Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Strony Poprzednia 1 754 755 756 757 758 764 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 49,076 do 49,140 z 49,633 ]

49,076

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Nina, w życiu tongue Ja nie nadążałam oddychać, a co dopiero mięśnie napinać tongue Ważne, żeby chociaż trochę je spinać, z czasem to samo wchodzi w krew. A na początku skupiałam się tylko na tym, żeby nie paść w trakcie tongue
Ja zaczynałam z brzuchem 110 cm, a jak  pół roku później zaszłam w ciążę miałam 80cm. Także efekty są naprawdę niesamowite smile Niby tylko 15kg, ale z rozmiaru 46/48 zeszłam do 40 smile ja się mierzyłam i ważyłam raz w tygodniu (biust, talia, brzuch, biodra, udo) i już po pierwszym tygodniu ćwiczeń ubyło po cm w biodrach i brzuchu smile

Co do diety, to zaczęłam ją stosować dopiero po jakimś miesiącu ćwiczeń, bo doszłam do wniosku, że jak zrobię wszystko na raz, to będzie za dużo i się poddam. I moja dieta nie była wcale rygorystyczna. Znalazłam sobie w internecie kalkulator kalorii, kupiłam wagę kuchenną i pilnowałam, żeby w ciągu dnia nie jeść więcej niż 1500-1800kcal. Rozplanowałam sobie 5 posiłków dziennie, ale ani jakoś wymyślnie nie gotowałam, ani specjalnie nie zmieniałam nawyków; zrezygnowałam ze słodyczy i fast foodów, ale już np smażone jadłam normalnie smile Tyle, że jak miałam w planach obiad ze schabowym, to starałam się jeść lekkie śniadanie i potem już nie jeść kolacji. I co ważne, posiłki były w takich porach, w których faktycznie jadłam, a nie jak każą podręczniki tongue Kolacja najpóźniej o 20 smile

To co dla mnie było bardzo ważne, to wypracowanie sobie, że jak zjadłam np batonika, czy wypiłam colę, to się nie załamywałam, tylko robiłam 15 minut treningu więcej. Żeby całe odchudzanie było skuteczne, Ty po prostu musisz polubić taki styl życia, a nie katować się samą sałatą.... Ćwiczenia mają się stać przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem; a dieta ma ci smakować. Jak będziesz z obrzydzeniem patrzeć na swoje posiłki, to nie ma szans, żebyś wytrwała smile

Zobacz podobne tematy :

49,077

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hej.

Byłam dzisiaj pobiegać, brakowało mi tego i takiego resetu potrzebowałam smile
No matematyka dzisiaj nie najlepiej, zadania niezbyt łatwe jak dla mnie. Wątpię że udało mi się ją zaliczyć.

Nina kochana tapeta jest zmywalna i odporna na szorowanie. Nie wiem jak to będzie w praktyce bo nigdy nie miałam. Ale właśnie miałam pomalowaną ścianę i wiecznie koło stołu brudne, więc próbujemy z tapetą.

Co do diety jej nie mam, staram się odstawić to słodkie ale jestem tak uzależniona że jest ciężko i polegam w tej walce. Ale próbuję, jedyny plus że udało mi się trochę ograniczyć. Tylko jak tyle cukru nie dostarczam to mam wrażenie że tylko bym spała.
Ja ćwiczenia i bieganie przez tą maturę ostatnio zaniedbałam, ale powoli wracam. W końcu już za 4 miesiące półmaraton.

https://images81.fotosik.pl/551/f405324b3217c3b7med.jpg

49,078

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hejka.
Dziekuje Wam za wasze odp, motywujecie mnie co raz to lepiej.
Ja postanowiłam ograniczyć słodycze do minimum, nie jem żadnych fast food, żadnych sosów, napojów słodzonych i gazowanych. Jedyne co to kawę słodzę łyżeczką cukru i piję ją z mlekiem. Pozostałe produkty jem bez mian, tzn. chleb pszenno-żytni, biały makaron. Nie wprowadziłam żadnej konkretnej diety bo wiem,że długo bym nie pociągnęła. Ostatni posiłek zjadam między 18 a 19, ale pilnuje się by było to koło 18. Myślę,że z Waszą pomocą uda mi się, swoim przykładem motywujecie mnie.

Bombelini nam tez ściana brudzi się najbardziej kolo stołu. Stół dokręcony jest do ściany i tam jest nie fajnie. Miała kiedyś do czynienia z tapetą, którą można było zadrapać paznokciem i dlatego pytałam jaka Ty masz.

Wczoraj dużo osób mówiło, że matematyka była trudniejsza. Na razie nie ma co wróżyć, a nóż się udało.
Zmykam ogarnąć dziewczynki.
Pa, pozdrawiam.

49,079

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelku, wierzę, że poszło ci dobrze i zaliczysz nawet matematykę.
Fajna ta tapeta, jak z kolorowej kawiarni smile

Co do brudzących się ścian, ja ostatnio wymalowałam mieszkanie farbami do szorowania BONDEX i swój chrzest bojowy już przeszły, bo mój wspaniały syn narysował na ścianie zakaz wchodzenia na plac budowy, ołówkiem. Wszystko się pięknie umyło, a farba została na ścianie i nie puściła koloru smile Poza tym pięknie kryją smile
Nina, są takie specjalne farby do kuchni i łazienki, plamoodporne. Widziałam pokaz w castoramie, jak kupowałam sobie te swoje. Facet psikał na nie np olejem, a on spływał jak po szybie i nie zostawiał żadnego śladu. Tak samo z ketchupem, śmietaną, dżemem itp. Wyglądało to ciekawe smile
Powodzenia, w trzymaniu się swoich postanowień. Jak będziesz potrzebowała motywacji, to pisz smile

49,080 Ostatnio edytowany przez Miriam (2017-05-06 09:05:05)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Witam smile

Dziewczyny, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi  - zapomniałam o Netkach. Poza tym brakuje mi czasu dosłownie na wszystko, ale nie z nadmiaru obowiązków lecz ogólnego zmęczenia. Siadam do laptopa (laptop na łóżku) ja zasypiam. Jadę samochodem jako pasażer - zasypiam. W końcu poszłam do lekarza, mam na nowo ustawione leki, więc myślę, że kwestia tygodnia/dwóch i będę funkcjonować jak osiemnastka.
Na piątek umówiona jestem na ''odnowę biologiczną'' pod narkozą, a że będzie to już moja trzecia narkoza (i pani anestezjolog mi znana), to nie boję się nic a nic. Ale to dopiero przede mną, a na chwilę obecną mam takiego ''nerwa'' na męża (trzyma mnie od wczoraj wink), że gdybym tylko mogła to udusiłabym go własnymi rękami. Ugotowałam wczoraj na dziś gar ogórkowej i odstawiłam do wystygnięcia. W międzyczasie mój niemyślący wink mąż wszedł do kuchni i wziął się za poobiednie porządki. Ale zrobił je z takim rozmachem, że nic nie uszło jego uwadze. Wieczorem wchodzę do kuchni, szukam zupy żeby schować ją do lodówki, mąż szuka jej razem ze mną. Nie ma. Winowajcę ustaliłam dopiero jak  w zmywarce znalazłam brudny gar po zupie. Mina mojego męża bezcenna. Nie patrzył na to co wylewa i bezmyślnie wylał zupę do sedesu, a ja zostałam bez obiadu na dziś.


PIGWA napisał/a:

nasza MIRIAM jak dobrze rozumiem zostanie mamusią bliźniąt

BROŃ CIĘ PANIE BOŻE!!! yikes


PIGWA napisał/a:

MIRIAM zżera mnie ciekawość czy FILIPEK to będzie wasz maluszek?

Nie, to będzie mój bratanek.


Bombelini napisał/a:

ja myślę że to żart ze strony Miriam. Już kiedyś to widziałam, a po komentarzach widać ile osób czyta, a ile osądza tylko ze zdjęcia smile

Dokładnie.
Zresztą kto przeczytał do końca ten doczytał, że nie wiem kim są przyszli rodzice bliźniaków, a skoro nie wiem to znaczy, że nie nie będę to ja. smile


nina_malina napisał/a:

Jak mam rozegrać to dalej, to granie za moimi plecami. Chce palic to niech pali legalnie, a nie gra świętego

Jeśli tak stawiasz sprawę to powiedz mu to, co nam napisałaś, że jak chce palić to niech pali legalnie, a nie gra świętego.... big_smile


Bombelini napisał/a:

No matematyka dzisiaj nie najlepiej, zadania niezbyt łatwe jak dla mnie. Wątpię że udało mi się ją zaliczyć.

W najgorszym wypadku, jeśli powinie Ci się noga na matmie, będziesz miała szansę poprawy w sierpniu.
Dużo bardzo dobrych filmików tłumaczących zawiłości matematyki jest na YT. Nie dalej jak wczoraj z jednego z nich korzystałam, bo Młody nie był w tym tygodniu w szkole a mieli odczytywanie własności funkcji z wykresu. Ktoś musiał mu to wytłumaczyć, a ja już nie bardzo mogłam ogarnąć temat, bo ''za moich czasów'' używało się innych oznaczeń. Jeden film i wszystko jasne.


Miłej soboty dziołchy. smile

49,081

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ja szybciutko tylko zameldować, że chodakowską dziś już za mną, skalpel zrobiony. Niby do końca, ale z 3 ćwiczenia nie wykonane do samego końca, te pod koniec na mięśnie brzucha, na razie za ciężkie. dzięki dziewczyny.

Miriam szybkiego powrotu do  zdrowia. Rzeczywiście mąż sumiennie posprzątał kuchnie i wcale nie dziwię Ci się, że jesteś wkurzona.

49,082

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Nina, brawo Ty smile Czyli jednak Twoja kondycja nie jest najgorsza smile

Miriam, życzę szybkiego powrotu "do siebie" smile

49,083

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena, szukałam Twojego wpisu na temat egzaminu gimnazjalnego, ale nie znalazłam więc zapytam - jak poszło Młodemu? Który przedmiot był w ocenie syna najłatwiejszy, a który najtrudniejszy? Bardzo się stresowałaś?

49,084

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

hejka dziewczyny mało piszecie, mało,
Bombelku pisz jak tam matura, trzymam kciuki
co do mojego zdrowia to jest lepiej, a guz na tarczycy okazal sie łagodny, wogole w moim przypadku biopsja bolala okropnie, a ile nerwow zjadlam bo na wyniki czekalam 3 tygodnie bo robilam przed swietami,
wlosy odrastaja,

49,085

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hej.

