Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 247 ]

131

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Poleciłabym Ci stworzyć własny temat smile. Krótko - uważam, że troszkę sparzyła się podczas Waszego "pierwszego" związku i odczuwa strach. Jednak nie upoważnia Jej to do skakania z kwiatka na kwiatek. Obecnie jest na etapie poszukiwań, a z Tobą to taka asekuracja - boi się całkowicie od Ciebie odciąć zapewne z powodu przywiązania do Twojej osoby. Podejmij decyzje czego chcesz.



Słuchaj mnie też tym bardzo zraniła. Nie w taki sposób załatwia się sprawy. Ona nie zdaje sobie sprawy że zraniła Mnie gorzej niż Ja ja tym smsem. A mimo to Ją nadal kocham i chcę z nią być. Też będę miał cięzko przełknąć to wszystko ale po to człowiek pracuje nad sobą i po to się stara żeby to że tak powiem zniwelować, wymazać na ile się tylko da. Ona nie zdaje sobie sprawy że też wrzuca kolejny kamyk do ogródka.

Zobacz podobne tematy :

132 Ostatnio edytowany przez After (2015-11-06 13:03:07)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nautilus
Moje zdanie już znasz.
Zauważ,  co Tobie Twoja kobieta powiedziała.
Jest dokładnie tak jak wcześniej napisałem.
Jesteś i byłeś dla niej wyłącznie opcją.

….. Wtedy zadałem pytanie "po co w takim razie ze mną jest?" ona powiedziała "bo szkoda mi tego co było, a nie wiem jaka będzie przyszłość, nie mam pewności że będzie dobrze"

Jaśniej się chyba Nautilus nie da się Tobie zakomunikować kim dla niej jesteś…

Masz prawo do bycia szczęśliwym i masz prawo do zdefiniowania tego, czym jest ono dla Ciebie
Rozumiesz? Nie uzależniaj swojego poczucia szczęścia od kogokolwiek. To Twoja domena i terytorium.
Prawdę już znasz tylko się boisz podjęcia decyzji. Ale tak jak napisałem, ona jej za Ciebie nie podejmie, a jeśli to wyłącznie wtedy gdy trafi się ktoś inny. Teraz nie odejdzie bo jej to pasuje..
Jedyną osobą do wykonania zdecydowanego cięcia jesteś w tym układzie wyłącznie i niestety dla Ciebie musisz to zrobić przede wszystkim dla siebie,
Bez oglądania się na nią…
Kijem Wisły nie zawrócisz Nautilus!

Inna opcja ale bez żadnej gwarancji na to , że się uda, to taka, że ona idzie na terapię indywidualną dla DDD. Tylko to ona sama musi tego chcieć, która w zasadzie nigdy się nie skończy
A Ty musisz się wykazać anielską cierpliwością w oczekiwaniu na rezultaty, których jednak może wcale nie być..

Tak jak pisałem- nikt z nas za Ciebie decyzji nie podejmie..
Poczytaj sobie wątek Grimm’a- będziesz wiedzieć co Ciebie czeka jeśli nadal będziesz tkwić w tym bagnie

Secondo, czytaj ze zrozumieniem. Tego uczą już w podstawówce ..
Odniosłem się tylko do pytania lilki dotyczące żony Nautiliusa, które brzmiało w skrócie: to w takim razie po co z nim jest  I tyle,
Dla uspokojenia, nie żyję w żadnym układzie! Skąd to w ogóle Wam przyszło do głowy..

Lilka,
ja Ciebie nie obrażam ani nie poniżam. Nie było to moim zamiarem.
Odnoszę się tylko do tego co piszesz i tyle..
To nie żaden atak osobisty na Ciebie,
Oj
Naprawdę zaczynam współczuć Twojemu mężowi : )
Widzisz lilka, to mamy inne rozumienie pojęcia miłości kobiety i mężczyzny.. Bo dla mnie to nie tylko wzajemne wspieranie się, duchowość lecz również bliskość fizyczna, pożądanie. Oczywiście nigdy nie opuszczę kogoś, jeśli pojawi się choroba - tak na wszelki wielki uprzedzam atak smile

Jak Nautilius sam widzisz, jednak kobietami najpierw kierują emocje smile

133

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Ms1916 to jest właśnie mój temat który założyłem.

Lilka787 ja naprawdę te wszystkie Twoje rady juz wykorzystałem. Te wszystkie zachowania i słowa. I co?  Sama widzisz

134 Ostatnio edytowany przez After (2015-11-06 13:09:01)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nautilius
Zajrzyj do wątku Grimma
Wydaje mi się, Twoja sytuacja ma wiele wspólnego z tym, przez co on przechodził.
Naprawdę warto to przeczytać go od dechy do dechy..
Tylko, że on miał jeszcze gorzej. Bo trafił nie tylko na DDD ale również na borderkę...
Może jego temat Ci pomoże w podjęciu decyzji...
Tak czy siak, taka sytuacja jaką masz teraz wyniszczy Cię psychicznie..

Edit
Tutaj masz link do jego wątku
http://www.netkobiety.pl/t83319.html

135

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Możliwe że żona ma taki typ osobowości że nie potrafi tworzyć trwałych więzi uczuciowych. Ciężko na to coś poradzić. Można to rozpoznać wcześniej jeśli się dobrze zwraca na to uwagę i jeżeli są wątpliwości to nie brać ślubu. W szczególności radziłbym zwracać uwagę na różnice miedzy autentycznym wyrażaniem uczuć a odgrywaniem ich. To ostatnie wskazuje na szybki rozpad.

136

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nautilius w takim razie tylko terapia. Stocz tę ostatnia rundę. Jeśli Ją kochasz i chcesz z nią być.

Pytałeś o zdanie kobiet i tego się trzymaj, mężczyźni nie myślą jak kobiety więc nie wiem po co się wypowiadają w tej kwestii co myśli Twoja żona.

Myślę, że Ty wiesz najlepiej że nie jest zimna i wyrachowana i że nie gra. Musisz to przecież czuć.

Te słowa które przytoczył After, każdy może dowolnie zinterpretować. Równie dobrze może to oznaczać: zraniłeś mnie tym, że brałeś się za inne, nie wiem czy umiem to wybaczyć, nie chcę żebyś mnie teraz dotykał, żal że nasza miłość odchodzi, cierpię i nie wiem co dalej będzie.

137 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-06 13:43:57)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
After napisał/a:

Secondo, czytaj ze zrozumieniem. Tego uczą już w podstawówce ..


To After jest właśnie obrażanie innych.


Naprawdę zaczynam współczuć Twojemu mężowi : )


Niepotrzebnie, jest szczęśliwy ze mną a ja z nim. Czego i Tobie życzę.


Widzisz lilka, to mamy inne rozumienie pojęcia miłości kobiety i mężczyzny.. Bo dla mnie to nie tylko wzajemne wspieranie się, duchowość lecz również bliskość fizyczna, pożądanie.


Ja mam dokładnie takie samo rozumienie.


Jak Nautilius sam widzisz, jednak kobietami najpierw kierują emocje


Czy Twoją również?:)

138

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Primo - Lilka - szanując to co przeżyłaś, bo naprawdę rozumiem czym jest walka o życie i zdrowie dziecka, tulaczka po szpitalach i wszystko co za tym idzie, pragnę Ci zwrócić uwagę, że Twoja sytuacja nijak ma się do sytuacji autora. On Ci pisze co już robił i czego próbował a Ty walczysz za niego jak o niepodległość. Zrozum - im dłużej on będzie pasł tego kleszcza - swoją żonę, tym bardziej będzie miał przesrane. Jeszcze nie daj Boże dziecko - to już ma życie z głowy z tą hieną.
Autorze - przeczytaj książkę "Hieny. modliszki, czarne wdowy" i już będziesz wiedział po co i dlaczego z Tobą jest.
Nie daj sobie wcisnąć kitu że jakiś Twój flirt tak jej zrył beret że teraz panna nie może myśleć o sexie - bullshit.
Jej jest dobrze i wygodnie w ciepełku. Nic to nie ma wspólnego z miłością. Dopóki będziesz żywicielem, dopóty ona będzie wysysać z Ciebie krew. A jakbyś ją zdradził to już bajka dla niej - puści Cię z alimentami w samych gaciach.
Otrząśnij się wreszcie, After już Ci wszystko napisał.

