Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 106 ]

1 Ostatnio edytowany przez incognito85 (2014-09-04 11:50:40)

Temat: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Witam serdecznie szanowne Panie i prawdopodobnie mały odsetek Panów smile

Zdecydowałem się napisać tutaj, na tym forum właśnie, gdyż szczerze mówiąc nie radzę sobie ze swoim życiem w związku/po związku. Raczej już po związku.
Szukałem rad i jakiegoś wsparcia wśród męskiej części moich znajomych, przyjaciół, lecz oni nigdy nie przeżywali czegoś takiego jak ja a na dodatek są twardymi emocjonalnie samcami alfa a ja bardziej chyba przypominam jakiegoś romantyka z wielkimi uczuciami. Odpowiedzi na mój problem były zdawkowe i proste 'olej to', 'zostaw to w końcu', 'znajdź se babę' i wracali do swoich spraw.

Parę ładnych lat temu w pierwszej poważnej pracy poznałem kobietę, starszą od siebie o kilka lat i w dodatku z dzieckiem, po rozwodzie. Wtedy nic nie wyglądało jakby coś miało się stać. Zwykła znajomość z pracy, rozmowy o wszystkim i o niczym. Miesiące mijały, lata mijały, pozwalałem sobie nawet na takie szczeniackie zagrywki jak klepnięcie ją w pupę jak szła przede mną po schodach jak szliśmy zapalić papierosa na przerwie. Podobało jej się to bo mnie lubiła a ja jako głupi młodziak robiłem to bo ona mi się podobała i to akceptowała, ale nic więcej nie było.

Po jakimś czasie ona odżyła, inna kobieta po prostu...okazało się, że ma męża. Ok, super, ułożyła sobie życie. Dalej była tylko koleżanką z pracy do której miałem bardzo pozytywny stosunek, jej kolejne małżeństwo w ogóle nie zrobiło na mnie wrażenia, cieszyłem się.
Jej radość trwała mniej niż rok, po prostu zniknął, odszedł, rozwód i jej rozpacz. Zaczęła pić, palić, zaniedbywać dom itd. Jedyne o co dbała to córka a jak córka poszła spać to na balkon, piwo, drink i paczka papierosów.

Jak się okazało byłem jej wtedy potrzebny do wygadania się, spędzałem z nią wiele wolnych chwil, jeździłem jak prosiła bym przyjechał, rozmawialiśmy, starałem się jej pomóc. Też nic między nami nie było, jak mogło być w takiej sytuacji...no ale nadszedł dzień kiedy wróciłem do siebie do domu i uderzyło mnie to, że nie czuje się u siebie. Nie ma tej osoby, która sprawia, że mam o czym myśleć i co robić. Nie długo musiałem czekać sam na siebie by poczuć ukłucie w sercu, ścisk w żołądku i by zacząć mieć problemy ze snem, problemy z jedzeniem itd. Po prostu się zakochałem. Po uszy, po nos, po czubek głowy.

Jakiś czas później powiedziałem jej o tym, przyjęła to z wielkim uśmiechem ale oczywiście spotkało się to z informacją, że w tej sytuacji nic mi nie może dać. Zrozumiałem to ale odsunąłem się trochę by samemu nie męczyć się tak bardzo. Ona zaczęła jakoś funkcjonować, minęło kilka miesięcy w końcu, ja zacząłem spotykać się z dziewczynami a ją starałem się traktować jak przyjaciółkę, widywaliśmy się czasami, rozmawialiśmy, w końcu odciąłem się chyba na pół roku. Przez ten czas posypał mi się związek bo...myślałem o niej, o mojej przyjaciółce, która jednak jest kimś więcej.

Spotkaliśmy się i dosłownie rzuciliśmy się sobie w ramiona, to było około 3 lat temu. Mnogość pięknych słów, radości w oczach, spędzanych chwil, emocji, najlepszego seksu jaki w życiu miałem z takim uczuciem, z takimi emocjami jak nigdy przedtem. Po prostu bajka. Mijały tygodnie, może miesiące i coś zaczęło się psuć. Ten post jest długi a nie doszedłem jeszcze do sedna więc skrótowo napisze, że zaczęły się pojawiać słowa, że to nie ma sensu. Jestem za młody, za mało doświadczony w życiu, nie mogę dać jej oparcia takiego jak ona oczekuje, nie widzi mnie na co dzień z nią i córką w domu. Nie mogliśmy dogadać się w łóżku (chodzi o sen) bo ona ma zwierzyniec i nie mogłem spać, ona się denerwowała bo sama przez to nie spała, do tego córka nigdy nie wiedziała oficjalnie, że się spotykamy, wszystko w jakimś takim ukryciu. Nie było wspólnych wyjazdów, no bo jak skoro córka nic nie wie i ma nie wiedzieć bo dużo przeszła razem z nią, dwóch tatusiów co zniknęli. Do tego doszła dezaprobata mojej matki, że spotykam się z podwójną rozwódką co w końcu powiedziałem jej bo ona chciała jednak poznać moich rodziców. Moja rodzicielka szybko zmieniła zdanie jak sama pomyślała, że przecież też wyszła za rozwodnika i przepraszała mnie ale było za późno, pokazałem swój brak rozumu mówiąc ukochanej o tym, od tego czasu przestała chcieć poznawać moją rodzinę.

Wszystko szło w dół, w dół, w jeszcze większy dół, awantury nocą, wywalanie mnie z mieszkania, moje powroty po pół godziny i nagły seks na odpuszczenie grzechów. Rozstawaliśmy się na miesiąc, dwa...po czym wracaliśmy z jeszcze większymi emocjami, tymi pozytywnymi...mijał miesiąc czy dwa kolejne i powtórka z rozrywki, znowu się nie nadawałem, znowu za młody, znowu problemy z pracą (ona dobrze zarabia) i jak życie sobie ułożyć z kimś takim. Za chwilę myśli z jej strony o dziecku ze mną bo zawsze chciała mieć dwoje (a była drugi raz w ciąży, z drugim mężem co jak się dowiedział to stwierdził, że go to nie interesuje bo jego już nie ma a ona poroniła...), za chwilę rozmowy, że nigdy w życiu ze mną dziecka itd. Totalne huśtawki nastrojów, okazało się, że jest chora i ma wahania hormonów straszne. Tym to sobie tłumaczyłem, powiedziałem sobie, że wytrzymam bo ją kocham. Kocham nad życie i będę cierpiał każde złe słowo o mnie wypowiedziane, każda obelgę, każde próby nastawienia mnie na jej tor myślenia. Ona nigdy nie uważała by to co mówiła to była próba zmieszania mnie z błotem i zawsze byłem biednym pokrzywdzonym misiem co potrzebuje drugiej mamusi.

Takie huśtawki trwały 3 lata. 3 lata takich nastrojów, zmiennych emocji, rozmów o tym jak się bardzo dla niej nie nadaje a za chwile uczucia, radość i uśmiechy. Nie raz padły słowa, że mnie kocha (co później zniknęło). W końcu jakieś pół roku temu wszystko się rozpadło, jedna rozmowa przez telefon w środku nocy gdy się napiła i wyrzucenie z siebie przez nią wszystkiego, całego życiowego stresu, bolączek, obwinienie mnie o wiele spraw, nakaz pójścia do psychologa, psychiatry, ogarnięcia się itd. i zero, absolutne zero samokrytycyzmu a jakikolwiek mój argument był obalany krzykiem 'NIE!' i nie miałem nic więcej do powiedzenia. Nastąpiło urwanie kontaktu.

Minęło około 3 miesięcy, przez te 3 miesiące ona się odzywała, a to sms, a to facebook, a co u mnie itd. W końcu spiłem się w trupa, napisałem jej by przestała się odzywać i kończymy całą tą zabawę bo to jest nie do pomyślenia i tracimy życie przez to. Zrozumiała. Zniknęła. A ja...siedząc i pijąc dalej wziąłem telefon do ręki i zadzwoniłem dosłownie godzinę później do niej. Rozmowa trwała 2 godziny, wziąłem taksówkę i do niej pojechałem, znów jakiś chory rozkwitu uczuć...ale daliśmy sobie do zrozumienia, że teraz tylko przyjaźń (o ja naiwny) i jako, że ufamy sobie bezgranicznie to seks, ona nigdy mnie nie zdradziła, ja jej też. Obydwoje mamy hopla na punkcie zdrowia tak więc w życiu byśmy tego sobie nie zrobili.

