Być kochanką - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 435 ]

Temat: Być kochanką

Historia stara jak świat.
Myślałam, że żona była jego pomyłką a to on był moją.
Miała być miłość na wieki a jest gorycz i wstyd.
Tak mi ciężko.
Są tu inne porzucone kochanki?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Być kochanką

ha ha dobrze ci tak, wiem nie powinnam tak mowic, ale....
a niby czemu zona jego pomylka była? bo tak ci powiedział?
powiedział tak bo chciał na boku romansu na krotka chwile i tak wrocil do zony, do tej pomylki

3

Odp: Być kochanką

Alez te kobietki sa naiwne i glupie zarazem

4

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Historia stara jak świat.
Myślałam, że żona była jego pomyłką a to on był moją.
Miała być miłość na wieki a jest gorycz i wstyd.
Tak mi ciężko.
Są tu inne porzucone kochanki?

Skoro historia stara jak świat to dlaczego sie na to nabieracie ?? Ja tego nigdy nie pojmę.

5

Odp: Być kochanką

Hmm... Jak niskie poczucie własnej wartości trzeba mieć albo w jak wielkiej desperacji, żeby godzić się na bycie TĄ/TYM trzecią/trzecim.

A potem przychodzą wnioski: parę lat życia poszło się je..., a nadal jest się w punkcie wyjścia. I tylko kac pozostaje...

6

Odp: Być kochanką

Łatwo wam innych oceniać.
To nie była jednorazowa przygoda, ale kilkuletni romans.
Dla niego zostawiłem narzeczonego.
Przez niego straciłam pracę.
Świat nie jest czarno-biały i moje życie też.

7

Odp: Być kochanką
Aleksandra81  napisał/a:

Dla niego zostawiłem narzeczonego.Przez niego straciłam pracę.

I znowu ten facet jest winien a ty przez te lata trwałaś w tym bo cie zmuszał.

Karmił kłamstwami a jego czyny świadczyły o czym innym.

8

Odp: Być kochanką
ryba81 napisał/a:
Aleksandra81  napisał/a:

Dla niego zostawiłem narzeczonego.Przez niego straciłam pracę.

I znowu ten facet jest winien a ty przez te lata trwałaś w tym bo cie zmuszał.

Karmił kłamstwami a jego czyny świadczyły o czym innym.

A czy ty kiedykolwiek kochałaś i zawsze zachowywałaś się racjonalne?

9 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-04-22 14:52:02)

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:
ryba81 napisał/a:
Aleksandra81  napisał/a:

Dla niego zostawiłem narzeczonego.Przez niego straciłam pracę.

I znowu ten facet jest winien a ty przez te lata trwałaś w tym bo cie zmuszał.

Karmił kłamstwami a jego czyny świadczyły o czym innym.

A czy ty kiedykolwiek kochałaś i zawsze zachowywałaś się racjonalne?

Kochałam,  kocham ale to nie równa sie naiwnościa .
Miłość to nie Słowa a czyny .

10

Odp: Być kochanką

Aleksandra81 napisałam Ci mail spr pocztę

11 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-04-22 14:56:12)

Odp: Być kochanką

Ale jednak to był TYLKO romans. On niczego dla Ciebie nie poświęcił.  Ty byłaś naiwna i zmarnowałas sobie kawał życia. W imie czego? Romansu? Przez te pare lat, nie zauważyłaś, że to nie żona była pomyłką, a on? Na prawde nie wiem, co w sobie mają ci żonaci faceci, że tak bezwzglednie i ślepo im wierzy każda. To poczucie bycia lepszą od tej złej niedobrej żony, potrzeba ratowania biednego chłopczyka? Na prawdę nie wiem dziewczyny, co wami kieruje. Tym bardziej, że jak sama napisalas, to historia stara jak świat.
Rozumiem, gdy facet pokaże papiery rozwodowe, wtedy mozna mieć nadzieję, że faktycznie jest szansa na coś prawdziwego, poważnego. Jednak tyle jest "starych jak swiat" znaków kretactwa, klamliwosci owych zdradzaczy, czy zauwazenie ich nie zapala czerwonej lampki w głowie? Uczmy się choć trochę na błędach innych...

12

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Łatwo wam innych oceniać.
To nie była jednorazowa przygoda, ale kilkuletni romans.
Dla niego zostawiłem narzeczonego.
Przez niego straciłam pracę.
Świat nie jest czarno-biały i moje życie też.

No więc czego oczekujesz? Pogłaskania po główce, powiedzenia, że jutro będzie lepiej. Zmarnowałaś parę lat życia i w sumie to szkoda mi Ciebie, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że rzeczy i osoby z których zrezygnowałaś dla tego pajaca są nie do odzyskania. Gdybyś się w to nie wplątała byłabyś w zupełnie innym punkcie, a tak wszystko zaczynasz od zera a i szans z pewnością już tylu nie będziesz mieć. Dlatego szybko musisz się wziąć w garść, poukładać sobie w głowie priorytety i do nich dążyć. Łatwo nie będzie...
Tak teraz Twoje życie jest szare. Naprawdę dziwię się, że tak długo trwałaś w czymś takim, że nie zapaliła Ci się czerwona lampka, że facet ściemnia.
Ciekawe jest jeszcze jedno czy sama odpuściłaś Olu czy po prostu on Cię zostawił?

13

Odp: Być kochanką
ryba81 napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:
ryba81 napisał/a:

I znowu ten facet jest winien a ty przez te lata trwałaś w tym bo cie zmuszał.

Karmił kłamstwami a jego czyny świadczyły o czym innym.

A czy ty kiedykolwiek kochałaś i zawsze zachowywałaś się racjonalne?

Kochałam,  kocham ale nie równa sie naiwności .
Miłość to nie Słowa a czyny .

Mi czynów nie brakowało.
Miałam dużo dowodów, że jestem ważna.
Szanowałam to, że nie chce rozłąki z dziećmi i rozumiałam że żona po rozwodzie może dzieci przeciwko niemu nastawić.
Cierpliwie czekałam a teraz ta jędza się dowiedziała i go pewnie zaszantażowała.

14

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:
ryba81 napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

A czy ty kiedykolwiek kochałaś i zawsze zachowywałaś się racjonalne?

Kochałam,  kocham ale nie równa sie naiwności .
Miłość to nie Słowa a czyny .

Mi czynów nie brakowało.
Miałam dużo dowodów, że jestem ważna.
Szanowałam to, że nie chce rozłąki z dziećmi i rozumiałam że żona po rozwodzie może dzieci przeciwko niemu nastawić.
Cierpliwie czekałam a teraz ta jędza się dowiedziała i go pewnie zaszantażowała.

Jakim prawem wypowiadasz się w ten sposób o tej kobiecie...???

Pewnie misio sprzedał Ci taką bajeczkę, prawda...?

