chyba byłem kochankiem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » chyba byłem kochankiem

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 187 z 187 ]

131

Odp: chyba byłem kochankiem

Elee, doceniam Twoje pisanie, jesteś mądrą osobą i dużo rzeczy które pisałaś otworzyło mi oczy.
Ja tez już mam dosyć tej całej sytuacji, spróbuje jeszcze raz zająć się sobą, najważniejsze chyba żeby przestać o tym myśleć a nie roztrząsać w nieskończoność.

Jutro pójdę do rodzinnego, może przepisze mi coś na głupotę.

Kochałem tą dziewczynę całym sercem i bardzo żałuję że nam nie wyszło, ale czas zamknąć ten rozdział w moim życiu...

Zobacz podobne tematy :

132 Ostatnio edytowany przez Meteor (2015-08-13 21:10:24)

Odp: chyba byłem kochankiem

Błagamy...
Musi to do Ciebie dotrzeć. Niesmaczne są te opowieści ile razy to w niej nie siedziałeś i w jakich pozycjach i jaką drogę przebywała twoja sp...ma.
Sorry za szczerość, uczucie uczuciem, ale tu widzę tylko utraconą chuć i żal że się seks życia skończył

133

Odp: chyba byłem kochankiem

magnuss tak z ciekawości pytam kiedy miałeś z nią jakiś kontakt ?

134

Odp: chyba byłem kochankiem

Ja z ciekawości zapytam, a dlaczego pytasz?
Ostatni raz rozmawialiśmy bodajże w kwietniu. Po tym jak napisałem mu prawdę w smsie, odrzucała połączenia. Pisałem jeszcze do niej, ostatnio w czerwcu, później zmieniła numer. Kilka razy byłem u niej pod blokiem, widziałem ją też na mieście i u siebie na ulicy.

135

Odp: chyba byłem kochankiem

A ja tam dostrzegam powoli poprawe w mysleniu magnusa:-)
Tak, jakby powolutku i okrezna droga, ale dochodzi do siebie.

Autorze, tylko jak tak calkiem dojdziesz, to nie wal baranka, bo sobie glowe rozbijesz..

Powodzenia na dalszej drodze......

136

Odp: chyba byłem kochankiem
magnuss napisał/a:

Ja z ciekawości zapytam, a dlaczego pytasz?
Ostatni raz rozmawialiśmy bodajże w kwietniu. Po tym jak napisałem mu prawdę w smsie, odrzucała połączenia. Pisałem jeszcze do niej, ostatnio w czerwcu, później zmieniła numer. Kilka razy byłem u niej pod blokiem, widziałem ją też na mieście i u siebie na ulicy.


Dlaczego pytam ? bo widze jak sie biczujesz. Śmiem twierdzić ze jak by kiwneła palcem poleciałbyś do niej bez wahania.

137

Odp: chyba byłem kochankiem
magnuss napisał/a:

myślisz że będzie ktoś trzeci? Na jakiej podstawie, przecież jej wybaczył i podobno są szczęśliwi ze sobą.

Mój przyjaciel przeżył coś podobnego, co więcej(sic!), ona rozwiodła się dla niego, a 3 miesiące po rozwodzie zakończyła z nim "tą wielką miłość", po następnym półroczu dowiedział się, że jest już ktoś inny (ten trzeci). Ja wiem, że historie bywają inne, ale czytałem Ciebie to widzę jego.
Ja też otarłem się o podobną historię, wielka miłość, a potem nagle "coś się stało", oczywiście winny byłem ja. Po miesiącu dowiaduje się, że jest nowy miś, który ją kocha i dba o nią. Miałem wokół mądrych ludzi, którzy mnie powstrzymali, bo byłem gotów pobiec do panienki na czworakach po 4 miesiącach od rozstania, bo oczywiście jej nowa miłość nie wypaliła. Ta historia dużo mnie nauczyła. Facet nigdy nie może pozwolić sobie żeby kobieta trzymała go za jaja i nim sterowała. Teraz Ty dostałeś szanse coś zrozumieć, dlatego wyciągnij wnioski.

Invisible Man napisał/a:
magnuss napisał/a:

Ja z ciekawości zapytam, a dlaczego pytasz?
Ostatni raz rozmawialiśmy bodajże w kwietniu. Po tym jak napisałem mu prawdę w smsie, odrzucała połączenia. Pisałem jeszcze do niej, ostatnio w czerwcu, później zmieniła numer. Kilka razy byłem u niej pod blokiem, widziałem ją też na mieście i u siebie na ulicy.

Dlaczego pytam ? bo widze jak sie biczujesz. Śmiem twierdzić ze jak by kiwneła palcem poleciałbyś do niej bez wahania.

Zrobisz co zechcesz i co czujesz, ale jeśli byś do niej wrócił, to już nie jako facet, ale jako pipa, jako (nie)facet na którego można zrobić kupę a on i tak wybaczy. Kobiety takich mężczyzn nigdy nie będą szanować. Jeżdżenie pod blok, wysyłanie smsów do jej męża, wizyty u jej matki. To wszystko były błędy. To wszystko odbierało Ci męskość. Mam nadzieje, że to zrozumiałeś. OK, każdy ma prawo popełniać błędy. Ale wystarczy ich! No chyba nie jest prawdą, że czekasz na sygnał od tej małej??!! To byłby krok do ostatecznego unicestwienia Ciebie jako mężczyzny w jej oczach.

138

Odp: chyba byłem kochankiem
Napoleon napisał/a:
magnuss napisał/a:

myślisz że będzie ktoś trzeci? Na jakiej podstawie, przecież jej wybaczył i podobno są szczęśliwi ze sobą.

Mój przyjaciel przeżył coś podobnego, co więcej(sic!), ona rozwiodła się dla niego, a 3 miesiące po rozwodzie zakończyła z nim "tą wielką miłość", po następnym półroczu dowiedział się, że jest już ktoś inny (ten trzeci). Ja wiem, że historie bywają inne, ale czytałem Ciebie to widzę jego.
Ja też otarłem się o podobną historię, wielka miłość, a potem nagle "coś się stało", oczywiście winny byłem ja. Po miesiącu dowiaduje się, że jest nowy miś, który ją kocha i dba o nią. Miałem wokół mądrych ludzi, którzy mnie powstrzymali, bo byłem gotów pobiec do panienki na czworakach po 4 miesiącach od rozstania, bo oczywiście jej nowa miłość nie wypaliła. Ta historia dużo mnie nauczyła. Facet nigdy nie może pozwolić sobie żeby kobieta trzymała go za jaja i nim sterowała. Teraz Ty dostałeś szanse coś zrozumieć, dlatego wyciągnij wnioski.

Invisible Man napisał/a:
magnuss napisał/a:

Ja z ciekawości zapytam, a dlaczego pytasz?
Ostatni raz rozmawialiśmy bodajże w kwietniu. Po tym jak napisałem mu prawdę w smsie, odrzucała połączenia. Pisałem jeszcze do niej, ostatnio w czerwcu, później zmieniła numer. Kilka razy byłem u niej pod blokiem, widziałem ją też na mieście i u siebie na ulicy.

Dlaczego pytam ? bo widze jak sie biczujesz. Śmiem twierdzić ze jak by kiwneła palcem poleciałbyś do niej bez wahania.

Zrobisz co zechcesz i co czujesz, ale jeśli byś do niej wrócił, to już nie jako facet, ale jako pipa, jako (nie)facet na którego można zrobić kupę a on i tak wybaczy. Kobiety takich mężczyzn nigdy nie będą szanować. Jeżdżenie pod blok, wysyłanie smsów do jej męża, wizyty u jej matki. To wszystko były błędy. To wszystko odbierało Ci męskość. Mam nadzieje, że to zrozumiałeś. OK, każdy ma prawo popełniać błędy. Ale wystarczy ich! No chyba nie jest prawdą, że czekasz na sygnał od tej małej??!! To byłby krok do ostatecznego unicestwienia Ciebie jako mężczyzny w jej oczach.




Lepiej sie tego nie dało napisać , ja też sobie pozwoliłem i efekt jest taki jaki jest :) wiec magnuss UCZ SIE NA BŁĘDACH INNYCH ALE NIE SWOICH... wbrew temu co podpowiada Ci mały.No chyba ze chcesz mieć z jajek jajecznice :)

139

Odp: chyba byłem kochankiem

Nie tęsknię za seksem, tęsknie za nią jaka wtedy była, czuła, delikatna, wrażliwa, troskliwa... Tęsknie za swoim Maleństwem, a nie zimną suką, którą później się stała. Nie byłbym w takim stanie jak teraz, gdyby chodziło o seks.