139

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
After napisał/a:

Oczywiście nigdy nie opuszczę kogoś, jeśli pojawi się choroba - tak na wszelki wielki uprzedzam atak smile

A co wtedy zrobisz?
Skoro bez sexu się nie da?
Będziesz chodził na sex do kochanki i wracał potem do żony jak przykładny mąż?

140 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-06 13:45:25)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

pannapanna
A skąd Ty wiesz że to modliszka. Mieszkasz z nimi, czy co?

141

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Lilka - hahaha. Bo opisał ją na 4 stronach. A skąd Ty wiesz, że nie? Mieszkasz z nią??
Ja to nawet myślę, że to hiena. Wszystkie hieny są takie same - i takie same jak jego żona.

142 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-06 13:51:56)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

A ja nie odważyłabym się ocenić tak kogoś, tylko po tym jak ktoś inny ją opisał. Bo nie ma wersji drugiej strony.
I to nie jest śmieszne.

143 Ostatnio edytowany przez After (2015-11-06 13:56:00)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Lilka
Nie, nie będę chodził do kochanki, na boki itp.....
I nie odejdę...
Przecież mówimy o sytuacji nagłej, a choroba, wypadek takimi są..
Przecież doskonale wiesz, o co kaman..
Chyba... ?

144

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
pannapanna napisał/a:

Jej jest dobrze i wygodnie w ciepełku.

Nie widzę tego, że jest jej dobrze (mąż ciągle narzeka, flirtuje itd.)
Gdyby naprawdę była hieną, co zależało by jej żeby od czasu do czasu rozłożyć przed mężem nóżki. Dla świętego spokoju i wygodnego życia.

Nie robi tego, więc jakiś powód jest. Ale nie sądzę że jest to wygodne i szczęśliwe życie.

145

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Wiem After

Teraz wiem, że i Ty wiesz.

Pozdro

Mogę napisać Ci żarcik na zgodę?

146

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Wal śmiało smile

147

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Lilka zrobiłaś z tematu autora prywatny folwark. to nie jest dyskusja między Tobą a innymi komentującymi, pisz a privie jak chcesz coś komuś powrzucać.
Może dajmy się autorowi wypowiedzieć co dalej zamierza?
Z opisu wynika że to jest normalny koleś, który chciał normalną rodzinę, ale niestety, trafiła mu się hienka, co on zaczyna sobie powoli uświadamiać bo jest nieszczęśliwy. Dla niego ratunkiem jest to, że jeszcze nie mają dzieci, bo byłby zaklepany na amen. Hiena też to wyczuła i widzi że traci władzę, to co robią hieny to, jak im się kończy władza, bo sam argument ślubu już nie starcza i ofiara chce się ratować ucieczką - wmanewrowują kolesia w dziecko. Ponieważ wybrała taki a nie inny typ mężczyzny  nie przypadkiem to wie, że jak on będzie miał dziecko to nie odejdzie. Hieny się nie zmieniają, jedyne co można zrobić to odejść (uciec), co doradza mu 90% tu komentujących - na podstawie własnych doświadczeń. BO WSZYSTKIE HIENY SĄ TAKIE SAME. i jak ktoś jedna pozna to już na zawsze je potrafi rozróżnić.
Tylko UWAGA! jak hiena widzi że ofiara chce odejść to robi WSZYSTKO aby go zatrzymać,  a jak się jej nie uda to potrafi go zniszczyć.
Także autorze - romanse nie dla Ciebie! Nie daj jej argumentu że rozwód będzie z Twojej winy! Bądź czujny i uważny, bo jak ona się dowie o czymś o czym nie powinna  - masz przechlapane.
Czuję, że już niedługo poznasz jaka NAPRAWDĘ jest Twoja żona.

148

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Odnośnie Twojej złotej myśli (stuprocentowy mężczyzna).

Tak, jesteś jeśli nie golisz klaty i jaj.

149 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-06 14:44:00)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Pannapanna

Nie robię tu prywatnego folwarku.

Jako jedyna pisze z pozycji kobiety która czuła się kiedyś tak jak żona autora.

Z jakiej pozycji Ty piszesz?

Masz prawo do własnego zdania tak samo jak ja.

150 Ostatnio edytowany przez After (2015-11-06 14:28:48)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
lilka787 napisał/a:

Odnośnie Twojej złotej myśli (stuprocentowy mężczyzna).

Tak, jesteś jeśli nie golisz klaty i jaj.

Nie wiem, czy do mnie pijesz ale na wszelki wielki:
Nie golę ani klaty ani jaj tongue

Miłego weekenda 4all

151 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-06 14:37:14)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Chciałam Cię troszkę rozbawić. tongue

and 4you

152

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nie sądzę aby było jej dobrze. Jak kobiecie jest dobrze to z seksu czerpie radość. W ogóle to kobiety lubią seks. Nie odmawia się sobie przyjemności bez powodu. Nie z każdym jednak seks przyjemność nam sprawia. Jak ktoś źle nas traktuje to może nas odpychać.
Uważam, że ona źle się czuje w tym małżeństwie. Nie chodzi o to, że jest jej wygodnie ale może nie czuje się pełniona.
Odnoszę wrażenie, że jest to spowodowane poprzez zachowanie jej męża. Pisze o sobie superlatywy, jako on jest dobry, troskliwy a ona jest niedobra- nie chce się kochać. Boli ją seks z mężem. To znaczy, że ona nie jest rozluźniona, nie czerpie z niego radości. Może to jej mąż robi coś nie tak... Wiecie no ja bym nie umiała jakbym była tak przymuszana. Jakby mi ktoś wypominał itp...
Tego trzeba chcieć. Trzeba czuć nastrój.
Słyszałam kiedyś, że gra wstępna u kobiety trwa cały dzień. Coś w tym jest. Ona swojego męża nie pragnie z jakichś względów. I tu powinien się autor zastanowić nad sobą. Pomyśleć jak się zmienił. Prawdopodobnie na początku był dla swojej żony inny.
Chyba ją kiedyś zranił. To też może ją blokować.
Zastanawiam się czy autor w ogóle swoją żonę kocha i czym jest dla niego miłość.

153

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
bet napisał/a:

Nie sądzę aby było jej dobrze. Jak kobiecie jest dobrze to z seksu czerpie radość. W ogóle to kobiety lubią seks. Nie odmawia się sobie przyjemności bez powodu. Nie z każdym jednak seks przyjemność nam sprawia. Jak ktoś źle nas traktuje to może nas odpychać.
Uważam, że ona źle się czuje w tym małżeństwie. Nie chodzi o to, że jest jej wygodnie ale może nie czuje się pełniona.
Odnoszę wrażenie, że jest to spowodowane poprzez zachowanie jej męża. Pisze o sobie superlatywy, jako on jest dobry, troskliwy a ona jest niedobra- nie chce się kochać. Boli ją seks z mężem. To znaczy, że ona nie jest rozluźniona, nie czerpie z niego radości. Może to jej mąż robi coś nie tak... Wiecie no ja bym nie umiała jakbym była tak przymuszana. Jakby mi ktoś wypominał itp...
Tego trzeba chcieć. Trzeba czuć nastrój.
Słyszałam kiedyś, że gra wstępna u kobiety trwa cały dzień. Coś w tym jest. Ona swojego męża nie pragnie z jakichś względów. I tu powinien się autor zastanowić nad sobą. Pomyśleć jak się zmienił. Prawdopodobnie na początku był dla swojej żony inny.
Chyba ją kiedyś zranił. To też może ją blokować.
Zastanawiam się czy autor w ogóle swoją żonę kocha i czym jest dla niego miłość.

To działa w obu kierunkach. Rownie dobrze "blokada" moze byc wylacznie po jej stronie. Moze byc charakterologiczna, miec charakter jakiejs patologii, leku, urazu, itp. A moze wynikac z oszustwa. Tego nie wiemy i sie pewnie nie dowiemy. A skoro ktos, jak tu slyszymy, nie chce podjac wysilki naprawy, weryfikacji, oceny to znaczy ze nie chce walczyc o zwiazek, nie zalezy mu. Byc moze wlasnie chodzilo o taka trampoline dla typu "bizneswoman" na poczatku zycia a facet zostal oszukany. Czuje ze tak wlasnie jest bo nie widze interakcji, reakcj ze strony kobiety tylko jakies takie na odczepne zachowania w celu ukrycia prawdy o sobie, moze o braku uczuc, emocji.

