Moje zdrady (Netkafejka) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Moje zdrady (Netkafejka)

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 249 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 121 do 180 z 14,895 ]

121

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
aurora borealis napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Strasznie mnie zaintrygowałaś tym, czym Starr Cię ujął w innym poście... . Może kiedyś zdradzisz?:)

Dobry wieczór, Krejzolko,

Zrobię to z największą przyjemnością, również dlatego, od tamtego dnia zaczęłam bacznie obserwować Jego "publikacje" i przeczytałam całą "twórczość" na tym Forum, mimo, iż nasza "znajomość" ze Starr'em zaczęła się od strasznej draki. Chłop, najpierw podniósł mi ciśnienie do 300, a potem zgasił jak watrę :-)))

Trzymam Cię za słowo pisane, że kiedyś zdradzisz:)
I znowu porzekadło może zacytować w Waszym wirtualnym świecie"kto się lubi ten się czubi" -oczywiście jako, że jest to świat wirtualny to będzie bardziej pasowało "kto się czubi ten się potem lubi":)

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."
Zobacz podobne tematy :

122

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
aurora borealis napisał/a:

O! 413! Mój numer, mój numer!
Nareszcie! Doczekałam się? :-) Dziękuję!!!

Lubie sprawiać niespodzianki... miłe niespodzianki smile

aurora borealis napisał/a:

Lubię bywać u Ciebie, Starr...
Wpadam tu, by zgasić światło, napełnić Twe pióro atramentem, naszykować papier. Kupiłam taki w kolorze kremowym z leciusieńko zdobionymi brzegami, w sam raz, by Twoja pamięć i serce łatwiej mogły splatać łańcuszki wspomnień. Ten, którego używasz jako brudnopisu, też zostawiam, bo czasem wśród skreśleń, zostaje gdzieś myśl, do której potem warto wrócić i która może być znacząca?
A dziś?
Nie wiem z jakiego powodu, ale wektor muzycznej uwagi gwałtownie zwrócił się w kierunku Ann... Ciekawe, ile razy w życiu myśląc o Tobie zaśpiewała tę melodię:  https://youtu.be/_hSn4-F4zjE
---
Wyjdź już z pokoju, Starr. Kwitną kasztany. Niebawem matura. Czas wyjąć z szafy białą koszulę i naszykować tablice trygonometryczne?
Powodzenia! Wszystko będzie dobrze! ;-)

Nie będę uprzedzał faktów, ale jedno mogę zdradzić: te zdarzenie i ich emocje nigdy nie były przedmiotem moich terapii... po prostu uznawana były za pośrednie. Moje dzieciństwo dla psychologów kończyło się na pójściu do szkoły podstawowej, a potem był skok o siedemnaście, osiemnaście lat... Może dlatego te wpisy są tak bardzo emanujące moimi emocjami... tymi złymi i dobrymi wink
Był czas, że całe dwie płyty z albumu "Goodbye yellow brick road" znałem na pamięć z podziałem na wszystkie instrumenty. Głosu Eltona Johna jednak nie mam. Ann nawet nie próbowała śpiewać... wiedziała, że jest to jeden z niewielu talentów, których natura jej poskąpiła...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

123

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Krejzolka82 napisał/a:
aurora borealis napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Strasznie mnie zaintrygowałaś tym, czym Starr Cię ujął w innym poście... . Może kiedyś zdradzisz?:)

Dobry wieczór, Krejzolko,

Zrobię to z największą przyjemnością, również dlatego, od tamtego dnia zaczęłam bacznie obserwować Jego "publikacje" i przeczytałam całą "twórczość" na tym Forum, mimo, iż nasza "znajomość" ze Starr'em zaczęła się od strasznej draki. Chłop, najpierw podniósł mi ciśnienie do 300, a potem zgasił jak watrę :-)))

Trzymam Cię za słowo pisane, że kiedyś zdradzisz:)
I znowu porzekadło może zacytować w Waszym wirtualnym świecie"kto się lubi ten się czubi" -oczywiście jako, że jest to świat wirtualny to będzie bardziej pasowało "kto się czubi ten się potem lubi":)

Przybijam słowo! ;-)

Potem równie nieoczekiwanie, Starr przedzierzgnął się w szachowego arcymistrza świata i pokonał mnie w turnieju błyskawicznym. Był to dość ciekawy pojedynek. Oboje graliśmy białymi... ;-) I tak z szacunku do mego rywala, znalazłam się tutaj... A że był wspaniałomyślny, to mnie stąd nie przepędził... ;-)))

124

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

A tak to na początku chyba powinnam się przywitać z Autorem wątku.
Więc witam Cię Starr.
Jak napisałam wcześniej nie będę komentować Twojego wątku tylko będę sobie go czytała.

P.S. Witam się z Gospodarzem, ponieważ wprosiłam się tutaj i nie zamierzam się wypraszać:)))

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

125

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Zielony_Domek napisał/a:
starr napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

:-) ja zaczynałam od Civic 1993r. :-) pozdrawiam.

Pisz pisz.

W 93 to ja popylałem jak szatan kredensem... na tyle tylko było mnie stać smile
Będzie jak zwykle... koło 23:00
Pozdrawiam

W '93 to ja miałam 11 lat. Wtedy wyprodukowali moje cudo :-) pozdrawiam

Widać za szybko czytałem i "w" mi się niechcący wplątało... smile

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

126

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Sponiewierana napisał/a:

Nie wierzę Tobie! Nie tak winno być! Dlaczego? Boże.... Zanoszę sie płaczem i kręcę z niedowierzaniem glową... Nie tak... Nie tak...

Zycie przynosi przedziwne scenariusze. Ale życie to tylko teatr, a my aktorzy musimy jak najlepiej odegrać nasze role... Aktorzy, jak i widzowie, pójdą kiedyś do domu i tam będą uczyć się nowych ról. Jeśli dobrze odegrali te poprzednie, ich następne będą bardziej atrakcyjne. Widać takie mieliśmy role... mam nadzieję, że dobrze je odegraliśmy... smile

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

127

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
aurora borealis napisał/a:

Przeczytałam...
Pierwszą część w trybie błyskawicznym. Od słów: "Z ciężkim sercem pojechałem sam" w opóźnionym tempie i z trudem.

Dziś nie będzie muzycznej ilustracji do tego fragmentu Twej opowieści. Nie da się bowiem wyrazić cierpienia, zdmuchniętych jak świeczka marzeń, żadnym słowem, dźwiękiem ani obrazem. To Twoje życie, Starr.

Mogę sobie tylko wyobrazić, ile kosztuje Cię napisanie tego, co zapowiadałeś mi, podczas naszego szachowego pojedynku, jakiś czas temu. Bardzo czekałam na Twoją opowieść. Ona boli. Boli od początku i wiem też, że jeszcze będzie boleć, bo czytałam wszystkie Twoje posty. Jest rzeczą zrozumiałą, że to, co wymaga wysiłku od Ciebie podczas pisania, wymaga także wysiłku podczas czytania, więc nie dziwią mnie reakcje - nas czytających.


To, co mogę dziś zrobić, to posłać Ci Anioła.
Wysyłam więc Tobie mojego ulubionego Anioła  - Szemkela. Niebieskiego Włóczęgę. Jeśli jestem zdolna wierzyć w istnienie bytów niematerialnych, to jedynie Siódmy Anioł Szemkel jest zdolny we mnie wiarę tę obudzić. Tylko jemu ufam :-)

https://youtu.be/1UUYjd2rjsE?list=RD1UUYjd2rjsE
Jeśli zechcesz obejrzeć ten clip zobaczysz może coś zdumiewającego. Może rozpoznajezsz to miejsce, gdzie nakręcono  część zdjęć do niego? To Dolina Śmierci... W kontraście do przesłania tego tekstu, jest dla mnie w swej wymowie czymś niezwykłym.