No i ostatnie 3 miesiące tak to się jakoś ciągnęło, miło, przyjemnie, a to się spotkaliśmy gdzieś, odwiozłem ją z pracy do domu, to wylądowaliśmy w łóżku, nocowanie u niej i z nią w jednym łóżku i moje zbiórki o 6 rano z wyrka na kanapę by córka rano wstając nie dostał szoku (chore).
W końcu nagle rozmowa, że ona musi sobie życie ułożyć, że będzie szukała kogoś i ona tego potrzebuje, potrzebuje adoracji, potrzebuje wiedzieć, że się komuś podoba i to komuś innemu niż ja.
Przełknąłem to. Poznała jednego faceta, szybko się skończyło, znów ja byłem grany, poznała drugiego faceta, powtórka z rozrywki...znów ja byłem grany...po drodze kolejne rozmowy, że czemu my do siebie tak bardzo nie pasujemy w tych kwestiach co przeważają o tym, że nie możemy (wg niej) być razem...tak nam dobrze tu i tu i tu ale w tym i tym nie da rady tego przeskoczyć itd.

W ostatni weekend poznała jakiegoś faceta. Starszy, ŻONATY, kawał chłopa, taki czuły wielki miś z wielkim sercem, męski jak diabli itd. i się zabujała po uszy. O czym nie omieszkała mi powiedzieć.
No to we mnie wszystko umarło (ba jakimś cudem po tym wszystkim dalej sobie w głowie kodowałem, że kiedyś będziemy razem i będzie pięknie jak na początku), rozpacz normalnie.
Początek tygodnia i...'przyjedź po mnie po pracy jak możesz' no i przyjechałem, napiliśmy się małe piwko, porozmawialiśmy, godzina 22...'zostań, bez seksu ale zostań ze mną dziś'.
No i zostałem, cała noc wtuleni w siebie. Rano u mnie jakiś kac dziwny, powrót do domu i myśli 'co jest grane, coś tu śmierdzi'. Następny dzień, godzina 21...'jak masz ochotę to przyjedź'. 21:30 już byłem u niej...gadu gadu, uśmiechy, rozmowy...północ wybija, ja się zbieram i 'zostań'. Wtedy znów wyłączyłem myślenie i zostałem, znów cała noc po prostu wtuleni w siebie jak jedność.
Ona nawet coś przebąkiwała, że ma na mnie ochotę ale w ostatniej chwili zrezygnowaliśmy, środek nocy, następnego dnia do pracy.
Ja głupi wstałem wcześniej, zrobiłem śniadanie, zrobiłem kanapki młodej do szkoły, nakarmiłem zwierzyniec, ogarnąłem się. Od rana kilka słów tylko zamienionych, jej nadęta mina i zamyślenie.
Pomyślałem, że się nie wyspała, zwykle takie były poranki. Wróciłem do domu. Zero odzewu, zero smsów, facebooka, nic. W końcu ja się odezwałem i dowiedziałem się, że ten facet co go poznała (żonaty, z dzieckiem!) się odezwał i też tęskni z nią i dużo myśli o niej itd. itp.

Wiedziałem co jest grane, jeszcze następnego (wczorajszego dnia) zdecydowałem się o tym przekonać i podwieźć ją z pracy do domu. Potwierdziło się, cały dzień smsowali w pracy, ona chce w to brnąc mimo, że oficjalnie nie wierzy, że to się uda itd. itp. Później nocna rozmowa przez telefon, moje pytania co dalej z naszą znajomością i wybuch jej agresji, że zawsze o to pytam jak coś się dzieje, żebym zajął się sobą, że ona widzi, że na każdym kroku mnie rani i tego nie chce, oczywiście, że jestem bardzo ważną osobą w jej życiu i zawsze będzie miała mnie z tyłu głowy, i czy zauważyłem, że nasze noce ostatnio były czysto przyjacielskie (nie wiem od kiedy śpi się prawie nago, przytulonym ciało do ciała z przyjacielem) itd. i ogólnie rozmowa zakończyła się nieciekawie, dobranoc, dobranoc i koniec.

Nie mam najmniejszego zamiaru do niej się teraz odzywać, ale z drugiej strony nie wiem co myśleć. Myślę, żeby dać spokój absolutnie i zmusić się (jak?) do odkochania się, zapomnienia, przejścia na inny poziom znajomości (da się?) ale...jest zadzior 'przecież ona była ze mną i przy mnie'. Nie dociera do mnie, że byłem świadomie lub nieświadomie besztany, może w ten sposób naprowadzany na drogę by samemu dojść do tego, że to nie ma sensu.

Kochane Panie i drodzy Panowie, jak uciec od tego? Co myśleć i jak postępować. Co zrobić jeśli jej nie wyjdzie i odezwie się słowem 'przyjedź'. Co zrobić jeśli odezwie się 'co słychać?' albo 'może gdzieś wyskoczymy'? Co zrobić jeśli się nie odezwie i to jest koniec wielu lat znajomości, która pochłonęła niesamowita ilość moich sił i nerwów, łez i rozpaczy, radości i uśmiechu.

Ucieczka w inną kobietę? To nie w moim stylu, nie ranię innych kobiet w taki sposób, jak mógłbym próbować z kimś się spotykać myśląc o innej? (To samo ma ona teraz, myśli o innym więc jak może coś robić ze mną).

Alkohol nie pomaga, papierosy powodują, że czuje się jak stara szmata, leki na depresję co je biorę od dawna...nie działają (psychiatra nie pomaga, psycholog też nie bardzo). Przez to wszystko myślę o sobie w najgorszych kategoriach, że nie umiem dać kobiecie poczucia bezpieczeństwa, że inny jest lepszy ode mnie, że kwiaty, poranne śniadania, rozmowa, wsparcie, chęć pomocy i pomoc, trwanie przy jej boku to za mało, że jakiś obcy (dla mnie) facet będzie kochał się z moją ukochaną (jakoś jestem przekonany, że do tego dojdzie, mimo, że ma żonę bo sama mi moja ukochana powiedziała, że po raz pierwszy od paru lat miała myśli, że chciałaby coś więcej z innym facetem...a ja to przyjąłem na klatę, znowu...). Jestem za słaby, za miękki, nie ma we mnie tego macho co był kiedyś, ulegam emocjom i pokazuje je, czy to te dobre czy to te złe. Niestety mam myśli te najgorsze, nie muszę pisać jakie...walczę z tym bo mam rodziców, przyjaciół, ale wszystko traci sens z chwili na chwilę.

Może musiałem tylko się wygadać? Może szukam tu jakiejś pomocy, może spojrzenia kobiecym okiem na sprawę? Nie wiem, zostawiam to Wam, może coś mądrego tu przeczytam do czego sam nie mogę dojść mimo, że to jasne i klarowne.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Wiesz co? Koledzy mają racje odpuść...
Sama przeżyłam 8 letni związek dość burzliwy i myślałam, że po nim nic już mnie dobrego nie spotka... po 2latach od rozstania i zero kontaktu z toksyczną mi osobą uwolniły mnie od tego w czym siedziała moja głowa. Nie ukrywam prosto nie było, i długo to trwało i może po części dalej trochę trwa... ale jedno jest pewne i smutne zarazem nie ma ludzi nie zastąpionych nawet tych do kochania smile

3

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Jesteś zwyczajnie zakochany i nie potrafisz bez emocji spojrzeć na tą relację.
Zgodziłeś się na każde warunki, jakie stawiała... na wszystko. Dlaczego? Żyłeś nadzieją, ze coś z tego będzie.
I już wiesz, ze nie będzie... zawsze byłeś pocieszycielem. Sam przecież to wiesz.
Czas odciąć się na poważnie od niej. Ale tak definitywnie.
Nie warto czekać na wybuch wielkiej miłości z jej strony... czas zacząć żyć dla siebie. Masz wiele do ofiarowania, poszukaj kobiety, która to docenia i która nie tylko bierze ale też daje.