154

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Uważam, że Bet ma rację.
Ja tez to tak widzę.

Gdyby chciała wygodnictwa, to by i sexu chciała dla zaspokojenia własnej potrzeby. Nie chce bo coś jej nie pasuje.

155

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

No on jej nie pasuje wink

156

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Xymeno, świetnie to ujęłaś- nawet się uśmiałam.
Mąż nie działa na tę dziwną kobietę i tyle w temacie.
a co do autora?- no cóż, ja życzę mu, by przestał cackać się z tą kobietą i raz na zawsze zrobił porządek ze swoim życiem osobistym.
Ona mówi do niego "daj mi spokój, bo jakbym chciała to zrobić, to bym to zrobiła"- strasznie jest siebie pewna ta kobieta.
Może należałoby troszkę ja przytemperować?

157

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
After napisał/a:

Nautilius
Zajrzyj do wątku Grimma
Wydaje mi się, Twoja sytuacja ma wiele wspólnego z tym, przez co on przechodził.
Naprawdę warto to przeczytać go od dechy do dechy..
Tylko, że on miał jeszcze gorzej. Bo trafił nie tylko na DDD ale również na borderkę...
Może jego temat Ci pomoże w podjęciu decyzji...
Tak czy siak, taka sytuacja jaką masz teraz wyniszczy Cię psychicznie..

Edit
Tutaj masz link do jego wątku
http://www.netkobiety.pl/t83319.html

Nie chciałem się za bardzo udzielać ale widzę tu podobieństwa. Co prawda seks nie był problemem ale ciągła kontrola, zmiany nastroju, szantaże emocjonalne, urojenia o zdradzie i inne jazdy a na koniec to co wypisałem w moim wątku a raczej próbowałem bo opisać się tego nie da.
Ja przyjacielu próbowałem wszystkiego aż w końcu musiałem się poddać.  Uwolniłem się przynajmniej prawnie (prawie).

158

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
Grimm napisał/a:

Co prawda seks nie był problemem ale ciągła kontrola, zmiany nastroju, szantaże emocjonalne, urojenia o zdradzie i inne jazdy .

Grimm
Z całym szacunkiem do Ciebie i do Twojej historii, ale to są różnice a nie podobieństwa.

No chyba, że za schizy przyjąć uniesienie się dumą i chęć zwrotu matce pieniędzy.

159 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-07 11:37:11)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

2x

160

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
lilka787 napisał/a:
oliwia9195 napisał/a:

Może należałoby troszkę ja przytemperować?

Ty tak temperujesz swoich partnerów?

Nie wiedziałam, że można mieć taki stosunek do kogoś kogo się kocha.

No chyba, że się nie kocha.


Uśmiałś się?

To Ciebie bawi, że ludziom się małżeństwo rozpada?

161 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-11-07 10:41:00)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
nautilius napisał/a:

Lilka787 ja naprawdę te wszystkie Twoje rady juz wykorzystałem. Te wszystkie zachowania i słowa. I co?  Sama widzisz

A coś tak od SIEBIE przez ostatni okres czasu zrobiłeś - co by nie miało znamion terapii wstrząsowej? Może tutaj tkwi problem Ty Sam nie potrafisz troszkę usiąść i bez pomocy innych coś zrobić? Rady radami, ale co z własnymi pomysłami? No cóż ten ze szklanką zimnej wody nie był najlepszym.
Jeszcze nie zrozumiałeś? Nic nie zrobisz, bo nie masz własnego planu na ratunek/przyszłość. Nie zdziwiłabym się gdyby to zauważyła - tym bardziej, że Ciebie zna. A jeśli rzeczywiście Ci forum pomoże, a później będą się działy inne "kwiatki" co zrobisz?
Jak bierzemy od kogoś radę to zawsze wkładamy te własne 4 grosze. Moim zdaniem masz już dwa problemy - małżeński i personalny . Nie tworzysz planu tylko działasz pod wpływem emocji, a później myślisz gdy nie do końca jest już po co, bo przecież już zadziałałeś.

162 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-07 11:50:48)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nautilius

Jeśli ją kochasz.

Dajcie sobie jeszcze tę ostatnią szansę. Ty Jej a Ona Tobie.  I tak Jej to właśnie powiedz.
Tą ostatnią dla Was szansą jest terapia, ale nie tylko dla Niej, dla Ciebie również, bo Ty też nie grałeś fer i Ty to wiesz.
I tak to Jej musisz przedstawić: wiem, że ja tez zawaliłem, chcę pomóc i sobie i Tobie i nam.
Bo jeżeli Jej powiesz coś w stylu terapia albo rozwód, to będzie po zawodach. To jest szantaż. To nie przejdzie.
Powiedz to w ten sposób, że kocham Cię bardzo i chcę z Tobą być. Nie jestem jednak w stanie znieść sytuacji braku bliskości między nami, bo przez to czuję się odrzucony przez Ciebie i niekochany. Nie chcę tak żyć, jeśli to się nie zmieni to będziemy musieli się rozstać.

Pamiętaj, że to co piszę ma sens tylko i wyłącznie w sytuacji gdy jest między wami miłość.
Ja myślę, że jest, z jakiegoś powodu przysięgaliście sobie miłość, nawet przed Bogiem, i z tego co piszesz był to świadomy i dobrowolny wybór.
Pamiętaj jednak że miłość to nie motylki w brzuchu, a chęć czynienia dobra drugiej osobie (a nie dbanie tylko o siebie, to egoizm). To coś na zasadzie ja troszczę się o Ciebie, a Ty o mnie. Miłość jest wtedy gdy nie chcesz i nie możesz żyć bez tej drugiej osoby.

Nautilius

Dlaczego pozwalasz forumowiczom tak jeździć po Twojej żonie. Dlaczego pozwalasz nazywać ją modliszką i hieną.
Można wyrażać swoje zdanie, ale nie w taki sposób. Popatrz nie znają jej, ale ktoś przeczytał książkę, więc uznaje bez żadnych wątpliwości, że Twoja żona to hiena. A może ktoś tak pisze bo sam jest hieną? Ja nie piszę z pozycji hieny, bo nią nie jestem i nie mam nawet hien wśród znajomych.
Czym sobie Twoja zona zasłużyła na to że pozwalasz tak o niej pisać. Co, puszczała się, piła, ćpała, poniżała Cię, wyśmiewała, znęcał się nad Tobą. Nie sądzę. Ma tylko problem, z którym sama sobie nie poradzi, problem do którego i Ty przyłożyłeś rękę. I co czy ucieczka rozwiąże ten problem.
Pomyśl jak by się poczuła gdyby przeczytała to co o niej wypisują?

Nawet jeśli jej nie kochasz, to powinieneś być wobec niej lojalny tzn. nie pozwalam jej obrażać, nie knuje za jej plecami, że ją oskubię i zostawię na lodzie. Tylko mówię, ja nie chce tak żyć, więc poszukaj sobie pracy, bo musimy się rozstać. I dzielimy wszystko sprawiedliwie.

Piszą, że poleciała na Twoja kasę, a co Porsche po nią podjeżdżałeś, miałeś willę czy jak. Czy Twoja żona to zwykła dziewczyna czy to galerianka co leci na kasę.

I to że jak piszesz jesteś weekendowym mężem tez ma znaczenie. Jest sama długi czas, może czuje się samotna. Gdyby miała dziecko, miała by jakiś cel a tak, nie dałeś jej dziecka. A może go bardzo pragnie. W końcu jak jest małżeństwo to są i dzieci (patrz przysięga małżeńska). Ja to wiem że nie można mieć dzieci kiedy są takie problemy jak u Was. Ale to nie zmienia faktu, że ją to boli.

Piszą, że jest Jej tak dobrze z Tobą. A Ty widzisz ze jest? Widzisz w Jej oczach szczęście, szczebioce ci do ucha, ciszy się tym życiem z Tobą?
Wiesz ja nie sądzę, żeby pieniądze dawały ludziom szczęście. Gdyby tak było to nie było by tyle nieszczęść, alkoholizmu, samobójstw i rozwodów.
Ja myślę, że człowiek ma w sobie ogromną potrzebę miłości. Zastanów się czy brakuje Ci sexu jako wyrazu miłości, wzajemnej akceptacji czy tylko ruchów posuwisto-zwrotnych.