15 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2014-04-22 15:14:05)

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Historia stara jak świat.
Myślałam, że żona była jego pomyłką a to on był moją.
Miała być miłość na wieki a jest gorycz i wstyd.
Tak mi ciężko.
Są tu inne porzucone kochanki?

sa sa.. duzo ich...
każda mówi to samo
wierzyła - chociaż facet na każdym kroku kłamał oszukiwał zmyslał -co najmniej zonę.. najczęsciej także kochankę
ufała - chociaż każdym czynem i gestem facet udowadniał, że nie zasługuje na zaufanie, że nie szanuje swojej żony - a więc innej kobiety -= dlaczego więc kochanka sądziła, że romans oznacza, że szanuje własnie ją??
czekała - rok, dwa trzy - a tutaj a to dzieci małe, a to kredyt, a to zona niezaradna i on takie wielkie szczęscie tej zony, taki fundament.. nie mógł odejśc do ukochanego misiaczka - bo to taki dobry odpowiedzialny ideał - chowający telefon przy dupie jak idzie do kibla...

masz przed sobą faceta, który swoim zachowaniem udowadfnia że jest ostatnia fałszywą, szumowiną na tym świecie

ale ty uważasz, że to zła zona SPOWODOWAŁA, że on biedny musiał cie w tajemnicy ... no wiesz co... zeby się nie wydało....
ty uważasz, że gdyby nie ta jędza- to on by z tobą był...

ona nie ma nic wspoilngo z jego rozpiętym rozporkiem
ty masz

dałaś mu pare lat adrenalinki i ćwiczenia wprawy w kłamstwach. spoko., za pół roku znajdzie sobie nową kochankę. już na krócej. nauczony doświadczeniem
i nauczona ty doświadczeniem wiesz, że kolejna naiwną znajdzie..

nie usprawiedliwiaj go. nie było żADNYCH PRAWDZIWYCH obiektywnych powodów, dla których nie mogliście być razem
ON PO PROSTU NIE CHCIAŁ

dobrze dla ciebie, że to się skończyło

czekałabys aż dzieci skończa studia? może wtedy miałby odwagę byc z tobą?
bo przecież nie miał. nie byłas tak cenna, by być pierwsza i jedyna

16 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-04-22 15:02:30)

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:
ryba81 napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

A czy ty kiedykolwiek kochałaś i zawsze zachowywałaś się racjonalne?

Kochałam,  kocham ale nie równa sie naiwności .
Miłość to nie Słowa a czyny .

Mi czynów nie brakowało.
Miałam dużo dowodów, że jestem ważna.
Szanowałam to, że nie chce rozłąki z dziećmi i rozumiałam że żona po rozwodzie może dzieci przeciwko niemu nastawić.
Cierpliwie czekałam a teraz ta jędza się dowiedziała i go pewnie zaszantażowała.

Ja mowie o konkretnych czynach czyli rozwód z zona ze względu na wszystko i nic nie stoi na przeszkodzie

A nie o przytulaniu , wyjazdach czy kolacjach ukradkiem aby ktoś was nie nakrył - czy to tak nie wyglądało??


A widzisz wracał do tej jedzy zony , spedzał z nia swieta , weekendy taka ona była nie dobra .

A i pewnie tez nie spali ze soba bo on tylko dla dzieci z nia mieszkał  tongue

17

Odp: Być kochanką
Margolinka napisał/a:

Ale jednak to był TYLKO romans. On niczego dla Ciebie nie poświęcił.  Ty byłaś naiwna i zmarnowałas sobie kawał życia. W imie czego? Romansu? Przez te pare lat, nie zauważyłaś, że to nie żona była pomyłką, a on? Na prawde nie wiem, co w sobie mają ci żonaci faceci, że tak bezwzglednie i ślepo im wierzy każda. To poczucie bycia lepszą od tej złej niedobrej żony, potrzeba ratowania biednego chłopczyka? Na prawdę nie wiem dziewczyny, co wami kieruje. Tym bardziej, że jak sama napisalas, to historia stara jak świat.
Rozumiem, gdy facet pokaże papiery rozwodowe, wtedy mozna mieć nadzieję, że faktycznie jest szansa na coś prawdziwego, poważnego. Jednak tyle jest "starych jak swiat" znaków kretactwa, klamliwosci owych zdradzaczy, czy zauwazenie ich nie zapala czerwonej lampki w głowie? Uczmy się choć trochę na błędach innych...

Dziękuję za wpis.
Ja mu wierzyłam, ufałam.
Czekałam

18 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-04-22 15:08:01)

Odp: Być kochanką
Margolinka napisał/a:

Na prawde nie wiem, co w sobie mają ci żonaci faceci, że tak bezwzglednie i ślepo im wierzy każda.

Bajere. Nie kazda, tylko kobieta z niskim poczuciem wlasnej wartosci ktora jest podatna na takich typkow.

Aleksandra81 napisał/a:

Cierpliwie czekałam a teraz ta jędza się dowiedziała i go pewnie zaszantażowała.

Dziewczyno ocknij sie!!! Bylas odskocznia od rzeczywistosci. Gdyby Cie kochal i chcial z Toba byc to by nie patrzyl na zone tylko dawno wzial rozwod.
Jak dla mnie to Ty jestes jędza bo wlazlas z butami w cudze zycie i masz teraz za swoje.

19

Odp: Być kochanką
assassin napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Kochałam,  kocham ale nie równa sie naiwności .
Miłość to nie Słowa a czyny .

Mi czynów nie brakowało.
Miałam dużo dowodów, że jestem ważna.
Szanowałam to, że nie chce rozłąki z dziećmi i rozumiałam że żona po rozwodzie może dzieci przeciwko niemu nastawić.
Cierpliwie czekałam a teraz ta jędza się dowiedziała i go pewnie zaszantażowała.

Jakim prawem wypowiadasz się w ten sposób o tej kobiecie...???

Pewnie misio sprzedał Ci taką bajeczkę, prawda...?

Nie znasz go więc nie oceniaj.
To nie bajeczka.
Jego żona to tak zwana kobieta biznesu, czyli harpia która dostaje co chce

20 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-04-22 15:18:10)

Odp: Być kochanką

to skoro swiat jest czarno-bialy, on wspanialy, zona jedza, a ty to kto w takim razie????:)
nie zal ci zmarnowanych lat? moglabys już mieć dzieci, meza, dom, a tak tylko wstyd i gorycz jak mowisz

21 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2014-04-22 15:19:40)

Odp: Być kochanką

kolejny troll

już atakuje innych
kojarzycie uczestnicy forum ten schemat?
za chwilę koleżanka będzie plątać się w zeznaniach i podawac inne wersje..

22

Odp: Być kochanką

To teraz ja się wypowiem z tej drugiej strony mój mąż to też człowiek biznesu od dawna razem nie sypiamy mamy różne sprawy, ja miałam romanse kiedyś nawet się zakochałam wręcz zauroczyłam, tylko wiesz co bardzo trudno jest odejść od kogoś kto nam zapewnia dostatnie życie, tak jest ja próbowałam wiele razy ale niestety wygodne życie przyzwyczaja

23

Odp: Być kochanką

Jeśli jest tak jak mówisz, że jego żona jest kobietą biznesu i dostaje to co chce, to nie masz się czemu dziwić, ze nie odda Ci męża..
Ona będzie walczyć o niego, a on jej ulegnie..
I ta walka może nie mieć nic wspólnego z jej miłością do męża, a jedynie chęć pokazania kto tu rozdaje karty..
Przykro mi Aleksandro, ale z tego romansu już nic nie będzie..
Pozbieraj się szybko i zapomnij o nim..

