Hipergamia kobiet ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Hipergamia kobiet ?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 141 ]

66

Odp: Hipergamia kobiet ?

najpierw piszesz to:

Zorija napisał/a:

Szczególnie wówczas, gdy sama kobieta jest zadbana i na pewnym poziomie, a jej równolatkowie sobie co nieco odpuścili... a tak niestety jest - kobiet zadbanych i atrakcyjnych, wyglądających młodo, seksownie, rozwijających się, intelektualnie ok -->> takich powiedzmy z przedziału 40-50 lat jest mnóstwo...
Faceci w tym wieku.... no cóż, przykro nawet opisywać... troszeczkę się zaniedbali... brzuszki, ubiór, sposób spędzania wolnego czasu itd.

gdzie sformułowałaś swoje słowa jakby faceci w x wieku w większości byli grubasami tylko wymagający a kobiety piękne i czyste
a potem dodajesz
"głównie o kobietach - że spotykam wokół siebie"

i unikasz odpowiedzialności za swoje słowa argumentem w stylu "taki jest mój punkt widzenia i koniec" - powiedz mi czy ma to sens? ktoś równie dobrze może powiedzieć, że w jego okolicy grasuje banda gwałcicieli - murzynów - ale czy to znaczy, że może każdego murzyna traktować jak gwałciciela? czy może powinien zestawić własne doświadczenia z innymi ludźmi którzy znają porządnych murzynów?
i teraz napominasz jednym zdaniem w postaci

""Znam wielu super-facetów."
żeby nie wyszło, że uogólniasz

wiesz co ja mogę powiedzieć równie dobrze? 99% kobiet to kurwy, ale jedną w życiu spotkałem porządną (moją matke hehehe) - brzmi to rozsądnie?

Co do niechęci to postawie sprawę krótko  - ona po prostu bije z twojego postu, tego nie da się inaczej określić. Chyba, że Ciebie moje powyższe generalizowanie (gdyby było "poważne") nie obraziłoby Cię w żadnym stopniu.

z moich słów bije jak to określiłaś "zbulwersowanie", ponieważ idealizujesz kobiety równocześnie nie pisząc nic konkretnego. np:
"Za to tych z brzuchami, zniszczonym uzębieniem, dziwnymi fryzurami jest mnóstwo." - poważnie? Moim zdaniem kpisz sobie z ludzi w żywe oczy. Brzuch to jedno - ale zniszczone uzębienie? Dziwne fryzury???

a o kobietach:
"Dbają o siebie. Pracują, zarabiają, często robią większą karierę niż ich mężczyźni. Mają pasje i zainteresowania."
najpierw - pracują, zarabiają (przez co sugerujesz jakby mężczyźni tego nie robili) a następne słowa, że jednak mężczyźni coś robią, ale po prostu słabiej. Widzę, że jednak masz takie dziwne podejście - kobieta jest lepsza w czymś od mężczyzny to on jest do kosza - bo jeśli nie to co w tym złego, że kobieta zrobiła "większą karierę" od męża?
a ja już widzę to "dbanie o siebie" - wg kobiet mężczyzna który dba o siebie to przeważnie ten który ma kaloryfer i ogromnego bicka, a patrząc na drugą stronę to chociaż większość kobiet zarzeka się jakoby dbały o swoje zdrowie to po prostu mają tyle co im natura dała - i nic więcej.
Odnoszę się po raz kolejny do artykułu - z racji tego, że kobieta ma większe wymagania do faceta  to "przeciętniak" jest oceniany jako pierdoła a "przeciętna" może się podobać i tak bardzo często jest.

PS: co to za pasje i zainteresowania kobiet o których piszesz? Umieram z ciekawości
ach i ja Ci nie odbieram prawa do krytykowania - po prostu bawi mnie naciąganie rzeczywistości do granic możliwości

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez cb (2016-01-12 16:09:57)

Odp: Hipergamia kobiet ?

A ja nieco odbiegnę od Waszej dyskusji, Zorijo i dymitropie, bo od jakiegoś czasu mam takie przemyślenia, związane właśnie z doborem partnera pod kątem wyłącznie fizyczności i chciałabym usłyszeć zdanie innych osób na ten temat. Mianowicie zaobserwowałam u siebie i u innych takie zjawisko, że jeśli z jakiegoś aspektu fizyczności/części ciała jesteśmy u siebie zadowoleni, to nie szukamy w tym zakresie ideału u partnera i mamy dużą tolerancję, więcej opcji uważamy za atrakcyjne. I przeciwnie też to działa, czyli jeśli mamy jakiś kompleks czy nie jesteśmy w znacznym stopniu z czegoś zadowoleni, to szukamy partnera, który w naszej opinii ma taką cechę i to nas jakby dopełnia i tymczasowo leczy z kompleksu.
Edit: podkreślę, że chodzi mi, tak jak w temacie, o aspekt czystego pociągu fizycznego, bez domieszek pociągu psychicznego, przez który pewne cechy ficzyczne stają się atrakcyjne, bo kojarzą się z daną osobą.

68

Odp: Hipergamia kobiet ?
cb napisał/a:

jeśli z jakiegoś aspektu fizyczności/części ciała jesteśmy u siebie zadowoleni, to nie szukamy w tym zakresie ideału u partnera i mamy dużą tolerancję, więcej opcji uważamy za atrakcyjne. I przeciwnie też to działa, czyli jeśli mamy jakiś kompleks czy nie jesteśmy w znacznym stopniu z czegoś zadowoleni, to szukamy partnera, który w naszej opinii ma taką cechę i to nas jakby dopełnia i tymczasowo leczy z kompleksu.

Brzmi to bardzo ciekawie..Ale żeby upewnić się czy dobrze Cię zrozumiałam, mogłabyś podać jakiś "życiowy" przykład takiego doboru? Bo chętnie odniosłabym to do siebie.

69

Odp: Hipergamia kobiet ?

@Cb
w niektórych być może, ale na pewno nie np. w kwestii wzrostu, ponieważ kiedy chłopak jest wysoki to raczej nie szuka niskiej dziewczyny - ale na odwrót! właśnie te niskie dziewczyny zadają się przeważnie z bardzo wysokimi mężczyznami smile

70

Odp: Hipergamia kobiet ?
Elle88 napisał/a:
cb napisał/a:

jeśli z jakiegoś aspektu fizyczności/części ciała jesteśmy u siebie zadowoleni, to nie szukamy w tym zakresie ideału u partnera i mamy dużą tolerancję, więcej opcji uważamy za atrakcyjne. I przeciwnie też to działa, czyli jeśli mamy jakiś kompleks czy nie jesteśmy w znacznym stopniu z czegoś zadowoleni, to szukamy partnera, który w naszej opinii ma taką cechę i to nas jakby dopełnia i tymczasowo leczy z kompleksu.

Brzmi to bardzo ciekawie..Ale żeby upewnić się czy dobrze Cię zrozumiałam, mogłabyś podać jakiś "życiowy" przykład takiego doboru? Bo chętnie odniosłabym to do siebie.

Szczerze mówiąc, to jest taka moja teoria, której sama nie jestem pewna, ale frapuje mnie to zagadnienie.

Przykłady z życia:
1. znajomy ma delikatny brzuszek, ale jest całkiem przystojny i to nie jest jeszcze nadwaga. Niektóre kobiety to nawet lubią. Natomiast on ma na tym punkcie kompleksy (nic z tym nie robi) i szuka przede wszystkim kobiety z nienaganną figurą, nawet nie modelki, a tancerki.

2. Facet przystojny, wszystko ma na miejscu, ale uważa swoje dłonie za brzydkie i się ich wstydzi. Zwraca uwagę u kobiet na tę część ciała (oczywiście nie tylko tę:P), podczas gdy inni nawet nie zauważają różnicy specjalnie i jest im obojętne czy luba ma rękawice kuchenne w rozmiarze S czy XL.

3. Ja: jestem zadowolona ze swoje figury, trochę natura mi pomogła oraz w dużej mierze dbanie o dietę i ćwiczenia. Obiektywnie nie każdemu się pewnie moja figura podoba, ale rzecz w tym, że ja jestem zadowolona wink Natomiast mam kilka zastrzeżeń do mojej twarzy. Zauważyłam, że faktycznie od potencjalnego, zdrowego partnera wymagam, aby dbał o siebie, ale jednak tutaj mój zakres do przyjęcia jest szeroki, głównie to wystarczy, aby był proporcjonalnie zbudowany, ale kaloryfer na brzuchu mnie nie podnieca. Jak jest to fajnie, ale nie musi być, w końcu mój brzuch już jest spoko wink Natomiast jak chodzi twarz to mam jakieś swoje osobiste preferencje. Oczywiście jak ktoś mi się podoba z osobowości, to i twarz nabiera pociągających rysów, ale jakby tak patrzeć z punktu widzenia, czystego, prymitywnego (?) pociągu fizycznego, jestem bardziej skłonna zignorować niedostatki w innych miejscach. Próbuję zrekompensować sobie własne kompleksy?

Jeszcze tylko podkreślę, że chodzi mi o postrzeganie bardzo subiektywne kwestii własnej urody i innych oraz o wyłącznie fizyczność. Bo też tak mam, że jak mnie ktoś swoim sposobem zachowania i rozmowy zacznie kręcić, to i twarz właśnie robi się pociągająca. I potem ja już nie wiem, co było pierwsze. Najpierw prymitywnie znalazłam człowieka z pięknymi rysami twarzy, choć one wcale nie są piękne, ale nakręciłam się psychicznie i dlatego teraz każdy facet o podobnej fizjonomii będzie pociągający?
Miałam taki przypadek, że facet obiektywnie uznawany przez 99% za mega przystojnego mi się nie podobał i traktowałam go jak kolegę, ale jak go poznałam bliżej, jego wygląd zaczął mi się bardzo podobać. I już mi tak zostało wink.

Ciekawa jestem, jak u Ciebie, Elle, to wygląda.

