Chwale ten dzien, w ktorym zdalam prawo jazdy. Dzis ciezko bylo by bez auta. Do szkoly o z szkoly ppradzila bym sobie, ale np w niedziele gdzies pojechac to juz klapa, bo zaden bus nie jedzie.
Szczera to prawda ze bycie samej z wszystkimi rzezami meczy psychicznie. Do wszystkich spraw jest sie sama. Rozumiem te dziewczyny, ktore maja mezow na wyjazdach. Nasze najdluzsze rozstanie bez urlopu trwalo 6 m-cy. Ostatni miesiac byl ciezki.
Wiecie jak ceny roamigu poszly w dol, min pol. odebranego kosztuje tylko 0,5 gr.
Ludzie nie doceniaja rzeczy recznie robionych, chcieli by kupowac tanio jak towar mede in China. Tak ogolem to nawet nie mam reki do handlu.
47,191 2016-05-16 21:40:05
47,192 2016-05-16 21:42:47
Nina, u nas maksymalnie 3 miesiące
To fakt, że ludzie nie doceniają ręcznej roboty. Hand made jest drogi, a w dobie chińszczyzny o jakości juz raczej niewiele osób myśli. Ale warto spróbować nawet dla siebie
Bedziesz miała załatwione prezenty np na imieniny ![]()
47,193 2016-05-16 21:44:55
szczerze to jak wyjechal odzylam bo zostawil mi auto
a wcześniej problemem był wyjazd do lekarza bo do 17 przyjmują
w tym momencie to i siostrze pomagam bo tez ma męża za granica a nie ma prawka, choć ich auto stoi na podworku
47,194 2016-05-16 21:51:27 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-05-16 21:53:25)
Rękodzieło jest drogie ogólnie.
Same produkty dużo kosztują,jesli bawiłyscie się w bombki wstążkowe to wiecie ile kosztują same wstążki,kule,szpilki itd.
3 lata temu jak te bombki były hitem u nas to trochę zarobiłam.
Teraz bawię się w Decoupage, co też tanie nie jest.
Wiecie jak ceny roamigu poszly w dol, min pol. odebranego kosztuje tylko 0,5 gr.
ja wykupuję pakiet 5 numerów za 10 zł,tak więc wychodzi na to że dzwonię do woli przez miesiąc do mojego za 2 zł.A z ciekawosci spytam się ile mu ściąga z konta teraz jak dzwonię do niego.
Masz rację. Dziś rozmawiałam z moim P na skypie i widzę, że on strasznie tęskni za dzieciakami. I jest mu bardzo ciężko być tak daleko od domu
ja co prawda nie widzę,ale słyszę ....
robiłyscie może ser żółty? chyba jutro spróbuję.
47,195 2016-05-16 21:54:52 Ostatnio edytowany przez Kasjanaa (2016-05-16 21:56:21)
Lena, rozmawialiśmy z kamerką
I widziałam, jak mu się buzia zaczęła śmiać, jak dzieciaki przyszły pogadać
My nie rozmawiamy przez telefon, bo jego rzucają po całym świecie i nie wszędzie jest w stanie kupić miejscową kartę. A roaming np z Chin czy Chile to jest masakra (przynajmniej była
)
Ja nigdy nie robiłam sera żółtego. Twaróg tak, ale żółtego nie.
47,196 2016-05-16 21:57:34
Kasjanaa wiadomo Chiny to nie Niemcy za miedzą ![]()
47,197 2016-05-16 22:10:44
Dobra uwaga co do roamingu Kasjaano, nizsze ceny dotycza UE. Pare lat do tylu roaming byl masakrycznie drogi ,za rok bedzie zniesiony.
Kasjaana Ty dzis czyyasz mi w myslach. To racja co piszesz, jak maz wraca do domu to ma czas na zabawe z dziecmi, na znajomych, a w polskiej robocie to tylko marzy o kanapie.
Lena doucopage jest drogie. Farby, lakiery, kleje, brokaty, papier, serwetki.
Piekne sa rzeczy zrobione ta metoda. Bardzo podobaja mi sie.
Wstazki tez nie tanie, np metr 1,2-1,5 zl. Zmam jeden sklep on-line co szpula wstazki 26-27 m kosztuje 7 zl!
Narazie nie mam pistoletu to nie zamawialam nic.
Wszytko ma swoje + i -.
Jak cala zime maz owkurza mnie to jak wyjedzie to wtedy zyje i renegeruje sie. Z dr str meczace jest to ciagle bycie samej. Np. jakby maz byl w domu to nie podobalo by sie mu moje pisanie na forum, bo z kim i o czym moge pisac.
