u mnie tez po staremu, szukam w tym momencie pracy ale takiej na dłużej na etat, bo mam już dość prac dorywczych, poza tym mlodsza corka zaaklimatyzowala się w szkole wiec mam trochę luzu,
miałam w pewnym momencie podejrzenie ze jestem w 3 ciąży i z lekkka się zalamalam, ale coz antykoncepcja tez potrafi zawieźć, na szczesie nie jestem:)
poza tym musiałabym od nowa kupować lozeczko itd. :0
49,336 2017-11-03 14:42:45
49,337 2017-11-04 01:13:13
Nie znoszę biegania. Moje ciało się buntuje w czasie biegu. Plączą mi się nogi, biust przeszkadza.
49,338 2017-11-04 14:38:20
Ja mam lapka w naprawie do poniedziałku, z tel nie lubię pisać.
U mnie też po staremu,też mnie łapie jesienna depresja.Staram się nie dawać.
Ola ja też będę musiała niedługo szukać pracy innej.Ta myśl mnie dobija bo już się tu przyzwyczaiłam,poczułam fajnie.
I teraz od nowa.
Poza tym młodszy był kilka dni.
Starszy z dziewczyną są prawie co dzień w odwiedzinach,więc nie jest pusto i nawet wesoło. Fajnie im się na razie układa i oby tak dalej.
Młody znalazł sobie pracę na dwa popołudnia i cieszy się że będzie częściowo niezależny.
Bombelini jak kafejka pada to piszmy.Czasem tu zajrzę ale jak pusto to nie będę sama pisać.
Witam nową koleżankę.
Napisz coś o sobie.
49,339 2017-11-04 16:43:17
Niki dlaczego zmieniasz prace? Dzis przepiekna pogoda, zero wiatru, 10 stopni.
49,340 2017-11-06 22:26:48
Witam.
Ola powiem Ci że tych 3 ciaż to ja w okół siebie ostatnio duzo widzę
Mimo że jednak u ciebie to fałszywy alarm to mam nadzieję że to tylko to,a nie problemy zdrowotne.
Niki ile Twój starszy syn ma lat?
Wiesz ja mam w rodzinie chłopaka prawie 25 letniego ,jego mamusia gdyby mogła to zamknęłaby go w złotej klatce tylko po to, aby jakies dziewczyny się w okół niego nie kręciły.
Dla mnie to już podchodzi pod toksyczność ,zwłaszcza że inne sprawy się na to nakładają.
Czekolada z figami,ja tez nielubię biegac. Wręcz nienawidzę ![]()
U mnie ok,czasem co sie polepszy to się popie**rzy ale cóż zycie toczy się dalej ![]()
49,341 2017-11-06 22:42:04
Kiedyś na studiach śniło mi się że jestem w ciąży. Tak się zestresowałam, że dostałam 42 stopni gorączki. I L4 na 3 dni.
49,342 2017-11-07 01:00:37
Cayenee ja tak samo stwierdziłam u mnie,co się polepszy to się popieprzy.Mój starszy ma 26 lat.Takie mamuśki znam z otoczenia,takie jak piszesz.Ja zawsze byłam nadopiekuńcza,przynajmniej tak mi się zdawało.Ale chyba nie było tak źle skoro moje dzieci radzą sobie w życiu.A ja się z tego cieszę.Lubię dziewczynę starszego,a nawet jak mi się coś nie będzie podobać,nie powiem słowa.To ich życie.Jak będzie trzeba pomogę w miarę możliwości ale na pewno nie będę się wtrącać.OLa mój zakład pracy przenoszą ,50 km dalej.Nie mam możliwości tam dojeżdżać.Mam nadzieję że znajdę sobie coś innego.Kiedyś ileś lat nie pracowałam ale to było kiedyś.Teraz tego nie wytrzymam ,finansowo a tym bardziej psychicznie. Sporo się pozmieniało przez ostatni rok dla mnie.
49,343 2017-11-07 01:05:15 Ostatnio edytowany przez niki71 (2017-11-07 01:12:53)
Czekolada mnie bardzo często śni się że jestem w ciąży.W sumie nie wiem czemu.Nigdy nie chciałam trzeciego dziecka.
Biegać nie lubię,ogólnie lubię aktywność ruchową tylko wtedy gdy ma jakiś cel.
49,344 2017-11-07 07:57:09 Ostatnio edytowany przez Olinka (2017-11-07 13:33:02)
Niki Ja wiem że matka się zawsze boi o dziecko,że chciałaby dla niego jak najlepiej.Ale są granice ,a po za tym to dziecko w końcu zaczyna kiedyś swoje dorosłe życie jak każdy z nas.
Ty chyba nie wydzwaniasz do swoich synów 15 razy dziennie z pytaniem gdzie jesteś,co robisz ,o ktorej wrócisz? takie pytania mozna zadawać 16 latkowi,a nie 25 latkowi który ma własne zycie i sam się utrzymuje w dodatku.
49,345 2017-11-07 16:32:06
Wiek akurat o niczym nie świadczy...
49,346 2017-11-07 19:25:01
Wiek akurat o niczym nie świadczy...
Może rozwiniesz? ![]()
Ogólnie wiem o co Ci chodzi,jednak ciekawa jestem Twojej wypowiedzi ![]()
49,347 2017-11-07 21:34:20
Jej dziewczyny, a ja lubię biegać, ćwiczyć. Daje mi to nie złego kopa. Ale kiedyś tak nie było, o nie.
Mi ciąża się nie śni, za to często że mąż mnie zdradza
Albo zakonnice jakieś ![]()
49,348 2017-11-07 22:22:09
Chodziło mi o dziecko. Miałam koleżankę w pracy, która robiła 26 letniemu synowi rozpiski na tydzień jak ma się ogarnąć.
49,349 2017-11-08 11:10:01
Chodziło mi o dziecko. Miałam koleżankę w pracy, która robiła 26 letniemu synowi rozpiski na tydzień jak ma się ogarnąć.
Chociaz uważam to za chore,to się nie dziwię bo sama sobie wychowała człowieka nieporadnego życiowo,lub po prostu lenia.
