no nieźle romansuje sobie żonka, a ty jeszcze masz wyrzuty sumienia że źle postępowałeś?
jakim cudem?
co takiego źle robiłeś, rozwiń to, wyszczególnij?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Koniec pięknej milosci
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
no nieźle romansuje sobie żonka, a ty jeszcze masz wyrzuty sumienia że źle postępowałeś?
jakim cudem?
co takiego źle robiłeś, rozwiń to, wyszczególnij?
co źle robiłem, wydaje mi się że nie słuchałem dokładnie żony że nie podejmowałem z nią rozmów na różne tematy, nie potrafiłem czasem jej dobrze doradzić słowem co ma zrobić jedynie ją przytulałem i mówiłem że wszystko jakoś się ułoży, to że nie pomagałem zawsze jej w kuchni ale za to zawsze sprzątałem po posiłku, to że nie pomagałem jej dokładnie sprzątać domu jedynie odkurzanie czy wycieranie kurzy, to że nie potrafiłem podejmować sam decyzji tylko jej pytałem o rade co by ona zrobiła, bywałem leniem że nic mi się nie chciało, byle sprzeczki o jakąś pierdołe np wyjście z psem bo ciągle ja wychodziłem, kłótnie bywał też przez moich rodziców którzy się o mnie bardziej troszczyli i jak to ona mówiła wtrancali sie w nasze życie że słucham tylko rodziców.
jak coś mi się przypomni to napiszę, bo jak wam wcześniej mówiłem że mam coś z tą moją pamięcia ale jak wyzdrowieje to idę do lekarza bo musze zobaczyć co jest tego przyczyną bo coraz bardziej mi to doskwiera.
co źle robiłem, wydaje mi się że nie słuchałem dokładnie żony że nie podejmowałem z nią rozmów na różne tematy, nie potrafiłem czasem jej dobrze doradzić słowem co ma zrobić jedynie ją przytulałem i mówiłem że wszystko jakoś się ułoży, to że nie pomagałem zawsze jej w kuchni ale za to zawsze sprzątałem po posiłku, to że nie pomagałem jej dokładnie sprzątać domu jedynie odkurzanie czy wycieranie kurzy, to że nie potrafiłem podejmować sam decyzji tylko jej pytałem o rade co by ona zrobiła, bywałem leniem że nic mi się nie chciało, byle sprzeczki o jakąś pierdołe np wyjście z psem bo ciągle ja wychodziłem, kłótnie bywał też przez moich rodziców którzy się o mnie bardziej troszczyli i jak to ona mówiła wtrancali sie w nasze życie że słucham tylko rodziców.
jak coś mi się przypomni to napiszę, bo jak wam wcześniej mówiłem że mam coś z tą moją pamięcia ale jak wyzdrowieje to idę do lekarza bo musze zobaczyć co jest tego przyczyną bo coraz bardziej mi to doskwiera.
Nie szukaj winy u siebie to teraz nie ma żadnego znaczenia .Do przyczyn możecie dochodzić jeśli oboje będziecie chcieli coś ratować . Twoje przyczyny nie muszą być równoznaczne z tym co dla niej było przyczyną.
Masz poroże i to jest fakt.
Twoje rozmowy z koleżanka były tylko pretekstem dla niej aby Cie wyprowadzić z domu .
Nie odzyskuj bilingów z innych miesięcy bo dasz jej sygnał ze coś podejrzewasz i zacznie sie bardziej kryć.
Kopiuj wszystko to co masz i raczej nie trzymaj w domu ani w pracy - może u rodziców. Ona na pewno tez w tej chwili szuka coś na Ciebie i może odkryć co już uzbierałeś i to zniszczyć .
Nie wyprowadzaj sie.
co źle robiłem, wydaje mi się że nie słuchałem dokładnie żony że nie podejmowałem z nią rozmów na różne tematy, nie potrafiłem czasem jej dobrze doradzić słowem co ma zrobić jedynie ją przytulałem i mówiłem że wszystko jakoś się ułoży
czyli ona po prostu chce mieć obok siebie faceta z jajami a nie tylko misia do przytulania.....
to że nie pomagałem zawsze jej w kuchni ale za to zawsze sprzątałem po posiłku, to że nie pomagałem jej dokładnie sprzątać domu jedynie odkurzanie czy wycieranie kurzy,
jeden gotuje drugi sprząta - układ jak najbardziej ok. Tu bym się nie czepiała. Zbyt winę przyjmujesz na siebie.
to że nie potrafiłem podejmować sam decyzji tylko jej pytałem o rade co by ona zrobiła,
jeszcze raz powtórzę, chce mieć prawdziwego faceta z krwi i kości, który weźmie sprawy w swoje ręce, brakuje tu męskości.
bywałem leniem że nic mi się nie chciało,
o lenistwo ma prawo się czepiać
byle sprzeczki o jakąś pierdołe np wyjście z psem bo ciągle ja wychodziłem,
bez przesady, małe kłótnie są w każdym związku, nie warto ale to nie jest też od razu powód do rozwodu
kłótnie bywał też przez moich rodziców którzy się o mnie bardziej troszczyli i jak to ona mówiła wtrancali sie w nasze życie że słucham tylko rodziców.
O to żeby się twoi rodzice nie wtrącali powinieneś zadbać ty. Słowami.
jak coś mi się przypomni to napiszę, bo jak wam wcześniej mówiłem że mam coś z tą moją pamięcia ale jak wyzdrowieje to idę do lekarza bo musze zobaczyć co jest tego przyczyną bo coraz bardziej mi to doskwiera.
a tak na moje oko to ty możesz mieć jakąś depresję, jeszcze do tego dochodzą problemy z pamięcią, zbytnio się obwiniasz, jej błędów nie widzisz, ale to już twój psycholog cię musi ocenić.
Podsumowując, zbytnio się obwiniasz. Ludzie z nie takich problemów wychodzą . Tylko jest jeden sposób. Obydwoje muszą tego chcieć. Twoja żona jak dotąd nie chce. A te twoje niewinne całkiem rozmowy z koleżanką są tylko dla niej pretekstem, do tego byś się wyprowadził z domu i żeby miała wolną chatę. Zdania nie zmienię. A jej celem było to żebyś właśnie jeszcze ty się czuł winny. Widać jej się udało
Taki jest jej cel!
Lenistwo, no każdy ma lenia są takie dni że nikomu nic się nie chce ja je miałem i ona nie raz pisała że ma lenia i czy może dziś gnić w łóżku.
Zgodzę się że nie byłem za bardzo mężczyzną w tym związku i właśnie to chce zmienić bo jak zostanę sam to będę musiał o siebie zadbać i podejmować sam decyzje.
Co do rodziców był taki moment że się wtrancali i były kłótnie o to ale powiedziałem rodzicom żeby się nie wtrancali bo to nasze życie i nasze decyzje że jak będe potrzebował ich rady to sam sie do nich zgłoszę o to. Rodzice wtrancali się do naszego ślubu a żona chciała sama (ze mną) wszystko zrobić po swojemu no ale oczywiście rodzice nie słuchali i zawsze coś musieli swojego powiedzieć i prawie miesiąc przed ślubem nie było by go gdybym nie opie**** rodziców i wtedy i po ślubie rodzice źle patrzeli na żonę. Jej rodzice zabardzo nie interesują się nią bo wiedzą że sama da sobie rade a w sumie ona nie chciała nic od nich bo wiedziała że jak ją traktowali w dzieciństwie.
Często mówiła przez nasz cały związek że jestem taki sam jak mój ojciec.
Podsumowując, zbytnio się obwiniasz. Ludzie z nie takich problemów wychodzą . Tylko jest jeden sposób. Obydwoje muszą tego chcieć. Twoja żona jak dotąd nie chce. A te twoje niewinne całkiem rozmowy z koleżanką są tylko dla niej pretekstem, do tego byś się wyprowadził z domu i żeby miała wolną chatę. Zdania nie zmienię. A jej celem było to żebyś właśnie jeszcze ty się czuł winny. Widać jej się udało
Taki jest jej cel!
Udało się jej, udało.