24 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-04-22 15:27:51)

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:
assassin napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Mi czynów nie brakowało.
Miałam dużo dowodów, że jestem ważna.
Szanowałam to, że nie chce rozłąki z dziećmi i rozumiałam że żona po rozwodzie może dzieci przeciwko niemu nastawić.
Cierpliwie czekałam a teraz ta jędza się dowiedziała i go pewnie zaszantażowała.

Jakim prawem wypowiadasz się w ten sposób o tej kobiecie...???

Pewnie misio sprzedał Ci taką bajeczkę, prawda...?

Nie znasz go więc nie oceniaj.
To nie bajeczka.
Jego żona to tak zwana kobieta biznesu, czyli harpia która dostaje co chce

A Ty ją znasz?? Wybacz ale średnio wierzę, żeby bizneswoman znająca swoją wartość, traciła swój czas na coś takiego jak Twój luby. Dobijała się do Ciebie, żeby się z Tobą policzyć...??

Poza tym po co go dziewczyno bronisz. Parę lat poszło w piz...?? Poszło, więc miej pretensje w pierwszej kolejności do siebie, a w następnej do niego. Oj długo będziesz zbierać się do życia.... długo.

ksieżniczka napisał/a:

To teraz ja się wypowiem z tej drugiej strony mój mąż to też człowiek biznesu od dawna razem nie sypiamy mamy różne sprawy, ja miałam romanse kiedyś nawet się zakochałam wręcz zauroczyłam, tylko wiesz co bardzo trudno jest odejść od kogoś kto nam zapewnia dostatnie życie, tak jest ja próbowałam wiele razy ale niestety wygodne życie przyzwyczaja

Romanse?? A wspominałaś tyyylko o kopaczu dołów... tfu grabarzu. Tak co byś Ty biedna zrobiła bez tych parkietów...

25 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-04-22 15:23:54)

Odp: Być kochanką

Dziewczyny nie ma co kolezanki uswiadamiac, poniewaz ona uwaza swojego misia za cudo, wszystkich innych za wrogow a zone misia za wredna jedze ktora stoi na drodze do ich szczescia...

26

Odp: Być kochanką
ksieżniczka napisał/a:

To teraz ja się wypowiem z tej drugiej strony mój mąż to też człowiek biznesu od dawna razem nie sypiamy mamy różne sprawy, ja miałam romanse kiedyś nawet się zakochałam wręcz zauroczyłam, tylko wiesz co bardzo trudno jest odejść od kogoś kto nam zapewnia dostatnie życie, tak jest ja próbowałam wiele razy ale niestety wygodne życie przyzwyczaja

Księżniczko, ja myślę że on właśnie dlatego w tej chwili nie odchodzi od żony.
Wiem, to brzydka cecha, ale on jest trochę materialistą i przyzwyczajony do wygodnego życia przy niej.
Ale ja poczekam. Wiem, że długo z nią nie wytrzyma.

27

Odp: Być kochanką
End_aluzja napisał/a:

kolejny troll

już atakuje innych
kojarzycie uczestnicy forum ten schemat?
za chwilę koleżanka będzie plątać się w zeznaniach i podawac inne wersje..

Przepraszam jeśli ktoś poczuł się atakowany.
Ja wiele wpisów tutaj odbieram jak atak na siebie i próbuję wyjaśnić jak jest

28

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Wiem, to brzydka cecha, ale on jest trochę materialistą i przyzwyczajony do wygodnego życia przy niej.
Ale ja poczekam. Wiem, że długo z nią nie wytrzyma.

Z Toba tez bo nie zapewnisz dostatniego zycia.

29 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-04-22 15:36:47)

Odp: Być kochanką

Nie wierze własnym oczom...prosze Aleksandro powiedz, ze jestem stara i niedowiedze...
Na kogo Ty chcesz czekac? Na materialiste, przyzwyczajonego do wygodnego zycia?
Kogos, kto zmarnowal ci zycie?
A potem co? Przyjmiesz go szczesliwa, z otwartymi ramionami i zaczniesz sama go utrzymywac.?
Czy zmarnujesz pare kolejnych lat, liczac naiwnie ze "przy mnie", "dla mnie" na pewno sie zmieni?
Brzydko mowiac "puknij sie w czolo" dziewczyno. Poszukaj porzadnego i uczciwego mezczyzne, zamiast takiego dupka.

30

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Historia stara jak świat.
Myślałam, że żona była jego pomyłką a to on był moją.
Miała być miłość na wieki a jest gorycz i wstyd.
Tak mi ciężko.
Są tu inne porzucone kochanki?

smile Proszę Cię.... Mam to sobą i wiem, ze jest ciężko... ale nie warto za jakimś gnojem płakać, on nie jest wart nawet splunięcia, skoro decyduje się zdradzac zonę, zdradzałby kazdą... i w jego wyobrażeniu kazda jest pomyłką.... a on jest zwykłą szmatą - ot przygodą, a Twoję zycie toczy się dalej i  możesz z nim zrobić co tylko Ci się podoba, więc ubierz najlepszą sukienkę i idz wieczorem do lokalu na drina.... głowa do góry a pierś do przodu, bo zycie jest za krótkie by płakac...

31

Odp: Być kochanką
assassin napisał/a:

A Ty ją znasz?? Wybacz ale średnio wierzę, żeby bizneswoman znająca swoją wartość, traciła swój czas na coś takiego jak Twój luby. Dobijała się do Ciebie, żeby się z Tobą policzyć...??

Poza tym po co go dziewczyno bronisz. Parę lat poszło w piz...?? Poszło, więc miej pretensje w pierwszej kolejności do siebie, a w następnej do niego. Oj długo będziesz zbierać się do życia.... długo.

Być może masz rację. Może zmarnowałam 4 lata.

32

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Łatwo wam innych oceniać.
To nie była jednorazowa przygoda, ale kilkuletni romans.
Dla niego zostawiłem narzeczonego.
Przez niego straciłam pracę.
Świat nie jest czarno-biały i moje życie też.

Świat ma o wiele więcej kolorów niż ci sie wydaje. Jeśli miałbym opisywać kolorami sytuację, w jakiej NA WŁASNE ŻYCZENIE się znalazłaś, to byłby to raczej kolor niezdrowo wyglądającego gówna.

Popatrz ile zła, również sobie, wyrządziłaś. Zmarnowałaś mnóstwo czasu i energii bezpowrotnie

Zacznij pracę od siebie, wyciągaj wnioski i nie niszcz już NIKOMU życia.

33

Odp: Być kochanką
Mischella napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Historia stara jak świat.
Myślałam, że żona była jego pomyłką a to on był moją.
Miała być miłość na wieki a jest gorycz i wstyd.
Tak mi ciężko.
Są tu inne porzucone kochanki?

smile Proszę Cię.... Mam to sobą i wiem, ze jest ciężko... ale nie warto za jakimś gnojem płakać, on nie jest wart nawet splunięcia, skoro decyduje się zdradzac zonę, zdradzałby kazdą... i w jego wyobrażeniu kazda jest pomyłką.... a on jest zwykłą szmatą - ot przygodą, a Twoję zycie toczy się dalej i  możesz z nim zrobić co tylko Ci się podoba, więc ubierz najlepszą sukienkę i idz wieczorem do lokalu na drina.... głowa do góry a pierś do przodu, bo zycie jest za krótkie by płakac...

witam:) Mischella.....lepiej nie można tego ująć....a władować się w takie bagno można oj można....

