netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

284 odpowiedzi64 040 wyświetleńzałożony przez polskipolak, 28.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 285 ]

66 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-11-24 23:00:41)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

Droga AURORA BOREALIS jeśli tu jeszcze zaglądasz to posłuchałem Twojej rady i czytam polecony wątek. Jestem dopiero na około 105 poście i już jestem pod ogromnym wrażeniem jak gość sobie poradził z rozstaniem. Może to dziwnie zabrzmi, ale jak dla mnie gość ma jaja jak arbuzy. Mam nadzieję, że ta lektura da mi motywację pogodzenia się z moja sytuacją.
Pozdrawiam

Polaku,

Cieszę się, że czytasz ten wątek. Odnajdziesz tam, bez wątpienia, fragmenty Twojej własnej historii...
Życzę Ci powodzenia i wyjścia na prostą z labiryntu krzywych, a przynajmniej mocno zakrzywionych ;-)))

67

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Witam wszystkich zaglądających.

Obecnie sprawa wygląda następująco:
Ona pisze do mnie co chwile, że chce się spotkać i porozmawiać o nas, o tym co dalej, itp.
Odpisuje jej na to co do mnie pisze, ale chyba robię źle, że odpisuje albo źle odpisuje, bo odpisuje jej trochę po chamsku.
Np. Ona do mnie pisze, że dziś nie przyjedzie bo zaspała i źle się czuje, a ja jej odpisuje "co znów nocka z kochankiem?" albo pisze jej teksty typu:
"może ja napiszę ci to co myślę o tej całej sytuacji co? o tobie i twoim starszym panie? o tym co dalej? będziesz mogła pokazać "przyjaciółkom", rodzinie, no i oczywiście starszemu panu, skoro i tak mu o wszystkim mówiłaś, nie będziesz musiała mnie dalej okłamywać i będziesz mogła kontynuować romans z tym starszym panem, chociaż teraz to już nie będzie "zakazany owoc" i nie będzie już tak samo smakowało jak wtedy kiedyś byłaś w związku, wiec nie będzie to romans, a związek lub jak ty to sobie tylko nazwiesz, bo ty masz swój słownik pojęć co nie?"
albo
"nie przyjeżdżaj do mnie, bo to i tak nie ma sensu, baw się dalej z tym starszym panem skoro ci to odpowiadało i życzę wam szczęścia na nowej drodze życia, chociaż na twoim miejscu nie liczyłbym na zaręczyny, ślub, dzieci i tworzenie rodziny z tym starszym panem"
Kurczę, z jednej strony wiem, że źle robię, ale jest jakiś impuls przez który mam chęć odpisać i to właśnie w taki sposób...
Przeszła mi już chęć spotykania się z nią i rozmów na temat tego co zrobiła, bo i tak wiem jak to będzie wyglądało. Ale z drugiej strony myślę, że wysłuchać jej można. Może wysłuchiwanie kolejnych kłamstw poprawi mi humor. wink
Co niektórzy pewnie pomyślą, że teraz skoro ona się stara to ja jestem na wygranej pozycji i chce jej dopiec czy pokazać jak ja się czułem kiedy ona mnie olewała. Nie jest tak. Odeszła ode mnie chęć zemsty czy pokazania jej jak ja się czułem. Jestem przekonany, że jeśli dalej będzie tak postępowała to życie się na niej zemści za mnie.
Niestety myśli o tej całej sytuacji pozostały i codziennie rano jak się budzę nadal o tym wszystkim myślę. Ze snem ciężko, budzę się po kilka razy w ciągu nocy z uczuciem wyspania, leże, zasnąć nie mogę i myślę o tym. W dzień jest łatwiej, bo można czymś się zająć. Byłem jakiś czas temu u lekarza i dostałem jakieś leki na uspokojenie, które mają pomóc zasnąć, ale pomimo sporej dawki jaką przyjmuje czasem to nie działa.
Trochę moje zdrowie dostało po tyłku przez tę sytuację, ale wydaje mi się, że już wracam na prostą.
Zacząłem czytać to forum i troszkę się dowartościowałem, więc mam nadzieję, że teraz już będzie tylko lepiej.
Wróciłem do treningów na siłowni, ale jeszcze apetyt nie wrócił taki jaki powinien być. Przez tę całą sytuację schudłem z 105kg na 92kg. Wiem, może to wyglądać niewiarygodnie, ale sam byłem w szoku jak wszedłem ostatnio na wagę sad

68

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Wiem, że aż korci by dowalić jakimś żarcikiem, ale po prostu odpuść ją sobie. Świetnie Ci idzie i tego się trzymaj. Słuszna decyzja.

69

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

Witam wszystkich zaglądających.

Obecnie sprawa wygląda następująco:
Ona pisze do mnie co chwile, że chce się spotkać i porozmawiać o nas, o tym co dalej, itp.
Odpisuje jej na to co do mnie pisze, ale chyba robię źle, że odpisuje albo źle odpisuje, bo odpisuje jej trochę po chamsku.
Np. Ona do mnie pisze, że dziś nie przyjedzie bo zaspała i źle się czuje, a ja jej odpisuje "co znów nocka z kochankiem?" albo pisze jej teksty typu:
"może ja napiszę ci to co myślę o tej całej sytuacji co? o tobie i twoim starszym panie? o tym co dalej? będziesz mogła pokazać "przyjaciółkom", rodzinie, no i oczywiście starszemu panu, skoro i tak mu o wszystkim mówiłaś, nie będziesz musiała mnie dalej okłamywać i będziesz mogła kontynuować romans z tym starszym panem, chociaż teraz to już nie będzie "zakazany owoc" i nie będzie już tak samo smakowało jak wtedy kiedyś byłaś w związku, wiec nie będzie to romans, a związek lub jak ty to sobie tylko nazwiesz, bo ty masz swój słownik pojęć co nie?"
albo
"nie przyjeżdżaj do mnie, bo to i tak nie ma sensu, baw się dalej z tym starszym panem skoro ci to odpowiadało i życzę wam szczęścia na nowej drodze życia, chociaż na twoim miejscu nie liczyłbym na zaręczyny, ślub, dzieci i tworzenie rodziny z tym starszym panem"
Kurczę, z jednej strony wiem, że źle robię, ale jest jakiś impuls przez który mam chęć odpisać i to właśnie w taki sposób...
Przeszła mi już chęć spotykania się z nią i rozmów na temat tego co zrobiła, bo i tak wiem jak to będzie wyglądało. Ale z drugiej strony myślę, że wysłuchać jej można. Może wysłuchiwanie kolejnych kłamstw poprawi mi humor. wink
Co niektórzy pewnie pomyślą, że teraz skoro ona się stara to ja jestem na wygranej pozycji i chce jej dopiec czy pokazać jak ja się czułem kiedy ona mnie olewała. Nie jest tak. Odeszła ode mnie chęć zemsty czy pokazania jej jak ja się czułem. Jestem przekonany, że jeśli dalej będzie tak postępowała to życie się na niej zemści za mnie.
Niestety myśli o tej całej sytuacji pozostały i codziennie rano jak się budzę nadal o tym wszystkim myślę. Ze snem ciężko, budzę się po kilka razy w ciągu nocy z uczuciem wyspania, leże, zasnąć nie mogę i myślę o tym. W dzień jest łatwiej, bo można czymś się zająć. Byłem jakiś czas temu u lekarza i dostałem jakieś leki na uspokojenie, które mają pomóc zasnąć, ale pomimo sporej dawki jaką przyjmuje czasem to nie działa.
Trochę moje zdrowie dostało po tyłku przez tę sytuację, ale wydaje mi się, że już wracam na prostą.
Zacząłem czytać to forum i troszkę się dowartościowałem, więc mam nadzieję, że teraz już będzie tylko lepiej.
Wróciłem do treningów na siłowni, ale jeszcze apetyt nie wrócił taki jaki powinien być. Przez tę całą sytuację schudłem z 105kg na 92kg. Wiem, może to wyglądać niewiarygodnie, ale sam byłem w szoku jak wszedłem ostatnio na wagę sad

Mszczą się słabi. Ale jeżeli już musisz, to najlepiej jej dowalisz jeżeli pokażesz że jest Ci obojętna i żyjesz szczęśliwie bez niej - nie odpisuj, nie odzywaj się po prostu żyj swoim życiem i bądź szczęśliwy. Nie potrafisz być szczęśliwym? Fake it 'till you make it.

70

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Może zaglądają tu kobiety, które kiedyś zdradziły i pomogą mi w kwestii, która mnie codziennie zastanawia. Codziennie budzę się z takim samym pytaniem, czy to rano czy w środku nocy, zawsze takie samo pytanie.

Dlaczego zdradziła?

Skoro między nami było wszystko w jak najlepszym porządku. Nic nie wskazywało na to, że jest źle. Czy gość aż tak bardzo potrafił ją "bajerować"? Ale w takim razie co to była za miłość, skoro dała się złapać na "bajerę" starego podrywacza. Z tego co wiem przez cały okres jak byliśmy razem nikt jej nie podrywał tak bezpośrednio. Ale czy to ją usprawiedliwia, że dała się "zbajerować", bo wcześniej nikt nie próbował tego robić?

Ona zawsze była taką szarą, cichą myszką. Nikt z naszego otoczenia nie mógł uwierzyć, że ona coś takiego zrobiła.
Ona twierdzi, że nigdy wcześniej nie miała takiego "kolegi" z którym mogła porozmawiać o wszystkim, itp. że jej tego brakowało. Jak już wiadomo oprócz rozmów były gorsze rzeczy.

Wiem, nadal się rozczulam i drążę temat. Ale nie dlatego, że chce do niej wrócić, bo doszło do mnie jak bardzo mnie poniżyła i jak bardzo zeszmaciłem się walcząc o nią, ale dlatego, że chciałbym to zrozumieć, zrozumieć takie postępowanie. Cały czas nie daje mi spokoju to pytanie.

71

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Wiesz, ona podświadomie szuka tatusia, a ty jesteś młody. A poważnie to dziewucha cierpi, bo ma kompleksy, a uwaga "tatusia" dowartościowała ją, poza tym klasycznie- znudziła ją wasza relacja, bo jesteś przewidywalny, bo wciąż jest to samo, miała ciebie na wyciagnięcie ręki, bo nie jesteś dla niej ciekawym "obiektem", bo.... może nie masz swoich pasji , bo i dusiła się. Dlatego warto dbać o siebie i swoją przestrzeń życiową, mieć swój własny świat. Jesteś wolny i ona jest wolna, to był jej wybór że poszła w inną stronę. Niczego nie żałuj i żyj swoim własnym życiem, bo życie jest pełne niespodzianek. Podziękuj jej za wspólne chwile, za ten czas który ona dala tobie, może kup jej kwiaty? i idz dalej przed siebie, nie analizuj, nie rozdrapuj tego, zostaw to. A przede wszystkim bądź szczęśliwy sam ze sobą bo to ty jesteś dla siebie najważniejszy. smile

72

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Witam,

Minęło trochę czasu od ostatniego postu. Cały czas nie jestem z moją byłą i nawet coraz lepiej mi idzie stawanie na nogi, choć nie ukrywam, że myślę jeszcze o tym wszystkim.
Teraz sytuacja się odwróciła i to ona chce się ze mną spotykać i rozmawiać, ale nie tak jak ja kiedy o nią walczyłem, ze codziennie byłem u niej, tylko co kilka dni chce ze mną rozmawiać. Godzę się na te rozmowy, chociaż sam nie wiem czemu. Z tych rozmów w sumie nic nie wynika, bo ona cały czas stoi przy swoim.
Że powiedziała mi już całą prawdę, że mnie kocha, że żałuje, że chciałaby być ze mną nadal i naprawiać to co popsuła, itp.
Mówię jej, że same słowa nie wystarczą i jeśli jej naprawdę zależy to niech to pokaże swoim zachowaniem, a później zobaczymy co będzie dalej. Lecz jej zachowanie się nie zmienia i cały czas jest takie samo, oprócz słów, które mówi nic się nie zmienia w niej.
Podczas tych rozmów zadałem jej kilka pytań i zobaczcie jakie otrzymałem odpowiedzi:
Zapytałem ją czego jej brakowało w naszym związku, że takie coś zrobiła?
Odp. "Bo mało wychodziliśmy razem"
Zapytałem gdzie się podziała ta osoba, którą znałem wcześniej, którą kochałem, co się z nią stało?
Odp. "Może jeszcze odrobina mnie starej jeszcze została"
Zapytałem ją o moje wady i zalety
Odp. Wadą jest to, że jak coś sobie postanowię to tak musi być, a zaletą jest to, że byłem kochany i przyjeżdżałem po nią.
Zapytałem czy to tyle, a ona, że raczej tak...
Jeszcze była taka sytuacja, że była u mnie w aucie, wyjęła telefon i zaczęła usuwać SMSy, te najświeższe, a jak zapytałem z kim pisze, odpowiedziała, że z nikim i że usuwa niepotrzebne, stare wiadomości...
Rozmawiałem z nią i mówię jej, że normalna dziewczyna jakby tak została potraktowana przez swojego kochanka (chociaż ona cały czas myśli, że to miał byc tylko kolega) to spaliłaby się ze wstydu i chciała się na nim zemścić, a ona go jeszcze kryje.
A ona na to, że ona go nie kryje, ale powiedziała mi już wszystko i całą prawdę.
Mam świadomość tego, że to już koniec i że to co było między nami nie wróci, że nawet jeśli bym jej wybaczył i spróbował być to za jakiś czas zrobi podobnie, a nawet jeśli nie to cały czas będzie miała w głowie tego gościa i będzie mnie porównywała do niego.
Zawsze pod koniec każdej rozmowy mówię jej, że skoro ja stoję przy swoim, a ona przy swoim to to już jest koniec naszej znajomości. Ona zawsze odpowiada, że nie. I rozmowy kończą się tak, że ona mówi, że już nie chce o tym rozmawiać i wychodzi.
Nawet ostatnio zapytała mnie czy może mi kupić prezent na święta, bo by chciała mi kupić.
Powiedziała mi też, że jeśli chodzi o zerwanie kontaktu z przyjaciółkami to ona może to zrobić tylko boi się, że później będzie sama, że zerwie kontakt z nimi, a i ze mną nie wyjdzie i będzie samotna, nie będzie miała nawet z kim porozmawiać.
Moja koleżanka, a jej kiedyś przyjaciółka poszła do apteki, gdzie pracuje moja była, poszła po leki, a przy okazji zapytała co u niej słychać, to usłyszała "bywało lepiej".
Ale chciałbym Was zapytać, skoro mnie zdradziła, swoim zachowaniem pokazuje, że nie żałuje tego, to dlaczego próbuje się ze mną spotkać, rozmawiać i niby to naprawić?
Głównie chciałbym odpowiedź od kobiet, jak to z Waszej strony wygląda.

Mi się wydaje, że ona po prostu chce mieć jasną sytuację i oczekuje żebym powiedział jej wprost, że już nie chce z nią być i jej już nie kocham, bo wtedy będzie mogła już oficjalnie być z kimś innym i nie będzie się musiała martwić, że nagle przyjdę i powiem "przecież ja Cię kocham i chce z Tobą być".

73 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-12-05 15:50:31)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

Może zaglądają tu kobiety, które kiedyś zdradziły i pomogą mi w kwestii, która mnie codziennie zastanawia. Codziennie budzę się z takim samym pytaniem, czy to rano czy w środku nocy, zawsze takie samo pytanie.