Bombelku akurat to że ty lubisz wyciskać z siebie siódme poty to my tu doskonale wiemy,dlatego ja Ci życzę wytrwałości w tym ![]()
Jesli chodzi o sny,to śniły mi się ciąże i sluby i różne inne głupoty.
Teraz miewam koszmary nocne,ale to może dlatego że chyba dopiero teraz odreagowuję to co się działo przez ostatni rok.
49,350 2017-11-09 10:38:49
Hej! Ja też uważam że jak sobie wychowała kalekę życiową tak ma.Mnie jedna osoba z rodziny x lat temu powiedziała że moje dzieci będą niezaradne.A to dlatego że nie pracuję i cyt. wszystko za nich robię.Konkretnie chodziło o to że zamiast z nią pić kawkę ,poszłam dziecku pomóc w lekcjach. Cóż nie sprawdziło się,nie powiem mam satysfakcję.Zwłaszcza że jej nie trawię,tzn.babki która tak powiedziała.
Chyba dla niej poświęcanie dziecku czasu miało mu jakoś zaszkodzić.
Mam wreszcie własny laptop,wprawdzie nie całkiem nowy ale własny,nie na spółkę z chłopakami,jak dotąd.Najwyżej mąż się czasem podłączy korzystać.
Lena co za projekt i stowarzyszenie?Napisz,jeśli to nie tajemnica.
Bombel ja też bym chciała ćwiczyć,ale tak mi się nie chce.
Kupiłam w tamtym roku fajną kurtkę,rozmiar na styk.
Przytyłam parę kilo i teraz ledwo się zapina.I tak myśle jak się zmotywować żeby do tej kurtki schudnąć.
Piszcie.
49,351 2017-11-09 10:45:00
Niki Ja wiem że matka się zawsze boi o dziecko,że chciałaby dla niego jak najlepiej.Ale są granice ,a po za tym to dziecko w końcu zaczyna kiedyś swoje dorosłe życie jak każdy z nas.
Ty chyba nie wydzwaniasz do swoich synów 15 razy dziennie z pytaniem gdzie jesteś,co robisz ,o ktorej wrócisz? takie pytania mozna zadawać 16 latkowi,a nie 25 latkowi który ma własne zycie i sam się utrzymuje w dodatku.
Nie wydzwaniam.Starszego widzę co dzień bo jeżdżę z nim do pracy.
Młodemu powiedziałam żeby dzwonił jak chce i ma czas.
Dzwoni prawie co dzień.On zawsze był mniej skryty od starszego.Zawsze się starałam żeby w rozmowach z dziećmi nie było tematów tabu.Żebyśmy o wszystkim mogli pogadać na luzie.
Bombelku to musisz przejść przez trudny okres córki. I żeby było jak najmniej ofiar.
49,352 2017-11-09 11:12:26
Motywacja do odchudzania... Rozebrać się całkiem do naga i stanąć przed dużym lustrem.
49,353 2017-11-09 14:35:07
od śniadanek i obiadków to mam gosposie i ogrodnika a facet ma przynosi c kasę do domu
49,354 2017-11-09 14:44:50
od śniadanek i obiadków to mam gosposie i ogrodnika a facet ma przynosi c kasę do domu
To super,tyle że nie każdy może sobie pozwolić na gosposię i ogrodnika,lub nie każdy ma potrzebę zatrudniania takich ludzi.
A facet do czegoś innego służy,czy tylko do zarabiania kasy?
Niki ja biore udział w projekcie o Parkach, a stowarzyszenie to takie miedzy nami kobietami,z tym jesteśmy na razie że tak powiem w lesie ![]()
49,355 2017-11-09 14:58:25
od śniadanek i obiadków to mam gosposie i ogrodnika a facet ma przynosi c kasę do domu
Za kasę klasy nie kupisz... Jak to ujmowała moja polonistka "Z tobołka walizki nie zrobisz..."
49,356 2017-11-15 14:57:59
Amanda2 napisał/a:od śniadanek i obiadków to mam gosposie i ogrodnika a facet ma przynosi c kasę do domu
Za kasę klasy nie kupisz... Jak to ujmowała moja polonistka "Z tobołka walizki nie zrobisz..."
No tak co niektórzy mimo że mają kasę,to im słoma z butów wystaje...
Normalnie dyskusja tu taka że az cięzko się wbić w jakiś temat
No weźcie się że za pisanie,zimno i ponuro to można coś skrobnąć .
![]()
49,357 2017-11-15 16:42:33
Cześć.
Widzę tu poważne dyskusje na temat kasy i facetów. No właśnie mam pytanie - co liczy się dla kobiet bardziej - pieniądze i męska zaradność życiowa czy oparcie w nim, czułość i namiętność? To dość dobre pytanie w erze gdy kobiety same są bardzo zaradne.
Mam i kolejne pytanie. Co sądzicie o przyjaźni z waszym facetem. Czy to w ogóle istnieje? Mawia się, że miłość i namiętność powinna być, ale czy przyjaźń? A może przyjaźń to element wejścia na wyższy poziom w związku?
No i jeszcze jedno pytanie - co sądzicie o wolności w związku? Na ile partner może sobie pozwalać? Co się czuje jak rozmawia z kimś innym czasem, a może partnerzy powinni widzieć siebie tylko i na sobie skupiać? Co sądzicie o przyjaciołach lub przyjaciółkach waszej połówki?
Pozdrawiam.
49,358 2017-11-15 20:30:14
Hehe, Lena, zachęciłaś mnie
Amanda, masz specyficzne podejście do związku ![]()
Czekolada, zgadzam się z Twoją polonistką
Witaj w kafejce ![]()
Remi, dla mnie na pewno liczy się zaradność mojego faceta. I nie chodzi tylko o to, że ma przynosić pieniądze do domu, bo z tym sobie radze świetnie; bardziej o świadomość, że np mogę go zostawić z naszą bandą i gdzieś pojechać, a on to ogarnie; albo, że, jak wymyślę sobie wiszącą półeczkę nad łóżkiem, to mi ją powiesi
Pewnie, ze czułość i namiętność też są ważne, ale prawda jest taka,. że po latach w związku to są już inne uczucia niż na początku.
