Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 78 z 78 ]

66

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
NiobeXXX napisał/a:
takata napisał/a:

Zorija, kobiety są emocjonalne ( a szczególnie te skrzywdzone w swoim mniemaniu ) i akurat Ty to wiesz najlepiej..

Myślę, że z facetem nie do końca wszystko jest ok.

Pracoholizm, poczucie niezależności, egocentryzm, skąpstwo i brak empatii, nie wróża dobrze na przyszłość żadnemu związkowi..

Żona dupy na boku nie dała jednak bez powodu :-)

chyba z żonką jest coś nie tak, bo zwyczajnie się qurwi na boczku, żadna z cech, które wymieniłaś nie zasługuje na przyprawienie rogów

zdrad nic nie usprawiedliwia a z każdym z nas nie do końca jest wszystko ok, bo śmiertelne człeczyny pełne niedoskonałosci jesteśmy

Masz racje zdrada jest zła, ale w ten sposób chciałam zwrócić uwagę na to, że facet nie jest łatwym człowiekiem do życia i wcale nie zachowuje się fair wobec autorki topiku.

Jest skąpym egoistą, który uważa się za pępek świata. Inaczej zadzwoniłby do Onej 99 choćby z czystej litości skoro tak go już wy..przepraszała.

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez NiobeXXX (2015-09-03 14:31:01)

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
takata napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:
takata napisał/a:

Zorija, kobiety są emocjonalne ( a szczególnie te skrzywdzone w swoim mniemaniu ) i akurat Ty to wiesz najlepiej..

Myślę, że z facetem nie do końca wszystko jest ok.

Pracoholizm, poczucie niezależności, egocentryzm, skąpstwo i brak empatii, nie wróża dobrze na przyszłość żadnemu związkowi..

Żona dupy na boku nie dała jednak bez powodu :-)

chyba z żonką jest coś nie tak, bo zwyczajnie się qurwi na boczku, żadna z cech, które wymieniłaś nie zasługuje na przyprawienie rogów

zdrad nic nie usprawiedliwia a z każdym z nas nie do końca jest wszystko ok, bo śmiertelne człeczyny pełne niedoskonałosci jesteśmy

Masz racje zdrada jest zła, ale w ten sposób chciałam zwrócić uwagę na to, że facet nie jest łatwym człowiekiem do życia i wcale nie zachowuje się fair wobec autorki topiku.

Jest skąpym egoistą, który uważa się za pępek świata. Inaczej zadzwoniłby do Onej 99 choćby z czystej litości skoro tak go już wy..przepraszała.


nie chce by facet kontaktował się ze mną z litości, za to podziekuje i postoje
niech lepiej zamilczy na wieki,

on zachowuje się fair, powiedział szczerze o sądzi,
są gorsze zakończenia, np; urwanie kontaktu bez słowa ( mój związke tak się zakonczył i takie zakończenie dosć długo mnie bolało)
na spokojnie, kulturalnie powiedział jej o swojej obecnej sytuacji życiowej i  co na tą chwile sądzi o ich relacji- dla mnie zachował sie ok,

68

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
NiobeXXX napisał/a:
takata napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:

chyba z żonką jest coś nie tak, bo zwyczajnie się qurwi na boczku, żadna z cech, które wymieniłaś nie zasługuje na przyprawienie rogów

zdrad nic nie usprawiedliwia a z każdym z nas nie do końca jest wszystko ok, bo śmiertelne człeczyny pełne niedoskonałosci jesteśmy

Masz racje zdrada jest zła, ale w ten sposób chciałam zwrócić uwagę na to, że facet nie jest łatwym człowiekiem do życia i wcale nie zachowuje się fair wobec autorki topiku.

