Zgadza się. Tylko moje pytanie jest inne. Co innego spowiadać się z seksu i antykoncepcji a juz innym grzechem jest aborcja... I dlatego pytam czy pigułka "po" podlega pod aborcję?
Nie podlega.
To nie jest pigułka poronna.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rodzice odwrócili sie ode mnie z powodu związku z żonatym mężczyzną
Strony Poprzednia 1 … 24 25 26 27 28 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Zgadza się. Tylko moje pytanie jest inne. Co innego spowiadać się z seksu i antykoncepcji a juz innym grzechem jest aborcja... I dlatego pytam czy pigułka "po" podlega pod aborcję?
Nie podlega.
To nie jest pigułka poronna.
Podobne tematy
SupportforOscar napisał/a:Zgadza się. Tylko moje pytanie jest inne. Co innego spowiadać się z seksu i antykoncepcji a juz innym grzechem jest aborcja... I dlatego pytam czy pigułka "po" podlega pod aborcję?
Nie podlega.
To nie jest pigułka poronna.
ale wytłumacz to księżom ![]()
Cynicznahipo napisał/a:SupportforOscar napisał/a:Zgadza się. Tylko moje pytanie jest inne. Co innego spowiadać się z seksu i antykoncepcji a juz innym grzechem jest aborcja... I dlatego pytam czy pigułka "po" podlega pod aborcję?
Nie podlega.
To nie jest pigułka poronna.ale wytłumacz to księżom
Nie muszę.
Nie chodzę do kościoła i wisi mi, co księża myślą na ten temat
.
SupportforOscar napisał/a:Zgadza się. Tylko moje pytanie jest inne. Co innego spowiadać się z seksu i antykoncepcji a juz innym grzechem jest aborcja... I dlatego pytam czy pigułka "po" podlega pod aborcję?
Nie podlega.
To nie jest pigułka poronna.
To jest tak pół na pół, bo poczęcie jest z medycznego punktu widzenia procesem. Proces ten wieńczy zagnieżdzenie się zarodka. I dlatego jest taka awantura o te tabletki.
Support, jezeli jak pisalas Twoj facet mial slub koscielny z zona z ktora teraz sie rozwodzi, to ABSOLUTNIE KK nie udzieli Ci z nim slubu. Jak juz pisalam wczesniej, taki kazus jest tylko mozliwy gdy to pierwsze malzenstwo jest cywilne. Wiec nie masz co do proboszcza biegac.
Support, jezeli jak pisalas Twoj facet mial slub koscielny z zona z ktora teraz sie rozwodzi, to ABSOLUTNIE KK nie udzieli Ci z nim slubu. Jak juz pisalam wczesniej, taki kazus jest tylko mozliwy gdy to pierwsze malzenstwo jest cywilne. Wiec nie masz co do proboszcza biegac.
Nie mam zamiaru biec z tego powodu. Chcę porozmawiać o rodzicach a temat slubu to przy okazji...
Zgadza się. Tylko moje pytanie jest inne. Co innego spowiadać się z seksu i antykoncepcji a juz innym grzechem jest aborcja... I dlatego pytam czy pigułka "po" podlega pod aborcję?
wg KK jest to aborcja
"Episkopat: pigułka "dzień po" to nie lek, jej stosowanie jest grzechem ciężkim"
Droga autorko, prześledziłam Twoje posty od początku do końca, bardzo Ci współczuję sytuacji z rodzicami, to bardzo przykre w jaki sposób się zachowują. Jestem w stanie ich po części zrozumieć ale nigdy nie zrozumiem jak ojciec czy matka mogą wyrzec się swojego dziecka. To świadczy tylko o nich że są zawzięci i zaborczy. Mogą nie akceptować Twojego partnera ale nie powinni zrywać kontaktu z Tobą. Gratuluję Ci mądrej decyzji którą była Twoja wyprowadzka. Postąpiłabym dokładnie tak samo. Pomimo wieku jesteś mądrą dziewczyną, wierzę że rodzice prędzej czy później zmiękną- teraz duma im na to nie pozwala szczególnie ojcu. Byłam w podobnej sytuacji tylko po drugiej stronie. Ja w trakcie rozwodu z 2,5 letnim dzieckiem i kawaler ukochany synuś, oraz jego zaborczy rodzice, płakali,prosili,grozili żeby się ze mną nie wiązał, byłam w trakcie separacji wtedy, wytrzymał w takim domu jakieś pół roku a potem prosił bym go przyjęła do siebie bo zwariuje. Wyprowadził się do mnie, po roku dopiero jak już miałam rozwód w ręce poznałam jego rodziców. Przełamali się w końcu. Teraz jest ok,nasze relacje są poprawne. Daj Twoim rodzicom czas i może pierwsza wyciągnij rękę. Trzeba próbować, oni muszą w końcu kiedyś zrozumieć że źle robią odcinając się.
Dużo sił i cierpliwości życzę,.
Droga autorko, prześledziłam Twoje posty od początku do końca, bardzo Ci współczuję sytuacji z rodzicami, to bardzo przykre w jaki sposób się zachowują. Jestem w stanie ich po części zrozumieć ale nigdy nie zrozumiem jak ojciec czy matka mogą wyrzec się swojego dziecka. To świadczy tylko o nich że są zawzięci i zaborczy. Mogą nie akceptować Twojego partnera ale nie powinni zrywać kontaktu z Tobą. Gratuluję Ci mądrej decyzji którą była Twoja wyprowadzka. Postąpiłabym dokładnie tak samo. Pomimo wieku jesteś mądrą dziewczyną, wierzę że rodzice prędzej czy później zmiękną- teraz duma im na to nie pozwala szczególnie ojcu. Byłam w podobnej sytuacji tylko po drugiej stronie. Ja w trakcie rozwodu z 2,5 letnim dzieckiem i kawaler ukochany synuś, oraz jego zaborczy rodzice, płakali,prosili,grozili żeby się ze mną nie wiązał, byłam w trakcie separacji wtedy, wytrzymał w takim domu jakieś pół roku a potem prosił bym go przyjęła do siebie bo zwariuje. Wyprowadził się do mnie, po roku dopiero jak już miałam rozwód w ręce poznałam jego rodziców. Przełamali się w końcu. Teraz jest ok,nasze relacje są poprawne. Daj Twoim rodzicom czas i może pierwsza wyciągnij rękę. Trzeba próbować, oni muszą w końcu kiedyś zrozumieć że źle robią odcinając się.
Dużo sił i cierpliwości życzę,.
Dziekuję kochana za wsparcie i miłe słowa! Dodaje mi to sił i nadzieję na happy end
Pozdrawiam xx
Cały czas próbuję sie z nimi skontaktować. Myslę, że jakby chcieli mnie widzieć to by odebrali telefon i dlatego daruje sobie odwiedziny... A może powinnam ? Tylko kiedy? Myslałam o przyszłym tygodniu ale partner uważa, że to za wczesnie i powinnam dac im więcej czasu i poczekac do jego rozwodu. Nie wiem może ma rację... A co z świętami ?
poly28 napisał/a:Droga autorko, prześledziłam Twoje posty od początku do końca, bardzo Ci współczuję sytuacji z rodzicami, to bardzo przykre w jaki sposób się zachowują. Jestem w stanie ich po części zrozumieć ale nigdy nie zrozumiem jak ojciec czy matka mogą wyrzec się swojego dziecka. To świadczy tylko o nich że są zawzięci i zaborczy. Mogą nie akceptować Twojego partnera ale nie powinni zrywać kontaktu z Tobą. Gratuluję Ci mądrej decyzji którą była Twoja wyprowadzka. Postąpiłabym dokładnie tak samo. Pomimo wieku jesteś mądrą dziewczyną, wierzę że rodzice prędzej czy później zmiękną- teraz duma im na to nie pozwala szczególnie ojcu. Byłam w podobnej sytuacji tylko po drugiej stronie. Ja w trakcie rozwodu z 2,5 letnim dzieckiem i kawaler ukochany synuś, oraz jego zaborczy rodzice, płakali,prosili,grozili żeby się ze mną nie wiązał, byłam w trakcie separacji wtedy, wytrzymał w takim domu jakieś pół roku a potem prosił bym go przyjęła do siebie bo zwariuje. Wyprowadził się do mnie, po roku dopiero jak już miałam rozwód w ręce poznałam jego rodziców. Przełamali się w końcu. Teraz jest ok,nasze relacje są poprawne. Daj Twoim rodzicom czas i może pierwsza wyciągnij rękę. Trzeba próbować, oni muszą w końcu kiedyś zrozumieć że źle robią odcinając się.
