netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

284 odpowiedzi64 043 wyświetleniazałożony przez polskipolak, 28.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 285 z 285 ]

261

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Powinniście go przekonać i poradzić mu jak się w końcu od tej dziewczyny odciąć, a nie zalecacie jakieś bzdurne terapie. Przez nią koleś ma całkowicie mylny obraz zdrowej relacji i tego jaką on powinien pełnić rolę jako mężczyzna.

Za 2 miesiące wątek będzie miał rok, a autor wraca i dalej opowiada o dramach jakie się toczą wokół jego panny.

Odniosę się jeszcze do paru jego wypowiedzi:

"Dałem jej drugą szansę, ale mam wrażenie, że ona jej nie wykorzystuje."

- dałeś jej na moje oko 10tą szansę i nadal nie gra.

Nie mam do niej zaufania i mówię jej o tym i pytam jej co chce zrobić żeby to zaufanie wróciło. Ona zawsze odpowiada, że nie wie, że musimy jak najwięcej spędzać ze sobą czasu.

I TU jest największy problem + to, dlaczego uważam (zresztą od samego początku śledzenia tej historii), że absolutnie nie ma żadnej przyszłości ty+ona. Obsłużyła Cię taką dawką kłamstwa, zdrady, bezczelności i niewierności, że nawet najgłupsza istota na świecie drugi raz by jej zaufaniem nie obdarzyła. Ty też nie obdarzysz, tylko cały czas sam nie wiem dlaczego, żyjesz w jakiejś bańce mydlanej, wierząc naiwnie, że jak posprawdzasz jej komórkę i komunikator, nie znajdziesz nic podejrzanego, to nagle w magiczny sposób przekonasz się, że zaufać warto. Smutna wiadomość - nie zaufasz choćbyś się zesrał.


Zapisaliśmy się na terapie dla par pod koniec miesiąca. Stwierdziłem, że jak to nie pomoże to trzeba będzie naprawdę zakończyć to wszystko, ale sam nie wiem w jaki sposób.

  W normalny. Trzeba w końcu uderzyć pięścią w stół i kazać jej wypieprzać, zamiast kolejny raz słuchać jak "ona chce to naprawić". Wyobrażam sobie, że ciężko, ale stary - zobacz jak długo kisisz się w bagnie. Miesiące lecą, a Ty ciągle tylko się kłócisz, kłócisz, chcesz aby ona coś "udowodniła" co jest niesamowitym absurdem, i ostatecznie niezmiennie dajesz sobą pomiatać.

Mówię, że chce się rozstać, ona mówi, że nie.
Mówię, że się zawiodłem na niej, ona mówi, że będzie dobrze.
Mówię, że nie będzie już lepiej, ona mówi, że będzie.
Mówię do niej podczas kłótni żeby to naprawiła, a ona zamiast porozmawiać, wyjaśnić to mówi do mnie "spotkajmy się jutro" albo "przyjdź jutro do mnie na kolację" czy coś w tym stylu.

To jak powiesz "nie zdradzaj mnie", to co zrobi? wink

Chyba żaden ze mnie facet...

To jest Twój paradoks. Doskonale wiesz, że zachowujesz się jak baba, a mimo to co robisz? Zachowujesz się jak baba. Ja nie potrafię Cię chyba przekonać, że nie odcinając jej od siebie w końcu spadniesz na dno.
O jednym Cię zapewnić jednak mogę - za kilka, może kilkanaście miesięcy, Twoja dziewczyna będzie miała wszystkiego dosyć, i znowu znajdzie ukojenie u innego faceta - wyrozumiały, spokojny, niekłótliwy, nie sprawdzający na każdym kroku. Ty zostaniesz z kolejnym nożem wbitym w plecy i wrócisz z płaczem na forum "jak ona mogła mię zdradzić, w końcu mówiła że to naprawi!!!111" i tym podobny lament. Dlatego już dziś weź sprawy w swoje ręce.

262

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Moim zdaniem zdradziła Cię.

263

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Jesteśmy już po pierwszej wizycie na terapii.

Terapeutka uświadomiła mi, że to nie jest moja wina, że mnie zdradziła, że to był tylko jej wybór. Mogła ze mną porozmawiać, że czegoś jej brakuje, ale wybrała zdradę.
Terapeutka starała się uświadomić "moją", że to co zrobiła to zdrada, że bardzo mnie zraniła, że oczekuje od niej konkretnych wyjaśnień i normalnych przeprosin oraz jeśli jej zależy to pokazania tego. Powiedziała również, że jeśli chce jej zaufać to muszę dać jej szansę i stu procentowe zaufanie, nie kontrolować jej, nie sprawdzać telefonu, nie podejrzewać.
Łatwo się mówi...
Mam dziwne wrażenie, że ta kobieta raczej trzyma stronę "mojej" niż moją czy naszą wspólną.
Ja mam odpuścić i zaufać od tak, a "moja" nie ma nic robić...
Jedyną radą, którą otrzymaliśmy to taka, że skoro mieliśmy w planach zamieszkać razem w innym mieście to może to pomoże. Ja otwarcie jej i terapeutce powiedziałem, że dopóki nie będziemy się dogadywać to żadnego wyjazdu do innego miasta i wspólnego mieszkania nie planuje. Bo wiem jak to się skończy.
Oprócz tego co wyżej to żadnych rad nie otrzymaliśmy.