Dlaczego zdradziła?

Skoro między nami było wszystko w jak najlepszym porządku. Nic nie wskazywało na to, że jest źle. Czy gość aż tak bardzo potrafił ją "bajerować"? Ale w takim razie co to była za miłość, skoro dała się złapać na "bajerę" starego podrywacza. Z tego co wiem przez cały okres jak byliśmy razem nikt jej nie podrywał tak bezpośrednio. Ale czy to ją usprawiedliwia, że dała się "zbajerować", bo wcześniej nikt nie próbował tego robić?

Ona zawsze była taką szarą, cichą myszką. Nikt z naszego otoczenia nie mógł uwierzyć, że ona coś takiego zrobiła.
Ona twierdzi, że nigdy wcześniej nie miała takiego "kolegi" z którym mogła porozmawiać o wszystkim, itp. że jej tego brakowało. Jak już wiadomo oprócz rozmów były gorsze rzeczy.

Wiem, nadal się rozczulam i drążę temat. Ale nie dlatego, że chce do niej wrócić, bo doszło do mnie jak bardzo mnie poniżyła i jak bardzo zeszmaciłem się walcząc o nią, ale dlatego, że chciałbym to zrozumieć, zrozumieć takie postępowanie. Cały czas nie daje mi spokoju to pytanie.

A dlaczego ty byś zdradził. Zapytaj się siebie. Niektórzy robią głupstwa dla kilku chwil przyjemności. Skoczki w bok. Kurewstwo nie ma płci.

74

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

Witam,


Ale chciałbym Was zapytać, skoro mnie zdradziła, swoim zachowaniem pokazuje, że nie żałuje tego, to dlaczego próbuje się ze mną spotkać, rozmawiać i niby to naprawić?
Głównie chciałbym odpowiedź od kobiet, jak to z Waszej strony wygląda.

Mi się wydaje, że ona po prostu chce mieć jasną sytuację i oczekuje żebym powiedział jej wprost, że już nie chce z nią być i jej już nie kocham, bo wtedy będzie mogła już oficjalnie być z kimś innym i nie będzie się musiała martwić, że nagle przyjdę i powiem "przecież ja Cię kocham i chce z Tobą być".

Parę opcji:
1. Z tamtym nie wyszło, i chce mieć jakiegoś frajerka pod ręką aż znajdzie nowego
2. Po prostu wygodnie jej żebyś ją woził

Przestań się z nią spotykać, sam widzisz że ma Cię w nosie

75

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

Witam,

Minęło trochę czasu od ostatniego postu. Cały czas nie jestem z moją byłą i nawet coraz lepiej mi idzie stawanie na nogi, choć nie ukrywam, że myślę jeszcze o tym wszystkim.
Teraz sytuacja się odwróciła i to ona chce się ze mną spotykać i rozmawiać, ale nie tak jak ja kiedy o nią walczyłem, ze codziennie byłem u niej, tylko co kilka dni chce ze mną rozmawiać. Godzę się na te rozmowy, chociaż sam nie wiem czemu. Z tych rozmów w sumie nic nie wynika, bo ona cały czas stoi przy swoim.
Że powiedziała mi już całą prawdę, że mnie kocha, że żałuje, że chciałaby być ze mną nadal i naprawiać to co popsuła, itp.
Mówię jej, że same słowa nie wystarczą i jeśli jej naprawdę zależy to niech to pokaże swoim zachowaniem, a później zobaczymy co będzie dalej. Lecz jej zachowanie się nie zmienia i cały czas jest takie samo, oprócz słów, które mówi nic się nie zmienia w niej.
Podczas tych rozmów zadałem jej kilka pytań i zobaczcie jakie otrzymałem odpowiedzi:
Zapytałem ją czego jej brakowało w naszym związku, że takie coś zrobiła?
Odp. "Bo mało wychodziliśmy razem"
Zapytałem gdzie się podziała ta osoba, którą znałem wcześniej, którą kochałem, co się z nią stało?
Odp. "Może jeszcze odrobina mnie starej jeszcze została"
Zapytałem ją o moje wady i zalety
Odp. Wadą jest to, że jak coś sobie postanowię to tak musi być, a zaletą jest to, że byłem kochany i przyjeżdżałem po nią.
Zapytałem czy to tyle, a ona, że raczej tak...
Jeszcze była taka sytuacja, że była u mnie w aucie, wyjęła telefon i zaczęła usuwać SMSy, te najświeższe, a jak zapytałem z kim pisze, odpowiedziała, że z nikim i że usuwa niepotrzebne, stare wiadomości...
Rozmawiałem z nią i mówię jej, że normalna dziewczyna jakby tak została potraktowana przez swojego kochanka (chociaż ona cały czas myśli, że to miał byc tylko kolega) to spaliłaby się ze wstydu i chciała się na nim zemścić, a ona go jeszcze kryje.
A ona na to, że ona go nie kryje, ale powiedziała mi już wszystko i całą prawdę.
Mam świadomość tego, że to już koniec i że to co było między nami nie wróci, że nawet jeśli bym jej wybaczył i spróbował być to za jakiś czas zrobi podobnie, a nawet jeśli nie to cały czas będzie miała w głowie tego gościa i będzie mnie porównywała do niego.
Zawsze pod koniec każdej rozmowy mówię jej, że skoro ja stoję przy swoim, a ona przy swoim to to już jest koniec naszej znajomości. Ona zawsze odpowiada, że nie. I rozmowy kończą się tak, że ona mówi, że już nie chce o tym rozmawiać i wychodzi.
Nawet ostatnio zapytała mnie czy może mi kupić prezent na święta, bo by chciała mi kupić.
Powiedziała mi też, że jeśli chodzi o zerwanie kontaktu z przyjaciółkami to ona może to zrobić tylko boi się, że później będzie sama, że zerwie kontakt z nimi, a i ze mną nie wyjdzie i będzie samotna, nie będzie miała nawet z kim porozmawiać.
Moja koleżanka, a jej kiedyś przyjaciółka poszła do apteki, gdzie pracuje moja była, poszła po leki, a przy okazji zapytała co u niej słychać, to usłyszała "bywało lepiej".
Ale chciałbym Was zapytać, skoro mnie zdradziła, swoim zachowaniem pokazuje, że nie żałuje tego, to dlaczego próbuje się ze mną spotkać, rozmawiać i niby to naprawić?
Głównie chciałbym odpowiedź od kobiet, jak to z Waszej strony wygląda.

Mi się wydaje, że ona po prostu chce mieć jasną sytuację i oczekuje żebym powiedział jej wprost, że już nie chce z nią być i jej już nie kocham, bo wtedy będzie mogła już oficjalnie być z kimś innym i nie będzie się musiała martwić, że nagle przyjdę i powiem "przecież ja Cię kocham i chce z Tobą być".

Czy jakaś kobieta mogłaby się wypowiedzieć?

76

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Witaj,

Wyraziłam już swą opinię w innych postach, bo żal mi, że nie dostrzegasz pewnych zależności pomiędzy zachowaniem Twoim i Twojej Dziewczyny oraz kondycją Waszej relacji.
Osobiście, gdybym była wolnym człowiekiem mającym 26 lat, jak Ty i miała wybierać pomiędzy życiem z odechem zdrady na karku i miotaniem się pośród dylematów, a daniem sobie szansy na spotkanie kogoś lojalnego, uczciwego, transparentnego w swych zamiarach, wybrałabym to drugie.

77

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

"Wróciła", ale tylko fizycznie. Emocjonalnie jesteś na 2-gim miejscu i tak zostanie. Pokazuje Ci to swoim zachowaniem.
"Nie chcę o tym rozmawiać" + te jej odpowiedzi na odwal się gdy pytasz o powody zdrady.

Pytasz czemu "wróciła" : koleś kopnał ja w zad, a Ty przeciez płakałeś, że kochasz..no to lepszy rydz niż nic, no nie?


Nie wkręcaj się, że ona tak strasznie żałuje.
Sam widzisz, że nawet jej się o tym gadać nie chce - Ty masz o tym zapomnieć i nie zawracać jej glowy, bo przecież ONA już Ci wszystko powiedziała, więc co się czepiasz?

Uciekaj od tej egoistki, albo przerobi Ci głowę tak, że skończysz na ostrych lekach, bo to, że czeka Cię powtórka z rozrywki ze zdradą to masz jak w banku.

78 Ostatnio edytowany przez TenObcy (2015-12-07 23:35:03)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Tak, tak, Chłopaku... słuchaj kobiet, one Cię nie zawiodą.

aurora borealis napisał/a:

daniem sobie szansy na spotkanie kogoś lojalnego, uczciwego, transparentnego w swych zamiarach, wybrałabym to drugie.

Krok pierwszy: udaj się do wróżki...

A tak na poważnie, to Twoja była jest w nieszczególnej sytuacji.
Wie już, że z wapnem za daleko nie zajedzie, zwłaszcza że wapno jej jakiegoś super-duper życia nie da. A jeżeli nawet da, to za parę lat wymieni na nowy model, bo tego typu ludzie tak mają.
Wie też, że Ciebie przegrała, chociaż siłą rozpędu trzymasz się we friendzone.
Stąd też, czuje się jak szmata i dlatego jest dla Ciebie i siebie opryskliwa.

Moim zdaniem - nie po drodze Ci z nią. Z Twoim doświadczeniem stać Cię już na nieco lepszy egzemplarz.
Chociaż nie miałbym złudzeń że i on może Cię zdradzić.

Aurora: kobieta lojalna, uczciwa, transparentna (dla 28-letniego faceta) to oksymoron.
You made my day, really.

79

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
TenObcy napisał/a:

Aurora: kobieta lojalna, uczciwa, transparentna (dla 28-letniego faceta) to oksymoron.

Mogę Ci tylko współczuć...

TenObcy napisał/a:

You made my day, really.

Pragnę zauważyć, że jest już dość późny wieczór. No chyba, że siedzisz w Peru, quizas... ale nawet i tam są już po podwieczorku...

80

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Drogi Polaku....
Kurczowo się czepiles tego, ze chcesz poznać prawdę. ..ale odpowiedz szczerze sam sobie.Czy ponad 20-to letnia kobieta, ktora z przyjaciółkami pisze sobie cos co nigdy się nie stało (swoja drogą  dość smutne i głupie to usprawiedliwienie-pewnie dlatego, że z biegu wymyślone wink ) więc czy taka kobieta /osoba powie Ci w 100% prawdę? Wątpię. ..
Tak naprawdę znasz odpowiedz. ..przepłacasz to zdrowiem/snem/i czasem spędzonym na analizie cudzych grzechów. ....I myslisz czy opłaca sie ją rozgrzeszyć.W koncu teraz Ty teraz decydujesz wink
Nie tędy droga.Pomysl o sobie, bo ona rozwalając wasz związek
... (uwierz mi) nie myślała o Tobie.
Po prostu szanuj siebie.Twoja ex temu nie podołała.
Nie ryzykuj drugi raz siebie, dla kogo masz wartość"szofera"  a nie kompana na życie.
Przeczytaj co mam napisane w stopce. ... Gdy mnie skrzywdzisz pierwszy raz. ...

81

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Musze się Wam do czegoś przyznać. W sobotę byłem na imprezie i dzwoniła do mnie moja była. Chciała się umówić na niedzielę żeby porozmawiać i sobie wszystko wyjaśnić. Ja byłem trochę wypity i powiedziałem jej, że jak chce się tak bawić jak z tym gościem to niech przyjedzie, a jak chce mi mówić dalej to samo to niech nie przyjeżdża.
Przyjechała w niedziele popołudniu zamiast rozmowy umówiliśmy się na seks bez zobowiązań, umówiliśmy się, że później nikt nie będzie sobie robił nadziei itp.
Ja jej na koniec powiedziałem, że na dzień dzisiejszy przy jej zachowaniu nie widzę dalej naszego związku, ale jak każdy facet lubię seks i jeśli jej to odpowiada to możemy się spotykać tylko w tym celu. Ja nie martwię się co u niej, a ona nie martwi się co u mnie.
Ona stwierdziła, że jeśli to ma pomóc w odbudowie naszego związku to ona się zgadza.
Odpowiedziałem jej, że to tylko seks, że w każdej chwili każdy z nas może zacząć nowy związek z inną osobą bez żadnych konsekwencji i żalów z drugiej strony.
Tylko były dwie zasady. Pierwsza to brak seksu oralnego z mojej strony i brak całowania. Powiedziałem jej, że takie zasady chce, bo wiem, że z tym gościem doszło do stosunku i nie mam zamiaru czuć jego penisa w swoich ustach.
Później miałem przez chwile wyrzuty sumienia, że potraktowałem ją tak przedmiotowo, ale jak pomyślałem, że ona bez skrupułów zabawiała się z innym gościem traktując mnie jak szmatę stwierdziłem, że to może chociaż w małym stopniu pokaże jej jak ja się czułem kiedy ona się zabawiała z innym. Jak ona traktowała mnie jak szmatę.
Nie chce z nią być jako para to już pewne, więc wiem, że się nie zaangażuje.
Domyślam się, że ten układ jest zły, bo źle traktuje kobietę. Nigdy żadnej kobiety bym tak nie potraktował, ale wydaje mi się, że ta zasłużyła na takie traktowanie.

Co Wy sądzicie na ten temat?

82 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-12-09 13:23:27)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

Co Wy sądzicie na ten temat?

Sądzę, masz zryty beret, aż do ciała migdałowatego włącznie.
Zachowujesz się jak troki od kaleson. Dyndasz emocjonalnie na wysokości ściągacza.
Masz silne objawy stępienia uczuciowego połączone z hyperzmiennością nastrojów. Taka postawa sprawi, że będziesz z siebie ten syf emitował tak długo, jak reaktor atomowy w Czarnobylu.
Weź się jakoś oznacz, to przynajmniej wszystkie normalne dziewczyny w Twoim otoczeniu będą miały szansę brać wiraż, gdy tylko Cię zobaczą...

I tak, jak miał zwyczaj pisać tu czasem jeden z moich ulubionych Forumowiczów - Jego Magnificencja Doom, kończę mój wpis słowami:
nie pozdrawiam...

83 Ostatnio edytowany przez TenObcy (2015-12-09 14:01:19)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Aurora

1. Autor ma zryty cały układ limbiczny i to zdrowo. Ale to nie on go sobie zrył.
2. Nie napinaj się tak, złość piękności szkodzi. Po co się potem botoksem ratować...
3. Niech Autor robi co chce, jak Ona się daje to cóż... myślisz że będzie potem świecić na niebiesko, jak ta w Awatarze?
4. Wolałbym, żeby to Panny miały na czole wskaźnik jak blisko zdrady są...

Ale tak między nami, to się zgodzę: ta Panna chyba jest teraz jeszcze bardziej zryta niż sam Autor. A Autor jej bynajmniej nie pomaga... Z tym, że to co robi Autor jest bezpośrednim wdrożeniem reguł przekazywanych tutaj na forum.

lifrinat napisał/a:

Przeczytaj WSZYYYYYYYYYYSTKIE wątki z tego typu historiami na forum i zauważ jedną prawidłowość: tylko osoby, które się o nic nie prosiły, odsunęły się na jakiś czas i zerwały kontakt, mogły liczyć na jakikolwiek powrót zamroczonego partnera (on wtedy zostanie z tym piwem, które naważył i będzie musiał coś z tym zrobić, odetnij mu siebie jako codzienny tlen).

