Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Strony Poprzednia 1 734 735 736 737 738 764 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47,776 do 47,840 z 49,633 ]

47,776

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Heloł dziewczęta!
Wiecie,mnie może za lenia poczytacie ale ja nigdy nie zbierałam jagód czy malin na handel.Mi rodzice kazali się uczyć.To była moja praca.
Oczywiście,sprzątałam,robiłam zakupy,coś tam gotowałam i pomagałam w robieniu przemysłowych ilości przetworów latem.
Owoce zbierałam kiedy jeździłam do Irlandii jako studentka smile Były to jabłka albo truskawki.
Czekając na sobotę to stary dokument.Oglądałam kiedyś parę razy.

Lena-co do ustalania zakupów-mój mąż nie ustala ze mną kupna opon,nie ustala kupna mebli na przykład do swojej przychodni,ba,nawet nie ustala kupna auta:)
On robi niespodzianki po prostu.Potrafi kupić mi auto nie pytając się mnie czy takie chcę.Ale nigdy się nie zawiodłam w tej kwestii.I gdyby auto mi się nie podobało to z pewnością mogłabym je wymienić smile
Wczoraj poszliśmy do knajpki i mąż mi mówi,że wziął już kredyt,umówił się z właścicielem domu  na podpisanie umowy przedwstępnej,przyjechał z notariuszem a tu okazało się,że działka,na której stoi dom nie jest właśnością gościa co sprzedaje dom tylko jest dana mu w użytkowanie wieczyste.
Sprawa się rypła.
Ale jak mi to powiedział to przyznam,że się wzruszyłam,że chciał mi taką niespdziankę sprawić.Że,nie wyszło-nieistotne.
Więc przez najbliższy czas złego słowa na mego męża nie powiem/nie napiszę smile
Może się okazać,że ja  działki szukam a tu działka jest i dom jest też smile
Pigwo-co do kupna lodówki na przykład-nie ustalamy kiedy.Ja ustalam jaką.Ma razie możemy sobie na to pozwolić.Kto wie co będzie za dziesięć lat na przykład.
My zresztą mamy tak,że czegoś tam do domu możemy nie mieć,obejdziemy się bez tego.Ale bez wakacji dwa.trzy razy do roku-się nie obejdziemy.

Moi państwo poszli do knajpy na mecz i mam trochę spokoju.Wczoraj byłam z dziećmi na wycieczce w moim mieście:)
Umęczyłam się jak pies.Ale mam dobrego męża-przyjechał po mnie na starówkę,zamówił mi piweczko po robocie i zawiózł do domu.

Dziś wstawiłam ogórki na małosolne ale jak siebie i moją rodzinę znam to zeżremy je już jutro na śniadanie smile
Uwieeelbiam smile
A Wy?

Zobacz podobne tematy :

47,777

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:

Lena teściowa tak po wierzchu ma czysto jak się wchodzi, ale po katach syf.
Pamiętam jej pranie, zawsze pierze raz w tygodniu i to wszystko razem jak ciuchy z ręcznikami plus ścierki z kuchni a i nie raz pościel.

Jagody to my zawsze zbieramy, jak są bo nie zawsze są.
Bo ludzi maja za dużo w dupie i dlatego nic nie zbierają lepiej przecież kupić.

Ja nie mam w dupie,ja nie lubię tego robić i nie muszę.Wolę kupić od dzieciaków co stoją przy drodze.

47,778

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

cześć przed ślubem jest bardzo słodko a pużniej po ślubie jest piekło wiem co piszę sama to przechodzę. ale nie wszyscy muszą mieć tak żle to zależy od danego człowieka jaki ma charakter.

47,779 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-06-21 19:12:22)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Chyba Polacy w tej chwili strzelili gola, bo u mnie za oknem zrobiło się bardzo głośno. smile

47,780

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:

Chyba Polacy w tej chwili strzelili gola, bo u mnie za oknem zrobiło się bardzo głośno. smile

Hehe-u mnie też był ryk:)

47,781 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-06-21 19:37:39)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Gojka napisał/a:

Ja nie mam w dupie,ja nie lubię tego robić i nie muszę.Wolę kupić od dzieciaków co stoją przy drodze.


Ale przecież robisz dobry uczynek,dajesz tym dzieciom zarobić wink
JA też czasem kupię jagody od takiej babcinki która sobie parę groszy chce do renty dorobić.
Ale ogólnie wolę iść sama i nazbierać owoców leśnych bo po prostu lubię to smile

Gojka napisał/a:

Lena-co do ustalania zakupów-mój mąż nie ustala ze mną kupna opon,nie ustala kupna mebli na przykład do swojej przychodni,ba,nawet nie ustala kupna auta:).


Wiesz oddzielmy sprawy prywatne domowe od firmowych smile

Domowe ustala się bo może akurat wydatki trzeba przeznaczyc na co inne,albo dana rzecz akurat jeszcze nie jest potrzebna.
Kupno samochodu,mój odkąd ze mną jest nigdy sam auta nie wybierał,a samochodów już było trochę.
Jesli chodzi o pieniądze przeznaczone w sprawie pracy,tu sie nie mieszam.
Trzeba wyłożyc parę tysięcy na samochód to się wykłada,bo czyms muszą dojeżdżać.Trzeba naprawić i zapłacić to płaci.

Uzgadnia się mimo tego że to on zarabia,tylko że ja np.mogła bym powiedziec że o dzieciach ich sprawach decyduję tylko ja,bo to głównie ja je wychowuje.
A to chyba nie na tym polega, żeby każdy rządził sobie.




Nie oglądam drugiej połowy meczu bo syn mi tv zajął.
Pierwsza była do bani.
Ale gola strzelili w końcu.



MIRIAM zadałam Ci pytanko małe na FB smile




Czytaliście w necie że ponoć mają być przymusowe ekshumacje smoleńskie?

47,782

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Wczoraj poszliśmy do knajpki i mąż mi mówi,że wziął już kredyt,umówił się z właścicielem domu  na podpisanie umowy przedwstępnej,przyjechał z notariuszem a tu okazało się,że działka,na której stoi dom nie jest właśnością gościa co sprzedaje dom tylko jest dana mu w użytkowanie wieczyste.
Sprawa się rypła.
Ale jak mi to powiedział to przyznam,że się wzruszyłam,że chciał mi taką niespdziankę sprawić.Że,nie wyszło-nieistotne.

Powiem Ci Gojka, że w sytuacji, gdy mąż bez mojej wiedzy wziąłby kredyt i umówił się z notariuszem nie uzgadniając tego ze mną , sprawa rypłaby mu się podwójnie - nie tylko z notariuszem ale przede wszystkim ze mną.
Jako przyszła pani domu czułabym się bardzo zawiedziona tym, że zdecydował się na kupno domu nie konsultując tego ze mną. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.


gojka102 napisał/a:

Dziś wstawiłam ogórki na małosolne ale jak siebie i moją rodzinę znam to zeżremy je już jutro na śniadanie smile
Uwieeelbiam smile
A Wy?