Dużo sił i cierpliwości życzę,.
Dziekuję kochana za wsparcie i miłe słowa! Dodaje mi to sił i nadzieję na happy end
Pozdrawiam xx
Cały czas próbuję sie z nimi skontaktować. Myslę, że jakby chcieli mnie widzieć to by odebrali telefon i dlatego daruje sobie odwiedziny... A może powinnam ? Tylko kiedy? Myslałam o przyszłym tygodniu ale partner uważa, że to za wczesnie i powinnam dac im więcej czasu i poczekac do jego rozwodu. Nie wiem może ma rację... A co z świętami ?
No nie wiem, ja dałabym im czas i nie wpadałabym w odwiedziny, skoro nie odbierają telefonów. Na święta może sami się odezwą, a jeśli nie, to co poradzisz? Przecież się do nich nie wprosisz.
Cały czas próbuję sie z nimi skontaktować. Myslę, że jakby chcieli mnie widzieć to by odebrali telefon i dlatego daruje sobie odwiedziny... A może powinnam ? Tylko kiedy? Myslałam o przyszłym tygodniu ale partner uważa, że to za wczesnie i powinnam dac im więcej czasu i poczekac do jego rozwodu. Nie wiem może ma rację... A co z świętami ?
SupportforOscar, myślę, że twoja sytuacja jest na tyle lepsza z punktu widzenia rodziców, że Twój parter nie ma dziecka. Poza stanem cywilnym odpadają argumenty, że będziesz wychowywać jego dziecko, że jego ex będzie wciąż obecna w życiu itd.
Myślę, że jednak teraz są na tyle dumni, że tylko czekają, aż przybiegniesz, ale nie bo tęsknisz ale bo "zmądrzałaś" i zakończyłaś swój romans. Myślę, że dopiero kiedy zobaczą, zrozumieją, że Wam naprawdę na sobie zależy, a on juz będzie po rozwodzie - odpuszczą.
Ogólnie 2 miesiące to niewiele by się poznać (rozumiem, że wcześniej się nie znaliście?) a co dopiero przy takim podejściu i okolicznościach. Myślę, że oni póki co nie wierzą w prawdziwość uczuć między Wami, w to, że on traktuje Ciebie poważnie.
Pisałaś, że nie mogłaś ukrywać prawdy o tym, że on jest żonaty - ja to rozumiem, szczególnie, że mieszkałaś z nimi. Inaczej jakbyś z nimi nie mieszkała.
Teraz tylko czas może pomóc.
Szkoda, że chociaż mama nie jest za Tobą, byłoby łatwiej, ale masz inne życzliwe Ci osoby - może ona jakoś wpłyną na rodziców?
SupportforOscar napisał/a:Cały czas próbuję sie z nimi skontaktować. Myslę, że jakby chcieli mnie widzieć to by odebrali telefon i dlatego daruje sobie odwiedziny... A może powinnam ? Tylko kiedy? Myslałam o przyszłym tygodniu ale partner uważa, że to za wczesnie i powinnam dac im więcej czasu i poczekac do jego rozwodu. Nie wiem może ma rację... A co z świętami ?
SupportforOscar, myślę, że twoja sytuacja jest na tyle lepsza z punktu widzenia rodziców, że Twój parter nie ma dziecka. Poza stanem cywilnym odpadają argumenty, że będziesz wychowywać jego dziecko, że jego ex będzie wciąż obecna w życiu itd.
Myślę, że jednak teraz są na tyle dumni, że tylko czekają, aż przybiegniesz, ale nie bo tęsknisz ale bo "zmądrzałaś" i zakończyłaś swój romans. Myślę, że dopiero kiedy zobaczą, zrozumieją, że Wam naprawdę na sobie zależy, a on juz będzie po rozwodzie - odpuszczą.
Ogólnie 2 miesiące to niewiele by się poznać (rozumiem, że wcześniej się nie znaliście?) a co dopiero przy takim podejściu i okolicznościach. Myślę, że oni póki co nie wierzą w prawdziwość uczuć między Wami, w to, że on traktuje Ciebie poważnie.Pisałaś, że nie mogłaś ukrywać prawdy o tym, że on jest żonaty - ja to rozumiem, szczególnie, że mieszkałaś z nimi. Inaczej jakbyś z nimi nie mieszkała.
Teraz tylko czas może pomóc.
Szkoda, że chociaż mama nie jest za Tobą, byłoby łatwiej, ale masz inne życzliwe Ci osoby - może ona jakoś wpłyną na rodziców?
No na pewno to duzy plus. Gdyby miał dziecko nie mógłby odciąć sie od przeszłości całkowiciewiadomo... Teraz dla niego liczę sie tylko ja i z niecierpliwości wyczekuje sprawy w sądzie
Znamy sie 2,5 miesiąca...
Nie za bardzo chciałabym mieszać w to wszystko reszty rodziny. Ciotka mnie broni ale przez to skłóciła sie z bratem bo jest tak samo narwana jak on a do tego nie wybiera w słowach... i konflikt gotowy. Więc lepiej by nie pogarszała juz sprawy. Gdybym nie mieszkała z nimi byłoby łatwiej coś ukryć. W moim przypadku chodzi tez o sumienie ale wiadomo, ze inaczej sprawy sie maja przy wspólnym mieszkaniu.
ed. macie juz ustaloną date slubu?
ed. macie juz ustaloną date slubu?
tak ![]()
poly28 napisał/a:Droga autorko, prześledziłam Twoje posty od początku do końca, bardzo Ci współczuję sytuacji z rodzicami, to bardzo przykre w jaki sposób się zachowują. Jestem w stanie ich po części zrozumieć ale nigdy nie zrozumiem jak ojciec czy matka mogą wyrzec się swojego dziecka. To świadczy tylko o nich że są zawzięci i zaborczy. Mogą nie akceptować Twojego partnera ale nie powinni zrywać kontaktu z Tobą. Gratuluję Ci mądrej decyzji którą była Twoja wyprowadzka. Postąpiłabym dokładnie tak samo. Pomimo wieku jesteś mądrą dziewczyną, wierzę że rodzice prędzej czy później zmiękną- teraz duma im na to nie pozwala szczególnie ojcu. Byłam w podobnej sytuacji tylko po drugiej stronie. Ja w trakcie rozwodu z 2,5 letnim dzieckiem i kawaler ukochany synuś, oraz jego zaborczy rodzice, płakali,prosili,grozili żeby się ze mną nie wiązał, byłam w trakcie separacji wtedy, wytrzymał w takim domu jakieś pół roku a potem prosił bym go przyjęła do siebie bo zwariuje. Wyprowadził się do mnie, po roku dopiero jak już miałam rozwód w ręce poznałam jego rodziców. Przełamali się w końcu. Teraz jest ok,nasze relacje są poprawne. Daj Twoim rodzicom czas i może pierwsza wyciągnij rękę. Trzeba próbować, oni muszą w końcu kiedyś zrozumieć że źle robią odcinając się.
Dużo sił i cierpliwości życzę,.
Dziekuję kochana za wsparcie i miłe słowa! Dodaje mi to sił i nadzieję na happy end
Pozdrawiam xx
Cały czas próbuję sie z nimi skontaktować. Myslę, że jakby chcieli mnie widzieć to by odebrali telefon i dlatego daruje sobie odwiedziny... A może powinnam ? Tylko kiedy? Myslałam o przyszłym tygodniu ale partner uważa, że to za wczesnie i powinnam dac im więcej czasu i poczekac do jego rozwodu. Nie wiem może ma rację... A co z świętami ?
