Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Strony Poprzednia 1 741 742 743 744 745 764 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 48,231 do 48,295 z 49,633 ]

48,231 Ostatnio edytowany przez nina_malina (2016-10-16 15:17:36)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hej dziewczyny.
Narazie jestesmy w domu. Dwa razy w tyg jezdzimy po poradni chirurgi dzieciecej na kontole i zmiane opatrunku. Narazie pani doktor chce podleczyc  rane, by zmniejszyla swoja powierzchnie, a potem prawdopodobnie zszycie brzegow rany. Moze uda sie uniknac przeszczepu skory.
Za kazdym razem jak jade do poradni to okropnie boje sie, ze zostaniemy skierowane na oddzial, ze moze cos nie tak pod opatrunkiem. Za kazdym razem mam w bagazniku wszystko co potrzebne do szpitala. Tak mi szkoda corci, ona tak przezywa opatrunki.
Dlugo to zostanie w mojej glowie.

Z mezem narazie normalnie, nie jest zle, nie jest super. Po doswiadczeniu Leny, po jej slowach tu napisanych duzo mysle o nas. Zycie jest tak kruche, naprawde nie ma sensu klocic sie o blache sprawy.
Maz za dwa tyg wraca do domu na dobre. Wraca samochodem, zwozi wszystkie rzeczy, nie wraca na wiosne za granice. Ciesze sie, ze wreszcie bedzie w domu, ze moze uda nam sie naprawic nasze relacje. Z dr str martwie sie jak pokonczymy nasze prace budowlano- wykonczeniowe. Z jednej polskiej wyplaty nie odlozymy nic. Bedzie na zycie, oplaty. Czas tak leci, ze jeszcze zatesknie za tym czasem kiedy coreczki byly male.

Niki Ty juz cos wiesz na ten temat. Poczytalam Ciebie i tez uzmyslowilam sobie, ze trzeba sie cieszyc z tego co teraz mam.
Do chwili wypadku grymasilam, ze nic u mnie ciekawego, ze tylko dom i dzieci.
Dzis wiem, ze to jest najwieksze szczescie byc w domu i byc zdrowym.
Jestem znuzona codziennoscia, ale doceniam to co mam. Chciala bym znalesc dla siebie w domu ciekawe zajecie, taka odskocznie, by miec jakies wciagajace zajecie.

Chyba ta jesien nie jest laskawa dla przyjazni.
Mam ( mialam) dwie kolezanki. Ze wzgledu na odleglosc nie spotykamy sie zbyt czesto.
Jedna przyjaciolka pomimo, ze nie widzialysmy sie z 12 lat jestesmy w kontakcie telefonicznym, sms. Zawsze  mamy o czym rozmawiac, sfobodnie. Jak bylam w szpitalu to mialam w tej dziewczynie wsparcie.
Druga ta ktora chyba trace, z ktora widzialam sie dwa razy do roku, czestszy kontakt sms nie umiala mnie wesprzec jak napisalam do niej, ze coreczka bedzie miec zabieg. Nic mi nie odp, nie zadzwonila. Nie chce byc natretna, nue dzwonie do niej, nie pisze. Czekam na jej krok.

To tyle moich opowiesci.
Trzymajcie sie zdrowo i wszystkiego dobrego.

Zobacz podobne tematy :

48,232 Ostatnio edytowany przez niki71 (2016-10-16 19:19:32)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
agnesitas napisał/a:

Lena
Niw chcę pisać,  że będzie dobrze, ale musi być,  bo nie ma innej opcji.
Mój świętej pamięci tato, też dziwnie zmarł, sekcja zwłok nic nie wykazała, ale ja uważam,  że coś było ukryte.
Gdybym miała ten rozum co teraz, to bym nie odpuściła.

Niki
Masz podobne podejście co ja, też bym się już nie odezwała.
Niki,  czasem boję się,  że kiedyś,  też stanę się taka stara i zgorzkniała.
Twoma znajoma ma chociaż dzieci, ja jestem sama.

Aga znam cię tylko z tego co piszesz ale nie wydaje mi się  żebyś  kiedyś stała się taka jak ona.
Dzieci są z nami tylko na chwilę,potem trzeba pozwolić im odejść.
Cieszyć się że są,ale nie można żyć ich życiem.
Dzieci nie zastąpią ani partnera ani przyjaciółki.A jeśli ktoś ma inaczej to tylko robi krzywdę i sobie i dzieciom.
Nina i dobrze że mąż wraca.Nie wiem na jakim etapie jest wasza budowa,może uda wam się wykończyć co z grubsza,tak żeby jakoś dało się mieszkać.
Resztę możecie zrobić później.Jak dziewczynki będą większe to może znajdziesz pracę i sobie resztę zrobicie.
Ja mam w domu bardzo skromnie a wszelkie niekonieczne remonty odkładam na kiedyś...
Najpierw była jedna pensja.Teraz dwie ale Młodemu trzeba wysłać...Więc wolę żeby sobie kupił lepsze buty czy obiad niż coś tam w domu zrobić.

Tak że znowu nic z tego.
Może lepiej żebyście razem byli,czas szybko leci.
A dziewczynki też rosną i wiecznie nie będą małe.

Nina zdrowia dla małej!!
Lena jak się trzymasz?

48,233 Ostatnio edytowany przez niki71 (2016-10-16 17:41:24)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Pigwa a mnie jeszcze wkurza jak ktoś dodaje 50 zdjęć swojego ogródka,albo tyle samo zdjęć z wyjazdu w góry czy gdzieś tam.
Czasem sobie myślę że niektórzy mają ogródek albo wyjeżdżają po to żeby wstawić zdjęcie na fejsie.
Gówniarzom się nie dziwię ale to są ludzie  w moim wieku.

48,234

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki pytasz jak się trzymam?
W sumie to ja chyba sama nie wiem.
Z jednej strony pewnie gdybys mnie zobaczyła to bys powiedziała że trzymam się nad wyraz dobrze,jedyną zewnętrzną oznaką tego że coś jest nie tak,jest to że sporo schudłam.
Ale z drugiej małymi krokami pierwsze skrzypce zaczyna grać tęsknota,uaktywnia się coraz cześciej.
Mój mąż nie zyje 3 tygodnie,ale ja go po raz ostatni żywego widziałam 4 wrzesnia,więc to już półtora miesiąca.
Teraźniejsza tęsknota,od tej poprzedniej kiedy zył ma już inny wymiar.Wtedy wiedziałam że wróci,że bedziemy mieli kilka dni dla siebie.
Dzisiaj zostaje mi jedynie powspominać te najlepsze chwile spędzone razem.
Ja nie rozpaczam nie wiadomo jak że go już nie ma,zaakceptowałam to,nie umiem sobie jednak poradzić ze złością że tak się musiało stać.
I tego chyba nigdy nie zaakceptuję,nie pogodzę się z tym bo to spotkało mnie po raz drugi,po raz drugi ktoś zabrał mi coś co kochałam najbardziej...


Nina malina bądz dobrej mysli,mam nadzieję że rana sie wygoi,że ten przeszczep nie będzie potrzebny.
Piszę to bo sama jestem po przeszczepie i u mnie on się nie udał.Wiem nie powinnam pisać o tym,ale cię pocieszę ja miałam przeszczep prawie 30 lat temu więc czasy i metody się zmieniły.

Co do kolezanek,póki co nie moge narzekać.Zadna nie zostawiła mnie samej sobie po tym co mnie spotkało.

48,235

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

NINA bardzo mi szkoda twojej córeczki,biedna się na cierpi,aby tylko wszystko ładnie się zagoiło
ja też straciłam koleżankę,to jednak nie była koleżanka!
zaprosiłam ją na sobotę,ani nie odpisała ani oddzwoniła!
poszło o faceta ,poznałam ją z synowej koleżanki ojcem,ten dureń zaprosił ją na sylwestra,ona kupiła kieckę a on poszedł z inną
czy ja tu jestem winna? chciałam dobrze i jego córka też a wyszło jak wyszło
trudno ,koleżanek mi nie brakuje a ona się kisi sama

48,236

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Pozdrawiam i odezwijcie się smile

48,237

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Pozdrawiam i odezwijcie się smile

Hej!
Jak u Ciebie? Jak dzieciaki? Jak Twoje prawko?
Czy czegoś się dowiedziałaś w kwestii śmierci męża?\

U mnie dużo roboty.Do tego usg tarczycy wyszło fatalne-zwapniony prawy płat,w lewym guzki.
Jestem ciągle śpiąca.Zaraz idę na szczegółowe badania.Mam już dosyć tego kiepskiego samopoczucia.
Jutro moja córka jedzie podbijać Wawę ze swoją orkiestrą smile

48,238

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Gojka co u mnie? W sumie niby po staremu,niby zaczęło się nowe życie.
Wszytko niby wygląda jak przed,tylko w głowie ta mysl siedzi że ON już nie wróci.
Dzieci ogólnie dobrze,nie rozmawiamy na temat taty bo to za świeży temat dla nich,czekam aż sami zaczną kiedyś mówić.
Ja to przezyłam więc wiem że nic na siłę,patrząc z perspektywy dziecka.

prawko jakoś idzie,jeździłam z 3 instruktorami i każdy widzi we mnie kierowcę,tak więc jest nadzieja big_smile
Zaraz zaczną mi się wyjazdy do Piły,więc moze umówię się z naszymi znajomymi z kafejki smile

Zdrowiej kobieto,chociaż wiem że z tarczyca łatwo nie będzie.