Ola matura sama nie wiem jak, poczekamy na wyniki i się okaże. Będzie co ma być.
Dobrze że guzek okazał się łagodny, ale rozumiem że jesteś pod stałą kontrolą? Powiem Ci że ja na wyniki każdej biopsji czekałam po 3 tyg. Właśnie mi przypomniałaś że muszę na usg piersi się zarejestrować.

Kasjana ta tapeta jak ją zobaczyłam po raz pierwszy od razu wiedziałam że będzie moja big_smile
Za to w pokoju mam położone tylko 3 pasy tapety.

Nina malina wielkie brawa dla Ciebie.

Ja dzisiaj ani nie biegałam, ani nie ćwiczyłam. No ale nauka rządzi się swoimi prawami... Jutro angielski i mam mega stresa. Choć przed ustnym będę miała pewnie jeszcze większego.

49,086

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hejka

Dacie wiarę, że u mnie śnieg pada? yikes  Nad ranem był przymrozek, teraz jest plus 1.


Ola_la napisał/a:

co do mojego zdrowia to jest lepiej, a guz na tarczycy okazal sie łagodny, wogole w moim przypadku biopsja bolala okropnie

Oprócz biopsji robiłaś jeszcze jakieś wyniki (TSH, FT4, FT3)?
Ja mam trzy guzy na tarczycy. Wizytę u endokrynologa mam raz w roku i na każdą wizytę robię TSH, a w trakcie wizyty naprzemiennie w jednym roku  biopsję,w  drugim USG.
Faktycznie biopsja tarczycy jest nieprzyjemna, zwłaszcza ten moment jak dłubie w szyi igłą, ale dla mnie bardziej traumatyczna jest wizyta u stomatologa.

Bombel, wyjaśnij mi jak to teraz jest z tymi maturami, bo za moich czasów inną maturę pisali absolwenci szkół dziennych (pisali ją rano) i inną absolwenci wieczorówek i szkół zaocznych (ci pisali popołudniu). Jak jest teraz? Ty, z tego co się zdążyłam zorientować, piszesz z rana z ''dziennymi''. I zastanawiam się dlaczego piszesz z rana z ''dziennymi''? Dlatego, że chcesz czy dlatego, że już nie ma podziału na dzienne i zaoczne, i wszyscy piszą tę samą maturę?

49,087 Ostatnio edytowany przez Bombelini (2017-05-09 12:32:43)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam wszyscy piszemy tę samą maturę. W tym samym czasie.


Zebrałam się dzisiaj i byłam pobiegać jak wróciłam z przedszkola (dzień otwarty dla rodziców). Jak biegałam świeciło piękne słoneczko i mimo chłodnego wiatru było bardzo przyjemnie. Za to przed chwilą sypło śniegiem, teraz pada deszcz a chwilowo deszcz ze śniegiem. Jaka ta pogoda zmienna sad

49,088 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2017-05-09 14:37:44)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

tak ale nie mialam w rece tych wyników, podobno sa idealne, a oprocz tego przeciwciała i jest ujemny wynik, a tak to chodze do dermatologa po masci, ktore mało co daja ale cos tam ruszyło z wlosami
mam wole tarczycowe ale z tym nie da sie nic zrobic

w niedziele mam 3 komunie
jak tam wogóle Lena, zagladasz tutaj czy mało?

49,089

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ja w niedzielę też mam komunię. Mojej córci :-)

49,090

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

super, ja mam chrzesnicy i jeszcze dwie w rodzinie
moja corka za rok na szczescie, a chrzesnicy kupilam rower, wydaje mi sie ze dobry prezent i uzgodniony z rodzicami z nia
nie podoba mi sie dawanie smartfonów itd typowo na komunie ale to tylko moje zdanie

49,091

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hej smile

U nas wreszcie piękna wiosna smile Wczoraj i dziś 20stopni i piękne słoneczko. Aż się chce wychodzić na dwór, toteż wczoraj spędziliśmy 3 godziny na działce (wreszcie posadziłam kwiatki tongue), a dziś byliśmy rano ponad 3 godziny na rowerach. Mój najstarszy w trakcie tego wyjścia nauczył się jeździć na dwóch kółkach, a najmłodszy tak się zmęczył, że śpi jak zabity. Córa też pojeździła, jeszcze z podpórkami; w sumie zrobiliśmy z 5 km. I mieliśmy przygody, bo Młodemu się zblokowały hamulce z przodu i z tyłu, a mamusia nie wzięła żadnych kluczy, żeby poluzować linki. Na szczęście niedaleko była remiza i Panowie Strażacy uratowali sytuację smile

Jak tam u was dziewczyny? Jak przygotowania do komunii i same imprezy? Mam nadzieję, że wszystko wam się udało smile

Ola, bardzo się cieszę, że wyniki masz dobre.

Idę wyciągnąć nogi, bo czuję, że chyba puchnę big_smile Nabiegałam się za dzieciakami tongue

49,092

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

WITAM NETBABECZKI
ja zaganiana,syn przywiózł synową z maluszkiem i by jej pomóc ,wyspać się to przywozi mi go na dwa 2 albo 3 dni,później do pracy
jestem zmęczona,KASJANA jesteś dzielna ,pracowita kobietka!
podziwiam cię jak to wszystko ogarniasz i jeszcze masz czas na cwiczenia!
MIRIAM ,a jednak nie wasze maluszki!
chorym dużo zdrówka

BOMBELINI życzę ci abyś zdała tą maturę,będziesz miała z głowy!
LENA nic nie zagląda,upada na kafejka
synowa odbierze małego po 9 a ja mam tyle roboty
przy małym nie da się za wiele zrobić,dasz jeść ,wyparzanie butelki ,szykowanie do następnego karmienia żarłoczka,on co godzinę by jadł,je i i rośnie ,taki malutki był
teraz już trzeba z nim pogadać,to wszystko zabiera czas,jest kochany i słodki
w nocy wstaje 3 razy,synowa dziękuje mi że może sobie pospać,chciała zostać u nas,mówię do niej że nic tak sobie nie odpocznie i niech jedzie do domu spać,spotykać się z kolezankami,mówię rób co tylko chcesz aby odpocząc
jak go zabiera babcia buczy!
syn przyjeżdża chyba 27 maja ,posiedzi ze 3 dni i wszyscy pojadą.przyjadą 4 lipca i odjadą po chrzcie,jemu bardzo już się tęskni za małym
synowej mama nie wstanie w nocy do małego,ona wielka dama,nie szkoda jej tej córki by mogła przespać pare nocy spokojnie!
w dzień coś tak zajmuje się słonkiem ale w nocy nigdy
synowa zawsze mi dziękuje za przespane noce
mały już się kręci,trzeba będzie zaraz szykować papu

49,093

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hej.
Komunia udana, Oliwka zadowolona. Powiem Wam że roboty miałam sporo ale warto było. No i dzieci tak pięknie mówiły i śpiewały podczas mszy. Aż się łezka w oku kręciła.

A co do matury to język polski ustny zdałam. Język angielski pisemny oblałam. A z pisemnych wyniki dopiero 30 czerwca. Tak że zła na siebie jestem. Ale fakt taki że już na ten angielski nie miałam kiedy się uczyć bo to już na komunię robiłam. No trudno.

Pigwa widziałam zdjęcia mały cudny.

Kasjana ja w sobotę planuję iść z dziećmi na rowery. A w niedzielę na straż pożarna organizuje dla dzieci pokazy.

49,094

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Cześć kobiety,
napisałam co prawda już jakiś czas temu,że nie będę tu pisać ale cóż-tylko krowa nie zmienia zdania:)
Co do tego dlaczego zdecydowałam się tu nie pisać-pozwólcie,że wyjawię- z szacunku do Was-tylko część prawdy.

Otóż ja nie bardzo umiem pisać w kafejkach.Trzeba tu regularności,zainteresowania sprawami innych.A ja czasem po prostu mam inne zainteresowania,pasje.Może nie mamy tak zdecydowanie innych priorytetów życiowych ale  kafe -jeśli ma się opierać tylko na tym-jak w tytule,że większość z nas tutaj jest w związku-to trochę za mało by było ciekawie.Zresztą widać wyraźnie,że kafejka ciągnie się nieco jak guma przyklejona do podeszwy.
W życiu codziennym nie opowiadam ludziom,z którymi przebywam parę godzin w pracy o remoncie,malowaniu pokoju,cieście,które upiekłam czy zachowaniach mojego dziecka.Dlatego  tu też było mi ciężko wpisać się formułę.I czasem się do tego zmuszałam.Dlaczego? Cóż,w ramach terapii...Niestety-taka terapia u mnie się nie sprawdziła-nie umiem i chyba nie chcę. Wolę rozmawiać z jedną osobą twarz w twarz zamiast pisać o swoich sprawach ludziom,których to niezbyt obchodzi-co akurat doskonale rozumiem.

Ja wiem,że w życiu każdego z nas nie codziennie dzieją się jakieś spektakularne sprawy,że przydarzają się nam raz na jakiś czas.Dlatego ja uważam,że jak u mnie nic takiego się przez jakiś czas nie dzieje to zwyczajnie nie mam o czym pisać.

