izka4444 napisał/a:Tómek napisał/a:może zapytaj go czy on przeszedłby na chrześcijaństwo dla Ciebie...
zobaczysz jak ważna dla niego jest religia... jeżeli nie będzie takiej opcji to powinien dla Ciebie być znak aby się wycofać...:)
no Panowie kolejna kobieta ucieka...:(
wiem ze nie zrezygnuje ze swojej religii ,ale powiedzial ze w moje przekonania nie bedzie sie mieszal.
No to dla mnie sytuacja jest już jasna i znam odpowiedź jak to będzie u Ciebie wyglądało po przysiędze małżeńskie/więziennej - oczywiście jeżeli ją złożysz. Już wyjaśniam dlaczego.
Otóż jeszcze jak studiowałem w Polsce miałem okazję poznać muzułmanów różnej narodowości. Najbardziej tolerancyjni i rzeczywiście otwarci byli Ci z Kazachstanu czy Tatarstanu (okręg w Rosji). Natomiast Arabowie, to już zupełnie inna bajka. Niektórych poznałem lepiej, a z paroma skumplowałem się. Jako kumple naprawdę byli spoko. Dzięki czemu mogłem poznać ich poglądy i relacje w społeczeństwie, między innymi na temat kobiet. Zacznę od tego, że Arabowie sami sobie nie ufają, widocznie nie bez powodów. Mają nawet mniej więcej takie powiedzenie:"Interesy robić z Arabem, spać u chrześcijanina, jeść z Żydem", w którym de facto sami siebie najgorzej oceniają. Kwestia ich podejścia do kobiet to już rzeka temat i zupełnie inny świat. Słusznie tu któraś z dziewczyn napisała, że to są magicy i czarownicy. Tak właściwie jest przed okresem małżeńskim (mało powiedziane). W tym czasie dla kobiet (w zdecydowanej większości jednocześnie do kilku) byli osobami czarującymi, miłymi. prze mega sympatycznymi, niektórzy pisali wiersze (naprawdę!) - przed ich zachowaniem taki dżentelmen z okresu wiktoriańskiego, to się kłania. Inna już bajka, że wymieniali je jak rękawiczki, a nawet jak z jakąś byli na "stałe", to i tak na boku mieli zawsze kilka innych okazyjnych. Szczerze mówiąc jak opisałaś o swoim Arabie, po tym jak się zachowuje "sympatycznie" w stosunku do Ciebie, to byś zobaczyła na mojej twarzy ironiczny uśmiech
- już wiesz dlaczego. Przyznam się, że nie pytałem dlaczego radykalnie mieniają swoje poglądy dla swojej "ukochanej" po ślubie (nie wiem czy to tak u nich nazywa się). Natomiast wiele rozpytywałem jaki mają stosunek do kobiet już jako małżonek. W skrócie - radykalizm totalny, przy nich w tym momencie rodowici z pochodzenia Europejczycy, to książęta (wykluczając patologię, gdyż ona znajdzie się w każdym kraju). Kobieta w ich prawie jest nikim, jej zadaniem w każdej kwestii jest dogadzanie mężowi: pranie, gotowanie, rodzenie dzieci, słuchanie męża (nie ważne czy ma rację, czy nie), generalnie wykonywanie ich rozkazów i jego rodziny (oczywiście w większości męskiej części). W ogóle u nich nie istnieje takie pojęcie, że kobieta niczego nie umie w gospodarstwie domowym. Zapomniałbym jeszcze wspomnieć o roli gruszy do bicia - słyszałem od skumplowanych Arabów mniej więcej takie teksty "co mam robić jak taka d..w.a nic nie robi (czyli gdzieś nie dogodziła panu), w p...