Mam nadzieję, że mój mąż uważa mnie za przyjaciela, bo przyjaciel to dla mnie taka osoba do której możesz się zwrócić ze wszystkimi problemami, w której masz bezwarunkowe oparcie. Chociaż w naszym przypadku, to chyba jeszcze nam do przyjaźni trochę brakuje... Za dużo zła miedzy nami było; musimy to powoli wypracować.
A o wolności myślisz w sensie seksualnym, czy po prostu czasu dla siebie? Bo czasu dla siebie potrzebuje każdy, a spędzanie ze sobą każdej wolnej chwili to dla mnie ogromne przegięcie
Mój mąz jeździ na ryby, ja czasem umawiam się z koleżankami, on z kolegami. To chyba normalne. Natomiast seksualnie jednak preferuję wyłączność
Jestem monogamistką i wolałabym się nie dowiedzieć, że mój małżonek rozsiewał po świecie swoje nasienie ![]()
49,359 2017-11-16 20:02:25
Remi, dla mnie na pewno liczy się zaradność mojego faceta. I nie chodzi tylko o to, że ma przynosić pieniądze do domu, bo z tym sobie radze świetnie; bardziej o świadomość, że np mogę go zostawić z naszą bandą i gdzieś pojechać, a on to ogarnie; albo, że, jak wymyślę sobie wiszącą półeczkę nad łóżkiem, to mi ją powiesi
Pewnie, ze czułość i namiętność też są ważne, ale prawda jest taka,. że po latach w związku to są już inne uczucia niż na początku.
Tak pytałem, gdyż niedawno rozmawiałem z koleżanką i ona mówi tak - jeśli facet mało zarabia to jest nie umie zadbać o siebie, więc jak może zadbać o mnie. Jest po prostu nieudacznikiem. Jeśli ja mam własne M., dobrą pracę i pieniądze to On musi mieć to również. A jeśli ktoś mówi inaczej, to znaczy, że sam nic nie ma.
Co o takiej postawie myślisz?
Osobiście uważam, że zaradność to umiejętność dbania o kogoś na tyle na ile można, a nie spełnianie zachcianek lub dopasowywanie sie za wszelką cenę do kogoś. Co do czułości i namiętności - o ile namiętność przygasa, to czy czułość aby na pewno też? Zapytam tak -- co sądzisz o chodzeniu z mężem, partnerem za rękę?
Mam nadzieję, że mój mąż uważa mnie za przyjaciela, bo przyjaciel to dla mnie taka osoba do której możesz się zwrócić ze wszystkimi problemami, w której masz bezwarunkowe oparcie. Chociaż w naszym przypadku, to chyba jeszcze nam do przyjaźni trochę brakuje... Za dużo zła miedzy nami było; musimy to powoli wypracować.
Zawsze uważałem że podstawami związku są - zaufanie, lojalność i przyjaźń. I właśnie przyjaźń jest niezwykle ważna, gdyż jak piszesz trzeba mieć oparcie, ale czy czasem nie bywa tak, że przyjaźń sprawia, że mamy z partnerem zawsze o czym rozmawiać, nie nudzimy sie razem? Zauważyłem, że bywa tak, że ludzie nie potrafią albo nawet nie mają o czym rozmawiać ze sobą i może to kwestia tego, że nie zaprzyjaźnili się i nie poznali swoich myśli skrytych?
A o wolności myślisz w sensie seksualnym, czy po prostu czasu dla siebie? Bo czasu dla siebie potrzebuje każdy, a spędzanie ze sobą każdej wolnej chwili to dla mnie ogromne przegięcie
Mój mąz jeździ na ryby, ja czasem umawiam się z koleżankami, on z kolegami. To chyba normalne. Natomiast seksualnie jednak preferuję wyłączność
Jestem monogamistką i wolałabym się nie dowiedzieć, że mój małżonek rozsiewał po świecie swoje nasienie
Wolność w sensie partnerskim. Podam przykład - leżysz wieczorem w łóżku, a twój facet pisze lub czatuje z koleżankami. Czy to Ci przeszkadzałoby? Kolejny przykład - jesteś w domu sama, bo nie masz ochoty nigdzie wyjść, co myślisz o tym, że twój facet wyjdzie z koleżanką na kawę wtedy? Myślę, że kwestia wolności jest tematem szerokim, bo każdy nieco inaczej ją interpretuje. Zauważyłem że łączy się z nią zaborczość - czy ona jest dobra? Niedawno koleżanka mi mówiła - wiesz. Dla mnie facet jest tylko mój i nie zamierzam się nim dzielić z innymi babami...
49,360 2017-11-16 22:58:00 Ostatnio edytowany przez Kasjanaa (2017-11-16 23:01:44)
podwójny post
49,361 2017-11-16 23:01:13
Kasjanaa napisał/a:Remi, dla mnie na pewno liczy się zaradność mojego faceta. I nie chodzi tylko o to, że ma przynosić pieniądze do domu, bo z tym sobie radze świetnie; bardziej o świadomość, że np mogę go zostawić z naszą bandą i gdzieś pojechać, a on to ogarnie; albo, że, jak wymyślę sobie wiszącą półeczkę nad łóżkiem, to mi ją powiesi
Pewnie, ze czułość i namiętność też są ważne, ale prawda jest taka,. że po latach w związku to są już inne uczucia niż na początku.
Tak pytałem, gdyż niedawno rozmawiałem z koleżanką i ona mówi tak - jeśli facet mało zarabia to jest nie umie zadbać o siebie, więc jak może zadbać o mnie. Jest po prostu nieudacznikiem. Jeśli ja mam własne M., dobrą pracę i pieniądze to On musi mieć to również. A jeśli ktoś mówi inaczej, to znaczy, że sam nic nie ma.
Co o takiej postawie myślisz?
