Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 171 z 171 ]

131

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Czy ten temat to przypadkiem anons nie jest?

Czy można trafić na wartościową osobę? Czy łatwo to już inna para galot.

Zobacz podobne tematy :

132 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-12 01:47:01)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Pewnie że anons - dowiedziałem się tu od niektórych forumowiczek że szukam tu kobiety podobnej do mojej siostry, że jestem tak nią zafascynowany że współżyjemy ze sobą a że siostra rozrywkowa osoba to mi jeszcze panienki wynajduje. A i w międzyczasie jeszcze żonkę "obracam" chociaż właśnie się rozstajemy (wynikało by z tego że prawdziwy ogier ze mnie big_smile ).
Żeby anons był skuteczniejszy przypomnę - mam firmę, mieszkanie noszę ubrania za średnią krajową i w ogóle to na forum szukam nowej "samiczki" tongue
W sumie sam sobie zawiniłem - miało być o czymś innym, wyszła ciekawa dyskusja ale na zupełnie inny temat

133

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
nowyrok napisał/a:

Siedzę sobie tak sam dzisiaj i myślę (ostatnio w sumie nic innego nie robię wieczorami) - przecież reakcje mojej żony nie są normalne, ona na samym początku taka nie była. Gdzieś coś musiało pójść nie tak skoro ona nie przyjmuje do siebie niczego co nie pasuje do jej wizji. I doszedłem do wniosku że skoro bezpośrednia rozmowa o tym co się aktualnie dzieje jest dla niej nie do przyjęcia to może zmienię taktykę. Zamiast mówić o tym o jest teraz i to uzasadniać (czyli jakby od końca) spróbuję z nią porozmawiać od początku jak to z nami było. Przedstawię jej nasz związek moimi oczami od chwili gdy się poznaliśmy aż do dnia dzisiejszego, chcę też poznać jej obraz, być może wtedy zrozumiem skąd ten paniczny lęk przed rozmową (jak tak to sobie próbuję przypomnieć to jej zachowanie zmieniło się mniej więcej po naszym pierwszej rozmowie o rozstaniu, jakieś cztery lata temu, nie spotykaliśmy się później przez jakiś czas). Mi taka "analiza" pomogła zrozumieć co do niej czuję i co należy z tym zrobić żebyśmy mogli sobie oboje poukładać życie tak żeby nie czuć się źle we własnej skórze. Taki pat jak teraz trwać nie może - do niczego to nie prowadzi. Być może w ten sposób coś do niej dotrze. Myślicie że to może coś pomóc? Już nie mam pomysłów jak dotrzeć do tej kobiety. Przecież nie będę się na nią darł czy tam stawiał przed faktami dokonanymi. Nie o to przecież chodzi żeby się jej "pozbyć" tylko żeby mogła to sobie w głowie sama poukładać.

Nie sądzę żeby to był dobry pomysł. Może za dziesięć lat jak usiądziecie i na spokojnie będziecie mogli porozmawiać o przeszłości. Tymczasem nie tylko zafundujesz jej koniec związku, ale i informację, że tego związku nigdy nie było. Nieważne jest tu czy obecnie Twoja żona może to przeczuwać, sama się oszukuje, bądź czuje zupełnie inaczej. Co do tego jak ona podchodzi do historii waszego związku nie możesz mieć pewności. Ty miałeś dużo czasu aby zastanowić się nad waszym związkiem i ostatecznie uznałeś, że nie powinien być kontynuowany. Z historii jaką przedstawiłeś wygląda na to, że Twoja żona myślała o czymś odwrotnym: stabilizacji i pogłębieniu związku, dzieciach. Przedstawienie teraz na chłodno, analitycznie jak według Ciebie wyglądał związek nie spotka się ze zrozumieniem osoby, która przeżywa zapewne ogromny emocjonalny mętlik i dąży do czegoś zupełnie innego. Nie ma co mnożyć punktów zapalnych, zbliżających się konfliktów starczy Ci zapewne na parę lat.
Żona poukłada sobie to w głowie, może nie na Twój sposób, ale potrzebuje do tego czasu.

134 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-12 01:44:49)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Więc co w sytacji gdy ona nie chce rozmawiać wcale? Każda ostatnio podjęta próba kończyła się krzykiem, płaczem i ucieczką z domu.

135 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-01-12 01:46:24)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
nowyrok napisał/a:

Więc co w sytacji gdy ona nie chce rozmawiać wcale? Każda ostatnio podjęta próba kończyła się ucieczką z domu, krzykiem i płaczem.

Jeżeli nie chce wcale rozmawiać to tym bardziej nie zdążysz nawet przedstawić całej sytuacji i tego jak związek wyglądał z Twojego punktu widzenia. W końcu będziecie musieli porozmawiać. Jeżeli jednak uniemożliwi Ci przeprowadzenie rozmowy, to nie wyobrażam sobie sytuacji w której jedna strona jest absolutnie pewna, że to koniec związku i będzie czekać latami aż wszystko się uspokoi. Zdaję sobie sprawę, że bardziej humanitarnie byłoby porozmawiać i wszystko sobie wyjaśnić, ale jak się nie da to trzeba zacząć działać i się nie oglądać. Zbytnie przedłużanie sytuacji może być źródłem domysłów dla niej, że może jednak nie jesteś zdecydowany, że jest szansa.
Swoją drogą może warto włączyć w to mediatora. Wybierzcie się na rozmowę z osobą, która będzie mogła całkowicie z zewnątrz spojrzeć na sytuację i pomóc w przeprowadzeniu rozmowy i zerwania związku.

136 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-12 01:50:59)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Wiesz może gdzie takich specjalistów znaleźć w Warszawie? Obawiam się że może nastąpić taka sytuacja z której sam nie wyjdę, nie chcę też wyrządzać jej większej krzywdy niż już to zrobiłem.

137

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
nowyrok napisał/a:

Wiesz może gdzie takich specjalistów znaleźć w Warszawie?

Niestety nie jestem z Warszawy i nie mam kontaaktu z tamtejszym środowiskiem. Musisz orientować się we własnym zakresie.

138 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-12 01:53:17)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Ok. Tak czy inaczej dziękuję za pomoc i merytoryczne uwagi. Staram się w tej chwili zachować spokój i nie wykonywać pochopnych ruchów. Niestety czasem to nie wychodzi (ostatnia "awantura" wyszła w sumie z jej inicjatywy).

139

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
nowyrok napisał/a:

Wiesz może gdzie takich specjalistów znaleźć w Warszawie? Obawiam się że może nastąpić taka sytuacja z której sam nie wyjdę, nie chcę też wyrządzać jej większej krzywdy niż już to zrobiłem.