Więc w sumie jest tak jak było, a nawet gorzej. Nie dogadujemy się za bardzo. Zawsze musi być tak jak ona chce. Chyba, że jest to coś fajnego, czyli jakiś wyjazd, kolacja w restauracji to ja mogę coś powiedzieć. Nie możemy rozmawiać na poważne tematy.
Ona twierdzi, że sprawa z jej zdradą za długo się ciągnie i powtarza "ile można rozmawiać o tym samym". Tyle aż sobie wyjaśnimy wszystko.
Minęło tyle czasu, a tu na terapii wyszło, że była u niego nie raz tylko kilka razy.
Mam dziwne wrażenie, że ma drugi numer telefonu i ma kontakt z "przyjaciółkami" i z kochankiem. Ale tego nie mam jak sprawdzić. Jej zachowanie pokazuje, że ma to wszystko gdzieś, ale oczywiście mówi, że nie ma tego gdzieś.

I jak mam zaufać komuś kto nie chce wyjaśnić wszystko od A do Z tylko co chwile same wychodzą jakieś "brzydkie kwiatki"...

Z drugiej strony widzę, że jest mnóstwo innych atrakcyjnych kobiet, które nie mają drugiej połówki, ale ja przez tę całą sytuację nie mam pewności siebie żeby do innej zagadać czy cokolwiek. Mam wiele kompleksów i boje się odrzucenia.
Sam już nie wiem co robić. Z jednej strony chce z nią być i dać jej szanse, ale z drugiej strony mam już dość tych kłótni, jej zachowania i podejścia do tego co jest między nami.
Ale też nie potrafię jednoznacznie powiedzieć jej, że to koniec i zerwać kontakt.

Niebawem kolejne spotkanie z terapeutką. Zastanawiam się jaki temat poruszyć na tym spotkaniu.
Jakieś podpowiedzi?

264 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-08-29 11:47:45)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Wychodzi na to, że jesteś z nią, bo kompleksy odnośnie swoich umiejętności łóżkowych, które utożsamiasz ze zdradą ewidentnie, powodują, że bardziej boisz się zaczynać na nowo z inną kobieta, bo zakładasz taki sam finał, niż ciągnąć to gówno z obecną.
Jeszcze jak przeczytałam, że ona uważa, że "za długo jej d.. trujesz tą zdradą" i dla niej to żadne big deal, a na terapię pewnie ją wyciągasz za uszy, z łaski z takim podejściem, to to się rozsypie wcześniej czy później.
Skoro ona nie ma na tyle zrozumienia i empatii dla Ciebie żeby po prostu znosić Twoje nastroje po tym co Ci zafundowała, rozmawiać n/t nie chce, bo ją to nudzi i w ogóle już dość, a tymczasem nie przegadaliście wszystkiego skoro ciągle coś wychodzi.
Moim zdaniem ona nie ma za grosz szacunku do Ciebie, co widać po braku skruchy, dlatego nic z tego nie będzie. Tracisz czas który mógłbyś poświęcić na WŁASNĄ terapię. Bo z takim podejściem to ta baba Cię jeszcze nie raz zdradzi,a  Ty dalej będziesz się jej nogawki trzymał.

265

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
Elle88 napisał/a:

Moim zdaniem ona nie ma za grosz szacunku do Ciebie, co widać po braku skruchy, dlatego nic z tego nie będzie. Tracisz czas który mógłbyś poświęcić na WŁASNĄ terapię. Bo z takim podejściem to ta baba Cię jeszcze nie raz zdradzi,a  Ty dalej będziesz się jej nogawki trzymał.


Nie wiem czemu ale jakoś emocjonalnie się włączyłem do tego wątku już dawno temu, i staram się mu to uświadomić od dawien dawna. Traktuję go jak młodszego, głupszego braciszka i próbuję go ratować tongue Tylko już naprawdę nie wiem jak. Może Ty Elle jako kobieta trafisz do niego bo ja już nie mam argumentów big_smile (tzn. mam, ale on sobie nic z nich nie robi sad ).

266 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-08-29 14:16:27)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Cześć Polsky smile

Ja również uważam, że Tobie potrzebna jest bardziej terapia indywidualna niż dla par.
Ty musisz popracować nad sobą, nad swoim uzależnieniem od dziewczyny, nad swoimi słabymi stronami, które każdy z nas przecież ma.
Jeśli tego nie zrobisz, na nic ta terapia się nie zda, bo dalej będziesz nazwijmy to "niewyleczony".