Osobiście uważam, że zaradność to umiejętność dbania o kogoś na tyle na ile można, a nie spełnianie zachcianek lub dopasowywanie sie za wszelką cenę do kogoś. Co do czułości i namiętności - o ile namiętność przygasa, to czy czułość aby na pewno też? Zapytam tak -- co sądzisz o chodzeniu z mężem, partnerem za rękę?
Dla mnie facet musi zarabiać tyle, żeby (razem z moimi zarobkami) starczyło nam na spokojne życie
Poza tym wydaje mi się, że zaradny człowiek, jesli widzi, że np nasza sytuacja finansowa jest kiepska, szuka innych możliwości i nowych rozwiązań, żeby ją poprawić. Nie wyobrażam sobie tworzenia rodziny z kimś, kto siedzi w kiepskiej pracy, bo nie chce mu się szukać innej. Facet nie musi mnie utrzymywać, ale musi być współodpowiedzialny (również finansowo) za naszą rodzinę.
Zawsze, jak wychodzimy gdzieś na spacer, w miarę możliwości trzymamy się za ręce, albo idziemy pod rękę. Ale kiedyś np spaliśmy zawsze razem, pod jedną kołdrą itp. A teraz bardzo często zdarza się, ze śpimy osobno, bo ja wolę, żeby mój mąz się wyspał (mamy czteromiesięczne dziecko, które jeszcze się budzi w nocy) i rano zabrał ode mnie Młodą
Oczywiście przytulamy się do siebie itd, ale czułość okazujemy sobie np robiąc ciepłą herbatę, jak któreś jest przeziębione
Takie z nas trochę stare małżeństwo
Kasjanaa napisał/a:Mam nadzieję, że mój mąż uważa mnie za przyjaciela, bo przyjaciel to dla mnie taka osoba do której możesz się zwrócić ze wszystkimi problemami, w której masz bezwarunkowe oparcie. Chociaż w naszym przypadku, to chyba jeszcze nam do przyjaźni trochę brakuje... Za dużo zła miedzy nami było; musimy to powoli wypracować.
Zawsze uważałem że podstawami związku są - zaufanie, lojalność i przyjaźń. I właśnie przyjaźń jest niezwykle ważna, gdyż jak piszesz trzeba mieć oparcie, ale czy czasem nie bywa tak, że przyjaźń sprawia, że mamy z partnerem zawsze o czym rozmawiać, nie nudzimy sie razem? Zauważyłem, że bywa tak, że ludzie nie potrafią albo nawet nie mają o czym rozmawiać ze sobą i może to kwestia tego, że nie zaprzyjaźnili się i nie poznali swoich myśli skrytych?
U nas to jest tak, że na początku rozmawialiśmy o wszystkim, ale z czasem zaczęliśmy się od siebie oddalać. Myślę, ze wynika to z tego, że bardzo dużo przeszliśmy, a każde z nas przeżywało to zupełnie inaczej. Nie potrafiliśmy się wspierać. Teraz, już mądrzejsi, staramy się tę bliskość odbudować, ale to niestety już nie jest takie proste.
Kasjanaa napisał/a:A o wolności myślisz w sensie seksualnym, czy po prostu czasu dla siebie? Bo czasu dla siebie potrzebuje każdy, a spędzanie ze sobą każdej wolnej chwili to dla mnie ogromne przegięcie
Mój mąz jeździ na ryby, ja czasem umawiam się z koleżankami, on z kolegami. To chyba normalne. Natomiast seksualnie jednak preferuję wyłączność
Jestem monogamistką i wolałabym się nie dowiedzieć, że mój małżonek rozsiewał po świecie swoje nasienie
Wolność w sensie partnerskim. Podam przykład - leżysz wieczorem w łóżku, a twój facet pisze lub czatuje z koleżankami. Czy to Ci przeszkadzałoby? Kolejny przykład - jesteś w domu sama, bo nie masz ochoty nigdzie wyjść, co myślisz o tym, że twój facet wyjdzie z koleżanką na kawę wtedy? Myślę, że kwestia wolności jest tematem szerokim, bo każdy nieco inaczej ją interpretuje. Zauważyłem że łączy się z nią zaborczość - czy ona jest dobra? Niedawno koleżanka mi mówiła - wiesz. Dla mnie facet jest tylko mój i nie zamierzam się nim dzielić z innymi babami...
Nieee, taka nie jestem
I mój mąż też nie. Z resztą my tez nie mamy problemu, żeby rozmawiać o tym, o czym rozmawiamy z innymi ludźmi
Z resztą ja zawsze wychodziłam z założenia, ze takie ograniczenia są głupie,l bo jak facet będzie chciał mnie zdradzić, to to zrobi, i żadna kontrola z mojej strony tego nie zmieni. Ostatnio np mąż montował meble kuchenne swojej koleżance z klasy, która jakiś czas temu się rozwiodła. Dopóki nie ukrywa przede mną, że robi takie rzeczy, nie mam najmniejszych obaw. Jak zacznie się kryć, ja zacznę się martwić ![]()
49,362 2017-11-17 19:47:51
Kasja - mądrze piszesz, tak z doświadczeniem. Zastanowiła mnie kwestia właśnie rozmawiania i wspierania. Kto wie czy nie najważniejsza sprawa. Tak się dogadać, by było dobrze każdemu. Tylko żeby to było, to trzeba myślę słuchać siebie i iść na kompromisy. Bo nie zawsze co mi to pasuje, komuś innemu także. A wielu nie potrafi rozmawiać i jak jest problem to robią wielkie oczy i mówią sobie do widzenia. A problemy sa po to, by je razem pokonywać, co związek wzmacnia. Jak sądzisz - czy warto iść bardziej na kompromisy czy warto robić co się chce samemu? W ogóle czy to ważne?
Kwestia druga- mąż poszedł koleżance rozwiedzionej coś montować. Nie obawiasz się, że ona jest wysokiego ryzyka? A jak to się mawia ---wszystko zaczyna się od rozmowy... Tak pytam - bo powiem Ci, że chyba bym nie chciał, by moja połówka spotykała się z facetami. Jakoś mnie to denerwuje...