71

Odp: Hipergamia kobiet ?
dymitrop napisał/a:

@Cb
w niektórych być może, ale na pewno nie np. w kwestii wzrostu, ponieważ kiedy chłopak jest wysoki to raczej nie szuka niskiej dziewczyny - ale na odwrót! właśnie te niskie dziewczyny zadają się przeważnie z bardzo wysokimi mężczyznami smile

Akurat znam przeciwnym przypadek wink

A jak u Ciebie jest? Bo tak ciężko mówić, co kieruje innymi ludźmi, jeśli nie zna się ich dobrze.

72

Odp: Hipergamia kobiet ?
cb napisał/a:

A ja nieco odbiegnę od Waszej dyskusji, Zorijo i dymitropie, bo od jakiegoś czasu mam takie przemyślenia, związane właśnie z doborem partnera pod kątem wyłącznie fizyczności i chciałabym usłyszeć zdanie innych osób na ten temat. Mianowicie zaobserwowałam u siebie i u innych takie zjawisko, że jeśli z jakiegoś aspektu fizyczności/części ciała jesteśmy u siebie zadowoleni, to nie szukamy w tym zakresie ideału u partnera i mamy dużą tolerancję, więcej opcji uważamy za atrakcyjne. I przeciwnie też to działa, czyli jeśli mamy jakiś kompleks czy nie jesteśmy w znacznym stopniu z czegoś zadowoleni, to szukamy partnera, który w naszej opinii ma taką cechę i to nas jakby dopełnia i tymczasowo leczy z kompleksu.
Edit: podkreślę, że chodzi mi, tak jak w temacie, o aspekt czystego pociągu fizycznego, bez domieszek pociągu psychicznego, przez który pewne cechy ficzyczne stają się atrakcyjne, bo kojarzą się z daną osobą.

Coś może być na rzeczy.
Ja np. jestem zadowolony ze swojego penisa i kompletnie nie zwracam uwagi na tą część ciała u kobiet...

73

Odp: Hipergamia kobiet ?
theonlyone napisał/a:

Coś może być na rzeczy.
Ja np. jestem zadowolony ze swojego penisa i kompletnie nie zwracam uwagi na tą część ciała u kobiet...

Tę nie tą.

Znaczy się, jakby miała, to też jest w porzo?

74 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-01-12 18:18:37)

Odp: Hipergamia kobiet ?

cb  Dzięki za rozwinięcie. Ale to wychodzi na to, że ja tak nie mam. Ale to raczej nie wynika z tego, że nie mam do siebie żadnych "ale" wink Po prostu nie szukam u mężczyzn tego, co nie podoba lub czego nie akceptuję u siebie. Co nie oznacza, że inni tego nie robią, bo tak jak napisałaś - podświadomość chodzi swoimi ścieżkami i często działa na zasadzie kompensacji właśnie.

U mnie jedyne co się powtarza jakoś tam, to to, że szukam raczej przeciwieństw w wyglądzie niż podobieństw: wzrost (bez ekstremów), budowa (tak samo), zarost (tu już totalnego przeciwieństwa szukam, fakt tongue), ale to nie ma związku z tym, że sama chciałabym posiadać np. zarost, szersze barki, penisa, itp. wink
no i tyle w zasadzie.

75

Odp: Hipergamia kobiet ?
Elle88 napisał/a:

cb  Dzięki za rozwinięcie. Ale to wychodzi na to, że ja tak nie mam. Ale to raczej nie wynika z tego, że nie mam do siebie żadnych "ale" wink Po prostu nie szukam u mężczyzn tego, co nie podoba lub czego nie akceptuję u siebie. Co nie oznacza, że inni tego nie robią, bo tak jak napisałaś - podświadomość chodzi swoimi ścieżkami i często działa na zasadzie kompensacji właśnie.

U mnie jedyne co się powtarza jakoś tam, to to, że szukam raczej przeciwieństw w wyglądzie niż podobieństw: wzrost (bez ekstremów), budowa (tak samo), zarost (tu już totalnego przeciwieństwa szukam, fakt tongue), no i tyle w zasadzie.

Ja nie wiem, czy tak mam. Lubię tworzyć czasem różne teorie wink Równie dobrze mogłabym u siebie i u innych znaleźć przykłady na przeciwną tezę.  W każdym bądź razie przez chwile sobie wyobrażałam, że tak jest i było to interesujące.

Natomiast sam artykuł skłonił mnie do takiego przemyślenia, że spokojnie można się rozglądać za przystojniejszym od siebie, skoro natura tak chce wink.

76

Odp: Hipergamia kobiet ?
cb napisał/a:

Natomiast sam artykuł skłonił mnie do takiego przemyślenia, że spokojnie można się rozglądać za przystojniejszym od siebie, skoro natura tak chce wink.

Co rozumiesz przez "przystojniejszy od siebie"? Bo jednak kwestia odmiennej płci powoduje, że ciężko to wartościować 1 do 1..

U mnie to jest bardziej tak, że jeśli facet jest wg mnie bardzo atrakcyjny, to ja jestem dla niego w jakiś sposób milsza, bardziej otwarta i wyrozumialsza (na pewno na początku). I po tym nauczyłam się już poznawać, po swojej reakcji, że "oho, gość mi się podoba i to mocno".
Z kolei jestem mniej cierpliwa, wyrozumiała i otwarta na tłumaczenie czegoś np. gdy kogoś plasuję jako 'średniego', czy poniżej. Wtedy jedyne co mnie powstrzymuje przed np. brakiem odpowiedzi to empatia i chęć traktowania wszystkich po równo. Natomiast pierwsza reakcja, taka "z ciała" jest, jak napisałam.

Co nie oznacza, że pozwalam sobie na to. Staram się nad tym panować.

77 Ostatnio edytowany przez Iceni (2016-01-12 18:31:00)

Odp: Hipergamia kobiet ?
cb napisał/a:
Elle88 napisał/a:
cb napisał/a:

jeśli z jakiegoś aspektu fizyczności/części ciała jesteśmy u siebie zadowoleni, to nie szukamy w tym zakresie ideału u partnera i mamy dużą tolerancję, więcej opcji uważamy za atrakcyjne. I przeciwnie też to działa, czyli jeśli mamy jakiś kompleks czy nie jesteśmy w znacznym stopniu z czegoś zadowoleni, to szukamy partnera, który w naszej opinii ma taką cechę i to nas jakby dopełnia i tymczasowo leczy z kompleksu.

Brzmi to bardzo ciekawie..Ale żeby upewnić się czy dobrze Cię zrozumiałam, mogłabyś podać jakiś "życiowy" przykład takiego doboru? Bo chętnie odniosłabym to do siebie.

Szczerze mówiąc, to jest taka moja teoria, której sama nie jestem pewna, ale frapuje mnie to zagadnienie.

Przykłady z życia:
1. znajomy ma delikatny brzuszek, ale jest całkiem przystojny i to nie jest jeszcze nadwaga. Niektóre kobiety to nawet lubią. Natomiast on ma na tym punkcie kompleksy (nic z tym nie robi) i szuka przede wszystkim kobiety z nienaganną figurą, nawet nie modelki, a tancerki.

2. Facet przystojny, wszystko ma na miejscu, ale uważa swoje dłonie za brzydkie i się ich wstydzi. Zwraca uwagę u kobiet na tę część ciała (oczywiście nie tylko tę:P), podczas gdy inni nawet nie zauważają różnicy specjalnie i jest im obojętne czy luba ma rękawice kuchenne w rozmiarze S czy XL.

3. Ja: jestem zadowolona ze swoje figury, trochę natura mi pomogła oraz w dużej mierze dbanie o dietę i ćwiczenia. Obiektywnie nie każdemu się pewnie moja figura podoba, ale rzecz w tym, że ja jestem zadowolona wink Natomiast mam kilka zastrzeżeń do mojej twarzy. Zauważyłam, że faktycznie od potencjalnego, zdrowego partnera wymagam, aby dbał o siebie, ale jednak tutaj mój zakres do przyjęcia jest szeroki, głównie to wystarczy, aby był proporcjonalnie zbudowany, ale kaloryfer na brzuchu mnie nie podnieca. Jak jest to fajnie, ale nie musi być, w końcu mój brzuch już jest spoko wink Natomiast jak chodzi twarz to mam jakieś swoje osobiste preferencje. Oczywiście jak ktoś mi się podoba z osobowości, to i twarz nabiera pociągających rysów, ale jakby tak patrzeć z punktu widzenia, czystego, prymitywnego (?) pociągu fizycznego, jestem bardziej skłonna zignorować niedostatki w innych miejscach. Próbuję zrekompensować sobie własne kompleksy?

Jeszcze tylko podkreślę, że chodzi mi o postrzeganie bardzo subiektywne kwestii własnej urody i innych oraz o wyłącznie fizyczność. Bo też tak mam, że jak mnie ktoś swoim sposobem zachowania i rozmowy zacznie kręcić, to i twarz właśnie robi się pociągająca. I potem ja już nie wiem, co było pierwsze. Najpierw prymitywnie znalazłam człowieka z pięknymi rysami twarzy, choć one wcale nie są piękne, ale nakręciłam się psychicznie i dlatego teraz każdy facet o podobnej fizjonomii będzie pociągający?
Miałam taki przypadek, że facet obiektywnie uznawany przez 99% za mega przystojnego mi się nie podobał i traktowałam go jak kolegę, ale jak go poznałam bliżej, jego wygląd zaczął mi się bardzo podobać. I już mi tak zostało wink.

Ciekawa jestem, jak u Ciebie, Elle, to wygląda.

Nie jestem Elle, ale się wypowiem tongue

Nie zauwazyłam takiego zjawiska u mnie. Mój wygląd i moje kompleksy nie mają wpływu na wybór faceta - uważam, że mam brzydkie nogi, a nigdy nie zwracałam uwagi na ich wygląd u mężczyzn - dla mnie wygląd męskich nóg to jest cecha bo ja wiem?.. może szóstorzędna tongue  mam też nadwagę, ale gdy jej nie miałam podobali mi się faceci o takiej samej budowie sylwetki jak teraz.