Tak samo Twoja dziewczyna, jeżeli chce mieć w przyszłości zdrowe relacje, znać i przestrzegać reguł panujących w związku, musi przede wszystkim również pójść na terapię indywidualną oraz ponieść konsekwencje swoich wyborów.

Dlatego Polsky zrób to o czym mówiłam już na samym początku wykręć numer do psychologa na NFZ (wcześniej zrób wywiad u znajomych, albo poczytaj w necie, który dobrze rokuje, bo szkoda czasu na patałacha). Zrób to teraz bo i tak będziesz czekał kilka miesięcy, a wyboru jak widzisz innego nie masz.

Polsky jesteś przykładem na to jak chore uczucie (uzależnienie) może zniszczyć człowieka. Na tym etapie sam sobie już nie poradzisz, ani forum Ci nie pomoże. Za długo tkwiłeś w tym bagnie. Ale dasz radę wyjść z tego cało jeśli zrobisz ten jeden krok - pójdziesz na terapię indywidualną.

Ja wierzę, że terapia przynosi dobre efekty, a to dlatego że mam na to dowody w postaci wyleczonych ludzi, którzy wcześniej byli na takim dnie, że nadziei brakowało. Mam też w realu taką przyjaciółkę, nie chcę się tu rozpisywać, ale na Jej przykładzie widzę, że terapia dla par nic by nie dała. Ona podjęła indywidualne leczenie i dziś po kilku latach jest zdrowa (a była o 1000 km dalej niż Ty) i dziś rozstała się z mężem (nikt nie zdradził), bo wie że on ściąga ją na to samo dno w którym była, dziś ona stawia mu warunki - albo pójdziesz na terapię i nauczysz się być mężem i ojcem, albo się rozstajemy (od pół roku są w separacji) i dziś on ma pierwsze przebłyski w mózgu, że może naprawdę coś powinien ze sobą zrobić. I dzięki takiej postawie ona być może uratuje swoją rodzinę. W każdym bądź razie musiała najpierw sama się wyleczyć żeby dziś być matką i ojcem dla swoich trojga dzieci, bo na męża nigdy nie mogła liczyć w ŻADNEJ sprawie.

Jaki z tego wniosek dla Ciebie Polsky - jeśli nie nauczysz się dbać o siebie, nie pakować w chore relacje, albo kończyć je kiedy widzisz, że Cię niszczą, jeśli po prostu nie nauczysz się jak być silnym człowiekiem - to niestety spieprzysz sobie SAM życie i swoim dzieciom, bo pewnie takowe będziesz posiadał.

Jesteś młody, jeszcze wszystko możesz, jeszcze wszystko przed Tobą. Tylko weź się do roboty.

I jeszcze jedno - widzisz i czujesz, że nie ma szczerości w tej relacji w której tkwisz i dlatego wiedz, że niczego nie osiągniesz już w tym temacie.

Żeby cokolwiek osiągnąć musiałbyś znać prawdę, wiedzieć dokładnie co było, a tak to nie wiesz nawet co masz wybaczać, nie ma przyznania się do winy, przeprosin, szczerego żalu i obietnicy że już nigdy takiego błędu ona nie popełni, a potem jasnych i przejrzystych zachowań. Dlatego nic się nie zmieni , a Ty tracisz nadal swój czas i przede wszystkim zdrowie.

Pamiętaj, że na kłamstwie niczego nie da się zbudować, ani też żaden kłamca nie zrobi kroku na przód nie przyznając się najpierw sam przed sobą do kłamstwa.

I pamiętaj, że samo się nic nie zrobi, że jeżeli nie weźmiesz się za siebie, to poprawa nigdy nie nastąpi.
To nie jest tak, że każdy ma swój czas. Niestety dla niektórych czas zmian nigdy nie nadejdzie.

Dlatego Polsky skoro zacząłeś tę terapię dla par to już ją skończ, lepsze to niż nic, ale dziś już dziś rozglądaj się za terapeutą dla siebie, a jutro do niego zadzwoń.

Pozdrawiam smile

267

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
Lilka787 napisał/a:

Żeby cokolwiek osiągnąć musiałbyś znać prawdę, wiedzieć dokładnie co było, a tak to nie wiesz nawet co masz wybaczać, nie ma przyznania się do winy, przeprosin, szczerego żalu i obietnicy że już nigdy takiego błędu ona nie popełni, a potem jasnych i przejrzystych zachowań. Dlatego nic się nie zmieni , a Ty tracisz nadal swój czas i przede wszystkim zdrowie.

W którym równoległym świecie wzięłabyś jej skruchę, przeprosiny i żal za wiarygodny? wink Wg mnie to jest sytuacja point of no return.