49,363 2017-11-21 22:55:09
Kasja - mądrze piszesz, tak z doświadczeniem. Zastanowiła mnie kwestia właśnie rozmawiania i wspierania. Kto wie czy nie najważniejsza sprawa. Tak się dogadać, by było dobrze każdemu. Tylko żeby to było, to trzeba myślę słuchać siebie i iść na kompromisy. Bo nie zawsze co mi to pasuje, komuś innemu także. A wielu nie potrafi rozmawiać i jak jest problem to robią wielkie oczy i mówią sobie do widzenia. A problemy sa po to, by je razem pokonywać, co związek wzmacnia. Jak sądzisz - czy warto iść bardziej na kompromisy czy warto robić co się chce samemu? W ogóle czy to ważne?
Kwestia druga- mąż poszedł koleżance rozwiedzionej coś montować. Nie obawiasz się, że ona jest wysokiego ryzyka? A jak to się mawia ---wszystko zaczyna się od rozmowy... Tak pytam - bo powiem Ci, że chyba bym nie chciał, by moja połówka spotykała się z facetami. Jakoś mnie to denerwuje...
Wszysko jest kwestią zaufania
49,364 2017-11-21 22:57:26
Tak w ogóle, to cześć dziewczyny, wiem wiem, dawno mnie nie było, ale trochę się u mnie działo. A poza tym mam nowego pieska :-) Pozdrowionka
49,365 2017-11-22 11:22:27
Remi, ale co to znaczy "grupa ryzyka"? Jeśli mój mąż będzie mnie chciał zdradzić, to ma do tego dwa miliony okazji, jak pracuje na kontraktach z dala od domu. Poza tym co za różnica, czy koleżanka jest rozwiedziona czy nie? To nie ona mi ślubowała wierność i to nie ona ma wobec mnie zobowiązania. Poza tym, myślisz, że zamężne koleżanki nie mogą uwodzić? A w związku z tym, ze mogą, mam męża zamknąć w klatce i zakazać mu kontaktów z ludźmi, których zna jeszcze ze szkoły? On mi obiecywał miłość i wierność, a nie wyłączność
Cieszę się, ze mój mąż ma ochotę pomagać innym ludziom. Ufam mu i wierzę, że nie chce mnie zdradzać
Żyjemy ze sobą już ponad 10 lat, on przynajmniej połowę roku jest na kontraktach. Gdybym miała się martwić i zastanawiać nad jego okazjami, to chyba bym zwariowała. Z resztą, to działa w dwie strony; jak P jest za granicą, to ja jestem sama w domu i też mogłabym poszaleć
Grunt to zaufanie ![]()
Aga, witamy serdecznie. Opowiadaj, co słychać. Jakiego masz pieska?
49,366 2017-11-23 16:32:58 Ostatnio edytowany przez Remi (2017-11-23 16:33:26)
Remi, ale co to znaczy "grupa ryzyka"? Jeśli mój mąż będzie mnie chciał zdradzić, to ma do tego dwa miliony okazji, jak pracuje na kontraktach z dala od domu. Poza tym co za różnica, czy koleżanka jest rozwiedziona czy nie? To nie ona mi ślubowała wierność i to nie ona ma wobec mnie zobowiązania. Poza tym, myślisz, że zamężne koleżanki nie mogą uwodzić? A w związku z tym, ze mogą, mam męża zamknąć w klatce i zakazać mu kontaktów z ludźmi, których zna jeszcze ze szkoły? On mi obiecywał miłość i wierność, a nie wyłączność
![]()
Cieszę się, ze mój mąż ma ochotę pomagać innym ludziom. Ufam mu i wierzę, że nie chce mnie zdradzaćŻyjemy ze sobą już ponad 10 lat, on przynajmniej połowę roku jest na kontraktach. Gdybym miała się martwić i zastanawiać nad jego okazjami, to chyba bym zwariowała. Z resztą, to działa w dwie strony; jak P jest za granicą, to ja jestem sama w domu i też mogłabym poszaleć
Grunt to zaufanie
Aga, witamy serdecznie. Opowiadaj, co słychać. Jakiego masz pieska?
Grupa ryzyka to wszystkie osoby, którym kogoś brak i nie mają większego problemu jeśli dana osoba ma kogoś. Dziś to coraz bardziej powszechne, jak i ghosting choćby. Zgodne to jest z powiedzeniem, że jak człowiek czegoś chce, to osiąga to.
Natomiast cieszę się, że ufasz,ze zbudowana została super relacja oparta na szczerości i zaufaniu. I myślę, że trzeba sporo pracy włożyć by tak było. Osobiście, krew by mi się burzyła na opowieści o kontraktach albo jakichś firmowych bankietach, czy wyjazdach, bo wiem jak to wygląda roboczo. I tak się zastanawiam też, co mogłabyś powiedzieć tym wszystkim kobietom, których faceci jeżdżą na delegację czesto albo pracują daleko?
Aga, też cię witam.
49,367 2017-11-23 20:49:05
Cześć Wam.
Aga a Ciebie witam szczególnie,dawno tu nie zaglądałaś
Pisz jak tam u Ciebie,jak mąż.
Remi, ale co to znaczy "grupa ryzyka"? Jeśli mój mąż będzie mnie chciał zdradzić, to ma do tego dwa miliony okazji, jak pracuje na kontraktach z dala od domu. Poza tym co za różnica, czy koleżanka jest rozwiedziona czy nie? To nie ona mi ślubowała wierność i to nie ona ma wobec mnie zobowiązania. Poza tym, myślisz, że zamężne koleżanki nie mogą uwodzić? A w związku z tym, ze mogą, mam męża zamknąć w klatce i zakazać mu kontaktów z ludźmi, których zna jeszcze ze szkoły? On mi obiecywał miłość i wierność, a nie wyłączność tongue
Cieszę się, ze mój mąż ma ochotę pomagać innym ludziom. Ufam mu i wierzę, że nie chce mnie zdradzać smile Żyjemy ze sobą już ponad 10 lat, on przynajmniej połowę roku jest na kontraktach. Gdybym miała się martwić i zastanawiać nad jego okazjami, to chyba bym zwariowała. Z resztą, to działa w dwie strony; jak P jest za granicą, to ja jestem sama w domu i też mogłabym poszaleć big_smile Grunt to zaufanie
Chyba myślimy tak samo Kasjanoo
Co prawda już mnie to nie dotyczy,ale przez lata przeciez przerabiałam wyjazdy męża i w sumie nie miałam powodów aby myslec że on mnie tam zdradzi.