Zawsze działały na mnie określone cechy i są one niezmienne od jakichś 20 lat. Są cechy pierwszorzędowe, drugorzędowe itd... i oczywięcie im więcej cech pierwszorzędowych się zgadza thym więcej braków w cechach dalszych rzędów jestem w stanie tolerować.


Natomiast jest tak, że jeżeli jakiś mężczyzna mnie zaimteresuje, to jego cechy drugorzędowe i dalsze stają się wzorcowe dla kolejnych mężczyzn.
(Podam dla jasności przykład - podobają mi się  głównie jasnowłosi męzyżczyźni o jasnych oczach. Ewentualnie szatyni. Wysocy i smukli. Jednak ostatnio zafiksowałam się na pewnym rodzaju muzyki - szperając po YT trafiam na piosenkę wykonywaną przez pewnego mężczyznę.  Spodobała mi się na tyle, że zaczęłam szukać informacji o nim w sieci - znalazłam zdjęcie i poczułam się rozczarowana jego wyglądem; Sredniego wzrostu facet z okrągłą jak księżyc w pełni twarzą, brązowymi oczami i n dodatek lubiący spodnie a la rurki :S . No ale zafrapował mnie jego głos, więc muzyki słuchałam nadal. Po kolejnych dwóch tygodniach znalazłam przypadkiem wywiad z nim, tam wyglądał całkiem atrakcyjnie, pomijając ubiór zupełnie nie w moim guście. Po następnych dwóch tygodniach zaczęły mi się podobać kolejne jego cechy, a wtedy pucołowata twarz i sylwetka z tendencją do tycia zeszły na plan drugi. Po kolejnych dwóch tygodniach i pewnie ze stu godzinach muzyki z nim, kiedy zobaczyłam kolejną moją "pierwszorzędową" cechę zaczęłam już świadomie szukać innych cech, które mi się podobają. Wady przestały być w ogóle istotne, bo cechy na plus rekompensują je podwójnie.

Teraz, po jakichą 4 miesiącach idąc ulicą odczuwam podobny efekt jak kobiety w ciąży - wydaje mi się ,że nagle świat się składa z samych 170cm, ciemnookich brunetów big_smile bo tylko na takich zwracam teraz uwagę. Nawet na język, w którym mówi stałam się tak wyczulona, że go wyłapuję nawet jezeli ktoś mówi po drugiej stronie ulicy big_smile

W tym momencie mój swiat składa się z mężczyzn o bardzo określonym typie budowy i ktoś musiałby mną mocno potrząsnąć bym zauwazyła, że stojący przede mną blondyn jest przystojny i seksowny.)

78

Odp: Hipergamia kobiet ?

Iceni , bardzo fajny przykład z życia podałaś. smile  Przykład na to jak odbywa się "przepisywanie" pewnych wzorców w podświadomości. W tym przypadku mówimy o cechach kluczowych w doborze partnera, ale dokładnie wg tego samego schematu możemy przepisać inne wzorce. "przepisać" w znaczeniu: usunąć stare i puste miejsce zastąpić nowymi, pożądanymi.
Podświadomość żeby zaakceptować nowe wzorce potrzebuje mieć do tego przekonanie smile W Twoim przypadku te godziny muzyki, wywiady, osobowość tego człowieka okazały się wystarczająco przekonujące by Twoja podświadomość zareagowała 'zgodą' na zastąpienie poprzedniego wzorca.

Tak właśnie to działa. Dlatego mówi się, że nie istnieje coś takiego jak "mój typ", "ideał", bo to kto nim będzie jest zależne od tego, co na to chwilę jest aktualnym Programem w naszej podświadomości.

79

Odp: Hipergamia kobiet ?
Anemonne napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Anemone, myślę, że przy odrobinie dystansu do siebie, wnikliwości i zdolności porównania się pod pewnymi podstawowymi cechami do innych przedstawicieli swojej płci  (bez fałszywej skromności, ale też bez zbytniej niechęci do siebie) każdy jest w stanie mniej więcej ocenić swoją atrakcyjność z dokładnością powiedzmy +-1 wink

No nie wiem, ja nie umiem wink Owszem, jestem raczej samokrytyczna w kwestii własnego wyglądu i prędzej zaniżę swoją atrakcyjność niż zawyżę, ale nie można tu mówić o "niechęci do siebie" czy jakiejkolwiek innej skrajności. W swoim życiu spotkałam zarówno ludzi, dla których byłam super atrakcyjna, jak i takich, którzy uznali mnie za paszteta - czy to świadczy o tym, że, uśredniając, jestem np. przeciętną piątką? big_smile

Podobnie nie potrafię określić cudzej atrakcyjności w skali 1-10 czy jakiejkolwiek innej. Owszem, zgodzę się, że są osoby, które obiektywnie są dla większości ludzi atrakcyjne, ale dotyczy to raczej 9-tek i 10-tek, hollywoodzkich aktorów itd. Ja sama niezwykle często zmieniam zdanie co do atrakcyjności faceta - np. ktoś może wydać mi się mało urodziwy przy pierwszym spotkaniu, ale kiedy go poznaję, nowo odkryte cechy osobowości sprawiają, że nagle zaczyna jawić mi się jako bardzo przystojny. Bywa też odwrotnie - najpierw "polecę" na faceta, a przy bliższym poznaniu może on się okazać dla mnie zupełnie nieinteresujący, także fizycznie. To mogą być zmiany tak drastyczne, że "cyferkowy" wynik skakałby nie o 1 czy 2 punkty, ale np. o 5 tongue

Mam podobnie. Sama siebie za to oceniłabym chyba na 6. No, ale też ciężko, bo czasem myślę nawet, że na 5, a czasem, że na 7. Różnie to jest, ale oceniam się tak około przeciętnej lub nieco wyżej, nie wiem. No, ale i tak staram się uwierzyć w siebie, że fajnie mogę wyglądać, więc nawet uważając się za 6 mogę być zadowolona z siebie, tylko muszę sama się tutaj postarać.

80

Odp: Hipergamia kobiet ?

Truskaweczka, zbyt surowo siebie oceniasz - mówiłam Ci o tym wink Pamiętasz co Ci powiedziałam?

Poza tym, masz faceta, dla którego jesteś najpiękniejsza i tylko to się liczy. A skoro oboje jesteście dla siebie 'najlepszymi opcjami' to jest dokładnie to, o co chodzi, bo dobry seks i związek - oba cele zrealizowane.
Tymczasem o wiele częściej bywa tak, że seks realizuje sie będąc singlem lub (w najgorszym wypadku) poza związkiem, a w związku - potrzeby związkowe. Najgorzej !

wink

81 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2016-01-12 20:09:01)

Odp: Hipergamia kobiet ?
Elle88 napisał/a:

Truskaweczka, zbyt surowo siebie oceniasz - mówiłam Ci o tym wink Pamiętasz co Ci powiedziałam?

Poza tym, masz faceta, dla którego jesteś najpiękniejsza i tylko to się liczy. A skoro oboje jesteście dla siebie 'najlepszymi opcjami' to jest dokładnie to, o co chodzi, bo dobry seks i związek - oba cele zrealizowane.
Tymczasem o wiele częściej bywa tak, że seks realizuje sie będąc singlem lub (w najgorszym wypadku) poza związkiem, a w związku - potrzeby związkowe. Najgorzej !

wink

To, że wyglądam sympatycznie, fajnie? No ok, czemu zbyt surowo? Ile Ty byś mi dała? tongue No może zbyt surowo, czasem za bardzo to jest gdzieś w podświadomości co niemiłego czasem słyszałam. Mam też bardzo krzywe zęby, nie pokazuję na zdjęciach i diastemę 4mm, czyli taka duża przerwa między jedynkami, ale zbieram na aparat. Także psuje to wygląd, a podobno nie da się tego całkowicie zrobić (tak wiem od ortodontki, bo po prostu są bardzo krzywe i dlatego tak), ale zawsze coś tam aparat pomoże. No, ale tak jak pisałam postaram się myśleć o sobie lepiej.

No racja, tutaj jest bardzo dobrze i to dla mnie najważniejsza, ale sama po prostu czasem narzekam ;p

82 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-01-12 20:22:44)

Odp: Hipergamia kobiet ?

Truskaweczka, chodzi o to, że Ty się nie musisz "Starać" myśleć o sobie lepiej, tylko naprawdę to poczuć smile

Znasz moje zdanie odnośnie "próbowania" i "starania się" wink

Zdjęcie, które mi wysłałaś (zwłaszcza to drugie) pokazuje bardzo subtelny typ urody - nie widzę tam wad, o których piszesz. Masz delikatne rysy, eteryczne. Co do diastemy - ma ją m.in. ex żona Johnego Deepa, Vanessa Paradis i wygląda bardzo seksownie smile Podobnie córka Mick`a Jaggera, która ma ta samą "wadę" i jest wziętą modelką. Dlatego, że one nie postrzegają tego w kategoriach wady, świat też tego tak nie postrzega.
Rozumiesz, co chcę Ci powiedzieć?

83

Odp: Hipergamia kobiet ?

Truskaweczka, mnie się taka przerwa podoba. Jako nastolatka nawet zazdrościłam. Też mam trochę krzywe zęby, odkąd wykluły mi się zęby mądrości. Zawsze marzyłam, żeby je naprostować aparatem, ale gdy już było mnie na to stać, okazało się, że w sumie to lubię je i nie chce mi się męczyć. Wystarczy, żeby czyste były wink.  Kwestia postrzegania faktycznie. Jak ktoś się podoba, to nawet jego wady są takie pocieszne i urocze. Jak założy coś nietwarzowego, to też wygląda już słodko a nie brzydko. Fajnie byłoby tak do swoich własnych mankamentów podchodzić.

Iceni, jaki efekt mają kobiety w ciąży? smile Mało wiem o kobietach w ciąży generalnie wink

84

Odp: Hipergamia kobiet ?

Przeczytałam.  Genialne!