Skoro nie odbierają telefonów to wyraźnie oznacza że jeszcze nie ten czas by ich odwiedzić w domu. Ty dałaś im znak a nawet wiele poprzez swoje połączenia że jesteś gotowa porozmawiać, że chcesz kontaktu. Oni to wiedzą, tylko póki co są urażeni i zbyt dumni by złamać swoje słowo. Ja bym poczekała do świąt z nadzieją że Cię na nie zaproszą,a jeśli tego nie zrobią to sama bym zapukała do ich drzwi. Nie sądzę,że mogliby Cię nie wpuścić. Nie wiem czy to też dobry moment czekać do rozwodu.To może trochę potrwać. Sytuacja wymaga raczej tego byś sama z nimi jeszcze raz ze swojej strony chociaż spokojnie porozmawiała. Oczywiście głową muru nie przebijesz,więc jeśli nie zobaczysz nadziei na ich normalne zachowanie chociażby chęć kontaktu z Tobą to tez musisz się wziąć w garść i być twarda, zająć się sobą,maturą i swoim życiem.
Bo Ty nic złego im nie zrobiłaś. To oni robią coś złego Tobie.
Pozdrawiam cieplutko
SupportforOscar napisał/a:ed. macie juz ustaloną date slubu?
tak
Gratuluję !
A po jakim czasie Ci sie oświadczył?
U nas mineło dopiero 2,5 miesiąca ale już widzę jak powaznie mnie traktuje. Jestem w jego planach na przyszłość i w ogóle...
Zauwazyłam, ze ma duże parcie na rodzine, bycie ojcem.Kurcze to widać, słychac i czuć. Swojego bratanka to uwielbia dosłownie i gdy go odwiedzamy to taki wpatrzony w niego jak w obrazek a potem zerka na mnie
Robi to nieswiadomie bo wiem, ze boi sie narzucic szybsze tempo, bo i tak jest duże. Zwłaszcza, ze odmówiłam mieszkania z nim...
A jak u was to wszystko wyglądało? Bał sie angazować czy wręcz przeciwnie? To prawda, ze facet po nieudanym małżeństwie z kolejną partnerka która pokocha chce jak naszybciej dotrzec do tego co mu się z ex nie udało?
Anastacjaa napisał/a:SupportforOscar napisał/a:ed. macie juz ustaloną date slubu?
tak
Gratuluję !
A po jakim czasie Ci sie oświadczył?
U nas mineło dopiero 2,5 miesiąca ale już widzę jak powaznie mnie traktuje. Jestem w jego planach na przyszłość i w ogóle...
Zauwazyłam, ze ma duże parcie na rodzine, bycie ojcem.Kurcze to widać, słychac i czuć. Swojego bratanka to uwielbia dosłownie i gdy go odwiedzamy to taki wpatrzony w niego jak w obrazek a potem zerka na mnieRobi to nieswiadomie bo wiem, ze boi sie narzucic szybsze tempo, bo i tak jest duże. Zwłaszcza, ze odmówiłam mieszkania z nim...
A jak u was to wszystko wyglądało? Bał sie angazować czy wręcz przeciwnie? To prawda, ze facet po nieudanym małżeństwie z kolejną partnerka która pokocha chce jak naszybciej dotrzec do tego co mu się z ex nie udało?
On wie, czemu mu się nie udało. Po prostu charakterami się nie dobrali. Dużo na ten temat rozmawialiśmy. Małżeństwa gdzie jedna osoba robi karierę, rozwija się, a druga zostaje na tym samym miejscu, bo jej wygodnie (wcale nie musiała), rzadko potrafią się z czasem dogadać, bo coraz więcej zaczyna ich dzielić...
My się już znamy ok 3 lata. Także u nas z tym zaangażowaniem od początku nie bardzo..
Zresztą wtedy nawet nie patrzyłam na niego w takich kategoriach, bo był żonaty. Owszem podobał mi się, ale był żonaty! Poza tym poznaliśmy się służbowo, więc nie rozmawialiśmy na prywatne tematy, tzn nie na pierwszych spotkaniach, więc nie wiedziałam jak to dokładnie jest z jego małżeństwem. Z czasem jednak... sytuacja zaczęła się zmieniać, coraz lepiej poznawaliśmy się, stawaliśmy się sobie bliżsi itd.
Przez pierwsze miesiące spotykaliśmy się jednak rzadko i tylko służbowo. Potem, jak się postarał o współpracę z nami i wspólny projekt, kontakty stały się częstsze...
SupportforOscar napisał/a:Anastacjaa napisał/a:tak
Gratuluję !
A po jakim czasie Ci sie oświadczył?
U nas mineło dopiero 2,5 miesiąca ale już widzę jak powaznie mnie traktuje. Jestem w jego planach na przyszłość i w ogóle...
Zauwazyłam, ze ma duże parcie na rodzine, bycie ojcem.Kurcze to widać, słychac i czuć. Swojego bratanka to uwielbia dosłownie i gdy go odwiedzamy to taki wpatrzony w niego jak w obrazek a potem zerka na mnieRobi to nieswiadomie bo wiem, ze boi sie narzucic szybsze tempo, bo i tak jest duże. Zwłaszcza, ze odmówiłam mieszkania z nim...
A jak u was to wszystko wyglądało? Bał sie angazować czy wręcz przeciwnie? To prawda, ze facet po nieudanym małżeństwie z kolejną partnerka która pokocha chce jak naszybciej dotrzec do tego co mu się z ex nie udało?On wie, czemu mu się nie udało. Po prostu charakterami się nie dobrali. Dużo na ten temat rozmawialiśmy. Małżeństwa gdzie jedna osoba robi karierę, rozwija się, a druga zostaje na tym samym miejscu, bo jej wygodnie (wcale nie musiała), rzadko potrafią się z czasem dogadać, bo coraz więcej zaczyna ich dzielić...
My się już znamy ok 3 lata. Także u nas z tym zaangażowaniem od początku nie bardzo..
Zresztą wtedy nawet nie patrzyłam na niego w takich kategoriach, bo był żonaty. Owszem podobał mi się, ale był żonaty! Poza tym poznaliśmy się służbowo, więc nie rozmawialiśmy na prywatne tematy, tzn nie na pierwszych spotkaniach, więc nie wiedziałam jak to dokładnie jest z jego małżeństwem. Z czasem jednak... sytuacja zaczęła się zmieniać, coraz lepiej poznawaliśmy się, stawaliśmy się sobie bliżsi itd.
Przez pierwsze miesiące spotykaliśmy się jednak rzadko i tylko służbowo. Potem, jak się postarał o współpracę z nami i wspólny projekt, kontakty stały się częstsze...
Rozumiem, ale po jakim czasie oświadczył Ci się? Chodzi mi o czas gdy juz bylismy oficjalnie razem ? Bo po Twoim temacie tzn. czasie kiedy go załozyłas wynika, ze tez szybko zaczał snuc z Toba plany małżeńskie ![]()
Rozumiem, ale po jakim czasie oświadczył Ci się? Chodzi mi o czas gdy juz bylismy oficjalnie razem ? Bo po Twoim temacie tzn. czasie kiedy go załozyłas wynika, ze tez szybko zaczał snuc z Toba plany małżeńskie
Biorąc pod uwagę czas kiedy jesteśmy oficjalnie razem, to rzeczywiście szybko, jednak on mi się oświadczał już wcześniej (jeszcze zanim dostał rozwód). Wtedy jednak się wkurzałam, bo to wyglądało tak, że uzależniał ten rozwód od tego, czy z nim będę czy nie. To było pod koniec czerwca ub roku - byliśmy wtedy za granicą w kraju w którym on spędził kilka lat ... zabrał mnie w urocze miejsce... No wiadomo, że nie przyjęłam pierścionka, ale wtedy powiedziałam mu (pierwszy raz) że też go kocham.
Teraz wrócił do tematu kolejny raz - trzeci;) no i się zgodziłam....
