Połowa wątku została skasowana, na szczęście udało mi się znalezć fragmenty w buforze, jakoś to posklejałem żeby miało ręce i nogi.
magnuss
Hm.. macie dużo racji w tym co piszecie. Też kilka razy przepraszałem ją za to jak ona się zachowuje, myślałem że tak będzie lepiej dla nas, bo nie potrafiła odpuścić. Chyba nigdy nie odezwała się pierwsza jeśli w czymś zawiniła, gdybym się nie odezwał to po prostu nie rozmawialibyśmy ze sobą. Ciężko jej było wydukać "przepraszam", to było prawie zawsze wymuszone, mimo że zdawała sobie sprawę jeśli zrobiła coś nie tak, bo tłumaczyłem jej to. Już po rozstaniu, powiedziałem jej że nigdy nawet mnie nie przeprosiła, uważała że nie ma za co. Pózniej wysłała smsa, że bardzo mnie żałuje i przeprasza.
Niektóre decyzje na niej wymuszałem, powiedziałem że ją zostawię jeśli nie odejdzie od niego, wręcz błagała żebym tego nie robił, po kilku dniach powiedziała mu że odchodzi. Wyprowadziła się. Jej trzeba pokazać drogę, póżniej już jest z górki. Dlatego tak bardzo żałuję tamtej sytuacji, po której odeszła. Ona nawet gdyby w pewnym momencie przestała mnie kochać, to sama nie podjęłaby decyzji o rozstaniu, do wszystkiego potrzebuję bodzca. Oczywiste, że już mnie nie kocha i jej na mnie nie zależy, ale mimo tego, czy nie można rozstać się w zgodzie, ze zrozumieniem dla drugiej osoby? Dlaczego chciała doprowadzić mnie do stanu, w którym robiłem te wszystkie złe rzeczy?
Ani mi na niej nie zależy, ani na rywalizacji z nim, zależy mi na tym żeby się tu nie pokazywali, na tym żeby od niego odeszła i na tym żeby dotarło do niej że popełniła błąd równając mnie z ziemią, i żeby kiedyś zatęskniła za tym co straciła.
Znowu tu są w tej chwili... Po ostatniej akcji był spokój przez miesiąc, przedwczoraj nic nie zrobiłem i są tutaj co drugi dzień:(
Elle88
Teraz będziesz wiedział, że osoba, która nigdy nie przeprasza nie jest materiałem na kogoś więcej niż f/f. Oraz: ja również nie widziałam nic złego gdy nawalałam, ale tylko w 1 przypadku - wiesz kiedy? Gdy czułam, że mam druga osobę w garści i niespecjalnie mi zależało. Wiedziałam, że on i tak się odezwie i tak będzie chciał załagodzić itp.
Stałeś się dla niej pewnikiem, bez honoru, bez własnego zdania - wbrew pozorom takie rzeczy czyta się między wierszami, nie musiałeś jej tego mówić ani wysyłać potwierdzenie pisemne, że tak jest.
I jeszcze to: "ją trzeba popychać do pewnych decyzji i ruchów" - a co to kaleka jakaś jest? Jakoś do romansu z tobą nikt nie musiał jej popychać, rozłożyła nogi bez problemu smile
A jak się zrobiło nudno to się biedna pogubiła.. Nie widzisz tutaj niespójności w tej jej wyuczonej bezradności? <aż czuję, że rymuję!> wink
O zgodzie przy tego typu rozstaniach - zapomnij. Jeśli ktoś ma tyle tupetu by sypiać z dwoma facetami jednocześnie to nie będzie mu go brakowało by z dnia na dzień jednego kopnąć w tyłek bez wyjaśnień, gdy zabawka się znudzi.
magnuss
Raczej nie spała z nami jednocześnie, nie mogę być tego pewien, ale naprawdę ciężko mi w to uwierzyć, żeby była aż tak zakłamana.
Elle88
Naiwnyś jak dziecko smile
magnuss
Może jaśniej, nie zależy mi na tym żeby do mnie wróciła, bo jej na to nie pozwolę. Zależy mi na tych rzeczach które opisałem, żeby poczuć jakieś ukojenie i sprawiedliwość, żeby przestać o niej myśleć w ten sposób.