48,239

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hej.

U mnie leci jak zawsze dom, praca, dzieci, no i wczoraj robiłam usg piersi. Mały guz nie urósł, drugi urósł o 1cm przez jakiś rok czasu. I na każdej piersi torbiel mi się zrobiła. Teraz czeka mnie operacja, niedługo pojadę do szpitala i będę wiedziała kiedy. Szczerze mówiąc to się boję i mam jakieś złe przeczucia...

Lena trzymam kciuki za prawko. I podziwiam że się nie załamałaś. Ja bym chyba nie potrafiła tak jak Ty.

Gojka zdrówka kochana. A jak tam córka?

48,240

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelku ja się nie mogę załamać,bo jak ja się załamię to wszystko szlag trafi.
Mam dzieci,muszę wszystko dla nich ciągnąc dalej.Mam milion spraw na głowie,które już w większości załatwiłam,zostały tylko renty i sprawa spadkowa.
Robię wszystko na raz żeby nie mysleć,ale też żeby własnie nie siedzieć nie rozpaczac,nie załamać się itd.
Ja nawet nie mam ochoty na płacz,nie mówię że się nie zdarza, bo zdarza,np. wczoraj się popłakałam ze złości że tak się stało.

Nie dziękuję za prawko,ale być może między 2 a 10 listopada odwiedzę Piłę,więc kto wie może gdzieś tam się zgadamy na kawkę wink

48,241

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Bombelini napisał/a:

Hej.

U mnie leci jak zawsze dom, praca, dzieci, no i wczoraj robiłam usg piersi. Mały guz nie urósł, drugi urósł o 1cm przez jakiś rok czasu. I na każdej piersi torbiel mi się zrobiła. Teraz czeka mnie operacja, niedługo pojadę do szpitala i będę wiedziała kiedy. Szczerze mówiąc to się boję i mam jakieś złe przeczucia...

Lena trzymam kciuki za prawko. I podziwiam że się nie załamałaś. Ja bym chyba nie potrafiła tak jak Ty.

Gojka zdrówka kochana. A jak tam córka?

Bombel-co to za guzek? A torbiele będą Ci usuwać?
Ja jestem podłamana moją tarczycą-dziś zrobiłam hormony.Boję się wyniki odebrać...Też mam złe przeczucia...

Córka dziś w Wawie,trochę zwiedzali a jutro mają koncert i lekcję pokazową-coś tam o prowadzeniu orkiestry smyczkowej w szkole muzycznej.Zaprosiła ich CENSA,sfinansowała pobyt,atrakcje a resztę finansuje Rada Rodziców szkoły muzycznej więc w zasadzie dałam stówkę pannie tak zachowawczo,albo po to by było ją z czego okraść:) Stówa to kij,mam tylko nadzieję,że jej skrzypiec nie ukradną smile

Dziś jestem zdołowana,mój tata miałby dzisiaj urodziny.Ryczałam cały ranek,wzięłam wolne w pracy,poszłam na cmentarz i zwyta wróciłam.Stałam tam i marzłam w ogóle tego nie czując.
Jakoś ciężko mi dziś i wszystko biorę bardzo osobiście-każdy jakiś nieprzychylny gest-a tak miałam z sąsiadem po południu.Prawie się poryczałam...

Lena-nie cierpię święta zmarłych,choć go nie obchodzę.Ale idę jakiegokolwiek sklepu i wszędzie są znicze,wieńce...ech...

48,242

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelku ja dzisiaj jakaś rozkojarzona jestem ,wybacz...
Dopiero jak Gojka napisała coś o guzie to przeczytałam że Ty faktycznie napisałaś coś.
Kochana powodzenia,trzymam kciuki żeby było wszystko w porządku,Gojka u Ciebie z hormonami  i resztą też.

48,243

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelku, trzymam kciuki i za wynik zabiegów i za badania histopatologiczne. Na pewno wszystko będzie dobrze. Nie myśl o złych scenariuszach.

Gojka, współczuję smutnego święta... Są takie dni, że najmniejsza rzecz nas przerasta, oby jak najmniej.  Mam nadzieję, że twoje wyniki będą w porządku smile
Ja uwielbiam święto zmarłych. Cmentarz 1 listopada wieczorem jest przepiękny.

Lena, dzielna z ciebie kobieta. Poradzisz sobie na pewno, bo masz dla kogo. Ech, nie potrafię nawet hipotetycznie ogarnąć takiej sytuacji.... Podziwiam Twoją siłę...

U mnie powolutku. Kończę praktyki w szkole, za miesiąc składam pracę dyplomową, potem egzamin. Mąż się czepia, bo mało jestem w domu. Samo życie smile

Buziakuję smile

48,244 Ostatnio edytowany przez Bombelini (2016-10-22 05:08:42)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena bardzo chętnie, bylebym w pracy nie była. Zapraszam do mnie kochana.

Gojka trzymam kciuki za wyniki. I współczuję takiego dnia ale czasem ten płacz jest nam potrzebny. Tulam Cię wirtualnie kochana.

Guzek to fibroadenoma. Tak wyszło na biopsji. A torbiele dopiero niedawno musiały wyjść bo prędzej ich nie miałam i nie wiem co z nimi zrobią.

Kasjana trzymam kciuki za egzamin. A mąż no cóż, z nimi czasem tak jest wink

48,245 Ostatnio edytowany przez niki71 (2016-10-22 07:24:52)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelku ja też trzymam kciuki.Będzie dobrze,musi być.
A ja nawet lubię święto zmarłych,choć to dziwnie brzmi.Dawno już pogodziłam się z tym że rodziców już nie ma.Jeszcze w tym roku teściowa odeszła.
Ja na co dzień jestem strasznie uczuciowa,ciągle chce mi się o coś płakać.
Ale jak coś złego się dzieje biorę się w garść,szukam sobie zajęcia.Coś jak Lena pisała...byle do przodu bo inaczej wszystko się zawali.
Gojka gratulacje dla córki.
Moje dziecko przyjeżdża za tydzień i zostaje do 2 listopada.Nie widziałam go miesiąc a tak tęsknię...jakby to był rok.
Kasjaana co do kłótni.
Mój ojciec po śmierci mamy często siedzial u mnie i wspominał jak pokłócil się z nią o pierdołę.I mówił że mógł ustąpić i że teraz żałuje i że za późno.
Często mi się to przypomina co mówił.

48,246

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki, ja dosyć często odpuszczam smile Mój mąż to nerwus, o czym doskonale wiem. Czasem się wścieka o pierdoły, a potem, zamiast to rozładować, to pielęgnuje w sobie tę złość, aż zamienia się we wściekłość. Często wolę po prostu po 10 minutach podejść do niego, dać mu buziaka i powiedzieć, że kocham go tak czy siak, niż dwa tygodnie nie rozmawiać przez duperele. Są jednak takie momenty, w których mój mąż naprawdę przegina i wychodzi z niego zwykły cham.... Czasem mam wrażenie, że prawicowe media wyprały mu mózg.... sad Wczoraj przeszedł samego siebie. Dziś jadę z dziećmi do rodziców.... Wiele jestem w stanie wytrzymać, ale nie brak szacunku...

48,247 Ostatnio edytowany przez niki71 (2016-10-22 08:45:04)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Kasjanaa ale ja nie pisałam o tym żeby zawsze ustępować.Do siebie też  jakiś szacunek trzeba  mieć.
Ja piszę ze swojego doświadczenia,wy to co innego.
Z mojego męża też często wychodził cham.I to jaki,szkoda gadać.
Ale to było dawno,teraz jesteśmy na innym etapie.
Dużo razem przeżyliśmy,chyba więcej złego ale i dobrego też trochę.A to dobre przyszło po latach,właśnie teraz.
Prawicowe media,to wiem mniej więcej o co chodzi.
Mój mąż jest niewierzący a politykę i wiarę ma w poważaniu,może i dobrze.
Gojka ,piszesz o swoim tacie.Dla mnie najgorszy był moment jak się dowiedziałam o chorobie mamy.W głowie mi się nie mieściło że ktoś z moich najbliższych może na coś takiego chorować i że może umrzeć.
Ale przyszło i to i oswoiłam się ze śmiercią.
Teraz mam takie momenty kiedy rozważam: Co będzie jak jednemu z nas coś się stanie.Jak sobie poradzi z codziennymi sprawami,finansami.
I myślę o tym całkiem praktycznie i na zimno.
Bo gdyby któreś z nas zostało to będzie miało gorzej od tego co odejdzie.
Ja w każdym razie nie chcę zostać sama,nigdy.