Uwielbiam takie dwu/trzydniowe. Mniam


gojka102 napisał/a:
Smużka napisał/a:

Jagody to my zawsze zbieramy, jak są bo nie zawsze są.
Bo ludzi maja za dużo w dupie i dlatego nic nie zbierają lepiej przecież kupić.

Ja nie mam w dupie,ja nie lubię tego robić i nie muszę.Wolę kupić od dzieciaków co stoją przy drodze.

Nie zbieram, nie kupuję, bo mam obrzydzenie do jagód.

47,783

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena, zajrzę na FB za kilka/kilkanaście minut minut, bo rybę smażę i jestem tu z doskoku.

47,784

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Dobra Miriam nie pali się smile


Nie lubię małosolnych ogórków, muszę mieć ukiszone.

CO do kredytu, była bym wściekła gdyby wziął jakiś duży bez mojej wiedzy.

47,785

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Wczoraj poszliśmy do knajpki i mąż mi mówi,że wziął już kredyt,umówił się z właścicielem domu  na podpisanie umowy przedwstępnej,przyjechał z notariuszem a tu okazało się,że działka,na której stoi dom nie jest właśnością gościa co sprzedaje dom tylko jest dana mu w użytkowanie wieczyste.
Sprawa się rypła.
Ale jak mi to powiedział to przyznam,że się wzruszyłam,że chciał mi taką niespdziankę sprawić.Że,nie wyszło-nieistotne.

Powiem Ci Gojka, że w sytuacji, gdy mąż bez mojej wiedzy wziąłby kredyt i umówił się z notariuszem nie uzgadniając tego ze mną , sprawa rypłaby mu się podwójnie - nie tylko z notariuszem ale przede wszystkim ze mną.
Jako przyszła pani domu czułabym się bardzo zawiedziona tym, że zdecydował się na kupno domu nie konsultując tego ze mną. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.


gojka102 napisał/a:

Dziś wstawiłam ogórki na małosolne ale jak siebie i moją rodzinę znam to zeżremy je już jutro na śniadanie smile
Uwieeelbiam smile
A Wy?

Uwielbiam takie dwu/trzydniowe. Mniam


gojka102 napisał/a:
Smużka napisał/a:

Jagody to my zawsze zbieramy, jak są bo nie zawsze są.
Bo ludzi maja za dużo w dupie i dlatego nic nie zbierają lepiej przecież kupić.

Ja nie mam w dupie,ja nie lubię tego robić i nie muszę.Wolę kupić od dzieciaków co stoją przy drodze.

Nie zbieram, nie kupuję, bo mam obrzydzenie do jagód.

Dlaczego masz obrzydzenie do jagód?

Wiesz,ten dom mi się bardzo podobał,oglądaliśmy go razem,mi bardzo zależało ma nim.Oglądaliśmy inne i za każdym razem mówiłam mężowi,że podoba mi się właśnie TEN.
Mąż kręcił nosem,że działka za mała,żę dom za mały.I razu pewnego spytał mnie który z domów oglądanych podobał mi się najbardziej.Powiedziałam oczywiście,że TEN.Myślę,że on spytał tak by mieć pewność.Dla mnie to żaden problem-serio smile

Ja też uwielbiam małosolniaki dwudniowe.Ale nie daję doczekać:) Teraz miałam malutko ogórków bo dostałam od teściowej,u której dopiero się zaczynają.

47,786

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Dobra Miriam nie pali się smile


Nie lubię małosolnych ogórków, muszę mieć ukiszone.

CO do kredytu, była bym wściekła gdyby wziął jakiś duży bez mojej wiedzy.

Ja jestem w innej sytuacji-mamy z mężem rozdzielność majątkową,więc dla mnie to żaden kłopot.

47,787 Ostatnio edytowany przez Kasjanaa (2016-06-21 19:59:59)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Gojka, ja też byłabym zła, bo co jak co, ale dom chciałabym jednak sobie wybrać... W prezencie chętnie przyjmie perfumy, ale dom czy mieszkanie to jednak coś innego... Nawet nie chodzi o kredyt, tylko np o atmosferę w domu, rozkład pomieszczeń itd. To miałby być NASz dom, nie JEGO. I rozdzielność majątkowa nie ma tu nic do rzeczy.

Chociaż w sumie najważniejsze, że Tobie to nie przeszkadza smile

Edit: doczytałam wink To że oglądaliście razem i dom ci się bardzo podobał zdecydowanie zmienia postać rzeczy wink

47,788

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Kasjanaa napisał/a:

Gojka, ja też byłabym zła, bo co jak co, ale dom chciałabym jednak sobie wybrać... W prezencie chętnie przyjmie perfumy, ale dom czy mieszkanie to jednak coś innego... Nawet nie chodzi o kredyt, tylko np o atmosferę w domu, rozkład pomieszczeń itd. To miałby być NASz dom, nie JEGO. I rozdzielność majątkowa nie ma tu nic do rzeczy.

Chociaż w sumie najważniejsze, że Tobie to nie przeszkadza smile

Edit: doczytałam wink To że oglądaliście razem i dom ci się bardzo podobał zdecydowanie zmienia postać rzeczy wink

No to dobrze,że doczytałaś. smile
O rozdzielności wspomniałam w sytuacji gdy Lena napisała,że byłaby wściekła,że mąż wziął duży kredyt.Dla mnie to nie problem,ja tego kredytu na głowie bym nie miała.Każde z nas ma swoje kredyty,czasem ja coś dołożę do spłaty kredytu męża,czasem od coś do mojego smile

47,789

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:
Kasjanaa napisał/a:

Gojka, ja też byłabym zła, bo co jak co, ale dom chciałabym jednak sobie wybrać... W prezencie chętnie przyjmie perfumy, ale dom czy mieszkanie to jednak coś innego... Nawet nie chodzi o kredyt, tylko np o atmosferę w domu, rozkład pomieszczeń itd. To miałby być NASz dom, nie JEGO. I rozdzielność majątkowa nie ma tu nic do rzeczy.

Chociaż w sumie najważniejsze, że Tobie to nie przeszkadza smile

Edit: doczytałam wink To że oglądaliście razem i dom ci się bardzo podobał zdecydowanie zmienia postać rzeczy wink

No to dobrze,że doczytałaś. smile
O rozdzielności wspomniałam w sytuacji gdy Lena napisała,że byłaby wściekła,że mąż wziął duży kredyt.Dla mnie to nie problem,ja tego kredytu na głowie bym nie miała.Każde z nas ma swoje kredyty,czasem ja coś dołożę do spłaty kredytu męża,czasem od coś do mojego smile


Z rozdzielnością bym przymknęła oko tongue

Polska awansowała do 1/8 smile

47,790 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-06-21 20:15:39)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Wiesz,ten dom mi się bardzo podobał,oglądaliśmy go razem,mi bardzo zależało ma nim.Oglądaliśmy inne i za każdym razem mówiłam mężowi,że podoba mi się właśnie TEN.

