Być kochanką - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 435 ]

196

Odp: Być kochanką
niunia77 napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Niunia77 dla przypomnienia

niunia77 napisał/a:

Wtedy to jest brak szacunku i cenienia samego siebie.
Dajesz sie smacic=uwazasz sie za szmate.

To jak to jest? Tylko cytowałam ciebie

Czy ktoras z naszych bohaterek walczyla o meza bo mieli wspolny kredyt?

Nie odwracaj kota ogonem. Sama napisałaś dzieci, kredyt, znajomi. Zacytować?

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: Być kochanką

Dajcie spokój....szkoda bić pianę smile
Aleksandra i tak nie zrozumie....może kiedyś smile

198

Odp: Być kochanką

O właśnie u siebie pisałam, ze nie pamiętam gdzie o tym szmaceniu się ale już wiem. Wynika z tego, że w takim razie ja też zaczynam się szmacić bo jednak chcę ratować, odbudować itd. Ale cóż dlaczego my żony jesteśmy szmatami a pozostali, którzy zdecydowali za nas nie. dziwny ten tok rozumowania jak dla mnie ale co ja ta wiem. Kochanką nigdy nie byłam i nigdy nie będę...wiem nigdy nie mów nigdy ale to jest rzecz, której jestem pewna jak tego, że kiedyś umrę. Dla jasności dodam, ze poglądy takie miałam przed TYM, bo i propozycje były ale zawsze faceta odsyłałam do żony. Ech ale jako szmata co ja do gadania mam ;-)

199 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-07-03 11:08:02)

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Nie odwracaj kota ogonem. Sama napisałaś dzieci, kredyt, znajomi. Zacytować?

Poprosze.

Aleksandra81 napisał/a:

Historia stara jak świat.
Myślałam, że żona była jego pomyłką a to on był moją.
Miała być miłość na wieki a jest gorycz i wstyd.
Tak mi ciężko.
Są tu inne porzucone kochanki?

Aleksandra81 napisał/a:

Huuuraaa!
Odszedł od żony!
Zawsze wiedziałam, że to między nami to więcej niż zwykły romans.
Wczoraj wprowadził się do mnie, ale już myślimy o zamianie mojej kawalerki na coś większego, przecież jego dzieci czasami będą u nas nocować. A może też dla naszego maluszka, o którego zaczynamy starania.
Jestem szczęśliwa smile

Kto tu kogo 'przyjal' z ulga?

Aleksandra81 napisał/a:

To dużo na tym forum "szmat".
Czytam tu historie, w których niewierny małżonek wraca do domu, nie zamierza rozmawiać, nie zamierza tłumaczyć i wyjaśniać, nie zamierza udawadniać skruchy, a jest witany przez żonę z ulgą.

W tym przypadku przez kochanke big_smile

200

Odp: Być kochanką

Proszę niunia77

niunia77 napisał/a:
TEO50 napisał/a:

Czy mezczyzna moze sobie pozwalac w malzenstwie na fanaberie? a kobieta?

Teo, nie widzisz ze piszesz bzdury?
Skoro jednej stronie jest zle w malzenstwie to bierze rozwod.
Skoro miskowi bylo tak zle, to czemu w tym siedzial? W imie czego?
Tylko mi nie piszcie ze dla dobra dzieci, bo kredyt i wspolni znajomi....

Czyżby inne standardy dla miśków, inne dla żon?

201

Odp: Być kochanką
niunia77 napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Nie odwracaj kota ogonem. Sama napisałaś dzieci, kredyt, znajomi. Zacytować?

Poprosze.

Aleksandra81 napisał/a:

Historia stara jak świat.
Myślałam, że żona była jego pomyłką a to on był moją.
Miała być miłość na wieki a jest gorycz i wstyd.
Tak mi ciężko.
Są tu inne porzucone kochanki?

Aleksandra81 napisał/a:

Huuuraaa!
Odszedł od żony!
Zawsze wiedziałam, że to między nami to więcej niż zwykły romans.
Wczoraj wprowadził się do mnie, ale już myślimy o zamianie mojej kawalerki na coś większego, przecież jego dzieci czasami będą u nas nocować. A może też dla naszego maluszka, o którego zaczynamy starania.
Jestem szczęśliwa smile

Kto tu kogo 'przyjal' z ulga?

Aleksandra81 napisał/a:

To dużo na tym forum "szmat".
Czytam tu historie, w których niewierny małżonek wraca do domu, nie zamierza rozmawiać, nie zamierza tłumaczyć i wyjaśniać, nie zamierza udawadniać skruchy, a jest witany przez żonę z ulgą.

W tym przypadku przez kochanke big_smile

http://emotikona.pl/emotikony/pic/oklaski.gif

202

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Proszę niunia77

niunia77 napisał/a:
TEO50 napisał/a:

Czy mezczyzna moze sobie pozwalac w malzenstwie na fanaberie? a kobieta?

Teo, nie widzisz ze piszesz bzdury?
Skoro jednej stronie jest zle w malzenstwie to bierze rozwod.
Skoro miskowi bylo tak zle, to czemu w tym siedzial? W imie czego?
Tylko mi nie piszcie ze dla dobra dzieci, bo kredyt i wspolni znajomi....

Czyżby inne standardy dla miśków, inne dla żon?

Po raz kolejny zapytam, czy umiesz czytac ze zrozumieniem?

203

Odp: Być kochanką

Ola już ma z góry założone co jest dobrem najwyższym w jej przekonaniu tak, że nawet czytanie ze zrozumieniem nie wchodzi w grę bo by się okazało...ojej to nie tak...ale ja sobie myślę niech im się razem ułoży, niech mają kilka lat wspólnego życia, może dziecko/dzieci a potem trach i się okaże jaką jest niedobrą żoną i jak to się facet musiał poświęcać dla dzieci. Może wtedy szmaty już nie będą szmatami tylko będą to silne kobiety walczące o swoją rodzinę...wiecie jak to jest punkt widzenia zależy od punktu siedzenia w Jej przypadku zapewne tak jest...

204

Odp: Być kochanką
Samotna79 napisał/a:

Może wtedy szmaty już nie będą szmatami tylko będą to silne kobiety walczące o swoją rodzinę...wiecie jak to jest punkt widzenia zależy od punktu siedzenia w Jej przypadku zapewne tak jest...

Dokładnie.

205

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Ryba81,
Dzięki za korepetycje dla Lexpara

Aleksandro OK to ja w takim razie zapisuję się do przedszkola.
Wielu to będzie na rękę.

206

Odp: Być kochanką
Lexpar napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Ryba81,
Dzięki za korepetycje dla Lexpara

Aleksandro OK to ja w takim razie zapisuję się do przedszkola.
Wielu to będzie na rękę.

Mi nie bedzie na reke  tongue

http://emotikona.pl/emotikony/pic/0drinks.gif

207

Odp: Być kochanką
assassin napisał/a:
Lexpar napisał/a:
in_ka napisał/a:

a ja nie rozumiem, a co wy się tak Oli uczepiliście...
dziewczyna wie czego chce i to osiąga
a w nosie ma zasady i normy ... i jej sprawa
szczęśliwa chce być, chociażby czyimś kosztem, a co tam ... jej wybór
i niech jej się darzy
pożyje trochę, zmieni się jej status - ze świeżej kochanki na starą ... przyjdzie młodsza, lepsza wink
to wtedy - pozna,zrozumie, pożali się ...i zupełnie w innym wątku napisze... wink
a teraz - niech się darzy...

In_ka z całym szacunkiem do Ciebie, Ty chciałabyś być w jej sytuacja?

Sądzę, że ze strony Inki to był sarkazm... Duuużo sarkazmu...

Masz rację.

208

Odp: Być kochanką
mala82 napisał/a:

to ja się szmacę koncertowo bo walczę o rodzinę
i jeśli z tego tytułu ktoś chce mnie nazwać szmatą proszę bardzo wytrzymałam znacznie gorsze słowa więc to mnie nie ruszy

Ja Ciebie szmatą nie nazwę.

209

Odp: Być kochanką
ryba81 napisał/a:
Lexpar napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Ryba81,
Dzięki za korepetycje dla Lexpara

Aleksandro OK to ja w takim razie zapisuję się do przedszkola.
Wielu to będzie na rękę.

Mi nie bedzie na reke  tongue

http://emotikona.pl/emotikony/pic/0drinks.gif

OK, to już się mozesz cieszyć. Chyba zrobiłaś wielką przysługę wielu osobą będącym na tym forum. Wielu ostatnio mnie atakowało, wyzywało od kłamców i hipokrytów.
Ale powiem, że jestem zmęczony. Nie chce mi się dyskutować z dupkami bo nic do nich nie dociera.
Sam mam problemy w swoim życiu i walczę już z nimi prawie dwa lata.
Teraz muszę się chyba wylogować ( jak swojego czasu zrobił to  super facet Mark21) i dać sobie spokój.
Po jaką cholerę narażać się na złośliwości.
To jest bez sensu.

210

Odp: Być kochanką
Lexpar napisał/a:
ryba81 napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Aleksandro OK to ja w takim razie zapisuję się do przedszkola.
Wielu to będzie na rękę.

Mi nie bedzie na reke   tongue

http://emotikona.pl/emotikony/pic/0drinks.gif

OK, to już się mozesz cieszyć. Chyba zrobiłaś wielką przysługę wielu osobą będącym na tym forum. Wielu ostatnio mnie atakowało, wyzywało od kłamców i hipokrytów.
Ale powiem, że jestem zmęczony. Nie chce mi się dyskutować z dupkami bo nic do nich nie dociera.
Sam mam problemy w swoim życiu i walczę już z nimi prawie dwa lata.
Teraz muszę się chyba wylogować ( jak swojego czasu zrobił to  super facet Mark21) i dać sobie spokój.
Po jaką cholerę narażać się na złośliwości.
To jest bez sensu.