48,248 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-10-22 09:02:05)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

JA ze swoim mężem też przeszłam trochę,dużo wody upłynęło zanim zaczęło się układać,a jak zaczęło się układać to teraz wszystko szlag trafił.Tak więc chyba za dobrze było.

Niki71 napisał/a:

Teraz mam takie momenty kiedy rozważam: Co będzie jak jednemu z nas coś się stanie.Jak sobie poradzi z codziennymi sprawami,finansami.
I myślę o tym całkiem praktycznie i na zimno.
Bo gdyby któreś z nas zostało to będzie miało gorzej od tego co odejdzie.
Ja w każdym razie nie chcę zostać sama,nigdy..

Wiesz NIki,teraz po tym wszystkim jak sobie sodze i myślę to ja też o takich sprawach myslałam,że co będzie jak coś się stanie.
Moze to były przeczucia,może samo z siebie to wychodziło ale my w ciągu ostatnich miesięcy poruszaliśmy temat śmierci.
Były rozmowy co by było gdyby.
Cały czas dążyłam do tego żeby ślub wziąć,mówiłam bo jak coś się stanie to co ja zrobię.
Zabrakło nam tego czasu na ślub,stało się to najgorsze.
Wczesniej bym powiedziała że w takiej sytuacji z niczym nie dam sobie rady,póki co nie jest tak źle.Może łatwiej mi jest bo nie muszę martwić się o to gdzie będę mieszkać i za co żyć.
Wiem że za tydzień,miesiąc rok,będę miała co do gara włożyć i że moje dzieci mają zapewniony start w zyciu.
Tyle że to nie miało stac się takim kosztem.Gdyby było mozliwe to oddałabym to co mam ,żeby mój mąż był znowu z nami.

Bo najgorsze w tym wszystkim nie sa sprawy finansowe itp,ale to że nagle zostałam sama,że człowieka żywego ciałem i duchem po prostu już nie ma.

48,249

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Kasjanaa napisał/a:

Niki, ja dosyć często odpuszczam smile Mój mąż to nerwus, o czym doskonale wiem. Czasem się wścieka o pierdoły, a potem, zamiast to rozładować, to pielęgnuje w sobie tę złość, aż zamienia się we wściekłość. Często wolę po prostu po 10 minutach podejść do niego, dać mu buziaka i powiedzieć, że kocham go tak czy siak, niż dwa tygodnie nie rozmawiać przez duperele. Są jednak takie momenty, w których mój mąż naprawdę przegina i wychodzi z niego zwykły cham.... Czasem mam wrażenie, że prawicowe media wyprały mu mózg.... sad Wczoraj przeszedł samego siebie. Dziś jadę z dziećmi do rodziców.... Wiele jestem w stanie wytrzymać, ale nie brak szacunku...

Kasjana-ja odkąd dowiedziałam się o śmierci męża Leny tak często mówię do męza gdy dochodzi do jakichś sprzeczek: kochanie,mimo,że czasem zachowujesz się jak świnia to ja Cię kocham i nie wiem co bym zrobiła gdyby Cię zabrakło.A życie takie jest: jesteś tu i teraz a za chwilę już Cię nie ma.
I mój mąz pojął chyba,że to co teraz robimy może być już ostatnią rzeczą jaką dla siebie zrobimy.Niech więc ona będzie czymś dobrym...

48,250

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Cayenne wszystko jest ważne,kwestie finansowe też.
Bo jak zostaje się samemu nagle z marną pensja,bez rodziny i bez bliskiego który odszedł.
I jeszcze z dzieckiem które  się uczy.
Słyszałam ostatnio  taką historię i dała mi do myślenia.
Co ja bym wtedy zrobiła,nie wiadomo czym się bardziej załamać.
Czy brakiem bliskości,odejściem tej osoby czy tym że nie ma na rachunki?

48,251

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki
Ja z mężem często mówimy o tym, co będzie, kiedy jego zabraknie.
Ja bardzo się boję, że sama sobie nie poradzę
On uważa, że muszę sobie kogoś znaleźć, żeby nie być sama.

48,252

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

niki ja miałam na mysli swoją sytuację,chyba...
Ja ostatnio chyba do końca trzeźwo nie myslę...
Wiem że jest setki kobiet na co dzień które zmagają się też z problemami finansowymi w takiej sytuacji.
I wiem że moze być im cholernie trudno,zwłaszcza jak maja na głowie jeszcze kredyty.
Mi też z jedej strony do konca łatwo nie jest,bo małżeństwem nie bylismy,ale i tak wiele spraw udało mni sie tak załatwić że duzo jest na mnie.
I tu nie chodzi o to że ja coś chcę mieć z tego,ale o to że jest prościej np z prowadzeniem gospodarstwa.
Tez miałam pod górkę,nawet z tym żeby mój mąż spokojnie spoczął w grobie były problemy,stanęłam na głowie żeby go pochować w dniu jaki był ustalony,wzięłam na siebie wszelką odpowiedzialność karną,ale doprowadziłam do tego że spoczał spokojnie w grobie.
gdyby ktoś miesiąc temu powidział by mi co mnie czeka to bym go wyśmiała.
Dzisiaj odwiedził mnie jego kolega,oboje płakaliśmy,oboje nie możemy pogodzić się z tym wszystkim.To wszystko jest jakies nieprawdopodobne.


Aga wiesz ja teraz w pełni rozumiem Twojego męża i wcale nie widzę nic dziwnego w tym że on chce abyś kiedyś,w razie czego kogoś sobie znalazła...

48,253

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Cayenne wiem że ci cięzko,nawet nie chce sobie wyobrazać co czujesz. Przypomina mi się jak rok temu pisałyśmy tu o pierdołach...
A teraz tak tu smutno.
Aga mąż. tak mówi bo cię kocha i chce żebyś byla jeszcze kiedyś szczęśliwa.

48,254

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Cześć smile

Lena, kurcze, pomijając wszystko inne, to cholernie ci współczuję tych problemów administracyjnych.... Taka wszędzie chora papierologia.... To dobrze, że udało ci się przez to przebrnąć...

Ja jestem właśnie na etapie liczenia, czy, jeśli się zdecyduję odejść, to dam radę utrzymać siebie i dzieci... Wczoraj przejrzałam oferty mieszkań do wynajęcia i kurczaki, ciężko sad I znów się czuję, jakbym szukała sobie wymówek, żeby nie podejmować radykalnych decyzji. Niby ogarnięta ze mnie baba, ale jednak tak cholernie naiwna, że szkoda gadać.
Tak czasem myślę, że ten mój mąż ma dwie twarze. Z jednej strony, jak jest spokojny, to jest mężem i ojcem prawie idealnym. A jak zaczyna się wściekać, to wyłazi z niego taki cham, że masakra....

Gojka, wiesz,  zauważyłam, że od kiedy ja jestem spokojniejsza i nie rozdmuchuję zachowań mojego męża, to on jakby zaczął tracić hamulce.... I jak się zaczyna wściekać, to nie potrafi się zatrzymać...

Aguś, dobrze, ze rozmawiacie z mężem też na takie tematy, chociaż domyślam się, że jest wam trudno... A Ty, jak się czujesz?

48,255

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Jutro minie miesiąc jak mój mąż nie zyje,kurcze to tylko miesiąc i aż miesiąc.
Dzisiaj poszłam z kolegą i koleżanką posprzatac grób,tak stoje z tym kolega i mówię do niego " kto by pomyslał miesiąc temu że przyjdzie nam robić takie coś"...
To jest nadal takie nieprawdopodobne,takie dziwne,nierealne...
Wiecie ja niby jestem silna,twarda,tak mi mówią ludzie w realu.Niby sobie ze wszystkim radzę,wszytskie problemy formalne,administracyjne,finansowe da się przezyć i ogarnąć.
Ale z tęsknotą cięzko jest wygrać,to jest chyba jedyna rzecz,jedyne uczucie na które tak naprawdę nie mam wpływu.Musze się nauczyć z tym zyć,a to jest cholernie trudne i bardzo męczące.
Mój mąż śni mi się często,ciesze się że są te sny,ale po przebudzeniu pojawia się ta mysl,że to był tylko sen,że go już nie ma...

Naprawdę nie życzę nikomu tego przeżyć,to jest chyba jedno z najgorszych doświadczen jakie może spotkać człowieka.


Kasjana przemysl 150 razy zanim podejmiesz jakieś decyzje.

48,256

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena, dziękuję... Myślę... Żal mi, ale im dłużej myślę, tym czarniej to widzę... P dostał ode mnie w trakcie ostatniej kłótni w twarz, bo nazwał mnie baaaardzo brzydko.... Trwając przy nim przestaję wierzyć, że jestem coś warta. On się nie zmieni a ja chcę ratować siebie.... Chyba naprawdę doszłam do swojej ściany.