Napoleon napisał/a:

Facet nigdy nie może pozwolić sobie żeby kobieta trzymała go za jaja i nim sterowała. Teraz Ty dostałeś szanse coś zrozumieć, dlatego wyciągnij wnioski.
Zrobisz co zechcesz i co czujesz, ale jeśli byś do niej wrócił, to już nie jako facet, ale jako pipa, jako (nie)facet na którego można zrobić kupę a on i tak wybaczy. Kobiety takich mężczyzn nigdy nie będą szanować.

Zadawałem pytanie dlaczego on z nią jest, chciałem zrozumieć jego tok myślenia. Od naszej wspólnej koleżanki usłyszałem że widocznie bardzo ją kocha i dlatego wybaczył jej wszystko. Wydało mi się to trochę dziwne, bo jeśli ktoś kogoś naprawdę kocha nie powinien zachowywać się jak gdyby nic się nie stało. A on tak się zachowywał i zachowuje. Tutaj ktoś pisał wcześniej, że chłopak ma jaja. Z Twojej wypowiedzi wynika zupełnie co innego, że jest pipą i ona go nie szanuje?

Napoleon napisał/a:

No chyba nie jest prawdą, że czekasz na sygnał od tej małej??!! To byłby krok do ostatecznego unicestwienia Ciebie jako mężczyzny w jej oczach.

Jej zdanie na mój temat nie ma w tej chwili znaczenia, przecież nie zastanawiam się co zrobić i jak postępować żeby do niej wrócić. Nie ja i nie moja kolej na to. Chcę po prostu pogodzić się z sytuacją. Natomiast chciałbym żeby się odezwała, po to żeby usłyszeć, że rzeczywiście byłem facetem jej życia i dopiero teraz to widzi. Ona nie ma takiej siły żeby sprawić że zapomnę o wszystkim i po prostu z nią będę.

Invisible Man napisał/a:

Śmiem twierdzić ze jak by kiwneła palcem poleciałbyś do niej bez wahania.

Nie widzę tego i nie wyobrażam sobie żeby tak było. W tej chwili swoim zachowaniem mogłaby sprawić że potrafiłbym z nią jeszcze rozmawiać, bo rzeczywiście jestem w kruchym stanie.  Może gdy dojdę do siebie, nawet rozmowa z nią nie będzie mi już do niczego potrzebna.


PS.Tak jak mówiłem, byłem dzisiaj u swojej Pani lekarz. Próbowała mnie namówić na spotkanie ze specjalistą, dostałem nr telefonu. Poprosiłem o tabletki, przepisała mi Hydroxyzinum i Citabax. Czy ktoś brał te leki wcześniej, może napisać czy pomagają?

140

Odp: chyba byłem kochankiem
magnuss napisał/a:

Nie tęsknię za seksem, tęsknie za nią jaka wtedy była, czuła, delikatna, wrażliwa, troskliwa... Tęsknie za swoim Maleństwem, a nie zimną suką, którą później się stała. Nie byłbym w takim stanie jak teraz, gdyby chodziło o seks.


Napoleon napisał/a:

Facet nigdy nie może pozwolić sobie żeby kobieta trzymała go za jaja i nim sterowała. Teraz Ty dostałeś szanse coś zrozumieć, dlatego wyciągnij wnioski.
Zrobisz co zechcesz i co czujesz, ale jeśli byś do niej wrócił, to już nie jako facet, ale jako pipa, jako (nie)facet na którego można zrobić kupę a on i tak wybaczy. Kobiety takich mężczyzn nigdy nie będą szanować.

Zadawałem pytanie dlaczego on z nią jest, chciałem zrozumieć jego tok myślenia. Od naszej wspólnej koleżanki usłyszałem że widocznie bardzo ją kocha i dlatego wybaczył jej wszystko. Wydało mi się to trochę dziwne, bo jeśli ktoś kogoś naprawdę kocha nie powinien zachowywać się jak gdyby nic się nie stało. A on tak się zachowywał i zachowuje. Tutaj ktoś pisał wcześniej, że chłopak ma jaja. Z Twojej wypowiedzi wynika zupełnie co innego, że jest pipą i ona go nie szanuje?

Napoleon napisał/a:

No chyba nie jest prawdą, że czekasz na sygnał od tej małej??!! To byłby krok do ostatecznego unicestwienia Ciebie jako mężczyzny w jej oczach.

Jej zdanie na mój temat nie ma w tej chwili znaczenia, przecież nie zastanawiam się co zrobić i jak postępować żeby do niej wrócić. Nie ja i nie moja kolej na to. Chcę po prostu pogodzić się z sytuacją. Natomiast chciałbym żeby się odezwała, po to żeby usłyszeć, że rzeczywiście byłem facetem jej życia i dopiero teraz to widzi. Ona nie ma takiej siły żeby sprawić że zapomnę o wszystkim i po prostu z nią będę.

Invisible Man napisał/a:

Śmiem twierdzić ze jak by kiwneła palcem poleciałbyś do niej bez wahania.

Nie widzę tego i nie wyobrażam sobie żeby tak było. W tej chwili swoim zachowaniem mogłaby sprawić że potrafiłbym z nią jeszcze rozmawiać, bo rzeczywiście jestem w kruchym stanie.  Może gdy dojdę do siebie, nawet rozmowa z nią nie będzie mi już do niczego potrzebna.


PS.Tak jak mówiłem, byłem dzisiaj u swojej Pani lekarz. Próbowała mnie namówić na spotkanie ze specjalistą, dostałem nr telefonu. Poprosiłem o tabletki, przepisała mi Hydroxyzinum i Citabax. Czy ktoś brał te leki wcześniej, może napisać czy pomagają?



widac ze jestes w opłakanym stanie,magnuss ale ona kłamała jak z nut ! mówiła to co chciałbyś słyszeć ! odetnij sie od niej , zero rozmów , sms-ów , zero spotkań.Ale mam alergie na takie s.... kute na cztery łapy. Za chwile to ja bede musiał brać te leki smile


Nie masz wyjścia , tylko chirurgiczne cięcie uwolni cie od tego szamba.


PS maleństwo ! udaj sie jeszcze do okulisty i laryngologa.

141

Odp: chyba byłem kochankiem

Zadawałem pytanie dlaczego on z nią jest, chciałem zrozumieć jego tok myślenia. Od naszej wspólnej koleżanki usłyszałem że widocznie bardzo ją kocha i dlatego wybaczył jej wszystko. Wydało mi się to trochę dziwne, bo jeśli ktoś kogoś naprawdę kocha nie powinien zachowywać się jak gdyby nic się nie stało. A on tak się zachowywał i zachowuje.

Ty, a może film o nim nakręć? Ja widzę, że ten facet Cię niezdrowo fascynuje.. "A wybaczył? A nie wybaczył... A czemu? A po co? " jaciep...
Nie wiadomo na czyim punkcie masz większą obsesję: "maleństwa" czy jej męża.

Natomiast chciałbym żeby się odezwała, po to żeby usłyszeć, że rzeczywiście byłem facetem jej życia i dopiero teraz to widzi.

To szykuj se trumnę. Ona tak powi albo nie powi. Może za 5 lat, jak zostanie sama to rzuci takie wyznanie, żeby nie być samej, a Ty odpalisz smigiełko z f..ta i polecicie razem ku zachodowi słońca. Może być taki scenariusz?
Albo się nie doczekasz w ogóle i co? Zmurszejesz i na złość wszystkim (sobie) do końca życia będziesz sam , bo lejdi nie dała aprobaty i w związku z tym Twoje poczucie wartości już zawsze będzie na poziomie zero, bo uzależnione od tego co ona o Tobie myśli (choć twierdzisz, że masz to w dupie :>..mhm..


Ech ludzie... Ja rozumiem, że cierpisz, ale od złej strony do tego podchodzisz i dlatego nic się nie zmieni przez najbliższy rok, a jeszcze jak tableteczki doszły, co by wyprzeć niewygodne emocje to hoho..