Z tym, że nie ma hamulców przed robieniem z siebie bestii.

[EDIT]
Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że zdradzająca Panna w wielu zaskakująco przypadkach nie przestaje kochać swojego stałego partnera. Może się zakochać, zauroczyć, zapatrzeć w nowego, może mu się dać obracać ze wszystkich stron i na wszystkie sposoby, snuć z nim dowolne marzenia nt przyszłości, ale poprzedni pozostaje na swoim miejscu, ma tylko nie przeszkadzać. Powrót - to już inna sprawa.

84

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Jeżeli masz ją traktować przedmiotowo, tak jak to robisz teraz, to daj sobie spokój.
I Ty i Ona będziecie mieli z takiego zachowania zryty beret.

Zdradziła, ale to nie powód żeby traktować ją do końca życia jak ścierwo.

Zresztą, może coś przeoczyłam, ale nigdzie nie znalazłam tego pewnika - ani w dowodach, ani w jej, "kolegi" czy jej koleżanek zaznaniach.
Mniejsza o to, albo ją traktujesz jak człowieka, albo odpuszczasz sobie.

Zachowania w celu zemsty, zniszczenia, jak Pan I Władca, jest krzywdzące dla Was obojga.
Dla Ciebie też, bo wątpliwa radość z takiej zemsty, a sam nabierzesz manier psychopaty.

85

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

No tak, taki "związek" traktowany jako związek byłby toksyczny, ale w tym wypadku autor traktuje ja jako FwB (chociaż "friend" to niefortunne określenie trochę wink).
O ile zawsze mówię, że kobieta powinna stronić od tego typu układów (za free) to w wypadku zdrady - płeć dla mnie nie gra roli - wszystkie chwyty dozwolone wink

Tzn. nie twierdzę, że on powinien ją jakoś źle traktować i poniżać, ale potraktować ją jak "mięso armatnie", które i tak już z siebie zrobiła idąc na boki - nie widzę przeciwwskazań.

Tyle, że ja się zastanawiam czy autor -jeszcze chwila temu zakochany - faktycznie potrafił tak szybko przejść na "układ" czy sam siebie oszukuje i za chwilę zrobi sobie "kuku"..

86

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

Musze się Wam do czegoś przyznać. W sobotę byłem na imprezie i dzwoniła do mnie moja była. Chciała się umówić na niedzielę żeby porozmawiać i sobie wszystko wyjaśnić. Ja byłem trochę wypity i powiedziałem jej, że jak chce się tak bawić jak z tym gościem to niech przyjedzie, a jak chce mi mówić dalej to samo to niech nie przyjeżdża.
Przyjechała w niedziele popołudniu zamiast rozmowy umówiliśmy się na seks bez zobowiązań, umówiliśmy się, że później nikt nie będzie sobie robił nadziei itp.
Ja jej na koniec powiedziałem, że na dzień dzisiejszy przy jej zachowaniu nie widzę dalej naszego związku, ale jak każdy facet lubię seks i jeśli jej to odpowiada to możemy się spotykać tylko w tym celu. Ja nie martwię się co u niej, a ona nie martwi się co u mnie.
Ona stwierdziła, że jeśli to ma pomóc w odbudowie naszego związku to ona się zgadza.
Odpowiedziałem jej, że to tylko seks, że w każdej chwili każdy z nas może zacząć nowy związek z inną osobą bez żadnych konsekwencji i żalów z drugiej strony.
Tylko były dwie zasady. Pierwsza to brak seksu oralnego z mojej strony i brak całowania. Powiedziałem jej, że takie zasady chce, bo wiem, że z tym gościem doszło do stosunku i nie mam zamiaru czuć jego penisa w swoich ustach.
Później miałem przez chwile wyrzuty sumienia, że potraktowałem ją tak przedmiotowo, ale jak pomyślałem, że ona bez skrupułów zabawiała się z innym gościem traktując mnie jak szmatę stwierdziłem, że to może chociaż w małym stopniu pokaże jej jak ja się czułem kiedy ona się zabawiała z innym. Jak ona traktowała mnie jak szmatę.
Nie chce z nią być jako para to już pewne, więc wiem, że się nie zaangażuje.
Domyślam się, że ten układ jest zły, bo źle traktuje kobietę. Nigdy żadnej kobiety bym tak nie potraktował, ale wydaje mi się, że ta zasłużyła na takie traktowanie.

Co Wy sądzicie na ten temat?

Ja osobiście sądzę, że jesteś ci_pa

87 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-12-09 18:02:34)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

TenObcy:

Ad 1 Zgodzę się z Tobą w niektórych podpunktach. Zryty układ limbiczny - jak widać na załączonym obrazku - zsunął się Autorowi na poziom gumy od majtek, zrolował jak rajstopy u przedszkolaka i głównie na tej wysokości chce szukać rekompensaty za doznane krzywdy. Wielu młodych mężczyzn błędnie uważa, że  „punkt honoru” mieści się właśnie tam…

Jego Dzieweczka od dłuższego czasu bawi się z nim w "policjantów i złodziei", to prawda. Niektóre niedojrzałe panienki tak robią, usiłując wzbudzić u partnera zazdrość i sprawdzić temperaturę jego uczuć. Tyle, że zwykle nie robią sobie wycieczek z dwakroć starszymi od siebie panami, ale wrzucają foto na FB z jakimś nowopoznanym kolesiem z galerii handlowej, albo trują o tym, że on popatrzył na nią „tak inaczej”… Zadaniem partnera jest wówczas pokazać niuni składzik z porzuconymi zabawkami, które czekają na zbiórkę PCK, a na który może rychło trafić, jeśli nie zaprzestanie podobnych „miłosnych testów” i sesji zdjęciowych z gostkami na tle restauracji Sphinx czy McDonald's.

A co robi nasz Autor? Pozwala sobie zryć beret razem z antenką, przygarniając na powrót Zabłąkaną i grozi paluszkiem jej przyjacielowi: „Nu nu nu, brzydaku!”. Teraz zaś, wydumał, że będzie ją karał brakiem pocałunków i seksu oralnego, tak długo, aż pojmie, jak bardzo go skrzywdziła. W ten sposób planuje pomścić upokorzenie, jakiego doznał. Swoją drogą zawsze twierdziłam, że kinematografia 18+ aplikowana niektórym jednostkom w nieodpowiednim dla nich czasie, powoduje zrzeszotnienie mózgu, miopię i reumatyzm. Oto mamy przykład takiej formy „penalizacji” zaczerpnięty niechybnie z filmów dla dorosłych…

Ad 2 Myślę, że rodzaj napięcia, jaki powoduje treść wybieranych przez nas wątków i wpisów, które w nich zamieszczamy jest podobny i Tobie i mnie w jednakowym stopniu. W związku z tym będziemy mogli na sam botoks i robociznę zrzucić się po połowie. Jedynie za strzykawki zapłacimy osobno ; - )

Ad 3 Nie zgodzę się z Tobą, że Autor powinien dostać zielone światło na rodzaj postaw, jaki ma zamiar przejawiać. Zarówno konstrukcja psychiczna człowieka w tym wieku, jak i siła „wdrukowań” pewnych zachowań seksualnych są  jeszcze na tyle plastyczne, że działając w afekcie i kierując się takimi motywacjami, może zrobić sobie „wielkie kuku”, a Ty, TenObcy , jesteś zbyt inteligentny na to, by udawać, że o tym nie wiesz…

Nie ma pewności, że ta Dziewczyna Go zdradziła, ale jej zachowanie i sposób w jaki tłumaczy (lub ukrywa) pewne zajścia wskazuje na jej nielojalność. Uważam to za wyjątkowo paskudne. Sądzę, że rozstanie jest dla niej dużo lepszą szansą na nauczenie się czegoś ważnego o relacji dwojga ludzi, niż „karanie” jej w opisany przez Autora sposób. I rzeczywiście masz całkowitą rację, że musi być bardzo mocno zaburzona, skoro jako osoba godzi się wejście w taki układ.

Ad 4 Ja też bym wolała. Tyle, że zdrada nie ma płci, więc ów wskaźnik miałby identyczne zastosowanie zarówno dla panien i kawalerów. Może tylko byłby produkowany w odmiennych kolorach…

OT Dlaczego uważasz, że mężczyznę łatwiej jest zranić? Zaciekawiło mnie to… Przecież pomijając oczywiste różnice wynikające z komplementarności płci, natura człowieka jest jednakowa. Czy odczuwanie bólu, cierpienia, strachu, odrzucenia, skutków zdrady ma związek z parą chromosomów XX lub XY?. A jak Ty to tłumaczysz?

88 Ostatnio edytowany przez TenObcy (2015-12-09 16:52:15)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

może chociaż w małym stopniu pokaże jej jak ja się czułem kiedy ona się zabawiała z innym

Pudło.

Ona była z innym bo była w nim zakochana i chciała by ją miał.
Alternatywnie, chciała mieć Ciebie takiego, jakiego siebie jej nigdy nie dawałeś i znalazła to u tamtego.
Alternatywnie, chciała żebyś Ty poczuł zazdrość i pokochał ją bardziej.
Koniec końców, miał ją tamten i ona z tym była szczęśliwa.

Jeżeli Ty w ogóle byłeś w jej myślach, to być może chciała żebyś ją pokochał bardziej, albo wręcz czuła Ciebie będąc obracaną przez tamtego.
Tak, wiem, ale to jest logika tamtej strony.

Ona kocha Ciebie i ma nadzieję na to, że związek z Tobą powróci.
Współżyjąc z nią dajesz jej siebie i utwierdzasz ją w przekonaniu, że ,,jest dobrze''.

Myślę, że ona teraz może w sumie kochać dwóch naraz albo i żadnego.
Jest teraz w takim rozp***lu emocjonalnym, że nie masz nawet jak jej krzywdy zrobić.

Radziłbym:
- dać jej żółte kwiaty na pożegnanie, przeprosić za wszystko i zerwać wszelki kontakt, albo
- przyjąć z powrotem, kochać jak największy skarb na świecie i zrobić takie pranie mózgu, żeby potraktowała tą przygodę jak doświadczenie i już nigdy o zdradzie nie pomyślała.

89

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
TenObcy napisał/a:

1. Autor ma zryty cały układ limbiczny i to zdrowo. Ale to nie on go sobie zrył.

Mam świadomość, że we mnie się coś zmieniło tylko jak to zmienić żeby naprawić ten układ limbiczny?

TenObcy napisał/a:

Ale tak między nami, to się zgodzę: ta Panna chyba jest teraz jeszcze bardziej zryta niż sam Autor. A Autor jej bynajmniej nie pomaga...

W czym miałbym jej pomóc? W ogarnięciu tego co zrobiła? Pomóc jej uporać się z emocjonalnym rozp****olem? W jaki sposób?

Secondo1 napisał/a:

Zresztą, może coś przeoczyłam, ale nigdzie nie znalazłam tego pewnika - ani w dowodach, ani w jej, "kolegi" czy jej koleżanek zaznaniach.

Dowodu żeby pokazywał typowo, że doszło między nimi do stosunku nie ma, ale dla mnie to co pisała do przyjaciółek, jej wytłumaczenia, to jaki ten gość jest, to, że przyjaciółki namawiały ją do tego żeby spotykała się z nim i to, że ona była w nim zauroczona (jak to stwierdziła jedna z przyjaciółek) powinno wystarczyć żeby myśleć o tym, że między nimi do czegoś doszło.

Secondo1 napisał/a:

Dla Ciebie też, bo wątpliwa radość z takiej zemsty, a sam nabierzesz manier psychopaty.

Tego właśnie się obawiam.

Elle88 napisał/a:

Tzn. nie twierdzę, że on powinien ją jakoś źle traktować i poniżać, ale potraktować ją jak "mięso armatnie", które i tak już z siebie zrobiła idąc na boki - nie widzę przeciwwskazań.

Jeśli pisząc o złym traktowaniu i poniżaniu masz na myśli obrażanie jej, wyzywanie od rożnych to nic z tych rzeczy. Chodziło mi tylko i wyłącznie o seks w "normalnej" atmosferze.

Elle88 napisał/a:

Tyle, że ja się zastanawiam czy autor -jeszcze chwila temu zakochany - faktycznie potrafił tak szybko przejść na "układ" czy sam siebie oszukuje i za chwilę zrobi sobie "kuku"..

Ciężko powiedzieć. Jestem przekonany, że nie chce z nią być jako para. Nie chce się z nią spotykać w innych sytuacjach niż seks, ale też nie mam czegoś takiego, że to musi być. Jeśli urwę z nią kontakt to trudno. I po tym co tutaj piszecie widzę, że to będzie najlepsze rozwiązanie.

Sagi napisał/a:

Ja osobiście sądzę, że jesteś ci_pa

I pewnie masz rację. Facet, który miałby jaja zakończyłby to honorowo i nie próbowałby wdawać się w takie układy tylko urwać kontakt i tyle.
Problem w tym, że w momencie rozpoczęcia mojej "przygody" ze zdradą w związku i tym jak próbowałem sobie z tym poradzić, moje jaja zostały urwane przez teraz już moją była i zostały wyrzucone w niewiadome miejsce. Przez co do dziś ich szukam i takie jest moje zachowanie. Jest mi z tym źle, naprawdę źle.

TenObcy napisał/a:

- dać jej żółte kwiaty na pożegnanie, przeprosić za wszystko i zerwać wszelki kontakt, albo

Dlaczego żółte kwiaty? I za co przeprosić?

TenObcy napisał/a:

- przyjąć z powrotem, kochać jak największy skarb na świecie i zrobić takie pranie mózgu, żeby potraktowała tą przygodę jak doświadczenie i już nigdy o zdradzie nie pomyślała.

Co oznacza według Ciebie "pranie mózgu" w tym przypadku?


Podejrzewałem, że dostane od Was opierdziel za to co napisałem, ale nie spodziewałem się, że aż tak. Chyba jednak pójdę za Waszą radą i zamiast tak postąpić po prostu urwę kontakt, nie będę reagował na SMSy czy wiadomości na facebooku, jeśli będzie dzwoniła to będę mówił, że nie mogę rozmawiać i tyle. Gorzej jak przyjedzie do mnie do domu bo i to potrafi zrobić.
Fakt, trochę mi się poprzestawiało emocjonalnie w głowie. Myślę, że to za sprawą jej zdrady, jeśli się mylę to mnie poprawcie. Ale mam nadzieję, że uda mi się wrócić do myślenia jak wcześniej. Choć już teraz widzę po sobie, że inaczej patrzę na kobiety. Ciężko mi zaufać i wierzyć w to co mówią. Ale mam nadzieję, że z czasem to minie.
Chyba czas najwyższy znaleźć swojej jaja i zakończyć tą znajomość z godnością, a przynajmniej z jej resztkami...

90 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-12-09 18:47:51)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:
TenObcy napisał/a:

- przyjąć z powrotem, kochać jak największy skarb na świecie i zrobić takie pranie mózgu, żeby potraktowała tą przygodę jak doświadczenie i już nigdy o zdradzie nie pomyślała.

Co oznacza według Ciebie "pranie mózgu" w tym przypadku?

Też jestem ciekawa.

A Tobie, Autorze, odradzam bycie taerapeutą, albo wybawcą, albo katem (tu masz wyraźne ciągoty) dla kogoś, kto zdradził a jak sam(a) nie specjalnie kwapi się do autorefleksji, zrozumienia i naprawienia czegokolwiek to najlepiej kogoś takiego kopnąć z rozpędu.