Lexpar - Nie przejmuj sie innymi . Jeśli masz taka wewnętrzna potrzebę wylogowania sie sad zrób to dla siebie a nie dla przyjemności innych . Ja tez nie jednokrotnie byłam atakowana i i najczęściej przez nowicjuszy na Forum, chcieli pokazac swoja jakas pozycje na forum . Jak szybko sie zalogowali tak szybko zniknęli smile 

Bardzo miło mi jest że Cie poznałam.

211

Odp: Być kochanką

theo- dużo pytań...
po moich "przejściach" gdzie osądzono mnie od czci i wiary udałem sie do psychologa. Fajny terapeuta, nie z tych co to " o Boże, jak ty cierpisz" i gładzi po głowie i przytula.
Dla wiekszości z nas małżeństwo wiąże sie ze stabilizacją, spokojem, czymś, co daje pewność oparcie. Ale statystycznie po jakimś czasie pojawia się w tym stadzie "walka o hegemonie"- straszne, prawda, prymitywne, zwierzęce. Zwróć uwagę co niektóre Panie piszą- np. POZWOLIŁAM mu na jego hobby...piękne , prawda? bo ona gotuje, pierze to Ona może pozwalać
I moja wypowieź dotyczy punktu widzenia faceta- czasami w imię kompromisu "oddajemy" swoje miejsce w związku-bo- pojawiły sie dzieci, bo tak trzeba,bo tak będzie lepiej. Jeśli czegoś nie chcesz- bo ci np nie pasuje to usłyszysz że jesteś niedojrzały i nie umiesz pójść na kompromis. Następna sprawa-zobacz, jak wyglądają męskie rozmowy na temat żon, konkubin, partnerek. Z moich obserwacji wynika że kobiety opowiadają na nasz temat prawie wszystko.- gdzie jest lojalność?
Dosyć często na tym forum Panie piszą- zbudowaliśmy czy budujemy dom- tak, budynek a czy staramy się ten dom stworzyć? Miejsce, w którym można być do końca sobą, gdzie chce się wracać, gdzie szukasz bezpieczeństwa. Właśnie-jeśli nie masz poczucia bycia sobą to chcesz sie wygadać.Chyba nie jest tak, że właśnie biedne misie co to ich żony są złe itp szukaja tylko ciała do seksu- chociaż- moge się mylić- każdy ocenia wg siebie (co też jest przerażające).

212 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-07-03 12:34:49)

Odp: Być kochanką
ryba81 napisał/a:

Lexpar - Nie przejmuj sie innymi . Jeśli masz taka wewnętrzna potrzebę wylogowania sie sad zrób to dla siebie a nie dla przyjemności innych . Ja tez nie jednokrotnie byłam atakowana i i najczęściej przez nowicjuszy na Forum, chcieli pokazac swoja jakas pozycje na forum . Jak szybko sie zalogowali tak szybko zniknęli smile 

Bardzo miło mi jest że Cie poznałam.

Rybko ja się nie przejmuję, tylko wkurza mnie to, że wdaję się w głupie utarczki z dupkami.
Jak się rejestrowałem na tym forum to akurat tak się złożyło, że nie założyłem swojego wątku tylko wcięłem się w inny. Byłem w szoku jak zostałem przyjęty a w tym wątku udzielała się stała grupa użytkowników. Czasami jak to Bags się wyrażał wpadał ktoś  na wątek jakiś meteor, ale to tylko czasem.
Przyznam Ci się szczerze, że bardzo mi pomogli. Jestem jeszcze z żoną ale gdyby nie oni to byłbym już pewnie kawalerem z odzysku. Miałem przez te prawie 2 lata wzloty i upadki, ale oni zawsze byli mi życzliwi, zawsze radzili i wspierali ( między innymi MoniaCo) i wielu innych.
Miałem okazję kilka osób poznać osobiście i wierz mi są super.
Ale teraz jestem zmęczony napastliwością dupków, którzy  möwią, że jestem kłamcą i hipokrytą oraz uważają się za wyrocznie, pytają się mnie jak to jest możliwe żeby nie znać życia a żyć etc. Szkoda gadać. Po jaką cholerę udzielać się na tym forum. Sam nie wiem.
Ja też bardzo się cieszę, że miałem możliwość poznać Ciebie.
Jakby co to konta nie kasuję i mój adres e-miail jest dostępny.
Pozdrawiam cieplutko.

213

Odp: Być kochanką
nikt72 napisał/a:

theo- dużo pytań...
po moich "przejściach" gdzie osądzono mnie od czci i wiary udałem sie do psychologa. Fajny terapeuta, nie z tych co to " o Boże, jak ty cierpisz" i gładzi po głowie i przytula.
Dla wiekszości z nas małżeństwo wiąże sie ze stabilizacją, spokojem, czymś, co daje pewność oparcie. Ale statystycznie po jakimś czasie pojawia się w tym stadzie "walka o hegemonie"- straszne, prawda, prymitywne, zwierzęce. Zwróć uwagę co niektóre Panie piszą- np. POZWOLIŁAM mu na jego hobby...piękne , prawda? bo ona gotuje, pierze to Ona może pozwalać
I moja wypowieź dotyczy punktu widzenia faceta- czasami w imię kompromisu "oddajemy" swoje miejsce w związku-bo- pojawiły sie dzieci, bo tak trzeba,bo tak będzie lepiej. Jeśli czegoś nie chcesz- bo ci np nie pasuje to usłyszysz że jesteś niedojrzały i nie umiesz pójść na kompromis. Następna sprawa-zobacz, jak wyglądają męskie rozmowy na temat żon, konkubin, partnerek. Z moich obserwacji wynika że kobiety opowiadają na nasz temat prawie wszystko.- gdzie jest lojalność?
Dosyć często na tym forum Panie piszą- zbudowaliśmy czy budujemy dom- tak, budynek a czy staramy się ten dom stworzyć? Miejsce, w którym można być do końca sobą, gdzie chce się wracać, gdzie szukasz bezpieczeństwa. Właśnie-jeśli nie masz poczucia bycia sobą to chcesz sie wygadać.Chyba nie jest tak, że właśnie biedne misie co to ich żony są złe itp szukaja tylko ciała do seksu- chociaż- moge się mylić- każdy ocenia wg siebie (co też jest przerażające).

To jest mój ostatni post na tym forum ( przynajmniej na jakiś czas) ale zgadzam się z Tobą w 100%.
Żegnajcie http://emotikona.pl/emotikony/pic/witaj.gif

214 Ostatnio edytowany przez last (2014-07-03 12:54:15)

Odp: Być kochanką

Lexpar
Ja podobnie jak Ty wciełam się w wątek i można powiedzieć ,że dopiero co pojawilam się na tym forum . Jest to dla mnie całkiem nowe przeżycie,ponieważ nigdy nie pisałam na forum. Czasem też już mi się nie chce pisać,ale uważam ,że doświadczenia tych wszystkich skupionych tu ludzi ,mogą ustrzec mnie przed ewentualnymi błędami ,a przynajmniej spojrzeć na problemy innych z różnej perspektywy. Uważam ,że jeśli nie chcesz dalej udzielać się na forum ,to szkoda ,bo czytajac Twoje posty ,widzę ,że potrafisz wnieść coś dobrego. smile
I bardzo mi się spodobało ,gdy opisywałeś ,jak bardzo kochasz żonę i o nią walczysz.

215

Odp: Być kochanką
Lexpar napisał/a:

.
To jest mój ostatni post na tym forum ( przynajmniej na jakiś czas) ale zgadzam się z Tobą w 100%.
Żegnajcie http://emotikona.pl/emotikony/pic/witaj.gif

Lexpar co się stało?
Twój opis zawsze był pozytywny a teraz......... sad

216

Odp: Być kochanką
Lexpar napisał/a:

(...)
To jest mój ostatni post na tym forum ( przynajmniej na jakiś czas) ale zgadzam się z Tobą w 100%.
Żegnajcie http://emotikona.pl/emotikony/pic/witaj.gif

Lexpar
a wspólna kawa? smile
nie znam twojej historii, nie znam twoich postów, tylko to co pisałeś u mnie..i jak mi pomogłeś... dziekuję
Smutno będzie bez ciebie, bez tych fajnych "minek", kwiatków.. to pomaga wielu
dlaczego obchodzą cię opinie, które wiesz, że są niesprawiedliwe, od ludzi których nie znasz.
Pozdrawiam, mam nadzieję, że zostaniesz

217

Odp: Być kochanką

Pozwolę sobie na offa:
Lexpar-nie bądź taki-nie wymiękaj!
Twoje wpisy dają dużo-można się z nimi zgadzać albo nie,pozwalają jednak na inną perspektywę.
Zostań-i już!

218 Ostatnio edytowany przez bullet (2014-07-03 14:30:41)

Odp: Być kochanką
Zuza33 napisał/a:

Lexpar-nie bądź taki...