4

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

To toksyczny układ. Najlepsze co możesz zrobić to odejść, zerwac kontakt całkowicie, ona toba się bawi, no ma uczucia ale ty tez ona wie ze ty jesteś taki mięciutki misio ze zawsze pomożesz jesteś na kazde zawolanie gdy cos jej nie wyjdze, nie widzisz tego? szkoda mi ciebie, to jest niedobra kobieta szuka sobie najlepszej "opcji", a jak nie ma nic lepszego to wraca na trochę do ciebie żeby nie być samą.
Zajmij się sobą  nie myśl o niej skoncz zmien numer itd. bo czy wyobrazasz sobie ciagnąc taki "układ" jeszcze np. przez 15lat?? będziesz strzępkiem nerwów. Ona tobą gra. To od razu widać leci do ciebie jak jej jest zle to chory związek.

5

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

To co powyżej napisała Angela, jest dokładną odpowiedzią na to co powinieneś zrobić. A od siebie dodam, że jak nie weźmiesz się za siebie, to Twoja "przyjaciółka" cię wykończy! Znalazła sobie zastępstwo w postaci Ciebie! Bo tak naprawdę to szuka innego faceta! Ty jesteś jej potrzebny, jak z innym jej nie wychodzi! Więc żeby nie być sama nagle potrzebuje Twojego towarzystwa.. Chłopie, otrząśnij się! Znajdź sobie jakieś zajęcie, wyjdź do ludzi, zadbaj o siebie! Tylko nie siedź w domu i nie rozmyślaj! A swoją drogą to niezłe z niej ziółko!

6

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Wiesz co?....ja zawsze byłam taka jak Ty w stosunku do mojego juz teraz ex męża...i po latach okazało sie ze zdradzał mnie z kim popadlo a do tego jeszcze prowadzil sobie drugie życie z koleżanka z pracy..nigdy nie docenił tych moich staran i tego ze zawsze byłam dla niego a na końcu usłyszałam ze przeciez mi to pasowało....wiec tutaj u Ciebie jest i bedzie tak samo...zobacz ona nawet nie musi Cie zdradzac jakos w ukryciu bo robi to oficjalnie kiedy niby z Toba zrywa ....a potem kiedy nie wychodzi znow prosi o Ciebie.....szkoda Twojego życia na to! Jak sie uwolnic?.... zadziwiające ale czasem pomaga spotkanie innej kobiety..i nie chodzi tutaj o wykorzystywanie tylko hmm uwaga innej kobiety skupiona na Tobie...ja mialam taka sytuacje...poznalam mlodszego od siebie praktycznie chlopaka..i on swoja adoracja wyrwal mnie z tego mojego marazmu, nagle sie obudzilam i zobaczylam ze istnieja inni mezczyzni niz moj ex i ze moge wzbudzac zainteresowanie soba jako kobieta a nie maszynka do obslugiwania exa i mimo ze do niczego nie doszlo to jednak mi pomoglo sie wyrwac z tego toksycznego kochania...uwolnilam sie psychicznie jestem jyz 2 tyg po rozwodzie i czuje sie bardzo dobrze a co do mężczyzn to jesli jestes taki wobec niej jak opisujesz to jestes facetem moich marzen:) i pewnie wiekszosci kobiet:) wiec uwierz w swoja wartosc i przetrzymaj kolejny esemes, nie biegnij...nie warto...

7

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)
beta501 napisał/a:

jesli jestes taki wobec niej jak opisujesz to jestes facetem moich marzen:) i pewnie wiekszosci kobiet:)

Zgadzam się:) dużo bym dała żeby mnie ktoś tak kochał:)

Daj sobie spokój, nie daj się ponownie namówić na jakieś powroty bo to niszczy wiem o czy mówię sama przez coś takiego właśnie przechodzę powroty, rozstanie i znowu powrót i znowu rozstanie tylko że tym razem jestem twarda i już mnie to nie rusza chyba już mam dość i wiesz co:) jestem szczęśliwa sama z synkiem i ty też będziesz!!!! myśl tylko o sobie a jak będziesz znowu w chwili zwątpienia chciał wrócić pomyśl sobie o tym wszystkich podłych słowach i rzeczach które ci zrobiła na mnie to działa i ochota  mija:)

8

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Dziękuję wszystkim za wpisy. Walka trwa choć już wczoraj właśnie pokazałem słabość i zawiozłem jej parę rzeczy, które u mnie zalegały a były jej. Chciałem załatwić to szybko, 10 minut i papa i oczywiście 'no posiedź ze mną' i tak do 21 wieczorem. Gadanie znów o wszystkim i o niczym, pomoc córce w lekcjach...nosz jasna cholera. Powiedziałem jej wprost by mnie nie informowała o postępach w jej romansie i czy rozumiem co do niej mówię i dlaczego. Potwierdziła. Minęło 5 minut i nie wytrzymała...znów wiem kolejne rzeczy, których wcale wiedzieć nie chciałem (a z drugiej strony może pomoże mi to zerwać z nałogiem jakim jest ona) i jej ciągłe zapewnienia, że ona nic nie zrobi, żebym się nie bał itd. Jej chodzi o łóżko. Ale ona nie rozumie, że nie o to mi chodzi. Mnie boli to, że tak jak kiedyś ja byłem osobą, z którą mogła smsować cały dzień i denerwowała się jak nie odezwałem się, że szczęśliwie wróciłem do domu tak teraz jest ta osobą ktoś inny. Urywałem temat kilka razy, w końcu zrozumiała i temat się zakończył na dobre. Kilka razy mówiłem, że się zbieram, muszę jechać, źle się czuję itd. i z każdym razem 'już?', 'no posiedź jeszcze ze mną' itd.

W końcu nadszedł wieczór i wstałem i zacząłem się ogarniać do wyjścia, ona nagle też...po prostu odprowadziła mnie do auta. W windzie rzuciła się na mnie i wtuliła mocno, pocałowała, znów powtórzyła bym się nie martwił bo ona nic nie zrobi. Mi ręce opadły ale nic nie powiedziałem. Przy aucie poprosiła bym się w weekend do niej odzywał jak będzie na wyjeździe (on też tam będzie ha ha). Powiedziałem jej, że nie mam zamiaru się odzywać i by spokojnie sobie w weekend odpoczywała i zajmowała się nim. Mina jej zrzedła ale i tak powtórzyła bym się odzywał. Oczywiście buzi na do widzenia. Pojechałem do domu i od razu do łóżka i spać.

Mam nadzieję, że urosną mi w końcu jaja (przepraszam za określenie) do tych rozmiarów by uciec od tego i po jej powrocie nie pojechać, nie spotkać się, nie chcieć tego.

Ja się zastanawiam czy ja jeszcze jestem facetem?

9

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

100% toksyczna relacja. NIe ustawiłeś granic, a ona przekracza je jak chce. Jak z tego wyjść, oczywiście że wiesz jak, tylko czy jesteś w stanie pogodzić się z tym, że to cię niszczy i nie ma innego rozwiązania.

10

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Do szału mnie doprowadza to, że nie moge do niej sie odzywać i pokazywac jak cierpie. A wisienka na torcie jest to, ze dla mnie ten facet to kawał bydlaka skoro od X lat żonaty, ma dziecko a nagle zaczyna cos robic na boku. Jak mozna (ok, mozna...widze to tutaj na forum...) sie tak zachowywac? Nie myslec o rodzinie? Mówic cos pieknego i zachowywac sie szarmancko wobec kobiety i za chwile wracac do domu do swojej zony i dziecka. Ponad moj rozum. Moze ja sie nie nadaje do zycia w tym spoleczenstwie?

11 Ostatnio edytowany przez _Nina_ (2014-09-05 14:32:22)

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Nie chcę sprowadzać Cię za bardzo na ziemie... ale przecież Twoja miłość umawia się własnie z takim facetem.
Jak można tak się zachowywać? Wchodzi buciorami w cudze życie? Robić coś z cudzym mężem  na boku? Tego nie widzisz?
Czy są zasady, które obowiązują innych a jej nie?

