" Na wieczorze wigilijnym nie wytrzymalam i powiedzialam mu, zeby...wypierd...z tymi choinkami, czekoladkami, bo ja tego nie chce. Upilam sie wodka i nie wytrzymalam...."
Moim zdaniem zachowałaś się podle. A to że się różnicie to nie jest powodem do takiego zachowania czy zastępowania sobie czyms innym. Moim zdaniem powinniście usiąść i ze sobą porozmawiać. Jeśli w domu się nie uda to idź do jakiejś kawiarni i tam na niego czekał, dzwoniąc do niego i mówiąc ze czekasz, ze chcesz rozmawiać. Potem taka rozmowa powinna się odbyć i każdy z was powinien przedstawić swoje oczekiwania. Potem kolejna, i kolejna, i kolejna rozmowa (facet potrzebuje kilku). Zauwaz tez ze Twoja bierna postawa doprowadzila do utrwalenia się tego czego nie akceptujesz. Wczesniej akceptowalas a teraz nie akceptujesz. Postepujesz skrajnie nie fer. Trzeba było od początku stawiac warunki. Poza tym rozne prace domowe można robic razem. Wystarczy się wlaczyc w to ale do tego trzeba mieć checi a nie tylko oczekiwania. Żeby cos zmienić, probowac zmienić, trzeba podjąć wysiłek, i to długofalowy wysiłek, a nie siedzieć z zalozonymi rekoma, obserwować, korzystać z wszelkich dogonosci a potem narzekac? A co ma powiedzieć zmeczona zona, pracujaca, gotujaca, sprzatajaca, typowy model dawnego malzenstwa, która musiala mieć czas i chec na wszystko a z nikad pomocy. W tym domu jest tak samo ale na odwrot.
A co do odpowiedzi tutaj. To mnie nie szokują. Bo zawsze można odejść "od kury domowej". Ale jak widać w dzisiejszym swiecie norma staja się sprzeczne oczekiwania.
Autorko, zabierz się za dom, zakupy, sprzątanie, gotowanie i może wtedy Twój facet w końcu będzie "wypoczęty" - czy to nie sa klasyczne rady kobiet dla kobiety, w sytuacji Twojego meza, nawet tutaj na tym forum? Tak czy nie? Niestety ale dziś ludzie maja "mozgi wyprane" a oczekiwania sa sprzeczne.
Fajnie jak było wygodnie, wszystko pod nos ale to nie to a wiec co? Trzeba umiec doceniać to co się ma, i umiec konstruktywnie pracować nad związkiem a nie tylko korzystać ze wszystkiego.