Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Strony Poprzednia 1 746 747 748 749 750 764 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 48,556 do 48,620 z 49,633 ]

48,556

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:

Dzisiaj była witania? I to przeze mnie?

To "przywitanie" było w cudzysłowie-zauważ

Miriam napisał/a:

Wydawało mi się, że przywitana została cztery dni temu i od tego czasu trzy razy zdążyła się już pożegnać i to nie z mojego powodu.
Ale może tylko mi się wydawało...
A tak na poważnie. Nie chciałam o tym pisać, ale skoro sprowokowałaś mnie do odpowiedzi...
Jak płachta na byka działają na mnie wypowiedzi osób, które lubują się w zdrobnieniach nazw rzeczy lub czynności: ''moja niunia'' ,''moje promyczki'', ''pączusie'', ''z moim misiem'', ''na spacerku'', ''milutkiego dnia'' itd. To tylko kilka zdrobnień spośród wielu, które pojawiają się tu od kilku dni. Dla własnego komfortu udaję, że ich nie widzę, ale przychodzi mi to naprawdę z trudem. Dlatego nie wiem o jakim przywitaniu z mojej strony piszesz, bo takowego z mojej strony nie było.

Oczywiście,ze nie z Twojego powodu ale pomyśl sobie: jesteś nowa na forum i czy nie byłoby Ci miło gdyby większość tu przychodzących witała nowych? To taka zachęta do pisania tu
.No ale skoro napisałaś:

Miriam napisał/a:

Poza tym jest tu tylu starych bywalców, że brak nowych nie jest w stanie zagrozić jej istnieniu.

to może rzeczywiście znakomita większość będzie wyłącznie czytać-ale bez wypowiadania się.
Co do zdrobnień-ja tez ich nie lubię ale jestem w stanie zrozumieć,że ktoś tego używa.Zwracać na to uwagi nie zamierzam-no chyba,że to moja przyjaciółką albo ktoś bliski.

Miriam napisał/a:

Bądźmy poważni! Nie wystarczy, że jedna, dwie osoby przywitają w imieniu wszystkich?
Wystarczy w zupełności, no chyba, że będziemy szli na ilość, tylko po co?

wiesz,myślę,że może po to by komuś zupełnie gratis i bezinteresownie zrobić przyjemność?
Nie zdarza Ci się to? smile

Kasjanaa napisał/a:

Gojka, Ty na co dzień tez tak masz, że każdego starasz się usprawiedliwiać, każdego zrozumieć itd? Masz w sobie troszkę egoizmu? W świetle tego, co tu teraz pisałaś, zaczynam rozumieć Twoje problemy z mamą...

Wiesz,jesli kogoś nie znam to staram się nie oceniać po jednej wypowiedz-nawet jeśli była niefortunna:)

Kasjanaa napisał/a:

Niki, zazdroszczę pieska. Mnie się marzy jakieś zwierzątko w domu, tyle, że nie mam czasem czasu usiąść, więc dla zwierzaczka też bym nie miała  A uwielbiam i psy, i koty. Ciągle chodzę z dzieciakami do schroniska wyprowadzać psy na spacery, chociaż teraz dużo rzadziej, bo czasu brak.... Strasznie mi tego brakuje... Mam nadzieję, ze do grudnia pozamykam swoje szkolne sprawy i wtedy mogę wrócić do zwierzątek

Kasjanaa,Niki ma dwa psy.Ten na fotce to moja jamnica smile

Lena-uważaj na siebie.Bo jesteś wielu ludzim potrzebna.

Zobacz podobne tematy :

48,557

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Heh, gojka, widzisz, nawet nie zauważyłam, jaki link otwieram tongue Strasznie zakręcona jestem. W takim razie Tobie też zazdroszczę pieska smile

Tu nie chodzi o ocenianie kogoś po jednej wypowiedzi, ale o szukanie usprawiedliwień dla niemiłych/źle widzianych/aspołecznych zachowań. Oczywiście, każdy może mieć gorszy dzień, tyle, ze tu nie mówimy o sytuacji wyrwanej z kontekstu, kiedy widzimy kogoś jeden raz w jakiejś sytuacji i wyrabiamy sobie zdanie, że ktoś jest traki czy siaki. Nie. Jeśli mamy okazję przez chwilę poobserwować osobę, posłuchać jej itd, to możemy wyciągnąć jakieś wnioski. Nie bez powodu mówi się o pierwszym wrażeniu. Generalnie, ja wychodzę z założenia, że jeśli ktoś mi "na początku" nie pasuje, to raczej wolę mu się poprzyglądać, niż usprawiedliwiać smile Niestety nie wszyscy są z gruntu dobrzy....

Zdrobnień nie cierpię, ale się nie czepiam. Skoro na forum każdy ma prawo się wypowiadać jak chce i wypowiadać swoje zdanie w sobie właściwy sposób, to ok. Dopóki to jest tylko irytujące, a nie niesmaczne czy wulgarne, to nic mi do tego. W końcu nie ma obowiązku czytania wypowiedzi wszystkich tongue

48,558

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Kasjanaa napisał/a:

Heh, gojka, widzisz, nawet nie zauważyłam, jaki link otwieram :P Strasznie zakręcona jestem. W takim razie Tobie też zazdroszczę pieska :)

Tu nie chodzi o ocenianie kogoś po jednej wypowiedzi, ale o szukanie usprawiedliwień dla niemiłych/źle widzianych/aspołecznych zachowań. Oczywiście, każdy może mieć gorszy dzień, tyle, ze tu nie mówimy o sytuacji wyrwanej z kontekstu, kiedy widzimy kogoś jeden raz w jakiejś sytuacji i wyrabiamy sobie zdanie, że ktoś jest traki czy siaki. Nie. Jeśli mamy okazję przez chwilę poobserwować osobę, posłuchać jej itd, to możemy wyciągnąć jakieś wnioski. Nie bez powodu mówi się o pierwszym wrażeniu. Generalnie, ja wychodzę z założenia, że jeśli ktoś mi "na początku" nie pasuje, to raczej wolę mu się poprzyglądać, niż usprawiedliwiać :) Niestety nie wszyscy są z gruntu dobrzy....

Zdrobnień nie cierpię, ale się nie czepiam. Skoro na forum każdy ma prawo się wypowiadać jak chce i wypowiadać swoje zdanie w sobie właściwy sposób, to ok. Dopóki to jest tylko irytujące, a nie niesmaczne czy wulgarne, to nic mi do tego. W końcu nie ma obowiązku czytania wypowiedzi wszystkich :P

Wiesz,ja generalnie nie szukam usprawiedliwienia-mi się po prostu wydaje,że na jej zachowanie wpływa:
-fakt,że ma depresję
-to,że z problemem została sama i nie było nikogo do pomocy-więc ona ma teraz wątpliwości czy aby ta chęc pomocy od wszystkich w studiu nie jest pod wpływem fleszy
-fakt,że sytuacja jest nagrywana i ona najwyraźniej wcale nie nie czuje się pewnie przed kamerą
-To,że prosta z niej kobiecina,prosto się wyraża,nie potrafi zamaskować swojej niechęci do wypowiadających się-a przecież o ile więcej by zyskała gdyby mówiła innym tonem-to zauważył chyba ten doktor,że ma ostry ton głosu
-to,że ma wyrzuty sumienia,że ze sprawą nie może sobie poradzić

No i to ją jakby usprawiedliwia.Ale rozumiem,ze Ty i inne dziewczyny mogą sądzić inaczej:)
Tak,wiem,ze nie wszyscy są dobrzy,ja jednak mimo wszystko ma to szczęście,że generalnie trafiam na dobrych ludzi:)

Co do zdrobnień-przyznam,ze bardziej wk... mnie pisanie z bykami :)

48,559

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/ … e=58C6B39C

48,560

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Gojka udało  mi się wkleić.
Dacie spokój z kłótniami .roksanka jak będzie chciała to będzie pisać. A co do tego że podejrzewaliśmy że jest natką...tyle trolli tu było.
Nie jest fajnie jak piszesz z kimś a potem się okazuje że  zwyczajnie jaja sobie z ciebie robił.
Dlatego ja piszę już tylko w kafejce.
Po co mi dyskutować w innym wątku na jakiś tam temat.
Może  ten ktoś z kim dyskutuje jest gówniarzem z gimnazjum któremu się nudzi.

48,561

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Gojka, a wiesz, co mnie uderza? Ta kobieta w domu krzyczy, że ją oszukali, że dziecko dali wybrakowane, a obok siedzi ta dziewczynka i płacze. I to jest dla mnie bardziej wymowne, niż to, co mówi...

Oczywiście, że każdy ma prawo do własnego zdania. I nikt tu chyba nie będzie wszczynał z tego powodu awantury. Ale chyba jednak nie wszystkich należy usprawiedliwiać....

48,562

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Dobry wieczór dziewczyny.

Reportaż o którym się tak rozpisujecie, nie do końca musi pokazywać prawdę.
Polskie media, lubią przekręcać fakty i nieźle wszystko wyreżyserować.

Co do Roksanki, to mam mieszane uczucia, te jej napady złości, niestety ale kojarzą mi się z zachowaniem Natki.

My z mężem ostatnio jesteśmy w trakcie szukania opiekunki,  która mnie trochę odciąży i pozwoli złapać oddech, dając mi wyrwać się gdzieś chociaż na pół dni.
Po za tym, boję się o naszego pieska,  zaczyna mieć problemy z kręgosłupem i tylnie łapy czasem się jej rozjeżdrzają. Podajemy jej lek przeciwbólowy, który trochę pomaga.

Ola, zauważyłam, że strasznie dużo w Tobie ostatnio złości, chyba masz sporo problemów, albo zimowa aura tak wpływa na Twój nastrój.
P.S. nie piszę tego po złości, to tylko takie moje spostrzeżenie.

Gojka, muszę stwierdzić,  że bardzo wrażliwa i uczuciowa z Ciebie dziewczyna.
Potrafisz postawić się w czyjejś sytuacji,  zanim wydasz osąd.
Tak zachowują się osoby, które dużo przeszły.

48,563

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Kasjanaa pisalam o tym wcześniej.
Wszyscy piszą o tej pani a dziewczyna?
Choroba zabrała jej normalne życie a teraz jeszcze musi słuchać tego co się wokół niej dzieje.
Lena czemu dzieci mają nie dostać renty i 500 plus przez dotację?
Przecież renta po rodzicu nie zależy od dochodu.Pięćset na drugie dziecko też nie.Nie mogę spać,przez to chodzenie na nocki całkiem mi się pokićkało.Do jutra.