Lexpar: czy pozwolisz by zło zatriumfowało ? roll

219

Odp: Być kochanką

Ha, wlazłem jeszcze raz http://emotikona.pl/emotikony/pic/036.gif.
Naprawdę jestem zmęczony, ponadto u mnie też się skiepściło i tak myślę, że ta moja walka
( prawie dwa lata poszła się je**ć).
Miło mi bylo moje drogie Was przeczytać. To naprawdę jest miłe, ba nawet powiedziałbym wzruszające. Zawsze chciałem pomóc i wierzę, że wielu osobą pomogłem, dodałem otuchy.
Wiec co to znaczy być zdanym tylko na siebie.
Strach, paniczny strach przed nowym, przed podjęciem decyzji. Sam to przeżywałem i wiecie co jak tak analizuję swoje życie to chyba jestem tchórzem.
Ale też jestem romantykiem i marzycielem.
Muszę coś z tym zrobić.
Pozdrawiam Was cieplutko i jeszcze się odezwę.
To dla Was
http://emotikona.pl/gify/pic/07roza.gif

220

Odp: Być kochanką
Lexpar napisał/a:
ryba81 napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Aleksandro OK to ja w takim razie zapisuję się do przedszkola.
Wielu to będzie na rękę.

Mi nie bedzie na reke  tongue

http://emotikona.pl/emotikony/pic/0drinks.gif

OK, to już się mozesz cieszyć. Chyba zrobiłaś wielką przysługę wielu osobą będącym na tym forum. Wielu ostatnio mnie atakowało, wyzywało od kłamców i hipokrytów.
Ale powiem, że jestem zmęczony. Nie chce mi się dyskutować z dupkami bo nic do nich nie dociera.
Sam mam problemy w swoim życiu i walczę już z nimi prawie dwa lata.
Teraz muszę się chyba wylogować ( jak swojego czasu zrobił to  super facet Mark21) i dać sobie spokój.
Po jaką cholerę narażać się na złośliwości.
To jest bez sensu.

A ja śmiem twierdzić, że nie czepia się Ciebie wiele osób, a jedna, pisząca spod różnych nick'ów, więc Panie Starszy nie wymiękaj. Zresztą nie Ciebie jednego ten osobnik "strofuje"...

221

Odp: Być kochanką

Lexpar, mnie jest miło, że takie osoby jak ty wypowiadaja się na forum. Masz kulturę. Życzę życia w akceptacji, Powodzenia.
Chociaż wierzę, że jak odpoczniesz to jeszcze napiszesz:)

222

Odp: Być kochanką

Lexpar trzymaj się i powodzenia!

223

Odp: Być kochanką

niunia77,
sorry nie widze sensu odpowiedziec na Twoj post, Aleksandra juz odpowiedziala. Ale ja z Aleksandra jeden oboz tworzymy, wiec nie ma sie co dziwic ze myslimy podobnie.
Mysle ze nie da sie ani jednej ani drugiej strony przekonac, kazdy ma swoje racje. Nawet ten MISIEK, ma swoje, gdyz tak a nie inaczej odbieral swoja sytuacje.
Nic dziwnego, bo bardzo rzadko slysze ze ktos gotowy jest dla poswiecenia siebie w imie jakis wyzszych celow. Fakt ze wydaje nam sie, ze sie posiecamy, ale jak dojdzie do zgrzytu, to to poswiecenie nie bylo az takie od serca.
Czy ten Misiek powie... to juz wszystko w moim zyciu?, Czy ta zdradzona/zdradzony powie.. jak mogl/mogla mi to zrobic, przeciez tak sie poswiecalam.

Padlo tu pare razy slowo, sie zeszmacic. Padlo jako oskarzenie, gdy strona zdradzona zarzuca to zdradzajacej, lub odwotnie zdradzajaca w odwecie zdradzanej.
Tak to juz w zyciu bywa ze bardzo szczegolowo odbieramy swoje upokorzenia i doglebnie widzimy swoje poswiecenie i dobroc. A moze by tak dla odmiany zobaczyc czyjas dobroc, oraz jak potrafimy upokorzyc.

mala82,
co znaczy walcze o rodzine?
moniaCo,
"Niunia, żeby wziąść odpowiedzialność za swoje wybory i za cale swoje życie, trzeba mieć jaja. Ale niestety...taki misiek widać bezjajeczny, skoro żyje w tym strasznym bagienku. I nie potrafi/nie chce tego życia poukładać.
Lepiej dupczyć na boku...bo tak łatwiej, wygodniej, przyjemniej.
Tam udany seksik, a tu uprane gacie i obiadek podstawiony pod gębę."
chyba musisz sobie kotku kupic okulary bo zle widzisz, wiecej sobie wyobrazasz niz widzisz. Zolc sie leje na kazdym kroku.
Bagienko to Twoje okreslenie na nie wiem na co. Nie czytalem Twojego watku nie wiem w jakim bagienku siedzisz, wiem tylko ze porownujesz do swojego. To co u Ciebie moze byc bagienkiem u mnie moze byc normalnym zyciem. To co u Ciebie moze byc wyjatkowa madroscia moze byc u mnie odznaka nieskonczonej glupoty, i to tylko przeklady na odbior osobisty. Jakos tak czesto z Toba sie scinam wiec tez Twoje wypowiedzi biore sobie do serca, mimo ze przez trzy cytaty zachaczylas o mnie. Mozesz sobie zyc z Twoim sztywnym kregoslupem moralnym, uwazaj bys jednak nie nabawila sie skoliozy.
Jestes typowa osoba co wine szuka zawsze gdzies indziej, a tu winna znalazlas Aleksandre. Ale nic dziwnego, poza pewne schematy myslenia nigdy nie wyjdziesz, wiec wiadomo kogo bedziesz atakowac. Moze kiedys przeczytam Twoja historie i dla siebie dojde do wniosku czy ty sie tak poswiecalas i w imie czego...

224

Odp: Być kochanką

Teo50 walczę o rodzinę o to aby nam się udało odbudować coś dobrego
walczę ze sobą , z brakiem zaufania do mojego m
ze złością , którą mam w sobie
z żalem
gniewem i wszystkimi złymi emocjami , które są we mnie
chcę wierzyć że skoro mleko się wylało , powiedzieliśmy sobie wszystko co tkwiło w nas , tak w nas bo mówiliśmy oboje o wszystkich naprawdę trudnych rzeczach ,to jeśli określiliśmy że chcemy spróbować odbudować nasz związek to to się uda
i nie , nie jestem idiotką i wiem że nam obojgu jest teraz trudno i żle i wiem że mój m też może mieć wątpliwości czy ja nie powiem dosyć , nie dam rady , rozchodzimy się
i właśnie próba przebrnięcia przez to wszystko jest tą walką
dlatego gdy czytam wpisy że się szmacę  zostając z mężem to zastanawiam się czy taka osoba choć przez moment pomyślała ile takie szmacenie kosztuje taką żonę
naprawdę myśli że to jest ok to zaczynamy wszystko od nowa i jest super ?
nie , w takim przypadku potrzebne by było  usunięcie pamięci
pytanie po co to wszystko , po co ten ból i cierpienie ?

bo go kocham

nie da się przestać kochać z minuty na minutę  dlatego chcę spróbować , nawet płacąc za to cenę tych wszystkich złych chwil

225 Ostatnio edytowany przez Darkness (2014-07-03 19:43:53)

Odp: Być kochanką

Mój poznajommy ratował małżeństwo po tym jak żona go dawniej a konkretnie 4 lata temu a zdradzała go przez 5 miesięcy potem sama rzuciła lowelasa. Robiła to by mieć dodatkową przyjemność też dla adrenaliny bo wszystko się sypało, w czasie i po zdradzie ona dostała boosta i stała się miła ugodowa i poprawiła się ich relacja . Po tym jak on się o tym dowiedział w sumie z 3 ręki zdecydował się naprawić małżeństwo. Wtedy przez "kolegów" został nazwany zerem i frajerem. A Lexparze co o nim sądzisz, czy też szanujesz taką osobę ?
Powiem ci że ją znam to Monika J mieszka w centrum Prudnika całkiem sympatyczna i inteligentna osoba a on także.

226

Odp: Być kochanką

dzisiaj rozmawiałam z mężczyzną - lekarz, 3 dzieci, piękna żona też pani lekarz, dlaczego ... zdradza jak ma wszystko, bo o żonie z wielkim uznaniem się wypowiada

dla ... adrenaliny, dla ... nowości, dla tych paru chwil - motyli w brzuchu
bo po iluś latach pomimo nawet dobrego związku tego już nie ma z żoną i nawet nie chodzi o sam akt sexualny ale o to podniecenie nowym ...

a jeżeli pytam, żona robi tak samo?
raczej nie, bo jest kobietą, matką ... jej motyle wywołują inne doznania

a jak się kiedyś zaangażujesz - co zrobisz?
staram się kontrolować ... motyle

227 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-07-03 20:16:40)

Odp: Być kochanką
in_ka napisał/a:

dzisiaj rozmawiałam z mężczyzną - lekarz, 3 dzieci, piękna żona też pani lekarz, dlaczego ... zdradza jak ma wszystko, bo o żonie z wielkim uznaniem się wypowiada

dla ... adrenaliny, dla ... nowości, dla tych paru chwil - motyli w brzuchu
bo po iluś latach pomimo nawet dobrego związku tego już nie ma z żoną i nawet nie chodzi o sam akt sexualny ale o to podniecenie nowym ...

a jeżeli pytam, żona robi tak samo?
raczej nie, bo jest kobietą, matką ... jej motyle wywołują inne doznania

a jak się kiedyś zaangażujesz - co zrobisz?
staram się kontrolować ... motyle

Cudny powód do zdrady. Choć zdziwiona nie jestem, bo się trochę czytało forum i nie tylko.