Elle88
Haha, dobre.
Chyba mylisz 'sprawiedliwość' z wyrównywaniem osobistych porachunków.
W tym 'standardowym' rozumieniu, sprawiedliwość wygląda tak jak teraz - zostawiła cię kobieta, z którą niszczyłeś jej partnera. Chciałeś budować szczęście na cudzej krzywdzie. To mało?
Zapomnij, że ona żałuje i pożałuje kiedyś. Czego? Miała seks, miała odskocznie i adoracje napalonego na nią jak łysy na suchary kolesia, któremu niewiele przeszkadzało tak naprawdę - póki miał seks - najwyżej coś tam sobie pogadał, popłakał w kątku cichutko, potem na kolanach przepraszał za nieswoje (!!) przewinienia.
Trzymać takiego kolesia za jaja - OK, całkiem niezła satysfakcja i podbudowanie ego, gdy mój partner ze mną nie sypia - na początek super.. ale ten koleś się potem we mnie zakochuje i zaczyna zachowywać się jak każdy inny facet.. Czyli - nic wyjątkowego tak naprawdę.. Następny!
wink tak to wygląda
magnuss
Jak mam zapomnieć jak widzę ich pod oknem co jakiś czas, ten się znowu głupio uśmiecha a ona szczęśliwa że jest z frajerem. Nic na to nie poradzę, że jest jak jest, przecież nie chcę żeby tak było.
smallangel
Uśmiech w Twoją stronę - to tak jakby okazanie triumfu nad Tobą.
To ja wygrałem, bo jest ze mną nie z Tobą.
Tak to ja odbieram.
magnuss
Elle, racja, chodzi o to żeby miała wyrzuty sumienia, żeby pokazała że jest człowiekiem. Zauważyłem że odbierasz moje pisanie w ten sposób, że chciałbym żeby do mnie wróciła. Nie pozwolę jej do siebie wrócić, ale chciałbym żeby ona żałowała tego co zrobiła, nie chcę o niej myśleć w taki sposób jak teraz. Kto wie co będzie za kilka lat, a może wezmie w końcu ten rozwód, zrozumie swoje błędy i zmieni się, może jeszcze nasze relacje będą w porządku, tylko tego oczekuję.
Kiedy się rozstawaliśmy powiedziała mi słowa, "miałeś mój obraz za bardzo wyidealizowany" i "jeśli jesteśmy sobie przeznaczeni i mamy być ze sobą w przyszłości to i tak będziemy". To było jeszcze zanim się z nim przespała, teraz już jest za pózno.
Elle88
"jeśli jesteśmy sobie przeznaczeni i mamy być ze sobą w przyszłości to i tak będziemy"
HAHAHA..soooo classic big_smile
wypowiadając ten bełkot pokazała tylko jak totalnie nieodpowiedzialną i niedojrzałą emocjonalnie jest osobą.
Bo cóż to niby oznacza: "jak mamy być to będziemy" - pomyśl.. No że niby co, że "samo" się zrobi i naprawi? big_smile Wolne żarty..
Laska nie dość, że jest wyrachowana to jeszcze sadzi takie kity i nie czuje żadnego obciachu w związku z tym. Ona nawet nie stara się powiedzieć czegoś, żebyś Ty mógł myśleć, że ona naprawdę przeżywa jakiś dylemat, ot: "jak jesteśmy sobie przeznaczeni to nas Bozia złączy"
Tragiczna laska.
Jednego jestem pewna - lubi się p... i to ostro. Ale sam to przyznałeś smile
Tym cię omotała i póki chemia ci nie opadnie, będziesz dalej przekonany o cudownych zaletach jej osobowości i charakteru i o tym, jak to okoliczności ja "wypaczyły".
A ja ci powiem, ze ona taka była od samego początku..pobudka smile
I sama ci to między wierszami dała do zrozumienia: "Wyidealizowałeś mnie" =czytaj: "Nie znasz mnie. Tylko na tyle, na ile chciałam ci pokazać. Nie byłam przy tobie do końca sobą i szczera."