Nie odzyskuj bilingów z innych miesięcy bo dasz jej sygnał ze coś podejrzewasz i zacznie sie bardziej kryć.
Kopiuj wszystko to co masz i raczej nie trzymaj w domu ani w pracy - może u rodziców. Ona na pewno tez w tej chwili szuka coś na Ciebie i może odkryć co już uzbierałeś i to zniszczyć .
Nie wyprowadzaj sie.
Biling mam tylko jeden z Maja a szkoda że tego dnia nie wziąłem z każdego miesiąca, teraz też bym mógł to zrobić ale ona dostaje smsy że bilingi są dostępne na stronie i to mnie wtedy zdradziło. Jak to żona mnie nazwała do swojego kolegi "a ten czubek mnie sprawdza"
Podpiołem się jej pod @ i to co ona dostaje to ja również jedynie co to telefon tam już na pewno się coś dzieje od dawna. Wszystko co mam to na tablecie który jest kodem zabezpieczony oraz na pewnym serwerze wiec nic nie da jej to, również na swoim @ mam jej rozmowy w razie w.
Jak ten kolega wyjechał za granicę do pracy na jakiś czas ale dalej robił u nas w firmie to napisała jemu @ ze musiała iść do tablicy (na której są wszystkich zdjęcia) bo już zapomniała jak on wygląda.
Boli mnie to że ona takie pogaduszki sobie urządza a mnie oskarża o rozmowę z tą dziewczyna która dla mnie nic nie znaczyła jedynie powiedzieć podobało mi się to że Ja komuś się podobam i to tylko tyle ale nigdy bym nie zdradził żony bo za bardzo ją kocham a mogłem na studiach to zrobić bo było tam bardzo dużo kobiet ale nie chciałem bo tylko ją kocham nawet bym tego nie potrafił zrobić bo sumienie nie dało by mi żyć, do tej pory pamiętam jak jedną rzecz w przeszłości zrobiłem to sumienie mnie tak dręczyło że nie wytrzymałem i się poprawiłem po tym.
Powiem wam też że jestem człowiekiem przesądnym nie wiem czy już o tym wspominałem ale np. przebiegnie kot spluwam 3 razy, widzę nagminnie nr 13 to ze coś będzie źle się dziać, to że jak wyszedłem z domu i zamknąłem drzwi i się wróciłem to musiałem usiądź i policzyć do 10. Masakra nie, wiem, wiem. staram się tego oduczyć dlatego dziś nie usiadłem i nie policzyłem do 10 ![]()
Grzesiu to nie sa powody do rozwodu ale do rozmów.
Brakowało jej konkretnego ,męskiego , samodzielnego faceta.
Badz taki ale nie dla Niej ale dla Siebie abyś więcej po tyłku nie dostał .
Szukanie u Ciebie winy było odwróceniem uwagi od niej.
Z jej telefonu podejrzewam ze i tak nic sie nie dowiesz bo kasuje cała korespondencje .
Zepnij poślady i do dzieła.
Badz stanowczy .Jesli podejmiesz decyzje ze sie nie wyprowadzasz to konkretnie to jej powiedz i nie graj na czas - ze nie wiesz , ze może..... nie wiesz gdzie ... , nie wiesz kiedy ...... To jest również Twoje mieszkanie i masz prawo w nim mieszkać .
I wkoncu coś tam mi powiedziała ze ona nie będzie mieszkać ze mną bo się wykończy psychicznie ze powinienem jak facet się zachować i się wyprowadzić.
Jesli jest jej zle psychicznie to moze niech ona sie wyprowadzi albo pójdzie również do psychologa .
Podjąłem już tą decyzję że się nie wyprowadzam ale jej tego dziś nie powiem bo po tej rozmowie będę już przygnębiony a mam dziś psychologa umówionego na 19 a po za tym mam kupę roboty zaległej z miesięcznym opóźnieniem przez to wszystko, dlatego na razie uciekam z forum bo czytanie różnych wypowiedzi w tematach ludzi którzy też potrzebują rady zabiera mi dużo czasu a muszę chociaż dziś skończyć jeden projekt bo od Poniedziałku do pracy i to też jest najgorsze robimy w jednej firmie obydwoje i tak samo ten kolega nie zawsze się widzimy ale zdarzy się, staram się być twardy ale przygnębienie mnie dopada i robię się jak z waty że nic mi się nie chce. może zmienię sobie grafik na same popołudniowe zmiany?
trzymaj się
może zmienię sobie grafik na same popołudniowe zmiany?
Jesli to pomoże Tobie w koncetracji na pracy to zrób to . Nie szukaj przypadkiem pretekstu aby widywać sie z nią w pracy.
Powiem wam że bardzo chętnie tu zaglądam a zwłaszcza w swój temat, czy coś do mnie napisaliście lub doradziliście.
W pracy nie szukam pretekstu żeby się z nią widywać tylko czasem na siebie wpadniemy lub na tego kolegę. Jestem Ciekaw kiedy już wszyscy będa wiedzieć o naszej sytuacji że to ja jestem winien że ja ją zdradziłem.
Powiem wam że wydaje mi się że ta dziewczyna zrobiła to specjalnie żeby żona uważała że ją zdradziłem bo wczoraj mi powiedziała że jak ona mija moją zonę to uśmiecha się i żona wtedy czuje się podle i źle, tak mi mówiła oraz to że pewnie jeszcze sobie z nią pisze a ja od świąt wielkanocnych nic nie pisze nawet w pracy jak ją mijam to jak cień jest dla mnie nawet na nią nie spojrzę.
Powiem wam że wydaje mi się że ta dziewczyna zrobiła to specjalnie żeby żona uważała że ją zdradziłem bo wczoraj mi powiedziała że jak ona mija moją zonę to uśmiecha się i żona wtedy czuje się podle i źle, tak mi mówiła oraz to że pewnie jeszcze sobie z nią pisze a ja od świąt wielkanocnych nic nie pisze nawet w pracy jak ją mijam to jak cień jest dla mnie nawet na nią nie spojrzę.
A jaki cel miała by w tym ta koleżanka ? Moze ona w zmowie z twoja Zona aby miec ma ciebie haka przy rozwodzie .
Grzechu,
po nastepnej dawce korespondencji - żona przekroczyła granicę której nie powinno się w małzeństwie przkraczać .
- Wprowadza trzecią osobę, faceta, informuje go o jej problemach miedzy Tobą a nią,
- używa niecenzuralnych słów określających Ciebie
- stawia go na piedestale,
- w końcu sama zagaja rozmowę o seksie,
To już prawie zdrada emocjonalna.
"dla mnie facet jest to kochania a nie do przyjaźni. Prędzej czy późnie takie historie mają zły finał.
Za bardzo Cie lubie i za bardzo mi na Tobie zależy,żebyś moglbyc moim przyjacielem"
Dla mnie, jest to wyznanie, że chciałby w nim widzieć nie przyjaciela ale kochanka.
Masz dwa wyjścia :
- dążyć do rozwodu z jej winy ,
- ratować małżeństwo
w pierwszym przypadku - poczekać, w ciszy aż rozwinie się ich kontakt w romans ( kwestia kilku dni, lub tygodnia, dwóch)
w drugim przypadku - określić swoje granice :
- wspólnie decydujecie sie naprawić małżeństwo,
- w tym celu idziecie na terapię ( bo terapia może być również w celu "wygaszenia" związku)
- żona zwalnia się z pracy i zrywa kontakt z kolegą.
jeżeli się nie zgodzi - to patrz punkt pierwszy ![]()
Grzechu,
po nastepnej dawce korespondencji - żona przekroczyła granicę której nie powinno się w małzeństwie przkraczać .