85

Odp: Hipergamia kobiet ?
Elle88 napisał/a:

Truskaweczka, chodzi o to, że Ty się nie musisz "Starać" myśleć o sobie lepiej, tylko naprawdę to poczuć smile

Znasz moje zdanie odnośnie "próbowania" i "starania się" wink

Zdjęcie, które mi wysłałaś (zwłaszcza to drugie) pokazuje bardzo subtelny typ urody - nie widzę tam wad, o których piszesz. Masz delikatne rysy, eteryczne. Co do diastemy - ma ją m.in. ex żona Johnego Deepa, Vanessa Paradis i wygląda bardzo seksownie smile Podobnie córka Mick`a Jaggera, która ma ta samą "wadę" i jest wziętą modelką. Dlatego, że one nie postrzegają tego w kategoriach wady, świat też tego tak nie postrzega.
Rozumiesz, co chcę Ci powiedzieć?

Tak, no ale staram się, bo sama z siebie nie jestem pewna jak to poczuć.

No mają, choć u nich to zęby poza tym w miarę proste, a u mnie krzywe wszystkie, różne w różne strony, tzn nie wszystkie, ale duża część. No, ale wiem, nie znaczy to, że jestem gorsza, choć kiedyś tak myślałam, jak byłam wyśmiewana. A ciężko pozbyć się tego z głowy. No, ale wiem, warto lubić siebie, dlatego staram się po prostu przekazywać sobie samej więcej pozytywnych myśli, czasem tak robię i wychodzi, a czasem zapominam się i wiesz wtedy mniej ;p

86

Odp: Hipergamia kobiet ?
Elle88 napisał/a:

Iceni...  Przykład na to jak odbywa się "przepisywanie" pewnych wzorców w podświadomości. W tym przypadku mówimy o cechach kluczowych w doborze partnera, ale dokładnie wg tego samego schematu możemy przepisać inne wzorce. "przepisać" w znaczeniu: usunąć stare i puste miejsce zastąpić nowymi, pożądanymi.
Podświadomość żeby zaakceptować nowe wzorce potrzebuje mieć do tego przekonanie smile W Twoim przypadku te godziny muzyki, wywiady, osobowość tego człowieka okazały się wystarczająco przekonujące by Twoja podświadomość zareagowała 'zgodą' na zastąpienie poprzedniego wzorca.

Tak właśnie to działa. Dlatego mówi się, że nie istnieje coś takiego jak "mój typ", "ideał", bo to kto nim będzie jest zależne od tego, co na to chwilę jest aktualnym Programem w naszej podświadomości.

Skoro matryca może zostać zmieniona, to cytowany artykuł w gruncie rzeczy jest bezużyteczny.

87 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-01-13 06:37:17)

Odp: Hipergamia kobiet ?
Naprędce napisał/a:

Skoro matryca może zostać zmieniona, to cytowany artykuł w gruncie rzeczy jest bezużyteczny.

Zapominasz o tym, że większość ludzi całe życie przeżywa bez cienia refleksji i przy zerowej świadomości tego, że "jadą" na autopilocie (podświadomości).
Oni nie wiedzą, że są w stanie cokolwiek zmienić. Więcej - są przekonani, że to jak żyją i jak postrzegają świat to jedyna istniejąca perspektywa.

Artykuł mówi o 'Programie', nie dotyka kwestii "wyjścia z Matrixa" wink

88

Odp: Hipergamia kobiet ?
Elle88 napisał/a:

U mnie to jest bardziej tak, że jeśli facet jest wg mnie bardzo atrakcyjny, to ja jestem dla niego w jakiś sposób milsza, bardziej otwarta i wyrozumialsza (na pewno na początku). I po tym nauczyłam się już poznawać, po swojej reakcji, że "oho, gość mi się podoba i to mocno".

Po prostu, Twój umysł sklasyfikował faceta jako dobrą partię do reprodukcji "wymuszając" jednocześnie w Tobie zachowanie,które ma sprawić,żebyś także Ty spodobała się jemu.Czyżbyśmy więc byli marionetkami w rękach ewolucji?Tutaj są ciekawe spostrzeżenia:


89

Odp: Hipergamia kobiet ?

Ja się nie czuję 'marionetką'. Byłabym nią gdybym nie była świadoma.

90

Odp: Hipergamia kobiet ?

W czym w takim razie osoba "świadoma" różni się od "marionetek".
Tylko świadomością istnienia jakichś procesów w podświadomości?
Jeśli tak, to ja nie widzę różnicy.
Jeśli nie, to jak się to objawia? Czy takie osoby mają realny wplyw na podświadomość? wink

Swoją drogą ciekawe, skąd to przeprogramowanie u Iceni się wzięlo. Może wpływ na nie miała znikoma ilośc blondynów w naszym kraju?:)

91

Odp: Hipergamia kobiet ?

Jeśli nie widzisz różnicy i możliwości jaką daje taka wiedza to nie widzisz wink

92 Ostatnio edytowany przez Iceni (2016-01-13 22:57:26)

Odp: Hipergamia kobiet ?
Naprędce napisał/a:

Swoją drogą ciekawe, skąd to przeprogramowanie u Iceni się wzięlo. Może wpływ na nie miała znikoma ilośc blondynów w naszym kraju?:)

Alez pisalam skad sie to wzielo - facet ma (jak dla mnie) boski glos (tzn chodzi mi o barwe, tonacje - jest dokladnie taka, jak lubie najbardziej) do tego ma niesamowita charyzme (czy jak to nazwac) i mimo, ze nie do konca dobrze spiewa technicznie to moge go sluchac godzinami.

Dlatego INNE cechy przestaly mi przeszkadzac a zaczely kojarzyc sie pozytywnie. Teraz czarne wlosy kojarza mi sie baaardzo dobrze big_smile

93

Odp: Hipergamia kobiet ?

@Iceni, wiem o czym mówisz, bo ja miałam dokładnie to samo z panem z mojego linka w sygnaturce.

Przy takiej interpretacji tekstów i wrażliwości muzycznej wszystkie wydumane "ideały" zakodowane w podświadomości padają jak muchi wink

94

Odp: Hipergamia kobiet ?

Witaj Norwegio! ;- )

Przeskakując nowe tematy pojawiające się na Forum, przeczytałam mylnie: „hyperglikemia kobiet?” i gdyby nie Twój nick, nawet nie zarejestrowałabym obecności tego wątku. Jednak Twój stan zdrowia, z racji ogromnej sympatii do Ciebie nie jest mi obojętny, więc zajrzałam, chcąc sprawdzić co Ci dolega… ;- )))

Cieszę się, że znajduję Cię w zdrowiu i właściwej Tobie mentalnej urodzie.

Cytowany artykuł przeczytałam. Nie ukrywam, że z trudem. Trud nie wynikał jednakże ze stopnia skomplikowania gramatycznego tego tekstu, ani nawet rozumienia jego warstwy treściowej, ale z bardzo bolesnego wspomnienia, które nasunęło mi się w trakcie lektury…
W ostatnich latach szkoły podstawowej, wielu nauczycieli, zwracając się do nas nie używało form naszych imion, ani nawet nazwisk. My – uczniowie mieliśmy obowiązek znać numer, pod którym zapisani byliśmy w dzienniku. To była zwyczajowa praktyka, że belfer mówił: „Ósemka do odpowiedzi!” lub znad otwartego dziennika rzucał: „Dwudziesty szósty, znowu nie oddałeś mi zeszytu lektur!”, a my reagowaliśmy na takie hasła…

Ja byłam siedemnasta. Pamiętam to do dziś…

Ogromnie mi to przeszkadzało. Nie potrafiłam jeszcze jako nastolatka określić dlaczego, mimo powszechności takiego zwracania się do drugiej osoby, zawsze uwierało mnie ono, jak kamyk, który dostał się do mocno zasznurowanego buta. 
Dziś, bardzo dokładnie to wiem...

Czytając  artykuł o hipergamii, doszłam do wniosku, że teraz, nie jest się już „siedemnastym” czy „piątym” z kolei.  Tamte numery zastąpiły inne: 6/10, 2/10, 4/10… i w zasadzie każdy powinien być świadomy, który z nich reprezentuje…
Poczułam to znajome ukłucie w sercu i pojawiło się to niedobre wspomnienie z dawnych lat…

95 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-01-14 14:43:19)

Odp: Hipergamia kobiet ?
Iceni napisał/a:
Naprędce napisał/a:

Swoją drogą ciekawe, skąd to przeprogramowanie u Iceni się wzięlo. Może wpływ na nie miała znikoma ilośc blondynów w naszym kraju?:)

Alez pisalam skad sie to wzielo - facet ma (jak dla mnie) boski glos (tzn chodzi mi o barwe, tonacje - jest dokladnie taka, jak lubie najbardziej) do tego ma niesamowita charyzme (czy jak to nazwac) i mimo, ze nie do konca dobrze spiewa technicznie to moge go sluchac godzinami.

Dlatego INNE cechy przestaly mi przeszkadzac a zaczely kojarzyc sie pozytywnie. Teraz czarne wlosy kojarza mi sie baaardzo dobrze big_smile

Wiem, że chodziło o głos. Wg Ciebie to Twoja autonomiczna decyzja.
Ja zastanawiałem się na ile był to podszept genów, które ze względu na nieublaganie upływający czas "chciały" poszerzyć dla Ciebie pulę potencjalnych partnerów, używając akceptowalnego dla Ciebie nośnika.

96

Odp: Hipergamia kobiet ?
Naprędce napisał/a:

Ja zastanawiałem się na ile był to podszept genów, które ze względu na nieublaganie upływający czas "chciały" poszerzyć dla Ciebie pulę potencjalnych partnerów, używając akceptowalnego dla Ciebie nośnika.

Ja bym powiedziała, że w takich przyp. to 'podszepty' Duszy bardziej niż "genów" wink Dusza potrzebuje emocji z wyższego poziomu niż "chuć" i piękne ciało - i ten gość, o którym napisała Iceni, zapewnia je w dużym stopniu i wtedy podświadomość musi polec w walce Ducha z prostymi instynktami smile Następuje -"przepisanie wzorca", o którym mówiłam.