Wiesz, z jednej strony to ma swoje plusy, że was tak łatwo omotać..z drugiej, jeśli kobieta oczekuje żeby facet jej naprawdę imponował i żeby ta więź była głębsza i wychodziła poza bzykanie to jest to beznadziejna sprawa.
a Ty ciągle o tych przeprosinach... Na przeprosinki się czeka dopóki człowiek ma jakieś emocje w stosunku do drugiej osoby. Jak się obojętnieje to i przeprosiny nie są do szczęścia potrzebne.
magnuss:
Już sam nie wiem czy on ma bardzo mocną psychikę, bo podjeżdża tutaj w jej samochodzie w którym się kochaliśmy, do domu w którym to zrobiliśmy, naprzeciwko jest mój dom, wie że wraca do mieszkania, w którym były nasze początki, gdzie kochaliśmy się w każdym pomieszczeniu, w tym na kanapie na której śpi. On to wszystko wie, więc czy tylko udaje że jest taki twardy? O nim zawsze mówiła że jest maminsynkiem, za którego wszystko musiała załatwiać, więc to trochę sprzeczne z tym co widzę. Ja nie potrafiłbym tak po prostu się z tym pogodzić, a może dla mnie ubiera taką maskę?
Nigdy
Delikatnie mówiąc ona nie jest dobrą kobietą i nigdy taka nie była. Straciłeś na nią dwa lata i dalej tracisz czas, myśląc o niej i kombinując. Bo tęsknisz za nią i to mocno. Szkoda, bo mógłbyś znaleźć szczęście przy jakiejś innej,fajnej dziewczynie. Nie dajesz sobie na to szansy, przynajmniej na razie… Jesteś kolejnym facetem, którego baba omotała zajebistym seksem:(
Elle88
wiesz co, tak czytam i czuję jakiś niesmak.. Już niezależnie od tego, że laska ma zdradzanie we krwi, to ja tu z twojej strony tez wielkiej love nie widzę -ot, koles uzalezniony od seksu , który nie umie poradzić sobie z faktem, że nie był nie jest i nigdy nie będzie tym jedynym.
Jeszcze nam napisz 15 razy gdzie to robiliście i ile razy.. widze, że bardzo cię to podnieca.
A my oczywiście nie popadając w zachwyt mamy zazdroo.. <załamka>
I odczep ty się od tego jej faceta, nie próbuj nim odwracac uwagi od problemów, które masz sam ze sobą na własne życzenie.
Koleś może nawet lubić spijać spermę po tobie i innych kochankach (ty prawie 2 lata robiłeś to samo)..co cie to obchodzi?
magnuss
Już pisałem że seks w naszym związku to był tylko dodatek. Nie był dziki, tak chyba napisałem że wyobrażam sobie jak oni to robią, bo do pewnego momentu nie mogłem przestać o tym myśleć. Między nami było bardzo namiętnie, ale w łóżku ona była słodka tak jak w życiu, wydawało mi się że wiele rzeczy nigdy nie robiła i była nieśmiała, to mnie bardzo do niej ciągnęło i imponowało, fajne było to przełamywanie barier, dlatego dla mnie seks z nią był fantastyczny.
Z nim nie mam żadnego kontaktu, nie znam się na psychologii, po prostu chciałem wiedzieć dlaczego tak łatwo mu to wszystko przyszło. Zaimponował mi w pewnym sensie.
Mariola 856
na pewno wie takie rzeczy? takie szczegóły?
Elle 88
Na pewno nie, to zakłamana i tchórzliwa laska, dba tylko o własny tyłek, więc pewnie uraczyła go standardowym: "Misiu, przez cały czas ja tylko ciebie.. pogubiłam się, ale już znów tylko ty :*"
Ale to i tak ma drugorzędne znaczenie, bo ich związek nie przetrwa, bo ona nie kocha nikogo, a związek oparty na kłamstwach i półprawdach nie ma prawa się udać.
Co nie oznacza, że 'pokocha' na powrót autora, co najwyżej prześpi się z nim by ukoić ból samotności kilka razy i znowu zostawi, gdy pojawi się ktoś ciekawszy.
Autor na 100% da jej szansę, choćby zarzekał się tu na życie matki..Zbyt wiele widziałam i znam ten schemat.
