Być kochanką - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 435 z 435 ]

391

Odp: Być kochanką

Naiwność kobieca nie zna granic!!!! Przecież to pewne, że nie odejdzie od żony! Jeszcze od tak zaradnej smile

Zobacz podobne tematy :

392

Odp: Być kochanką

Aleksandro, wszystko w porządku? "coś" już się "jakoś" ułożyło?

393

Odp: Być kochanką
O'kruszynka napisał/a:

Aleksandro, wszystko w porządku? "coś" już się "jakoś" ułożyło?

Witaj O'kruszynko, U mnie bez zmian, radość miesza się z troskami smile Udało nam się wyjechać z dziećmi na tygodniowe wakacje na Korfu i było cudownie, nabraliśmy sił do dalszej walki.
A co u ciebie?

394 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-04 13:46:21)

Odp: Być kochanką

,,sił do dalszej walki,,
walki z kim? z jego zona? szok, szok, szok i głupota
a powiedz gdybym on był biedny i nie stać go były na zagraniczne wyjazdy to tez bys tak walczyla o niego?:)

395

Odp: Być kochanką
mariola856 napisał/a:

,,sił do dalszej walki,,
walki z kim? z jego zona? szok, szok, szok i głupota
a powiedz gdybym on był biedny i nie stać go były na zagraniczne wyjazdy to tez bys tak walczyla o niego?:)

Dośpiewałaś sobie coś czego nie ma smile Walka z czasem, pracą, obowiązkami, wścibskimi ludźmi smile Tym razem ja sfinansowałam wakacje smile SZOK? Wyobraźni sobie, że kobiety też pracują, nie wszystkie siedzą cały dzień na forum w poszukiwaniu dreszczyku emocji smile

396 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-04 14:30:03)

Odp: Być kochanką

to ze siedze w domu to jest sprawa moja i meza a wyobraz sobie ze ja tez mam swoje pieniądze  bo to ze jestem w domu nie znaczy ze nie zarabiam nic i nigdy jeśli nie mam etatu stałego, a to ze siedze na forum przeszkadza ci? ja swoich obowiazkow nie zaniedbuje, wiec co ci do tego ile siedze:)
to ty tworzysz teorie ze zona czasem traktuje męża jak bankomat a on ja zdradza z tego powodu (watek dlaczego sa zdrady)
a co dreszczyku emocji to co to za emocje ze ktoś zyje w sposób którego ja nie popieram? to twoje zycie
zejdz ze mnie zresztą bo ci nic nie zrobiłam, a zapomniałam ze ty nie lubisz zon:)
a to co ciebie w nim tak zafascynowało ze godzisz się na bycie kochanka? jeśli mówisz ze nie kasa, pozycja społeczna itd.
nawet jeśli nie miałabym pieniędzy nic bym nie zarabiala bo jestem w domu z dziecmi z wielu powodow nie znaczy ze możesz czuc się ode mnie lepsza bo ja tez nie czuje się od ciebie lepsza
a wyobraźni zycze tobie bo potrzebna kochance jaka ty jesteś bardziej niż mnie
dziwie się zonie twojego kochanka ze pozwoliła wam jechać z dziecmi, ale to już nie moja sprawa

397

Odp: Być kochanką
mariola856 napisał/a:

to ze siedze w domu to jest sprawa moja i meza a wyobraz sobie ze ja tez mam swoje pieniądze  bo to ze jestem w domu nie znaczy ze nie zarabiam nic i nigdy jeśli nie mam etatu stałego, a to ze siedze na forum przeszkadza ci? ja swoich obowiazkow nie zaniedbuje, wiec co ci do tego ile siedze:)
to ty tworzysz teorie ze zona czasem traktuje męża jak bankomat a on ja zdradza z tego powodu (watek dlaczego sa zdrady)
a co dreszczyku emocji to co to za emocje ze ktoś zyje w sposób którego ja nie popieram? to twoje zycie
zejdz ze mnie zresztą bo ci nic nie zrobiłam, a zapomniałam ze ty nie lubisz zon:)
a to co ciebie w nim tak zafascynowało ze godzisz się na bycie kochanka? jeśli mówisz ze nie kasa, pozycja społeczna itd

Mariola nie chcesz żebym roztrząsała twoje układy w związku lecz ochoczo roztrząsasz moje i nie tylko.
Jak nie masz do powiedzenia nic sensownego to może pomilcz smile

398 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-04 14:51:13)

Odp: Być kochanką

smile
co jak co ale pewności siebie ci nie brakuje, koniec tematu bo po co mamy się kłócić:)
a wypowiadać się tu może każdy, krytykować tez
nigdzie nie napisałam ze nikt mnie nie może ocenic
co do tego ze mam pomilczeć bo nie mowie nic sensownego? dobrze ze ty sensownie mówisz kierujesz swoim i życiem, a chwalisz się ze ty zasponsorowałaś kochankowi wycieczkę za granice? to przyzwyczaj się i dużo pracuj bo on ma dzieci a alimenty obciążają budżet ale czego się nie robi dla ,,miłości,,, ty na pewno nie będziesz traktować faceta jak ,,bankomat,, bo nawet majac male dzieci czy bedac w ciąży będziesz dużo zarabiać,:)
i komu tu brakuje wyobraźni?:)

399

Odp: Być kochanką

Margolinka ma racje.......ja jestem taka zdradzaną żoną i powiem Ci...ciesz sie ze tylko 4 lata Ci zmarnowal a nie 10....u mnie bylo tak ze zaczal mnie tą złą żone zdradzac kiedy bylam w pierwszej ciąży...od samego poczatku karmił ja nadzieją ze kiedys beda razem....ona sie rozwiodla a on nadal mnie zdradzal ale w tajemnicy i nadal jakos sie w domu nie odkryl ale dawal jej kase wiec czekala....az zaszlam w druga ciąże...wtedy sie kochanka obudziła ale minęło jej juz 10 lat tego żenującego układu.....a mi zmarnowal w sumie 18 lat zycia....oszukiwal wszystkich a sam sie bawil....zostawila go ostatecznie po ok 12 latach mi zajelo odkrycie prawdy o nim troche wiecej a kiedy zapytalam go dlaczego po prostu do niej nie odszedl to Wiesz co mi odpowiedzial?..." bo chcialem miec i ciebie i ja"....takie typy tak maja....oszukuje jedna oszukuje tez druga nie licz na jego uczciwosc....pomysl tylko...oszukuje i zdradza kobiete z ktora zyje ktora jest matka jego dzieci...myslisz ze wobec Ciebie bedzie uczciwy? Gdyby tak bylo i teraz sie wydalo to po prostu odszedlby...nikt nikogo na sile nie zatrzyma......ja sama osobiscie slyszalam jak moj mąż zapewnial kochanke ze nic go ze mna nie łączy że to tylko papier.....a do mnie wchodzil do łóżka !.... ukladaj sobie zycie z dala od zajetych typow tsk jak ja teraz ukladam sobie bez mojego oszusta i klamcy........ciekawe co powiedzial kochance kiedy ja zaszlam z nim w kolejna ciaze..?..... pomysl o tym co Ci powiedzialam ....