To się dzieje nagminnie. Zauważ ile jest par, gdzie jedna ze stron jest 'nieatrakcyjna' w takim standardowym rozumieniu, ale ktoś mówi o nim/niej, że ma super osobowość (czyli zapewnia charyzmę, głębsze i silniejsze emocje, etc.)

Aurorka Super, że wpadłaś smile Przykro mi, że masz z tym tematem takie skojarzenia, ale trudno się dziwić, bo nikt nie lubi być "numerkiem", niemniej jest to pewne uproszczenie schematów zachodzących non-stop w naszych głowach i utartych 'ścieżek neuronowych', którymi idą nasze myśli, kiedy nie mamy nad nimi kontroli i świadomości, że istnieją wink

97

Odp: Hipergamia kobiet ?
Elle88 napisał/a:

To się dzieje nagminnie. Zauważ ile jest par, gdzie jedna ze stron jest 'nieatrakcyjna' w takim standardowym rozumieniu, ale ktoś mówi o nim/niej, że ma super osobowość (czyli zapewnia charyzmę, głębsze i silniejsze emocje, etc.)

Ten cytat świadczy o tym, że całą tę teorię o kant tyłka można...
Mamy standardy atrakcyjności, czy nie mamy wreszcie?
Może społeczeństwo/kultura/aktualna moda narzuca pewien kanon urody, który POWINIEN nam się pidobać?

98 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-01-14 15:09:47)

Odp: Hipergamia kobiet ?
kitkaoskara napisał/a:
Elle88 napisał/a:

To się dzieje nagminnie. Zauważ ile jest par, gdzie jedna ze stron jest 'nieatrakcyjna' w takim standardowym rozumieniu, ale ktoś mówi o nim/niej, że ma super osobowość (czyli zapewnia charyzmę, głębsze i silniejsze emocje, etc.)

Ten cytat świadczy o tym, że całą tę teorię o kant tyłka można...
Mamy standardy atrakcyjności, czy nie mamy wreszcie?
Może społeczeństwo/kultura/aktualna moda narzuca pewien kanon urody, który POWINIEN nam się pidobać?

Nie. 'Kanon urody': regularne rysy twarzy, dobra (kojarząca się ze zdrowiem) sylwetka, gęste włosy, itp. atrybuty to coś, co mamy 'wkodowane' jako atrakcyjne cechy od dziecka.
Dopiero z czasem i doświadczeniami jesteśmy w stanie krok po kroczku, pomału 'przepisać' tę matrycę na korzyść przymiotów Ducha.
Oczywiście nie wszystkim na tych ostatnich zależy i ci nie zadadzą sobie trudu poznawania osób, które nie przystają do ich 'ideału', ale cała reszta ludzi z czasem jest w stanie wprowadzić sporo zmian w pierwotnym Programie (podświadomość).

Ci, którzy jadą na oryginalnym Programie, a nie są w stanie zapewnić sobie osobnika, który będzie wg nich najatrakcyjniejszą możliwą w danym czasie opcją, wchodzą w relacje w sposób w jaki opisał to autor artykułu. I tu się wszystko zgadza.

99

Odp: Hipergamia kobiet ?
Elle88 napisał/a:
kitkaoskara napisał/a:
Elle88 napisał/a:

To się dzieje nagminnie. Zauważ ile jest par, gdzie jedna ze stron jest 'nieatrakcyjna' w takim standardowym rozumieniu, ale ktoś mówi o nim/niej, że ma super osobowość (czyli zapewnia charyzmę, głębsze i silniejsze emocje, etc.)

Ten cytat świadczy o tym, że całą tę teorię o kant tyłka można...
Mamy standardy atrakcyjności, czy nie mamy wreszcie?
Może społeczeństwo/kultura/aktualna moda narzuca pewien kanon urody, który POWINIEN nam się pidobać?

Nie. 'Kanon urody': regularne rysy twarzy, dobra (kojarząca się ze zdrowiem) sylwetka, gęste włosy, itp. atrybuty to coś, co mamy 'wkodowane' jako atrakcyjne cechy od dziecka.
Dopiero z czasem i doświadczeniami jesteśmy w stanie krok po kroczku, pomału 'przepisać' tę matrycę na korzyść przymiotów Ducha.
Oczywiście nie wszystkim na tych ostatnich zależy i ci nie zadadzą sobie trudu poznawania osób, które nie przystają do ich 'ideału', ale cała reszta ludzi z czasem jest w stanie wprowadzić sporo zmian w pierwotnym Programie (podświadomość).

Ci, którzy jadą na oryginalnym Programie, a nie są w stanie zapewnić sobie osobnika, który będzie wg nich najatrakcyjniejszą możliwą w danym czasie opcją, wchodzą w relacje w sposób w jaki opisał to autor artykułu. I tu się wszystko zgadza.

Moim zdaniem racjonalizujesz.
Niby (zgodnie z treścią artykułu) kierujemy się w wyborze partnera atrakcyjnością seksualną a sama piszesz, że nagminnie zdarzają się pary, gdzie jedna osoba (jak sądzę bardziej atrakcyjna seksualnie) jest z drugą, mniej atrakcyjną seksualnie, ale z ważnymi dla tej pierwszej "atrybutami pozaseksualnymi".
Chyba, że sugerujesz, że nagminnie związki tworzą osoby świadome?

100 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-01-14 15:27:18)

Odp: Hipergamia kobiet ?

kitkaoskara, tak jest to w pewnym sensie racjonalizacja tych osób. Ale to nie przeszkadza im z czasem czuć się w takich związkach szczęśliwymi, skoro i tak na kogoś z osobowością obecnego partnera, ale dużo atrakcyjniejszego wizualnie - wiedzą, że nie maja szans.
A część osób nie będzie w takim związku do końca szczęśliwa i tak jak napisał autor artykułu, będą w takim związku "w miarę szczęśliwi", ich wymagania względem tej osoby będą rosły (Taki koszt bycia w związku z osobą atrakcyjniejszą), a sami będą z siebie dawali mniej lub nic.

Napisałam, że nagminne są tego rodzaju 'kompromisy' z własnymi wymaganiami, ale nie wszyscy potrafią czerpać z nich satysfakcję, jedynie ci, którzy są w stanie przekonać swoja podświadomość, że to co zyskali jest warte więcej niż to, czego nie mogą mieć.

Inna sprawa, że nie zawsze ma się cierpliwość by w samotności czekać na TĄ osobę, więc po drodze "korzysta się" z innych, za to dostępnych opcji.
Ja tak nie potrafię, jestem z tych, którzy czekają. Ale rozumiem też tych, którym się nie chce po części. Tzn. rozumiem z czego to wynika, ale nie pochwalam, bo jest to zawsze oszukiwanie drugiej, nieświadomej niczego osoby.

101 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2016-01-14 15:46:11)

Odp: Hipergamia kobiet ?

Nie zgadzam się z tobą, Elle.
Z prostego powodu, bo uważam, że atrakcyjnie seksualnie "nieświadomie" są cechy pozawizualne. To, co pisze autor arykułu o poślubieniu przez atrakcyjne (wizualnie) kobiety nieatrakcyjnych (wizualnie) mężczyzn, którzy mają kasę, albo potencjał na kasę, to nie jest zaniżanie kryteriów (wizualnych) wyboru partnera, ale fakt, że o atrakcyjności seksualnej tego partnera stanowi też jego zaradność, bo będzie można z nim wychować sporo potomstwa (będzie nas stać).
Z tego powodu uważam, że taki wybór nie jest "kompromisem", ale podświadomym wyborem najlepszej opcji, aby zostawić pi sobie jak najwięcej genów (potomstwa), wcale nie tracącego na jakości.

EDIT: Jeszcze jedna smutna refleksja.
Z powyższego wynika, że atrakcyjność mężczyzn z czasem wzrasta (chociaż przeciętny 40latek wizualnie już nie jest najatrakcyjniejszy) a kobiet spada (chociaż sporo 40latej jest jeszcze bardzo atrakcyjnych)

102

Odp: Hipergamia kobiet ?

kitkaoskara, ale ja się zgadzam, że na atrakcyjność seksualną składają się tez cechy poza wizualne. Z tymże zauważ, że wybierając partnera, który nie jest dla nas wizualnie tak pociągający, za to ma inne cechy, które pod kątem hipergamii sa przez nas bardzo pożądane, to i tak gdy na horyzoncie kiedyś pojawi się mężczyzna posiadający  taki zestaw cech jak obecny + WIZUALNE, których mu brakuje, to wówczas "przypomnimy" sobie o 'kompromisie' z wizualem, na który poszłyśmy. Nie determinuje to w żadnym stopniu zdrady, jedynie dojście do pewnych wniosków.

103

Odp: Hipergamia kobiet ?
Elle88 napisał/a:

kitkaoskara, ale ja się zgadzam, że na atrakcyjność seksualną składają się tez cechy poza wizualne. Z tymże zauważ, że wybierając partnera, który nie jest dla nas wizualnie tak pociągający, za to ma inne cechy, które pod kątem hipergamii sa przez nas bardzo pożądane, to i tak gdy na horyzoncie kiedyś pojawi się mężczyzna posiadający  taki zestaw cech jak obecny + WIZUALNE, których mu brakuje, to wówczas "przypomnimy" sobie o 'kompromisie' z wizualem, na który poszłyśmy. Nie determinuje to w żadnym stopniu zdrady, jedynie dojście do pewnych wniosków.

Tutaj też mi nie gra i zgrzyta teoria.
Bo to indywidualna kwestia, jakie cechy (wizualne, pozawizualne) stanowią priorytet i jak ważą na postrzeganie partnera w różnych momentach życia.

104 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-01-14 15:54:09)

Odp: Hipergamia kobiet ?

(...)to indywidualna kwestia, jakie cechy (wizualne, pozawizualne) stanowią priorytet i jak ważą na postrzeganie partnera w różnych momentach życia.