268

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

W odniesieniu do tej dziewczyny i do tej sytuacji - w żadnym.
Moje zdanie od początku jest jedno - Polsky niszczy siebie pozostając w relacji z tą dziewczyną.

Niestety jest tak bardzo od niej uzależniony, że nie potrafi sam siebie wyzwolić, musi zwrócić się o pomoc, wtedy stanie się na tyle silny, żeby uwolnić się z tego toksycznego związku i nie pakować w podobny w przyszłości.

269

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Najgorsze jest to, że widzę co się dzieje ze mną, że wszystko się sypie, że spadam na samo dno, a pomimo to dalej to ciągnę.
To jest chyba tak jak napisała Elle88, przez tę zdradę boję sie zaczynać z kimś innym. Ale też jak widać jestem mega uzależniony od niej.

Mieliśmy iść na spotkanie z terapeutką w tym tygodniu, ale akurat w ten sam dzień zadzwoniła do niej kosmetyczka żeby przełożyć wizytę na wcześniejszą godzinę, akurat na tą na którą mieliśmy być na terapii. Terapia przełożona. Na końcu okazało się, że jednak kosmetyczka znów dzwoniła, że jednak wizyta jest na tę godzinę na którą była od początku umówiona, ale już nie zadzwoniła do terapeutki żeby zapytać czy może jednak da radę się z nami spotkać tak jak się umawialiśmy...
Jakoś wydaje mi się to podejrzane...
Obojętnie co bym jej nie mówił i jak bym się nie zachowywał to ona sobie nic z tego nie robi. Gdy ja potrzebuje wsparcia to muszę się o to prosić, jak ona potrzebuje wsparcia to ja muszę być na zawołanie, bo jak nie to albo obrażona albo nic sobie nie robi z tego, tak jakbym był do niczego nie potrzebny oprócz mile spędzanego czasu.
Jak coś się dzieje, coś robimy to jest ok, a jak jest dzień luźniejszy i się spotykamy to przeważnie śpi, zero inicjatywy w takie dni.
Dziwi mnie to, bo zawsze chciała dużo robić i niby to jest oficjalny powód zdrady "nigdzie nie wychodziliśmy", a tu nagle taka zmiana i ciężko ją wyciągnąć na spacer tylko wszędzie autem.
Powoli staram się zacząć myśleć o sobie i zajmować się swoimi rzeczami, ale nawet jak robię "coś dla siebie" to zawsze w głowie siedzi czy ona czasem nie robi czegoś głupiego. To jest najgorsze. Każdy nie odebrany telefon, nie odpisana wiadomość jest dla mnie lampką zapalającą się w głowie i rozbija to wszystko co robię. Zacznę coś robić i nie mogę skończyć przez te głupie myśli. Męczę się w tym wszystkim.
A najgorsze jest to, że ona przy znajomych jest święta, "kochająca", itp. i znajomi mówią mi, że ona mnie kocha, że żałuje, że w ognień by za mną skoczyła tylko ja się za bardzo spinam o to wszystko.
Masakra jakaś.
Mi to by chyba najszybciej pomogło jakbym ją zobaczył z innym kolesiem w dwuznacznej sytuacji.

Jedyny postęp to taki, że zaczynam widzieć jak wiele tracę przez to wszystko. Jak wiele spraw mam rozpoczętych, które czekają na skończenie. Wiem, że są to rzeczy, które mi sie przydadzą w życiu, niezależnie od tego czy będą z nią czy nie.
W poniedziałek idę do lekarza po skierowanie do psychologa i zapiszę się na wizytę. Tym razem bez ściemniania.

Pozdrawiam

270 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-02 17:23:33)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskpolak napisał/a:

Mi to by chyba najszybciej pomogło jakbym ją zobaczył z innym kolesiem w dwuznacznej sytuacji.

Taa.
Są takie filmy dla dorosłych, gdzie jeden facet posuwa żonę/partnerkę drugiemu, a ten drugi siedzi i obserwuje (i się zabawia do tego), a jak trzeba to i jądra mu wymasuje i "posprząta" ustami , obciągnie mu i herbaty poda.
No, tak Cię widzę.

SORRY


Generalnie jaja sobie amputowałeś już, także jak wolisz żeby się do Ciebie zwracać? Żeńska forma będzie ok?

Oraz: zapomnij o wspólnej terapii, paznokcie ważniejsze big_smile
Jak osła za uszy ją ciągniesz, a ona ma to w tyłku.
I nie dziwię się. Sam nie masz do siebie za grosz szacunku, a dziwisz się, że ona nie ma.

A tak mniej żartobliwie, to czeka Cię długi okres wychodzenia z tego.
Poczytaj o syndromie sztokholmskim - prawie zawsze ujawnia się u osobowości współuzależnionych po zdradach. Ty go masz na 100%.
Czytaj i nie leń się, nie czekaj uj wi na co. CZYTAJ! Samopomoc. Psycholog też, ale działaj! Nie siedź i nie czekaj aż coś się samo zmieni, bo ona już Ci zjadła jaja, za chwilę weźmie się za resztę i zaprawdę powiadam Ci, każdy dzień zwłoki to droga w kierunku impotencji.