34

Odp: Być kochanką
Mischella napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Historia stara jak świat.
Myślałam, że żona była jego pomyłką a to on był moją.
Miała być miłość na wieki a jest gorycz i wstyd.
Tak mi ciężko.
Są tu inne porzucone kochanki?

smile Proszę Cię.... Mam to sobą i wiem, ze jest ciężko... ale nie warto za jakimś gnojem płakać, on nie jest wart nawet splunięcia, skoro decyduje się zdradzac zonę, zdradzałby kazdą... i w jego wyobrażeniu kazda jest pomyłką.... a on jest zwykłą szmatą - ot przygodą, a Twoję zycie toczy się dalej i  możesz z nim zrobić co tylko Ci się podoba, więc ubierz najlepszą sukienkę i idz wieczorem do lokalu na drina.... głowa do góry a pierś do przodu, bo zycie jest za krótkie by płakac...

smile
Dziękuję za słowa otuchy. Wiem że chcesz dobrze.
Tylko tak trudno mi przyjąć, że to KONIEC.
Dlaczego tyle lat mnie zeodził?

35

Odp: Być kochanką
Doom napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Łatwo wam innych oceniać.
To nie była jednorazowa przygoda, ale kilkuletni romans.
Dla niego zostawiłem narzeczonego.
Przez niego straciłam pracę.
Świat nie jest czarno-biały i moje życie też.

Świat ma o wiele więcej kolorów niż ci sie wydaje. Jeśli miałbym opisywać kolorami sytuację, w jakiej NA WŁASNE ŻYCZENIE się znalazłaś, to byłby to raczej kolor niezdrowo wyglądającego gówna.

Popatrz ile zła, również sobie, wyrządziłaś. Zmarnowałaś mnóstwo czasu i energii bezpowrotnie

Zacznij pracę od siebie, wyciągaj wnioski i nie niszcz już NIKOMU życia.

Dlaczego jesteście tacy okrutni?
Tak trudno zrozumieć,
że cierpię.
Że wstydzę się przed rodzicami i przyjaciółmi, bo mieli rację.

36 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-22 16:33:57)

Odp: Być kochanką

Dlaczego tyle lat mnie zeodził?

Bo mu na to pozwalałaś?
Przykre, ale prawdziwszej odpowiedzi nikt Ci nie udzieli.
Tu nie ma drugiego dna - był z Tobą dopóki mu było wygodnie.
Gdybyś skończyła to wcześniej nic by to nie zmieniło, może z tym dużym wyjątkiem, że Ty lepiej byś się czuła. On odczułby zaledwie delikatny dyskomfort, czyli to co teraz.
Brał, tyle ile chciał od Ciebie, bo nie stawiałaś żadnych ograniczeń.
To nie mogło się skończyć inaczej.

Problem w tym, że dopóki będziesz się czuła jego ofiarą, dopóty będziesz uważała, że "coś straciłaś".
A tu nie on Cię w roli ofiary obsadził, tylko spełniał Twoje podświadome pragnienia - chciałaś nią być i się tak czuć, on wszedł w te rolę.
Zasada plus-minus. Sama to sobie zrobiłaś i tylko Ty sama możesz się z tego uwolnić. Pobudka wink

37

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Dlaczego tyle lat mnie zeodził?

Bo jest perfidnym gnojkiem i egoista, ktory bawil sie uczuciami naiwnej kobiety.

38

Odp: Być kochanką

Dlaczego Cie zwodził? To proste, ano dlatego że jest gnojem bez honoru i szacunku dla kobiet. Zwykłym tchorzem. Żonę zdradzał,  Ciebi zwodził, bo tak mu było wygodnie. Miał dwie kobiety w garści,  czego chcieć wiecej... Jedna ma pieniądze, druga zaslepiona nim i zakochana po uszy, na dodatek pewnie sporo młodsza od żony.
Ktoś,  kto zdradza nie zasługuje na minimalną choćby uwagę. Dopóki zdradza.

39

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Dlaczego tyle lat mnie zeodził?

A gdyby wprost ci powiedział od poczatku jaka bedzie twoja rola zgodzilabys sie ? Watpię .
Godząc sie od poczatku na role kochanki on uznał ze znasz swoje miejsce i tak Cie traktował .

Zadaj moze inaczej pytanie

Dlaczego dałam sie tak zwodzic  przez tyle lat ?

40

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Dlaczego jesteście tacy okrutni?
Tak trudno zrozumieć,
że cierpię.
Że wstydzę się przed rodzicami i przyjaciółmi, bo mieli rację.

Aleksandro, ależ to nie jest okrucieństwo,  to po prostu szczera, choć bolesna na pewno prawda.
Domyślam się,  że cierpisz, że wstydzisz się.  Im szybciej zrozumiesz, że większość takich historii tak właśnie się kończy,  tym lepiej dla Ciebie. Szybciej staniesz na nogi. Byłaś naiwna, podbudowalo Cię,  że jakiś "nieszczesliwy" zapewne przystojny mężczyzna,  zobaczył właśnie w Tobie swój "ratunek" i swoją "miłość".

On nie jest wart Twoich łez,  płaczu,  a już na pewno uwagi i czekania na niego.
Przyznaj przed samą sobą,  ze rodzina i znajomi mieli rację i zacznij żyć ... tak na prawdę,  nie nadziejami i w klamstwie.

Wyciagnij z tego wnioski na przyszłość i lepiej dobieraj obiekty westchnień.
Tego Ci życzę.

41

Odp: Być kochanką
ryba81 napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Dlaczego tyle lat mnie zeodził?

A gdyby wprost ci powiedział od poczatku jaka bedzie twoja rola zgodzilabys sie ? Watpię .
Godząc sie od poczatku na role kochanki on uznał ze znasz swoje miejsce i tak Cie traktował .

Zadaj moze inaczej pytanie

Dlaczego dałam sie tak zwodzic  przez tyle lat ?