47,198 2016-05-16 22:12:28 Ostatnio edytowany przez nina_malina (2016-05-16 22:14:50)
Lena
Robie zolty ser a dzis pierwszy raz sprobowalam zrobic topiony serek z twarogu. Siuuper wyszedl
Edit
Zolty nie wyjdzie w smaku taki jak z sklepu, ale wiesz, ze bez chemicznych polepszaczy.
Do zoltego sera najlepsze sa wiejskie jajka i maslo takie w domu zrobione, nie margaryny sklepowe.
47,199 2016-05-16 22:19:06 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-05-16 22:20:29)
Nina malina na metry sie nie opłaca w ogóle kupować wstążek.
NAjlepiej poszukac na necie i kupić więcej.Nie każda wstążka jest też dobra,najlepsze to chyba te z AKSA.
Mój nie wie że tu pisze.To taka moja tajemnica ![]()
Nina a serek topiony jak robiłas?
Wiem że żółty taki nie wyjdzie ale spróbuję.Jajka mam swoje,masła tylko takiego brak ![]()
47,200 2016-05-16 22:31:03 Ostatnio edytowany przez nina_malina (2016-05-16 22:36:21)
Ha,ha to tak jak i moj, tez nie wie, ze pisze z Wami. Najlepiej niech tak pozostanie.
Serek topiony
25 dag twarogu
1 zoltko
1/4 lyzeczki soli
1/2 lyzeczki sody
ziola i przyprawy wedlug uznania ( podobno koperek zawarzy twarog)
opcjonalnie lyzka masla
Wszystkie skladniki do garnka i na maly gaz. Ser topi sie i laczy z skladnikami a my mieszamy i mieszamy az nie bedzie grudek okolo 10min i ta dam gotowe:)
Przelac mase do miseczki, wystudzic i wlozyc do lodowki by stezala. Dziewczynki ocenily, ze pyszny.
Edit
To prawda, ze na merty wstazka nie oplaci sie. Przed Bozym Narodzeniem probowalam bombke zrobic i kupowalam kilka metrow, drogo bylo.
Edit do serka: jesli twarog jest suchy (dobrze odcisniety) to podczas topienia serka mozna dolac mleko ( na oko)
47,201 2016-05-16 23:23:32
Heh, nina, ja też tak mam, że jak P długo posiedzi w domu, to się regeneruję po jego wyjeździe ![]()
Ja do bombek kupuję rzeczy na allegro. Mam swój ulubiony sklep. Nazywa się tasiemkownia. Mają wszystko, wstążki, szpilki, cekiny, styropiany, ozdóbki. No i za przesyłkę płacisz raz
ja zawsze się starałam robić jedne, duże zakupy.
47,202 2016-05-17 06:10:51
Były takie miesiące gdzie mąż pracował od 5 do 21 i co i nie powiesz mi że coś pomagał? Nie raz jak coś było pilnego to rodzice lub teściu mnie zawoził.
Nie raz tak pracował po pół roku, i to cały tydzień to nawet nie było kiedy rozmawiać, a wy to przynajmniej przez telefon rozmawiacie.
Wy ciągle mnie traktuje cię że ja nic nie wiem, czy się nie znam, bo tak nie jest.
47,203 2016-05-17 07:19:06
Natalio, żeby skończyć temat. Ja napisałam o byciu samą. Nawet jeśli był taki czas, kiedy mąż pracował dużo, to miałaś rodziców czy teściów (post powyżej). Więc nie byłaś całkiem sama. Poza tym, jeśli wracał do domu o 21, to może nie pomagał, ale mogłaś się przytulić, pogadać, poradzić itd.
Akurat taki system pracy o jakim piszesz uważam za okropnie do bani i zdecydowanie wolę, jak mój mąż jest na kontrakcie. Napisałam to kilka postów temu.
Nie czytasz tego co napisałam powyżej. A napisałam też, ze akurat przez telefon nie rozmawiamy, bo to jest okropnie drogie. Do tego dochodzi przesunięcie czasowe; bardzo trudno się zgrać. Najczęściej piszemy maile. Z reszta na platformach jest tylko telefon satelitarny, a net okropnie muli.
P też pracuje po 12 godzin na dobę codziennie, więc siłą rzeczy jest zmęczony i nasze kontakty są ograniczone.
I jednak ja widzę ogromną różnicę pomiędzy tym, jak mąż pracuje 12 godzin w np Brazylii, a 14 godzin w swoim mieście, albo mieście obok.
