netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

1 966 odpowiedzi137 251 wyświetleńzałożony przez Zielony_Domek, 24.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 31 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 1 967 ]

66

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Cześć, dziewczyny.
Poszliśmy do knajpy wczoraj, dołączył znajomy, a potem wylądowaliśmy u szwagra. W domu byliśmy koło 23, a o 3 Adamulek zrobił nam pobudkę... na szczęście mąż go uśpił i w efekcie spaliśmy jeszcze do 7.

67

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Widzę, że nie tylko ja potrzebuję 'odchamienia' się.
Kacyk jest? wink

68

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Eh. Zazdroszczę. Moja mama uwielbia Antosia aczkolwiek jeszcze trochę się boi z nim zostać. Jednak ten moment chyba lada chwila powinien nastąpić bo widzę po mamie, że już ten stres też mija.
Ja pomalowałam paznokcie. Na czerwono smile

69

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Jest lekki kacyk ;p

70

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

No ja lekkiego kacyka spodziewam się jutro...
Dla mnie 2 piwa to ból głowy rano więc taką obrałam sobie dzisiejszą granicę. big_smile

Moja mama zabiera Lusię na noc odkąd ta skończyła 3, 4 miesiące? Jakoś tak.
Wychowała nas czworo, więc jest zdania, że skoro my żyjemy i krzywda Nam się nie stała, to Lence tym bardziej nic nie grozi bo to przecież jej ukochana najmłodsza wnusia. smile
Poza tym Ona jest tak kochana w nocy, że mama praktycznie w ogóle nie miała obaw przed tym, aby wziąć ją do siebie.

Właśnie zapakowałam prowiant i chemię, a mała dorwała reklamówkę i wszystko porozwalała...A w dodatku zgubiła buta i muszę wszcząć poszukiwania. big_smile

71

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Zielony Domku dziekuje ze pytasz - Hania ma się świetnie - bawi się na dywanie a dziś cały dzień spędziła na powietrzu:)
U mnie dzień jakiś taki nijaki - ogarnłam w domu, przyjechali teściowie i szwagierka  z dziecmi... siedza sobie w ogródku a ja z Hania już w domu bo jednak już chłodno i ciemno...Szwagierka u nas nocuje ;/ szczęsliwa z tego powodu nie jestem bo jakos nie mam ochoty na nocowanie gości...ale cóz- czasem trzeba zacisnąć zęby i jakos to przezyc.

Cyniczna dobrze ze fajnie spędziłaś wieczór - wyluzowałas się - mi tez by się taki przydał choć nie  wyobrażam sobie zostawić Hanie z kims i sobie isc pic....
Zielony Domku dzieciakom smakował obiad?:) co dziś robiliście?

72

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)
Desire1987 napisał/a:

choć nie  wyobrażam sobie zostawić Hanie z kims i sobie isc pic....

Niezbyt fajnie to zabrzmiało.
Nie wróciłam na rauszu. To było wyjście na kolację. Głównie.

Mieliśmy wytrzymać u teściów do uzbierania kasy i wybudowania domu.
Ale ja już nie mogę. Niedługo idziemy do spółdzielni i postaramy się wynająć mieszkanie.

Mały jest już za duży, by go kąpać w salonie. Bardzo chlapie i obawiam się o meble i sprzęty.
Próbowałam dzisiaj kąpać go w łazience, włożyłam jego wanienkę do dużej wanny, ale ledwo weszła...
Ogólnie nie umiem myć go na klęcząco... skończyło się na zalaniu buzi szamponem i mega wrzasku.
Do tego mały ma katar, a w łazience nie działa grzejnik. Prosiłam od 3 tygodni, by wezwali fachowca...
Mieszkamy w 3-piętrowym domu, a mamy do dyspozycji 2 malutkie pokoje. Na piętrze jest jeszcze jeden wolny. Ale teściowie nie chcą go przerobić na pokój dziecinny. Ja nie chcę prosić. Były luźne propozycje, ale tematu nie podchwycili. Ale oczywiście nie chcą, żebyśmy się wyprowadzili. Udostępnić nam więcej pomieszczeń też nie chcą. Nie wiem, co mam z tym zrobić.

Kolejny problem, to brak ubranek - mały rośnie bardzo szybko, prawie wszystko jest już na niego za małe.
Ja nie mam prawka, by pojechać i zrobić zakupy. Od miesiąca proszę teścia, by znalazł godzinę i zawiózł mnie do lumpeksu w Zawierciu, bo tam taniej, a przynajmniej kupię wszystko, co jest mi potrzebne. Nie mogę się doprosić. Żeby nie było - teść ma swoją firmę, kasy w cholerę i mnóstwo wolnego czasu. Ma też do dyspozycji 3 auta...

Czuję się beznadziejnie. Są też problemy z jedzeniem - na obiad codziennie przychodzi męża brat z żoną. Teściowa nie pozwala mi się poczuć w kuchni jak u siebie. Efekt jest taki, że rzadko gotuję, bo po prostu nie mogę znieść, jak ona chodzi i patrzy mi na ręce. Gotować dla 6 osób też za bardzo nie mam czasu przy małym dziecku. Więc gotuje ona. Na obiad najczęściej są zupy. I nic więcej. Jak próbuję sobie zrobić coś jeszcze, to są komentarze, że się nie najadam i ile ja potrzebuję jedzenia, żeby się napchać... Mam złośliwą anemię, specjalną dietę, której niestety nie mam jak przestrzegać. Wszystko więc przemawia za naszą wyprowadzką. Jednak teść ostatnio powiedział, że on nam nie da pieniędzy - mąż dostał trochę kasy w spadku po babci - bo nie opłaca się ich wydawać na wynajęcie mieszkania. Powiedział, że powinniśmy je odkładać na dom. No ok. Ale to potrwa jeszcze ok. 3 lat... a ja tu tyle nie wytrzymam... Nie mogę poczuć się jak u siebie. Teściowie chcą nas zatrzymać, bo mają pożytek z mojego męża - węgiel wrzuci, prace fizyczne też bez problemu wykona...  Chętnie bym została, gdyby trochę wyciągnęli do nas rękę... gdybyśmy mieli więcej miejsca... i ogólnie, gdybyśmy się lepiej dogadywali... Niestety, tak nie jest. Czuję się tu obco.

Oczywiście dorzucamy się do rachunków, ja utrzymuję porządek w całym domu, pomagam jak mogę. Mąż to samo. Rodzice natomiast często zajmują się Adasiem, więc mamy trochę wolnego. Ale co z całą resztą?

Może coś doradzicie...

73

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Na mnie też czeka piweczko w lodówce, ale z racji braku obecności męża odroczę sobie tą przyjemność do jutra.