48,564

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Aga ty jak zwykle mądry i wyważony wpis.
Dobrze że będzie opiekunka,odpoczniesz trochę.A ile lat ma twój piesek?

48,565

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hej.

Reportażu nie oglądałam więc się nie wypowiem.

Aga to fajnie że zdecydowaliście się na opiekunkę.

Niki to chyba Ty wstawiałaś przepis na pączki. Wczoraj robiłam z tego przepisu bo dużo tańszy niż mój i są przepyszne.

Co do zdrobnień to mnie też denerwują. No ale nic nie mówię, tym bardziej że ostatnio mało się tu udzielam.

48,566 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-11-17 09:47:19)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Ania9O napisał/a:

hej!

Pamięta mnie ktoś jeszcze?

Czytam Was codziennie ale jakoś ciężko było mi się wbić w rozmowę.

Do dziewczyn które przeżywają teraz swoje choroby, dużo zdrowia Wam życzę. Musi być dobrze.

Lena jak się trzymasz? Często o Tobie myślę.


U mnie w sumie wszystko dobrze. W czerwcu zapisałam starszego syna do przedszkola. Bardzo mu się podoba i zrobił ogromne postępy w rozwoju. Na początku miałam wyrzuty sumienia bo w końcu siedzę w domu a on nawet jeszcze trzech lat wtedy nie miał ale teraz wiem że to był super pomysł. Młodszy natomiast wreszcie zaczął chodzić. Ma ponad 14 miesięcy i rodzina bardzo naciskała kiedy on "w końcu" będzie chodził. I doczekaliśmy się smile
Trochę dobija mnie to siedzenie w domu ale nie ma co narzekać.

Witam nowe dziewczyny.

ciszę się, że u ciebie w porządku
to ,,w końcu,, bardzo wymowne jest
rodzinka z dobrego serca nie raz jest w stanie umilić życie:)

Niki dzisiaj zrobie te pączki, bo ostatnie dni mielismy sporo roboty na podwórku i z drzewem.
Aga jasne, jeśli możesz mieć na pare godzin opiekunke, to jak najbardziej, odetchniesz trochę i z nowym zapasem energii wrócisz do męża.
Mówilas kiedyś, że myślisz nad tym, żeby mieć dziecko, choć pewnie to trudny temat dla ciebie.
Tak ja mam sporo ostatnio problemów, ale kto ich nie ma.

48,567

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Oczywiście,ze nie z Twojego powodu ale pomyśl sobie: jesteś nowa na forum i czy nie byłoby Ci miło gdyby większość tu przychodzących witała nowych? To taka zachęta do pisania

Gojka, żeby nie ciągnąć tematu w nieskończoność odpowiem Ci tylko na to pytanie.
Nadmiar uprzejmości męczy mnie dużo bardziej niż neutralna postawa. Dlatego nie robię z igły widły, gdy wchodzę w nieznane mi towarzystwo (czy chociażby tutaj po dłuższej nieobecności), i wita się ze mną jedna osoba, a nie wszyscy.


Cayenne81 napisał/a:

Chodzi tylko o to gospodarstwo które komplikuje trochę sprawy.
Bo już większość spraw związanych z nim jest na mnie,a w Agencji Rolnictwa sobie wymyslili że wnioski na syna mam pisać i tu tworzy się bałagan.

Nie wiem czy dobrze się domyślałam, że chodzi o to, że chłopcy odziedziczyli po ojcu gospodarstwo, które przynosi im, według litery prawa, dochody, a renta po zmarłym rodzicu przewidziana jest dla dzieci, które dochodów nie uzyskują. Tak czy siak, na pewno nie jest to fajne gdy człowiek w obliczu takiej tragedii musi jeszcze stawić czoło machinie urzędniczej.



Jeszcze tylko jeden dzień i weekend. smile
Potem jeszcze tylko miesiąc i święta. big_smile 
A po świętach Sylwester...
i znowu będziemy o rok starsi. sad

48,568 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-11-17 09:37:13)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:

Nie wiem czy dobrze się domyślałam, że chodzi o to, że chłopcy odziedziczyli po ojcu gospodarstwo, które przynosi im, według litery prawa, dochody, a renta po zmarłym rodzicu przewidziana jest dla dzieci, które dochodów nie uzyskują. Tak czy siak, na pewno nie jest to fajne gdy człowiek w obliczu takiej tragedii musi jeszcze stawić czoło machinie urzędniczej.

Dobrze sie domyslasz,chłopaki wszytko dziedziczą.
Ogólnie w naszych urzędach nic nie wiedzą,wszędzie gdzie nie pójdę mówią że pierwszy raz się spotykają z taką sytuacją.
Tak jak załatwiłam na siebie zwrot za paliwo,podatek rolny,itp tak w Agencji rolniczej robią mi pod górkę z tymi dotacjami.
Nie mówiąc już o tym ze pewnie przejdę pewnie niezłą przeprawę z ZUSem,starając się o renty.

Miriam napisał/a:

Jeszcze tylko jeden dzień i weekend. smile
Potem jeszcze tylko miesiąc i święta. big_smile 
A po świętach Sylwester...
i znowu będziemy o rok starsi. sad

Po tym co mnie spotkało,nauczyłam sie jednego- nie wybiegam w przyszłość,nie planuję itd.


Bombelku we wtorek sobie spacerowałam po twojej ulicy trochę.Miałam godzinę wolnego to sobie pozwiedziałam okolice smile



Ania pytałaś jak się trzymam.
Różnie,teraz mam lepszy tydzień,prawie nie płaczę,prawie nie myslę o nim.(czyt.nie mysle non stop)
Czasem zastanawiam się czy to się dzieje naprawdę...
Wiem że muszę przejść każdy etap tej żałoby,jak już minie wszystko co pierwsze to jakoś to będzie.

Gojka co miałaś  na mysli pisząc  że mam uważać na siebie?

48,569

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
agnesitas napisał/a:

Dobry wieczór dziewczyny.

Reportaż o którym się tak rozpisujecie, nie do końca musi pokazywać prawdę.
Polskie media, lubią przekręcać fakty i nieźle wszystko wyreżyserować.

Co do Roksanki, to mam mieszane uczucia, te jej napady złości, niestety ale kojarzą mi się z zachowaniem Natki.

My z mężem ostatnio jesteśmy w trakcie szukania opiekunki,  która mnie trochę odciąży i pozwoli złapać oddech, dając mi wyrwać się gdzieś chociaż na pół dni.
Po za tym, boję się o naszego pieska,  zaczyna mieć problemy z kręgosłupem i tylnie łapy czasem się jej rozjeżdrzają. Podajemy jej lek przeciwbólowy, który trochę pomaga.

Ola, zauważyłam, że strasznie dużo w Tobie ostatnio złości, chyba masz sporo problemów, albo zimowa aura tak wpływa na Twój nastrój.
P.S. nie piszę tego po złości, to tylko takie moje spostrzeżenie.

Gojka, muszę stwierdzić,  że bardzo wrażliwa i uczuciowa z Ciebie dziewczyna.
Potrafisz postawić się w czyjejś sytuacji,  zanim wydasz osąd.
Tak zachowują się osoby, które dużo przeszły.

Hejka!
Tak,Agnes,masz rację,powinnam do powodów dlaczego kobieta się tak zachowuje dodać jeszcze fakt,że zachowania kobiety mogły być wyreżyserowane i niekoniecznie prawdziwe.Pani Jaworowicz znana jest z tego,że realizuje reportaże tak,że jest ten zły i ten dobry-bezsprzecznie,żeby prosty ludek pojął za kim ma być a kogo wyklinać.
Jeśli o Roksankę chodzi-napisałam Marioli,że jeśli okaże się Natką to zamieszczę tu filmik jak wydrukowane moje posty jej broniące zjadam bez popicia:)
Jak poszukiwania opiekunki? Macie już z czego wybierać?
Wiesz,to że staram się nie oceniać-to pewnie w głównej mierze zasługa mojej mamy-jakkolwiek to brzmi:)
To,że była taka a nie inna a ja wiecznie w sobie upatrywałam winy pewnie sprawiły,że jestem bardziej tolerancyjna i potrafię zawsze dać drugą szansę smile

Cayenne napisał/a:

Gojka co miałaś  na mysli pisząc  że mam uważać na siebie?

Wiesz,pamiętam jak po śmierci taty moja mama mówiła,że ona chce umrzeć,że po pogrzebie,kiedy w domu była jeszcze kupa ludzi ona marzyła o tym by umrzeć.Powiedziałam jej wtedy,żeby pomyślała o mnie-czy ja dałabym radę z tym się zmierzyć.
Dlatego Ty uważaj na siebie-bo Twoje dzieci mają tylko Ciebie teraz.

48,570

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Gojka napisał/a:

Wiesz,pamiętam jak po śmierci taty moja mama mówiła,że ona chce umrzeć,że po pogrzebie,kiedy w domu była jeszcze kupa ludzi ona marzyła o tym by umrzeć.Powiedziałam jej wtedy,żeby pomyślała o mnie-czy ja dałabym radę z tym się zmierzyć.
Dlatego Ty uważaj na siebie-bo Twoje dzieci mają tylko Ciebie teraz.

Gojka wiesz ja nie pomyślałam nigdy tak jak Twoja mama. Przezyłam cos strasznego ale z tym da się żyć.
Wiem że dzieci mają tylko mnie i nie jest mi łatwo żyć z tą myślą.Bo nie ma co się oszukiwać że do głowy przychodzą myśli - co będzie z nimi gdyby mnie zabrakło.
Ja wiem jak z perspektywy dziecka wygląda smierć rodzica,wiem co to strach o tego drugiego który nam pozostał.

Powiem tak,przeczytałam multum wypowiedzi wdów,niektóre mimo tego że mają małe dzieci najchętniej położyły by się w grobie z mężem.
Ja za bardzo szanuję życie,ja mam dla kogo żyć,strasznie boli śmierć męża,dobija samotność (mimo wsparcia wielu osób),dobija bezsilność, ale mimo to życie trwa dalej.
Nie jest mi łatwo,ale mam jeszcze w sobie na tyle siły aby się nie poddać.

48,571

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Tak,Agnes,masz rację,powinnam do powodów dlaczego kobieta się tak zachowuje dodać jeszcze fakt,że [...]

