Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 247 ]

66

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Zastanawia mnie to. Chcesz, a nie chcesz - coś w tym stylu, bo tutaj mogłeś naprawdę bardzo wiele zrobić. Jednak ten układ gdzie jesteś pokrzywdzonym chyba trochę Ci pasuje. Albowiem masz powodzenie, z charakteru też widzę, że całkiem nieźle to raczej z samoocenę nie powinno być problemu, a jednak za każdym razem wycofujesz się. Ciekawa jestem jak wyglądają te Twoje próby rozmowy hmm.
Niektórzy ludzie lubią wybrać pod górkę, gdy w życiu jest dobrze myśląc - może być lepiej. No, a niektórzy gdy jest dobrze podświadomie szukają źle doszukując się "wrażeń".

A jak to "dobrze" wyglądało u Was na początku? Zobacz zmienił się Jej stosunek o 180 stopni od tak? Nie żartuj - jak na moje oko zachowuje się trochę jakby stało się coś co Ją mocno zabolało, a dotyczyło Ciebie i teraz troszkę się mści. No niestety bez terapii małżeńskiej sądzę, abyście w sposób cywilizowani to załatwili hmm.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

lilka787
A w narzeczeństwie to może był celibat, co?

68 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-05 13:31:44)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
Nektarynka53 napisał/a:

A jak to "dobrze" wyglądało u Was na początku? Zobacz zmienił się Jej stosunek o 180 stopni od tak? Nie żartuj - jak na moje oko zachowuje się trochę jakby stało się coś co Ją mocno zabolało, a dotyczyło Ciebie i teraz troszkę się mści. No niestety bez terapii małżeńskiej sądzę, abyście w sposób cywilizowani to załatwili hmm.

Mnie by zabolało jak by mąż flirtował z innymi. Po czymś takim nie pozwoliłabym się tknąć.
O to może jej chodzić. Taki flirt to też zdrada. Poczytaj wątki zdradzonych osób, to się dowiesz Nautilius jak się czują.

69 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-05 13:37:20)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

W narzeczeństwie mieliśmy związek na odległość. Jak się spotykaliśmy to w nocy było 8 razy po 2 razy. A dlaczego pytasz After?

70 Ostatnio edytowany przez After (2015-11-05 13:42:37)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

lilka787

Już mi odpowiedziałaś :

W narzeczeństwie mieliśmy związek na odległość. Jak się spotykaliśmy to w nocy było 8 razy po 2 razy

. To mi wystarczy smile


U Ciebie to ja wiem co było tym zapalnikiem ....
Strach, że go inna może Tobie odebrać.. 
Jak on wytrzymał te osiem lat dalibóg nie wiem, ale tego, że nie miał kogoś w ciągu tych ośmiu lat od czasu do czasu na boku to tak za pewna nie bądź...

71 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-05 13:48:43)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

After

Ja wiem jak jest i było. A Ty widzę nie znasz się na ludziach i mało w życiu przeżyłeś.
Powiedz czy prawdziwy facet w sytuacji gdy żona chora, dziecko może umrzeć, firma bankrutuje, to co wtedy fiu.em myśli?
Facet tez człowiek i serce i rozum ma. A jak facet ma problemy to sexu mu się nie chce.
Najpierw ja nie mogłam, potem nie chciałam, potem on nie mógł, a jak ja chciałam, to się musiał do kupy wziąć i postarać żeby dać mi to czego chcę.
A że nie zdradził to dla mnie oczywista oczywistość.
Nie każdy kieruje się popędem, są faceci którzy kierują się rozumem. Nie tylko mój. Ja też nie zdradziłam.

Wiem, że nie wszyscy są w stanie to zrozumieć. Zrozumieją tylko Ci którzy potrafią kochać.

72

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

After

Co mi po facecie na siłę trzymanym.
Ja nigdy nie zadowalam się w życiu namiastką.
Znam swoją wartość.

Każdy ma swój system wartości: ja na przykład chcę kochać i być kochaną - gdyby tego nie było to do widzenia.

Przez te 19 lat raz On był w potrzebie raz ja, ale nigdy nie opuściliśmy siebie na wzajem. Bo się kochamy i nie postrzegamy wszystkiego przez pryzmat sexu.

73

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Oj wiem o ludziach  więcej niż Ci się wydaje…
Wbrew temu co myślisz, swoje przeżyłem.
Mam za sobą i te bolesne doświadczenia…
Weź przeczytaj najpierw sama co wcześniej napisałaś(post 65}, skojarz z tym jak odpowiedziałaś na moje pytanie ..

74 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-05 14:16:04)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nautilius
Poproś żonę o rozmowę sam na sam, może jakaś kolacyjka przy świecach. Powiedz, że chcesz z nią porozmawiać tak od serca. Ona może nie umieć rozmawiać o tym co ją boli. Ba ona może nawet nie wiedzieć dlaczego się tak zachowuje. Ale Ty pytaj się jej np. "Kochanie dlaczego mnie nie chcesz? Może nie jest Ci ze mną dobrze w łóżku, może chciałabyś inaczej, czy mnie już nie kochasz, itp." Przecież my nie wiemy co jej siedzi w głowie. To ona musi Ci to powiedzieć. I nie odpuszczaj aż się dowiesz. Bo jak będziesz wiedział to i naprawić będzie można. Jeśli ją kochasz to znajdziesz sposób i wytrzymasz. Nie samym sexem człowiek żyje. Powiedz jej, że Cię to boli, że ona Cię odrzuca. Że potrzebujesz jej bliskości. W końcu że jeśli kocha to powinna wziąć pod uwagę Twoje potrzeby. Że chciałbyś wspólnie rozwiązać ten problem. No i na pewno musisz ją przeprosić za te flirty. Tylko nie wiem czy samo przepraszam wystarczy.

75

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

After

Musisz jaśniej, bo ja naprawdę szczerze piszę, więc nie kumam o co ci chodzi.

76

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nie kumasz, widzisz ja to wychwyciłem
Najpierw piszesz:

Nie chciałam sexu bez uniesień, takiego mechanicznego. To było dla mnie upokarzające. Ja się po tym czułam jak by mnie mąż zgwałcił. Płakałam. On nie miał bladego pojęcia, o co mi chodzi i odpuścił temat. Nie zdradził. Dał mi czas,dużo czasu. Tyle czasu, że o mało nie oszalałam , bo poszło w druga stronę: "Dlaczego on mnie nie chce?". Oj chłopie co ja musiałam za przebiegły plan wymyślić, żeby mężulka ze śpiączki obudzić.

Pomijam okres narzeczeństwa wink bo tam było osiem razy po dwa razy ….. smile

Powiedz czy prawdziwy facet w sytuacji gdy żona chora, dziecko może umrzeć, firma bankrutuje, to co wtedy fiu.em myśli?
Facet tez człowiek i serce i rozum ma. A jak facet ma problemy to sexu mu się nie chce.
Najpierw ja nie mogłam, potem nie chciałam, potem on nie mógł, a jak ja chciałam, to się musiał do kupy wziąć i postarać żeby dać mi to czego chcę………………………………………………….. Ja nigdy nie zadowalam się w życiu namiastką.
Znam swoją wartość.

potem nie chciałam, potem on nie mógł, a jak ja chciałam, to się musiał do kupy wziąć i postarać żeby dać mi to czego chcę.

To jak w końcu było?

Oj plączesz się dziewczyno straszliwie….. On się musiał zadowolić, Ty już tak nie za bardzo co?

77 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-05 14:53:51)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
nautilius napisał/a:

tłumaczenia są typu" tez chce seksu ale nie wiem co się dzieje, co ja mam z tym zrobić, przecież się nie zmusze

Wierz mi, może tak być. Ona sama może nie wiedzieć dlaczego. Tu tylko specjalista pomoże.

Gdyby była taka cwana jak tu niektórzy piszą, to co by jej zależało"ulżyć mężowi".
Pomyślałaby "a niech się chłop ucieszy, a ja będę mieć święty spokój i wygodne życie".

Nie robi tego bo naprawdę nie da rady. To jakby zadać gwałt samemu sobie. Ale trzeba to przeżyć żeby to zrozumieć.

Są takie okresy w życiu kobiet i mężczyzn, że chcą ale nie potrafią (poczytajcie inne wątki).

78 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-05 14:55:56)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

After

Piszę jak było, a było i tak i tak, czy to takie dziwne?

A co u ciebie w sypialni zawsze taka sama temperatura jest?

79

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

After

To nie jest wątek o nas.
Nie mam powodu kłamać.
I nie podejrzewam o kłamstwa innych na forum. Po co mieli by to robić, przecież są anonimowi.

Napisałam dla Nautiliusa, bo w pewnym okresie swojego życia miałam tak jaj jego zona, chciałam a nie potrafiłam, i wierz mi że mąż nie wypomniał mi tego ani razu.

80

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Jak napisała Nektarynka53 chyba jestem w patowej sytuacji.

Moje rozmowy wyglądały spokojnie na początku jej, a po chwili " znów się zaczyna jest teraz dobrze nie kłócimy się a ty zaczynasz, znów będę ta najgorsza." normalnie nie mogę i boję się powiedzieć o swoich odczuciach.
Dobrze źle zrobiłem, jestem tego świadom, ale robiłem wszystko by było dobrze. Ale i ona ma na sumieniu coś. Byliśmy u znajomych i poszliśmy na imprezę do klubu, podchodzę aby z nią tańczyć a ona " przecież my nie umiemy się bawić" i mnie odepchnela. Dwa miesiące później, była z ta sama koleżanka na imprezie, pech chciał ze znajomy widział ja jak za dobrze bawiła się z jakimś gościem. Poczułem się mocno urażony. Wybaczylem, ale one nie potrafi.

81

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Już próbowałem takich rozmów. Dokładnie robiłem tak jak pisze lilka787

82 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-11-05 15:12:03)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
nautilius napisał/a:

Jak napisała Nektarynka53 chyba jestem w patowej sytuacji.

Moje rozmowy wyglądały spokojnie na początku jej, a po chwili " znów się zaczyna jest teraz dobrze nie kłócimy się a ty zaczynasz, znów będę ta najgorsza." normalnie nie mogę i boję się powiedzieć o swoich odczuciach.
Dobrze źle zrobiłem, jestem tego świadom, ale robiłem wszystko by było dobrze. Ale i ona ma na sumieniu coś. Byliśmy u znajomych i poszliśmy na imprezę do klubu, podchodzę aby z nią tańczyć a ona " przecież my nie umiemy się bawić" i mnie odepchnela. Dwa miesiące później, była z ta sama koleżanka na imprezie, pech chciał ze znajomy widział ja jak za dobrze bawiła się z jakimś gościem. Poczułem się mocno urażony. Wybaczylem, ale one nie potrafi.