91 Ostatnio edytowany przez TenObcy (2015-12-09 18:51:34)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

Mam świadomość, że we mnie się coś zmieniło tylko jak to zmienić żeby naprawić ten układ limbiczny?

Układ limbiczny to miejsce w mózgu, w którym są emocje. Jakieś 40-70% objętości, tak na oko.
Weź telefon komórkowy i połóż na kowadło. Weź 10-kilowy młotek i walnij w telefon parę razy.
Widzisz co zostało?
Miłego naprawiania...

W czym miałbym jej pomóc? W ogarnięciu tego co zrobiła? Pomóc jej uporać się z emocjonalnym rozp****olem? W jaki sposób?
Co oznacza według Ciebie "pranie mózgu" w tym przypadku?

Ona Cię zdradziła, przynajmniej emocjonalnie. Była wobec Ciebie nielojalna.
Jest w tym też Twoja wina, bo jej nie dopilnowałeś.
Jeżeli masz z nią być, musicie razem zrozumieć co się stało i dlaczego.
Ale jeżeli nie zamierzasz z nią być, to chyba po prostu daj jej spokój.

Dlaczego żółte kwiaty? I za co przeprosić?

Żółte kwiaty to symbol zdrady.
Przeprosić za to, że potraktowałeś ją gorzej niż dziwkę, bo dziwce się przynajmniej płaci. Ale broń Boże, nie mów jej tego...
Dobra, daj białe róże.

Ale mam nadzieję, że z czasem to minie.
Chyba czas najwyższy znaleźć swojej jaja i zakończyć tą znajomość z godnością, a przynajmniej z jej resztkami...

Ufff... chyba zaczynasz mówić po ludzku.

92

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
TenObcy napisał/a:
polskipolak napisał/a:

W czym miałbym jej pomóc? W ogarnięciu tego co zrobiła? Pomóc jej uporać się z emocjonalnym rozp****olem? W jaki sposób?
Co oznacza według Ciebie "pranie mózgu" w tym przypadku?

Ona Cię zdradziła, przynajmniej emocjonalnie. Była wobec Ciebie nielojalna.
Jest w tym też Twoja wina, bo jej nie dopilnowałeś.
Jeżeli masz z nią być, musicie razem zrozumieć co się stało i dlaczego.
Ale jeżeli nie zamierzasz z nią być, to chyba po prostu daj jej spokój.

Moja wina, bo jej nie dopilnowałem? W jaki sposób miałem ją pilnować zboczeniem z odpowiedniego dla nas kursu?

Musimy zrozumieć co się stało? Problem w tym, że cokolwiek do niej mówię to póki jest koło mnie i jej to tłumaczę to ona twierdzi, że rozumie, a jak jest sama, a nie daj boże z przyjaciółkami to ma już to gdzieś i nie myśli już o tym tak jak przy mnie.

93

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

haha, TenObcy z tym "dopilnowaniem" to Cię lekko ponioslo..może za dużo "Bożenki" Braci Figot Fagot? Oni tam śpiewają m.in., że "baby trzeba pilnować, albo sie nie dziwić" wink

Dorosłego człowieka pilnować nie trzeba, ma swój rozum. A jak ktoś nad sobą nie panuje to niech się nie bierze za związki.

"Nie dopilnował", dobre..

94 Ostatnio edytowany przez TenObcy (2015-12-09 20:01:26)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Może i pojechałem... ale nie miałem na myśli przykuwania nikogo do żelaznej kuli.
Ani kontrolowania, ani robienia scen zazdrości, ani, ani, ani...
Cóż, to jest grząski grunt do dyskusji.
Ewolucja wbudowała mechanizm zdrady w człowieka i nic nie można na to poradzić.

Tym niemniej, to jest przykład niedopilnowania:

Kat84 napisał/a:

(...)
Mój M. jest typem zamkniętym w sobie, introwertykiem nie mającym prawie w ogóle przyjaciól.Jego ulubionymi zajęciami jest majsterkowanie, komputery i generalnie różne wynalazki:) Zawsze myślałam, że go znam, że to, że nie ma przyjaciól uchroni mnie przed zdradą..no właśnie, myślałam a rzeczywistość okazała się wredna:( M. nie miał przyjacil oprocz jednej kolezanki ze studniów.Razem jeździli na żagle (beze mnie bo nie chcialam)
(...)
Miałam tak bezgraniczne zaufanie do partnera, że puściłam go w tym roku z nią na żagle za granicę (mieli jechać dużą grupą, ale wszyscy sie wykruszyli i pojechali oni we dwoje plus jacyś obcy ludzie).Mój M.uspokajał mnie żebym nie panikowała (mnie się ten pomysł wyjazdu nie podobał) i pojechał..po czym tam mnie zdradził. Przespał się z nia raz, były też pocałunki i przytulanie.
     Po powrocie nie powiedział mi od razu co się stało, dopiero po 2 dniach
(...)

No ale cóż - generałowie zawsze przygotowują się na te już przegrane bitwy...

95

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Nie, przykład, który podałeś jest raczej z gatunku tych, że "najciemniej pod latarnią" albo by nikomu BEZGRANICZNIE nie ufać, włącznie ze sobą wink

Pilnowac to mogę pieska, żeby jak wyjdziemy na spacer nie zjadł kupki i nie dał mi potem buzi.

96 Ostatnio edytowany przez TenObcy (2015-12-09 20:54:23)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
aurora borealis napisał/a:

OT Dlaczego uważasz, że mężczyznę łatwiej jest zranić? Zaciekawiło mnie to… Przecież pomijając oczywiste różnice wynikające z komplementarności płci, natura człowieka jest jednakowa. Czy odczuwanie bólu, cierpienia, strachu, odrzucenia, skutków zdrady ma związek z parą chromosomów XX lub XY?. A jak Ty to tłumaczysz?

A choćby dlatego: http://woleto.pl/demoty_copy/4020233.jpg
W tej fotce jest... coś. Coś, co działa na mój mózg niezależnie od mojej woli.
Na mężczyzn oddziaływuje cały obraz kobiety, kobiety w mężczyznach dostrzegają bardzo szybko szczegóły.

Masz te pierwszo- i drugorzędowe cechy płciowe. Widoczne gołym okiem wypukłości i płaskości.
Uważasz, że na poziomie widzenia i odczuwania świata nie ma różnic?

Odczuwanie bólu jest inne, mogę sobie wbić igłę i prawie nic nie czuję, a moją żonę tylko dotknę i podskakuje.
Mogę chodzić w jednym ubraniu przy -20 i +30 i nie widzieć różnicy, a ludzie jak na mnie patrzą w moim ubraniu to dygoczą z zimna albo oblewają się potem. No dobra, mogę dygotać albo może mi się kręcić w głowie z gorąca, ale temperatury jako takie odczuwam słabo, chociaż nauczyłem się czuć na tyle że nie mylę się dużo w stosunku do termometru.
Boimy się różnych rzeczy, kobieta boi chodzić się po mieście nocą bo ją ktoś zgwałci, ja się boję że mnie ktoś wplącze w gwałt.
Mogę doprowadzić żonę do łez, a sam nie będę czuł nic patrząc na jej łzy.
Boję się odrzucenia przez żonę bardziej niż śmierci, dla innych ludzi pojęcie odrzucenia może w ogóle nie istnieć w wymiarze przeze mnie pojmowanym. Mogę nie czuć miłości w ogóle, mogę łatwo powiedzieć że nie kocham, a za chwilę wywrócić cały świat do góry nogami żeby zdobywać żonę, którą kocham nad życie. I ta miłość, ten pęd do ukochanej jest silniejszy ode mnie, silniejszy od nienawiści, zdrady, beznadziei.
Osobiście uważam, że skutki zdrady kobiety odczuwane przez mężczyznę są porównywalne ze śmiercią dziecka odczuwaną przez kobietę.

97

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

A nie można po prostu zerwać kontakt, ustabilizować się psychicznie i zająć się swoimżyciem?

98 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-12-10 00:07:56)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

OT cdn
TenObcy,

Popijam małymi łyczkami to, co napisałeś. Szczere i odważne, bez woalu. Nie odpowiedziałeś wprawdzie na moje pytanie, ale i za taką odpowiedź, jak powyższa jestem Ci wdzięczna. Skupiłeś się na znaczących różnicach ilościowych i jakościowych w sposobach odczuwania kobiet i mężczyzn, a nie na podaniu argumentów dlaczego mężczyznę łatwiej jest skrzywdzić. Ale to nic nie szkodzi, ponieważ napisałeś ten post tak, że mruczę z zadowolenia nad jego lekturą… ; -) Musisz być chyba fajnym Gościem, TenObcy…

Nasunęła mi się taka myśl, że na opisywane przez Ciebie różnice możemy patrzeć w dwojaki sposób: jak na defekty albo jak na fascynujące odmienności. I chyba cała tajemnica rozumienia owych różnic znajduje się właśnie w tym sposobie patrzenia. To, że dziewczyna ze zdjęcia jest śliczna, że zachwyca naturalnością (też lubię ten typ urody ;- ) nie oznacza, że trzeba stale mieć się na baczności. Piękno nie istnieje po to, aby bolało i aby ktoś cierpiał, że nie może posiadać tych wszystkich kobiet, które mają takie „miodowe” spojrzenie. I uwierz mi, że mimo,  iż kobiety zwracają uwagę na detale, to te detale nie miałyby żadnego sensu, gdyby nie odnosiły się do pewnej całości, dokładnie tak samo, jak w przypadku opisywanej przez Ciebie percepcji mężczyzn. 

Sądzę, że istotne jest też osadzenie, umocowanie gdzieś,  tej „całości” czyli idei piękna, bo taka dziewczyna, jak ta ze zdjęcia, odwołuje patrzącego  nie tylko do wrażeń sensorycznych, ale i gdzieś dalej… Pytanie tylko dokąd? Dokąd tak naprawdę prowadzi Cię jej piękno oprócz niewątpliwie elektryzujących zmysły odczuć i wyobrażeń? Jeśli tylko tam, to trochę słabo…  bo… Czy miałoby istnieć tak piękne stworzenie jak ona tylko po to, aby potwierdzać sprawność funkcjonowania „dźwigienek”? Gdyby wyłącznie tak było, to ta dziewczyna mogłaby być w dużo gorszym gatunku, byle tylko przedstawiona w całej okazałości, wyzywającej pozie, ubraniu, etc. A ta, przecież nie jest…

Nie wiem tego napewno, ale wydaje mi się, że kiedy nie ma w człowieku wolności, wtedy widzi świat jako zagrożenie. Wkłada garniturek rewizora. Boi się samego siebie, boi się utracić, pragnie zachować jak najwięcej. Najlepiej na własność…
Zaczyna rozbudowywać system  zdobywania lub/ i ochrony, uszczelnia granice, poddaje kontroli, poświęcając mnóstwo czasu na zachowanie czegoś, co i tak może mu się wymknąć. Nawet to, na co ma „ ślubne papiery”…
Ludzie o osobowości neurotycznej, kierują się lękiem. Ich życie nie jest wtedy efektem wolnych wyborów, ale koniecznością sprawowania pieczy nad zachowaniem  przynajmniej dotychczasowego status quo. I pewnie dlatego, niektórzy z nas tak boleśnie przeżywają rozstania, gdyż wolą tkwić choćby w tym, co najbardziej iluzoryczne, byle tylko nadal „posiadać”, „być w związku”, „mieć „kogoś lub „coś”… I takich właśnie ludzi bardzo łatwo jest skrzywdzić.

99

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
alexich napisał/a:

A nie można po prostu zerwać kontakt, ustabilizować się psychicznie i zająć się swoimżyciem?

Słuszna uwaga. Właśnie to proponuje się tu Autorowi.

Jak człowiek pobędzie trochę na "detoxie" to natychmiast zwiększają mu się odczucia smakowe, wizualne i mentalne ;-) ale czy Polak jest zdolny odciąć się od niepotrzebnych wrażeń?

100

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
aurora borealis napisał/a:
alexich napisał/a:

A nie można po prostu zerwać kontakt, ustabilizować się psychicznie i zająć się swoimżyciem?

Słuszna uwaga. Właśnie to proponuje się tu Autorowi.

Jak człowiek pobędzie trochę na "detoxie" to natychmiast zwiększają mu się odczucia smakowe, wizualne i mentalne ;-) ale czy Polak jest zdolny odciąć się od niepotrzebnych wrażeń?

Podejrzewam, że to jest najlepsze wyjście. Problem w tym, że ciężko to wdrożyć w życie. Pisać i rozmawiać o tym jest łatwo.
Druga rzecz jest taka, że o ile nie chce już z nią być, nie chce się martwić czy aby na pewno poszła spać, czy aby na pewno pojechała z koleżankami albo z rodziną, czy aby na pewno wróciła do domu o tej o której mówiła albo czy z kimś pisze, rozmawia gdzieś po kryjomu, czy usuwa niewygodne wiadomości żebym czegoś nie zobaczył, o tyle boję się wielu rzeczy i nie wstydzę się do tego przyznać.
Np.
boję się, że nie zaufam innej kobiecie,
boję się, że kolejną kobietę będę chciał kontrolować,
boję się, że jak ją spotkam na mieście to wszystkie myśli wrócą (już teraz tak mam, że przez kilka dni mogę być spokojny, a jak ją spotkam, a już nie daj boże porozmawiam z nią, to noc nieprzespana i pełna myśli o tym co się stało),
boję się, że nie będę atrakcyjny dla innych kobiet (chociaż wiem, że nad tym można popracować, fizycznie - jakiś sport, umysłowo - hobby, kształcenie się, itp.), ale jednak obawa jest,

Dla mnie największym przełomem w tej sytuacji było to, że uświadomiłem sobie, że nie chce być więcej oszukiwany przez nią, że nie chce z nią być jako para. Myślę, ze jeszcze sporo przede mną żebym był już w miarę normalnym człowiekiem. Bardzo zmieniła mnie ta sytuacja i widzę po sobie, że moja wartość jest bardzo niska, a przynajmniej tak mi się wydaje.
Często chodzę smutny, nie mam motywacji do niczego, nic mi się nie chce. Mam taka huśtawkę nastrojów. I nie będę ukrywał, że często myślę o tym wszystkim, dlaczego tak się stało, dlaczego to zrobiła, dlaczego wolała pójść na łatwiznę, niż porozmawiać ze mną, że jej czegoś brakuje czy jej źle.
Ciężko jest mi pozbierać się po tym.

101 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-12-13 16:29:00)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Polaku, nie wiem, czy tak łatwo pisać, jak Ci się zdaje...
W większości trafiliśmy na to Forum z jakiegoś powodu, więc są tu tacy, którzy przed Tobą dreptali już po tej ścieżce i trochę ją znają.

To, że w głowie masz teraz lunapark z atrakcjami nie jest przypadkowe. Tyle, że taki stan nie trwa wiecznie, pod warunkiem, że aby dalej się kręcić w kółko nie będziesz kupował nowych biletów za 3.99 (pakiet SMS i rozmów), ani innych biletów w promocji z bonusami typu weekendowy limitowany dostęp do Twojej Exianki.