Desire, zrobiłam tego swojego kurczaka, a pod koniec tygodnia (bo w poniedziałek mąż znowu wyjeżdża na cztery dni) postaram się o tego z przepisów koleżanek.

Cyniczna - przede wszystkim przykro mi, ja jestem zdania, że można mieć najlepszych teściów czy rodziców to wtedy można ich odwiedzać codziennie, ale nie z nimi mieszkać.
Trochę dziwi mnie postawa Twojego męża, czy on jakoś na to reaguje? Tworzycie rodzinę, to za Tobą powinien stać jak mąż nomen omen.
Z tego co piszesz o teściach to niewiele ich chyba obchodzisz, nie wiem może się mylę.
Ta sytuacja z grzejnikiem, no bardzo dziwna, taka przykra.
Może warto i porozmawiać? A jeśli to nie pomoże czym prędzej stamtąd uciekać, myślę, że na jednym pokoju, ale bez nich obok będzie Wam o niebo lepiej.

74

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Domeczku, próbowaliśmy rozmawiać.
Rozmawiała też z nimi moja matka, tak luźno, o naszej przyszłości. Powiedzieli jej, że chcą dla nas wygospodarować górne piętro. Jest już tam łazienka i sypialnia, zrobiliby kuchnię i salon. To było rok temu. Stwierdziłam więc, że powiedzieli jej to ''na odwal się''.

Mój mąż stoi za mną murem. Ale jest mu ciężko robić pretensje rodzicom, którzy dają mu pracę, karmią i pomagają z małym.
Popiera mnie, że powinniśmy się wyprowadzić i przeszkadza mu obecna sytuacja. My oboje lubimy czuć się dobrze, np. mąż chodzi bez koszulki i bokserkach po domu, ja lubię pobiegać czasem do południa w koszulce nocnej - bo taką mam pracę, a przy małym nie zawsze mam czas ubrać się rano. No i.. przeszkadza nam brak prywatności. Teściowie oraz reszta rodziny chodzą po naszych pokojach bez krępacji. Ostatnio leżałam goła na łóżku, a do pokoju wszedł teść (!) bo chciał zobaczyć, jak dziecko śpi...

My szanujemy ich intymność i prywatność. Chcielibyśmy, by oni szanowali naszą.
I też mam odczucie, że gówno ich obchodzę. Niestety. Ale jestem mamą ich wnuka. Nie powinni mi dawać odczuć, że jestem dla nich nikim. Ze względu na niego przynajmniej.

Ja nigdy o nic nie prosiłam, nawet w 9-tym miesiącu ciąży sama chodziłam parę kilometrów piechotą do przychodni. Teść ani razu sam mi nie zaproponował, że mnie podwiezie. Takie życie... Ale na ubrankach dla wnuka chyba powinno im zależeć...

75

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Cyniczna ja nie bede owijac w bawelne bo nie mam tego w zwyczaju - pakuj walizy i do wlasnego mieszkania i to jak najszybciej. Bogu dzieki klimat rodzin wielopokoleniowych mamy juz za soba i naprawde nie ma koniecznosci tloczyc sie razem. Zaslugujesz na to zeby czuc sie w swoim domu wygodnie i komfortowo a nie jakbys siedziala poldupkiem na czyims krzeselku.
Dla mnie dom to jest jedna z najwazniejszych rzeczy w zyciu. Musi byc urzadzony po mojemu, funkcjonalny tak jak ja chce, wystroj musi mi odpowiadac, goscie maja byc przeze mnie zaakceptowani itd itd.
Obecnie jak wiesz moja mama czesto do mnie przyjezdza zeby mi pomoc przy Teo. Kocham ja i jest najlepsza na swiecie, ze mi tak pomaga, jest tu zawsze kiedy tylko o to poprosze a jednak... i tak momentami ledwo z nia wytrzymuje.
Glupie przyklady - a to mi cos przestawi w kuchni, a to stwierdza, ze musi mi przywiezc caly zestaw filizanek i komplet zastawy deserowej (no litosci... big_smile ) , a to jak pzychodzi to zaczyna od jojczenia, ze koty maja nie posprzatane (mam trzy koty, ktore sraja kazdy dwa razy dziennie oczywiscie na zmiane wiec na boga, nie bede za nimi biegac i czterdziesci razy dziennie taplac sie w ich kupach... robie to rano i wieczorem i mysle ze wystarczy...), a to narzeka, ze w katach kurz sie zbiera i jak tak mozna przy dziecku, a to otwiera mi szafe i niby ze wkladajac rzeczy uprane czyli pomagajac komentuje ze ZNOWU mam dwie nowe bluzki (lol wink )....
Wiem, ze bede za nia tesknic jak juz sie wypowadzimy do Gdanska ale teraz naprawde czesto wole zostac sama z Teo niz sluchac tego wszystkiego.

Tym bardziej nie wyobrazam sobie mieszkac z rodzicami czy z tesciami - jesli juz to tylko na zasadzie dom z dwoma pietrami, oddzielnymi kuchniami, oddzielnymi lazienkami, oddzielnymi salonami i przede wszystkim! z oddzielnymi wejsciami!
Musisz dbac o swoj komfort psychiczny dziewczyno, dom to swiatynia i nie tylko w koszulce nocnej masz prawo w nim biegac ale nawet bez niej i to do wieczora jesli cie najdzie taka chec.
A swoja droga to nie wyobrazam sobie jak to u was jest z sexem jesli tesc potrafi tak wparowac bez zapowiedzi big_smile Nie stresujesz sie czy wybieracie pore kiedy na pewno spi? big_smile

No i na koniec to mysle, ze zamieszkanie blizej cywilizacji tez bedzie dobre dla Ciebie. Nowe miejsca na spacery, nowe zajecia, moze nowe znajomosci...
Jak dla mnie same plusy i na maksa bede Cie wspierac w tej decyzji.

Zielony Domek co do otulacza i bioderek - wiesz, mi nic zaden lekarz na ten temat nie mowil natomiast ten otulacz Woombie jest tak zaprojektowany, ze na ramionach i brzuszku jest ciasny a potem sie rozszerza i dziecko de facto moze trzymac nozki luzno, tak samo jak pod kocykiem.
W kazdym razie Teo w nim siedzial czesto i problemow nie ma smile

PS. U nas dzis pierwsza noc po mleku z kleikiem ryzowym. Trzymajcie kciuki zeby mlodzian ladnie pospal smile

76

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Penny, ta szczerość i brak owijania w bawełnę, to jedne z rzeczy, za które Cię uwielbiam.
I oczywiście zgadzam się z Tobą w stu procentach.