To zmienia postać rzeczy. smile

Mam tylko jeszcze jedno pytanie. Twój mąż bierze kredyt na dom, Twój mąż podpisuje umowę przedwstępną, a piszesz, że macie rozdzielność majątkową - czy Ty w akcie notarialnym będziesz figurowała jako współwłaściciel nieruchomości?

47,791

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

o ogórki małosolne pycha, ale bym zjadła.

Jak obliczyć kwotę brutto na kwotę netto? chodzi mi o stawkę godzinową.

47,792 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-06-21 20:38:05)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:

o ogórki małosolne pycha, ale bym zjadła.

Jak obliczyć kwotę brutto na kwotę netto? chodzi mi o stawkę godzinową.

A ile ci proponują brutto na godzine?
To zalezy tez jaka umowa o prace jest.

47,793

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Z rozdzielnością bym przymknęła oko tongue

A ja nie, jeśli w akcie notarialnym nie byłabym ujęta jako współwłaściciel. Bo za kilka lat może się okazać, że mężowi nie po drodze ze mną i wtedy ja zostanę z niczym, a on z wielkim domem. A spłata kredytu zawsze odbywa się kosztem życia całej rodziny, bez względu na to czy małżonkowie mają rozdzielność majątkową czy też jej nie mają.

47,794

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:
Cayenne81 napisał/a:

Z rozdzielnością bym przymknęła oko tongue

A ja nie, jeśli w akcie notarialnym nie byłabym ujęta jako współwłaściciel. Bo za kilka lat może się okazać, że mężowi nie po drodze ze mną i wtedy ja zostanę z niczym, a on z wielkim domem. A spłata kredytu zawsze odbywa się kosztem życia całej rodziny, bez względu na to czy małżonkowie mają rozdzielność majątkową czy też jej nie mają.

W sumie to Ty masz rację wink

47,795 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-06-21 21:06:22)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Mam koleżankę, której mąż 15 lat temu kupił dom na siebie, biorąc na niego kredyt (też mieli rozdzielność majątkową). Od stycznia są po rozwodzie. Ona z dziećmi na wynajmie, on został w domu. Dla Sądu sprawa była jasna - jego kredyt, jego chata i tyle. Ona mogła jedynie starać się o zwrot kosztów poniesionych  na remont. Remonty owszem były, ale drobne typu malowanie, tapetowanie o które nie warto było się szarpać. Poza tym, kto jak dobrze układa się w małżeństwie myśli o zbieraniu imiennych rachunków? Raczej nikt.
Zresztą żeby daleko nie szukać przykładów. W podobnym tonie wypowiadał się Marcin na tym forum na którym został zdemaskowany, pisząc że mieszkanie, które jest jeszcze w kredycie jest jego własnością, i w razie rozwodu żona będzie musiała się z niego wyprowadzić, bo nie ma do mieszkania żadnych praw. Tak faktycznie będzie.

47,796

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena jeszcze nikt się nie odezwał.
Ale tak pytam bo czytam w gazecie że jakiś zakład proponuje 15 zł brutto to netto to ile 10 zł?
To wszystko zależy od umowy tak?

47,797 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-06-21 21:16:57)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Natalia, jeśli jest to praca na umowę i na cały etat (168 godzin), to kwota netto wyniosłaby 10,85zł za godzinę.

47,798

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam to nie tak źle jak na początek.
Dziękuję za odpowiedź.

47,799

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Umowa zlecenie 10,92 zł netto, umowa o dzieło 13 zł netto.

47,800

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:

Miriam to nie tak źle jak na początek.
Dziękuję za odpowiedź.

Ja bym powiedziała że bardzo dobrze jak na początek.
Mało kto tyle dostaje na dzień dobry,tylko zależy też jaka to praca i gdzie.

47,801 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-06-21 21:45:47)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Mało kto tyle dostaje na dzień dobry,tylko zależy też jaka to praca i gdzie.

Mało kto tyle dostaje, ale i mało kto wie, że pracownik, który po raz pierwszy w życiu podejmuje zatrudnienie, w pierwszym roku pracy ma zapewnione tylko 80% kwoty minimalnej (Ty Natalia nie masz żadnego świadectwa pracy, więc praca którą podejmiesz, oficjalnie będzie Twoją pierwszą pracą). Znaczy to tyle, że przez pierwszy rok taki pracownik może otrzymywać 80% minimalnego wynagrodzenia za pracę i będzie to zgodne z majestatem prawa. Jak ktoś nie wierzy, proszę zajrzeć do ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę art. 6 pkt. 2

47,802

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

A czym się różni umowa zlecenie a umowa o dzieło?
wiem że najlepsza umowa to na czas nieokreślony.

lena jest to praca przy produkcji świeczek, ale to jest w wiosce tam gdzie mąż mieszka, znalazłam teraz ogłoszenie w takiej gazecie powiatowej, ze zaczyna się sezon od 1 sierpnia i to praca na zmiany od 7-15 od 15-23 lub nawet dłużej..... a składałam tam cv jak skoańczyłam pracować w żabce to bylo październik\listopad i się nigdy nie odezwali.( jak mieszkałam i mówili że przyjmują.).

47,803

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:
Cayenne81 napisał/a:

Mało kto tyle dostaje na dzień dobry,tylko zależy też jaka to praca i gdzie.

Mało kto tyle dostaje, ale i mało kto wie, że pracownik, który po raz pierwszy w życiu podejmuje zatrudnienie, w pierwszym roku pracy ma zapewnione tylko 80% kwoty minimalnej (Ty Natalia nie masz żadnego świadectwa pracy, więc praca którą podejmiesz, oficjalnie będzie Twoją pierwszą pracą). Znaczy to tyle, że przez pierwszy rok taki pracownik może otrzymywać 80% minimalnego wynagrodzenia za pracę i będzie to zgodne z majestatem prawa. Jak ktoś nie wierzy, proszę zajrzeć do ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę art. 6 pkt. 2

O widzisz o tym nie wiedziałam, dlatego mi tak mało zapłacili jak pracowałam w luty w sklepie,  narobiłam się jak koń a grosze dostałam, obiecywali umowe i tym podobne, a najlepsze jest że mieli do mnie dzwonić bym przychodziła w poniedziałek czy inny dzień za kogoś, bo jak ktoś pracuje w niedziele to ma jeden dzień wolny i jak ja bym przyszła za niego to dostaje 50 zł i co nie dzwonili, do czerwca nagle czy nie przyjdę na 2 miesiące bo one chcą na urlop to im powiedziałam że nie przyjdę, gdzie byli wcześniej i tyle..

47,804

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:

A czym się różni umowa zlecenie a umowa o dzieło?
wiem że najlepsza umowa to na czas nieokreślony.

Poszukaj w Internecie. Tak dużo jest informacji na ten temat, że nie ma sensu, abym pisała o tym tutaj.

