Mnie właśnie też te wózki przeraziły... Podejrzewam, że moja Karola nie chciałaby siedzieć w takim z siedziskiem na dole (i wcale się nie dziwię...) Jeden obok drugiego też odpada, bo nie przejdzie mi nawet przez drzwi do domu, a poza nim nie mam gdzie wózka trzymać. Już teraz nasz stoi głównie na dworze przed domem, a jak pada wciągam go do środka. Garażu nie mamy.
Druga sprawa- moja już tez ładnie chodzi i na dobrą sprawę nie wiem jak długo byłby potrzebny. Kupić używany ani potem sprzedać łatwo nie jest, zwłaszcza jak się mieszka w małym miasteczku. Mam jeszcze wózek 3 w 1 po małej, nikt zainteresowany nie jest, dla drugiej kupiłam już inny, więc ten pewnie oddam komuś w potrzebie. Zapytam może w polskim kościele. We wrześniu zmieniamy dom, więc nie będę 5 wózków ze sobą ciągnąć.
A co do sypialni, to mała od dawna śpi już w drugim pokoju. Miesiąc temu kupiliśmy tapczanik, żeby się przyzwyczajała spać, bo łóżeczka drugiego nie chciałam kupować. Planuje łóżeczko zostawić u Karoli, a do naszej sypialni wstawię kosz mojżesza. Na początek starczy, a potem zobaczymy po przeprowadzce. Poza tym na dobrą sprawę nie wiadomo jak długo będę wstawać w nocy do jednej, albo drugiej. Może kolejne dwa lata...
Mój M ma niestety problem ze wstawaniem do małej w nocy... Ale o 15 jest już w domu, więc zawsze weźmie ją na plac zabaw, na dłuższy spacer, czy po prostu się z nią bawi, żebym sobie mogła odpocząć. A z usypianiem u nas też wielkiego problemy nie ma. Po butli kładę ją do łóżka i wystarczy posiedzieć z nią aż zaśnie. Bez tragedii. Gorzej, że potem się budzi niezliczoną ilość razy z niewiadomego powodu.
Azizja a na kiedy masz termin?
Fragola, dzieci chyba tak mają, że jak już chodzą stabilnie, to o chodzeniu za rękę nie ma mowy. Moja też sama i koniec. A ja na wsi nie mieszkam, ulice są i w ogóle, więc mamy taki mały plecaczek na szelkach i w tym ja puszczam. Nie za bardzo mi się widzi, że dzieciaki na smyczy się prowadza, no ale bezpieczeństwo najważniejsze. A taki maluch jeszcze tłumaczenia nie rozumie za bardzo. Poza tym moja jak psa zobaczy, to nie patrzy na nic i leci do niego. A o też specjalnie bezpieczne nie jest, więc jakoś zatrzymać trzeba.
Edit: A chusta... No właśnie. Próbowałam z małą, ale ja kurcze nie umiem chyba tego wiązać, więc wciąż miałam wrażanie mi mała wypadnie. Bez przerwy podtrzymywałam rękami, a skoro ręce i tak zajęte, to nie widziałam sensu w użytkowaniu.