Rozmawiałam z mężem i ustaliliśmy, iż udamy się do spółdzielni w najbliższym czasie i dowiemy się, czy nie mają jakiegoś mieszkanka do wynajęcia. Kupno nie wchodzi w grę, ponieważ w przyszłości chcemy się budować.

77

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

A to koniecznie musi być od spółdzielni wynajem?


Wiesz jak czytam takie historie, że teść ma gdzieś to, że kaloryfer zimny, że chodzisz wszędzie sama kilometrami, że problem z tym mlekiem wtedy, albo teraz z ciuchami to aż z bezsilności jak to skomentować.
Bo Ty jak Ty (aczkolwiek i tak jest to mega przykre, w końcu jesteście rodziną), ale to ich wnuk. Dziecko malutkie, które jest zdane na dorosłych.
Skoro góra domy stoi nieużywana (o ile dobrze to rozumiem) to co im szkodzi ofiarować Wam więcej komfortu, ale tak czy siak uciekaj stamtąd.

Musicie się wyprowadzić.

78

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Nie musi być od spółdzielni, aczkolwiek tak chyba bezpieczniej?
Na pewno czegoś poszukamy, bo moja cierpliwość się wyczerpała.
Ja rozumiem, że mieszkamy u nich, to ich dom i mogą robić, co chcą.
Ale to oni nam zaproponowali to rozwiązanie. To miało być dla naszej wygody, a wychodzi na to, że wygodnie jest tylko im.
Nie muszą mnie lubić i kochać jak córkę. Ale jestem matką ich wnuka i z obowiązku powinni mi pomóc np. w zakupach dla niego.
Na szczepienie też musiałam wózkiem zapieprzać. Po prostu dla mnie to jest nie do pomyślenia. Nie muszą mi robić łaski, ani przyjemności, tu o dziecko chodzi...

Adaś wstał dziś o 00:30, zjadł. Ponownie obudził się o 3:00. Usnął dopiero, jak mu dałam mleko i usypianie trwało pół godziny. Od 5:30 ponownie jest na nogach. Spałam dzisiaj 3 godziny. Nie mam siły. Nie wiem, o co chodzi mojemu dziecku. Mleko mu zagęszczam kaszką ryżową, a mimo to on i tak się budzi. Szlag mnie trafia z niemocy. Najgorsze jest to, że cała aż buzuję ze złości. On to na pewno wyczuwa. Staram się uspokoić i opanować, ale kiepsko mi idzie.
Nie wiem, co się dzieje. Do chrztu spał pięknie. Potrafił usnąć o 19:30 i wstać dopiero po 6! A teraz co? Po kilka pobudek w środku nocy...
Czekam, aż skończy mu się katar i idę do pediatry. Musimy i tak zrobić szczepienie, to go przy okazji obejrzy i może coś doradzi...
Próbowałam kłaść małego wcześniej, ale wtedy budzi się jeszcze częściej. W dzień śpi 3-3,5 godziny, czyli w normie. Nie wiem.

79

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Cyniczna zgadzam się z dziewczynami. Uciekajcie od teściów. Może i są podporą, bo się Adasiem zajmą, no i mniej kasy wydajecie. Ale z drugiej strony nie czujesz się u siebie, nie masz tak naprawdę pomocy i jesteś zestresowana. To nie wróży nic dobrego.

Jak Wasze dzieci znoszą zmianę czasu? Mój Jaś póki co ma o pół godziny zmienione pory karmienia, bo godzina to za dużo. Ale nie jest źle.

80

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

A kto wie czy Wasze relacje w mig się nie poprawią jak się wyniesiecie, w sensie, że po prostu się pojawią.
Szkoda, wiedzą, że Twoja Mama jest daleko to tym bardziej powinni otoczyć Cię taką ludzką troską, ciepłem, to nic nie kosztuje.
Tym bardziej, że daliście im z mężem tak cudownego wnuczka jakim jest Adaś.

No ja sama ze sobą nie mogę dojść do ładu z tym przestawieniem, mózg mi się chyba zlasował i czasem do 2-3 nie umiem policzyć smile
Antoś jest w tym zakresie mądrzejszy od matki, pobudek było 2 - czyli standard smile

81 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2013-10-27 10:56:52)

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Cyniczna, ja Cie rozumiem, bo tez mieszkałam z teściami. Nam teściowa wchodziła zawsze do pokoju bez pukania, wiec raz niestety zobaczyła nas w sytuacji, w której pewnie wolałaby nas nie oglądać big_smile. Duzo było takich sytuacji. Nie mam za bardzo czasu pisać, wiec tylko dodam: zgadzam się z Penny wink


ejjjj, to czas się zmienił? wiedziałam, ze coś mi tu nie gra big_smile

82

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Och Cyniczna...Musisz być silna. Dla małego właśnie.
Weź męża pod pachę pewnej soboty, niech bierze auto i poświęćcie cały dzień na zakupy. Jak jedną sobotę nie popracuje, albo nie pomoże matce z węglem to świat się nie zawali.
Wózek złożyć, wziąć fotelik, prowiant dla malucha i jedźcie wszyscy razem.
Ja non stop tak robię, tylko ja mam o tyle trudniej, że ja nie mam prawa jazdy, a mężowi przez głupotę kiedyś zabrali i jestem zdana na autobusy...

I też jestem zdania, że teściowe szybko zmienią podejście, jak tylko dowiedzą się o Waszej ewentualnej przeprowadzce.
Jednak nie dajcie się złamać i porwać ich słodkim zapowiedziom. Albo zaczynają robić Wam to piętro i normalnie macie je zamknięte na klucz, albo do widzenia, a wnuka będą widywać w niedziele na obiedzie kilka razy do roku czy na święta.
Chyba brak Wam takiej konkretnej rozmowy w 4 pary oczu. Bez miziania się z Nimi czy obchodzenia jak z jajkiem.
Postawić sprawę jasno. Bez żadnych negocjacji. Jeśli im nie podpasuje to, że chcecie mieć swobodę, to znajdziecie ją w wynajętym, daleko od Nich najlepiej mieszkaniu. smile

Cyniczna bierz d*pę w garść i działaj. Twarda jesteś i dasz radę. Tylko nie daj się wziąć pod włos i trzymaj się swoich racji i swojego zdania jak ostatniej deski ratunkowej. Wierzę, że po rozmowie z mężem i ustaleniu wspólnych celów zrobicie z teściami takie 'Rozmowy w toku', że żyć im się odechce. big_smile

83

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Nie dam się!!!
Dzięki dziewczyny... takiego wsparcia mi brakowało.