271

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

W poniedziałek idę do lekarza po skierowanie do psychologa i zapiszę się na wizytę. Tym razem bez ściemniania.

I tego się Polsky trzymaj jak ostatniej deski ratunku, choćby się paliło i waliło, choćby Ci mózg wymyślił 1000 powodów na Nie - Ty idziesz i rozpoczynasz leczenie.
Innej alternatywy nie ma, bo jesteś w "ciężkim stanie".

Polsky ja wierzę, że kiedyś tu napiszesz, że dałeś radę wyjść z tego bagna smile

272

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

No i chyba już po temacie.
Wczoraj mieliśmy ogromną kłótnie gdzie obrażaliśmy się wzajemnie, na koniec "pożegnaliśmy" się w obraźliwy i krzykliwy sposób. Zostałem wyzwany od różnych, ale i mi nerwy puściły i polała się starta w sumie nie potrzebnych słów, ale teraz to już nie ma znaczenia.
Wyrzuciłem ja z auta, na co usłyszałem tylko kilka wyzwisk.
Od tego czasu zero kontaktu. I jak zawsze po kłótni chciałem pisać, dzwonić, jechać do niej, śledzić ją czy cokolwiek byle tylko pogodzić się, tak teraz nie ciągnie mnie żeby wyciągnąć rękę do niej jak zawsze. Ona też się nie odzywa. Mam nadzieję, że już tak zostanie i będę mógł zająć się sobą.
Jest mi bardzo smutno, bo rozsypało się coś w co kiedyś wierzyłem bardzo mocno, że uda się to naprawić, że wybaczę jej, że ułoży się między nami i że rozstaliśmy się w taki, a nie inny sposób.
Kiepski dzień dziś. Bardzo smutny i w sumie nie wiem co ze sobą teraz zrobić.

273

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

polskipolaku, ja wczoraj miałam napisać na Twoim wątku takie pytanie: "Co jeszcze musi się wydarzyć, żebyś przerwał tę toksyczną relację?" Ale ostatecznie wylogowałam się wieczorem i postanowiłam zrobić to później.

Proszę, zaglądam nazajutrz na forum, a odpowiedź ... pojawia się w dzisiejszym poście.

Czytałam kilka z prawie 100 na chwilę obecną Twoich postów i ... stwierdziłam, że emocjonalnie nie dam rady więcej. To bardzo wyniszczający układ, w jakim się znalazłeś - te awantury, wyzwiska, akcje, przepychanki ... Tak się nie da żyć, polskipolaku.

Nie ma rozstań idealnych. Zdarza się, że ludzie kulturalnie się rozchodzą i na koniec piją ze sobą np. kawę, tak "elegancko" i "po przyjacielsku". Ale tu nie było gruntu od dłuższego czasu pod takie ładne rozstanie!

Ten balon rósł i rósł i rósł i ... w końcu pękł. I tyle.

Skup się na tym, co sam napisałeś:

polskipolak napisał/a:

Od tego czasu zero kontaktu. (...) Mam nadzieję, że już tak zostanie i będę mógł zająć się sobą.

To jest jedyne rozsądne rozwiązanie na chwilę obecną. Uratuj siebie!


polskipolak napisał/a:

Jest mi bardzo smutno, bo rozsypało się coś w co kiedyś wierzyłem bardzo mocno, że uda się to naprawić, że wybaczę jej, że ułoży się między nami i że rozstaliśmy się w taki, a nie inny sposób.
Kiepski dzień dziś. Bardzo smutny i w sumie nie wiem co ze sobą teraz zrobić.

Opis Twojego stanu emocjonalnego jest jak najbardziej adekwatny do sytuacji.

Zacznij od czegoś niewielkiego. Jednej rzeczy dziś, drugiej jutro itd. Nie musisz zaraz na drugi dzień mieć planu na resztę swojego życia.

Powodzenia!

274

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Jakiś plan na najbliższy czas jest, tylko muszę go wprowadzić w życie. Póki co siedzenie w domu mi nie służy. Najgorsze jest to, że czuję się jakbym był odpowiedzialny za rozpad tego związku. Że to z mojego powodu to wszystko się rozpadło. Że nie zrobiłem czegoś co mogłoby naprawić tego.
Na szczęście mam przebłyski tego, że to nie ja zdradziłem i przy każdej takiej okazji przypominam sobie co mówiła terapeutka, że to "moja" była wybrała taką drogę, kiedy jej zdaniem coś brakowało w związku.
Mam dziwne uczucie, że muszę ją przeprosić za coś.
Póki co towarzyszy mi tylko smutek i brak motywacji do czegokolwiek. Sam nie wiem co mam ze sobą zrobić, jak zmotywować się do działania. Ale chyba lepsze to niż ciągłe złości, nieprzespane noce, podejrzenia, brak zaufania.