...każdy człowiek będąc świadomym, że skierowane są na niego światła kamer i wzrok obcych mu ludzi, mówi i zachowuje się tak, aby jak najmniej zrazić do siebie widzów.
Jest to normalna, naturalna reakcja każdego człowieka. Dlatego ja nawet nie chcę myśleć co ta kobieta wygaduje do tej dziewczyny jak światła kamer gasną.

gojka102 napisał/a:

Jeśli o Roksankę chodzi-napisałam Marioli,że jeśli okaże się Natką to zamieszczę tu filmik jak wydrukowane moje posty jej broniące zjadam bez popicia:)

Nie grozi Ci to. Roksana to nie Natka.

48,572

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelku cieszę się że pączki z tego przepisu ci smakowały.
Lena tak to jest że ktoś odchodzi a życie musi toczyć się dalej.
Aga pisałaś o Oli że ma w sobie ostatnio dużo złości.Ja też mam ,choć staram się z tym walczyć.
Czasem jest tak jak dzisiaj że jest dobry dzień.
A są i takie że w ogóle nie wstawałabym z łóżka.czuję wtedy tyle wściekłości  i rozgoryczenia że to czy nam tamto nie wychodzi.
Dlatego podziwiam takie osoby jak ty które mimo strasznej choroby męża trzymają się jakoś.
Miriam ja już nie mogę doczekać się świąt.Właściwie już nimi żyje.Moje dziecko przyjedzie i będę miała całe jedenaście dni urlopu.
To będzie pierwsza wigilia którą spędzimy tylko we czworo.
Po pogrzebie teściowej myślałam że  kontakty z teściem i bratem męża jakoś się ułożą.Ale się nie ułożyły.
Idę oglądać Nasz nowy dom, a potem Elkę.
Ciekawe co dzisiaj zapoda w programie.

48,573

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że masz takie podejście do życia. To bardzo ważne, żeby je szanować. Silna z ciebie baba.

Aga, fajnie, że szukacie opiekunki. Tobie od dawna był potrzebny taki reset raz na jakiś czas. Może trochę ci będzie psychicznie lżej, jak będziesz mogła na chwilę wyjść z domu smile

Miriam, zgadzam się z Tobą; aż strach pomyśleć, czego ta dziewczynka może słuchać poza kadrem.....

Gojka, a potrafisz stawiać granice i przestać dawać szanse? Z jednej strony ci zazdroszczę takiego podejścia, a z drugiej współczuję. Zazdroszczę, bo to super szukać w ludziach dobrych cech, niezależnie od tego, jacy się wydają. A współczuję, bo z takim podejściem możesz nieźle oberwać po tyłku... Dobrze, ze masz szczęście i trafiasz raczej na fajnych ludzi smile

Kupiłam dzieciom na allegro wielką pakę klocków. Tyyyyyyle radości. Od dwóch godzin układają, cała trójka smile

48,574

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena podziwiam Cię kochana. I chyba powinnam brać z Ciebie przykład. Masz w sobie tyle siły a mnie załamała głupia operacja. Nie potrafię strawić tego że będzie kolejna blizna, że może być ubytek który być może będzie widoczny jak przyjdzie mi ubrać strój kąpielowy. Takie błahostki a ja ostatnio chodzę i nie mogę przestać o tym myśleć.

Kasjana mój synio uwielbia klocki lego, ma tego multum a chciałby jeszcze więcej. Potrafi pół dnia przy nich spędzić i coraz to ładniejsze cuda buduje. Nawet córa czasem z nim siądzie i buduje.

48,575

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hej wszystkim

To prawda, w końcu sobie trochę odetchnę

Gojka, mamy na oku pewną osobę, której dobrze z oczu patrzy, kiedy opowiada o pracy opiekunki, widać że kocha to co robi, także widać światełko w tunelu.
Co do mamy, to moja niszczyła mnie psychicznie, przy niej czułam się nic nie warta, choć wbrew wszystkiemu, nieźle sobie radzę.
Tego jak postawić się na czyimś miejscu, zanim ocenię, nauczyłam się od męża.

Niki, każdy ma czasem chwile załamania, ja nie jestem idealna, gdyby nie moje leki, nie wiem jak bym dała radę.

Ola, to prawda, że temat dzieci, to dla mnie ciężki temat.
Na razie nie planuję potomstwa, być może w ogóle się jego nie doczekam.
Życzę Tobie uspokojenia się rozwiązania wszystkich męczących Cię problemów.

Wam wszystkim, życzę dużo spokoju i zdrowia.

Lena, a Tobie spokoju ducha i zagojenia ran.

48,576 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-11-17 22:41:13)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Bombelini napisał/a:

Lena podziwiam Cię kochana. I chyba powinnam brać z Ciebie przykład. Masz w sobie tyle siły a mnie załamała głupia operacja. Nie potrafię strawić tego że będzie kolejna blizna, że może być ubytek który być może będzie widoczny jak przyjdzie mi ubrać strój kąpielowy. Takie błahostki a ja ostatnio chodzę i nie mogę przestać o tym myśleć.

Bombelku tu nie ma co podziwiać,to po prostu zycie.
JA sama nie wiem skąd mam tą siłę w sobie,chyba zostało mi z dziecinstwa w głowie słowa pewnej pani psycholog "że ja sobie nie dam rady w życiu".
Nie wiem po czym ta pani to stwierdziła,ale zawsze było tak że to moja siostra od małego wykazywała cechy takie że da sobie radę w życiu,że zawsze się odnajdzie,a ja to taka flegmatyczna byłam.
Tutaj w dorosłym życiu okazuje się że jest zupełnie odwrotnie. Ale to chyba z powodu przezyć z przeszłości.
Śmierc mamy dała mi siłę do walki,a u siostry niestety odcisnęła piętno.

Kochana Ty się nie dziw że Cię załamała operacja,bo mnie akutar sprawy zdrowotne potafią nieźle załamać,10 lat temu z tego powodu schudłam w 2 tyg 6 kg i myslałam że mam zawał.
Powiem Ci że gdyby mój mąż umarł mi na rękach to nie wiem co by było dzisiaj ze mną.
Boisz się blizn,powiem Ci tak ja żyję z ogromną blizną od 30 lat,przestałam ją ukrywac dopiero jakieś 4 lata temu.

Aguś dzięki za wsparcie.
Ta rana już nigdy się nie zagoi,ale mam nadzieję że zabliźni na tyle abym mogła zyć w miarę normalnie.

48,577

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena ja też mam blizny. Po cc ale tej nie widać. Drugą na prawej piersi którą też da się zakryć. Trzecia tuż pod szyją, widoczna i w żaden sposób nie da się zakryć, przywykłam bo mam od dzieciństwa i czwarta za uchem malutka i niewidoczna. Na nodze blizna dziwna i brzydka której też przy krótkich spodenkach czy spódniczce nie zakryjesz, do tej też przywykłam. I mimo tylu powinnam się kolejną nie przejmować a jednak to robię i bardzo mnie to drażni. Że znowu będę "okaleczona" a od wszystkich słyszę że głupia jestem że się przejmuję bo zdrowie najważniejsze a nie wygląd. Może i racja ale ja już mam ich dość. I boję się że jak ruszą to dziadostwo to dopiero wtedy zezłośliwieje...

48,578

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelku, oczywiście, że zdrowie jest najważniejsze, ale Ty masz pełne prawo mieć obawy, kompleksy itd. To, że ktoś w ogóle się nie przejmuje bliznami nie znaczy, że Ty masz mieć tak samo... Ja mam paskudną bliznę po cesarce; a właściwie dwóch,  cały brzuch w rozstępach, dwie blizny po wycięciu znamion na nogach, wielkie bo szwy się rozeszły, trzy na udzie, po ugryzieniu przez psa i jedną na łydce po zabiegu z dzieciństwa.

Mój syn też uwielbia lego, chociaż teraz kupuje mu klocki blocki, czyli polski odpowiednik. O wiele tańsze a jakościowo takie same wink

Lena, mnie psycholog powiedziała po śmierci syna, że dopiero sytuacje ekstremalne pokazują nam ile mamy sił. Z resztą Szymborska napisała " tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"....
Po tych trzech stwierdzam, że ból po śmierci kogoś bliskiego nie mija, z czasem tylko przestaje ci przesłaniać świat i tylko od czasu do czasu  się włącza. My mieliśmy wczoraj rocznicę śmierci synka i dziś poryczałam się na serialu kryminalnym, bo rodzice zabili niemowlę... Ech, młody miałby już trzy latka...

Aga, wspaniale, że znaleźliście taką fajną, ciepłą osobę. Oby wszystko się ułożyło dobrze smile

48,579

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:

Pigwa a który to odcinek,tzn. data?
Gojka ja wiem że ty w tej pani starasz się znaleźć coś dobrego.
Ale coraz bardziej myślę że ona jest po prostu wyrachowana.
Znam ten typ,mam taką znajomą.
Fakt że wychowała sie z dziadkami,bez rodziców,w biedzie.I teraz ma w głowie kalkulator
Ciągle przelicza ,wylicza,co się jej opłaci ,co nie.
Nieraz jak jej słuchałam myślałam sobie że w niej nie ma żadnych uczuć,litości tylko kalkulatorek.
X lat temu uśpiliśmy psa bo był już stary i dostał paraliżu,nie mógł chodzić.
Jak jej powiedziałam że  uśpienie kosztuje 40 zł to przeżyć nie mogła..
Bo przecież  psa można było w łeb walnąć a za 40 zeta to ile chlebów bym miała.No tak mi powiedziała..
I jeszcze że przecież taki pies to przecież 40 zł nie jest wart bo szczeniaka można se wziąść za darmo.To tylko jedna  z jej sławetnych wypowiedzi.
I tak sobie myślę że ta z programu to podobna.
Gdyby córka była ładna i zdrowa ,skończyła studia to opłaciło by się inwestować.Bo i pochwalić się jest czym przed ludźmi i opieka może na starośc.A tak to opłacać jeszcze dom opieki.
Tak sobie myślę że jak nawet takiego dziecka nie pokochała jak swoje to przecież człowiek ma jeszcze w sobie empatię i litość. Przywiązuje się do kogoś  kto przez lata z nim był.
I wszyscy tu dumają nad depresją tej pani.A jak zauważyła Ola,co z dziewczyną/
Raz już została porzucona jako dziecko,potem ta straszna choroba,teraz matka adopcyjna chce ją zostawić.
Przecież dziewczyna umysłowo nie jest upośledzona ,widzi i słyszy co się wokół dzieje.
A ten ojciec ani me ani be,nie wypowiedział swojego zdania.