Nic tu po mej skromnej osobie wink

142

Odp: chyba byłem kochankiem

Uwierz, kiedys spojrzysz na to inaczej i zamiast myslec, dlaczego, jak to mogło się stać, kochała, czy nie ?.....
pomyslisz - ja to  jednak mam szczęście, ze uniknąłem takiego szajsu.
Troche czasu musi jednak minąc.

143 Ostatnio edytowany przez Napoleon (2015-08-14 19:33:29)

Odp: chyba byłem kochankiem
magnuss napisał/a:

Zadawałem pytanie dlaczego on z nią jest, chciałem zrozumieć jego tok myślenia. Od naszej wspólnej koleżanki usłyszałem że widocznie bardzo ją kocha i dlatego wybaczył jej wszystko. Wydało mi się to trochę dziwne, bo jeśli ktoś kogoś naprawdę kocha nie powinien zachowywać się jak gdyby nic się nie stało. A on tak się zachowywał i zachowuje. Tutaj ktoś pisał wcześniej, że chłopak ma jaja. Z Twojej wypowiedzi wynika zupełnie co innego, że jest pipą i ona go nie szanuje?

Zadziwiające jest, że uważasz go za wygranego w tym trójkącie. Idziesz tokiem myślenia, że skoro wybrała jego, to on jest lepszy od Ciebie. Błędnie. Ona wybrała go, bo jej się to lepiej kalkulowało w danej chwili. Będziesz myślał że on jest lepszy, bo żyjesz wyobrażeniem o jej wyjątkowości, o tym że ona kieruje się sercem. Nie dopuszczasz do myśli, że ona jest wyrachowana. Na razie nie wyciągasz wniosków.
To jest akurat mniej istotne co napisze teraz, ale co on może mieć w głowie(?), sypia z kobietą, którą pieprzył mu inny samiec. Co on czuje kiedy jest w niej i ma świadomość, że w JEGO KOBIECIE inny facet zostawiał spermę? Na prawdę uważasz go za wygranego? To pipa, żaden zwycięzca. Gdyby ona go szanowała nie wypinała by dupy na boku i nie przyprawiała mu rogów. Właśnie on jest największym przegranym w tej całej historii. Ale to moje zdanie.

magnuss napisał/a:

chciałbym żeby się odezwała, po to żeby usłyszeć, że rzeczywiście byłem facetem jej życia i dopiero teraz to widzi. Ona nie ma takiej siły żeby sprawić że zapomnę o wszystkim i po prostu z nią będę

To potwierdza co pisałem wyżej. Co chciałbyś od niej usłyszeć? Że jesteś lepszy od jej męża? Że z Tobą przeżyła najcudowniejsze chwile w życiu? Na prawdę byś jej uwierzył? Jeśli tak - jesteś naiwny. Jednego jestem pewny, gdyby ten mąż wyrzuciłby ją teraz z domu, to wtedy ona błyskawicznie zjawi się u Ciebie i usłyszysz te bajki o swojej wyjątkowości. Wtedy będzie jej się kalkulowało to mówić.

magnuss napisał/a:

przepisała mi Hydroxyzinum i Citabax. Czy ktoś brał te leki wcześniej, może napisać czy pomagają?

Lekki uśmierzają ból ale nie uleczą. Największą lekcje musisz przerobić w głowie. Zacząć od tego, żeby jej nie idealizować i ślepo wierzyć, że to maleństwo to coś pięknego co mogło Ci się przytrafić. Przestać wierzyć, że to co Was łączyło było prawdziwe.

144 Ostatnio edytowany przez Invisible Man (2015-08-14 19:58:09)

Odp: chyba byłem kochankiem

magnuss specjalnie dla Ciebie ..... Queen - You don't fool me



Nie nabierzesz mnie na te ładne oczy
Ten seksowny uśmiech- nie nabierzesz mnie
Nie rządzisz mną- nie jesteś zaskoczona
Mówisz kłamstwa- nie nabierzesz mnie
Mama mówiła: uważaj na tę dziewczynę
Mama mówiła: wiesz, że ona jest niedobra
Mama mówiła: bądź fajny, nie bądź głupcem
Yup bup ba ba ba ba d da da dah!
Nie oszukasz mnie
Nie nabierzesz mnie, nie nabierzesz mnie
Ona Cię uwikła
Nie oszukasz mnie, i zniszczy cię
Nie władasz nade mną, nie nabierzesz mnie
Nie oszukasz mnie, ona cię uwikła
Nie oszukasz mnie, i zniszczy cię
Prędzej czy później będziesz grał na jej zasadach



wink


PS przy okazji pozdrawiam z tego miejsca swoje "maleństwo" hehehe

145

Odp: chyba byłem kochankiem
Elle88 napisał/a:

od złej strony do tego podchodzisz i dlatego nic się nie zmieni przez najbliższy rok

A co to za magiczna strona od której należy do tego podejść? Ja z innej strony nie potrafię. Gdybym potrafił, nie byłoby problemu. Rozumiem, że to była zła kobieta i logiczne argumenty do mnie trafiają, ale nie na tyle żeby przestać o tym myśleć i roztrząsać w swojej głowie.

Bardziej trafia do mnie to co pisze Napoleon niż Ty, Ty często piszesz prześmiewczo, jakbyś chciała żebym koniecznie Ci przyznał że jestem frajerem. Może i jestem bo dałem się wykorzystać a do tego płaczę teraz jak małe dziecko.

Miałem już ułożony scenariusz życia z kobietą swojego życia, a teraz nie mam nic i najgorsze że niczego nie chce z nikim innym, nie potrzebuję, wolę być sam. Do tego krew mnie zalewa jak pomyślę że mogła się z nim pieprzyć, a od niej słyszałem że 2 lata tego nie robili. Wyciągam teraz w głowie historie kiedy mogła to zrobić i mnie okłamać, ale już nie będę Was tym katował.

146

Odp: chyba byłem kochankiem

Dla mnie to są problemy z kosmosu.. takie, które już dawno za mną. Pewnie dlatego nie potrafię się odpowiednio wczuć w dramaturgię, masz rację.
Przepraszam Cię za to i znikam. wink

147

Odp: chyba byłem kochankiem
magnuss napisał/a:
Elle88 napisał/a:

od złej strony do tego podchodzisz i dlatego nic się nie zmieni przez najbliższy rok

A co to za magiczna strona od której należy do tego podejść? Ja z innej strony nie potrafię. Gdybym potrafił, nie byłoby problemu. Rozumiem, że to była zła kobieta i logiczne argumenty do mnie trafiają, ale nie na tyle żeby przestać o tym myśleć i roztrząsać w swojej głowie.

Bardziej trafia do mnie to co pisze Napoleon niż Ty, Ty często piszesz prześmiewczo, jakbyś chciała żebym koniecznie Ci przyznał że jestem frajerem. Może i jestem bo dałem się wykorzystać a do tego płaczę teraz jak małe dziecko.

Miałem już ułożony scenariusz życia z kobietą swojego życia, a teraz nie mam nic i najgorsze że niczego nie chce z nikim innym, nie potrzebuję, wolę być sam. Do tego krew mnie zalewa jak pomyślę że mogła się z nim pieprzyć, a od niej słyszałem że 2 lata tego nie robili. Wyciągam teraz w głowie historie kiedy mogła to zrobić i mnie okłamać, ale już nie będę Was tym katował.




magnuss , prawidłowo i wyciągaj - aż wyrzygasz to z siebie.W końcu przejrzysz na oczy i dotrze do Ciebie jak kłamała ! Bo to nie podlega dyskusji ...

148

Odp: chyba byłem kochankiem

Jest lepiej... Nie wiem czy te leki zaczynają pomału działać, z tego co pisze na ulotkach od 3 do 6 mięsięcy brania i powinno sie udać:) Bardzo pomaga to, że od prawie miesiąca nie widziałem jej pod swoim domem. Tym samym nie ma już tych skoków adrenaliny, które mnie wykańczały i sprawiały że popełniałem błędy. Postanowiłem też że odwiedzę Panią psycholog. Za długo to wszystko trwa i chyba rzeczywiście przyda się fachowa pomoc. Trochę żal że ona nie chciała wyciągnąć do mnie ręki i w innny sposób zakończyć ten fajny czas razem.