Prawda,  ale od tego momentu wchodzi 'racjonalizacja' wink
Poza tym, ja nie mówię o cechach subiektywnie preferowanych typu: blondynka/brunetka.. owłosiony/nie owłosiony brunet, tylko o 'defektach' urody, które 'akceptuje się' w ZAMIAN za..coś tam wink
I nie twierdzę, że to ciężko zrobić, czasem bywa to bardzo łatwe. Ale jest to mechanizm racjonalizacji, thats all.

105

Odp: Hipergamia kobiet ?
kitkaoskara napisał/a:

EDIT: Jeszcze jedna smutna refleksja.
Z powyższego wynika, że atrakcyjność mężczyzn z czasem wzrasta (chociaż przeciętny 40latek wizualnie już nie jest najatrakcyjniejszy) a kobiet spada (chociaż sporo 40latej jest jeszcze bardzo atrakcyjnych)

Tak mężczyźni chcą to widzieć, ale nie do końca chodzi o wzrost ich 'atrakcyjności' z wiekiem, co zasobów i inteligencji emocjonalnej, której to brak jest główna przyczyną problemów z kobietami za młodu.

Mężczyzna 40-letni jest wizualnie tak samo 'nadgryziony zębem czasu' wink co 40-letnia kobieta. Oboje gdy dbają o siebie mogą być atrakcyjni, jednak oboje nie będą TAK atrakcyjni - w sensie braku oznak starzenia, jak 20-30 latki.

Różnica polega na tym, że mężczyźni mają większą skłonność i zdolność do oszukiwania siebie, że ich 'zasoby' da się "przepisać" za młodość i atrakcyjny wygląd.
A często jest to po prostu "kupowanie" sobie zainteresowania upatrzonej partnerki 'zasobami' i kasą. Chyba nic przyjemnego z czego można by czerpać  autentyczną satysfakcję, gdy człowiek sam siebie nie oszukuje.

106

Odp: Hipergamia kobiet ?
Elle88 napisał/a:

kitkaoskara, ale ja się zgadzam, że na atrakcyjność seksualną składają się tez cechy poza wizualne. Z tymże zauważ, że wybierając partnera, który nie jest dla nas wizualnie tak pociągający, za to ma inne cechy, które pod kątem hipergamii sa przez nas bardzo pożądane, to i tak gdy na horyzoncie kiedyś pojawi się mężczyzna posiadający  taki zestaw cech jak obecny + WIZUALNE, których mu brakuje, to wówczas "przypomnimy" sobie o 'kompromisie' z wizualem, na który poszłyśmy. Nie determinuje to w żadnym stopniu zdrady, jedynie dojście do pewnych wniosków.

Może tak być, ale równie dobrze może wcale nie być to dla tej osoby trudne, bo kocha swoją kobietę czy odwrotnie ona kocha swojego faceta i nieistotne jest, że ktoś ma te cechy i wygląda lepiej, bo ta osoba, z którą jesteśmy jest przez nas kochana. Nie każdy będzie porównywał pod kątem cech, które mogłyby być lepsze, ktoś może być dla nas wyjątkowy nawet bez posiadania jakichś cech, ale inne ma fajne i nie musi to być kompromis, tylko po prostu ta osoba jest dla nas i tak najwspanialsza.

107

Odp: Hipergamia kobiet ?

Truskaweczko, oczywiście, że jest tak jak napisałaś. Ale to w przypadku, gdy mówimy o Miłości.
A w tym artykule raczej mowa o wybieraniu partnera do 'prokreacji' i seksu wink Czyli ten najpłytszy, najmniej wyszukany powód i przez to polega głównie na 'kalkulacji' i najniższych instynktach.

108

Odp: Hipergamia kobiet ?
Elle88 napisał/a:

Ja bym powiedziała, że w takich przyp. to 'podszepty' Duszy bardziej niż "genów" wink

Za duzo zmiennych musiałbym przemielić w głowie, żeby odnieść się do tego w wyczerpujący sposób.
Też chciałbym w to wierzyć i niech tak zostanie. Idealistko smile

109

Odp: Hipergamia kobiet ?

Dobrze widzieć, że niektóre kobiety potrafią się do tego przyznać, a nie prawić banialuki.

Ale w tym nie ma nic dziwnego, faceci też głównie patrzą na wygląd.

110 Ostatnio edytowany przez Gary (2016-05-30 19:19:30)

Odp: Hipergamia kobiet ?
adiaphora napisał/a:

... linków nie wolno podawać. ... Ale z drugiej strony jak nie podawać jak trzeba przeczytać, żeby podyskutować a ludzie leniwi,

Podaj wszystko co potrzebne do znalezenia -- np. "stosunkowodobry Dlaczego-po-slubie-boli-glowa" -- takie coś znajdzie każdy... czy w googlu czy duckduckgo, bing, whatever.


Co do samego artykułu... Nie szukałem kto to pisał, ale raczej opiera się na stereotypach i autor nie rozumie pewnych spraw... Nie rozróżnia seksu od związku, postrzeganie jest zniekształcone przez monogamię.


blog napisał/a:

Równouprawnienie do którego dążą kobiety jest sprzeczne z naturą. W dawnych czasach kobieta była gorsza od mężczyzny w wielu aspektach. Była tego świadoma, nie protestowała, nie miała kompleksów z tego powodu.

Totalna bzdura. Niech przeczyta monologi waginy, to zrozumie, że wiele kultur ma w swoim rdzeniu płodność, cipkę, kobiecość. W naszej zachodniej cywilizacji z jakiegoś powodu umniejsza się kobiecość. Kobieta, która uprawia dużo seksu jest społecznie krytykowana, jej wartość sztucznie umniejszana, a tymczasem wiele innych kobiet zazdrości jej powodzenia, a wielu facetów chce przelecieć. Autor jest przyzwyczajony do dominacji męskiej. Z tego powodu kobiety podając ilość partnerów seksualnych zaniżają liczbę, a faceci zawyżają. 


blog napisał/a:

Dziś gdy kobiety wywalczyły sobie prawa zaczynają wywyższać się nad mężczyzn przez co hipergamia nie pozwala im tych mężczyzn kochać

Bzdura. Miłość to miłość, a seks to seks. Można mieć miłość z kiepskim seksem, albo seks bez miłości. Tylko niektórzy będą kochać naprawdę. Mit społeczny, któremu zaprzeczą osoby znające się na relacjach międzyludzkich.


blog napisał/a:

Hipergamia mówi o tym, że kobieta kocha tylko kogoś kto ma wyższą od niej wartość na rynku seksualnym.

Haha! Akurat... Seksualnym? Co za bzdury. Problem polega na tym, że jeśli facet jest słabszy od kobiety, to ona to czuje swoją intuicją i nie chce przy takim gościu zakładać gniazdka. Kobieta musi się czuć bezpiecznie, aby w okresie ciąży i karmienia nie musiała walczyć o życie. Jeśli pokocha słabego faceta, to podświadomie go obwinia o to iż jest słabym ogniwem, więc ma do niego pretensje, więc miłość jest zatruta. W seksie również się psuje, bo ona powinna mieć radość z tego, że kocha i bzyka ją świetny facet, a nie jakiś pasożyt, co się przylepił do niej, aby przetrwać. 


blog napisał/a:

kobiety są wiecznie nieszczęśliwe i sfrustrowane, oraz przestają wierzyć w miłość.

Mężczyźni też są sfrustrowani i przestają wierzyć w miłość.


blog napisał/a:

Przeciętny mężczyzna odczuwa satysfakcję uprawiając seks z przeciętną kobietą, ale przeciętna kobieta nie odczuwa tego z przeciętnym mężczyzną.

Przeciętna kobieta odczuwa satysfakcję z przeciętnym mężczyzną -- zależy jak im razem jest w łóżku. Przecież to zupełnie oczywiste. Autor znowu myli wartość człowieka z pociągiem seksualnym.

Przeciętny mężczyzna musi bzyknąć co parę dni, aby mieć satysfakcję (bo po orgaźmie opada z sił), a kobieta rozgrzewa się powoli i będzie miała satysfakcję jak kilku facetów ją przeleci. Przeciętny facet ma orgazm po paru minutach, a przeciętna kobieta po kilkunastu minutach. Mówię tylko o aspekcie naturalnym, pociągu, fizyczności, a nie wymiarze miłości, gdzie dotyk jest elektryzujący. Jak nie ma miłości, to zostaje sam seks...

blog napisał/a:

To oznacza mniejsze wymagania by chcieć uprawiać seks. Większość mężczyzn jest zainteresowana większością kobiet. Mężczyzna zawsze będzie zainteresowany kobietą powyżej jego SMV (seksualna wartość rynkowa), na tym samym poziomie SMV, a także troszkę poniżej.

Idzie młody i stary byk. Na łączce widzą stado krów. Młody woła "Chodź pobiegniemy i szybko przelecimy kilka". Stary na to mówi: "Po pierwsze nie podbiegniemy, tylko podejdziemy. Po drugie przelecimy, ale nie szybko, tylko powoli. Po trzecie nie kilka tylko wszystkie.".

Wniosek? Facet zawsze jest zainteresowany seksem, nawet jak dziewczyna ma niższy poziom niż on sam. Niestety po seksie traci zainteresowanie. Tak po prostu jest.

Seksualna wartość rynkowa? Seksualna? Pomieszana wartość człowieka i seksualności. Cały artykuł niby jest o seksie... a tak naprawdę mówi o związkach, o wartościowaniu ludzi.


Elle88 napisał/a:

Różnica polega na tym, że mężczyźni mają większą skłonność i zdolność do oszukiwania siebie, że ich 'zasoby' da się "przepisać" za młodość i atrakcyjny wygląd.
A często jest to po prostu "kupowanie" sobie zainteresowania upatrzonej partnerki 'zasobami' i kasą. Chyba nic przyjemnego z czego można by czerpać  autentyczną satysfakcję, gdy człowiek sam siebie nie oszukuje.

Taki Pan, któremu po 40-tce odbija, zamiast kombinować jak małolatkę do związku zaciągnąć i potem w białych adidasach udawać młodzieniaszka, powinien odważyć się i iść bzykać prostytutki. Oczywiście są dziewczyny, które lubią starszych, ale mnie osobiście irytują "tatusiowie-dziadziusiowie" na placu zabaw.