Przez chwilę  się zatrzymaj i popatrz na to wszystko z boku... I co widzisz?

12

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Zgadzam sie w 100% z poprzednim wpisem....a dodatkowo powiem Ci ze mysle ze ona podtrzymuje znajomosc z Toba bo liczy sie z tym ze tamten predzej czy pozniej albo wróci do zony albo znajdzie sobie kolejna kandydatke na kochanke i wtedy ona chce miec Ciebie w poczekalni!....nie przeszkadza Ci ze teraz sypia z innym??????? Zastanow sie na co Ty sie godzisz?????? Jestes facetem z braku laku???? Przepraszam ze tak ostro ale MUSISZ TO ZROZUMIEC bo z tego co piszesz to SUPER z Ciebie facet i zaslugujesz na kobiete ktora Cie bedzie kochala!....

13

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

A ile masz lat? Ona jest starsza od Ciebie?

14

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Ona z nim nie sypia. Ale to zadne wytlumaczenie. Patrzac z boku widze siebie, osobe co oddala serce na talerzu, ktora jest w poczekalni. Z jej slow wynika, ze z zadnym z tych facetow nie spala, tylko buzi, buzi i gadu, gadu. Chcialbym w to wierzyc. Inna sprawa, ze...calowac osobe, ktora przed chwila calowala sie z innym? Spac w jednym lozku z osoba, ktora przed chwila byla obsciskiwana przez zonatego faceta? Sam sobie odpowiadam na te pytania...

15

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Beta - ja 32, ona 37

16 Ostatnio edytowany przez JoyDivision (2014-09-05 18:10:59)

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Ja Cię nie proszę chłopaku,ja Cię błagam szanuj się,choćbyś miał wyć i żeby Cię skręcało nie odzywaj się,olej ją.Choćbyś miał iść do psychiatry,psychologa to ją olej.To trudne i samemu mi to nie do końca mi się udało,ale uwież mi to najlepsze wyjście.Sam płakałem jak bóbr,miałem myśli samobójcze i jazdy,ale się nie odzywałem.Ona szukała kontaktu i chociaż byłem rozp.. to przed nią udawałem twardego jak skała.Chyba sama była zaskoczona bo ja byłem dla niej takim "misiem"co zrobi dla niej wszystko.Ja Ci powiem my się nawet z powrotem zeszliśmy po tym jak mnie zostawiła po 4 miesiącach.Nie warto,choć błagałem Boga by tak się stało.I jak już się doczekałem ,to to na co tak czekałem,to co mnie kosztowało zdrowie (psychiatra ,psychotropy), nie było warte nawet nawet procenta tego.Nie daj się,szanuj się jeszcze raz Cię proszę.

17

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

incognito85.. napiszę coś smutnego.
Twoja " przyjaciółka" jest dorosłą, dojrzałą kobietą. zachowuje się w sposób skandaliczny.
Bawi się Tobą, wykorzystuje, nie szanuje Cię, zwodzi.
To okropne, niesprawiedliwe a w obliczu Twojej miłości i poświęcenia - bardzo, bardzo krzywdzące.
Jesteś SUPER FACETEM i połowa NAS na forum wzdycha czytając Twoje posty. Bo każda PRAWDZIWA kobieta chciałaby mieć PRAWDZIWEGO mężczyznę, na dobre i złe, kochać i być kochaną.
Nie możesz sobie więcej tego robić. Idź do psychologa, porozmawiaj z jakimś fachowcem, jesteś uzależniony.
To blokuje Cię przed jakimkolwiek ruchem w stronę normalnej relacji z jakąś wspaniałą kobieta, która zapewne gdzieś na Ciebie czeka a Ty teraz nie masz szansy jej znaleźć ..czy nawet zauważyć gdy będzie przechodziła obok.
Spotyka Cię niesprawiedliwość, jesteś maskotką w rękach tej osoby.
Nie szanuje Cię ani jako przyjaciela.. ani jako mężczyznę.. nawet jako człowieka.
Po prostu zapewniasz jej towarzystwo kiedy ona akurat nie ma nikogo blisko.
A to, że szuka sobie żonatych kochanków to wybacz... ale to zwykła.... jest.

Obudź się rycerzu.
czas na Ciebie..

18

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Niestety ale to wszystko prawda co napisali poprzednicy....naprawde ja tez mysle ze psycholog Ci pomoże zerwać tą toksyczną relację....my tutaj też....mi osobiście bardzo pomogły tego typy fora....naprawde posłuchaj ludzi którzy przeszli to i owo, otwórz sie na nasze głosy a sam zobaczysz gdzie bedziesz za jakis czas:).......ona 37 hmm to nie chodzi tylko o pocałunki...jaki żonaty zdrajca zadowoli sie tylko pocałunkami! Blagam Cie nie badź naiwny!! Ja taka byłam i zmarnowałam sobie przez to 15 lat życia!.......musisz to przebolec!! Zaufaj mi PRZEJDZIE BÓL.....posłuchaj wszyatkich tutaj a jak bedziesz mial chwile słabosci to wpadaj tutaj i CZYTAJ!!!....Mi psycholożka poradziła pielęgnowac wspomnienia o tym co mi zrobił jak mnie zdradzal oszukiwal oklamywal i to pomaga w chwili slabosci a juz takich chwil nie mam nawet! Czekam na nowa miłość...przyjaźń...i nie patrze wstecz na zdrajce:)

19

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Poprzedniczki maja rację. Na pewno jesteś wartościowym facetem, najfajniej byłoby, gdybyś poznał kogoś teraz, kto zafascynowałby Cię równie mocno i płynnie przeszedłbyś z jednej relacji w inną. Pracuj nad sobą, bo ona nie jest warta takiego poświęcenia. A na dodatek w przyszłości jeśli się nie odetniesz będziesz tak sfrustrowany/zniesmaczony, że nie będziesz zdolny do bliższej relacji z kimkolwiek. Uciekaj, póki możesz być sobą.

20 Ostatnio edytowany przez incognito85 (2014-09-05 21:39:26)

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Dziękuję wszystkim. W czwartek następny mam wizytę u psychologa znajomego. Pokrótce opisałem mu przez telefon sprawę to jako znajomy pozwolił sobie użyć słowa niecenzuralnego co dało mi do zrozumienia, że będę miał o czym rozmawiać. Póki co stało się to co myślałem, że tylko w filmach występuje, dziś z nerwów zwymiotowałem. Po prostu leżałem, serce waliło, puls 130 bo zmierzyłem i nagle jak z procy i do kibelka. Nie myślałem, że ciało może tak reagować na stres i nerwy. Gorsza sprawa, że papierosy mi zastępują jedzenie, a normalnie nie palę. Jak jest ok to siłownia, zdrowe jedzenie, wysypiam się itd. a jak się wali wszystko to piwo, papierosy, siedzenie na tyłku i rozmyślanie 'co ona robi', 'o kim myśli', 'czemu nie jestem taki jak sobie ona wymarzyła'. Trzymajcie kciuki proszę bym ta walkę z samym sobą wygrał bo to już nie pierwszy raz gdy się tak czuje i mam dosyć takich akcji, dosyć tracenia zdrowia i nerwów, dosyć psucia sobie samemu zdrowia papierosami i piwem a niestety mam na tyle słaby charakter, że bez tego w kryzysowych dla mnie sytuacjach sobie nie radzę (a i tak sobie nie radzę, złudna pomoc...tylko głowa boli później...).

Czy ja mogę jeszcze być sobą? Nie wiem...boje się o swoje przyszłe relacje z kobietami. Nie wiem czy będę potrafił dać z siebie tyle ile dawałem teraz. Teraz też nie potrafiłbym przejść w żadną inną relację bo to by było krzywdzące dla kobiety, ja nigdy nie udaje, nigdy nie zakładam maski, nie krzywdzę próbując naprawić swoje dziurawe serce.

Od jakiegoś czasu biorę leki antydepresyjne, przestają działać...