Może czasem będę wpadać i czytać Was a czasem coś napiszę.Żeby poskromić moją neurotyczną dość naturę:) Więc trwajcie i żyjcie dobrze:)

A teraz odrobina prywaty: moja córka dostała się do II PSM z czego jestem mega dumna bo było tylko 8 miejsc a chętnych prawie trzy razy więcej.I  co najważniejsze-ona też się z tego cieszy:)
No i mimo,że jeszcze oficjalnie nie wiemy o niespodziance to wiem tyle,że pewnie w sierpniu przeprowadzimy się do nowego domu.
Poza tym znowu załapałam się do małej szkółki więc mam półtora etatu plus korki.Nie mam czasu na nic-ale ja to lubię bo nie musze się za wiele nad życiem zastanawiać:)

49,095

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Witam kobietki

Kasjanaa napisał/a:

U nas wreszcie piękna wiosna smile Wczoraj i dziś 20stopni i piękne słoneczko. Aż się chce wychodzić na dwór

Komu się chce temu się chce. wink Wolę jak termometr nie pokazuje więcej niż 15 - 18 stopni.
Kiedyś nawet 30 stopniowe upały mi nie przeszkadzały. Potrafiłam na cały lipiec wynająć kwaterę w Pobierowie i od rana do późnego popołudnia wylegiwać się na plaży. Teraz byłoby to niemożliwe, gdyż już przy 20 stopniach moje funkcje życiowe zwalniają, a przy 25 stopniach ustają niemalże całkowicie, co znaczy że umieram. sad

PIGWA napisał/a:

ja zaganiana,syn przywiózł synową z maluszkiem i by jej pomóc ,wyspać się to przywozi mi go na dwa 2 albo 3 dni,

Pigwa, Ty jesteś dobrym materiałem na teściową przede wszystkim dlatego, że na co dzień jesteś daleko, a teściowa i odległość to najlepsza kombinacja. wink



Mąż na służbie. Syn pojechał zwiedzać Berlin i niemiecki obóz koncentracyjny w Ravensbrück (wyjazd zorganizowany dla laureatów konkursu historycznego i w całości sfinansowany z funduszy zachodniopomorskiego Urzędu Marszałkowskiego). A ja grzeszę delektując się roladą lodową o smaku cappuccino (chociaż nie powinnam jej jeść) z farbą na włosach w kolorze beżowy blond.


Piszcie dziewczyny, bo nie ma z kim pisać.

49,096

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ja niedawno z pracy wróciłam

49,097

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hej!
Gojka z szacunku dla nas ,wywal całą prawdę co o nas myślisz.Ja się naprawdę nie obrażę.Nawet jak się dowiem że jestem tłumokiem i garkotłukiem.Co mi kiedyś jedna pani na forum napisała.Gratuluję córce dostania się do szkoły.Zdolną masz pannę.
Dla mnie pisanie tu było też jakąś terapią,jakiś czas temu.Teraz nie piszę bo nie mam kiedy.U nas ciągle ostatnio coś się dzieje.
Są takie dni kiedy po prostu padam i nie wiem jak się nazywam.Ale muszę się trzymać.
Gojka a ja właśnie lubię opowiadać koleżankom  co u mnie,jakie ciasto upiekłam i tak dalej.Był czas kiedy miałam z tym problem.Wydawało mi się że nikt nie będzie mnie słuchał,że ludzi to nie obchodzi.Zawiodłam się na kilku osobach i od razu straciłam wiarę w ludzi .Chyba zbyt szybko.
Ale ostatnio jakoś nabrałam pewności siebie i znalazłam kilka osób  z którymi lubię pogadać.
Tutaj też zaglądam czasami i ciekawi mnie co u każdej z was słychać.Mimo że tak jak napisała Gojka jesteśmy w sumie obcymi ludźmi.
Bombelku, oblanym  angielskim się nie przejmuj.Jest jeszcze poprawka.A i tak robisz wiele i się starasz.
Kasjanaa u nas też piękna wiosna.Miriam ,ja lubię lato i upały .Choć ostatnio  przy wyższych temperaturach źle się czuję to i tak lubię.
Kocham jak wszystko zieleni się, rośnie i kwitnie.
Wtedy życie toczy się dalej,niezależnie od tego czy nam dobrze  czy źle.

49,098

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Dziękuje Niki za miłe słowa.

My dzisiaj intensywny dzień, rano sprzątanie standardowo, później przyszła do córci koleżanka, poszłam z nimi na rowery. Tzn. dziewczyny jeździły, ja uczyłam Oskarka jeździć. Po rowerach do domku na herbatkę, kawkę i tort a później poszliśmy na tzw. u nas wyspę, dzieci pobawiły się na placu (ja z nimi big_smile) pograliśmy w piłkarzyki i zaliczyliśmy siłownie. Super dzień był smile Teraz ledwo siedzą, idę małego wrzucić do mycia bo córcia już po, kolację im zrobię. I położę bo pewnie padną jak kawki a ja będę miała chwilę dla siebie i jeszcze sobie skalpelik odpalę smile

49,099

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Cześć dziewczyny.
Dawno mnie tu nie było,to do mnie nie podobne ale cóż życie...
Co u mnie?
A no bez większych zmian,humor dalej mam niezbyt dobry.
Jestem ogólnie wypompowana psychicznie,marzę tylko o tym żeby te wszystkie ciągnące się u mnie sprawy w końcu się skończyły,ale niestety to jeszcze trochę potrwa.
Do tego rodzina mojego męża trochę szarpie mi nerwy,zastanawiam się tylko po co skoro i tak nic nie zyskają.
W sumie sytuacja w jakiej się znalazłam jest chora,straciłam kochaną osobę,zyskałam coś co jest kością niezgody,a tak naprawdę chciałabym oddać wszystko co dostałam żeby tylko ON wrócił i było jak dawniej.

Dobra nie będę wam tu smęcić .
Ciężko mi się odnieść do wpisów każdej z Was bo po prostu muszę je przeczytac jeszcze raz smile
Odezwę się wkrótce wink

49,100 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2017-05-21 11:58:48)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:

Hej!
Gojka z szacunku dla nas ,wywal całą prawdę co o nas myślisz.Ja się naprawdę nie obrażę.Nawet jak się dowiem że jestem tłumokiem i garkotłukiem.Co mi kiedyś jedna pani na forum napisała.Gratuluję córce dostania się do szkoły.Zdolną masz pannę.
Dla mnie pisanie tu było też jakąś terapią,jakiś czas temu.Teraz nie piszę bo nie mam kiedy.U nas ciągle ostatnio coś się dzieje.
Są takie dni kiedy po prostu padam i nie wiem jak się nazywam.Ale muszę się trzymać.
Gojka a ja właśnie lubię opowiadać koleżankom  co u mnie,jakie ciasto upiekłam i tak dalej.Był czas kiedy miałam z tym problem.Wydawało mi się że nikt nie będzie mnie słuchał,że ludzi to nie obchodzi.Zawiodłam się na kilku osobach i od razu straciłam wiarę w ludzi .Chyba zbyt szybko.
Ale ostatnio jakoś nabrałam pewności siebie i znalazłam kilka osób  z którymi lubię pogadać.
Tutaj też zaglądam czasami i ciekawi mnie co u każdej z was słychać.Mimo że tak jak napisała Gojka jesteśmy w sumie obcymi ludźmi.
Bombelku, oblanym  angielskim się nie przejmuj.Jest jeszcze poprawka.A i tak robisz wiele i się starasz.
Kasjanaa u nas też piękna wiosna.Miriam ,ja lubię lato i upały .Choć ostatnio  przy wyższych temperaturach źle się czuję to i tak lubię.
Kocham jak wszystko zieleni się, rośnie i kwitnie.
Wtedy życie toczy się dalej,niezależnie od tego czy nam dobrze  czy źle.

Wiesz,niki to nie jest absolutnie istotne co ja o kim myślę.Bo ani mnie nie znacie ani ja Was.
Po prostu dobieramy się w życiu tak,że mamy podobne zainteresowania,pasje.A ja nie mam z Wami nic wspólnego prócz tego,że jestem mężatką.
Bo ani Was nie interesuje to co mnie-nie lubicie i nie znacie się na muzyce klasycznej,nie doradzicie mi jaką ławę mam kupić do fortepianu ani czy narty Volkl Code Uvo Xmotion warte są swej ceny.
Ja nie doradzę Wam jak dbać o rośliny w ogródku,jak robić przetwory czy nalewki ani jak załatwiać sprawy prawne.
Nie uważam nikogo za tłumoka i garkotłuka.Nikogo z tej kafe.Bo w życiu sobie radzicie,wychowujecie dobrze dzieciaki,żyjecie wśród ludzi.Do tego trzeba większych umiejętności niż gra na skrzypcach czy jazda nartach:)
Mam jednak wrażenie,że dla części ciekawsze jest tu udzielanie rad jakimś mentalnym i emocjonalnym poparańcom-w stylu Natki niż pogadanie o fajnym filmie,ostatnio przeczytanej książce.I nie Ciebie Niki mam tu na myśli:)
Dla części taki bodziec jak Natka-osóbka głupsza- jest motorem do działania.Bo można sobie wtedy powiedzieć: ale super,ja jestem mądrzejsza i z wysokości swego intelektu pouczę taką Natkę,a co:)
Nie ma Natki-kafejka umiera :)
I dlatego,na dłuższą metę, udzielanie się w kafe jest trudne dla mnie po prostu.

49,101

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena życzę ci żeby wszystko się ułożyło.Jak chcesz to posmęć.
Gojka z tym garkotłukiem to była ironia.
Masz rację żyjemy w innych światach.Lubię czytać i czytam dużo choć teraz już nie mam czasu za bardzo.
O muzyce klasycznej też nie porozmawiamy,ja słucham J.Kaczmarskiego,Raz dwa trzy i Kultu.
A już pewnie nasz poziom życia jest całkiem inny.
Dla mnie szczytem marzeń jest wyjazd na kilka dni nad morze,we wrześniu bo taniej.
Zobaczymy czy wyjdzie.Już się zaczynają mnożyć problemy ,bo mój ma problemy ze zdrowiem.
Będzie miał operację .Mam wrażenie że biednemu zawsze wiatr w oczy i choćbyś się ze...ał to i tak nic nie osiągniesz.
A jeszcze co do poprańców w stylu Natki to zawsze mnie jakoś fascynowali.Popaprańcy i psychopaci.
Lubię np.czytać i oglądać dokumenty o Hitlerze i o tym jak doszedł do władzy.
Zawsze mnie interesowało jak ktoś tak mierny i z zaburzeniami mógł pociągnąć za sobą tyle ludzi.
Tak że coś w tym jest.
Ogólnie co do forum... też stwierdziłam że większość tu piszących to banda frustratów.Bo im się nudzi ,nie radzą sobie z sobą i bawią się w psychologów.
Na każdy problem mają gotową receptę.
A kiedyś sama dałam się wciągać w takie dyskusje.Chyba miałam jakiś kryzys.Teraz wolę iść popatrzeć jak mi kwiotki rosną albo jak moje psy szaleją na trawie.
I nie piszę tu o kafe tylko o innych wątkach.
Kończę bo mam dziś humor do bani.Na dodatek klawiatura mi fiksuje i ciągle muszę poprawiać.