47,805

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ja mam 1850 brutto ,netto z dodatkami 1400.Nie wiem ile za godzinę,nie pisze w umowie.Dobrze że jeżdzę z synem za darmo bo jeszcze dojazd 180 i zostało by mi 1200 zł. Można wziąść nadgodziny płatne podwójnie.Ja podziękowałam,nie mam zamiaru tu sterczeć w jedyny wolny dzień tygodnia.

47,806 Ostatnio edytowany przez niki71 (2016-06-21 23:33:33)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Już z jestem w domu.Mecz śledziłam na tel.
Pigwa ja też myślałam że się nie odzwyczaję od papierosów bo mam zero silnej woli.
A udało się i tobie też życzę powodzenia.
E jest dobry bo można wszędzie palić.Palę w pracy ,a ze zwykłymi   fajkami się muszą po kątach chować
Nawet w szpitalu paliłam,najpierw w łazience a jak się rozkręciłam to i na sali.
U nas też wszystkie większe wydatki wspólnie ustalamy.
I mój NIGDY nawet w okresie jak najwięcej się żarliśmy nie wypominał mi że to on zarabia.
Tak jak Kasjanna pisze:nie rozumiem wyliczania,przeliczania co kto robi,kto zarabia.
Dom jest tylko na mnie,tzn.pół domu.
Mój sporo pieniędzy już w niego włożył i nigdy nie było gadki że to nie jego dom.
I tak zostanie.Nachodziłam się już i napłaciłam za sprawami spadkowymi.Nie będę teraz szła do notariusza i traciła kolejnej kasy za to żeby pół na męża przekazać.
Zresztą rozwodzić się nie mam zamiaru.A dopóki się nie rozstajemy wszystko jest wspólne.
Ja też w dzieciństwie nic nie zbierałam.Raz pamiętam byliśmy z bratem i dzieciakami z bloku na porzeczkach zarabiać.
Ale szybko nam się znudziło,po dwóch dniach chyba.
Moi rodzice pracowali i mieli kawałek pola.Pomagałam nieraz ale nie na zasadzie że ktoś mnie zmuszał.Po prosu jak byłam starsza widziałam że mama przychodzi z pracy i jeszcze na pole idzie i szłam coś pomóc.
Natka ja też przebojowa nie jestem,wręcz odwrotnie.Jestem nieśmiała i boję się wszystkiego co nowe.
Tylko ja nie lubię narzekać jak ty.
A ty jak pisała Kasjanna na płaczkę byś się świetnie nadawała.Mam czasem wrażenie że nie widzisz w życiu nic pozytywnego.

47,807

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Dzień dobry. U nas dziś EEG we śnie i w związku z tym pobudka o 3 rano wink obie chodzimy jak zombie...

Ja nie palę i nigdy nie paliłam. Fuj, strasznie mi to śmierdzi. I powiem wam szczerze, że bardzo nie lubię jak ktoś pali, nawet epapierosa, przy mnie. 20 lat temu się nie mówiło jak szkodliwe jest bierne palenie i wcale nie mam pewności czy za 20 lat się nie okaże, że bierne epalenie też jest szkodliwe... Wtedy też można było palić w szpitalach itd... Także ja ze swojego otoczenia gonie ;p

Gojka, też chciałam zapytać, jeśli to nie zbytnie wścibstwo, czy Ty będziesz ujęta w akcie?

My też mamy rozdzielność i mimo że mąż pracuje, mieszkanie będzie kupowane na mnie. Mąż ma syna z poprzedniego związku i w razie jego śmierci nie chcę się użerać z eks przy podziale majątku. Pieniądze możemy dzielić bez problemu, ale nie nasz dom... Mąż będzie miał użytkowanie wieczyste smile To już ustalone i dobrze przemyślane smile

47,808

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Gojka, jeszcze jedna kwestia, bo nie wiem czy wiesz, że w sytuacji, gdy małżonkowie mają podpisaną intercyzę i zechcą wspólnie kupić dom, to właścicielem nieruchomości będzie ten z małżonków, który zaciągnął kredyt, on również będzie odpowiadał za spłatę zadłużenia.
Aby właścicielami nieruchomości byli oboje małżonkowie, muszą oni zaciągnąć wspólny kredyt – ustalając zasady, na jakich będą współwłaścicielami nieruchomości i w jakich częściach będą spłacać kredyt.
Miej to na uwadze, bo życie pisze różne scenariusze. Człowiek siebie nie może być pewien, a co dopiero drugiej osoby. Zwłaszcza, że pisałaś o sprzedaży obecnego mieszkania z którego pieniądze przeznaczycie, nie wiem, czy na spłatę kredytu czy na remont. Bądź ostrożna i nie daj się zwieść wizji pięknego domu, jeśli miałoby to mieć dla Ciebie w przyszłości negatywne konsekwencje.


niki71 napisał/a:

dopóki się nie rozstajemy wszystko jest wspólne.

Dopóki, Niki wink
I to ''dopóki'' obowiązuje w niemalże każdym małżeństwie - dopóki jesteśmy razem wszystko jest nasze.
Schody zaczynają się z chwilą rozwodu. Wtedy najczęściej nic, poza dziećmi, nie jest już nasze, za to wszystko dzielimy na moje i twoje.
Poza tym u Ciebie jest zupełnie inna sytuacja, bo Ty odziedziczyłaś dom po rodzicach. A zatem, w trakcie trwania małżeństwa nie spłacałaś i nie spłacasz rat kredytu zaciągniętego na zakup nieruchomości, która byłaby wyłącznie Twoją własnością.


Kasjanaa napisał/a:

Dzień dobry. U nas dziś EEG we śnie i w związku z tym pobudka o 3 rano wink obie chodzimy jak zombie...

Kasjano, jak najbardziej optymistycznego wyniku badania życzę.

47,809

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

ja tam zawsze lubiłam chodzić po lasach za jagodami i grzybami.
U nas jagodowych lasów nie ma,ale jak tylko grzyby się zaczynają to rower,samochód czy skuter i do lasu.Nie wyobrażam sobie nie mieć własnych grzybów na święta.
Ludzie sa naprawdę leniwi,w tamtym roku jeździliśmy do sadu oblepionymi pięknymi,soczystymi czereśniami.Drzewa się uginały,ale co z tego jak nie miał kto tego zbierać.
My zrobiliśmy ze 3-4 podejscia,owoców jeszcze zostało,a innym nawet za darmo nie chciało się iść i zerwać dla siebie.
Ja że mieszkam na wsi to widzę co,gdzie co ma i jak widzę że to się zmarnuje to idę się pytam czy mogę sobie wziąć itp.
Ostatnio od sąsiadki brałam aronie bo krzaki sie uginały a oni nie zbierali tego.Ja skorzystałam i zrobiłam nalewkę.