Ok, temat wyczerpałam ![]()
47,204 2016-05-17 08:08:20 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-05-17 08:09:26)
I jednak ja widzę ogromną różnicę pomiędzy tym, jak mąż pracuje 12 godzin w np Brazylii, a 14 godzin w swoim mieście, albo mieście obok..
Z racji tego że przerabialismy różne systemy pracy mojego,przyznam CI rację.
Były lata gdzie dzień w dzień pracował po 12 godzin do tego tracił jeszcze 2 godziny na dojazd w 2 strony.Wiadomo człowiek nie oczekuje że po tylu godzinach wpadnie do domu i cos będzie robił,ale był ten komfort psychiczny że jednak wraca codziennie do domu.
NAjlepszy sytem pracy jaki miał to tydzień na tydzień na stacji,lub 2 dni w pracy,półtora dnia wolnego.
Ale niestety tak jest że nie da się wszystkiego pogodzić.
Ja do bombek kupuję rzeczy na allegro. Mam swój ulubiony sklep. Nazywa się tasiemkownia. Mają wszystko, wstążki, szpilki, cekiny, styropiany, ozdóbki. No i za przesyłkę płacisz raz smile ja zawsze się starałam robić jedne, duże zakupy.
Też kupuję w tasiemkowni,lub w ozdobniczku to ta sama firma.Mają chyba największy wybór wszystkiego.
47,205 2016-05-17 08:14:49
Były takie miesiące gdzie mąż pracował od 5 do 21 i co i nie powiesz mi że coś pomagał? Nie raz jak coś było pilnego to rodzice lub teściu mnie zawoził.
Nie raz tak pracował po pół roku, i to cały tydzień to nawet nie było kiedy rozmawiać, a wy to przynajmniej przez telefon rozmawiacie.
Wy ciągle mnie traktuje cię że ja nic nie wiem, czy się nie znam, bo tak nie jest.
to nie bylas sama bo miałaś rodziców albo teściów
47,206 2016-05-17 08:30:44
A wy myślicie że teście mi tak pomagali z chęcią tak super było być samemu przez cały dzień?
Co z tego że maż wracał o 21 jak tylko zjadł i do spanie a kiedy rozmawiać i wiele innych rzeczy.?
Wam się wydaję że mi tak super było bo miałam teściów a nie zapominajcie że oni też pracują tak samo jak moi rodzice.
kasjanna to maż pewnie dużo zarabia na takich platformach
47,207 2016-05-17 08:41:01 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-05-17 08:42:14)
Natka te wiele innych rzeczy to co?
Ja tam inaczej to widzę,czasem wolała bym aby był na miejscu,nic w domu nie robił ale żeby był.
Natka z jednej strony trochę Cię rozumiem z tesciami,bo sama z nimi mieszkam.
Fakt mogę liczyć że teściu mnie podrzuci gdzie chcę,ale reszta?
Teściowa jak ma zostać z małym godzinę to jest chora.Dlatego od małego wszędzie go ze sobą ciągam.Wiadomo to nie jej obowiązek pilnować mi dzieci,ale są sytuacje gdzie dziecko nie może iść ze mną.
Zresztą ja i tak wolę sama wszystko,po co ma mi się ktoś wpierdzielać.
47,208 2016-05-17 09:12:15
Lena a nawet film obejrzeć czy zwyczajnie pogadać czy nawet seks.
Teściu zawsze mnie zawiózł jak miał wolne czy
Szybciej kończył.
Z teściowa to wiesz jak było nawet wczoraj pisałam jako numer zrobiła to nie raz wolałabym do mamy zawieść dziecko jak musiałam gdzieś iść bez dziecka.
47,209 2016-05-17 09:26:23
Trzeba też się postawić po stronie męża jak ktoś tu napisał. Ja wstaję wcześnie rano i robię jedzenie dla żony i dla małej, potem wychodzę koło 7 i wraca do domu 18, czasem później bo musiałem wziąć te dodatkowe grupy, które mam po swojej normalnej pracy. Kasa jest potrzebna ze względu na ten samochód, którego i tak nie możemy kupić bo nie ma nic ciekawego. Parę już oglądałem, ale zawsze to jakiś handlarz kombinator się trafiał. No i jak wrócę to z reguł jestem dość zmęczony. Ale staram się coś w domu zrobić, bo żona nie bardzo ma kiedy. Nasza mała jest bardzo żywa i trzeba na nią uważać cały czas. Teraz cały weekend byłem sam z małą i stwierdziłem, że przesadza bo ja jednak sporo rzeczy zrobiłem. To ona mi wypaliła, że jest złą matką bo sobie nie radzi. Powiem szczerze, że mnie pewne zachowania wkurzają, ale nic nie mówię. Traci strasznie dużo czasu na nikomu niepotrzebne rzeczy, a najważniejsze nie jest zrobione. No to właśnie w weekend udowodniłem że dla chcącego nic trudnego. Zrobiliśmy zakupy, zrobiliśmy pranie, posprzątaliśmy dom i wszystko z małą. Da się? Da się. Wkurza mnie ostatnio coraz mocniej. Jest totalnie nieporadna. Ale nie dziwi mnie to wcale. Tak została wychowana przez mamusię i tatusia.