21 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-05 21:52:20)

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Nie wiem czy będę potrafił dać z siebie tyle ile dawałem teraz.

Dobrze, że zdajesz sobie sprawę z konsekwencji.
Myślę, że sam czas niczego tutaj nie załatwi, jeśli nie naprawisz ale SIEBIE.
Skądś jest w Tobie potrzeba wchodzenia w toksyczne, skazane na niepowodzenie relacje - musisz się dowiedzieć skąd.

Póki co żadna kobieta, która ma "równo pod sufitem" nie dostarczy Ci toksycznych emocji, których szukasz.
Problem jest w Tobie, ta Kobieta ma ogromne problemy ze sobą i to widać na pierwszy rzut oka, ale kłopot w tym, że u Ciebie jej osobowość zamiast działać na zasadzie czerwonej wielkiej lampy, wywołuje chemię i pożądanie.

22

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Jestes psychologiem? Mam wrazenie, ze mozesz miec niestety racje. Tylko z tym malym znakiem zapytania - czy na serio sa ludzie, ktorych podswiadomie kreci taka relacja? Czy moze to tylko zaslepienie i ciagle odpuszczanie grzechow?

23

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Nie jestem psychologiem.

czy na serio sa ludzie, ktorych podswiadomie kreci taka relacja?

Nie lgniemy do konkretnego typu osób bez przyczyny.
Tu nawet nie chodzi o nią jako osobę konkretnie. Przy uzależnieniach zwykle wystarczy, że dana osoba wykazuje cechy, które kojarzą Ci się z czymś przyjemnym (niekoniecznie przyjemność = coś dobrego dla Ciebie) - w tym wypadku ona daje Ci seks, pozory bliskości po czym Cię odrzuca (typowy toksyk). Dla większości osób z zachwiana samooceną taka mieszanka jest niczym najlepszy afrodyzjak.
To że ona Cię nie chce daje Ci pozory "szansy", z drugiej strony idealnie rezonuje z Twoim niskim poczuciem własnej wartości - 'nie chce mnie, czyli jestem do niczego- ależ ona mnie doskonale rozpoznała, a do tego jest na tyle łaskawa, że daje mi ciągle szansę.." <3

24

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Wobec tego chcę Cię ostrzec. Jeżeli dalej tak będziesz marnował zdrowie, to wkrótce może Ci go zabraknąć!  I to że masz 32 lata, nie ma tu nic do rzeczy!  Twoje serce i cały organizm jest ogromnie przeciążony. Stres o takim natężeniu i trwający tak długo,jest zabójczy! Dlatego łykanie psychotropów to nie jest wyjście! Wyjściem jest całkowite odizolowanie się od tej "pani"!  Wyjściem jest udanie się nie tylko do psychologa, lecz również znalezienie sobie zajęcia. I to na tyle absorbującego, by zapomnieć /na ile się da/ o problemie!  Sport skutecznie rozładowuje stres. Więc spróbuj może od niego zacząć? I zadaj sobie pytanie : czy ta kobieta jest ważniejsza od twego zdrowia, a może nawet życia? Zastanów się!

25

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Nawet nie wiem co odpisac. Musze sie z tym przespac.

26 Ostatnio edytowany przez JoyDivision (2014-09-06 01:36:56)

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)
incognito85 napisał/a:

Nawet nie wiem co odpisac. Musze sie z tym przespac.

Chłopaku tu nie ma co się przesypiać i się zastanawiać,tu trzeba sp....ć póki czas.Mogę Cię pocieszyć,ale przeczytałem gdzieś,że taka toksyczność u kobiety jest jest nie zależna od partnera.Z każdym,dodam oczywiście że jak ktoś się nie zorientuje i da sobie wleźć na łeb,postąpi podobnie jak z Tobą.Prawdopodobnie jest bardzo nieszczęśliwą kobietą.Obnoszenie się i machanie przed nosem innym facetem,a wie że Ty ją kochasz,to moim zdaniem jest sadyzm.Ona nie może być całkiem normalna tak myślę.Tu gdybam ,ale bardzo możliwe że bawi ja Twój ból,staje się szczęśliwsza przez porównanie z Tobą.Może za dużo teoretyzuję,ale zastanów się dobrze czy aby tak nie jest,jak piszę.Jeżeli choć w części potwierdzisz,to stary zwiewaj dla własnego dobra.Skończysz inaczej w psychiatryku,nie daj Bóg jeszcze gorzej.Z taką nie wygrasz,Zdaj sobie sprawę,ona Cię nie kocha,jesteś dla niej rzeczą którą można kopnąć w kąt kiedy stanie się niepotrzebna i wziąć z powrotem kiedy będzie się jej nudziło i będzie się chciała pobawić.Będzie ciężko,cholernie ciężko,ale jedynym wyjście,powtarzam JEDYNYM,jest odcięcie się chirurgiczne jakbyś się zapadł pod ziemie,jakbyś umarł dla niej.Zero kontaktu nawet najmniejszego.Zapewniam Cię ból przejdzie,a po miesicu poczujesz się lepiej.To nie jest miłość to co Ty do niej czujesz,Ty jej nie kochasz,Ty bracie jesteś uzależniony.

27 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-06 01:44:10)

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Ja obawiam się, że właśnie ten sadyzm tak Autora podkręca (podświadomie oczywiście).
Jest bardzo wiele takich relacji, gdzie jedna strona lubi cierpieć i w ten sposób pojmuje okazywanie miłości (poprzez swoje cierpienie) Im bardziej cierpi, tym większa wdzięczność i "miłość" odczuwa względem oprawcy, a oprawca im bardziej rani tym ma większy szacunek i podziw w oczach ofiary, właśnie poprzez bezwzględność i brak empatii, które ofiara odbiera jako siłę.

Znam wielu mężczyzn z tym syndromem, to nie jest taka rzadkość jak by się wydawało. Dlatego nie lubię uogólnień co do płci. Na preferencje człowieka składa się nie płeć, a dusza i podświadomość (intencje).

Autorze, chyba dostajesz gęsiej skórki na plecach gdy musisz "cierpieć z miłości", co?
Poczytaj trochę o uległości i dominacji w wersji gdzie to ona dominuje, myślę, że tu znajdziesz odpowiedź. 
Przy czym, nie musi chodzić o dominację na tle seksualnym - ta psychiczna potrafi kręcić o wiele bardziej, gdy ma się ku temu inklinacje.

I niech nie przychodzą Ci do głowy zaraz scenariusze rodem z bdsm wink Wystarczy chęć bycia "poniewieranym" przez obiekt westchnień tak jak to ma miejsce w Twoim przypadku.
Ona robi co chce, sypia z kim chce - to prawie zdrada kontrolowana. A właściwie nie prawie (z ta różnicą, że ona Cię nigdy nie brała na poważnie pod uwagę jako partnera życiowego).

Ty coraz bardziej się w tę spiralę zawijasz i im więcej emocji w to inwestujesz, tym coraz ciaśniej się ona zaciska, tak że jedynym wyjściem wydaje Ci się "doinwestować", skoro i tak już przeinwestowałeś, więc dalsze trwonienie emocji wydaje Ci się jedynym "rozsądnym" wyjściem, bo musisz im dać upust żeby nie zwariować, a nie wiesz jak i gdzie..znasz tylko jeden sposób: ONA i dla niej.

Psychotropy uważam, że są najgorszym wyjściem. Otępiają Cię i dają złudzenie że "ogarniasz", zamiast nauczyć się ufać SOBIE, uczą Cię, że nie powinieneś i nie możesz sobie ufać, że nie jesteś w stanie bez tabletek..to bardzo krótkofalowa perspektywa.

28

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Ale przybyło wpisów:)....mamy weekend, piękna pogoda:).... odstaw te papierosy, piwo i prochy , weź głęboki wdech , idź na siłownie , telefon wyłącz ....
A tak poza tym jak sobie radzisz??? Trzymasz sie???..A może wyjedź gdzieś ? Pracujesz??