Pigwa mozna się wbić na grilla do Ciebie? smile
W piątek to może nie,ale w sobotę to burze już mogą się pojawić.
A zapomniałam ja w piątek idę na rozpoczęcie wakacji,też będzie ognisko i grill big_smile

LENA bardzo proszę,jedna ,dwie osoby już nie robi żadnej różnicy,zapraszam serdecznie
mój pojechał po mięsa,jednak jutro jedzie po towar
u nas na grillu nie ma kiełbasy o ile to symboliczna ilość
mój robi szaszłyki,karkówkę,skrzydełka,piersi z kurczaka rozbite jak na schabowe,kaszankę na koniec

47,810

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Heloł dziewczęta!
Wiecie,mnie może za lenia poczytacie ale ja nigdy nie zbierałam jagód czy malin na handel.Mi rodzice kazali się uczyć.To była moja praca.
Oczywiście,sprzątałam,robiłam zakupy,coś tam gotowałam i pomagałam w robieniu przemysłowych ilości przetworów latem.
Owoce zbierałam kiedy jeździłam do Irlandii jako studentka smile Były to jabłka albo truskawki.
Czekając na sobotę to stary dokument.Oglądałam kiedyś parę razy.

Lena-co do ustalania zakupów-mój mąż nie ustala ze mną kupna opon,nie ustala kupna mebli na przykład do swojej przychodni,ba,nawet nie ustala kupna auta:)
On robi niespodzianki po prostu.Potrafi kupić mi auto nie pytając się mnie czy takie chcę.Ale nigdy się nie zawiodłam w tej kwestii.I gdyby auto mi się nie podobało to z pewnością mogłabym je wymienić smile
Wczoraj poszliśmy do knajpki i mąż mi mówi,że wziął już kredyt,umówił się z właścicielem domu  na podpisanie umowy przedwstępnej,przyjechał z notariuszem a tu okazało się,że działka,na której stoi dom nie jest właśnością gościa co sprzedaje dom tylko jest dana mu w użytkowanie wieczyste.
Sprawa się rypła.
Ale jak mi to powiedział to przyznam,że się wzruszyłam,że chciał mi taką niespdziankę sprawić.Że,nie wyszło-nieistotne.
Więc przez najbliższy czas złego słowa na mego męża nie powiem/nie napiszę smile
Może się okazać,że ja  działki szukam a tu działka jest i dom jest też smile
Pigwo-co do kupna lodówki na przykład-nie ustalamy kiedy.Ja ustalam jaką.Ma razie możemy sobie na to pozwolić.Kto wie co będzie za dziesięć lat na przykład.
My zresztą mamy tak,że czegoś tam do domu możemy nie mieć,obejdziemy się bez tego.Ale bez wakacji dwa.trzy razy do roku-się nie obejdziemy.

Moi państwo poszli do knajpy na mecz i mam trochę spokoju.Wczoraj byłam z dziećmi na wycieczce w moim mieście:)
Umęczyłam się jak pies.Ale mam dobrego męża-przyjechał po mnie na starówkę,zamówił mi piweczko po robocie i zawiózł do domu.

Dziś wstawiłam ogórki na małosolne ale jak siebie i moją rodzinę znam to zeżremy je już jutro na śniadanie smile
Uwieeelbiam smile
A Wy?

GOJKA pisałam że mnie życie i sytuacja zmuszała,jak TY miałaś w domu dostatnio to nie musiałaś tego robić ,nie robiły tez moje dzieci,tak jakoś się składa że nigdy na nic nie brakowało
ojciec lubił wypić,jego dzieci nie interesowały,on nawet nie wiedział do której klasy chodzimy!
wszystko na mamy głowie,skąd ta kobieta miała brać?

47,811

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:

Już z jestem w domu.Mecz śledziłam na tel.
Pigwa ja też myślałam że się nie odzwyczaję od papierosów bo mam zero silnej woli.
A udało się i tobie też życzę powodzenia.
E jest dobry bo można wszędzie palić.Palę w pracy ,a ze zwykłymi   fajkami się muszą po kątach chować
Nawet w szpitalu paliłam,najpierw w łazience a jak się rozkręciłam to i na sali.
U nas też wszystkie większe wydatki wspólnie ustalamy.
I mój NIGDY nawet w okresie jak najwięcej się żarliśmy nie wypominał mi że to on zarabia.
Tak jak Kasjanna pisze:nie rozumiem wyliczania,przeliczania co kto robi,kto zarabia.
Dom jest tylko na mnie,tzn.pół domu.
Mój sporo pieniędzy już w niego włożył i nigdy nie było gadki że to nie jego dom.
I tak zostanie.Nachodziłam się już i napłaciłam za sprawami spadkowymi.Nie będę teraz szła do notariusza i traciła kolejnej kasy za to żeby pół na męża przekazać.
Zresztą rozwodzić się nie mam zamiaru.A dopóki się nie rozstajemy wszystko jest wspólne.
Ja też w dzieciństwie nic nie zbierałam.Raz pamiętam byliśmy z bratem i dzieciakami z bloku na porzeczkach zarabiać.
Ale szybko nam się znudziło,po dwóch dniach chyba.
Moi rodzice pracowali i mieli kawałek pola.Pomagałam nieraz ale nie na zasadzie że ktoś mnie zmuszał.Po prosu jak byłam starsza widziałam że mama przychodzi z pracy i jeszcze na pole idzie i szłam coś pomóc.
Natka ja też przebojowa nie jestem,wręcz odwrotnie.Jestem nieśmiała i boję się wszystkiego co nowe.
Tylko ja nie lubię narzekać jak ty.
A ty jak pisała Kasjanna na płaczkę byś się świetnie nadawała.Mam czasem wrażenie że nie widzisz w życiu nic pozytywnego.


NIKI ja po ablacji leżałam 5 godz na erce,nie mogłam się doczekać kiedy mnie przewiozą na salę ogólną bym mogła zapalić
obok siedział mąż ja łeb pod kołdrę i kopciłam
sala była na wprost dyżurki pielegniarek
zazdroszczę ci że tak fajnie bezboleśnie przeszłaś na elektronika
mam ze względu na ciebie motywacje,dziś nie pracuje od jutra ,zacznę palić elektronika
mogłam powiedzieć mężowi by mi go przyniósł,myślę że się nie rozładował

47,812

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

u nas ogórki już chyba 5 raz mąż robi,ja to lubię takie co stoją koło tygodnia
teraz to dużo ich zrobił,tyle gosci a kazdy raczej je lubi

47,813 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2016-06-22 08:02:33)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:

Gojka, jeszcze jedna kwestia, bo nie wiem czy wiesz, że w sytuacji, gdy małżonkowie mają podpisaną intercyzę i zechcą wspólnie kupić dom, to właścicielem nieruchomości będzie ten z małżonków, który zaciągnął kredyt, on również będzie odpowiadał za spłatę zadłużenia.
Aby właścicielami nieruchomości byli oboje małżonkowie, muszą oni zaciągnąć wspólny kredyt – ustalając zasady, na jakich będą współwłaścicielami nieruchomości i w jakich częściach będą spłacać kredyt.
Miej to na uwadze, bo życie pisze różne scenariusze. Człowiek siebie nie może być pewien, a co dopiero drugiej osoby. Zwłaszcza, że pisałaś o sprzedaży obecnego mieszkania z którego pieniądze przeznaczycie, nie wiem, czy na spłatę kredytu czy na remont. Bądź ostrożna i nie daj się zwieść wizji pięknego domu, jeśli miałoby to mieć dla Ciebie w przyszłości negatywne konsekwencje.