Nautilius, ja życzę dobrze i Tobie i jej, niezależnie od tego czy będziecie razem.

Ja Ci Nautilius nie napiszę że Ona jest be a Ty cacy. Bo to nic nie da. Oboje macie nad czym pracować. Tylko że Ona jest teraz w takim stanie, że może nie chcieć.

Ale jak jedno nie daje rady to drugie walczy. Teraz jest Twoja kolej.

Nie odpuszczaj terapii.

Dopiero jak ona nie wypali możesz powiedzieć zrobiłem wszystko i mogę odejść z czystym sumieniem, nie przestając jednocześnie szanować kobiety która była Twoją żoną.


Weź też pod uwagę to co pisze Nektarynka.

163

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

nie jestem bez winy. Zawsze to powtarzam. Czy żona jest modliszką i hieną? Czasami tak odczuwam, skoro spełniam zachcianki.

Nektarynka i lilka, macie dużo racji. Warto walczyć i jak właśnie dowiedziałem się po dyskusji z żoną, żywi urazę za moje wybryki. Ale ja zadam pytanie, ile można?? jak długo i gdzie jest granica? skoro robię ile mogę? 5 lat? 10 lat? Błędów nie popełnia ten co nic nie robi. Ale ja też zadam pytanie, kto ją upoważnił do sprawdzania mi telefonu? Wątpię aby robiła to tylko wtedy. Musiała to robić wcześniej, nawet jak nic nie robiłem źle. Akurat nie chce mi się wierzyć że "czuła to sprawdziła" o nie. Tak nie ma w życiu.

Zaproponowałem terapię dziś rano. Powiedziałem, że jest w naszym mieście poradnia ktora tym sie zajmuje. I co? ona tu nie pójdzie bo nie ufa ludziom w tym mieście...
Pojdzie gdzie indziej ale nie tu. I to nie sa kolejne warunki?

Zapytalem czy mnie kocha, mowi ze tak. Ale ja powiedzialem ze nie ma namietnosci, ze po co nadal jest ze mna. Odpowiedziala ze pewnie predzej czy pozniej tak to sie skonczy rozwodem, bo "ja chce ruchawicy???" co to ma znaczyc, ja chce poprostu sie kochac, a nie rżnąć co godzinę. Nie jestem sex maszyną...

Jaka ja mam wizję. Złą, nie mam sił. Gdy wyjeżdżam i jej nie ma obok, nie musze uważać co mówię i robię...czuje się lepiej.

164

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

przepraszam za błędy, szybko przelewam myśli sad

165 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-11-07 14:12:15)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Ona niezadowolona, Ty nieszczęśliwy, ona też w przyszłości widzi rozwód, to co tu ratować, po co to ciągnąć... Rozstańcie się w pokoju i niech każde idzie swoją drogą, jeszcze możesz ułożyć sobie życie, mieć rodzinę, kobietę, która będzie Cię kochała, szanowała i pożądała.

166 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-11-07 14:35:37)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nautilius,
Możesz napisać jakie są Twoje odczucie lub Wasze ustalenia odnośnie aktualnej sytuacji?
Czy oboje wspólnie ustaliliście, że macie problem w małżeństwie, który wymaga rozwiązania, poszukania pomocy?
Czy czujesz, a może padło wprost, że Ty masz problem, z którym Twoja żona się nie utożsamia?

167

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Wiesz co? Próbuję wyobrazić sobie do jakiego typu faceta powiedziałabym, że czuję się w jego towarzystiwe jak kawał mięcha do przerżnięcia (tak mozna zrozumiec to co ona powiedziała na temat tej ruchawicy) i nic dziwnego, że ona tak się czuje. Od lat łazisz za nim i skamlesz o seks, a na dodatek swego czasu lubiłeś zamoczyć na boku. Pisałam ci na samym początku- przestań za nią łazić i wiecznie gadać o tym seksie, bo to właśnie może jąod ciebie najbardziej odrzucać. Ja nie zniosłabym czegos takiego, bo nie chodzi o to, że generalnie nie lubię ludzi namolnych, ale przede wszystkim o to, że źle bym się czuła w twoim towarzystwie, jako kobieta. Pewnie przedkażdym twoim powrotem do domu myslałabym "boże kochany znowu wlezie ten ruchacz i bedzie ględził na temat seksu"- tacy faceci wzbudzają we mnie obrzydzenie.
Myslę, że przegadałeś ten temat aż do wyrzygania i nic dziwnego, że nie pociągasz jej jako facet. Trzeba umiec czytać między wierszami i słuchać tego, co ktoś do ciebie mówi- ja wyciągnęłam takie właśnie wnioski. Sorry.
Jesli rozwiedziesz się z tą kobietą i bedziesz miał nastepna, to nie popełniaj już takiego samego błędu i przestać gadać aż do upierdliwości o tym seksie, bo obrzydzisz do siebie każda kobietę.

168 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-11-07 15:17:03)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
lilka787 napisał/a:

Dlaczego pozwalasz forumowiczom tak jeździć po Twojej żonie. Dlaczego pozwalasz nazywać ją modliszką i hieną.
Można wyrażać swoje zdanie, ale nie w taki sposób. Popatrz nie znają jej, ale ktoś przeczytał książkę, więc uznaje bez żadnych wątpliwości, że Twoja żona to hiena. A może ktoś tak pisze bo sam jest hieną? Ja nie piszę z pozycji hieny, bo nią nie jestem i nie mam nawet hien wśród znajomych.
Czym sobie Twoja zona zasłużyła na to że pozwalasz tak o niej pisać. Co, puszczała się, piła, ćpała, poniżała Cię, wyśmiewała, znęcał się nad Tobą. Nie sądzę. Ma tylko problem, z którym sama sobie nie poradzi, problem do którego i Ty przyłożyłeś rękę. I co czy ucieczka rozwiąże ten problem.
Pomyśl jak by się poczuła gdyby przeczytała to co o niej wypisują?

Nawet jeśli jej nie kochasz, to powinieneś być wobec niej lojalny tzn. nie pozwalam jej obrażać, nie knuje za jej plecami, że ją oskubię i zostawię na lodzie. Tylko mówię, ja nie chce tak żyć, więc poszukaj sobie pracy, bo musimy się rozstać. I dzielimy wszystko sprawiedliwie.

Piszą, że poleciała na Twoja kasę, a co Porsche po nią podjeżdżałeś, miałeś willę czy jak. Czy Twoja żona to zwykła dziewczyna czy to galerianka co leci na kasę.

I to że jak piszesz jesteś weekendowym mężem tez ma znaczenie. Jest sama długi czas, może czuje się samotna. Gdyby miała dziecko, miała by jakiś cel a tak, nie dałeś jej dziecka. A może go bardzo pragnie. W końcu jak jest małżeństwo to są i dzieci (patrz przysięga małżeńska). Ja to wiem że nie można mieć dzieci kiedy są takie problemy jak u Was. Ale to nie zmienia faktu, że ją to boli..

Oj lilka787, bo zaraz zostaniesz posądzona o feminizm i że kierujesz się pewną częścią Twojego ciała (dokładnie solidarność jajników) tongue. Ludzie po prostu są tak przeżarci jakimś przeświadczeniem, że wszystko jest czarne lub białe. Ba, że są jakieś prawdy sad.

lilka787 napisał/a:

Piszą, że jest Jej tak dobrze z Tobą. A Ty widzisz ze jest? Widzisz w Jej oczach szczęście, szczebioce ci do ucha, ciszy się tym życiem z Tobą?
Wiesz ja nie sądzę, żeby pieniądze dawały ludziom szczęście. Gdyby tak było to nie było by tyle nieszczęść, alkoholizmu, samobójstw i rozwodów.
Ja myślę, że człowiek ma w sobie ogromną potrzebę miłości. Zastanów się czy brakuje Ci sexu jako wyrazu miłości, wzajemnej akceptacji czy tylko ruchów posuwisto-zwrotnych.