To była właśnie taka osoba, nie warta mojej miłości i płaczu. Ktoś trafnie napisał "byłeś zabawką w rękach tej lubiącej nieszablonowe rozrywki mężatki", a ja idiota zakochałem się do szaleństwa. Prawda jest taka, że gdyby ten jej chłopiec zachował się jak mężczyzna to pewnie bylibyśmy teraz razem. Oszczędził mi jednak rozczarowań w przyszłości i za to jestem mu wdzięczny. Wiem wiem, ja też nie zachowywałem się godnie, ale myślę że ten czas kiedy byłem na samym dnie już minął.

Chciałbym żeby kiedyś to wszystko przeczytała, nie po to żeby mnie żałować, bo być może sobie na to zasłużyłem, tylko po to żeby zrozumiała jak bardzo ją kochałem i jak bardzo mi na niej zależało. Próbowałem ruszyć ziemię, żeby do mnie wróciła, kiedy nie było jeszcze za późno, walczyłem o nią z całych sił... niestety przegrałem. Może kiedyś odejdzie od niego i znowu będzie szczęśliwa, tym razem z kimś kogo tak naprawdę pokocha i kogo już nigdy nie skrzywdzi...

149

Odp: chyba byłem kochankiem
magnuss napisał/a:

Jest lepiej... Nie wiem czy te leki zaczynają pomału działać, z tego co pisze na ulotkach od 3 do 6 mięsięcy brania i powinno sie udać:) Bardzo pomaga to, że od prawie miesiąca nie widziałem jej pod swoim domem. Tym samym nie ma już tych skoków adrenaliny, które mnie wykańczały i sprawiały że popełniałem błędy. Postanowiłem też że odwiedzę Panią psycholog. Za długo to wszystko trwa i chyba rzeczywiście przyda się fachowa pomoc. Trochę żal że ona nie chciała wyciągnąć do mnie ręki i w innny sposób zakończyć ten fajny czas razem.

To była właśnie taka osoba, nie warta mojej miłości i płaczu. Ktoś trafnie napisał "byłeś zabawką w rękach tej lubiącej nieszablonowe rozrywki mężatki", a ja idiota zakochałem się do szaleństwa. Prawda jest taka, że gdyby ten jej chłopiec zachował się jak mężczyzna to pewnie bylibyśmy teraz razem. Oszczędził mi jednak rozczarowań w przyszłości i za to jestem mu wdzięczny. Wiem wiem, ja też nie zachowywałem się godnie, ale myślę że ten czas kiedy byłem na samym dnie już minął.

Chciałbym żeby kiedyś to wszystko przeczytała, nie po to żeby mnie żałować, bo być może sobie na to zasłużyłem, tylko po to żeby zrozumiała jak bardzo ją kochałem i jak bardzo mi na niej zależało. Próbowałem ruszyć ziemię, żeby do mnie wróciła, kiedy nie było jeszcze za późno, walczyłem o nią z całych sił... niestety przegrałem. Może kiedyś odejdzie od niego i znowu będzie szczęśliwa, tym razem z kimś kogo tak naprawdę pokocha i kogo już nigdy nie skrzywdzi...



Magnuss , no jasne ze idz do psychologa jak najszybciej ! , jak nie uzyskasz fachowej pomocy to idz do innego ! aż do skutku. I uświadom sobie w  końcu że wszystko co do Ciebie mówiła ta larwa to kłamstwo , kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo ! Jej szczęście nie interesuje Cie od czasu jak poszła w cholerę , to nie jest Twój problem. Pamiętaj zero kontaktu.

150

Odp: chyba byłem kochankiem

Chciałbym żeby kiedyś to wszystko przeczytała, nie po to żeby mnie żałować,

Mhm, jasne.
Tylko po to żeby docenić Twój talent literacki wink

bo być może sobie na to zasłużyłem, tylko po to żeby zrozumiała jak bardzo ją kochałem i jak bardzo mi na niej zależało. Próbowałem ruszyć ziemię, żeby do mnie wróciła,

Nie łudź się, że ona o tym wszystkim nie wie.
WIE, dlatego m.in. odeszła, bo tego nie odwzajemnia nijak i nie chciała Cię dłużej oszukiwać, a siebie męczyć.

Ktoś trafnie napisał "byłeś zabawką w rękach tej lubiącej nieszablonowe rozrywki mężatki", a ja idiota zakochałem się do szaleństwa.

Zakochałeś się w jej uwadze i pożądaniu odnośnie swojej osoby. Potem doszła iluzja tego jak to jesteście dopasowani i jaka sielanka was w związku z tym czeka.
Potem nastąpiła bolesna pobudka.

gdyby ten jej chłopiec zachował się jak mężczyzna to pewnie bylibyśmy teraz razem.

Pewnie tak, bo przypomniała by sobie na chwilę o Tobie.
Ale to by było 'na chwilę'..


Może kiedyś odejdzie od niego i znowu będzie szczęśliwa, tym razem z kimś kogo tak naprawdę pokocha i kogo już nigdy nie skrzywdzi...

Nie rób z niej jakiegoś bóstwa o niespotykanej "sile rażenia" i umiejętnościach rozkochiwania mężczyzn.
Po prostu trafi się  kolejny chłopiec złakniony uwagi, pragnący czuć pożądanie i uwielbiający seks, który nie odróżnia Miłości do pożądania i historia się powtórzy.
Jak pozna Mężczyznę to zmieni jej się w główce trochę wink no, chyba że sama na zawsze pozostanie emocjonalnie dziewczęciem jakim w tej chwili bez wątpienia jest i żaden Mężczyzna się nie zainteresuje nigdy..
a wtedy Ty, za 5-10 lat (jeśli zamrozisz się w stanie tego odrealnienia i głupawki) przyjmiesz ją z powrotem wink Ale to będzie świadczyło tylko o jednym: nie jesteś atrakcyjnym facetem, który ma wiele opcji, więc bierze "znoszony" towar, bo nie potrafił się podnieść i ogarnąć od czasu rozstania. Ona oczywiście miała by tego pełną świadomość i nigdy nie awansowałabyś na wyższe miejsce, innymi słowy żyłbyś w wiecznym niepokoju o to co będzie jak pojawi się kolejny cel. I słusznie, bo nic z tego nie będzie ani teraz, ani za 5 lat.

Ps. tabletki to zły pomysł -Ty nie masz schizofrenii czy innych tego typu poważnych zaburzeń, Ty tylko uciekasz od konfrontacji z bolesnymi emocjami. A gwarantuję Ci, że wcześniej czy później będziesz musiał je przerobić, nie ma szansy, że Cię nie "dopadną" wink I o to chodzi. Masz je przerobić po to żeby się rozwinąć.

151

Odp: chyba byłem kochankiem
magnuss napisał/a:

Jest lepiej... Nie wiem czy te leki zaczynają pomału działać, z tego co pisze na ulotkach od 3 do 6 mięsięcy brania i powinno sie udać:) Bardzo pomaga to, że od prawie miesiąca nie widziałem jej pod swoim domem. Tym samym nie ma już tych skoków adrenaliny, które mnie wykańczały i sprawiały że popełniałem błędy. Postanowiłem też że odwiedzę Panią psycholog. Za długo to wszystko trwa i chyba rzeczywiście przyda się fachowa pomoc. Trochę żal że ona nie chciała wyciągnąć do mnie ręki i w innny sposób zakończyć ten fajny czas razem.

To była właśnie taka osoba, nie warta mojej miłości i płaczu. Ktoś trafnie napisał "byłeś zabawką w rękach tej lubiącej nieszablonowe rozrywki mężatki", a ja idiota zakochałem się do szaleństwa. Prawda jest taka, że gdyby ten jej chłopiec zachował się jak mężczyzna to pewnie bylibyśmy teraz razem. Oszczędził mi jednak rozczarowań w przyszłości i za to jestem mu wdzięczny. Wiem wiem, ja też nie zachowywałem się godnie, ale myślę że ten czas kiedy byłem na samym dnie już minął.

Chciałbym żeby kiedyś to wszystko przeczytała, nie po to żeby mnie żałować, bo być może sobie na to zasłużyłem, tylko po to żeby zrozumiała jak bardzo ją kochałem i jak bardzo mi na niej zależało. Próbowałem ruszyć ziemię, żeby do mnie wróciła, kiedy nie było jeszcze za późno, walczyłem o nią z całych sił... niestety przegrałem. Może kiedyś odejdzie od niego i znowu będzie szczęśliwa, tym razem z kimś kogo tak naprawdę pokocha i kogo już nigdy nie skrzywdzi...