Żadnych refleksji ten pan nie ma?

228

Odp: Być kochanką

a czy powód jest ważny?
jakie znaczenie ma późniejsze tłumaczenie ?
czy jest  mi lepiej gdy wiem dlaczego -nie , przynajmniej dziś nie ma to dla mnie żadnego znaczenia
stało się i się nie odstanie

229

Odp: Być kochanką

Mała82, to chyba zależy od konkretnego człowieka.

230

Odp: Być kochanką

TEO
Małżeństwo to dar. Czy będzie udane i przetrwa różne próby ,zależy od tego ,czy małżonkowie z pełnym zaufaniem trzymać się będą Bożych rad dotyczących ich związku lub zasad moralnych.
Jeśli szukamy partnera ,to patrzymy czy pasujemy do siebie osobowością i mamy podobne cele. Jeśli nie będziemy realnie patrzeć na małżeństwo ,to może się okazać ,że nie będzie wymiany myśli i pojawi się samotność mimo związku.
Mężczyzna ma potrzebę poczucia głębokiego szacunku od żony ,a kobieta miłości męża .
Randki przedmałżeńskie to nie tylko miłe spędzanie czasu ,ale poznawanie się i upewnianie,że zawarte małżeństwo będzie mądrym krokiem.Dlatego nie należy się śpieszyć. Ślub to dopiero początek.Należy pamiętać ,że zawierając małżeństwo trzeba wziąć na nie pogląd ,że "co Bóg wprzągł we wspólne jarzmo,tego niech człowiek nie rozdziela". Czy to może nie za wiele? Wcale nie. Nawet jeśli życie nie jest łatwe, to ludzie przejawiający miłość i szacunek wobec siebie ,potrafią przetrwać i umacniać swoje związki. Nie znaczy to ,że zawsze mamy takie samo podejście do różnych spraw, ale zasada miłości potrafi załagodzić sytuację i dojść do porozumienia.
Przypieczętowaniem małżeństwa jest przysięga miłości i wierności.Czyżby można było łamać przysięgi? W wojsku za dezercję grozi poważna kara.Bóg także nie toleruje tych ,co nie dotrzymują przysięgi. Dlatego nie zezwala na rozwody. Jedynym powodem jaki dopuszcza by małżonkowie mogli się rozwieść ,to cudzołóstwo i rozpusta. Wówczas ,strona nie popełniająca tego grzechu ma zezwolenie rozwodu i ponownego zawarcia związku.Jednak Bóg nie ma upodobania w rozwodach ,dlatego zachęca aby małżonkowie jeśli to możliwe z ich strony, zeszli się ponownie i sobie wybaczyli. Ratowanie małżeństwa to nie jest "szmacenie" ,bo ma aprobatę Bożą., zaś cudzołóstwa i rozpusty nienawidzi i czyny te są potępione.
Jeśli ktoś poważnie chce zawrzeć związek powinien zadać sobie pytanie "czy naprawdę jestem do tego przygotowany?" .Bo ma to być związek na całe życie. A jeśli dojdą dzieci ,to rodzice odpowiadają również za ich wychowanie i jeśli się poświęcają ,to właśnie dla dzieci . Nie jest to jednak poświęcenie ,że muszą być razem ,bo są dzieci, lecz ze względu na dzieci często decydują się na pewne niełatwe zmiany. Dzieci ,to nie karta przetargowa ,ale błogosławieństwo.
Zdrada ,to potężny cios. Jeśli bardzo kochamy ,to bardzo cierpimy.Nasze psychika często ulega rozchwianiu emocjonalnemu i stąd te mieszane uczucia,od miłości do nienawiści. Po jakimś czasie ,gdy nasze emocje uspakajają się przychodzi rozum i refleksja. Niekiedy nigdy nie dochodzimy do siebie. Często wybaczamy ,jednak niekoniecznie chcemy razem być.
Czy możemy pozwalać sobie na fanaberie? Nie. Złota reguła Jezusa "Masz miłować swego blizniego ,jak samego siebie" Współmałżonek to także, nasz blizni.
Możemy podejść do małżeństwa po "swojemu" ,nie po" Bożemu",tylko czy będziemy szczęśliwi i czy nasz związek będzie trwały i godny szacunku?

231

Odp: Być kochanką

Dominisia21 masz rację ja patrzę przez pryzmat swojej osoby
ja dziś wiem że nie ma znaczenia co by powiedział jak wytłumaczył
stało się i się nie odstanie

232

Odp: Być kochanką

mala82.
nie znam Twojej historii,
zycze skoro to walka wygranej.
Ja juz sie w zadne walki nie bawie, biore sobie tez prawo takie ze moge powiedziec dosyc, Z prawa tego skorzystalem i tyle. Siedze sobie tak jak mi dobrze, a jak przestanie byc dobrze to sobie zmienie, na to by znow bylo mi dobrze. I guzik mnie obchodzi co sobie panie mysla o bagienkach i rozchodzeniach i rozwodach. Zadna z forumowiczek ze mna nie siedzi, zreszta nie zmuszam do siedzenia ze mna. Przechodniem jestem w zyciu, jest miejsce by spoczac a mam na to ochote to spoczywam, mam ochote isc dalej ide dalej. Wszelakiego rodzaju naprawiania sie skonczyly, walki zlosci itp. Wszystko ma swoj czas, byl czas na regulowanie zwiazku, jest teraz czas na cos innego. Ja mam moj czas.

Ale to moja sprawa i tyle. mala82, wybralas chyba swoja droge, wiesz jak to jest, kiedys konczy sie wspolna droga, a zaczyna sie droga obok, albo czasami jeden skreca w lewo drugi w prawo.

nikt72, dobrze piszesz, a jak z malym echem odebrano Twoj post. moge sie podpisac pod nim jak pozwolisz.

Darkness, ja szanuje tego Twojego kumpla.

in_ka
nietrudno facetowi wypowiadac sie o zonie z uznaniem, bo kiedys sobie przeciez sam ja wybral.
No coz w aptece adrenaliny nie kupisz, a jezeli panie leca na pana doktorka...

233 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-07-03 21:43:56)

Odp: Być kochanką

sorry pomyliłam osoby, wykasowałam posta...

234

Odp: Być kochanką

Teo doceniam to co napisałeś za szczerość i rozumiem
ja nie chcę powiedzieć dość nie teraz  ja chcę spróbować wejść na wspólną drogę , wiesz pogubiliśmy się ale ja mam w sobie potrzebę poszukania go , znalezienia wspólnej drogi
czy uda się nie wiem ale chcę spróbować bo jak już pisałam kocham i tego jestem pewna
a walka jest we mnie każdego dnia walka aby po mimo wszystko wierzyć że się uda aby próbować się odnaleźć  aby nie wyżygiwać i nie rozdrapywać ran na nowo bo tak  nie da się  żyć
aby spróbować zaufać bo tak naprawdę 14 lat zaufania poszło się je...ć
ale chcę i widzę że on chce (pewności nie mam i nigdy mieć już chyba nie będę )

235

Odp: Być kochanką
in_ka napisał/a:

dzisiaj rozmawiałam z mężczyzną - lekarz, 3 dzieci, piękna żona też pani lekarz, dlaczego ... zdradza jak ma wszystko, bo o żonie z wielkim uznaniem się wypowiada

dla ... adrenaliny, dla ... nowości, dla tych paru chwil - motyli w brzuchu
bo po iluś latach pomimo nawet dobrego związku tego już nie ma z żoną i nawet nie chodzi o sam akt sexualny ale o to podniecenie nowym ...

a jeżeli pytam, żona robi tak samo?
raczej nie, bo jest kobietą, matką ... jej motyle wywołują inne doznania

a jak się kiedyś zaangażujesz - co zrobisz?
staram się kontrolować ... motyle

Dawno nic nie pisałam, chciałam napisać tylko że mój mąż myślał tak samo, ale niestety motyle wymknęły się spod kontroli - zakochał się misio i teraz wiedzie nowe, szczęśliwe życie

236 Ostatnio edytowany przez Darkness (2014-07-03 22:23:19)

Odp: Być kochanką
last napisał/a:

TEO
Małżeństwo to dar. Czy będzie udane i przetrwa różne próby ,zależy od tego ,czy małżonkowie z pełnym zaufaniem trzymać się będą Bożych rad dotyczących ich związku lub zasad moralnych.
Jeśli szukamy partnera ,to patrzymy czy pasujemy do siebie osobowością i mamy podobne cele. Jeśli nie będziemy realnie patrzeć na małżeństwo ,to może się okazać ,że nie będzie wymiany myśli i pojawi się samotność mimo związku.
Mężczyzna ma potrzebę poczucia głębokiego szacunku od żony ,a kobieta miłości męża .
Randki przedmałżeńskie to nie tylko miłe spędzanie czasu ,ale poznawanie się i upewnianie,że zawarte małżeństwo będzie mądrym krokiem.Dlatego nie należy się śpieszyć. Ślub to dopiero początek.Należy pamiętać ,że zawierając małżeństwo trzeba wziąć na nie pogląd ,że "co Bóg wprzągł we wspólne jarzmo,tego niech człowiek nie rozdziela". Czy to może nie za wiele? Wcale nie. Nawet jeśli życie nie jest łatwe, to ludzie przejawiający miłość i szacunek wobec siebie ,potrafią przetrwać i umacniać swoje związki. Nie znaczy to ,że zawsze mamy takie samo podejście do różnych spraw, ale zasada miłości potrafi załagodzić sytuację i dojść do porozumienia.
Przypieczętowaniem małżeństwa jest przysięga miłości i wierności.Czyżby można było łamać przysięgi? W wojsku za dezercję grozi poważna kara.Bóg także nie toleruje tych ,co nie dotrzymują przysięgi. Dlatego nie zezwala na rozwody. Jedynym powodem jaki dopuszcza by małżonkowie mogli się rozwieść ,to cudzołóstwo i rozpusta. Wówczas ,strona nie popełniająca tego grzechu ma zezwolenie rozwodu i ponownego zawarcia związku.Jednak Bóg nie ma upodobania w rozwodach ,dlatego zachęca aby małżonkowie jeśli to możliwe z ich strony, zeszli się ponownie i sobie wybaczyli. Ratowanie małżeństwa to nie jest "szmacenie" ,bo ma aprobatę Bożą., zaś cudzołóstwa i rozpusty nienawidzi i czyny te są potępione.
Jeśli ktoś poważnie chce zawrzeć związek powinien zadać sobie pytanie "czy naprawdę jestem do tego przygotowany?" .Bo ma to być związek na całe życie. A jeśli dojdą dzieci ,to rodzice odpowiadają również za ich wychowanie i jeśli się poświęcają ,to właśnie dla dzieci . Nie jest to jednak poświęcenie ,że muszą być razem ,bo są dzieci, lecz ze względu na dzieci często decydują się na pewne niełatwe zmiany. Dzieci ,to nie karta przetargowa ,ale błogosławieństwo.
Zdrada ,to potężny cios. Jeśli bardzo kochamy ,to bardzo cierpimy.Nasze psychika często ulega rozchwianiu emocjonalnemu i stąd te mieszane uczucia,od miłości do nienawiści. Po jakimś czasie ,gdy nasze emocje uspakajają się przychodzi rozum i refleksja. Niekiedy nigdy nie dochodzimy do siebie. Często wybaczamy ,jednak niekoniecznie chcemy razem być.
Czy możemy pozwalać sobie na fanaberie? Nie. Złota reguła Jezusa "Masz miłować swego bliźniego ,jak samego siebie" Współmałżonek to także, nasz blizni.
Możemy podejść do małżeństwa po "swojemu" ,nie po" Bożemu",tylko czy będziemy szczęśliwi i czy nasz związek będzie trwały i godny szacunku?

Ja nie wierzę w Boga więc mi to zwisa choć oczywiście nie wezmę rozwodu od tak sobie  z egoizmu ale jak u nas dwóch się wypali zdecydujemy się rozwieść to OK.
Ale tu wychodzi u was obłuda bo zwykle temu co zdradza(ja NIGDY brońcie nie bronię zdradzających żeby było jasne)piszecie "czemuś się zawczasu nie rozwiódł" ale jak chce się rozwieść to piszecie "by dał szansę" "walczył o małżeństwo" bo bóg nie pozawala na rozwód lol
W końcu zdecydujcie się a nie piszcie bezmyślnie porad automatycznych porad jakby wyjętych z szablonu jakiegoś politruka.

pokonana1 napisał/a:
in_ka napisał/a:

dzisiaj rozmawiałam z mężczyzną - lekarz, 3 dzieci, piękna żona też pani lekarz, dlaczego ... zdradza jak ma wszystko, bo o żonie z wielkim uznaniem się wypowiada

dla ... adrenaliny, dla ... nowości, dla tych paru chwil - motyli w brzuchu
bo po iluś latach pomimo nawet dobrego związku tego już nie ma z żoną i nawet nie chodzi o sam akt sexualny ale o to podniecenie nowym ...

a jeżeli pytam, żona robi tak samo?
raczej nie, bo jest kobietą, matką ... jej motyle wywołują inne doznania

a jak się kiedyś zaangażujesz - co zrobisz?
staram się kontrolować ... motyle

Dawno nic nie pisałam, chciałam napisać tylko że mój mąż myślał tak samo, ale niestety motyle wymknęły się spod kontroli - zakochał się misio i teraz wiedzie nowe, szczęśliwe życie

Nie czuj się pokonana a czuj się zwycięsko bo to twój maż się zeszmacił skurwił za przeproszeniem a nie ty, ty okazałaś mu dobre serce a on nei wykorzystał szansy tylko zwiał więc ciesz się że nie kręcił i nie udawał ze cię kocha.

237 Ostatnio edytowany przez last (2014-07-03 23:06:27)

Odp: Być kochanką

Darkness
Masz prawo nie wierzyć,ale pewnie zasady moralne macie. Przestrzegamy zasady , nie wiedząc nawet ,że pochodzą od Boga. big_smile 
Gdzie chłopie widzisz obłudę To ludzie radzą ,Bóg wymaga wierności i dotrzymywania obietnic . Póki co, u nas każdy pobiera się dobrowolnie, nikt nie zaciąga do ślubu na siłę. Czy myślisz ,że prawdziwa miłość wypala się?

238

Odp: Być kochanką

last,
Twoje zalozenia sa oczywiscie ok, jezeli masz partnera/partnerke ktory tak samo mysli. Jezeli natomiast nie podzielacie tych samych pogladow, to spodziewam sie ze niestety, bedzie to jakies uzaleznienie, przewaznie osoby o takich wlasnie pogladach. Oczywiscie troche naiwne jest myslenie ze malzenstwo jako dzielo Boskie jest doskonale, bo brak mi w Twojej wypowiedzi jakze waznej "wolnej woli". Czyli co za tym idzie czy to wlasnie laickie, czy na gruncie wiary, zawsze malzenstwo niesie za soba koniecznosc mieszaniny empatii oraz egoizmu. A pogodzic to tylko mozna rozmawiajac ze soba. Wszelakiego rodzaju myslenie "jakos to bedzie" to niestety juz porazka zaprogramowana, bo gdy patrnerzy nie beda gotowi na spelnienie marzen, mysli czy nawet zadan drugiej osoby, i gdy nie beda umieli swego zdania przedstawic jak to ma byc, to wtedy chyba tylko takie zycie kolo siebie. W Twoim przypadku z zyczeniem "wola Boska", albo ON juz bedzie wiedzial jak te sciezki ulozyc.
Sorry, ale teroria o zezwoleniu na rozwod jest wyssana z palca. Nie wiem skad to wzielas, moze to tylko takie rzyczenie. Ale niestety nijak to sie nie ma do nauk kosciola, czy tym bardziej "woli Boskiej". Dalsza Twoja wypowiedz, to juz dywagacje. A z tym nie zamierzam dyskutowac. Podobnie jak z tym ze zasady moralne pochodza od Boga. Ok, mowi sie ze wszechmogacy, wiec wedlug Ciebie zasady moralne Jego, ja dodam ze niemoralne tez Jego, zdrady tez Jego, i przeciwnosci na forum dla Ciebie tez Jego. Bo skoro wszystko dzieje sie ze Jego wola...

Darkness,
dales mi impuls do zastanowienia:
"Ja nie wierzę w Boga więc mi to zwisa choć oczywiście nie wezmę rozwodu od tak sobie  z egoizmu ale jak u nas dwóch się wypali zdecydujemy się rozwieść to OK.
Ale tu wychodzi u was obłuda bo zwykle temu co zdradza(ja NIGDY brońcie nie bronię zdradzających żeby było jasne)piszecie "czemuś się zawczasu nie rozwiódł" ale jak chce się rozwieść to piszecie "by dał szansę" "walczył o małżeństwo" bo bóg nie pozawala na rozwód lol
W końcu zdecydujcie się a nie piszcie bezmyślnie porad automatycznych porad jakby wyjętych z szablonu jakiegoś politruka."
do reszty Twojego posta brak komentarza.

239 Ostatnio edytowany przez last (2014-07-04 11:06:04)

Odp: Być kochanką

TEO
Piszesz o wolnej woli, to właśnie z wolnej woli pobieramy się. Z wolnej woli składamy ślubowanie i Bóg jak też osoba ,której ślubujemy ma prawo oczekiwać wypełnienia ślubu. Pisałam ,że przed ślubem trzeba na tyle poznać partnera ,aby zobaczyć czy mamy podobne osobowości i takie same cele(czyt. poglądy)? Nie można wprzęgnąć się w nierówne jarzmo ,bo wtedy ktoś nie nadąży, lub padnie pod wpływem ciężaru. Małżeństwo jest też takim jarzmem ,ale wchodzimy w nie dobrowolnie. Nie zawsze jest lekko, tylko, że dwojgu zawsze lepiej niż samemu. Nie ma tu miejsca na samolubstwo i jest ciężka praca ,na całe życie, nie obowiązuje wiek emerytalny.
Tu nie ma miejsca na myślenie ,że jakoś to będzie.Małżeństwo to także ochrona dla nas i dzieci. Są przyjemności ,są też obowiązki ,jeśli pojawią się dzieci ,to także musimy wywiązać się z roli rodziców.
Śmieszne i niedojrzałe jest twierdzenia ,że jak się miłość wypali i nic nas nie będzie już jednoczyć to papa. A gdzie jest ta prawdziwa miłość, która nigdy nie zawodzi? Może wypaliła się? A może systematycznie zabijaliśmy ją lub robił to nasz partner? A może to nie była miłość ,tylko namiętność ,pożądanie , koleżeństwo czy wygoda?
Teoria rozwodu ,którą dopuścił Bóg jest zanotowana w biblii ,dokładnie Mateusza 19:9, ale żeby było jaśniej to Mateusz 19:3-9. Proponuję też zapoznać się ,czym jest nieobłudna miłość 1 Koryntian 13:4-8. Przejawiania jej uczymy się , ale mamy wzór w jej okazywaniu.
I tu nie ma koncertu życzeń!
Większość zasad moralnych ,które ułatwiają nam życie i kontakty z innymi ,to właśnie zasady z biblii. Przeciwności są, ale jeśli ufamy Bogu i dostosowujemy się do jego wskazówek ,to On nam pomaga. Jeśli postępujemy po swojemu ,to mamy efekt naszych decyzji .A ,że jesteśmy tylko ludzmi , to często popełniamy błędy. Gdyby ludzie częściej stosowali się do RAD BOZYCH , a nie kierowali się ludzką mądrościa to oszczędziliby sobie wielu zgryzot.
Pozdrawiam