SupportforOscar napisał/a:poly28 napisał/a:Droga autorko, prześledziłam Twoje posty od początku do końca, bardzo Ci współczuję sytuacji z rodzicami, to bardzo przykre w jaki sposób się zachowują. Jestem w stanie ich po części zrozumieć ale nigdy nie zrozumiem jak ojciec czy matka mogą wyrzec się swojego dziecka. To świadczy tylko o nich że są zawzięci i zaborczy. Mogą nie akceptować Twojego partnera ale nie powinni zrywać kontaktu z Tobą. Gratuluję Ci mądrej decyzji którą była Twoja wyprowadzka. Postąpiłabym dokładnie tak samo. Pomimo wieku jesteś mądrą dziewczyną, wierzę że rodzice prędzej czy później zmiękną- teraz duma im na to nie pozwala szczególnie ojcu. Byłam w podobnej sytuacji tylko po drugiej stronie. Ja w trakcie rozwodu z 2,5 letnim dzieckiem i kawaler ukochany synuś, oraz jego zaborczy rodzice, płakali,prosili,grozili żeby się ze mną nie wiązał, byłam w trakcie separacji wtedy, wytrzymał w takim domu jakieś pół roku a potem prosił bym go przyjęła do siebie bo zwariuje. Wyprowadził się do mnie, po roku dopiero jak już miałam rozwód w ręce poznałam jego rodziców. Przełamali się w końcu. Teraz jest ok,nasze relacje są poprawne. Daj Twoim rodzicom czas i może pierwsza wyciągnij rękę. Trzeba próbować, oni muszą w końcu kiedyś zrozumieć że źle robią odcinając się.
Dużo sił i cierpliwości życzę,.
Dziekuję kochana za wsparcie i miłe słowa! Dodaje mi to sił i nadzieję na happy end
Pozdrawiam xx
Cały czas próbuję sie z nimi skontaktować. Myslę, że jakby chcieli mnie widzieć to by odebrali telefon i dlatego daruje sobie odwiedziny... A może powinnam ? Tylko kiedy? Myslałam o przyszłym tygodniu ale partner uważa, że to za wczesnie i powinnam dac im więcej czasu i poczekac do jego rozwodu. Nie wiem może ma rację... A co z świętami ?
Skoro nie odbierają telefonów to wyraźnie oznacza że jeszcze nie ten czas by ich odwiedzić w domu. Ty dałaś im znak a nawet wiele poprzez swoje połączenia że jesteś gotowa porozmawiać, że chcesz kontaktu. Oni to wiedzą, tylko póki co są urażeni i zbyt dumni by złamać swoje słowo. Ja bym poczekała do świąt z nadzieją że Cię na nie zaproszą,a jeśli tego nie zrobią to sama bym zapukała do ich drzwi. Nie sądzę,że mogliby Cię nie wpuścić. Nie wiem czy to też dobry moment czekać do rozwodu.To może trochę potrwać. Sytuacja wymaga raczej tego byś sama z nimi jeszcze raz ze swojej strony chociaż spokojnie porozmawiała. Oczywiście głową muru nie przebijesz,więc jeśli nie zobaczysz nadziei na ich normalne zachowanie chociażby chęć kontaktu z Tobą to tez musisz się wziąć w garść i być twarda, zająć się sobą,maturą i swoim życiem.
Bo Ty nic złego im nie zrobiłaś. To oni robią coś złego Tobie.
Pozdrawiam cieplutko
I tak własnie zrobię! Zle mi z tym konfliktem ale musze zacząć patrzec na siebie i przestać obwiniac sie za każde zło... Nie dzwoniłam do nich dzisiaj i nie zadzwonię... Mam dość! Mój partner tez chodzi raz zły na nich , raz na siebie i w ogóle nie możemy sie tak do końca cieszyc sobą przez te mysli i doły i równiez chodzi załamany i cały czas boi sie o mnie i tak naprawdę to nie wie jak mi pomóc
no bo co on moze zrobić w tej chwili?
Dziekuję! Pozdrawiam serdecznie xx
Ja bym nawet napisała sms-a (nie wiem czy osobiste pójście do domu coś da - czy otworzyliby w ogóle drzwi), że jeśli będą gotowi niech napiszą/odezwą się, a Ty wówczas będziesz chętna do rozmowy. A gdybyś potrzebowała pomocy to masz ciocię?
Ważne, że wreszcie zachowałaś się jak dorosła i wybrałaś czego chcesz. Życzę Ci, aby Twój wybór w przyszłości był wart tego wszystkiego i aby rodzice wznieśli się ponad to jak na chrześcijan przystało
.
Ja bym nawet napisała sms-a (nie wiem czy osobiste pójście do domu coś da - czy otworzyliby w ogóle drzwi), że jeśli będą gotowi niech napiszą/odezwą się, a Ty wówczas będziesz chętna do rozmowy. A gdybyś potrzebowała pomocy to masz ciocię?
Ważne, że wreszcie zachowałaś się jak dorosła i wybrałaś czego chcesz. Życzę Ci, aby Twój wybór w przyszłości był wart tego wszystkiego i aby rodzice wznieśli się ponad to jak na chrześcijan przystało.
Dzwonię, wysyłam wiadomości i zero odzewu. Napisałam im ostatnio aby sie odezwali i cisza do dnia dzisiejszego. Wczoraj cos we mnie pękło i obiecałam sobie, że nie będę tak samo sie odzywac do nich. Dam im trochę czasu...
Wszystko wskazuje na to, że mój wybór jest wart tego wszystkiego i może dlatego odpuszczam rodzicom? Może podświadomie nie czuje zagrożenia ze strony związku i stąd ta ulga? Nie wiem ... może...
Ja bym przestała się odzywać i poczekała na ich ruch.
Niech zobaczą, jak to jest.
Nektarynka53 napisał/a:Ja bym nawet napisała sms-a (nie wiem czy osobiste pójście do domu coś da - czy otworzyliby w ogóle drzwi), że jeśli będą gotowi niech napiszą/odezwą się, a Ty wówczas będziesz chętna do rozmowy. A gdybyś potrzebowała pomocy to masz ciocię?
Ważne, że wreszcie zachowałaś się jak dorosła i wybrałaś czego chcesz. Życzę Ci, aby Twój wybór w przyszłości był wart tego wszystkiego i aby rodzice wznieśli się ponad to jak na chrześcijan przystało.
Dzwonię, wysyłam wiadomości i zero odzewu. Napisałam im ostatnio aby sie odezwali i cisza do dnia dzisiejszego. Wczoraj cos we mnie pękło i obiecałam sobie, że nie będę tak samo sie odzywac do nich. Dam im trochę czasu...
Wszystko wskazuje na to, że mój wybór jest wart tego wszystkiego i może dlatego odpuszczam rodzicom? Może podświadomie nie czuje zagrożenia ze strony związku i stąd ta ulga? Nie wiem ... może...
Dopoki skamlesz o ich uwage, dopoty sa gora i moga Ci pokazywac jak bardzo sa na Ciebe obrazeni.
Powinnas przestac sie nimi przejmowac - jak widzisz nie za bardzo ich interesuje co u Ciebie slychac - a zajac sie przede wszystkim soba, swoim zyciem.
I odetnij ich od aktualnosci O Tobie.
Jak rodzice przed jakis czas nie beda wiedzieli co sie z Toba dzieje, to zmiekna i zaczna sie interesowac czy u Ciebie wszystko ok.
Ja bym przestała się odzywać i poczekała na ich ruch.
Niech zobaczą, jak to jest.
łatwo mówić gorzej zrobić
Dwa dni do nich do dzwoniłam i jestem ciekawa ile wytrzymam ja a ile oni.
zbyt zaradny, Oby tak było jak piszesz. Mam nadzieję, że całkowita cisza z mojej strony nie pogorszy sprawy
Cynicznahipo napisał/a:Ja bym przestała się odzywać i poczekała na ich ruch.
Niech zobaczą, jak to jest.łatwo mówić gorzej zrobić
Dwa dni do nich do dzwoniłam i jestem ciekawa ile wytrzymam ja a ile oni.
zbyt zaradny, Oby tak było jak piszesz. Mam nadzieję, że całkowita cisza z mojej strony nie pogorszy sprawy
Nie przesadzaj. Da się bez problemu.
Cynicznahipo napisał/a:Ja bym przestała się odzywać i poczekała na ich ruch.