Postępuj ostrożnie... Niby małżeństwa się rozpadają, ale jak pomyślę że mój kolega tydzień temu popełnił samobójstwo z nieszczęśliwej miłości, to myślę że nie wolno takich rzeczy traktować rutynowo. To będzie na pewno dla niej ciężkie przeżycie.

140 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-12 02:07:42)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

O nie! Nie wierzę żeby była w stanie targnąć się na własne życie z jakiegokolwiek powodu. Myślę że za kilka dni jak ochłonie coś będziemy mogli ustalić. Nie chcę tego jednak w czasie mocno odkładać bo to ją może upewnić w przekonaniu że to tylko chwilowy problem. Jak już powiedziałem A to muszę powiedzieć i B. Raz już nam się udało porozmawiać, niby trochę z zaskoczenia ale była w stanie komunikować się ze mną.

141 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-01-12 02:01:45)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
nowyrok napisał/a:

Ok. Tak czy inaczej dziękuję za pomoc i merytoryczne uwagi. Staram się w tej chwili zachować spokój i nie wykonywać pochopnych ruchów. Niestety czasem to nie wychodzi (ostatnia "awantura" wyszła w sumie z jej inicjatywy).

Oczywiście, że wyszła z jej inicjatywy. Będzie ich więcej. Rozstania  najczęściej tak wyglądają. Nie ma co teraz się nad tym zastanawiać i tworzyć listy wad/błędów/awantur, bo choć być może poczujesz się "usprawiedliwiony" i będziesz mógł w bardziej wyrachowany sposób postępować z żoną, to nie sądzę żeby o to Ci właśnie chodziło. Nie wpadaj w pułapkę walidacji i nie twórz czarnego charakteru z żony. Po prostu bierz sprawy takimi jakimi są i nie dziw się emocjom i gniewowi partnerki, która chciała spędzić z Tobą życie.

142 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-12 02:29:17)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Mi jest jej po prostu szkoda. Widzę jak się męczy. I wcale nie pomaga mi to radzić sobie z poczuciem winy za całą sytuację w jakiej się aktualnie znajdujemy. Chwilami to mam ochotę zwyczajnie nawiać gdzieś daleko. To by dopiero było bardzo "męskie" zachowanie sad Tak sobie myślę że tutaj to by nawet jakaś moja zdrada czy inne świństwo by nie pomogło bo jak ją znam to by wybaczyła i chciała dalej kontynuować to małżeństwo. Gdyby to była kobieta z gatunku tych co nie wybaczają błędów dostałbym w twarz i by było po sprawie.

Ale widzę też pewne przebłyski, żona nie dostaje ataku szału, tylko zwyczajnie ucieka, wiem że potrafi się zdenerwować nie na żarty a jej ucieczki nie wyglądały aż tak "emocjonalnie". Ją drażni chyba moje dość chłodne podejście. Tylko że ja już taki jestem że się nie denerwuje. Ogólnie w życiu i w jej przypadku również.

143

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
nowyrok napisał/a:

Ale widzę też pewne przebłyski, żona nie dostaje ataku szału, tylko zwyczajnie ucieka, wiem że potrafi się zdenerwować nie na żarty a jej ucieczki nie wyglądały aż tak "emocjonalnie". Ją drażni chyba moje dość chłodne podejście. Tylko że ja już taki jestem że się nie denerwuje. Ogólnie w życiu i w jej przypadku również.

Widzi, że nie ma w Tobie uczuć jakich oczekiwała. Pojawia się rozczarowanie, rozdrażnienie, żal, strach. Wszystko naraz. Nie oczekuj więc spokojnego namysłu i rozmowy. Sam znasz swoją żonę najlepiej. Znajdziesz moment, będziesz wiedział kiedy i jak rozmawiać.

Wydaje mi się, że nawet spokojne i trzeźwo myślące osoby dają się ponieść emocjom w przypadku osób, do których naprawdę coś czują. Może to będzie dla Ciebie wskazówka na przyszłość.

144 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-12 02:36:30)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Na tą chwilę odczekam ze 2-3dni niech trochę ochłonie - jeśli sama nie nawiążę kontaktu zadzwonię ja i wtedy może uda mi się nawiązać z nią rozmowę.
Dziękuję wszystkim za pomoc, resztę będę już raczej musiał sam kontynuować bez udziału widowni.

145

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Mediator sądowy przeprowadza mediację  m.in. jeśli są widoki na utrzymanie małżeństwa. Ja nie wiem czy w ogóle istnieje taka instytucja, która zajmuje się "pomaganiem w zerwaniu związku" i dobrze, bo byłoby to kuriozalne.

Poza tym do orzeczenia rozwodu musi być spełniona przesłanka w postaci tzw zupełnego rozkładu pożycia, co w mojej ocenie w Twoim przypadku w ogóle nie występuje. Patrząc na Twoje zachowanie z boku można odnieść wrażenie, że po prostu pewnego dnia wstałeś i stwierdziłeś "chce rozwodu".

146 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-12 02:45:58)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Trochę to tak wygląda - przez kilka miesięcy sam próbowałem się w tym odnaleźć, gdy już mi się udało "połapać" we własnych uczuciach wtedy lawina ruszyła. Przecież nie brałem ślubu w złych intencjach, wszystko miało być pięknie i wierzyłem że to się uda. Wątpliwości były, ok, ale podobno każdy je ma. W moim przypadku się sprawdziły. Starałem się żeby to wszystko nam się udało. Ale niestety samego siebie nie przeskoczę. Wiem że rozwodu nie załatwię w tydzień, nie spieszy mi się nigdzie. Mam nadzieję że nie potrwa to jednak dłużej niż rok. Dla mnie sprawa jest jasna, ważne żeby dla mojej żony również taką się stała. Jeśli nie będzie dało się tego załatwić inaczej, zwyczajnie spakuje się, wynajmę jakieś lokum i zacznę żyć od nowa bez jej aprobaty. Ale to jest ostateczność której nie chcę.

147

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
madison111 napisał/a:

Mediator sądowy przeprowadza mediację  m.in. jeśli są widoki na utrzymanie małżeństwa. Ja nie wiem czy w ogóle istnieje taka instytucja, która zajmuje się "pomaganiem w zerwaniu związku" i dobrze, bo byłoby to kuriozalne.

Nie było tu mowy o mediatorze sądowym. W słowie mediacja mieści się o wiele więcej. Rolę tę może pełnić właściwie każdy kto bezstronnie będzie w stanie podejść do problemu i będzie miał wystarczające zdolności intelektualne i doświadczenie życiowe. Instytucji nie ma, ale jak powyższy przykład pokazuje są potrzeby. Nie wszystko musi się rozbijać o sale sądowe i nie zawsze ludzie, którzy zgłaszają się do poradni chcą ratować związki. Czasem potrzebują właśnie tylko i aż mediacji.