ć z liścia jej należy się" itd. Tak jak od nich słyszałem to jest częste rozwiązanie w ich konfliktach rodzinnych z kobietą. Kobieta u nich faktycznie szacunku nabiera dopiero w starszym wieku, jak już jej dzieci są dorośli. W kwestii małżeństw z chrześcijanami wypowiadali się w następujący sposób. Kobieta muzułmanka w ogóle nie ma prawa wyjść za mąż za chrześcijanina (ciekawe dlaczego?), a jeżeli to zrobi to starszy brat ma obowiązek ją zabić. Natomiast facet muzułmanin tak i owszem - dalej są dwie drogi. Pierwsza - kobieta przyjmuje z czasem muzułmanizm, ponieważ od razu bez nauki koranu nie ma prawa (pewnie ma nauczyć się jego na pamięć). Druga - zostaje dalej chrześcijanką ale jej dzieci muszą być muzułmanami i prawdopodobnie musi zapomnieć o chodzeniu do kościoła (mówię o Europie) bo pan zawsze ma rację. Poza tym te drugie rozwiązanie stawiają w negatywnej sytuacji jej pana-męża w hierarchii rodzinnej i środowisku arabsko-muzułmańskim, rzadko spotykane - czyli na pewno Twój Arab na pewno na to nie zgodzi się. Okey, jeżeli dalej będziesz twierdziła, że on taki anie inny i taki fajny, wiedz że u nich nie ma czegoś takiego jak głowa rodziny, lecz głowa ich rodu/nazwiska, generalnie pierwsze zdanie i ostatnie ma zawsze najstarszy facet - nie ważne, że ma dziadek np. 90 lat, jeżeli mu karze Ciebie ustawić na miejsce to nawet wbrew swojej woli to zrobi (grusza do bicia). Tu mi się przypomniało z opowieści jednego po telefonie do ojca - "bierz ją za żonę i przywóź tą Polkę do nas, najpierw ja ją wy.....m, a później dziadek"... Chyba mnie wszystko przypomniało się.
Konkludując: Zapoznaj się drogo dziewczyno najpierw z koranem, a szczególnie tych kwestii dotyczących zachowań w stosunku do kobiet. To wszystko co opisałem z rozmów z naprawdę dobrze poznanymi Arabami, jest zapisane w ich książce. Jesteś naprawdę bardzo młodą kobietą i nie zdziwiłbym się jak by to była Twoja pierwsza miłość, która Ciebie prowadzi w ślepy zaułek. U Arabów w stosunku do kobiet jest zapisane w genach, żeby z niej korzystać w sposób przedmiotowy. W relacjach na płaszczyźnie facet kumpel/kolega przyznam się, że gra jest warta świeczki im zaufania - zawsze dotrzymują słowa, są wierni przyjaciele, będą w stanie pomóc w każdej chwili itd. Natomiast ty - jako kobieta nie łudź się, że Twoja upartość, stanowczość, zapobiegliwość rozwiąże wszystkie problemy dotyczące ewentualnego przyszłego rozwiązania problemów. Piszesz, że nie chcesz mieć dzieci - Twój mąż Arab zgwałci Ciebie jeszcze w dniu ślubu i do momentu aż zajdziesz w ciążę; nie przejdziesz na muzułmanizm, bo jesteś praktykującą katoliczką - nie masz szans bo jak będziesz bita, wykorzystywana seksualnie i psychicznie zrobisz to z czasem; nie wyjedziesz do Algierii - zapakują cię itd. Jeszce jedno - jeżeli kobieta w dniu ślubu nie jest dziewicą ma zupełnie inne prawa, oczywiście gorsze, mąż w każdej chwili ma prawo według ich prawa zostawić ją w każdej chwili (sorry za pierwszy sex:)). Pamiętaj, to że jego rodzice mieszkają we Francji, to nie zmienia faktu ich zachowań, szczególnie patriarchatu.
Finalizując: Twój cyrk, twoje zabawki, jesteś panem swojego losu. Swoje zadanie zrobiłem - uprzedziłem. Jestem pewny, że będziesz upierała się dalej przy swoich planach. Ponieważ dla Ciebie nie obchodzi, że 99,9% kobiet zostały w małżeństwie z Arabem wykorzystane. Bawisz się w hazard i chcesz trafić te 0.1% - sorry nie postawiłbym swoje życie va bank.
P.s.
Pamiętam jak była taka taka naiwna dziewczyna, upierała się z rodzicami jaki ten Arab jest fajny. Rodzice w końcu przyjechali po nią i wymusili na niej dziekankę na rok - udało się. Uratowali córkę.
P.p.s.
Boże przepraszam, że w zimę wywołałem burzę, naprawdę nie chciałem tego 