Nautilius,
Ona nie potrafi wybaczyć, bo w przeciwieństwie do Ciebie ma na Ciebie wywalone.
Rozumiesz, że Twoje uczucie, emocje i frustracje nie mają dla niej większego znaczenia?
Rozumiesz, źe brakuje jej empatii dla Ciebie?

Ja napiszę wprost: jesteś robiony w bambuko i trochę naiwnie wierzysz, że "nie" na Twoje umizgi ma źródła w Tobie, bo pożwoliłeś, aby Twoja żona Tobie to wmówiła.
Jasne, że czasami można nie mieć ochoty na seks po trudnym dniu lub gdy mamy sporo zmartwień na głowie, ale jeśli ktoś notorycznie miesiącami, czy latami odmawia seksu, to taka sytuacja wychodzi daleko poza normę i normalność.

Jak dla mnie powinieneś się zdobyć na postawienie sprawy na ostrzu noża i albo problem wspólnie rozwiązujecie, albo się rozstajecie.
Bo powtórzę się, że macie problem w małżeństwie i to nie są Twoje wyimaginowane problemy.

83 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-05 15:11:59)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
nautilius napisał/a:

J
Wybaczylem, ale one nie potrafi.


To że tańczyła z innym, to nic nie znaczy i to nie to samo co flirt.

Jak ja niedawno tańczyłam z innym, to mój mąż podszedł i pocałował mnie namiętnie przy wszystkich i to był koniec tematu, byłam zadowolona że jest
zazdrosny.

Kobiecie jest trudno wybaczyć flirt, mężczyznom o wiele łatwiej ( tak piszą na forach).
Ja nie wiem czy bym wybaczyła.

Wydaje mi się, że Wy nie przepracowaliście tematu Twoich flirtów i Twoja żona ma o to żal do Ciebie.

Najpierw musicie rozwiząć ten problem. Powiedz jej, że bez specjalisty nie dacie rady. I módl się żeby to fachowiec a nie patałach był.

84

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

To nie był zwykły taniec. I nie w momencie gdy przy tej samej koleżance mnie odpycha i tańczy z innym.

85

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Kobiety robią różne głupie rzeczy, żeby ukarać mężczyznę.

Robi tak bo cierpi i chce na siebie zwrócić uwagę.

Bo chce żebyś ją kochał taką jaka jest (BEZWARUNKOWO).

ZRESZTĄ INNEJ MIŁOŚCI NIE MA.

Nautilius , a może ona nie czuje się kochana?

86

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

To trzeba ja zapytać.  Nie wiem. Jednak robie naprawdę co mogę.wiele rad jakie dajecie w zasadzie już to robiłem..

87

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
Przyszłość napisał/a:
nautilius napisał/a:

Jak napisała Nektarynka53 chyba jestem w patowej sytuacji.

Moje rozmowy wyglądały spokojnie na początku jej, a po chwili " znów się zaczyna jest teraz dobrze nie kłócimy się a ty zaczynasz, znów będę ta najgorsza." normalnie nie mogę i boję się powiedzieć o swoich odczuciach.
Dobrze źle zrobiłem, jestem tego świadom, ale robiłem wszystko by było dobrze. Ale i ona ma na sumieniu coś. Byliśmy u znajomych i poszliśmy na imprezę do klubu, podchodzę aby z nią tańczyć a ona " przecież my nie umiemy się bawić" i mnie odepchnela. Dwa miesiące później, była z ta sama koleżanka na imprezie, pech chciał ze znajomy widział ja jak za dobrze bawiła się z jakimś gościem. Poczułem się mocno urażony. Wybaczylem, ale one nie potrafi.

Nautilius,
Ona nie potrafi wybaczyć, bo w przeciwieństwie do Ciebie ma na Ciebie wywalone.
Rozumiesz, że Twoje uczucie, emocje i frustracje nie mają dla niej większego znaczenia?
Rozumiesz, źe brakuje jej empatii dla Ciebie?

Ja napiszę wprost: jesteś robiony w bambuko i trochę naiwnie wierzysz, że "nie" na Twoje umizgi ma źródła w Tobie, bo pożwoliłeś, aby Twoja żona Tobie to wmówiła.
Jasne, że czasami można nie mieć ochoty na seks po trudnym dniu lub gdy mamy sporo zmartwień na głowie, ale jeśli ktoś notorycznie miesiącami, czy latami odmawia seksu, to taka sytuacja wychodzi daleko poza normę i normalność.

Jak dla mnie powinieneś się zdobyć na postawienie sprawy na ostrzu noża i albo problem wspólnie rozwiązujecie, albo się rozstajecie.
Bo powtórzę się, że macie problem w małżeństwie i to nie są Twoje wyimaginowane problemy.

Autorze, zastanow sie nad tym. Nie bede Ci niczego sugerowal ale post powyzej pokazuje jedna rzecz, z ktorej chyba najtrudniej zdac sobie sprawe. Osoba "zdradzona", "odsunieta", "ignorowana" czesto czy prawie zawsze zyje w takim obrazie, ze druga osoba robiac krzywde nam zaluje, liczy sie z nami, itp. A jesli jest odwrotnie? Jesli nie zaluje? Jesli nie liczy sie? Wtedy, stawia to nasze dzialania w zupelnie innej pozycji. One sa wtedy bezsensowne. Bo jesli np. ktos nie oczekuje naszego wybaczenia, to nasze dzialania w kierunku wzbudzenia w nim poczucia winy do nas, sa z gory skazane na porazke. Jesli nie ceni malzenstwa jako relacji dwojga ludzi, to walka o te relacje bedzie skazana na porazke (np. ta osoba bedzie patrzyla na utrzymanie status quo materialnego). Itp. I wiem po sobie ze tego nie da sie tak latwo zauwazyc. Ba, moze wcale nie jest to mozliwe. Bo nie majac doswiadczenia, bedziemy raczej patrzec na kogos przez przymat swojego myslenia. Wiedza o tym jak ktos mysli naprawde stawia pod znakiem zapytania skutecznosc naszych dzialan. Widzisz, np. ja sie dowiedzialem ze slow (co bylo dla mnie szokiem) i nigdy chyba bym sie tego nie mogl domyslec. Bo osoba pokrzywdzona myli, czuje, wydaje jej sie ze wszyscy naokolo to widza, czuja. A z reguly odwrotnie, maja to w dupie.

Potem widzisz ze zyjesz z kims innym niz sobie wyobrazales. Ale czy chcesz z ta osoba swiadomie zyc dalej. Wybor musi zalezec wlasnie od Ciebie a nie od tej drugiej osoby. Oczywiscie osoba "zagrozona" moze zaczac sie zachowywac inaczej, ale chyba latwo jest ocenic z czasem, prawdziwosc i stalosc takich intencji.

88

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Oj sam widzisz jakie ona ma do Ciebie podejście. Dlatego przestań się troszczyć, przestań ją adorować i być dobry i nie chodzi i o jakieś chamskie zachowania. Po prostu chłód i obojętność.  Zobaczysz jakie to efekty przyniesie.
Kolacje, prezenciki itd. tylko Cię bardziej pogrążą tz. poczujesz się jeszcze bardziej odrzucony a ona będzie zadowolona, że latasz za nią jak piesek.

89

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Afeter

Jeszcze ci coś napiszę (choć wątek nie o nas, ale cicho sza)

On nie wypomniał. Ale co się ode mnie nasłuchał, że mnie nie chciał. Rok to trwało, zanim wybaczyłam. Bo kobiety i mężczyźni są inni. A on mnie kocha taką jak jestem (czytaj trochę nie teges po ch.jowym dzieciństwie). Zawsze taka byłam i jestem. Zna mnie. On ma inne wady które ja zaś akceptuje i nie zmieniam go, bo też kocham go jakim jest.

90

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
lilka787 napisał/a:

Kobiety robią różne głupie rzeczy, żeby ukarać mężczyznę.

Robi tak bo cierpi i chce na siebie zwrócić uwagę.

Bo chce żebyś ją kochał taką jaka jest (BEZWARUNKOWO).

ZRESZTĄ INNEJ MIŁOŚCI NIE MA.

Nautilius , a może ona nie czuje się kochana?

Lilka,
Ja wierzę w Twoje dobre intencje, ale czy nie widzisz, że robisz tutaj trochę krecią robotę.
Autor wątku jest tak mocno przestraszony możliwością rozpadu swojego związku, że łapie się jedynej deski ratunku, która są Twoje posty, racjonalizujące postępowanie żony Autora.
Twoja sytuacje jest tylko na ogólnym poziomie zbliżona do sytuacji Nautiliusa. W jego przypadku nie ma przewlekłego stresu związanego z problemami w pracy, nie ma dziecka, którego ciężka, zagrażającą życiu choroba odbiera entuzjazm i spontanicność. Szanuję Twoje doświadczenia, ale one nijak nie przystają do tutejszego przypadku.
A teraz jeszcze robisz z żony Autora niezaradną, nieświadomą dziewczynkę, która nie potrafi wyartykułować swoich emocji i prowadzi LATAMI dziwne gierki.

91 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-05 15:48:20)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

OK Przyszłość już spadam

Napisałam, bo ja myślałam i mówiłam w pewnym momencie mojego życia tak jak jego żona.

Dlaczego nie bierzecie pod uwagę faktu, że to jest możliwe tak się czuć: CHCĘ A NIE MOGĘ, i nie wiedzieć DLACZEGO.

Tak człowiek może tak mieć że nie potrafi wyartykułować swoich emocji. Ja do dziś nie wiem dlaczego się tak wtedy czułam.

Ja tak miałam, ale mój mąż nie flirtował w tym czasie z innymi, bo jak sam powiedział, sex nie jest w życiu najważniejszy.

To flirtowanie zepsuło moim zdaniem możliwość naprawy tej sytuacji z sexem.

Gdyby mój mąż flirtował, to nie wiem czy dziś bylibyśmy małżeństwem. Jakoś ciężko mi idzie wybaczanie.

Uważam, że to akurat dobre dla dyskusji, że się różne poglądy prezentuje, a nie tylko jednostronne.

Wy co nie przeżyliście tego to wiecie lepiej ode mnie?

Ja nie wiem jaka jest żona Nautiliusa, ja jej nie oceniam ani jego.

Piszę tylko i wyłącznie z pozycji osoby która kiedyś się tak czuła.

Jak jest wie tylko Nautilius, co zawalił, co ona zawaliła. Jak będzie chciał to naprawi.

92

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Lilka787 ale problemy zaczęły się przed flirtem.

93

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nautilius czy zależy Ci na niej, kochasz ją? Chcesz właśnie ją a nie inną? Czy wolałbyś mieć inna żonę? żeby to była inna dziewczyna? Odpowiedz szczerze.