148 Ostatnio edytowany przez madison111 (2016-01-12 02:55:42)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
Klio napisał/a:
madison111 napisał/a:

Mediator sądowy przeprowadza mediację  m.in. jeśli są widoki na utrzymanie małżeństwa. Ja nie wiem czy w ogóle istnieje taka instytucja, która zajmuje się "pomaganiem w zerwaniu związku" i dobrze, bo byłoby to kuriozalne.

Nie było tu mowy o mediatorze sądowym. W słowie mediacja mieści się o wiele więcej. Rolę tę może pełnić właściwie każdy kto bezstronnie będzie w stanie podejść do problemu i będzie miał wystarczające zdolności intelektualne i doświadczenie życiowe. Instytucji nie ma, ale jak powyższy przykład pokazuje są potrzeby. Nie wszystko musi się rozbijać o sale sądowe i nie zawsze ludzie, którzy zgłaszają się do poradni chcą ratować związki. Czasem potrzebują właśnie tylko i aż mediacji.


Tak, potrzebują mediacji aby polubownie rozstrzygnąć kwestię np podziału majątku czy kontaktów z dzieckiem. Tutaj "clue" stanowi sam związek i uważam, że sam mediator może mieć niewystarczające kompetencje. Prędzej jakiś psychoterapeuta małżeński.

PS. Z kontekstu zrozumiałam to tak, że mówisz o osobie wykonującej zawód mediatora, a nie o jakiejś zaufanej osobie "mediatorze".

149 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-12 03:04:19)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Z takimi poważnymi tematami zaczekam do chwili gdy faktycznie nie będzie dało się inaczej. Mam głęboką nadzieję że jednak porozumiemy się we własnym zakresie. Na tą chwilę kwestia podziału majątku, winy i innych tego typu spraw jest zupełnie nieistotna dla mnie. Podstawową sprawą jest to żeby zrozumiała że ja tak żyć nie chcę a sama tego związku tworzyć nie może. Nie może być też takiej sytuacji w której to ona dyktuje co jest dla nas dobre i jedynie słuszne - jakby na to nie patrzeć związek to dwoje ludzi. Gdy to zaakceptuje reszta będzie już kwestią czasu. Może to jest dobra droga. Skoro jej na mnie tak zależy i zależy jej na tym żebym był szczęśliwy, mi zależy na jej dobru.

150

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
madison111 napisał/a:

PS. Z kontekstu zrozumiałam to tak, że mówisz o osobie wykonującej zawód mediatora, a nie o jakiejś zaufanej osobie "mediatorze".

Nieporozumienia się zdarzają. Niestety język polski, choć jest piękny, to jednak ubogi w wielu sferach.
Swoją drogą do Nowegoroku mediator nie może być zaufany, musi to być osoba absolutnie z zewnątrz. Wszelkie podejrzenie o stronniczość zaważy na ocenie mediacji, a w konsekwencji nic z tego nie wyniknie.
Rzeczywiście, jeśli uważasz, że ze swoją żoną będziesz mógł w końcu porozmawiać to tak zrób. Pamiętaj jednak, że gdy sprawy staną się zbyt trudne to istnieje taka opcja.

151 Ostatnio edytowany przez madison111 (2016-01-12 03:06:53)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
Klio napisał/a:

Swoją drogą do Nowegoroku mediator nie może być zaufany, musi to być osoba absolutnie z zewnątrz. Wszelkie podejrzenie o stronniczość zaważy na ocenie mediacji, a w konsekwencji nic z tego nie wyniknie.

Pytanie czy mówimy o takiej potocznej "mediacji" rozumianej jako rozmowę z zaufaną 'osobą trzecią' czy mediację, która może rodzić jakieś skutki prawne?
Nie chce się czepiać, ale sama troszkę wprowadzasz zamieszania tongue

152 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-12 03:11:06)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Obie Panie doskonale zrozumiałem - pod pojęciem mediacji kryje się więcej niż jedna definicja:) Z sądami na razie się wstrzymuje, puki co mediacja polubowna też nie jest niezbędna. W naszym przypadku rozmowa powinna być raczej w cztery oczy - dotyczy bowiem bezpośrednio nas i tego co nas łączy. Muszę tylko znaleźć jakiś sposób żeby trafić do żony, reszta będzie już znacznie łatwiejsza. Tutaj chodzi głównie o przełamanie "pierwszych lodów". Raz już z żoną o tym wszystkim rozmawiałem i wiem że ona potrafi wyrazić to co myśli i czuje.

153

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
madison111 napisał/a:

Pytanie czy mówimy o takiej potocznej "mediacji" rozumianej jako rozmowę z zaufaną 'osobą trzecią' czy mediację, która może rodzić jakieś skutki prawne?
Nie chce się czepiać, ale sama troszkę wprowadzasz zamieszania tongue

Znaczenie słowa mediacja wyjaśniłam w poście 147.
Rozumiem, że ukierunkowane wykształcenie i profesjonalizacja rzutuje na sposób w jaki posługujemy się językiem i go rozumiemy. Tez mam własne skrzywienie zawodowe ;p Poza prawnym rozumieniem słowa mediacja istnieje szersze, ogólne i o takie chodzi. Oczywiście do mediacji nie może się zabierać byle pierwszy z ulicy, ale też nie ma co upierać się, że tylko mediator sądowy może posługiwać się tytułem mediatora i tylko on mediacje prowadzi.

154 Ostatnio edytowany przez madison111 (2016-01-12 03:41:17)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
Klio napisał/a:
madison111 napisał/a:

Pytanie czy mówimy o takiej potocznej "mediacji" rozumianej jako rozmowę z zaufaną 'osobą trzecią' czy mediację, która może rodzić jakieś skutki prawne?
Nie chce się czepiać, ale sama troszkę wprowadzasz zamieszania tongue

Znaczenie słowa mediacja wyjaśniłam w poście 147.
Rozumiem, że ukierunkowane wykształcenie i profesjonalizacja rzutuje na sposób w jaki posługujemy się językiem i go rozumiemy. Tez mam własne skrzywienie zawodowe ;p Poza prawnym rozumieniem słowa mediacja istnieje szersze, ogólne i o takie chodzi. Oczywiście do mediacji nie może się zabierać byle pierwszy z ulicy, ale też nie ma co upierać się, że tylko mediator sądowy może posługiwać się tytułem mediatora i tylko on mediacje prowadzi.

Chyba się źle zrozumiałyśmy. Napisałam (nr posta podawać nie będe bo ufam, że sama znajdziesz), że sam mediator może się okazac niekompetentny i myślałam, że wcześniej chodziło o zawód mediatora (tj szersze pojęcie od "mediatora sądowego"). Ty natomiast stwierdziłaś w kolejnym poście, że "nieporozumienia się zdarzają" dlatego uznałam, że chodzi Ci o potoczne rozumienie słowa mediator- ot i całe nieporozumienie tongue Zresztą nieważne, późna godzina już, jak ktoś to przeczyta to stwierdzi, "nad czym te baby tak dyskutują"?