400

Odp: Być kochanką
beta501 napisał/a:

Margolinka ma racje.......ja jestem taka zdradzaną żoną i powiem Ci...ciesz sie ze tylko 4 lata Ci zmarnowal a nie 10....u mnie bylo tak ze zaczal mnie tą złą żone zdradzac kiedy bylam w pierwszej ciąży...od samego poczatku karmił ja nadzieją ze kiedys beda razem....ona sie rozwiodla a on nadal mnie zdradzal ale w tajemnicy i nadal jakos sie w domu nie odkryl ale dawal jej kase wiec czekala....az zaszlam w druga ciąże...wtedy sie kochanka obudziła ale minęło jej juz 10 lat tego żenującego układu.....a mi zmarnowal w sumie 18 lat zycia....oszukiwal wszystkich a sam sie bawil....zostawila go ostatecznie po ok 12 latach mi zajelo odkrycie prawdy o nim troche wiecej a kiedy zapytalam go dlaczego po prostu do niej nie odszedl to Wiesz co mi odpowiedzial?..." bo chcialem miec i ciebie i ja"....takie typy tak maja....oszukuje jedna oszukuje tez druga nie licz na jego uczciwosc....pomysl tylko...oszukuje i zdradza kobiete z ktora zyje ktora jest matka jego dzieci...myslisz ze wobec Ciebie bedzie uczciwy? Gdyby tak bylo i teraz sie wydalo to po prostu odszedlby...nikt nikogo na sile nie zatrzyma......ja sama osobiscie slyszalam jak moj mąż zapewnial kochanke ze nic go ze mna nie łączy że to tylko papier.....a do mnie wchodzil do łóżka !.... ukladaj sobie zycie z dala od zajetych typow tsk jak ja teraz ukladam sobie bez mojego oszusta i klamcy........ciekawe co powiedzial kochance kiedy ja zaszlam z nim w kolejna ciaze..?..... pomysl o tym co Ci powiedzialam ....

Beta, przykro mi i współczuję bardzo zaistniałej sytuacji. Niektórzy faceci to prawdziwi dranie, kłamią i oszukują.
Dziękuję za radę, ale chyba na nią jest już za późno. Mój związek rozpoczął się jego zdradą to prawda, ale dla mnie zaryzykował utratę dzieci będących dla niego największym  szczęściem i to dla mnie dowodem, że mu na mnie zależy.

401 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-04 16:23:07)

Odp: Być kochanką

nie chciałabym nigdy faceta ale to tylko moje zdanie, który dla mnie ryzykuje jak mówisz Aleksandro utrate swoich dzieci, bo raz może tak zrobić gdy wy będziecie mieć dzieci razem i odejść mimo wszystko, a dwa nie jestem az taka egoistka aby zadać od kogoś takich dowodów uczuć
i mylisz się co to za dowod uczuc, wydaje mi się ze inaczej okazuje się uczucia drugiemu człowiekowi, a nie kiedy robi się krzywdę swojej rodzinie, swoim dzieciom szczególnie

402

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Mój związek rozpoczął się jego zdradą to prawda, ale dla mnie zaryzykował utratę dzieci będących dla niego największym  szczęściem i to dla mnie dowodem, że mu na mnie zależy.

lepie strzec się ludzi którzy zdradzają a ponadto "ryzykują utratę dzieci" oraz "największego szczęścia" dla innych.
Dla takich ludzi pojecie największego szczęścia jest relatywne i zmienne w czasie.
Biorąc pod uwagę to w jaki sposób  przedstawił Ci swoją żonę a matkę swoich dzieci - jako osobę zagrażająca ich zdrowiu i życiu ( biła, znęcała się psychicznie nad dziećmi) a mimo to ryzykował ich "utratę",  czyli pozostawienie ich na pastwę losu ( tej "okropnej żonie"), dla spełnienia swoich potrzeb - miłości do Ciebie, to albo ta Okropna zona nie była aż tak okropną matką, albo jest zupełnie pozbawiony odpowiedzialności za osoby którym zobowiązany jest opiekę.

Sam fakt jego zdrady, wydaje się być w tym wszystkim najmniejszym przewinieniem, chociaż powinnaś mieć świadomość że jest to osoba o podwyższonym stopniu ryzyka.
Skoro potrafiła zdradzić z Tobą, to nie będzie miała oporów żeby zdradzić Ciebie.
Tym bardziej, ze wyrobił sobie już relatywizm w odniesieniu co do priorytetów, swojego "największego szczęściu" które a jakże ustępuje "większemu szczęściu".
Kwestia czasu kiedy pojawi się jego szczęście : "większe niż większe od największego" sad

403

Odp: Być kochanką

tak za 10 lat biedna Aleksandra być może nie mowie ze na 100% będzie plakac bo jej maz jeśli uda jej się zaciagnac go do urzędu zostawil ja dzieci a przecież nie była nudna i nie traktowała go jak bankomat, a on zostawi swoje największe szczęście i pojdzie do innej młodej, a z niej zrobi potwora który krzywdzi dzieci
bardzo prawdpodobne, ale co ja tam mogę wiedzieć ,,nudna kura domowa,, która ma pomilczeć, bo gada głupoty")

404

Odp: Być kochanką

Drogie panie,
Dziękuję za uświadomienie mi konsekwencji związku z mężczyzną, który zdradził. Co ja bym bez was i waszych rad zrobiła?

Mariolka, nie spinaj się tak, bo nigdy nie nazwałam nikogo na tym forum kurą domową! Jeszcze nie smile Ale uderz w stół...

405 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-04 18:20:30)

Odp: Być kochanką

Aleksandro nie spinam się:) kura domowa sama się nazwałam he he
ja mogę
ty nazwalas tu kobiety inaczej każdy pamięta, ze nazwalas je per szmata ale uderz w stół:)

tylko dlaczego na początku pisalas o wstydzie i o goryczy a teraz została tylko duma i wspólna walka z przeciwnościami losu, ach jakie to romantyczne:)

406

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Drogie panie,
Dziękuję za uświadomienie mi konsekwencji związku z mężczyzną, który zdradził. Co ja bym bez was i waszych rad zrobiła?

Mariolka, nie spinaj się tak, bo nigdy nie nazwałam nikogo na tym forum kurą domową! Jeszcze nie smile Ale uderz w stół...

ależ kochana...nie spinaj się aż tak bardzo smile
Twojemu kochankowi też robisz focha kiedy mówi coś co nie jest po Twojej myśli ?
poza tym jak pisałam, to że zdradził to pikuś w porównaniu z tym jak zagrywa dziećmi.
Ale, co mi tam, Twoje życie, Twój problem.

407

Odp: Być kochanką
Secondo1 napisał/a:

Ale, co mi tam, Twoje życie, Twój problem.