49,102 Ostatnio edytowany przez Miriam (2017-05-22 09:54:46)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Dla części taki bodziec jak Natka-osóbka głupsza- jest motorem do działania.Bo można sobie wtedy powiedzieć: ale super,ja jestem mądrzejsza i z wysokości swego intelektu pouczę taką Natkę,a co:)
Nie ma Natki-kafejka umiera smile

Dziwnym zbiegiem okoliczności, gdy w kafejce była Natalia, to i Ty prawie codziennie pisałaś. hmm
Nie ma Natalii, nie ma Ciebie.
Czy to znaczy, że i Tobie zabrakło owego bodźca, w osobie Natalii, do pisania w kafejce? roll


Kafejka ''umiera'' z wielu powodów. Głównie dlatego, że nie mamy czasu, i że FB wyparł fora społecznościowe. Ja zdecydowanie częściej komunikuję się z niektórymi z Was na FB, aby popisać o prywatnych sprawach o których się tutaj nie pisze. I z tego co wiem, pozostałe dziewczyny również od czasu bliższego poznania, do rozmów prywatnych, preferują FB. A po trzecie, taka jest kolej rzeczy każdej kafejki. Była ''Netkafejka 18+ ' i ''Netkafejka 20 +'' dzisiaj już ich nie ma. Była prężnie działająca ''Netkafejka 30 +'' (długo w niej pisałam) też już nie istnieje, a w żadnej z tych kafejek nie pisała Natalia. wink

Czy Wasze dzieciaki mają już wystawione proponowane oceny? Mój młody już ma, a to znaczy, że coraz większymi krokami zbliżają się WAKACJE!  Jutro jeszcze bierze udział w konkursie z geografii i pisze sprawdzian z chemii (wychodzi mu piątka na II półrocze, ale na pierwsze miał czwórkę i pani powiedziała, że postawi mu piątkę na koniec, jak poprawi ocenę ze sprawdzianu z I półrocza), i w zasadzie to będzie chyba koniec nauki, bo do 14 czerwca muszą być wystawione oceny końcowe. Jak to zleciało, dopiero egzamin gimnazjalny pisał, szedł na rozpoczęcie roku szkolnego do nowej szkoły, a tu już rok za nim. Jeszcze dwa lata i matura, potem studia, a potem może ślub i dzieci...

Miłego dnia dziewczyny smile

49,103

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Dla części taki bodziec jak Natka-osóbka głupsza- jest motorem do działania.Bo można sobie wtedy powiedzieć: ale super,ja jestem mądrzejsza i z wysokości swego intelektu pouczę taką Natkę,a co:)
Nie ma Natki-kafejka umiera :)

Dziwnym zbiegiem okoliczności, gdy w kafejce była Natalia, to i Ty prawie codziennie pisałaś. :/
Nie ma Natalii, nie ma Ciebie.
Czy to znaczy, że i Tobie zabrakło owego bodźca, w osobie Natalii, do pisania w kafejce? :rolleyes:


Kafejka ''umiera'' z wielu powodów. Głównie dlatego, że nie mamy czasu, i że FB wyparł fora społecznościowe. Ja zdecydowanie częściej komunikuję się z niektórymi z Was na FB, aby popisać o prywatnych sprawach o których się tutaj nie pisze. I z tego co wiem, pozostałe dziewczyny również od czasu bliższego poznania, do rozmów prywatnych, preferują FB. A po trzecie, taka jest kolej rzeczy każdej kafejki. Była ''Netkafejka 18+ ' i ''Netkafejka 20 +'' dzisiaj już ich nie ma. Była prężnie działająca ''Netkafejka 30 +'' (długo w niej pisałam) też już nie istnieje, a w żadnej z tych kafejek nie pisała Natalia. ;)


Miłego dnia dziewczyny :)

Tylko,że to nie ja udzielałam cennych rad,nie ja komentowałam każdą wypowiedź Natki:)
I najlepiej będzie jak sprawdzisz czy ja codziennie pisałam jak była Natka.A jęsli byłam nawet to do kogo i co pisałam.
Ja nie pisałam w żadnej z wymienionych przez Ciebie kafejek-bo ja nie wpisuję się po prostu w ten model komunikacji.

49,104

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Tylko,że to nie ja udzielałam cennych rad,nie ja komentowałam każdą wypowiedź Natki:)
(...) bo ja nie wpisuję się po prostu w ten model komunikacji.

'' Ja nie wpisuję się po prostu w ten model komunikacji'' - od tego bym zaczęła i na tym zakończyła, zamiast szukać ''winnych'' wśród komentujących Natalię, którzy nie podzielili Twojej pasji do muzyki klasycznej.
Na to, że nie piszemy tu z taką częstotliwością jak kiedyś nałożyło się wiele czynników. Począwszy od problemów Leny, pracy Niki, szkoły i pracy Bąbla, a skończywszy na tym, że te z nas, które bardziej się polubiły, przeniosły rozmowy na grunt prywatny, a tu zaglądają tylko z doskoku. Poza tym, dość częstym zjawiskiem jest, że kafejki po jakimś czasie funkcjonowania umierają śmiercią naturalną. Te kafejki, które z nazwy wymieniłam są tylko przykładem na to, że też przestano w nich pisać, mimo iż w żadnej z nich nie pisała Natalia. wink


gojka102 napisał/a:

I najlepiej będzie jak sprawdzisz czy ja codziennie pisałam jak była Natka..

Ty najpierw sprawdź czy przed słowem 'codziennie' nie napisałam słowa ''prawie''. wink
Bo ja patrzę na swój poprzedni post i widzę ''prawie codziennie'', a nie jak sugerujesz ''codziennie''. wink


Swoją drogą, nie wiem na czym polega fenomen Natalii, ale nie ma dziewczyny na forum od przeszło roku, a jej temat jest ciągle żywy. big_smile

49,105 Ostatnio edytowany przez Kasjanaa (2017-05-22 20:46:55)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ech, napisałam post i mi go zjadło, grrrr.

Niki, czemu masz kiepski humor? Życzę szybkiej poprawy.

Lena, smęć nam tu ile wlezie... Bardzo mi przykro, ze z rodziny Twojego męża wychodzą takie mendy sad Obyś odzyskała spokój tak szybko, jak to jest możliwe...

Miriam, ja najbardziej lubię 15-25 stopni smile Wtedy mogę cały dzień siedzieć na dworze i korzystać z pogody.
Zdolnego masz syna. Trzymam kciuki za konkurs i poprawę sprawdzianu smile

Gojka, to fakt, że każda z nas jest inna i pewnie nie pogadasz z nami o nartach i muzyce klasycznej. Ale skoro nie podoba ci się tutaj, nie czujesz potrzeby pisania itd, to po co te komentarze? "Mentalni popaprańcy" to czasem trole, a czasem osoby zagubione. Dlaczego mamy nie radzić komuś, kto o to prosi? I dlaczego "z wysokości swojego intelektu"? Czasem my się na czymś znamy, a ktoś nie.  Ten post trąci mi hipokryzją, bo mam wrażenie, ze Ty potraktowałaś nas z wysokości swoich "wysublimowanych" zainteresowań. Jedni się martwią, jakie narty kupić, inni, za co przeżyć kolejny miesiąc.... Takie życie.
Gratulacje dla córki smile Super, że podziela Twoją pasję.
Oby w nowym domu dobrze wam się mieszkało smile

U nas trwa odpieluchowywanie Młodego. Truuudne zadanie tongue
Najstarszy miał dziś imprezę w przedszkolu i dał radę nie rozwalić przedstawienia. Dumna jestem niesamowicie.
I kupiliśmy dziś rower dla Młodej, bo z poprzedniego wyrosła. Także dzień pełen wrażeń smile Jutro po południu idziemy pojeździć, tzn starszaki, bo ja z moim brzuchem już się nie rower nie wdrapię tongue

Pozdrawiam smile

49,106 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2017-05-22 23:01:47)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Kasjanaa napisał/a:

Gojka, to fakt, że każda z nas jest inna i pewnie nie pogadasz z nami o nartach i muzyce klasycznej. Ale skoro nie podoba ci się tutaj, nie czujesz potrzeby pisania itd, to po co te komentarze? "Mentalni popaprańcy" to czasem trole, a czasem osoby zagubione. Dlaczego mamy nie radzić komuś, kto o to prosi? I dlaczego "z wysokości swojego intelektu"? Czasem my się na czymś znamy, a ktoś nie.  Ten post trąci mi hipokryzją, bo mam wrażenie, ze Ty potraktowałaś nas z wysokości swoich "wysublimowanych" zainteresowań. Jedni się martwią, jakie narty kupić, inni, za co przeżyć kolejny miesiąc.... Takie życie.
Gratulacje dla córki smile Super, że podziela Twoją pasję.
Oby w nowym domu dobrze wam się mieszkało smile

Pozdrawiam smile

Kasjano,
komentarz był na prośbę Niki-nie zauważyłaś?
Ja naprawdę nikogo tu nigdy nie namawiałam do tego by słuchał klasyki czy jeździł na nartach.Czasem,rzadko,wrzucałam jakiś kawałek.
Szkoda,że pominęłaś zdanie gdzie pisałam o książkach i filmach.To nie są jakieś wysublimowane zainteresowania,prawda? smile
Ja miałam na myśli przebywającego tu jedynego poprańca jakim była Natka.Nie była to z pewnością zagubiona osoba,a wiele tu obecnych-pomimo,że miała wcieleń z kilkanaście-nadal jej doradzało i przyjmowało kolejne jej obietnice.
A wiecie dlaczego kafe się rozłazi? Otóż dlatego,że ktokolwiek nowy tu przychodzi to albo jest zjechany bo np. używa zdrobnień,które wszystkich tak strasznie wkurzają-bardziej oczywiście niż kłamstwa i głupota Natki-albo są olewani i nie dopuszczani do hermetycznej grupy.
I to nie jest moja opinia.

Miriam napisał/a:

'' Ja nie wpisuję się po prostu w ten model komunikacji'' - od tego bym zaczęła i na tym zakończyła, zamiast szukać ''winnych'' wśród komentujących Natalię, którzy nie podzielili Twojej pasji do muzyki klasycznej

Ależ Miriam-jeśli miałabym szukać tych, co moje pasje podzielają to uwierz-nie szukałabym tu big_smile lecz na forum tematycznym.
Ach,i uwielbiam te Twoje protekcjonalne rady w drugim trybie warunkowym smile Takie brytyjskie smile Prawie jak Elżbieta.
Nie zrozumiałaś.Ja nie potrzebuję szukać winnych.