47,210 2016-05-17 09:41:08
Marcin, masz rację. Obie strony mają swoje argumenty i czasem warto spojrzeć na sytuację oczami drugiej strony, chociaż to trudne.
Mam taką koleżankę; mają dwoje dzieci, młodszy teraz ma pół roku, starszy 2,5. Ona jest z dziećmi w domu, mąż pracuje w sklepie po 12 godzin dziennie, wraca na godzinę i jeszcze prowadzi gdzieś jakieś treningi. I to on w nocy wstawał do dzieci, żeby je karmić, bo moja koleżanka była zbyt zmęczona po całym dniu z maluchami.... A kiedy jej zwróciłam uwagę, że on się może położyć, jak chłopcy śpią (zwykle spali o jednej porze), to się na mnie obraziła....
Ja na co dzień jestem sama. Dzieciaki do 15 są w przedszkolu, więc w tym czasie ogarniam rehabilitację, sprzątanie zakupy itd. Co bywa trudne, bo najmłodszy jest w bardzo "absorbującym" wieku i chciałby 100% rzeczy robić ze mną
Ale wszystko się da. Trzeba się tylko dobrze zorganizować ![]()
47,211 2016-05-17 10:01:08
Dlatego ja nic nie mówię, a pokazuję działaniem, że się da! Chociaż przyznam, że teraz jest coraz trudniej bo mała non stop chce wstawać i się przewraca, więc trzeba ją mieć non stop na oku, a w leżaczku siedzieć nie chce:D
47,212 2016-05-17 10:07:05
Lena a nawet film obejrzeć czy zwyczajnie pogadać czy nawet seks.
Wiesz dlaczego wczoraj napisałam że każdy kij ma dwa końce?
Trochę mi o ten seks chodziło,bo jak możesz oczekiwać pomocy od męza skoro sama nic w zamian nie dajesz?
Wiesz wielokrotnie pisałaś,że seks może dla ciebie nie istnieć,a był czas gdzie był Ci jedynie w celach rozrodczych potrzebny.
Marcin cięzko masz z tą żoną.
Z dzieckiem da się zrobić prawie wszystko,ale trzeba zwyczajnie chcieć.
Może to nie tak że ona nie daje rady,a jej się zwyczajnie nie chce?
Wiesz Ty zawsze pisałeś że dużo rzeczy sam robisz w domu,więc może łatwiej jej jest zasłonić się dzieckiem teraz.Bo głupio by było że siedzi w domu i nic nie jest zrobione,a tak jest wymówka.
A skoro Ty dałeś radę,to widocznie mała nie jest aż tak absorbująca.
Mam taką koleżankę; mają dwoje dzieci, młodszy teraz ma pół roku, starszy 2,5. Ona jest z dziećmi w domu, mąż pracuje w sklepie po 12 godzin dziennie, wraca na godzinę i jeszcze prowadzi gdzieś jakieś treningi. I to on w nocy wstawał do dzieci, żeby je karmić, bo moja koleżanka była zbyt zmęczona po całym dniu z maluchami.... A kiedy jej zwróciłam uwagę, że on się może położyć, jak chłopcy śpią (zwykle spali o jednej porze), to się na mnie obraziła....
Nie rozumiem takich kobiet.Wiadomo ma prawo byc zmęczona,bo dzieci bardziej psychicznie męczą niż fizycznie.Ale bez przesady ganiac faceta który wrócił po 12 godzinach pracy .
47,213 2016-05-17 10:34:06
Marcin a twoją mała śpi w dzień? Pewni śpi z 2-3 godzinę przez te czas jak śpi to można dużo rzeczy zrobić od obiadu do postarzenia.
Ja tak robiłam szła spać to ja biegiem sprzątanie gotowanie zawsze mąż miał obiad w miarę było ogarnięte. Owszem były takie dni że nic nie było zrobione bo mała chora była.
W nocy sama wstałam i wszystko robiłam, męża nawet nie budziła chyba że juz było tak poważnie to go budziła jak np gorączka czy coś innego.
