Hej dziewczyny.
Narazie jestesmy w domu. Dwa razy w tyg jezdzimy po poradni chirurgi dzieciecej na kontole i zmiane opatrunku. Narazie pani doktor chce podleczyc rane, by zmniejszyla swoja powierzchnie, a potem prawdopodobnie zszycie brzegow rany. Moze uda sie uniknac przeszczepu skory.
Za kazdym razem jak jade do poradni to okropnie boje sie, ze zostaniemy skierowane na oddzial, ze moze cos nie tak pod opatrunkiem. Za kazdym razem mam w bagazniku wszystko co potrzebne do szpitala. Tak mi szkoda corci, ona tak przezywa opatrunki.
Dlugo to zostanie w mojej glowie.
Z mezem narazie normalnie, nie jest zle, nie jest super. Po doswiadczeniu Leny, po jej slowach tu napisanych duzo mysle o nas. Zycie jest tak kruche, naprawde nie ma sensu klocic sie o blache sprawy.
Maz za dwa tyg wraca do domu na dobre. Wraca samochodem, zwozi wszystkie rzeczy, nie wraca na wiosne za granice. Ciesze sie, ze wreszcie bedzie w domu, ze moze uda nam sie naprawic nasze relacje. Z dr str martwie sie jak pokonczymy nasze prace budowlano- wykonczeniowe. Z jednej polskiej wyplaty nie odlozymy nic. Bedzie na zycie, oplaty. Czas tak leci, ze jeszcze zatesknie za tym czasem kiedy coreczki byly male.
Niki Ty juz cos wiesz na ten temat. Poczytalam Ciebie i tez uzmyslowilam sobie, ze trzeba sie cieszyc z tego co teraz mam.
Do chwili wypadku grymasilam, ze nic u mnie ciekawego, ze tylko dom i dzieci.
Dzis wiem, ze to jest najwieksze szczescie byc w domu i byc zdrowym.
Jestem znuzona codziennoscia, ale doceniam to co mam. Chciala bym znalesc dla siebie w domu ciekawe zajecie, taka odskocznie, by miec jakies wciagajace zajecie.
Chyba ta jesien nie jest laskawa dla przyjazni.
Mam ( mialam) dwie kolezanki. Ze wzgledu na odleglosc nie spotykamy sie zbyt czesto.
Jedna przyjaciolka pomimo, ze nie widzialysmy sie z 12 lat jestesmy w kontakcie telefonicznym, sms. Zawsze mamy o czym rozmawiac, sfobodnie. Jak bylam w szpitalu to mialam w tej dziewczynie wsparcie.
Druga ta ktora chyba trace, z ktora widzialam sie dwa razy do roku, czestszy kontakt sms nie umiala mnie wesprzec jak napisalam do niej, ze coreczka bedzie miec zabieg. Nic mi nie odp, nie zadzwonila. Nie chce byc natretna, nue dzwonie do niej, nie pisze. Czekam na jej krok.
To tyle moich opowiesci.
Trzymajcie sie zdrowo i wszystkiego dobrego.
