lilka787 napisał/a:Polsky
Jeszcze jedno powinieneś wziąć pod uwagę. Potrzebne jest ostatnie spotkanie, żebyście mogli odbyć szczerą rozmowę i rozstać się w zgodzie. Takie pożegnanie. Rozliczenie się z przeszłością. Skrzywdziliście siebie nawzajem. Po tym co się stało niemożliwe jest być razem. Sam wiesz jak to teraz wygląda. Nie ma już miłości. Jest tylko uzależnienie i autodestrukcja.
Musisz ją o tym uprzedzić, żeby mogła się przygotować. Powiedz jej, że chcesz się spotkać ostatni raz, żeby sobie wszystko szczerze wyjaśnić i przeprosić. Zaproś ją do kawiarni albo w inne publiczne miejsce gdzie będziecie mogli spokojnie i kulturalnie porozmawiać. To nie może być auto ani Twój dom, absolutnie.
Ty też się do tego przygotuj. Poukładaj sobie wszystko w głowie.
Powiedz jej, że po tym co się stało nie możecie być już razem.
Przeproś ją za to, że ją źle traktowałeś.
Powiedz, że ma teraz ostatnią szansę by Cię przeprosić za to, że Cię zdradziła i oszukiwała.
Źle zrobiłeś, że tak to przeciągałeś.
Gdybyś ją wtedy definitywnie zostawił, było by to z korzyścią dla Was obojga. Ona zrozumiałaby, że za błędy się płaci i że dała się wykorzystać staremu pajacowi. Ty zachowałbyś swą godność i już dawno byś o niej zapomniał i zaczął nowe życie. A tak niszczycie siebie nawzajem i jak tego nie przerwiesz, to niedługo nie będzie śladu po fajnym chłopaku i zagubionej dziewczynie. Zostanie zimny drań i szmata, którą Ty z niej robisz. Ona tego nie przerwie, bo jest tak samo uzależniona jak Ty, tylko ona tego nie wie. Tylko Ty możesz pomóc Wam obojgu.
Miała swoją szansę, mogła się przyznać i przeprosić. Gdyby szczerze żałowała i Cię kochała to by tak zrobiła. A Ty byś jej wybaczył, bo ją kochałeś. Tak się jednak nie stało, bo ona Cię nie kochała. Gdyby tak było nie brnęła by w romans z tamtym i nie oszukiwała tyle miesięcy. Co innego zapomnieć się pod wpływem alkoholu a co innego planowy wyjazd nad morze z kochankiem. Ona musi ponieść konsekwencje, bo inaczej zdrada wejdzie jej w krew.
Musi wiedzieć, że to definitywny koniec i że nie będziecie się więcej kontaktować. Zwróć jej wolność, a ona zwróci ją tobie.
Zbliża się Dzień Kobiet, może wtedy się spotkacie. Tylko pamiętaj pełna kultura, żebyście zachowali ten pozytywny obraz w pamięci.
A potem zero kontaktu.
lilka787, bardzo ładnie piszesz, ale ja jednak nie zamierzam jej za nic przepraszać.
Nie mam za co ją przepraszać. Nie uważam też, że źle ją traktowałem. Traktowałem ją tak jak na to zasługiwała i tak jak ona mnie traktowała. Sama zrobiła z siebie szmatę i już w tym siedzi po uszy. Ja nie mam zamiaru jej z tego wyciągać. Ona też nie miała zamiaru mnie wyciągać z gówna zwanego "próba samobójcza", tylko pisała smsy o treści "nawet nie pisz mi takich głupot, bo mi się smutno robi" i dalej zajmowała się znajomością ze starszym partnerem.
Nie oczekuje od niej przeprosin, bo ona jest teraz w stanie mi powiedzieć wszystko to co chciałbym usłyszeć. Wiem to bo zrobiłem mały test i wyszło, że zawsze mówi to co chce usłyszeć i nawet nie wsłuchuje się w to co mówię i że chwilę temu zapytałem o to samo tylko delikatnie inaczej.
Każde nieporozumienie tłumaczy tym, że albo ja coś wymyślam albo coś źle zrozumiałem i tak jest w kółko.
Kolejna rzecz, nie mam zamiaru jej traktować jak kiedyś, jak prawdziwej kobiety. Raz już jej podziękowałem za czas, który spędziliśmy razem i że wtedy była dla mnie prawdziwą kobietą, taką której wszyscy znajomi zazdrościli. Bardzo wiele osób zazdrościło nam związku, a teraz... Każdy wyśmiewa, że tak cudowny związek tak się skończył...
Więc nie mam ją za co przepraszać.