Nawet nie potrafię sobie wyobrazić Twojego bólu. Pustkę znam. Czułam ją po śmierci synka. Ale to jest zupełnie inaczej kiedy umiera niemowlę, a kiedy ktoś, kto był twoją codziennością.......

48,257

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Kasjana tego nie da się wyobrazić,każde wczucie się w taką sytuację to nie to samo gdy przezyjesz to naprawdę.
Wiem że przeżyłaś śmierć syna,to też jest straszne pochować własne dziecko,ale jak sama piszesz to zupełnie inna sytuacja.
Jest inaczej pochować kogoś po 17 latach wspólnego zycia,a inaczej dzieciątko które się dopiero urodziło,chociaż wiem że dla Ciebie musiała to być straszna tragedia.

co do Twojej sytuacji,uwierz było milion sytuacji gdzie ja nasz związek widziałąm w czarnych barwach,gdzie usłyszałam dużo brzydkich słów,ale miałam siłę ciągnąć to dalej i moze teraz w takiej sytuacji mam siłę trwac...pomimo burz.

48,258

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Wiesz Lena, naprawdę cię podziwiam.... Musisz być ogromnie silną osobą.... Dziękuję.

48,259

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

co do Twojej sytuacji,uwierz było milion sytuacji gdzie ja nasz związek widziałąm w czarnych barwach,gdzie usłyszałam dużo brzydkich słów,ale miałam siłę ciągnąć to dalej i moze teraz w takiej sytuacji mam siłę trwac...pomimo burz.

Jakbym swoje myśli czytała.Miałam tak wiele razy,żę już myślałam,że jestem w czarnej dupie,że po takim jakimś tekście to ja już nie dam rady być z mężem.
Ostatnio coś takiego rzucił jak mu powiedziałam,żeby o to ciszej do mnie mówił bo nie jestem jego pracownicą,na którą sobie może krzyczeć.
Na to mąż mi powiedział,że za głupia jestem na jego pracownicę.
Jakiś czas temu był mega słodziutki i mu to przypomniałam a on powiedział: no co ty? Przecież ja to w złości powiedziałem.Chciałbym,żeby wszystkie moje pracownice były takie mądre jak Ty.
Więc pytam się po co mówi to skoro myśli zupełnie inaczej?
Nie potrafił sensownie odpowiedzieć.

Dziś jestem padnięta bo z moją nastolatką musiałam pójść kupić jej kurtkę i buty.Ochchh....Żadna kurtka jej się nie podoba ta,która się podoba to albo jakaś tandeta albo kosztuje ponad pięć stów:(
Jestem tak padnięta jakbym pole orała.
A panna kupiła jakąś nową książkę o HP-w sobotę była premiera- i nie mogę jej do spania zagonić.Jak weszłyśmy do empiku to zaczęła skakać z radości,że książka jest:)

48,260

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hejka smile

niki71 napisał/a:

Miriam ja się do niej na pewno pierwsza nie odezwę.
Ale..mój mąż zawsze mówił że ona jest interesowną egoistką,że nie słucha co się do niej mówi.
I teraz stwierdzam że niestety chyba miał rację.

Mężczyźni też czasami myślą właściwą częścią ciała i niekiedy warto ich posłuchać. wink


PIGWA napisał/a:

wkurzają mnie osoby które dziennie wstawiają milion durnych obrazków i wymagają lajkowania

Moje spostrzeżenie jest takie, że jest to nagminna przypadłość pań przed i po sześćdziesiątce hmm, bardzo zauważalna tu na tym forum. Odnoszę wrażenie, że my kobiety szczególnie dziecinniejemy na starość. sad


niki71 napisał/a:

Moje dziecko przyjeżdża za tydzień i zostaje do 2 listopada.Nie widziałam go miesiąc a tak tęsknię...jakby to był rok.

Zadowolony z wyboru uczelni? Faktycznie jest wyższy poziom nauczania?


Cayenne81 napisał/a:

Mam milion spraw na głowie,które już w większości załatwiłam,zostały tylko renty i sprawa spadkowa.

Sprawę spadku też już ruszyłaś? U Ciebie będzie to troszkę dłuższa batalia, której nie załatwisz u notariusza.
Nie wiem czy spadkodawca (czyt. Twój partner) sporządził na Twoją rzecz testament. Jeśli nie, to zgodnie z literą prawa Ty jako konkubina (bardzo nie lubię tego słowa) nie dziedziczysz po śmierci partnera, gdyż konkubenci nie wchodzą w krąg osób dziedziczących ustawowo. Dziedziczyć po ojcu będą za to Wasze dzieci. Ty natomiast będziesz mogła sprawować zarząd nad majątkiem dzieci, ale bez zezwolenia sądu opiekuńczego (ewentualnie wyznaczonego kuratora) nie będziesz mogła dobrowolnie rozporządzać majątkiem dzieci nabytym na drodze spadku. Znaczy to tyle, że bez zgody sądu opiekuńczego/kuratora nie będziesz mogła wypłacić odziedziczonych przez synów pieniędzy z banku, jak i nie będziesz mogła sprzedać aktywów np. samochodu lub odziedziczonej przez chłopaków nieruchomości.  Jeśli natomiast był sporządzony testament to odziedziczysz majątek partnera, ale jako osoba obca (tak konkubinat definiuje Kodeks prawa rodzinnego i opiekuńczego) obciążona będziesz wysokim podatkiem.
Jeszcze jedna sprawa. Jeśli partner Twój był członkiem OFE, to środki zgromadzone na jego rachunku podlegają wypłacie osobie wskazanej lub dziedziczeniu. Często spadkobiercy o tym nie wiedzą.


Kwestię zachowania poniektórych mężów z grzeczności pominę, gdyż cisną mi się na usta najgorsze epitety.

Gojka, pytałaś kiedyś o mopa parowego. Miesiąc temu kupiłam mopa, który co prawda nie jest parowy, ale jest z pojemnikiem na ciepłą wodę i spryskiwaczem. Dla mnie rewelacja. Urządzenie jest lekkie, poręczne i co najważniejsze to ja dozuję ilość użytej wody. Polecam.

48,261

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam dzięki że się rozpisałaś,ale ja już to wszystko wiem. smile
Sprawa spadkowa jest już w toku,za 2 tygodnie mam pierwsze przesłuchanie.Wiem że prawnie mi się nic nie nalezy,ale zabezpieczył mnie w taki sposób gdzie nie będę musiała placic podatków ani zakładać jakiejś sprawy w sadzie.
Zresztą sprawy zwiazane z gospodarstwem rolnym itp już są na mnie bo ktoś to musi prowadzić.
A  w sprawie  spadkowej tu wszystko zostawiłam adwokatowi,on mi wszystko prowadzi ja tylko wstawiam się gdzie trzeba i kiedy trzeba.
Jesli chodzi o renty,cóż ZUS to niezbyt przyjazna instytucja,musze dostarczyć mase dokumentów potwierdzających zatrudnienie mojego męża przez ostatnie 20 lat.
JEst to chore,bo pewnie Zus wszystko ma,w końcu składki były głównie tylko tam płacone,ale co tam papierologia musi byc.


Ogólnie jesli chodzi o te wszystkie sprawy to idzie dosyc sprawnie. Zajęłam się wszystkim naraz aby mieć to wszystko jak najszybciej za sobą.

48,262 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-10-25 10:26:32)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Jesli chodzi o renty,cóż ZUS to niezbyt przyjazna instytucja,musze dostarczyć mase dokumentów potwierdzających zatrudnienie mojego męża przez ostatnie 20 lat.

Dlaczego, aż przez 20 lat? Przecież do nabycia prawa do renty po zmarłym, wymagany jest od osoby, której niezdolność do pracy (zgon) powstała w wieku powyżej 30 lat, okres 5 lat przypadający na ostatnie 10 lat przed dniem zgonu. Nie rozumiem skąd te 20 lat.

Cayenne81 napisał/a:

JEst to chore,bo pewnie Zus wszystko ma,w końcu składki były głównie tylko tam płacone,ale co tam papierologia musi byc.

Biurokracja i bałagan w obrocie dokumentami.

48,263

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam bo tyle lat pracował,oni jakoś wyliczają na podstawie tego emeryture a potem wysokosc renty dla dzieci.

48,264

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam mojemu dziecku podoba się na uczelni.Poziom bez porównania do poprzedniej.
Na początku stresował się że sobie nie da rady,ale dzisiaj odniósł pierwszy sukces.Zdał testy z maksymalną liczbą punktów.
Tak że cieszę się i to bardzo.
Bo tak poza tym to cały dzień stresujący,w pracy mało nie wyszłam z siebie.I inne sprawy.
Czasem mam wrażenie że moje życie to jazda bez trzymanki.Co trochę się uspokoi,to dostaję kopa.
Idę spać ,bo mam wrażenie że nie ogarniam tego wszystkiego.