AMEN

408

Odp: Być kochanką
mariola856 napisał/a:

Aleksandro nie spinam się:) kura domowa sama się nazwałam he he
ja mogę
ty nazwalas tu kobiety inaczej każdy pamięta, ze nazwalas je per szmata ale uderz w stół:)

tylko dlaczego na początku pisalas o wstydzie i o goryczy a teraz została tylko duma i wspólna walka z przeciwnościami losu, ach jakie to romantyczne:)

Eeeee....skucha sad
Mariolka Przeczytaj wątek jeszcze raz tylko ze zrozumieniem a będziesz wiedziała kto po raz pierwszy użył cytowane określenie

409

Odp: Być kochanką

Aleksandra, faktem jest ze na początku swojego posta zachowywalas sie zupełnie inaczej niż teraz. Jak to możliwe, ze postrzeganie zmieniło Ci sie tylko dlatego, ze on odszedł od zony? Co z reszta Twoich wątpliwości z pierwszej strony? To jest jakaś pycha, buta - to co przez Ciebie przemawia. Tak to wyglada. Nie umiem na to znaleźć innego określenia. Nie lepiej zachować trochę umiaru?

410 Ostatnio edytowany przez Aleksandra81 (2014-08-04 20:31:54)

Odp: Być kochanką
Miriamm napisał/a:

Aleksandra, faktem jest ze na początku swojego posta zachowywalas sie zupełnie inaczej niż teraz. Jak to możliwe, ze postrzeganie zmieniło Ci sie tylko dlatego, ze on odszedł od zony? Co z reszta Twoich wątpliwości z pierwszej strony? To jest jakaś pycha, buta - to co przez Ciebie przemawia. Tak to wyglada. Nie umiem na to znaleźć innego określenia. Nie lepiej zachować trochę umiaru?

Miriam, gdy pojawiłam się na tym forum potrzebowałam pomocy i rzeczowej rady a zostałam obrzuca kamieniami za wybory dokonane w przeszłości, na które w tamtym momencie nie miałam wpływu. Dostałam na Priv kilka wiadomości żebym tutaj nic nie pisała jeśli nie chcę być zlinczowana. Ale postanowiłam tu zostać. Na palcach jednej ręki mogę zliczyć osoby, które potraktowali mnie jak równego sobie człowieka i próbowały mnie zrozumieć. Poza tym oskarżenia, kpiny, przeinaczanie słów i faktów. Dla tych kilku osób warto było znieść razy, ale założyłam pancerz i gdy tu wchodzę gotowa jestem do odpierania ataków osób, dla których jestem ucieleśnieniem ich wrogów i frustracji. Nie moja sytuacja życiowa zmieniła moją postawę na forum ale forumowiczki i ich zgryźliwe ataki. Zapewniam ciebie że na codzień jestem odbierana jako osoba miła i sympatyczna.

411

Odp: Być kochanką

Tak tak Aleksandra jest bardzo miła i sympatyczna ;P

Jak bardzo żałuję, że nie jest mi dane jej znać "w realu" ... a nie wróć ... może jednak dobrze chyba, że nazwanie kogoś "na powitanie" w jego wątku mianem zdziry można zaliczyć w poczet miłego traktowania innych osób ;PP
Mogę tylko dodać, że to był mój pierwszy z nią forumowy kontakt, nawet tego jej wątku nie widziałam o krytyce żadnej nie wspominając ;DDDD

412

Odp: Być kochanką

Aleksandra, ja nie to miałam na myśli. Co to znaczy "miła i sympatyczna"? W czyich oczach? Miła i sympatyczna nic nie znaczy - to puste nic nie znaczące słowa. Łatwo być miłym.
Chodzi mi o coś innego. O to mianowicie, ze nie masz już wątpliwości. Tych, które kiedyś miałaś. A przecież Twoja historia sie nie zmieniła. Czy teraz Ci lepiej? Tylko dlatego ze masz dla siebie faceta o którego walczyłam? On jest usprawiedliwieniem wszystkiego?
Miła i sympatyczna osoba, która jesteś pisze ze najważniejszym dowodem miłości jest dla Ciebie to, ze Twój facet zostawił dla Ciebie swoje dzieci. A gdy ktoś Ci odpisuje na to niezbyt miło wściekasz sie. Jaka jest Wasza relacja, ze nie płaczecie nad tym faktem, ale jest to dla Ciebie powód do dumy? Wiesz, ja nie jestem smętna baba, zalewających sie łzami z byle powodu, ale wydaje mi sie, ze warto mieć w życiu trochę wrażliwości. Na innych nie na siebie! Nawet wtedy, kiedy nam to zupełnie nie na reke!
Ja Ci nie chce dokopać. Po prostu nie szanuje ludzi, którzy krzywdzą innych. Wiem, ze czasem miłość sie kończy ale to oznacza, ze trzeba ja zakończyć zanim sie zajmie kimś nowym. Choć często tak sie nie dzieje. Tak jak w Twoim przypadku.
Trudno sie nam będzie dogadać, bo kierujemy sie w życiu innymi zasadami.
Zreszta już nie będę pisać, bo nie chce uczestniczyć w tej polemice. Po prostu chciałam Ci zwrócić uwagę, ze moze - kolokwialnie rzecz ujmując - jesteś trochę ślepa na to , co tu kryje sie miedzy wierszami. Ale ja Ci oczu nie otworze.
Pozdrawiam

413

Odp: Być kochanką

Tak Aleksandra, dowód miłości albo raczej egoizmu ( zostawił dzieci).
Wiesz co, nie chcialbym takich dowodów. Miłość to piękne uczucie, raduje innych. Nie wiem co was łączy, ale z miłością nie ma to z całą pewnością wiele wspólnego.

414

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:
Miriamm napisał/a:

Aleksandra, faktem jest ze na początku swojego posta zachowywalas sie zupełnie inaczej niż teraz. Jak to możliwe, ze postrzeganie zmieniło Ci sie tylko dlatego, ze on odszedł od zony? Co z reszta Twoich wątpliwości z pierwszej strony? To jest jakaś pycha, buta - to co przez Ciebie przemawia. Tak to wyglada. Nie umiem na to znaleźć innego określenia. Nie lepiej zachować trochę umiaru?