Niech zobaczą, jak to jest.łatwo mówić gorzej zrobić
Dwa dni do nich do dzwoniłam i jestem ciekawa ile wytrzymam ja a ile oni.
zbyt zaradny, Oby tak było jak piszesz. Mam nadzieję, że całkowita cisza z mojej strony nie pogorszy sprawy
Aha, to moze byc jeszcze gorzej? ![]()
SupportforOscar napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Ja bym przestała się odzywać i poczekała na ich ruch.
Niech zobaczą, jak to jest.łatwo mówić gorzej zrobić
Dwa dni do nich do dzwoniłam i jestem ciekawa ile wytrzymam ja a ile oni.
zbyt zaradny, Oby tak było jak piszesz. Mam nadzieję, że całkowita cisza z mojej strony nie pogorszy sprawy
Aha, to moze byc jeszcze gorzej?
Czysto teoretycznie może być jeszcze gorzej
Najbardziej czarny z czarnych scenariuszy? Autorka zostaje bez rodziców, bez faceta, z dzieckiem. ![]()
zbyt.zaradny napisał/a:SupportforOscar napisał/a:łatwo mówić gorzej zrobić
Dwa dni do nich do dzwoniłam i jestem ciekawa ile wytrzymam ja a ile oni.
zbyt zaradny, Oby tak było jak piszesz. Mam nadzieję, że całkowita cisza z mojej strony nie pogorszy sprawy
Aha, to moze byc jeszcze gorzej?
Czysto teoretycznie może być jeszcze gorzej
Najbardziej czarny z czarnych scenariuszy? Autorka zostaje bez rodziców, bez faceta, z dzieckiem.
Musiałaby być totalną idiotką, żeby wpaść w dzisiejszych czasach.
A zbyt_zaradnemu chodziło o to, że gorzej w kwestii rodziców już być nie może.
Musiałaby być totalną idiotką, żeby wpaść w dzisiejszych czasach.
Cynicznahipo, nie do końca. Znam przypadki, że dziewczyna biorąca tabletki anty zaszła w ciążę... niczego się nie spodziewając, więc nawet wspomniana tabletka "po" czasem nie rozwiązuje sytuacji... ba, nawet po zażyciu takiej tabletki można być w ciąży... Oczywiście to sporadyczne przypadki, ale się zdarzają.
I tu bynajmniej nie odnoszę się do autorki tylko stwierdzam fakty.
Cynicznahipo napisał/a:Musiałaby być totalną idiotką, żeby wpaść w dzisiejszych czasach.
Cynicznahipo, nie do końca. Znam przypadki, że dziewczyna biorąca tabletki anty zaszła w ciążę... niczego się nie spodziewając, więc nawet wspomniana tabletka "po" czasem nie rozwiązuje sytuacji... ba, nawet po zażyciu takiej tabletki można być w ciąży... Oczywiście to sporadyczne przypadki, ale się zdarzają.
I tu bynajmniej nie odnoszę się do autorki tylko stwierdzam fakty.
Mam specyficzne poglądy na ten temat, Anastacjo.
Nie uważam pigułki za dobrą metodę anty. Więcej szkód zostawia, niż pożytku robi.
Podtrzymuję to, co napisałam wyżej.
Dbająca o siebie kobieta interesuje się swoim zdrowiem i ciałem, kontroluje procesy w nim zachodzące i wie, czego się może spodziewać.
Jeśli kobieta nie chce zajść w ciążę, to w nią nie zajdzie.
Anastacjaa napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Musiałaby być totalną idiotką, żeby wpaść w dzisiejszych czasach.
Cynicznahipo, nie do końca. Znam przypadki, że dziewczyna biorąca tabletki anty zaszła w ciążę... niczego się nie spodziewając, więc nawet wspomniana tabletka "po" czasem nie rozwiązuje sytuacji... ba, nawet po zażyciu takiej tabletki można być w ciąży... Oczywiście to sporadyczne przypadki, ale się zdarzają.
I tu bynajmniej nie odnoszę się do autorki tylko stwierdzam fakty.Mam specyficzne poglądy na ten temat, Anastacjo.
Nie uważam pigułki za dobrą metodę anty. Więcej szkód zostawia, niż pożytku robi.Podtrzymuję to, co napisałam wyżej.
Dbająca o siebie kobieta interesuje się swoim zdrowiem i ciałem, kontroluje procesy w nim zachodzące i wie, czego się może spodziewać.
Jeśli kobieta nie chce zajść w ciążę, to w nią nie zajdzie.
szklanka wody zamiast? ![]()
Cynicznahipo napisał/a:Anastacjaa napisał/a:Cynicznahipo, nie do końca. Znam przypadki, że dziewczyna biorąca tabletki anty zaszła w ciążę... niczego się nie spodziewając, więc nawet wspomniana tabletka "po" czasem nie rozwiązuje sytuacji... ba, nawet po zażyciu takiej tabletki można być w ciąży... Oczywiście to sporadyczne przypadki, ale się zdarzają.
I tu bynajmniej nie odnoszę się do autorki tylko stwierdzam fakty.Mam specyficzne poglądy na ten temat, Anastacjo.
Nie uważam pigułki za dobrą metodę anty. Więcej szkód zostawia, niż pożytku robi.Podtrzymuję to, co napisałam wyżej.
Dbająca o siebie kobieta interesuje się swoim zdrowiem i ciałem, kontroluje procesy w nim zachodzące i wie, czego się może spodziewać.
Jeśli kobieta nie chce zajść w ciążę, to w nią nie zajdzie.szklanka wody zamiast?
Ależ skąd.
Prezerwatywa plus kalendarzyk np. ;-)
Napiszesz - prezerwatywa może pęknąć - owszem, jak się ją źle założy, lub jak kobieta nie jest dostatecznie nawilżona.
Mnie pękła tylko raz.
zbyt.zaradny napisał/a:SupportforOscar napisał/a:łatwo mówić gorzej zrobić
Dwa dni do nich do dzwoniłam i jestem ciekawa ile wytrzymam ja a ile oni.
zbyt zaradny, Oby tak było jak piszesz. Mam nadzieję, że całkowita cisza z mojej strony nie pogorszy sprawy
Aha, to moze byc jeszcze gorzej?
Czysto teoretycznie może być jeszcze gorzej
Najbardziej czarny z czarnych scenariuszy? Autorka zostaje bez rodziców, bez faceta, z dzieckiem.
Chodziło mi, ze może przez to moje milczenie rodzice dłużej będa obrażeni a duma im nie pozwoli pierwszym sie odezwać do mnie. Tak tylko sobie myslę
Sony, nie przesadzaj:/ Znam go krótko ale wiem, ze bez powodu mnie nie porzuci a juz na pewno nie z dzieckiem!
SonyXperia napisał/a:zbyt.zaradny napisał/a:Aha, to moze byc jeszcze gorzej?
Czysto teoretycznie może być jeszcze gorzej
Najbardziej czarny z czarnych scenariuszy? Autorka zostaje bez rodziców, bez faceta, z dzieckiem.
Chodziło mi, ze może przez to moje milczenie rodzice dłużej będa obrażeni a duma im nie pozwoli pierwszym sie odezwać do mnie. Tak tylko sobie myslę
A co Ty tam do nich w ogole piszesz?
A co mogłam pisać zbyt zaradny? Że potrzebuje sie z nimi spotkac i porozmawiać bo nie moge tak zyc... że tęsknie i kocham...
A co mogłam pisać zbyt zaradny? Że potrzebuje sie z nimi spotkac i porozmawiać bo nie moge tak zyc... że tęsknie i kocham...
Za bardzo wiele żalem. Rodzice kiedy otrzymują takie smsy od Ciebie utwierdzają się w przekonaniu o słuszności swojej decyzji. Widzą Twoją bezradność, zagubienie. Nie widzą dorosłej kobiety pewnej swojej decyzji, tylko małe tęskniące dziecko, które ich zdaniem bawi się w romans i spokojnie czekają kiedy Ci przejdzie lub nie wyjdzie.
A napisz im tak dla odmiany coś w stylu: "Mamo, tato co u Was słychać? U mnie wszystko dobrze, jestem szczęśliwa! Pozdrawiamy ciepło". I podpisz się imieniem swoim i Twojego faceta O! ![]()
A co mogłam pisać zbyt zaradny? Że potrzebuje sie z nimi spotkac i porozmawiać bo nie moge tak zyc... że tęsknie i kocham...