94 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-05 16:24:49)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nautilius poczytaj wątki o aseksualności.
Ja czytałam i powtarzał mi się jeden schemat.
Przed ślubem OK w sexsie, a po wspólnym zamieszkaniu "blokada".
I to dotyczyło w takim samym stopniu kobiet i mężczyzn.
W przypadku jednej dziewczyny było tak, że miała super kochasia w łóżku, wszystkie bajery, ful wypas. Jak tylko zamieszkali, on nie chciał się kochać, mało tego nie potrafił (a u faceta to jeszcze gorzej wiesz dlaczego). Prosiła , błagała, cuda wianki z forum stosowała. Nic nie pomogło. Odeszła. Oni nie byli małżeństwem. Jak tylko zamieszkali osobno, wrócił im sex stulecia.
Ja widzę w tym jakiś schemat, ale dlaczego tak jest nie wiem. Tu tylko specjalista może pomóc.

(wiem After Ty tego nie zrozumiesz, że przed ślubem to "daje", a potem to nie)

Wiecie, co ja myślę, po co człowiek odmawiałby sobie przyjemności gdyby nie musiał. Czasem to taki wewnętrzny przymus, w stylu muszę siebie ukarać, muszę zadać sobie cierpienie, bo nawet od cierpienia można się uzależnić. Może nawet ja tak miałam.

Co nie znaczy, że żona Nautiliusa tak ma, ale nie znaczy też że go nie kocha i jest z nim ...no właśnie dlaczego z nim jest?

Ludzka sexualność jest zbyt skomplikowana, żeby wkładać wszystkich do jednego wora.

95

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nie tak sobie to wyobrażałem. Jest inna osoba niż przed ślubem. Staje się mi obca.

96

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Czasem słyszy się o tym, że kobiety tak naprawdę sa oziębłe, że w odróżnieniu od mężczyzny ciężko jest im osiągnąć satysfakcję w łóżku itd. Wielu już było mężów, którzy uwierzyli w takie bajki i mysleli sobie "no cóż, ta kobieta bardzo mnie kocha, ale trochę szkoda, bo w łóżku jest dość oziębła itd.". Tymczasem cześto zdarzało się tak, że ta z pozoru bardzo oziębła kobieta nagle spotkała tego swojego i szok- przestawała być oziębła. Zamieniała się w namiętną kochankę, nawet sama była tym zdziwiona. Nie twierdzę, że twoja zona ciebie zdradza, jednak uważam, że ty, jako mężczyzna na pewno jej nie pociągasz. Stąd te jej uniki. Może ona nawet sama nie wie dlaczego tak jest- niekoniecznie musi być w tym wszystkim wyrachowana. Zwyczajnie jest- ty nie pociągasz jej jako facet i tyle. Jesli w jej zyciu zdarzy się tak, że spotka faceta, który będzie na nią działał, to jej oziębłość nagle przestanie istnieć. I nie będzie potrzebowała żadnej terapii, by tak było ani żadnych rozmów albo nacisków, gróźb, próśb czy czegoś w tym stylu. Autorze nie mam pojęcia dlaczego ona za ciebie wyszła, ale ewidentnie nie jesteś facetem dla niej. Nie łaź za nią, nie wpraszaj się, nie naciskaj, bo nie ma nic gorszego, jak opędzanie się od namolnej osoby. Gdyby ona chciała kochać się z tobą, to by to robiła- tu nie ma żadnej wyższej filozofii.

97 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-05 16:42:34)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nawet jeśli tak jest, że staje się obca, ale Ty ją kochasz to nie poddaj się. Jeśli ją kochasz to się nie poddaj! Walcz o nią dla niej samej , dla Ciebie i dla Was.
Jeśli będziesz walczył to wygrasz. Nie takie kryzysy ludzie przechodzili. Co Ci szkodzi zawalczyć. Przynajmniej będziesz miął czyste sumienie, że zrobiłeś wszystko co mogłeś.
Ja bym zrobiła tak. Codziennie rozmowa typu, dlaczego? czuję to i to, ranisz mnie? powiedz dlaczego, chcę wiedzieć, jak nie powiesz to nie ruszymy z miejsca, mało tego ja bym wojnę zrobiła, każdego dnia, może to nią wstrząśnie. Tylko bez obelg. Po prostu mówisz co czujesz. Może potrzebuje takiego impulsu. I tak bez końca mielę temat, bo rozumiesz ona te myśli od siebie odsuwa ona nie chce wiedzieć dlaczego, bo może to ją boli, ale ty na to nie pozwól. A jeśli to nic nie da to powiedz, że albo terapia, albo rozwód. Może wtedy oprzytomnieje. Musi stać się coś co ją wyrwie z tego cholernego marazmu.

Jak się walczy to się i wygrywa. Przebiegnij myślami wstecz, ile razy przegrałeś gdy walczyłeś. No właśnie. Ani razu, ja też. Tylko żeby walczyć musi nam bardzo zależeć, w tym przypadku trzeba po prostu kochać. Jeśli chcesz poczuć smak zwycięstwa to walcz. Tylko to co zdobyte wysiłkiem jest naprawdę coś warte. Jeśli kochasz to walcz, jeśli nie to odpuść.

Ja życzę WAM żebyście byli ze sobą szczęśliwi.

98

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Dokladnie. Moze to byc nieuswiadomione, moze byc swiadome a moze byc elementem gry. Wszystko to jest jednak u kogos w glowie.

99

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
oliwia9195 napisał/a:

Czasem słyszy się o tym, że kobiety tak naprawdę sa oziębłe, że w odróżnieniu od mężczyzny ciężko jest im osiągnąć satysfakcję w łóżku itd. Wielu już było mężów, którzy uwierzyli w takie bajki i mysleli sobie "no cóż, ta kobieta bardzo mnie kocha, ale trochę szkoda, bo w łóżku jest dość oziębła itd.". Tymczasem cześto zdarzało się tak, że ta z pozoru bardzo oziębła kobieta nagle spotkała tego swojego i szok- przestawała być oziębła. Zamieniała się w namiętną kochankę, nawet sama była tym zdziwiona. Nie twierdzę, że twoja zona ciebie zdradza, jednak uważam, że ty, jako mężczyzna na pewno jej nie pociągasz. Stąd te jej uniki. Może ona nawet sama nie wie dlaczego tak jest- niekoniecznie musi być w tym wszystkim wyrachowana. Zwyczajnie jest- ty nie pociągasz jej jako facet i tyle. Jesli w jej zyciu zdarzy się tak, że spotka faceta, który będzie na nią działał, to jej oziębłość nagle przestanie istnieć. I nie będzie potrzebowała żadnej terapii, by tak było ani żadnych rozmów albo nacisków, gróźb, próśb czy czegoś w tym stylu. Autorze nie mam pojęcia dlaczego ona za ciebie wyszła, ale ewidentnie nie jesteś facetem dla niej. Nie łaź za nią, nie wpraszaj się, nie naciskaj, bo nie ma nic gorszego, jak opędzanie się od namolnej osoby. Gdyby ona chciała kochać się z tobą, to by to robiła- tu nie ma żadnej wyższej filozofii.


To dlaczego z nim jest?
W imię czego się tak męczy?

100 Ostatnio edytowany przez After (2015-11-05 17:36:48)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

U....
Im więcej piszesz, tym ciekawszych rzeczy na jej temat się dowiadujemy...
Ostro gra widzę z Tobą... I kompletnie ma w dupie, jak się możesz czuć...
Uważaj jednak...
Jak powiedział klasyk, kobiety i w miłości, i w zemście są zabójczo skuteczne...  smile

Co ja mam Ci jeszcze napisać ponadto co napisałem..
Czas Nautilius podjąć decyzję, Decyzję najlepszą dla Ciebie..
Bo z tej mąki chleba to na bank nie będzie
Jakakolwiek by ona nie była, w tym chorym układzie jesteś jedynym ogniwem zdolnym do działania.  A jako, że jednak ja uważam Ciebie w przeciwieństwie do niej za mężczyznę, pora na zdecydowane kroki z Twojej strony.
Bo to, że robi Ciebie w bambusa, to pewne...
Tylko trzeba dojść, kto za tym stoi..
Póki co tak jak napisałem, szykuj się do ewakuacji,
Zabezpiecz się zarówno finansowo, jak i dowodowo..

Nie daj się jej wodzić za nos. Pamiętaj,
Masz do czynienia z kobietą, a to znaczy dla Ciebie tyle, że nawet jak ma Ciebie i to co i jak czujesz, zawsze chce mieć sytuację pod kontrolą oraz mieć ostatnie zdanie..
Jesteś młody, masz jeszcze całe życie przed sobą. Zdołasz ułożyć sobie jeszcze życie na nowo. Na pewno spotkasz kobietę, z którą będziesz szczęśliwy..
Decyzja należy do Ciebie Nautilius.
Bo to Twoje życie, a nie nasze.
Ja wiem jak to jest. Człowiek jak głupi karmi się nadzieją, że może jednak...
Niestety, zmartwie Cię. Tutaj raczej jej trzeba się pozbyć..
Lepsze szybkie cięcie niż cierpienie bez końca..
Decyduj Mężczyzno
Nie pozwól jej decydować za Ciebie i niczego ani się nie wstydź, ani się nie bój...
Życie  premiuje ludzi odważnych, nigdy tchórzy, którzy zawsze kończą marnie ..

Nautilius, przecież napisałem, że jak wielu facetów przed Tobą łudziłeś się, że ona popo ślubie się nie zmieni...
Jawidzisz, one się zmieniają i nie koniecznie w te stronę, w którą byśmy tego chcieli czyli na plus.
Mąż Lili też się pewno się łudził . I nawet osiem lat no seks go nie obudziło
Oby go nie otrzeźwiło trzęsienie ziemi...
Pisz, pisz lili, też jesteś ciekawym przypadkiem smile

lilka
Zaspokoję Twoją ciekawość. U mnie w sypialni panuje komfort termiczny tongue
Pytasz czemu z nim jest?
Bo póki co jej taki układ pasuje, a nie trafiła na inną opcję. Nie puści gałęzi, na której siedzi dopóki ma z tego korzyści
Jako kobieta to powinnaś to doskonałe wiedzieć. To się nazywa w filozofii greckie pragmatyzm

101

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Lili, a co ty najlepszego opowiadasz? Jak ty sobie to wszystko wyobrażasz? Proponujesz autorowi jakąś walkę. To ja się ciebie pytam- o jakiej ty walce mówisz? Czy ten facet jest na wojnie, żeby musiał walczyć? jego zona od czterech lat robi jawne uniki, żeby tylko nie uprawiać z nim seksu, a on ma walczyć? No bez przesady. Napisałas, że on powinien codziennie rozmawiac z tą kobietą i tłumaczyć jej pewne rzeczy, jak krowie na rowie. No tego by jeszcze brakowalo. Ja dostałabym szału, gdyby łaził za mna facet, który mnie nie pociąga i dzień w dzień opowiadałby mi o tym, jak to jest nieszczęśliwy przeze mnie i że ja powinnam chodzić z nim do łóżka i jeszcze merdać ogonkiem. Toż uciekałabym na kilometr na widok takiego faceta, bo mialabym go powyżej dziurek w nosie.
Ta kobieta nie chce uprawiac seksu ze swoim mężem i tyle. Nie jest ona osoba chorą, żeby miała jakies podstawy do tego, by unikac seksu- zwyczajnie jest, autor nie działa na te kobietę, jako facet. Zdarza się przecież.
a dlaczego z nim jest i męczy się?
No cóz- może póki co nie ma ona żadnego innego pomysłu na zycie, to siedzi na tyłku i jest pasywna.
Autorze wyczerpałeś już chyba swoja cierpliwosć i widzisz chyba, że jesteś niemiłym gościem, że twoja wizyta w tym związku nieco się przedłuzyła. Pora działać. Może i podobasz się innym kobietom, ale co to zmienia w twojej sytuacji? Tej konkretnie kobiecie raczej się nie podobasz. Dobrze, że nie macie dzieci.