Miriam, gdy pojawiłam się na tym forum potrzebowałam pomocy i rzeczowej rady a zostałam obrzuca kamieniami za wybory dokonane w przeszłości, na które w tamtym momencie nie miałam wpływu. Dostałam na Priv kilka wiadomości żebym tutaj nic nie pisała jeśli nie chcę być zlinczowana. Ale postanowiłam tu zostać. Na palcach jednej ręki mogę zliczyć osoby, które potraktowali mnie jak równego sobie człowieka i próbowały mnie zrozumieć. Poza tym oskarżenia, kpiny, przeinaczanie słów i faktów. Dla tych kilku osób warto było znieść razy, ale założyłam pancerz i gdy tu wchodzę gotowa jestem do odpierania ataków osób, dla których jestem ucieleśnieniem ich wrogów i frustracji. Nie moja sytuacja życiowa zmieniła moją postawę na forum ale forumowiczki i ich zgryźliwe ataki. Zapewniam ciebie że na codzień jestem odbierana jako osoba miła i sympatyczna.

nie przesadzaj z tym linczem i obrzucaniem kamieniami
dostalas krytykę i ocene to tyle
a jakos nie wierze ze jesteś mila i sympatyczna, bo już z wieloma osobami wdalas się na forum w pyskówki i bynajmniej w słowach nie przebierasz, nie hamujesz się,
a dużo osob w tym ja nawet w polowie nie pisze tu wszystkiego co myśli bo by trzeba było napisać w brzydki sposób

415

Odp: Być kochanką

Aleksandro
To ,że zostawił żonę i dzieci ,nie uczyni go ani szczęśliwym ,ani odpowiedzialnym (może być wręcz przeciwnie), a co za tym idzie ,Ty także możesz nie odczuwać w pełni satysfakcji z Waszego związku.
Jednak z tego ,co piszesz, Ty i tak wiesz najlepiej, a Twoja sytuacja jest  inna niż wszystkie, więc po co Ci rady. Ty liczyłaś na aprobatę, współczucie i usprawiedliwienie swojego postępowania.
Widzisz, życie  rozlicza nas z naszych decyzji i wyborów. Jak to będzie wyglądało w Twoim przypadku? Czas pokaże.
Póki co ,życzę więcej empatii dla żony i dzieci, bo nigdy nie wiadomo, jak w przyszłości sama  możesz zostać doświadczona, przez innych "płytkich emocjonalnie".
Powodzenia.

416 Ostatnio edytowany przez batszeba (2014-08-04 23:46:44)

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Miriam, gdy pojawiłam się na tym forum potrzebowałam pomocy i rzeczowej rady a zostałam obrzuca kamieniami za wybory dokonane w przeszłości, na które w tamtym momencie nie miałam wpływu. Dostałam na Priv kilka wiadomości żebym tutaj nic nie pisała jeśli nie chcę być zlinczowana. Ale postanowiłam tu zostać. Na palcach jednej ręki mogę zliczyć osoby, które potraktowali mnie jak równego sobie człowieka i próbowały mnie zrozumieć. Poza tym oskarżenia, kpiny, przeinaczanie słów i faktów. Dla tych kilku osób warto było znieść razy, ale założyłam pancerz i gdy tu wchodzę gotowa jestem do odpierania ataków osób, dla których jestem ucieleśnieniem ich wrogów i frustracji. Nie moja sytuacja życiowa zmieniła moją postawę na forum ale forumowiczki i ich zgryźliwe ataki. Zapewniam ciebie że na codzień jestem odbierana jako osoba miła i sympatyczna.

Olu, uwierzyłabym, gdyby nie wyrwał Ci się tekst o "szmatach" które walczą o swoich mężów i się nie szanują.

I nie rób z siebie pokrzywdzonej sieroty, bo nią nie jesteś. Wlazłaś na publiczne forum, więc licz się z różnymi opiniami. A jak Ci nie pasuje, to zwyczajnie spadaj stąd i załóż sobie bloga, tam będziesz mogła moderować komentarze, założyć fanklub a nawet wklejać zdjęcia szczęśliwej rodziny.

417

Odp: Być kochanką

Aleksandro 81, jestem tą "szmatą", czyli porzuconą żoną z maleńkimi dziećmi dla młodszej i bez zobowiązań. Ból i cierpienie - nie do opisania. I może to naiwne, to jednak mam nadzieję, że mój Piotruś Pan się obudzi, "wyzdrowieje", otworzy oczy, przejrzy...- mogę tu wymieniać różne stany świadomości pożądane dla mojego męża, a których mu obecnie brakuje. Ale powiem Ci jedno- nadzieja umiera ostatnia. Tylko ona mi już została. A jeżeli ona już umrze, to będzie z pewnością początek nowego życia. Czy lepszego? czas pokaże. Ty natomiast, jeżeli zdecydujesz się na kontynuowanie tego jakże wspaniałego związku, z tak wspaniałym mężczyzną, który zdobył się na aż takie poświęcenie, że dla Ciebie zostawił dzieci będziesz cały czas żyła tą nadzieją- że się rozwiedzie z żoną, że kosztem własnych dzieci będzie miał czas dla Ciebie, że się z Tobą ożeni, a jeśli już to nastąpi to że nie zadzwoni do niego sumienie i powie "zamawiał pan budzenie" i nie wróci do pierwszej żony i do dzieci, że będziecie mieli wspaniałe, ekscytujące życie, że będzie chciał z Tobą kolejne dzieci i że nie postąpi w przyszłości tak jak obecnie, czyli że nie wymieni Cię na lepszy, nowszy model. NADZIEJA

418

Odp: Być kochanką
sj napisał/a:

Aleksandro 81, jestem tą "szmatą", czyli porzuconą żoną z maleńkimi dziećmi dla młodszej i bez zobowiązań. Ból i cierpienie - nie do opisania. I może to naiwne, to jednak mam nadzieję, że mój Piotruś Pan się obudzi, "wyzdrowieje", otworzy oczy, przejrzy...- mogę tu wymieniać różne stany świadomości pożądane dla mojego męża, a których mu obecnie brakuje. Ale powiem Ci jedno- nadzieja umiera ostatnia. Tylko ona mi już została. A jeżeli ona już umrze, to będzie z pewnością początek nowego życia. Czy lepszego? czas pokaże. Ty natomiast, jeżeli zdecydujesz się na kontynuowanie tego jakże wspaniałego związku, z tak wspaniałym mężczyzną, który zdobył się na aż takie poświęcenie, że dla Ciebie zostawił dzieci będziesz cały czas żyła tą nadzieją- że się rozwiedzie z żoną, że kosztem własnych dzieci będzie miał czas dla Ciebie, że się z Tobą ożeni, a jeśli już to nastąpi to że nie zadzwoni do niego sumienie i powie "zamawiał pan budzenie" i nie wróci do pierwszej żony i do dzieci, że będziecie mieli wspaniałe, ekscytujące życie, że będzie chciał z Tobą kolejne dzieci i że nie postąpi w przyszłości tak jak obecnie, czyli że nie wymieni Cię na lepszy, nowszy model. NADZIEJA

Taaak, kolejna zdradzona, porzucona żona znalazła pierwszą lepszą z brzegu kochankę aby dać upust emocjom. Kobieto przestań użalać się nad tym dupkiem twoim mężem. Ciesz się z tego co masz, szukaj w sobie szczęścia i spełnienia a jemu pozwól popełniać błędy.
Przykro mi że cierpisz jednak będzie z czasem coraz lepiej. Tego tobie życzę smile

419

Odp: Być kochanką

Z czego ma się cieszyć? Że została sama z malutkimi dziećmi? Że mąż wybrał życie lekkie, łatwe i przyjemne, bez obciążeń i obowiązków?
Pozwól mu popełniać błędy... dobre sobie sad Czyim kosztem te błędy, co?

