Minął już jakiś czas,
Ostatecznie nie założyłam Niebieskiej Karty.
Okazało się, że u nas musi to być tylko na policji a po wizycie panów policjantów, których wezwałam podczas awantury wywołanej przez męża, zwątpiłam w ich działania na korzyść pokrzywdzonych.....
Złożyłam wniosek w Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Mąż się w końcu stawił na wezwanie. Tak się przedstawił grzecznie, miło, inteligentnie, że podważył moje słowa.
Kiedy mieliśmy pojechać wspólnie na spotkanie z tą komisją to w ostatniej chwili zrezygnował. Pojechałam sama. Byli tam członkowie tejże komisji, którzy byli na spotkaniu z moim mężem.
Musiałam się bronić, przekonywać, że mąż NAPRAWDĘ ma problem i to nie od wczoraj. Niemal zaczęli na mnie krzyczeć, że powinniśmy się dogadać bo przecież dzieci, że tyle lat razem, że przecież to normalne, że nieraz ludzie się kłócą, że to normalne że mąż chce wyjść nieraz z domu (!)
Skończyło się na tym, że pani prowadząca musiała tłumaczyć członkom komisji na czym polega przemoc psychiczna i uzależnienie od alkoholu !!!!
Po raz kolejny zwątpiłam w działanie na rzecz ludzi, którzy potrzebują pomocy... Nie do wiary, że w takiej instytucji pracują ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia na czym polega ich praca....
Mogę jeszcze złożyć wniosek o zbadanie go przez psychiatrę i psychologa ale teraz boję się.
Już nie widzę sensu. on NIE CHCE nic zmieniać, uważa, że to ja mam problem.
Mąż czuje się pewnie.
Nie wiem co dalej.