Ile razy w życiu przychodzi nam w tej "Dolinie Śmierci" się znaleźć?

Przyleciał, ale nic nie powiedział... zapytałem: kim Jesteś? a on mi tego linka napisał...:)
https://www.youtube.com/watch?v=xCRTaqNXwUQ
I nic więcej mówić nie musiał...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

128

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
luc napisał/a:

Starr - jesteś jak Hitchcock....

Nie no... aż taki gruby nie jestem... smile

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

129

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:

Nie będę uprzedzał faktów, ale jedno mogę zdradzić: te zdarzenie i ich emocje nigdy nie były przedmiotem moich terapii... po prostu uznawana były za pośrednie. Moje dzieciństwo dla psychologów kończyło się na pójściu do szkoły podstawowej, a potem był skok o siedemnaście, osiemnaście lat... Może dlatego te wpisy są tak bardzo emanujące moimi emocjami... tymi złymi i dobrymi wink

Dość zastanawiające dlaczego nie dostrzegają tego continuum. Mam jednak nadzieję, że nawet pomijając te, moim zdaniem znaczące dla konstytuowania się Twojej osobowości lata, terapeuci potrafią Ci skutecznie pomóc.

Jeśli chodzi o Eltona Johna, to są piosenki, które zdecydowanie wolę w innej aranżacji i w wykonaniu innych artystów. Na przykład ta: https://youtu.be/D9AFMVMl9qE
Urzekła mnie jej słodycz i naturalność ;-)

Niech będzie miłym pożegnaniem dzisiejszego dnia dla wszystkich.

PS Starr, jeśli coś Ci zgrzyta z muzyką, daj znać, proszę. Będę proponować coś stosowniejszego.

130

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Heh, chciałoby się "wejść w głowę" takiej osoby... Jak rozpoznać kogoś, kto potencjalnie jest zdolny do czegoś takiego? Kogoś, dla kogo kilka lat - można chyba tak powiedzieć - miłości do drugiej osoby nie stanowi najmniejszej przeszkody w przekreśleniu tego wszystkiego dla kilku minut przyjemności? A przy czym NIC wcześniej nie sygnalizuje skłonności do psychopatii, jakieś innej psychopatologii, ktora by to wyjaśniała. Wstrząsające jest tu dla mnie zestawienie: z jednej strony, coś absolutnie bezcennego - miłość dwojga młodych ludzi - wszystko to co dzieje się między nimi w sferze uczuciowej - a z drugiej strony widok takiej osoby yebiącej się na pieska z kimś z kim nawet wcześniej nie tworzyła żadnej relacji uczuciowej. Mi tu "mózg staje" i nie wie co robić.... Nie tego nie wyjaśnia oczywista tu: "młodość i głupota". To musi być jakiś rozpoznawalny, wbudowany w psychikę schemat niezależny od wieku.

Starr - czy znalazłęś jakieś rozwiązanie? Oczywiście nie odpowiadaj jeśli będzie "w następnych odcinkach".

Nie wiem czy w tym wypadku był jakiś schemat. Rodzice Ann, jej ojciec, gdy się urodziła miał ponad pięćdziesiąt lat Zanim pobrał się z jej mamą, owdowiał i kilka lat był samotny. Z wcześniejszego małżeństwa miał dwoje dzieci, ale różnica wieku była pomiędzy Ann a jej przyrodnim rodzeństwem prawie 25 lat. Kontakty utrzymywali bardzo dobre ze sobą i Ann traktowała była jako rodzina. Mama sporo młodsza, ale w momencie narodzin Ann miała 35-36 lat. Bardzo dobre, spokojne, kochające się małżeństwo... Może kolejne wpisy coś wyjaśnią....

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

131

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Piotr Introwertyk napisał/a:

myślę że każdy za nas interpretuje sobie działania innej osoby na swój sposób - np tu myślimy że Ann była taka niezmiernie zakochana i nie możemy pojąć dlaczego W ZWIĄZKU z tym zdradziła. Ale popełniamy błąd bo nie wiemy czy naprawdę była zakochana.  Ona ma swój świat w głowie którego nie znamy.  Oczywiście nie usprawiedliwiam jej ale z jej punktu widzenia sprawa mogła wyglądać zupełnie inaczej.  Niestety.  Dlatego tak mi zależy aby spotkać kobietę  która nie będzie miała problemów z wypowiadaniem tego co myśli.

Jak długo szukasz?

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

132

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
aurora borealis napisał/a:

/.../

Pośpiewamy? ;-)))
https://youtu.be/Hpd85qcqGWU

A czy jest na sali lekarz!  smile

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

133

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Archerro napisał/a:
Olinka napisał/a:
luc napisał/a:

Starr - jesteś jak Hitchcock....

Prawda? Zwykle nie czytuję historii z tego działu, a tym razem wciągnęłam się i czekam co będzie dalej smile.

He, he...Mam tak samo.
Starr idealnie dzielisz tą opowieść na odcinki zostawiając mocne cliffhangery.
Jeszcze trochę, a przed kolejnym odcinkiem powinien pojawiać się spot: "Previously on Incredible Starr's Story ..."
Kurczę, potrafisz musnąć wrażliwe struny.

Pozdrawiam. wink

Również Pozdrawiam... Tajemnica jest w tym, że przygotowałem wcześniej schemat i brudnopis... smile

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

134

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:

Przyleciał, ale nic nie powiedział... zapytałem: kim Jesteś? a on mi tego linka napisał...:)
https://www.youtube.com/watch?v=xCRTaqNXwUQ
I nic więcej mówić nie musiał...

Ach tak! ;-) On jest dość małomówny...

Po raz pierwszy spotkałam Szemkela u Herberta. Byłam w głębokiej depresji, a on otworzył przede mną wrota angelologii i porwał ze sobą na swych popielatych skrzydłach:

Siódmy anioł
jest zupełnie inny
nazywa się nawet inaczej
Szemkel
to nie co Gabriel
złocisty
podpora tronu
i baldachim
ani to co Rafael
stroiciel chórów
ani także Azrael
kierowca planet
geometra nieskończoności
doskonały znawca fizyki teoretycznej
Szemkel
jest czarny i nerwowy
i był wielokrotnie karany
za przemyt grzeszników
między otchłanią
a niebem
jego tupot nieustanny
nic nie ceni swojej godności
i utrzymują go w zastępie
tylko ze względu na liczbę siedem
ale nie jest taki jak inni
nie to hetman zastępów
Michał
cały w łuskach i pióropuszach
ani to co Azrafael
dekorator świata
opiekun bujnej wegetacji
ze skrzydłami jak dwa dęby szumiące
ani nawet to co
Dedrael
apologeta i kabalista
Szemkel Szemkel
? sarkają aniołowie
dlaczego nie jesteś doskonały
malarze bizantyńscy
kiedy malują siedmiu
odtwarzają Szemkela
podobnego do tamtych
sądzą bowiem
że popadliby w herezję
gdyby wymalowali go
takim jak jest
czarny nerwowy
w starej wyleniałej aureoli

Cieszę się, że go poznałeś, Starr :-)

135

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
weronka44 napisał/a:

Panowie, nie mogę was czytać. Bo mi żal. I czuję zazdrość.  Wy chyba nie jesteście reprezentatywną próbką populacji. Skąd się tacy bierzecie? smile
Serce ściska mi się gdy czytam o tym jak potrafi czuć mężczyzna. Bo wyobraźnia podsuwa obraz byłego zakochanego w innej...

