Joasiabasiu, dziękuję za tak miłe pozdrowienia. I tym bardziej za dodanie tych ostatnich wierszy. Teraz bardziej rozumiem tę "ostatniość". Wydaje mi się, że rozumiem Twoją utratę serca do mini pisania. I nie będę mówił, że to szkoda. Bo to przecież nie Ty masz slużyć pisaniu, ale pisanie Tobie. Wtedy, kiedy chcesz i co zechcesz. (A w prozie też na pewno łatwo się odnajdziesz). Wyobrażam sobie Ciebie teraz... może na spacerze jakąś rozslonecznioną alejką gdzieś w jakimś angielskim parku... otwartą na nowy etap w Twoim życiu. Żyjącą po swojemu. Tak, jak chcesz. Niesforne myśli moje próbują mącić trochę to wyobrażenie czymś w rodzaju dodatku-pytania o ewentualnych smutkach, ale odpowiadam im, że na pewno potrafisz sobie radzić również ze smutkami. I tak oto dzięki wyobrażeniu Ty stajesz się wierszem, krótką formą, kimś opowiadanym.
Dobrze że zachodzą zmiany. Sami coś zmieniamy albo dostosowujemy się do okoliczności.
Fajnie było (i pewnie jeszcze będzie) zaglądać tutaj do Ciebie i Twoich rozmówców.
Pozdrawiam Ciebie serdecznie i z uśmiechem 