Hejka 
Laptopa mam już naprawionego i jestem z tego powodu prze-szczęśliwa, ponieważ bardzo nie lubię korzystać z cudzego sprzętu, a byłam do tego zmuszona.
Ostatnie trzy dni spędziliśmy na spływie kajakowym rzeką Drawą (kilka zaprzyjaźnionych rodzin). Płynąc kajakami podziwialiśmy piękno Drawieńskiego Parku Narodowego (a jest naprawdę co podziwiać). Wieczory natomiast spędzaliśmy przy ognisku delektując się pieczonym pstrągiem, szaszłykami z grilla, ruskimi pierogami według regionalnego przepisu i chlebem domowym (nawet ja się skusiłam), robionym na zakwasie, pieczonym na miejscu ze swojskim smalczykiem.
Piszecie o babciach, dziadkach i ich relacjach z wnukami. Jak we wszystkim tak i tu potrzebny jest złoty środek. Owszem młodzi nie powinni wysługiwać się dziadkami, ale i dziadkowie nie powinni stronić od wnuków, tłumacząc się tym, że, że oni już swoje dzieci wychowali. Wnuki to nie ich dzieci, nie muszą, a nawet nie powinni, ich wychowywać. Od wychowywania są rodzice. Rola dziadków w życiu dziecka jest zupełnie inna. Dziadkowie są od kochania i rozpieszczania, ale rozpieszczania w granicach rozsądku. Mój młody za moimi rodzicami jest bardzo. Na chwilę obecną są to dla niego najważniejsze osoby zaraz po rodzicach. Odwiedza ich, dzwoni do nich, pomaga im, gdy jest taka potrzeba. Tyle, że drzwi moich rodziców dla mojego syna zawsze były otwarte. Gdy był wieku przedszkolnym spędzał u nich weekendy. Wracał w piątek z przedszkola, prosił by wykręcić do nich numer telefonu i pytał ich czy może u nich spać do niedzieli. Rodzice zabierali go do siebie na dwa, trzy tygodnie w czasie wakacji chociaż mieszkamy 500m od siebie i nie musieli tego robić. Zabierali go ze sobą na wycieczki, gdy wyjeżdżali nad morze itd. Oni tego chcieli i Młody chciał. Dzięki temu jest między nimi dzisiaj taka więź o jakiej moja teściowa w relacji z moim synem może tylko pomarzyć. Ale ona dla mojego syna była taką babcią o jakiej Wy piszecie. Dla niej liczyła się tylko wnuczka od córki. O tym, że ma wnuka przypomniała sobie dopiero wtedy, gdy zmarła jej ukochana wnuczka. Czyli o kilkanaście lat za późno. Syn emocjonalnie nie jest z nią w ogóle związany. Nie przesadzę jak napiszę, że bliższe relacje mój syn ma z sąsiadami chociażby dlatego, że codziennie się z nimi widuje i rozmawia. Zdarzyło się, że teściowa po śmierci wnuczki wypominała mężowi, że Młody jej nie odwiedza, ale mój mąż szybciutko ucinał jej żale słowami, że pretensje może mieć tylko do siebie, bo teraz zbiera to, co przed laty zasiała.
gojka102 napisał/a:Ale powiem Ci,że w kwestii mego dziecka wszystko chyba idzie w dobrym kierunku.
Ostatnio powiedziała,że nie wie czy się na dziecko zdecyduje bo obawia się czy na pewno da radę je dobrze wychować.
Jakbym słyszała mojego syna, gdy był jeszcze małym smrodkiem, który poważnym głosem deklarował, że on się nigdy nie ożeni. 
Cayenne81 napisał/a:Słyszałyscie pewnie o chęci wprowadzenia 500 + dla cięzarnych?
Jakie wasze zdanie jest na ten temat?
Bo ja uważam że to chory pomysł.
Chory, jak większość pomysłów PiS. Począwszy od wysłania polskich żołnierzy na Bliski Wschód do walki z Państwem Islamskim, po podwyżki jakie chcą zafundować od 1 września panu prezydentowi, pani premier, ministrom itd.
Obiecali, że będzie lepiej. I będzie. Ale tylko dla tych którzy są u koryta.
Niki, na którą uczelnię ostatecznie zdecydował się syn?