102

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Może to Tobie pomoże.
Bo pisałeś, że ma kiepski kontakt z matką, która jest zimna i apodektyczna....
To jest z tekst ze specjalistycznego forum dotyczącego osób z syndromem DDD..

Jaki zestaw cech osobowości/charakteru posiadają wg Ciebie typowe osoby toksyczne?

Wg mnie osoba toksyczna to taka, która, robi sobie dobrze cudzym kosztem i uczyniła z tego sposób na życie i zaspokajanie swoich potrzeb. Jest w dużym stopniu pozbawiona empatii, często cierpi na niedorozwój uczuć wyższych. Stosuje głównie niedojrzałe sposoby radzenia sobie z trudnymi sytuacjami emocjonalnymi np. wyparcie, projekcja, podejście czarno-białe itp. co prowadzi do tego, że przerzuca odpowiedzialność za swoje zachowanie na innych (to może być nieświadome), albo po prostu nie przejmuje się krzywdą wyrządzaną innym a nawet do niej dąży (przemoc świadoma) lub jej świadomość wypiera. Często ma niską samoocenę i buduje ją nie w oparciu o docenienie siebie, ale np. w porównaniu z innymi – więc musi otoczenie poniżać by czuć się lepiej; pielęgnując zewnętrzny wizerunek – typowo narcystyczne zachowania; domagając się ciągłego doceniania i głaskania po główce, usprawiedliwiania.

Każdemu mogą zdarzyć się toksyczne zachowania, natomiast osobiście tą nazwę rezerwuję dla osób, dla których to stały sposób postępowania.

Zdrowa relacja w jakiś sposób wzbogaca obie strony. Oczywiście czasem jedna osoba więcej daje, czasem druga, wymiana następuje na różnych płaszczyznach i niektórzy doceniają wszystkie, inni nie, ale w ostatecznym rozrachunku obie strony są na plusie. Nawet jeśli relacja jest raczej jednostronnie korzystna np. matka zajmuje się upośledzonym dzieckiem, to wchodzi w to świadomie – wiedząc w co się pakuje, że zwrotu w tej samej formie nie dostanie, ale wysiłek jest głównie fizyczny, a psychicznie można się z sytuacją oswoić i nawet nauczyć cieszyć relacją taką jaką jest. W relacji z toksyczną osobą nie ma grania w otwarte karty, choć sytuacja jest dla jednej strony niekorzystna. Toksyk bierze co chce i kiedy chce, nie oglądając się na innych. Wykorzystuje innych na swoich zasadach, a oni tak traktowani tracą siły.

Osobiście nie spotkałam toksyka – radosnego optymisty. Za to generatory negatywnej energii – wielu. Czasem toksyk nawet nie poniża, ale samą swoją obecnością obdziera człowieka z sił i wiary w to, że będzie dobrze. Jest to też forma manipulacji – biadoląc zyskuje uwagę, próbę przekonania go, że wcale nie jest tak źle, zachęcanie go by coś zrobił ze swoim życiem – z czego oczywiście nie skorzysta, ale my wyjdziemy od niego na czworakach przekonani, że jest kryzys, pewnie zaraz nas wyleją (choć przyszliśmy się np. pochwalić o podwyżce), mąż pewnie zdradza, bo wszyscy zdradzają, przyjaciółki to harpie itp. itd.. Z dystansu widać, że tacy ludzie podkopują siły otoczenia, by nie osiągnęli oni zbyt wiele i by toksyk na ich tle nie wyglądał gorzej. Albo nie wierzą, że mogą dostać miłość/zainteresowanie od tak, samoocena im na to nie pozwoli zresztą takiej bezinteresownej miłości przyjąć, więc manipulują tak by dostać to czego chcą – konkretną pomoc, poczucie bezpieczeństwa przez świadomość kontroli bliskich i inne.

Jak należy postępować z takimi osobami?

Zależy od intensywności toksyczności i naszych sił oraz podatności na toksyczne działanie danej osoby.

Osobiście rozróżniam dwa typy osób toksycznych: rokujące – krzywdzące nieświadomie, lub świadomie pracujące nad tym, oraz beznadziejne przypadki, gdzie bez kija nie podchodź, bo jak dasz szansę to ugryzie, a nawet i z kijem nie ma po co i to się raczej nie zmieni. Do obu typów stosuję odmienną strategię.

Do pierwszego jestem w stanie wykazać wiele wyrozumiałości POD WARUNKIEM, że nad sobą pracują, a nawet jeśli jeszcze do tego nie dojrzali, to ogólnie są życzliwi i starają się tak jak potrafią. Sama wiem, że przyjęcie do świadomości, że się kogoś krzywdzi i praca nad zmianą tego trwa, że nie jest łatwo, ale można. Nie mam tolerancji dla toksyków, którzy usłyszeli, że bardzo krzywdzą, dostali informacje gdzie szukać pomocy, ale latami nic z tym nie robią.
Mogę porozmawiać np. z toksyczną teściową, ale na zdrowych warunkach (kiedyś o tym pisałam, nie daje się wciągać w opowieści jak to jest źle), bo ogólnie to życzliwa kobieta, która swoje ograniczenia ma i pewnie ich nie przeskoczy. Ale mnie jej zachowanie za bardzo nie boli, bo to nie moja matka. Mojemu partnerowi niszczy samoocenę, więc on musi ograniczać kontakt i trzymać dystans. Natomiast na każde dziwne teksty jest natychmiastowa reakcja i wie, że zerwałam kontakt ze swoimi rodzicami i jeśli będzie kozaczyć to więcej nas nie zobaczy. Więc się stara, ja to doceniam i pewnie rzeczy puszczam mimo uszu.

Natomiast jeśli druga osoba zupełnie nie szanuje stawiania granic. Koszt psychiczny i czasem zdrowotny utrzymywania takiej znajomości jest duży, a ona nie widzi problemu – jej jest dobrze jak jest, więc nic nie wskazuje na to, by miało kiedyś być lepiej, to moim zdaniem lepiej darować sobie taką znajomość. Być może widmo utraty bliskich skłoni toksyczną osobę do zastanowienia się nad sobą, natomiast niekonieczne. Nie mamy większego wpływu na jej decyzję, za to mamy możliwość i obowiązek chronić siebie. Uleganie toksycznej osobie nie daje nic dobrego. Ona i tak jest nieszczęśliwa, bo to co od nas dostaje działa chwilowo, a my opadamy z sił.
--
Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...

103

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Lili787

To wszystko o czym piszesz, już przerabiałem!!! i jak pisze oliwia miałem wrażenie, że właśnie im częściej mówiłem tym gorzej. I tak w sumie faktycznie było!!!
Ja już tą walkę widzę, że przegrywam. Opadam z sił , sędzia walki nie przerywa a trener nie rzuca ręcznika...ale ja już się osuwam na ziemię...bez sił na stanie...
A wiem co mówię o walkach, bo trenuje sztuki walki. i wiem że już taka sutyacja jest mocno stracona.

Teraz np jest niby ok. jestem daleko, dzwonimy "co u Ciebie" itp. , ale ja się boje cokolwiek mówić...udzielać, wyrażać opinię..bo nie wiem jak to zostanie odebrane.
Dodam, że niestety moja rodzina tak samo ją odbiera... boją się przy niej coś mówić bo nie wiadomo czy nie będzie jakiegoś focha.

Taką sytuacje sprzed roku opowiem. Po świętach pokłóciła się ze swoją matką. I późnie odbiło się to na mnie. Jej matka wcześniej podarowała nam pieniądze na wkład własny do mieszkania. pytam po kłótni jej z matką, czego ona oczekuje od niej, i ode mnie bo przecież teraz odbija się nastrój na mnie. Zasugerowała mi że mamy oddać jej matce pieniądze bo ona nie chce byc od niej uzależniona bo niby jej matce na tym zależy aby pokazać jaka to jej córka nieporadna. Ja mówię że bez sensu, dała i tyle, i że nie mam tylu pieniędzy a w kredyt nie będę się pchać. To była wielka awantura. I nie docierało do niej z czego mam to dać. nawet jak sugerowałe odkładanie pieniędzy, to mówiła że nie, ma być teraz u już!!

Nie wtyrzymałem wtedy i wyjechałem z domu na resztkę urlopu. Nie chciałem jej widzieć. i co...znoów ja pierwszey odezwałem się do niej zadzwoniłe. później wróciłem bo do pracy trzeba było iść. niby przeprosiła, wiedziała co źle zrobiła ale ... marazm jest nadal. Ja po prostu przestałem się czuć przez nią pożądany, przestałem czuć sie fajny dla niej. Jestem bo jestem, jest stabilnie, bezpiecznie i tyle.
Seks nie jest najważniejszy  macie racje. ale od wypłaty do wypłaty albo i rzadziej i bez fajerwerków...to słabo.. tym bardziej że ja fajerwerki znam.