NIKI zaraz będę oglądać wczorajszy odcinek to postaram się znalezc ten odcinek i napiszę

48,580

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:
PIGWA napisał/a:

ciekawe czy ona dostawała kasę na tą córcię?

Nie dostawała, gdyż to była pełna adopcja - tak mówiła w reportażu.
Przy pełnej adopcji między rodzicami a dziećmi występują takie same prawa i obowiązki, jak w rodzinie naturalnej, w tym obowiązek sprawowania opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem  lub alimentacji. Miesięczny koszt pobytu w ośrodku to kwota ponad 3 tyś. złotych. Mieszkaniec DPS pokrywa koszty w kwocie nie większej niż 70% swojego dochodu. Jeżeli kwota ta nie jest wystarczająca do pokrycia opłaty za pobyt w DPS, wówczas do ponoszenia opłat zobowiązani są członkowie najbliższej rodziny.
Ale jeśli adopcja zostałaby rozwiązana przez sąd, wówczas wygasają zarówno prawa i obowiązki rodziców adopcyjnych wobec dziecka, w tym również obowiązek dofinansowania pobytu dziecka w DPS.
Jest jeszcze jeden aspekt finansowy. W świetle prawa po rodzicach dziedziczą nie tylko dzieci naturalne, ale także adoptowane. Wydziedziczyć dziewczyny z reportażu rodzice nie mogą, gdyż nie ma ku temu przesłanek. Mogą co najwyżej zapisać swój majątek siostrzenicy, bratanicy czy komu tam chcą. Ale i w takim przypadku prawo zabezpiecza interesy dzieci, a mianowicie daje im prawo do zachowku, który zwiększa się do 2/3 udziału, gdy uprawniona osoba w chwili otwarcia spadku (tj. śmierci spadkodawcy) jest trwale niezdolna do pracy. Na chwilę obecną opiekunami prawnymi dziewczyny są jej adopcyjni rodzice. Po ich śmierci kurator czy opiekun prawny przyznany zostanie dziewczynie z urzędu i to on pod kontrolą sądu opiekuńczego będzie sprawował zarząd nad majątkiem, który dziewczyna nabędzie w drodze spadku. W moim przekonaniu to właśnie aspekt finansowy zadecydował o tym, że kobietę z reportażu nie interesowały inne formy pomocy, jak tylko sądowne rozwiązanie adopcji. Zresztą rodzina która jej towarzyszyła i wypowiadała się o adopcji jak o kupnie kota w worku też nie robiła tego bezinteresownie.

dziękuje za wyjaśnienie sprawy

48,581

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:
niki71 napisał/a:

Ola ale przecież nigdy depresji poporodowej nie miałaś to skąd wiesz jak to jest.
Ja też nie miałam ale czytałam o tym trochę. To trochę jak choroba psychiczna kiedy nie jest się sobą.
Gojka jak badania?

Niki,nie wiem jeszcze.Zrobiłam dziś rano badania jakie zaleciła Pigwa i lekarz potwierdził czyli ferrytynę,B12,D3.Zobaczymy.Od rodzinnego dostałam żelazo i wit D i infrmację,że trzeba zabadać "dokładniej" guzki tarczycy.W przyszłym tygodniu plenuję prywatnie iść ze sobą i z córką do endokrynologa i ona zadecyduje co dalej robić.
Czuję się beznadziejnie,do końca tygodnia wzięłam sobie zwolnienie ale na prywatne lekcję musze chodzić sad Ale dziś mam godzinę,jutro trzy a w piątek dwie wiec dam radę.

GOJKA wczoraj miałam gastroskopię,dzięki że nic mi tam nie wyszło,chyba że z wycinków
pózniej miałam wywiad z anastozjologiem przed poniedziałkową kolonoskopią,mówię do lekarza że zachowywałam się jak świnia,strasznie się beka,lekarz super i ze śmiechem mówi do mnie że w poniedziałek będę walić straszne bąki,ja płakałam ze smiechu i jego super podejscia
bardzo nie przychylnie zabiera się do mojego znieczulenia,boi się że serce może nie wytrzymać ,mam też mieć wszystkie wziewy ze sobą
myśle że się wszystko uda

48,582

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:
niki71 napisał/a:
Ola_la napisał/a:

Może i tak, ale nie będę mieć zrozumienia dla kogos kto SWIADOMIE I ROZMYSLNIE dla własnych celów krzywdzi innych, mówię tu o kochankach (kobiety i mężczyźni) bo pewnie o te wypowiedzi ci chodzi.

Głównie o nie mi chodzi,zgadłaś.
Ludzie zdradzają z różnych powodów.I przeważnie OBIE STRONY są winne po trochu.

Heh,niki,mam takie samo zdanie na ten temat.Zresztą moja stopka jest właśnie jedną z wypowiedzi zdradzonych żon,która twierdziła,że to kochanki winne wszystkiemu-bo one takiego biednego męża omamiają swoimi wdziękami smile

mój też miał kochankę,przerwałam to kurestwo,jej tak dałam popalić że hej!
to było ponad 25 lat temu,nie powiem nawet moja kochana teściowa tu wkroczyła w akcję
żadna by nie chciała usłyszec tych słów co ona usłyszała ode mnie,o epitetach nie wspomnę
mój miał patelnie z tłuszczem na łbie
pomogło,chyba wybaczyłam,pamiętać będę zawsze

48,583

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Ola_la napisał/a:

A ja coraz mniej wierzę w ludzi. Pierwsi do hejtu, bez zastanowienia, jak np. w sprawie gdzie lubelski animals opublikowal zdjęcia faceta, który ciagnał psa 2 km na haku.


nie czytałam o tym zwyrodnialcu!!!!!!!!!

48,584

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:
Ola_la napisał/a:

A ja coraz mniej wierzę w ludzi. Pierwsi do hejtu, bez zastanowienia, jak np. w sprawie gdzie lubelski animals opublikowal zdjęcia faceta, który ciagnał psa 2 km na haku.

Czytałam o tym.Podobno pies ma się dobrze,wiec bardzo możliwe jest to,że było tak jak on tłumaczył.Czytałam tez komentarze ludzi.Wydaje mi się,że ludzie traktują net jako miejsce do pokazania,że są lepsi i że gdyby mogli o takich sprawach decydować to oni by dopiero pokazali.
Ja realnie wśród takich ludzi nie żyję,mogę sobie ich w necie pooglądać jak egzotyczne zwierzęta w zoo.

Mój mąz ma podobnie.Ostatnio wziął psa i przyjechał pod szkołe muzyczną zabrać nas do domu.Nie wierzyłam,że wziął psa,pies pobiegł sobie gdzieś a on zapomniał i wsiadł do auta.Ale wracamy a pies siedzi na miejscu parkingowym.Córka mało się nie popłakała,wzięła psa na ręce i zaniosła do domu.Mąż ma zakaz samodzielnego zabierania psa.Zdarzyło mu się go zabrać do przychodni-miał tam skosić trawę.Akurat była sobota-przychodnia zamknięta.Przyszła jego mama,wiec pojechał z nią na zakupy a o psie zapomniał.Przyjeżdża sprawdzić jak robotnik skosił a pies pod drzwiami przychodni leży.
Ja wiem,że on ma za dużo pracy i dlatego nie pozwalam mu zabierać psa.
Kiedyś gdy mieliśmy bokserkę poszedł z nią na spacer i zapomniał do domu przyprowadzić sad

to już więcej niż skleroza!!
nawet się uśmiechnełam ,raczej tu nie ma z czego się śmiać

48,585

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:

Gojka podłoga u córki fajna,ma dziewczyna gust.
Jamnica też super.Ten piesek którego uśpiliśmy to też był jamnik, miał 12 lat..
Tzn.w typie jamnika.
Twoja podłoga masakryczna,też wymyśliłaś.Teraz sprzątaj.
Dobra ,spadam do fryzjera podciąć włosy i parę spraw pozałatwiać.
Miłego dnia.

a to sobie wymysliłaś,roboty ci nie braknie
nasi znajomi zrobili na scianie w łazience czarne płytki na dotyk się otwierają,podłoga biała,włascicielka bluzni na wszystko,chciała modnie z rozmachem to teraz zapierdziela a dom duży i łazienek jest 3 albo 4
nie w każdej czarne ale też pracochłonne

48,586

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
roksanka22 napisał/a:

sad Wiecie co chciałam się Wam podzielić moim życiem a po pupie dostałam mówi się trudno nie czuje sie gorsza matka ale taka która dla dziecka jest wstanie przełknąć dumę iść i poproscic o pomoc sad przepraszam ze zawracam w szczególności Oli gitarę i idę narazie.
Aha i tak jak pisałam jeżeli tak będziecie traktować nowych ludzi to ta kafejka nie pociągnie zbyt długo


ROKSANA swoją upierdliwością przypominasz NATKĘ!!
nic ci nie pasuje
kafejka była i jest ,kto ma czas i temat to pisze,zadnej umowy tu nie podpisywaliśmy!

48,587

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

piękne słodziaki,widać że o nie dbasz!

48,588

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Bombelini napisał/a:

Lena ja też mam blizny. Po cc ale tej nie widać. Drugą na prawej piersi którą też da się zakryć. Trzecia tuż pod szyją, widoczna i w żaden sposób nie da się zakryć, przywykłam bo mam od dzieciństwa i czwarta za uchem malutka i niewidoczna. Na nodze blizna dziwna i brzydka której też przy krótkich spodenkach czy spódniczce nie zakryjesz, do tej też przywykłam. I mimo tylu powinnam się kolejną nie przejmować a jednak to robię i bardzo mnie to drażni. Że znowu będę "okaleczona" a od wszystkich słyszę że głupia jestem że się przejmuję bo zdrowie najważniejsze a nie wygląd. Może i racja ale ja już mam ich dość. I boję się że jak ruszą to dziadostwo to dopiero wtedy zezłośliwieje...


BOMBELINI  nie przejmuj się bliznami,myśl tylko by wszystko było w porządku bo masz dla kogo żyć

48,589

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

klocki blocki pierwsze slysze ale fajnie bo mam kilku chłopaków w rodzinie, a tu mikołajki

48,590

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki-słodziutkie niewiniątka:)
Ten czarny podobny do mojej tymczasowiczki smile

48,591 Ostatnio edytowany przez agnesitas (2016-11-18 20:02:43)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki, fakne piesie, wszystkie pieski są fajne, jeśli nie są agresywne.