Weronka, żaden wrażliwiec nie pozwolił by sobie na skazanie partnerki na przezywanie takiego piekła... Trzeba być pozbawionym całkowicie empatii. Przykro mi, że trafiłaś na takiego właśnie znieczulonego...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

136

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Sponiewierana napisał/a:

/.../
Plejada mężczyzn na forum powiększa się. I cieszy moje zmysły.  Brakuje mi tu jeszcze do kompletu Kosmicznego... Mam jednak pewność, że zasiada wespół z nami co wieczór by wybrać się z Autorem wątku w podróż...

nie wiem czy to będzie bezpieczne, ale pogrzeb trochę w wątku "cichyfacet" ... ostatnie wpisy... wink

Sponiewierana napisał/a:

Starr... Będziemy czekać. Ja, mój miś i moje łzy... Liczę, że otrzesz je z moich policzków, bo chcę stamtąd wyjść- z tamtego domu... Nie widzieć tamtego obrazu ...

Pewnie już doczytałaś... tez miałem swoje łzy i swojego misia... Teraz już proszę bardzo ładnie: proszę nie płakać, po każdej burzy wychodzi słońce... smile

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

137

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Dziś myślałem o tym wątku. Niestety, byłem w samochodzie i w efekcie minąłem skręt w ulice z przychodnią gdzie chciałem wpaść.
No problem, pojechałem kawałek dalej i skręciłem w inną prowadzącą do celu, ale znowu zacząłem myśleć o tym wątku... no i niestety skręciłem odruchowo w lewo czyli do banku, gdzie często jeżdżę z tej ulicy. F*ck. Czytanie wątku Starra zwiększa mi ostatnio zużycie paliwa...

[joke]Byłem dzisiaj u mojego ubezpieczyciela zapytać, czy ma jakąś polisę OC, na wypadek skutków pisania na pewnym forum. Obiecał do jutra przygotować ofertę... [/joke]

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

138

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Przyszłość napisał/a:

/.../
Starr,
Potrzebowałam chwili żeby zastanowić się nad Twoimi słowami. Zastanawiłam się, czy MUSIMY, albo POWINNIŚMY, albo MOŻEMY, albo czy WARTO jakiekolwiek emocje ze swojego życia "utylizować".
Wierzysz w przeznaczenie i w to, że nic nie dzieje się przypadkiem?
Ja nie wiem, jakie jest moje przeznaczenie, ale może właśnie na tym polega cała zabawa, aby je odkryć, odgadnąć, czasami spróbować oszukać :-).
Może wydarzenia, które nas spotykają, a których nie rozumiemy mają nas gdzieś zaprowadzić? Może tylko nie widzimy jeszcze pełnego obrazu naszego przeznaczenia.
Może Ty właśnie poprzez spisywania tutaj swojej historii stajesz się obserwatorem swojego życia. Może to, że próbujesz je opisać, sprawia, że poszerzasz swoją świadomość, zaczynasz rozumieć leitmotivy swojego życia, dostrzegasz, co doprowadziło do czego i dlaczego tak się stało. Może dopiero teraz odrabiasz lekcje i dopiero dostrzegasz jak się potykałeś i upadałeś, albo jak kręciłeś się w miejscu kompletnie czegoś nieświadomy.
Tylko może zamiast "utylizacji" daj sobie przyzwolenie na własną bezsilność i zaakceptuj swoje zdrętwienie.

Nie potrzebne są niektóre emocje, które dotyczą ludzi z którymi przez ten cały czas nie mieliśmy kontaktu. Wiele osób z mojej opowieści nie żyje. Po co pielęgnować emocje wobec nich? Zgadzam się, że przypadek nie istnieje. Dość dużo razy w moim życiu sam się o tym przekonałem. A przeznaczenie jakie mamy i tak nas nie ominie, niezależnie co zrobimy. Lepiej go nie znać. Zacząłem pracę z energiami, emocje siedzące we mnie jeszcze, te nie przerobione mnie blokują. To jest moja forma autoterapii. Uznałem, że może kiedyś zajrzy tu osoba będąca w dylemacie, którą drogę wybrać. Może przeczyta i może się zastanowi... Może uda się uniknąć chociaż jednej takiej tragedii...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

139

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Krejzolka82 napisał/a:

A tak to na początku chyba powinnam się przywitać z Autorem wątku.
Więc witam Cię Starr.
Jak napisałam wcześniej nie będę komentować Twojego wątku tylko będę sobie go czytała.
P.S. Witam się z Gospodarzem, ponieważ wprosiłam się tutaj i nie zamierzam się wypraszać:)))

Witam serdecznie Krejzolka82, to dom otwarty, wszyscy są mile widziani wink Rozgość się proszę i czuj się jak u siebie na wątku... smile

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

140

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
aurora borealis napisał/a:
starr napisał/a:

Przyleciał, ale nic nie powiedział... zapytałem: kim Jesteś? a on mi tego linka napisał...:)
https://www.youtube.com/watch?v=xCRTaqNXwUQ
I nic więcej mówić nie musiał...

Ach tak! ;-) On jest dość małomówny...

Po raz pierwszy spotkałam Szemkela u Herberta. Byłam w głębokiej depresji, a on otworzył przede mną wrota angelologii i porwał ze sobą na swych popielatych skrzydłach:

/.../
Cieszę się, że go poznałeś, Starr :-)

Jestem numerologiczna siódemką smile

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

141

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
aurora borealis napisał/a:
starr napisał/a:

Nie będę uprzedzał faktów, ale jedno mogę zdradzić: te zdarzenie i ich emocje nigdy nie były przedmiotem moich terapii... po prostu uznawana były za pośrednie. Moje dzieciństwo dla psychologów kończyło się na pójściu do szkoły podstawowej, a potem był skok o siedemnaście, osiemnaście lat... Może dlatego te wpisy są tak bardzo emanujące moimi emocjami... tymi złymi i dobrymi wink

Dość zastanawiające dlaczego nie dostrzegają tego continuum. Mam jednak nadzieję, że nawet pomijając te, moim zdaniem znaczące dla konstytuowania się Twojej osobowości lata, terapeuci potrafią Ci skutecznie pomóc.

Jeśli chodzi o Eltona Johna, to są piosenki, które zdecydowanie wolę w innej aranżacji i w wykonaniu innych artystów. Na przykład ta: https://youtu.be/D9AFMVMl9qE
Urzekła mnie jej słodycz i naturalność ;-)

Niech będzie miłym pożegnaniem dzisiejszego dnia dla wszystkich.

PS Starr, jeśli coś Ci zgrzyta z muzyką, daj znać, proszę. Będę proponować coś stosowniejszego.

Jest cudowna Auroro, naprawdę... Bardzo Ci dziękuję imputowany nadwrażliwcu....(o takiej jeszcze nie słyszałem, ale skoro sama się tak nazwałaś, to nie pozostaje mi nic innego, jak tylko to zaakceptować...:) )  Jako małą dygresję napiszę w następnym wątku, o moim stosunku do muzyki... dobrze?

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

142

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:

/.../
- Ann jest bardzo chora?
- ciekawe na co?
- ma zapalenie mózgu?
/.../

Może podłapała wirusa herpex drogą płciową - gość był odporny ona nie...

Niezła karma...

143

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:

Nie potrzebne są niektóre emocje, które dotyczą ludzi z którymi przez ten cały czas nie mieliśmy kontaktu. Wiele osób z mojej opowieści nie żyje. Po co pielęgnować emocje wobec nich? Zgadzam się, że przypadek nie istnieje. Dość dużo razy w moim życiu sam się o tym przekonałem. A przeznaczenie jakie mamy i tak nas nie ominie, niezależnie co zrobimy. Lepiej go nie znać. Zacząłem pracę z energiami, emocje siedzące we mnie jeszcze, te nie przerobione mnie blokują. To jest moja forma autoterapii. Uznałem, że może kiedyś zajrzy tu osoba będąca w dylemacie, którą drogę wybrać. Może przeczyta i może się zastanowi... Może uda się uniknąć chociaż jednej takiej tragedii...

Starr,
Niektóre emocje nie tyle nie są potrzebne, co są przez nas niepożądane, bo odbierane negatywnie i sprawiające ból. Ale one też nas kształtują doprowadzają do pewnego punktu, w którym możemy przyjrzeć się sobie, swojemu życiu, swojemu...przeznaczeniu.