Nautilius, ja życzę dobrze i Tobie i jej, niezależnie od tego czy będziecie razem.

Ja Ci Nautilius nie napiszę że Ona jest be a Ty cacy. Bo to nic nie da. Oboje macie nad czym pracować. Tylko że Ona jest teraz w takim stanie, że może nie chcieć.

Ale jak jedno nie daje rady to drugie walczy. Teraz jest Twoja kolej.

Nie odpuszczaj terapii.

Dopiero jak ona nie wypali możesz powiedzieć zrobiłem wszystko i mogę odejść z czystym sumieniem, nie przestając jednocześnie szanować kobiety która była Twoją żoną.

Ja ogólnie chciałabym, aby On zastanowił się jakie mają realne szanse na poprawę relacji. Ludzie w kryzysowych sytuacjach szybko zasłaniają się honorem,  czasami w ten sposób próbując usprawiedliwić stworzone sytuacje, które normalnie uznaliby za niemoralne. Takie podwójne standardy, a chcą aby druga strona ich nie wykorzystywała hmm. Więc jak z tym jest?

Generalnie naprawdę pomimo paru "genialnych" pomysłów, które tutaj przeczytał widać, że nautilius nie kieruje się chęcią zemsty czy upodlenia żony. Pomysł z szantażem to rzeczywiście był fatalny pomysł, ale chciał dobrze - w amoku zrobił co zrobił, tego nie odczyni. Ja dość "ostro" zareagowałam, bo tutaj były moje emocje z dzieciństwa za co przepraszam. Nie jest złym mężczyzną, ba nawet rozsądnym. Tylko nie potrafi utrzymać tego poziomu w kryzysie smile. Bez względu na to czy będą razem czy nie On musi popracować nad wygłaszaniem własnego zdania i dodatkowo nauczyć się stawiać nieprzekraczalne granice. Gdy mamy świadomość, że zdrada nie zostanie nam wybaczona i dużo przy tym ryzykujemy to na pewno zastanowimy się więcej, niż jeden raz, gdy nadarzy się okazja. Trzeba być dobrym w związku, ale jednak nadmiar uległości może ten związek zniszczyć - umiar we wszystkim jest ważny.

169

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

dodam jeszcze że padły takie słowa od niej " ja mam wybujałą fantazję erotyczną, ale nie byłam nauczona o tym mówić i nie będę mówić", powiedziałem że jakos musi się nauczyć, bo może to jest ten moment. Ale ja już nie wierze, to jest kolejna sprawa gdzie są tylko słowa...tak ja już myśle sad

Ustaliliśmy, że jest źle. Ze nie tego oczekiwaliśmy od siebie. Powiedziałem, że może ona potrzebuje innego faceta, o innym temperamencie i pomyśle jak rozbudzić ją erotycznie, że ja po prostu nie mam takiego podejścia jakie ona chce. Ja powiedziałem że zawiodłem się, bo nie tak miało to być. Inaczej wyobrażałem to sobie. Wyszło na to że zrobiłem z niej kurę domową, która ma czekać z obiadkiem jak ja wracam w piątki, i padło "a może ja chce abyśmy to razem robili". Ja jej nie wypominam jak robiłem jej obiady. A poprosiłem ją aby robiła bo od godz. 14:20 jest w domu, ja jak jestem na miejscu to wracam 16:30-17:00 głodny po ciężkim i fizycznym i intelektualnym dniu pracy. Poczułem, że po prostu zawiodła się na mnie, na tym że mnie nie ma i nie tak miało być z mojej strony. Że nie pomagam w sprzątanie...ale mnie nie ma prawie:( wyszło na to że jak jestem na weekend to burze jej spokój, ale to też do cholery jest mój dom. Chce tu czuć się swobodnie...

Gdy zapytałem czy przypadkiem nie chciała uwolnić się od matki poprzez mnie, zaprzeczyła. I w sumie jest to fakt. dwa lata przed naszym poznaniem wyprowadziła sie i pracowała i mieszkała w dużym mieście. była niezależna. Sama chciała później przenieść się do miasta mniejszego gdzie ja mogłem pracować. To trafiliśmy tu. Mówiła wtedy że tego miasta dużego nienawidzi. Ale z czasem...okazało się że nie, że jadnak lubiła bo tam miała lepszą pracę i coś się działo.. kiedy byłą opcja zmiany miasta, to nie, nalegała kupić to mieszkanie, bo ma teraz prace i ja "nie wiem jak to jest nie mieć pracy i zaczynać od zera" zgadza się, ale później jak słyszę  "nienawidzę tego miasta" to co ja mam myśleć...dostaje dezinformacji...nie wiem co robić..

170

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Oliwia!! nie zamoczyłem nigdy na BOKU!!!! pisałem o TYM!!

171

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Oliwia, ja już miałem okresy gdzie nic nie mówiłem o seksie...2-3 miesiące...i to też nic nie dało!!! ile można sobie "walić" ręką????

172

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

No dobrze, załóżmy, że nie zamoczyłeś, ale to ty o tym wiesz- ja takiej pewności nie mam, a więc twoja zona tym bardziej. wiecznie gadasz o tym seksie, to jak myslisz, jak ona może ciebie postrzegać? wiadomo jak.

173

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nawet, jesli nie gadasz o tym seksie non stop, to przecież oboje wiecie o tym doskonale, że seks jest głównym waszym problemem. Da się więc wyczuć napięcie między wami- nie ma mozliwości, by było inaczej.
Moim zdaniem wszystko to już za daleko zaszło, więc nadszedł czas, by zadziałać albo w prawo, albo w lewo. Ani ty, ani ona dłużej nie zniesiecie takiej sytuacji, bo jest ona po prostu nienormalna. Nie ma sensu, byś piąty rok z rzędu cackał się z nią i znowu gadał i gadał- to droga donikąd.
Jeśli macie jeszcze na to siły, to faktycznie idźcie na tę terapię.
Nie bierz jej tego za złe, że ona nie chce terapii w waszym mieście. Wcale się jej nie dziwię. Jeśli mieszkacie w nieduzym mieście, to wiadomo, jak jest. Istnieje niby tajemnica lekarska, jakaś etyka zawodowa, a ja nawet złamanego paznokcia bym za cos takiego nie dała. Ona nie cche by wasze sprawy łóżkowe były roztrząsane w jakims domu pani psycholog, jak dyskusja na temat problemów niektórych małżeństw. Nie zmuszaj jej do tego, by chodziła na terapię i na dzień dobry czuła się źle, bo bałaby się plotek.

174

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Seks nie jest jedynym problemem.
Wiecznie muszę się dostosowywać do zgniłych kompromisów "sikaj na siedząco, jak nie to sprzątaj kibel" takie wymuszanie. Ja się nie boje sprzątać kibla. Byłem w wojsku i to mi nie przeszkadza. "wchodź do sypialni na boso bo jest nowa wykładzina i niech sie nie niszczy". " wycieraj ręce po myciu naczyń bo chlapiesz na podłogę"
"wracasz do domu zdejmij buty i zmieć zmiotką piasek" to tak na szybko co do uwag jakie słyszę...seks to jest już na samym końcu i jeszcze raz powiem, nie marudze i nie gadam cały czas o tym. Nie ukrywam robię jakieś podejścia..przytulanie, całus, bardziej namiętny...i nic...reakcji zero albo odpychanie..nawet słowem się nie odezwę...a jak jest to już 10, 20 raz? jak ja mam się czuć jako facet?

Masz rację ja to wiem jak było. ale one też tylko wie jak był jak się dobrze bawiła z kolegą w klubie...ja wybaczyłem i zapomniałem, bez sensu żyć przeszłością

175 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-11-07 15:23:57)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
nautilius napisał/a:

nie jestem bez winy. Zawsze to powtarzam. Czy żona jest modliszką i hieną? Czasami tak odczuwam, skoro spełniam zachcianki.

Nektarynka i lilka, macie dużo racji. Warto walczyć i jak właśnie dowiedziałem się po dyskusji z żoną, żywi urazę za moje wybryki. Ale ja zadam pytanie, ile można?? jak długo i gdzie jest granica? skoro robię ile mogę? 5 lat? 10 lat? Błędów nie popełnia ten co nic nie robi. Ale ja też zadam pytanie, kto ją upoważnił do sprawdzania mi telefonu? Wątpię aby robiła to tylko wtedy. Musiała to robić wcześniej, nawet jak nic nie robiłem źle. Akurat nie chce mi się wierzyć że "czuła to sprawdziła" o nie. Tak nie ma w życiu.