Mężczyzna jak ma problem - oddala się. Wyprawia się na ryby, rusza w podróż, czasem idzie na pustynię, zdobywa Kaukaz, uczy się grać na ukulele albo w brydża. Polaryzuje całą swoją aktywność w jednym miejscu, po to, aby odzyskać równowagę i jasność myślenia, aby znowu widzieć perspektywę.
Teraz jedziesz na skrajnych emocjach: góra - dół + nierówny puls życia. Taka psychiczna arytmia...

To mija. To da się ustablizować.
Na początek "nie dorzucaj do pieca" - odsuń się, zerwij wszelki kontakt. Nie baw się w futurologię:

boję się, że nie zaufam innej kobiecie,
boję się, że kolejną kobietę będę chciał kontrolować,
boję się, że jak ją spotkam na mieście to wszystkie myśli wrócą (już teraz tak mam, że przez kilka dni mogę być spokojny, a jak ją spotkam, a już nie daj boże porozmawiam z nią, to noc nieprzespana i pełna myśli o tym co się stało),
boję się, że nie będę atrakcyjny dla innych kobiet

No chyba, że masz skończony kurs IV stopnia i umiesz już wróżyć ze szklanej kuli.
Uważaj na to co myślisz i mówisz. Myśląc - stwarzasz: np.:"boję się, że nie będę atrakcyjny dla innych kobiet"
Jesteś inteligentnym, wrażliwym i refleksyjnym Chłopakiem. Możesz dać komuś wielkie szczęście i sam go doświadczać, pod warunkiem, że zatrzymasz tę gangrenę.
Tu masz znakomity poradnik: "Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę" www.netkobiety.pl/t67911.html
To pożyteczna lektura.

102

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Powiem Ci autorze, że niedawno moja dobra koleżanka została zostawiona przez swojego faceta - bez wyjaśnień, żadnego powodu, po prostu odwidziało mu się - a że była potwornie zakochana miała podobne myśli co Ty. "Co jeśli~~ (milion różnych rzeczy).

Od tamtej chwili minęło kilka miesięcy, poznała nowego kolesia z którym coś tam świruje, z myślenia "nigdy nie poznam lepszego, jestem do bani" pojawiło się myślenie "co ja w nim widziałam?" smile Także posłuchaj mądrych rad pisanych przez nas i uwierz, że to co teraz przechodzisz to normalne, a z czasem wyjdziesz na prostą, pozdro.

103

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Wczoraj przyjechała do mnie do domu i chciała porozmawiać ze mną. Niestety uległem i porozmawiałem z nią. Teraz tego żałuję. Za każdym razem jak z nią rozmawiam to później czuje się źle i znów jakieś dziwne myśli o tej całej sytuacji.
Powiem Wam, że wczoraj czułem się przez nią poniżony. Zapytałem ją czego nauczyła ją ta sytuacja to odpowiedziała, że teraz wie, że nie ma co za wiele wymagać od życia i trzeba się cieszyć z małych rzeczy, a nie wyobrażać sobie nie wiadomo co.
Zabolało mnie to. Poczułem się jakbym był dla niej byle kim, jakbym naprawdę mało dla niej znaczył.
Przez takie słowa myślenie o mojej wartości spada poniżej zera. Czuję się tragicznie, jakbym był nic nie wart, a to boli bardzo mocno.
I standardowo jak za każdym spotkaniem, próbuje ze mnie zrobić idiotę. Jak ja coś powiem to ona za chwile to przekręci i wmawia mi, że tak właśnie powiedziałem. Dla przykładu. Zapytała mnie czy będzie między nami dobrze, ja odpowiedziałem "nie wiem czy będzie między nami dobrze", a ona po chwili mówi do mnie "ale przed chwilą powiedziałeś, że będzie dobrze miedzy nami". I potrafi zrobić tak kilka razy podczas jednej rozmowy. Na szczęście udaje mi się to wyłapać i zwrócić jej uwagę.
Wczoraj zapytała mnie czy ją jeszcze kocham, a ja głupi zamiast powiedzieć, ze nie odpowiedziałem "skłamałbym jeśli powiedziałbym, że nie kocham jeszcze kobiety z którą miałem plany na przyszłość, rodzinę, dom, wspólną starość, to tak szybko nie przechodzi", a na pytanie czy chciałbym z nią jeszcze być odpowiedziałem, że nie chciałbym.
Chyba jednak mogłem powiedzieć, że jej nie kocham...
Wczoraj rozmawialiśmy to według niej jeśli wrócilibyśmy do siebie to dla niej znaczyło by to, że jej wybaczyłem zdradę. Z mojej strony to wygląda inaczej, że te dwie rzeczy nie muszą się łączyć. Ale wiem, że już nie chce z nią być, tylko muszę znaleźć dobry sposób żeby się z tego skutecznie wydostać.
Podczas wczorajszej rozmowy zapytała mnie czy robimy sobie prezenty na święta, a jak powiedziałem, że nie to zapytała czy jak mi kupi prezent to przyjmę, również powiedziałem, że nie.
Na koniec ona powiedziała, że ona bardzo chce ze mną być, bo mnie kocha (żadnego innego powodu nie podała) i zrobi wszystko żebyśmy byli razem.


Wielu z Was pewnie myśli o mnie, że jestem ci**, ciepłą kluchą czy zaprzeczeniem faceta, ale powiem Wam, że pierwszy raz tak wylewam z siebie emocje i to co czuję. Nigdy wcześniej tego nie miałem. Co by się działo w moim życiu potrafiłem przyjąć to z "zimną krwią", a teraz jakoś nie potrafię. I powiem Wam, że bardzo pomaga mi pisanie na tym forum oraz czytanie tego co piszecie, jak mi doradzacie.

aurora borealis - w miarę możliwości staram się czytać ten wątek. Już wcześniej poleciłaś mi go do czytania.

104

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Obyś do niej wrócił, i dowiedział się że znowu się puszcza. Jak najszybciej. Wtedy szybciej się ogarniesz i szybciej poznasz normalną dziewczynę.

105

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Powinienes się wstydzić że ty mężczyzna tak skomlesz o atencję kogoś kto
praktycznie już z tobą skończył, tylko nie ma odwagi ci tego powiedzieć
wprost i ma nadzieję po kobiecemu że się domyślisz sam.
Gdzie twój rozum, honor i szacunek do samego siebie?
Wszystko to sprzedałeś za tzipę?

106

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
Chorwat napisał/a:

Powinienes się wstydzić że ty mężczyzna tak skomlesz o atencję kogoś kto
praktycznie już z tobą skończył, tylko nie ma odwagi ci tego powiedzieć
wprost i ma nadzieję po kobiecemu że się domyślisz sam.
Gdzie twój rozum, honor i szacunek do samego siebie?
Wszystko to sprzedałeś za tzipę?

Rozumiem, tylko powiedz mi skoro ona, według Ciebie nie ma odwagi powiedzieć mi tego wprost, dlaczego co kilka dni przyjeżdża do mnie, pisze SMS, dzwoni, mówi, że nie przestanie walczyć o nasz związek, że mnie kocha, że dużo by dała żeby cofnąć czas?
Wydaje mi się, że gdyby było tak jak mówisz to sama by się nie odzywała, a i nie mówiła by tego co mówi

107 Ostatnio edytowany przez tabunsrokaczy (2015-12-16 21:16:25)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Ech chłopie...A już było dobrze.  Sama zredukowała się swoją zdradą i zachowaniem do takiej roli, że trzeba było pozostać przy tym seksie z nią na Twoich zasadach, jak to opisałeś parę postów wyżej. I niczym więcej. Niepotrzebnie znów angażujesz w to uczucia. Te zostaw dla innych kobiet.

Ktoś tu ma zdolności prorocze tak na marginesie:

Elle88 napisał/a:

Tyle, że ja się zastanawiam czy autor -jeszcze chwila temu zakochany - faktycznie potrafił tak szybko przejść na "układ" czy sam siebie oszukuje i za chwilę zrobi sobie "kuku"..

Dajesz sobą manipulować swojej byłej Autorze.

polskipolak napisał/a:

Zapytałem ją czego nauczyła ją ta sytuacja to odpowiedziała, że teraz wie, że nie ma co za wiele wymagać od życia i trzeba się cieszyć z małych rzeczy, a nie wyobrażać sobie nie wiadomo co.
Zabolało mnie to. Poczułem się jakbym był dla niej byle kim, jakbym naprawdę mało dla niej znaczył.
Przez takie słowa myślenie o mojej wartości spada poniżej zera. Czuję się tragicznie, jakbym był nic nie wart, a to boli bardzo mocno.
I standardowo jak za każdym spotkaniem, próbuje ze mnie zrobić idiotę. Jak ja coś powiem to ona za chwile to przekręci i wmawia mi, że tak właśnie powiedziałem. Dla przykładu. Zapytała mnie czy będzie między nami dobrze, ja odpowiedziałem "nie wiem czy będzie między nami dobrze", a ona po chwili mówi do mnie "ale przed chwilą powiedziałeś, że będzie dobrze miedzy nami". I potrafi zrobić tak kilka razy podczas jednej rozmowy.

Skoro ona zachowuje się tak w newralgicznym momencie waszej relacji, w chwili, kiedy powinna dać z siebie wszystko, żeby przekonać cie jak bardzo jej zależy, to znaczy, że to jest maksimum tego, co potrafi wykrzesać od siebie dla ciebie. Pomyśl, co będzie za parę miesięcy, jeśli się zejdziecie? Będzie tylko gorzej. Wmawia ci w żywe oczy bzdury. Zero szacunku wobec ciebie, więc na jakie uczucia możesz liczyć? Ponoć ludzie ze skłonnościami do manipulacji i kłamstw się nie zmieniają, przynajmniej nie wobec tych, na których już swoje zdolności praktykowali. Przyjeżdża i kontaktuje się z tobą bo nie potrafi być sama. Ma też niską samoocenę i potrzebuje dowartościować się tym, że ma faceta. Nie łudź, się, gdyby na horyzoncie objawił się jej ktoś, kogo uznałaby za lepszego od ciebie (choćby na moment, nawet jeśli za chwilę by stwierdziła, że to pomyłka) poszedłbyś w odstawkę. Raz już to zrobiła zresztą, prawda? Tylko sądząc po tym co mówi to ten starszy ją odstawił.

Sagi napisał/a:

Obyś do niej wrócił, i dowiedział się że znowu się puszcza. Jak najszybciej. Wtedy szybciej się ogarniesz i szybciej poznasz normalną dziewczynę.

Bo to, że będzie się puszczać albo po prostu cie pewnego dnia porzuci masz jak w banku.

108

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Autorze, że tak zapytam - jeśli przystawisz prawą rękę do gorącego żelazka i się oparzysz, to zdecydujesz się później dotknąć lewą w przekonaniu, że to się nie powtórzy?

Odpowiedź niby oczywista, a postępujesz w swoim życiu dokładnie tak, jakbyś potrzebował znowu się sparzyć.

109

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
tabunsrokaczy napisał/a:

Dajesz sobą manipulować swojej byłej Autorze.

Czy jest jakiś sposób żeby role się zmieniły?

tabunsrokaczy napisał/a:

Skoro ona zachowuje się tak w newralgicznym momencie waszej relacji, w chwili, kiedy powinna dać z siebie wszystko, żeby przekonać cie jak bardzo jej zależy, to znaczy, że to jest maksimum tego, co potrafi wykrzesać od siebie dla ciebie. Pomyśl, co będzie za parę miesięcy, jeśli się zejdziecie? Będzie tylko gorzej. Wmawia ci w żywe oczy bzdury. Zero szacunku wobec ciebie, więc na jakie uczucia możesz liczyć? Ponoć ludzie ze skłonnościami do manipulacji i kłamstw się nie zmieniają, przynajmniej nie wobec tych, na których już swoje zdolności praktykowali. Przyjeżdża i kontaktuje się z tobą bo nie potrafi być sama. Ma też niską samoocenę i potrzebuje dowartościować się tym, że ma faceta. Nie łudź, się, gdyby na horyzoncie objawił się jej ktoś, kogo uznałaby za lepszego od ciebie (choćby na moment, nawet jeśli za chwilę by stwierdziła, że to pomyłka) poszedłbyś w odstawkę. Raz już to zrobiła zresztą, prawda? Tylko sądząc po tym co mówi to ten starszy ją odstawił.

To właśnie najbardziej boli. Ten brak szacunku, to że kiedyś jak coś zawaliła to potrafiła zawalczyć z całych sił o ten związek. Teraz to już nie ta sama kobieta.


We wtorek spotkałem się z nią żeby mi jeszcze raz opowiedziała o tej sytuacji i gdy mi opowiedziała, powiedziałem jej, że nic z tego już nie będzie, że to koniec, że nie chce już z nią być. Powiedziałem jej też, że te nasze spotkania na seks to głupi pomysł, bo później mam wyrzuty sumienia przez całą noc (chociaż tak nie jest).
Ona zaczęła płakać, przepraszała mnie za to co zrobiła, mówiła, że nie chce nikogo innego tylko mnie, że mnie kocha, itp.
Wysiadła z auta i pojechałem do domu.
Niestety, na drugi dzień spotkałem się z nią żeby zapytać jak się czuje, bo głupio mi było, że zostawiłem ją pod domem jak płakała. Teraz już wiem, że to było złe posunięcie, to że pojechałem zapytać jak się czuje.
Wczoraj jeżdżąc po mieście mijałem ją i nawet nie zareagowała na moje "cześć", wieczorem zapytałem ją czy już nie ma dla mnie za grosz szacunku, że nawet "cześć" nie potrafi powiedzieć/pokazać, a ona, że mnie nie widziała (chociaż patrzyła na mnie).
Powiedziała mi, że wydaje jej się, że moglibyśmy być razem, ale ja nie potrafię sobie poradzić z myślami, że mam mętlik w głowie, bo inaczej bym tak nie przyjeżdżał.
Odpowiedziałem jej, że to nie prawda i skoro tak uważa to przekona się, że nie mam mętliku w głowie.
Usunąłem ją na facebooku. To zaczęła do mnie dzwonić. Napisałem jej pożegnalnego SMSa, po kilku chwilach odpisała mi tak:

"Misiaku. Czemu tak się stało? Czemu to nas spotkało? Przecież tak się kochaliśmy. Mieliśmy żyć razem. Mam nadzieję, że ten płomień między nami nigdy nie zgaśnie. Że mimo przeciwności będziemy razem. Te pytania niech pozostaną bez odpowiedzi. Ale wiedz, że Cię kocham nie są to puste słowa. Tak jak dziś przeczytałam: dziękuje losowi, że to właśnie Ty pojawiłeś się w moim życiu. Nauczył mnie kochać, ale nie nauczył jak przetrwać pożegnanie. KOCHAM CIĘ. Nie odpisuj"

Ja jej odpisałem tak:
"Czemu tak się stało? Zdradziłaś mnie. Dlatego to się stało. Nie potrafisz być wierna. I nie, Ty nie potrafisz kochać. Potrafisz zdradzać i nieść cierpienie. A kim jesteś to sama sobie odpowiedz..."

Po chwili do mnie dzwoni i mówi, że to usunięcie z facebooka to było dziecinne, ja jej odpowiedziałem, że wolę być dziecinny niż zdradzać kochającą osobę.
Powiedziałem jej jeszcze raz, że nie mam mętliku w głowie i dopiero to zobaczy.
Ona stwierdziła, że dalej będzie walczyła o ten związek, że się nie podda.
Ja się z nią pożegnałem przez telefon, a ona powiedziała, że ona się ze mną nie żegna, bo to jeszcze nie koniec i będzie walczyła o mnie.
I zapowiedziała, że dziś przyjedzie ze mną porozmawiać.