104

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nie jest to oczywiście żadną regułą, ale nie bez powodu mówi się młodemu chlopakowi, żeby przyjrzał się matce swojej dziewczyny, zanim zdecyduje się na ożenek z tą dziewczyną. Chodzi i o wygląd, i o charakter, ale przede wszystkim o sposób bycia, jako kobiety. Twoja teściowa jest zimną i niedostepną emocjonalnei osobą- twoja żona też taka jest a z czasem bedzie coraz bardziej podobna do matki. To nic, że w gruncie rzeczy ona tej matki nawet za bardzo nie lubi- ona i tak staje się swoją matką, a ty już to widzisz. Za dekadę bedziesz miał zgorzkniałą i wiecznie nachmurzoną jędzę pod swoim dachem. Nigdy nie bedziesz wiedział jak ona zachowa się w danej sytuacji. Nie pasujesz do tej kobiety- ona powinna mieć chłopa o twardej łapie, który od czasu do czasu postawiłby ją do pionu. jesli pasuje ci takie życie, to zostan w tym małżeństwie.
After napisał ci sporo na temat toksycznych osób- przeczytaj to sobie, bo on słusznie zwrócił ci uwagę na toksyczność tej kobiety. Nie wiadomo jak ona działaby na innego faceta, może podobałaby się komuś, jako taka, ale to bez znaczenia, bo na ciebie ona działa destrukcyjnie. Masz jedno życie i masz prawo ulożyć je sobie tak, byś był szczęśliwy. Odpuść sobie rozmowy z tą kobieta, bo ewidentnie rozmawiacie na innych falach. Czekałeś cztery długie lata- dziś czujesz się wykończony i wypompowany tym małżeństwem. Pora wyciągnąć wnioski i ruszyć do działania.
I jeszcze na jedno zwrócę ci uwagę- załóżmy, że wystąpisz do niej z ządaniem rozwodu. Jeśli ona wyczuje u ciebie determinację, no prawdziwą wolę do działania, to możesz byc świadkiem cudu, bo oto zimna ryba nagle przemieni ci się w namiętną kochankę. Ona póki co nie ma żadnego innego pomysłu na zycie, więc będzie zainteresowana tym, bym zatrzymac cię przy sobie. Bedzie więc wiła się i jęczała pod tobą albo na tobie w łóżku. Gdy znowu poczuje się pewna siebie odstawi cię z powrotem na półkę. Dlatego nie spiesz się za bardzo, jesli dojdzie między wami do takiej sytuacji. Możesz wstrzymać się z rozwodem, ale spokojnie obserwuj co będzie dalej. Moim zdaniem i tak nic z tego nie bedzie, bo jaki jest koń, każdy widzi.
W każdym razie o nic się nie obwiniaj i nie daj wmówić w siebie winy. Nie jesteś odpowiedzialny za to, że twoja zona ma taką a nie inną matkę.
aha- napisałeś, że matka pomiata ojcem twojej zony.
No widzisz- taka więc czeka cie przyszłość u boku tej kobiety. Jeśli będzie miał z nia dziecko, to ja z góry współczuję twojemu dziecku, o tobie nawet już nie wspomnę. Źle wybrałeś sobie żonę, bo najwyraźniej jesteście z dwóch różnych bajek.

105

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nautilius
Oliwia ma całkowicie rację

106 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-11-05 20:22:37)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
nautilius napisał/a:

Nie tak sobie to wyobrażałem. Jest inna osoba niż przed ślubem. Staje się mi obca.

Już zacząłeś coś kojarzyć no proszę big_smile. Zmieniła się po ślubie to już jakiś wniosek. Teraz spokojnie, powoli pomyśl KIEDY to ZAUWAŻYŁEŚ. Czy nie było jakiejś sprzeczki/dużych zgrzytów w różnicy światopoglądów (dom, rodzina, dzieci, praca, przeprowadzka).
Wiesz kobiety mają to do Siebie, że "kolekcjonują" urazy (kiedy ich do końca nie wybaczą, ale zgadzają się na stan obecny ze względu na coś np. rodzinę, związek, pracę), które po przekroczeniu pewnego nominału wybuchają ze zdwojoną siłą i coś takiego właśnie u Ciebie występuje. Często, gdy kobieta jest urażona o jednostkową rzecz myśli "no w życiu nie zawsze jest jakby się chciało", po n-tej urazie podejście zmienia się diametralnie "no ile można, tyle razy mówiłam/prosiłam itp.". Kobiety są bardziej odporne na tego typu krzywdy do tzw. czasu. Natomiast mężczyźni od razu biegają gdy zauważą "cięższą" sprawę, czyli wartą zachodu, która mogła ich urazić (niektórzy nawet panikują lub nazbyt agresywnie do tego podchodzą - wybuchają).
Jej błąd, że jak była ta pierwsza uraza to nie pozwoliła Sobie na "ukazanie" tego jak rzeczywiście się czuła tylko dusiła w Sobie część tejże urazy. Czy jesteś całkowicie winien zaistniałej sytuacji - oczywiście, że nie i nie daj Sobie tego wmówić. Jednak jesteście po ślubie i powinniście znać Siebie jak dwa łyse konie w kwestii sygnałów niewerbalnych. Ja mam tak często, że potrafię w zachowaniu męża wychwycić, czy rzeczywiście wszystko jest ok, czy na teraz chce trochę więcej czasu, a powiedzenie "jest dobrze" zostało użyte w celu uspokojenia sytuacji.

Oliwia9195 nie zgodzę się z Tobą, albowiem Ona nie była taka od początku. Przecież nie można tak nagle zacząć zachowywać się jak rodzić hmm. Albo to się robi od początku i to widać, albo nie. To, że Jej matka jest taka moim zdaniem nie ma za dużo wspólnego w tej kwestii. Gdyby nie było żadnych zgrzytów u Nich w małżeństwie, a Ona zaczynałaby się zmieniać - zgodziłabym się z tym co opisałaś. W takim wypadku Jego żona jest taka z wyboru (nie wychowania/obserwacji wyniesionych z domu). Aż tak daleko nie szukajmy wink, bo możemy dojść do Jej dziadków. Ona jest kowalem własnego losu i robi to co uważa za słuszne.

A specjalistę naprawdę gorąco polecam, bo być może pozwoli On Wam się otworzyć i powiedzieć parę "gorzkich" słów prawdy smile. Oczyszczenie atmosfery to podstawa, bez tego raczej (!) zbyt wiele nie da się zdziałać. Albowiem pozytywne podejście do naprawy to połowa sukcesu wink.

107

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

To co mi przyszło do głowy to, że twoja żona ma depresję. Pogrążasz ją jeszcze tym nakłanianiem do seksu. Myślę, że ona się z tym wszystkim źle czuje. Szkoda mi ciebie. Jesteś chyba bezradny. Twoja żona według mnie potrzebuje pomocy jakiegoś terapeuty bądź psychologa. Takie osoby często stwarzają mylne wrażenie. Są niemiłe, miewają humory, zniechęcają do siebie ludzi. Nie skreślałabym tak od razu żony. Zawsze ty możesz się poradzić jakiegoś specjalisty co możesz zrobić, w jaki sposób jej pomóc. Terapia małżeńska raczej odpada. Może kiedyś. Teraz ona ma chyba inny problem.

108

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

No właśnie problem jest taki, że nie chce iść na jakąkolwiek terapię bo uważa że pewnie powie jej terapeuta ze problem jest tylko z nią. A ona to wie. No masakra jaka. Nawet jak mowie ze może się okazać że to ja jestem winny to nie chce.

109

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
nautilius napisał/a:

No właśnie problem jest taki, że nie chce iść na jakąkolwiek terapię bo uważa że pewnie powie jej terapeuta ze problem jest tylko z nią. A ona to wie. No masakra jaka. Nawet jak mowie ze może się okazać że to ja jestem winny to nie chce.

Musisz zdać Sobie sprawę, że Wy Sobie nie pomożecie, forum może tylko dać "pomysły" jak to ugryźć. Jednak prawdziwą i co najważniejsze rzetelną/bezstronną pomoc (każdy na forum ma własny bagaż doświadczeń, którym się kieruje) otrzymasz u specjalisty. Łatwo nie będzie wiesz mi, ale to jak z chińską medycyną "najpierw musi być źle, aby było dobrze" wink. Nie należy się zniechęcać. Ewentualnie jak terapia będzie szła "opornie" możesz zmienić specjalistę (najlepiej od razu szukaj tych z dobrą renomą/wysokim wskaźnikiem wyleczalności u pacjentów).
No cóż jeśli nie chce - to nic na siłę. Jednak w tym przypadku możesz Sobie powiedzieć, że CHCIAŁEŚ coś zrobić. Może potrzebuje czasu na przemyślenia? Powiedz, że dajesz Jej czas (podaj ile) na przemyślenie całej sytuacji i wówczas oczekujesz ostatecznej odpowiedzi co robicie. Jeśli nadal będzie zawzięcie stała przy Swoim to niestety musisz być stanowczym i nawet podjąć dość radykalne środki. Myśleć o Sobie.

Zastanawia mnie dlaczego z takim uporem ciągle mówi, że wyjdzie na tą złą? Może Ty masz pomysły skąd mogło się to wziąć hmm?

110

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Kompleksy, niska samoocena i niewypały w poprzednich związkach. Niestety jak bylismy jeszcze narzeczeństwem, opowiedziała mi o swoim ex. Mówiła że seks był do dupy, a on mówił że ona jest kłodą. Wierzyłem jej. Jednak po czasie okazuje się że mogłem się mylić... dlaczego.. bo faktycznie jest sztywno, a i ja nie mam już zapału na wygibasy bo po co jak na wszystko jest anty...
mowila że on zarzucał jej brak spontaniczności, że kiedyś było lepiej...u mnie jakby schemat powtarza się...
Szczerze, tyle razy proponowałem tą terapię, i teraz jak tak czytam wasze cenne uwagi to nie wiem czy coś to da. I tak całe życie mamy chodzić na terapię? Moi rodzice tego nie mieli. Było różnie ale radzili sobie sami. Wiem bo i ja im pomagałem jak byłem już starszy.

111 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-05 22:03:40)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
nautilius napisał/a:

Kompleksy, niska samoocena i niewypały w poprzednich związkach. Niestety jak bylismy jeszcze narzeczeństwem, opowiedziała mi o swoim ex. Mówiła że seks był do dupy, a on mówił że ona jest kłodą. Wierzyłem jej. Jednak po czasie okazuje się że mogłem się mylić... dlaczego.. bo faktycznie jest sztywno, a i ja nie mam już zapału na wygibasy bo po co jak na wszystko jest anty...
mowila że on zarzucał jej brak spontaniczności, że kiedyś było lepiej...u mnie jakby schemat powtarza się...
Szczerze, tyle razy proponowałem tą terapię, i teraz jak tak czytam wasze cenne uwagi to nie wiem czy coś to da. I tak całe życie mamy chodzić na terapię? Moi rodzice tego nie mieli. Było różnie ale radzili sobie sami. Wiem bo i ja im pomagałem jak byłem już starszy.

nautilius
Twoja sytuacja jest rzeczywiście nieciekawa. Chyba wybrałeś sobie kobietę-modliszkę, która na potrzeby realizacji swoich pragnień zwabiła ciebie, stając się kinś, kim ty CHCIAŁEŚ ją widzieć. Ale po pewnym czasie odechciało jej się grać. Problem w tym, że wiele kobiet nie widzi dla siebie żadnej sensownej roli w życiu poza byciem żona i matką, więc znajdują "jelenia", który ma zadatki na takowego i stają się mega urocze, chętne i w ogóle jawią się jako spełnienie marzeń. Ale ile można tak grać, więc następuje GAMĘ OVER i pokazują swoje prawdziwe oblicze, które już nie jest zbyt ciekawe i pożądane. Albo w trakcie związku pojawia się inny mężczyzna, który na nią zadziała i okazuje się, że może być inna, że sama jest tym faktem zaskoczona.