PS. sorki za stary temat... ale nie ja odkopałem...

111

Odp: Hipergamia kobiet ?

Gary
Na swój użytek całkowicie zniekształcasz obraz rzeczywistości. Po prostu chcesz się oszukiwać.

112

Odp: Hipergamia kobiet ?

Jak dla mnie, to cała historia z SMV opisana na blogu, ma dużo racji.
Ale jedynie w aspekcie - "pierwszego wrażenia" które ma duży wpływ na postrzeganie drugiej osoby, natomiast po jakimś czasie przestaje być istotne.

Dlatego, tak zdefiniowana wartość "seksualna" człowieka ma sens w odniesieniu do krótkich relacji, "szybkich numerków", łatwości nawiązywania kontaktów,
natomiast jest mało przydatna w aspekcie oceny czy związek jest udany, szczęśliwy czy też nie.

Seks jest bardzo ważny, atrakcyjność fizyczna partnera też.
Ale to zdecydowanie za mało, żeby chcieć z kimś być, przebywać, spędzić życie.

SMV to zawoalowane odniesienie do atawizmów, biologicznego popędu który kaze wybierać do kopulacji partnerów najsilniejszych, przewodników stada.

Natomiast monogamia, to osiągnięcie kulturowe.
Dlaczego chcemy zaprzeczyć osiągnięciom ludzkości, i to teraz kiedy szczycimy się takim rozwojem wiedzy, kulturowo chcemy cofnąć się do epoki kamienia łupanego ?

113

Odp: Hipergamia kobiet ?
Secondo1 napisał/a:

Jak dla mnie, to cała historia z SMV opisana na blogu, ma dużo racji.
Ale jedynie w aspekcie - "pierwszego wrażenia" które ma duży wpływ na postrzeganie drugiej osoby, natomiast po jakimś czasie przestaje być istotne.

Dlatego, tak zdefiniowana wartość "seksualna" człowieka ma sens w odniesieniu do krótkich relacji, "szybkich numerków", łatwości nawiązywania kontaktów,
natomiast jest mało przydatna w aspekcie oceny czy związek jest udany, szczęśliwy czy też nie.

Seks jest bardzo ważny, atrakcyjność fizyczna partnera też.
Ale to zdecydowanie za mało, żeby chcieć z kimś być, przebywać, spędzić życie.

SMV to zawoalowane odniesienie do atawizmów, biologicznego popędu który kaze wybierać do kopulacji partnerów najsilniejszych, przewodników stada.

Natomiast monogamia, to osiągnięcie kulturowe.
Dlaczego chcemy zaprzeczyć osiągnięciom ludzkości, i to teraz kiedy szczycimy się takim rozwojem wiedzy, kulturowo chcemy cofnąć się do epoki kamienia łupanego ?

Mylisz się, wartość seksualna,ma kluczowy wpływ,bo jeśli jej nie ma,to partner/ka w ogóle nie berze pod uwagę opcji zakładania wspólnego gniazda-do tego są potrzebne dodatkowe cechy.

To ,że jesteśmy cywilizacją rozwiniętą,nie oznacza,że nie podlegamy prawom natury,doborowi naturalnemu,a to dlatego,że one nie działają na logikę i żyją swoim życiem.
Jesteśmy zaprogramowani na rozmnażanie,a monogamia to tylko wymysł cywilizacji,mający sprawić,że facet będzie inwestował akurat w tą kobietę i jej dzieci.

114 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2016-05-31 10:06:05)

Odp: Hipergamia kobiet ?
theonlyone napisał/a:

Mylisz się, wartość seksualna,ma kluczowy wpływ,bo jeśli jej nie ma,to partner/ka w ogóle nie berze pod uwagę opcji zakładania wspólnego gniazda-do tego są potrzebne dodatkowe cechy.

To ,że jesteśmy cywilizacją rozwiniętą,nie oznacza,że nie podlegamy prawom natury,doborowi naturalnemu,a to dlatego,że one nie działają na logikę i żyją swoim życiem.
Jesteśmy zaprogramowani na rozmnażanie,a monogamia to tylko wymysł cywilizacji,mający sprawić,że facet będzie inwestował akurat w tą kobietę i jej dzieci.

Wartośc seksualna ma kluczowy wpływ - tak jak pisałam, na pierwszym etepie, jako "wabik". Ale nie wystarcza do trwałej relacji, poza tym wiele osób mniej atrakcyjnych, nawet jezeli nie maja tej siły przebicia w pierwszym kontakcie, to dużo zyskują przy dłuższym i niwelują efekt złego "pierwszego wrażenia".

Co do monogamii- przecież pisałam, że jest to osiągniecie kulturowe.
Jeżeli dla kogoś zew natury, znaczy więcej niż kultura szeroko rozumiana, jej dziedzictwo - to jego problem. smile

nie jest to "wymysł cywilizacji"
- rownie dobrze możesz powiedzieć, że muzyka, empatia, solidarność , sztuka, neocjacje, pokojowe rozwiązywanie sporów itp. - to "wymysły".
Nie to są osiągniecia kulturowe.
Coś, do czego ludzkość potrzebowała setki lat, żeby je rozwinąć.

115 Ostatnio edytowany przez theonlyone (2016-05-31 10:41:20)

Odp: Hipergamia kobiet ?
Secondo1 napisał/a:

wiele osób mniej atrakcyjnych, nawet jezeli nie maja tej siły przebicia w pierwszym kontakcie, to dużo zyskują przy dłuższym i niwelują efekt złego "pierwszego wrażenia".

Myśle ,że mało jest takich przypadków,wiele kobiet twierdzi,że jeśi nie ma "tego czegoś",to nic z tego nie będzie,
to coś,to właśnie zespół cech,które sprawiają,że facet jest odbierany,za atrakcyjnego,wywołują pożądanie.
Gdyby było jak piszesz,nie było by tematów : "jak wyjść z friendzone"

Secondo1 napisał/a:

Co do monogamii- przecież pisałam, że jest to osiągniecie kulturowe.
Jeżeli dla kogoś zew natury, znaczy więcej niż kultura szeroko rozumiana, jej dziedzictwo - to jego problem. smile

Nie,to jest problem tego,który nie chce zrozumieć i zaakceptować praw natury wink

Secondo1 napisał/a:

- rownie dobrze możesz powiedzieć, że muzyka, empatia, solidarność , sztuka, neocjacje, pokojowe rozwiązywanie sporów itp. - to "wymysły".
Nie to są osiągniecia kulturowe.
Coś, do czego ludzkość potrzebowała setki lat, żeby je rozwinąć.

Kiepskie przykłady,muzyka jest pewnie tak samo stara jak ludzkość,no  fakt death metalu nie było na początku wink
Empatia to wrodzona cecha charakteru,a nie dorobek cywilizacji.

Edit :

Gary napisał/a:

Z tego powodu kobiety podając ilość partnerów seksualnych zaniżają liczbę, a faceci zawyżają.

Nie nie z tego powodu,kobiety zaniżają ilość partnerów,dlatego,że będąc odebrane jako mające "luźny " stosunek do seksu,teoretycznie łatwiej mogą pójść w tango i podrzucić kukułcze jajo.
Faceci zawyżają,gdyż oznacza to,że jest atrakcyjny seksualnie,więc prawdopodobnie ma silne geny.

116 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2016-05-31 10:44:13)

Odp: Hipergamia kobiet ?

Widzisz tylko jedną stronę medalu.
Świat nie jest płaski smile
Ale to Twoje sprawa, Twoje prawo.

theonlyone napisał/a:

Kiepskie przykłady,muzyka jest pewnie tak samo stara jak ludzkość,no  fakt death metalu nie było na początku wink
Empatia to wrodzona cecha charakteru,a nie dorobek cywilizacji.

Muzyka w wykonaniu australopiteka -  to dopiero było arcydzieło ! smile
Szkoda nie zachowały sie manuskrypty tych arcydzieł....

Empatia, inteligencja emocjonalna - to cechy nabyte, rozwijane nie wrodzone.

117

Odp: Hipergamia kobiet ?

Nie wiem jak u was, ale moja Hipergamia ma sie calkiem dobrze i z dnia na dzien wyglada bardziej atrakcyjnie tongue big_smile

118

Odp: Hipergamia kobiet ?

Czego to ludzie nie wymyślą. Gdyby zastosować lewar bezpośredni to musiałbym spotykać się z kulturystkami na permanentnym cyklu big_smile
Poza tym gusta zmieniają się z czasem. Wzorzec pozostaje ale wyposażenie się zmienia. Cała ta hipergamia to hiperściema.

119

Odp: Hipergamia kobiet ?

Powiedzcie mi, jak ta teora,z SMV ma się do często spotykanych na tym forum historii, w których zdziwiony samiec alpha, chwalacy się swoją fizycznoscia, osiągnięciami sportowymi, finansowymi skarży się że jego żona lub dziewczyna rozkłada nogi przed sapiacym z nadwagi osobnikiem, wyposażonym w okulary jak dna butelki, dwa razy niższym od niego i nie posiadającym ani połowy dóbr materialnych które on zgromadził??

120

Odp: Hipergamia kobiet ?

Pozwole sobie po 4.5 roku odkopac temat smile
Ostatnio jak ogladam na youtubie filmiki z relacjami damsko-meskimi pojawiaja mi sie wlasnie reklamy roznych "kolczow" celowo pozycjonowane jako content ktorym mam byc niby potencjalnie zainteresowany. Celowo wszedlem na taki "bezplatny" kurs podrywania kobiet przez portale internetowe i tam jako taki teaser jest taki wlasnie darmowy wyklad i wlasnie nabudowany na owej hipergamii kobiet. Argument Secondo ( wpis powyzej mojego ) wlasnie obala owa hipergamie bo juz nawet na tym forum bylo sporo przykladow kiedy kobieta miala romans z grubym lysym brzydalem czy starszym 20 lat "chamem" jak opisuja takiego osobnika zdradzani mezowie. Co o tym myslicie? Temat celowo podbijam bo obecnie na youtubie trwa wlasnie kampania marketingowa roznych "kolczow" ktorej targetem sa mlodzi mezczyzni i to im sie chce pakowac do glowy.