Czlowieku ale Ty bzdury wypusujesz, ja Ci pisalem, ze byles jej zabawka, i tak bylo.
Co za roznica jak zachowal sie jej maz, co by nie zrobil, nadal bys byl zabawka, do czasu znalezienia nowej, a nie ma opcji, ze bys z nia byl.
To nie ten typ kobiety.
Po co ona mialaby czytac Twoje wpisy?
Myslisz, ze to ja interesuje?
Ona ma to gleboooko w poszanowaniu co Ty czules i czujesz.
Dla niej najwazniejsza osoba na tym ziemskim padole, jest ona sama.
Reszta jej nie interesuje.
Ciesz sie, ze to tak krotko trwalo, zamiast rozpaczac.
Ze nie macie dzieci.
Ze nie musisz przechodzic dodatkowego stresu zwiazanego z rozwodem.
Odstaw ta chemie i wez sie w garsc, jak na prawdziwego mezczyzne przystalo.
I uwierz mi, gdzies tam czeka na Ciebie wspaniala, madra i cudowna kobieta, ktora doceni uczucie jakim ja obdarzysz.
Sam nie wiesz gdzie i kedy ja spotkasz.
Ale ona tam jest i na Ciebie czeka.
Daj sobie czas a zobaczysz, ze bedzie ok.
Trzymam kciuki za Ciebie.
Pozdrawiam.

152 Ostatnio edytowany przez magnuss (2015-08-19 23:26:55)

Odp: chyba byłem kochankiem

Jak nikt inny, potrafisz sprowadzić mnie na ziemię Elle:) ale doceniam to. I Piotra też, nie bardzo wiem o jakie bzdury chodzi, ale mniejsza z tym. Chcę jej szczęścia, bo wiem że potrafi być też słodka i kochana, może po prostu nie trafiła jeszcze na tego kogoś, dlatego zdradza i gubi się w życiu.

Mam nadzieję, że czuje już, że zasypia i budzi się z niewłaściwą osobą, bo marnuje sobie życie i traci czas dla chwilowej wygody. Im prędzej to zrozumie tym lepiej dla niej. Nie ma między nimi żadnej chemii, my nawet gdy paliliśmy papierosy nie mogliśmy przestać się dotykać, zawsze była pasja i namiętność. Wiem że takie są początki, ale to wszystko było... i miłość, która już wygasła, a której niektórzy mi odmawiają.

Wiem że będą jeszcze trudne dni, czasami jestem naprawdę jak baba i przeżywam za mocno, ale czuję też że powoli się ogarniam. Od miesięcy cała rozmowa z rodziną to były dwa oschłe zdania, może na początek to najłatwiej będzie zmienić.

Gdyby tu nie przyjeżdżali byłoby dużo łatwiej, ale jest jak jest. Chciałem żeby zawsze mi pisała jak tu będzie, pojechałbym gdzieś żeby na to nie patrzeć, ale nawet na taki gest nie było jej stać. On zawsze ubawiony po pachy, ona z kamienną twarzą nawet nie spojrzy w moje okno. Coż, tak wybrała i chwilowo musi tak żyć.

Mam też nadzieję że nie nosi obrączki, bo to znak wierności, myślę że na tyle jest facetem że jej na to nie pozwolił.

153

Odp: chyba byłem kochankiem

Magnus- piszesz bzdury, jak malo ktory, bo wciaz dorabiasz teorie do mydla...
Ze ona niby ma to czytac, co tu napisalesz, ze analizujesz jej relacje z mezem...

Chlopie- nie pisz z uzytkowniczka Lunapark- ona do wszystkich mowi per " kotku", a z polowa flirtuje.
Moglbys sobie big love wkrecic.

Twoja zrobila to samo, tylko z toba i w realu. Taki ma styl, lubi pociupciac, zabawic sie, pomiziac.
Ona sie nie zastanawia, tak jak ty, jej nie interesuje, co myslisz, co czujesz,....

Ot- byl taki, mizi-mizi misiaczek, ale teraz ma wazniejsze sprawy na glowie- np. Kupno butow....

Im szybciej zdasz sobie sprawe, ze zakochales sie w maskotce, tym dla ciebie lepiej..

154

Odp: chyba byłem kochankiem

Jakoś niedobrze mi się robi jak czytam te wspaniałe życzenia szczęścia, zdrowia, Wielkiej Miłości (zwłaszcza) & pomyślności ogólnie w życiu, dla najwspanialszych ze wspaniałych ex.. BULLCRAP
Tyle Ci powiem.

Za wcześnie na takie życzenia.
Jak dla mnie to narazie taki onanizm wspomnieniami i słowami, skoro nie można inaczej..wiadomo jak wink

I ciągle: "ona ..ona ona.."

Tableteczki  trzeba zmienić jednak. Chodź, ja Ci przepiszę właściwe tongue wink

155

Odp: chyba byłem kochankiem

Elle, z Tobą to z chęcią spotkałbym się w realu, jesteś na pewno ciekawą osobą, masz faceta?;) Piszę to po 3 piwach, ale weź to pod uwagę:)

156

Odp: chyba byłem kochankiem

Magnus- ja ci powiem, co masz zrobic.
Proste to bedzie, ale bedziesz sie musial baaardzo wysilic.

- poprzestawiaj meble
- kup cos nowego, cos przykuwajacego uwage, np. obraz
- wlascz sobie muzyke, jakiej do tej pory nie sluchales
- wymien ile mozesz ze swojego zycia/otoczenia na cos nowego, innego.
- mysl o czyms innym-o czyms absorbujacym wyobraznie, wszystkie zmysly.
-Zainteresuj sie innymi ludzmi( ale nie tym, co mysla o twojej sytuacji) ich odmiennymi upodobaniami, gustami...
  Moze cos cie zafascynuje nowego, odmiennego- ludzie potrafia byc inspirujacy....
- jak juz nie masz sily zajmowac mysli, to fantazjuj- np, ze prowadzisz samolot.

To wymaga wysilku, wiem.
Zajmij umysl czymkolwiek, zeby tam nie bylo miejsca dla niej.


Zobaczysz, jak sie poczujesz odprezony, jak ci ulzy.
Kazda godzina wolna od skupiania sie na niej, to bedzie ulga.

A z czasem sam zlapiesz dystans, i moze przy okazji okaze sie to dla ciebie inspirujace.
( na pewno bardziej, niz ciagle analizy tej osoby)

157

Odp: chyba byłem kochankiem
magnuss napisał/a:

Elle, z Tobą to z chęcią spotkałbym się w realu, jesteś na pewno ciekawą osobą, masz faceta?;) Piszę to po 3 piwach, ale weź to pod uwagę:)


Nie mam "faceta", bo interesują mnie Mężczyźni.
(No, w liczbie pojedynczej wink)

Nie pij jak bierzesz tabletki, bo jeszcze zrobisz coś głupiego i będę musiała naprawdę się tam pofatygować i natrzeć Ci uszu..

158

Odp: chyba byłem kochankiem
oldorando napisał/a:

Magnus- ja ci powiem, co masz zrobic.
Proste to bedzie, ale bedziesz sie musial baaardzo wysilic.

- poprzestawiaj meble
- kup cos nowego, cos przykuwajacego uwage, np. obraz
- wlascz sobie muzyke, jakiej do tej pory nie sluchales
- wymien ile mozesz ze swojego zycia/otoczenia na cos nowego, innego.
- mysl o czyms innym-o czyms absorbujacym wyobraznie, wszystkie zmysly.
-Zainteresuj sie innymi ludzmi( ale nie tym, co mysla o twojej sytuacji) ich odmiennymi upodobaniami, gustami...
  Moze cos cie zafascynuje nowego, odmiennego- ludzie potrafia byc inspirujacy....
- jak juz nie masz sily zajmowac mysli, to fantazjuj- np, ze prowadzisz samolot.

To wymaga wysilku, wiem.
Zajmij umysl czymkolwiek, zeby tam nie bylo miejsca dla niej.


Zobaczysz, jak sie poczujesz odprezony, jak ci ulzy.
Kazda godzina wolna od skupiania sie na niej, to bedzie ulga.