Zaproponowałem terapię dziś rano. Powiedziałem, że jest w naszym mieście poradnia ktora tym sie zajmuje. I co? ona tu nie pójdzie bo nie ufa ludziom w tym mieście...
Pojdzie gdzie indziej ale nie tu. I to nie sa kolejne warunki?

Zapytalem czy mnie kocha, mowi ze tak. Ale ja powiedzialem ze nie ma namietnosci, ze po co nadal jest ze mna. Odpowiedziala ze pewnie predzej czy pozniej tak to sie skonczy rozwodem, bo "ja chce ruchawicy???" co to ma znaczyc, ja chce poprostu sie kochac, a nie rżnąć co godzinę. Nie jestem sex maszyną...

Jaka ja mam wizję. Złą, nie mam sił. Gdy wyjeżdżam i jej nie ma obok, nie musze uważać co mówię i robię...czuje się lepiej.

No i wreszcie jakaś konkretna rozmowa smile. Niestety "chowanie urazy" jest dla każdego kwestią indywidualną i o tyle skomplikowaną, że dłużej żywimy ją do osoby którą kochamy, bo jej zaufaliśmy smile. Ostatnio oddałam sukienkę, a wiesz co mi mąż powiedział "to ta w której poszłaś do koleżanki na urodziny, a byłaś obrażona i nic nie powiedziałaś?" to było bardzo dawno, gdy byliśmy narzeczeństwem. Tutaj już widzę nadzieję. Pytanie dlaczego teraz wychodzą te urazy - proste bierze je jako obronę. Wypominanie często wychodzi, gdy jesteśmy atakowani.
Dlaczego mówi, że kocha, a nie chce terapii? Ja odczytałabym to jako strach. Zachowuje się jak przestraszony jeż co zwija się w kulkę, więc trzeba znaleźć sposób, aby go złapać i pozwolić mu się odwinąć. No cóż, Twoja żona ma ciężki charakter - pod tym względem, że nie potrafi wybaczyć z czym Ty nie masz problemu. A powiedziała Ci czego oczekuje w rozmowie czy tylko ciebie słuchała i czekała, aby odpowiadać?
Ja na Jej "kocham Cię" zapytałabym się w czym to się przejawia? Co Ona rozumie przez te słowa? Nie radzę jak na razie poruszać kwestii namiętności, bo niestety wiele kobiet utożsamia to z parciem mężczyzny na sex w takich sytuacjach. Zastanawiając się czy przypadkiem mężczyźnie nie tylko o to chodzi. Może powiedz Jej, że Ona również Ciebie krzywdzi i że to po części rozumiesz. Ty chcesz wybaczyć, ale co z Nią? Kocha niby chce zostać (bo nie powiedziała na pewno teraz, tylko później skończy się to rozwodem), ale zachowuje się jak oparzona. CZEGO ONA CHCE? Bo poza Jej urazami to według mnie nic nie wiadomo, a nie mówi w prost o odejściu hmm?

nautilius napisał/a:

Seks nie jest jedynym problemem.
Wiecznie muszę się dostosowywać do zgniłych kompromisów "sikaj na siedząco, jak nie to sprzątaj kibel" takie wymuszanie. Ja się nie boje sprzątać kibla. Byłem w wojsku i to mi nie przeszkadza. "wchodź do sypialni na boso bo jest nowa wykładzina i niech sie nie niszczy". " wycieraj ręce po myciu naczyń bo chlapiesz na podłogę"
"wracasz do domu zdejmij buty i zmieć zmiotką piasek" to tak na szybko co do uwag jakie słyszę...seks to jest już na samym końcu i jeszcze raz powiem, nie marudze i nie gadam cały czas o tym. Nie ukrywam robię jakieś podejścia..przytulanie, całus, bardziej namiętny...i nic...reakcji zero albo odpychanie..nawet słowem się nie odezwę...a jak jest to już 10, 20 raz? jak ja mam się czuć jako facet?

Masz rację ja to wiem jak było. ale one też tylko wie jak był jak się dobrze bawiła z kolegą w klubie...ja wybaczyłem i zapomniałem, bez sensu żyć przeszłością

Moim zdaniem w ten sposób wyładowuje frustrację na Tobie smile. A Ty za bardzo tego typu uwagi bierzesz do Siebie. Ja też ostatnio byłam wściekła, bo mąż wrócił z lasu i naniósł błota. A On na spokojnie sprzątnął i z uśmiechem powiedział: "coś jeszcze pani" wink. Teraz wiem, że to była moja wina, bo mogłam spokojnie powiedzieć oraz Jego, bo mógł pomyśleć i nie musiałby nawet sprzątać.
Jednak nie wiem jak Twoja żona na obrócenie czegoś w żart by zareagowała hmm? Ja tam uwielbiam poczucie humoru u ludzi i najczęściej w ten sposób można łatwo mnie uspokoić.
Po prostu nie daj się sprowokować, bo o to Jej chodzi. Uwierz mi gdybyście nie mieli ze Sobą na pieńku "zwisałoby" Jej jak załatwiasz potrzeby w toalecie jeśli po Sobie sprzątasz wink.

176 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-11-07 15:25:52)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
nautilius napisał/a:

Ustaliliśmy, że jest źle. Ze nie tego oczekiwaliśmy od siebie. Powiedziałem, że może ona potrzebuje innego faceta, o innym temperamencie i pomyśle jak rozbudzić ją erotycznie, że ja po prostu nie mam takiego podejścia jakie ona chce. Ja powiedziałem że zawiodłem się, bo nie tak miało to być. Inaczej wyobrażałem to sobie. Wyszło na to że zrobiłem z niej kurę domową, która ma czekać z obiadkiem jak ja wracam w piątki, i padło "a może ja chce abyśmy to razem robili". Ja jej nie wypominam jak robiłem jej obiady. A poprosiłem ją aby robiła bo od godz. 14:20 jest w domu, ja jak jestem na miejscu to wracam 16:30-17:00 głodny po ciężkim i fizycznym i intelektualnym dniu pracy. Poczułem, że po prostu zawiodła się na mnie, na tym że mnie nie ma i nie tak miało być z mojej strony. Że nie pomagam w sprzątanie...ale mnie nie ma prawie:( wyszło na to że jak jestem na weekend to burze jej spokój, ale to też do cholery jest mój dom. Chce tu czuć się swobodnie...

Nautilius,
Im więcej szczegółów pojawia się w Twoich wypowiedziach, tym bardziej przekonuję się, że seks (lub jego brak), wokół którego początkowo skoncentrowały się Twoje posty, jest skutkiem a nie przyczyną problemów w Twoim małżeństwie.
Cała sytuacja wygląda jak klasyczny kryzys, spowodowany tym, że ekscytacja z początkowej fazy Waszego związku w naturalny sposób z biegiem czasu, zmalała i wylądowaliście w mniej kolorowej rzeczywistości. Wyobrażenia Was obojga odnośnie wspólnej przyszłości rozminęły się z rzeczywistością a wszystko to, co chceliscie od siebie nawzajem czerpać i otrzymywać, teraz niemal musicie wywalczać i zrobiło się takie przeciąganie liny.

177

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Bardzo możliwe że jest to jakieś przeciąganie liny. Nie neguje tutaj żadnego stwierdzenia jakie padło na forum. No może to że jest aż tak wyrachowana na kasę. Może trochę, ale bez przesady.

Oczekiwania legły..

Próbuje waszych rad w dyskusji...dam znać z rezultatów..choć padły z naszej strony propozycje rozwodu, jak czytaliście.
Mnie się wydaj, że tak to może sie mimo naszych wisiłków skończyć, bo mamy zupełnie inne oczekiwania jak się okazuje

178

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

weźcie też pod uwagę, że ten kryzys trwa trochę długo...naprawdę długo, to co tu pisze to jest od bardzo dawna, teraz opisuje aktualne wydarzenia. Dodam jeszcze, że tak jak tutaj niektórzy odbierają moją żonę, to i dużo ludzi odbiera to ją w realu, po bliższym poznaniu. Uważają co mówi...bo może być foch i koniec znajomości.