Dokładnie.
Tylko nie ślizgaj się po powierzchni i nie wyskakuj z "miłością" wink
Ty jego nie kochałaś, bo żeby kogoś kochać trzeba najpierw kochać siebie, a Ty siebie nienawidziłaś i karałaś się i upokarzałaś tym "związkiem".
Uzależniłaś się od niego, ale to nie miłość, to obsesja. więc możesz być spokojna, prawdziwe uczucie ciągle przed Tobą. Nic oprócz czasu nie straciłaś smile

42

Odp: Być kochanką

Ej faceci smile
sama pracuje w takiej firmie gdzie nas kobiet jest garstka a 80 % to mezczyzni i czy sie chce czy nie to trzeba z nimi kontaktowac
na sobie przetestowalam 2 rozne przypadki.. obaj to moi bliscy koledzy zarowno na gruncie prywatnym i zawodowym, oboje zonaci a ja mezatka
mamy wiele wspolnego i dzialamy na tzw jednej fali, dla mnie to normalne kolezenstwo bez podtekstow, czysta gra... mimo ze obaj sa interesujacy i przystojni a moj maz jest lekko oschly to nie wyobrazam sobie ze ja moglabym z ktoryms z nich, mam za duze zachamowania jednak jesli chodzi o fizycznosc
ale wracajac do tematu...
po 2 latach tego kumplowania sie niejako w jednym czasie oni oswiadczaja mi ze sie zauroczyli we mnie i tak
jeden postawil sprawe jasno czyli ze jesli ja czuje to samo to on stawia wszystko na 1 karte i nie chce byc w ukryciu.. wszystko po rozwodzie najpierw jego a potem moim ze poczeka az uloze swoje sprawy
drugi zas bardzo by chcial ale boi sie bo zona i 2 dzieci.. jak juz cos to fajnie by bylo ale w ukryciu a moze kiedys kto wie odejdziemy od malzonkow bo przeciez jedziemy na tym samym wozku smile ale tu to on naprawde sie tej zony boi bo jeszcze nie spotkalam faceta ktory bez pozwolenia zony na piwo z najlepszym kumplem nie pojdzie i zakupy robi na czas :]
oczywiscie moja odp w jednym i drugim przypadku brzmiala "nie" ... obaj zadziwili mnie swoja odwaga bo ja takiej bym nie miala... ale szczera rozmowa i kumplujemy sie wlasciwie dalej...
takze widzisz jak facet naprawde chce i nie jest tchorzem to potrafi sie zdeklarowac

43

Odp: Być kochanką
olka_kontrolka napisał/a:

Ej faceci smile
sama pracuje w takiej firmie gdzie nas kobiet jest garstka a 80 % to mezczyzni i czy sie chce czy nie to trzeba z nimi kontaktowac
na sobie przetestowalam 2 rozne przypadki.. obaj to moi bliscy koledzy zarowno na gruncie prywatnym i zawodowym, oboje zonaci a ja mezatka
mamy wiele wspolnego i dzialamy na tzw jednej fali, dla mnie to normalne kolezenstwo bez podtekstow, czysta gra... mimo ze obaj sa interesujacy i przystojni a moj maz jest lekko oschly to nie wyobrazam sobie ze ja moglabym z ktoryms z nich, mam za duze zachamowania jednak jesli chodzi o fizycznosc
ale wracajac do tematu...
po 2 latach tego kumplowania sie niejako w jednym czasie oni oswiadczaja mi ze sie zauroczyli we mnie i tak
jeden postawil sprawe jasno czyli ze jesli ja czuje to samo to on stawia wszystko na 1 karte i nie chce byc w ukryciu.. wszystko po rozwodzie najpierw jego a potem moim ze poczeka az uloze swoje sprawy
drugi zas bardzo by chcial ale boi sie bo zona i 2 dzieci.. jak juz cos to fajnie by bylo ale w ukryciu a moze kiedys kto wie odejdziemy od malzonkow bo przeciez jedziemy na tym samym wozku smile ale tu to on naprawde sie tej zony boi bo jeszcze nie spotkalam faceta ktory bez pozwolenia zony na piwo z najlepszym kumplem nie pojdzie i zakupy robi na czas :]
oczywiscie moja odp w jednym i drugim przypadku brzmiala "nie" ... obaj zadziwili mnie swoja odwaga bo ja takiej bym nie miala... ale szczera rozmowa i kumplujemy sie wlasciwie dalej...
takze widzisz jak facet naprawde chce i nie jest tchorzem to potrafi sie zdeklarowac

Trochę mnie to przeraża. I jak tu trafić na uczciwą osobę? wink Oczywiście mam na myśli Twoich współpracowników bo Twoje zachowanie jest wzorowe smile
Wiadomo, że jest ten dreszczyk emocji i radość z samej siebie, że można się podobać, jednak warto pamiętać, że jest się w związku.

44

Odp: Być kochanką

Nie szanował Cię.
Gdyby tak było powiedziałby Ci od razu, że to czysty układ i nie masz sobie robić nadziei na coś więcej.
Dobrze, że to koniec. Bądź sobą, nie żyj przeszłością.
Czasem trochę to trwa, ale znajdzie się lepszy wink

45

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:
Doom napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Łatwo wam innych oceniać.
To nie była jednorazowa przygoda, ale kilkuletni romans.
Dla niego zostawiłem narzeczonego.
Przez niego straciłam pracę.
Świat nie jest czarno-biały i moje życie też.

Świat ma o wiele więcej kolorów niż ci sie wydaje. Jeśli miałbym opisywać kolorami sytuację, w jakiej NA WŁASNE ŻYCZENIE się znalazłaś, to byłby to raczej kolor niezdrowo wyglądającego gówna.

Popatrz ile zła, również sobie, wyrządziłaś. Zmarnowałaś mnóstwo czasu i energii bezpowrotnie

Zacznij pracę od siebie, wyciągaj wnioski i nie niszcz już NIKOMU życia.

Dlaczego jesteście tacy okrutni?
Tak trudno zrozumieć,
że cierpię.
Że wstydzę się przed rodzicami i przyjaciółmi, bo mieli rację.

No już, już...wiem, że cierpisz. Tylko to kochance na końcu zostaje- cierpienie. Największym okrucieństwem wykazałaś się wobec siebie ty sama. Tego najbardziej szkoda. Twojej energii, czasu, uczucia. To wszystko mogłoby zostać ulokowane w kogoś, kto nie jest chodzącym ZEREM.

46 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-04-22 19:16:55)

Odp: Być kochanką

Olu nie straciłaś 4 lat, a co najmniej 6. Zanim się z faceta wyleczysz rok minie, zanim znajdziesz kogoś właściwego minie przynajmniej kolejny rok.
Pytasz czemu Cię zwodził?? Przecież miał full service. W domu kasa, żonka i dzieci, a w terenie napalona, młoda laska, żyć nie umierać. Tylko uczciwy nie poszedłby na taki układ a jak widać ten Twój nie wie co to słowo oznacza. Rodzina też Cię ostrzegała... hmm niby wszyscy twierdzą, że każdy odpowiada za swoje życie i wiedzie je jak mu się podoba, ale bliscy prawie zawsze widzą więcej, to taka uwaga na marginesie.

47

Odp: Być kochanką

Wielkie dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Dużo gorzkich słów padło.
Czuję się taka mała i pusta.
Chciałabym przestać czuć.

Odp: Być kochanką

Swojego czasu, byłam tą 2 wiedziałam, ze to nie ma przyszłości i że będę cierpieć ale zgodziłam się. Może brakowało mi miłości. ? Sama nie wiem... W moim wypadku on mnie nie porzucił, tylko ja jego... bał się żony... hmm ciekawa jestem czy jest jej dalej wierny jak był tak bardzo nieszczęśliwy?!!!

