Przyszłość poprosiłaś żebym opisała na forum moje story, jeśli mam odwagę i siłę. Jestem mocna, zmierzenie się z opiniami na forum nie jest mi straszne.
Od początku
Moja historia zaczęła się 9 lat temu. Po studiach rozpoczęłam pracę w wielkiej międzynarodowej korporacji. To było spełnienie moich marzeń i pragnień zawodowych. W życiu prywatnym również układało się wspaniale - zaręczyłam się ze swoją pierwszą miłością, planowaliśmy ślub.
Jego poznałam w pracy przy pierwszym projekcie, w którym uczestniczyłam. On ten projekt prowadził. Byłam nowa, wszystkiego dopiero się uczyłam, a on pomagał mi i kilka razy poprawił i zatuszował moje błędy. Polubiliśmy się. Przy takich projektach spędza się dużo czasu razem to i rozmawialiśmy o prywatnych sprawach. Nigdy nie ukrywał, że ma żonę i 2 dzieci. O dzieciach mówił bardzo dużo, ale o żonie niewiele.
Potem nie pracowaliśmy przy wspólnych projektach, ale utrzymywaliśmy kontakt, zwykle koleżeńskie pogaduchy, wypady na lunch. Po kilku miesiącach zostaliśmy oddelegowani do projektu za granicą. Tam już spędzaliśmy z sobą wiele czasu. I tam się wszystko zaczęło. Ale rozczarują się wszyscy którzy spodziewają się scen łóżkowych, bo ich nie było. Zakochałam się. Już wiedziałam, że jego małżeństwo nie jest szczęśliwe. Jak dzwoniła jego żona to słyszałam jak krzyczała do słuchawki, potem on
opowiedział, że ona jest labilna emocjonalnie, wścieka się gdy rzeczy nie idą po jej myśli, ma duże wymagania wobec dzieci i potrafi je bić, gdy one nie dają rady jej oczekiwaniom. Kiedyś tak synka uderzyła w głowę, że upadł na podłogę i stracił przytomność. Nie chciała przyjąć do wiadomości, że ma problem, agresją reagowała gdy on prosił aby skorzystała z pomocy specjalisty. Wobec niego też miała konkretne oczekiwania i nie szczędziła wyzwisk i razów, gdy coś jej nie było na rękę. O tym
dowiedziałam się dużo później.
Z projektu wróciliśmy zakochani w sobie. Ale ja miałam narzeczonego, on żonę i dzieci. Wiedzieliśmy, że to nie ma sensu. Powiedziałam o wszystkim narzeczonemu - on chciał mimo wszystko dalej być ze mną, ale nie chciałam mu dawać złudnej nadziei. Ostatecznie Rozstaliśmy się w zgodzie. W pracy poprosiłam o przeniesienie i wyjechałem za granicę. Byłam z nim w ciągłym kontakcie, raz częstszym, raz mniej intensywnym. W tym czasie kilkukrotnie wyprowadzali się z domu, zawsze wracał w obawie o
dzieci, starsza zaczęła się moczyć w nocy a synek jąkała się na tle nerwowym. Chodził do psychologów dziecięcych, ona zgodziła się wreszcie leczyć napady agresji, ale po kilku sesjach stwierdziła, że to nie ma sensu.
Za granicą spotykałam się z kilkoma mężczyznami, ale z żadnym nie ziskrzyło. Głównie byłam pochłonięta pracą. Po dwóch latach, gdy już mi się wydawało, że wyleczyłam się z tego uczucia wróciłam do kraju. Znowu pracowaliśmy razem i przyjaźniliśmy się, nawet poznałam jego żonę i dzieci. Znowu zaczęło się tworzyć między nami napięcie i na jednym z wyjazdów wylądowaliśmy w łóżku. Po wszystkim stwierdziliśmy, że to był błąd który nie powinien się zdarzyć i więcej się nie powtórzy. Znowu poprosiłam
o przeniesienie i wyjechałam na drugi koniec świata i nie utrzymywaliśmy z sobą kontaktu. Po kilku miesiącach on również poprosił o przeniesienie. On był z żoną w separacji, pracowaliśmy razem za granicą, zaczął się nasz związek na dobre. Byłaby sielanka gdyby nie jego ciągła obawa o dzieci. Postanowiliśmy wrócić do kraju, poinformować wszystkich o naszym związku. To było o tyle ważne, że w naszej firmie nie mogą pracować pary, zakazane są romanse. On miał bardzo dobrą ofertę, którą postanowił
przyjąć. Na kilka tygodni przed powrotem do kraju jego żona z dziećmi miała wypadek prowadząc po pijanemu. To zupełnie przekreśliło nasze plany. Po powrocie do kraju on musiał się zająć dziećmi i żoną. Zdecydowaliśmy się trzymać nasz związek dalej w tajemnicy aż dzieci poczują się bezpiecznie, potem aż żona dojdzie do siebie, aż ułoży swój biznes. I tak minęło parę lat. Nie tego chciałam. Rozumiałam powody takiej sytuacji, ale męczyłam się coraz bardziej. Potem zrobiłam coś najgłupszego w
życiu, spotkałam się z nią i jej o wszystkim powiedziałam. Chciałam aby wreszcie wszystko się wydało, w jedną albo w drugą stronę. Wrócił do domu i wtedy znalazłam się na tym forum. Trzy dni później wyprowadził się z domu, zamieszkał u mnie. Jego żona wypowiedziała nam regularną wojnę, telefonów z wyzwiskami nie zliczę, zniszczony samochód, maile do wszystkich współpracowników, utrudnianie kontaktu z dziećmi, ostatnio pojawiły się oskarżenia o molestowanie córeczki. Jest ciężko, to prawdziwy
egzamin naszego uczucia, sporo znajomych odsunęły się od nas, on jest rozdarte pomiędzy dziećmi a mną i to nie jest dobra sytuacja. Czasami mam chwile zwątpienia, chcę cofnąć czas aby to się nie stało, ale nie potrafię bez niego żyć.
Wiem, że za chwilę posypią się gromy w moją stronę. Ja te wszystkie obelgi już usłyszałam.
Dziękuję Przyszłość
Miałaś rację, napisanie tego wszystkiego i wyrzucenie z siebie dało mi ulgę.