A ogólnie co u Was?
Moglibyście się tu częściej odzywać,jakoś tak wracam tu z sentymentem,bo jesteście dla mnie jak starzy dobrzy znajomi z podwórka
![]()
Miriam zapomniałaś o nas? ja wiem że masz męża już na wyłączność ale bez przesady
czasem mogłabyś tu zajrzeć ![]()
49,368 2017-11-23 21:12:41
Remi, błagam cię. Na każdą nowo poznaną osobę i każdego starego znajomego mam patrzeć pod kątem potencjalnego zagrożenia? Przecież to prosta droga do nerwicy i jakiejś obsesji. Powtarzam; jak mój mąż będzie chciał mnie zdradzić, to zdradzi. Ma do tego mnóstwo okazji w ciągu roku i szczerze mówiąc byłby głupi, gdyby szukał okazji blisko mnie
Z resztą ufam mu
I tyle w temacie.
Każdemu, kogo partner wyjeżdża często mogę powiedzieć tylko jedno; albo to zaakceptuje i uwierzy, że partner nie zdradza, albo zwariuje i zatruje sobie związek. Ja zdaję sobie sprawę z tego, jak wyglądają kontrakty. Mąż wiele razy mi opowiadał, jak jego koledzy z kwatery sprowadzali sobie do mieszkania prostytutki; jeden nawet przez dwa miesiące kontraktu mieszkał z jakąś miejscową kobietą (chyba w Urugwaju)
To, że wierzę, że mój mąż nie ma na koncie takich "ekscesów" wynika z tego, że mu ufam, znam jego podejście do wierności i dbam o swoje zdrowie psychiczne ![]()
Lena, bo Twój mąż też wyjeżdżał, a to wymaga maksymalnego zaufania. Inaczej związek nie ma szans na przetrwanie.
U nas sezon na jesienne wichury; głowę chce urwać średnio 3 razy w tygodniu
Poza tym szykujemy się do chrztu Młodej, obskakuję szkołę, dwa przedszkola. Starszaki mają teraz turnus hipoterapii, Młody ma turnus rehabilitacyjny w szpitalu. Czasu brak na cokolwiek..... Ale moja córka brała dziś udział w konkursie recytatorskim i świetnie jej poszło
Pani w przedszkolu była dumna ![]()
Miriam, Nina, Ola, Pigwa, Niki; wszystkie zdezerterowały
Wracać baby, paskudne wieczory już się zaczęły ![]()
Buziaki ![]()
49,369 2017-11-25 10:49:49
Hej kochani.
Miałam ostatnio napisać ale nie mam zbytnio czasu. Przede mną pracowity czas, który mam nadzieję zaowocuje tym co bym chciała.
Co do pytania Remi mam takie samo zdanie jak Kasjana. Mój mąż czasem mówi że ja wcale nie jestem o Niego zazdrosna. Ale my też sporo przeszliśmy i o mało się nie rozstaliśmy właśnie przez to że mój mąż w każdej osobie zaczął widzieć potencjalne zagrożenie. Zaczął się tak zachowywać jak by chciał mnie zamknąć w złotej klatce. Obudził się jak na pierwszej wizycie terapii małżeńskiej Pani psycholog zapytała go czy on chce naprawić nasze relacje powiedział że tak, a ja na to samo pytanie odpowiedziałam że nie bo nie wierzę że on się zmieni, że będzie dobrze na chwilę a po czasie znowu nie będę mogła z nikim porozmawiać i spóźnić się z pracy chwilę bo na pewno się z kimś spotykam. Także Remi takie zachowanie prowadzi bardziej do rozpadu związku, bo po czasie taka osoba widzi potencjalne zagrożenie nawet w tej samej płci co jest partner. No tyle z moich doświadczeń.
Aguś witaj i pisz co u Was. A piesio śliczny ![]()
49,370 2017-11-25 22:52:53
Hej dzziewczyny
Mój nowy piesek, wabi się Nelka, moja perełka jest najukochańsza na świecie.
Maleństwo daje nam tyle szczęścia.
A tak poza tym, to teściową mam w odwiedzinach, będzie z nami na święta.
Tydzień temu byłam na koncercie mojej ukochanej Kasi Kowalskiej. Zrobilam sobie z nią fotkę i dostałam autograf.
49,371 2017-11-27 19:18:22
Aga widziałam pieska,śliczny.Na pewno daje wam mnóstwo radości.
Ja mam trzy i zauważyłam że jeden jest o drugiego zazdrosny.Najlepsze jest to że ten najmniejszy, warczy na dużego jak do mnie podchodzi.
Remi jeśli ktoś widzi zagrożenie w znajomej,w koledze to coś nie tak jest w związku.Poza tym chyba ta osoba ma niskie poczucie wartości.
U mnie ogólnie po staremu,mam trochę problemów ze zdrowiem.Ale o tym od dawna wiedziałam tylko olewałam .Teraz się ocknełam i doszłam do wniosku że trzeba się wziąść.
Piszcie częściej.
Ogólnie to forum poza kafejkami wydaje mi się bezdennie durne.
Ktoś opisze swój problem i zaraz zjawia się dziesięciu psychologów i już wszystko wiedzą , co z tym zrobić itd.
Aż mi głupio że kiedyś brałam udział w tych dyskusjach.
49,372 2017-11-27 20:20:22
Żeby zabić nie trzeba kupować karabinu. Żeby zdradzić nie trzeba wyjeżdżać za granicę. 1 i 2 kwestia chęci.