29

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Witam po ciężkiej nocy. Poprosiłem mailowo o usunięcie tematu gdyż okazało się, że dobra znajoma wspólna ma tu konto. Nie chcę problemów gdyż łatwo opis i fakty poskładać w całość.

Dużo myślałem o toksyczności układu i tego, że ja tego potrzebuje. Nie, męczę się strasznie i proszę Boga by toksyny zniknęły, bym nie cierpiał przy niej.
Inna sprawa, że zaczynam sobie do głowy wpajać, że to koniec, to nie ma sensu itd. Ciężko ale to chyba jedyne wyjście.

Nie mogę widywać się, rozmawiać na luzie, wysłuchiwać, przytulać się i 'dawać buzi' na dzień dobry czy do widzenia osobie, która jest dla mnie wszystkim ale w wolnych chwilach umawia się i robi nie wiadomo co z nie wiadomo kim i nie wiadomo gdzie.

Nie chcę już z nią rozmawiać bo nie mam o czym w tym temacie, nie ważne co ja powiem i tak to nic nie zmieni, jestem na straconej pozycji.

Dziękuję wszystkim z wpisy, nie wiem czy są tutaj wiadomości prywatne ale jeśli ktoś z Was będzie chciał wiedzieć co i jak to śmiało piszcie...

30

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Ejjjj weź sobie nie wkręcaj ze ty potrzebujesz toksycznego związku to jakies brednie.. wiesz jak jest???? ty jesteś dobrym facetem, spokojnym NORMALNYM potrzebujesz dobrej kobiety, spokojnej z którą czuł bys się dobrze a wtrafila ci się taka chimera wstrętna, Ja się pytam jak można calowac się z babskiem z którym ktoś się wcześniej lizal??????? ona jest obrzydliwa!! oj uciekaj od niej zerwij kontakt CAŁKOWICIE bo po co ci takie cos? chcialbys z taka baba zalozyc rodzine?? i co ? jakbys jej się znudzil to by sobie szukala takich tylko do "buzi buzi i gadu gadu"? dobrze ci by było z tym? sam widzisz jak twoje ciało reaguje, wymioty już były, samo to ze palisz zamias jesc, ona cie wyniszcza. Wchodze na te forum i od razu na twój temat i zawsze mam wielka nadzieje ze napiszesz:" zerwałem z nia kontakt już się lepiej czuje" naprawdę ci tego zycze z całego serca!!!

31

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Czy ktos z Was z powodzeniem zerwal kobtakt z osoba, ktora byla w zyciu przez 1/3 jego trwania?

32

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Mnóstwo osób, Kochanie smile

To jest kwestia jednej DECYZJI. Tylko trzeba do niej dojrzeć, przekonać podświadomość, co Ci się bardziej opłaca. Na rozum tego 'nie wieźmiesz'.

33

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Jest Ci źle w takim układzie... zmień to. Podejmij decyzję. Naprawdę da się... wiesz, nawet wielka podróż zaczyna sie od małego kroku.

34

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Ja zerwalam po 18 latach małżeństwa! I dwoje dzieci...nie żałuje, jest mi dobrze i marze o nowym życiu przy kimś uczciwym...nie mysle o ex w ogóle a kiedys nie wyobrazalam sobie życia bez niego! Zdrady sa NIEWYBACZALNE! Nie takie jakie ex mi zafundowal i nie takie jakie ona Tobie funduje! Ja nie mialam takiej mozliwosci jak Ty ..nie mialam świadomiści zdrad...Ty masz jeszcze szanse nie zmarnowac sobie lat życia!....trzymasz sie?

35

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Sprawa sie sama rozwiazala. Dluga rozmowa. Ona zakochana w nim. Dla mojego zdrowia psychicznego musze zniknac.

36

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

smile teraz jest zakochana a za chwile znow siegnie po Ciebie bo tamten ja rzuci....musisz sie z tym liczyc!! I musisz trwac w postanowieniu! Zmien nr telefonu...spal ten most za soba bo to niekoncząca sie historia!...

37

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

POLECAM Ci Autorze ten temat: http://www.netkobiety.pl/t70037.html  jest o Tobie, tylko tam historia opisywana jest z perspektywy Kobiety, ale zachowania bohaterów identyczne.

Może to Ci otworzy oczy.

38

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Słowa o moim zniknięciu dla mojego zdrowia psychicznego padły z jej ust, tak dodam. Tak czy siak po usłyszeniu tego póki co nie mam ochoty jej widzieć i słyszeć. To chyba dobrze? I tak czeka mnie jeszcze jedno spotkanie z nią (jutro) z różnych powodów ale mam szczerą nadzieję, że nie padnie 'zawsze będziesz dla mnie kimś ważnym' czy jakieś przytulanki jak będę wychodził. Ona staje się dla mnie (na chwilę obecną) coraz bardziej obca. Takie uderzenie w głowę, że osoba, która się zna nagle staje się kimś innym i widzi się te zmiany, widzi się to, że zachowania mają się nijak do tego co kiedys padało z ust tej osoby. Straszne. Ciekawe czy ja zdołam ją wyrzucić z życia.

39

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Ciekawe czy ja zdołam ją wyrzucić z życia.

A kto ma "zdołać"? Sama się nie wyrzuci, bo nie ma honoru ani empatii żadnej ta kobieta.
Możemy obstawiać, że kwestia czasu kiedy rozwali jej sie kolejny związek (jak widać żadnego nie potrafi utrzymać) i zapuka do Ciebie: "Halo, Kochanie? Przemyślałam już wszystko..Jednak wtedy popełniłam ogromny błąd. sad Przyjedź, porozmawiamy o tym. Tęsknie :* "
I co Ty na to? wink

40

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Dziś się też dowiedziałem, że nigdy nie przeżyła czegoś takiego jak teraz z tym facetem, takiej chemii, zrozumienia itd. i życzy mi bym kiedyś coś takiego też przeżył big_smile Ogarnął mnie we wnętrzu pusty śmiech podczas tej rozmowy, mówić takie rzeczy osobie co staje na rzęsach dla tej drugiej.

Tym razem sprawa wygląda poważnie (nie jak jej poprzedni faceci co robili na niej jakieś wrażenie) tak więc wydaje mi się, że nie będzie smsów czy wiadomości na FB raczej nawet za jakiś czas.

Boje się jutrzejszego spotkania. Boje się strasznie.

PS. ona nigdy nie przyznała się do błędu - to tak odnośnie przykładowego tekstu w poście wyżej opisanego.

41 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-06 23:54:10)

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

No cóż, ma tupet kobita.
A ktoś wcześniej trafił w sedno, że ją podnieca na swój chory i zrozumiały tylko dla sadysty sposób to jak widzi, że cierpisz gdy Ci opowiada o takich rzeczach, a widać wie doskonale w które miejsce uderzyć. Widać jest mocno zakompleksiona..ale może niepotrzebnie to pisze, bo uznasz to za punkt zaczepienia i będziesz chciał ją "ratować" od tych niegodziwych myśli na swój temat wink
37 lat..pewnie kobita przechodzi kryzys, nie jest zadowolona ze swojego życia, chce mieć wielu adoratorów, bo 1 nie zapełniłby tej czarnej dziury..a ta kobita to właśnie taka czarna dziura, która jest tak pusta emocjonalnie  w środku, że żaden związek nie da jej satysfakcji.

Zachowujesz się jak naćpany, że po tym wszystkim jeszcze idziesz się z nią spotkać... na co liczysz?
Najbardziej znamienne jest to, że ty zamiast myśleć jak tu się odciąc, to największe zmartwienie dla ciebie jest, że "nie będzie smsków i wiadomości na fb" sad

Przestań już ćpać, bo aż żałość bierze..

42

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Elle - idę się spotkać nie z powodu chęci tylko z przymusu bo niektorych spraw nie zalatwia sie wysylajac cos poczta czy oddajac przez znajomych. Nie jestem z tych facetow. Tak wiec nie bulwersuj sie.

Co do uderzania w czułe miejsca to nigdy nikt mnie tak nie poznał jak ona tak więc dobrze wie w co uderzyć, choćby podświadomie.