179

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

no tak, rzeczywiście robi się coraz jasniej- typowe problemy i niezgodność charakterów.
Słuchaj- ona znaczną część tygodnia mieszka praktycznie sama i jak się domyslam, kobieta ta lubi mieć porządek wokół siebie. Gdy ciebie nie ma ona zyje sobie w pieknie posprzątanym mieszkaniu, jak w pudełeczku. Ty wracasz do domu i od razu robi się rejwach, bo pewnie rzucasz byle gdzie swoje rzeczy, to kupisz coś i połozysz w kuchni albo w pokoju, pójdziesz dokibla, to już na mile widać, żetam byłeś, wykąpiesz się a ona pewnie musi po tobie wycierać podłogę albo kafelki- no jednym slowem burzysz jej idealny i poukładany świat. Na dodatek wiadomo, że zaraz bedziesz sie obnosił z miną urazonego udzielnego księcia, bo bedzie ci chodziło oseks- ona jest po prostu bardzo tobą zmęczona. Seks jest tylko i wylącznie skutkiem tego zmęczenia i wypalenia, tzn. mam na mysli jej niechęc do seksu. Troszkę się jej nie dziwię, bo od dawna mieszkam sama i też lubię porządek- wkurzałoby mnie, gdyby systematycznie ktoś wpadał do moego domu, nasyfił mi a ja znowu musiałabym układać wszystko po swojemu, tak jak lubię.
Myslę, że problemy z seksem, to pikuś w porównaniu z tym, co naprawdę was dzieli i niszczy.

180

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
nautilius napisał/a:

weźcie też pod uwagę, że ten kryzys trwa trochę długo...naprawdę długo, to co tu pisze to jest od bardzo dawna, teraz opisuje aktualne wydarzenia. Dodam jeszcze, że tak jak tutaj niektórzy odbierają moją żonę, to i dużo ludzi odbiera to ją w realu, po bliższym poznaniu. Uważają co mówi...bo może być foch i koniec znajomości.

No cóż są ludzie z ciężkim charakterem do związku tego nie neguję smile. Ale spróbować zawsze można.

181

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Rzeczywiście masz niezły zgryz, bo z tego, co napisałeś wynika, że twoja zona nie ma łatwego charakteru-ty też potulnym barankiem łatwym do ułożenia nie jesteś. Mordujecie się więc ze sobą od wielu lat, bo żadne z was nie ma tolerancji akurat na te wady, na te cechy charakteru, ktore każde z was ma osobno. No chodzi mi o to, że nie ma ludzi idealnych, bo każdy ma jakies wady i cała sztuka polega na tym, żeby ludzie tak się ze soba dobrali, by mieli tolerancję akurat na te określone wady. Ja np w zyciu nie zniosłabym w domu faceta, który darłby ryja przy każdej okazji albo śmiałby się tak tubalnie, że ja musiałabym uszy sobie zatykać (podałam tylko jeden z przykładów przywar, których na pewno nie mogłabym znieść na dłuższą metę), ale byc może dla innej kobiety facet z takim sposobem bycia byłby do przyjęcia. to kwestia tego, co możemy tolerować w drugim człowieku, a czego na pewno nie.
Musisz w takim razie usiąść i na spokojnie rozważyć sobie wszystkie za i przeciw, bo z jednej stony szkoda byłoby rozwalać to wszystko (nigdy nie wiadomo na kogo trafisz, możesz naciąć się np, na latawicę i dopiero mialabyś problem), a zdrugiej strony wy oboje naprawdę bardzo się soba zmęczyliście. Więc terapia, może wypasiony urlop? Pomysl na spokojnie, ale nie z pozycji urazonego księcia, tylko mądrego faceta z życia wziętego.powodzenia.

182 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-11-07 16:46:48)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
nautilius napisał/a:

Próbuje waszych rad w dyskusji...dam znać z rezultatów..choć padły z naszej strony propozycje rozwodu, jak czytaliście.

Gdy pada jak to nazwałeś "propozycja rozwodu", to przeważnie oznacza, że wytaczane są ciężkie działa, bo zwykle miecze i strzelby przestały wystarczać.
Wszystko w Waszych rękach. Rozwój sytuacji w dużej mierze zależy od tego, czy  w imię naprawy związku, będziecie OBOJE potrafili zrezygnować z walki o rację, z przypisywania sobie winy, itd. A to z kolei zależy od tego jak dużą wartością dla KAŻDEGO z Was jest związek, który tworzycie.
Z tego, co obserwuję, Ty się trochę poddajesz, zmęczyło Cię przeciąganie liny i nie wierzysz, że żona jest w stanie zrezygnować z pozy, którą przyjęłą.
Cóż, przyszłość wink pokaże, czy i jak potraficie rozwiązywać problemy w małżeństwie i pokonywać kryzysy.
Powodzenia smile

183

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
nautilius napisał/a:

Seks nie jest jedynym problemem.
Wiecznie muszę się dostosowywać do zgniłych kompromisów "sikaj na siedząco, jak nie to sprzątaj kibel" takie wymuszanie. Ja się nie boje sprzątać kibla. Byłem w wojsku i to mi nie przeszkadza. "wchodź do sypialni na boso bo jest nowa wykładzina i niech sie nie niszczy". " wycieraj ręce po myciu naczyń bo chlapiesz na podłogę"
"wracasz do domu zdejmij buty i zmieć zmiotką piasek" to tak na szybko co do uwag jakie słyszę...seks to jest już na samym końcu i jeszcze raz powiem, nie marudze i nie gadam cały czas o tym. Nie ukrywam robię jakieś podejścia..przytulanie, całus, bardziej namiętny...i nic...reakcji zero albo odpychanie..nawet słowem się nie odezwę...a jak jest to już 10, 20 raz? jak ja mam się czuć jako facet?

Masz rację ja to wiem jak było. ale one też tylko wie jak był jak się dobrze bawiła z kolegą w klubie...ja wybaczyłem i zapomniałem, bez sensu żyć przeszłością

Nautilius.... ratunku, pomocy! tongue

Chłopie, weź przeczytaj co Ty piszesz...
może się ockniesz...
cały czas tylko jakieś pretensje do żony... jak dla mnie to z doopy wzięte... o obiadek???
o sikanie na siedząco - rozumiem, że zasikujesz w ten sposób podłogę i dlatego ona Ci potem każe sprzątać?...
o zdejmowanie butów po przyjściu do domu?...

człowieku, co to za problemy?
tym bardziej, że ona sprząta, cały tydzień zajmuje się domem
a Ty tam wpadasz na weekend

Co do seksu - jakoś trudno mi uwierzyć, że przez 4 lata ani razu się nie kochaliście...
wg mnie moooocno naciągane...

Ty po prostu wpadłeś tu ponarzekać na niedobrą, nieczułą, nie nadskakującą żonę... a taką byś chciał...
No cóż... napisz nam najpierw, jak Ty się o nią starasz... zabiegasz, ubóstwiasz ją, dogadzasz jej, kochasz ją...

bo wiesz... jak ktoś ma tyle do powiedzenia na tą drugą stronę, bo w moim odczuciu te pretensje i żale przesłaniają mu całą resztę... również "swoją robotę", którą ma do wykonania... i zamiast zająć się sobą, wyszukuje wad u partnerki..

184

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Zorijo, autor tak samo napada na żonę zasypując ją zarzutami, jak i ona jego- to machina, ktora ruszyła dawno temu i dziś ciężko byłoby okreslic, kto zaczął to wszystko. A poza tym on odnosi się do tego, co my do niego piszemy, więc próbując coś nam wytłumaczyć troszkę wychodzi na wiecznie niezadowolonego faceta, podczas, gdy tak naprawdę, to jego żona jest tą stroną bardziej niezadowoloną. Jak nie wiem, jak to jest, ale czytam wypowiedzi niektórych osób, to mam jakieś dziwne wrazenie, że flaki mozna by było sobe wypruć tłumacząc coś komuś, a i tak wszystko zostanie zrozumiane na opak. Ludzie nie potrafią chyba spojrzeć na problem całościowo, tylko tak przyczepią się do jakiegoś jednego zdania albo postu i już na tej podstawie wydają sądy. Coś takiego musi być czymś bardzo wkurzającym dla autorów wątków. Coś już bowiem zostało wyjasnione od prawej do lewej i nagle bach- nagle ktos wyskakuje jak filip z konopii.