Jest skąpym egoistą, który uważa się za pępek świata. Inaczej zadzwoniłby do Onej 99 choćby z czystej litości skoro tak go już wy..przepraszała.


nie chce by facet kontaktował się ze mną z litości, za to podziekuje i postoje
niech lepiej zamilczy na wieki,

on zachowuje się fair, powiedział szczerze o sądzi,
są gorsze zakończenia, np; urwanie kontaktu bez słowa ( mój związke tak się zakonczył i takie zakończenie dosć długo mnie bolało)
na spokojnie, kulturalnie powiedział jej o swojej obecnej sytuacji życiowej i  co na tą chwile sądzi o ich relacji- dla mnie zachował sie ok,


Najważniejsze to nic na siłę ani tym bardziej z litości........Najwidoczniej taka to miłośc była z jego strony, że nagle z dnia na dzień zniknęła.Szkoda tylko, że przez tyle miesięcy cały czas twierdził ,że naprawdę kocha.

69

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Bo on kocha!! tylko szkoda, że siebie ..

70

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

W kochaniu siebie nie ma nic złego.
A właściwie - dopiero jak sie pokocha siebie, można też pokochać innych.

I to właśnie to kochanie siebie, szacunek do siebie - nie pozwalają nad pewnymi sprawami przejść obojętnie.

Autorka najpierw "zrywa", kasuje coś tam na fb, coś kończy - a godzinę później przeprasza i czeka na jego niezapowiedziane przybycie (i dziwuje się, że on nie przybywa)... sorki, ale wg mnie musi dorosnąć, albo znaleźć partnera na swoją miarę.

Mówił, że kocha, bo kochał...
ale się nie chce w to ładować, bo już wie, czym to pachnie...

71 Ostatnio edytowany przez lifrinat (2015-09-03 20:50:36)

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
ona-99 napisał/a:

Najwidoczniej taka to miłośc była z jego strony, że nagle z dnia na dzień zniknęła.Szkoda tylko, że przez tyle miesięcy cały czas twierdził ,że naprawdę kocha.

Najwidoczniej nic z tego nie rozumiesz. Za mało przeżyłaś by zrozumieć jego zachowanie. Można kogoś kochać, ale powiedzieć basta, bo nie akceptuje się takiego braku szacunku wobec siebie. Niestety ale dla ciebie życie jest jeszcze czarno-białe - mówi "nie", to znaczy, że mnie nie kochał smile. Poszukaj kogoś bliższego ci doświadczeniem.

72

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
lifrinat napisał/a:
ona-99 napisał/a:

Najwidoczniej taka to miłośc była z jego strony, że nagle z dnia na dzień zniknęła.Szkoda tylko, że przez tyle miesięcy cały czas twierdził ,że naprawdę kocha.

Najwidoczniej nic z tego nie rozumiesz. Za mało przeżyłaś by zrozumieć jego zachowanie. Można kogoś kochać, ale powiedzieć basta, bo nie akceptuje się takiego braku szacunku wobec siebie. Niestety ale dla ciebie życie jest jeszcze czarno-białe - mówi "nie", to znaczy, że mnie nie kochał smile. Poszukaj kogoś bliższego ci doświadczeniem.


Według mnie prawdziwe kochanie to bycie ze sobą na dobre i na złe....Rozumiem związki całkiem patologiczne gdzie przez kilka lat są kłotnie,wyzwiska itp i w takiej sytuacji rozumiem też słowo Dosyć. Ale to była druga kłotnia (w sumie pierwsza taka poważna) w ciągu tych 9 miesięcy - i odrazu tak rezygnować? jeżeli każdy by tak szybko rezygnował to co to by było ....no nie wiem dla mnie po prostu to jakoś szybko tak sobie odpuścić , zrezygnowac zkogoś i zapomnieć. No cóż...pozostaje mieć nadzieję..

73

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
ona-99 napisał/a:

Według mnie prawdziwe kochanie to bycie ze sobą na dobre i na złe....Rozumiem związki całkiem patologiczne gdzie przez kilka lat są kłotnie,wyzwiska itp i w takiej sytuacji rozumiem też słowo Dosyć. Ale to była druga kłotnia (w sumie pierwsza taka poważna) w ciągu tych 9 miesięcy - i odrazu tak rezygnować? jeżeli każdy by tak szybko rezygnował to co to by było ....no nie wiem dla mnie po prostu to jakoś szybko tak sobie odpuścić , zrezygnowac zkogoś i zapomnieć. No cóż...pozostaje mieć nadzieję..