155

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Autorze, mediatorem może być psycholog, zajmujący się terapiami małżeńskimi.
A co do zony, jeśli nie potrafi z Tobą spokojnie porozmawiać i wysłuchać Twojego punktu widzenia, to może napisz do niej list?

156 Ostatnio edytowany przez BłękitnyPacyfik (2016-01-12 16:07:31)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
madison111 napisał/a:

Mediator sądowy przeprowadza mediację  m.in. jeśli są widoki na utrzymanie małżeństwa. Ja nie wiem czy w ogóle istnieje taka instytucja, która zajmuje się "pomaganiem w zerwaniu związku" i dobrze, bo byłoby to kuriozalne.

Istnieje taka instytucja. Podczas terapii małżeńskiej w przypadku ustalenia przez psychologa, że nie ma przesłanek do trwania małżeństwa lub jest konieczność jego zakończenia to terapeuta pomoże kulturalnie się rozstać.

157

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
BłękitnyPacyfik napisał/a:
madison111 napisał/a:

Mediator sądowy przeprowadza mediację  m.in. jeśli są widoki na utrzymanie małżeństwa. Ja nie wiem czy w ogóle istnieje taka instytucja, która zajmuje się "pomaganiem w zerwaniu związku" i dobrze, bo byłoby to kuriozalne.

Istnieje taka instytucja. Podczas terapii małżeńskiej w przypadku ustalenia przez psychologa, że nie ma przesłanek do trwania małżeństwa lub jest konieczność jego zakończenia to terapeuta pomoże kulturalnie się rozstać.

Ale nie idziesz do terapeuty, żeby ten pomógł ci się rozstać, podczas gdy tylko jedna ze stron jest zdecydowana na rozwód. W takich sytuacjach terapeuta bada czy można jeszcze to małżeństwo uratować, a decyzja o rozstaniu i tak jest decyzją małżonków, a nie psychoterapeuty, który stanowi jedynie wsparcie i pomaga uświadomić sobie pewne fakty.

158 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2016-01-12 19:53:53)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
nowyrok napisał/a:

Jak w temacie. Czy mając 28-30lat i rozwód w "kartotece" można spotkać wartościową kobietę? Czy taka osoba będzie zainteresowana związaniem się z osobą "po przejściach"? Kwestie religijne raczej pomijamy - niewierzący jestem.
Dodam że jestem mężczyzną, 28 lat. Niezależny finansowo, emocjonalnie i "lokalowo". Nie mam żadnych zobowiązań, dzieci też brak. Żadnych zaburzeń psychicznych też raczej nie mam, nie czuję się zmęczony życiem czy swoimi doświadczeniami.  Wiem że temat raczej ogólny ale bardzo mnie ciekawi co myślą o tym kobiety.

No jak się sobie spodobacie, będziecie się dobrze dogadywać itp, to myślę, że najbardziej. To Cię nie skreśla jak jesteś fajnym facetem. Każdemu może nie wyjść, wiadomo rozwód to na pewno ciężka sprawa, ale no czasem trzeba. Nie oznacza to przecież, że jesteś gorszy. No i grunt też mieć podobne zapatrywanie się na ważne sprawy, bo to też w związku ważne, więc np ona będzie chciała mieć dzieci i Ty też lub np oboje nie czy inne.

Jak piszesz pomyliłeś przyjaźń z miłością, wziąłeś ślub do niego nieprzekonany, ale skoro widzisz, że tak jest, to nie ma co żony dłużej oszukiwać. Teraz po prostu będziesz wiedział, żeby nie robić czegoś wbrew sobie, zwłaszcza, gdy są to ważne decyzje. No i szansa na fajny związek jest, teraz wiele zależy od Ciebie czy teraz tę decyzję podejmiesz i będziesz uczciwy wobec żony. Daj sobie i jej szansę na szczęście, widocznie to musi być szczęście z kimś innym i zacznij podejmować odpowiedzialne decyzje, nie rób nic na siłę, a wtedy będzie lepiej.

Autorze i nie przeciągaj już tego. Teraz doczytałam, że siostrze powiedziałeś. To nieuczciwe. To żona powinna najpierw wiedzieć. Zastanów się nad tym. Ty zranisz ją jeszcze bardziej jak będziesz to przeciągał. Nie zastanawiaj się tyle nad przyszłym związkiem, jakbyś tylko kalkulował, bo bez urazy, masz szansę na fajny związek, ale co, jakbyś nie miał, to byś nie rozstał się z żoną? Tak to brzmi, a wtedy niedobrze, bo jak Ci zależy na jej dobru, to na jej, a nie na tym czy na pewno sobie kogoś znajdziesz i inne. Bądź uczciwy.

159

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
Toja24 napisał/a:

Hm... W takim razie ja nie wiem co napisać. Mam trochę inne doświadczenia, na pewno krótsze i takie ktore nauczyly mnie czegoś innego. Wiem że bede w przyszłości szukała w zwiazku przede wszystkim spokoju, pewności, stabilizacji - nawet kosztem takich czynników jak namiętnośc czy pożądanie. Dla mnie milosc to bezpieczeństwo i przede wszystkim pewnosc - ale to ja tak czuję, kazdy ma inne potrzeby. Wiem ze nigdy nie wiadomo na kogo się trafi i osobiscie boję się kolejnego zranienia, dlatego wybrałabym bezpieczne znane zycie od niepewnej ryzykownej przyszłości. Ale to moja opinia. Tobie Autorze życzę jak najlepiej, wierze ze podejmiesz słuszna decyzje i mam nadzieje Ze oboje - zarowno Ty jak i zona - odnajdziecie w zyciu swoje szczescie. Kazdy na nie zasługuje. Trzymam kciuki smile

Co innego spokojne życie z osobą, którą się kocha (a da się tak), a co innego jak się tej osoby nie kocha. To by skrzywdziło ją wiele bardziej. No chyba, że oboje by powiedzieli sobie, że nie ma może między nimi miłości, ale bycie razem z rozsądku im odpowiada. Pewna namiętność też lepiej jak jest, przecież to odróżnia faceta od przyjaciela, że pociąg fizyczny też jest. No i nie jest tak, że jak jest pociąg fizyczny to nie będzie przyjacielem, bo naprawdę da się to połączyć.

160

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
madison111 napisał/a:

Ale nie idziesz do terapeuty, żeby ten pomógł ci się rozstać, podczas gdy tylko jedna ze stron jest zdecydowana na rozwód. W takich sytuacjach terapeuta bada czy można jeszcze to małżeństwo uratować, a decyzja o rozstaniu i tak jest decyzją małżonków, a nie psychoterapeuty, który stanowi jedynie wsparcie i pomaga uświadomić sobie pewne fakty.