Ech,Wodecki nie żyje.Bardzo mi się z moim tatą kojarzył....

49,107

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

A wiecie dlaczego kafe się rozłazi? Otóż dlatego,że ktokolwiek nowy tu przychodzi to albo jest zjechany bo np. używa zdrobnień,które wszystkich tak strasznie wkurzają-bardziej oczywiście niż kłamstwa i głupota Natki-albo są olewani i nie dopuszczani do hermetycznej grupy.
I to nie jest moja opinia.

Nie, no oczywiście, że nie Twoja... Ty tylko pleciesz - przepraszam, powtarzasz - jak papuga. big_smile



Miriam napisał/a:

Ach,i uwielbiam te Twoje protekcjonalne rady w drugim trybie warunkowym smile

Tak się składa, że ani mnie to ziębi, ani grzeje. smile

49,108 Ostatnio edytowany przez Miriam (2017-05-23 11:36:40)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Jestem ogólnie wypompowana psychicznie

Jeszcze miesiąc i będą wakacje. Prawo jazdy już masz, samochód masz - pomyśl o jakimś wyjeździe z chłopakami choć na kilka dni. Taki wyjazd nie rozwiąże Twoich problemów, ale przynajmniej sprawi, że odpoczniesz, „naładujesz akumulatory” i wrócisz do domu wypoczęta z nową energią do działania.


Kasjanaa napisał/a:

Miriam, ja najbardziej lubię 15-25 stopni smile Wtedy mogę cały dzień siedzieć na dworze i korzystać z pogody.

Odpowiada mi taka temperatura jak jest teraz, czyli ciepło ale nie gorąco. Wkurza mnie tylko wszechobecny żółty pył. On jest wszędzie. Na parapetach, na samochodach, na chodnikach. Doczytałam, że przyczyną są pylące między majem, a czerwcem sosny. W tym roku wyjątkowo intensywne pylenie spowodowane jest ostatnimi ciepłymi i suchymi dniami, którym towarzyszył słaby wiatr.


Kasjanaa napisał/a:

Zdolnego masz syna. Trzymam kciuki za konkurs i poprawę sprawdzianu smile

Raczej ambitnego. wink Ale ja byłam taka jak on - jak nie rozumiałam zadania z matematyki, to z bezsilności wyłam nad zadaniem, ale nie odpuściłam dopóki nie zrozumiałam. Syn mój ma trochę łatwiej. Ma mnie, jak zachodzi potrzeba to mu pomagam zgłębiać tajniki wiedzy matematycznej. Poza tym w bardzo przystępny sposób wytłumaczone są zadania matematyczne na YouTube. Dzisiaj młody pisze z chemii, chciałabym żeby mu się udało, bo bardzo zależy mu na stypendium starosty. Nie są to duże pieniądze, ale satysfakcja jest. smile
Na kiedy masz termin porodu? Będziesz rodziła naturalnie czy cc?

49,109

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Byłam dzisiaj na usg ... znowu guzek mam....

49,110 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2017-05-25 21:58:26)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelek przykro mi bardzo ale mam nadzieję że będzie dobrze.

Miriam no psychicznie jestem wygórowana,  ale jeszcze mam dużo siły  do walki ☺
Oczywiście wakacje mam na uwadze i wyjazd też zastanawiam się tylko nad miejscem.
Aktualnie uczestniczę w pewnych warsztatach i szkoleniach które trochę odrywają mnie od tych moich "problemów " a także uczą ciekawych rzeczy. W związku z nimi też być może uda nam się wyjechać na wakacje.No i w końcu przynajmniej jedną sprawa rozwiązała  się w końcu do tego pomyślnie.
Ogólnie  to  da się  żyć tylko czasem przychodzi taka myśl " czy my to naprawdę przeżylismy"? ...

Może niedługo wrócę na stałe i ogarnę tą kafejkę aby w rozsypkę nie popadla

49,111

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Cześć wszystkim.

Miriam, i jak synowi poszedł sprawdzian? Udało się?

Lena, wracaj wracaj. Super, że się rozwijasz. Wakacje na pewno ci się przydadzą, więc myśl intensywnie smile

Bombelku, mam nadzieję, że szybko będziesz wiedziała co i jak z Twoim zdrowiem.

Rozlożylam dziś dzieciakom basen na działce. U nas 28 stopni i bezchmurne niebo... Padam z goráca, ale maluchy zadowolone smile

49,112

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Dzięki dziewczyny.

W czwartek  miałam doła, w piątek jeszcze mnie trzymał. Ale znajomy zapytał czy nie chcę iść pobiegać, zgodziłam się i to  był strzał w dziesiątkę. Po raz pierwszy przebiegłam  jakieś 11,5 km big_smile Zapomniałam o guzku. W sobotę z mężem zrobiliśmy 32 km rowerkami, byliśmy u mojego brata. Dzisiaj 3 godzinny spacer z dzieciaczkami. Przestałam myśleć i tak mi dobrze.
Nie rozumiem tylko mojego taty, jak usłyszał o piątkowym moim biegu to zapytał czy ja normalna, przecież nie powinnam... To co ja mam się już położyć i czekać aż umrę bo mam jakiegoś głupiego guza?? Moja matka to samo, pewnie od biegania, albo hormonów których i tak już parę lat nie biorę i takie ble ble ble... Nie chcę się denerwować ale jak będzie trzeba, znowu będę musiała powiedzieć co myślę.

Lena super że robisz kursy i masz zajęcie smile No i wakacje, my raczej nie pojedziemy nigdzie... no ale kiedyś sobie odbijemy. Czekamy na Ciebie.

Kasjana, u nas też dzisiaj ciepełko. I znowu działka zaczyna mi się marzyć. Muszę z mężem porozmawiać na ten temat smile

49,113

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

WITAM KOBIETKI
poczytałam,wnioski zostawię sobie!
chorym zdrówka,uczącym się samych 6,szybkich rozwiązania problemów rodzinnych,dużo radośći na co dzień
ja złamałam rękę,to znaczy nadgarstek,mam w gipsie,szlag mnie trafia bo przed chrzcinami tyle roboty a ja kaleka nadaje się na złom!
może jakoś przetrzymam do następnego poniedziałku,po 24 obudził mnie ból ,wzięłam tabletkę ale spanie nie przychodzi!!
pozdrawiam WAS serdecznie,trzymajcie się cieplutko

49,114

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ja też wnioski zostawię dla siebie. Może kto chce niech pisze i wpada.Kto nie chce,jego sprawa.
Bombel,Lena trzymajcie się dziewczyny.
Życzę jak najszybszego rozwoązania problemów.
Bombel rób to co cię odpręża,dzięki czemu zapominasz o problemach.
Opinie innych miej w d...ie.Ja tak robię od pewnego czasu i jestem znacznie szczęśliwsza.
Pigwa wiem o kontuzji z fb i drugiej kafejki,którą podczytuje.
Ja mam ostatnio sporo na głowie,ciągle w biegu.Liczę że do końca roku wszystko się pozałatwia i rozstrzygnie.

49,115

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hejka

Bombelini napisał/a:

Byłam dzisiaj na usg ... znowu guzek mam....

U Ciebie guzy rosną jak grzyby po deszczu, a u mnie torbiele i mięśniaki. Jedne wytnę, w to miejsce pojawiają się kolejne. sad


Kasjanaa napisał/a:

Miriam, i jak synowi poszedł sprawdzian? Udało się?

Udało się. smile
Sprawdzian z chemii napisał na 5+ i na koniec ma wystawioną ocenę bardzo dobrą. Jestem z niego bardzo dumna, bo chemia nie jest jego mocną stroną. Poświęcił jej bardzo dużo czasu w ciągu tego roku, angażując do nauki w roli korepetytora mojego tatę.
Wygrał też konkurs z geografii i w nagrodę zwolniony był z pisania ostatniej klasówki za którą pani wpisała mu 6 z wagą trzy (taka ocena traktowana jest jak trzy 6). Jutro jeszcze zalicza niemiecki na 5 (50 słówek). Chociaż to zaliczenie jest zupełnie dla mnie niezrozumiałe, bo na półrocze Młody miał 5, w tym półroczu same 5, więc nie bardzo rozumiem co poprawia. Ale tak sobie pani zażyczyła, a że Młody słówka zna, więc zaliczenie będzie tylko formalnością. Średnią będzie miał wysoką, bo ma dużo piątek, ale jedną tróję też będzie miał - tradycyjnie z matematyki.


Bombelini napisał/a:

No i wakacje, my raczej nie pojedziemy nigdzie...

Ja też w tym roku nigdzie się nie wybieram. Jedynie syn z mężem jadą na tydzień na wycieczkę Praga - Wiedeń - Budapeszt.

PIGWA napisał/a:

ja złamałam rękę,to znaczy nadgarstek,mam w gipsie,szlag mnie trafia bo przed chrzcinami tyle roboty a ja kaleka nadaje się na złom!

Oj tam, znajdź tego pozytywną stronę. Pójdziesz na gotowe i spędzisz chrzciny jak gość, a tak byś zasuwała przy garach, najpierw przygotowując potrawy a potem zajmując ''honorowe'' miejsce przy zmywaku. wink



Dziewczyny, jaka u mnie wczoraj przeszła nawałnica. Ulice pozamieniały się w potoki, drzewa powyrywane z korzeniami, na cmentarzu porozbijane nagrobki. Widok okrutny, niestety któryś już raz. Młody do szkoły ma ponad kilometr, w tym jakieś 800m idzie przez ogródki działkowe, bo jest bliżej niż przez miasto. Burza złapała jego i jego kolegę w połowie drogi do domu , a ponieważ miało to miejsce na ogródkach, to nie mieli gdzie się schować. Przyszedł cały przemoczony. Włącznie z bielizną, butami i tym co miał w kieszeniach jeansów. Książki w plecaku pływały, do dziś są wilgotne. Ale co tam książki, najważniejszy był telefon (drogi telefon, kupiony w ubiegłym roku, jeszcze na gwarancji). Ponieważ na Młodym nie było skrawka suchego ciała,a bardzo chciał uratować telefon, to wsadził go pod pachę, bo tylko tam miał sucho. I faktycznie telefon przyniósł suchy. Do głowy jednak ani mi ani jemu nie przyszło, że suchy na zewnątrz, a w środku może być wilgotny. Około dwudziestej podłączył do ładowania i poszedł telefon z dymem, bo zrobiło się zwarcie.