Agatko, co do godzin, mi Adaś wstał o 3 rano... czyli według starego czasu o 2... MASAKRA.
W związku z tym karmiłam go zupełnie inaczej, niż zwykle. Jak będzie trzeba, to troszkę go przetrzymam, zresztą, o 11:30 mam mu dać zupkę, więc z głodu nie umrze ;p

84

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Do nas przypałętał się skok, wiec po karmieniu czuje się jak po wojnie. To dziecko najchętniej by nie jadło....

85

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)
Kobra99 napisał/a:

Do nas przypałętał się skok, wiec po karmieniu czuje się jak po wojnie. To dziecko najchętniej by nie jadło....

Kobra, trzymaj się jakoś... Zobaczysz, to minie za jakiś czas...

86

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

dołącze sie do was dziewczy jeśli nie macie nic przeciwko.bardzo mi was brakuje:-)jesteście jedynymi osobami na które mogę zawszę liczyć i wiem że zawszę dostanę jakąś pomoc,podporę.wirtualna ale zawszę.
Wczoraj pisałam na naszym starym wątku o Lilijce mojej...
Ma zapalenie oskrzeli przez piepszony katar:-(choroba rozwinęła sie u niej w ciągu 4 dni bo we wtorek osluchowo bylo dobrze tylko ten katar.wczoraj od rana byla nieswoja,senna.potem zrobiła sie gorąca.jak zmierzyłam jej temperaturę w pupie miala 38.1 jak dojechaliśmy na IP miala już 38.5 na czole!:-(diagnoza tak jak wyżej napisałam i skierowanie do szpitala.
Chyba najgorsze dla rodzica jest chore,bezbronne dziecko.:-(ma dopiero 7 tyg. A już musi sie męczyć,za co?normalnie serce mi pęka.dziś doszła biegunka,ciagle śpi budzi sie tylko na karmienie,w nocy nastawiałam sobie budzik żeby nie ominęła żadnego karmienia.żeby nie byla głodna i sie nie odwodniłą.ciagle płacze nad jej łóżkiem,pielęgniarki patrzą na mnie z boku jak na głupia,a ja po sprostu drże o jej zdrowie.jest taka malutka:-(ciężko mi jak cholera.w domu zostawiłam chorego syna.oboje mnie potrzebują ale wiem że mały da radę-ma tatę.nie mogę z nią spać bo nie bylo łóżka dla mnie,tyle dzieci jest na oddziale.chciała bym mieć ja ciagle w ramionach.:-(dla mnie chore dziecko to tragedia,nie życzę tego nikomu:-(
przepraszam że wparowałam tu do was i od razu tylko o sobie.ale tak naprawdę oprucz tego forum nie mam nikogo komu mogła bym sie wygadać

87

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Nie wiem, Ewelina, co Ci napisać.. ale chyba to samo, co Kobrze - bądź silna i się nie poddawaj.
To minie i wszystko będzie dobrze.

Dzieci niestety chorują. Choć byśmy nie wiadomo jak uważały.

88

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

ewelinko88 bardzo współczuję. Trzymaj się dzielnie. Jestem pewna Malutka szybko dojdzie do siebie. Jest pod dobrą opieką.

Jestem mega wkurzona, żeby nie określić tego gorzej. ..
Czara goryczy się przelała...

Mój mąż po raz kolejny zwrócił mi uwagę, w sensie, że źle zajmuje się dzieckiem. ..przy jego 11-letniej córce!
Mam ochotę wyrzucić go z domu, wczoraj siedzę i zajmuję się jego dziećmi, a on mi wciąż takie wrzuty...
I ta pewność, że młoda powtórzy to swojej matce, a jego pierwszej żonie. ..
Wiecie jak czuję się we własnym domu?

Tak jakby każdy mój krok i ruch przy dziecku był obserwowany...

89

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Domeczku... tak nie może być.
Powiedz mężowi raz a dobrze, że nie życzysz sobie takich sytuacji, a już tym bardziej w towarzystwie starszych dzieci.
Nie i JUŻ!

90

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

A tu Was mam ! Moge i ja??

Skoro nowy wątek to i ja sie przedstawie smile Mam dwoje cudownych dzieci big_smile Prawie dorosłą juz córke-7 lat (Hanie) I 4,5 miesiecznego królewicza Bartusia smile Inaczej zwanego Dydusiem big_smile

Więc mój Bartus tez chyba mial 5 tygodniowy skok bo odrzucil piers-wrecz mial odruch wymiotny jak mu wsadzalam brodawke do buzki a teraz jak gdyby nigdy nic wrócił do piersi big_smile

Przelecialam Was chybcikiem jak zwykle przy usypianiu malego tongue

Aa poki pamietam to jest tez kleik ryżowy z Bobovity wink

Cyniczna współczuje i doskonale Cie rozumiem-my wprowadzajac sie do babci Wojtka od razu mielismy powiedzane ze babcia w nic nam sie wtracac nie bedzie,bo to jest teraz nasz dom-ona ma swoj pokoj i koniec.... A przedwczoraj mowie do babci,ze jezelo moja mama bedzie potrzebowala opieki to zabiore mame do siebie (mama w pn miala udar;() a ta ze nie bo to jest jej dom i ona sobie nie zyczy KOLEJNEJ obcej osoby pod jej dachem-nosz K*** mac zagotowalo sie we mnie;/ Niedosc ze my placimy wszystkie rachunki,robimy w domu i kolo domu to tej sie w tylku poprzewracalo... Zaproponowala ze mamy odkupic od niej ten dom ;/ I zmila checia...w zyciu nie oddalabym mamy do zadnego zakladu... swoja droga Wojtek i jego rodzina stanela po mojej stronie...milo jest miec takie wsparcie big_smile

I lece gotowac obiad ;D Moj mezczyzna zaraz leci na ryby,maly spi,Hania ma wychodne;p Szkoda ze msza nie trwa ze dwie godziny to i babci niemusialabym ogladac;/

Milej niedzieli smile

91

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Domku mój M też często mi tak zwracał uwagę przy swojej matce jak syn był mały.wiesz co mu powiedziałam?
Że wychowam syna lepiej niż jego matka ich wszystkich 3,bo żadne nie potrafi nic przy sobie zrobić a co dopiero przy dziecku.i jeśli mu sie nie podoba to niech znajdzie sobie druga taką naiwną jak ja i jej zwraca uwagę.
dziękuję wam za pocieszenie,człowiekowi zawszę na sercu lżej jak wie że może podzielić sie swoim problemem z kimś innym.