Akurat ty nie wiesz kto jaki ma cel jak idzie do terapeuty, bo tego wiedzieć nie możesz. Przesłanki klientów są bardzo różne. I jak jedna ze stron jest zdecydowana na rozwód to wystarczy, na siłę nikogo nie zatrzymasz w małżeństwie. Powtórzę ci po raz kolejny: terapia małżeńska jest również od tego, żeby pomóc przy rozstaniu.

161

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

A czy będąc rozwódką przed 30-tką ze złamanym sercem można jeszcze wierzyć w to, że spotka się wartościowego faceta ?

Tak by wyglądało pytanie zadanie przez Twoją żonę. Być może gdzieś po drodze się minęliście, mieliście inne oczekiwania wobec waszego związku, ona zaakceptowała to jak jest, Ty nie. Chcesz się rozstać ok. Ale po co ten wątek ? Jeśli byś uzyskał, odpowiedzieć, że dla wartościowych kobiet jesteś towarem drugiej kategorii, bo każda marzy o tej jedynej wielkiej miłości, a nie o byciu kolejną żoną to byś zastanowił się nad rozwodem ?

162 Ostatnio edytowany przez madison111 (2016-01-12 21:22:41)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
BłękitnyPacyfik napisał/a:
madison111 napisał/a:

Ale nie idziesz do terapeuty, żeby ten pomógł ci się rozstać, podczas gdy tylko jedna ze stron jest zdecydowana na rozwód. W takich sytuacjach terapeuta bada czy można jeszcze to małżeństwo uratować, a decyzja o rozstaniu i tak jest decyzją małżonków, a nie psychoterapeuty, który stanowi jedynie wsparcie i pomaga uświadomić sobie pewne fakty.


Akurat ty nie wiesz kto jaki ma cel jak idzie do terapeuty, bo tego wiedzieć nie możesz. Przesłanki klientów są bardzo różne. I jak jedna ze stron jest zdecydowana na rozwód to wystarczy, na siłę nikogo nie zatrzymasz w małżeństwie. Powtórzę ci po raz kolejny: terapia małżeńska jest również od tego, żeby pomóc przy rozstaniu.

Nie, nie wystarczy. Jezeli jedna osoba kategorycznie rozwodu nie chce to nie zmusisz jej żeby na ten rozwód przystała, tak samo nie zmusisz jej do tego aby poszla do psychoterapeuty, który miałby w jakiś sposób wypracować to rozstanie. Oczywiście ze psychoterapeuta pomoże przebrnąć przez rozstanie, ale NAJPIERW OBOJE muszą podjąć zgodna decyzje co do samego faktu rozstania albo chociaż godzić sie na to, że do rozstania może dojść.
Terapia małżeńska jest po to aby pomoc małżonkom, a nie po to aby pomóc jednej stronie rozstać się z drugą i przekonać ją do rozwodu.

163 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-13 02:48:08)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Żona dzisiaj wróciła, udało nam się nawiązać nawet jakiś kontakt ale idealnie nie jest. Okazuje się że my nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Tzn. nie potrafimy rozmawiać o nas. Trochę to dziwne, zważywszy na to jak dobrze dogadujemy się w sprawach "życia codziennego". Dosłownie po kilku chwilach okazało się że my mamy zupełnie odmienne poglądy na życie, na świat, na to co nas otacza i co jest dla nas ważne. Dziwne że tego do tej pory nie zauważyłem. A może nie chciałem widzieć. Może ona też. Ja jej coś mówię, ona mi a tak jakbyśmy w innych językach rozmawiali. Cieszy mnie to że chociaż na chwilę nie było łez. Ustaliliśmy że na początek najrozsądniej będzie udać się do poradni - być może dzięki temu odkryjemy jakąś formę komunikacji która zadowoli obie strony. Dwa tematy na plus. Żona zapytała czy jest ktoś i żebym jej spojrzał prosto w oczy i się przyznał jak coś, że nie będzie zła ale chce wiedzieć. I ta jedna chwila kiedy mogłem bez wyrzutów sumienia faktycznie spojrzeć jej w oczy i powiedzieć że jest i była jedyną kobietą w moim życiu okazała się dla niej i dla mnie bardzo ważna. Wiem że dużo rzeczy zrobiłem źle, ale chociaż tu nie zawiodłem jej zaufania (i tu apel do wszystkich wątpiących: nie zdradzajcie się nawet jak jest ciężko - chociaż tyle warto zrobić dla drugiej strony, grajcie czysto do końca). Zapytała też czy ja chcę ratować to małżeństwo, czy w ogóle chce coś odbudować. No i tu mogłem się uczciwie przyznać co myślę na ten temat. Żona przyjęła to do wiadomości także jakiś postęp jest. Wiem że długa droga przed nami ale musimy ją przejść RAZEM. Być może to co przed nami będzie najważniejszą częścią tego związku, sprawi że czegoś się jeszcze od siebie nauczymy. Dostrzegłem w końcu w żonie człowieka który myśli i czuje, coś przeżywa i analizuje. Nie bierze wszystkiego do siebie na zasadzie "bo tak jest i tyle".  Wiecie, ja prosty chłopak ze wsi jestem (podobno człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowieka nigdy;) ) i przyszło mi żyć w świecie którego nie rozumiem do końca. Życie miało być proste, okazuje się że takie nie jest. Niby powinienem żałować że do tego ślubu doszło ale nie czuję tak. Gdyby nie to wszystko pewnie przeleciałbym przez życie jak strzała realizując kolejne punkty z listy: szkoła, praca, dom, rodzina itd. I okazuje się że to wszystko przyjdzie mi teraz przekreślić i szukać od nowa swojej ścieżki. Tym razem już tylko mojej. Nie rodziców czy żony tylko mojej własnej.

Niedawno dostałem od niej mail z drugiego pokoju a w nim kilka linków:
Chcesz wiedzieć czym jest dla mnie to co razem przeszliśmy? Posłuchaj:
https://www.youtube.com/watch?v=sFR_qsT7JYw

Chcesz wiedzieć jak widzę przyszłość? Posłuchaj:
https://www.youtube.com/watch?v=uTu8mVMMAoA

Chcesz wiedzieć co teraz myślę i jak się czuję?:
https://www.youtube.com/watch?v=usnVkF-CQCY

Wiem że ty szukasz czegoś takiego (niestety chociażbym nie wiem jak się starała nigdy nie będę w stanie Ci tego dać):
https://www.youtube.com/watch?v=7zZu8G2IiLs

Na koniec zwyczajnie się popłakałem (czyli nie jestem chyba taki zimny drań?) Nie wiem czy to początek jakiegoś dialogu ale lepsze to niż cisza i płacz w poduszkę.
Ehh... właściwie to zły jestem na siebie - dlaczego nie mogę jej pokochać taką jaka jest? Jak to jest że widzę w niej cudowną, troskliwą i oddaną osobę ale gdy patrzę na nią czuję gdzieś tam głęboko w sobie że to nie jest "TO".