No to jesli przestaniesz do nich tak pisac, to czemu mialoby to pogorszyc sytuacje?
Obraza sie jeszcze bardziej, jak im przestaniesz pisac codziennie ze ich kochasz i ze tesknisz?
Wrecz przeciwnie - zobacz co oni osiagneli ignorujac Twoje smsy i telefony: juz chcialas do nich jechac.
Zrob to samo, niech oni zaczna sie martwic, czy jeszcze ich kochasz.
A najlepiej przestan nimi sie przejmowac i zajmij sie soba, swoim zyciem, szkola, praca, zwiazkiem. Rodzicom nic sie nie dzieje, poradza sobie bez Ciebie ![]()
SupportforOscar napisał/a:A co mogłam pisać zbyt zaradny? Że potrzebuje sie z nimi spotkac i porozmawiać bo nie moge tak zyc... że tęsknie i kocham...
Za bardzo wiele żalem. Rodzice kiedy otrzymują takie smsy od Ciebie utwierdzają się w przekonaniu o słuszności swojej decyzji. Widzą Twoją bezradność, zagubienie. Nie widzą dorosłej kobiety pewnej swojej decyzji, tylko małe tęskniące dziecko, które ich zdaniem bawi się w romans i spokojnie czekają kiedy Ci przejdzie lub nie wyjdzie.
A napisz im tak dla odmiany coś w stylu: "Mamo, tato co u Was słychać? U mnie wszystko dobrze, jestem szczęśliwa! Pozdrawiamy ciepło". I podpisz się imieniem swoim i Twojego faceta O!
Nie uważam tak! Co ma wspólnego pewnośc swojej decyzji do tęsknoty za domem? Może ja jestem jakaś dziwna ale nie sądzę, ze to jest oznaka słabosci czy niedojrzałości.
I pytałam sie ich równiez co u nich słychac itp.
podpiszę swoim imieniem a jego nazwiskiem to ojciec w 5 minut bedzie gotowy spotkac sie ale po to tylko aby go zamordowac haha ![]()
zbyt zaradny, nie wiem i zaczyna mnie to wszystko irytowac. Oni sa obrażeni na mnie za tą wyprowadzkę, za faceta i mozliwe, ze ot tak sami od siebie nie wyciągna pierwsi ręki tylko dlatego, ze sie nie odzywam. Gdy do nich dzwoniłam to pokazywałam, ze zalezy mi na rozmowie, na nich. Moje milczenie mogą odebrac jako brak zainteresowania a taka totalna olewka z mojej strony nie wiem czy jest słuszna. Dobra zostawmy to bo juz nawet pisać o tym nie mam siły
SonyXperia napisał/a:SupportforOscar napisał/a:A co mogłam pisać zbyt zaradny? Że potrzebuje sie z nimi spotkac i porozmawiać bo nie moge tak zyc... że tęsknie i kocham...
Za bardzo wiele żalem. Rodzice kiedy otrzymują takie smsy od Ciebie utwierdzają się w przekonaniu o słuszności swojej decyzji. Widzą Twoją bezradność, zagubienie. Nie widzą dorosłej kobiety pewnej swojej decyzji, tylko małe tęskniące dziecko, które ich zdaniem bawi się w romans i spokojnie czekają kiedy Ci przejdzie lub nie wyjdzie.
A napisz im tak dla odmiany coś w stylu: "Mamo, tato co u Was słychać? U mnie wszystko dobrze, jestem szczęśliwa! Pozdrawiamy ciepło". I podpisz się imieniem swoim i Twojego faceta O!
Nie uważam tak! Co ma wspólnego pewnośc swojej decyzji do tęsknoty za domem? Może ja jestem jakaś dziwna ale nie sądzę, ze to jest oznaka słabosci czy niedojrzałości.
I pytałam sie ich równiez co u nich słychac itp.
podpiszę swoim imieniem a jego nazwiskiem to ojciec w 5 minut bedzie gotowy spotkac sie ale po to tylko aby go zamordowac haha
Nie pisałam żebyś się podpisała swoim imieniem i jego nazwiskiem, tylko waszymi imionami, tak żeby sms był skierowany do nich od was dwojga. Nie uważam żeby Twój ojciec go zabił. Natomiast jestem pewna, że rodzice Twoje natarczywe próby skontaktowania się z nimi odbierają właśnie jako słabość a nie jako tęsknotę. Ty sobie możesz tęsknić. Problem w tym, że po raz kolejny nie rozumiesz że rodzice mogą odbierać Twoje zachowanie odmiennie od Twoich oczekiwań.
Dobra zostawmy to bo juz nawet pisać o tym nie mam siły
ale siły to Ty musisz mieć,
wybrałaś taką drogę - trudną bardzo i dużo siły potrzebujesz aby sobie poradzić
a widzę, że Ciebie to zaczyna przerastać ...
SupportforOscar napisał/a:Dobra zostawmy to bo juz nawet pisać o tym nie mam siły
ale siły to Ty musisz mieć,
wybrałaś taką drogę - trudną bardzo i dużo siły potrzebujesz aby sobie poradzić
a widzę, że Ciebie to zaczyna przerastać ...
Może i zaczyna przerastać ale nikt nie mówił, ze będzie lekko.Wybrałam taka droge i nie żałuję a to, ze brakuje mi sił to chyba zrozumiałe. Tym bardziej, ze M wyjechał i tęsknie tez za nim.
Sony, ja żartowałam z tym nazwiskiem ![]()
Anastacjaa napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Mam specyficzne poglądy na ten temat, Anastacjo.
Nie uważam pigułki za dobrą metodę anty. Więcej szkód zostawia, niż pożytku robi.Podtrzymuję to, co napisałam wyżej.
Dbająca o siebie kobieta interesuje się swoim zdrowiem i ciałem, kontroluje procesy w nim zachodzące i wie, czego się może spodziewać.
Jeśli kobieta nie chce zajść w ciążę, to w nią nie zajdzie.szklanka wody zamiast?
Ależ skąd.
Prezerwatywa plus kalendarzyk np. ;-)
Napiszesz - prezerwatywa może pęknąć - owszem, jak się ją źle założy, lub jak kobieta nie jest dostatecznie nawilżona.
Mnie pękła tylko raz.
Nie zgadzam sie z tym co piszesz. Wpadki sie zdarzają nawet najlepszym. Sama piszesz, ze pękła wam prezerwatywa ![]()
Ja odstawiłam pigułki i nie wiem ale jak wróci to chyba celibat nas czeka haha ![]()
Cynicznahipo napisał/a:Anastacjaa napisał/a:szklanka wody zamiast?
Ależ skąd.
Prezerwatywa plus kalendarzyk np. ;-)
Napiszesz - prezerwatywa może pęknąć - owszem, jak się ją źle założy, lub jak kobieta nie jest dostatecznie nawilżona.
Mnie pękła tylko raz.Nie zgadzam sie z tym co piszesz. Wpadki sie zdarzają nawet najlepszym. Sama piszesz, ze pękła wam prezerwatywa
Ja odstawiłam pigułki i nie wiem ale jak wróci to chyba celibat nas czeka haha
Owszem, pękła, ale mimo to w ciążę nie zaszłam. Istnieje coś takiego jak pigułka 72h po.
W ciążę zaszłam dopiero, gdy oboje byliśmy gotowi. I mam teraz cudownego synka.
Wybrałam taka droge i nie żałuję
i tego się trzymaj ...
SupportforOscar napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Ależ skąd.
Prezerwatywa plus kalendarzyk np. ;-)
Napiszesz - prezerwatywa może pęknąć - owszem, jak się ją źle założy, lub jak kobieta nie jest dostatecznie nawilżona.
Mnie pękła tylko raz.Nie zgadzam sie z tym co piszesz. Wpadki sie zdarzają nawet najlepszym. Sama piszesz, ze pękła wam prezerwatywa
Ja odstawiłam pigułki i nie wiem ale jak wróci to chyba celibat nas czeka hahaOwszem, pękła, ale mimo to w ciążę nie zaszłam. Istnieje coś takiego jak pigułka 72h po.