92

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Cyniczna przepraszam jeśli zle zabrzmiały moje słowa - nic zlego nie miałam na myśli w sensie ja lubie sobie wypic piwko czy cos ale chodziło mi o to ze nie wiem czy umiałabyms ie wyluzować - zbyt prosto to okresliłam - picie- miałam na myśli pójście do kanjpy czy cos...bo wiadomo ze jak się wychodzi to również po to żeby napic się piwka bądź wina...

93

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Zatem melduję się i ja smile
napiszę w skrócie że jestem mamą prawie 3 latka i 12 latka,co większość z Was wie  wink

Domku co żeś nie tak zrobiła że mąż Cie zjechał? wink
Ewelina dobrze że pojechałaś do lekarza,jak już pisałam w tamtym wątku u tak małego dziecka z kataru może się szybko zrobić coś gorszego,zatem zdrówka dla Lilianki  i synka który w domu jest wink

Cyniczna och skąd ja to znam te perypetie z teściami,na szczęście mam swoje mieszkanie więc każdy sobie rzepkę skorobie

Farmazonik oby mama wróciła do zdrówka szybko

94

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

lena zakładasz zatem, że zrobiłam coś nie tak?
Nie czuję bym była złą matką.

Witaj Farmazoniku.

Cyniczna czara się przelała bo nie raz o tym mówiłam.
Zresztą do cholery on ma 39 lat!

95

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Desire, nie szkodzi, to ja to źle odebrałam...

Domku, nikt nie sugeruje, że coś źle zrobiłaś!! Jesteś super mamą.

96

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Domku ja nie uważam że zrobiłaś coś nie tak,z twojego postu wywnioskowałam że zrobiłaś coś co nie podobało się  Twojemu mężowi,a co to nie wiem bo nie napisałaś wink i oczywiście nie uważam że jesteś złą matką smile

97

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Każdy z nas ma prawo do błędów.
Byłam cały tydzień sama. Wszystko ogarniałam nawet ciężkie zakupy.
I jak są dzieci i on pozwoliłam sobie na pół godziny przed komputerem. Góra 30 minut.
Wrzuta. Że tylko to mnie interesuje.
On za to sam ten komputer włączył ale to mały szczegół.
Potem ledwo dziecko zakwili to ja powinnam w sekundzie przy łóżeczku być. A ja powoli odróżniam Antosia płacz i nie ma takiej potrzeby bym na złamanie karku lecieć do niego za każdym razem.
I tak od tygodni.

Prosiłam - masz jakiś problem to mów, ale nie przy dzieciach. ..

98

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

oczywiście że mamy prawo do błędów,a Ty Domku masz prawo do odpoczynku nawet przed komputerem,a Antoś jak zakwilił to Twój mąż mógł pójść i zobaczyć co jest grane,ach Ci faceci zawsze znajdą problem,a raczej robią z igły widły big_smile

99

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Domeczku, z całym szacunkiem, ale Twój mąż ma niektóre zachowania jak szesnastoletni wyrostek.
Zero pomyślunku.

100

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Dziewczyny, czy Wasze dzieci wymuszaja usypianie na rekach? Odnoszę wrażenie, że Mały Krzyś przeszedł w kolejna fazę terroryzowania. Teraz zasypia tylko na rękach i ryczy zaraz po włożeniu do łóżeczka... Zwariować można... Jak temu zapobiec? Próbuje go oszukiwać ogrzewając pościel termoforem i zostawiam termofor w łózeczku, tak by dotykał go brzuszkiem. I zabezpieczam,  oczywiście... Czasami nawet to działa...

101

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)
AKEME napisał/a:

Dziewczyny, czy Wasze dzieci wymuszaja usypianie na rekach? Odnoszę wrażenie, że Mały Krzyś przeszedł w kolejna fazę terroryzowania. Teraz zasypia tylko na rękach i ryczy zaraz po włożeniu do łóżeczka... Zwariować można... Jak temu zapobiec? Próbuje go oszukiwać ogrzewając pościel termoforem i zostawiam termofor w łózeczku, tak by dotykał go brzuszkiem. I zabezpieczam,  oczywiście... Czasami nawet to działa...

AKEME, tak, nasz Adaś próbował.
Ale byłam konsekwentna.
Robiłam to tak - po jedzeniu wieczornym, przytulałam, całowałam, mówiłam dobranoc i odkładałam i wychodziłam z pokoju.
Zaczynał oczywiście płakać. Wracałam po minucie. Stawałam przy łóżeczku, mówiłam spokojnym głosem, że wszystko jest dobrze, ale teraz jest pora spania. Odchodziłam na 3 minuty. Wracałam i znowu to samo. Odchodziłam na 7 minut. Po niecałych dwóch kwadransach Adaś spał. Powtarzałam ten schemat ponad tydzień i efektem jest to, że Adaś zasypia sam w ciągu kwadransa od włożenia go do łóżeczka. Już nie płacze. Czasem gaworzy przez parę minut i usypia.

Wiem, że niektóre z Was pomyślą, że zostawianie płaczącego dziecka to coś okropnego. To prawda, dla matki to ból nie do opisania. Ale efektem w dniu dzisiejszym jest spokojny sen mojego syna.

102 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2013-10-27 17:23:00)

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Cyniczna, ja zrobiłam z Lusią dokładnie to samo.
Po kąpaniu, kolacji i przytulańcach przychodził czas na sen.
Brałam więc córkę, kładłam do łóżeczka i siadałam na fotelu obok. Krzyk był nieziemski, bo przecież u mamusi na rączkach najlepiej, ale wiedziałam, ze robię to dla jej, ale także Naszego dobra.
Też zajęło Nam to koło tygodnia, ale Lusia w końcu załapała.
Teraz wieczory u Nas w domu są spokojne i przyjemne, zarówno dla Niej jak i dla Nas.

Najlepsze jest to, że mała teraz płacze, gdy próbuję ją bujać czy usypiać na rękach! Po kąpaniu i jedzeniu muszę położyć ją do łóżeczka i zgasić światło bo jak nie to awanturuje się i protestuje. smile
Kładę ją, Ona przytula swoją pluszową gwiazdkę, przekręca się na boczek lub brzuszek i spokojnie usypia...A ja jestem z siebie dumna, że wytrwałam i że osiągnęłam to, czego tak pragnęłam.

Tak naprawdę problem nie tkwi tu w maluchach. Bo one są teraz tak pojętne, że naprawdę szybko łapią o co chodzi.
Problem w mamach, które nie są na tyle zawzięte i silne, aby zacząć uczyć swoje pociechy samodzielnego zasypiania. Kto jak nie matka ma je tego nauczyć?
A to, że dziecko płacze to nic złego...Czasami trzeba zacisnąć zęby i przejąć kontrolę.