- Wprowadza trzecią osobę, faceta, informuje go o jej problemach miedzy Tobą a nią,
- używa niecenzuralnych słów określających Ciebie
- stawia go na piedestale,
- w końcu sama zagaja rozmowę o seksie,
To już prawie zdrada emocjonalna.Masz dwa wyjścia :
- dążyć do rozwodu z jej winy ,
- ratować małżeństwow pierwszym przypadku - poczekać, w ciszy aż rozwinie się ich kontakt w romans ( kwestia kilku dni, lub tygodnia, dwóch)
w drugim przypadku - określić swoje granice :
- wspólnie decydujecie sie naprawić małżeństwo,
- w tym celu idziecie na terapię ( bo terapia może być również w celu "wygaszenia" związku)
- żona zwalnia się z pracy i zrywa kontakt z kolegą.
jeżeli się nie zgodzi - to patrz punkt pierwszy
Wydaje mi się że to już zdrada emocjonalna.
Jak będzie chciała rozwodu to z jej winy, chociaż mówiła mi wczoraj że nie będzie się szarpać bo na początku chciała żeby to była moja wina a potem stwierdziła że nie.
Ja chciałbym ratować małżeństwo naprawić ale ona już nie chce i to jej decyzja ostateczna, powiedziała mi że szansę mi dała ale jej nie wykorzystałem zmarnowałem ją tylko (nie wykorzystałem tak jak trzeba) ale wydaje mi się że i tak by z nim pisała takie @.
Na początku tej mojej zdrady widziałem że przeglądała w necie o terapiach małżeńskich i nawet jej to za proponowałem ale temat ucichł, to też było złym posunięciem że jej nie zabrałem.
Nawet gdyby chciała ratować choć mało to prawdopodobne to pracy nie żuci bo jej się podoba, ma zaraz awansować, z kolegą tez wydaje mi się kontaktu nie zerwało bo to jej najlepszy kolega i on ją rozumie najlepiej.
Wydaje mi się że trzeba poczekać na rozbieg wydarzeń, czas pokaże co się wydarzy, może źle mówię ale do niej już i tak nic nie dociera, jak idzie przez pokój i są uchylone drzwi do pokoju którym przebywam to patrzy nie przed siebie tylko w drugą stronę (dziecinne zachowanie). Zaraz przyjdzie z pracy ciekawe jak się zachowa.
A jaki cel miała by w tym ta koleżanka ? Moze ona w zmowie z twoja Zona aby miec ma ciebie haka przy rozwodzie .
Na początku też tak myślałem że może być w zmowie ale nie jest na tyle sprytna i nie miała by odwagi a cel jaki ma poprostu pewnie teraz jest dumna że dopieła swego.
Umów Was na wizytę u terapeuty rodzinnego.
Poinformuj, żonę o terminie
i czekaj na nią.
Jeżeli nie przyjdzie - sprawa jasna.
Umów Was na wizytę u terapeuty rodzinnego.
Poinformuj, żonę o terminie
i czekaj na nią.Jeżeli nie przyjdzie - sprawa jasna.
Jak byłem załamany to zapytałem sie jej czy pójdzie ze mną do psychologa to odpowiedziała że tak ale nie jako żona.
Wiec nie wiem czy jest sens to robić i wyjść na głupka przed terapeutą ale co mam do stracenia? jedynie $$.
Wygląda, że :
- żona była prawie przekonana do zakończenia małżeństwa, a jeszcze nie chciała brać na siebie odpowiedzialności
- natrafiła na Twoją korespondencję z koleżanką, i wykorzystała to jako dowód że Ty jesteś odpowiedzialny za rozpad,
- teraz, twierdzi że Waszego małżeństwa już nie ma i z czystym sumieniem rozwija romans z kolegą,
Zostaje Wam zabawa w kotka i myszkę kto kogo pierwszy złapie za rękę.
Tu nie ma już dobrej woli z drugiej strony, dała sobie pełne usprawiedliwienie swojej decyzji, za którą nie chciała wziąć odpowiedzialność.
wojując z nią, pójdziecie razem bardziej na dno.
Musiałoby sie zdarzyć coś, po czym sama zauważy że jej na Tobie zależy.
Ale nie w efektcie Twoich pogóżek.
Jeżeli powiesz jej "zobaczyśz co tracisz" - to stanie na głowie, wmówi sobie, żeby było na odwrót.
Wiec nie wiem czy jest sens to robić i wyjść na głupka przed terapeutą ale co mam do stracenia? jedynie $$.
Jest sens, niech pójdzie nawet jako hipopotam ale niech pójdzie z Tobą, zaczniecie jakiś dialog.
Z tego co opisałeś wynika, że to Twoja żona inicjuje ten romans, jeszcze fizycznie Cię chyba nie zdradziła (chyba) ale emocjonalnie na pewno. Działaj więc szybko jeśli chcesz coś ratować.
Dla mnie z jej strony to już zdrada emocjonalna. Mam nadzieję że przestałeś się już tak obwiniać.
Grzes_pro napisał/a:Wiec nie wiem czy jest sens to robić i wyjść na głupka przed terapeutą ale co mam do stracenia? jedynie $$.
Jest sens, niech pójdzie nawet jako hipopotam ale niech pójdzie z Tobą, zaczniecie jakiś dialog.
Z tego co opisałeś wynika, że to Twoja żona inicjuje ten romans, jeszcze fizycznie Cię chyba nie zdradziła (chyba) ale emocjonalnie na pewno. Działaj więc szybko jeśli chcesz coś ratować.
Po wizycie mojej postaram się dziś coś wieczorem poszukać jakiegoś terapeuty, umówię nas i powiem jej to (przeczuwam co po wie "a po co" albo "ona nigdzie nie pójdzie" lub "chyba sobie żartujesz że ja gdzieś pójdę z tobą") no ale zrobię to i ja pójdę stracę kasę trudno może ta moja psycholog jak po pierwszym dniu jej zaufam to może u niej spróbuje możliwe że też takim czymś się zajmuje.
wojując z nią, pójdziecie razem bardziej na dno.
Musiałoby sie zdarzyć coś, po czym sama zauważy że jej na Tobie zależy.
Ale nie w efektcie Twoich pogóżek.
Jeżeli powiesz jej "zobaczyśz co tracisz" - to stanie na głowie, wmówi sobie, żeby było na odwrót.
Nie będę z nią wojował bo będzie wtedy przekonana że robię jej na złość.
Może jak się wyprowadzi to sobie przemyśli pewne sprawy, może za tęskni? łudzę się chyba tylko.
Chce stanąć na nogi już przestałem leżeć tylko siedzę i robię swoją pracę która mam do zrobienia ogarnę wszystko i zacznę szukać nowej pracy.
Pewnie będą miał z nią jeszcze rozmowę jak wrócę w niedzielę to jej to powiem "zobaczyśz co tracisz"
Wygląda, że :
- żona była prawie przekonana do zakończenia małżeństwa, a jeszcze nie chciała brać na siebie odpowiedzialności
- natrafiła na Twoją korespondencję z koleżanką, i wykorzystała to jako dowód że Ty jesteś odpowiedzialny za rozpad,
- teraz, twierdzi że Waszego małżeństwa już nie ma i z czystym sumieniem rozwija romans z kolegą,
Mam nadzieję że tak nie było.
Dla mnie z jej strony to już zdrada emocjonalna. Mam nadzieję że przestałeś się już tak obwiniać.
Poczucie winny na pewno mam ale nie takie jak wcześniej bo gdybym tak się nie zachowywał nie był egoistą, miał swoje zdanie, nie był zazdrosny o każdego, obrażał się to pewnie bym teraz tu nie pisał tylko bym był przy żonie.
Secondo1 napisał/a:..
Jeżeli powiesz jej "zobaczyśz co tracisz" - to stanie na głowie, wmówi sobie, żeby było na odwrót.Pewnie będą miał z nią jeszcze rozmowę jak wrócę w niedzielę to jej to powiem "zobaczyśz co tracisz"
Wpis Secondo sugeruje Ci byś tak nie mówił !!
Nie mów do niej: "Zobaczysz co tracisz", "będziesz tego żałować" itp. Nie mów jej co ona będzie czuć, myśleć itd.
Ona w tej chwili pewnie zakłada, że jeśli ona się wyprowadzi, to nie po to by cokolwiek przemyśleć. Niestety.
Na chwile obecną jesteś bezbronny. Żadne argumenty nie zadziałają.