I masz rację, że nie warto ich pielęgnować - warto im się przyjrzeć, przepracować, zaakceptować i pozwolić pójść dalej zamiast "utylizować".

144

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Niezła karma...

Rany, znowu ta karma ;-)

145

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Auroro, proszę o wybaczenie, ale dzisiaj nie napisałem nic o moich preferencjach muzycznych. To ostatni taki emocjonalny wpis i przyznam się, że chciałem już pozbyć się tych emocji... Nie znalazłem punktu zaczepienia, by zrobić muzyczną wstawkę. Obiecuję następny wpis zacząć od "zaległości"

Maturę jakoś zdałem i o dziwo nawet z niezłym wynikiem, chociaż w głowie miałem karuzelę emocji i problemy z koncentracją. Ann nie przystąpiła do matury w maju, ale zdała ją w sesji wrześniowej-poprawkowej. Tamten nie zdawał i zniknął z mojej świadomości. Na potrzeby tego wpisu starałem się go jakoś namierzyć? na próżno. Nie ma go na GL, NK ani FB.
Pod koniec maja, po ceremonii rozdania świadectw maturalnych koleżanka zaprosiła do siebie wszystkich ?absolwentów? na oblewanie matury tego samego dnia wieczorem. Podobno miał być bal, ale w sytuacji, wynikła, wszyscy stwierdzili, że to bardziej będzie odpowiednie, bo na bal ja na pewno nie przyjdę. Skoro miało nie być Ann i tamtego, to poszedłem. Opijanie matury bardziej przypominało stypę? Dotarło do mnie, że byłem tak zaślepiony swoja miłością, że nie dostrzegałem jak wiele osób było nam przychylnych, jak bardzo byliśmy obserwowani, jako ?wzór klasowej miłości? Owszem, tworzyły się inne pary, ale po krótszym bądź dłuższym czasie rozpadały się. Dowiedziałem się, bo tamten się pochwalił swoim, a oni przekazali pozostałym, jaki to on był sprytny, uśpił starra, a potem zaliczył bez problemów Ann. Nos i wstrząs mózgu wytłumaczył tym, że poślizgnął się na rzygach i wywalił na szafkę? Pokazałem kostki na prawej dłoni i się uśmiechnąłem? chłopaki też. Ann w stanie szoku, tamten wysłał taryfą do domu. Ponieważ miała straszne dreszcze, położyła się i straciła kontakt z rzeczywistością. W nocy siedziała przy niej, jej mama i z majaków dowiedziała się co się stało. Rano następnego dnia, po wyjściu lekarza od Ann zadzwoniła do mojej matki pytając się o mój stan i powiedziała co się wydarzyło?
Zacząłem się rozklejać? podeszła Ala, przytuliła mnie i powiedziała, ze cały czas bardzo zazdrościła Ann i jest gotowa zająć jej miejsce w moim sercu. Ale moje serce było wtedy zamienione w sopel lodu.  Ala była klasową pięknością, niedostępna dla wszystkich, wyniosła i inteligentna. Zawsze kręcił się przy niej ktoś ze starszych klas. Takich wolała, a na nas nie zwracała uwagi. Podświadomie wiedziałem, że to co dla innych było by wymarzoną sytuacją, dla mnie jest teraz zabronione. Odwzajemniłem przytulenie i odpowiedziałem, że miejsce Ann pozostanie pustynią w moim sercu, ale zanim je wysuszę, nie będę mógł przygotować miejsca dla nikogo. Niech nie czeka?
Ala po czterech latach wyszła za mąż za majstra z budowy na której pracowała i jak dotarły do mnie wieści o niej, to doczekali się czwórki potomstwa?
Wróciłem do domu. Do lipca nie było co robić? Zabrałem się za pakowanie przeszłości do kartonu.
Wpadały jak leci, negatywy, odbitki, listy, kartki, prezenciki, książki taśmy magnetofonowe, płyty, kasety, piżama, swetry, ręczniki, kosmetyki? Nawet nie wiedziałem, że tyle tego jest u mnie w domu. Rano miałem wszystko spakowane. Zadzwoniłem do Ann. Odebrała jej mama, powiedziałem, że za godzinę będę z rzeczami? jeżeli śpi, to niech jej nie budzi?
Nie dzwoniłem do drzwi, tylko delikatnie zapukałem. Otworzyła jej mama? była cała zapłakana, ale jak mnie zobaczyła to się przestraszyła? Zasłoniła rękami usta i tylko wyszeptała: ?O boże?? Przywitałem się z nia i zacząłem od razu zegnać. Ann chyba jednak już nie spała, bo spytała się kto przyszedł?
- nikt?
- nie kłam, wiem, że to starr?
- no dobrze, starr
- starr, choć!?.
- nie powinnaś jeszcze przyjmować gości
- jak nie wejdzie do pokoju, to ja wstaję? starr zaczekaj!
Mama pozwoliła mi wejść?
Ann spojrzała na mnie i tak samo jak jej matka, zasłoniła usta dłońmi? ?O boże?? co ci się stało!?
- dostałem pazurami?
Kiedyś czytałem książkę ?Egipcjanin Sinuhe? i tam było zdanie które zapamiętałem i czasami cytowałem Ann. Wtedy się z tego śmialiśmy? ?miłość jest jak kocia łapa delikatna, miękka? ciepła? ale zgubiony jest ten, który zapomni, że tam czyhają ostre pazury...?
Ann zaczęła płakać i momentalnie wparowała mama i chciała mnie już wyprosić, ale Ann nie pozwoliła?
- przyszło moje lekarstwo, a ty chcesz je zabrać! Starr zostań jeszcze? proszę?
- nie jestem lekarstwem? sam potrzebuję lekarstwa?
- a co masz w tym pudle?
- to co zostało po nas, bo od tamtego dnia są już tylko ty i ja? Zabiłaś mnie, moje uczucia, zabiłaś nas?
postawiłem pudło na podłodze...
- trzeba było się nie upijać! Obiecywałeś!
- nie upiłem się? tamten dosypał mi coś na sen do herbaty? Ale to nie ważne teraz.
-COOOOO!!!! mnie powiedział, że się upiłeś...
Zacząłem się rozklejać i nawet na rękę mi było, że matka ponownie wparowała?
- zdrowiej Ann?
Wróciłem do domu? To było niesamowite, ale martwe moje serce ponownie krwawiło a w głowie układał się jakiś plan zemsty?
Wziąłem swój kodeks i zacząłem wypełniać kolejne strony:
    - Nigdy nie płacić za seks
    - Na okręgu uczuć, miłość jest na 360 stopniu? nienawiść na 259? Cienka granica pomiędzy nimi jest przekraczalna? Nigdy jej nie przekraczać...

