwoju intelektualnym i kulturowym od reszty gatunków, ze czasami mam wrażenie, iż rola tych atawizmów jest zbyt duża w naszym życiu. Mówię to jako biolog, tym bardziej świadomy ich istnienia, ale widzący wyraźnie, jak często przybiera to wręcz groteskowy wymiar.
Właśnie o to mi chodziło.
138 2020-10-26 14:55:02 Ostatnio edytowany przez Airuf (2020-10-26 15:03:05)
Między "nieatrakcyjnym" wizualnie a obiektywnie "atrakcyjnym" jest cała rzeka szarości do której się łapie zdecydowana większość mężczyzn, o ile nie są zaniedbani.
Całe pojęcie kobiecej hipergami bierze się z badań które potwierdziły że kobiety nie szukają w tej całej rzece szarości tylko celują w ten mały procent atrakcyjnych... Co nie zmienia faktu że potrafią stworzyć związkek z kimś kto nie jest ich marzeniem jeżeli chodzi o wygląd.
Co dla Ciebie jest miarą sukcesu? Ilość randek? Sex? Związek?
Obserwując takie tematy można dojść do wniosku, że tak naprawdę chodzi wyłącznie o zazdrość, że ktoś inny ma większe powodzenie i poklepywanie się po plecach jaki ten świat jest niesprawiedliwy.
Nie wypowiadam się tu o tym co jest dla mnie sukcesem. Po prostu czysta statystyka, masz szansę na więcej randek = większa szansa na znalezienie partnera.
Dla mnie poznawanie człowieka i jakakolwiek więź zaczyna się od momentu pierwszego spotkania NA ŻYWO. Dlatego wszelakie nadzieje czy chęci powstające na etapie wirtualnej znajomości są mało istotne i ciężko jest mi ocenić wartość człowieka tylko na tej podstawie. Widząc profil niby interesującej osoby widzę przede wszystkim zdjęcie i te kilka słów, które naskrobał. Nawet, jeżeli wyda mi się zachęcający, to fakt, czy będę chciał z nim cokolwiek stworzyć, zależy już od tego, jak wypadnie spotkanie/nia na żywo. Jeśli ktoś twierdzi, że potrafi człowieka prześwietlić przez Internet, to tylko mu mogę pogratulować
Dopóki sobie piszemy wesoło w sieci, to jest nic innego, jak miła rozmowa dwóch całkiem OBCYCH osób.
Przez internetowe rozmowy poznaje sie druga osobe w takim samym stopniu co przez rozmowy w realu. Samo czytanie czyichs postow rowniez dostarcza sporej ilosci informacji o czyims sposobie reagowania, odnoszeniu sie do innych, sposobie myslenia, wrazliwosci. Ja sie chyba nigdy nie zdziwilam po przejsciu do reala, raz tylko osoba inaczej wygladala, ale to nie jej wina.
Moim zdaniem przez internet da sie zakochac, i to zakochanie jest tak samo prawdziwe jak te z reala bo w nim rowniez nie wie sie wszystkiego.
140 2020-10-26 16:31:03 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-26 16:33:09)
Z kolei ja nigdy chyba nie zrozumie, jak można zrównywać wrażenie z obecności drugiej osoby blisko, tuż obok nas, kiedy chłonie się wszystko to, co się dzieje całym sobą, wszystkimi zmysłami z wymianą wiadomości i wiedzy o sobie przez ekranik czy emotki. Nawet rozmowa przez Skype'a - naprawdę nie widać tej różnicy, kiedy mamy przed sobą żywego człowieka a kiedy widzimy jedynie twarz czy jeszcze "lepiej" same sklecone literki. To, co ktoś mi przekazuje w sieci to jedynie wstęp i zapowiedź do prawdziwego przeżywania czyjejś bliskości. Dlatego też nie mógłbym przeciągać w nieskończoność terminu spotkania bo nawet wolę na żywo powiedzieć to wszytko, co inni będą próbowali przekazać wirtualnie. Dlatego nie ma u mnie mowy o żadnym zakochaniu przez internet, jedynie o zainteresowaniu. Świat wirtualny, w przeciwieństwie do tego realnego, faktycznie istnieje i staram się z niego jak najwięcej korzystać.
Stąd się potem biorą wątki, gdzie kobieta narzeka, że "związek" się dalej nie rozwija, kiedy "znają się" od kilku miesięcy a widzieli się kilka razy albo i raz...
[quote=bagienni_k
Przez internetowe rozmowy poznaje sie druga osobe w takim samym stopniu co przez rozmowy w realu. Samo czytanie czyichs postow rowniez dostarcza sporej ilosci informacji o czyims sposobie reagowania, odnoszeniu sie do innych, sposobie myslenia, wrazliwosci. Ja sie chyba nigdy nie zdziwilam po przejsciu do reala, raz tylko osoba inaczej wygladala, ale to nie jej wina.
Moim zdaniem przez internet da sie zakochac, i to zakochanie jest tak samo prawdziwe jak te z reala bo w nim rowniez nie wie sie wszystkiego.
Zauważyłem że większość traktuje internet jak zabawke. Można tam nawet kogoś wysmiac i napisać różne rzeczy i "nic się nie stanie" a druga osoba nie będzie wiedzieć o co chodzi.
Jednak można kogoś poznać ale wtedy gdy trafi się na kogoś w miarę poważnego i dojrzałego.
(To, że tak piszę nie oznacza że ja tak go używam)