Ale ty cały czas masz tę samą śpiewkę. A jak cię mąż będzie prał i urządzał w domu awantury, to też będziesz z nim, bo trzeba na dobre i na złe? Poza tym... wy nie jesteście rodziną... Nie mieszkacie ze sobą i nie prowadzicie wspólnego gospodarstwa. Związek był dość luzny, weekendowo-wyjazdowy, prawda? Myślę, że ty czujesz się oszukana i rozczarowana, bo naprojektowałaś już sobie, że jesteście razem, silni i bardzo zaangażowani, za jakiś czas ślub i patchworkowa rodzinka, a tak nie koniecznie wygląda rzeczywistość między wami. Jesteś zła na coś, co nie istnieje. Twoje wyobrażenia i oczekiwania nie bardzo mają się do tego jak jest. On jest bardziej racjonalny.

ona-99 napisał/a:

9 miesięcy - i odrazu tak rezygnować? jeżeli każdy by tak szybko rezygnował to co to by było ....no nie wiem dla mnie po prostu to jakoś szybko tak sobie odpuścić , zrezygnowac zkogoś i zapomnieć. No cóż...pozostaje mieć nadzieję..

Poza tym gadasz już od rzeczy. 9 miesięcy to nie tak znowu długo. Nawkęcałaś sobie. Tak samo jak z tym, że jak ci ktoś powiedział, że na chwilę obecną nie chce tego kontynuować, bo nie chce mieć powtórki z rozrywki, to już nie pamięta.

Wiesz, ciężko nawet się rozmawia z tobą w tym wątku, bo widzisz tylko to, co chcesz widzieć. Nie rozumiesz jego postawy, a u siebie roztaczasz tylko wizje - kocha-nie-kocha-zapomniał-a to palant. Może warto dojrzeć.

74

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Ona-99, to nie chodzi o to, ze on Cie nie kochal, po prostu czlowiek po rozwodzie, ktory przeszedl wiele w zyciu, inaczej patrzy na pewne rzeczy. Dla Ciebie to byly dwie male klotnie. Dla niego to obraz tego jak moze byc po slubie, czy tez po kilku latach zwiazku, kiedy opadna motylki.
On pewnie nie chce by ktos mu dyktowal jak ma zyc,  chce spokoju. On juz mial jedno malzenstwo. Byc moze wykazalas w tej nieszczesnej sytuacji jakas ceche, ktora miala jego zona? Nie wiem.  Mysle, ze on boi sie " powtorki z rozrywki".
To nie do konca Twoja wina, ze tak sie stalo. Ty masz swoje doswiadczenia, on swoje.
Poza tym on jest teraz w bardzo duzym stresie, boi sie ze straci dziecko. To glownie zaprzata jego glowe.
Ty zeszlas na dalszy plan. Niestety.
Generalnie mysle ze on jeszcze nie jest gotowy do konca na nowy zwiazek, dlatego tak latwo poki co odpuscil. A Wasza znajomosc nie trwala az tak dlugo.
Pouklada troche swoje sprawy,  przemysli.. Jesli faktycznie bylo to powazne z jego strony, to pewnie jeszcze da znac o sobie..
A Ty, wyciagnij z tego jakies wnioski. Niekoniecznie dla Was. Dla siebie przede wszystkim. Pozdrawiam Cie serdecznie.

75

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
ona-99 napisał/a:

Ale to była druga kłotnia (w sumie pierwsza taka poważna) w ciągu tych 9 miesięcy - i odrazu tak rezygnować? jeżeli każdy by tak szybko rezygnował to co to by było ....no nie wiem dla mnie po prostu to jakoś szybko tak sobie odpuścić , zrezygnowac zkogoś i zapomnieć. No cóż...pozostaje mieć nadzieję..