112

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

No faktycznie wygląda na to, że całe życie będziesz chodził z nią po różnych psychologach. Bo to nie jest tak, że teraz jakimś sposobem uda ci się ja zwabić na terapię i ona po skończonej terapii wyjdzie, jako całkowicie wyleczona i to na stałe, że troszkę się jeszcze pomęczysz, ale potem będziesz miał wspaniałą żonę. Nic podobnego. Temat terapii będzie wracał do was, jak bumerang.
Ona opowiadała ci o swoim byłym facecie i jak widzisz mówiła prawdę. Wtedy byłeś zielony i kompletnie niedoświadczony, dlatego nie zwróciłeś uwagi na to, co ona ci opowiadała i dlatego nie zwiałeś. Były facet skończył z nią, bo ona leżała w łóżku jak kłoda, że ich seks był beznadziejny. Jak widzisz nie tylko ty masz z nią problemy pod tym względem- były facet przerabiał z nia dokładnie to samo. Następny jej facet też doświadczy tego samego, no chyba że ona trafi w końcu na takiego, który będzie na nią działał. Zważywszy jednak na to, jaką ona ma matkę i jak jej matka traktuje meża, czyli ojca twojej zony, ja uważam, że na tę kobietę zadziała tylko facet z tzw ciężką łapą. Musisz rozważyć czy nadajesz się do takiego życia na dłuższą metę- jak na razie czas pokazał, że raczej nie.
Moim zdaniem masz dość dobrą sytuację, bo nie macie dziecka.

113

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

jest to wysoce możliwe, że nie mam silnej ręki do niej. Kiedyś usłyszałem, że jestem po prostu za dobry. Nie piszę po to aby jakoś się tłumaczyć i odplamić. Tylko że po prostu podobno mam duży bufor cierpliwości. Wynika to też z zawodu jaki mam. Bardzo możliwe, że ona to po prostu wykorzystuje... były już próby straszenia że odejdę jak tak dalej pójdzie, że nie tak miało być... niby się kajała ale i tak to wraca na swoje tory.
A w najmniej oczekiwanym momencie zarzucała mi, że to ja się jej czepiam, że to ja już jej nie kocham, nie pragnę, że wszystko w niej mi nie pasuje. Nie bierze tego pod uwagę, że jak nawet mówię o jakimś problemie który trzeba rozwiązać, to mówie z troską i chęcią poprawy...nie...

Międzyczasie doszły też zaborcze zachowania co do tego że trenuję i lubie sport. Nie zabraniała mi, ale jakoś też nie była zadowolona co było widać. Mam dość leżenia na kanapie. Lubie ruch i koniec. Ostatnio mi pozwala na sporty, w sensie nie ma sprzeciwu. Ale ja już nie wiem czy to szczere, czy tymczasowe...
Dziękuję wszystkim za cenne wskazówki. Wszyscy otworzyliście mi oczy na pewne zachowania, które widziałem a nie wiedziałem jak nazwać i z czym połączyć.
Wiele mi się wyjaśniło.

114

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
nautilius napisał/a:

Kompleksy, niska samoocena i niewypały w poprzednich związkach. Niestety jak bylismy jeszcze narzeczeństwem, opowiedziała mi o swoim ex. Mówiła że seks był do dupy, a on mówił że ona jest kłodą. Wierzyłem jej. Jednak po czasie okazuje się że mogłem się mylić... dlaczego.. bo faktycznie jest sztywno, a i ja nie mam już zapału na wygibasy bo po co jak na wszystko jest anty...
mowila że on zarzucał jej brak spontaniczności, że kiedyś było lepiej...u mnie jakby schemat powtarza się...
Szczerze, tyle razy proponowałem tą terapię, i teraz jak tak czytam wasze cenne uwagi to nie wiem czy coś to da. I tak całe życie mamy chodzić na terapię?


Zależy jak głęboki jest Wasz problem. Niektórzy radzą Sobie po paru tygodniach inni potrzebują paru lat. Zobaczycie na ile zależy Wam na tym związku.

nautilius napisał/a:

Moi rodzice tego nie mieli. Było różnie ale radzili sobie sami. Wiem bo i ja im pomagałem jak byłem już starszy.

Błagam Cię nie porównuj podejścia do życia i poważniejszego traktowania małżeństwa Twoich rodziców do większości "dorosłych" ludzi w obecnych czasach. No właśnie nie mieli tego i Sobie radzili, a TY? Nie radzisz Sobie, ani trochę - nie chcę Cię martwić, ale szukasz porad na forum i z tym nie masz problemu, ale pójść do specjalisty już tak? Zaczynam się zastanawiać czy naprawdę tak szczerze zależy Ci na ratowaniu małżeństwa w takim stopniu jak tutaj nam przedstawiasz? Masz podejście tego typu, że będziesz się starał jeśli będą do tego potrzebne wyłącznie PEWNE ŚRODKI, a innych nie tkniesz. Ludzie kiedyś byli głębsi i za bardzo nie przejmowali się sytuacją, że np. w łóżku jest sztywno - teraz to jakaś rzeźnia, wówczas ważnym było z kim to się dzieje. Kiedyś jak ktoś pozrzędził to przechodziło koło ucha, a nawet partner obracał to w żart (rozładowanie napięcia) - teraz matko nie do przeżycia.
Ludzie teraz są "niedotykalscy" i bardzo łatwo jest ich urazić. Niby lepiej wykształceni, mający wyższe ambicje, ale gdy grunt pali im się pod nogami to nie potrafią nic zdziałać, wziąć czegoś na barki - brakuje poświęcenia w małżeństwie. Dodatkowo z powodu tych urazów dają sobie przyzwolenie na szukanie "ukojenia" poza związkiem. Czy kiedyś ktoś szukał usprawiedliwienia na zdradę? No proszę Cię smile. Wiedział/wiedziała, że to Jego/Jej wina i nie próbował Siebie usprawiedliwiać, jeśli został przyłapany. Przyszedł wiek egoistów - zobacz nawet, gdy kogoś kochamy to tak naprawdę nie pomagamy ze względu na tą osobę tylko, aby nam było lepiej w związku, chodzi o naszą satysfakcję. Zrozum nie te czasy, nie ci ludzie. Nie stosuj starych zasad do gry z innymi pionkami.

115

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Witaj,

Dziwne to wszystko.. jak kobieta kocha to chce seksu z mezem. Nalezy zadac pytanie Czy ona Cie kocha

116

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Witam!!!
Chciałbym opisać wam moją historię.
Sześć lat temu związałem się z dziewczyną. Wiadomo na początku było super, jakieś pierwsze dwa i pół roku.
Póżniej zaczeły się sprzeczki, kłotnie i pierwsze rozstanie. Muszę przyznać że to bardziej była moja zasługa. Byłem nie miły, arogancki.
Po paru miesiącach postanowiliśmy wrócić do siebie. Ja zacząłem pracować nad sobą i było naprawdę dobrze. Przynajmniej Mi się tak wydawało.
Pojechałem na obóz narciarski i kiedy przyjechałem, Ona mówi mi że odchodzi. Dla Mnie szok. Znów liże rany po rozstaniu a tu znów Ona się odzywa. Tym razem byliśmy bardziej asekurantcy i ostrożnie podchodziliśmy do tematu powrotu. Spotykalismy się, Ja przyjezdżałem do niej Ona do Mnieale ona po trzech miesiącach znów postanawia odejść. I sprawa była taka że chciała pożyczyć pieniądze. Powiedziałem że jej pożyczę ze względu na to co nas łaczyło. Zadzwoniłem że je mam i w tym momencie padła Mi bateria. Więc pojechałem, dzwonię do drzwi i pierwsze co Mnie zdziwiło to było to że nie wpuściła Mnie do domu. Patrzę w prawo a z jej okna wychyla się jakiś chłopak. Nogi z waty wiecie o co chodzi. Okazało się że przez te miesiące w których spotykała się ze Mną, jeżdziła także do niego. Mówię do niej że tak się nie robi że to jest podłe. A Ona powiedziała Mi że nie wie co ma robić. Nie wie czy kocha tamtego chłopaka a Mi nie potrafi zaufać bo kiedyś napisałem dosłownie jednego smsa do koleżanki ze studiów za którego od razu przeprosiłem i wyprostowałem sprawę. I ona mówi że przez to ma problem żeby mi zaufać.

117

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

No właśnie, porblem podobny do mojego jeżeli chodzi o smsa.
Ja również sprawę wyprostowałem dość szybko, przeprosiłem i robiłem co mogłem aby było dobrze. A jendak nagle po ponad 2 latach od pierwszej wpadki niedawno zostało to mi wypomniane i słyszę "nie ufam TOBIE". Wtedy zadałem pytanie "po co w takim razie ze mną jest?" ona powiedziała "bo szkoda mi tego co było, a nie wiem jaka bedzie przyszłość, nie mam pewności że będzie dobrze"

NIKT NIE MA, ale jak widać, tłumaczenie jest takie, że kobieta jest skomplikowana, ona ufać wcale nie musi jak Ty wtopisz, ale Ty masz robić wszystko aby było dobrze?
Ja np nie czuję walki o mnie! Nie czułem jak wyjechałem rok temu. Ciągle mam wrażenie że ja szukam rozwiązania problemów.
Ba, a jak mówię co ma zrobić, jak to rozwiązać, jak sobie poradzić, to po jakimś czasie słyszę "Ty nie mów co ja mam robić, będę chciała to zrobie"
Wyszło na to że to ja musze walczyć o związek, mimo braku woli u partnerki:( ona traktuje to "jest bo jest" ech, gubię się.

Szukam pomocy na forum, bo na terapię sam mogę pójść nie boje się, i już znalazłem specjalistę. Ale co z tego jak partnerka nie chce iść? To tak jakby zabrać alkoholika na siłe do AA, on będzie przytakiwał, że będzie walczył a i tak swoje myśli. Najpierw ktoś musi chcieć żeby to miało sens

118

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Dokładnie jest tak jak mówisz. Ja przez ostatni czas mozna powiedziec że robiłem dosłownie wszystko żeby Ją uszczęsliwić. A z jej strony jakos tych starań nie czułem. Najbardziej boli że spotykała się z kimś innym w tym czasie w którym ze Mna sie spotykała. To boli. Mogła być szczera i powiedzieć że ma kogos innego i z nami koniec. Kocham ja nadal ale nie wiem czy teraz Ja byłbym w stanie jej zaufać.

119 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-06 11:11:32)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nautilius

Nektaryna ma rację w tym co pisze.
Przeczytaj jej posty jeszcze raz.

Skoro jesteś sportsmenem to zawalcz o Nią jeszcze ten jeden raz - to znaczy zrób wszystko żebyście poszli na terapię.
To jedyna szansa dla Was. Inne możliwości faktycznie wykorzystałeś.

Jeśli ją kochasz to z pewnością dasz radę.

Ja wiem jedno, ona sama sobie z tym nie poradzi i dobrowolnie na terapię nie pójdzie, tym bardziej, że nastawiacie się na to że ktoś tu jest winien.