Kasjana, dzięki za dobre słowa, na pewno się wszystko ułoży.

Miriam, każda z nas może mieć rację,  nas tam nie było przy nakręcaniu tego reportażu.
Nie wiemy co wpłynęło na tę kobietę,  że była, taka wściekła, opieka nad chorą osobą, w dodatku 24/h jest naprawdę bardzo ciężka nie tylko fizycznie, ale i psychiczne.

Niektórzy przyczepili się tego, że ma fajny dom, że biedna nie jest. Niestety coś kosztem czegoś.

48,592

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Aga ja też boje się obcych, agresywnych psów.
Ale żaden pies który był u mnie od szczeniaka nie był agresywny.
Co do reportażu każdy może mieć swoje odczucia,ale jak było naprawdę  nikt nie wie.

48,593

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Tak ale na pewno łatwiej dbac o niepelnosprawna osobę majac ładny dom i pieniądze niż miekszajac w ruderze i majac tylko nędzne grosze. I kto może być bardziej sfrustrowany?

48,594

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ola, na pewno jest łatwiej jak się ma pieniądze, ale pieniądze Cię nie wyręczą z obowiązków,  nad opieką.
Pieniądze nie sprawią, że nie będziesz miała czasem dość, że zacznie włączać się Tobie nerwica i cierpliwość będzie na wyczerpaniu.
Wiem, każdy jest inny, są silne psychicznie osoby i słabe.

48,595

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Byłam dzisiaj z dziecmi i męzem w kinie na ,,Za niebieskimi drzwiami,,. Polecam warto.

48,596

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Ola_la napisał/a:

Tak ale na pewno łatwiej dbac o niepelnosprawna osobę majac ładny dom i pieniądze niż miekszajac w ruderze i majac tylko nędzne grosze. I kto może być bardziej sfrustrowany?

To prawda.Jak nie masz pieniędzy to do zmęczenia psychicznego dochodzi jeszcze strach o finanse.
Ola zobaczę w necie co to za film.

48,597 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-11-18 22:57:47)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

dla dzieci,
swietna rola Zebrowskiego i Blaszczyk a część dochodu z filmu idzie na fundacje ,,Akogo,,
jest też ksiazka i chce ja córce wypożyczyć w bibliotece

48,598

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Córka mówiła mi o tym filmie.Ale stwierdziła,że nie chce iść bo jest za stara.

Ech,dziś miałam z moją panną ostre spięcie.Nie dogaduję się z moim dzieckiem.Nie daję rady znosić tych jej odzywek podniesionym głosem i dziś- po takiej akcyjce stwierdziłam,że choćby się waliło paliło będę mega konsekwentna.
Miałysmy iść na rolki,kazałam córce założyć zimową kurtkę a ona wyciągnęła sobie cienką a pod nią założyła bluzę.Powiedziałam,że ma się przebrać.Na to panna,dlaczego,przecież jest ciepło ubrana i trajkocze na wysokich obrotach jak nakręcona.
Powiedziałam,że nie będę jej tłumaczyć dlaczego bo jest na tym etapie emocjonalnym,że po prostu każę,BO TAK.Bo jestem jej mamą i ją wychowuję.
Panna jeszcze coś tam dyskutowała ale ostro kazałam się przebrać.No i pretensje w tonie płaczu,że ZAWSZE MUSI BYĆ NA MOIM! No,a jest dokładnie odwrotnie.
Popłakała się przy biurku i powiedziała,że nie idzie.
Powiedziałam,że od teraz ja nie będę tłumaczyć dlaczego każę coś zrobić albo czegoś zabraniam bo nie dorosła jeszcze do takich dyskusji i kończą się ona zawsze pyskowaniem i awanturą jak nie jest po jej myśli.
Nie mam pomysłu jak dotrzeć do tej główki,z której kipią hormony...Chyba po prostu przez weekend postaram się jak najmniej odzywać...

Poszłam na rolki sama.A panna wtulona w tatusia-jedynego człowieka co ją rozumie-ogląda Czas Honoru:)

48,599

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Może i racja, choć film jest w opisie od 12 lat. Dla mojej 8 latki był w sam raz, a mlodsza to fakt bała się momentami. Ja oglądnełam z ciekawoscia, za to mąż się wynudził bo on by poszedł na następny seans, na Pitbula. Z kolei ja na to bym nie chciała.

48,600

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
PIGWA napisał/a:
niki71 napisał/a:

Pigwa a który to odcinek,tzn. data?
Gojka ja wiem że ty w tej pani starasz się znaleźć coś dobrego.
Ale coraz bardziej myślę że ona jest po prostu wyrachowana.
Znam ten typ,mam taką znajomą.
Fakt że wychowała sie z dziadkami,bez rodziców,w biedzie.I teraz ma w głowie kalkulator
Ciągle przelicza ,wylicza,co się jej opłaci ,co nie.
Nieraz jak jej słuchałam myślałam sobie że w niej nie ma żadnych uczuć,litości tylko kalkulatorek.
X lat temu uśpiliśmy psa bo był już stary i dostał paraliżu,nie mógł chodzić.
Jak jej powiedziałam że  uśpienie kosztuje 40 zł to przeżyć nie mogła..
Bo przecież  psa można było w łeb walnąć a za 40 zeta to ile chlebów bym miała.No tak mi powiedziała..
I jeszcze że przecież taki pies to przecież 40 zł nie jest wart bo szczeniaka można se wziąść za darmo.To tylko jedna  z jej sławetnych wypowiedzi.
I tak sobie myślę że ta z programu to podobna.
Gdyby córka była ładna i zdrowa ,skończyła studia to opłaciło by się inwestować.Bo i pochwalić się jest czym przed ludźmi i opieka może na starośc.A tak to opłacać jeszcze dom opieki.
Tak sobie myślę że jak nawet takiego dziecka nie pokochała jak swoje to przecież człowiek ma jeszcze w sobie empatię i litość. Przywiązuje się do kogoś  kto przez lata z nim był.
I wszyscy tu dumają nad depresją tej pani.A jak zauważyła Ola,co z dziewczyną/
Raz już została porzucona jako dziecko,potem ta straszna choroba,teraz matka adopcyjna chce ją zostawić.
Przecież dziewczyna umysłowo nie jest upośledzona ,widzi i słyszy co się wokół dzieje.
A ten ojciec ani me ani be,nie wypowiedział swojego zdania.


NIKI zaraz będę oglądać wczorajszy odcinek to postaram się znalezc ten odcinek i napiszę


NIKI przejrzałam i nie mogę znalezć!!
jakby to był pierwszy temat programu to nie byłby to problem
miłego dnia

48,601

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
PIGWA napisał/a:

piękne słodziaki,widać że o nie dbasz!

mnie wczoraj koleżanka zrobiła zdjęcia z koteczkiem z jej stoiska,ja udostępniłam u siebie
nie mogę mieć kotka to przytulam miniaturkę

48,602 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-11-19 12:41:47)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
PIGWA napisał/a:

wczoraj miałam gastroskopię,dzięki że nic mi tam nie wyszło,chyba że z wycinków
pózniej miałam wywiad z anastozjologiem przed poniedziałkową kolonoskopią

Współczuję jednego i drugiego badania. Gastroskopia jest nieprzyjemna z uwagi na odruch wymiotny, kolonoskopia zaś jest krępującym badaniem. Nie wiem które gorsze.

PIGWA napisał/a:

mój też miał kochankę,przerwałam to kurestwo
mój miał patelnie z tłuszczem na łbie
pomogło

Rozbawiłaś mnie tą patelnią. lol Grunt, że skuteczna była i przez kolejnych 25 lat obyło się bez romansów męża.
Nie żałujesz, że nie odeszłaś od męża, prawda?

gojka102 napisał/a:

Miałysmy iść na rolki,kazałam córce założyć zimową kurtkę a ona wyciągnęła sobie cienką a pod nią założyła bluzę.
Powiedziałam,że nie będę jej tłumaczyć dlaczego bo jest na tym etapie emocjonalnym,że po prostu każę,BO TAK.Bo jestem jej mamą i ją wychowuję.

„Mamo, staję się dorosła, mam swoje zdanie. Nie musisz się z nim zgadzać i ulegać moim prośbom i naciskom, ale pamiętaj o argumentach''.

Gojka, wsłuchuj się w potrzeby córki, póki jeszcze chce Ci o nich mówić. Cierpliwie tłumacz jej swój punkt widzenia, nawet jeśli jej pytania są irytujące. Nie zbywaj młodej słowami: „bo tak”, bo za kilka lat z jej ust usłyszysz to samo.

A dzisiaj, jak już emocje opadły, zastanów się czy aby na pewno kurtka zimowa przy dodatniej temperaturze była dobrym rozwiązaniem przy intensywnym wysiłku fizycznym jaki towarzyszy jeździe na rolkach. I nie oceniaj mojej wypowiedzi przez pryzmat ostatnich dni, gdy miałyśmy inne zdanie, bo nie piszę tego złośliwie, a z życzliwości. Patrząc z boku, bez emocjonalnego zaangażowania, pewne sprawy widzi się inaczej.

48,603 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2016-11-19 13:35:05)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Miałysmy iść na rolki,kazałam córce założyć zimową kurtkę a ona wyciągnęła sobie cienką a pod nią założyła bluzę.
Powiedziałam,że nie będę jej tłumaczyć dlaczego bo jest na tym etapie emocjonalnym,że po prostu każę,BO TAK.Bo jestem jej mamą i ją wychowuję.

„Mamo, staję się dorosła, mam swoje zdanie. Nie musisz się z nim zgadzać i ulegać moim prośbom i naciskom, ale pamiętaj o argumentach''.

Gojka, wsłuchuj się w potrzeby córki, póki jeszcze chce Ci o nich mówić. Cierpliwie tłumacz jej swój punkt widzenia, nawet jeśli jej pytania są irytujące. Nie zbywaj młodej słowami: „bo tak”, bo za kilka lat z jej ust usłyszysz to samo.

A dzisiaj, jak już emocje opadły, zastanów się czy aby na pewno kurtka zimowa przy dodatniej temperaturze była dobrym rozwiązaniem przy intensywnym wysiłku fizycznym jaki towarzyszy jeździe na rolkach. I nie oceniaj mojej wypowiedzi przez pryzmat ostatnich dni, gdy miałyśmy inne zdanie, bo nie piszę tego złośliwie, a z życzliwości. Patrząc z boku, bez emocjonalnego zaangażowania, pewne sprawy widzi się inaczej.