Miriam.Kasjano-sytuacja nie jest nowa-mamy rozdzielność już od jakiegoś czasu.Ja jestem współwłaścicicielem wszelkich nieruchomości mojego męża.Już przerabialiśmy wspólne zaciąganie kredytu.Ale to było tylko pro forma, tak naprawdę ja nic nie spłaciałam bo miałam działalność wtedy i no i z kasą szału nie było.
Z takich cennych rzeczy auta nie są współwłasnością.Mąż kupił mi auto,które jest tylko moje a drugie auto jest jego własnością.Intercyza jest moim zabezpieczeniem przed ewentualnymi długami z racji prowadzenia działalności.Swego czasu mąż miał taką wspólniczkę,która zrujnowała nam nieco finanse a następnie słuch po niej zaginął.
Wiesz,myslę,że gdybyśmy się rozwiedli mój mąż z pewnością nie zostawi mnie z niczym.Choćby przez fakt,że w swoim środowisku jest dość znany i zwyczajnie byłoby mu wstyd.Jest też po prostu ludzkim człowiekiem i to główny powód dlaczego tak a nie inaczej by się zachował.No,ale wiadomo,czasem człowiekowi coś odwali i wtedy powoływanie się na jakiekolwiek sumienie nie ma sensu:)
Ale na fakt,że jego pacjenci mieliby pożywkę do plot-ma sens jak najbardziej smile

47,814

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Kasjano,dopiero zobaczyłam,że posta napisałaś o 4 rano !
Niea  możesz spać? smile
Ja dziś luzik,mam wolne.

Opowiem Wam historyjkę moją wczorajszą.
Jadę sobie busem z pracy-słuchawki na uszach,czegoś tam słucham,okulary słoneczne na oczach i próbuję nieco się zdrzemnąć bo po pracy muszę jeszcze lecieć kupić świadectwa.
Rząd przede mną siada jakiś facet.Miota się jak opętany a oparcie jego fotela napierdziela mnie cały czas po kolanach.Myślę sobie, że zaraz się go spytam czy ma owsiki czy po prostu wysiada.Ale ok,może dam radę do końca.Po chwili zaczął się intensywniej miotać,rzucać swoją siatką na prawo i lewo-no jak nic pewnie wysiada.Wstał ale zamiast kierować się do wyjścia idzie do tyłu busa.Stanął za mną,przy fotelach gdzie siedziały dwie kobiety.Zdjęłam na chwilę słuchawki i taki oto fragment rozmowy usłyszałam:
Pan z owsikami: przepraszam,że ja pytam ale czy w tym szpitalu jest taki oddział do chorych psychicznie gdzie można by na noc zostać?
Pani,drżącym głosikiem: nie wiem.
A facet dalej stoi obok mnie.Za chwilę pyta czy może usiąść koło mnie.Ja ciężko przerażona bo wszędzie wolne miejsca a on chce akurat koło mnie.Puściłam go pod okno i siedzę jak Sfinks.Nie wiem czy zdjąć słuchawki ( bo może się wkurzy jak będzie coś do mnie mówił a ja nie odpowiem) a może zostawić (to nie będzie mnie zaczepiał).No nic,miałam wysiąść na końcowym przystanku ale postanowiłam wysiąść już teraz.Bus się zatrzymał,wysiadłam.I nagle widzę,że bus rusza a potem gwałtownie hamuje.I wyskakuje z niego TEN facet.No to ja biegiem gdzies na jakies osiedle,do jakiejś klatki.I tak chyba z pól godziny przesiedziałam smile
Całą drogę busem miałam dziką gonitwę myśli z wyobrażaniem sobie co może mnie od mojego współpasażera spotkać,że jak wróciłam do domu to musiałam wypić drinka by się pozbierać smile

47,815

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Pigwa to ja do ciebie na grilla wpadam, same pyszności.

Czy po skakaniu na trampolinie, może boleć pachwina czy dól brzucha?
wczoraj maż wziął mała na parę godzin, a  dziś wstała płacze że ją tam boli tak bardziej w pachwinie\udo to ja dzwonie do męża co ona wczoraj robił no i skała bardzo długo na trampolinie. i się martwie co robić.

47,816

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Młoda może mieć zakwasy.Ale lepiej pójść do lekarza jak nie umiesz sama tego sprawdzić i mieć pewność,że nie ma żadnego urazu.

47,817

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Niki napisał/a:

E jest dobry bo można wszędzie palić.

20 maja miał wejść w życie przepis, że  nie można palić E-papierosa w publicznych miejscach.


Gojka to się trafił jakiś ciekawy przypadek big_smile
Strachu moznasię najeść bo nie wiadomo co po takim osobniku można się spodziewać.



NAtka raz kolezanka do córki wzywała pogotowie,bo takie bóle brzucha miała po skakaniu na trampolinie.
Możesz iść sprawdzić,bo równie mogą być to zwykłe bóle od zbyt długiego skakania,a może być też coś innego,co wymaga interwencji lekarza.

47,818

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Gojka to mialaś przeżycie.
Ja miałam raz podobnie,tylko na przystanku gdzie stały dwie osoby.Ja i jakaś starsza babka i podobny facet.
Lena przepisy sobie mogą wejść a
życie życiem.
Ostatnio byłam w miejscu gdzie wisi wielka tablica. Zakaz palenia.A wszyscy kopcą jak parowozy.
Idę coś robić bo mam w domu totalny syf.
Nie wiem w co ręce włożyć.
U mnie ogórki dopiero się zaczynają.
Kasjanna życzę żeby badania dobrze wyszły.

47,819

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki ja wiem że przepisy to sobie mogą istnieć smile
Osobiscie mi e-papierosy nie przeszkadzają,powiem że niektóre zapachy nawet mi sie podobaja.
Więc dla mnie to te papierosy moga sobie palić ludzie gdzie chcą.
O normalnych już tego nie powiem,bo nawet jak paliłam to nigdy tego w publicznych miejscach nie robiłam.

U nas ogórki dopiero kwitną.
Ide teraz zetnę liście na botwinkę i kopru trochę zamrożę.

47,820

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ech, młodej wyszły liczne wyładowania padaczkowe we śnie. Chyba 8 w ciągu 10 minut.... Lekarz mówi, że to może być padaczka fizjologiczna która w 95% mija w trakcie dojrzewania, ale do ostatecznej diagnozy potrzebny będzie rezonans....

Masakra. Teraz wszystkie jej wybuchy, nocne pobudki itd są zupełnie zrozumiałe.... Jutro będziemy wiedzieć co dalej....

Młody autyzm, młoda padaczka, najmłodszy porażenie splotu barkowego... Ech, jak wyjdę ze szpitala, to idę na basen odreagować....