Czytam Twoje posty Aleksandro i czasem nie mieści mi się w głowie, że nie widzisz tego, co lada moment stanie się z Tobą.
Nie miej złudzeń - Ty także będziesz za jakiś czas tą przechodzoną zrzędą, która ciągle czegoś chce, wymaga..
A w koło tyle ciekawszych kobiet..
No, chyba, że godzisz się niczego nie wymagać i nie oczekiwać dla siebie, żeby nie było rutyny i żeby ten wydrapany pazurami " złoty puchar" nie pomyślał sobie, że takie życie to on miał, czas na zmianę - znowu.

Nie piszę tego aby wdawać się z Tobą przepychanki i pyskówki.
Jednak kiedy piszesz do opuszczonej żony, matki, zrozpaczonej kobiety takie słowa to robi mi się coś w środku, że można tak myśleć, tak żyć i mieć wszystko w poważaniu sad

420

Odp: Być kochanką
Betsy80 napisał/a:

kiedy piszesz do opuszczonej żony, matki, zrozpaczonej kobiety takie słowa to robi mi się coś w środku, że można tak myśleć, tak żyć i mieć wszystko w poważaniu sad

A co w twoim mniemaniu powinnam jej napisać? Czy żeby walczyło o faceta który ma ją w d...e? Czy żeby żyła przeszłością i miętoliła wyblakłe zdjęcia? Czy żeby nawet przez chwilę nie myślała że da się cieszyć życiem jak pana dupka nie ma przy niej?

Co do mnie to żyję tak jak mi jest dobrze, dbam o siebie i moje szczęście, moje dobre samopoczucie.

421

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Co do mnie to żyję tak jak mi jest dobrze, dbam o siebie i moje szczęście, moje dobre samopoczucie.

Przecież nie śmiem wątpić.

Zdajesz sobie sprawę, że latami dochodzi się do siebie po czymś takim?
Nawet dobry psychoterapeuta nie powie takiej kobiecie aby brała się w garść i cieszyła tym, co ma.
To proces złożony, składający się z wielu faz, które trzeba przejść aby wreszcie w ogóle pomyśleć budowaniu nowego szczęścia, nowego życia.
Uporanie się z taką traumą jest zazwyczaj wielkim wyczynem.
Twoje luźne traktowanie tematu jest powalające...

422

Odp: Być kochanką

Witaj,
Moja droga przerobiłam dokładnie to co Ty. I co powiem, nie przejmuj się jadem ludzi. Ale prawda jest jedna. On nie szanował ani Ciebie, ani żony. Mamił tekstami że żony nie  kocha. Ty jestes wspaniała. Ale jak przyjdzie do tematu ja albo zona to i tak wybierze ją. Ja zmarnowałam sobie życie. Tkwiłam w tym pare lat. Jak spotkałam kogos kogo pokochałam to ten wyprawiał szopki zazdrosci. Moj zwiazek rozpadł sie przez to ze załowałam tego żonatego dupka.z ktorym niestety pracuje. Ocknełam sie  w momencie , gdy  postawiłam mu warunek ja albo ona. I co . oczywiscie ze  rodzina. Nie wiem czemu pozwalałam sobie na słuchanie tych bredni. Bo oni zawsze mówia jedno , jaka jestes cudowna, jak cie kochaja., jaka zona zła. To szczerze zapytam, skoro taka zła ta żona , to czemu z nia jest do kurwy nędzy.....ja z nim musze pracowac., Nie kochałam go, ale przywiązał mnie tymi słodkimi tekstami,  bo mnie tak kochał...teraz śmiac mi sei chce... kochał i pozwalał cierpiec mi i jej. Dupek....i zacznij myślec w ten sam sposób. Jesli nadal go kochasz, zadaj mu to pytanie. ja albo ona. Wybierze ja i wtedy zobaczysz jaki to dupek.... inaczej nei mozna myslec.  Chociaz robił dla ciebie wszystko....  to skoro pozwala ci cierpiec to nie jest ciebie wart..... czas zaczac sie szanowac....i unikac żonatych jak ognia... to najgorsze zło , a ci faceci to poprostu skurwiele......sama bys takiego nie chciała, ....

423

Odp: Być kochanką

No jak by nie chciała, skoro JUŻ GO MA.
Chciała i ma. Na ten moment.

424

Odp: Być kochanką
Betsy80 napisał/a:

No jak by nie chciała, skoro JUŻ GO MA.
Chciała i ma. Na ten moment.

Tak, po prostu wybrał mnie.
Widocznie taka najgorsza nie jestem.
Co i tak nie zmienia faktu że w większości przypadków to żona jest tą lepszą.

425

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:
sj napisał/a:

Aleksandro 81, jestem tą "szmatą", czyli porzuconą żoną z maleńkimi dziećmi dla młodszej i bez zobowiązań. Ból i cierpienie - nie do opisania. I może to naiwne, to jednak mam nadzieję, że mój Piotruś Pan się obudzi, "wyzdrowieje", otworzy oczy, przejrzy...- mogę tu wymieniać różne stany świadomości pożądane dla mojego męża, a których mu obecnie brakuje. Ale powiem Ci jedno- nadzieja umiera ostatnia. Tylko ona mi już została. A jeżeli ona już umrze, to będzie z pewnością początek nowego życia. Czy lepszego? czas pokaże. Ty natomiast, jeżeli zdecydujesz się na kontynuowanie tego jakże wspaniałego związku, z tak wspaniałym mężczyzną, który zdobył się na aż takie poświęcenie, że dla Ciebie zostawił dzieci będziesz cały czas żyła tą nadzieją- że się rozwiedzie z żoną, że kosztem własnych dzieci będzie miał czas dla Ciebie, że się z Tobą ożeni, a jeśli już to nastąpi to że nie zadzwoni do niego sumienie i powie "zamawiał pan budzenie" i nie wróci do pierwszej żony i do dzieci, że będziecie mieli wspaniałe, ekscytujące życie, że będzie chciał z Tobą kolejne dzieci i że nie postąpi w przyszłości tak jak obecnie, czyli że nie wymieni Cię na lepszy, nowszy model. NADZIEJA

Taaak, kolejna zdradzona, porzucona żona znalazła pierwszą lepszą z brzegu kochankę aby dać upust emocjom. Kobieto przestań użalać się nad tym dupkiem twoim mężem. Ciesz się z tego co masz, szukaj w sobie szczęścia i spełnienia a jemu pozwól popełniać błędy.
Przykro mi że cierpisz jednak będzie z czasem coraz lepiej. Tego tobie życzę smile