49,373 2017-12-01 17:37:52
Jej a tu znowu pusto.... Halo halo jesteście tam???
Aguś widziałam foto psinki, śliczna jest ![]()
49,374 2017-12-05 19:33:26
Hej kochani.
Miałam ostatnio napisać ale nie mam zbytnio czasu. Przede mną pracowity czas, który mam nadzieję zaowocuje tym co bym chciała.
Co do pytania Remi mam takie samo zdanie jak Kasjana. Mój mąż czasem mówi że ja wcale nie jestem o Niego zazdrosna. Ale my też sporo przeszliśmy i o mało się nie rozstaliśmy właśnie przez to że mój mąż w każdej osobie zaczął widzieć potencjalne zagrożenie. Zaczął się tak zachowywać jak by chciał mnie zamknąć w złotej klatce. Obudził się jak na pierwszej wizycie terapii małżeńskiej Pani psycholog zapytała go czy on chce naprawić nasze relacje powiedział że tak, a ja na to samo pytanie odpowiedziałam że nie bo nie wierzę że on się zmieni, że będzie dobrze na chwilę a po czasie znowu nie będę mogła z nikim porozmawiać i spóźnić się z pracy chwilę bo na pewno się z kimś spotykam. Także Remi takie zachowanie prowadzi bardziej do rozpadu związku, bo po czasie taka osoba widzi potencjalne zagrożenie nawet w tej samej płci co jest partner. No tyle z moich doświadczeń.
To już zazdrość chorobliwa jest. Sytuacje, gdy czujemy się w klatce, osaczeni, sprawdzani to nie komfortowo. Natomiast gdy zazdrość nie taka aż, to daje do zrozumienia że ten ktoś nie jest obojętny. Totalna zlewka też nie jest najlepsza. Inną kwestią jest, że kobiety czasem celowo wzbudzają zazdrość, by wiedzieć, jak facet zareaguje i by upewnić się, że mu zależy...
49,375 2017-12-06 06:03:00
Remi dokładnie chorobliwa. To jest tylko namiastka czego przeszłam bo nie chcę tu wszystkiego pisać. Jednym słowem piekło na ziemi. Fakt mąż później chodził na terapię i się zmienił ale ja nie potrafię zapomnieć i ma mi to za złe.
Ja go nie zlewam, nie wiem może coś się we mnie wypaliło. Nie wzbudzam celowo zazdrości bo boję się że będzie wszystko na nowo.
Moje doświadczenia troszkę zmieniły moje poglądy na ten temat.
49,376 2017-12-06 19:39:40 Ostatnio edytowany przez niki71 (2017-12-06 21:17:24)
Żeby zabić nie trzeba kupować karabinu. Żeby zdradzić nie trzeba wyjeżdżać za granicę. 1 i 2 kwestia chęci.
Strasznie lakoniczne te twoje wpisy.
49,377 2017-12-08 18:09:13
Cześć Wszystkim.
Długo nie pisałam, czasem zaglądnęłam co u Was słychać.
Witam ciepło nowe osoby. Kasjanaa GRATULACJE CÓRECZKI, niech Wam zdrowo rośnie i daje radość.
Co u mnie....................za kilka tyg kończę staż w GOPS. Raczej nie zostawią mnie do pracy bo gorący kres przyjmowania wniosków i wydawania decyzji już mija.
Młodsza córeczka zaaklimatyzowała się w przedszkolu. A reszta tzn z mężem jest coś jak u Bombelini kilka lat temu.
Nie chcę opisywać wszystkiego, napiszę krótko zazdrość zamiast budować to niszczy.
Bmbelini może na pocztę bym skontaktowała się z Tobą?
Pozdrawiam serdecznie i spokojnego weekendu życzę.
49,378 2017-12-08 19:07:25
Nina malina. Oczywiście nie ma problemu.
49,379 2017-12-13 10:11:21
Witajcie ![]()
Co tam u was?
U mnie jakoś pomału do przodu.Przygotowania do świąt ,może nie tam jakieś szczególne ale wzięłam się w końcu za okna
I jakieś tam inne drobne porządki.
Gotuję kapuchę i grzyby na farsz do pierogów,bigosik już w słoikach,zastanawiam się czy może jeszcze łazienki nie pomalować
akle nie wiem czy mi się chce ![]()
Prezenty o dziwo w tym roku jak nigdy zakupione.A na sylwestra jakie macie plany?
Ja nie planuję,ale wstępnie wiem że raczej będę u koleżanki.
Dzieci ok,chodzą do szkoły,starszy sobie technikum chwali,a młody to szogun,jak nie gadał tak teraz buzia mu sie nie zamyka i teksty też ma ciekawe ![]()
To może w końcu wpadniecie tu i rozruszacie tą kafejkę jak za starych dobrych czasów ![]()
49,380 2017-12-14 08:47:32
Hej wszystkim
Lena, no to jesteś super przygotowana do świąt
U nas wszystko w rozsypce, bo w poniedziałek mój trzylatek trafił do szpitala i jesteśmy strasznie rozbici między ogarnianiem domu a ogarnianiem szpitala... Na nic nie ma czasu.
W sylwestra planuję odespać
A z prezentów mam tylko część. I szczerze mówiąc nawet nie czuję, że to już trzeba
Zima na pomorzu jest do bani ![]()
Nina, współczuję kolejnych przejść z mężem. I bardzo się cieszę, że przynajmniej z dziewczynkami się układa
Buziole
Lecę do szpitala zmienić P ![]()
49,381 2017-12-24 23:51:51
Kochani życzę Wam wesołych, rodzinnych i ciepłych Świąt Bożego Narodzenia.
49,382 2017-12-31 10:58:26
Kochani życzę Wam w tym nadchodzącym Nowy Roku 2018 zdrowia, szczęścia i spokoju,aby nie był gorszy od mijającego.
A tak ogólnie to co u Was? Jak minęły święta? U nas spokojnie,w dobrej atmosferze i dobrym towarzystwie
Pozdrawiam i odzywajcie się częsciej ![]()
49,383 2018-01-06 11:42:23
Cześć wszystkim.