240 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-07-04 10:10:44)

Odp: Być kochanką

U

TEO50 napisał/a:

"Ja nie wierzę w Boga więc mi to zwisa choć oczywiście nie wezmę rozwodu od tak sobie  z egoizmu ale jak u nas dwóch się wypali zdecydujemy się rozwieść to OK.
Ale tu wychodzi u was obłuda bo zwykle temu co zdradza(ja NIGDY brońcie nie bronię zdradzających żeby było jasne)piszecie "czemuś się zawczasu nie rozwiódł" ale jak chce się rozwieść to piszecie "by dał szansę" "walczył o małżeństwo" bo bóg nie pozawala na rozwód lol
W końcu zdecydujcie się a nie piszcie bezmyślnie porad automatycznych porad jakby wyjętych z szablonu jakiegoś politruka."
do reszty Twojego posta brak komentarza.

TEO50 to czego Ty oczekujesz.
Zdradziłeś do czego sam się przyznałeś.
Radzisz na forum.
Czy oczekujesz usprawiedliwienia, wybaczenia ?
Czego Ty oczekujesz ?
Dla wielu osób będących na forum, zdrada to coś okropnego.
Ja rozumiem, że z pozycji zdradzacza można się czegoś dowiedzieć nowego, ale zdradzacz zawsze będzie zdradzaczem, niestety.
Ty dajesz rady mając głęboko w dupie małżeństwo/partnerstwo i dlatego zastanawiam się jakim Ty jesteś autorytetem.
No chyba, że się nawróciłeś i teraz jesteś cacy.
Wiesz ja też nie byłem święty ( nie zdradzałem) i teraz wykazuję trochę pokory.
Nie zawsze mi się to udaje bo czasem wyłazi ze mnie to zło ( nie zdrada).
To zło pozwala mi zobaczyć jaką krzywdę robie żonie.
Ja walczę o swoje małżeństwo już prawie dwa lata.
Jak byłem młodszy to inaczej postrzegałem definicję małżeństwa/partnerstwa.
Teraz wiem co to znaczy i dla mnie jest to ogromną wartością, dlatego walczę.
Nie wiem czy nie jest za późno.
Nie jest to zależne ode mnie. Ale warto walczyć.
Wykazuję pokorę i to dużą. Chciałbym być dobrym i kochającym mężem. Staram się ale wierz mi nie jest to łatwe.
Sorki za ten post, bo pewnie teraz napadniesz na mnie.
Ja tylko chciałem wyrazić swoje uczucia i proszę nie bierz tego postu jako atak na Twoją osobę.
Życzę Ci naprawdę jak najlepiej.
Obyś był spełniony i spokojny.

241 Ostatnio edytowany przez Aleksandra81 (2014-07-04 10:11:21)

Odp: Być kochanką

Przyszłość poprosiłaś żebym opisała na forum moje story, jeśli mam odwagę i siłę. Jestem mocna, zmierzenie się z opiniami na forum nie jest mi straszne.
Od początku
Moja historia zaczęła się 9 lat temu. Po studiach rozpoczęłam pracę w wielkiej międzynarodowej korporacji. To było spełnienie moich marzeń i pragnień zawodowych. W życiu prywatnym również układało się wspaniale - zaręczyłam się ze swoją pierwszą miłością, planowaliśmy ślub.
Jego poznałam w pracy przy pierwszym projekcie, w którym uczestniczyłam. On ten projekt prowadził. Byłam nowa, wszystkiego dopiero się uczyłam, a on pomagał mi i kilka razy poprawił i zatuszował moje błędy. Polubiliśmy się. Przy takich projektach spędza się dużo czasu razem to i rozmawialiśmy o prywatnych sprawach. Nigdy nie ukrywał, że ma żonę i 2 dzieci. O dzieciach mówił bardzo dużo, ale o żonie niewiele.
Potem nie pracowaliśmy przy wspólnych projektach, ale utrzymywaliśmy kontakt, zwykle koleżeńskie pogaduchy, wypady na lunch. Po kilku miesiącach zostaliśmy oddelegowani do projektu za granicą. Tam już spędzaliśmy z sobą wiele czasu. I tam się wszystko zaczęło. Ale rozczarują się wszyscy którzy spodziewają się scen łóżkowych, bo ich nie było. Zakochałam się. Już wiedziałam, że jego małżeństwo nie jest szczęśliwe. Jak dzwoniła jego żona to słyszałam jak krzyczała do słuchawki, potem on
opowiedział, że ona jest labilna emocjonalnie, wścieka się gdy rzeczy nie idą po jej myśli, ma duże wymagania wobec dzieci i potrafi je bić, gdy one nie dają rady jej oczekiwaniom. Kiedyś tak synka uderzyła w głowę, że upadł na podłogę i stracił przytomność. Nie chciała przyjąć do wiadomości, że ma problem, agresją reagowała gdy on prosił aby skorzystała z pomocy specjalisty. Wobec niego też miała konkretne oczekiwania i nie szczędziła wyzwisk i razów, gdy coś jej nie było na rękę. O tym
dowiedziałam się dużo później.
Z projektu wróciliśmy zakochani w sobie. Ale ja miałam narzeczonego, on żonę i dzieci. Wiedzieliśmy, że to nie ma sensu. Powiedziałam o wszystkim narzeczonemu - on chciał mimo wszystko dalej być ze mną, ale nie chciałam mu dawać złudnej nadziei. Ostatecznie Rozstaliśmy się w zgodzie. W pracy poprosiłam o przeniesienie i wyjechałem za granicę. Byłam z nim w ciągłym kontakcie, raz częstszym, raz mniej intensywnym. W tym czasie kilkukrotnie wyprowadzali się z domu, zawsze wracał w obawie o
dzieci, starsza zaczęła się moczyć w nocy a synek jąkała się na tle nerwowym. Chodził do psychologów dziecięcych, ona zgodziła się wreszcie leczyć napady agresji, ale po kilku sesjach stwierdziła, że to nie ma sensu.
Za granicą spotykałam się z kilkoma mężczyznami, ale z żadnym nie ziskrzyło. Głównie byłam pochłonięta pracą. Po dwóch latach, gdy już mi się wydawało, że wyleczyłam się z tego uczucia  wróciłam do kraju. Znowu pracowaliśmy razem i przyjaźniliśmy się, nawet poznałam jego żonę i dzieci. Znowu zaczęło się tworzyć między nami napięcie i na jednym z wyjazdów wylądowaliśmy w łóżku. Po wszystkim stwierdziliśmy, że to był błąd który nie powinien się zdarzyć i więcej się nie powtórzy. Znowu poprosiłam
o przeniesienie i wyjechałam na drugi koniec świata i nie utrzymywaliśmy z sobą kontaktu. Po kilku miesiącach on również poprosił o przeniesienie. On był z żoną w separacji, pracowaliśmy razem za granicą, zaczął się nasz związek na dobre. Byłaby sielanka gdyby nie jego ciągła obawa o dzieci. Postanowiliśmy wrócić do kraju, poinformować wszystkich o naszym związku. To było o tyle ważne, że w naszej firmie nie mogą pracować pary, zakazane są romanse. On miał bardzo dobrą ofertę, którą postanowił
przyjąć. Na kilka tygodni przed powrotem do kraju jego żona z dziećmi miała wypadek prowadząc po pijanemu. To zupełnie przekreśliło nasze plany. Po powrocie do kraju on musiał się zająć dziećmi i żoną. Zdecydowaliśmy się trzymać nasz związek dalej w tajemnicy aż dzieci poczują się bezpiecznie, potem aż żona dojdzie do siebie, aż ułoży swój biznes. I tak minęło parę lat. Nie tego chciałam. Rozumiałam powody takiej sytuacji, ale męczyłam się coraz bardziej. Potem zrobiłam coś najgłupszego w
życiu, spotkałam się z nią i jej o wszystkim powiedziałam. Chciałam aby wreszcie wszystko się wydało, w jedną albo w drugą stronę. Wrócił do domu i wtedy znalazłam się na tym forum. Trzy dni później wyprowadził się z domu, zamieszkał u mnie. Jego żona wypowiedziała nam regularną wojnę, telefonów z wyzwiskami nie zliczę, zniszczony samochód, maile do wszystkich współpracowników, utrudnianie kontaktu z dziećmi, ostatnio pojawiły się oskarżenia o molestowanie córeczki. Jest ciężko, to prawdziwy
egzamin naszego uczucia, sporo znajomych odsunęły się od nas, on jest rozdarte pomiędzy dziećmi a mną i to nie jest dobra sytuacja. Czasami mam chwile zwątpienia, chcę cofnąć czas aby to się nie stało, ale nie potrafię bez niego żyć.
Wiem, że za chwilę posypią się gromy w moją stronę. Ja te wszystkie obelgi już usłyszałam.
Dziękuję Przyszłość smile  Miałaś rację, napisanie tego wszystkiego i wyrzucenie z siebie dało mi ulgę.