ja z moim facetem byłam 1,5 roku,
nie było żadnej kłótni , tylko powiedziałam mu (dosć mocno, bo też emocjonlana jestem) , że nie życzę sobie by tak mnie traktował jak do tej pory i tyle go widzieli i słyszeli
nie zadzwonił, nie wyjaśnił nic ( na przeprosiny nawet nie liczyłam), wylogował sie totalnie z mojego zycia, 1,5 roku znajomosci spuścił w klopie- da się?? da się , można ?? pewnie, ze można

wiec głowa do góry zapnij pośladki i ruszaj dalej

76

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Ja autorkę bardzo dobrze rozumiem. Ona wcale nie chce rycerza na białym koniu, jak to usilnie co poniektórzy próbują jej wmówić. Ona oczekuje zwykłego związku, w którym obie strony wzajemnie się wspierają, szanują, snują wspólne plany na przyszłość, spędzają ze sobą wolny czas i są szczerzy wobec siebie. Próbujecie jej wmówić, że to ona zachowywała się nieodpowiednio (obrażanie się, zrywanie przez fb), jednak jej nieodpowiednie zachowanie było KONSEKWENCJĄ JEGO działań. To on sam zadecydował, że nie chce jej widzieć u siebie w domu (pomimo wcześniejszych uzgodnień) oraz nie chce z nią wspólnie wyjść. Zaznaczam – ta sytuacja miała miejsce jeszcze przed jej wybuchem.
Przekonujecie, że powinna zrozumieć, iż on jest w trudnej, stresującej sytuacji, może stracić ukochanego syna. Rozumiem z pewnością jest to traumatyczne przeżycie. Ale w normalnym związku powinien jej to powiedzieć, wyjaśnić całą sytuację. Ja gdybym potrzebowała pomocy, choćby słownego wsparcia, od razu zwróciłabym się do partnera po pomoc. On natomiast zataił to przed nią. Wydaje mi się, że w Polsce na sprawy sądowe czeka się długo. Facet powiedział jej o tym na tydzień przez rozprawą i to tylko dlatego, że ona mocno nalegała na wyjaśnienia.  Wcześniej się nie martwił, że może stracić syna? Teraz to sobie uświadomił i w tej sytuacji kobieta won! bo będzie mi tylko przeszkadzać? Wcześniej mu nie przeszkadzała? Mam wrażenie, że ta sprawa z synem to tylko wymówka.
Nie wmawiajcie kobiecie, że ona ma się przed nim płaszczyć, dostosowywać do jego złego samopoczucia, trudności życiowych, milion razy przepraszać za to samo i usuwać się w cień kiedy staje się zbędna. Gdyby był z nią szczery ona z pewnością zrobiłaby wszystko żeby mu w tych trudnościach pomóc i wspólnie pokonaliby najgorsze. On jednak woli sprawę załatwić w pojedynkę.
Przecież ona też ma swoje uczucia, a dodatkowo ma syna. Zupełnie nie pomyślał, że jej syn się do niego przywiązał, traktował jak swego rodzaju namiastkę ojca. Facet myśli tylko o sobie i swoim synu, nieważne że rani innych. Dla mnie to nie facet, skoro zawodzi w pierwszej kryzysowej sytuacji. Przecież autorka nie wymaga od niego nie wiadomo jakiego adorowania czy poświęcania jej specjalnego czasu.  Wystarczały jej weekendowe spotkania w czwórkę.  Dostosowała się do niego.
Ponadto autorka też musi chronić swoje dziecko, a pan tak naprawdę nie wiadomo jakie ma plany życiowe, skoro zarzekał się wcześniej że udowodni że kocha i może brać ślub, a później insynuuje że jej nie da tego czego ona chce. Nie traktuje jej poważnie..

77

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Dziękuję Wam bardzo za wasze rady, przemyślenia, stwierdzenia, wnioski…  - każde z nich zawierają jakąś prawdę i na pewno można się wiele nauczyć na przyszłość i otworzyć oczy na rzeczy które wcześniej nie koniecznie się dostrzegało.

W chwili obecnej nic na siłę nie zrobię , czas leczy wszystkie rany i te mniejsze i te większe - w zależności od tego kto jak się angażuje w dany związek.
Spróbuję nie myśleć, nie wracać do zdarzeń a on niech układa sobie życie po swojemu. Dzień przed rozprawą o syna - dostanie ode mnie tylko krótką wiadomość, że trzymam kciuki itp. i wystarczy.