Ja już mam dosyć tej całej sytuacji. Wiem, że nie chce z nią być tylko ciężko mi się pozbierać i przestać myśleć o tym co było i o tym co mogło być.
Z jednej strony rozmowy o tym mi pomagają, bo mogę się komuś wygadać, ale to tylko chwilowa pomoc. Po rozmowie myśli wracają i znów zaczyna się huśtawka nastrojów. Więc chyba będzie lepiej jak z nikim nie będę rozmawiał na ten temat oprócz tego forum.

110

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Ty cały związek taką cipą byłeś? Bo już się nie dziwie, że szukała faceta na boku skoro go nie miała przy sobie

111

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Ehh jaki Ty jesteś niekumaty to aż nie wierzę, że tak się da.

Na początku tego tematu, parę tygodni temu pisałem Ci - nie powiedziała Ci prawdy ani razu, okłamywała Cię bez przerwy, i będzie tak cały czas.

"Misiaku. Czemu tak się stało? Czemu to nas spotkało? Przecież tak się kochaliśmy. Mieliśmy żyć razem. Mam nadzieję, że ten płomień między nami nigdy nie zgaśnie. Że mimo przeciwności będziemy razem. Te pytania niech pozostaną bez odpowiedzi. Ale wiedz, że Cię kocham nie są to puste słowa. Tak jak dziś przeczytałam: dziękuje losowi, że to właśnie Ty pojawiłeś się w moim życiu. Nauczył mnie kochać, ale nie nauczył jak przetrwać pożegnanie. KOCHAM CIĘ. Nie odpisuj"

TO jest kwintesencja jej obłudy. Nawet w tak pozornie rozpaczliwej próbie zabiegania o Ciebie (chociaż powinieneś już dawno ją kopnąć w dupę i nie utrzymywać ŻADNEGO kontaktu - co chyba radzi Ci każdy na tym forum a Ty i tak swoje) nie padają słowa, które rzeczywiście oznaczałyby skruchę, nie widzisz tego? Zobacz co to w ogóle za pytania i jak na nie odpowiedzieć można?

Czemu tak się stało? - bo dała dupy innemu kolesiowi.

Czemu nas to spotkało? (JAKIE K*RWA "NAS"??? NIECH ONA POWIE DLACZEGO CIEBIE SPOTKAŁO TAKIE NIESZCZĘŚCIE BYĆ W ZWIĄZKU Z TAKĄ OSZUSTKĄ?) -  bo dała dupy innemu kolesiowi

Przecież się tak kochaliśmy - to TY ją kochałeś, jej było z Tobą dobrze, bo z takimi naiwniakami naprawdę jest dziewczynom dobrze, zrobią co zechcą a tacy faceci i tak potulni...

Mieliśmy żyć razem - szkoda tylko, że nie we dwójkę tylko w jakimś chorym trójkącie.

Mam nadzieję, że ten płomień między nami nigdy nie zgaśnie. - przecież ta kretynka sama go oblała zimnym moczem, no cholera, co za hipokryzja, jak ja nie mogę przeboleć autorze, że nie masz w otoczeniu kogoś kto by Cię naprostował w cztery oczy, i nie dał się dalej upokarzać.

Że mimo przeciwności będziemy razem - to jest chyba najzabawniejsze, ale zarazem typowe dla kobiet, to ONA wykreowała te "przeciwności", to ona sprawiła, że czujesz do niej obrzydzenie i to ona Cię zdradziła a teraz chce być z Tobą mimo przeciwności...

Ale wiedz, że Cię kocham nie są to puste słowa. - TO SĄ puste słowa, a osoba, która kocha NIE ZDRADZI. Zdrada pojawia się gdy coś się wyczerpuje, gdy uczucia odlatują w kierunku innej osoby, tak było w jej wypadku.

dziękuje losowi, że to właśnie Ty pojawiłeś się w moim życiu. Nauczył mnie kochać, ale nie nauczył jak przetrwać pożegnanie. - Tutaj kolego masz zajebiste pole do popisu. W tym momencie powinieneś jej napisać OSTATNIĄ odpowiedź, KOŃCZĄCĄ tę znajomość (bo jak chyba widzisz jest toksyczna i tylko się kaleczysz jeszcze bardziej) raz na zawsze.

"dziękuje losowi, że to właśnie Ty pojawiłaś się w moim życiu. Nauczyłaś mnie kochać, że dzięki drugiej osobie mogę czuć się wyjątkowy. Nauczyłaś mnie jednak także, że nie można do końca zatracić się w drugiej osobie, że nie można się oddać w całości, bo nawet najpiękniejsza miłość, a moja taka była, może zostać w jednej chwili zupełnie zaprzepaszczona. Pokazałaś mi również, że jedyną osobą której mogę zaufać jestem ja sam, moje sumienie podpowiada mi, że z tak bezczelną oszustką i manipulantką nie chcę mieć już do czynienia, nie wierzę w ani jedno Twoje słowo, które do mnie kierujesz, okłamywałaś mnie do tej pory, i będzie tak w przyszłości. Tego związku już nie ma, przez ciebie. Mam nadzieję, że facet który w przyszłości z tobą będzie, nie będzie musiał przechodzić czegoś takiego jak ja, bo zranione serce będzie goiło się bardzo długo, a tobie życzę więcej szacunku do drugiej osoby, i mniej egoizmu w sobie. Żegnaj."

Chyba bym się popłakał jakbym zobaczył jej minę podczas odczytywania takiej wiadomości wink

P.S. - jeśli każdy w tym temacie Ci radzi aby zakończyć ten etap w życiu, to chyba coś w tym jest?

112

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:
tabunsrokaczy napisał/a:

Dajesz sobą manipulować swojej byłej Autorze.

Czy jest jakiś sposób żeby role się zmieniły?

Jeżeli nastąpi apokalipsa zombie, a ty zostaniesz jedynym żywym facetem w promieniu tysiąca kilometrów siedzącym z giwerą na ostatnim magazynie żywności to tak, masz szanse, żeby role się odwróciły. Mam nadzieję, że wystarczająco obrazowo to opisałem, żeby dotarło.

Nie odzyskasz szacunku, który straciłeś u kobiety do tego stopnia, że cie zdradziła. Na zawsze pozostaniesz dla niej tym "Miśkiem" z sms. Takim przytulnym, lekko śliniącym się naiwniakiem, któremu można wmówić, że nie ona cie zdradziła, ale "coś" się nam (!) przytrafiło. Tak cie postrzega. A ona się nie zmieni.
"Przeciwności losu" haha...ma talent do odwracania kota ogonem. Poza tym ona lepiej rozkłada cie na czynniki pierwsze niż ty sam. Masz mętlik myśli w głowie, bije to z niemal każdego postu. Chciałeś jej pokazać stanowczość to było zerwać wszelki kontakt, skoro podjąłeś taką decyzję a nie tylko przez fb i za chwile pisać sms... Co ty jej niby tym pokazałeś? Jaką stanowczość? Jak najbardziej masz mętlik w głowie. Lekko nie będzie z tym całym bajzlem, ale skoro cie zdradziła to gorszego numeru już ci nie jest w stanie wykręcić, przynajmniej to jest na gorzki plus. Chyba nie nadajesz się w tym stanie do podejmowania jakichkolwiek decyzji życiowych, ta sytuacja za bardzo miota tobą.

113

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Swoją drogą, czy Ty nie masz jakiegoś ogarniętego kumpla obok siebie? Przecież ja bym skrzyknął chłopów i byśmy zlali naszego wspólnego kolegę tak mocno, aż by mu się naprostowało we łbie..

114

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Witam wszystkich po świętach smile
Sytuacja u mnie wygląda następująco:
Od ostatniego postu widziałem się z moją była w wigilie żeby porozmawiać (prawdę mówiąc chciałem jej trochę popsuć święta, skoro sama zadzwoniła, że chce porozmawiać).
Rozmowa od początku była taka sama jak zwykle, ona mało mówiła, miała tryb olewający wobec mnie, wróciły jakieś wspólne wspomnienia, ale cały czas była oziębła. Co chwile powtarzała, że mnie kocha i że niedługo będzie o mnie walczyła, aż się zdziwię. Na koniec spotkania całkowicie zmieniła swoje zachowanie, była taka jak kiedyś, kochana, chciała się przytulić, ale nie udało jej się, chciała żebym dał jej buziaka, nie dostała, mnóstwo "miłych" słów z jej ust padło pod koniec tego spotkania. Napisałem "miłych" w cudzysłowie, bo jestem przekonany, że to zachowanie było udawane.
W pierwsze święto dzwoniła do mnie, nie odbierałem. Napisała SMS, że prosi mnie żebym wyszedł na chwile przed dom, bo chce mi coś pokazać ważnego.
Wyszedłem, pokazała mi wiadomości na facebooku od jej byłego kochanka, że ktoś mu porysował auto i czy wie kto to może być.
Mówię sobie - super... Nie dość, że dziewczyna mnie zdradziła, straciłem sporo nerwów, zdrowia i poczucia wartości, a tu jeszcze koleś mnie posądza o porysowanie auta.
Fakt, nie napisał wprost, że mnie podejrzewa, ale po tym co pisze na swoim profilu na facebooku jednoznacznie widać, że mnie podejrzewa i śmieje się przed znajomymi, że jego koledzy sobie z tym poradzą.
Nie boje się jego kolegów, bo jak to się mówi "ryj nie szklanka, nie zbije się", ale nie chciałbym problemów prawnych, bo mam zamiar w przyszłym roku starać się wstąpić do służb mundurowych, a takie podejrzenia mogłyby mi zaszkodzić w tym.
Nie zrobiłem tego. Przeszła mi chęć zemsty, bo mam nadzieję, że życie samo się zemści na nich.
Ostatni raz widziałem się z moją byłą wczoraj. Dzwoniła do mnie, że prosi mnie o spotkanie, że chciałaby porozmawiać, że bardzo jej zależy, a ja DEBIL się zgodziłem.
Oczywiście później się okazało, ze rozmowa wyglądała praktycznie tak samo jak zwykle.
Ona nie przygotowana do rozmowy. Pytała tylko co z nami będzie dalej? Czy chce z nią być jeszcze?
Jak jej powiedziałem, że nie chce z nią być, bo nie odpowiada mi taki związek. Że miałem ją za porządną kobietę, a okazało się co innego.
Ona stwierdziła, że nie ma sensu już walczyć.
Ja jej odpowiedziałem, że przecież nawet jeszcze nie zaczęłaś walczyć.
A ona, że no dobra, to nie będę już zaczynać.
Później dałem sie wyprowadzić z równowagi i powiedziałem jej kilka niemiłych słów. Później ją za te słowa przeprosiłem...

Podejrzewam, że skoro on do niej napisał o to, a ona mu napisała, że jak coś się wyjaśni to żeby się odezwał to ich kontakt wróci, o ile już nie wrócił...
Ale co tam, trzeba żyć dalej.
Sam już nie wiem co mam zrobić żeby o niej zapomnieć. Kilka dni mogę mieć spokoju, a przychodzi jeden dzień, że ją spotkam gdzieś na mieście albo napisze mi jakiegoś SMSa i już mam chęć z nią porozmawiać, chociaż i tak wiem, że rozmowa będzie wyglądała jak zwykle.
Wydaje mi się, że mam za mało zajęć w ciągu dnia i muszę sobie jeszcze coś znaleźć "do roboty"...
Byłem nawet ostatnio na imprezie, ale chyba moje poczucie wartości spadło bardzo mocno i nie wiem jak to zmienić.
Chciałem potańczyć i poznać pewną dziewczynę, widziałem, że spogląda na mnie, ale jakoś brakowało mi odwagi żeby podejść. Miałem jakieś odczucie, że nie dam rady, że nie uda mi się. No i tak się skończyło. Nie podszedłem do niej. Nie zagadałem. Nie potańczyłem. Więc nie wyszło...

Jakieś porady w kwestii podniesienia poczucia własnej wartości, odwagi i co najważniejsze, co zrobić żeby przestać reagować na "zaczepki" byłej?

115 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-12-28 16:32:39)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

Jakieś porady w kwestii podniesienia poczucia własnej wartości, odwagi i co najważniejsze, co zrobić żeby przestać reagować na "zaczepki" byłej?

Polaku,

Próba wejścia w dialog z Tobą przypomina zabawę w „pomidora”.

Zerknij, proszę, raz jeszcze na tę setkę postów napisanych przez Forumowiczów, odnoszących się do opisywanej przez Ciebie historii. Znajdziesz w nich ogląd sytuacji, w której się znalazłeś i odpowiedź na zadane przez Ciebie pytanie.
 
Moim zdaniem, z jakiś powodów Tobie tylko znanych jeszcze nie chcesz nawet spróbować wyjść z tej relacji, aby móc przyjrzeć się wszystkiemu z dystansu. Czy jest to jedyna dziewczyna w Twoim otoczeniu, której się spodobałeś, że nie wyobrażasz sobie życia bez jej wątpliwej adoracji i płaszczenia się przed Tobą?

Trudno też pominąć milczeniem fakt czytając Twoje kolejne wpisy, że wydaje się, iż grasz w pewną brzydką gierkę: Ona przychodzi do Ciebie, narzuca się ze swoją obecnością, a Tobie daje to tymczasową satysfakcję, bo czujesz wtedy jej zainteresowanie i sposobność do „ukarania” jej Twoim niechętnym stosunkiem, negacją, opryskliwością, milczeniem, etc.  Stajesz się wówczas w swoich oczach panem sytuacji, który ewentualnie - gdy Dziewczyna na to zasłuży długim napraszaniem się -  pozwoli swojej dwórce na fizyczną bliskość.
Jesteś młodym chłopakiem i utrwalanie w sobie takich postaw, jakie prezentujesz dziś, może mieć niezbyt przyjemne konsekwencje w przyszłości. 

Stań przed lustrem i poćwicz pięćset razy spokojnym, życzliwym, ale zdecydowanym tonem taką frazę:
..……… (tu wstaw imię Ukochanej) zawiodłem się na Tobie. Moim zdaniem Twoja „przyjaźń” z ………. (tu wstaw imię mężczyzny) doprowadziła do rozpadu naszej relacji. Nie jestem w stanie ponownie Ci zaufać. Odbyliśmy wiele rozmów, ale nie widzę szans na poprawę relacji między nami. Dziękuję Ci za wszystkie piękne chwile, które razem spędziliśmy i przepraszam, jeśli z mojej strony spotkało Cię coś złego. Bardzo proszę, abyś nie komunikowała się ze mną w żaden sposób, ponieważ chciałbym zamknąć wszystkie sprawy, które nas łączyły. Nie jestem gotowy na jakąkolwiek formę przyjaźni między nami, więc proszę – nie utrzymujmy kontaktu, nawet tego grzecznościowego. Jestem pewny, że pomoże to nam obojgu szybciej dojść do siebie i poukładać sobie życie na nowo.