Depresja dopadła mnie niespodziewanie. Świat zaczął być szary?  Nie miałem na nic ochoty, nawet na odbieranie telefonów. Z reguły dzwoniła Ann, a z nią rozmowy dobijały mnie jeszcze bardziej.
Na początku lipca były egzaminy na studia. Wybrałem politechnikę. Matmę jakoś zaliczyłem, fizyka została uwalona, angielski uwalony? W sumie nie obchodziło mnie to? We wrześniu były jeszcze poprawkowe tyle, że punkty za maturę straciłem...
Podnosić zacząłem się od ?przypadkowego? trafienia na dyskotekę? Zmusiłem się żeby wyjść z domu, zaczepiły mnie jakieś dwie dziewczyny i zapytały o najbliższą ? nie wiedziałem gdzie jest, więc dołączyłem do nich w poszukiwaniach. Pewnie nie byłem wymarzonym kompanem dla nich, ale stało się, że wszyscy we trójkę trafiliśmy po dyskotece do mnie? Dziewczyny były otwarte na różne doznania i zostały u mnie kilka dni? Nadrobiłem zaległości w seksie, moja kondycja psychiczna zaczęła się podnosić z doła, ego pomału wzrastało? początkowo miałem jeszcze jakieś skrupuły, ale potem już poleciało?
Wyczesywałem na dyskotekach tylko ?rozrywkowe? panienki, a jak nie spotkałem żadnej, to szedłem na dworzec? Zawsze trafiła się jakaś giganciara. Zacząłem poznawać smak alkoholu i nawet go lubić?  Zabawa moja zatrzymała się na kilka dni we wrześniu, na egzaminy, ale te również uwaliłem?
Potem wróciłem szybko do ?radosnych doznań?? W międzyczasie zaczęły kończyć mi się pieniądze zostawione przez matkę. Wyjechali na placówkę. Nie było wyjścia, trzeba było pójść do pracy? Ale wieczory były zawsze wolne. W dyskotekach nastąpiła zmiana wiekowa, bo małolaty były w domach i chodziły do szkoły. Moje preferencje się nie zmieniły. Wiek przestawał mieć znaczenie? Opamiętanie przyszło w momencie, gdy obudziłem się, a obok mnie spała kobieta, która mogła być chyba w wieku mojej matki? wstałem, a za oknem topniał śnieg? Poszedłem do łazienki, spojrzałem w lustro? białka czerwone, ale tęczówki były szare...
No starr? zdradziłeś chyba samego siebie?

cdn...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

146

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
EXTRA_terrestrial napisał/a:
starr napisał/a:

/.../
- Ann jest bardzo chora?
- ciekawe na co?
- ma zapalenie mózgu?
/.../

Może podłapała wirusa herpex drogą płciową - gość był odporny ona nie...

Niezła karma...

Będzie w następnym wpisie wytłumaczenie jej choroby, i nie jest to choroba wirusowa...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

147

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Przyszłość napisał/a:

Starr,
Niektóre emocje nie tyle nie są potrzebne, co są przez nas niepożądane, bo odbierane negatywnie i sprawiające ból. Ale one też nas kształtują doprowadzają do pewnego punktu, w którym możemy przyjrzeć się sobie, swojemu życiu, swojemu...przeznaczeniu.

I masz rację, że nie warto ich pielęgnować - warto im się przyjrzeć, przepracować, zaakceptować i pozwolić pójść dalej zamiast "utylizować".

Użyłem słowa "utylizacja" jako proces przetwarzania odpadów na surowce, a nie jak potocznie się uważa, że to zniszczenie. Przetworzenie w sensie jakim Wymieniłaś: przepracować, zaakceptować smile

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

148

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Dobry wieczór Wszystkim.

Jako, że pisałam już , że nie będę komentować (na razie ) głównego wątku ,to tylko się przywitam:)

Starr Ty tylko pisz:)

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

149

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Krejzolka82 napisał/a:

Dobry wieczór Wszystkim.

Jako, że pisałam już , że nie będę komentować (na razie ) głównego wątku ,to tylko się przywitam:)

Starr Ty tylko pisz:)

piszę i piszę... smile Powitać smile

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

150

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Może nie powinnam zadawać tutaj tego pytania(bo to nie mój wątek-więc mam nadzieję, że Autor wątku mi wybaczy:)). Pare razy tutaj pisaliście na temat "karmy". Wierzycie, że faktycznie coś takiego, jak karma istnieje?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

151 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-26 02:13:39)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Starr,

Z równą ciekawością będę czekać na Twoje słowa jak i na muzykę.
Pamiętaj jednak, że w ten sposób odsłonisz przed nami kształty Twego JA, tak, jak pewnego poranka, rzeźbiarz zdzierając tkaninę, przedstawia światu efekt swej wielomiesięcznej pracy...

Z każdym napisanym zdaniem, z każdym dźwiękiem, który płynie z Twego wnętrza, tworzy się obraz, którego detale tak pieczołowicie kreślisz...


Skąd bierzesz odwagę???


starr napisał/a:

Poszedłem do łazienki, spojrzałem w lustro? białka czerwone, ale tęczówki były szare...
No starr? zdradziłeś chyba samego siebie?

"Ty, który widzisz wszystko w kolorze swych oczu
I stajesz syty świata - na granicy rzęs..."

https://youtu.be/ohWq6KC21EI

152

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Krejzolka82 napisał/a:

Może nie powinnam zadawać tutaj tego pytania(bo to nie mój wątek-więc mam nadzieję, że Autor wątku mi wybaczy:)). Pare razy tutaj pisaliście na temat "karmy". Wierzycie, że faktycznie coś takiego, jak karma istnieje?

Witaj Krejzolko,

Ja w karmę nie wierzę.

Gdybym wierzyła w jej złowróżbną moc musiałabym popełnić samobójstwo, bo nigdy nie udałoby mi się "odpracować zła, którego sama byłam przyczyną, i które ciągnie się razem z historią mojej rodziny.

153 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-03-26 02:12:52)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
aurora borealis napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Może nie powinnam zadawać tutaj tego pytania(bo to nie mój wątek-więc mam nadzieję, że Autor wątku mi wybaczy:)). Pare razy tutaj pisaliście na temat "karmy". Wierzycie, że faktycznie coś takiego, jak karma istnieje?

Witaj Krejzolko,

Ja w karmę nie wierzę.

Gdybym wierzyła w jej złowróżbną moc musiałabym popełnić samobójstwo, bo nigdy nie udałoby mi się "odpracować zła, którego sama byłam przyczyną, i które ciągnie się razem z historią mojej rodziny.

Cześć Auroro:)

Mi to pytanie przyszło na myśl, przed chwilą czytając ten wątek, gdyż kilka osób pisało"karma..."
Ja nawet nigdy nie zastanawiałam się nad takim czymś, jak karma, chociaż mój ex lubował się w filozoficznych książkach typu Osho.
Kiedyś próbowałam nawet jedną przeczytać(ale nawet nie pamiętam czy ją dokończyłam, a jeżeli nawet to z wielkim trudem:))

A co do karmy, to nie mam pojęcia, może jest a może nie ma. Może to głupi przykład, ale to jest tak samo jak z horoskopem i wróżbami, jedni wierzą a drudzy nie, a trzeci ( tak jak ja) niby nie wierzą a jednak wierzą:) ale tak naprawdę nie wierzą:)))))))

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

154 Ostatnio edytowany przez starr (2015-03-27 00:19:10)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Zacząłem wychodzić z nałogu imprezowania, a pomagał mi w tym sąsiad, Voytek. Rok młodszy ode mnie, ale zawsze była między nami nić porozumienia. Zaczął wpadać na partyjkę garibaldki i na fajkę. Partyjki czasami trwały przez cały wieczór, co było mi na rękę, że nie ciągnie mnie do wyjścia z domu. Wspomniałem o nim, bo będzie jeszcze obecny w mojej opowieści. Ja pracowałem na budowie i były, szczególnie takie dni, w środku miesiąca, że za dużo roboty nie było. Wróciłem do czytania? W ręce wpadł mi jakiś periodyk a w nim była opisana ?Księga Przemian I Cing? Czytałem i czytałem? w końcu wybrałem sobie trzy monety, nosiłem je w kieszeni przez chyba dwa tygodnie, aby przeszły moimi wibracjami i któregoś wieczoru zrobiłem wgląd w przyszłość dla siebie. Nie pamiętam który heksagram wyszedł, ale znaczenie było jasne: muszę zmienić pracę, a pomiędzy jedną, a drugą zrobić sobie wycieczkę poza miasto, na dłuższy czas? No i zacząłem działać zgodnie z wróżbą. Złożyłem wypowiedzenie. Trochę było z tym problemów, bo jak zwykle w takich wypadkach okazało się, że jestem niezastąpiony, ale w ostateczności w czerwcu już byłem wolny.