164

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Jestem mile zaskoczona, bo obawiałam się, że jeszcze długo nie porozmawiasz z żoną, jak to niektórzy nie potrafią być szczerzy. Wiesz, różnie bywa. No, ale porozmawiałeś i jestem pełna podziwu, że jednak wbrew temu co przeczuwałam Ty podchodzisz do tego teraz tak dojrzale, bo obawiałam się wcześniej, że nie, że może kalkulujesz, wybacz, a tu jest inaczej. Jesteś mądrym facetem, to, że popełniłeś być może błąd tego nie zmienia. Teraz Twoją mądrość pokazuje to, że wyciągasz wnioski, świetnie smile Skoro tak mocno czujesz, że to nie to, to raczej tak jest i nie wiń się za to, bo akurat do uczuć zmusić się nie da i nieważne czy ktoś jest wspaniałą osobą. Oczywiście to nie znaczy, by wiązać się z byle kim, ale naprawdę można spotkać kogoś też fajnego, a przy tym kochać tę osobę.

165

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

nowyrok, zacznę od odpowiedzi na pytanie zadane w temacie - jak już kilka osób mówiło owszem można ułożyć sobie życie po rozwodzie, nie ma ku temu przeciwskazań ale osoby po rozwodzie są bardziej prześwietlani, patrzy się na nie z przymrużeniem oka itd a no przynajmniej ja tak to odczuwam. Sama jestem kobietą po rozwodzie, do tego z dzieckiem i długo nie było mi łatwo ułożyć sobie życia po rozwodzie, bo aż 8 lat czekałam na człowieka z którym jestem teraz szczęśliwa i tworze szczęśliwy związek. Ale nie ma między nami świstka papieru, ślubu. Żyjemy na kocią łapę bo obydwoje czujemy się tak bezpieczniej, a wydaje mi się że chyba ja bardziej. I nie istotne jest to czy jesteśmy praktykującymi katolikamy. Życie obydwojgu nam dało w kość i wolimy czuć w tej kwestii bezpieczeństwo, bo skoro bez ślubu jest nam dobrze, mieszkamy razem i świetnie się dogadujemy to slub niczego więcej nam nie da prócz mojej zmiany nazwiska.

Co do całej reszty. Widziałam tu wiele emocji w twoim podejściu i ostatni wpis. I doszłam do jednego wniosku. Wcale nie jesteś pewny rozstania, sam sobie wmawiasz rozstanie bo skoro chcecie udać się do poradni małżeńskiej to oznacza że wewnętrznie czujesz potrzebe ratowania tego małżeństwa. Tylko nie rozumie jednego... skoro nie kochasz jak wspominałeś wcześniej to po co ta szopka? W imię czego? Szacunku do kobiety z którą mieszkasz, której ślubowałeś pewne rzeczy których jak się okazało nie jesteś i nie byłeś pewien? to nie oznacza szacunek, a wręcz jego brak! Wybacz ... ale jeżeli choć odrobinę ją szanujesz powinieneś powiedzieć dość, nie ma sensu chodzenie do poradni i udawanie małżeństwa. Brniesz w to dalej czekając na cud aż to ona podejmie za ciebie decyzję. Okaż się mężczyzną, podejmij dorosłą decyzję nie czekaj aż ktoś to zrobi za Ciebie.

Nie ma co czekać na cud aż przestanie boleć zanim się rozstaniecie, bo tak nie będzie. Takie sprawy nie są proste ani rozwiązania. Zawsze w takiej sytuacji znajdzie się strona która będzie odczuwała cierpienie.. Ale po co przedłużać agonię?

Ale to tylko moje zdanie.

166

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Dobrze, że w końcu udało wam się porozmawiać. To, że nie uciekasz od rozmowy świadczy o twojej dojrzałości smile Tak jak już pisałam wcześniej ta sytuacja pomoże ci zrozumieć prawdę o sobie i to czego potrzebujesz od życia. Każdy z pozoru błąd jest lekcją. Jesteś poważnym człowiekiem więc dasz sobie radę smile

167 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-13 13:50:40)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

@ nowyrok

Przeczytałem 2 strony i ostatni Twój post - dalej już nie czytałem iż uważam że problem nie leży w niej tylko w Tobie.
Prowadzisz Firmę zatem zakładam że jesteś mądrym człowiekiem więc się zastanów jak facet - mądry facet.

Restart może Ci pomóc a może być tylko podsumowaniem - zdobycie , uwodzenie ta spontaniczność to tylko tak naprawdę czubek torciku. Zapewne o tym już wiesz , chcesz od nowa poczuć tę namiętność - oczywiście jak z żoną się rozstaniesz to zapewne na nowej kobiecie poczujesz ale po paru latach będzie podobnie.

Niestety są fazy miłości i powinieneś to zaakceptować. Rozkochałeś Kobietę brawo - świata poza Tobą nie widzi i chce dziecka , a Ty się zastanawiasz czy coś czujesz do niej czy będzie lepiej jak poznasz inną a może do następnej poczujesz coś? Człowieku Ty jej świat zniszczysz.

O uczucie musisz dbać , zaniedbałeś to dlatego nic nie czujesz i w kółko sobie wmawiasz że to jednak nie to Że ona nie jest dla Ciebie Kobietą , ona postawiła na Ciebie wszystko a Ty nie potrafisz tego nawet docenić. Szukasz tutaj usprawiedliwienia bo gryzie Cię sumienie ( nie wyszalałeś i to jest problem )
Chłopie o czym Ty myślałeś biorąc ślub?

Tobie nie jest potrzebna nowa kobieta , a zimny prysznic bo następną też skrzywdzisz. Utrzymać związek i to uczucie to jest najtrudniejsze , trzeba o to walczyć , a co Ty zrobiłeś w kierunku żony? Nic. Uciekasz od tego. Oczywiście dziecko w tym momencie to będzie błąd , zacznij pracować nad związkiem - może poradnia Wam pomoże ( ale to Tobie jest ona potrzebna - nie jej )
Potem przez właśnie takich osobników dziewczyny - kobiety są skrzywione... Ożeniłeś się , wziąłeś pod swój dach to miej odpowiedzialność która niby jako szefa w firmie powinna funkcjonować to w życiu ( jako mąż ) Ci brakuje.

Proponuje Ci zacząć od nowa ją zdobywać.