185 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-11-07 18:48:41)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Oliwio, czy żona jest stroną bardziej niezadowoloną, to tego nie wiemy.
Może być całkiem zadowolona smile
A może nie być, ale z powodów, które Autor pominął szerokim łukiem, bo nie jest w jego interesie by nam je tu wyłuszczać.

Dziwi mnie tylko to, jak to kolejna osoba opisuje na forum swoją "niedobrą  żonę" (lub "niedobrego męża" do wyboru do koloru)...
zaczyna się od poważnej sprawy, typu brak seksu... no tak, to może być duży problem...
ale nie, to nie koniec... tongue
to był tylko wstęp...
bo wkrótce dowiadujemy się o sikaniu, chlapaniu na podłogę, niechęci do psychologa z tego miasteczka (ach, czy to nie jest przypadkiem stawianie na swoim, bo jaj jej mówię, że ten będzie dobry, a ona się jak zwykle upiera, że chce do innego... ileż można ustępować tongue)
o nieugotowanych na odpowiednia godzinę obiadkach....
o przepracowanym fizycznie i psychicznie Autorze... (żona też pracuje, ale o tym ani słowa...), któremu się w związku z tym coś tam "należy"... i czegoś "oczekuje"

To są problemy z którymi leci się na forum?
Naprawdę trzeba to tu opisywać? Tak biadolić? Nie dałoby się tego załatwić między sobą?

A już podpowiadanie rozwodu z powodu obsikanej podłogi......... wink Sądzę, że Autor chciał sobie tylko ponarzekać... a Wy mu tu o rozwodzie...

Ale tak, niech się rozwiedzie, jak nie wie, jak się takie sprawy załatwia.

Co do reszty Twojego postu Oliwia to nie odpowiem, bo nie zrozumiałam o co Ci chodzi. Nie wiem, o jakich ludziach piszesz i kto jest tym "kimś". Jesli to do mnie, to proszę, zwracaj się do mnie bezpośrednio, zamiast pisać że "jacyś ludzie"... i "ktoś"...
pozdrawiam

186

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

No juz dobrze Zorijo- nie gniewaj się, bo faktycznie niepotrzebnie troszkę na ciebie napadłam. Sorry.
Chyba wkurza mnie autor tego wątku i dlatego czepiłam się ciebie.
Oczywiście, że masz rację, ja też w pewnym stopniu myslę podobnie do ciebie, tyle tylko że jestem większą pesymistką, jesli chodzi o tę dwójkę.
Tak to jest, jak ludzie nie dobiorą się pod względem charakterów, a przy podejmowaniu decyzji o slubie nie wiadomo czym się właściwie kierują.
jeszcze, raz- nie gniewaj się.

187

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Oliwia, nie gniewam się smile
Zauważyłam, że mam tu na tym forum tak, że sama najpierw wkładam palce w drzwi, a potem narzekam, że boli...
Zamiast cicho siedzieć, to muszę (bo inaczej się uduszę?? tongue) napisać co myślę wink

Co do wątku - masz rację - słabo to rokuje... nie potrafią się dogadać... a najgorsze co może być (dla mnie) to żalenie się innym i szukanie u innych pocieszenia i poparcia pt. jaka to moja żona (mój mąż) zły a ja taki dobry i tak się staram... albo ja taki pokrzywdzony, a przecież nie robię nic złego...
takie szukanie świadczy dla mnie o słabości... szukanie u kogokolwiek... u matki... u koleżanek... na forum... Tak się nie załatwia problemów w związku.
Pozdrawiam Oliwio smile

188

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nie mówie ze seksu w ogóle nie było, Proszę czytać wszystko z uwagą. Po drugie nie mówi ze ja jestem święty. A po trzecie to po co to forum skoro nie można się wyzalic i popytać kogoś madrzejszego?  nigdzie jest czarno biało. Nigdy. Wiadomo zdaje relacje ze swojego punktu widzenia. Ale nie boje się krytyki. Pomaga mi to w Zauwazeniu czegoś czego ja nie dostrzegam,  nawet w sobie. Odezwałem się po to aby szukać rozwiązania,  przypomnę 80% rad jakie tu padły juz dawno wykorzystałem.  A anonimowość i forum pozwala wyrzucić z siebie coś co człowieka męczy. Jednak hejty nie pomogą a tylko odstraszają od otwierania się i szukania rad.

189

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Zorija, cieszę się.
nautilius, bardzo dobrze, że napisałeś i że w końcu wyszło szydło z worka, bo można lepiej ci poradzić- ukrywanie czegokolwiek nie ma żadnego sensu, bo nie dostaniesz rad pod swoje rzeczywiste problemy, tylko jedynie pod to, co napisałeś. Wiadomo, że nikt cię tutaj nie zna osobiście i każdy bazuje tylko na tym, co przeczyta i co mu się wydaje. Na dny moment myślimy tak i tak, ale gdy ty dodasz nam nowe dane, to nagle widzimy sytuację w nowym świetle albo w troszkę innym. Nie ma co się denerwować.
Fajnie, że wykorzystałeś aż tyle naszych rad- ja lubię zawsze dawać takie życiowe a nie pitolić jakieś filozofie, ktore można o kant dupy sobie rozbić.
Nie za bardzo cię oszczędzałam, ale to dlatego, żeby pokazać ci rzecz na zdrowy chłopski rozum, przynajmniej z mojej perspektywy.
Musisz uspokoić się, zdjąć koronę z głowy i rozważyć wszystkie za i przeciw. Twoja zona ma taki a nie inny charakter i albo nauczysz się jaa rozumieć, a ona ciebie, albo rozejdziecie się, bo tak, jak wy żyjecie, żyć się nie da. to nienormalny związek.

190

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nautilius - masz rację, nie czytaj nawet postów tych hejterów.
Pamiętaj, nie ma takiego wagonika którego nie da się odczepić!
Skoro to zmierza do the endu to szykuj się na to. Ludzi nie zmiemienisz a życie masz jedno i nie zmarnuj go chłopie, szkoda by było.

191

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nautilius,
Z tego jak opisujesz żonę - źle relacje z matką, pedantyzm,
Dla mnie wyjania się opis osoby z niedorozjojem emocjalnym.
Osoby której "zbiornik miłości " nie został napelniony w dzieciństwie.
Taka osoba potrzebuje ogromnych pokładów miłości, akceptacji od partnera.
To nie jest łatwa droga, nie może być też bezkrytyczna.
Jednak partner musi mieć świadomość ogromnej wrażliwości takiej osoby, przeraźliwie nią na krytykę. Krytyka zachowania odbierana jest jako dezauwowani całej osoby.
Potrafisz podjąć takie wyzwanie?
Potrzebna jest rozmowa, rozmowa i akceptacja i mądra miłość.
Czujesz się na siłach?

192

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Secondo
niektórzy chcą być mężem, a nie psychoterapeutą...

193

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Secondo, straciłem siły, nie czuje się. Jak pisze xymena, chce być mężem nie psychoterapeuta. Ja po prostu nie mam już siły na tłumaczenie relacji z innymi Ludźmi,  pomiędzy nimi prostowania złego patrzenia na życie

194

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Musiałbyś być bardzo dobrym terapeutą uzależnień i współuzależnień. Matka żony dość toksyczna, apodyktyczna , ojciec ucieka w alkohol, w końcu zabija się w wypadku. To nie może być Twoją rolą, ewentualne wsparcie tak, nie wyciąganie z czegoś, co jest bliskie DDA. Poza tym terapię prowadzi ktoś kto nie jest związany emocjonalnie . Jakakolwiek pomoc psychologa będzie miała sens, gdy żona sama poczuje taką potrzebę, na siłę efekty będą mizerne.

195

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Przecież żona zgodziła się na terapię tylko nie w mieście w którym mieszkają...
Czy to tak trudno zrozumieć? Czy to jest warunek nie do spełnienia?
Wszystko tylko ona i ona. Autor cały czas ją o wszystko obwinia.
To może niech on pójdzie na terapię, dowie się czegoś o sobie.

Posty [ 131 do 195 z 247 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024