Spakowałem plecak, wziąłem namiot i wyjechałem na Mazury. Czerwiec był jeszcze miesiącem spokojnym, ale w ośrodku wypoczynkowym w którym się zatrzymałem było pole namiotowe, a na nim stało już kilka?  Opłaciłem pobyt na dwa tygodnie i się rozstawiłem na tym polu. W dniu przyjazdu był wieczorek taneczny, to się na nim zjawiłem. Towarzystwo raczej mocno starsze, ale po jakimś czasie zjawiła się dziewczyna, a mnie zamurowało? Burza rudych, kręconych włosów i zielone oczy? Podszedłem i zaprosiłem do tańca? No i tańczyliśmy do końca? Ona wychodziła co jakiś czas sprawdzić, czy dziecko spokojnie śpi. Okazało się, że jest cztery lata starsza, rozwiedziona, ma trzyletniego syna i jest z tego samego miasta co ja. Nie dość, że tańczyło się nam dobrze, to gadało się nam jeszcze lepiej. Po skończeniu wieczorka tanecznego, gadaliśmy jeszcze siedząc przed moim namiotem do czasu, aż nas poranne komary nie przepędziły.   Potem nie rozstawaliśmy się praktycznie przez całe dnie, ale na noce rozchodziliśmy się do ?siebie?
Sam w którymś momencie ze zdziwieniem uświadomiłem sobie, że jeszcze nie zaproponowałem jej nocy w namiocie. Chyba byłem wyleczony?
Zastanawiałem się, czy nie ?spalę? znajomości i tu przyszła mi Marysia, bo tak miała na imię, z pomocą? Sama zaproponowała, ale nie było innego wyjścia jak u niej w domku? Zastosowałem metodę: najpierw ona, potem ona i jeszcze raz, ona. Potem ona postarała się, żebym nie czuł się wykorzystany?
Rano zapytała mnie, czy mam wobec niej jakieś zamiary? Już miałem i miałem śmiałość jej to powiedzieć? chciałem z nią być, tym bardziej, że była pierwszą kobietą, która pokazała mi swoją zaradność, zorganizowanie i mądrość życiowa, pomimo młodego wieku.  W trakcie którejś z rozmów dopytałem się, o powód jej rozwodu, a była to chroniczna niewierność małżonka. Moje serce topniało i stawało się gotowe do nowego uczucia, choć jego część została wysuszona na pustynię...
Wracaliśmy z Mazur razem i znajomość kontynuowaliśmy, choć spotkania możliwe były tylko w soboty i niedziele. Marysia mieszkała jeszcze z ex i jego matką, ale z synem mieli osobny pokój. Własne mieszkanie miała dostać za kilka miesięcy. Staliśmy się oficjalnie parą. Matka po powrocie z placówki poznała Marysię, ale jak to miała w zwyczaju całkowicie jej nie akceptowała. Ja znalazłem pracę w biurze projektów i wolny czas spożytkowałem na kursy prawa jazdy, spawania gazowego i naprawy sprzętu radiowo-telewizyjnego?
Na spotkanie w którąś sobotę, na dwa, trzy tygodnie przed jej wyprowadzką do nowego domu Marysia przyszła już lekko wstawiona. Powiedziała, ze ma przydział podpisany, i musiała wprowadzić ekipę do remontu? Mieliśmy iść na obiad, a potem do kina. Do obiadu zamówiła jeszcze wino i w jego trakcie rozmawialiśmy, ale ta rozmowa była jakaś dziwna. W końcu język zaczynał się jej coraz bardziej plątać? Opowiadała jakieś dziwne historie z życia swojego exa, aż w końcu przyznała się, że z nim sypia?
W moje serce ponownie wbił się sopel lodu? Po raz drugi zostałem zdradzony?

cdn...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

155

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Przywitanko:)))))))

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

156

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Krejzolka82 napisał/a:

Przywitanko:)))))))

A! Powitać! smile)))))))

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

157

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Przywitam się i ja.
Widzę, że Hitchcock (ale nie taki gruby wink) nieco uspokaja (mimo wszystko) emocje.

158

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
luc napisał/a:

Przywitam się i ja.
Widzę, że Hitchcock (ale nie taki gruby wink) nieco uspokaja (mimo wszystko) emocje.

Hitchcock jak Hitchcock ale ja nie mogę się doczekać kontynuacji wątku a'la dr House...

159

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Hitchcock jak Hitchcock ale ja nie mogę się doczekać kontynuacji wątku a'la dr House...

No co Ty? Hitchcock jest nieśmiertelny wink
A gdzie to podobieństwo do House'a?
Cuś przegapiłam?

160

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
EXTRA_terrestrial napisał/a:
luc napisał/a:

Przywitam się i ja.
Widzę, że Hitchcock (ale nie taki gruby wink) nieco uspokaja (mimo wszystko) emocje.

Hitchcock jak Hitchcock ale ja nie mogę się doczekać kontynuacji wątku a'la dr House...

A przepraszam możesz wyjaśnić, czemu wątek a'la dr House (ja jakaś niekumata jestem widocznie)?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

161 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-27 00:56:27)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Melduję się i ja ;-)
Dobry wieczór!

Starr,

Czytając dziś kolejny fragment Twojej opowieści, zdałam sobie sprawę, że stale na coś czekam. Na szczęście czekanie to wcale nie jest nieprzyjemne.
Otóż, czekam na to, aby dwie ścieżyny, którymi biegnie ta historia złączyły się w jeden dukt. Ścieżyna zasnuta smugą cienia i ta druga - jasna - której nie daje się ukryć pod korcem.

I pomyślałam o takim miejscu nieopodal Warszawy, gdzie Bug spotyka się z Narwią i zgodnie wpadają do Wisły ;-)
http://pikefinder.pl/images/news/bug_do_narwi-pikefinder-800q100.jpg

O tak! Na coś takiego czekam z nadzieją i ufnością, bo to Twoje wewnętrzne światło przebija się przez mrok...
Wielkie dzięki za kolejny "górski" etap tego wyścigu po Twoje uzdrowienie... Niech z całych sił pomaga Ci w tym ta pani:
https://youtu.be/C8QJmI_V3j4

162

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Krejzolka82 napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:
luc napisał/a:

Przywitam się i ja.
Widzę, że Hitchcock (ale nie taki gruby wink) nieco uspokaja (mimo wszystko) emocje.

Hitchcock jak Hitchcock ale ja nie mogę się doczekać kontynuacji wątku a'la dr House...

A przepraszam możesz wyjaśnić, czemu wątek a'la dr House (ja jakaś niekumata jestem widocznie)?

Nie ma lekko. Same sobie zgadnijcie :-)

163

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
EXTRA_terrestrial napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Hitchcock jak Hitchcock ale ja nie mogę się doczekać kontynuacji wątku a'la dr House...

A przepraszam możesz wyjaśnić, czemu wątek a'la dr House (ja jakaś niekumata jestem widocznie)?

Nie ma lekko. Same sobie zgadnijcie :-)

Nie bądź taki!
Jak kobiety Cię proszą o wyjaśnienie, toż to przecież możesz być rycerski i wytłumaczyć:)

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

164

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Nie ma lekko. Same sobie zgadnijcie :-)

Już się tak nie daj prosić wink
Na dziś mam dość zagwozdek.

165

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Okazuje się że Ann była chora już wcześniej. Jeśli to nie zapalenie mózgu...  Niektóre choroby mózgu osłabiają samokontrolę. Uszkodzenia istoty białej separujące ciało migdałowate od płatów czołowych mogą zmniejszać lęk przed ryzykiem,  przy czym nie dawać innych zaburzeń funkcji poznawczych. Znam historię prawnika, który zdążył załatwić sobie kochankę, potem strzelić dziecko, potem podejmować się szemranych interesów. W końcu okazało się, że trudny do zidentyfikowania proces chorobowy niszczy mu połączenia płatów czołowych z resztą mózgu... Musiał trwać wiele lat i zaczął się wtedy, gdy zaczęły się jego zdrady.