48,265

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Miriam bo tyle lat pracował,oni jakoś wyliczają na podstawie tego emeryture a potem wysokosc renty dla dzieci.

Rozumiem. Okres 5 lat pracy to warunek, aby otrzymać rente po zmarłym, natomiast wysokość renty uzależniona jest od wysokości odprowadzonej składki, która tym większa jest im dłużej była płacona. Faktycznie wydaje się to logiczne.


niki71 napisał/a:

Miriam mojemu dziecku podoba się na uczelni.Poziom bez porównania do poprzedniej.
Na początku stresował się że sobie nie da rady,ale dzisiaj odniósł pierwszy sukces.Zdał testy z maksymalną liczbą punktów.
Tak że cieszę się i to bardzo.

Nic tak nie cieszy jak sukcesy dzieci i nic tak nie smuci jak ich porażki. Masz powód do dumy. smile


Piekę młodemu na obiad babkę ziemniaczaną, wróci ze szkoły to tylko sobie odgrzeje. A pachnie w mieszkaniu, aż mi ślinka leci. Nie chciało mi się robić, ale tak mnie prosił, że nie miałam sumienia odmówić. I tym sposobem od godziny piątej jestem na nogach. Ciężko widzę dzisiejszy dzień. hmm

48,266 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-10-26 11:32:10)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Wróciłam po krótkiej przerwie do was:) Przeczytałam co napisałyście.
Jutro mamy z mezem 9 rocznice slubu, wraca 1 listopada i mysle kupic mu jakiś drobiazg, ale nie mam zupełnie pomysłu.

48,267 Ostatnio edytowany przez niki71 (2016-10-26 23:40:52)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam przeczytałam przepis ma babkę,nie robiłam nigdy i chyba spróbuje.
Ola nie wiem co masz kupić.
Ja mojemu na urodziny kupię jakiś ciuch.
On sobie nie lubi kupować ubrań.
To ode mnie dostanie.
Jutro ostatni dzień w pracy i mam całe pięć dni wolnego.
Tak się cieszę!!! Tak się cieszę że tam nie idę pięć dni że normalnie w szoku jestem.
Młody przyjeżdża i koleżanka ma mnie odwiedzić. Super będzie.
Miriam jak syn radzi sobie w nowej szkole?
Ola co więcej u ciebie?
Cayenne dobrze że twój was zabezpieczył.Dobrze że potrafisz czymś się zająć,tak jak tym prawkiem.
Mniej czasu na myślenie i roztrząsanie.
Choć pewnie i to kiedyś przyjdzie...
Trzymaj się...

48,268

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

HEj

Babka ziemniaczana,robiłam raz w życiu ale niestety nikomu do gustu nie przypadła.Mi chodzą gołąbki z ziemniakami po głowie,jeszcze nie próbowałam robic,moze spróbuję jak będę robiła z mięsem kiedyś.Za to hitem u nas,tzn.wśród znajomych sa pierogi z ziemniakami i boczkiem.Dzięki nim praktycznie w jeden dzien zarobiliśmy prawie tysiąc zł.

Ola la,ja tez nie wiem co kupić na rocznicę,my w sumie rocznic nie obchodziliśmy,a mój mąż był człowiekiem któremu ciężki dobrać odpowiedni prezent.
Chociaz miałam w planach na Święta kupić mu zestaw kluczy drogi w sumie,ale no niestety już tego nie zrealizuję,a wiem że z tego cieszyłby się bardzo.
Widziałam posta którego zdążyłaś edytować wczoraj,wszystko ok?

Niki to fajnie że trochę wolnego przed tobą,zwłaszcza że chyba nie trawisz tej pracy(tak chyba pisałaś)

A ja jakos ciągnę do przodu,sa dni normalne jak wczoraj że nawet mało o moim mężu myślałam,a są takie jak sobota kiedy to kolega mojego przyjechał (jeździł z moim do pracy) jak go zobaczyłam to płakać mi się chciało.Potem płakaliśmy oboje,mam wrażenie że gdzieś tam w sobie ma żal do siebie że pojechał 2 dni wcześniej do domu,bo gdyby został to mój żyłby dzisiaj.
Ja do niego nie mam żalu i pretensji,ale wiem że w nim to siedzi i mu ciąży.
Chodze na cmentarz raz a nawet dwa dziennie i dalej patrzę na ten grób z niedowierzaniem. Jakby tam leżał zupełnie ktoś inny.
Ogólnie wychodzi ze mnie zmęczenie chyba po tym wszystkim.Schudłam 6 kg,dopiero zaczynam w miare normalnie jeść.
Dzieci na szczęście ok,młody trochę się pochorował ale to normalne teraz.

48,269

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hejka!
Mariola-ja raczej nigdy nie kupuję niczego "materialnego" na rocznicę.
Zapraszam męża na kolację,do kina.Albo on zaprasza mnie smile
A może kup dobre wino,przygotuj jakieś przekąski i pójdźcie na piknik smile

Też robiłam bakę jeden raz.Ale bez mięsa.
U mnie powodzeniem cieszą się "gołąbki" z liści winogron.Z wakacji przywiozłam kilka słoików liści w specjalnej zalewie.
Ale widziałam przepisy w necie z liśćmi normalnie zerwanymi smile
Sporo roboty z tym bo te gołąbki są malutkie.Ale pyszne smile

Lena-sprzedawałaś te pierogi? Nigdy takich nie jadłam.

48,270

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

kupie cos bo mąz będzie dopiero za tydzień
a miałam problem z córką bo miała infekcje, ból gardła i wstała w tamta sobote rano i migdałek połozył się jej na języku utrudniając oddychanie
my tez mamy wieczne przeboje

48,271

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:

Miriam jak syn radzi sobie w nowej szkole?

Niki, to co napiszę zabrzmi niedorzecznie, ale młody mniej czasu poświęca na naukę niż w gimnazjum, a oceny ma zdecydowanie lepsze. Śmiejemy się, że mamy geniusza, bo jak na razie ze wszystkich przedmiotów oprócz matematyki ma po dwie, trzy piątki. Wynika to pewnie z tego, że jest pierwszy w dzienniku i na 'dzień dobry' z każdego przedmiotu był pytany oraz z tego, że jest to dopiero początek nauki. Nie bez znaczenia jest też fakt, że jest to profil humanistyczny. Owszem, od groma jest nauki z przedmiotów rozszerzonych (polski, angielski, biologia), ale za to zdecydowanie mniej z matematyki, chemii i fizyki. Wynika to głównie z mniejszej ilości godzin tygodniowo przedmiotów ścisłych, a większej z przedmiotów humanistycznych rozszerzonych.
Cieszę się, że nie namawiałam go na profil np. matematyczno- fizyczny czy biologiczno - chemiczny (na taki profil próbowała namówić mnie była wychowawczyni syna i moi rodzice). Wyszłam jednak z założenia, że na siłę z humanisty nie zrobię ścisłowca. I dobrze, bo gdyby Młody był na mat-fizie, gdzie rozszerzona jest matematyka, fizyka, to te trzy lata nauki byłaby dla niego drogą przez mękę. A tak rozszerzenia ma z tych przedmiotów, które lubi, a co będzie dalej czas pokaże.
Wczoraj mieli spotkanie z Kanadyjczykami, którzy stacjonują na poligonie drawskim. Panowie żołnierze opowiadali im o służbie i rozłące z rodzinami. Na koniec uczniowie mogli zadawać pytania, oczywiście w języku angielskim, bo Kanadyjczycy nie mówią po polsku. Młody zapytał jak długo służą w wojsku, jak długo są w Polsce, czy byli na misji w Afganistanie/Iraku. Nie omieszkał również wspomnieć, że jego tata też jest żołnierzem i też co jakiś czas ćwiczy na poligonie drawskim, i że w trakcie jednego z poligonów odwiedził tatę i widział obozowisko Kanadyjczyków i ich słynne białe domki, w których mieszkają na czas pobytu w Polsce (domki rozkładają przyjeżdżając na poligon i składają wyjeżdżając). W nagrodę za aktywne uczestnictwo w spotkaniu Młody dostał od nich gadżety wojskowe, słodycze i zaproszenie na obozowisko jak przyjedzie na poligon odwiedzić tatę, to pokażą mu swój sprzęt i domki od środka. Od pani od angielskiego dostał szóstkę. Wrócił ze szkoły prze-szczęśliwy, bo po raz pierwszy miał okazję skonfrontować swoje umiejętności językowe z kimś, kto językiem angielskim operuje na co dzień.
I jak twierdzi nie poległ w tej konfrontacji. tongue

Cayenne81 napisał/a:

hitem u nas,tzn.wśród znajomych sa pierogi z ziemniakami i boczkiem.Dzięki nim praktycznie w jeden dzien zarobiliśmy prawie tysiąc zł.