Domku, Twój mąż zachował się karygodnie! Chyba nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo.
Podważył Twój autorytet i to w dodatku przy dzieciach...
Rozmawiałaś z Nim? Co Ci powiedział? Przeprosił chociaż?

103

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

wiecie co ja syna usypiałam do 2 lat siedząc z nim na bujanym fotelu,był dzieckiem bardzo absorbującym,do tego kolki trwające 3 miechy i mały tylko na rękach sie uspokajał.wiem że to błąd.do tego wcześniak.teraz z Lilą popełniam ten sam błąd.ale nie potrafię inaczej.najlepiej jak bym nosiła swoje dzieci na rękach cały czas,tylko wiadomo obowiązki na to nie pozwalają.

104

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Cześć Wam ! Jestem Fragola big_smile i  mój synek za nie długo kończy 8 miesięcy.. 
pozdrawiam.;)

105

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Zapisuje się również Sandra mama Samuela 2miesiace pewnie większość mnie zna z innego wątka;)

106 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2013-10-27 18:14:37)

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Dobra Laski muszę się wygadać, mąż zapakował swoją córkę i bez słowa (bo to on jest obrażony) pojechali do jego babci. Talerze po obiedzie zostawili mi, pies nie wyprowadzony, a ja cały dzień z dzieckiem na ręku.
Do Kościoła też poszli sami.
Obiad też zjedli sami, w moim domu czuję się jak intruz, takie awantury kończą się z tym, że ja cały dzień siedzę w pokoju Antosia, a oni w salonie. Jego córka jest zdezorientowana, ale wiadomo, że weźmie stronę ojca...
I mogłabym do tego salonu też pójść, ale nie mam najmniejszej ochoty siedzieć w ciszy.
Na dodatek Antoś ma skok, ewidentnie zaczął się dziś...ryk, ryk, ryk, problem ze snem, problem z jedzeniem, nic nie pomaga, jedynie trochę noszenie na rękach, albo ten skok, albo wyczuwa bidulek moje emocje, teraz leży swoją drogą spokojnie.
I patrzy się na mnie smile

Jakiś czas temu zaprosiłam do siebie parę znajomych, mój mąż tak średnio za nimi przepada, bo pochodzą z miejscowości w której mieszka pewien facet, który na początku naszej znajomości dość upierdliwie o mnie walczył, dał nam się trochę we znaki bo nijak mógł zrozumieć mój wybór, ja też swoje za uszami mam bo w pewnym momencie nie umiałam się zdecydować. Ale w końcu podjęłam decyzję i w ślad za nią przestałam tam jeździć (uczyłam się tam żeglowania) i generalnie ograniczyłam kontakt z ludźmi stamtąd jeśli chodzi o ilość (bo w zasadzie tylko ta para) jak i jakość, bo pisanie tylko na FB z kimś kogo się zna osobiście to takie se na dłuższą metę. No i oni się zapowiedzieli.
Od razu padło z ust męża: "Twoi goście".
Chyba łatwo się domyślić ile ludzi mnie odwiedza, tabuny dosłownie....eh.
No więc moi goście mają się dziś zjawić, są przekonani, że będzie Michał, na tą chwilę jeszcze nie wiem co im powiem, ale chyba prawdę....bo wyglądam jak zombie.
A prawda jest taka, że mój mąż za żadne skarby nie przyzna się do błędu, poszuka sobie na mnie choćby wyimaginowanego haka.
No i zalogował (!!!) się na moje FB dziś (przypuszczam, że przy swojej córce, bo siedzieli cały czas razem) i poczytał moje wiadomości z dziewczyną z tej pary, a tam wspominam, że zapraszam, że będą dzieci Michała, ale są odwożone między 18-19 (bo oni mają być koło tej godziny), ona pyta, że nie chce przeszkadzać, a ja piszę, że oczywiście - nie, że dzieci nie ingerują w to kto mnie odwiedza i raczej nie mają na to wpływu bo to w końcu mój dom.
A dwa, no do jasnej cholery....rzadko kto teraz u mnie jest.
I to jest dla mojego męża dowód na to, że (uwaga), jego dzieci mi przeszkadzają!

Raz, że zalogował się na moje FB, na jakiej podstawie, znowu (bo to nie pierwszy raz) przeleciał się po wiadomościach no i musiał długo czytać, bo ja jej to pisałam dawno i znalazł, no bo te słowa to dowód na to co ja czuję do dzieci.
Nie to, że wczoraj on robił fotki na weselu a ja się nimi zajmowałam (to jego widzenie, nie moje), że jak załatwiał sprawy z pogrzebem to mimo, że mogły iść do matki, ja się nimi zajmowałam (9miesiąc ciąży), to, że odrabiam z nimi lekcje też chuja warte (on tego nie robi).
Zatem to też mąż oznajmił przy córce, że jego dzieci mi przeszkadzają...


Mam dość.
Jutro wyjeżdża na 4 dni, przyznam, bardzo mnie to cieszy.
sad

hej fragola, hej sandra!

107

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)
Zielony_Domek napisał/a:

Raz, że zalogował się na moje FB, na jakiej podstawie, znowu (bo to nie pierwszy raz) przeleciał się po wiadomościach no i musiał długo czytać, bo ja jej to pisałam dawno i znalazł, no bo te słowa to dowód na to co ja czuję do dzieci.
Nie to, że wczoraj on robił fotki na weselu a ja się nimi zajmowałam (to jego widzenie, nie moje), że jak załatwiał sprawy z pogrzebem to mimo, że mogły iść do matki, ja się nimi zajmowałam (9miesiąc ciąży), to, że odrabiam z nimi lekcje też chuja warte (on tego nie robi).
Zatem to też mąż oznajmił przy córce, że jego dzieci mi przeszkadzają...


Mam dość.
Jutro wyjeżdża na 4 dni, przyznam, bardzo mnie to cieszy.
sad

hej fragola, hej sandra!

Oj rozumiem twoje zdenerwowanie nie trawie jak ktoś przegląda moje wiadomości na fb czy telefonie choc  mohemu byłemu nie raz się to zdarzyło i tez zawzięcie przejrzal wiadomosci z dwoch lat!!! ! Oczywiście znalazł coś na siebie i wypominal mi to długi czas teraz pamietajac ten incydent zawsze sprawdzam czy się wylogowalam fb.
Stwierdzenie że jego dzieci Ci przeszkadzaja to gruba przesada!!! Jeszcze w obecności córki! !