Wiesz,przez ostatnie pól roku,kiedy tak totalnie daje mi popalić ja nic innego nie robię jak wsłuchuję się w jej potrzeby,spełniam jej marzenia,tłumaczę swoje decyzje.
Ale ona po prostu jest przekonana o tym,że ZAWSZE ma rację.Czasem z mężem żartujemy jak panna w sposób absurdalny próbuje nas przekonać,że np. w miejscu,do którego wyjeżdżamy są ręczniki więc ona swojego nie spakowała a kapcie to sobie kupi bo tam na pewno będzie sklep-a my miejsce znamy i tłumaczymy,że ma spakować to co mówimy-a jak okazuje się na miejscu,że nie spakowała-to mówimy: no tak,przecież ty ZAWSZE masz rację:)
Więc ja oczywiście najpierw próbuję tłumaczyć ale jak widzę,że ona na głosikiem czterooktawowym próbuje mnie zakrzyczeć to nie widzę sensu w dyskusji i mówię po prostu,że ja ją wychowuję i wytłumaczę jej jak hormony przestaną jej logiczne myślenie przesłaniać.
Wiesz,kurtka nie jest taka do końca zimowa-to profesjonalna kurtka narciarska więc jakaś tam ocieplana nie może być.Z zewnątrz jest wiatroszczelna i wodoodporna.
Poza tym wczoraj ja sama poszłam na spacer w cieńszej kurtce niż zazwyczaj i wiatr mnie tak owiał,że w nocy zatoki spać mi nie dawały.Więc u nas jakoś tak strasznie ciepło nie było o godzinie 21.00.
Dziś taka sama akcja-panna chodzi w mega obcisłych spodniach i pare razy z mężem jej mówiliśmy,że takich innych-którym nie lubi-wygląda lepiej.Nie lubi ich bo są luźniejsze i twierdzi,że ma w nich duży tyłek.Panna może nie jest otyła ale odchudzić się musi.I cały czas ją motywujemy.Powiedziałam jej,że tyłek ma niemały a w obcisłych jeansach to bardziej widać.
No w każdym razie powiedziałam,żeby do muzycznej pojechała w tych.Potem mają jechać z mężem do lasu wiec panna wzięła sobie ciuchy na przebranie.I jazda bo przecież ona chciała w innych spodniach.Dla świętego spokoju tłumaczę,że pójdzie sobie w nich do kina z koleżanką dzisiaj ale teraz niech założy te bo jak się będzie w aucie przebierać to spodnie będą brudne i pogniecione.Nieee! Nie będą!!! Grzecznie tłumaczę i przypominam jak rzuca swoimi ciuchami.Ale jak widać-nie ma sensu wiec się zamykam i mówię tylko,że ma założyć to co powiedziałam.
Ja wiem,że ona jest w tym wieku,że sama może decydować o ubiorze-i ja absolutnie na to pozwalam.Nie pozwalam jedynie chodzić w brudnych i pogniecionych ciuchach.
Dziś grzecznie zaczynam dzień a panna znowu coś fuka.Zwracam wiec uwagę,żeby do mnie odzywała się tak ja ja do niej.Ja naprawdę bardzo rzadko podnoszę głos bo ja generalnie wydzierać się nie potrafię:)
Myslałam,że dziś już po wczorajszej akcji będzie lepiej ale widzę,że jesteśmy w punkcie wyjścia.
Co do swojego zdania-ja od zawsze je szanowałam ale mam wrażenie,że teraz to nie jest "swoje" zdanie tylko bunt bo ma być tak jak ona chce.Niezaleznie od jakichkolwiek argumentów.Dlatego przestałam argumentować.

48,604

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Poza tym wczoraj ja sama poszłam na spacer w cieńszej kurtce niż zazwyczaj i wiatr mnie tak owiał,że w nocy zatoki spać mi nie dawały.

Widzisz rozdźwięk między tym czego oczekiwałaś od córki a na co sama się zdecydowałaś?
Od córki wymagałaś aby na rolki założyła cieplejszą kurtkę po czym na spacer (na którym bardziej jesteśmy narażeni na zmarznięcie) założyłaś cieńszą kurtkę. Przyznasz, że w takiej sytuacji dziecko ma prawo mieć wątpliwości co do słuszności Twoich argumentów. Te argumenty są po prostu mało wiarygodne. Gojka, dzieci (zarówno te małe jak i te już całkiem spore) uczą się głównie dzięki temu, co widzą, a nie dzięki temu, co słyszą. Jeśli jest rozbieżność pomiędzy tym co mówią rodzice a tym co robią, nastolatek uwagę swoją skoncentruje na tym, co widzi.


gojka102 napisał/a:

panna w sposób absurdalny próbuje nas przekonać,że np. w miejscu,do którego wyjeżdżamy są ręczniki więc ona swojego nie spakowała a kapcie to sobie kupi bo tam na pewno będzie sklep-a my miejsce znamy i tłumaczymy,że ma spakować to co mówimy-a jak okazuje się na miejscu,że nie spakowała

Gojka, popełniając błędy, zbieramy doświadczenie. Pozwól córce popełniać błędy i ponosić konsekwencje niewłaściwych decyzji. Wbrew pozorom dużo więcej dzięki temu osiągniesz a przede wszystkim młoda na tym skorzysta.
Jeśli sytuacja z ręcznikiem (lub każdą inną rzeczą) powtarza się przy okazji każdego wyjazdu, to po drugim razie zrobiłabym tak: jeśli byłaby to rzecz niezbędna to kupiłabym ją, ale albo odliczyłabym jej od kieszonkowego, albo przez kilka dni odmawiałabym jej kupna lodów i innych łakoci, aż nie spłaciłaby poniesionych przez ze mnie kosztów.
Inaczej nie nauczysz dziecka wyciągania właściwych wniosków. Nie nauczysz wymuszając (np. by zabrała ręcznik) i nie nauczysz wyręczając (idąc do sklepu i bez żadnych konsekwencji dla niej kupując jej ten ręcznik).
Uparciucha masz wink, ale to wcale nie jest zła cecha. W życiu bywa przydatna.


gojka102 napisał/a:

Więc ja oczywiście najpierw próbuję tłumaczyć ale jak widzę,że ona na głosikiem czterooktawowym próbuje mnie zakrzyczeć to nie widzę sensu w dyskusji i mówię po prostu,że ja ją wychowuję i wytłumaczę jej jak hormony przestaną jej logiczne myślenie przesłaniać.

Błąd. Powiedzenie nastolatce, że wytłumaczysz jej jak hormony przestaną jej buzować (czyli kiedy(?), gdy skończy 18 lat?), a teraz ma robić co jej nakazujesz, jest dla niej informacją, że nie jest traktowana poważnie. A to rodzi kolejny bunt. Uwierz mi, każda nastolatka chce być traktowana jak dorosła, bo wtedy czuje się bardziej dorosła.
Masz rację, nie ma sensu rozmawiać z dzieckiem, gdy próbuje cię zakrzyczeć. Ale zamiast zwalać winę na jej hormony, powiedz, że rozmowa zaczyna iść w złym kierunku i masz propozycję, by dać i sobie i jej chwilę na ochłonięcie, i jak będzie gotowa niech przyjdzie do Ciebie, porozmawiacie na spokojnie. Nie ucinaj rozmowy 'porozmawiamy jak hormony', bo zamykasz jej tym zdaniem drogę do dalszej dyskusji. Daj jej wybór. Niech ona ma poczucie, że ten wybór ma i że jak emocje opadną może wrócić do rozmowy z Tobą.


gojka102 napisał/a:

Dla świętego spokoju tłumaczę,że pójdzie sobie w nich do kina z koleżanką dzisiaj ale teraz niech założy te bo jak się będzie w aucie przebierać to spodnie będą brudne i pogniecione.Nieee! Nie będą!!!

A co by się złego stało jak upaprałaby spodnie w samochodzie i nie mogła iść w nich z koleżanką do kina, a po powrocie z kina uprała je w rękach?
Powtórzę się - pozwalaj jej na błędy! Niech uczy się na własnych błędach! Nie ingeruj na siłę tam, gdzie jest to zbyteczne.

48,605 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2016-11-19 17:34:14)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam-moja córka nie widziała w jakiej kurtce się wybieram.Moja kurtka zimowa to taki sportowy płaszcz-tak napisane w katalogu-poza tym puchowy.Jakoś nie wyobrażam sobie jazdy na rolkach w puchowym płaszczu-i nie kazałam córce iść na rolki w puchowej kurtce tylko w zimowej,narciarskiej zamiast cienkiej,wiosenno-jesiennej na podszewce.
Poza tym to ja mam obowiązek dbać o jej zdrowie,to ja płacę za leki,to ja biorę zwolnienie,to ja później walczę z jej odpornością więc znając moje dziecko już nieco wiem,że gdy wybierze się w cienkiej kurtce to zmarznie.Tak było ostatnio kiedy sama pojechała do muzycznej.Jak po nią przyjechałam to zbaraniałam-w cienkiej kurtce,bez czapki z lodowatymi dłońmi.
Jestem bardzo uczulona na to żeby być w zgodzie z tym co mówię i jakie poglądy głoszę bo widzę sporą rozbieżność u mego męża.
Wiesz,córka nie jest moją partnerką,nie uważam,że dziecko może być w rodzinie na równych prawach z dorosłymi.
Wiesz,to już po prostu jest śmieszne bo ja za każdy popełniony błąd każę jej płacić właśnie w taki naturalny sposób: nie masz ręcznika-kupujesz go sama za kieszonkowe-nie spakowałas tego co ustaliłyśmy: czyli np. nie masz kostiumu: odpuszczamy aquapark.
Tylko,ze mój mąż często się nad panną lituje,a jako,że sam jest zapominalski to kupuje ten kostium i jedziemy do aquaparku na wyjeździe.
Co do tych hormonów-taka gadka wzięła się u nas stąd kiedy córka zaobserwowała zachowanie córki mojej przyjaciółki-sama była zaskoczona,że tak odzywa się do mamy,że jest wiecznie obrażona,krzyczy i focha się.I sama mówiła,że przecież mama nic złego nie chciała jej zrobić,że dobrze jej doradzała a ona się wściekała.Żartowałam wtedy,że ona nie rozumie bo hormony nie pozwalają jej myśleć.
Trochę się śmiała z tego trudnego dojrzewania i pamiętam,że mąż w żartach jej powiedział,że jak będzie się tak zachowywać to może sobie innego domu szukać:)

Cóż,myślę,że ona rozumie,że nie chodzi mi o to,że mają jej hormony przestać buzować tylko o to,że jeśli coś chce ma sensownie to argumentować a nie wykrzykiwać swoje racje na wysokich rejestrach.
Wiesz,ja rozmów tak nie ucinam,ja to mówię tylko wtedy kiedy ona zaczyna wykrzykiwać,że ma być tak jak chce.I nie pomaga moją arumentacja.Wtedy mówię: widzisz,ja Ci coś tłumaczę,mam argumenty a Ty krzyczysz.Dlatego nie widzę sensu tłumaczenia Ci bo do Ciebie to nie trafia.Niech więc trafi,ze jestem Twoją mamą i każe Ci coś zrobić  bez dyskusji.
Cóż,moze ja to za bardzo przeżywam,może się okaże,że jutro panna wstanie w  swietnym humorze i zrozumie,ze głupio jest się tak zachowywać:)

48,606 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-11-19 18:58:01)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Wiesz,córka nie jest moją partnerką,nie uważam,że dziecko może być w rodzinie na równych prawach z dorosłymi.