Jeśli czujesz, że jest to prawdą o Tobie, warto, abyś zdobył się na odwagę i wyartykułował to wszystko przed tą Dziewczyną. Tyle, że musiałbyś najpierw umieć rozstać się „ze sobą”, z tym, którym byłeś dotychczas i przestać się bać samotności i braku zainteresowania Twoją Osobą.
(Sądząc po Twoim wieku, samotnością krótkoterminową…)

116

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Witam,

Sytuacja u mnie wygląda tak, że nie wróciłem do mojej byłej opisywanej w temacie z czego się bardzo cieszę. Poznałem pewną dziewczynę i coś tam się rozwija, ale widzę po sobie, że mam do tego lekki dystans i średnio potrafię jej okazać konkretne zainteresowanie. Póki co rozmawiamy jak kolega z koleżanką, ale wiadomo od czegoś trzeba zacząć.
Wydaje mi się, że boję się brnąć do przodu z "podrywem" żeby nie okazać się jakimś nachalnym typem i przez co myślę, że jestem trochę oziębły względem niej.
Boję się mówić jej komplementy, miłe słowa czy adorować w inny sposób bo myślę, że wyjdę na jakiegoś podrywacza, który chce tylko zaliczyć.
Sam nie wiem czy zacząć ją bardziej adorować czy nadal być jako kolega i koleżanka, a jak coś z tego wyjdzie to wyjdzie.
Ona do mnie pierwsza napisała, na początku pisaliśmy dużo i były wiadomości na dobranoc i wiadomość na dzień dobry. Teraz już nie ma wiadomości na dzień dobry i troszkę mniej piszemy.
Niby wydaje mi się, że szybko łapie kontakt z drugą osobą, ale jak już przychodzi dalszy podryw to już jest cienko, bo po prostu boje się, że coś wyjdzie nie tak. I wtedy pytam drugiej osoby czy nie jest zła, że tak zrobiłem/powiedziałem...
Chyba moja wiara w siebie jeszcze do końca nie wróciła...

A co do mojej byłej to były takie dni, że dzwoniła po kilkanaście razy. Co kilka dni mi pisze SMS typu "kocham Cię", "Tak cholernie Cię kocham", "Kocham najmocniej".
W niedzielę przyjechała do mnie do domu, ale mnie nie było i dostałem od niej takiego SMSa:
"Wiedziałam, że tak będzie. Domyśliłam się że tak zrobisz. Pokaż, że chociaż Ty jesteś dojrzały. Jeśli znajdziesz odrobinkę czasu to daj znać. Chcę porozmawiać. Jesteś dla mnie najważniejszy. Kocham Cię"
Z ciekawości spotkałem się z nią, ale było jak zwykle... Wiem, to było głupie.
Wczoraj w nocy napisała mi SMS o treści "kocham Cię", a dziś znajomy mówił mi, że widział ją z jakimś gościem i pokazał mi na Facebooku, że byli razem na łyżwach.
Więc nie wiem co ona chce osiągnąć. Spotyka się z kimś, a do mnie po spotkaniu pisze, że mnie kocha?
Drogie Panie, czy to jakaś gierka z jej strony czy co?
Nie rozumiem takiego zachowania.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia smile

117

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

Witam,

Sytuacja u mnie wygląda tak, że nie wróciłem do mojej byłej opisywanej w temacie z czego się bardzo cieszę. Poznałem pewną dziewczynę i coś tam się rozwija, ale widzę po sobie, że mam do tego lekki dystans i średnio potrafię jej okazać konkretne zainteresowanie. Póki co rozmawiamy jak kolega z koleżanką, ale wiadomo od czegoś trzeba zacząć.
Wydaje mi się, że boję się brnąć do przodu z "podrywem" żeby nie okazać się jakimś nachalnym typem i przez co myślę, że jestem trochę oziębły względem niej.
Boję się mówić jej komplementy, miłe słowa czy adorować w inny sposób bo myślę, że wyjdę na jakiegoś podrywacza, który chce tylko zaliczyć.
Sam nie wiem czy zacząć ją bardziej adorować czy nadal być jako kolega i koleżanka, a jak coś z tego wyjdzie to wyjdzie.
Ona do mnie pierwsza napisała, na początku pisaliśmy dużo i były wiadomości na dobranoc i wiadomość na dzień dobry. Teraz już nie ma wiadomości na dzień dobry i troszkę mniej piszemy.
Niby wydaje mi się, że szybko łapie kontakt z drugą osobą, ale jak już przychodzi dalszy podryw to już jest cienko, bo po prostu boje się, że coś wyjdzie nie tak. I wtedy pytam drugiej osoby czy nie jest zła, że tak zrobiłem/powiedziałem...
Chyba moja wiara w siebie jeszcze do końca nie wróciła...

A co do mojej byłej to były takie dni, że dzwoniła po kilkanaście razy. Co kilka dni mi pisze SMS typu "kocham Cię", "Tak cholernie Cię kocham", "Kocham najmocniej".
W niedzielę przyjechała do mnie do domu, ale mnie nie było i dostałem od niej takiego SMSa:
"Wiedziałam, że tak będzie. Domyśliłam się że tak zrobisz. Pokaż, że chociaż Ty jesteś dojrzały. Jeśli znajdziesz odrobinkę czasu to daj znać. Chcę porozmawiać. Jesteś dla mnie najważniejszy. Kocham Cię"
Z ciekawości spotkałem się z nią, ale było jak zwykle... Wiem, to było głupie.
Wczoraj w nocy napisała mi SMS o treści "kocham Cię", a dziś znajomy mówił mi, że widział ją z jakimś gościem i pokazał mi na Facebooku, że byli razem na łyżwach.
Więc nie wiem co ona chce osiągnąć. Spotyka się z kimś, a do mnie po spotkaniu pisze, że mnie kocha?
Drogie Panie, czy to jakaś gierka z jej strony czy co?
Nie rozumiem takiego zachowania.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia smile

Daj sobie czas, pewność siebie wróci.
Tak, to gierka, ale Ciebie ma to nie interesować. Czy kobiety stojące pod latarnią Cie interesują? Bo przecież to ten sam poziom.

118

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Oczywiście, że to gierka. Może to być gierka typu "jeszcze sprawię, że wróci do mnie skamląc i prosząc o przebaczenie", może to być gierka "dwóch idiotów lepsze niż tylko jeden". To nieistotne. Zostawiłeś tę laskę, dla ciebie to jest zamknięty rozdział. Dupy sobie nią nie zawracaj.

Co do nowych relacji - daj sobie czas, pozwól sobie ochłonąć. Pewność siebie wróci. Nie pozwól sobie uwierzyć, że teraz już nikomu nie będziesz w stanie zaoferować czułości, miłości. Jak poznasz odpowiednią osobę i dasz sobie szansę, to miłość przyjdzie.

119

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
Panna Szafranna napisał/a:

Oczywiście, że to gierka. Może to być gierka typu "jeszcze sprawię, że wróci do mnie skamląc i prosząc o przebaczenie", może to być gierka "dwóch idiotów lepsze niż tylko jeden". To nieistotne. Zostawiłeś tę laskę, dla ciebie to jest zamknięty rozdział. Dupy sobie nią nie zawracaj.

Problem tkwi w tym, że i ja i ona mieszkamy w tej samej miejscowości, jest to mała miejscowość i bardzo często ją widuję gdzieś na ulicy czy jak jedzie autem, a i znajomi często mi mówią "a wiesz, że Twoja była była gdzieś tam" albo "a widziałem wczoraj Twoją była z kimś tam". Mnie to osobiście denerwuje tak samo jak jej zachowanie, że niby tutaj daje znaki życia i pisze jakieś SMSy czy dzwoni czy przyjeżdża, mówi, że mnie kocha, że chce ze mną być, że będzie walczyła o mnie, że nie odpuści, a z drugiej strony układa sobie życie. Po co takie coś? Nie można postawić sprawy jasno? Zdradziłam Cię, Ty nie chcesz ze mną być. Kończymy znajomość i każdy idzie w swoją stronę. A nie takie gierki, które mnie tylko denerwują i wyprowadzają z równowagi. Mam tylko nadzieję, że nie zrobię nic głupiego...

Panna Szafranna napisał/a:

Co do nowych relacji - daj sobie czas, pozwól sobie ochłonąć. Pewność siebie wróci. Nie pozwól sobie uwierzyć, że teraz już nikomu nie będziesz w stanie zaoferować czułości, miłości. Jak poznasz odpowiednią osobę i dasz sobie szansę, to miłość przyjdzie.

To nie chodzi o to, że nie będę w stanie zaoferować komuś czułości i miłości. Bo chce być z kobietą, tworzyć związek, kochać i być kochanym, dawać drugiej osobie poczucie bezpieczeństwa. Bardziej chodzi mi o to, że boję się angażować w znajomość, próbować podrywać, starać się zdobywać kobietę żeby czegoś nie zrobić źle, żeby czegoś nie popsuć. Myślę zanim coś powiem kobiecie, a później i tak zastanawiam się czy aby jej nie uraziłem, czy dobrze to odebrała. A i z komplementowaniem i adorowaniem kobiety mam problem, bo boję się, że pomyśli, że chce ją tylko i wyłącznie przelecieć...
Kiedyś tak nie miałem. Z moja byłą rozmawiałem normalnie, nawet jak powiedziałem coś nie tak to potrafiłem sprawić żeby po chwili się uśmiechnęła.
Mam nadzieję, że mi to minie...

120

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Witam,

Nie wiem czy ktokolwiek to przeczyta, ale możecie mnie zjechać od góry do dołu. Nie wiem co się ze mną dzieje. Wrócił temat mojej byłej i relacji z nią...

W tym tygodniu spotkałem się z nią kilka razy i to były bardziej spotkania dłuższe, podobne do tych jak byliśmy razem.
Przez około tydzień potrafię żyć w spokoju bez niej, ale później znów wszystko wraca i robię mega głupie rzeczy. Ona twierdzi, że mnie kocha, że chce to naprawić, że musimy się spotykać często, spędzać ze sobą bardzo dużo czasu, a wszystko będzie dobrze.
Ja jej nie potrafię zaufać i nie wierze w jej ani jedno słowo, ale też nie potrafię tak na 100% się od tego odciąć tym bardziej, że mieszkamy w małej miejscowości i często wpadamy na siebie przypadkiem na mieście.
Z jednej strony czuje, że stara się mną manipulować, a z drugiej strony godzę się na to. Nie wiem dlaczego.
Po wcześniejszych Waszych wpisach w tym temacie nie chce mi się wierzyć, że naprawdę by jej tak zależało żeby ze mną być, że zrozumiała, że to co zrobiła było złe i więcej tego nie zrobi.
Mam cholerny mętlik w głowie i sam nie wiem co robić...
Nie chce przechodzić jeszcze raz przez to samo, ale też nie wiem co zrobić żeby się od tego odciąć na 100% i przestać myśleć o tym wszystkim.
Chciałbym zrobić coś żeby już pod żadnym pozorem mnie nie interesowała i to co robi z innymi także...
Zachowuję się jak ci*a i chciałbym to zmienić. Postawić sprawę jasno i nie wracać już nigdy do tego... Ale nie potrafię...

Wiem, że sprawa ciągnie się jak argentyńska telenowela, ale proszę Was o pomoc, bo sam już nie daje rady... Nie wiem co mam robić żeby ona stała mi się obojętna...

121

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Polskipolak, chyba jedynym wyjściem, bo jak rozumiem nie chcesz do niej wracać, jest całkowite zerwanie kontaktów. Rozumiem że tak całkowicie się nie da, bo jak napisałeś, mieszkacie w małej miejscowości, ale możesz przecież usunąć i zablokować jej numer telefonu, zablokować pocztę, usunąć ją ze znajomych na facebooku i w innych komunikatorach. Nie odbierać telefonu domowego jeśli taki masz. Nie da się inaczej, tylko tak będziesz w stanie odciąć się od niej emocjonalnie.
Myślę że Wasze przypadkowe spotkania "na mieście" nie są zawsze takie przypadkowe. Jeżeli czujesz się nie w porządku w stosunku do niej i nie umiesz powiedzieć jej wprost że nie chcesz aby się z Tobą widywała, po prostu jej unikaj, jak ją zobaczysz gdzieś to zawróć i udawaj że jej nie widziałeś. I całkowity brak kontaktów - to jest naprawdę jedyna forma wyleczenia po czymś takim. I oczywiście czas, ale im szybciej Ty zerwiesz kontakty tym szybciej o niej zapomnisz.
To czy ją kochałeś czy nie nie ma teraz zbyt dużego znaczenia,  bo jej nie ufasz i nigdy już nie zaufasz. Gdyby Cię kochała to by Ci nie zrobiła tego co Ci zrobiła. Nie jesteście małżeństwem, nie macie wspólnych zobowiązań, dzieci itp, nie musisz być jej deską ratunkową, bo tym wydaje się dla niej jesteś. Jak się teraz ugniesz to ona będzie wracać do Ciebie za każdym razem jak jakiś koleś ją wystaw do wiatru. Chcesz być takim "zastępczym narzeczonym"?

122

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

Witam,

Nie wiem czy ktokolwiek to przeczyta, ale możecie mnie zjechać od góry do dołu. Nie wiem co się ze mną dzieje. Wrócił temat mojej byłej i relacji z nią...

W tym tygodniu spotkałem się z nią kilka razy i to były bardziej spotkania dłuższe, podobne do tych jak byliśmy razem.
Przez około tydzień potrafię żyć w spokoju bez niej, ale później znów wszystko wraca i robię mega głupie rzeczy. Ona twierdzi, że mnie kocha, że chce to naprawić, że musimy się spotykać często, spędzać ze sobą bardzo dużo czasu, a wszystko będzie dobrze.
Ja jej nie potrafię zaufać i nie wierze w jej ani jedno słowo, ale też nie potrafię tak na 100% się od tego odciąć tym bardziej, że mieszkamy w małej miejscowości i często wpadamy na siebie przypadkiem na mieście.
Z jednej strony czuje, że stara się mną manipulować, a z drugiej strony godzę się na to. Nie wiem dlaczego.
Po wcześniejszych Waszych wpisach w tym temacie nie chce mi się wierzyć, że naprawdę by jej tak zależało żeby ze mną być, że zrozumiała, że to co zrobiła było złe i więcej tego nie zrobi.
Mam cholerny mętlik w głowie i sam nie wiem co robić...
Nie chce przechodzić jeszcze raz przez to samo, ale też nie wiem co zrobić żeby się od tego odciąć na 100% i przestać myśleć o tym wszystkim.
Chciałbym zrobić coś żeby już pod żadnym pozorem mnie nie interesowała i to co robi z innymi także...
Zachowuję się jak ci*a i chciałbym to zmienić. Postawić sprawę jasno i nie wracać już nigdy do tego... Ale nie potrafię...

Wiem, że sprawa ciągnie się jak argentyńska telenowela, ale proszę Was o pomoc, bo sam już nie daje rady... Nie wiem co mam robić żeby ona stała mi się obojętna...

Możesz mi wyjaśnić w jaki sposób możesz słuchać od niej że Cie kocha, skoro w jej pochwie był penis innego faceta, i to pewnie jeszcze tego samego dnia w którym Ci to mówi?

123

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
Sagi napisał/a:

Możesz mi wyjaśnić w jaki sposób możesz słuchać od niej że Cie kocha, skoro w jej pochwie był penis innego faceta, i to pewnie jeszcze tego samego dnia w którym Ci to mówi?

To chyba najbrutalniejsze, a zarazem najlepsze pytanie jakie można autorowi zadać big_smile

Niestety ale wszystko w tym temacie było już poruszane i nikt nic więcej dla Ciebie nie zrobi autorze. Albo zrobisz to co powinieneś, tj. skasujesz i zablokujesz jej numer, będziesz chamsko i bezczelnie ją ignorował np. podczas przypadkowych spotkań na mieście albo nigdy się od Ciebie nie odczepi.