A z czasem sam zlapiesz dystans, i moze przy okazji okaze sie to dla ciebie inspirujace.
( na pewno bardziej, niz ciagle analizy tej osoby)


No właśnie, tego muszę się nauczyć, bo jak na razie przewija się w mojej głowie w każdej sekundzie każdego dnia, mam dosyć.

159

Odp: chyba byłem kochankiem
Elle88 napisał/a:
magnuss napisał/a:

Elle, z Tobą to z chęcią spotkałbym się w realu, jesteś na pewno ciekawą osobą, masz faceta?;) Piszę to po 3 piwach, ale weź to pod uwagę:)

Nie mam "faceta", bo interesują mnie Mężczyźni.
(No, w liczbie pojedynczej wink)

Nie pij jak bierzesz tabletki, bo jeszcze zrobisz coś głupiego i będę musiała naprawdę się tam pofatygować i natrzeć Ci uszu..


To nie będzie Twoja wina, jestem odpowiedzialny za to co robię. Piję juz od dłuższego czasu, to też muszę zmienić. Dobranoc dziewczyny.

160

Odp: chyba byłem kochankiem
magnuss napisał/a:
oldorando napisał/a:

Magnus- ja ci powiem, co masz zrobic.
Proste to bedzie, ale bedziesz sie musial baaardzo wysilic.

- poprzestawiaj meble
- kup cos nowego, cos przykuwajacego uwage, np. obraz
- wlascz sobie muzyke, jakiej do tej pory nie sluchales
- wymien ile mozesz ze swojego zycia/otoczenia na cos nowego, innego.
- mysl o czyms innym-o czyms absorbujacym wyobraznie, wszystkie zmysly.
-Zainteresuj sie innymi ludzmi( ale nie tym, co mysla o twojej sytuacji) ich odmiennymi upodobaniami, gustami...
  Moze cos cie zafascynuje nowego, odmiennego- ludzie potrafia byc inspirujacy....
- jak juz nie masz sily zajmowac mysli, to fantazjuj- np, ze prowadzisz samolot.

To wymaga wysilku, wiem.
Zajmij umysl czymkolwiek, zeby tam nie bylo miejsca dla niej.


Zobaczysz, jak sie poczujesz odprezony, jak ci ulzy.
Kazda godzina wolna od skupiania sie na niej, to bedzie ulga.

A z czasem sam zlapiesz dystans, i moze przy okazji okaze sie to dla ciebie inspirujace.
( na pewno bardziej, niz ciagle analizy tej osoby)


No właśnie, tego muszę się nauczyć, bo jak na razie przewija się w mojej głowie w każdej sekundzie każdego dnia, mam dosyć.

Noo, to na tym sie skup- bo na te chwile to dla ciebie trudne.
A w ramach forum, popisz sobie w wesolym tonie w innych watkach...

161

Odp: chyba byłem kochankiem

magnuss , wytrzeźwiej , ubierz sie ładnie i po prostu spotkaj się z nią , pogadacie , powiesz jej co Ci leży na sercu.Może coś ja ruszy i wróci do Ciebie.

162

Odp: chyba byłem kochankiem

Invisible Man weż mu tak nie doradzaj!!!

163

Odp: chyba byłem kochankiem

InvisibleMan,  Piszesz aby napisać cokolwiek, prawda?

164

Odp: chyba byłem kochankiem
Elle88 napisał/a:

InvisibleMan,  Piszesz aby napisać cokolwiek, prawda?



Elle , nie pisze po to by napisać cokolwiek , widocznie mam w tym jakiś cel - skoro wasze metody terapeutyczne nie dają skutku. Był tu już taki jeden kolega co tak przeżywał po podobnym typie kobiety. Dziś kwiatki wącha od spodu i jakoś nie zrobiło to wrażenie na tamtej larwie. magnuss jak nie dostanie odpowiedniego kopa na otrzeźwienie to podzieli los. A takiego porządnego kopa może zasadzić mu tylko jego wybranka ! która wielbi cały czas.

165 Ostatnio edytowany przez magnuss (2015-08-20 17:17:20)

Odp: chyba byłem kochankiem
oldorando napisał/a:

nie pisz z uzytkowniczka Lunapark- ona do wszystkich mowi per " kotku", a z polowa flirtuje.
Moglbys sobie big love wkrecic. Twoja zrobila to samo, tylko z toba i w realu.

Była raczej powściągliwa w używaniu takich zwrotów, jedyny jaki pamiętam to "Słonko", z reguły mówiła "Kochanie". To ja bardziej się wysilałem jeśli o to chodzi.


Invisible Man napisał/a:

magnuss , wytrzeźwiej , ubierz sie ładnie i po prostu spotkaj się z nią , pogadacie , powiesz jej co Ci leży na sercu.Może coś ja ruszy i wróci do Ciebie.

Ha, ciekawe podejście, wiesz że jeszcze na początku po rozstaniu tak robiłem? Kwiatów nie przyjęła, a za drugim razem usłyszałem "spierdalaj stąd". Nie mam już takiej potrzeby i to się nigdy nie stanie. Wszystko ma swój czas, teraz już za pózno na takie rzeczy.

Nie wiem ile razy mam pisać, że nie ma żadnych szans żeby ze mną być, ona też tego nie potrzebuje do szczęścia, to wogóle nie ten problem, problemem jestem ja sam i z tym muszę sobie poradzić.

166

Odp: chyba byłem kochankiem
Invisible Man napisał/a:
Elle88 napisał/a:

InvisibleMan,  Piszesz aby napisać cokolwiek, prawda?



Elle , nie pisze po to by napisać cokolwiek , widocznie mam w tym jakiś cel - skoro wasze metody terapeutyczne nie dają skutku. Był tu już taki jeden kolega co tak przeżywał po podobnym typie kobiety. Dziś kwiatki wącha od spodu i jakoś nie zrobiło to wrażenie na tamtej larwie. magnuss jak nie dostanie odpowiedniego kopa na otrzeźwienie to podzieli los. A takiego porządnego kopa może zasadzić mu tylko jego wybranka ! która wielbi cały czas.

Chwila.. Tylko bez skrajności.
To, że ktoś odbiera siebie życie (!!), bo jest do niego na tyle nieprzystosowany żeby potrafić zrozumieć, że ktoś inny W KAŻDEJ CHWILI ma prawo nie chcieć z nim być lub zrezygnować z dalszego związku i na dokładkę "kara" tą osobę poprzez szantaż emocjonalny w postaci swojego samobójstwa??
Sorry, ale dla mnie taki ktoś kwalifikuje się do leczenia psychiatrycznego, w żadnym razie nie jest przykładem rozwiązywania problemu rozstania. Proszę Cię, bez takich porównań..


Kwiatów nie przyjęła, a za drugim razem usłyszałem "spierdalaj stąd".

Wyjaśnij mi logikę jaka stoi za dawaniem kwiatów osobie, która mówi nam wprost, że nie chce z nami być. To rodzaj łapówki, robienia z siebie wycieraczki bez godności i honoru? Czy o co w tym wszystkim chodzi?
Co trzeba mieć w głowie żeby próbować kogoś "przekupić" i wybłagać by zechciał z nami być.. no litości!

167

Odp: chyba byłem kochankiem

Nie wyciągaj pochopnych wniosków, to było tydzień po rozstaniu, kwiaty były na przeprosiny.

168

Odp: chyba byłem kochankiem

No Magnuss to jesteśmy w domu ! smile przemielisz temat tak jak Ci pasuje i na ile potrafisz w danej chwili , z czasem znajdziesz inna metodę i będzie dobrze smile


Krzykaczami sie nie sugeruj,nie słuchaj durnych rad które serwują Ci terapeutki z forum j.w big_smile a z krytyki wiesz co możesz zrobić ? wink

169

Odp: chyba byłem kochankiem
Invisible Man napisał/a:

No Magnuss to jesteśmy w domu ! smile przemielisz temat tak jak Ci pasuje i na ile potrafisz w danej chwili , z czasem znajdziesz inna metodę i będzie dobrze smile


Krzykaczami sie nie sugeruj,nie słuchaj durnych rad które serwują Ci terapeutki z forum j.w big_smile a z krytyki wiesz co możesz zrobić ? wink

Wyjdź.

170

Odp: chyba byłem kochankiem

Albo to ten am profil albo jakaś debilna solidarność.