49

Odp: Być kochanką

Ciezko jest sie pozbierac z takiego rozczarowania bo ta zawiedziona nadzieja tak najbardziej boli...
tesknota, wspomnienia zal za tym czego nie bedzie, ale pomysl sobie i przypomnij te wszystkie momenty w ktorych sprawdzalas poczte a tam godzinami nic nie bylo, kiedy czekalas na spotkania ale wtedy kiedy on bedzie mogl czy wypady do kina ale w innym miescie..
to wcale nie bylo takie kolorowe.,

wracajac do facetow.. ja nawet tych swoich kolegow rozumiem bo dobrze znam te sytuacje, nie tylko z opowiesci ale glownie z obserwacji i mysle sobie ze oprocz facetow ktorzy po prostu zdradzaja zony bo lubia sex sa tez tacy ktorzy nie zaczynaja  znajomosci z kobietami ze wzgledu na seks, czasem szukaja zainteresowania, rozmowy i innych form spedzenia czasu bo zona nie lubi tego, nie rozmawia, nie ma czasu, nie zauwaza itp itd
i to wszystko wnioski oparte na faktach...
tak jak u tego mojego 1 kolegi.. no zona to dobra dziewczyna ale nie stara sie, nie dba o uatrakcyjnienie zwiazku, wiecznie z mama na telefonie, mama to mama tamto, wychodzi do sklepu pyta ile bulek kupic, czasem jak dziecko we mgle i on ma dosc ciagniecia tego za uszy... hehe najsmieszniejsze jest to ze moj maz jest taki sam jak ona no moze poza tymi telefonami wiec doskonale rozumiem ze ma powoli dosc
ten drugi to juz wogole mega skrajny przypadek malzenstwa, zastanawiam sie jak on tak moze zyc, tu nie pojdzie tam nie pojdzie bo zona nie pozwoli, jak ma isc do kumpla na piwo to zaczyna pertraktacje tydzien wczesniej, do fryzjera sklepu itp na czas bo jak za dlugo to ona bedzie miala pretensje, seks tak ale tylko okazjonalnie lub jak jej cos kupi no to wtedy glupio odmowic mezowi smile, kolezanek w pracy tez nie ma.. po tresci smsa od niego bez pytania wiem ze ona zaglada przez ramie, ona nie uprawia sportu wiec on tez nie moze... i tak moge wymieniac i wymieniac
kiedys spytalam go czy on lubi te swoja klatke, posmutnial tylko i pow ze nie, ze musi tak ale nie chce o tym gadac bo trudny dla niego temat

dlatego mysle ze te wszystkie romanse to trudny temat i czasem to glownie wina nas zon bo myslimy ze obraczka na palcu to akt wlasnosci ktory zwalnia nas od starania sie a to wielki blad

50 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-04-22 19:16:28)

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Wielkie dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Dużo gorzkich słów padło.
Czuję się taka mała i pusta.
Chciałabym przestać czuć.

Oj tam oj tam... Surowa lekcja, z której jakieś wnioski wyciągniesz/wyciągnęłaś.

Patrz na czyny a nie na makaron, który ktoś na uszy będzie Ci nawijał.
Powodzenia

51

Odp: Być kochanką

hehe assasin ale wizje tworzysz smile

52

Odp: Być kochanką
czerwonaaszminka napisał/a:

Swojego czasu, byłam tą 2 wiedziałam, ze to nie ma przyszłości i że będę cierpieć ale zgodziłam się. Może brakowało mi miłości. ? Sama nie wiem... W moim wypadku on mnie nie porzucił, tylko ja jego... bał się żony... hmm ciekawa jestem czy jest jej dalej wierny jak był tak bardzo nieszczęśliwy?!!!

Długo z tego wychodziłaś?

53 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-04-22 20:01:47)

Odp: Być kochanką

Aleksandro, nie ma znaczenia ile ktoś "z tego wychodził". To ile Ty będziesz "wychodzić", zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.
Nie rozpamiętuj tego co się stało, pod kątem czegoś co straciłaś. Popatrz na to w taki sposób, że "dobrze że tak się skończyło, bo mogłam zmarnować sobie więcej swojego życia". Przekreśl to grubą krechą, weź głęboki oddech i zacznij od nowa. Weź się za siebie, odbuduj znajomości, nie odcinaj się od rodziny. Za chwilę znajdzie się nowy temat, a o tym wszyscy zapomną. Ty z czasem również.

54 Ostatnio edytowany przez Byla_Narzeczona (2014-04-22 21:23:19)

Odp: Być kochanką

Olu ja jestem byłą kochanką. Co prawda nie był żonaty, ale jednak w narzeczeństwie. Również uważałam jego wtedy narzeczoną za jędzę, żalił mi się na nią niesamowicie, ja mu wierzyłam. W końcu zostawił ją dla mnie.
Dzisiaj mogę powiedzieć, że zmarnowałam kilka lat. Sądziłam, że przy mnie / dla mnie się zmieni, że mnie zdradzać nie będzie. G... prawda, zdradził pierwszy raz po kilku miesiącach (o czym dowiedziałam się po paru latach od "niej" przypadkiem, bo jej nakłamał wtedy, że jest wolny i sądziła, iż mówiąc mi o ich seksie nic złego się nie stanie), później była zdrada druga (dowiedziałam się dwa miesiące temu, po zerwaniu; sam się przyznał, a było to też kilka lat temu), zdrada trzecia pod koniec ubiegłego roku (tu już dłuższa historia jak na nawias, ale nie ma to większego znaczenia), a cholera wie, czy nie było ich więcej. Dlaczego dawałam szansę non stop i się na swoje własne życzenie męczyłam? Bo "MiŁoŚć :* :* <3".
Ostatecznie zostawił mnie dla innej. Ona sądzi teraz tak samo jak ja kiedyś o jego byłej, że jestem tą jędzą, a ona ratuje biednego misia. Z jednej strony jej nienawidzę, z drugiej jest mi jej żal.
Reasumując: nigdy nie powinno się wchodzić w związek z zajętym facetem (popatrzcie, jaka prawda objawiona nagle!), bo szansa, że akurat Ciebie potraktuje inaczej jest niewielka. Oczywiście zdarza się, ale zbyt rzadko, by podejmować to ryzyko. Płacz, czuj się źle, tęsknij, ale wyciągnij wnioski z całej tej sytuacji, bo mogło skończyć się o wiele gorzej. I na litość boską, nie idealizuj go.