78

Odp: Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....
Imagination_ona napisał/a:

Ja autorkę bardzo dobrze rozumiem. Ona wcale nie chce rycerza na białym koniu, jak to usilnie co poniektórzy próbują jej wmówić. Ona oczekuje zwykłego związku, w którym obie strony wzajemnie się wspierają, szanują, snują wspólne plany na przyszłość, spędzają ze sobą wolny czas i są szczerzy wobec siebie. Próbujecie jej wmówić, że to ona zachowywała się nieodpowiednio (obrażanie się, zrywanie przez fb), jednak jej nieodpowiednie zachowanie było KONSEKWENCJĄ JEGO działań. To on sam zadecydował, że nie chce jej widzieć u siebie w domu (pomimo wcześniejszych uzgodnień) oraz nie chce z nią wspólnie wyjść. Zaznaczam – ta sytuacja miała miejsce jeszcze przed jej wybuchem.
Przekonujecie, że powinna zrozumieć, iż on jest w trudnej, stresującej sytuacji, może stracić ukochanego syna. Rozumiem z pewnością jest to traumatyczne przeżycie. Ale w normalnym związku powinien jej to powiedzieć, wyjaśnić całą sytuację. Ja gdybym potrzebowała pomocy, choćby słownego wsparcia, od razu zwróciłabym się do partnera po pomoc. On natomiast zataił to przed nią. Wydaje mi się, że w Polsce na sprawy sądowe czeka się długo. Facet powiedział jej o tym na tydzień przez rozprawą i to tylko dlatego, że ona mocno nalegała na wyjaśnienia.  Wcześniej się nie martwił, że może stracić syna? Teraz to sobie uświadomił i w tej sytuacji kobieta won! bo będzie mi tylko przeszkadzać? Wcześniej mu nie przeszkadzała? Mam wrażenie, że ta sprawa z synem to tylko wymówka.
Nie wmawiajcie kobiecie, że ona ma się przed nim płaszczyć, dostosowywać do jego złego samopoczucia, trudności życiowych, milion razy przepraszać za to samo i usuwać się w cień kiedy staje się zbędna. Gdyby był z nią szczery ona z pewnością zrobiłaby wszystko żeby mu w tych trudnościach pomóc i wspólnie pokonaliby najgorsze. On jednak woli sprawę załatwić w pojedynkę.
Przecież ona też ma swoje uczucia, a dodatkowo ma syna. Zupełnie nie pomyślał, że jej syn się do niego przywiązał, traktował jak swego rodzaju namiastkę ojca. Facet myśli tylko o sobie i swoim synu, nieważne że rani innych. Dla mnie to nie facet, skoro zawodzi w pierwszej kryzysowej sytuacji. Przecież autorka nie wymaga od niego nie wiadomo jakiego adorowania czy poświęcania jej specjalnego czasu.  Wystarczały jej weekendowe spotkania w czwórkę.  Dostosowała się do niego.
Ponadto autorka też musi chronić swoje dziecko, a pan tak naprawdę nie wiadomo jakie ma plany życiowe, skoro zarzekał się wcześniej że udowodni że kocha i może brać ślub, a później insynuuje że jej nie da tego czego ona chce. Nie traktuje jej poważnie..


nikt nie każe jej się płaszczyć
ja do sytuacji jej faceta za bardzo nie lookam, bo dla mnie to autorka ma problem ze swoimi emocjami
wiem to , bo też jestem emocjonalna i przez to parę spraw z słabawymi  facetami spiepszyłam (pracuje teraz nad tym , ale różnie mi wychodzi)
a facet autorki jest słaby i wymiekł, nie chce kolejnej huśtawki , nie wiemy jaką on ma przszłosć- ja daje wiarę w opis jego sytuacji a dziewczyna musi pracować nad sobą, niezaleznie w jakim związku będzie, bo ona też zaliczy powtórkę z rozrywki ( ja to przeszłam)

Posty [ 66 do 78 z 78 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Roztsanie po 9 miesiącach....i cisza....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024