43

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)
incognito85 napisał/a:

Słowa o moim zniknięciu dla mojego zdrowia psychicznego padły z jej ust, tak dodam. Tak czy siak po usłyszeniu tego póki co nie mam ochoty jej widzieć i słyszeć. To chyba dobrze? I tak czeka mnie jeszcze jedno spotkanie z nią (jutro) z różnych powodów ale mam szczerą nadzieję, że nie padnie 'zawsze będziesz dla mnie kimś ważnym' czy jakieś przytulanki jak będę wychodził. Ona staje się dla mnie (na chwilę obecną) coraz bardziej obca. Takie uderzenie w głowę, że osoba, która się zna nagle staje się kimś innym i widzi się te zmiany, widzi się to, że zachowania mają się nijak do tego co kiedys padało z ust tej osoby. Straszne. Ciekawe czy ja zdołam ją wyrzucić z życia.

Ale baba,skąd się takie biorą?Chłopie Ty nie masz wyjścia zwiewaj.Umówmy się dobra?Od jutra umarła dla Ciebie,jej nie ma.Wiesz czego będziesz żałował jak ochłoniesz?Tego że dałeś sobą tak pomiatać,będziesz się wstydził samego siebie.Ja tak się nieraz czuję właśnie,choć skala "zjawiska" nieporównywalna.Zachowaj się jak facet kopnij ją w dupę i zniknij.Potem rób co chcesz,wyj w poduszkę,taplaj się w smutku,ale przy niej bądź twardy.Tak zrobisz,a ulga nadejdzie zobaczysz.

44

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Panie, daj pan spokój.. Idziesz się spotkać bo chcesz.
Jest 1000 i 1 sposobów by coś sobie oddać nie spotykając się oko w oko.
Chyba, że chodzi o nerkę..Czy ona jest dawcą narządów wewnętrznych dla Ciebie i to spotkanie będzie w szpitalu?

45

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Ja w to nie mogę uwierzyć,że to wszystko prawda.

46

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

JoyDivision - nie zostało mi już nic innego jak wycie w poduszkę i taplanie się w smutku ale liczę, że są we mnie jeszcze takie uczucia/odczucia, nie wiem jakiego słowa użyć, że znajdę kogoś z kim stworzę coś poważnego, kto nie będzie chciał mnie zmieniać pod siebie i swoje preferencje, kogo poprzeczka nie będzie zawieszona na granicy rekordu globu.

Elle88 - spotkanie odbędzie się na klatce schodowej, nie dam się wciągnąć do mieszkania, minuta i spadam. Uwierz na słowo, że nie jest to oczywiście nerka ani wątroba ale też nie jest to książka czy długopis.

47

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

kogo poprzeczka nie będzie zawieszona na granicy rekordu globu.

No w tym przypadku poprzeczka była na innym kontynencie w ogóle, bo nawet oficjalnie nie startowałeś w tej gonitwie, żeby mieć szanse przez te poprzeczkę skakać, za to kilku innych w tym samym czasie tak wink
Wybacz żartobliwy ton, ale czasem to jedyny sposób by pokazać komuś jak głęboko w tyłek wchodzi komuś innemu bez wazeliny.

nie zostało mi już nic innego jak wycie w poduszkę i taplanie się w smutku

Przepraszam, a za czym to ta żałoba się będzie odbywać?
Za Królewną, której jedyna pasją w życiu jest poszukiwanie idealnego bolca dla siebie? Czy może za tą Wielką Damą, która prycha ze śmiechu ilekroć widzi biednego, poniżającego się przed nią do granic przyzwoitości faceta i opowiada mu o tym, jak to świetnie jej się skacze na penisie nowo poznanego samca?

Wytłumacz, bo może i ja się załapię na tę rzewną historię..dawno nie płakałam wink

48

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)
incognito85 napisał/a:

JoyDivision - nie zostało mi już nic innego jak wycie w poduszkę i taplanie się w smutku ale liczę, że są we mnie jeszcze takie uczucia/odczucia, nie wiem jakiego słowa użyć, że znajdę kogoś z kim stworzę coś poważnego, kto nie będzie chciał mnie zmieniać pod siebie i swoje preferencje, kogo poprzeczka nie będzie zawieszona na granicy rekordu globu.

Elle88 - spotkanie odbędzie się na klatce schodowej, nie dam się wciągnąć do mieszkania, minuta i spadam. Uwierz na słowo, że nie jest to oczywiście nerka ani wątroba ale też nie jest to książka czy długopis.

Słuchaj gdybyś te granice rekordu globu pokonał,pojawiła by sie nowa poprzeczka z nowym rekordem globu.Z taką osobą nie wygrasz nigdy.Pocieszę Cię,Ty jej wcale nie kochasz.miłość nie jest cierpieniem,a Ty cierpisz.Znajdziesz kogoś,znajdziesz,ale jak się teraz odetniesz.Od jutra ona dla Ciebie umarła ok?

49

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Jeszcze raz przeczytałam tę historie i znalazłam to:

Nie ma tej osoby, która sprawia, że mam o czym myśleć i co robić.

Człowieku, Ty po prostu nie masz i nie miałeś, poznając ją, żadnego SWOJEGO życia.
więc bez problemu zacząłeś jej opowieści z krypty, jej żale i jej problemy traktować jak swoje własne.

To dokładnie jak z żoną alkoholika i każdym rodzajem współuzależnienia - oni też traktują partnera jako 'przedłużenie siebie'.
Jak zapytasz żony alkoholika co u niej słychać to opowie Ci ze szczegółami co znów zrobił jej niedobry maż alkoholik, jaki ma dla niego plan naprawczy i jak bardzo znów zawiódł jej zaufanie.
A jej w tej opowieści w ogóle nie będzie.
To zupełnie jak u Ciebie..

50 Ostatnio edytowany przez incognito85 (2014-09-07 00:32:44)

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Joy - ok, umowa stoi, pieczęć stawiam chwilę po zamknięciu się za mną drzwi (lub raczej przede mną).

Elle - jestem w stanie na 100% powiedzieć, że nie miała innego faceta w łóżku niż ja od paru lat, nawet Ci co byli ostatnio nie doszli do tej bazy ani żadnej poprzedzającej.
Dlatego ja bym przystopował z bolcami i penisami.
Aczkolwiek teraz to już jest myślenie także o penisie jak dla mnie bo jak pojawia się miłość (lub raczej normalne zauroczenie a dodatkowo facet zaniedbywany w lóżku przez żonę, też to kur** wiem już) to i wrota seksu się otwierają, człowiek inaczej myśli zalany endorfinami i dzieja sie rozne rzeczy, o ktorych mowilo sie, ze nigdy sie tego nie zrobi.

No ale w sumie powinno mnie to już walić...i oby tak było, nawet jeśli się jakimś cudem dowiem o tym nie z własnej woli.

#49 - smutna ale chyba racja, zatraciłem siebie dając się pochłonąć problemom drugiej osoby

51

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Elle ma racje!!! Zauważyłeś ze powtarzasz to co ona Ci naopowiadala??? A skad Ty mozesz wiedziec jaka jest zona tamtego faceta? I kiedy spal ze swoja zona???....Chlopie OBUDŹ SIĘ!!!!....moj maż wychodził z łóżka kochanki prosto do mojego łóżka!!! Myslisz ze kochance to powiedzial?? Czy raczej karmil ja kawalkami pt. nic mnie nie łączy tylko papier?....i owszem! Spała z innymi i z tym teraz tez spi!! ....tez kiedys bylam taka zaslepiona i moj ex tez potrafil tak dobrze manipulowac mna....kiedys czego Ci życze zobaczysz to wszystko własnymi oczami i wtedy bedziesz wolny.....im predzej zdasz sobie z powyzszego sprawe tym lepiej dla Ciebie...i nie daj sie wciagac w te żenujące jej opowiesci o innym...urywaj natychmiast ja tak robilam...mialam stala płyte nagrana.." nie interesuje mnie to" i tymi slowami przerywalam kazdy watek az w koncu przestal .....daj znac jak poszlo...