Takie sytuacje po prostu zdarzają się w różnych związkach, powody niechęci do sexu są różne. I tych powodów może być kilka,  mogą się też zmieniać w czasie.
Czytałam wątki o aseksualnych partnerach. Sprawa jest poważna i faktycznie tylko trzęsienie ziemni (jak wspomniał After) może wyrwać taką osobę z matni. Inaczej będzie w tym tkwić latami. Nie wiem co będzie Twoim trzęsieniem ziemi, to sprawa indywidualna. Mojego sposobu Ci nie podam, bo u Ciebie się nie sprawdzi. W przypadku mojego męża musiał być to grom z jasnego nieba (uwaga przenośnia) od którego się zajął w sekundzie i płonie do dziś. Teraz to sobie tylko na ten płomień dmuchamy, żeby nie zgasł (to dmuchamy to tak żeby poprawić ci humor).

Tak, tak After może się zdarzyć, że w jednym związku raz jedno raz drugie nie ma ochoty na sex (poczytaj fora).

Nautilius
Dziś to Twoja żona potrzebuje pomocy. I co masz ją w tym zostawić , uciec. I jak długo będziesz uciekał. Myślisz, że następna Twoja kobieta to bezproblemowa będzie, nie ma takich. W następnym związku też pojawi się problem (nie związków bez problemów), może być nawet tak że to ty nie będziesz chciał sexu. I co zawsze będziesz tak uciekał.
To co od człowieka w potrzebie się ucieka? To że miała porąbana relację z matką i teraz ma problemy, to co nie zasługuje na miłość?
A co to facetowi korona z głowy spadnie jak od czasu do czasu pochyli się nad uczuciami zony, przytuli, pogłaska, powie kocham cię taką jaka jesteś, damy radę, zawsze będę cię wspierał? Co go to kosztuje, nic, ale ten kto kocha to to wie i tłumaczyć mu nie trzeba.

Nautilius ja wiem jak się czujesz, bo ja to przerabiałam, tu nawet nie o ten sex chodzi, ale o to że ona nie chce Ciebie, wtedy spada samoocena, pojawiają się czarne myśli itp. itd. Ja byłam po jednej i po drugiej stronie. Fakt, że ja nie chciałam sexu zaraz po porodzie, może to wynikało z hormonów, może dlatego że nie czułam, że mąż pragnie mnie jak na początku (czytaj rutyna), może dlatego że podświadomie się katowałam (czytaj ch.jowe dzieciństwo). Może z tych wszystkich przyczyn na raz. Ja do dziś nie wiem dlaczego.

Piszesz że źle było już przed flirtami. Tak, ale flirty to ogromnie skomplikowały.

Ja nie wiem czy bym się pogodziła z tym , że mój mąż obściskuje inne, całuje, wyznaje czułe słówka. Znając siebie kazałabym mu raczej spird.lać.
Ale kobiety są różne. Możesz poczytać na forach jak cierpi się po zdradzie, nawet emocjonalnej. Może być tak, że już nigdy Ci nie zaufa.

No i jest u was jeszcze problem dziecka. Twoja żona pragnęła dziecka, a Ty jej go nie dałeś. Jeżeli to pragnienie było bardzo silne (a wierz mi że może tak być) to zadałeś jej w tym względzie cios w serce. Obiektywnie rzecz biorąc dobrze zrobiłeś, bo to nie jest czas na dziecko. Ale z jej punktu widzenia może to wyglądać następująco: Tak bardzo pragnę dziecka , a on nie , czyżby mi nie ufał, nie kochał, pewnie planuje mnie zostawić?

Piszesz, że ją bolało w trakcie współżycia i poszła do ginekologa. Widzisz poszła nie olała tematu. Może nie jest jej dodrze w łóżku, a nie umie ci tego powiedzieć. Nie postrzegaj jej przez pryzmat jej byłych związków. To że nie jest jej dobrze nie znaczy że tak będzie zawsze. Sexu można się nauczyć. I wcale nie jest to trudne, tylko przyjemne.

Po tym co piszesz problemy są u Was złożone. Obiektywnie patrząc oboje nie jesteście wobec siebie fer. Natomiast ona jest w takiej sytuacji że z miejsca nie ruszy, jak jej nie popchniesz (przenośnia), więc w temacie terapii odpowiedzialność spoczywa na Tobie.


Nautilius
Jeśli kochasz swoją żonę to...

Podejdź do swojej żony którą przecież kiedyś pokochałeś, przytul ją i powiedz jej, że ją kochasz taką jak jest, że nie chcesz innej tylko ją właśnie, że jej nie zostawisz, tylko wspólnie rozwiążecie ten problem. Powiedz jej: kochanie jest mi cholernie ciężko, Twoje odrzucenie mnie boli, chcę naprawić to wszystko co nie gra między nami, chcę znów widzieć uśmiech na Twojej twarzy, chcę mieć z Tobą dzieci, chcę spędzić z Tobą całe życie; Proszę zrozum ze mi jako facetowi jest ciężko bez sexu. Postaram się, żeby ten sex między nami był super dla nas obojga, (do cholery nikt nie rodzi się ze sztuka kochania w jednym paluszku). I zapytaj jej: czy ty mnie kochasz jeszcze, czy chcesz ze mną być. Jeśli tak to chodźmy razem na terapię, bo sami sobie nie poradzimy. Wiem, że ja nie zawsze byłem w porządku. Przepraszam cię za to. To były chwile słabości (czytaj flirt=przegrane rundy) bo wtedy nie umiałem sobie z tym wszystkim poradzić. Jeśli mnie kochasz to daj nam szansę, chodźmy na terapię.

Jeśli...

Tylko taka miłość bezwarunkowa może skruszyć ten lód, jeśli się kochacie to Wam się uda.

Trzymam za was.

Daj znać jak zakończyła się Wasza historia.
Bo po tobie jeszcze wielu facetów będzie to czytać i może któremuś pomożesz.

120 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-06 11:20:04)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
nautilius napisał/a:

Ja również sprawę wyprostowałem dość szybko, przeprosiłem i robiłem co mogłem aby było dobrze. A jendak nagle po ponad 2 latach od pierwszej wpadki niedawno zostało to mi wypomniane i słyszę "nie ufam TOBIE". Wtedy zadałem pytanie "po co w takim razie ze mną jest?" ona powiedziała "bo szkoda mi tego co było, a nie wiem jaka bedzie przyszłość, nie mam pewności że będzie dobrze"

Teraz dopiero to doczytałam, tu masz odpowiedź.

Zdradziłeś ją (może nawet tylko emocjonalnie) i nie potrafi wybaczyć. Kobiety tak mają. Potwierdza to milion historii na forum.

Bez terapii nie da rady. Dla Was obojga.

121

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Proponuję, żeby jednak Twoja żona odeszła od ciebie. Nie dziwię się, że jej nie podniecasz. Boi się kobieta. Nic dziwnego, każdemu czasem szkoda. Ma rację. Nie ma pewności, że spotka kogoś lepszego. Tym bardziej, że drugi raz nieodpowiednio wybrała. Przegrywa tym, że brak jej odwagi.
Zastanawiam się jeszcze po co brałeś z nią ślub kościelny jeśli już miałeś sygnały, że nie jest jej z tobą całkiem dobrze.
Ona potrzebuje pomocy, ale musi dać sobie radę sama. Twoje zachowanie może raczej depresję pogłębić. Powinna odejść od ciebie. Przynajmniej na jakiś czas, żeby odnaleźć siebie. Nie piszę, że cię nie kocha. To nie o to chodzi.
Nie każdy lubi być traktowany jak dziecko czy głupek niedojda. Kochać się na zawołanie, robić to co partner uważa za słuszne itd. Ty taki mądry, dobry, starający się, a ona taka nieporadna i jeszcze oziębła. Ma takie wyjątkowe szczęście modliszka, że trafiła na ciebie.
Niech kobieta ucieka... Jeszcze może trafić na partnera i wtedy pewnie i pożądanie będzie. Nie będzie pod presją w łóżku, rozluźni się i zacznie czerpać przyjemność. Mnie chyba też by bolało w takiej sytuacji.

122 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-11-06 11:55:14)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
ms1916 napisał/a:

Witam!!!
Chciałbym opisać wam moją historię.
Sześć lat temu związałem się z dziewczyną. Wiadomo na początku było super, jakieś pierwsze dwa i pół roku.
Póżniej zaczeły się sprzeczki, kłotnie i pierwsze rozstanie. Muszę przyznać że to bardziej była moja zasługa. Byłem nie miły, arogancki.
Po paru miesiącach postanowiliśmy wrócić do siebie. Ja zacząłem pracować nad sobą i było naprawdę dobrze. Przynajmniej Mi się tak wydawało.
Pojechałem na obóz narciarski i kiedy przyjechałem, Ona mówi mi że odchodzi. Dla Mnie szok. Znów liże rany po rozstaniu a tu znów Ona się odzywa. Tym razem byliśmy bardziej asekurantcy i ostrożnie podchodziliśmy do tematu powrotu. Spotykalismy się, Ja przyjezdżałem do niej Ona do Mnieale ona po trzech miesiącach znów postanawia odejść. I sprawa była taka że chciała pożyczyć pieniądze. Powiedziałem że jej pożyczę ze względu na to co nas łaczyło. Zadzwoniłem że je mam i w tym momencie padła Mi bateria. Więc pojechałem, dzwonię do drzwi i pierwsze co Mnie zdziwiło to było to że nie wpuściła Mnie do domu. Patrzę w prawo a z jej okna wychyla się jakiś chłopak. Nogi z waty wiecie o co chodzi. Okazało się że przez te miesiące w których spotykała się ze Mną, jeżdziła także do niego. Mówię do niej że tak się nie robi że to jest podłe. A Ona powiedziała Mi że nie wie co ma robić. Nie wie czy kocha tamtego chłopaka a Mi nie potrafi zaufać bo kiedyś napisałem dosłownie jednego smsa do koleżanki ze studiów za którego od razu przeprosiłem i wyprostowałem sprawę. I ona mówi że przez to ma problem żeby mi zaufać.