Dlatego niech sprawy toczą się swoim tempem. Wszystko musi się wydarzyć tak jak podświadomie pragnie tego autor - on pragnie być upokorzony po raz drugi żeby definitywnie przyjąć rozstanie do wiadomości.
Uważam tylko, mariola856 że takie pytania jak Twoje mogę wpłynąć na autora i narobi kolejnych głupstw..
magnuss
Mariola, tak, wie o wszystkim, bo kilka razy rozmawialiśmy, prosiłem żeby przez jakiś czas jej tu nie zabierał, odpowiedział "a kim Ty jesteś że będziesz mi życie organizował", przyjechał z nią tutaj i dostało mu się, czego teraz żałuję, bo powinienem był ich olać.
Oczywiście że ona mu o tym nie powiedziała, wie wszystko ode mnie.
BigStar
Nie mi udzielać rad , jeszcze nie teraz ale pozwolę sobie zacytować jeden z klasyków tego forum , jak sam szukałem odp na dręczące mnie pytanie wpadłem na ciekawą wypowiedź.Moja historia jest zupełnie inna od Twojej , łączą ja drobne szczegóły ale do rzeczy ....
cyt.
"... znam historie mezczyzn ktorych taka sytuacja jak Twoja wytrawila dzien po dniu, jak kwas, az stali sie pustymi skorupami, cieniami ludzmi ktorymi mogli by byc. Dlatego zakonczenie jakichkolwiek relacji z ta kobieta, jest dla Ciebie wyjsciem bardziej z klasa i bedziesz mial z tego wieksza satysfakcje, niz plaszczenie sie przed laska, ktora nie dosc ze Cie doila z kasy, to jeszcze bzyka sie z innym kolesiem. Stary miej choc troche szacunku do siebie i kopnij ta babe w dupe - niech spie..ala w odmety Hadesu..."
Odpuść dobrze Ci radze , nie popełniaj błędów ...
mariola856
mi chodziło o to, żeby uświadomić autorowi ze to co mówi ona, a to co wie jej facet to sa pewnie dwie różne rzeczy
ona potrafi kłamać i oszukiwać
i ten facet tez pewnie ma inne spojrzenie na ta cala sytuacje niż się wydaje autorowi
magnuss
Wydaję mi się że on myśli że ja zmyślam, podczas rozmowy powiedział, "Przecież ja o wszystkim wiem, powiedziała mi wszystko, to co Ty mówisz to tylko częścowa prawda" Myślał np. że moja rodzina o niczym nie wie. Powiedział że dużo teraz rozmawiają, ona zresztą też, ale raczej te rozmowy to typowe pranie mózgu z jej strony, ja to tak odbieram.
magnuss
Elle, szydera to było coś w stylu "a Ty znowu o tym samym, zmień tabletki, bo te nic Ci nie dają, zaparz sobie melliski" To sposób w jaki odnosiła się do mnie, a nie fakt, że wróciła do niego. Mam obsesję, przyznaję, piszę tutaj żeby się tego pozbyć i mam nadzieję że mi w tym pomożecie.
Liza2014
MAGNUSS- tak czytam i czytam i myślę sobie, że mimo wszystko w jaki układ się wpakowałeś i jakie nadzieje z nim wiązałeś ( i tu rozumiem żal, złość, poczucie straty, zazdrość o to " co ona teraz z nim robi" etc). Jednak czas uznać stan rzeczy za fakt i nie nakręcać się niepotrzebnie , bo nie ma to sensu i tylko niszczysz się.
No cóż, każdy ma prawo do swojego wyboru i formy, w jaki sposób to zrobi.AMEN
Mnie zostawił WOLNY facet i wrócił do ex i co...?? też szalałam z żalu i poczucia krzywdy , niesprawiedliwości itd. Jednak w pewnym momencie powiedziałam dość, bo zaczęłam tracić szacunek sama do siebie.
Też dasz rade, ale musisz odpuścić. Ja ( w o wiele gorszej sytuacji - bo facet był wolny) dałam rade, a Ty nie dasz?? No chyba ja nie mam większych j**j między nogami !!?
mariola856
a dlaczego tak ci zależy żeby on ja zostawil? bo wtedy ty bys był z nia?
magnuss
Dlatego że powrót do niego to był błąd i chciałbym żeby to zrozumiała.