166

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Okazuje się że Ann była chora już wcześniej. Jeśli to nie zapalenie mózgu...  Niektóre choroby mózgu osłabiają samokontrolę. Uszkodzenia istoty białej separujące ciało migdałowate od płatów czołowych mogą zmniejszać lęk przed ryzykiem,  przy czym nie dawać innych zaburzeń funkcji poznawczych. Znam historię prawnika, który zdążył załatwić sobie kochankę, potem strzelić dziecko, potem podejmować się szemranych interesów. W końcu okazało się, że trudny do zidentyfikowania proces chorobowy niszczy mu połączenia płatów czołowych z resztą mózgu... Musiał trwać wiele lat i zaczął się wtedy, gdy zaczęły się jego zdrady.

Jednak jesteś rycerski:))) Dziękuję.

A skąd Ty wiesz, że Ann była chora wcześniej?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

167

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Krejzolka82 napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Okazuje się że Ann była chora już wcześniej. Jeśli to nie zapalenie mózgu...  Niektóre choroby mózgu osłabiają samokontrolę. Uszkodzenia istoty białej separujące ciało migdałowate od płatów czołowych mogą zmniejszać lęk przed ryzykiem,  przy czym nie dawać innych zaburzeń funkcji poznawczych. Znam historię prawnika, który zdążył załatwić sobie kochankę, potem strzelić dziecko, potem podejmować się szemranych interesów. W końcu okazało się, że trudny do zidentyfikowania proces chorobowy niszczy mu połączenia płatów czołowych z resztą mózgu... Musiał trwać wiele lat i zaczął się wtedy, gdy zaczęły się jego zdrady.

Jednak jesteś rycerski:))) Dziękuję.

A skąd Ty wiesz, że Ann była chora wcześniej?

Objawy wystąpiły tego samego dnia co wydarzenie. Żadna infekcja mózgowa nie rozwija się tak szybko.

168

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Okazuje się że Ann była chora już wcześniej.

A, o to chodzi wink
Dobrze, że nie dałeś się prosić. Prawdziwy dżentelmen - zupełnie nie jak House wink

Zobaczymy, choć nie sądzę.
Chyba to już byłby nadmiar dramaturgii.

169

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Krejzolka82 napisał/a:

A skąd Ty wiesz, że Ann była chora wcześniej?

EXTRAśny, jest jak Staś Tarkowski. On wszystko wie i wszystko może... ;-)))

170 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-27 01:15:55)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Wiecie? to niesamowite, jak każdy z nas zwraca uwagę na zupełnie inne komponenty tej rewelacyjnej narracji Starr'a...

171

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
aurora borealis napisał/a:

Starr,
Z równą ciekawością będę czekać na Twoje słowa jak i na muzykę.
Pamiętaj jednak, że w ten sposób odsłonisz przed nami kształty Twego JA, tak, jak pewnego poranka, rzeźbiarz zdzierając tkaninę, przedstawia światu efekt swej wielomiesięcznej pracy...
Z każdym napisanym zdaniem, z każdym dźwiękiem, który płynie z Twego wnętrza, tworzy się obraz, którego detale tak pieczołowicie kreślisz...
Skąd bierzesz odwagę???

Człowiek, który nie ma nic do stracenia, nie ma obaw, że coś się stanie nie po jego myśli. Robi wtedy rzeczy nieprzewidywalne, straszne, albo cudowne. Moje pisanie jest w jednym celu, bo chyba wszystkie inne wykorzystałem: chcę odblokować swoje zamrożone serce. Wiem, że jeśli tego nie zrobię, nadal będę w stanie "starr"... Czy to jest odwaga? nie wiem, dla mnie samego to chyba już jest desperacja. Czy desperat jest odważny?
Pokazuję tylko drobny wycinek... Przecież każde zdarzenie o którym piszę, obrośnięte jest innymi, czasami równie ważnymi jak opisywane, ale o nich nie wspominam. Czy na podstawie opisywanych zdarzeń będzie można zobaczyć w efekcie rzeźbę, czy kupkę gruzu okaże się dopiero na końcu.  Tak jak napisałem w komentarzu dla "Przyszłości". Będę szczęśliwy jeżeli to co napisałem spowoduje że tylko w jednym  chociaż przypadku, osoba będąca na rozdrożu wyborów, podejmie decyzję o zaniechaniu zdrady partnera... Wiem, że jestem naiwny jak każdy idealista :-)


aurora borealis napisał/a:

"Ty, który widzisz wszystko w kolorze swych oczu
I stajesz syty świata - na granicy rzęs..."
https://youtu.be/ohWq6KC21EI

Muzyka towarzyszy mi odkąd pamiętam. Nie dziele jej na gatunki. Jest dla mnie w każdym momencie tym, czym została stworzona: Balsamem dla duszy. Z taką sama przyjemnością goszczę w operze, filharmonii, jak i na Jamsession w klubie, czy na stadionie podczas koncertu rockowego. Jedyna miłość, która mnie nigdy nie zdradziła. Była zawsze kiedy płakałem i kiedy się śmiałem... Żałuję tylko, że nie miałem odwagi poświęcić się jej, ale postaram się zrobić to następnym razem.

aurora borealis napisał/a:

A dziś?
Nie wiem z jakiego powodu, ale wektor muzycznej uwagi gwałtownie zwrócił się w kierunku Ann... Ciekawe, ile razy w życiu myśląc o Tobie zaśpiewała tę melodię:  https://youtu.be/_hSn4-F4zjE

Zanim kliknąłem w Twój link, pomyślałem: Brenda Lee - I'am sorry smile
Ale to chyba było by za proste... Twój wybór był lepszy. Dziękuję Ci bardzo za trafne wybory w doborze muzyki. Jest to i dla mnie dowód, że piszę na tyle jasno, że nie ma żadnych dysonansów w zrozumieniu intencji z jaką klepię w te knefle... smile

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

172

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
EXTRA_terrestrial napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Okazuje się że Ann była chora już wcześniej. Jeśli to nie zapalenie mózgu...  Niektóre choroby mózgu osłabiają samokontrolę. Uszkodzenia istoty białej separujące ciało migdałowate od płatów czołowych mogą zmniejszać lęk przed ryzykiem,  przy czym nie dawać innych zaburzeń funkcji poznawczych. Znam historię prawnika, który zdążył załatwić sobie kochankę, potem strzelić dziecko, potem podejmować się szemranych interesów. W końcu okazało się, że trudny do zidentyfikowania proces chorobowy niszczy mu połączenia płatów czołowych z resztą mózgu... Musiał trwać wiele lat i zaczął się wtedy, gdy zaczęły się jego zdrady.

Jednak jesteś rycerski:))) Dziękuję.

A skąd Ty wiesz, że Ann była chora wcześniej?

Objawy wystąpiły tego samego dnia co wydarzenie. Żadna infekcja mózgowa nie rozwija się tak szybko.

A Ty masz może wykształcenie medyczne, czy wzorujesz się faktycznie na dr. House?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

173

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
aurora borealis napisał/a:

Wiecie? to niesamowite, jak każdy z nas zwraca uwagę na zupełnie inne komponenty tej rewelacyjnej narracji Starr'a...

Ja myślę, że to zupełnie naturalne wink
Chyba jesteśmy tu różną "zbieraniną" ludzką, z różnymi doświadczeniami i to one determinują nasze postrzeganie.
To jest w sumie fajne.

Przy okazji - podoba mi się to zdjęcie Auroro.
Niedaleko pływałam kajakiem.

174

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Krejzolka82 napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Jednak jesteś rycerski:))) Dziękuję.

A skąd Ty wiesz, że Ann była chora wcześniej?

Objawy wystąpiły tego samego dnia co wydarzenie. Żadna infekcja mózgowa nie rozwija się tak szybko.