Aleksandro, moim zamierzeniem nie było absolutnie wyładowanie swoich negatywnych emocji na Tobie. Nie użalam się nad tym, jak to trafnie określiłaś dupkiem, nie ma nad kim. W jednym jednak miałaś rację- doszłam już do tego etapu, że sobie odpuściłam, nie walczę, nie robię nic by wrócił i jak to ładnie napisałaś pozwalam mu popełniać błędy- jeden za drugim. Czas pokaże czy wyciągnie z tego odpowiednią lekcję za parę lat. Już stracił wiele- pierwsze kroki swego młodszego dziecka, pierwsze mleczne zęby, pierwszy gol strzelony podczas meczu w przedszkolu z okazji dnia ojca, opuszczone wizyty u dzieci, bo były inne ważniejsze rzeczy. To nie wróci. Dziękuję Ci za życzenia. I uwierz mi, nie będzie Ci lekko. Jeszcze cztery miesiące temu pisałaś że miś wybrał jednak żonę, później z radością oznajmiłaś że jednak wybrał Ciebie. Typowy przykład tego jak to oni określają "rozdarcia". od tego momentu nie minęło dużo czasu. Do tej pory spotykaliście się sporadycznie, dziś mieszkacie razem- macie siebie na wyłączność. Pytanie jak długo potrwa ta sielanka. I mam dla Ciebie radę, na prawdę szczerą- napisałaś w którymś poście że wreszcie możecie pomyśleć o wspólnym dziecku- czy jesteś pewna tego faceta, który już zostawił swoje dzieci? Nie boisz się że zrobi to ponownie? Wiesz co wywraca do góry nogami związki i małżeństwa- dzieci. jeśli trafisz na odpowiedzialnego faceta- przetrwasz, jeśli nie- będziesz zdana tylko na siebie i do końca nie będziesz miała pewności, że w pewnym momencie zaczną mu przeszkadzać dodatkowe kilogramy po ciąży, Twoje zmęczenie, rozdrażnienie po nieprzespanej nocy- trzeba być matką by wiedzieć o czym piszę. wszystko przed Tobą. Dzieci w takich sytuacjach o jakich tu piszemy na tym forum szkoda najbardziej. I nie wierz w każde słowo swego misia na temat jego żony, że specjalnie by zemścić się na nim będzie utrudniała mu kontakty z dziećmi. Klasyka. mój mąż też robi z siebie ofiarę i wszystkim naokoło opowiada jak to tęskni za dziećmi i jak to żona utrudnia mu kontakty z nimi, ale to nieprawda. I wszyscy dookoła o tym wiedzą. W tym momencie to porzucona żona jest sprawczynią wszelkich nieszczęść biednego misia, jest tą złą kobieta, a Ty jego wybawicielką i pocieszycielką. Tylko jaką masz gwarancję, że za parę miesięcy, za parę lat, biedny misiu, by odciążyć swoje sumienie nie przeniesie na Ciebie odpowiedzialności za to co uczynił sobie i rodzinie? Żadnej. Wtedy to Ty możesz być tą najgorszą. Co nam pisane- tego nie wie nikt. A wszystkim kobietkom i mężczyznom, którzy przeżywają ból po rozstaniu polecam niezły kawałek- Mambałaga zespołu Lukstorpeda. Dziękuję też dziewczynom z ostatnich postów za zrozumienie.

A tak na zakończenie, pocieszycielka mego męża też do tej pory uchodziła za taką "miłą i sympatyczną". Ci, co to mówili, mówią teraz "jak można się pomylić". Ale nie bierz tego Olu do siebie.

426

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:
Betsy80 napisał/a:

kiedy piszesz do opuszczonej żony, matki, zrozpaczonej kobiety takie słowa to robi mi się coś w środku, że można tak myśleć, tak żyć i mieć wszystko w poważaniu sad

A co w twoim mniemaniu powinnam jej napisać? Czy żeby walczyło o faceta który ma ją w d...e? Czy żeby żyła przeszłością i miętoliła wyblakłe zdjęcia? Czy żeby nawet przez chwilę nie myślała że da się cieszyć życiem jak pana dupka nie ma przy niej?

Co do mnie to żyję tak jak mi jest dobrze, dbam o siebie i moje szczęście, moje dobre samopoczucie.

Po trupach do celu.....masakra:((

427

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Beta, przykro mi i współczuję bardzo zaistniałej sytuacji. Niektórzy faceci to prawdziwi dranie, kłamią i oszukują.
Dziękuję za radę, ale chyba na nią jest już za późno. Mój związek rozpoczął się jego zdradą to prawda, ale dla mnie zaryzykował utratę dzieci będących dla niego największym  szczęściem i to dla mnie dowodem, że mu na mnie zależy.

..to się chłopina postarał......    sorry.. nie mogłam sobie odmówić............

428

Odp: Być kochanką

Jako że mam małe dzieci muszę być dobra w opowiadaniu bajek, co zresztą moje szkraby uwielbiają :) Tym razem opowiem wam taką bajeczkę dla dorosłych, taką zmodyfikowaną wersję żartu o piekiełku i diable:
"Dawno, dawno temu, a może nie tak dawno, żył sobie książę: piękny, bogaty, mądry, uwielbiany przez swoich poddanych, żonę, dzieci, psa, kota i rybki, z uwielbieniem wpatrzony w swe lustrzane odbicie i zachwycony swoimi przymiotami. Miał czułą i wyrozumiałą żonę, piękną, wykształconą niewiastę, która kochała go nad życie i z radością spełniała jego zachcianki i nie robiła tego z wyrachowania czy chęci zysku i otrzymania nagrody w postaci pocałunku jej Księcia Narcyza. Robiła to co nakazuje Kodeks Rodzinno- opiekuńczy, zatem była czułą, namiętną i wierną kochanką, współdziałała dla dobra rodziny, pracowała i w ten sposób przyczyniała się do pomnażania wspólnego majątku i zaspokajania potrzeb rodziny. Ciężko pracowała również we wspólnym pałacu: myła podłogi, zmywała naczynia, prasowała koszule, bo książę lubił codziennie nakładać świeżą wyprasowaną koszulę, robiła pyszne śniadanko, obiadek, kolacyjkę i czekała z tęsknotą na powrót księciunia do domu. Żona księcia nie robiła tego bo tak jej nakazywał KRiO, ale serce i miłość do męża i dzieci. Książę natomiast, jak to książę: niektórych zasad w ogóle nie przestrzegał, inne ignorował, był tak bardzo pochłonięty swoją pracą i swoją karierą i swoimi przyjemnościami, iż zapomniał (a może nie wiedział), że małżeństwo to współdziałanie, a nie tylko branie. I tak sobie żyli. Mimo wszystko spokojnie, w dobrobycie i w jako takiej harmonii. Poczęli drugie dziecko, księżna stawała się coraz bardziej nieatrakcyjna dla swego męża. po urodzeniu się maleństwa książę stawał się coraz bardziej nieobecny w domu- zarówno duchem jak i ciałem. Aż do momentu, gdy młodsze dziecię skończyło 4 miesiące książę "się pogubił" i opuścił pałac pozostawiając zrozpaczoną księżnę i płaczące dzieci. Ale nie odchodził w próżnię. jakiś czas wcześniej poznał kobietę - pocieszycielkę i wybawicielkę, która rozumiała jego rozgoryczenie i zmęczenie rutyną i codziennością w pałacu. Kobieta ta była jak diablica- uwodziła, była taka radosna i uśmiechnięta, zupełnie inna od tej anielskiej, czasami zmęczonej i smutnej żony, nie wymagała od księcia niczego. O przepraszam, wróć, wymagała jednego: żeby był!!! A ona pachniała, tuliła, w łóżku jak to diablica był szał ciał, mogli to robić nie tylko w nocy, ale o każdej porze, bowiem dzieci im tu nie przeszkadzały. A po powrocie księcia z pracy, rozkładała przed nim czerwony dywan, wabiąc seksownym strojem, wyrafinowaną bielizną i świetnie pachnącą kolacją. Mówiła do niego "zobacz jaki raj ci tu stworzyłam!" Książę zauroczony tym wszystkim wniósł pozew rozwodowy, w nim całą odpowiedzialność za rozpad małżeństwa zrzucił ma małżonkę, bo przecież już dawno go nie doceniała i nie szanowała, zapomniał wprawdzie wspomnieć w pozwie o swej pocieszycielce, ale to przecież tylko taki mały szczegół. Po paru miesiącach, może latach dostał wymarzony rozwód, niestety z jego winy, obarczony został alimentami na żonę i dzieci. Jako że zarabiał nieźle to te nie były małe.
Zaczął budować nowy pałac z diabelską pocieszycielką. Tuż po uprawomocnieniu się rozwodu, przyszedł z radością do domu, spędzili namiętne chwile w łóżku, po czym książę zasnął. Gdy się obudził, jego seksownej niuni już nie było, zobaczył jakąś kobietę, trochę podobną do jego ukochanej- pod pachą trzymała płaczące dziecko, dała mu je mówiąc że teraz jego kolej na zajmowanie się dzieckiem, bo ona idzie na fitness i do kosmetyczki. Zapytał o śniadanie, bo był bardzo głodny. Usłyszał że wszystko znajdzie w lodówce. Poczuł dziwny zapach od dziecka, taki nieprzyjemny, kupa, sam jednak musiał zmienić pampersa. Skołowany zapytał się kobiety gdzie jest jego raj. Ta mu na to odparła: "A co ty k...a myślałeś, tamto to była wersja demo, a tu jest k... prawdziwe życie". KONIEC