BigStar
Autorze , nie martw się , ja jak odebrałem prawo jazdy też nie od razu jeździłem S-Class smile poczatki były ciężkie stare zajechane , zużyte parchy smile
Swoja droga naprawde trzeba miec Big Cohones , zeby takiego strzepa trzymac w domu smile
Elle88
A skąd wiesz, co jej partner robił w tym czasie, kiedy jej nie bzykał przez jakis tam czas?
Ja obstawiam, że oboje "pobłądzili", stąd taka zgodność i szybkość w godzeniu wink
coś o tym wiem.
oldorando
Ja obstawiam, że oboje "pobłądzili", stąd taka zgodność i szybkość w godzeniu wink
coś o tym wiem.
zupelnie prywatnie tez tak uwazam..
facet puka naiwne malolaty,
zona czasem znajduje misia do zabawy...
ale i tak to maz trzyma swoja babe w garsci..
(ani ona go nie upilnuje, ani zaden inny jej nie odbije)
PS inny moglby ja odbic, ale musialby byc bardziej stanowczy, decyzyjny, silny, charakterny...niz maz...
a zona nie wybiera takich na kochankow.
na kochankow wybiera slodziakow, a slodziaki nie sa zagrozeniem dla meza... i ich olewa...
BigStar napisał:
No, czym wiecej poznaje tu opowiesci dziwnych tresci , wcale by mnie to nie zdziwiło. Wiec tym bardziej cisnie sie tu na usta TRZYMAJ SIE CHLOPIE OD TEJ LAMPUCERY Z DALEKA ! a temu gachowi to flache postaw smile
Elle88
Może niekoniecznie on małolaty puka wink też mógł mieć romansik na boku po prostu, dlatego że opatrzyła mu się żonka/partnerka.
A wiadomo jak takie coś działa na partnerkę o zanizonej wartości - poszuka sobie kogoś, kto powie to co potrzebuje usłyszeć no i bzyknie wink
Potem mąż powiedział: "Dobra, poru...em, Mała -możemy wracać do tego co było." I tak się stało smile
BigStar
Powinno sie ich zutylizować ahahaha
oldorando
jakos ja znam sporo takich mezulkow, co sobie podrywaja malolaty...
mlode, napalone, on im imponuje, a przy tym malo wymagajace, i latwo wymienialne....
tak mniej wiecej na 1-3 miesiace jedna...
dlatego na powazny "romans" meza bym nie stawiala.
facet raczej w takiej sytuacji nie szuka stalego ukladu, bo to tylko implikuje klopoty.
facet raczej szuka zauroczonej, zachemizowanej panienki, ktora moca swoich staran bedzie go chciala zatrzymac...
te starania sa fajne...
starsze sa wymagajace, roszczeniowe, i maja skolonnosc do sprawiania problemow
to raczej zona szuka stalego kochasia, takiego i na sanki, i do lozka, i na kolacyjke, i na spacerek, i do esemeskow...
po prostu inne potrzeby sobie uzupelniaja...
Elle88
Dokładnie.
Mąż tu karty rozdaje, ale zranił ją brakiem zainteresowania nią jako kobietą - to jego jedyne główne przewinienie, reszta tego co peplała autorowi o nim wynikało z frustracji i żalu do niego.. Najlepszym dowodem jej własne słowa: "Wyidealizowałeś mnie sobie" -czytaj: "Nie wiesz do końca jak było, jaka jestem i jakie mieliśmy układy z mężem."
oldorando
alez oni sobie zyja szczesliwie, i dobrze sie maja...
rozumieja sie wzajemnie...
jedyna osoba draca szaty jest autor,
czyli "przedmiot" zabawy...
Elle88
Tak jest, oni już o sprawie prawie zapomnieli, tylko autor przeżywa ciężko.
Co do kochanek, romansu na boku - to miałam na myśli taki 3 do 6 m-czny właśnie, jak jej z autorem smile
oldorando
a ja jednak wierze, ze dojdzie do siebie i cos z tego zrozumie...