47,214 2016-05-17 11:18:01
Hej
Nie każde dziecko śpi 2-3h . Mój spał 30 min co 2 godz.
Marcin nie mnie oceniać czy żona jest nieporadna czy leniwa ale wiem po sobie ze mój syn całkiem inaczej zachowywał sie jakbył tylko ze mną i tylko z mężem . Mnie nie odstępował na krok natomiast przy mężu umiał sam sie sobą przez chwilkę zająć.
I tez miałam dziwne przekonanie że przy dziecku " cieżko " coś konkretnego zrobic .
47,215 2016-05-17 11:19:28
Nie będę się odnosić do wszystkiego co napisaliście bo nie mam czasu.
Tylko tak ogólnie.Starszego syna wychowałam bez wody w domu ,gazu ,łazienki.I jeszcze z alergią pokarmową,tak że nie mógł wszystkiego jeść.
Jak urodził się młodszy też łazienki nie było tylko woda zimna w kranie.I też non stop chorował.Kasy mało,mąż miał wtedy swoje fochy i odbicia.
Rodzice owszem,chcieli pomagać ale nigdy nie chciałam ich obciążać.
Wychodziłam z założenia że jak tak chciałam to mam i nie mogę na nich zwalać.Mieli swoje problemy,kredyty a potem i problemy ze zdrowiem.
I jakoś dawało się radę.
Przedszkola nie było,mama jeszcze pracowała.
I myślałam że fajnie że dałam radę dwoje dzieci wychować na ludzi.
Z mężem też jakoś nam się ułożyło.Jak przeszły burze porozmawialiśmy nieraz i doszliśmy do porozumienia.
Spięć w międzyczasie było mnóstwo i awantur.
Ale potem znalazłam to forum i poczytałam że jestem pasożytem,bo przecież mogłam mieć dzieci i pracować.Że najlepiej to w ogóle nie mieć dzieci i pracować.
Albo już nie wiem co,tak źle i tak niedobrze.
A tak na poważnie.Pisałaś Natka że rodzice ci nie pomogą a teraz u nich mieszkasz jakoś.
Ty jesteś taki typ że musisz ciągle narzekać i wytykać innym że mają lepiej.
Nina malina ten ser topiony spróbuje bo będę miała niedługo dużo mleka.Dzięki za przepis,ser żółty też myślę żeby robić.
A stażem się nie przejmuj,na pewno za jakiś czas sobie coś znajdziesz.
47,216 2016-05-17 11:27:39
Ale potem znalazłam to forum i poczytałam że jestem pasożytem,bo przecież mogłam mieć dzieci i pracować.Że najlepiej to w ogóle nie mieć dzieci i pracować..
Tak bo wiesz w dzisiejszych czasach liczy się tylko aby mieć,aby za czymś gonić,aby zrobić karierę.
NA sczęscie nie wszyscy tak mysla.
Mój ostatnio się pokłócił ze szwagrem,bo szwagier uznał że dziewczyna która w wieku 20 lat rodzi dziecko to patologia.
Cóż nie odezwałam się wtedy,bo przecież wyszło na to że jestem patologiczna bo sama w tym wieku urodziłam dziecko.
Ale mój miał mu ochotę chyba przywalić.
47,217 2016-05-17 11:53:29
Marcin wtrącę parę groszy w obronie twojej zony. Inaczej jest gdy człowiek wraca z pracy a inaczej gdy jest się samemu w domu. Ciężej wtedy o sprężenie się bo mamy tyle czasu. Do tego zona jest zmęczona pewnie bardziej porodem, sama odpowiedzialnością za dzieckiem. Ojciec wiadomo tez jest odpowiedzialny ale to jest cos innego. Do tego ta presja społeczeństwa żeby matka zaraz po porodzie w każdym aspekcie życia była na 100%. A tak się nie da.
47,218 2016-05-17 11:54:49
Marcin, masz rację. Obie strony mają swoje argumenty i czasem warto spojrzeć na sytuację oczami drugiej strony, chociaż to trudne.
Mam taką koleżankę; mają dwoje dzieci, młodszy teraz ma pół roku, starszy 2,5. Ona jest z dziećmi w domu, mąż pracuje w sklepie po 12 godzin dziennie, wraca na godzinę i jeszcze prowadzi gdzieś jakieś treningi. I to on w nocy wstawał do dzieci, żeby je karmić, bo moja koleżanka była zbyt zmęczona po całym dniu z maluchami.... A kiedy jej zwróciłam uwagę, że on się może położyć, jak chłopcy śpią (zwykle spali o jednej porze), to się na mnie obraziła....