47,821

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

kassjana i jak leczyć taką padaczkę. dużo siły życzę.

u moje małej to zakwasy, była u rodzinnego zbadał i stwierdził nic nie po kojącego, że my nie pierwsi przychodzi z takim objawami poskaniu na trampolinie i że to za kwasy 2-3 dni minie

47,822

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Kasjanaa napisał/a:

Ech, młodej wyszły liczne wyładowania padaczkowe we śnie. Chyba 8 w ciągu 10 minut.... Lekarz mówi, że to może być padaczka fizjologiczna która w 95% mija w trakcie dojrzewania, ale do ostatecznej diagnozy potrzebny będzie rezonans....

Masakra. Teraz wszystkie jej wybuchy, nocne pobudki itd są zupełnie zrozumiałe.... Jutro będziemy wiedzieć co dalej....

Młody autyzm, młoda padaczka, najmłodszy porażenie splotu barkowego... Ech, jak wyjdę ze szpitala, to idę na basen odreagować....


o boże KASJANA bardzo ci współczuje!
sama z 3 chorych dzieci,musisz sama podejmować decyzje ,takie dzieci wymagają więcej uwagi,poświecenia
jesteś zuch kobietka,życzę CI dużo sił

47,823

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

doktor kazała mi się oszczędzaća ja tyle roboty narobiłam!
talerze,szkło wszystko poszykowane ,przykryte w pudełkach,mięsa robi mąż ,ja jako pomoc,jeszcze zaprosiłam 2 osoby,męża siostrę cioteczną,ugoscimy wszystkich za jednym razem,ciebie NATKA też zapraszam,zajmiemy całe podwórko,będzie hulaj dusza
KASJANA czy wy nie macie konfliktu serlogicznego?

47,824

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Pigwa, nie mamy. Byliśmy przebadani po śmierci synka, bo też podejrzewali konflikt w podgrupach krwi. Ale nic u nas nie znaleźli...

Smużka, decyzje w sprawie leczenia będą jutro, jak neurolog dostanie opis oby badań eeg, tomografi, badania dna oka i badania laryngologicznego... Pewnie m!łoda dostanie leki wyciszające ataki, tzn mam taką nadzieję...

47,825

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

witam rankiem
dziś pospałam wzięłam hydroksyzinę
zaraz będę wstawać i szykować się do pracy
na dole wysprzątane że aż miło wejść,mój tam zawsze na rozstawia różnych klamotów,rzuca gdzie popadnie i robi się wielki burdel,zięć dużo też zrobił
łazienkę doprowadziłam do socjalizmu,tam jest choinka w wannie,coś nam cofa w rurach i nie ładnie tam pachnie
wnuczek w szkole powiedział że nasza choinka stoi w śmierdzącej łazience,ale wstyd!
dzieci to wszystko powiedzą
rury też idą przez kotłownię ,tam też capi,już naprawdę nie wiemy co z tym fantem zrobić?

47,826

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hejka.
Pigwa to u moich teściów tak jest to znaczy tak na górze w łazience z odpływu w zlewie tak śmierdziało nic nie pomagało, po jakimś czasie doszli oni że zaczęło śmierdzieć jak do domu podłączyli kanalizacje,  a mieli wcześniej szambo i teściów dom jest ostatni na ulicy i pewnie gdzieś koło domi spływają wszystkie ścieki i dalej płyną. Nic nie pomaga żaden kret..

47,827 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-06-23 11:47:18)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Młody po bierzmowaniu. Powaga ceremonii, nostalgiczna pieśń w podziękowaniu dla rodziców i ten mój kochany synuś, który niewiele ma już z dziecka sprawiły, że wzruszyłam się na tyle, że w pewnym momencie łzy popłynęły mi po policzkach. Nie sądziłam, że tak się wzruszę. A za piosenkę dla rodziców katechetkę najchętniej bym pogryzła, bo poszłam do kościoła w makijażu a wróciłam bez...  wink

47,828 Ostatnio edytowany przez niki71 (2016-06-23 13:29:15)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam to są bezcenne chwile.Ja też zawsze płaczę przy takich okazjach. pierwsze kroki, pierwsza jazda na rowerze bez czterech kółek,potem szkoła,egzaminy ,prawo jazdy.Dla takich chwil warto znosić nieprzespane noce i choroby.
Kasjanaa życzę siły,przy trójce maluchów z problemami to potrzebne.
Ale ty twarda babka jesteś to dasz
radę.
U nas taki upał że wstałam po nocnej zmianie i nic mi się nie chce.
Strach wyjść na podwórko tak grzeje.

47,829

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Mnie takie rzeczy, nie wzruszają. Pamiętam we wrześniu matki oczy w łzach a ja czułam ulgę że już idzie do przedszkola będzie czas dla mnie, odpocznę od niej.
Miała mała różne występy zero reakcji, nawet mnie to nudziło.
Nie potrafię się takimi rzeczami się cieszysz/ wzruszać.

47,830

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Najlepszy dowód na to że nie każdy powinien mieć dzieci.A ty drugie chciałaś mieć.Po co tego nie rozumiem.
Skoro jedno cię nie cieszy i męczy.
Ja zawsze wiedziałam że dzieci chce mieć.Każdy ich sukces to dla mnie jak wygrana w totka.
Koedy się urodziły zalała mnie fala czegoś czego nie da się opisać.
Ale nie każdu jest stworzony do tego i ja to rozumiem.
Myślę że gdybym nie mogła mieć swoich to tak samo pokochałabym dziecko adopcyjne.
A ty Natka to myślę że mialaś jakiś interes w tym że chciałaś mieć drugie.Bo inaczej to nie kumam.

47,831 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2016-06-23 17:19:03)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Hej dziewczyny!
Ja nie płaczę na takich występach ale jestem mega dumna.Aż puchnę z dumy:) heheh.
Bierzmowanie mojego dziecka na pewno mnie nie wzruszy bo nie wzruszają mnie katolickie ceremonie.Komunia nawet mnie zmęczyła i rozbawiła jak jakieś dziecko się pomyliło i wyszło zabawnie.
Najbardziej wzruszają mnie koncerty.I to nie tylko mojego dziecka.
Jak sobie patrzę na dzieciaki z 4,5 i 6 klasy grające w profesjonalnej orkiestrze i mające takie umiejętności to i talent to się wzruszam...
Ech,tak mam głupio smile
Pamiętam moją córkę w drugiej klasie muzycznej na popisie.Była tam mama dziewczynki z pierwszej klasy,która regularnie chlipała przy występie każdego dziecka,nie tylko swojego smile