Więc pilnie załatw terapeutę i zobaczysz co powie.
Przeczytaj watek http://www.netkobiety.pl/t51328.html .
Twoja żona żyje w takim stanie Harlekina. Nowe, świeże, podniecające.
Małżeństwo autora nie przetrwało ale możesz się dowiedzieć do czego zdolna jest druga osoba.
Na pewno napisać mogę, że jeśli odejdziecie od siebie po jakimś czasie ona zrozumie, obudzi się i stwierdzi, że "syf ten sam jak wcześniej, tylko ryje się zmieniły", że nie było warto, że książę nie taki piękny i zbroja nie tak błyszcząca.
Czy będziesz walczył zależy tylko od Ciebie.
Nawet jeśli kochasz zonę musisz przestać jej to okazywać. Ona tym gardzi. Nie bądź oschły ale nie nadskakuj.
Piszę to często i teraz też napiszę: Twoja słabość jest jej siłą, Twoja siła jej słabością.
Więc musisz być silny. Zadbaj o siebie, niech widzi, że ew. sobie dasz radę bez niej. Nie mów jej tego ale pokaż. Niech się zastanawia, co się dzieje. Ona Twoje starania ma w d...e i wierz mi, ze jak przestaniesz nadskakiwać to możesz tylko sobie pomóc.
sorki źle zrozumiałem i może właśnie to też jest moją wadą
poza tym tekst typu "zobaczysz co tracisz" - to strasznie dziecinne. A ona nie chce dziecka tylko mężczyznę.
Terapia by wam się przydała, ale jak twoja żona nie pójdzie to na siłę ją nie przekonasz.
Sam chodź do psychologa- zrób to przede wszystkim dla SIEBIE.
Żona napisała do kolegi:
"wczoraj oglądałam to mieszkanie, a w zasadzie pokój.. i strasznie mnie to dobiło. Dopiero do mnie dotarło,że wszystko stracę, nie wiedziałam,że mieszkanie,pies i auto są dla mnie takie istotne.. człowiek faktycznie uczy się doceniać, dopiero jak coś straci.
Czuje się taka upokorzona i nic nie warta... ja będę mieszkać w malutkim pokoju, a on będzie sobie mieszkał w 3 pok. mieszkaniu..
Wszystko co tam zostawiam, to w sumie rzeczy materialne, ale czuje,że zostawię tam też swoje serce..
Cały czas mam mętlik w głowie.. mam jeszcze jedno wyjście związane z szefową,ale nie potrafię chyba przyjąć tak dużej pomocy od kogoś.."
Grześ no chyba ci jej nie żal, co?
To ona nie chce ratować waszego małżeństwa, to ona się wyprowadza zamiast naprawiać wasze relacje.
To ona popada w romans.
Na razie emocjonalnie, zaraz i fizycznie.
To ona sobie wybiera taką drogę.
Teraz tylko czynami pokaż jej że jesteś silny, że dasz sobie bez niej radę,
zaproponuj terapię małżeńską - tak normalnie na sucho, bez żadnych rozczuleń, powie nie- to nie namawiaj.
Bądź pewny siebie, silny, takiego ona chce cię widzieć i to ją będzie zastanawiać.
Pomyśli: Co się stało że "mój" jak nigdy dotąd daje radę, jest silny, powodzi mu się?
A ty dalej czytaj maile.
Pamiętaj, ona i koledze i swojej szefowej będzie siebie przestawiać w barwnych kolorach, robiąc z siebie sierotę, jaka to ona biedna (nie widząc w sobie żadnych wad) i jaka to ona poszkodowana. Nie nabieraj się na tego typu teksty.
Pamiętaj - to ona romansuje, nie ty. A ją fascynuje inny rycerz.
...czuje,że zostawię tam też swoje serce..
I bardzo dobrze, że są jakiekolwiek przemyślenia, że cokolwiek czuje, ze traci.
Załatwiaj terapeutę, chyba raczej tylko w formie testu, czy pójdzie.
Sadzę, ze znam ten stan. Na chwilę obecną nie masz szans, musisz to przyjąć do wiadomości, ze ona żyje innym światem, który sobie wyimaginowała, jest ZAUROCZONA.
Aha: nie żałuj jej, to jej wybór. Zacznij myśleć o sobie
a zapomniałem wam dodać że jak pojechała do pracy to chciałem zobaczyć jej laptopa i mojemu zaskoczeniu nie wylogowała się z poczty oraz nie wykasowała historii przeglądarki czyżby to specjalnie zrobiła ? żebym się dowiedział i się wqrw**** na to i się wyprowadził ? wiec nic nie ruszałem zostawiłem tak jak było żeby nie dać jej poznać że grzebałem.
a zapomniałem wam dodać że jak pojechała do pracy to chciałem zobaczyć jej laptopa i mojemu zaskoczeniu nie wylogowała się z poczty oraz nie wykasowała historii przeglądarki czyżby to specjalnie zrobiła ? żebym się dowiedział i się wqrw**** na to i się wyprowadził ? wiec nic nie ruszałem zostawiłem tak jak było żeby nie dać jej poznać że grzebałem.
Nie sadze ze na siebie bicz kręci .
Jej niedopatrzenie spowodowane cała sytuacja jaka jest w jej głowie .
Fascynacja , zauroczenie , stres ....
Grzes_pro napisał/a:...czuje,że zostawię tam też swoje serce..
I bardzo dobrze, że są jakiekolwiek przemyślenia, że cokolwiek czuje, ze traci.
Załatwiaj terapeutę, chyba raczej tylko w formie testu, czy pójdzie.
Sadzę, ze znam ten stan. Na chwilę obecną nie masz szans, musisz to przyjąć do wiadomości, ze ona żyje innym światem, który sobie wyimaginowała, jest ZAUROCZONA.
Aha: nie żałuj jej, to jej wybór. Zacznij myśleć o sobie
załatwię
Dochodzi już do mnie ta myśl że ona już nie chce nic mieć ze mną wspólnego tylko interesuje ją mieszkanie, pies, samochód tak jak pisał.
Żałuje tylko tej sytuacji jaka za istniała ale teraz zacznę myśleć o sobie jak się wyprowadzi, na pewno będzie mi ciężko to wszystko utrzymać ale dam rade!
Dobra zmywam się, idę do wizytę do psychologa. Jak przyjdę to wam napiszę co mi powiedziała Pani psycholog mam nadzieję że nie zapomnę
Do wieczora
Zamiast "zobaczysz co tracisz, bedziesz tego zalowac" lepiej podziekowc jej za pare pieknych lat, za wspomnienia ktorych nikt Ci nie odbierze i ?e taka ja chcesz zapamietac, awantury, klotni nie chcesz pamietac i puszczasz w niepamiec, ?e szkoda ?e Wam nie wyszlo ale trudno, je?eli tak bedzie szczesliwsza bez Ciebie, to ja rozumiesz i zyczysz jej tego.
Zamiast "zobaczysz co tracisz, bedziesz tego zalowac" lepiej podziekowc jej za pare pieknych lat, za wspomnienia ktorych nikt Ci nie odbierze i ?e taka ja chcesz zapamietac, awantury, klotni nie chcesz pamietac i puszczasz w niepamiec, ?e szkoda ?e Wam nie wyszlo ale trudno, je?eli tak bedzie szczesliwsza bez Ciebie, to ja rozumiesz i zyczysz jej tego.
Po odpaleniu forum miałem właśnie coś takiego napisać ![]()
Będąc u psychologa bałem się nie wiedziałem co powiedzieć jak zacząć i od czego byłem 30 min wcześniej ale podejrzewałem że ma pacjenta wiec czekałem na dole, nawet przez chwile miałem lekkie bóle brzucha, ale wiecie co tak stałem i myślałem i doszedłem do wniosku czego mam się bać. Powiem wam że siedząc i opowiadając swoją historię to czuje się jak bym z wami rozmawiał, było mi tam dobrze poleciały mi łzy ale hamowałem się z tym bo chce być facetem, co mi mówiła szczerze nie pamiętam teraz z tego wszystkiego ale pozytywne rzeczy bo wyszedłem z stamtąd z uśmiechem wewnętrzną siłą coś takiego ciężko mi to opisać ale coś co dało mi energię. na początku myślałem że ona mi nic nie pomoże że weźmie stówkę że wysłucha i powie dziękuje. Zaczynam się brać za siebie byłem zawsze optymistą przez ten miesiąc nie miałem ochoty żyć ale ten optymizm się we mnie obudził. Może to że się modliłem do Boga dał mi jakąś siłę nie wiem, ale zacznę wierzyć w Boga i siebie.