W ciążę zaszłam dopiero, gdy oboje byliśmy gotowi. I mam teraz cudownego synka.
To, ze Ty nie zaszłaś to nie znaczy, że inna nie zajdzie. Nie ma co tutaj patrzeć na swoje szczęście
Rózne są przypadki. A nie każda kobieta chce zazywac pigułkę "72h po".
Cynicznahipo napisał/a:SupportforOscar napisał/a:Nie zgadzam sie z tym co piszesz. Wpadki sie zdarzają nawet najlepszym. Sama piszesz, ze pękła wam prezerwatywa
Ja odstawiłam pigułki i nie wiem ale jak wróci to chyba celibat nas czeka hahaOwszem, pękła, ale mimo to w ciążę nie zaszłam. Istnieje coś takiego jak pigułka 72h po.
W ciążę zaszłam dopiero, gdy oboje byliśmy gotowi. I mam teraz cudownego synka.
To, ze Ty nie zaszłaś to nie znaczy, że inna nie zajdzie. Nie ma co tutaj patrzeć na swoje szczęście
Rózne są przypadki. A nie każda kobieta chce zazywac pigułkę "72h po".
Support, czytaj ze zrozumieniem.
Ja napisałam, że kobieta, która NIE CHCE zajść, to nie zajdzie.
Wybór w takiej sytuacji jak powyżej jest prosty - pigułka albo ciąża ;-).
Dalej uważam, że nieplanowane ciąże zdarzają się tylko głupim albo niedbałym kobietom.
SupportforOscar napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Owszem, pękła, ale mimo to w ciążę nie zaszłam. Istnieje coś takiego jak pigułka 72h po.
W ciążę zaszłam dopiero, gdy oboje byliśmy gotowi. I mam teraz cudownego synka.
To, ze Ty nie zaszłaś to nie znaczy, że inna nie zajdzie. Nie ma co tutaj patrzeć na swoje szczęście
Rózne są przypadki. A nie każda kobieta chce zazywac pigułkę "72h po".
Support, czytaj ze zrozumieniem.
Ja napisałam, że kobieta, która NIE CHCE zajść, to nie zajdzie.
Wybór w takiej sytuacji jak powyżej jest prosty - pigułka albo ciąża ;-).
Dalej uważam, że nieplanowane ciąże zdarzają się tylko głupim albo niedbałym kobietom.
A osoba wierząca, której wiara nie pozwala na tabletkę 72 h pod którą z tych dwóch kategorii podchodzi?
SupportforOscar napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Owszem, pękła, ale mimo to w ciążę nie zaszłam. Istnieje coś takiego jak pigułka 72h po.
W ciążę zaszłam dopiero, gdy oboje byliśmy gotowi. I mam teraz cudownego synka.
To, ze Ty nie zaszłaś to nie znaczy, że inna nie zajdzie. Nie ma co tutaj patrzeć na swoje szczęście
Rózne są przypadki. A nie każda kobieta chce zazywac pigułkę "72h po".
Support, czytaj ze zrozumieniem.
Ja napisałam, że kobieta, która NIE CHCE zajść, to nie zajdzie.
Wybór w takiej sytuacji jak powyżej jest prosty - pigułka albo ciąża ;-).
Dalej uważam, że nieplanowane ciąże zdarzają się tylko głupim albo niedbałym kobietom.
głupie niedbale kobiety ciekawe
ja nigdy bym nie chciała zażyć pigułkę 72 h po bo to kłóci się z moim światopoglądem
dla ciebie może wybór jest prosty pigułka albo ciąża, ale to dla ciebie,
zapomniałaś ze ludzie są różni i maja swój system wartości , a twój nie musi być jedynie słuszny
Ech, Maly Ksiaze, wierzaca nie seksi sie przed slubem...
Cynicznahipo napisał/a:SupportforOscar napisał/a:To, ze Ty nie zaszłaś to nie znaczy, że inna nie zajdzie. Nie ma co tutaj patrzeć na swoje szczęście
Rózne są przypadki. A nie każda kobieta chce zazywac pigułkę "72h po".
Support, czytaj ze zrozumieniem.
Ja napisałam, że kobieta, która NIE CHCE zajść, to nie zajdzie.
Wybór w takiej sytuacji jak powyżej jest prosty - pigułka albo ciąża ;-).
Dalej uważam, że nieplanowane ciąże zdarzają się tylko głupim albo niedbałym kobietom.głupie niedbale kobiety ciekawe
ja nigdy bym nie chciała zażyć pigułkę 72 h po bo to kłóci się z moim światopoglądem
dla ciebie może wybór jest prosty pigułka albo ciąża, ale to dla ciebie,
zapomniałaś ze ludzie są różni i maja swój system wartości , a twój nie musi być jedynie słuszny
Mariola, ale mnie nie obchodzi, co Ty byś zażyła, a co nie.
Ja pisałam o MNIE i MOIM światopoglądzie i systemie wartości.
Nie wiem, czemu to odebrałaś jako atak.
Jak ktoś jest odpowiedzialny i nie chce mieć dzieci, to się zabezpiecza SKUTECZNIE. Jest wiele możliwości, które wykorzystane według ich zastosowania i odpowiednio nie zawiodą.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mały_książę, pozwól, że z szacunku do Autorki, nie wypowiem się.
Napiszę tylko, że sama nie jestem wierząca, więc nie mam takich dylematów.
jaki atak, pisze normalnie, ja nie wpadłam obie ciążę miałam planowane ale jest dużo osób które zabezpieczaly się i zaszły w nieplanowana ciążę, a ty piszesz ze to nieodpowiedzialne idiotki, bo takie czasy, że jest wybór antykoncepcji i pigułka po, a ja ci mowie ze nie zawsze jest tak jak ci się wydaje
jaki atak, pisze normalnie, ja nie wpadłam obie ciążę miałam planowane ale jest dużo osób które zabezpieczaly się i zaszły w nieplanowana ciążę, a ty piszesz ze to nieodpowiedzialne idiotki, bo takie czasy, że jest wybór antykoncepcji i pigułka po, a ja ci mowie ze nie zawsze jest tak jak ci się wydaje
Możesz pisać.
Nie zmienię zdania.
Jak ktoś nie chce pigułki ''po'', to jego wybór. Stanowczo lepsza pigułka, niż późniejsza skrobanka, albo, co gorsza, sprowadzenie na świat niechcianego dziecka, którego nie będzie się miało jak i za co wychować.
W sumie to nie jest temat wątku i właściwie, to nie wiem, czemu nagle dyskusja zboczyła na takie tematy. Można by się przenieść z tym do innego wątku, jeśli ktoś ma ochotę.
Nie mam chęci na dłuższa dyskusje z tobą, wiec nie skorzystam. Nie zapominaj ze ciążę z wpadki mają nie tylko osoby , które nie mają za co wychować dziecka, czy ci którzy w ogóle nie chcieli dziecka. Czasem decyzje o ciąży odkłada się na później po prostu.
Koniec of topu.
Co do autorki to życzę szczęścia w związku, bo dziewczyna ma poukładane w głowie. Może i szybko to wszystko, ale moze sie udac, tym bqrdziej ze jej facet nie ma dzieci z tego małżeństwa, wiec będzie im o wiele łatwiej.
Czasem decyzje o ciąży odkłada się na później po prostu.
Dla mnie odłożenie decyzji na później przekreśla możliwość wpadki.
Nie jest tak łatwo zajść w ciążę, wbrew temu, co niektórzy myślą.
Im bardziej czytam watek i mniej uczestnicze, tym bardziej chce mi sie smiac z "doroslosci" Support
Ale takie zycie, na sile nikogo nie mozna uswiadamiac.
Im bardziej czytam watek i mniej uczestnicze, tym bardziej chce mi sie smiac z "doroslosci" Support
Ale takie zycie, na sile nikogo nie mozna uswiadamiac.
Zmiana tematu w wielkim stylu ![]()
To już chyba wolałam się z mariolą o antykoncepcję kłócić ![]()
Wiesz, niedlugo to moze bedziesz sie o aborcje klocila, jak Autorka, ktora pigulki odstawila (ha, ha) zajdzie w ciaze z tym jej kochankiem.