121

Odp: Hipergamia kobiet ?
acine napisał/a:

Pozwole sobie po 4.5 roku odkopac temat smile
Ostatnio jak ogladam na youtubie filmiki z relacjami damsko-meskimi pojawiaja mi sie wlasnie reklamy roznych "kolczow" celowo pozycjonowane jako content ktorym mam byc niby potencjalnie zainteresowany. Celowo wszedlem na taki "bezplatny" kurs podrywania kobiet przez portale internetowe i tam jako taki teaser jest taki wlasnie darmowy wyklad i wlasnie nabudowany na owej hipergamii kobiet. Argument Secondo ( wpis powyzej mojego ) wlasnie obala owa hipergamie bo juz nawet na tym forum bylo sporo przykladow kiedy kobieta miala romans z grubym lysym brzydalem czy starszym 20 lat "chamem" jak opisuja takiego osobnika zdradzani mezowie. Co o tym myslicie? Temat celowo podbijam bo obecnie na youtubie trwa wlasnie kampania marketingowa roznych "kolczow" ktorej targetem sa mlodzi mezczyzni i to im sie chce pakowac do glowy.

Romans nie jest tożsamy ze związkiem wink

122

Odp: Hipergamia kobiet ?

Te wyliczenia SMV minus coś tam, dodać coś tam i jest wynik na kobiety w zasięgu... to jest tak głupie że aż śmieszne. I jak bardzo musi być żenujący osobnik który się nad takimi rzeczami zastanawia.

Dlaczego tak trudno jest zrozumieć, że atrakcyjność nie sprowadza się do wyglądu. Że takie, dajmy na to, zaangażowanie jest dużo ważniejsze od walorów wizualnych. Że chcę aby mężczyzna mnie inspirował charakterem/intelektem/stylem życia, a nie zależy mi na tym aby miał sylwetkę modela.

Jeżeli mężczyzna ma do zaoferowania jedynie wygląd to jego atrakcyjność jest bardzo niska.

123

Odp: Hipergamia kobiet ?
M!ri napisał/a:

...Dlaczego tak trudno jest zrozumieć, że atrakcyjność nie sprowadza się do wyglądu. Że takie, dajmy na to, zaangażowanie jest dużo ważniejsze od walorów wizualnych...

Dlatego że z osobą nieatrakcyjną wizualnie nikt nie chce się umówić, i nie ma ona jak udowodnić tego że potrafi się zaangażować?

M!ri napisał/a:

...Jeżeli mężczyzna ma do zaoferowania jedynie wygląd to jego atrakcyjność jest bardzo niska...

Jeżeli ma do zaoferowania wygląd, to na pewno uda mu się umówić na sporo randek, to że nie ma nic innego zaoferowania wyjdzie dopiero później...

M!ri napisał/a:

..Że chcę aby mężczyzna mnie inspirował charakterem/intelektem/stylem życia, a nie zależy mi na tym aby miał sylwetkę modela...

I na pewno umówisz się z mężczyzną który Ci się nie podoba - po to żeby sprawdzić czy nie zainspiruje Cię charakterem... Nawet jeżeli miałbym w to uwierzyć - to nie jest to powszechnie stosowana metoda w dzisiejszych czasach.

124

Odp: Hipergamia kobiet ?

Niestety Kolega wyżej ma w dużej mierze rację: jak bardzo ktoś byłby porządny i reprezentował sobą naprawdę wartościowego człowieka to często jego brak atrakcyjności fizycznej stwarza barierę, uniemożliwiającą stworzenie relacji czy nawet poznanie. Wszystko się tylko sprowadza do tych "widełek atrakcyjności",które pozwalają się chociażby spotkać raz dwojgu ludziom. Ciężko mi sobie przypomnieć jakąkolwiek kobietę/dziewczynę, które znam/znałem w życiu, będącą aż tak nieatrakcyjną, abym choć ani raz nie mógł się z nią spotkać. Poza tym naprawdę nie jestem wróżką i nie widzę od razu w szklanej kuli, że ktoś się idealnie nadaje na mojego partnera.

125

Odp: Hipergamia kobiet ?
Airuf napisał/a:
M!ri napisał/a:

...Dlaczego tak trudno jest zrozumieć, że atrakcyjność nie sprowadza się do wyglądu. Że takie, dajmy na to, zaangażowanie jest dużo ważniejsze od walorów wizualnych...

Dlatego że z osobą nieatrakcyjną wizualnie nikt nie chce się umówić, i nie ma ona jak udowodnić tego że potrafi się zaangażować?

Między "nieatrakcyjnym" wizualnie a obiektywnie "atrakcyjnym" jest cała rzeka szarości do której się łapie zdecydowana większość mężczyzn, o ile nie są zaniedbani.


Airuf napisał/a:
M!ri napisał/a:

...Jeżeli mężczyzna ma do zaoferowania jedynie wygląd to jego atrakcyjność jest bardzo niska...

Jeżeli ma do zaoferowania wygląd, to na pewno uda mu się umówić na sporo randek, to że nie ma nic innego zaoferowania wyjdzie dopiero później...

Co dla Ciebie jest miarą sukcesu? Ilość randek? Sex? Związek?

Obserwując takie tematy można dojść do wniosku, że tak naprawdę chodzi wyłącznie o zazdrość, że ktoś inny ma większe powodzenie i poklepywanie się po plecach jaki ten świat jest niesprawiedliwy.


Airuf napisał/a:
M!ri napisał/a:

..Że chcę aby mężczyzna mnie inspirował charakterem/intelektem/stylem życia, a nie zależy mi na tym aby miał sylwetkę modela...

I na pewno umówisz się z mężczyzną który Ci się nie podoba - po to żeby sprawdzić czy nie zainspiruje Cię charakterem... Nawet jeżeli miałbym w to uwierzyć - to nie jest to powszechnie stosowana metoda w dzisiejszych czasach.

Większość facetów, w których się zakochiwałam i w rezultacie pożądałam, na pierwszy rzut oka wyglądem nie wyróżniała się niczym szczególnym. Taki ani ziębi ani grzeje. Na pewno nie łapali się do kategorii "obiektywnie atrakcyjni". O jednym nawet pomyślałam że z nim na pewno nigdy wink

Za to często odpuszczam pogłębianie znajomości, bo nie pasuje mi charakter czy sposób bycia.

126 Ostatnio edytowany przez assassin (2020-10-25 11:48:30)

Odp: Hipergamia kobiet ?
bagienni_k napisał/a:

Niestety Kolega wyżej ma w dużej mierze rację: jak bardzo ktoś byłby porządny i reprezentował sobą naprawdę wartościowego człowieka to często jego brak atrakcyjności fizycznej stwarza barierę, uniemożliwiającą stworzenie relacji czy nawet poznanie. Wszystko się tylko sprowadza do tych "widełek atrakcyjności",które pozwalają się chociażby spotkać raz dwojgu ludziom. Ciężko mi sobie przypomnieć jakąkolwiek kobietę/dziewczynę, które znam/znałem w życiu, będącą aż tak nieatrakcyjną, abym choć ani raz nie mógł się z nią spotkać. Poza tym naprawdę nie jestem wróżką i nie widzę od razu w szklanej kuli, że ktoś się idealnie nadaje na mojego partnera.

Trzeba rozróżnić chęć spotkania na kawę od chęci spotkania na kawę celem pogłębienia znajomości w kierunku bliskiej relacji/związku...


Miri, to cytowany kolega ma rację, a nie Ty wink Liga/półka, chyba coś Ci mówią te określenia...

127

Odp: Hipergamia kobiet ?

Oczywiście wiesz lepiej jakie są moje osobiste doświadczenia wink

Pozostawię Cię więc z tym przeświadczeniem wink

128

Odp: Hipergamia kobiet ?

No cóż, przychylę się jednak do zdania Kolegi M!ri smile Jak to dobrze, że się jednak ludzie różnią.. smile

Choćby się jakiś czas z kimś rozmawiało w sieci to i tak spotkanie w realu to zupełnie inna sprawa, bo mogę się przejechać na kimś wizualnie atrakcyjnym tak samo, jak ktoś się może zdziwić, że jednak ten przeciętniak jest porządnym człowiekiem..
Zresztą sam fakt, że już po iluś tam wymienionych wiadomościach, idąc na pierwsze spotkanie, ktoś ma już w głowie związek, to może dla niektórych być za szybko..

129

Odp: Hipergamia kobiet ?

Jeżeli ktoś ogranicza się w poznawaniu płci przeciwnej tylko do serwisów randkowych i randkowania z randomowymi/nieznanymi ludźmi to nic dziwnego że mógł się sparzyć i ma spaczony obraz rzeczywistości. Ale obok tego jest jeszcze zwykłe życie, które bardzo polecam wink

130 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-25 12:43:26)

Odp: Hipergamia kobiet ?

Dla mnie poznawanie człowieka i jakakolwiek więź zaczyna się od momentu pierwszego spotkania NA ŻYWO. Dlatego wszelakie nadzieje czy chęci powstające na etapie wirtualnej znajomości są mało istotne i ciężko jest mi ocenić wartość człowieka tylko na tej podstawie. Widząc profil niby interesującej osoby widzę przede wszystkim zdjęcie i te kilka słów, które naskrobał. Nawet, jeżeli wyda mi się zachęcający, to fakt, czy będę chciał z nim cokolwiek stworzyć, zależy już od tego, jak wypadnie spotkanie/nia na żywo. Jeśli ktoś twierdzi, że potrafi człowieka prześwietlić przez Internet, to tylko mu mogę pogratulować smile
Dopóki sobie piszemy wesoło w sieci, to jest nic innego, jak miła rozmowa dwóch całkiem OBCYCH osób.

Posty [ 66 do 130 z 141 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Hipergamia kobiet ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024