108

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Zielony Domku, przegina, bardzo przegina. Po pierwsze jakim prawem czyta Twoja prywatna korespondencje.... Po drugie interpretuje ja na swój sposób, po trzecie nie docenia twojego GESTU, ze zajmujesz się jego dziećmi i wkładasz w to serce, bo pamiętam jak opisywałaś rożne sytuacje jeszcze jak byłyśmy w ciąży....Rozumiem Twoje zdenerwowanie, natomiast nie wiem co Ci doradzić, bo z tego co opisujesz to Twój mąż jest człowiekiem dość upartym. Rozumiem, ze Ci przykro, bo podważa tez Twoj autorytet. Wiesz co? myślę, ze rozłąka dobrze wam zrobi, ale zarazem będzie Cie gryźć ta cala sytuacja. Proponuje, żebyś napisała do niego list. Wiem, ze to trochę dziwne, ale to czasem dobry sposób, kiedy druga strona widzi tylko swoja racje. Napisz wszystko, wyrzuć z siebie jak się czujesz i co Cie boli. Daj mu go przed wyjazdem i powiedz, żeby przeczytał go w samotności. Bedzie miał kilka dni na przemyślenia, zanim dojdzie do rozmowy w 4 oczy.

109

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Domeczek, przepraszam, ale.... coraz mniej lubię Twojego męża.
On Cię nie dość, że kontroluje, to jeszcze podkopuje Twój autorytet. Po tym wszystkim zawija się dupą (!) i wychodzi?? WTF?!
I co, może jeszcze masz go przeprosić?

110

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

On na pewno nie przeprosi.

111

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Zielony Domku, trochę zmienię temat. Pisalaś w jednym z postów o skoku. Może jestem jakaś do tyłu, ale co to jest skok??? Chodzi o jakieś zmiany związane z rozwojem? I wtedy dziecko robi się 'inne' niż dotychczas?

112

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)
AKEME napisał/a:

Zielony Domku, trochę zmienię temat. Pisalaś w jednym z postów o skoku. Może jestem jakaś do tyłu, ale co to jest skok??? Chodzi o jakieś zmiany związane z rozwojem? I wtedy dziecko robi się 'inne' niż dotychczas?

Skok rozwojowy, to nabywanie przez malucha nowych umiejętności.
Jest ich kilka.
Z reguły poprzedzają je dziwne zachowania dziecka, jak np. problemy ze snem, brak apetytu, ogólne rozdrażnienie.

113

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Akeme, para naukowcowholenderskich - Frans Plooj i Hetty van de Rijt, opisala skoki rozwojowe jako momenty wystepujace u kazdego niemowlecia, podczas ktorych maluch zdobywa nowe umiejetnosci i jakby przechodzi na nastepny poziom rozwoju.
W trakcie trwania skoku dziecko moze miec problemy ze snem, miec zmniejszony lub zwiekszony apetyt, byc rozdraznione, potrzebowac wiecej bliskosci z rodzicem itd.

Tutaj sa fajnie opisane skoki:
http://www.babyboom.pl/niemowleta/rozwoj/raz_burza_raz_sloneczko_skoki_rozwojowe_w_pierwszym_roku_zycia_dziecka.html

Co zas do Twojego pytania a propos noszenia - sa rozne koncepcje. Ponoc niemowle dopiero ok 4 miesiaca zycia zaczyna rozumiec ciagi przyczynowo skutkowe - najpierw takie najprostsze ze np. jak skieruje zabawke do buzi to bedzie moglo ja ssac itd. - ale takie powazniejsze tez jak np to ze jak bedzie plakac to rodzice wezma je na rece. Wedle tej teorii taki maluch jak Twoj nie umie jeszcze nic wymuszac.
Z drugiej jednak strony na pewno niemowleta dzialaja na zasadzie przyzwyczajen. Kwestia zasypiania jest najbardziej ewidentna - jesli przyzwyczaimy dziecko do zasypiania na rekach z czasem bedzie nam coraz trudniej je od tego odzwyczaic.
Sa rozne koncepcje usypiania - mozesz probowac opisanej przez Cyniczna 3-5-7, mozesz poprobowac z metoda Tracy Hogg (siedzenie przy lozeczku i mowienie spokojnym glosem do dziecka i np. glaskanie dla uspokojenia itd.), jest tez hardkorowa metoda "ferberyzacja" ktora zaklada, ze dziecko placze az zasnie itd...
U wielu dzieciakow to dziala - przyklad Cynicznej i nataluszek... ale ja tez mam problemowe dziecko... i ja przeczesalam Internet... i znalazlam naprawde SPORO przypadkow gdzie matki dwa tygodnie walczyly z wyjacymi dziecmi, liczyly na zegarkach czas, kombinowaly - a dziecko i tak spac nie chcialo.
Nie masz gwarancji ze ta metoda zadziala. Jesli jestes zdesperowana - pewnie, proboj.
Ja jestem mieczakiem moze ale wybralam opcje lulania Teo przez ok 3-5min bo tyle realnie mi to teraz zajmuje (ale jak mial kolki to potrafilam nawet i godzine musiec to robic smile ) zamiast np. godziny placzu smile

Zas jesli chodzi o odkladanie do lozeczka - my caly czas z tym walczymy wink Teo zasypia na rekach i potem sa niezle jaja z odlozeniem go - smieje sie nawet, ze moge juz byc snajperem taka mam precyzje ruchow smile
I powiem Ci kilka metod sprawdzonym przeze mnie, ktore troche nam pomagaja:
1. Owin dziecko. Krzys jest jeszcze malutki wiec moze to byc ciasne owiniecie albo otulacz (np. Woombie - http://otulacz.pl ) - przy odkladaniu nie beda mu latac raczki wiec nie bedzie sie wybudzac
2. Ostatnio sprawdzone smile - odkladaj na poduszke - jak sie maluch zapada w miekkie to latwiej spod niego reke wyciagnac wink Oczywiscie reke wyciagamy w super mega zwolnionym tempie heheh smile Precyzja ruchow ponad wszystko!
Wariacja tej metody, ktora czasem stosuje - dziecko przytulone do mnie na zasadzie brzuch do brzucha, glowa wtulona pod moja pache i do jego plecow poduszka, ja trzymam rece za poduszka - tak bujam i potem odkladam razem z ta poduszka - jest duzo latwiej smile

O szumie itd to chyab nie bede juz pisac bo sie bede powtarzac smile Ale generalnie powiem tak - przy szumie duzo latwiej jest odlozyc dziecko - z zupelnie nieznanej dla mnie przyczyny.
Teo np zeby byl najbardziej zmeczonym bobasem w promieniu stu kilometrow - jesli nie bedzie owiniety w kocyk z twarza wtulona w niego, jesli szum nie bedzie odpalony - to nie zasnie. Nie ma mowy w ogole smile

114

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

U mnie nie ma opcji zasypiania na rękach, czy w łóżeczku samemu.. kiedyś wymioty, potem kolki, teraz zęby.. zasypia bujany w wózku.. chyba że jest mega zmęczony to z mną w łóżku przy butli .