Wiesz, niedlugo to moze bedziesz sie o aborcje klocila, jak Autorka, ktora pigulki odstawila (ha, ha) zajdzie w ciaze z tym jej kochankiem.
Odpada ;-).
Uważam decyzję o aborcji za indywidualną sprawę każdej kobiety.
Choć wiadomo - aborcja z religią się gryzie i to bardzo.
Ech, Maly Ksiaze, wierzaca nie seksi sie przed slubem...
Ale Mały Książe nie pisał tu o mnie a tylko ogólnie o osobie wierzącej, która np. uprawia seks w malżeństwie i zachodzi w nieplanowana ciązę i wg Cynicznej hipo jest głupia bo "wpadła". A jak pisałam to nie każda ot tak bez problemu zazyje sobie pigułke po. I skoro tak czytasz po łepkach to nie dziwie się, ze Cie tak smieszy
Najpierw trzeba nauczyc się czytać ze zrozumieniem ![]()
SupportforOscar napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Owszem, pękła, ale mimo to w ciążę nie zaszłam. Istnieje coś takiego jak pigułka 72h po.
W ciążę zaszłam dopiero, gdy oboje byliśmy gotowi. I mam teraz cudownego synka.
To, ze Ty nie zaszłaś to nie znaczy, że inna nie zajdzie. Nie ma co tutaj patrzeć na swoje szczęście
Rózne są przypadki. A nie każda kobieta chce zazywac pigułkę "72h po".
Support, czytaj ze zrozumieniem.
Ja napisałam, że kobieta, która NIE CHCE zajść, to nie zajdzie.
Wybór w takiej sytuacji jak powyżej jest prosty - pigułka albo ciąża ;-).
Dalej uważam, że nieplanowane ciąże zdarzają się tylko głupim albo niedbałym kobietom.
Ale ja zrozumiałam Cynicznahipo
Kobieta która NIE CHCE zajść, może zajść i nie jest głupią tylko dlatego, że jej facetowi pekła gumka a ona z przyczyn religijnych nie dokona aborcji. Nie zapominajmy, że pigułka 72h podchodzi pod aborcję
Beyondblackie napisał/a:Ech, Maly Ksiaze, wierzaca nie seksi sie przed slubem...
Ale Mały Książe nie pisał tu o mnie a tylko ogólnie o osobie wierzącej, która np. uprawia seks w malżeństwie i zaszła w nieplanowana ciązę i wg Cynicznej hipo jest głupia bo "wpadła". A jak pisałam to nie każda ot tak bez problemu zazyje sobie pigułke po. I skoro tak czytasz po łepkach to nie dziwie się, ze Cie tak smieszy
Najpierw trzeba nauczyc się czytać ze zrozumieniem
Support, bo moim zdaniem inteligentny i myślący człowiek potrafi przewidzieć konsekwencje swoich czynów.
Jeżeli nie chce się dzieciątka, to po prostu robi się wszystko, by go nie mieć. To proste jak budowa cepa.
Jeśli kobieta, mimo starań by do tego nie doszło, w ciążę jednak zachodzi, tzn. że kiepsko się starała.
Dla przykładu podaję parę słów o pigułkach anty:
Doustne środki hormonalne zawierające syntetyczne odpowiedniki hormonów, działają na zasadzie blokowania wystąpienia owulacji. Zmieniają także konsystencje śluzu szyjki macicy tak, by nie przepuszczała ona plemników. Wskaźnik Pearla dla tej metody (tabletek dwuskładnikowych) wynosi 0,1- 0,2. Oznacza to, że w ciągu roku 1-2 kobiety zajdą w nieplanowaną ciążę stosując prawidłowo tę metodę antykoncepcji. Szanse są jednak bardzo małe. Najczęściej poczęcia podczas przyjmowania hormonów wynikają z błędów w ich stosowaniu.
źródło: ciążowy.pl
Wynika z tego, że tylko 1-2 kobiety rocznie stosujące bezbłędnie antykoncepcję hormonalną (pigułki) mają PECHA i zachodzą w ciążę.
Cała reszta to po prostu kobiety, które nie przeczytały ulotki, bądź olały kwestię, bo np. zapomniały, że niektóre antybiotyki osłabiają działanie pigułek, albo pominęły pigułkę, bądź pomyliły się w inny sposób. Tutaj konsekwencja i punktualność załatwiają sprawę.
A co się tyczy prezerwatyw - wystarczy nauczyć się je ostrożnie rozpakowywać (49% uszkodzeń kondomów to uszkodzenia mechaniczne przy ich wyciąganiu z opakowania) oraz dobrze nakładać. No i, rzecz jasna, nie kupować przeterminowanych... i pamiętać o lubrykancie, ewentualnie odpowiednio zadbać o okolice intymne kobiety, by były wilgotne ![]()
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Support, ale to jest Twoje zdanie, że zmarnowanie sobie życia (bo dla wielu kobiet niechciana ciąża tym właśnie jest) w imię religii jest mądre. Ja tak nie uważam. Dla mnie to głupota w czystej postaci. Z całym szacunkiem, Jezus za Ciebie dziecka nie wychowa i nie wykarmi.
Support, ale Ty podobno bardzo w Boga wierzaca jestes, i do tego katoliczka, a tu bez kozery uprawiasz cudzolostwo z zameznym mezczyzna... Czyli grzeszys i wcale nie zalujesz.
Sorry ale absurd za absurdem goni w Twoim watku.
nie trzeba być wierzącym żeby uznawać pigułkę po za zło i nie chcieć jej zażyć,
a kobieta która ma założona wkładkę i zachodzi w ciąże, tez kiepsko się starała?
Kobieta stosujaca plastry i zachodzaca w ciaze tez kiepsko się starała? i tym podobne
nie kłóciłam się z tobą zresztą
nie trzeba być wierzącym żeby uznawać pigułkę po za zło i nie chcieć jej zażyć,
a kobieta która ma założona wkładkę i zachodzi w ciąże, tez kiepsko się starała?
Kobieta stosujaca plastry i zachodzaca w ciaze tez kiepsko się starała? i tym podobnenie kłóciłam się z tobą zresztą
Jasne.
Tylko, że Support właśnie o takim przypadku pisała.
Owszem - osobiście na wkładkę nie zdecydowałabym się - za małą mają skuteczność.
A plastry - stosowałaś kiedyś? Odklejają się, jest z nimi dużo problemów. Także nie ryzykowałabym.
P.S To o kłóceniu się, to był żart...
mariola856 napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Support, czytaj ze zrozumieniem.
Ja napisałam, że kobieta, która NIE CHCE zajść, to nie zajdzie.
Wybór w takiej sytuacji jak powyżej jest prosty - pigułka albo ciąża ;-).
Dalej uważam, że nieplanowane ciąże zdarzają się tylko głupim albo niedbałym kobietom.głupie niedbale kobiety ciekawe
ja nigdy bym nie chciała zażyć pigułkę 72 h po bo to kłóci się z moim światopoglądem
dla ciebie może wybór jest prosty pigułka albo ciąża, ale to dla ciebie,
zapomniałaś ze ludzie są różni i maja swój system wartości , a twój nie musi być jedynie słusznyMariola, ale mnie nie obchodzi, co Ty byś zażyła, a co nie.
Ja pisałam o MNIE i MOIM światopoglądzie i systemie wartości.Nie wiem, czemu to odebrałaś jako atak.
Jak ktoś jest odpowiedzialny i nie chce mieć dzieci, to się zabezpiecza SKUTECZNIE. Jest wiele możliwości, które wykorzystane według ich zastosowania i odpowiednio nie zawiodą.
Jedyną SKUTECZNĄ metodą antykoncepcji jest WSTRZEMIĘŹLIWOŚĆ
Niestety... Nawet pigułki jednofazowe zawierają jakiś niewielki procent nieskuteczności. Jest taki wskaźnik Pearla oceny efektywności zabezpieczenia poszczególnych metod. Można sobie poczytać.
Strony Poprzednia 1 … 24 25 26 27 28 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rodzice odwrócili sie ode mnie z powodu związku z żonatym mężczyzną
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026