429

Odp: Być kochanką

Czytając wszystkie Wasze wypowiedzi poczułam, że musze wtrącić również moja opinię. Zanim ja jednak wyrażę zaznaczam, że jestem w szczęśliwym związku małżeńskim już trochę lat. Bardzo kocham mojego męża. Jest on jednak wolnym człowiekiem, małżeństwo to przede wszystkim nie obowiązek - to ma być przyjemność, zarówno w sferze fizycznej jak i emocjonalnej. Pomyślałam więc, że tak jak ja się zmieniam z biegiem lat( i to nie chodzi tutaj tylko o zmiany fizyczne)tak zmienia się mój mąż. I pewnego dnia może się okazać, że ktoś inny jest jego światem, nie ja. Gdyby taka sytuacja miała miejsce to wyjście jest tylko jedno - absolutna szczerość. Chciałabym, żeby przyszedł do mnie i powiedział mi to w oczy....I chciałabym jeśli to hipotetycznie byłaby uczciwa dziewczyna, żeby powiedziała mojemu mężowi- oki, kocham cię czy cos tam ale dopóki nie pójdziesz do żony i jasno nie postawisz sprawy- nie znam cię. Cierpiałabym zapewne ogromnie , aż strach sobie to wyobrazić  ale poprzez swoje zachowanie oni oboje okazaliby mi swój szacunek. Szacunek dla osoby, który ileś lat z nim była...Ale jeśli każde z nich oszukiwałoby mnie i to przez 4 lata- znienawidziłabym ich z całego serca....Zabrałabym mu wszystko co mogła, utrudniała życie na każdym kroku i nie za to, że poszedł do innej ale za to , że przez tyle lat oboje za moimi plecami oszukiwali, to tak jakby byli zdrajcami, oboje z równą winą. I moim zdaniem właśnie o to chodzi, o zwykłą ludzką uczciwość, o zachowanie się jak człowiek w trudnej sytuacji .
Z tego względu nic co powiesz Ty czy twój gach nie przesłoni tych 4 lat oszustw, zdradzał on ale ty również, bo wiedziałaś, że on ma żonę , a nie postawiłaś jasno sprawy!

430

Odp: Być kochanką
Wiejska baba napisał/a:

Czytając wszystkie Wasze wypowiedzi poczułam, że musze wtrącić również moja opinię. Zanim ja jednak wyrażę zaznaczam, że jestem w szczęśliwym związku małżeńskim już trochę lat. Bardzo kocham mojego męża. Jest on jednak wolnym człowiekiem, małżeństwo to przede wszystkim nie obowiązek - to ma być przyjemność, zarówno w sferze fizycznej jak i emocjonalnej. Pomyślałam więc, że tak jak ja się zmieniam z biegiem lat( i to nie chodzi tutaj tylko o zmiany fizyczne)tak zmienia się mój mąż. I pewnego dnia może się okazać, że ktoś inny jest jego światem, nie ja. Gdyby taka sytuacja miała miejsce to wyjście jest tylko jedno - absolutna szczerość. Chciałabym, żeby przyszedł do mnie i powiedział mi to w oczy....I chciałabym jeśli to hipotetycznie byłaby uczciwa dziewczyna, żeby powiedziała mojemu mężowi- oki, kocham cię czy cos tam ale dopóki nie pójdziesz do żony i jasno nie postawisz sprawy- nie znam cię. Cierpiałabym zapewne ogromnie , aż strach sobie to wyobrazić  ale poprzez swoje zachowanie oni oboje okazaliby mi swój szacunek. Szacunek dla osoby, który ileś lat z nim była...Ale jeśli każde z nich oszukiwałoby mnie i to przez 4 lata- znienawidziłabym ich z całego serca....Zabrałabym mu wszystko co mogła, utrudniała życie na każdym kroku i nie za to, że poszedł do innej ale za to , że przez tyle lat oboje za moimi plecami oszukiwali, to tak jakby byli zdrajcami, oboje z równą winą. I moim zdaniem właśnie o to chodzi, o zwykłą ludzką uczciwość, o zachowanie się jak człowiek w trudnej sytuacji .
Z tego względu nic co powiesz Ty czy twój gach nie przesłoni tych 4 lat oszustw, zdradzał on ale ty również, bo wiedziałaś, że on ma żonę , a nie postawiłaś jasno sprawy!

Tak, dokładnie- szczerość. Mój mąż patrząc mi prosto w oczy mówił że nie ma nikogo, to spojrzenie zapamiętam do końca życia- takie puste i bez wyrazu. Najgorsze jednak nie jest kłamstwo i oszustwo, większą perfidią jest wmawianie poczucia winy w osobie zdradzanej, to że to dzieje się przez nią. To ona przyczyniła się do zdrady bo była taka niedobra.