275

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Jeśli masz ją przepraszać, to przepros za to ze tak długo próbowałeś to reanimowac.
I koniec z tym! Każdy zdradzony ma poczucie, że to on nawalil. Na szczęście tylko do momentu kiedy pozwoli sam sobie odpuścić. Jej zdrada, była JEJ wyborem. Jej zachowanie później też było JEJ wyborem. Nie da się nikogo zmusić do walki, a to ONA powinna była walczyć. Widać nie chciała.
Puść już to wolno i walcz dalej, ale tym razem o SIEBIE.

276

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

W Twoim przypadku powiedzenie ,że nie wchodzi się do tej samej rzeki jest adekwatne.
Dziewczyna miesza Ci w głowie a potajemnie spotyka się z innym.
Jak dalej wyobrażasz sobie ten związek?
Ciągłe sprawdzanie fejsa, tel i wieczne podejrzenia, dawanie szans.? Szkoda się męczyć przede wszystkim psychicznie.

277

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

Jakiś plan na najbliższy czas jest, tylko muszę go wprowadzić w życie. Póki co siedzenie w domu mi nie służy. Najgorsze jest to, że czuję się jakbym był odpowiedzialny za rozpad tego związku. Że to z mojego powodu to wszystko się rozpadło. Że nie zrobiłem czegoś co mogłoby naprawić tego.
Na szczęście mam przebłyski tego, że to nie ja zdradziłem i przy każdej takiej okazji przypominam sobie co mówiła terapeutka, że to "moja" była wybrała taką drogę, kiedy jej zdaniem coś brakowało w związku.
Mam dziwne uczucie, że muszę ją przeprosić za coś.
Póki co towarzyszy mi tylko smutek i brak motywacji do czegokolwiek. Sam nie wiem co mam ze sobą zrobić, jak zmotywować się do działania. Ale chyba lepsze to niż ciągłe złości, nieprzespane noce, podejrzenia, brak zaufania.

Polskipolak, jeśli chcesz ratować resztę swoich jaj, o ile jakieś pozostały, to od tego momentu nie masz prawa, cokolwiek by się nie wydarzyło, wracać do tej relacji. Już wiele razy tak robiła, więc teraz pewnie też tak będzie niedługo, że zacznie pier***ić że ona chce naprawić, że zrobi wszystko, że kocha itd. - ŚCIEMA.

Po takiej dawce toksyn jaki Ci zaserwowała przez te wiele miesięcy, Twój mózg już nawet nie pamięta jak może/powinna wyglądać zdrowa relacja. Czeka Cię długi detoks, i normalnym będzie, że raz będziesz czuł się fatalnie, a raz znakomicie.

Zapamiętaj - NIE jesteś winny za rozpad, NIE masz za co przepraszać, NIE mogłeś zrobić nic co mogłoby potoczyć sprawy inaczej, na drugiego człowieka nie wpłyniesz, to ona podjęła takie a nie inne decyzje.

Zajmij się sobą, osobiście polecam siłownię - po dobrym treningu czasami nawet nie ma człowiek dalej siły się zamartwiać, ale to jak już wolisz. Kumple, gry komputerowe, imprezy, co tylko chcesz, bylebyś nie myślał i nie miał durnych pomysłów.

278

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Dziękuję wszystkim za te miłe i te nie miłe słowa. Jakoś te nie miłe bardziej motywują.

Malineczka00 nawet jak będę chciał za coś przeprosić to ona sobie i tak nic z tego nie zrobi, wiec sobie odpuszczę. Od dłuższego czasu cokolwiek bym jej nie powiedział odnośnie naszego "związku" to ona sobie nic z tego nie robiła.
Piszesz, że nie chciała walczyć. Szkoda tylko, że mi tego wprost nie powiedziała.

alexich jakoś wątpię, że się odezwie po takim zakończeniu. Było to naprawdę ostre rozstanie.
Na siłownie wróciłem jakieś dwa tygodnie temu i mam naprawdę wykańczające treningi, po których czuję się świetnie.
Co do ostatniego Twojego zdania to wolałbym raczej zająć się sobą i rozwojem własnej osoby niż gry komputerowe, imprezowanie czy kumpli. Gry komputerowe dawno mi się znudziły, imprezowanie od czasu do czasu może być.
Wiem, że to tylko przykłady i że chodzi o to, że mam czymś zająć czas żeby o tym nie myśleć i nie próbować do niej się odzywać oraz olać jeśli ona się do mnie odezwie  (w co wątpię tym razem).

279

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

Piszesz, że nie chciała walczyć. Szkoda tylko, że mi tego wprost nie powiedziała.