Ja na co dzień jestem sama. Dzieciaki do 15 są w przedszkolu, więc w tym czasie ogarniam rehabilitację, sprzątanie zakupy itd. Co bywa trudne, bo najmłodszy jest w bardzo "absorbującym" wieku i chciałby 100% rzeczy robić ze mną
Ale wszystko się da. Trzeba się tylko dobrze zorganizować
Tu myślę podobnie jak u zony Marcina.
47,219 2016-05-17 12:06:41 Ostatnio edytowany przez Martainn (2016-05-17 12:08:08)
Ja kiedyś robiłem ser żółty z kimnkiem, ale to bardziej topiony taki właśnie z twarogu. W sumie dobry był.
Ja zdaję sobie sprawę, że może być zmęczona i zapewne też jest. Ale to ja nie spałem dłużej niż do 6 od porodu. Jak jestem w domu i mała wstaje to często ją biorę do pokoju innego a ona odsypia. Nie chce tutaj wyliczać ani nic, ale na mojej głowie są zakupy. Tylko ja je robię. Jak raz nie kupiłem chleba bo zapomniałem to nie miała co jeść na śniadanie, bo ona sama na zakupy nie pójdzie. A ja małą do wózka i na zakupy. Mała zadowolona a i ja spokojnie na zakupy. Kiedyś narzekała, że mała nie chce chodzić na spacer. Zabrałem małą i byliśmy dwie godziny i było ok. Po prostu wkurza mnie, że ona opowiada, że mała taka i taka, że nic nie idzie zrobić i ja zostaję z nią sam i jakoś daję radę to wszystko zrobić. Ale może jest tak jak piszecie, że mała inaczej się zachowuje przy mnie, a inaczej przy niej. Zresztą teściowa czasem rano do nas wpada to ma czas wyskoczyć na zakupy czy gdzieś a i tak nie są zrobione:) Ja też mam prawo być zmęczony tylko jakoś nigdy nie mogę odespać ani odpocząć. Ale cóż. To minie. Mała coraz więcej rozumie i jest coraz bardziej samodzielna. Co do spania to śpi mało. 30 minut do godziny przed południem i godzinę półtorej po południu. Obiady zresztą i tak ja gotuję. Są na drugi dzień. Wieczorem robię jak mała pójdzie spać.
47,220 2016-05-17 12:23:23
Ja kiedyś robiłem ser żółty z kimnkiem, ale to bardziej topiony taki właśnie z twarogu. W sumie dobry był.
Ja zdaję sobie sprawę, że może być zmęczona i zapewne też jest. Ale to ja nie spałem dłużej niż do 6 od porodu. Jak jestem w domu i mała wstaje to często ją biorę do pokoju innego a ona odsypia. Nie chce tutaj wyliczać ani nic, ale na mojej głowie są zakupy. Tylko ja je robię. Jak raz nie kupiłem chleba bo zapomniałem to nie miała co jeść na śniadanie, bo ona sama na zakupy nie pójdzie. A ja małą do wózka i na zakupy. Mała zadowolona a i ja spokojnie na zakupy. Kiedyś narzekała, że mała nie chce chodzić na spacer. Zabrałem małą i byliśmy dwie godziny i było ok. Po prostu wkurza mnie, że ona opowiada, że mała taka i taka, że nic nie idzie zrobić i ja zostaję z nią sam i jakoś daję radę to wszystko zrobić. Ale może jest tak jak piszecie, że mała inaczej się zachowuje przy mnie, a inaczej przy niej. Zresztą teściowa czasem rano do nas wpada to ma czas wyskoczyć na zakupy czy gdzieś a i tak nie są zrobione:) Ja też mam prawo być zmęczony tylko jakoś nigdy nie mogę odespać ani odpocząć. Ale cóż. To minie. Mała coraz więcej rozumie i jest coraz bardziej samodzielna. Co do spania to śpi mało. 30 minut do godziny przed południem i godzinę półtorej po południu. Obiady zresztą i tak ja gotuję. Są na drugi dzień. Wieczorem robię jak mała pójdzie spać.
Marcin przepraszam za brutalne pytanie . Ale co Twoja żona robi w domu oprócz opieki nad dzieckiem i małych bieżących porządków ??
Śniadania , obiady , zakupy ma zrobione wiec ja czegoś nie rozumiem ??
47,221 2016-05-17 12:29:48
Martainn napisał/a:Ja kiedyś robiłem ser żółty z kimnkiem, ale to bardziej topiony taki właśnie z twarogu. W sumie dobry był.