Mój syn też nie jest moim partnerem, ale odkąd stał się świadomym siebie i swoich decyzji nastolatkiem starałam się go w ten sposób traktować.
Ja nie napisałam, że córka ma być Twoją partnerką. Napisałam, że każda nastolatka chce być traktowana jak dorosła, bo wtedy czuje się bardziej dorosła, a zakazami i nakazami niczego nie osiągniesz.
Cierpliwość i umiejętność wypracowania kompromisu między tym, czego dziecko chce, a tym, co może - w tym jest metoda Gojka.

Napiszę Ci coś z własnego doświadczenia.
Mój syn ma jedną poważną 'wadę', tzn. ma ich zapewne więcej, ale akurat ta doprowadzała mnie do szału. Na każdą moją prośbę reagował słowem  ''zaraz''. Czasami zanim wykonał moją prośbę/polecenie to słowo ''zaraz'' użyte było kilka razy. Dochodziło do takich sytuacji, że po którymś ''zaraz'' musiałam się pilnować żeby nie wybuchnąć. Aż w końcu mąż zwrócił mi uwagę, że wymagam od młodego ''na już'' a sama często odpowiadam ''zaraz''. I, żebym wzięła pod uwagę, że skoro młody twierdzi, że zajęty jest w danej chwili to znaczy, że w jego ocenie faktycznie tak jest, chociaż ja widzę to inaczej, bo przecież do gry na komputerze można wrócić za chwilę, a i rozmowę z kolegą można przełożyć na inny czas. Niemniej jednak przyznałam mężowi rację i wypracowałam z młodym pewien kompromis. Gdy słyszę ''zaraz'' dopytuję ile to ''zaraz'' potrwa? Daję mu w ten sposób wybór. On decyduje czy 5 czy 15 minut (oby nie jutro wink) Ja jestem zadowolona, bo nie muszę powtarzać się jak zdarta płyta pytając kiedy? kiedy? kiedy? np. wyniesie śmieci, bo wiem, że zrobi to w tym czasie w jakim się określił. Młody również jest zadowolony, że może to, o co prosi go mama, zrobić w dogodnej dla siebie chwili. To są drobiazgi, ale jak bardzo ułatwiają codzienne funkcjonowanie.


gojka102 napisał/a:

Jestem bardzo uczulona na to żeby być w zgodzie z tym co mówię i jakie poglądy głoszę bo widzę sporą rozbieżność u mego męża.
Wiesz,to już po prostu jest śmieszne bo ja za każdy popełniony błąd każę jej płacić właśnie w taki naturalny sposób: nie masz ręcznika-kupujesz go sama za kieszonkowe-nie spakowałas tego co ustaliłyśmy: czyli np. nie masz kostiumu: odpuszczamy aquapark.
Tylko,ze mój mąż często się nad panną lituje,a jako,że sam jest zapominalski to kupuje ten kostium i jedziemy do aquaparku na wyjeździe.

I wszystko jasne. Mama próbuje wyegzekwować konsekwencje, tata je ignoruje.
W efekcie brak konsekwencji ze strony taty w stosowaniu zasad i lekceważenie Twoich decyzji skutkuje tym, że córka stawiane przez Ciebie wymagania traktuje tak, jakby ich nie było. Przy okazji Ty jesteś ta zła, a tatuś dobry. wink
Zanim zaczniecie ''naprawiać'' dziecko, musicie między sobą dojść do porozumienia, by ustalić wspólną strategię, i się jej trzymać.



Nie odpowiedziałaś mi na pytanie, co byłoby złego w tym, gdyby córka postawiła na swoim i ubrała spodnie, które, jeśliby pobrudziła, wyprałaby własnymi rękoma po powrocie z kina? wink

48,607

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:
PIGWA napisał/a:

wczoraj miałam gastroskopię,dzięki że nic mi tam nie wyszło,chyba że z wycinków
pózniej miałam wywiad z anastozjologiem przed poniedziałkową kolonoskopią

Współczuję jednego i drugiego badania. Gastroskopia jest nieprzyjemna z uwagi na odruch wymiotny, kolonoskopia zaś jest krępującym badaniem. Nie wiem które gorsze.

PIGWA napisał/a:

mój też miał kochankę,przerwałam to kurestwo
mój miał patelnie z tłuszczem na łbie
pomogło

Rozbawiłaś mnie tą patelnią. lol Grunt, że skuteczna była i przez kolejnych 25 lat obyło się bez romansów męża.
Nie żałujesz, że nie odeszłaś od męża, prawda?

gojka102 napisał/a:

Miałysmy iść na rolki,kazałam córce założyć zimową kurtkę a ona wyciągnęła sobie cienką a pod nią założyła bluzę.
Powiedziałam,że nie będę jej tłumaczyć dlaczego bo jest na tym etapie emocjonalnym,że po prostu każę,BO TAK.Bo jestem jej mamą i ją wychowuję.

„Mamo, staję się dorosła, mam swoje zdanie. Nie musisz się z nim zgadzać i ulegać moim prośbom i naciskom, ale pamiętaj o argumentach''.

Gojka, wsłuchuj się w potrzeby córki, póki jeszcze chce Ci o nich mówić. Cierpliwie tłumacz jej swój punkt widzenia, nawet jeśli jej pytania są irytujące. Nie zbywaj młodej słowami: „bo tak”, bo za kilka lat z jej ust usłyszysz to samo.

A dzisiaj, jak już emocje opadły, zastanów się czy aby na pewno kurtka zimowa przy dodatniej temperaturze była dobrym rozwiązaniem przy intensywnym wysiłku fizycznym jaki towarzyszy jeździe na rolkach. I nie oceniaj mojej wypowiedzi przez pryzmat ostatnich dni, gdy miałyśmy inne zdanie, bo nie piszę tego złośliwie, a z życzliwości. Patrząc z boku, bez emocjonalnego zaangażowania, pewne sprawy widzi się inaczej.

MIRIAM nie żałuje,w życiu trzeba iść na kompromis,zakonczyłam to i jest wszystko ok

48,608

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

witam kobietki
niestety z mojego badania nici,cały czas się ze mnie leje i nie myślę by tam narobić sobie wstydu,tym bardziej że wszystkich znam
wczoraj przeżyłam horror,co chwila bieg do łazienki ze słabym skutkiem ,mycie i od nowa pani janowa
dziś nad ranem poleciało z siłą wodospadu
zaraz po 7 zadzwonie do anetki by nie sciągała lekarzy,w piątek dzwoniła do mnie czy potwierdzam swoje przybycie a tu halt
tyle mordęgi poszło w pi.du

48,609 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2016-11-21 21:31:11)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
PIGWA napisał/a:

witam kobietki
niestety z mojego badania nici,cały czas się ze mnie leje i nie myślę by tam narobić sobie wstydu,tym bardziej że wszystkich znam
wczoraj przeżyłam horror,co chwila bieg do łazienki ze słabym skutkiem ,mycie i od nowa pani janowa
dziś nad ranem poleciało z siłą wodospadu
zaraz po 7 zadzwonie do anetki by nie sciągała lekarzy,w piątek dzwoniła do mnie czy potwierdzam swoje przybycie a tu halt
tyle mordęgi poszło w pi.du

Hej Pigwa!
A nie walczysz  z biegunką? Stoperan jakiś czy laremid? Przecież nie możesz tak funkcjonować cały dzień.

Miriam napisał/a:

Nie odpowiedziałaś mi na pytanie, co byłoby złego w tym, gdyby córka postawiła na swoim i ubrała spodnie, które, jeśliby pobrudziła, wyprałaby własnymi rękoma po powrocie z kina?

Z pewnością nic złego by nie było.Ale jako,że jestem perfekocjonistką,która obecnie mniej pracuje więc ma czas na swoje wyskoki to po prostu nie będę tolerować tego,że panna pójdzie np. w mokrych spodniach do kina-bo miała taki kaprys.
Wczoraj wszyscy wybraliśmy się do lasu i panna wzięła ciuchy na przebranie bo po lesie jechaliśmy do mojej mamy i do galerii handlowej na zakupy.  Musiała przebrać się w aucie bo wywaliła się na tyłek i była mega uświniona.A że przebierała się nieuważnie to pobrudziła spodnie.U babci i z jej pomocą, a właściwie z jej wyręką spodnie nabrały używalności.A ja na spokojnie zapytałam: rozumiesz teraz o co mi wczoraj chodziło?
Wczoraj panienka jakby łaskawsza dla rodziny była więc dzionek minął bez awantur-pominąwszy fakt,że dostała ode mnie kasę na zakupy i większą cześć jej zgubiła.Kiedy szukała jej chcąc zapłacić za słuchawki i poprosiła bym jej znowu dała-odmówiłam-i był lekki foszek ale bez podnoszenia głosu.