A Ty masz może wykształcenie medyczne, czy wzorujesz się faktycznie na dr. House?

Limit mojej rycerskości na najbliższe 5 lat został wyczerpany ;-)

175

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Okazuje się że Ann była chora już wcześniej. Jeśli to nie zapalenie mózgu...  Niektóre choroby mózgu osłabiają samokontrolę. Uszkodzenia istoty białej separujące ciało migdałowate od płatów czołowych mogą zmniejszać lęk przed ryzykiem,  przy czym nie dawać innych zaburzeń funkcji poznawczych. Znam historię prawnika, który zdążył załatwić sobie kochankę, potem strzelić dziecko, potem podejmować się szemranych interesów. W końcu okazało się, że trudny do zidentyfikowania proces chorobowy niszczy mu połączenia płatów czołowych z resztą mózgu... Musiał trwać wiele lat i zaczął się wtedy, gdy zaczęły się jego zdrady.

Jesteś na dobrym tropie, ale to dopiero będzie. smile

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

176

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Starr, mam  do Ciebie pytanie, czy Ty oczekujesz po każdym wpisie komentarz?

Ja jestem tutaj Świeżynką, więc nie przeczytałam dużo wątków, ale w każdym innym była prośba o radę, pomoc a u Ciebie tego nie ma.
W innych wątkach muszą być komentarze, bo bez nich Autorzy wątków nie kontynuowali by rozmowy pisanej.
To jest pierwszy wątek , który mi się czyta jak książkę(rewelacyjną książkę) i nie wydaje mi się, żeby były potrzebne komentarze do tego co akurat napisałeś, ale to moje osobiste, skromne zdanie. Sądzę, że czas na dyskusje pisane będą po przeczytaniu przez nas ostatniego akapitu Twojej opowieści. Takie zdanie mam od początku, jak przeczytałam pierwszy Twój post. Oczywiście nie musicie się zgadzać z moim zdaniem.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

177

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
EXTRA_terrestrial napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Objawy wystąpiły tego samego dnia co wydarzenie. Żadna infekcja mózgowa nie rozwija się tak szybko.

A Ty masz może wykształcenie medyczne, czy wzorujesz się faktycznie na dr. House?

Limit mojej rycerskości na najbliższe 5 lat został wyczerpany ;-)

No to bardzo dziękuję, że nam ukazałeś swoją rycerskość:)
Nie sądzisz, że 5 lat to za długo, może przez 5 godzin nie będziesz tylko rycerski?:)

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

178

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Krejzolka82 napisał/a:

Starr, mam  do Ciebie pytanie, czy Ty oczekujesz po każdym wpisie komentarz?

Ja jestem tutaj Świeżynką, więc nie przeczytałam dużo wątków, ale w każdym innym była prośba o radę, pomoc a u Ciebie tego nie ma.
W innych wątkach muszą być komentarze, bo bez nich Autorzy wątków nie kontynuowali by rozmowy pisanej.
To jest pierwszy wątek , który mi się czyta jak książkę(rewelacyjną książkę) i nie wydaje mi się, żeby były potrzebne komentarze do tego co akurat napisałeś, ale to moje osobiste, skromne zdanie. Sądzę, że czas na dyskusje pisane będą po przeczytaniu przez nas ostatniego akapitu Twojej opowieści. Takie zdanie mam od początku, jak przeczytałam pierwszy Twój post. Oczywiście nie musicie się zgadzać z moim zdaniem.

Kiedyś pisałem bloga, oczywiście nie był aż tak osobisty. Nigdy nie pisałem na forum, nigdy tak nie odsłaniałem siebie. Tam komentarze są do dyskusji o treści. Tu komentarze są mi potrzebne do motywacji dla dalszego pisania, chyba że ktoś ma życzenie pisać swoje uwagi bardziej anonimowo. Dla nich jest email widoczny w lewym dolnym rogu po najechaniu na "e-mail" w panelu po lewej stronie.

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

179 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-03-27 01:59:45)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Starr, mam  do Ciebie pytanie, czy Ty oczekujesz po każdym wpisie komentarz?

Ja jestem tutaj Świeżynką, więc nie przeczytałam dużo wątków, ale w każdym innym była prośba o radę, pomoc a u Ciebie tego nie ma.
W innych wątkach muszą być komentarze, bo bez nich Autorzy wątków nie kontynuowali by rozmowy pisanej.
To jest pierwszy wątek , który mi się czyta jak książkę(rewelacyjną książkę) i nie wydaje mi się, żeby były potrzebne komentarze do tego co akurat napisałeś, ale to moje osobiste, skromne zdanie. Sądzę, że czas na dyskusje pisane będą po przeczytaniu przez nas ostatniego akapitu Twojej opowieści. Takie zdanie mam od początku, jak przeczytałam pierwszy Twój post. Oczywiście nie musicie się zgadzać z moim zdaniem.

Kiedyś pisałem bloga, oczywiście nie był aż tak osobisty. Nigdy nie pisałem na forum, nigdy tak nie odsłaniałem siebie. Tam komentarze są do dyskusji o treści. Tu komentarze są mi potrzebne do motywacji dla dalszego pisania, chyba że ktoś ma życzenie pisać swoje uwagi bardziej anonimowo. Dla nich jest email widoczny w lewym dolnym rogu po najechaniu na "e-mail" w panelu po lewej stronie.

Nie, mi nie chodzi o anonimowość ( chociaż tak  i tak jestem anonimowa) . Myślę, że jak zakończysz swą opowieść na pewno skomentuję to w jakiś sposób. Twoja opowieść jest taka inna  tak fantastyczna(nie zrozum mnie źle jest smutna, ale rewelacyjnie napisana)i moim zdaniem obroni się bez komentarzy ludzi czytających.
Komentarze są potrzebne ludziom którzy nie wiedzą co zrobić, miotają się. A Twój wątek to jest autobiografia, piszesz o latach przedszkolnych, potem szkolnych , więc Ty nie potrzebujesz naszych komentarzy dotyczących tego co piszesz, bo to nie zmieni Twojego opowiadania.
Jasne, że jak w opowiadaniu dojdziesz do teraźniejszości, to wtedy komentarze będą jak najbardziej potrzebne, wtedy powinna się tak naprawdę rozpocząć dyskusja pisana między Tobą a nami, którzy czytają Twój wątek.

Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

180

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
aurora borealis napisał/a:

Melduję się i ja ;-)
Dobry wieczór!

Starr,

Czytając dziś kolejny fragment Twojej opowieści, zdałam sobie sprawę, że stale na coś czekam. Na szczęście czekanie to wcale nie jest nieprzyjemne.
Otóż, czekam na to, aby dwie ścieżyny, którymi biegnie ta historia złączyły się w jeden dukt. Ścieżyna zasnuta smugą cienia i ta druga - jasna - której nie daje się ukryć pod korcem.

I pomyślałam o takim miejscu nieopodal Warszawy, gdzie Bug spotyka się z Narwią i zgodnie wpadają do Wisły ;-)
/.../
O tak! Na coś takiego czekam z nadzieją i ufnością, bo to Twoje wewnętrzne światło przebija się przez mrok...
Wielkie dzięki za kolejny "górski" etap tego wyścigu po Twoje uzdrowienie... Niech z całych sił pomaga Ci w tym ta pani:
https://youtu.be/C8QJmI_V3j4

Znam to miejsce, co prawda nie z lotu ptaka, ale z poziomu jachtu śródlądowego na którym byłem skromnym szotmenem i pagajowiczem, w razie potrzeby. Jacht należy do Fila, postaci która się już wkrótce pojawi...
A Sade mnie wzruszyła dzisiaj, słuchałem ze łzami w oczach... Tak na mnie potrafi zadziałać każda muzyka...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

Posty [ 121 do 180 z 14,895 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 249 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Moje zdrady (Netkafejka)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021