115

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

http://www.osesek.pl/wychowanie-i-rozwoj-dziecka/rozwoj-dziecka/1214-skoki-rozwojowe-w-pierwszym-roku-zycia-niemowlecia.html

116

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

ZielonyDomku, chyba będziesz musiała ostro wziąć się za męża.
Z jakiej racji masz czuć się w swoim domu jak gość?
Ma facet szczęście, że wyrażasz chęć zajmowania się jego dziećmi bo nie masz takiego obowiązku i jest to jedynie Twoja dobra wola.

Ja mam trochę takie wrażenie, że u Was na chwilę obecną jest tak: Twoje życie, Jego życie. A w małżeństwie nie powinno tak być.
Co zamierzasz z tym zrobić?

117

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Fragola, ha, widzisz - to u mnie wozek niemalze parzy. Tak jak w domu normalnie w ciagu dnia spi 45min - tak jak go spiacego wsadze do wozka to sie budzi po 20min. I wtedy jest bujanie na spacerze przy szumie z telefonu i wszystkomowiace spojrzenia przechodniow tongue

118

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Mój zasypia TYLKO i wyłącznie na brzuchu z pieluszką, do tego telefon z muzyką i lulany, bujany, wożony i co tam jeszzcze, dobrze że mam wózek na paskach.

119 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-10-27 22:12:16)

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Fragola, Penny - nie boicie się, że maluchy się na maxa przyzwyczają do takiego usypiania (wózek, na rękach)? Teraz może i jest fajnie, póki Olik mieści się do wózka, a Antoś nie waży 12 kg ;ppp Ale co potem, kurka?

120

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Jezu dziewczyny jak ja Wam współczuję tego bujania i wydziwiania...
Czy nie czas na naukę samodzielnego zasypiania?

121

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Cyniczna- jasne super, jasne że to nic fajnego.. chciałabym go położyć by się uczył.. ale od razu jest płacz.. on potrafi godzine a nawet dwie.. nie raz próbowałam.. odkładałam.. płakał brałam.. i znowu i bite dwie godziny płakał.. on został tak nauczony bo kolki, to i tamto.. chciałabym go oduczyć.. położyć.. wyjść, pójść się wykąpać.. u nas sie nie da.

122

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)
Nataluszek napisał/a:

Jezu dziewczyny jak ja Wam współczuję tego bujania i wydziwiania...
Czy nie czas na naukę samodzielnego zasypiania?

O tym samym pomyślałam.
Co mnie osłabia, to usypianie dziecka szumem z suszarki, albo z odkurzacza.
Mój synek w życiu by nie usnął. Jak Wam się udaje wytrzymać taki hałas?

Ja, gdybym miała usypiać Adasia na rękach (9kg!!!!), to by mi ręka odpadła przy samej dupie. Serio.

123

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Cyniczna - mój przy hałasie też nie zaśnie.. ewentualnie szybciej zasypia z jakas cichutką muzyczką w tle... u niego w pokoj uto karuzela w innych ratuję się telefonem.. nijak nie zasnie w łóżeczku sam i koniec.. będzie się obracał na brzuch, siadał, wstawał w łóżeczku.. upadał.. płakał.. ciągle to przerabiam..

124

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

dziewczyny ja wiem że każde dziecko jest inne,ale ja pierwsze co zrobiłam ,przywiozłam dziecko do domu ,włożyłam do łóżeczka
i dziecko spało,bez żadnego bujania ,spiewania i takich tam,do tego włączyłam telewizor aby zasypiało przy dzwiękach
wiem wiem jak miałam dzieci bezproblemowe prawie że ,i pewnie ta metoda przy kolce nie zadziałałaby wink
moje dzieci nie wiedzą co to znaczy usnąć inaczej jak samemu big_smile
Domku no nie popisał sie Twój mąż wink

125

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

No właśnie Lena.. u ciebie było prawie że bez problemowo.. a u nas zawsze coś.. najpierw wymiotował moim mlekiem, bóle brzucha, brak bąków, potem kolki dłuuuuuuuuuuuuugi czas, chwila spokoju teraz ząbki sad

126

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Cyniczna! Ale masz tłuścioszka. smile
Moja Lusia 1 będzie miała 9 miesięcy i waży 9,400. big_smile
Z tym, że my jesteśmy na etapie gubienia wagi poprzez bieganie w chodziku. wink

Mnie też to rozwala...Trochę to krzywda dla dzieci. W przyszłości będą miały problem ze snem. A ściślej ze zaśnięciem.

127

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Nataluszek krzywda dla dzieci? Lepiej by dziecko płakało? wstawało w łóżeczku i upadało obijając sie o szczebelki? Żeby się spociło, rozwrzeszczało ? No sorry.. nie bujam go dla własnej przyjemności .

128

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Fragola no tak jakoś tak mi wyszło z tymi moimi dziećmi,młody co prawda ulewal do pół roku,ale nic po za tym ,przybierał normalnie na wadze,nie marudził nie miał kolek,potem gdy jadł juz gestsze posiłki ulewanie jak ręką odjął wink
ze spaniem, jest tak że sie kładzie i śpi,starszy tak samo miał

129 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-10-27 22:33:50)

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)
fragola_369 napisał/a:

Nataluszek krzywda dla dzieci? Lepiej by dziecko płakało? wstawało w łóżeczku i upadało obijając sie o szczebelki? Żeby się spociło, rozwrzeszczało ? No sorry.. nie bujam go dla własnej przyjemności .

Fragola, z jednej strony Cię rozumiem, ale z drugiej... przecież to nie może trwać w nieskończoność.

Nasz Adaś też przestał ulewać odkąd zaczęłam mu rozszerzać dietę. Dzisiaj mi zjadł ponad połowę słoiczka zupy jarzynowej... pochłania wszystko w dowolnych ilościach...

130

Odp: Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)
Cynicznahipo napisał/a:
fragola_369 napisał/a:

Nataluszek krzywda dla dzieci? Lepiej by dziecko płakało? wstawało w łóżeczku i upadało obijając sie o szczebelki? Żeby się spociło, rozwrzeszczało ? No sorry.. nie bujam go dla własnej przyjemności .

Fragola, z jednej strony Cię rozumiem, ale z drugiej... przecież to nie może trwać w nieskończoność.

Cyniczna kolezanka bujała córkę na rękach do 3 roku zycia wink wiem przesada ale tak było

Posty [ 66 do 130 z 1 967 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 31 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026