Jeszcze na koniec uchylę Wam rąbka tajemnicy - od września będę miała męża w domu. Starał się od dwóch lat o przeniesienie służbowe i w końcu się udało.

49,116

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hej.

Pigwa jeszcze raz szybkiego powrotu do zdrowia.

Niki życzę Ci aby wszystko się powyjaśniało tak jak sobie tego życzysz.

Miriam wielkie gratulacje dla syna. Zdolna chłopak smile

Co do guza, za tydzień mam wizytę. Pani która robiła mi usg, specjalizuje się w nowotworach piersi, guzach itd. Powiedziała że być może lekarze nie wycięli go, mogli go nie zauważyć bo jest bardzo głęboko, a tamten co wycinali był tak duży że przysłaniał wszystko i było niemożliwe tego małego dojrzeć. Lub też zrobił się odrost. Ewentualnie mógł być mały i po prostu sobie urósł. Nie idzie jednoznacznie stwierdzić po samym usg.

No nic lecę na zakupy bo bym chciała jeszcze dzisiaj poćwiczyć, obiad i do pracy na 14-stą więc czasu nie mam za wiele.

Miłego dnia.

49,117

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Witam wszystkich smile

Niki, masz absolutną rację; kto chce, niech pisze, kto nie chce, nie smile
Hehe, a kiedy Ty nie miałaś dużo na głowie?? Ja mam wrażenie, ze Ty masz głowę jak hipermarket i mieści się w niej wszyyyyyystko big_smile Trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie Twoich spraw smile

Bombelku, wierzę, że będzie dobrze, a wizyta u lekarza cię uspokoi. A teraz próbuj zająć czymś głowę i nie myśleć za dużo.

Miriam, gratulacje dla syna. Super, że tak dobrze sobie poradził i na koniec roku będzie miał ładne świadectwo smile Całe szczęście, że nic mu się nie stało, jak szedł przez te ogródki i potem, jak podłączał telefon... Nas ulewy omijają, tylko wieje niemożliwie.... Wczoraj byłam na działce sprawdzić, czy wiatr nie połamał młodych drzewek, ale na szczęście są na tyle elastyczne, ze przetrwały. Niestety basen, którego nie schowałam do altanki, oberwał konarem i z jednego kręgu zeszło powietrze.... Mam nadzieję, że łatka wystarczy smile
Super, że będziesz miała męża w domu. Mam nadzieję, że się nie pozabijacie jak będziecie razem tak na stałe tongue

Pigwa, współczuję urazu. Wyobrażam sobie, jakie to przymusowe nieróbstwo musi być okropne dla kogoś tak aktywnego, jak Ty. A co do chrzcin, to rodzina na pewno sobie bez ciebie poradzi; odpoczywaj i kuruj łapkę smile

Umówiłam się na wizytę do ordynatora porodówki w której mam zamiar rodzić smile Niech się wypowie na temat rodzaju porodu itd, bo bardzo chciałabym uniknąć sytuacji z porodu Młodego. A termin coraz bliżej tongue Z okresu wychodzi 1 sierpnia, ale jestem absolutnie pewna, że urodzę wcześniej, bo wszystkie moje dzieci rodziły się w 38 tygodniu. Także spodziewam się powiększenia rodziny w połowie lipca.

Jak wam mija dzień dziecka?? big_smile

49,118

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Żyjecie? tongue big_smile

Pozdrawiam ,odezwę się jak znajdę chwilę wolnego wink

49,119

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ja żyję.Albo w pracy jestem albo na działce,albo coś załatwiam.
Zła jestem więc jak mam narzekać to wolę nie pisać.Jedno jest pewne:do pieniędzy to ja szczęścia nie mam,za to do głupich ludzi w swoim otoczeniu jak najbardziej.
Pigwa czytałam i współczuję,trzymam kciuki żeby dobrze było.
Trzymaj się kochana i nie załamuj.
Ty też Bombelku.
Miriam,gratulacje dla syna.
Kasjanaa życzę szczęśliwego porodu,najlepiej przez cc,żebyś się nie namęczyła.

49,120

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki, to ja jednak poproszę o życzenia porodu naturalnego smile Cesarka to dla mnie najgorsze możliwe zło. Po pierwszej musieli mnie wprowadzić w śpiączkę farmakologiczną, bo miałam niewydolność oddechową (dobra pod respiratorem) , a po drugiej dostałam zapalenia mięśnia macicy i przez 3 tygodnie lała się ze mnie ropa. A po sn dochodziłam do siebie w ciągu kilku godzin, także zdecydowanie wolę się pomęczyć tongue
Ech, współczuję głupich ludzi wokół ciebie...

A gdzie reszta? Kobitki, co słychać?? smile

49,121

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:

Pigwa czytałam i współczuję,trzymam kciuki żeby dobrze było.
Trzymaj się kochana i nie załamuj.

Z ogromnym niepokojem zajrzałam do postów Pigwy...
Na szczęście głuchy jak niedosłyszy to sobie dopowie, prawda Pigwuniu? http://www.nasz-bocian.pl/bb/images/smilies/hihi.gif
Dostałaś dzisiaj drugie życie. Zapamiętasz ten dzień na zawsze. smile

49,122

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Kasjanaa to życzę szczęśliwego porodu sn.Ja miałam dwie cesarki i byłam zadowolona,szybko doszłam do siebie.A co się nasłuchałam przez ścianę porodów sn!
Horror jakiś.
Pigwuniu to jednak będziesz żyć.I dobrze ,szkoda by było takiej fajnej babki.
Tak to jest jak człowiek sam się nakręci.
Ja byłam w sobotę obejrzeć dom moich dzieci( bo mam teraz i córkę,ha ,ha)Rodzina mi się powiększa.

49,123

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hej.

Jestem tylko czasu brak na pisanie. Bo to biegam, to na siłownię lecę. Wczoraj byłam pierwszy raz na aqua aerobiku i jestem zachwycona big_smile big_smile big_smile
No i oczywiście do tego obowiązki domowe i praca. Normalnie ciągle mnie gdzieś gna tongue

Kasjana czytałam że kobiety w ciąży też mogą aqua aerobik, więc może to i dla Ciebie jakieś rozwiązanie by było smile

Niki czyżby weselicho było i się nie pochwaliłaś?

49,124

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelku ja też właściwie lubię życie w biegu.Nie mam czasu za dużo myśleć.
Wesela  nie było i nie będzie.Młodzi chcą mieszkać   i żyć w konkubinacie.
Ślub może kiedyś wezmą ,cywilny.

49,125

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Po swoich doświadczeniach całkiem ich rozumiem smile
Najważniejsze że się kochają, i są razem smile

49,126

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

A miałam napisać jutro idę do chirurga onkologa, zobaczymy co zrobi z guzem.

49,127

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelku i jak wizyta u lekarza?
Dla mnie niestety odpada wszystko, do czego trzeba wychodzić z domu. Uwielbiam basen i każdy ruch w wodzie, ale jestem sama i nie mam z kim zostawić mojej bandy tongue Jak podrosną to sobie odbiję big_smile

Ech, mamy ostatnio strasznie zaganiany czas. Wybiegam sobie termin porodu z miesiąc wcześniej tongue Buziaki

49,128

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Kasjana będę miała przeprowadzoną biopsję mammotomiczną podczas której usuną całego guzka. Ale najpierw musiałam się zarejestrować do mojego lekarza z tym że w innej przychodni niż do tej pory chodziłam. Wizytę mam 19 lipca, wtedy to lekarz wypisze mi skierowanie na tą biopsję i później ustalenie terminu będzie. Ale lekarz mówił że wszystko się zamknie w ciągu roku.
Szczerze nie pomyślałam o Twojej gromadce. Szkoda że daleko od siebie mieszkamy bo bym Ci popilnowała dzieciaczki a Ty byś się odstresowała.

49,129 Ostatnio edytowany przez Kasjanaa (2017-06-11 09:00:00)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

No hej leniuchy tongue Co tam?

Ja jestem po konsultacji w sprawie porodu i jednak będzie cesarka (mniejsze ryzyko dla dziecka), ale "na zimno", czyli planowe cięcie przed rozpoczęciem akcji skurczowej. 16 lipca mam się zgłosić do szpitala, 17 córka będzie na świecie. Chyba, że moje dziecko postanowi się urodzić wcześniej, ale będziemy z nią negocjować big_smile

Buziaki smile Lecę na działkę rozstawiać dzieciakom basen, bo dziś ma być upał smile

PS. Bombelku, ja zawsze zapraszam nad morze big_smile

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam, w dzisiejszych czasach taka ocena z chemii to prawdziwa nobilitacja smile Jej znajomość w naszym społeczeństwie jest oględnie powiadając- kiepska. Wiem o czym piszę, ponieważ wywodzę się z rodziny o tradycjach chemicznych smile
Praga, Wiedeń, Budapeszt- wycieczka marzeń. Wiedeń zawsze oglądam nocą z okien autobusu. Dunaj skrzy się w poświacie świateł wielkiego miasta, gwiazd i Księżyca.

49,131

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hej.

U nas zalatany weekend. W piątek poszliśmy na zakupy, sandałki trzeba było zakupić, no i spożywkę ale na ten czas dzieci daliśmy na piłeczki i takie tam zabawy a my zakupy w spokoju big_smile W sobotę byliśmy na zakładowym dniu dziecka, a wczoraj na basenie. Więc jak popołudniu zasiedliśmy wszyscy w domu to nie chciało się już nikomu wstawać. Więc tyle co ciasto zrobiłam z truskawkami smile

No a dzisiaj już do pracy i drugie zmiany, ale tylko trzy dni i długi weekend big_smile

Kasjana nie kuś kochana bo urlop mi się zbliża tongue

49,132 Ostatnio edytowany przez Miriam (2017-06-13 12:35:02)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hejka smile


Niki, młodszy syn zjeżdża na wakacje do domu czy zostaje w P. ?


Bombelini napisał/a:

Kasjana będę miała przeprowadzoną biopsję mammotomiczną podczas której usuną całego guzka.

Sama go wyczułaś, czy lekarz badając?


Kasjanaa napisał/a:

Ja jestem po konsultacji w sprawie porodu i jednak będzie cesarka (mniejsze ryzyko dla dziecka), ale "na zimno", czyli planowe cięcie przed rozpoczęciem akcji skurczowej.