Następna rzecz. Ona teraz robi wszystko żeby z tym gościem się spotykać (pomimo, że każdemu mówi, że nie ma z nim kontaktu, że on nie chce jej znać, że napisał jej, że ma dość problemów), ale wiem, że gdy on ma wolny dzień albo ma nocną zmianę, ona o dziwo ma popołudniową zmianę tak żeby jej nikt nie widział z rana jak do niego idzie. Zresztą znajomy mi mówił, że ją widział jednego jak wychodziła od niego z kamienicy kolo południa.
Więc ja jej nie potrafię zrozumieć. Podejrzewam, że to jest tak jak pisaliście wcześniej. Ja jestem tylko przykrywką dla pokazania przed rodziną i znajomymi, a on ją po prostu po su wa.
I prawda jest taka, że to ona proponowała mu spotkania, ona proponowała wyjazdy, itp.
Wiem jak ona się zachowuje kiedy jest naprawdę zakochana i kiedy jej zależy. Naprawdę dla niej nie było nigdy przeciwności jeśli bardzo chciała się ze mną spotkać, a teraz robi to ze swoim starszym kochankiem. A do mnie ma tryb wyje***. Widać to po jej podejściu do sprawy.
Jej ciągłe manipulacje pokazują dokładnie gdzie mnie ma...
Dla niej dopóki jest temat łagodny, neutralny, przyjemny to można z nią rozmawiać. Jak rozmowa schodzi na trudny temat to ona włącza swój tryb wyje*** i albo odpowiada "yhy" albo "noo", a po chwili powie, że ona nie ma już ochoty rozmawiać i nie będzie więcej ze mną rozmawiać. Więc każde podjęcie rozmowy z nią na temat tego co było jest bezsensowne.
Jest więcej przesłanek ku temu, że nadal się z nim spotyka i on ją ten teges, ale za dużo by o tym pisać...
Więc nie uważam, że powinienem zorganizować takie spotkanie, bo to spotkanie oprócz wypicia kawy nic nie da. Jeśli powiem jej, że nie chce z nią być to ona powie "ok" i wyjdzie dumna. Więc to nie ma żadnego sensu. Ona już jest w innym świecie. Zakochana w starszym panie.
W tym, że powinienem się odciąć od niej już dawno i już bym pewnie żył normalnie się zgodzę, ale jak widać nie udało się. I też nie chce obiecywać kolejnych terminów odcięcia się od niej, bo jak wielu z Was zauważyło, w tym Ty lilka787 jestem obrazem nędzy i rozpaczy. I ciężko mi wstać i być takim jak kiedyś...
Teraz moja eks leży po zabiegu w domu, około 3 tygodnie, więc kontaktu wzrokowego nie będzie i mam nadzieję, że ten czas pomoże w odcięciu się od niej.
Choć kto wie ile prawdy w tych trzech tygodniach...
To już nie ma znaczenia.
A co do seksu. Dla mnie to tylko zaspokojenie własnych potrzeb, zwykła fizyczność. Z mojej strony nie ma tu żadnych uczuć. Ona raczej też do tego tak podchodzi. Skoro na pytanie: Skoro nie jesteśmy razem to możemy robić co chcemy, nawet pomimo tego, że się spotykamy tak? Ona odpowiada TAK, to dla niej raczej też to nic nie znaczy...
Chociaż gdy zadałem to pytanie po kilku chwilach odpowiedź już była inna, więc chyba zatrybiła o co chodzi i już zmiana zdania tak żeby mi się podobała odpowiedź...
PS. Mały_Książe, seks zawsze w prezerwatywie.
Póki co nie chce być w związku z żadną kobietą. Bo wiem, że w takim stanie jakim jestem teraz mógłbym szybko skrzywdzić drugą osobę, a tego bym nie chciał.
Co więcej, mam jakąś blokadę przed czymś więcej niż koleżeństwo. Poznałem kilka kobiet w pracy i z jedną nawet rozmawiam "bardziej", ale jakoś nie czuję potrzeby i nie mam ochoty do przejścia dalej, choć widzę, że mogłoby coś z tego wyjść...
Co do wyjazdu planuje wyjechać na jesieni tego roku, miasto jeszcze nie jest wybrane, ale myślę nad Poznaniem, Katowicami, Krakowem, Gdańskiem. Warszawa jakoś mniej mnie kręci.
Podsumowując.
Jestem świadom tego, że utrzymując z nią kontakt robię źle, ale to jest silniejsze ode mnie. Chęć "dowalenia" jej czymś (dla sprostowania, słowem lub zachowaniem) jest silniejsza ode mnie. I sam nie wiem dlaczego.
Zastanawiam się jak sobie z tym poradzić i czy nie udać się do specjalisty, np. psychologa...