55

Odp: Być kochanką
Byla_Narzeczona napisał/a:

Olu ja jestem byłą kochanką. Co prawda nie był żonaty, ale jednak w narzeczeństwie. Również uważałam jego wtedy narzeczoną za jędzę, żalił mi się na nią niesamowicie, ja mu wierzyłam. W końcu zostawił ją dla mnie.
Dzisiaj mogę powiedzieć, że zmarnowałam kilka lat. Sądziłam, że przy mnie / dla mnie się zmieni, że mnie zdradzać nie będzie. G... prawda, zdradził pierwszy raz po kilku miesiącach (o czym dowiedziałam się po paru latach od "niej" przypadkiem, bo jej nakłamał wtedy, że jest wolny i sądziła, iż mówiąc mi o ich seksie nic złego się nie stanie), później była zdrada druga (dowiedziałam się dwa miesiące temu, po zerwaniu; sam się przyznał, a było to też kilka lat temu), zdrada trzecia pod koniec ubiegłego roku (tu już dłuższa historia jak na nawias, ale nie ma to większego znaczenia), a cholera wie, czy nie było ich więcej. Dlaczego dawałam szansę non stop i się na swoje własne życzenie męczyłam? Bo "MiŁoŚć :* :* <3".
Ostatecznie zostawił mnie dla innej. Ona sądzi teraz tak samo jak ja kiedyś o jego byłej, że jestem tą jędzą, a ona ratuje biednego misia. Z jednej strony jej nienawidzę, z drugiej jest mi jej żal.
Reasumując: nigdy nie powinno się wchodzić w związek z zajętym facetem (popatrzcie, jaka prawda objawiona nagle!), bo szansa, że akurat Ciebie potraktuje inaczej jest niewielka. Oczywiście zdarza się, ale zbyt rzadko, by podejmować to ryzyko. Płacz, czuj się źle, tęsknij, ale wyciągnij wnioski z całej tej sytuacji, bo mogło skończyć się o wiele gorzej. I na litość boską, nie idealizuj go.

Zaczyna do mnie docierać, że to jednak prawda.
Byłam tylko kochanką, oddkocznią od żony, domowych problemów, obowiązków, hałasów dzieci, nudy w łóżku.
A chciałam żebyście zaprzeczyli.
Chciałabym wierzyć, że było warto czekać.
Czytam twój post i myślę. że może być gorzej, ale i tak jest fatalnie.
Czytam inne historie. Czy wszyscy zdradzają!!!!???
Kupiłam nasze ulubione wino i piję sama. Już nie smakuje jak wcześniej.
Zbyt słony ma smak od łez.

56

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:
Byla_Narzeczona napisał/a:

Olu ja jestem byłą kochanką. Co prawda nie był żonaty, ale jednak w narzeczeństwie. Również uważałam jego wtedy narzeczoną za jędzę, żalił mi się na nią niesamowicie, ja mu wierzyłam. W końcu zostawił ją dla mnie.
Dzisiaj mogę powiedzieć, że zmarnowałam kilka lat. Sądziłam, że przy mnie / dla mnie się zmieni, że mnie zdradzać nie będzie. G... prawda, zdradził pierwszy raz po kilku miesiącach (o czym dowiedziałam się po paru latach od "niej" przypadkiem, bo jej nakłamał wtedy, że jest wolny i sądziła, iż mówiąc mi o ich seksie nic złego się nie stanie), później była zdrada druga (dowiedziałam się dwa miesiące temu, po zerwaniu; sam się przyznał, a było to też kilka lat temu), zdrada trzecia pod koniec ubiegłego roku (tu już dłuższa historia jak na nawias, ale nie ma to większego znaczenia), a cholera wie, czy nie było ich więcej. Dlaczego dawałam szansę non stop i się na swoje własne życzenie męczyłam? Bo "MiŁoŚć :* :* <3".
Ostatecznie zostawił mnie dla innej. Ona sądzi teraz tak samo jak ja kiedyś o jego byłej, że jestem tą jędzą, a ona ratuje biednego misia. Z jednej strony jej nienawidzę, z drugiej jest mi jej żal.
Reasumując: nigdy nie powinno się wchodzić w związek z zajętym facetem (popatrzcie, jaka prawda objawiona nagle!), bo szansa, że akurat Ciebie potraktuje inaczej jest niewielka. Oczywiście zdarza się, ale zbyt rzadko, by podejmować to ryzyko. Płacz, czuj się źle, tęsknij, ale wyciągnij wnioski z całej tej sytuacji, bo mogło skończyć się o wiele gorzej. I na litość boską, nie idealizuj go.

Zaczyna do mnie docierać, że to jednak prawda.
Byłam tylko kochanką, oddkocznią od żony, domowych problemów, obowiązków, hałasów dzieci, nudy w łóżku.
A chciałam żebyście zaprzeczyli.
Chciałabym wierzyć, że było warto czekać.
Czytam twój post i myślę. że może być gorzej, ale i tak jest fatalnie.
Czytam inne historie. Czy wszyscy zdradzają!!!!???
Kupiłam nasze ulubione wino i piję sama. Już nie smakuje jak wcześniej.
Zbyt słony ma smak od łez.

Wiem, że czujesz się fatalnie. I będziesz się tak czuć przez jakiś czas. Ale w końcu wszystko przemija - te złe i te dobre momenty.
Nie kupuj tego wina. Znajdź swoje własne. Uporządkuj wszystkie sprawy, które pozornie łączą Cię z nim (ja przez dwa tygodnie nie potrafiłam wstawić do zlewu głupiej szklanki, z której ostatnio pił, ba, w końcu porwałam tę szklankę w ramiona, tuliłam do siebie rycząc jak chora psychicznie - teraz wydaje mi się to głupie, wtedy to była tragedia życiowa). Uświadom sobie mimo uczucia, którym go jeszcze darzysz, że teraz jesteś WOLNA. Nie musisz czekać na jego telefon. Nie musisz się przejmować, że on leży z żoną w łóżku. Nie musisz nic. I to po pewnym czasie jest piękne.

57

Odp: Być kochanką

Olu wysłałam Ci maila.

58

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Zaczyna do mnie docierać, że to jednak prawda.
Byłam tylko kochanką, oddkocznią od żony, domowych problemów, obowiązków, hałasów dzieci, nudy w łóżku.
A chciałam żebyście zaprzeczyli.
Chciałabym wierzyć, że było warto czekać.
Czytam twój post i myślę. że może być gorzej, ale i tak jest fatalnie.
Czytam inne historie. Czy wszyscy zdradzają!!!!???
Kupiłam nasze ulubione wino i piję sama. Już nie smakuje jak wcześniej.
Zbyt słony ma smak od łez.

Uuu powiało patosem.... Te słone wino. Wylej to dziadostwo big_smile.
Weź się w garść i nie rozczulaj nad sobą. Lepiej ciesz się, że to trwało tylko 4 lata i nie zmarnowałaś sobie dłuższej ilości czasu.
Wyciągnij wnioski na przyszłość i nie oceniaj żony, bo nie masz do tego prawa.
Jeśli piszesz na forum, to nie oczekuj głaskania, raczej kamienowanka przez zdradzane żony.
Też nią byłam. Ale wierzę, że nie wszyscy zdradzają.
Już wiesz kim dla niego byłaś. Pomyśl więc, jak znaleźć kogoś, dla którego będziesz numerem jeden w życiu (a nie odskocznią), kto padnie przed tobą na kolana i dla kogo bycie z tobą będzie zaszczytem (a nie chwilką relaksu i zapomnienia o obowiązkach).
Mniej egzaltacji i romantyzmu w uczuciach, a więcej realizmu i szacunku dla samej siebie, a będzie ok.

59 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-04-22 22:57:47)

Odp: Być kochanką

Post poniżej poziomu forum - usunięte przez moderatora.