431

Odp: Być kochanką

Nie wiem, czy na dobry wątek trafiłam...ale z tego co trochę u Was poczytałam, to widzę, że są tu zarówno kochanki jak i zdradzone kobiety
Powiedzcie proszę, czy żona, partnerka powinna wiedzieć o zdradach swojego mężczyzny? czy powinna wiedzieć czy lepiej żeby żyła spokojnie, zajmując się małym dzieckiem?

432

Odp: Być kochanką
sj napisał/a:

Tak, dokładnie- szczerość. Mój mąż patrząc mi prosto w oczy mówił że nie ma nikogo, to spojrzenie zapamiętam do końca życia- takie puste i bez wyrazu. Najgorsze jednak nie jest kłamstwo i oszustwo, większą perfidią jest wmawianie poczucia winy w osobie zdradzanej, to że to dzieje się przez nią. To ona przyczyniła się do zdrady bo była taka niedobra.

No właśnie, to puste, wręcz zimne spojrzenie i kłamstwo prosto w oczy.
Później mój mąż przez dwa miesiące ciągle na nas krzyczał i się czepiał do nas o absurdalne rzeczy. Pewnie łatwiej mu się znosiło sytuację wmawiając, że to my jesteśmy takie złe i niedobre.

433

Odp: Być kochanką
sj napisał/a:

Jako że mam małe dzieci muszę być dobra w opowiadaniu bajek, co zresztą moje szkraby uwielbiają smile Tym razem opowiem wam taką bajeczkę dla dorosłych, taką zmodyfikowaną wersję żartu o piekiełku i diable:
"Dawno, dawno temu, a może nie tak dawno, żył sobie książę: piękny, bogaty, mądry, uwielbiany przez swoich poddanych, żonę, dzieci, psa, kota i rybki, z uwielbieniem wpatrzony w swe lustrzane odbicie i zachwycony swoimi przymiotami. Miał czułą i wyrozumiałą żonę, piękną, wykształconą niewiastę, która kochała go nad życie i z radością spełniała jego zachcianki i nie robiła tego z wyrachowania czy chęci zysku i otrzymania nagrody w postaci pocałunku jej Księcia Narcyza. Robiła to co nakazuje Kodeks Rodzinno- opiekuńczy, zatem była czułą, namiętną i wierną kochanką, współdziałała dla dobra rodziny, pracowała i w ten sposób przyczyniała się do pomnażania wspólnego majątku i zaspokajania potrzeb rodziny. Ciężko pracowała również we wspólnym pałacu: myła podłogi, zmywała naczynia, prasowała koszule, bo książę lubił codziennie nakładać świeżą wyprasowaną koszulę, robiła pyszne śniadanko, obiadek, kolacyjkę i czekała z tęsknotą na powrót księciunia do domu. Żona księcia nie robiła tego bo tak jej nakazywał KRiO, ale serce i miłość do męża i dzieci. Książę natomiast, jak to książę: niektórych zasad w ogóle nie przestrzegał, inne ignorował, był tak bardzo pochłonięty swoją pracą i swoją karierą i swoimi przyjemnościami, iż zapomniał (a może nie wiedział), że małżeństwo to współdziałanie, a nie tylko branie. I tak sobie żyli. Mimo wszystko spokojnie, w dobrobycie i w jako takiej harmonii. Poczęli drugie dziecko, księżna stawała się coraz bardziej nieatrakcyjna dla swego męża. po urodzeniu się maleństwa książę stawał się coraz bardziej nieobecny w domu- zarówno duchem jak i ciałem. Aż do momentu, gdy młodsze dziecię skończyło 4 miesiące książę "się pogubił" i opuścił pałac pozostawiając zrozpaczoną księżnę i płaczące dzieci. Ale nie odchodził w próżnię. jakiś czas wcześniej poznał kobietę - pocieszycielkę i wybawicielkę, która rozumiała jego rozgoryczenie i zmęczenie rutyną i codziennością w pałacu. Kobieta ta była jak diablica- uwodziła, była taka radosna i uśmiechnięta, zupełnie inna od tej anielskiej, czasami zmęczonej i smutnej żony, nie wymagała od księcia niczego. O przepraszam, wróć, wymagała jednego: żeby był!!! A ona pachniała, tuliła, w łóżku jak to diablica był szał ciał, mogli to robić nie tylko w nocy, ale o każdej porze, bowiem dzieci im tu nie przeszkadzały. A po powrocie księcia z pracy, rozkładała przed nim czerwony dywan, wabiąc seksownym strojem, wyrafinowaną bielizną i świetnie pachnącą kolacją. Mówiła do niego "zobacz jaki raj ci tu stworzyłam!" Książę zauroczony tym wszystkim wniósł pozew rozwodowy, w nim całą odpowiedzialność za rozpad małżeństwa zrzucił ma małżonkę, bo przecież już dawno go nie doceniała i nie szanowała, zapomniał wprawdzie wspomnieć w pozwie o swej pocieszycielce, ale to przecież tylko taki mały szczegół. Po paru miesiącach, może latach dostał wymarzony rozwód, niestety z jego winy, obarczony został alimentami na żonę i dzieci. Jako że zarabiał nieźle to te nie były małe.
Zaczął budować nowy pałac z diabelską pocieszycielką. Tuż po uprawomocnieniu się rozwodu, przyszedł z radością do domu, spędzili namiętne chwile w łóżku, po czym książę zasnął. Gdy się obudził, jego seksownej niuni już nie było, zobaczył jakąś kobietę, trochę podobną do jego ukochanej- pod pachą trzymała płaczące dziecko, dała mu je mówiąc że teraz jego kolej na zajmowanie się dzieckiem, bo ona idzie na fitness i do kosmetyczki. Zapytał o śniadanie, bo był bardzo głodny. Usłyszał że wszystko znajdzie w lodówce. Poczuł dziwny zapach od dziecka, taki nieprzyjemny, kupa, sam jednak musiał zmienić pampersa. Skołowany zapytał się kobiety gdzie jest jego raj. Ta mu na to odparła: "A co ty k...a myślałeś, tamto to była wersja demo, a tu jest k... prawdziwe życie". KONIEC

ŚWIETNIE NAPISANE!!!

Mój jm nie mieszka ze mną i dziećmi półtorej roku, moje życie to wieczna huśtawka i walka, ale jedno o czym marzę to to, by na własnej skórze doznał tych wszystkich uczuć, emocji, których doświadczyłyśmy my - zdradzone oszukiwane kobiety, ich żony i matki ich dzieci, tylko tyle i aż tyle

434

Odp: Być kochanką

Tak sobie to czytam i myślę, że z kilku postów byłby niezły materiał dowodowy w postępowaniu rozwodowym i to niekoniecznie z wynikiem po myśli autorki wątku.

Posty [ 391 do 435 z 435 ]

Strony Poprzednia 1 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024