Poleciłabym Ci stworzyć własny temat smile. Krótko - uważam, że troszkę sparzyła się podczas Waszego "pierwszego" związku i odczuwa strach. Jednak nie upoważnia Jej to do skakania z kwiatka na kwiatek. Obecnie jest na etapie poszukiwań, a z Tobą to taka asekuracja - boi się całkowicie od Ciebie odciąć zapewne z powodu przywiązania do Twojej osoby. Podejmij decyzje czego chcesz.

nautilius napisał/a:

No właśnie, porblem podobny do mojego jeżeli chodzi o smsa.
Ja również sprawę wyprostowałem dość szybko, przeprosiłem i robiłem co mogłem aby było dobrze. A jendak nagle po ponad 2 latach od pierwszej wpadki niedawno zostało to mi wypomniane i słyszę "nie ufam TOBIE". Wtedy zadałem pytanie "po co w takim razie ze mną jest?" ona powiedziała "bo szkoda mi tego co było, a nie wiem jaka bedzie przyszłość, nie mam pewności że będzie dobrze"

NIKT NIE MA, ale jak widać, tłumaczenie jest takie, że kobieta jest skomplikowana, ona ufać wcale nie musi jak Ty wtopisz, ale Ty masz robić wszystko aby było dobrze?
Ja np nie czuję walki o mnie! Nie czułem jak wyjechałem rok temu. Ciągle mam wrażenie że ja szukam rozwiązania problemów.
Ba, a jak mówię co ma zrobić, jak to rozwiązać, jak sobie poradzić, to po jakimś czasie słyszę "Ty nie mów co ja mam robić, będę chciała to zrobie"
Wyszło na to że to ja musze walczyć o związek, mimo braku woli u partnerki:( ona traktuje to "jest bo jest" ech, gubię się.

Szukam pomocy na forum, bo na terapię sam mogę pójść nie boje się, i już znalazłem specjalistę. Ale co z tego jak partnerka nie chce iść? To tak jakby zabrać alkoholika na siłe do AA, on będzie przytakiwał, że będzie walczył a i tak swoje myśli. Najpierw ktoś musi chcieć żeby to miało sens

Wow to otrzymałeś klarowną odpowiedź, że jest z Tobą z rozsądku (czego Nam tutaj wcześniej nie przytoczyłeś(!)) i dziwisz się, iż nie chce terapii? Terapia ma za zadanie odbudować więź, a nie ją stworzyć - Ona Jej już nie potrzebuje? Zbyt bardzo jest sceptycznie nastawiona - boi się budować więź. Po sobie mogę powiedzieć, że "wypominanie" występuje, gdy mam wrażenie że dana sytuacja z kiedyś a to co się dzieje teraz są podobne (wzbudzają podobne negatywne uczucia). Widzisz za przeprosinami powinno iść nie tyle zadośćuczynienie co postanowienie poprawy i eliminacje pewnych podejść/sytuacji, które mogłyby na nowo spowodować powrót tych uczuć.
Jeśli dziecko sparzy się pieca to ma już uraz. Gdy to samo stanie się z zapalniczką to odczuwa podobny uraz (wspomnienia). Dlatego nie wystarczy usunąć KONKRETNE ZACHOWANIE, trzeba pracować nad całym spektrum zachowań mogących wywołać te urazy. Gdy ktoś jest zazdrosny i "chce", aby partnerka nie nosiła krótkich spódniczek to czy eliminacja tylko ich, a zostawienie krótkich szortów coś da?
No i na tym polega małżeństwo - gdy ktoś ma jakieś uwagi do nas to ich słucham ZA W CZASU i analizujemy. Wiele osób kończy na wysłuchaniu i już.

Generalnie dużo robisz, aby ten związek "odżył". Ale czasami jest już za późno na reanimację - zastanów się w jak "ciężkim stanie" pozostaje Twoja żona. Aktualnie oczekujesz, aby na wpół żywy poszkodowany powiedział Ci o tym smile. Obserwuj. A co jeśli tego 11 listopada powie - "chcę odbudować małżeństwo", ale będzie miała przy tym niepewną minę. Co zrobisz? Troszkę wszystko robisz na odwrót - na początku zagwarantowałeś Jej terapię szokową , a teraz na spokojnie czekasz, aż przemyśli sprawę. Nie dziw się, że "kąsa". Gdyby ktoś Ci dał z patelni w głowę, a później chciał rozpocząć ewentualne negocjacje to raczej nie stroniłbyś od negatywnych emocji smile.

123

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
After napisał/a:

Nautilius, przecież napisałem, że jak wielu facetów przed Tobą łudziłeś się, że ona popo ślubie się nie zmieni...
Jawidzisz, one się zmieniają i nie koniecznie w te stronę, w którą byśmy tego chcieli czyli na plus.
Mąż Lili też się pewno się łudził . I nawet osiem lat no seks go nie obudziło
Oby go nie otrzeźwiło trzęsienie ziemi...
Pisz, pisz lili, też jesteś ciekawym przypadkiem smile

lilka
Zaspokoję Twoją ciekawość. U mnie w sypialni panuje komfort termiczny tongue
Pytasz czemu z nim jest?
Bo póki co jej taki układ pasuje, a nie trafiła na inną opcję. Nie puści gałęzi, na której siedzi dopóki ma z tego korzyści
Jako kobieta to powinnaś to doskonałe wiedzieć. To się nazywa w filozofii greckie pragmatyzm


After

Nie oceniaj mnie bo mnie nie znasz. Jak możesz kogoś oceniać po paru postach? Wygląda to jakbyś miał satysfakcję z tego, że kogoś poniżasz?

I nie użalaj się nad moim mężem, bo w konfrontacji z nim może sam wypadłbyś blado?

Ty w sypialni lubisz komfort termiczny, a wolę adrenalinę od rutyny. Każdy ma co lubi.

Nie postrzegaj też kobiet przez pryzmat tej jednej, która jak czytam między wierszami Cię zraniła.

Fakt, ja jestem skomplikowana, ale nie każdy facet lubi proste egzemplarze (typu ugotuj , upierz, rozłóż nogi).

Ja dla Nautiliusa odsłoniłam kawałek siebie, bo chcę żeby mu się udało. A ty mnie uderzyłeś.

Mimo to życzę Ci wszystkiego dobrego.

124 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-06 12:08:32)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Nautilius

Weź sobie do serca to co pisze Nektarynka i Bet.

Najpierw odpowiedz sobie na to jedno pytanie, bez którego dalsze działania nie maja sensu.

Czy ją kochasz?

Potem ją zapytaj o to samo.

Jeśli padnie dwa razy TAK, to do roboty, jeśli NIE, to dajcie sobie spokój, bo każdy zasługuje na miłość, Twoja żona też. A Ty ją chcesz kochać  na Twoich warunkach, tak jakby musiała zasłużyć sobie na Twoje uczucia. Tak się nie da. To nie jest prawdziwa miłość.

Oczywiście, że się zmieniła, każdy się zmienia, Ty również się zmieniłeś. No i co z tym zrobisz?

125

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
After napisał/a:

U mnie w sypialni panuje komfort termiczny tongue
Pytasz czemu z nim jest?
Bo póki co jej taki układ pasuje, a nie trafiła na inną opcję. Nie puści gałęzi, na której siedzi dopóki ma z tego korzyści
Jako kobieta to powinnaś to doskonałe wiedzieć. To się nazywa w filozofii greckie pragmatyzm

After, szczere współczucia.
Tkwisz w układzie, nie w związku.

Układ typu :
- jestem z Tobą, dopóki nie trafi mi się ktoś lepszy.

Teraz rozumiem Twoje frustracje....

Życzę Ci związku w którym się jest pomimo wszystko, a nie za coś.

126

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Lilka
o miłości nie świadczą słowa, tylko postępowanie wobec kochanej osoby
właśnie to postępowanie jego żony tu oceniamy

127

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Secondo

Pięknie to ujęłaś.

Wiesz, myślę, że Nautilius nie bez powodu pyta  właśnie kobiet o zdanie.

A że pyta, to dobrze wróży.

Dlatego piszę do Niego, bo widzę tu cień szansy, według mojej logiki pyta więc pewnie Mu na niej zależy.

128

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
Xymena napisał/a:

Lilka
o miłości nie świadczą słowa, tylko postępowanie wobec kochanej osoby
właśnie to postępowanie jego żony tu oceniamy

Ale nam właśnie nie wolno oceniać tego postępowania. Nie znamy jej. Nie znamy ich wzajemnych relacji.

Ja piszę bo coś takiego przeżyłam. Ty ją oceniasz, a czy przeżyłaś.

Jak Wam tłumaczę jak krowie na rowie że można kochać i nie być zdolnym do sexu z osobą kochaną to nie rozumiecie.

A żonie Nautiliusa to się dziwicie ze nie rozumie co jej mąż mówi.

129 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-06 12:37:06)

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Xymena

A czy flirty męża świadczą o jego miłości?

Może tego właśnie żona nie potrafi przeskoczyć?

Ja go nie oceniam. Ja tak nie zrobiłam. Ale mogę zrozumieć, że facet się pogubił, zbłądził i chce to naprawić.
Ja to rozumiem, ale gdyby to był mój facet to nie wiem czy umiałabym wybaczyć.
Z tego co piszą kobiety na forach, to nawet jak chcą to nie potrafią.

130

Odp: Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić
bet napisał/a:

Proponuję, żeby jednak Twoja żona odeszła od ciebie. Nie dziwię się, że jej nie podniecasz. Boi się kobieta. Nic dziwnego, każdemu czasem szkoda. Ma rację. Nie ma pewności, że spotka kogoś lepszego. Tym bardziej, że drugi raz nieodpowiednio wybrała. Przegrywa tym, że brak jej odwagi.
Zastanawiam się jeszcze po co brałeś z nią ślub kościelny jeśli już miałeś sygnały, że nie jest jej z tobą całkiem dobrze.
Ona potrzebuje pomocy, ale musi dać sobie radę sama. Twoje zachowanie może raczej depresję pogłębić. Powinna odejść od ciebie. Przynajmniej na jakiś czas, żeby odnaleźć siebie. Nie piszę, że cię nie kocha. To nie o to chodzi.
Nie każdy lubi być traktowany jak dziecko czy głupek niedojda. Kochać się na zawołanie, robić to co partner uważa za słuszne itd. Ty taki mądry, dobry, starający się, a ona taka nieporadna i jeszcze oziębła. Ma takie wyjątkowe szczęście modliszka, że trafiła na ciebie.
Niech kobieta ucieka... Jeszcze może trafić na partnera i wtedy pewnie i pożądanie będzie. Nie będzie pod presją w łóżku, rozluźni się i zacznie czerpać przyjemność. Mnie chyba też by bolało w takiej sytuacji.

Bet nie bardzo Ciebie rozumiem.
Od czego ma uciekieć jego żona http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif.
Jej jest dobrze. Ma dobrego, wyrozumiałego i cierpliwego męża.
To on powinien wiać od niej w podskokach.
On jej nie pociąga a ona szuka innego.
Wolała tańczyć z innym i dobrze się bawiła a jego odepchnęła.
To tak wygląda miłość?
Odepchnęła go od tańca i odpycha od łóżka.
Tu już jest pozamiatane i Nautilus utonął jak ten z 20000 mil podwodnej żeglugi pióra J.V.
Tu już nie ma o co walczyć.
Ona nie chce.
Jej jest tak dobrze.
Teraz to tylko kwestia czasu kiedy autor obudzi się z ręką w nocniku.

Posty [ 66 do 130 z 247 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie pasujemy do siebie, nie wiem już co robić

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024