242

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Przyszłość poprosiłaś żebym opisała na forum moje story, jeśli mam odwagę i siłę. Jestem mocna, zmierzenie się z opiniami na forum nie jest mi straszne.
Od początku
Moja historia zaczęła się 9 lat temu. Po studiach rozpoczęłam pracę w wielkiej międzynarodowej korporacji. To było spełnienie moich marzeń i pragnień zawodowych. W życiu prywatnym również układało się wspaniale - zaręczyłam się ze swoją pierwszą miłością, planowaliśmy ślub.
Jego poznałam w pracy przy pierwszym projekcie, w którym uczestniczyłam. On ten projekt prowadził. Byłam nowa, wszystkiego dopiero się uczyłam, a on pomagał mi i kilka razy poprawił i zatuszował moje błędy. Polubiliśmy się. Przy takich projektach spędza się dużo czasu razem to i rozmawialiśmy o prywatnych sprawach. Nigdy nie ukrywał, że ma żonę i 2 dzieci. O dzieciach mówił bardzo dużo, ale o żonie niewiele.
Potem nie pracowaliśmy przy wspólnych projektach, ale utrzymywaliśmy kontakt, zwykle koleżeńskie pogaduchy, wypady na lunch. Po kilku miesiącach zostaliśmy oddelegowani do projektu za granicą. Tam już spędzaliśmy z sobą wiele czasu. I tam się wszystko zaczęło. Ale rozczarują się wszyscy którzy spodziewają się scen łóżkowych, bo ich nie było. Zakochałam się. Już wiedziałam, że jego małżeństwo nie jest szczęśliwe. Jak dzwoniła jego żona to słyszałam jak krzyczała do słuchawki, potem on
opowiedział, że ona jest labilna emocjonalnie, wścieka się gdy rzeczy nie idą po jej myśli, ma duże wymagania wobec dzieci i potrafi je bić, gdy one nie dają rady jej oczekiwaniom. Kiedyś tak synka uderzyła w głowę, że upadł na podłogę i stracił przytomność. Nie chciała przyjąć do wiadomości, że ma problem, agresją reagowała gdy on prosił aby skorzystała z pomocy specjalisty. Wobec niego też miała konkretne oczekiwania i nie szczędziła wyzwisk i razów, gdy coś jej nie było na rękę. O tym
dowiedziałam się dużo później.
Z projektu wróciliśmy zakochani w sobie. Ale ja miałam narzeczonego, on żonę i dzieci. Wiedzieliśmy, że to nie ma sensu. Powiedziałam o wszystkim narzeczonemu - on chciał mimo wszystko dalej być ze mną, ale nie chciałam mu dawać złudnej nadziei. Ostatecznie Rozstaliśmy się w zgodzie. W pracy poprosiłam o przeniesienie i wyjechałem za granicę. Byłam z nim w ciągłym kontakcie, raz częstszym, raz mniej intensywnym. W tym czasie kilkukrotnie wyprowadzali się z domu, zawsze wracał w obawie o
dzieci, starsza zaczęła się moczyć w nocy a synek jąkała się na tle nerwowym. Chodził do psychologów dziecięcych, ona zgodziła się wreszcie leczyć napady agresji, ale po kilku sesjach stwierdziła, że to nie ma sensu.
Za granicą spotykałam się z kilkoma mężczyznami, ale z żadnym nie ziskrzyło. Głównie byłam pochłonięta pracą. Po dwóch latach, gdy już mi się wydawało, że wyleczyłam się z tego uczucia  wróciłam do kraju. Znowu pracowaliśmy razem i przyjaźniliśmy się, nawet poznałam jego żonę i dzieci. Znowu zaczęło się tworzyć między nami napięcie i na jednym z wyjazdów wylądowaliśmy w łóżku. Po wszystkim stwierdziliśmy, że to był błąd który nie powinien się zdarzyć i więcej się nie powtórzy. Znowu poprosiłam
o przeniesienie i wyjechałam na drugi koniec świata i nie utrzymywaliśmy z sobą kontaktu. Po kilku miesiącach on również poprosił o przeniesienie. On był z żoną w separacji, pracowaliśmy razem za granicą, zaczął się nasz związek na dobre. Byłaby sielanka gdyby nie jego ciągła obawa o dzieci. Postanowiliśmy wrócić do kraju, poinformować wszystkich o naszym związku. To było o tyle ważne, że w naszej firmie nie mogą pracować pary, zakazane są romanse. On miał bardzo dobrą ofertę, którą postanowił
przyjąć. Na kilka tygodni przed powrotem do kraju jego żona z dziećmi miała wypadek prowadząc po pijanemu. To zupełnie przekreśliło nasze plany. Po powrocie do kraju on musiał się zająć dziećmi i żoną. Zdecydowaliśmy się trzymać nasz związek dalej w tajemnicy aż dzieci poczują się bezpiecznie, potem aż żona dojdzie do siebie, aż ułoży swój biznes. I tak minęło parę lat. Nie tego chciałam. Rozumiałam powody takiej sytuacji, ale męczyłam się coraz bardziej. Potem zrobiłam coś najgłupszego w
życiu, spotkałam się z nią i jej o wszystkim powiedziałam. Chciałam aby wreszcie wszystko się wydało, w jedną albo w drugą stronę. Wrócił do domu i wtedy znalazłam się na tym forum. Trzy dni później wyprowadził się z domu, zamieszkał u mnie. Jego żona wypowiedziała nam regularną wojnę, telefonów z wyzwiskami nie zliczę, zniszczony samochód, maile do wszystkich współpracowników, utrudnianie kontaktu z dziećmi, ostatnio pojawiły się oskarżenia o molestowanie córeczki. Jest ciężko, to prawdziwy
egzamin naszego uczucia, sporo znajomych odsunęły się od nas, on jest rozdarte pomiędzy dziećmi a mną i to nie jest dobra sytuacja. Czasami mam chwile zwątpienia, chcę cofnąć czas aby to się nie stało, ale nie potrafię bez niego żyć.
Wiem, że za chwilę posypią się gromy w moją stronę. Ja te wszystkie obelgi już usłyszałam.
Dziękuję Przyszłość smile  Miałaś rację, napisanie tego wszystkiego i wyrzucenie z siebie dało mi ulgę.

Trzymaj sie dziewczyno

243 Ostatnio edytowany przez bullet (2014-07-04 10:47:11)

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Przyszłość poprosiłaś żebym opisała na forum moje story, jeśli mam odwagę i siłę. Jestem mocna, zmierzenie się z opiniami na forum nie jest mi straszne.
Od początku...
...
...Wiem, że za chwilę posypią się gromy w moją stronę. Ja te wszystkie obelgi już usłyszałam.
Dziękuję Przyszłość smile  Miałaś rację, napisanie tego wszystkiego i wyrzucenie z siebie dało mi ulgę.

Przyznam, że szczena mi opadła, lecz trochę to zbyt czarno-białe

244 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-07-04 11:02:58)

Odp: Być kochanką

napisals cała historie i widać to ze konsekwetnie od 9 lat staralas się usidlić tego faceta i zabrać go od zony,
swoja droga długo ci to zajelo, cale 9 lat, to może ta zona nie taka zla, bo dawno by się rozwiodl a dzieci mogl tez dbac o niie i to codziennie mogl przecież mieszkac w poblizu
ty przyczynilas się to tych zachowan zony tez, nie usprawiedliwiam jej bynajmniej ale jak pomysle sobie ze przez 9 lat jakas inna kobieta krazylaby wokół mojego meza a on był nia zafyscynowany to nie wiem jakbym to zniosła

popatrz już od 9 lat mialabys już meza, może dzieci, przecież skrzywdzilas tego swojego narzeczonego
wogole mi nie jest ciebie zal ani kochanka twojego
tylko te dzieci biedne i ta zona tez, a myślisz dlaczego ona tak szaleje, fakt nie powinna tego wszystkiego robic

245 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-07-04 11:05:06)

Odp: Być kochanką
TEO50 napisał/a:

moniaCo,
"Niunia, żeby wziąść odpowiedzialność za swoje wybory i za cale swoje życie, trzeba mieć jaja. Ale niestety...taki misiek widać bezjajeczny, skoro żyje w tym strasznym bagienku. I nie potrafi/nie chce tego życia poukładać.
Lepiej dupczyć na boku...bo tak łatwiej, wygodniej, przyjemniej.
Tam udany seksik, a tu uprane gacie i obiadek podstawiony pod gębę."
chyba musisz sobie kotku kupic okulary bo zle widzisz, wiecej sobie wyobrazasz niz widzisz. Zolc sie leje na kazdym kroku.
Bagienko to Twoje okreslenie na nie wiem na co. Nie czytalem Twojego watku nie wiem w jakim bagienku siedzisz, wiem tylko ze porownujesz do swojego. To co u Ciebie moze byc bagienkiem u mnie moze byc normalnym zyciem. To co u Ciebie moze byc wyjatkowa madroscia moze byc u mnie odznaka nieskonczonej glupoty, i to tylko przeklady na odbior osobisty. Jakos tak czesto z Toba sie scinam wiec tez Twoje wypowiedzi biore sobie do serca, mimo ze przez trzy cytaty zachaczylas o mnie. Mozesz sobie zyc z Twoim sztywnym kregoslupem moralnym, uwazaj bys jednak nie nabawila sie skoliozy.
Jestes typowa osoba co wine szuka zawsze gdzies indziej, a tu winna znalazlas Aleksandre. Ale nic dziwnego, poza pewne schematy myslenia nigdy nie wyjdziesz, wiec wiadomo kogo bedziesz atakowac. Moze kiedys przeczytam Twoja historie i dla siebie dojde do wniosku czy ty sie tak poswiecalas i w imie czego...