Ja zdaję sobie sprawę, że może być zmęczona i zapewne też jest. Ale to ja nie spałem dłużej niż do 6 od porodu. Jak jestem w domu i mała wstaje to często ją biorę do pokoju innego a ona odsypia. Nie chce tutaj wyliczać ani nic, ale na mojej głowie są zakupy. Tylko ja je robię. Jak raz nie kupiłem chleba bo zapomniałem to nie miała co jeść na śniadanie, bo ona sama na zakupy nie pójdzie. A ja małą do wózka i na zakupy. Mała zadowolona a i ja spokojnie na zakupy. Kiedyś narzekała, że mała nie chce chodzić na spacer. Zabrałem małą i byliśmy dwie godziny i było ok. Po prostu wkurza mnie, że ona opowiada, że mała taka i taka, że nic nie idzie zrobić i ja zostaję z nią sam i jakoś daję radę to wszystko zrobić. Ale może jest tak jak piszecie, że mała inaczej się zachowuje przy mnie, a inaczej przy niej. Zresztą teściowa czasem rano do nas wpada to ma czas wyskoczyć na zakupy czy gdzieś a i tak nie są zrobione:) Ja też mam prawo być zmęczony tylko jakoś nigdy nie mogę odespać ani odpocząć. Ale cóż. To minie. Mała coraz więcej rozumie i jest coraz bardziej samodzielna. Co do spania to śpi mało. 30 minut do godziny przed południem i godzinę półtorej po południu. Obiady zresztą i tak ja gotuję. Są na drugi dzień. Wieczorem robię jak mała pójdzie spać.Marcin przepraszam za brutalne pytanie . Ale co Twoja żona robi w domu oprócz opieki nad dzieckiem i małych bieżących porządków ??
Śniadania , obiady , zakupy ma zrobione wiec ja czegoś nie rozumiem ??
Faktycznie z tego co teraz Marcin napisał,wynika że żona prawie nic nie robi.Że jej się po chleb nie chciało wyjść,może jakby miała ze 3 km do sklepu to rozumiem,ale zapewne ma parę metrów.To tak nie może być,bo nie daj Boże Marcin gdzieś na parę dni będzie musiał wyjechać to jak ona da sobie radę? Wiem może ściągnąć mamę,teściową do pomocy,ale przecież nie o to chodzi.
47,222 2016-05-17 12:38:10
ryba81 napisał/a:Martainn napisał/a:Ja kiedyś robiłem ser żółty z kimnkiem, ale to bardziej topiony taki właśnie z twarogu. W sumie dobry był.
Ja zdaję sobie sprawę, że może być zmęczona i zapewne też jest. Ale to ja nie spałem dłużej niż do 6 od porodu. Jak jestem w domu i mała wstaje to często ją biorę do pokoju innego a ona odsypia. Nie chce tutaj wyliczać ani nic, ale na mojej głowie są zakupy. Tylko ja je robię. Jak raz nie kupiłem chleba bo zapomniałem to nie miała co jeść na śniadanie, bo ona sama na zakupy nie pójdzie. A ja małą do wózka i na zakupy. Mała zadowolona a i ja spokojnie na zakupy. Kiedyś narzekała, że mała nie chce chodzić na spacer. Zabrałem małą i byliśmy dwie godziny i było ok. Po prostu wkurza mnie, że ona opowiada, że mała taka i taka, że nic nie idzie zrobić i ja zostaję z nią sam i jakoś daję radę to wszystko zrobić. Ale może jest tak jak piszecie, że mała inaczej się zachowuje przy mnie, a inaczej przy niej. Zresztą teściowa czasem rano do nas wpada to ma czas wyskoczyć na zakupy czy gdzieś a i tak nie są zrobione:) Ja też mam prawo być zmęczony tylko jakoś nigdy nie mogę odespać ani odpocząć. Ale cóż. To minie. Mała coraz więcej rozumie i jest coraz bardziej samodzielna. Co do spania to śpi mało. 30 minut do godziny przed południem i godzinę półtorej po południu. Obiady zresztą i tak ja gotuję. Są na drugi dzień. Wieczorem robię jak mała pójdzie spać.Marcin przepraszam za brutalne pytanie . Ale co Twoja żona robi w domu oprócz opieki nad dzieckiem i małych bieżących porządków ??
Śniadania , obiady , zakupy ma zrobione wiec ja czegoś nie rozumiem ??Faktycznie z tego co teraz Marcin napisał,wynika że żona prawie nic nie robi.Że jej się po chleb nie chciało wyjść,może jakby miała ze 3 km do sklepu to rozumiem,ale zapewne ma parę metrów.To tak nie może być,bo nie daj Boże Marcin gdzieś na parę dni będzie musiał wyjechać to jak ona da sobie radę? Wiem może ściągnąć mamę,teściową do pomocy,ale przecież nie o to chodzi.