Zapytam się kiedy jej kwiaty kupiłeś?
Kiedy zaprosiłeś ją na jakąś kolację?
Kiedy obmyśliłeś jakiś spontaniczny szalony wypad?

To wszystko zależy przecież od Ciebie , nie od żony - dlatego to Ty nosisz spodnie. Tu nie ma co się rozklejać tylko weź w swoje ręce to i przede wszystkim zmień myślenie to ono powoduje że jesteś w takim stanie jakim jesteś i Cię nie cieszy nic to co Twoja żona robi. Wprowadź spontaniczności do związku , to co było na początku gdy kombinowałeś jak zdobyć kobietę. Bo zakładam że sama Ci się w ramiona nie rzuciła.

Czy ona czy inna póki tego nie zrozumiesz nie ułożysz sobie życia...

- Ślub to był zbyt szybko , tak poważnej decyzji się nie podejmuje w taki sposób , ale ten błąd to nie koniec świata bo uczucie możesz odbudować i u siebie.

We wszystkich kwestiach można się dogadać - znasz swoją żonę i wiesz co na nią działa - a przynajmniej powinieneś wiedzieć. Uczucie jest jak płomień - jak nie dbasz to gaśnie z czasem coraz bardziej...

Krótko mówiąc zaniedbałeś i tyle - a nowa kobieta jak wyżej wspomniałem zmieni tylko na chwilę i pozwoli Ci może zrozumieć co próbuje Ci teraz przekazać lecz wtedy będzie już za późno...
Walcz o to bo masz bardzo fajną kobietę i wprowadź coś nowego coś czego nie znacie oboje. Życie jeszcze nie raz Cię zaskoczy.

Co do Firmy ja też poświęciłem jej swoje lata ale wypośrodkowałem tego i nie żałuje - a Tobie brakuje ewidentnie wyszumienia a sam fakt ustatkowania dobija Cię. No Dupy Ci w głowie smile - do póki nie zmienisz myślenia to wysiłki Twojej żony będą uderzały jak w mur....

Jeśli chodzi o żonę popełnia też podstawowy błąd - sama uznała że zdobyłeś ją... A Tobie brakuje gonienia króliczka... Niestety jej nie podpowiem - bo to Ty piszesz nie ona.

168

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
nowyrok napisał/a:

Jak w temacie. Czy mając 28-30lat i rozwód w "kartotece" można spotkać wartościową kobietę? Czy taka osoba będzie zainteresowana związaniem się z osobą "po przejściach"? Kwestie religijne raczej pomijamy - niewierzący jestem.
Dodam że jestem mężczyzną, 28 lat. Niezależny finansowo, emocjonalnie i "lokalowo". Nie mam żadnych zobowiązań, dzieci też brak. Żadnych zaburzeń psychicznych też raczej nie mam, nie czuję się zmęczony życiem czy swoimi doświadczeniami.  Wiem że temat raczej ogólny ale bardzo mnie ciekawi co myślą o tym kobiety.

No mam wielką nadzieję że tak! Sama rozkminiam ten temat identycznie jak Ty autorze tylko z perspektywy kobiety która niedługo najprawdopodobniej będzie po 2 rozwodzie i z 2 dzieci co z pewnością jest bardziej skomplikowaną sytuacją życiową niż Twoja. Ja jak sobie myślę o dalekiej przyszłości i ewentualnym zawiązaniu bliższej znajomości z mężczyzną to mam w głowie głównie  faceta po przejściach,którego życie sponiewierało podobnie jak mnie bo chyba tylko taka osoba jest w stanie zrozumieć człowieka po przejściach i jego uczucia.

169

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
poly28 napisał/a:
nowyrok napisał/a:

Jak w temacie. Czy mając 28-30lat i rozwód w "kartotece" można spotkać wartościową kobietę? Czy taka osoba będzie zainteresowana związaniem się z osobą "po przejściach"? Kwestie religijne raczej pomijamy - niewierzący jestem.
Dodam że jestem mężczyzną, 28 lat. Niezależny finansowo, emocjonalnie i "lokalowo". Nie mam żadnych zobowiązań, dzieci też brak. Żadnych zaburzeń psychicznych też raczej nie mam, nie czuję się zmęczony życiem czy swoimi doświadczeniami.  Wiem że temat raczej ogólny ale bardzo mnie ciekawi co myślą o tym kobiety.

No mam wielką nadzieję że tak! Sama rozkminiam ten temat identycznie jak Ty autorze tylko z perspektywy kobiety która niedługo najprawdopodobniej będzie po 2 rozwodzie i z 2 dzieci co z pewnością jest bardziej skomplikowaną sytuacją życiową niż Twoja. Ja jak sobie myślę o dalekiej przyszłości i ewentualnym zawiązaniu bliższej znajomości z mężczyzną to mam w głowie głównie  faceta po przejściach,którego życie sponiewierało podobnie jak mnie bo chyba tylko taka osoba jest w stanie zrozumieć człowieka po przejściach i jego uczucia.

No właśnie też tak się zastanawiam i  na tą chwile myślę że  tylko osoba po przejściach będzie potrafiła zrozumieć tą drugą osobę.

170

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Nowyrok
A moim zdaniem to zaczęło się od refleksji "po co to wszystko", a kiedy nie mogłeś znaleźć odpowiedzi na to przygnębiające/drażniące Ciebie pytanie to "wkręciłeś" w ten problem żonę. I tym samym uzyskałeś jakiś punkt zaczepienia, bo wmówiłeś sobie że wystarczy odrzucić niepasującą do Ciebie twoim zdaniem żonę i znowu po jakimś czasie ruszysz do przodu.
Tymczasem odpowiedzi na takie jw. egzystencjalne pytania trzeba znaleźć w sobie samemu. To jest problem jednostki a nie pary, czy jakiejś innej grupy. BTW Jakbyś głęboko kochał żonę to też byś był narażony na takie "weltschmertze".

171

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
alienekpl napisał/a:

@ nowyrok

Przeczytałem 2 strony i ostatni Twój post - dalej już nie czytałem iż uważam że problem nie leży w niej tylko w Tobie.
Prowadzisz Firmę zatem zakładam że jesteś mądrym człowiekiem więc się zastanów jak facet - mądry facet.

Restart może Ci pomóc a może być tylko podsumowaniem - zdobycie , uwodzenie ta spontaniczność to tylko tak naprawdę czubek torciku. Zapewne o tym już wiesz , chcesz od nowa poczuć tę namiętność - oczywiście jak z żoną się rozstaniesz to zapewne na nowej kobiecie poczujesz ale po paru latach będzie podobnie.

Niestety są fazy miłości i powinieneś to zaakceptować. Rozkochałeś Kobietę brawo - świata poza Tobą nie widzi i chce dziecka , a Ty się zastanawiasz czy coś czujesz do niej czy będzie lepiej jak poznasz inną a może do następnej poczujesz coś? Człowieku Ty jej świat zniszczysz.