O zdradach też mało kto mówi WPROST wink
Ciągle cierpisz na schizofrenię: masz nieprzystający do rzeczywistości obraz tej dziewuchy w głowie, wyidealizowany i życzeniowy, gdzie ona zachowuje się "jak człowiek". Tymczasem ona jedyne o co dba to jej własna wygoda, bo nawet nie dobro. Nie chciała być z Tobą, ale trzymała się Ciebie póki nie znajdzie lepszej opcji dla siebie - to nie jest "Dobro" tylko brak lepszej strategii, brak planu, takie płynięcie z prądem.
Niestety porzuceni często dorabiają do tej strategii ideologię pt. "musiała mnie jednak kochać, skoro tyyyle czasu mi zmarnowała"
Mhm. Suuuure wink

Tak to wygląda.
Zajmij sie sobą i nie szukaj wymówek już.

Wiesz, że ona nawet jak się za kilka tyg. lub m-cy odezwie to tylko po to by sobie polepszyć humor Twoją adoracją, w oczekiwaniu na kogoś innego.

280 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-09-05 21:26:23)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Powiem tak, z dzisiejszych postów przebija jakaś nadzieja, że masz jednak jakąś świadomość w jakiej wyniszczającej Cię relacji się znajdujesz. To już coś.


Napisałeś takie pozytywne zdanie, że czujesz się "świetnie" po siłowni. To tej siłowni się trzymaj. Tu już wiele razy na forum pisano, że fizyczny wycisk poprawia samopoczucie i ... dodam od siebie, rozjaśnia myślenie.

Uważam, że warto było podjąć terapię nawet dla tych słów terapeutki, które we właściwym czasie dzwonią Ci w uszach. Tego też się trzymaj. I otaczaj się mądrymi ludźmi, którzy Ci pewne dobre dla Ciebie rzeczy pomogą utrwalić "w głowie."



polskipolak napisał/a:

Dziękuję wszystkim za te miłe i te nie miłe słowa. Jakoś te nie miłe bardziej motywują.

polskipolaku, gros moich postów dotyczy zdrady właśnie, bo i mnie to boleśnie dotknęło, ale to pogrubione przeze mnie zdanie eliminuje mnie z Twojego wątku na chwilę obecną. wink

To zdanie, które pogrubiłam, mówi samo za siebie, co z Ciebie zrobiła ta relacja ...  Ty jesteś do takich "niemiłych słów" bardzo przyzwyczajony, takimi na co dzień raczyła Cię ta panna, więc to jest język, jaki rozumiesz, jaki do Ciebie przemawia...

Ja akurat nie bardzo mam nastrój pisać Ci tu na przykład, "Ku**a je**na, ale jesteś w ch***ej sytuacji!" Repertuar mojego słownictwa rynsztokowego jest bardzo bogaty, zapewniam Cię, ale ja akurat wyznaję inną filozofię motywowania ludzi do działania. Jednakże rozumiem, że na jednego podziała to, na innego tamto ... Ludzie mają różne "konstrukcje psychologiczne", o czym pisałam na innych wątkach.

Wiesz, co Ci chcę przekazać?... Dlaczego napisałam jeszcze ten post? Aby dać Ci kolejny dowód na to, że ewentualne ciągnięcie tej wyniszczającej relacji ściągnie Cię na samo dno. hmm sad


Ja tu widzę głębokie, patologiczne uzależnienie od toksycznej osoby. Tak, zgodzę się, syndrom sztokholmski się kłania. hmm sad

Forum Ci pomoże, wygaduj się, od tego to miejsce m.in. jest i czytaj ostre komentarze jeśli Ci pomagają.
Ale ... nie zaniedbuj fachowej pomocy. To zaszło zbyt daleko. Sam sobie nie poradzisz, korzystaj z tej terapii. To piszę z pełną odpowiedzialnością.

281 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-09-05 23:22:18)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Moim zdaniem Polsky, skupianie się teraz na analizowaniu co zrobiła, a czego nie zrobiła Twoja dziewczyna, na gdybaniu co by było a czego nie było - to NIEBEZPIECZNA PUŁAPKA.

NIE IDŹ TĘDY.

Twoja droga jest tylko jedna - do terapeuty. Wtedy nie posłuchałeś i patrz co się stało. Jak myślisz co będzie jak i teraz nie posłuchasz.

I ZERO KONTAKTU, już Ci wyjaśnienia i przeproszenia do niczego nie potrzebne, był już na to czas, ale on minął.

Pamiętaj, że tak jak Ty jesteś uzależniony od niej tak i ona od Ciebie - będzie próbowała kontaktu (choć teraz w to nie wierzysz) - nie możesz na to pozwolić, żadnych spotkań, żadnych rozmów, nic więcej i tak się już nie dowiesz, a poza tym to zupełnie nie ma już znaczenia. SKUP SIĘ NA ODBUDOWIE SIEBIE ZE ZGLISZCZY.