To co prezentujesz, to jest relatywizm moralny.
Żadna żółć się ze mnie nie leje, bo tamten rozdział mojego życia już dawno jest zamknięty.

Tak jak pisałam...to, że zapakujesz gówienko w złoty papierek, nie oznacza, że przestaje być gówienkiem.
Aha...skoro gówno Cię obchodzi, co inni myślą na temat zdrady i tematów około zdradowych, to co się tak pienisz....
Wszak moje posty nie były skierowane do Ciebie!

246 Ostatnio edytowany przez last (2014-07-04 11:29:41)

Odp: Być kochanką

A jednak Aleksandro ,możesz być jednym z tych przykładów, że szczęścia na nieszczęściu nie zbudujesz sad Rzeczywiście jesteś bardzo odważna,ale i czyżby nie zbyt zuchwała? Od dawna oszukiwaliście jego żonę. To ile oni są po ślubie?
Mariola, w tym co napisałaś ,może być wiele racji.

247

Odp: Być kochanką
mariola856 napisał/a:

napisals cała historie i widać to ze konsekwetnie od 9 lat staralas się usidlić tego faceta i zabrać go od zony,
swoja droga długo ci to zajelo, cale 9 lat, to może ta zona nie taka zla, bo dawno by się rozwiodl a dzieci mogl tez dbac o niie i to codziennie mogl przecież mieszkac w poblizu
ty przyczynilas się to tych zachowan zony tez, nie usprawiedliwiam jej bynajmniej ale jak pomysle sobie ze przez 9 lat jakas inna kobieta krazylaby wokół mojego meza a on był nia zafyscynowany to nie wiem jakbym to zniosła

popatrz już od 9 lat mialabys już meza, może dzieci, przecież skrzywdzilas tego swojego narzeczonego
wogole mi nie jest ciebie zal ani kochanka twojego
tylko te dzieci biedne i ta zona tez, a myślisz dlaczego ona tak szaleje, fakt nie powinna tego wszystkiego robic

Mądry Polak po szkodzie łatwo powiedzieć. Myślisz, że to wszystko chciałam? Czy o takim życiu marzyłam? Czasu nie cofnę, biegu wydarzeń nie zmienię, też czasami mam dosyć wszystkiego i chcę normalnego życia, chcę własne dziecko.

248

Odp: Być kochanką
bullet napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Przyszłość poprosiłaś żebym opisała na forum moje story, jeśli mam odwagę i siłę. Jestem mocna, zmierzenie się z opiniami na forum nie jest mi straszne.
Od początku...
...
...Wiem, że za chwilę posypią się gromy w moją stronę. Ja te wszystkie obelgi już usłyszałam.
Dziękuję Przyszłość smile  Miałaś rację, napisanie tego wszystkiego i wyrzucenie z siebie dało mi ulgę.

Przyznam, że szczena mi opadła, lecz trochę to zbyt czarno-białe

Nic nie jest czarno-białe

249 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-07-04 11:34:25)

Odp: Być kochanką

a tak uparłaś się na tego mezczyzne jakby to jedyne ,,portki,, na swiecie były, wiem latwo powiedzieć
sama mam meza jedynego faceta w swoim zyciu, wiele razy myslalam odejść na logike powinnam, kiedy zachowywal się w karygodny sposób wobec mnie, nie nie było zdrad z zadnej strony,  ale milosc miedzy nami jest duza i nie wyobrażam sobie zycia bez niego, mamy dwie chciane kochane córeczki, ale sa takie momenty ze gdy się nawzajem ranimy to roznie sobie mysle

250

Odp: Być kochanką
last napisał/a:

A jednak Aleksandro ,możesz być jednym z tych przykładów, że szczęścia na nieszczęściu nie zbudujesz sad Rzeczywiście jesteś bardzo odważna,ale i czyżby nie zbyt zuchwała? Od dawna oszukiwaliście jego żonę. To ile oni są po ślubie?
Mariola, w tym co napisałaś ,może być wiele racji.

To może być moja karma sad  albo przeznaczenie sad
Nie jestem z siebie dumna i popelniam błędy, ale chcę być szczęśliwa jak każdy człowiek.

251

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

............. ale chcę być szczęśliwa jak każdy człowiek.

Ale nie po trupach!

252 Ostatnio edytowany przez last (2014-07-04 11:48:16)

Odp: Być kochanką

Aleksandro
Nie ma karmy i przeznaczenia. Jesteśmy my i nasze wybory.Miałaś narzeczonego ,poukładane życie ,jednak wybrałaś coś innego.
Nie życzę Ci nieszczęścia, nadal możesz zmieniać swoje życie. Co wybierzesz ,to będzie, z przyjemnościami i konsekwencjami. Życzę Ci powodzenia i mądrych decyzji.
Pozdrawiam ciepło

253 Ostatnio edytowany przez Aleksandra81 (2014-07-04 11:54:40)

Odp: Być kochanką

mariola856
Dużo czytałam forumowych histori i teraz inaczej patrzę na związki.
Dbaj o swój związek, nie oddałjcie się od siebie
Nikogo nie chciałam krzywdzić, zabrakło mi doświadczenia i wyobraźni tak teraz myślę.

MoniaCo
Masz prawo w każdej kochance widzieć tą jedną, którą wybrał twój mąż.

last
tylko ci się zdaje że można odwrócić sytuację, bo nic już nie wróci do stanu sprzed.

254 Ostatnio edytowany przez last (2014-07-04 12:03:53)

Odp: Być kochanką

Ola
Jasne ,że nie wróci to co było ,jasne ,że nie będzie lekko ,ale możesz ustrzec się przed kolejnymi błędami i zaoszczędzić sobie większego cierpienia. Zadaj sobie pytanie "Czy jesteś teraz szczęśliwa"? Cień jego małżeństwa zawsze będzie stał między Wami.
Trzymaj się Ola smile

255

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

Masz prawo w każdej kochance widzieć tą jedną, którą wybrał twój mąż.

Mylisz się, jeśli myślisz, że teraz prowadzę krucjatę przeciw wszelkim kochankom  i zdrajcom.
To nie tak...tamto  jest za mną, mam dystans, już prawie dwa lata jestem po rozwodzie.
Zresztą jestem w nowym..szczęśliwym związku.

Podtrzymuję swoje stanowisko...uważam że niepotrzebnie zmarnowałaś kawał czasu z niewłaściwym człowiekiem.

256

Odp: Być kochanką

MoniaCo, last
Co powinnam zrobić w waszym mniemaniu?
Po tym wszystkim zostawić go, zamknąć się w klasztorze, paść przed żoną na kolana i błagać o przebaczenie ? Byłabym gotowa na to gdyby to cokolwiek zmieniło

257

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

MoniaCo, last
Co powinnam zrobić w waszym mniemaniu?
Po tym wszystkim zostawić go, zamknąć się w klasztorze, paść przed żoną na kolana i błagać o przebaczenie ? Byłabym gotowa na to gdyby to cokolwiek zmieniło

Co robić? trudno powiedzieć. Jeśli jemu na Tobie zależy, to powinien wreszcie swoje sprawy poukładać.

258 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-07-04 12:34:14)

Odp: Być kochanką
Aleksandra81 napisał/a:

że ona jest labilna emocjonalnie, wścieka się gdy rzeczy nie idą po jej myśli, ma duże wymagania wobec dzieci i potrafi je bić, gdy one nie dają rady jej oczekiwaniom. Kiedyś tak synka uderzyła w głowę, że upadł na podłogę i stracił przytomność. Nie chciała przyjąć do wiadomości, że ma problem, agresją reagowała gdy on prosił aby skorzystała z pomocy specjalisty.

No piękny obraz Tatusia .Tak bardzo chciał dla dzieci dobrze ale przez lata pozwalał aby matka je tak traktowała .
Jesli nie był szczęśliwy w małżeństwie a dodatkowo dzieci cierpiały z powodu  znęcania sie nad nimi psychicznie i fizycznie  prze niezrównoważoną matkę to niezależnie czy byłaś w jego życiu czy nie powinien odejść dla dobra dzieci i zabrać je od niej .

Jakos to wszystko przekoloryzowane

Przecież gdyby była sytuacja aż tak tragiczna to nie wyobrażam sobie ze ojciec pozwala na to wszystko . Dla dzieci gorsza jest trauma znęcania sie nad nimi przez rodzica jak rozpad małżeństwa w takiej sytuacji i dzieci idą w bezpieczne miejsce przy ojcu .

W rezultacie dzieci i tak zostają z ta niezrównoważona matka i beda dalej cierpiec ???

259

Odp: Być kochanką
moniaCo napisał/a:

Co robić? trudno powiedzieć. Jeśli jemu na Tobie zależy, to powinien wreszcie swoje sprawy poukładać.

Pozew rozwodowy złożony, pierwsza rozprawa za kilka tygodni. Najgorzej jest z kontaktami z dziećmi, oskarżenia o molestowanie załamały go. Nie wiemy, co ona jeszcze wymyśli i żyjemy w ciągłym oczekiwaniu na niespodzianki.

260

Odp: Być kochanką

ryba81
Nie będę komentować twojego posta.
Dziękuję za ustosunkowanie się.

Posty [ 196 do 260 z 435 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024