O uczucie musisz dbać , zaniedbałeś to dlatego nic nie czujesz i w kółko sobie wmawiasz że to jednak nie to Że ona nie jest dla Ciebie Kobietą , ona postawiła na Ciebie wszystko a Ty nie potrafisz tego nawet docenić. Szukasz tutaj usprawiedliwienia bo gryzie Cię sumienie ( nie wyszalałeś i to jest problem )
Chłopie o czym Ty myślałeś biorąc ślub?

Tobie nie jest potrzebna nowa kobieta , a zimny prysznic bo następną też skrzywdzisz. Utrzymać związek i to uczucie to jest najtrudniejsze , trzeba o to walczyć , a co Ty zrobiłeś w kierunku żony? Nic. Uciekasz od tego. Oczywiście dziecko w tym momencie to będzie błąd , zacznij pracować nad związkiem - może poradnia Wam pomoże ( ale to Tobie jest ona potrzebna - nie jej )
Potem przez właśnie takich osobników dziewczyny - kobiety są skrzywione... Ożeniłeś się , wziąłeś pod swój dach to miej odpowiedzialność która niby jako szefa w firmie powinna funkcjonować to w życiu ( jako mąż ) Ci brakuje.

Proponuje Ci zacząć od nowa ją zdobywać.

Zapytam się kiedy jej kwiaty kupiłeś?
Kiedy zaprosiłeś ją na jakąś kolację?
Kiedy obmyśliłeś jakiś spontaniczny szalony wypad?

To wszystko zależy przecież od Ciebie , nie od żony - dlatego to Ty nosisz spodnie. Tu nie ma co się rozklejać tylko weź w swoje ręce to i przede wszystkim zmień myślenie to ono powoduje że jesteś w takim stanie jakim jesteś i Cię nie cieszy nic to co Twoja żona robi. Wprowadź spontaniczności do związku , to co było na początku gdy kombinowałeś jak zdobyć kobietę. Bo zakładam że sama Ci się w ramiona nie rzuciła.

Czy ona czy inna póki tego nie zrozumiesz nie ułożysz sobie życia...

- Ślub to był zbyt szybko , tak poważnej decyzji się nie podejmuje w taki sposób , ale ten błąd to nie koniec świata bo uczucie możesz odbudować i u siebie.

We wszystkich kwestiach można się dogadać - znasz swoją żonę i wiesz co na nią działa - a przynajmniej powinieneś wiedzieć. Uczucie jest jak płomień - jak nie dbasz to gaśnie z czasem coraz bardziej...

Krótko mówiąc zaniedbałeś i tyle - a nowa kobieta jak wyżej wspomniałem zmieni tylko na chwilę i pozwoli Ci może zrozumieć co próbuje Ci teraz przekazać lecz wtedy będzie już za późno...
Walcz o to bo masz bardzo fajną kobietę i wprowadź coś nowego coś czego nie znacie oboje. Życie jeszcze nie raz Cię zaskoczy.

Co do Firmy ja też poświęciłem jej swoje lata ale wypośrodkowałem tego i nie żałuje - a Tobie brakuje ewidentnie wyszumienia a sam fakt ustatkowania dobija Cię. No Dupy Ci w głowie smile - do póki nie zmienisz myślenia to wysiłki Twojej żony będą uderzały jak w mur....

Jeśli chodzi o żonę popełnia też podstawowy błąd - sama uznała że zdobyłeś ją... A Tobie brakuje gonienia króliczka... Niestety jej nie podpowiem - bo to Ty piszesz nie ona.

Autorze przeczytaj  co pisze alienekpl, przeczytaj i przemyśl sobie jego słowa, a później wyciągnij z tego wnioski dla siebie.

I " jeszcze jedno "Pewnie że anons - dowiedziałem się tu od niektórych forumowiczek że szukam tu kobiety podobnej do mojej siostry, że jestem tak nią zafascynowany że współżyjemy ze sobą a że siostra rozrywkowa osoba to mi jeszcze panienki wynajduje. A i w międzyczasie jeszcze żonkę "obracam" chociaż właśnie się rozstajemy (wynikało by z tego że prawdziwy ogier ze mnie big_smile ).
Żeby anons był skuteczniejszy przypomnę - mam firmę, mieszkanie noszę ubrania za średnią krajową i w ogóle to na forum szukam nowej "samiczki" tongue
W sumie sam sobie zawiniłem - miało być o czymś innym, wyszła ciekawa dyskusja ale na zupełnie inny temat" - twój wpis 132 autorze, w którym miejscu twojego wątku znalazłeś stwierdzenie/pytanie że pewnie współżyjesz z własna siostrą?. Lubisz konfabulować czy nie umiesz czytać ze zrozumieniem?

A co się tyczy twojej siostry to sam opisałeś jej udział  w twoim i twojej  żony życiu, jej postępowanie ze swoimi partnerami (zerwane przez nią zaręczyny bo pokazał się ktoś nowy), któryś tam związek z kolei ( 6 czy 7 ), również to ty potwierdziłeś, że do końca współżyłeś z żoną pisząc, że rozstałbyś się z żona natychmiast jednak poczekasz do okresu (seks z niekochaną żoną i to jeszcze bez zabezpieczeń?).

Tak bardzo lekko podchodzisz do życia  cytat "Napisałem gdzieś na początku że psychicznie jest ok. Ale już widzę że to co ona teraz wyrabia to jednak ślad jakiś u mnie zostawi. Miało być prosto, łatwo i przyjemnie a wychodzi z tego droga przez mękę. Szkoda że przed ślubem takiego oporu nie było. W sumie to mogę mieć żal tylko do siebie - wiedziałem że ona jest jaka jest i że w razie czego będzie problem. Czy to możliwe że ona żyła w "swoim" świecie i nie dostrzegała prawdy? A może nie chciała jej widzieć. Przecież słowa "kocham" to nawet przed ślubem nie słyszała długi czas. Ehh.. ja autentycznie byłem niedojrzały do zawarcia związku małżeńskiego." - post 107.
Tak poślubienie żony, zatrudnienie jej u siebie następnie porzucenie i zarazem pozbawienie jej źródła utrzymania  miało przebiec "prosto, łatwo i przyjemnie", oj jaka szkoda, że ona taka niedobra.

W odpowiedzi na pytanie "czy przed 30 i po przejściach można trafić na wartościowa osobę" to napiszę, że tak można trafić i tego życzę twojej żonie bo zasługuje na to aby na jej drodze taki ktoś się znalazł.

nowyrok mam nadzieję, że jesteś tylko fikcją i taki ktoś nie istnieje.

Posty [ 131 do 171 z 171 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024