Umówiłem się na kolejne spotkanie w środę i powiedziałem Pani psycholog że będę chciał przyjść z żoną tylko nie wiem czy tego będzie chciała a jak nie to sam przyjdę, tak jak mi doradziliście.
Dziękuje wam bardzo daliście mi wiarę w samego siebie bo chce być sobą!
Na pewno moja historia się nie skończy na tym forum w tym wątku, postaram się jak kontynuować i opisywać jak mi idzie czy coś się zmieniło, a może złapie mnie przygnębienie bo wiem że czasem złapie to nie jest do uniknięcia ale będą to tylko chwile pięknych wspomnień z żoną których mi nikt nie zabierze do końca życia.
dziękuje i pozdrawiam
Grześ
![]()
co kolega doradza żonie teraz jak ona jest podłamana że musi opuścić mieszkanie nasze
"idz do (szefowej)
A co do rzeczy ta są tylko rzeczy. Fakt że serce jakie tam włożyłaś jest dużo warte O z tym ciężko się pogodzić. Ale musisz zrozumieć że to jest nie wielka cena za nowe życie.
Gdybym miał oddać tylko rzeczy za swoją lepszą przyszłość zrobił bym to bez wahania. "
a ona nic jemu nie odpisała dzisiaj może jutro zobaczymy
dobranoc ja ide dalej pracować ![]()
a pamiętasz co ci psycholog powiedziała?
Tak jak pisałem wcześniej, właśnie nie zabrakło czy a dlatego ze siedziały we mnie emocje za bardzo ooo i właśnie mi się przypomniało ze ta moja nie pamięć jest związana z dużymi emocjami dlatego tak nie zapamiętuje stres wszystko może mieć na to wpływ. W sumie dużo mówiłem ja bo prawie całą historię jej opowiedziałem a godzina na rozmowę to mało i tak trochę dłużej siedziałem.
Kobieta bardzo sympatyczna naprawdę widać ze się wczowala w moja sytuację, jedynie mi co się nie podobało ze jak ma tylu pacjentów to powinna troszkę zrobić remont tego mieszkania co w nim przyjmuje chociaż odświeżyć, może się czepiam szczegółów ale mam juz tak, Lubie jak jest czysto nauczyła mnie tego zona ![]()
na pewno brak pamięci jest związany ze stresem który teraz przeżywasz. Kontynuuj spotkania z psychologiem, widać bardzo ci pomogła.
Pisz do nas codziennie, co u ciebie, jak się czujesz, przynajmniej traktuj to jako również terapię. W razie możliwości odpiszę.
Miłego dnia. ![]()
na pewno brak pamięci jest związany ze stresem który teraz przeżywasz. Kontynuuj spotkania z psychologiem, widać bardzo ci pomogła.
Pisz do nas codziennie, co u ciebie, jak się czujesz, przynajmniej traktuj to jako również terapię. W razie możliwości odpiszę.
Miłego dnia.
Pomogło mi dużo te forum, wy którzy wiecie jak człowiekowi w problemach doradzić.
Będę pisał i będę czytał historię innych one dużo dają do zrozumienia jak nie postępować a czasem nawet jak się zachować w trudnych sytuacjach.
Teraz zbieram się do pracy jakie filmowa kolejna szczęśliwą parę młodą która powie dziś sobie Tak przed ołtarzem, musze być przy tym silny bo będą myślał jak to my tak sobie przyjechaliśmy.
Miłego dnia wam życzę ale wydaje mi się ze i tak do was wieczorem napisze w trakcie przerwy.
Wróciłem z wesela i powiem wam ze ciężko było, podlamalem się, złapalo mnie przygnębienie jak patrzyłem na wszystkie te szczęśliwe pary jak tańczył, my z zona potrafiłem tylko ze sobą tańczyć bo znaliśmy swoje ruchy i lubiłem tańczyć, żona zawsze mówiła mi ze dobrze tańczę. Napisała do mnie po południu ze bierze nasza kasę tylko 100 i wychodzi, pomyślałem sobie ok napisałem do niej a gdzie się wybierasz odp ze idzie z koleżanką na kawę. Juz miałem podejrzenia ale kolega mi mówił że jego narzeczona została w domu a on wyjechał to faktycznie mogły się spotkać ale z drugiej strony dobijalo mnie to że może poszły na balety i na nich ktoś z nią tańczy i ją dotyka, potem ze ktoś będzie ja całować kochał się z nią i wtedy juz wszystko wraca do poprzedniego stanu ze znowu upadlem, podejrzewam ze będzie mnie to długo gnebic bo te myśli są najgorsze, płakać mi się chce znowu.
Jak wchodzilem z domu na to wesele to napisała do kolegi:
Żona:
Tylko ja nie wiem czy czeka mnie coś lepszego. To, że Ty tak mówisz nie jest gwarantem,że tak będzie. Nie jesteś sam więc nie wiesz jakie to straszne uczucie... Nie zrozum mnie źle..Podjełam decyzję,w której nie ukrywam mi pomogłeś. Nie podjąłeś jej za mnie,ale stałeś i nie pozwoliłeś mi się cofnąć,bo chyba w jakimś momencie mogłabym to zrobić i za jakiś czas gorzko bym tego pożałowała... Wiem, jestem młoda i całe życie przede mną,ale nie chce iść przez nie sama. A uwierz mi zanim kogoś poznam mogą minąć lata..
Kolega:
Ale mogą mówiąc tylko dni i kogoś poznasz. Kogoś to powoli stanie się dla ciebie oparciem i kto będzie Cię kochał całym sobą. Kogoś to wskoczy w ogień dla ciebie. Na wszytko jest czas. Zazwyczaj jeśli czegoś pragniemy nie dostajemy tega, później gdy stopniowo tracimy nadzieje przytrafia nam się to niespodziewanie. Nie zakładaj że miłość przyjdzie jutro ale nie zakładaj też że nie przyjdzie wcale. Może teraz trzeba dać się porwać temu co mam być.Za Tobą poważna decyzja przed tobą trudny czas. Nie szukaj dodatkowo jeszcze problemów.
Zona
Wkur*** mnie czasem... bo wiem,że masz racje. I chyba masz też dosyć mojego narzekania, więc już nie będe Cię meczyć. Kolorowych...
Dziś jak wrócę do domu to mam z nią mieć rozmowę i w sumie nie wiem od czego mam zacząć, jak z nią rozmawiać żeby zrozumiała. Ona mówi ze każde słowo które mi mówi to w nie wierzy.
brakuje wam rozmowy, postaraj się na spokojnie rozmawiać, ale nie płaszcz się przed nią.
brakuje wam rozmowy, postaraj się na spokojnie rozmawiać, ale nie płaszcz się przed nią.
Dzisiaj będę z nią rozmawiał tylko czuje ze moje emocje wezmą górę i powiem cos nie tak jak bym zaplanował, dużo myślałem nad tym co jej mam powiedzieć ale i tak zapomnieć większości.
Dziś mam też spotkać dobrego znajomego, chciałbym ze był moim przyjacielem ale nie wiem czy szukam siłę tego w nim bo brakuje mi żeby z kimś pogadać tak np jak z wami, boje się tego ze jak jemu powiem o tym co moja zona pisze z kolega to powie to swojej narzeczonej a ona mojej żonie. On jest też uległy tak mi się przynajmniej zdaje po jego zachowaniu przyjmie i bardzo zakochany w niej, dlatego nie wiem czy powiedzieć o tym?
nie wiem, trudno mi ocenić, nie znam go.