Z samymi ziemniakami nie robiłam. Robiłam ruskie (częściej kupuję w restauracji, bo robią na wynos lub dostaję od mamy), ale one są z białym serem, boczkiem i ziemniakami.


Cayenne81 napisał/a:

mam wrażenie że gdzieś tam w sobie ma żal do siebie że pojechał 2 dni wcześniej do domu,bo gdyby został to mój żyłby dzisiaj.

W takich sytuacjach zawsze tłumaczę sobie, że człowiek jakby wiedział, że się przewróci to by usiadł. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego, więc nie można się obwiniać.


Cayenne81 napisał/a:

Dzieci na szczęście ok,młody trochę się pochorował ale to normalne teraz.

Chodzi do przedszkola? Nie treaz jak jest chory, jak jest zdrowy?

Olka, z prezentem nie pomogę, bo kupowanie prezentów to mój odwieczny problem.

48,272

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Gojka napisał/a:

Lena-sprzedawałaś te pierogi? Nigdy takich nie jadłam..

TAk sprzedawałam na dozynkach,szły jak świeże bułeczki.Dobre sa ,ale muszą być dobrze "popieprzone" big_smile

Miriam napisał/a:

Chodzi do przedszkola? Nie teraz jak jest chory, jak jest zdrowy?.

Tak chodzi,bardzo chętnie nawet.Jak go teraz nie puszczam to się wścieka,bo on poszedłby sobie z chęcią smile


Miriam napisał/a:

W takich sytuacjach zawsze tłumaczę sobie, że człowiek jakby wiedział, że się przewróci to by usiadł. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego, więc nie można się obwiniać..

JA też wychodzę z założenia że co ma być to będzie.Nie mam do niego pretensji że sobie pojechał 2 dni wczesniej do domu,bo mój mąż też czasem jechał wczesniej i go zostawiał.
Nie mniej jednak gdyby był wtedy tam na miejscu to nic by się nie stało,bo po prostu nie doszłoby do wielu zdarzeń poprzedających śmierć mojego męża.

48,273

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena, jak robisz farsz do tych pierogów? Zmielone lub rozgniecione ziemniaki, smażony boczek z cebulą, sól, pieprz. Coś jeszcze?
Zanim farsz wyląduje w cieście obsmażasz go?

48,274

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam ziemniaki ugotowane jak do pierogów ruskich.Boczek kroję w drobną kostkę i smażę.
Podsmażam też cebulkę,w zalezności ile kto lubi,ja daję duzo.
Potem wszystko mieszam i doprawiam.,dużą ilością pieprzu oczywiście smile
A boczek to głównie surowy,można też dac trochę podsmażonego wędzonego,.

gdzieś widziałam przepis gdzie boczek się mieli z ziemniakami ,ale nie polecam tego sposobu.

48,275

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Gojka
Kurdowie robią gołąbki z liści winogron i nazywają się one "Bamia" ale też są pyszne, moja siostra je często robi.

Lena
Ja sypię dużo pieprzu do pierogów ruskich, bo takie lubię od zawsze smile
Fajnie, że w końcu zdecydowałaś się na prawko, pogratulować.
Dobrze, że nie zostałaś z niczym, ze masz jakieś zabezpieczenie, zawsze to jakaś pomoc w życiu, jeden ciężar z serca.

Niki
Ja zawsze mam ogromny problem z wymyśleniem prezentu dla męża,kosmetyk nie każdy kupię, bo może jemu skóre podrażnić albo zapach przeszkadzać, ciuchy, albo za ciasne albo za ciepłe,z bielizną to samo.
Alkoholu, praktycznie nie pija,jak ma na coś ochotę, to sam sobie wynajduje przez internet i kupuje.
Do restauracji z nim nie pójdę.... ciężko coś wymyślić. Biżuterii nie nosi, bo to jemu tylko przeszkadza.
Ech mogłabym tak wymieniać, same minusy.
Co do pracy, wierzę Ci, że już masz dość, praca w fabryce, to często ciężki kawałek chleba, tym bardziej na produkcji, albo pakowaniu.
Pewnie ręce i kręgosłup już Cie nieźle dają popalić z bólu.

48,276

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Cześć.

Aguś wiesz gdyby była taka możliwość, to bym to zabezpieczenie oddała każdemu kto zwróci mi męża całego i zdrowego.
Niestety chyba nie ma nikogo kto posiadałby tak magiczne moce.
Patrząc realnie,niby dobrze że jestesmy zabezpieczeni,ale mnie to w ogóle nie cieszy,bo jakim kosztem to się stało.

Po jutrze Wszystkich Świętych,a ja w ogóle nie czuję nic.  Pójdę tam stac nad jego grobem,wczoraj tam sprzątałam ale dalej mam wrażenie że to grób obcej osoby tylko o takim samym nazwisku.

A co tam u Was kobietki?

48,277

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

mam lenia w pisaniu!
czytam wszystko,dziś mam wolne
tak powoli wszystko leci do przodu
pozdrawiam kobietki

48,278 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2016-10-30 15:59:19)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ja dziś mam jakiegoś takiego totalnego doła.Mąż pojechał z córką do lasu a ja zostałam w domu.Nie chcę im moim nastrojem psuć spaceru...
Nie radzę sobie z moją cukrzycą...

48,279

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ja też mam jakiegoś doła, od paru dni nic mi się nie chce. Dzisiaj byłam na kijkach, troszkę mnie w nie wrobili (mój mąż i koleżanka) poszłam ale nie miałam nawet ochoty rozmawiać. Na samym szarym końcu szłam co by nikomu nastroju nie psuć. Łzy mi same do oczu napływają. Martwię się trochę tą operacją. Przepraszam że nie odniosę się do waszych wpisów.

48,280

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Może to pogoda, bo ja tez nie mam najlepszego nastroju, i czuje się bardzo samotna, przytłoczona problemami dnia codziennego.

48,281

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Nie radzę sobie z moją cukrzycą...

Z jakimi objawiamy cukrzycy sobie nie radzisz? Zmęczeniem? Sennością?

Ja, cały dzisiejszy dzień, z przerwą na obiad, który zrobił mąż, przespałam na kanapie. Po obiedzie dołączył do mnie mąż, a teraz leżę otulona kocem i przeglądam Internet. Nie wiem czy to zmęczenie organizmu czy wpływ jesiennej aury, ale potrzebowałam tego snu.

48,282

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Nie radzę sobie z moją cukrzycą...

Z jakimi objawiamy cukrzycy sobie nie radzisz? Zmęczeniem? Sennością?

Ja, cały dzisiejszy dzień, z przerwą na obiad, który zrobił mąż, przespałam na kanapie. Po obiedzie dołączył do mnie mąż, a teraz leżę otulona kocem i przeglądam Internet. Nie wiem czy to zmęczenie organizmu czy wpływ jesiennej aury, ale potrzebowałam tego snu.

Nie,takich objawów nie mam.One wskazują na za wysoki poziom cukru i generalnie łatwo sobie z nimi poradzić.
Ja nie radzę sobie natomiast z niedocukrzeniami.Nie odczuwam niskiego poziomu cukru po prostu.W zeszłym tygodniu miałam tak,że jeden dzień jaki mam wolny spędziłam w łóżku.Nie wiem co się ze mną działo,jak długo miałam niedocukrzenie.W końcu doczołgałam się do kuchni i wyjadałam ręką miód z słoika-dobrze,że akurat stał na stole.Jak mi się polepszyło to zobaczyłam,że jest 13.30.
Przez następne dwa dni do siebie dochodziłam po takim niedocukrzeniu.
One są bardzo niebezpieczne bo mogą spowodować epilepsję.Poza tym niszczą komórki mózgowe,trudniej jest zapamiętywać i uczyć się.Dziś rano też miałam takie niedocukrzenie sad
Ja też ciągle bym spała.Ale to nie z powodu wysokiego cukru,raczej z powodu mojej tarczycy.

