cslady napisał/a:truskaweczka19 napisał/a:Aha, czyli wtedy rozumiałaś, że nie może mieć prawka? No właśnie o to mi chodzi, że różne są powody, czasem i zdrowotne, a czasem i komuś szkoda kasy na to, jak ma dobre dojazdy. No, a ktoś inny może mieć średnie zarobki i tak sobie może mu się to opłacać. Różnie bywa.
Aaa no widzicie, ja tam jednak uważam inaczej i znam mężczyzn, co nie mieli prawka lub nie mieli długo do po 30stki dużo, a nie postrzegałam ich jako dziwadeł. No, ale jak kto uważa.
To już chyba było pisane, że brak kasy tłumaczy 22-23latka, ale jeśli facet dobiega 30stki i nadal mu się nie udało odłożyć na kurs, to raczej nie świadczy, że jest zaradny, a przecież o to się wszystko rozbija. W sumie ciekawy temat, bo zdziwiło mnie, że niektórzy mają inne zdanie co do prawa jazdy. Zawsze sądziłam, że każdy uznaje je za oczywistość i jeśli ktoś nie ma, to właśnie przez zupełnie obiektywne przeszkody jak np. problemy ze zdrowiem czy brak kasy w młodym wieku.
No dla mnie nie do końca, bo i ten 30 latek może mieć kasę, ale mieć też rodzinę : żonę, dziecko i tak, tutaj oczywiście prawo jazdy i samochód się przyda, ale też nie oceniam z góry, bo jest i tak dużo wydatków wtedy. No a np mój wujek zrobił sobie prawko po 30stce chyba albo równo 30 lat czy niewiele mniej, a też nie uważałam o nim gorzej, no albo ktoś nie z rodziny kto nie ma, a też w takim wieku, a nie myślę, że niezaradny od razu. Wujkowi akurat nie było tak potrzebne, wcześniej miał pracę na miejscu, nie miał żony, dzieci i tak inaczej to wyglądało. Mój tata też prawo jazdy zrobił później, też po 30stce był mocniej, tak chyba z 37 lat miał czy nieco więcej, no nieistotne, a nie odczułam tego i tak szczególnie, nie było też wiele sytuacji, gdzie koniecznie, by trzeba było jechać gdzieś samochodem. Potem jednak więcej miał pracy, gdzie gorszy dojazd i wtedy wyrobił, ale to po 30stce, wcześniej praca była tam, gdzie bardzo dobra komunikacja. Także dla mnie zależy od sytuacji i widzisz jakie ludzie mają różne zdanie 
A i porównania przez inne osoby, że np to brak zaradności, że tak pewnie to praca za 1000 zł i brak prawka są czasem chybione. Można jak najbardziej rozwijać się, uczyć języków, a nie mieć prawka. Dla kogoś może to faceta na partnera skreśli, dla mnie nie skreśli i już. Jak ogólnie jest ambitny, to i tak osiągnie dużo, bez prawka też. A jak będzie chciał czy będzie potrzebne, to może i tak potem będzie miał, ale nie musi mieć teraz, jeśli nie jest mu szczególnie potrzebne. Mój tata właśnie nie miał prawka dłużej, a w pracy rozwijał się mocno, pracuje bardzo dobrze i jest ambitny, tego nigdy nikt by mu nie zarzucił, bo zawsze pracowity, ale po prostu dla każdego w różnym momencie są różne priorytety i mieszkamy właśnie blisko stolicy, dlatego to prawko jemu długo nie było potrzebne. Jak mi będzie szybciej potrzebne, to zrobię, póki nie jest, to nie robię. Takie moje zdanie, ale każdy tam może mieć inne. No i tak teraz nie czułabym się pewnie za kierownicą, a kiedyś jak będzie potrzeba, to nad tym popracuję. Dla Was to podstawa, ale nie dla każdego jest, nie każdy też będzie dobrze jeździł i nie oznacza to, że jest niezaradny, po prostu nie każdy we wszystkim się odnajdzie, tak jak ktoś inny nie odnajdzie się w czymś innym i póki co jak pisaliście np o jedzeniu sztućcami, to to jest po prostu element kultury, by nimi jeść, a jeżdżenie samochodem już elementem kultury nie jest, przydaje się, rozumiem, ale nie zawsze, nie każdemu. Samochodów i tak jest wiele, jakby każdy miał mieć, to by może wręcz przesada była.