Jak się twoja żona dowie o tym że czytasz jej maile to nic takiego, przynajmniej jak dla mnie. Powiedz jej wtedy że dasz te maile do przeczytania żonie od twojego kolegi, żeby zobaczyła jak twoja żona do niego romansuje. Ale by jej wtedy szczena opadła.
I powiesz wtedy jeszcze żonie że wiesz że ON się jej podoba, czyli ten kolega. Zobaczysz co ci powie.
nie wiem, trudno mi ocenić, nie znam go.
Jak się twoja żona dowie o tym że czytasz jej maile to nic takiego, przynajmniej jak dla mnie. Powiedz jej wtedy że dasz te maile do przeczytania żonie od twojego kolegi, żeby zobaczyła jak twoja żona do niego romansuje. Ale by jej wtedy szczena opadła.
I powiesz wtedy jeszcze żonie że wiesz że ON się jej podoba, czyli ten kolega. Zobaczysz co ci powie.
Tez się zastanawiałem nad tym co by zona kolegi powiedziała na ten temat jak wcześniej rozmawiali jak on był za granicą. Bo teraz to tylko mówi jej jak widzicie co wklejam namawia ja do rozstania w to on ja do końca przekonał.
grzegorz napisałem do Ciebie PW
Powinienem z nim pogadać w sumie nie pogadać tylko powiedzieć żeby się odpiera.... Ale nie wiem, czuje taki strach ale sam nie wiem przed czym tak naprawdę, może przed rozpoczęciem rozmowy ogólnie trudno trochę bo ja go nie widuje, teraz to czuje taki ból brzucha najwidoczniej jestem tchorzem, wiem nie powinienem tak myśleć tylko być facetem i walczyć o swoje, przemyśle to.
Bić się z nim nie mam zamiaru, raz w życiu się bilem w szkole a tak nigdy, wasze starałem do tego nie dopuszczać.
Zamiast "zobaczysz co tracisz, bedziesz tego zalowac" lepiej podziekowc jej za pare pieknych lat, za wspomnienia ktorych nikt Ci nie odbierze i ?e taka ja chcesz zapamietac, awantury, klotni nie chcesz pamietac i puszczasz w niepamiec, ?e szkoda ?e Wam nie wyszlo ale trudno, je?eli tak bedzie szczesliwsza bez Ciebie, to ja rozumiesz i zyczysz jej tego.
Miałem rozmowę z żoną i powiedziałem jej właśnie tak jak napisałem Secondo1, było jeszcze kilka zdań ale byłem stanowczy nie krzyczałem nie podnosiłem głosu.
Żona powiedziała że chciała dać mi szansę, to żebym wyjechał w delegację, uważała że postąpię jak facet i się wyprowadzę i dam jej szczęście tym, że postąpię honorowo.
Pytała się mnie jak to sobie wyobrażam utrzymać to mieszkanie?
Że ona ma żyć przez 5 lat na wynajmowanym do 30 być bez mieszkania?
Że zabieram wszystko jej co pragnęła w życiu.
Że teraz ja jej wytykam winy, że ona jest winna temu wszystkiemu.
Większości w tej rozmowie to mówiłem ja że popełniliśmy błąd MY, że się od siebie oddalaliśmy a mogliśmy szczere rozmowy przeprowadzać między sobą a nie uciekać od tego.
Już napisała do kolegi " ... załamanie nerwowe, dzwoń po pogotowie..."
znając życie może tu się pojawić i nie zdziwił bym się nawet tylko ja go tu nie wpuszczę bo to jest również moje mieszkanie.
Honorowo postąpić wg niej to pojechać na delegację, bądź zostawić jej wolną chatę - śmieszne. To nie będzie honorowe, to będzie głupie. Jak chce odpocząć od ciebie to niech sama się wyprowadzi.
Przypomnij sobie jak to kręciła do kolegi bo chciała/chce mieć z nim romans.
Oj Grzesiu ............................ nie daj się!
Grześ,
tak właśnie myślałam, że powie - "skoro tak uważasz to dlaczego ja mam isię wyprowadzać a nie Ty"
- nawet myślalam o podsunieciu Ci odpowiedzi:
- "bo to nie ja chcę odejść od małżeństwa, od domu, ja chę zostać i naprawić małżeństwo, moje odejście, wyjazd świadczyłby o czymś innym"
Wiesz, żona chce argumentów na poparcie swojego skrzywdzenia przez Ciebie,
wszystko co teraz powiesz zostanie przez nią zinterpretowane tak by te argumenty znaleźć...
zostaniesz w domu - jesteś niehonorowy facet,
odejdziesz z domu - zostawisz ją, Tobie zostanie przypisana wina za odejście od małżeństwa.
Żona, zdaje się żal tylko strat materialnych jakie poniesie przez swoją decyzję.
Wolałaby mieć dwie pieczenie na jednym ogniu :
- zachować mieszkanie, nie przeprowadzać się i
- mieć argument, że to Ty odszedłeś, opuściłeś ją ( dla kochanki oczywiście)
co dalej ?
chyba, jednak tak łatwo nie zrezygnuje ze spraw materialnych,
lepiej przygotuj się na prowokacje, zagrywki z policją, może Cie nagrywać itd.
Zachowj spokój, nie daj się wyprowadzić z równowagi.
Żona powiedziała że chciała dać mi szansę, to żebym wyjechał w delegację, uważała że postąpię jak facet i się wyprowadzę i dam jej szczęście tym, że postąpię honorowo.
Chyba sobie chciała dać tą szansę...
Pytała się mnie jak to sobie wyobrażam utrzymać to mieszkanie?
Że ona ma żyć przez 5 lat na wynajmowanym do 30 być bez mieszkania?
Niech załatwi z bankiem przeniesienie kredytu tylko na siebie i spłaci Twój wkład...(żeby nie było, wiem, że takie coś formalnie nie przejdzie bez zdolności kredytowej)
Że zabieram wszystko jej co pragnęła w życiu.
Że teraz ja jej wytykam winy, że ona jest winna temu wszystkiemu.
Biedactwo, aż serce się kraje...
Już napisała do kolegi " ... załamanie nerwowe, dzwoń po pogotowie..."
Jassssne... Moim zdaniem to sedno i gwóźdź programu tej rozmowy.
znając życie może tu się pojawić i nie zdziwił bym się nawet tylko ja go tu nie wpuszczę bo to jest również moje mieszkanie.
Akurat, żeby przypadkiem rycerzyk nie wpadł ratować damy w opałach...
Spodziewaj się, że niedługo będziesz miał z nią bardzo drastyczne jazdy, ale jak będziesz chłodny i opanowany, to może zbijesz ją z tropu i nie będzie działać zbyt agresywnie.
A tak zapytam, czy nie rozważałeś wzięcia całego kredytu na swoje barki, czy Twoja zdolność kredytowa byłaby wystarczająca?? Potem wystarczyłoby rzucić damie połowę tego co już spłacone i miałbyś święty spokój.
Kuźwa nie rozumiem po co się ten "kolega" miesza. Jaki ma w tym cel?? Gdyby nie on to na bank byście się dogadali.
Nie wyprowadzaj się i zachowaj spokój.
Już napisała do kolegi " ... załamanie nerwowe, dzwoń po pogotowie..."
Jassssne... Moim zdaniem to sedno i gwóźdź programu tej rozmowy.
jaka ona biedna, akurat ![]()
Bądź opanowany, spokojny to podstawa, nie daj się jej sprowokować.
Kuźwa nie rozumiem po co się ten "kolega" miesza. Jaki ma w tym cel?? Gdyby nie on to na bank byście się dogadali.
Nie wyprowadzaj się i zachowaj spokój.
jaki ma cel ?
bo jest na celowniku żony Grzecha, i fajnie mu z tym.
Grzechu, zbieraj więcej takich maili, będziesz miał na wypadek gdyby żona chciała Cię wrobić w rozwód z Twojej winy.
Kuźwa nie rozumiem po co się ten "kolega" miesza. Jaki ma w tym cel?? Gdyby nie on to na bank byście się dogadali.
Nie wyprowadzaj się i zachowaj spokój.