171

Odp: chyba byłem kochankiem

Elle , jedziesz Tu po gościu, krytykujesz jego postawę - a tak na prawdę sama nie wiesz o co Ci chodzi. Skąd Ty te rady bierzesz z wikipedii ? To ja mu z fusów po kawie lepsze rady wywróżę.

172

Odp: chyba byłem kochankiem

Doceniam to co pisze Elle, nie zawsze się zgadzam ale doceniam. Jeśli możecie, pokasujcie ten offtopic.

Najbardziej boleśnie przeżywa zranienia ten, kto najbardziej kocha, chyba dlatego tak to u mnie wygląda, ale walczę ze sobą cały czas, więc musi się udać.

173 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-20 19:37:00)

Odp: chyba byłem kochankiem
magnuss napisał/a:

Doceniam to co pisze Elle, nie zawsze się zgadzam ale doceniam. Jeśli możecie, pokasujcie ten offtopic.

Najbardziej boleśnie przeżywa zranienia ten, kto najbardziej kocha, chyba dlatego tak to u mnie wygląda, ale walczę ze sobą cały czas, więc musi się udać.

Niekoniecznie kto najbardziej kocha, a kto najbardziej się wkręcił w iluzję - w tym przypadku wink

174

Odp: chyba byłem kochankiem

Zgadzam się, tylko że to nie do mnie. Chcieć się razem zestarzeć to dla mnie wystarczający dowód miłości.

175

Odp: chyba byłem kochankiem
Elle88 napisał/a:
magnuss napisał/a:

Doceniam to co pisze Elle, nie zawsze się zgadzam ale doceniam. Jeśli możecie, pokasujcie ten offtopic.

Najbardziej boleśnie przeżywa zranienia ten, kto najbardziej kocha, chyba dlatego tak to u mnie wygląda, ale walczę ze sobą cały czas, więc musi się udać.

Niekoniecznie kto najbardziej kocha, a kto najbardziej się wkręcił w iluzję - w tym przypadku wink

Elle moze jednak być tak, że autor faktycznie kocha, ale nie realną kobietę, ale iluzję jaką ona wytworzyła w jego mózgu.
Od takiego uczucia jest znacznie trudniej sie uwolnić.
Najlepszym lekarstwem dla niego jest właśnie takie oschłe i wrogie traktowanie jego osoby przez tę zaobrączkowaną gołębicę. smile

176

Odp: chyba byłem kochankiem
Piotr74 napisał/a:
Elle88 napisał/a:
magnuss napisał/a:

Doceniam to co pisze Elle, nie zawsze się zgadzam ale doceniam. Jeśli możecie, pokasujcie ten offtopic.

Najbardziej boleśnie przeżywa zranienia ten, kto najbardziej kocha, chyba dlatego tak to u mnie wygląda, ale walczę ze sobą cały czas, więc musi się udać.

Niekoniecznie kto najbardziej kocha, a kto najbardziej się wkręcił w iluzję - w tym przypadku wink

Elle moze jednak być tak, że autor faktycznie kocha, ale nie realną kobietę, ale iluzję jaką ona wytworzyła w jego mózgu.
Od takiego uczucia jest znacznie trudniej sie uwolnić.
Najlepszym lekarstwem dla niego jest właśnie takie oschłe i wrogie traktowanie jego osoby przez tę zaobrączkowaną gołębicę. smile

Takie lekarstwo nie zadziałało, więc tutaj się nie zgodzę.

177

Odp: chyba byłem kochankiem

Magnuss, spokojnie  zadziala i to szybciej niz myslisz.

178 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-20 19:52:49)

Odp: chyba byłem kochankiem
magnuss napisał/a:

Zgadzam się, tylko że to nie do mnie. Chcieć się razem zestarzeć to dla mnie wystarczający dowód miłości.

To nie żaden dowód miłości, tylko wizja,w którą uwierzyłeś, pomimo faktów, które waliły po oczach niczym czerwone diody smile

Nadal nie rozumiesz: o "sile miłości" nie świadczy jak mocno wkręciłeś sobie, że ktoś jest Twoim ideałem i się z nim zestarzejesz, spłodzisz dzieci, itp.. Tylko to na ile ta osoba podziela Twoja wizję, ale uwaga - nie tylko słowami , bo to Ci umykało i umyka ciągle..

Zaraz napiszesz, że ona tez podzielała.. -ŁA (czas przeszły) - Miłość zna tylko czas teraźniejszy wink

179

Odp: chyba byłem kochankiem
Elle88 napisał/a:
magnuss napisał/a:

Zgadzam się, tylko że to nie do mnie. Chcieć się razem zestarzeć to dla mnie wystarczający dowód miłości.

To nie żaden dowód miłości, tylko wizja,w którą uwierzyłeś, pomimo faktów, które waliły po oczach niczym czerwone diody smile

Nadal nie rozumiesz: o "sile miłości" nie świadczy jak mocno wkręciłeś sobie, że ktoś jest Twoim ideałem i się z nim zestarzejesz, spłodzisz dzieci, itp.. Tylko to na ile ta osoba podziela Twoja wizję, ale uwaga - nie tylko słowami , bo to Ci umykało i umyka ciągle..

Zaraz napiszesz, że ona tez podzielała.. -ŁA (czas przeszły) - Miłość zna tylko czas teraźniejszy wink


Nie, tu się zgodzę i rozumiem. Chociaż mówiła że chce się ze mną zestarzeć, z jej strony to były tylko słowa, z mojej nie.

180 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-20 20:05:04)

Odp: chyba byłem kochankiem

Bo widzisz..Ona już te słowa kiedyś wypowiedziała (jakieś 10 lat temu) -mendżowi wink

Jaja polegają na tym, że dla niej te słowa mają taka mniej więcej wartości i aktualność jak guma do żucia- wiadomo, że można po zużyciu wyrzucić smile

Problem u Ciebie od samego początku polegał na tym, że uwierzyłeś, że można zbudować i postawić fundament pod coś tak wartościowego jak Miłość, z kimś kto swoim codziennym zachowaniem (zdrada) pokazywał i udowadniał jaki ma stosunek do podstawowych wartości. A Ty to "przyklepałeś" nie wymagając niczego. NICZEGO.

Pokazałeś, że również nie masz żadnych wymagań co do spójności i zasad moralnych, więc jak ona mogła ciebie szanować, skoro nie szanowałeś sam siebie, nie miałeś zasad?
Nie było do czego się odnieść, proste.

I niech kto teraz udowadnia, że zasady w życiu są 'od czapy' - ma najlepszy przykład w tym wątku jak można sobie strzelić takim podejściem w kolano.


ZASADY.
One po to są, po to są one.

wink

181

Odp: chyba byłem kochankiem
Elle88 napisał/a:

Bo widzisz..Ona już te słowa kiedyś wypowiedziała (jakieś 10 lat temu) -mendżowi wink

Jaja polegają na tym, że dla niej te słowa mają taka mniej więcej wartości i aktualność jak guma do żucia- wiadomo, że można po zużyciu wyrzucić smile

Problem u Ciebie od samego początku polegał na tym, że uwierzyłeś, że można zbudować i postawić fundament pod coś tak wartościowego jak Miłość, z kimś kto swoim codziennym zachowaniem (zdrada) pokazywał i udowadniał jaki ma stosunek do podstawowych wartości. A Ty to "przyklepałeś" nie wymagając niczego. NICZEGO.

Pokazałeś, że również nie masz żadnych wymagań co do spójności i zasad moralnych, więc jak ona mogła ciebie szanować, skoro nie szanowałeś sam siebie?

Już to kiedyś pisałem, wtedy nie traktowaliśmy tego jako zdrady, choć oczywiście tak było. Od samego początku wiedziałem, że z mężem już nic jej nie łaczy i ona swoim zachowaniem mnie w tym utwierdzała. Odnalezliśmy siebie w takich okolicznościach a nie innych. Żałuję że w takim momencie to się stało i że nie była po rozwodzie kiedy ją poznałem.

182 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-20 20:49:55)

Odp: chyba byłem kochankiem

Jak mogłeś nie traktować tego jako zdrady??
Tylko co, przepraszam?

Relatywizm moralny, który się na Tobie zemścił - i prawidłowo. Nie wydarzyło się nic, czego nie można było przewidzieć, orientując się trochę w źródłach ludzkich zachowań.
Ty myślałeś, że jak fiutek i cipka do siebie pasują to trzeba - za wszelka cenę i po trupach - realizować temat i dać upust ciśnieniu.
Cała reszta (wielka Love) to Twoja podświadoma racjonalizacja powodów dlaczego WARTO było.