60

Odp: Być kochanką

Witam wszystkich,
Dziękuję kilku osobom, od których otrzymałam pomoc i wsparcie na mailu
Rejestrując się na forum i pisząc post łudziłam się, że jest to miejsce dla osób cierpiących po rozstaniu.
Ten wątek zamykam, żeby jedynie prawdziwie skrzywdzone kobiety, czyli zdradzone żony mogły na forum celebrować swój jedynie prawdziwy ból.

Jeśli tak będzie wam lżej to mogę być trolem, puszczalską niunią, zdzirą lub czymkolwiek innym.
Dla kilku osób może będę kimś kto właśnie ponosi konsekwencje swoich błędnych decyzji opartych na własnej głupocie, ale nie zupełnie pozbawionym uczuć.

61

Odp: Być kochanką

Musiałabyś być zdradzoną żoną, aby zrozumieć ich ból.... i tego Ci życzę, aby w przyszłości znalazła się taka jak ty, która wejdzie z butami w twoja rodzinę.... wtedy zrozumiesz ten ból.....ten jedynie prawdziwy ból....
Piszesz:.... puszczalską niunią, zdzirą lub czymkolwiek innym...... tak, tak... właśnie tym jesteś.... niczym mniej....
A konsekwencje poniesiesz, nie teraz to za dwadzieścia lat....

62 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-04-23 15:21:41)

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Witam wszystkich,
Dziękuję kilku osobom, od których otrzymałam pomoc i wsparcie na mailu
Rejestrując się na forum i pisząc post łudziłam się, że jest to miejsce dla osób cierpiących po rozstaniu.
Ten wątek zamykam, żeby jedynie prawdziwie skrzywdzone kobiety, czyli zdradzone żony mogły na forum celebrować swój jedynie prawdziwy ból.

Jeśli tak będzie wam lżej to mogę być trolem, puszczalską niunią, zdzirą lub czymkolwiek innym.
Dla kilku osób może będę kimś kto właśnie ponosi konsekwencje swoich błędnych decyzji opartych na własnej głupocie, ale nie zupełnie pozbawionym uczuć.

bo prawda jest niewygodna, niunia myslala ze ludzie będą ja wspierać i litować się jaka ona biedna, ale to na własne zyczenie było,
wiec uciekla:)
a może on zostawil ciebie bo się toba znudzil, bo zobaczyl ze jesteś pusta i nie reprezentujesz sobą za wiele, zaczelas go osaczać chcialas trwałego związku,
bardzo jesteś pewna siebie widze az za bardzo

,,Dla niego zostawiłem narzeczonego.
Przez niego straciłam pracę,,- on tego od ciebie wymagal??? zero rozumu instynktu samozachowawczego

63

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Ten wątek zamykam, żeby jedynie prawdziwie skrzywdzone kobiety, czyli zdradzone żony mogły na forum celebrować swój jedynie prawdziwy ból.

Aleksandro, nie miej żalu do zdradzonych żon.  Im nie dano wyboru, ich nikt nie pytał "czy podzielą się mężem". Decyzje o zdradzie, zapadły bez ich udziału. 
Ty miałaś wybór.  Wiedziałaś ze ten facet ma rodzinę.  Podczas pierwszego spotkania był czas aby sie wycofać.  Nie zrobiłaś tego... przez 4 lata tego nie zrobiłaś. Więc nie miej żalu.
Tak podjelas złą decyzję.  Teraz ponosisz jej konsekwencje. Boli, wiem. Niestety akurat to mozna było przewidzieć.  Ale przestanie.

64 Ostatnio edytowany przez Mianda2 (2014-04-23 15:56:22)

Odp: Być kochanką
mariola856 napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Witam wszystkich,
Dziękuję kilku osobom, od których otrzymałam pomoc i wsparcie na mailu
Rejestrując się na forum i pisząc post łudziłam się, że jest to miejsce dla osób cierpiących po rozstaniu.
Ten wątek zamykam, żeby jedynie prawdziwie skrzywdzone kobiety, czyli zdradzone żony mogły na forum celebrować swój jedynie prawdziwy ból.

Jeśli tak będzie wam lżej to mogę być trolem, puszczalską niunią, zdzirą lub czymkolwiek innym.
Dla kilku osób może będę kimś kto właśnie ponosi konsekwencje swoich błędnych decyzji opartych na własnej głupocie, ale nie zupełnie pozbawionym uczuć.

bo prawda jest niewygodna, niunia myslala ze ludzie będą ja wspierać i litować się jaka ona biedna, ale to na własne zyczenie było,
wiec uciekla:)
a może on zostawil ciebie bo się toba znudzil, bo zobaczyl ze jesteś pusta i nie reprezentujesz sobą za wiele, zaczelas go osaczać chcialas trwałego związku,
bardzo jesteś pewna siebie widze az za bardzo

,,Dla niego zostawiłem narzeczonego.
Przez niego straciłam pracę,,- on tego od ciebie wymagal??? zero rozumu instynktu samozachowawczego

A on nie jest pusty, zdrada to morderstwo związku, wina kochanki to promil  winy męża.
Uderzanie w kochanki to dziecinada, każdy człowiek ma swoją wolę i tylko ten który ma zobowiązania jest winien.

65

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Witam wszystkich,
Dziękuję kilku osobom, od których otrzymałam pomoc i wsparcie na mailu
Rejestrując się na forum i pisząc post łudziłam się, że jest to miejsce dla osób cierpiących po rozstaniu.
Ten wątek zamykam, żeby jedynie prawdziwie skrzywdzone kobiety, czyli zdradzone żony mogły na forum celebrować swój jedynie prawdziwy ból.

Jeśli tak będzie wam lżej to mogę być trolem, puszczalską niunią, zdzirą lub czymkolwiek innym.
Dla kilku osób może będę kimś kto właśnie ponosi konsekwencje swoich błędnych decyzji opartych na własnej głupocie, ale nie zupełnie pozbawionym uczuć.

No więc ty po prostu nie chcesz dostrzec swojej winy i pragniesz współczucia, głaskania po główce i użalania się nad twoim losem. Wątku nie możesz zamknąć, niestety dla ciebie, ale każdy na forum ma prawo się wypowiedzieć. Te które utożsamiają się ze skrzywdzoną żoną również, nie unikniesz tego. Ty po protu nie chcesz realnie spojrzeć na siebie, swoje życie, swoje wybory, bo podświadomie wiesz, co zobaczysz, wiesz, że zaboli cię sumienie. Ale kiedyś będziesz musiała to zrobić. Po to, żeby zrozumieć siebie, zrozumieć dlaczego wybierasz w taki sposób takich mężczyzn i takie relacje. I żebyś mogła się z tego uzdrowić.
Nie widziałam, żeby ktoś o tobie napisał, że jesteś puszczalską czy też zdzirą. Sama o sobie tak myślisz. W przeciwnym razie nigdy byś tak nie napisała.
Tak, kobiety zdradzone są prawdziwie skrzywdzone. Nie masz pojęcia jaki to ból, kiedy już wiesz o zdradzie, a on prosto w żywe oczy mówi ci, że przyczepiła się do niego jakaś wariatka, która nie chce mu dać spokoju, a on taki biedny, a ona tak go osaczyła. Nie ma porównania do tego, co czujesz, kiedy on cię odstawił na bok.

Posty [ 1 do 65 z 435 ]

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024