Nautilius
Nektaryna ma rację w tym co pisze.
Przeczytaj jej posty jeszcze raz.
Skoro jesteś sportsmenem to zawalcz o Nią jeszcze ten jeden raz - to znaczy zrób wszystko żebyście poszli na terapię.
To jedyna szansa dla Was. Inne możliwości faktycznie wykorzystałeś.
Jeśli ją kochasz to z pewnością dasz radę.
Ja wiem jedno, ona sama sobie z tym nie poradzi i dobrowolnie na terapię nie pójdzie, tym bardziej, że nastawiacie się na to że ktoś tu jest winien.
Takie sytuacje po prostu zdarzają się w różnych związkach, powody niechęci do sexu są różne. I tych powodów może być kilka, mogą się też zmieniać w czasie.
Czytałam wątki o aseksualnych partnerach. Sprawa jest poważna i faktycznie tylko trzęsienie ziemni (jak wspomniał After) może wyrwać taką osobę z matni. Inaczej będzie w tym tkwić latami. Nie wiem co będzie Twoim trzęsieniem ziemi, to sprawa indywidualna. Mojego sposobu Ci nie podam, bo u Ciebie się nie sprawdzi. W przypadku mojego męża musiał być to grom z jasnego nieba (uwaga przenośnia) od którego się zajął w sekundzie i płonie do dziś. Teraz to sobie tylko na ten płomień dmuchamy, żeby nie zgasł (to dmuchamy to tak żeby poprawić ci humor).
Tak, tak After może się zdarzyć, że w jednym związku raz jedno raz drugie nie ma ochoty na sex (poczytaj fora).
Nautilius
Dziś to Twoja żona potrzebuje pomocy. I co masz ją w tym zostawić , uciec. I jak długo będziesz uciekał. Myślisz, że następna Twoja kobieta to bezproblemowa będzie, nie ma takich. W następnym związku też pojawi się problem (nie związków bez problemów), może być nawet tak że to ty nie będziesz chciał sexu. I co zawsze będziesz tak uciekał.
To co od człowieka w potrzebie się ucieka? To że miała porąbana relację z matką i teraz ma problemy, to co nie zasługuje na miłość?
A co to facetowi korona z głowy spadnie jak od czasu do czasu pochyli się nad uczuciami zony, przytuli, pogłaska, powie kocham cię taką jaka jesteś, damy radę, zawsze będę cię wspierał? Co go to kosztuje, nic, ale ten kto kocha to to wie i tłumaczyć mu nie trzeba.
Nautilius ja wiem jak się czujesz, bo ja to przerabiałam, tu nawet nie o ten sex chodzi, ale o to że ona nie chce Ciebie, wtedy spada samoocena, pojawiają się czarne myśli itp. itd. Ja byłam po jednej i po drugiej stronie. Fakt, że ja nie chciałam sexu zaraz po porodzie, może to wynikało z hormonów, może dlatego że nie czułam, że mąż pragnie mnie jak na początku (czytaj rutyna), może dlatego że podświadomie się katowałam (czytaj ch.jowe dzieciństwo). Może z tych wszystkich przyczyn na raz. Ja do dziś nie wiem dlaczego.
Piszesz że źle było już przed flirtami. Tak, ale flirty to ogromnie skomplikowały.
Ja nie wiem czy bym się pogodziła z tym , że mój mąż obściskuje inne, całuje, wyznaje czułe słówka. Znając siebie kazałabym mu raczej spird.lać.
Ale kobiety są różne. Możesz poczytać na forach jak cierpi się po zdradzie, nawet emocjonalnej. Może być tak, że już nigdy Ci nie zaufa.
No i jest u was jeszcze problem dziecka. Twoja żona pragnęła dziecka, a Ty jej go nie dałeś. Jeżeli to pragnienie było bardzo silne (a wierz mi że może tak być) to zadałeś jej w tym względzie cios w serce. Obiektywnie rzecz biorąc dobrze zrobiłeś, bo to nie jest czas na dziecko. Ale z jej punktu widzenia może to wyglądać następująco: Tak bardzo pragnę dziecka , a on nie , czyżby mi nie ufał, nie kochał, pewnie planuje mnie zostawić?
Piszesz, że ją bolało w trakcie współżycia i poszła do ginekologa. Widzisz poszła nie olała tematu. Może nie jest jej dodrze w łóżku, a nie umie ci tego powiedzieć. Nie postrzegaj jej przez pryzmat jej byłych związków. To że nie jest jej dobrze nie znaczy że tak będzie zawsze. Sexu można się nauczyć. I wcale nie jest to trudne, tylko przyjemne.
Po tym co piszesz problemy są u Was złożone. Obiektywnie patrząc oboje nie jesteście wobec siebie fer. Natomiast ona jest w takiej sytuacji że z miejsca nie ruszy, jak jej nie popchniesz (przenośnia), więc w temacie terapii odpowiedzialność spoczywa na Tobie.
Nautilius
Jeśli kochasz swoją żonę to...
Podejdź do swojej żony którą przecież kiedyś pokochałeś, przytul ją i powiedz jej, że ją kochasz taką jak jest, że nie chcesz innej tylko ją właśnie, że jej nie zostawisz, tylko wspólnie rozwiążecie ten problem. Powiedz jej: kochanie jest mi cholernie ciężko, Twoje odrzucenie mnie boli, chcę naprawić to wszystko co nie gra między nami, chcę znów widzieć uśmiech na Twojej twarzy, chcę mieć z Tobą dzieci, chcę spędzić z Tobą całe życie; Proszę zrozum ze mi jako facetowi jest ciężko bez sexu. Postaram się, żeby ten sex między nami był super dla nas obojga, (do cholery nikt nie rodzi się ze sztuka kochania w jednym paluszku). I zapytaj jej: czy ty mnie kochasz jeszcze, czy chcesz ze mną być. Jeśli tak to chodźmy razem na terapię, bo sami sobie nie poradzimy. Wiem, że ja nie zawsze byłem w porządku. Przepraszam cię za to. To były chwile słabości (czytaj flirt=przegrane rundy) bo wtedy nie umiałem sobie z tym wszystkim poradzić. Jeśli mnie kochasz to daj nam szansę, chodźmy na terapię.
Jeśli...
Tylko taka miłość bezwarunkowa może skruszyć ten lód, jeśli się kochacie to Wam się uda.
Trzymam za was.
Daj znać jak zakończyła się Wasza historia.
Bo po tobie jeszcze wielu facetów będzie to czytać i może któremuś pomożesz.