Jak w nowym roku? Może zrobiłyście sobie postanowienie, żeby tu więcej pisać?? ![]()
U nas wszystko stanęło na głowie, bo P wyjechał i teraz organizujemy się sami. Mała zdziwiona ilością wyjść w ciągu dnia; do tej pory wychodziła 1-2 razy, a teraz nawet 5, bo trzeba wszystkich rozwieść i odebrać
Poza tym musiałam zabrać Młodego z przedszkola, w związku z nowymi problemami zdrowotnymi.... Także kołowrotek.
Z postanowień noworocznych, spięłam tyłek i niezależnie od całodziennego zmęczenia zaczęłam ćwiczyć
Ileż można chodzić w ciąży spożywczej, nie??
Buziakuje
Piszcie, co u was.
49,384 2018-01-17 22:22:20
Halooooo!!!! Jest tam kto???
49,385 2018-01-18 09:07:17
Widać przysypało albo wszyscy na nartach.
49,386 2018-01-18 09:28:08
Hej.
Ja jestem. Mam póki co sporo czasu. Przez najbliższe 2 tygodnie oszczędzający tryb życia. Nie muszę mówić że już w łeb dostaję siedząc w domu...
49,387 2018-01-18 09:43:02
Życie w domu też można sobie zorganizować.
49,388 2018-01-18 12:40:28
Czekoladazfigami nie mówię że nie. Ale jestem po zabiegu. Zakaz dźwigania itd itp. Zakaz uprawiania sportów. To było k9je życie treningi, praca, nauka, dzieci. Zostały mi dwie ostatnie. Dzieci nim wrócą do domu jest popołudnie. Do tego czasu zazwyczaj byłam w pracy lub na treningu a teraz muszę siedzieć... No nie moje życie.
49,389 2018-01-18 18:46:44
Proszę, chociaż wy dwie usłyszałyście jak wrzeszczę
Bombelku, ale zaraz się wygoi i będzie dobrze. No i to dla Twojego zdrowia. Przeżyjesz
Jak chcesz, to poćwiczę za ciebie. Wielkanoc blisko - zrób sobie ozdoby
Będziesz mieć z głowy
czekoladazfigami, a Ty na nartach?? ![]()
49,390 2018-01-18 20:36:28 Ostatnio edytowany przez Bombelini (2018-01-18 20:37:04)
Kasjana o tak bardzo proszę.
A swoją drogą jak to człowiek szybko się uzależnia od takiego tempa, czasem miałam ochotę zwolnić a teraz siedzę i marudzę. No babie nie dogodzisz
No bynajmniej mnie ![]()
49,391 2018-01-19 02:13:49
Kasjana o tak bardzo proszę.
A swoją drogą jak to człowiek szybko się uzależnia od takiego tempa, czasem miałam ochotę zwolnić a teraz siedzę i marudzę. No babie nie dogodziszNo bynajmniej mnie
Byliśmy w górach na weekend. Przynajmniej, a nie bynajmniej. To nie synonimy...
49,392 2018-01-19 14:29:41
Bombelini napisał/a:Kasjana o tak bardzo proszę.
A swoją drogą jak to człowiek szybko się uzależnia od takiego tempa, czasem miałam ochotę zwolnić a teraz siedzę i marudzę. No babie nie dogodziszNo bynajmniej mnie
Byliśmy w górach na weekend. Przynajmniej, a nie bynajmniej. To nie synonimy...
Nigdy nie byłam dobra z języka polskiego. No cóż nie każdy jest idealny...
49,393 2018-01-19 18:51:51
Wiadomo, że nikt nie jest... Moja polonistka tępiła za to przynajmniej i bynajmniej, że do śmierci cała klasa zapamiętała... Zwłaszcza jak jakiś błąd musiałaś przepisać kilkanaście razy.
49,394 2018-02-05 08:31:57
Hej. Czy jeszcze ktoś tu zagląda?
49,395 2018-02-06 08:36:32
Cześć.
Ja tu czasem zaglądam,ale prawie nic nie piszecie.
U mnie w porządku , w sumie wszystko po staremu.Ferie u nas już były,dobrze że już luty,coraz bliżej wiosny,chociaz ta zima i tak jest łagodna.
W sumie niewiem co pisać,bo się nie odzywacie więc że tak powiem na razie szkoda mojego stukania w klawiaturę
![]()
Ale jak się odezwiecie to i ja coś napisze ![]()
49,396 2018-02-06 09:11:02
Ja też zaglądam, ale się zniechęciłam
Jak piszę, to i tak nikt nie odpisuje
U nas ferie trwaja, Młoda chora.
Buziaki ![]()
49,397 2018-02-09 10:27:47
Hejka
Też czasami zaglądam, a nie piszę, bo bardzo trudny czas za mną, a jeszcze trudniejszy przede mną. Dobrze, że mąż jest na miejscu, to przynajmniej logistycznie jest mi łatwiej ogarnąć pewne sprawy. Od grudnia zleciałam z wagi 12 kilo nie odchudzając się - ot taki ''bonus'' od życia, który w innych okolicznościach przyrody pewnie bardzo by mnie cieszył.
Trzymajcie się ciepło w ten mroźny poranek (u mnie -12).
49,398 2018-02-09 17:03:38
ja tez zaglądam, Miriam chyba nie jesteś chora...
49,399 2018-02-12 19:49:33
To może się umówimy że od dziś zaczniemy pisać? Zobaczymy czy się da reaktywować kafejkę. Czekam na odzew.
Miriam co się dzieje?
Ola co u ciebie?
U mnie stara bieda.Nie pracuję już ,może to i lepiej bo już miałam tej pracy dość.Mordownia za najniższą krajową.
szukam coś innego i na razie kiepsko to idzie.
Tak poza tym zostanę babcią,co mnie bardzo cieszy.
Z mężem ok.
Piszcie......
49,400 2018-02-13 01:17:45
Dostałam propozycję współpracy z dużą agencja reklamową z Wrocławia. Zdalnie, więc mi odpowiada.