48,283 Ostatnio edytowany przez niki71 (2016-10-31 00:14:31)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelku nic dziwnego że się martwisz operacją.
Gojka jak nie chcesz im psuć nastroju?
Chyba mąż powinien wiedzieć co się dzieje?
Ogólnie to ta pora roku chyba nie sprzyja nastrojom.
Ja mam doła od dawna choć nikt nie choruje,nikogo nie straciłam.
Staram się z tym walczyć i cieszyć tym co dobre.
Aga praca jest ciężka i stresująca ale gdyby zarabiało się więcej..
A tak to do stresu i zmęczenia dobija mnie myśl że niewiele to w naszej sytuacji zmieni.Owszem jest trochę lepiej finansowo ale wszystkiego za to nie załatwię.
Nadal nie mam za co spłacić domu,tyle kredytu nikt nam w życiu nie da.
Owszem można zostawić tak jak jest.
Tylko to oznacza że kiedyś moje dzieci będą musiały się zmierzyć z tym.
I znów będą miały pod górkę.
Proponowałam spłatę w ratach ale nic z tego.
Pamiętam jak kiedyś natka tu napisała że kogoś nienawidzi ze swojej rodziny a ja się oburzyłam.
A teraz napiszę to samo,nienawidzę tej baby .
Chodzi mi o współwłaścicielkę.
Mam jej po dziurki w nosie.
Nie wiem ,jak drugą umowę podpiszą mi na dłużej to może wezmę kredyt w jakimś parabanku.
Dam jej te pieniądze,niech się nimi udławi.
Mam jej tak dość że po prostu rzygam jak ją widzę i słyszę.
Najgorsze że to moja bliska rodzina.
W każdym razie dopóki się od niej nie uwolnię nie będę mogła spać spokojnie.
Tak poza tym wekend nawet miło mija.
Mieliśmy jechać do kina,ale szef męża zmienił mu godzinę wyjazdu i pozamiatane.
Miriam fajnie że synowi podoba się w szkole.Masz rację,uczy się tego co lubi i dobrze mu idzie.
Nie da się nikogo zmusić do lubienia matematyki i fizyki.
Mój młodszy przoduje na razie w swojej grupie na uczelni.To mnie akurat bardzo cieszy. Bo już zaczełam się bać że skoro tam taki poziom,to po takim zwykłym liceum w naszym zapyziałym mieście może być ciężko.
Ale jest ok.a nawet lepiej.
Trzymajcie się dziewczyny.

48,284

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Cześć kochane!!

Bombelku, to zupełnie naturalne, że się boisz... Nie miej o to do siebie pretensji. Mocno trzymam kciuki, żeby czarne myśli od ciebie odeszły. Po operacji na pewno wszystko będzie dobrze.
Ech, zazdroszczę ci tych kijków. Ja od dwóch miesięcy ćwiczę bardzo sporadycznie bo ani czasu nie mam, ani weny. Jakoś tak nie mogę się zebrać...

Gojka, straszne jest to co opisujesz... Nie ma jakiejś metody na zapobieganie temu niedocukrzeniu? Może masz dobraną złą dawkę insuliny?

Ola, to ja się przyłączam do depresyjnego nastroju. Z mężem się średnio dogaduję, dzieci chyba się uwzięły i szaleją od kilku dni na 200%, ostatnio się pokłóciłam z sąsiadką, która będzie na nas policję wzywać, bo jej dzieci za bardzo tupią nad głową... Ech, szkoda gadać... 

Niki, super, że syn tak dobrze sobie radzi na uczelni. Współczuję przejść ze współwłaścicielką.... Jednak zdecydowanie nie baw się w parabanki. Z racji zawodowej widziałam już mnóstwo ludzi, którzy wzięli 2 tysiące i wpadli w taką spiralę długów, że masakra....

A u nas nijak. źle mi z tym, że jutro nie możemy być u synka na grobie, ale to za daleko.... Tu mamy na cmentarzu taką namiastkę jego grobu, ale to jednak nie to samo. Poza tym sprawdzam tonę wypracowań gimnazjalistów i jakoś leci smile
Buziakuję smile

48,285

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelku będzie dobrze.
Niki zdecydowanie nie bierz kredytu w parabankach ani w providencie. Nie warto. Też się przejechałam na tym, ale prawie już wyszłam z tych długów. Nie mogłam spac nocami, a wtedy gdy brałam tez myślałam ze nie ma innego wyjścia. Nigdy więcej.

48,286

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

HejByłam dzisiaj w szpitalu. Dwóch lekarzy mnie badało najpierw ordynator później jakiś inny bo ordynator miał nadzieję że uda się bez otwierania piersi jak to powiedział. Niestety tak się nie da bo guz za duży. Więc termin mam na 21 listopada tego roku i poleżę tam tydzień lub półtora.

48,287

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Bombelku więc jednak operacja.Nic przyjemnego,trzymaj się.
Ola my zawsze braliśmy kredyty w bankach typu Lukas ,santander.I to dwa razy na duże sumy.
W innych nie mieliśmy zdolności kredytowej,za duże wymagania.
Wszystko spłaciliśmy,raz z poślizgiem ale spłaciliśmy.
Banki jak banki,większe odsetki.
Teraz sytuacja się zmieniła,zobaczę jak będzie.Ale wątpię żeby nam tyle dali w normalnym banku przy naszych dochodach.
Jak nie będzie innego wyjścia to weźmiemy jeszcze raz tam.
Moja i męża rodzina jest jak sępy.Z męża rodziną nic wspólnego nie muszę mieć,od mojej muszę się uwolnić.
Jak tego nie załatwię to moje dzieci będą to miały na głowie.
Nie będę wam przynudzać,każdy ma swoje problemy.
Jedno wam napiszę.Moja współwłaścicielka jest wierząca i praktykująca.Co niedziela w kościółku.
Kiedy zaproponowałam jej spłatę w ratach,z umową u notariusza,odmówiła.
Tłumaczyłam że nie musiałabym płacić odsetek,o ile w ogóle dadzą mi kredyt mam wydatki,Młody się uczy,ciężko nam.
w d..e to ma.Sytuację finansową ma niezłą.
Mogłaby brać tą kasę w ratach ale nie chce.Chce od razu.
W ogóle gdybyście zobaczyli jak wygląda ten dom o który ona od lat zawzięcie się kłóci to byście mnie śmiechem zabili.

48,288

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Ja nie radzę sobie natomiast z niedocukrzeniami.Nie odczuwam niskiego poziomu cukru po prostu.W zeszłym tygodniu miałam tak,że jeden dzień jaki mam wolny spędziłam w łóżku.Nie wiem co się ze mną działo,jak długo miałam niedocukrzenie. Dziś rano też miałam takie niedocukrzenie sad

W takiej sytuacji, aby uniknąć niedocukrzenia, powinnaś mierzyć cukier częściej niż to ma miejsce obecnie, a już obowiązkowo w nocy skoro niedocukrzenia masz rano. Jest to uciążliwe, ale nie niemożliwe do wykonania. wink

niki71 napisał/a:

Mój młodszy przoduje na razie w swojej grupie na uczelni.To mnie akurat bardzo cieszy. Bo już zaczełam się bać że skoro tam taki poziom,to po takim zwykłym liceum w naszym zapyziałym mieście może być ciężko.
Ale jest ok.a nawet lepiej.

Super, może załapie się na stypendium naukowe to troszkę by Was odciążył finansowo.

niki71 napisał/a:

W ogóle gdybyście zobaczyli jak wygląda ten dom o który ona od lat zawzięcie się kłóci to byście mnie śmiechem zabili.

Mając wiedzę, że w tej części domu nikt nie mieszka od lat, a zatem nikt tej części nie remontuje, nikt nie ogrzewa, mogę się domyślić, że jest to ruina wymagająca dużego wkładu finansowego, aby w niej zamieszkać. I w związku z tym nasuwa się pytanie - ile współwłaścicielka chce za tę ruinę? Cena której żąda to jej wymysł czy jest to kwota zasądzona sądownie?

48,289 Ostatnio edytowany przez niki71 (2016-10-31 18:39:47)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam stypendium naukowe tam, to ciężko będzie.Na razie jak egzaminy mu dobrze pójdą to będę się cieszyć!
Kwotę spłaty sama sobie wymyśliła.
Wcześniej przez. 25 lat nie wiedziała czy chce żeby ją spłacić.Teraz w sumie też się nie dopomina tylko ja to chciałam zalatwić.
Chce niecałe 30 tys.a cały dom ma ok.60 m.Mam jeszcze działkę którą mogłabym sprzedać i miałabym gdzieś połowę tej sumy,tylko szkoda mi sprzedawać.
Ta część gdzie nie mieszkamy to faktycznie ruina.Nieogrzewane,popękane ściany i okna co prawie wyleciały ze starości.
Dobra nie będę już smęcić.W ogóle mam dziś jakiś zły dzień.
Jednocześnie zdaję sobie sprawę że ludzie mają gorsze problemy.
Tak jak operacja Bombelka ,czy śmierć męża Cayenne.
Wczoraj przeczytałam wątek"Profesjonalna ofiara".Potem przeleciałam blog o którym tam mowa.I zaczynam się zastanawiać czy nie zamieniam się w taka jędzę jak autorka bloga.

48,290 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-10-31 21:17:40)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki, przejrzałam z ciekawości jak na Allegro kształtują się ceny takich domów i za 30/35tyś. można kupić dom do remontu o powierzchni 50/60m².
Dom w którym mieszkasz ma ok.60m². Spadkobierców jest dwóch. Czyli na każdą z Was przypada ok. 30m² domu.
30tyś. za 30m² to 1000zł za 1m² - dużo jak za ruinę.
Zorientuj się w jakiej cenie są u Was w sprzedaży domy do remontu, bo ta cena, którą zaproponowała Ci współwłaścicielka, to taka chyba trochę zaporowa. roll
Zastanawiałaś się dlaczego ona sama nie ruszy sądownej procedury? Może dlatego, że doskonale zdaje sobie sprawę, iż nieruchomość nie jest warta tej ceny, którą od Ciebie żąda. Poza tym, jeśli dobrze zrozumiałam ona jest właścicielką tej części domu, której Ty nie użytkujesz. Ty natomiast jesteś właścicielką tej części w której mieszkacie. A zatem, skoro nie użytkujesz jej części, ona nie ma prawnej możliwości, aby zmusić Cię do nabycia jej części. Chyba, że źle Cię zrozumiałam i obie jesteście współwłaścicielkami całego domu, wtedy faktycznie sprawa nieco się komplikuje.