Natka,dla mnie jesteś zagadką.Mam wrażenie,że Ty lubisz niemowlaki i dlatego chciałaś kolejnego dziecka.Żeby znowu mieć małą istotę zupełnie od Ciebie zależną,niewiele mogącą samodzielnie,taką,która bezwzględnie by Ciebie potrzebowała.
W sytuacji gdy dziecko dorasta i wymaga więcej uwagi Ty nie dajesz sobie rady.
Dla mnie dziecko w wieku Twojego to fantastyczna osóbka-jest komunikatywne,usamodzielnia się,ma chłonny umysł,do którego można łatwo dotrzeć i tylu rzeczy nauczyć,tyle świata pokazać.Ech,kurczę moje dziecko w tym wieku to był fantastyczny człowieczek,któremu imponowałam,który moje słowo uważał za prawdę objawioną i do główki nie przyszłoby jej to podważać:)
Fajne czasy,szybko jednak minęły i teraz mam zbuntowaną nastolatkę przekonaną o swoich racjach.
Ale fajnie jest zamieniać się ciuchami i razem malować sobie pazury smile

47,832 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2016-06-23 18:19:24)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki-co do dziecka adopcyjnego,długo to rozważałam.
Kiedy już miałam swoje dziecko myśleliśmy o adopcji.
Moje obawy wzięły góre.Pomyślałam sobie co byłoby gdyby adopcyjne dziecko nie dogadywało się moim rodzonym,co gdyby je lało czy prześladowało.
Gdybym wtedy pomyślała,że to dlatego,że tamto jest adopcyjne,że ma takie geny,że nie da się wychować to już wtedy poniosłabym porażkę jako matka.I tego bardzo się bałam.Że potwornie skrzywdziłabym tego dzieciaka...

47,833

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Gojaka właśnie coś podobnie czuje jak napisałaś.
normalnie nie raz ulgę czułam jak zawoziłam dziecko, albo jak w pracy miała drugą zmianie, nie wiem nie raz ma tak że mnie tak do szału doprowadza tym swoim wiecznym mamo daj, mamo coś tam.
bo malutkie to takie fajne i przytulisz,a to takie duże to tylko histerie, wrzaski i tym podobne....
może by innna była jak by miała brata/siostrę..

47,834

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:

Gojaka właśnie coś podobnie czuje jak napisałaś.
normalnie nie raz ulgę czułam jak zawoziłam dziecko, albo jak w pracy miała drugą zmianie, nie wiem nie raz ma tak że mnie tak do szału doprowadza tym swoim wiecznym mamo daj, mamo coś tam.
bo malutkie to takie fajne i przytulisz,a to takie duże to tylko histerie, wrzaski i tym podobne....
może by innna była jak by miała brata/siostrę..

Moja córka także niema rodzeństwa.Jak już pisałam,w wieku Twojej było to zrównoważone,słuchające dziecko.Histeria była raz-jak dotarło co traci po takich akcjach-przestała i już.
Tu nie jest kwestia posiadania rodzeństwa.Nie rozumiesz dziecka w tym wieku,jego rozwoju emocjonalnego,nie potrafisz z nim rozmawiać tak by Cię słuchało.Nie jesteś dla niej atrakcyjna po prostu.

47,835

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki napisał/a:

Miriam to są bezcenne chwile.Ja też zawsze płaczę przy takich okazjach. pierwsze kroki, pierwsza jazda na rowerze bez czterech kółek,potem szkoła,egzaminy ,prawo jazdy.Dla takich chwil warto znosić nieprzespane noce i choroby

Zgadzam się. smile
Pamietam jak starszy syn szedł do zerówki,jakos tak samo z siebie sciska Cie w gardle i łzy płyną,albo komunia,niby nie jestem jakaś tam religijna ale to bylo wzruszające przeżycie.
płakałam prawie jak małemu głowę zszywali,bo było i przykro jak to dziecko leżało na stole takie wystraszone,nie bardzo wiedzące co się dzieje.
Było mnóstwo sytuacji i bedzie ku temu aby płakać ze wzruszenia,jesli chodzi o własne dzieci.

natka napisał/a:

bo malutkie to takie fajne i przytulisz,a to takie duże to tylko histerie, wrzaski i tym podobne....
może by inna była jak by miała brata/siostrę..

A tego większego to już się przytulić nie da,czy się nie chce?
Malutkie za chwilę przestanie byc malutkie.
To nie kwestia posiadania rodzenstwa,bo mój starszy syn 10 lat był jedynakiem i nigdy nie był histerykiem itd.
To sprawa wychowania,podejscia do dziecka.

47,836

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

My już w domu. Diagnoza: epilepsja, na razie w stopniu lekkim. Według lekarza, możemy ją opanować i w okresie dojrzewania jest szansa, że zaniknie całkowicie. Od poniedziałku zaczynamy leki.

Co do dzieci, ja je uwielbiam smile Gdyby nie to co się dzieje u nas, mogłabym ich mieć jeszcze więcej. Niemowlęta są słodkaśne, przedszkolaki fantastyczne, bo takie ciekawe świata i chłonne smile Nie zmienia to jednak faktu, że czasem mam ochotę wysłać moją bandę na księżyc tongue  Za to boję się dojrzewania.... No, ale zobaczymy jak będzie tongue

Miriam smile Syn ci dorasta....

Natka, marudzące/krzyczące itd dziecko, to nie efekt posiadania rodzeństwa lub nie. To efekt charakteru i wychowania.

47,837

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

witam kobietki
MIRIAM przeżyła syna bierzmowanie,pewnie że to podniosła uroczystośc
nic mi do głowy nie wchodzi!
widzę że NATKA coś narozrabiała i jest zbanowana!
chyba mi się mózg zlasował,piszę bez ładu i składu,może jednak zaprzestanę
miłego dnia babeczki

47,838

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:

Mnie takie rzeczy, nie wzruszają. Pamiętam we wrześniu matki oczy w łzach a ja czułam ulgę że już idzie do przedszkola będzie czas dla mnie, odpocznę od niej.
Miała mała różne występy zero reakcji, nawet mnie to nudziło.
Nie potrafię się takimi rzeczami się cieszysz/ wzruszać.

co ty NATKA wypisujesz!
nie powinnaś mieć nawet jednego dziecka a ty chciałaś drugie!
zobacz jaki instynkt mają zwierzęta ,jaka z ciebie matka!
o losie ,nie dziwię się że cię nikt nie lubi,ty sama siebie pewnie też nie lubisz!
jak można nie cieszyć się postępami dziecka,masz serce z kamienia i współczuje tej małej takiej matki

47,839

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

O faktycznie NAtka zbanowana.
Przyznawać się no tu kto sie do tego przyczynił tongue
Albo znowu gdzieś jakiś temat załozyła pod innym nickiem.
No niestety tym razem przegapiłam big_smile

47,840

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
609028591 napisał/a:

cześć przed ślubem jest bardzo słodko a pużniej po ślubie jest piekło wiem co piszę sama to przechodzę. ale nie wszyscy muszą mieć tak żle to zależy od danego człowieka jaki ma charakter.

CZeść.
Pominęłam Twój post.
Napisz może coś więcej o swojej sytuacji,o sobie smile

Posty [ 47,776 do 47,840 z 49,633 ]

Strony Poprzednia 1 734 735 736 737 738 764 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024