52

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Dam znać wieczorem. Wszystko to co ja 'wiem' to są słowa tamtego faceta (co ciekawe pierwszego dnia gdy sie poznali wszystko jej wyśpiewał jak to źle w związku ma i jaka ona jest cudowna), mi się to wydaje podejrzane, ale co tam, jest jak jest. Sam jestem facetem i znam wielu facetów co by zaciągnąć kobietę do łóżka zrobią wszystko i powiedzą wszystko.

53

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

smile czyli standard:).....bardzo Ci życze zebys uwolnil sie tak jak ja sie uwolnilam...sama nie moge uwierzyc że mi sie udalo.......jeszcze tylko trudno mi skupic sie na pracy i w pelni cieszyc sie uwolnieniem ale kazdego dnia dziekuje losowi i Bogu ze sie wyrwalam i Ty tez tak bedziesz sie czul:) tylko musisz przyjac nasza pomoc....mnie wyciagneli ludzie z tego i jeszcze jednego forum...bardzo jestem im wdzieczna za pomoc bo dzieki nim nabralam dystansu i zobaczylam to wszystko z boku....TRZYMAJ SIE i badz twardy, poznaj swoja wartosc!

54

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Póki co z rana po śniadaniu oddałem wszystko z nerwów tak się boję tego dzisiejszego spotkania.

55

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

To odwołaj!...przeczekaj nabierz silni wyznaczysz wtedy inny termin!!!.... to nie musi byc dzisiaj!! To kolejna rzecz ktora ma do Ciebie dotrzec!!! NIC NIE MUSISZ....NIC NA SILE... po co Ci to....kurcze przed spotkaniem z kobieta to powinno byc podekscytowanie a nie taka toksyna! Jesli az tak przezywasz to naprawde odwolaj bo pekniesz...albo moze nie spotykaj sie z nia sam na sam??? Wez kogos....kumpla...brata...siostre...kogokolwiek kto Cie wesprze....

56

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)
incognito85 napisał/a:

Póki co z rana po śniadaniu oddałem wszystko z nerwów tak się boję tego dzisiejszego spotkania.

Rozumiem Cię.Postaraj się jednak trzymać nerwy na wodzy.Najlepiej pójdź i jak wszystko załatwisz to wyjdź.Nie daj po sobie poznać że jesteś na miękich nogach,bo urobi Cię i zrobisz wszystko co zechce.Najlepiej abys powiedział jej coś takiego,że po czymś takim,drzwi będą zamkniete.

57

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Moze sklamac ze poznal kogos??....hmm sama nie wiem czy to nie podziala na nia podniecajaco ??.....moj ex odczepil sie jak zobaczyl ze jest mi obojetny...ze nie interesuje mnie co gdzie i z kim robi...jak urywalal w polowie zdania i wymuszalam rozmowe tylko w temacie z powodu ktorego sie spotkalismy nic poza....czyli stanowczo postawilam granice i kiedy zorientowal sie ze nie pozwalam jej przekraczac...odpuscil....

58

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Ale Wiesz co?....co prawda jestem troche starsza od Ciebie ale..tak czytajac Ciebie wraca we mnie wiara ze jeszcze jednak sa uczciwi faceci na tym świecie:).....cokolwiek postanowisz to zycze Ci siły i powodzenia dzisiaj...trzymaj sie:) i czekam na wpis jak Ci poszlo bo wierze ze jednak Ci sie uda...głowa do góry!

59

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

wymuszalam rozmowe tylko w temacie z powodu ktorego sie spotkalismy nic poza....czyli stanowczo postawilam granice i kiedy zorientowal sie ze nie pozwalam jej przekraczac...odpuscil....

Tak, ale zauważ, że to TY nie chciałaś słuchać, bo Ci na nim nie zależało.
A tu autor nie dość, że słucha jak zaczarowany, bo nie śmie przerwać tej królewnie ze spalonego teatru swojej tyrady wink, to jego głównym motywem dla słuchania jest chęć bycia blisko niej cały czas, jak narkoman na głodzie.. Nieważne jaka jest i jak go rani, byleby była, bo on zbudował całe swoje życie wokół jej marnej osoby. Identyfikuje się z nią w 100%, "zlał się" z nią w 1, ale ona z nim nie.
Tu jest problem.

Obawiam się, że ta "rozmowa" jest kolejnym pretekstem by dostać swoją porcję "działki", a to o czym będą rozmawiać jest drugorzędne.
Ciekawe ile autor jeszcze będzie sam siebie oszukiwał i kiedy kolejny raz odpowie na smsa lub spotka się, "bo tak wypada", itp.

60

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Elle....miejmy nadzieje ze jest światełko w tym tunelu bo...trafił tutaj:)....jesli otworzy sie na rady innych ludzi to jest szansa że trafi na odtrucie i uwolni sie...ale tak jak powiedziaĺas...on musi tego chciec!......

61 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-07 13:49:32)

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Tu nie ma co 'mieć nadzieje', nic się przypadkiem i samo nie zrobi.
Jak on nie włoży w to pracy i nie zrozumie mechanizmów działania takich toksycznych relacji to będzie LATAMI tęsknił do swojego ideału (za 5 groszy, którego może mieć każdy facet nawet żonaty jak się okazuje, tylko nie Autor - i jeszcze zaraz ją będzie bronił, założę się tongue).

Wystarczy zrozumieć, że ta kobieta będzie lgnęła zawsze do facetów, dla których jest przygodą i których nigdy nie będzie "miała w garści", to ją nakręca do działania, nie chłopak, który się za nią ugania -dla niej to jest "słabość".

On póki sądzi, że wyskamle sobie u niej uczucia, póty będzie z nim pogrywała, bo czemu nie? Czy ona coś traci na tym?
Ale uczucia z tego nie będzie nigdy, bo ona ma go już sklasyfikowanego w głowie jako "mameję" i tyle w temacie.

62

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Autorze- masz jakieś dowody tych jej kontaktów z tym żonatym facetem? Np masz dostęp do jej emaila, poczty, fb, esów? Jak tak, to poinformuj żonę o tym fakcie.

63

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)
kejter napisał/a:

Autorze- masz jakieś dowody tych jej kontaktów z tym żonatym facetem? Np masz dostęp do jej emaila, poczty, fb, esów? Jak tak, to poinformuj żonę o tym fakcie.

kejter, porada a la "zemsta nietoperza"..co to ma zmienić w sytuacji autora, "odkocha go"?
Dorośnij pan

64

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Dlaczego od razu zemsta? Chciałabyś być na miejscu tej żony i być oszukiwana, żeby wszyscy w koło wiedzieli, tylko nie Ty? Niech autor zrobi w końcu coś pożytecznego i wyrwie ją z niewiedzy. Każdy ma prawo do szczerości, chociaż w dzisiejszych czasach mam wrażenie, że to już przestarzały wynalazek.

65

Odp: Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)
kejter napisał/a:

Dlaczego od razu zemsta? Chciałabyś być na miejscu tej żony i być oszukiwana, żeby wszyscy w koło wiedzieli, tylko nie Ty? Niech autor zrobi w końcu coś pożytecznego i wyrwie ją z niewiedzy. Każdy ma prawo do szczerości, chociaż w dzisiejszych czasach mam wrażenie, że to już przestarzały wynalazek.

Nie jesteś od zaprowadzania sprawiedliwości na świecie wink to raz.
A dwa: żonie tego faceta przysporzy tylko cierpienia, a zdrada wyjdzie na jaw wcześniej czy później, bo zawsze wychodzi, natomiast żadnym obowiązkiem autora nie jest donosicielstwo.
Dodatkowo, bawiąc się dalej w szherlocka holmesa zamiast odciąć się od tej harpii, cały czas będzie myślami z nią i jeszcze zajęty rozwiązywaniem KOLEJNEGO problemu z nią w roli głównej.

Myślisz zero-jedynkowo, zabawa w Zorro jest dobra na filmach, życie polega na czymś innym niż wpieprzanie się w nie swój interes pod pretekstem "pomocy".
Masz 22 lata, sporo jeszcze nauki przed tobą.

Posty [ 1 do 65 z 106 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie spodziewałem się, że będę szukał rady na forum dla kobiet :)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024