Rodziłam naturalnie. Kilka lat później byłam cięta jak do porodu, i gdybym miała rodzić drugi raz oddałabym półroczną pensję za możliwość urodzenia przez CC. cool Mniejsze ryzyko komplikacji podczas porodu, mniejsze ryzyko powikłań u dziecka, bez bólu, aż się zdziwiłam jak przeczytałam, że chcesz rodzić SN. smile


Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:

Miriam, w dzisiejszych czasach taka ocena z chemii to prawdziwa nobilitacja smile Jej znajomość w naszym społeczeństwie jest oględnie powiadając- kiepska. Wiem o czym piszę, ponieważ wywodzę się z rodziny o tradycjach chemicznych smile

Zgadzam się. Zresztą daleko szukać - jestem po maturze, po studiach, a nie jestem w stanie pomóc własnemu dziecku nie tylko z chemii, ale również z fizyki. Na szczęście Młody ma dziadka (mojego tatę), który już od gimnazjum trzymał rękę na pulsie i przed każdym sprawdzianem, każdą klasówką z chemii sprawdzał wiedzę mojego syna. Zresztą nie tylko z chemii, z fizyki również (mój Młody jest humanistą i z przedmiotów ścisłych wymaga pomocy). Ja natomiast czuwam nad matematyką, aczkolwiek już coraz częściej moja wiedza nie wystarcza i muszę szukać pomocy w Internecie. Wynika to z tego, że Młody przerabia materiał, którego ja nie miałam (przykład z ostatnich dni - przekształcenia i własności funkcji kwadratowej), albo zwyczajnie już czegoś nie pamiętam. Wtedy z pomocą przychodzi mi You Tube, które jest kopalnią wiedzy.
A Ty, Wielbicielu, po tak długiej przerwie w nauce, byłbyś w stanie pomóc licealiście w matematyce, chemii czy fizyce?

Piszesz, że wywodzisz się z rodziny o tradycjach chemicznych. Mój tata co prawda studiował fizykę techniczną i elektronikę na WAT, ale chemię też ma w jednym paluszku. Niestety, zamiłowania do przedmiotów ścisłych nie przekazał mi w genach, ja nie przekazałam synowi, ale rekompensuje nam te niedociągnięcia wink i dzieli się z Młodym swoją wiedzą, a mi naprawia wszystko co wymaga naprawy, począwszy od laptopów, po telefony komórkowe, elektronikę w samochodzie czy zmywarkę. Taka złota rączka. smile


Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:

Praga, Wiedeń, Budapeszt- wycieczka marzeń. Wiedeń zawsze oglądam nocą z okien autobusu. Dunaj skrzy się w poświacie świateł wielkiego miasta, gwiazd i Księżyca.

A Praga? wink


Bombelini napisał/a:

Jestem tylko czasu brak na pisanie. Bo to biegam, to na siłownię lecę. Wczoraj byłam pierwszy raz na aqua aerobiku i jestem zachwycona big_smile big_smile big_smile No i oczywiście do tego obowiązki domowe i praca. Normalnie ciągle mnie gdzieś gna tongue

Ty trochę zwolnij, bo mąż za Tobą nie nadąży. wink



U mnie, tak jak już pisałam, w najbliższym czasie szykuje się dużo zmian. Przenosiny męża stały się faktem. Papiery z poparciem poszły już do Szczecina, i we wrześniu/październiku po trwającej prawie 7 lat banicji mąż wraca do domu. Fajnie, że tak się ułożyło, bo myślał już o emeryturze, a będąc na miejscu posłuży jeszcze trochę. Ale każdy medal ma dwie strony, druga strona to taka, że do tej pory robiłam co chciałam, i to się zmieni, będzie musiało się zmienić... wink

Miłego dnia!

49,133

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam guz wyszedł na iść kontrolnym. Jest głęboko pod mięśniem. Prawdopodobnie nie widzieli bo jak cięli, lub też był malutki i urósł. Ciężko stwierdzić.

Hehe mąż nadąża... w moim rozkładzie dnia hehe. A tak poważnie też musi się wziąść za siebie.

49,134

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Cześć kobiety,
napisałam co prawda już jakiś czas temu,że nie będę tu pisać ale cóż-tylko krowa nie zmienia zdania:)
Co do tego dlaczego zdecydowałam się tu nie pisać-pozwólcie,że wyjawię- z szacunku do Was-tylko część prawdy.

Otóż ja nie bardzo umiem pisać w kafejkach.Trzeba tu regularności,zainteresowania sprawami innych.A ja czasem po prostu mam inne zainteresowania,pasje.Może nie mamy tak zdecydowanie innych priorytetów życiowych ale  kafe -jeśli ma się opierać tylko na tym-jak w tytule,że większość z nas tutaj jest w związku-to trochę za mało by było ciekawie.Zresztą widać wyraźnie,że kafejka ciągnie się nieco jak guma przyklejona do podeszwy.
W życiu codziennym nie opowiadam ludziom,z którymi przebywam parę godzin w pracy o remoncie,malowaniu pokoju,cieście,które upiekłam czy zachowaniach mojego dziecka.Dlatego  tu też było mi ciężko wpisać się formułę.I czasem się do tego zmuszałam.Dlaczego? Cóż,w ramach terapii...Niestety-taka terapia u mnie się nie sprawdziła-nie umiem i chyba nie chcę. Wolę rozmawiać z jedną osobą twarz w twarz zamiast pisać o swoich sprawach ludziom,których to niezbyt obchodzi-co akurat doskonale rozumiem.

Ja wiem,że w życiu każdego z nas nie codziennie dzieją się jakieś spektakularne sprawy,że przydarzają się nam raz na jakiś czas.Dlatego ja uważam,że jak u mnie nic takiego się przez jakiś czas nie dzieje to zwyczajnie nie mam o czym pisać.

Może czasem będę wpadać i czytać Was a czasem coś napiszę.Żeby poskromić moją neurotyczną dość naturę:) Więc trwajcie i żyjcie dobrze:)

A teraz odrobina prywaty: moja córka dostała się do II PSM z czego jestem mega dumna bo było tylko 8 miejsc a chętnych prawie trzy razy więcej.I  co najważniejsze-ona też się z tego cieszy:)
No i mimo,że jeszcze oficjalnie nie wiemy o niespodziance to wiem tyle,że pewnie w sierpniu przeprowadzimy się do nowego domu.
Poza tym znowu załapałam się do małej szkółki więc mam półtora etatu plus korki.Nie mam czasu na nic-ale ja to lubię bo nie musze się za wiele nad życiem zastanawiać:)

hm:)
cos w stylu ,,jestem lepsza od was bo gram na skrzypcach i czytam książki,
od razu na myśl przyszedł mi nazista grający na fortepianie, który za chwile zabije żydowskie dziecko
nie wiem w sumie dlaczego
ale uderza w tym taka pogarda i wyzszosc

Bombelku zdrowia zycze jeszcze raz, będzie dobrze. U mnie jakos leci, bez większych zmian, koncowka roku szkolnego, zycie jak codzien. Nie ma w sumie co pisać.

49,135

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelku  mam nadzieję że ten guzek już usunął i będziesz miała spokój.
Miriam syn jednak zjeżdża ,nie zostaje w P. Ale mieszkanie zostawił na wakacje za pół czynszu.
Tak że w razie czego szuka tu pracy na wakacje.A jak nie wyjdzie, to może tam w każdej chwili jechać.Ja się za nim stęskniłam i chciałabym chociaż  przez miesiąc mieć go w domu.
Miriam to będziecie się musieli od nowa przyzwyczaić do bycia razem na co dzień.
U Mnie cóż...dostałam nową umowę w pracy.Ale co z tego jak zakład mają przenosić w inne miejsce.Za daleko żeby dojeżdżać i przy tych zarobkach bez sensu.
Tyle stresu mnie kosztowało żeby  się ogarnąć w tej pracy.A jak w końcu się,przyzwyczaiłam to niedługo do widzenia.
Na dodatek nikt ci nie powie dokładnie kiedy to będzie.
Czyli jestem w punkcie wyjścia,znowu niepewność czy za pół roku bedę miała z czego zapłacić rachunki.
O kredycie hipotecznym na dom mogę zapomnieć,ale to nie najważniejsze.
NA dodatek czarno widzę szukanie innej pracy w tym mieście ,bo jak stąd odejdzie tyle osób to znowu bezrobocie podskoczy.
Cóż widać spokój nie jest mi pisany.Zawsze chyba będę miała przechlapane w życiu.

Ola co do tego co napisałaś to ja uważam że wykształcenie,pieniądze nie są takie ważne.Tak samo kolor skóry ,wyznanie ,orientacja seksualna.
Ważne żeby być dobrym tolerancyjnym człowiekiem.I jeszcze jak dla mnie mieć szacunek dla zwierząt.. bo to też mówi wiele o człowieku.
Od dawna dobieram sobie znajomych.Kogo nie lubię,nie odpowiadają mi jego poglądy.Omijam z daleka,nie dyskutuje.
Nie wszyscy muszą mnie lubić i nawzajem.A do przekonywanie że czarne nie jest czarne nie mam ochoty... ani siły.
Gojka chyba w pewnym momencie stwierdziła że jednak nie jesteśmy na jej poziomie.

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam, z fizyki i z matematyki z pewnością nie byłbym w stanie pomóc. Natomiast z chemii- myślę, iż dałbym radę. Im jestem starszy, tym bardziej odzywa się we mnie Dusza humanisty.
Praga, stolica europejska, którą muszę kiedyś odwiedzić. Ja (niestety) niepoprawny romantyk smile

49,137

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hejka wink

Tak się rozpisaliście że postanowiłam coś tam sklecić smile

Pigwa napisał/a:

ja złamałam rękę,to znaczy nadgarstek,mam w gipsie,

Jak tam Twój nadgarstek? Rodzina dale radę bez Twojej pomocy?

Miriam napisał/a:

Ja też w tym roku nigdzie się nie wybieram. Jedynie syn z mężem jadą na tydzień na wycieczkę Praga - Wiedeń - Budapeszt.,

A ja się wybieram,po tym ciężkim roku muszę wyjechać z dziecmi i odreagowac to wszystko. Nie jadę daleko bo nad nasze morze ale dobre i to. Jak już wprawy w jeździe nabiorę to wypuszczę się dalej. A w lipcu pojadę prawdopodobnie na szkolenio-wycieczke do Łodzi więc tez jakas to rozrywka.