Bo to co będzie w ofercie w nieodległej perspektywie, nie będzie wymagało wkładu finansowego za każdą godzinę... Tylko głupi/uczciwy z darmowej oferty nie skorzysta...
Grzesiek: Ona chce byś Ty się wyprowadził bo ona chce żebyś Ty ponosił koszty tego !
Hahaha, bo śmiać mi się chce jak to czytam "zachowaj się honorowo i się wyprowadź" - Grzesiek, to klasyczne, granie na emocjach, słyszy to każdy, ty i wielu innych. Honorowo czy jak łoś ? Powinna to inaczej sformułować: "zostaw mi chatę ja będę się tu spotykać z kochankiem".
Z lektury forum wynika, ze zdradzający facet się wyprowadza, a zaradzająca kobieta żąda od faceta by się wyprowadził, zachował się honorowo. Skąd to się bierze ?
Kolego, nie daj się wpuścić w maliny.
Niestety, to smutne co napisze, ale jesteś dopiero na początku drogi. Najgorsze dopiero przed Tobą.
To klasyczne co piszesz. Już Ci napisali. Przygotuj się na prowokacje, nagrywanie rozmów itd. Zero alkoholu.
Można było sądzić na początku, ze to jednak pójdzie inaczej.
Niestety, motyle w brzuchu. Na chwilę obecną jesteś bez szans, nie masz żadnej możliwości kontroli, ona już poszła.
Tamtej żony już nie ma, umarła.
Bądź czujny.
Przykre ale prawdziwe: Nie wierz w nic co od niej słyszysz i w połowę tego co widzisz.
asia549: Czego chce "przyjaciel", że miesza ? A czego może chcieć, zgadnij ? (to było retoryczne)
Z tego Co napisał Grzegorz tak, pogrywa nią, trzyma na dystans i on jej na pewno jej "ulegnie", ale gdy już się "otrząśnie" (tzn. znudzi nią) zawsze będzie mógł powiedzieć, ze to ona go zbałamuciła.
Grzegorz pamiętaj: wg prawa nie możesz jej zmusić do niczego, de facto nie masz żadnych praw. Możesz jedynie się przyglądać.
Po psychologu niestety czeka Cię wizyta u adwokata.
Eghhh.
wow,trudno rzeczywiście, ciężko...
trzymaj się chłopie, najważniejsze, żeby wiedzieć czego się pragnie i tego się trzymać
Rozmowy to ja już nagrywam sam, kurcze chetnie bym ten temat usunol bo wydaje mi się ze może tu zaglądać. Mówicie ze może teraz zacząć akcje? W sumie ma jakiś plan ale go jeszcze nie zdradziła swojemu koledze, mam nadzieje ze go napisze a nie powie prywatnie w pracy.
Rozmawiałem dziś z dobrym kolegą namawiał mnie żebym się wyprowadził ale powiedziałem jemu ze mu ufam i coś jemu powiem wiec powiedziałem o tym jak ona z nim pisała i pisze to odrazu zmienił zdanie o niej ze się po niej tego nie spodziewał.
Powiem wam czuje się na siłach, jedyne myśli jakie mnie dręczą to że ktoś może ja obdarować, całować piescic to mnie najbardziej boli.
Kurcze Kocham swoją żonę wybaczyl bym jej te pisanie to co o mnie mówiła. To jest jedyna moja słabość ze dane ja wielkim uczuciem ciągle.
Znajomy mój powiedział mi, dał do zrozumienia ze z tej mąki chleba nie będzie, żebym sobie odpuścić bo i tak nic z tego nie będzie.
Tez to jej powiedziałem że czuje się jak bys umarła tylko ze teraz Cię widzę.
Przeczytałem jej kolejna rozmowę na @ "NIE BÓJ SIĘ O MNIE. Powiedziałam Ci już,że kocham życie i coś jeszcze... Nic złego sobie nie zrobie"
Tak jemu sugeruje żeby się on z nią przespal. Boli to mi nigdy nie dawala takich znaków. :-(
Przeczytałem jej kolejna rozmowę na @ "NIE BÓJ SIĘ O MNIE. Powiedziałam Ci już,że kocham życie i coś jeszcze... Nic złego sobie nie zrobie"
Tak jemu sugeruje żeby się on z nią przespal. Boli to mi nigdy nie dawala takich znaków. :-(
oj Grzesiu, ona chce iść z nim do łóżka ![]()
I to mnie boli najbardziej, zawsze mówiła mi ze Sex tylko mi w głowie, że codziennie bym chciał, i było tak ze raz w tyg jak u starych ludzi choć i oni częściej to robią.
Dowiedziałem się dziś ze ja, ona i ten kolega mamy taki sam 2 tyg urlop w tym samym czasie.
Musze być silny. Oby tylko inna prace znalesc.
Grzesiek
ona wie jak podejść faceta i to wcale nie chodzi, że ma takie potrzeby seksualne, ona chce go zdobyć...
Nie ma powrotu. Nawazylem piwa ktore sam musze wypic.musze odnalesc siebie na nowo w nowym miejscu. Niech zyje zona w eumie moge powiedziec ze byla zona.moze bede zalowal swojej decyzji ale jej szczescie jest najwazniejsze. Chce zeby przez zycie szla usmiechnieta i szczesliwa. Dziekuje wam za wszystko. Napewno napisze kiedys w tym watku jak moja historia sie potoczyla. Kocham ja za Bardzo. Jak by kiedys to przeczytala mam nadzieje ze nie bedzie miala o to zalu co tu pisalem.
Temat zamkniety.
Koniec pieknej milosci historii.
Grzesiek
TY NAWARZYŁEŚ??? No nieźle...czyli Ty jesteś wszystkiemu winien. Ciekawe to, 4 strony i właściwie jesteś w punkcie wyjścia. Szkoda...
widzę Grzesiu że masz niezłego doła. Jak żona przeczytałaby twój wpis, twoją historię (w co wątpię) to co takie się stanie? Nic.
Zobaczy tylko że chcesz walczyć o was, o małżeństwo. Plus dla ciebie.
Dlaczego piwa nawarzyłeś? Żonka mizia się do innego a ty się jeszcze obwiniasz.
Wiesz, dobrze że chcesz naprawić małżeństwo chcąc jednocześnie zmienić twoje postępowania, tj. lenistwo czy mającym swoje zdanie. Ale obwinianie się wiedząc co żonka ma za uszami to głupota. Serio. Głupota.
Jak jest taka wspaniała to czemu to robi?, czemu romansuje?, czemu nie walczy o związek?, kiedy ty się starasz - czemu tego nie docenia?. Bo za późno? Nie nie jest za późno, jak się kogoś kocha to nigdy nie jest za późno.
Ona ma brudy za uszami a ty bierzesz wszystko na siebie.
Powodzenia.
Grzegorz: ten rollercoaster psychiczny musisz przejść i przetrzymać, a przede wszystkim zrozumieć, że taka huśtawka nastrojów nie jest niczym nadzwyczajnym.
Raz będziesz zdołowany na maxa, raz pewny siebie, góry będziesz chciał przenosić, raz będziesz walczył o zonę, a raz nienawidził. Kiedy indziej będziesz chciał rozwodu, a innym razem będziesz szalał z zazdrości. Będą dni kiedy będziesz płakał z miłości i będą dni kiedy zona będzie Ci totalnie obojętna.
Najważniejsze byś pojął, ze może popełniłeś błędy ale największy błąd, który przebił wszystkie Twoje razem wzięte popełniła Twoja żona.