Czy masz już skierowanie?

282

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Na jutro jestem zarejestrowany do lekarza ogólnego, więc jutro będę miał skierowanie.
Tak prawdę mówiąc to nawet nie wiem na jaką terapię iść i co powiedzieć takiemu "lekarzowi" jak zaypta "z czym Pan do mnie przychodzi?". Opowiedzieć mu od początku do końca co się stało czy po prostu powiedzieć, że chce dojść do siebie po nieudanym związku?
I lepiej żeby to był facet chyba czy kobieta?
"moja" była chyba myśli, że to była tylko kłótnia, bo pisze do mnie SMSy, że osiągnąłem co chciałem, że pewnie jestem zadowolony z siebie, że teraz się nie odzywam, a później innym mówię, że to przez nią się nie układa, że mam tak robić dalej to na pewno będzie między nami dobrze.
Nic z tego nie rozumiem, nie wiem co chce osiągnąć takimi SMSami. Nie odpisuje jej, nie mam nawet ochoty.
W końcu się wysypiam :-) a to jest duży plus dla mnie
Chociaż chodzę smutny, to jakoś czuję się lepiej, bez tych zmartwień, bez awantur, bez nerwów. Ale cały czas brak mi motywacji do zrobienia wielu rzeczy. Mam nadzieję, że mi przejdzie i smutek i zacznę się cieszyć z życia.

Pozdrawiam wszystkich :-)

283 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-09-07 17:29:18)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Polskipolaku, na pewno usłyszysz takie standardowe pytanie: "Jak mogę Panu pomóc? Z czym Pan do mnie przychodzi?"

Psycholog jasnowidzem nie jest, nie podasz mu też kompletu wyników badań, na podstawie których postawi Ci diagnozę i przepisze receptę. Uważam, iż już wiesz, co powiedzieć: "Chcę dojść do siebie po nieudanym związku, źle się z tym czuję, jest mi smutno, chcę żyć normalnie, sam sobie z tym nie mogę poradzić, potrzebuję pomocy."

Nie ma reguły, czy bardziej pomoże Ci kobieta lekarz czy mężczyzna. Tu się liczy podejście do pacjenta, fachowa wiedza, doświadczenie.

Nie przejmuj się już tym, co ta pannica opowiada znajomym. To nie ma tak naprawdę znaczenia.

Zignoruj sms-y, one nic już w tę relację nie wnoszą. Sam widzisz jak się czujesz nie odpowiadając na nie- i tak trzymać. Odetnij się od toksyny.

Czas zrobi swoje. A Twoje "zacznę się cieszyć z życia" to dla mnie jasny komunikat, gdzie chcesz dojść.

Powodzenia, polsky!

284 Ostatnio edytowany przez authority (2016-09-07 17:57:44)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
Elle88 napisał/a:
polskpolak napisał/a:

Mi to by chyba najszybciej pomogło jakbym ją zobaczył z innym kolesiem w dwuznacznej sytuacji.

Taa.
Są takie filmy dla dorosłych, gdzie jeden facet posuwa żonę/partnerkę drugiemu, a ten drugi siedzi i obserwuje (i się zabawia do tego), a jak trzeba to i jądra mu wymasuje i "posprząta" ustami , obciągnie mu i herbaty poda.
No, tak Cię widzę.

SORRY


Generalnie jaja sobie amputowałeś już, także jak wolisz żeby się do Ciebie zwracać? Żeńska forma będzie ok?

Oraz: zapomnij o wspólnej terapii, paznokcie ważniejsze big_smile
Jak osła za uszy ją ciągniesz, a ona ma to w tyłku.
I nie dziwię się. Sam nie masz do siebie za grosz szacunku, a dziwisz się, że ona nie ma.

A tak mniej żartobliwie, to czeka Cię długi okres wychodzenia z tego.
Poczytaj o syndromie sztokholmskim - prawie zawsze ujawnia się u osobowości współuzależnionych po zdradach. Ty go masz na 100%.
Czytaj i nie leń się, nie czekaj uj wi na co. CZYTAJ! Samopomoc. Psycholog też, ale działaj! Nie siedź i nie czekaj aż coś się samo zmieni, bo ona już Ci zjadła jaja, za chwilę weźmie się za resztę i zaprawdę powiadam Ci, każdy dzień zwłoki to droga w kierunku impotencji.

Co ty oglądasz yikes  oj nieładnie nie wiedziałem iż są takie filmiki.

285

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Przeczytałem całą historię.... to co się wydarzyło jest straszne...  Z tego co widzę temat już dawno zakończony ale jestem niezwykle ciekaw, jak się sprawy mają na dzień dzisiejszy. Sam jestem w pewnej trudnej sytuacji i przypadkowo natrafiłem na ten wątek. Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułożyło smile

Posty [ 261 do 285 z 285 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026