Kasjanaa napisał/a:

Niki, to ja jednak poproszę o życzenia porodu naturalnego

Ja jakoś tez walczyłam o to żeby urodzic "naturalnie" nie wiem jakoś ta CC mi nie bardzo,chyba że chodzi o zycie dziecka i matki.

Niki napisał/a:

Ślub może kiedyś wezmą ,cywilny.

Po tym co mnie spotkało jestem zdania że ten ślub chociażby cywilny powinien być,zwłaszcza jak będą dzieci. Dziewczyny w przypadku śmierci jednego z rodziców i w przypadku dziedziczenia,a także załatwiania innych spraw urzędowych slub w tym przypadku dużo pomaga.

Niki napisał/a:

Ola co do tego co napisałaś to ja uważam że wykształcenie,pieniądze nie są takie ważne

Dla mnie też wykształcenie ani pieniądze nie są najważniejsze. Ja mam mnóstwo znajomych,jedni po studiach,drudzy po zawodówce a czasem i podstawówce. Nie oceniam ludzi pod w/g wykształcenia a to jakimi są ludzmi. Niektórzy mają skończone kilka kierunków a słoma i brak kultury im z butów wystaje.
I tak jak Ty Niki nienawidzę ludzi którzy nie szanują zwierząt. A tym którzy się nad nimi znęcają zrobiłabym to samo.

Bombelku ja Ci życzę zdrowia bo jak to jest to reszta jakoś się ułozy.
A Twoja energia powinna być przykładem dla wielu.

U mnie na dzien dzisiejszy lepiej.Trochę spraw się unormowało i ułożyło,w sumie została mi tylko jedna nie dająca spokoju,jak ją rozwiążę to że tak powiem odsapnę może.
Przed nami pierwsze wakacje bez NIEGO. Nie będzie łatwo ale damy radę skoro daliśmy przez ostatnie 9 miesięcy.
Syn starszy kończy szkołę,w piątek wyniki z egzaminów,potem świadectwa i oczekiwanie na to do której szkoły się dostał.
Młody konczy przedszkole i do zerówki od września. Przez ten rok bardzo się zmienił,przedewszystkim zaczał gadac jak najęty że czasem mam tego dosyc big_smile
A ja w sumie oststnio to nie mam czasu na nic, jak nie miałam prawka to siedziałm z d*** na miejscu a teraz cięzko mi znaleźć czas żeby w domu pomieszkać big_smile

49,138 Ostatnio edytowany przez Miriam (2017-06-14 09:58:31)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Ola_la napisał/a:

,,jestem lepsza od was bo gram na skrzypcach i czytam książki,

... I słucham muzyki klasycznej. wink lol

niki71 napisał/a:

Miriam syn jednak zjeżdża ,nie zostaje w P. Ale mieszkanie zostawił na wakacje za pół czynszu.
Tak że w razie czego szuka tu pracy na wakacje.A jak nie wyjdzie, to może tam w każdej chwili jechać.Ja się za nim stęskniłam i chciałabym chociaż  przez miesiąc mieć go w domu.

Trochę przytłacza mnie to, co piszesz w kontekście syna i jego studiów, bo mnie za dwa lata czeka to samo, i jakoś trudno jest mi sobie wyobrazić, że z dnia na dzień zostaniemy sami.

niki71 napisał/a:

Miriam to będziecie się musieli od nowa przyzwyczaić do bycia razem na co dzień.

Wszyscy dookoła mówią, że szczególnie mi będzie trudno się przyzwyczaić, i chyba mają rację. wink

Cayenne81 napisał/a:

w lipcu pojadę prawdopodobnie na szkolenio-wycieczke do Łodzi więc tez jakas to rozrywka.

Co to za szkolenie?

Cayenne81 napisał/a:

Syn starszy kończy szkołę,w piątek wyniki z egzaminów,potem świadectwa i oczekiwanie na to do której szkoły się dostał.

W ubiegłym roku wyniki egzaminu miały być dostępne na stronie OKE zaraz po północy, ale serwer OKE Poznań był tak przeciążony, że poszłam spać i zalogowałam się dopiero rano. Młody idąc na 8 do szkoły, znał już wyniki.
Dostałaś ze szkoły login i hasło, żeby się zalogować?

Cayenne81 napisał/a:

A ja w sumie oststnio to nie mam czasu na nic, jak nie miałam prawka to siedziałm z d*** na miejscu a teraz cięzko mi znaleźć czas żeby w domu pomieszkać big_smile

Szalejesz. wink

Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:

Miriam, z fizyki i z matematyki z pewnością nie byłbym w stanie pomóc. Natomiast z chemii- myślę, iż dałbym radę. Im jestem starszy, tym bardziej odzywa się we mnie Dusza humanisty.
Ja (niestety) niepoprawny romantyk smile

To przeciwnie do mnie. Im jestem starsza, tym mniej we mnie romantyzmu, a więcej pragmatyzmu. Ma to swoje dobre strony, bo pragmatykom żyje się łatwiej.
Biologia, którą skończyłeś, Wielbicielu, zaliczana jest do nauk przyrodniczych, a nauki przyrodnicze, jak matematyczne, zaliczane są do nauk ścisłych, i to nie podlega dyskusji. Ale, czy umysł ścisły nie może być humanistą? roll
Blaise Pascal, francuski matematyk i fizyk znany nam przede wszystkim z Twierdzenia Pascala, był filozofem religii (dowodził istnienie Boga poprzez racjonalne rozumowanie). Albo Isaac Newton, odkrywca trzech zasad dynamiki, był nie tylko fizykiem, matematykiem i astronomem lecz także filozofem, historykiem i badaczem Biblii, autorem koncepcji wielkiego zegara Wszechświata, zgodnie z którą to koncepcją Wszechświat jest wielkim mechanizmem, działającym na podobieństwo zegara, w który Bóg nie ingeruje.
Zresztą tak jak wiele umysłów ścisłych było humanistami, tak wielu humanistów, myślicieli i filozofów było umysłem ścisłym.
Klasyczny filozof i matematyk, Bertrand Russel był i filozofem i matematykiem i logikiem (logika - ogniwo łączące matematykę i filozofię). Albo Kartezjusz (''Myślę więc jestem”), kojarzony z filozofią, był ojcem nowoczesnej matematyki (kartezjański układ współrzędnych, iloczyn kartezjański). Albo Tales, który był filozofem, a uważany jest za ojca matematyki greckiej, gdyż dał podstawy geometrii, wprowadzając szereg pojęć - w tym Twierdzenia Talesa. Albo Pitagoras, grecki filozof, mistyk i matematyk. Jemu przypisuje się wprowadzenie pojęcia podobieństwa figur geometrycznych, ale przede wszystkim kojarzony jest ze słynnym twierdzeniem matematycznym nazwanym Twierdzeniem Pitagorasa. Czy w końcu Archimedes, filozof przyrody, który jako pierwszy podał przybliżoną wartość liczby pi i wyprowadził wzory na powierzchnię i objętość kuli i walca. Takich przykładów jest więcej...

A tak w nawiązaniu do humanistów. Po studiach trafiłam na staż do urzędu, którego zastępcą kierownika był pan po zootechnice, którą skończył w latach 70-tych. I podczas zebrania w/w pan wyskoczył do pań urzędniczek z przytykiem, że nie jest zbyt imponującym dorobkiem CV, w którym jest napisane, że skończyło studia humanistyczne lub społeczne, ponieważ kierunki te niczego nie uczą, a jeden papier więcej nie sprawia, że człowiek jest mądrzejszy. Nie muszę chyba pisać jak bardzo naraził się mi - świeżo upieczonej absolwentce studiów społecznych - owymi słowami. lol

49,139

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

u nas tez zgrać sie nie mozemy

49,140

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Heloł big_smile

Wy też macie taki zjazd energetyczny? Ja się zastanawiam, czy jestem przemęczona, czy tak ciśnienie spada. Dziś położyłam się po południu spać z Młodym i przespałam 2 godziny tongue Szok tongue
A po przedszkolu zawieźliśmy do schroniska obroże przeciwkleszczowe. Mój starszy syn kupił za pieniądze, które uzbierał w urodzinki. Kurcze, ależ się stęskniłam za tymi psiakami... Już się nie mogę doczekać, kiedy wrócę i znów będę mogła je wyprowadzać.

martasmith, witaj smile

Miriam, hehe Gojka nam zarzuciła "przyziemność" i od razu się wątki intelektualne pojawiły big_smile
Noo, wierzę, że po tylu latach osobnego życia może być wam ciężko znów zamieszkać razem, ale grunt to pozytywne podejście. U nas kryzys jest zawsze w 2-3 miesiącu. Potem jakoś się docieramy i już możemy sobie żyć.

Lena, bardzo się ciesze, że u ciebie się prostuje. I super, że jedziecie na wakacje nad morze. Jeśli gdzieś blisko mnie, to zapraszam w odwiedziny big_smile
Dla mnie cesarka to jest najgorsze możliwe zło, a porody naturalne, co prawda bolesne, ale jednak naturalne tongue Niestety w moim przypadku teraz sn byłby zbyt ryzykowny bo mam strasznie dużo zrostów i według ginekologa blizna mogłaby pęknąć w trakcie akcji skurczowej, a dziecko wypaść do jamy brzusznej. Mam nadzieję, że taka cesarka "na zimno" nie przyniesie mi tyle komplikacji, co dwie poprzednie...

Ola, opowiadaj co tam, a nie tylko "u nas po staremu" tongue

Niki, w tym momencie, to ja z utęsknieniem czekam na dzień, w którym moje dzieci zajmą się same sobą, a ja będę mogła wyjść z domu, bo taki mam kaprys tongue Hehe, z biegiem lat to się pewnie zmieni, co?

Bombelku, super, że mąż się daje motywować i też chce się poruszać smile Pewnie mu było wstyd, że Ty taka fit, a on niekoniecznie tongue Mój, jak wróci, będzie trenował na działce. W tym roku planujemy rozebrać starą altankę, żeby wiosną ruszyć z budową nowej. Także będzie miał co robić.

Buziakuję i uciekam nadrabiać wszystko, co miałam zrobić, a czego nie zrobiłam, bo poszłam spać tongue

Posty [ 49,076 do 49,140 z 49,633 ]

Strony Poprzednia 1 754 755 756 757 758 764 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024