Przepraszam faktycznie mialem dola na maxa ale po przepudzeniu troche pomyslalem, sen mi pomogl. Już mialem sie wyprowadzić ale pomyslalem sobie ze:
żona miala jakis plan ale nie znalem jego do konca bo nie pisala konkretnie co zrobi, moze bylo w nim wlasnie ze chce zobaczyc czy ja sprawdzam faktycznie i jej to sie udalo bo zawadnely mna emocje i wszystko sie wydalo wiec powiedzialem jej ze juz przestane ja sprawdzac i taki mialem zamiar bo zmienila haslo ale odswiezylem kontakty swoje i znowu mam haslo ale nic dzis jemu nie pisala pewnie oddczeka. A moze zrobila to specialnie powiedziala kolezanką o tym jak to ona z nim pisze zeby one jej nie skarcily za to jak z nim pisala i doprowadzi do tego ze ja nie wytrzymam i sam sie wyprowadze, kurcze nie wiem co mysli. Wiem ze ponoc ma sie wyprowadzic do ciotki na jakis czas bo ona wyjeżdża na urlop i tam bedzie mieszkac przez jakis czas. Trzymam sie dalej swojej decyzji o nie wyprowadzaniu sie choc powiedzialem jej zeby sie ona wstrzymała ze swoja decyzja o wyprowadzce ale chyba powiedzialem to ze bylem zdolowany i bez silny.
Dzis rozmawialem z kolezanka z pracy ktora stracila męża (zmarł) i pytalem jak dala sobie rady z brakiem jego, powiedziala ze bylo jej bardzo ciezko najgorsze przezycie jak ja zostawil potem wrocil i ona sie nim za opiekowala bo mial raka tez nie mogla dac rady ale miala 2 dzieci co ja motywowalo oraz rodzine (ojca) i dobrych znajomych ktorym mogla sie wygadac oraz wychodzic z nimi na imprezy zeby nie myslala za duzo powiedziala ze mi zebym zadbal o siebie i nie stal w miejscu tylko szedl do przodu.
Myslicie ze dobrze zrobilem ze wszystkie nasze zdjecia schowalem do kartonu pod wplywem emocji? A moze je wywiesic spowrotem ? Nawet obrączkę zdjelem z palca a brakowalo mi jej dzis na palcu. Ciagle ja Kocham a moze tylko mj sie zdaje? Moze to przyzwyczajenie jak to ona napisala do kolegi. Kurcze juz nie wiem, myslenie zabija.
Pisze z tel wiec przepraszam za błędy jak bylo by cos nie jasne to napisze jeszcze raz.
wiem że na pewno to ty musisz iść do przodu , nie stać w miejscu, a skoro schowanie zdjęć ma ci pomóc - to ich nie wyciągaj. To już musisz sam wiedzieć. Postaraj się wyjść gdzieś z kumplem na piwko i choć przez chwilę zapomnieć. Wyluzować się.
Jak chce się wyprowadzić to jej nie zatrzymuj, daj jej drogę wolną, kochasz ale na siłę nie będziesz nikogo przy sobie zatrzymywać, takie podejście jest najlepsze. Nic na siłę nie zrobisz. Ty i tak jesteś gotów jej wybaczyć pomimo tego co zrobiła- więc i tak jesteś dla niej dobry, a to co ona już z tym wszystkim zrobi, zależy od niej. Nie naciskaj tylko twardo stąpaj po ziemi, ona takiego cię chce widzieć: silnego, dającego sobie radę, z podniesioną głową, dobrego ale twardo stąpającego po ziemi. Takiego.
Wczoraj byliśmy razem u terapeuty, żona poszła tylko dlatego żebym zrozumiał dlaczego chce odejść. Na początku nie chciałem żeby szła tylko po to ale co miałem do stracenia wiec poszliśmy no i przez ta godzinę dużo żona mówiła wyjaśniala czemu chce odejść, pani psycholog starała się wycisnąć od żony dokładnie o co chodziło z tym wszystkim ale żona twarda jest i nie chciała za bardzo mówić o problemach ale coś tam powiedziała, po wszystkim pytała mnie w aucie czy byłem u niej wcześniej co mówiłem ze ja przedstawiłem ją w złym świetle ze czuła jak by była atakowany przez nią. Pewnym momencie właśnie chciała wyjść od terapeuty bo ta rozmowa do niczego nie prowadziła. Ale ja i tak jeszcze raz pójdę bo te rozmowy coś mi dają. I stwierdziłem ze będę ufać tylko sobie, bo wydaje mi się że moj kolega powiedział swojej narzeczonej o nasze rozmowie dlatego zrobiła ona ta prowokacje na mnie no i jej się udało.
Wczoraj miałem właśnie iść do kina z tym kolega ale pisał do mnie wczoraj ze źle się czuje i idzie do lekarza a w niedziele nic po nim nie było widać ze coś jemu dolega wiec poszedłem sam na Transformersow 4 (polecam), jak się skończył film było mi smutno bo zawsze z zona razem chodziliśmy do kina a po filmie rozmawialiśmy śmiałości się z filmów i razem szliśmy spać ale jadąc autem sam bez nikogo zaczął mnie łapać dół ale mówiłem sobie ze musisz przetrwać ze dasz rade musze uwolnić swoją siłę a schować strach bo on mnie do niczego nie doprowadzi.
W poniedziałek jak wyszedłem z domu po tej kłótni chciałem iść na cala noc gdzieś, poszedłem do sklepu kupić papierosy choć tydzień juz nie palilem no i kupiłem sobie alkohol (wódkę) bo chciałem się upić i tak siedziałem i rozmyślania zona co chwile dzwoniła i pisała żebym do domu wrócił bo się bała ze coś sobie zrobię ale tel mi padł napisałem do kolegi do którego też dzwoniła ze nic mi nie będzie poszedłem się przejść. Poszedłem na nasze stare śmieci a dokładnie do kościoła gdzie mieliśmy nauki przed małżeńskie bo chciałem się pomodlić i porozmawiać z Bogiem, wew głos mówił mi żebym poszedł do domu wiec tak zrobiłem a alkohol który kupiłem wrzuciłem do śmietnika bo powiedziałem ze to napewno nie rozwiąże problem a może go pogorszyć jedynie. Bałem się wejść do domu bo była jej koleżanka (narzeczona kolegi) wiec chwile stałem pod klatka aż sąsiadka nasza wyszła do sklepu odrazu wiedziałem ze zadzwoni do żony i po wie jej ze jestem no i poszedłem do góry, jeszcze przed wejściem zapaliłem sobie no i nadeszła sąsiadka trochę z nią pogadalem i poszedłem do domu.
Przed kinem byłem na zakupach, kupiłem sobie kilka ciuchów pierwszy raz sam, sprawiło mi to trochę przyjemności ale wiecie co chciałem żeby zona mi doradzila (czy dobrze w tym wyglądam itp.) ale sam podjąłem decyzję bo mi się to podobało i musze je teraz sam podejmować. Jestem siebie troszkę dumny ze małymi kroczkami uświadamiam sobie ze dam rade oby tylko żebym się nie zatrzymał.
Grzes_pro , naprawdę fajny i wrażliwy z Ciebie facet.
Teraz masz naprawdę ciężki czas, przeczytałam cały Twój wątek.
Ale proszę, nie poddawaj się.
Tak naprawdę ciężko przewidzieć jak potoczy się Wasz związek.
Żona nie jest wobec Ciebie ani lojalna ani dobra, nie okazuje Ci też szacunku.. a bez tego się nie da.
Uwolnij swoją siłę i zachowuj godność, nie daj się sprowokować choć boli jak diabli.
Walka o małżeństwo nie może być jednostronna.
Kiedyś popatrzysz w lustro i powiesz sobie : dałem radę wyjść z tego cały i zdrowy na psychice, poradzę sobie ze wszystkim innym.
Szczęście w nieszczęściu, że jeszcze nie macie dzieci. Pomyśl, jak by cierpiały, na pewno gorzej niż Ty teraz.
powoli małymi kroczkami, aż staniesz na nogi, nie od razu Rzym zbudowano.
A co było w domu jak wszedłeś, jak była ta koleżanka?
Jakimi argumentami sypała twoja żona u psychologa, że dlaczego chce odejść?
Kiedyś popatrzysz w lustro i powiesz sobie : dałem radę wyjść z tego cały i zdrowy na psychice, poradzę sobie ze wszystkim innym.
dokładnie , kiedyś tak będzie.... a teraz Grzesiek musi być teraz twardy i mocno stąpający po ziemi.
Wyjść z tego wszystkiego z twarzą.
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Koniec pięknej milosci
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024