BigStar
sielanka bedzie trwała w najlepsze ... do następnego razu smile
magnuss
On nic nie zrobił, nie ma żadnych przyjaciół, ona ubolewała na tym faktem że nie ma go kto wspierać, nie ma z kim porozmawiać po rozstaniu. To nie typ faceta, który wyrywa laski, siedział w domu przez cały czas, ona się bała że nigdy sobie nikogo nie znajdzie, boi się samotności, dlatego był zdesperowany żeby ją odzyskać.
To nie on ją trzyma krótko w tym związku tylko ona o wszystkim decyduje, nie spotkał się ze mną bo ona mu nie kazała (co sama mi powiedziała), zbywał mnie milczeniem bo ona zabroniła mu się odzywać. Żyje pod pantoflem, bo boi się że go zostawi. Gdyby miał jaja i był pewien jej miłości, np. coś wspomniał o rozwodzie, zostawiłaby go w okamgnieniu.
Ja naprawdę nie płaczę że mi zabawkę zabrali, myślałem o niej jak o kobiecie mojego życia, i płaczę nad tym jaką osobą się okazała i jak bardzo się pomyliłem co do niej.
oldorando
a ty to wiesz od niej, czy od niego????
BigStar
To nie Tobie zabrali zabawke - Ty byłeś zabawka
Elle88
No wszyscy mu tego życzymy, tylko obawiam się, że on słowa prawdy odbiera jako nasz brak zrozumienia jego "wyjątkowej" sytuacji wink
oldorando
no, bo potrzebuje czasu, zeby ochlonac...
jeszcze podchodzi do niej emocjonalnie, jak emocje opadna, to "strzeli baranka", jak dotrze do niego, jak sie nim jakas pusta lafirynda zabawila...
jak dal sie pociagac za sznurki, ...
i wtedy to wszystko dotrze.........jeszcze nie teraz....
teraz jeszcze ona jest "malenstwem" rzadzacym mezem twarda reka,
ona jest krolewna, ktorej potrzeb maz nie rozumie
ona ma tak dobre serduszko, ze plunela na kochanka, zeby ukoic samotnosc meza....
i jeszcze teraz, on nie widzi w tym nic sprzecznego- tylko wznioslego/wyjatkowego...
magnuss
oldorando napisał:
"a ty to wiesz od niej, czy od niego????"
Od niej, o wielu rzeczach wiem od jej koleżanek, naprawdę wiem jak ich związek wyglądał. Jeśli spędza się z kims czas całymi dniami przez ponad rok czasu to nie wszystkie słowa koniecznie muszą być kłamstwem, po co miałaby kłamać w sytuacji w której nie musi, to były zwykłe, luzne rozmowy o nim.
oldorando
wiesz co-magnus...
ja bylam 10 lat w zwiazku...
mieszkalismy 10 lat razem...
i przez 10 lat nikt, absolutnie nikt nie wiedzial, nie widzial, co sie w tym zwiazku dzialo...
i zapewniam cie, ze potrafilabym ci wmowic prawie wszystko, ze on mnie buje, ze sie lajdaczy, ze kradnie, ze sprowadza dziwki na noc, albo ze jest zblakanym samotnikiem...
i na wszystko bym znalazla potwierdzenie- zapewniam cie...
wiec, to akurat nic nie znaczy.
fakty sa takie, ze on powiedzial, "mala, koniec zabawy- wracamy do domu"
a ona poszla za nim...
a na ciebie nawet sie nie obejrzala....
i to jest fakt!!
magnuss
Nie powiedział tak, wróciła bo miała na to ochotę, akurat przed weselem jej siostry, żeby rodzina o niczym nie wiedziała. On w tym czasie wpieprzał chipsy przed komputerem, widocznie przeczuwał że sama kiedyś przyjdzie.
oldorando
no i przyszla...amen.
a za rok, dwa, piec...znajdzie nastepnego magnusa, i bedzie love...
a maz nawet dupy nie ruszy, tylko poczeka az jej przejdzie...
a ty pomysl wreszcie o sobie!!!
zajmij sie soba, wyznacz sobie nowe cele.
wyrzuc kurlewne z glowy, bo szkoda tam miejsca na nia...
a, no i jedyny pozytek, jaki mozesz miec z tej przygody, to nauczyc sie czegos, zeby ci sie nie powtorzylo....
Piotr74
Wiesz, idz walnij przyslowiowego baranka, to moze oprzytomniejesz.
