Och czasie
pędzisz czasie nie przystajesz
nikt dogonić cię nie zdoła
w kalejdoskop barw nas wkręcasz
kiedy na to masz ochotę
a tu jeszcze złoto rośnie
fiolet pragnie dojść do głosu
zieleń odejść przecież nie chce
pragnie dotyk ciepły poczuć
przemyć pył magiczny - proszę
ten co snuł się po ogrodach
kiedy błękit się rozczulał
chciał klejnotem w kwiatach zostać
wiem że cisza się spowiada
tobie czasie więc posłuchaj
w dobrą stronę pozwól spojrzeć
i odnaleźć twórcze źródła
nawet wtedy gdy zapłaczą
okna deszczem wiatr zawieje
świt w mgle słońcem będzie ronić
czas zaora łąki śniegiem
Maryla Polak
W ramionach października
Zajrzał październik w okno bezdźwięczną szarością,
bezdusznie utkał cienie stalowe na niebie
i deszczową muzykę rozwiesił na włościach,
wirtuoz melancholii rozbudził śpiew we mnie.
Cała jestem jesienna, wiatrem potargana,
w zwiędłe kolory życia patrzę świtem tęsknie.
Źrenice mgłą osnute jak zbudzony ranek,
na strunach duszy wiszą nuty beznamiętne.
Rozgrzewam chłodne usta herbatą lipową,
rozmawiam z echem myśli w ciszy zanurzona.
Zziębnięte złote liście wirują nad głową,
ostatni blady promień zamykam w ramionach.
Płyną w bezkresie dźwięki poezji lirycznej,
wiatrem związuję słowa w bukiet rzewnych wierszy.
Oniryczny czas w strofach błyszczy artystycznie,
lśni nierzeczywistością rozmarzone serce.
Elżbieta Karolewska