Nie chcę być złym prorokiem, ale jeśli nic nie zmienisz w postępowaniu to na oczy przejrzysz dopiero gdy ona zafunduje Ci powtórkę z rozrywki, a jak nie ciężko się domyśleć w jej przypadku nawet bycie w związku to żadna przeszkoda w rozkładaniu nóg przed innymi, także miej w świadomości taki scenariusz. Jeśli się na niego piszesz to rób dalej jak robisz.

124

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Wczoraj miałem dzień pełen przemyśleń i doszedłem do wniosku, że najlepszy sposób żeby nie myśleć o niej w kategorii "może jeszcze się coś naprawi i się zmieni" jest czytanie tego wątku od początku do końca. Wszystkie wiadomości, które pisałem Wam o mojej sytuacji i to co mi doradzaliście. Wtedy przypomina mi się co ona zrobiła i czuje do niej obrzydzenie.

Ogólnie okazało się, że ich "znajomość" trwała nie dwa miesiące jak mnie zapewniała tylko prawie pół roku, a dopiero jak zacząłem się czegoś domyślać to "zaczęła" się moja historia.
Sprawdziłem ostatnio jej komputer i telefon bardzo dokładnie. Wiadomości nie było, bo pousuwała, ale były inne rzeczy wskazujące na to, że to tyle trwało.

Sporo zachowań zmieniło się w niej, które dla mnie jednoznacznie pokazują, że rozkładała przed nim nogi.

Ale do rzeczy. Po wczorajszych przemyśleniach napisałem do niej SMS o treści:
"Cześć M.
Nie pojadę z Toba na zakupy. I mam nadzieje, ze sie wiecej nie spotkamy.
Ty juz mnie nie kochasz tylko potrzebujesz raz na jakis czas przytulić sie do kogos i pokazać sie na mieście lub przed rodzina z partnerem. Znudzilem Ci sie i szukałas nowych wrażeń, nowych doświadczeń, chcialas spróbować z kimś innym.
Zdradziłas mnie z tym 50-letnim facetem i wszystko wskazuje na to, ze "poszłaś z nim na całość".
Mowilas, ze z nim było Ci cudownie, a ze mna było Ci dobrze, wiec wróć do niego i stwórzcie wspolnie cudowny związek. Przecież było Ci z nim tak cudownie. Woził Cie w romantyczne miejsca, nad morze, zapraszał do mieszkania wieczorami, masowal po brzuszku, cudownie mowil do Ciebie. Czułaś sie przy nim jak prawdziwa kobieta. A i po masażu brzuszka było "cos fajnego", bo sama sie z tego zwierzalas najlepszym "przyjaciolkom". Oboje wiemy, ze masz z nim kontakt (dla sprostowania: kontakt=pisanie, spotykanie sie, rozmowy, itp.). Oszukiwałaś mnie od dłuższego czasu swietnie sie przy tym bawiąc. Wchodząc na coraz to wyższy poziom znajomosci z tym starszym gościem tracilas do mnie szacunek, traktowałaś mnie jak szmatę. Pokazałaś dobitnie kim dla Ciebie jestem. Teraz próbujesz mnie wciągnąć w swoją gierkę żebym był przy Tobie dopóki nie znajdziesz sobie zastępstwa. Twoje słowa sa nieszczere, a Twoje zachowanie pokazuje kim dla Ciebie jestem. Na każdym kroku mnie oszukujesz lub próbujesz mna manipulować. Wczorajsza sytuacja pokazała to bardzo wyraźnie. To jak próbowałem sie do Ciebie dodzwonić i jak ze mna rozmawiałas, to ze na pytanie z kim jestes powiedziałaś tylko o kuzynce i jej mężu, a był jeszcze nowy "kolega", to, ze umowilas sie ze mna na konkretna godzinę i spóźnilas sie ponad pol godziny nie mówiąc nic, ze bedziesz troche pozniej, to ze próbowałaś mi wmówić, ze "nie pomyślałas zeby napisać lub zadzwonić", "nie wiedzialas, ze na Ciebie czekam" chociaż umawialismy sie inaczej. I Twoje ciagłe pytanie. Co bedzie dalej z nami? Bo nie wiem na czym stoję. Czyli "chcesz ze mna byc czy nie? Bo nie wiem czy angażować sie w nowa znajomość czy dalej bede musiała sie z toba męczyć i bawić sie na boku". Nie mam zamiaru byc Twoim kołem zapasowym i byc na każde Twoje zawołanie kiedy potrzebujesz przytulenia czy odwiezienia do domu. Uważam tez, ze to Ty jestes niedojrzała i nie potrafisz byc z kimś w poważnym związku skoro lecisz na pierwszego lepszego faceta. Przez cztery lata staraliśmy sie tworzyć cos pięknego, ale najwidoczniej to było cos pięknego tylko dla mnie, skoro z 50-letnim facetem potrafiłaś robic rzeczy, ktore ze mna nigdy nie robiłaś, o których nigdy mi nie mowilas.
Napisałem Ci to w SMSie żebyś mogła pokazać "przyjaciolkom", rodzinie i kochankom lub jak wolisz "kolegom" i zeby zobaczyli jaki to ja zły jestem, bo nie wybaczylem Ci zdrady.
Watpie żebyś kiedykolwiek doszła do wniosku, ze zdrada to cos złego. Spodobało Ci sie to i teraz tak sie bedziesz bawiła. A raczej teraz jako singielka bedziesz miała samych "kolegów" pokazując wszystkim, ze pozornie tesknisz za mna. Szkoda, ze ani bratu ani kuzynce nie powiedziałaś dlaczego sie rozstaliśmy. Ale wiadomo, dla Ciebie to nic takiego. To był tylko "kolega".
Życzę Ci zeby nie spotkała Cie zdrada ze strony osoby, ktora w przyszłości pokochasz, bo to nie jest nic przyjemnego. Chyba, ze sie nie ma ani kręgosłupa moralnego, ani sumienia jak w Twoim przypadku.
Pozdrawiam i życzę stosunkowo udanego weekendu."

Po półtorej godziny dostałem od niej wiadomość:
"Nie to nie jest prawda. Podjedź to zejdę i pogadamy."

Nie odpisałem.

Po dwóch i pół godzinach dostaje kolejną wiadomość:
"Kocham Cię. I to nie jest nie prawda co napisałeś. Kocham Cię"
Tutaj chyba się pomyliła pisząc "nie jest nie prawda", ale kto wie...

Na szczęście już jest cisza.
Numer mam wykasowany już od dawna, ale przez tyle lat zapamiętałem go i teraz muszę się postarać wymazać go z pamięci...
Facebook już dawno wykasowany i zablokowany.

Mam nadzieję, że teraz będę pisał w tym temacie żeby się pochwalić o swoich postępach w uwalnianiu się z tej chorej sytuacji, a nie jak dotychczas z prośbą o pomoc, bo znów coś popsułem.

Pozdrawiam i życzę miłego weekendu :-)

125

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Proponuję, żeby ten temat został zamknięty jak za tydzień znowu napiszę że się z nią spotkał. Bo to zrobi.

126

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Zawsze to krok do przodu.

Ale zrozum - Twoje wypociny, te wielozdaniowe wiadomości, to dalsze, niepotrzebne zaangażowanie, którego ona nie jest warta. Im więcej czasu poświęcasz na nią, tym gorzej - nawet jeśli miałbyś pisać o tym, aby zniknęła z Twojego życia, i inne najgorsze dla niej rzeczy.

Staram się zrozumieć Twój umysł - z jednej strony gryzie Cię to, że tak to się wszystko potoczyło, bo przecież taka fajna więź was łączyła, z drugiej jednak strony czujesz olbrzymie obrzydzenie dla tego co zrobiła i chciałbyś odciąć się od niej na stałe, kolejną rzeczą jest ten cały shit, którym ona Cię teraz karmi, "wielka miłość", "to był błąd" sranie w banie. To nie był błąd, jakim jest np. jednorazowy seks po pijaku z obcym kolesiem, tylko ŚWIADOMA, długa relacja, za Twoimi plecami. Jedyny popełniany błąd to Twój, że nie wychodzisz emocjonalnie z tej relacji, bo jednak nadal coś Cię ciągnie, widać to po tej wiadomości, którą jej napisałeś - pełna tłumaczenia, "zyczę Ci~" i opisywaniu tej sytuacji i tego co Cię boli.

Nie odetniesz się od niej jeśli nadal tak będziesz postępował. KAŻDY jej sms powinieneś kwitować soczystym "spier****j" i NICZYM więcej. Wiem, że ciężko ale będzie warto.

Dobrze robisz, że czytasz nasze poprzednie wypowiedzi, musisz naprawdę uwierzyć i zaakceptować to, że ona CIĄGLE kłamała. CIĄGLE W KAZDEJ KWESTII.

127

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
polskipolak napisał/a:

Wczoraj miałem dzień pełen przemyśleń i doszedłem do wniosku, że najlepszy sposób żeby nie myśleć o niej w kategorii "może jeszcze się coś naprawi i się zmieni" jest czytanie tego wątku od początku do końca. Wszystkie wiadomości, które pisałem Wam o mojej sytuacji i to co mi doradzaliście. Wtedy przypomina mi się co ona zrobiła i czuje do niej obrzydzenie.

osobowosc ktora uzalezniona jest od manipulacji i krecenia, gdy ciagnie za sznurki ma władze i poczucie siły.
Miłośc nie polega na ciaglym wybaczaniu tych samych błędow, to masochizm.
Jestes wartosciowym chłopakiem, kierujesz sei w zyciu zasadami, spotkasz na drodze kogos podobnego, a te wydarzenie posluzy ci jako wzor, intuicyjnie bedziesz odrzucal ten typ kobiety.
Nie jestes gorszy tylko dlatego ze ciebie zmanipulowala
bo gdy ktos kocha to ufa i wybacza, ale osoba ktora zawinila musi zalowac i sie poprawic.
to typ kobiety ktora birze od facetow profity, oni zaspakajaja ja materialnie, bo jak chca bzykac cos musza dac lub gdzies zabrac, nigdy nie jest to darmo, a ty dajesz stabillizacje, zawsze moze do ciebie wrocic i nie jest w ten spsob sama.
Robi w balona ich i ciebie, odzywanie sie do nie czy na zaczepki daje jej tylko wladze nad toba bo ma kolejen punkty zaczepienia,
ty sam sie uzaleznles od jej gry, weszles w chory układ.
Mozesz wrocic do niej i s=zastanawiac sie z czyjego h.. dzis zeszla, jak daleko sie posunela a twoja rozsypka bedzie dla niej jak krew dla wampira, bo jjak cieprisz to ja kochasz, zabiegasz itp.
Ona jest jak rak, ronie z ton=ba i nie wiadomo czy ruszyc bo moga byc przerzuty.
Jak człowiek jestes z nierozwinietym bratem syjamskim przyszytym do ciebie, odciac nie chcesz bo niby to czlłowiek, choc wpierdziela ciebie i zagraza twojemu zdrowiu czy zyciu.
Ogarnij sie bo zwariujesz.
Znajziesz w koncu kogos wartosciowego i o tej nawet nie wpomnisz, a do głowy wbij inny numer.
Jesli najdzie cie ochota na dowalenie jej to napisz bloga lub w necie notatnik i takm pisz jak jej nie znosisz i co ci zrobila. nie wyslylaj do niej, wylanie tego na papier pomoze sie oczyszczic, a nie spowoduje kontaktu.
Załoba trwa rok po smierci bliskiej osoby i pol roku po zywej, wiec zajmij sie czyms i olej laske co ma wiadro miedzy nogami.
brzydzilabym sie ze ktos tam deptal czy lizał, fuj
o jak wpadnie?
wmowi ci dzieciaka
spierdzielaj chlopie puki czas.

128 Ostatnio edytowany przez polskipolak (2016-02-03 16:09:40)

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Witam wszystkich,

Sprawa wygląda następująco. Byłem wczoraj na zakupach w markecie i jak wychodziłem to moja była stała autem koło mojego auta i jak podszedłem żeby odjechać to wysiadła i chciała porozmawiać.
Rozmowa wyglądała tak:
Ona: Chcę porozmawiać
Ja: Nie mamy o czym rozmawiać
Ona: Powiedz mi, o co Ci kiedyś chodziło z tym, że jest sposób żebyśmy byli razem, żeby wróciło zaufanie do mnie?
Ja: Wspólny wyjazd i zamieszkanie razem, ale to i tak by nie wypaliło, bo jesteś jaka jesteś i wszędzie znajdziesz kogoś żeby mnie zdradzić.
Ona: Dobrze, będę szukała pracy w innym mieście tylko powiedz mi jakie miasto chcesz.
Ja: Teraz już żadne, a już na pewno nie z Tobą...
Ona: Co dalej będzie z nami?
Ja: Nas już dawno nie ma, przez Ciebie i daj mi spokój
Ona: Ale będziemy jeszcze razem czy nie?
Ja: Nie będziemy
Ona: Jesteś tego pewien?
Ja: Tak!
Ona: W takim razie nie mamy już o czym rozmawiać, Na razie.

Wsiadała do auta ze łzami w oczach i odjechała dość energicznie.

Na szczęście jest cisza.
Mnie już nie ciągnie do robienia czegokolwiek z nią. Wiadomo, byliśmy ze sobą sporo czasu i przynajmniej ja miałem poważne plany względem niej i wspomnienia pozostają, ale czas w końcu iść do przodu...
Fakt, praktycznie codziennie rano budzę się z myślą "o kur** co tu się wydarzyło, co tej dziewczynie się stało, o co w tym wszystkim chodzi". Trochę przytłaczające i wkurzające są te myśli.
Chyba muszę więcej zajęć sobie znaleźć, a przede wszystkim iść do pracy to nie będzie czasu na takie poranne myśli.

Niby poznałem pewną kobietę, ale nie wiem czy kiepski jestem w adorowaniu kobiet czy przez nie do końca zamkniętą i zapomnianą sprawę zdrady mojej byłej nie potrafię starać się o nową póki co koleżankę.

Pozdrawiam i życzę miłej środy :-)

129

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Za 2 dni i tak zacznie pierdzieć smsami tongue

130

Odp: Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?
alexich napisał/a:

Za 2 dni i tak zacznie pierdzieć smsami tongue

Wątpię, bo z tego co wiem to spotyka się z jakimś gościem 8 lat starszym od niej. Niby jak tydzień temu z nią rozmawiałem to mówiła, że to tylko kolega, ale jednak pojechali we czwórkę (ona, on, jej kuzynka i kuzynki mąż) na łyżwy i spotykają się we czwórkę. Moja siostra zna tego gościa i mówiła mi, że on był długo w związku z jakąś kobietą, nawet mieli razem mieszkać, bo remontowali mieszkanie razem, ale coś nie wyszło i jest singlem. Siostra nie wiedziała dlaczego po tylu latach się rozeszli. Zresztą o czym ja myślę, po co sobie zaprzątam w głowie to co teraz robi moja była i z kim.
Okłamywała mnie i podejrzewam, że nadal tak jest. A ten niby kolega to już coś więcej.

Posty [ 66 do 130 z 285 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to zdrada czy jeszcze nie? Co dalej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026