Rzeczywistość Cię teraz pyta: "Na serio, warto? :>"
Narazie, póki jesteś na haju uważasz, że tak, ale zaufaj mi, że za rok pogadamy inaczej wink

EDIT: I jeszcze jedno - Ty nie jesteś materiał na kochanka, mówiłam Ci to już. I to dobrze.
Problem w tym, że - choć nie chcesz przyznać - zakochałeś się w niej zbyt szybko (despero wink) na tyle szybko, że idealizacja pozaklejała Ci styki na zwojach i nawet gdyby ona Ci opowiadała jak co noc przelatuje ją stado murzynów - bo takie są fantazje jej Małża, a ona go kocha nad życie i je realizuje, choć czuje się niekochana przez niego, ale od niego nie odejdzie..i tak byś "szukał swojej szansy" u Maleństwa wink, bo Cię hormony wzięły. Żadna Love smile


Chodzi o to żebyś nie zgrywał przed sobą, że Ty w jakikolwiek sposób na początku dbałeś o Zasady i Prawdę - Ty z wielką przyjemnością łykałeś jej wyjaśnienia i nawet nie chciałeś ich sprawdzać, żeby nie psuć sobie nastroju.
Nikt rozsądny nie uwierzyłby na słowo.

183

Odp: chyba byłem kochankiem

W życiu należy dać wszystkiemu jedną, jedyną szansę, każdy ma szansę wykorzystać ją albo nie. Człowiek, który raz popełnił błąd i jest tego świadomy, nie popełni go po raz kolejny, a więc wykorzysta tę szansę. Może też jej nie wykorzystać, wówczas nie widzi swoich błędów. Przede wszystkim, jestem w stanie zrozumieć każde Twoje irracjonalne dla innych zachowania, bo jak rozumiem, nadal ją kochasz. Sama również robiłam szereg rzeczy, które z biegiem czasu wydają mi się bezsensowne. Kochałam go, mniej czy bardziej od Ciebie, to nie ważne, po prostu kochałam. Wówczas pragnęłam, mimo tego, że skrzywdził mnie, aby wrócił. Każdy z nas ma swoje granice, jedni są mniej lub bardziej honorowi. Ja w pewnym momencie odpuściłam bo nie pozwoliłam na jego lekceważenie mnie. Musisz przede wszystkim dać sobie mnóstwo czasu. Moim zdaniem nikt nie ma prawa Cię umoralniać. Po prostu spróbuj zrozumieć czy jest to tego warte. Za kilka miesięcy, spojrzysz na to z innej perspektywy. Dla mnie brak jego wydawał się czymś niewyobrażalnie strasznym. Potrzebowałam dwudziestu czterech miesięcy abym dzięki innemu mężczyźnie zrozumiała, że zasługuję na coś prawdziwego, bez złudzeń i oszustw. Ty też na coś takiego zasługujesz, prędzej czy później, jeżeli dasz temu szanse, przekonasz się o tym osobiście.

184

Odp: chyba byłem kochankiem

Przeczytalem magnus twoja historie dzieki temu ze Elle dala linka do tego tematu ale nie mam na razie czasu czytac calosci. Coz, kolejny raz okazalo sie ze slowa a fakty to sa dwie rozne rzeczy. Przypomina mi sie tez historia (tu z forum) chlopaka, ktory zwiazal sie z typem kobiety bizneswoman, ktora przez czas (1-2 lata) kiedy czula adrenaline potrafial stworzyc atmosfere prawdziwej milosci a potem poznawala kolejnego a poprzedniego po prostu wykopywala ze swojego zycia. Widocznie jest taki typ kobiet, czlowieka wogole a najbardziej boli chyba to ze nikt, poza nami, nie pozna prawdy o takiej osobie. Kolejny raz tez przekonujemy sie jak wazne sa podstawy podstaw oraz konsekwnecja. Podstawy czyli sytuacja w jakiej sie znajdujemy (tutaj bycie kochankiem) oraz konsekwnecja (czyli wymuszenie rozwodu kiedy tylko chciala byc z Toba). Z tym ze potem moglo sie wszystko powtorzyc z Twoja rola meza i kogos innego kochanka, nawet jesli bys o nia ciagle dbal. Nie musimy rozumiec jak tacy ludzie mysla ale widac kieruja sie oni (ta dziewczyna) zupelnie innymi kryteriami, moze brakuje im prawdziwych uczuc, moze za uczucia biora powierzchownosc, a moze wystarcza im kochajacy maz, odpowiednie warunki zycia a moze wlasnie ta prawdziwa milosc byla tam a tu tylko jej obraz, czyli tez powierzchownosc. TZn. ze moze ta dziewczyna szukala zewnetrznych objawow milosci, ktora by jej zwiazek z mezem. Niestety takie postepowanie rani otoczenie bo autor chyba okazal sie czlowiekiem wrazliwym. Oczywiscie pierwsze jego podsumowanie z pierwszego posta okazalo sie trafne. Bo to sa mozliwe konsekwencje wchodzenia w okreslony uklad. Autorze zostales oszukany i tyle. Wspolczuje a jedyna kara jest tkwienie w tym starym mysleniu. Kara ktora czlowiek sam sobie narzuca. Zawsze to jest jakies doswiadczenie i mozna z tego wyciagnac wnioski.

185

Odp: chyba byłem kochankiem

Właśnie przeczytalam TWoja historię, trochę podobna do mojej:) U mnie to ja byłam kochanka, on mężem swojej żony, też się wyprowadził od niej, ba nawet mieszkalismy razem, moja rodzina o wszystkim wiedziała, jego też. Z żoną nie bylo mu dobrze, nigdy nic go z nią nie łączyło (poza ślubem) tak mówił. Dzieci nie mieli, bo ON nie chcial- nie był pewny czy ona to na 100% kobieta jego życia. A mi powiedzial, ze chcialby miec ze mna dziecko! W ich życiu nie było nic co Zmusiloby ich do zostania razem. Ja myslalam, że jak nie maja dzieci to rozwod odbędzie się bez problemów, jakże się mylilam!!! W rezultacie nigdy do niego nie doszło! Po 3 latach dowiedzialam się że on żałuje tego co było że mną, że chce naprawić to co go LACZY z ZONA. Bo nas przecież nic nie łączy!!! A tak całkiem niedawno dowiedzialam się co ich łączy KREDYT!!! Ale dobra bo za bardzo skupiłam Sie na sobie. ( myslalam, że takie historię jak mi zdarzają się tylko kobieta).
Daj sobie spokój z nią, nie rozpaczaj, nie ma po kim. Tutaj na forum wylano na Ciebie "wiadro pomyj" . ROZUMIEM Cię że czujesz się oszukany itd. Też tak się czuła i może nadal się tak czuje... Choc staram się o tym nie myśleć wogole to jest to bardzo trudne. Ale Twoje zachowanie ( pójście do jej matki, rozmawia nie znia o jej córce- tak naprawdę Cię tylko osmieszylo. Nie stoj w oknie,nie wyczekuj, az oni się zjawia u rodziny, nie patrz czy oni wpatruja się w Twoje okno, co Ci to da? Ta kobieta to nie zla aktoreczka i manipulantka tak samo jak mój były (nie lubię tego słowa, ale cóż) kochanek. Mi też się wydawało, że to nie romans tylko miłość . Owszem miłość była, ale nie z jego strony, potraktował mnie jak zabawkę tak samo jak ona Ciebie. Znudzil się a potem wyrzucił jak śmiecia do kosza TAK SAMO JAK ONA CIEBIE. Wiem, że to trudne, ale takie są fakty i musisz je przyjąć do wiadomości. Tacy ludzie jak ona nie maja skrupułów, nie miała ich wobec Ciebie, więc wobec męża też ich nie ma ani mieć nie będzie. A już w wkrótce na Twoim miejscu pojawi się ktoś nowy, o ile już się nie pojawił:) Pozdrawiam autora i życzę szybkiego powrotu do równowagi psychicznej!

186 Ostatnio edytowany przez magnuss (2015-11-12 00:52:40)

Odp: chyba byłem kochankiem

.

187

Odp: chyba byłem kochankiem

???

Posty [ 131 do 187 z 187 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » chyba byłem kochankiem

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024