Jakim prawem roscisz sobie prawa do tej kobiety?
Wlazles z buciorami w ich zycie, a teraz czujesz sie oszukany i zdradzony.
Do takich odczuc ma prawo jej maz, nie Ty.
To nie Tobie przysiegala przed oltarzem milosc i wiernosc, tylko jemu.
Zrozum to wreszcie i przestan sie rozczulac nad soba.
Byles i jestes epizodem w jej zyciu.
I z tego jak ja opisales, to takich epizodow jak Ty, bedzie miala wiecej w zyciu.
Szkoda jej meza, szkoda Ciebie, bo zaangazowales sie emocjonalnie, a ona nie jest tego warta.
Otrzep swoje piorka i poszukaj normalnej, wolnej kobiety, ktora da Ci to, co myslales, ze dala Ci ta ,,wredna" mezatka. smile
Powodzenia zycze.
magnuss
A jakim prawem ona rościła sobie prawa do mnie, udawała zazdrosną "tylko masz mi się nie oglądać za jakimiś lampucerami w strojach", jakim prawem mówiła mi o miłości, przywiązaniu, chęci spędzenia życia razem? Mówiła "jestem i będę tylko Twoja, pewnie nawet byłam tylko do tej pory o tym nie wiedzieliśmy", "już dawno nie wyobrażam sobie życia z kimś innym niż Ty." Takim samym prawem myślałem o niej jak o swojej kobiecie, skoro na pierwszym spotkaniu powiedziała mi że ona i on to przeszłość i nic już ich nie łączy. Rozkochała w sobie, zabawiła sie, potem zostawiła i zdeptała. Dlatego mam żal.
magnuss
BigStar napisał
"Magnuss odpuść jeszcze sie nic nie stało ... bo nastepny temat jaki bedziesz pisał bedzie podobny do mojego smile"
Już odpuściłem, nic więcej nie zrobię, zresztą on zna całą prawdę. Chciałbym tylko żeby ona kiedyś zrozumiała że nie można traktować ludzi jak zabawki, bo każdy ma uczucia. Za to co jej dałem, za to jak się czuła przy mnie (powtarzała że nigdy jej tak dobrze nie było), powinna okazać mi szacunek po rozstaniu, a tego zabrakło.
BigStar
To larwa wyzbyta z uczuć , zaufaj mi - przerabiałem temat , jak ma ciebie szanować jak sama siebie nie szanuje.W jej ubogim słowniku nie ma takiego słowa.Jej szacunek to ostatnia rzecz na ktorej powinno Ci zależeć - mozesz zrobic z tego tarcze strzelnicza i nap......Nie odpusciłeś to widać , ale spokojnie jeszcze pare dni i poleci. Pomysl sobie zależy Ci na kobiecie czy na jakims strzepie ? To jest szczyt Twoich marzeń by w towarzystwie pokazać sie z jakaś lampucerą ? Szybko wypomniał bys jej ze poszła z innym a Ty czułbyś sie jak szmata.Nie zawracaj kijem wisły !
oldorando
magnuss napisał:
A jakim prawem ona rościła sobie prawa do mnie, udawała zazdrosną "tylko masz mi się nie oglądać za jakimiś lampucerami w strojach", jakim prawem mówiła mi o miłości, przywiązaniu, chęci spędzenia życia razem? Mówiła "jestem i będę tylko Twoja, pewnie nawet byłam tylko do tej pory o tym nie wiedzieliśmy", "już dawno nie wyobrażam sobie życia z kimś innym niż Ty." Takim samym prawem myślałem o niej jak o swojej kobiecie, skoro na pierwszym spotkaniu powiedziała mi że ona i on to przeszłość i nic już ich nie łączy. Rozkochała w sobie, zabawiła sie, potem zostawiła i zdeptała. Dlatego mam żal.
sam sobie na to pozwoliles....
wiesz, co by bylo, jak bym sie zakochiwala w kazdym, kto mi takie farmazony sadzi???
BigStar
hehehe ....no właśnie Tj Clou sprawy , Ty byłeś tylko zabawka skad ja to znam , sie chłopie Ciesz ze dziecka z nia nie masz !!!!!!