Miriam napisał/a:

Mój syn ma jedną poważną 'wadę', tzn. ma ich zapewne więcej, ale akurat ta doprowadzała mnie do szału. Na każdą moją prośbę reagował słowem  ''zaraz''. Czasami zanim wykonał moją prośbę/polecenie to słowo ''zaraz'' użyte było kilka razy. Dochodziło do takich sytuacji, że po którymś ''zaraz'' musiałam się pilnować żeby nie wybuchnąć. Aż w końcu mąż zwrócił mi uwagę, że wymagam od młodego ''na już'' a sama często odpowiadam ''zaraz''. I, żebym wzięła pod uwagę, że skoro młody twierdzi, że zajęty jest w danej chwili to znaczy, że w jego ocenie faktycznie tak jest, chociaż ja widzę to inaczej, bo przecież do gry na komputerze można wrócić za chwilę, a i rozmowę z kolegą można przełożyć na inny czas. Niemniej jednak przyznałam mężowi rację i wypracowałam z młodym pewien kompromis. Gdy słyszę ''zaraz'' dopytuję ile to ''zaraz'' potrwa? Daję mu w ten sposób wybór. On decyduje czy 5 czy 15 minut (oby nie jutro ) Ja jestem zadowolona, bo nie muszę powtarzać się jak zdarta płyta pytając kiedy? kiedy? kiedy? np. wyniesie śmieci, bo wiem, że zrobi to w tym czasie w jakim się określił. Młody również jest zadowolony, że może to, o co prosi go mama, zrobić w dogodnej dla siebie chwili. To są drobiazgi, ale jak bardzo ułatwiają codzienne funkcjonowanie.

Prawie każdy rodzic ma problem z "zarazą".Ja go też mam.U nas pytamy: za ile "zaraz".Najczęściej jest odpowiedź: za dwie.Więc po dwóch zarazach wołam pannę do siebie i przypominam.Z tym nie ma problemu.Tylko ja musze pamiętać by egzekwować.A czasem zajmę się czymś- i po herbacie:)
Wiesz-takie metody stosuje każdy z rodziców,których znam,więc to Twoje postępowanie to standard:)

Kurczę,martwi mnie trochę fakt,że panna nie bardzo chce zdawać do II stopnia.Szkoda bo ma dziewucha talent.Ale ostatnio jej nauczyciel ostro ją gani za to,że mało ćwiczy więc jest foch-bo powinien przecież chwalić,Tłumaczę jej,że przecież jak jest za co to chwali ale musi mieć za co.
No,cóż,może uda mi się ją jakoś zmotywować.Będzie  to kosztowało smile

48,610

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

GOJKA nie chcę żadnych stoperanów,niech mi się organizm i moje jelita dobrze oczyszczą!!!ja chodze do kibla raz na dwa tygodnie i jedynie za pomocą jakiś środków albo czopków coś urodzę,mam przerąbane ,chyba już koniec z lataniem nie byłam od 15
ANETKA zapisała mnie na 11 stycznia,dostanę lepsze leki i na zabieg pójdę po 2 dnia od rozpoczęcia picia tych dobroci!!
powiedziała że ja przy tych chorobach muszę mieć to zrobione,to jest dokładne badanie i jak coś znajdą ,wycinają i do badania
czuje się teraz taka lekka,chcę tak zawsze

48,611

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Pigwa współczuję tych badań.Podobno są okropne ale jak trzeba to trudno.
Gojka a może twoja córka pomijając bunt jest po prostu uparta? W dorosłym życiu ta cecha bardzo się przydaje.Jest raczej zaletą niż wadą.
Ty jak piszesz jesteś perfekcjonistką i konflikt gotowy.
Jeśli chodzi o składanie czy rozrzucanie ciuchów to ja odpuściłam jak moi byli nastolatkami.
Chcą niech sobie rzucają i chodzą w pomiętym.Że panna ma talent to wcale nie oznacza że będzie chciała się tym zajmować.
Wiem że chciałabyś żeby to rozwijała dalej ale nic na siłę.
Mój syn jak zrezygnował ze zdawania do drugiego stopnia usłyszał od  nauczyciela muzyki wiele przykrych słów.
Że jest niekonsekwentny, niepoważny i tak dalej.

48,612

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:

Pigwa współczuję tych badań.Podobno są okropne ale jak trzeba to trudno.
Gojka a może twoja córka pomijając bunt jest po prostu uparta? W dorosłym życiu ta cecha bardzo się przydaje.Jest raczej zaletą niż wadą.
Ty jak piszesz jesteś perfekcjonistką i konflikt gotowy.
Jeśli chodzi o składanie czy rozrzucanie ciuchów to ja odpuściłam jak moi byli nastolatkami.
Chcą niech sobie rzucają i chodzą w pomiętym.Że panna ma talent to wcale nie oznacza że będzie chciała się tym zajmować.
Wiem że chciałabyś żeby to rozwijała dalej ale nic na siłę.
Mój syn jak zrezygnował ze zdawania do drugiego stopnia usłyszał od  nauczyciela muzyki wiele przykrych słów.
Że jest niekonsekwentny, niepoważny i tak dalej.

NIKI tak samo miałam z synem bałaganiarzem a o mężu nie wspomnę....synowa też lubi bałagan,dobrali się!!! nie wtrącam się niech sobie żyją jak im tak wygodnie!
jak syn był młodym chłopakiem to przywołać go na obiad potrzeba była minimum pół godziny,zawsze było ZARAZ!!!!!1
teraz częsciej gotuje obiady niż synowa,wychowała sobie męża i bardzo dobrze
zawsze mówi że to gotowanie ma po nas,motywuje go a on się cieszy,jak coś nie wie to pisze jak i my mu podpowiadamy,jest super
jeszcze na 100% nie wiem ale chyba my pojedziemy do nich na święta
zobaczymy też nowe mieszkanie,w starym była umowa że bez dziecka,zwierząt,muszą zmienić
dziś o 19 będzie dziewczyna która chce się z nimi zamienic,jak jej się spodoba to szybka przeprowadzka

48,613

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hej kochane.

Ja już po zabiegu. Dzisiaj mnie pod noż rano wzięli. I praktycznie cały czas odkąd wróciłam co chwilę przysypiam. Tak bardzo się bałam miejscowego znieczulenia, a oni dali zastrzyk i jakąś tabletkę pod język, po której zaczęło mi się  głowie kręcić a później już tak spałam ale świadoma byłam. Bo co chwilę się budziłam, aczkolwiek większości nie pamiętam.

48,614 Ostatnio edytowany przez Kasjanaa (2016-11-22 18:43:15)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

...............

48,615 Ostatnio edytowany przez Kasjanaa (2016-11-22 18:43:24)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

.....................

48,616 Ostatnio edytowany przez Kasjanaa (2016-11-22 18:43:34)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

.............................

48,617 Ostatnio edytowany przez Kasjanaa (2016-11-22 18:46:15)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Kurczaki, co sie dzieje z forum?? Tnie mi posty, dodaje po klka razy pierwsze zdanie......

Bombelku, dobrze, że już po wszystkim. Mam nadzieję, że będzie się ładnie goiło. Kiedy masz wyniki badania histopatologicznego??

Pigwa, szkoda, że nie zrobiłaś tych badań.... Oby w styczniu wszystko było ok, chociaż to na pewno wątpliwa przyjemność....

Gojka, z tego co piszesz, to twoja córka jest trochę rozpieszczona i roszczeniowo nastawiona... To, ze uparta to dobrze, jeśli nabierze ciut pokory tongue Ile ona ma lat?? 14??

Buziakuję smile

48,618

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelku dochodź do siebie.Już po strachu.
Trzymam kciuki za wynik,żeby był pozytywny.
U mnie nic nowego ,dzień za dniem leci.

48,619 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2016-11-22 21:05:03)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Kasjanaa napisał/a:

Kurczaki, co sie dzieje z forum?? Tnie mi posty, dodaje po klka razy pierwsze zdanie......

Bombelku, dobrze, że już po wszystkim. Mam nadzieję, że będzie się ładnie goiło. Kiedy masz wyniki badania histopatologicznego??

Pigwa, szkoda, że nie zrobiłaś tych badań.... Oby w styczniu wszystko było ok, chociaż to na pewno wątpliwa przyjemność....

Gojka, z tego co piszesz, to twoja córka jest trochę rozpieszczona i roszczeniowo nastawiona... To, ze uparta to dobrze, jeśli nabierze ciut pokory tongue Ile ona ma lat?? 14??

Buziakuję smile

Jest roszczeniowa,fakt.Nie ma jeszcze dwunastu:) Kończy w styczniu:)

Bombel-dochodź do siebie spokojnie.Ile będą Cię trzymać w szpitalu?

Niki-już skończyło Ci się wolne?

Robicie zakupy w KIKu?
Ja tam ciuchów nie lubię ale kupuję lukrecjowe cuksy-pyycha i jakies takie ozdóbki do pokoju dla panny bo jej się tam strasznie podobają.
Ale zdaje się,że dziś byłam tam ostatni raz.
Bo do trzeciego wkurzenia sztuka.
Jakiś czas temu wracając z pracy zaszłam tam bo panna coś tam chciała.Nie mogłam do niej zadzwonić a ona wracała do domu zaraz.No i nie miała klucza.Poprosiłam czy nie mogłabym na chwilkę podłączyć ładowarki,zeby zadzwonić tylko do córki."U nas się tego nie praktykuje"-odpowiedziała ekspedientka.No to nie kupując nic poleciałam szybko do domu.
Ostatnio pannie jakieś takie lampki się spodobały.Nie bardzo wiedziałam które.chciałam więc zrobić zdjęcie czy o te chodzi.Kiedy spytałam pro forma dostałam odpowiedź,że nie można robić zdjęć towarów u nich.
A dziś potrzebowałam papierowe pudło.Poszłam więc do KIKa i widzę,że jest takie jakie mi potrzebne.Ale w pudle są trzy koce.Pytam więc panią czy mogłabym wziąć to pudło.Pani,że nie bo ona nie ma gdzie tych koców wyłożyć.Jak będzie puste to mogę wziąć ale oni puste wyrzucają i nikt nie będzie czekał aż ja po pudło przyjdę.
No to fuck off

Podziękowałam i poszłam do Pepco.Pani pudło rozpakowała i dała mi smile

48,620

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Gojka wolne miałam do piątku,dziś idę na noc.
U nas nie ma tego Kika.To coś jak Pepco?
W Pepco kupuję kubki,koce i takie pierdółki.Te rzeczy mają fajne.
Ciuchów nie bo kupiłam kiedyś bluzki i badziewne były.
Na święta otwierają galerie to będą jakieś nowe sklepy.

Posty [ 48,556 do 48,620 z 49,633 ]

Strony Poprzednia 1 746 747 748 749 750 764 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024