48,291 Ostatnio edytowany przez niki71 (2016-10-31 22:21:05)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam jesteśmy współwłaścicielkami domu po 1\2.
Ja użytkuję trochę większą część.
Ona się za bardzo nie domaga spłaty, dla niej jest dobrze tak jak jest.Ja mieszkam  ,remontuję swoją część.Ale też dbamy o budynki ,gospodarcze,podwórko
Mnie gnębi coś innego.Bo jak mamy po 1\2 to co za kilkadziesiąt lat w razie naszej śmierci?
Zrobiliśmy łazienkę ,centralne,dostawiliśmy ganek.I dalej trzeba będzie zrobić to czy tamto skoro tu mieszkamy.A  ona dalej jest współwłaścicielką.I w razie sprzedaży moje dzieci z jej dziećmi sprzedadzą i podzielą się po połowie,bo tak prawnie to będzie wyglądać.
Tymczasem ja jak na moją kieszeń kupę kasy tu włożyłam,ona nic.Ale dalej ma połowę,i jest cwana,dobrze o tym wie.
I dlatego za wszelką cenę chcę ja spłacić.
Już moi rodzice nie dbali o takie sprawy i jest tak jak jest.Wierzyli każdemu z rodziny na słowo,wszystko było na gębę.
Ja już nikomu nie wierzę i nie chcę zostawiać dzieciom bałaganu.Ani też remontować tego czy tamtego a później przy sprzedaży kasa po połowie.
Z racji tego że syn z dziewczyną szukają domu do kupienia oglądaliśmy trochę tych domów z ogłoszeń.
Miriam te co u nas są za 30-40 tys. to nadają się tylko do rozbiórki a nie do remontu.Ludzie w ogłoszeniach różne rzeczy piszą a jak się pojedzie  jest całkiem co innego.
Za taki dom do remontu ,żeby się jeszcze nadawał  trzeba dać co najmniej 60tys.
Wiem że to nie jest sprawiedliwe że ona tu nic nie robi,o nic nie dba a teraz chce połowę kasy.
Ale zgodziliśmy się tu przyjść mieszkać to teraz mam jak mam.
Jak moi rodzice i teściowie byli jeszcze w miarę młodzi proponowali jej spłatę.Wtedy nie chciała.
Wtedy byłoby nam łatwiej.Jedni i drudzy trochę by nam pomogli,pracowali jeszcze.
Teraz inna sprawa ,bo podobno potrzebne jej pieniądze żeby synusiowi dorzucić do mnieszkanka więc jakbym miała to chętnie by wzieła.
Jak nie będę miała zostanie tak jak jest.
Cóż to jest osoba która z nikim się nie liczy.Liczy się tylko JA i koniec.
Jak Młody miał 3 czy 4 lata raz się pokłóciliśmy.I mówię jej  że ma alergię,prawie astmę.
I że na tej ścianie co dzieli nas jest grzyb bo nie ogrzewa i to mu na pewno nie pomaga.
To mi powiedziała
że to moje dziecko  i mój problem że jest chory.
Gdyby to był ktoś obcy..ale to bliska rodzina.Moi rodzice dużo jej pomogli gdy została sama jak nasza Cayenne .
Cóż takie jest życie .
Inna rzecz.Za życia dziadkowie przepisali jej pole ,którego mój ojciec się zrzekł na nią.Bo po ich śmierci ten dom miał należeć TYLKO do niego.Ona miała się zrzec.Tylko to były ustalenia na gębę.Jak dziadków brakło już zapomniała że tak było.Dostała natychmiastowej amnezji.
A mój naiwny ojciec wtedy na to przystał,bo jak tu nie wierzyć rodzinie...
Miriam ona do mojej mamy potrafiła lecieć jak była prawie w ostatnim stadium choroby nowotworowej.I kłócić się o jakieś pierdoły dotyczące tej chałupy.
Ale to pierwsza katoliczka w rodzinie,co niedziela ręce złożone i zasuwa do kościółka.
Dlatego ja już do kościoła nie chodzę i nikomu z mojej ani męża rodziny nie wierzę za grosz.
Ani w żadne słowa,ani  w umowy.Ani na pewno nikomu z rodziny nie pomogę,nigdy.Wolę pomóc obcej osobie albo psu.
Taką to wiedzę zdobyłam po latach doświadczeń.
Dobra wygadałam się ,bo mój mąż to już nie może mnie słuchać jak zaczynam wylewać swoje żale nt.temat.

48,292

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam z tego co wiem żeby każdy  miał swoją odrębną część to trzeba by zrobić sprawę o zniesienie współwłasności.
Tak gdzieś wyczytałam.

48,293 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-11-01 00:52:31)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:

Miriam jesteśmy współwłaścicielkami domu po 1\2. Ja użytkuję trochę większą część.

To nieco komplikuje sprawę, bo jak domniemam obie macie nie tylko udział wynoszący 1/2 w domu, ale również w gruncie przynależnym do domu, co zwiększa koszt udziału.

niki71 napisał/a:

Miriam z tego co wiem żeby każdy  miał swoją odrębną część to trzeba by zrobić sprawę o zniesienie współwłasności.
Tak gdzieś wyczytałam.

W sytuacji w jakiej jesteś masz dwa wyjścia: możesz domagać się od sądu zniesienia współwłasności (wpis sądowy wynosi 1000 zł) poprzez fizyczny podział nieruchomości w taki sposób, że każda z Was otrzyma część nieruchomości i gruntu przypadający na udział (Ty np. prawą połowę domu, druga współwłaścicielka lewą, lub na odwrót), lub też sąd może przyznać nieruchomość jednej z Was ze spłatą drugiej strony. Ja, aby uniknąć płacenia 30tyś za coś, czego nie chcę, wnioskowałabym do sądu o zniesienie współwłasności poprzez dokonanie fizycznego podziału nieruchomości. I niech ona ma na papierze swoją połówkę domu, Ty swoją. Ale ja nie jestem prawnikiem, więc dobrze by było gdybyś poradziła się prawnika.

niki71 napisał/a:

Wiem że to nie jest sprawiedliwe że ona tu nic nie robi,o nic nie dba a teraz chce połowę kasy.

Niki, w przypadku współwłasności każdy ze współwłaścicieli ma nie tylko prawa, ale i obowiązki związane z utrzymaniem nieruchomości. Powinien więc proporcjonalnie do swojego udziału partycypować w kosztach utrzymania i remontowania nieruchomości. Ty to robiłaś, a więc siłą rzeczy z każdym remontem podnosiłaś cenę nieruchomości. Druga współwłaścicielka nie wyłożyła nawet złotówki, czym doprowadziła część domu do ruiny, i dla sądu nie będzie to bez znaczenia. A zatem jeśli poniesione koszty masz udokumentowane rachunkami, to nietrudno będzie Ci przed sądem udowodnić, że takie koszty poniosłaś i w jakiej wysokości, i to przez sąd będzie uwzględnione.

niki71 napisał/a:

Mnie gnębi coś innego.Bo jak mamy po 1\2 to co za kilkadziesiąt lat w razie naszej śmierci?
Zrobiliśmy łazienkę ,centralne,dostawiliśmy ganek.I dalej trzeba będzie zrobić to czy tamto skoro tu mieszkamy.A  ona dalej jest współwłaścicielką.I w razie sprzedaży moje dzieci z jej dziećmi sprzedadzą i podzielą się po połowie,bo tak prawnie to będzie wyglądać.

Tobie łatwiej będzie dochodzić praw z uwzględnieniem poniesionych nakładów finansowych niż Twoim synom, o ile masz wszystko poparte rachunkami.

48,294

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Już nie mogę dopisać do poprzedniego posta. Niki, jeśli Ty złożysz wniosek o zniesienie współwłasności to możesz żądać solidarnego rozliczenia kosztów sądowych z drugą stroną. Jeśli wniosek złoży ciotka, ona również może żądać solidarnego Twojego uczestniczenia w kosztach sądowych.


                                                            http://www.nasz-bocian.pl/bb/images/smilies/a1.gif
Lena, przytulam Cię dzisiaj wyjątkowo mocno.

48,295

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena, ja też mocno przytulam w ten smutny dzień.

Posty [ 48,231 do 48,295 z 49,633 ]

Strony Poprzednia 1 741 742 743 744 745 764 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024