Najwiecej czasu schodzi wlasnie przy obiadach , wybraniu ( ubranie siebie , dziecka ) z dzieckiem na zakupy ( przy okazji spacer ), same zakupy i powrót do domu i rozpakowanie itd . Ona to wszystko ma zrobione. Nie sadze ze codziennie sa robione generalne porządki mieszkania. Hm
47,223 2016-05-17 12:46:58
Marcin zainstaluj kamerkę
Żartuję oczywiście, ale to by wyjaśniło jak jest naprawdę ![]()
Jeszcze te spacery,może mała nie chce siedzieć w wózku,ale można ją na rękach wziąć,w chuście.Jak mała się zachowuje na spacerach gdy razem idziecie?
To takie trochę nie w porządku wobec ciebie,bo wychodzi na to że w domu robisz wszytko Ty,do tego jeszcze chyba w weekendy zajmujesz się małą i całą resztą.
przypominam sobie wpisy Twoje z początku kiedy mała się urodziła,Kiedy Twoja żona miała pomoc mamy,tesciowej itp.Wtedy też był problem.
47,224 2016-05-17 13:34:36
No w zasadzie to tylko w domu posprząta i pranie zrobi. Jedzenia nie robi bo robię ja. Ale to mi nie przeszkadza, bo akurat lubię gotować i zawsze to ja gotowałem. Gotuję dla siebie i tak co innego to żaden problem postawić na drugi palnik co innego.
Co do spacerów to różnie. Czasami nie chce siedzieć w wózku, a czasami siedzi. Zależy jak leży:) Jak nie chce to biorę ją na ręce i problemu nie ma. No generalnie mała jest dość mocno absorbująca i trzeba cały czas na nią patrzeć i uważać bo próbuje wszędzie wstawać, a jest niepewna i się przewraca. Generalnie jak dwie osoby w domu są to spokojnie da się coś robić. Samemu trudno, ale się da. Najgorsze, że ona sama twierdzi, że się nie nadaje i nie sprawdza się jako matka. I co wtedy jej odpowiedzieć? Widzi, że jakiś problem jest ale nic z tym nie robi. A mała lgnie do mnie jak nie wiem, bo ja się z nią kulam po podłodze, wariuję a ona nie za bardzo. Nie chcę żeby ona wyszła tu na nie wiadomo jaką, bo kocham ją i ogólnie jest bardzo dobrą osobę, ale powoli mnie to dobija. A jak jej powiem, że mi to nie pasuje to wtedy płacze i mówi, że się nie nadaje. I co robić?
47,225 2016-05-17 13:46:50
Marcin tak czytam i myślę że może żona wróciła by do pracy.I opiekunka albo żłobek.
Nie każdego uszczęśliwia siedzenie w domu z dzieckiem.Różnie to bywa.
Pewnie jakbyście wrócili z pracy to też trzeba by w domu ogarnąć, czy zająć się małą.
Ale może na nią ten cały dzień z dzieckiem źle działa i nie może się zmobilizować do działania?
Nie wiem tylko tak sobie myślę że tak może być.Każdy jest inny.
47,226 2016-05-17 13:53:11
Marcin może nie to że ona nie sprawdza sie jako matka i taka typowa żona,tylko zwyczajnie tego nie czuje.
Kurcze jakby to ująć,są kobiety które wolą iść do pracy niż siedzieć w domu z dzieckiem,nawet maleńkim niemowlakiem.
47,227 2016-05-17 14:17:32
Do pracy najwcześniej wróci w listopadzie. Teraz już rok szkolny i akademicki się kończy, a wg. przepisów po macierzyńskim musi wykorzystać zaległy urlop więc wróci najprawdopodobniej w grudniu lub nawet w styczniu bo tak będzie bardziej na rękę w szkole. Tak czy siak po wakacjach będzie powrót do pracy na uczelnię. Trzeba wrócić na uczelnią bo goły etat będzie o września a to nie są za duże pieniądze, a będzie trzeba łatwić żłobek lub opiekunkę. Zresztą mamy też pewne obawy bo coraz mniej dzieciaków a za rok w ich szkole będą potrzebne tylko dwa etaty na anglistów a nauczycieli jest trzech w tym żona która pracuje najkrócej. Więc pierwsza do zwolnienia.
47,228 2016-05-17 16:12:50
Były takie miesiące gdzie mąż pracował od 5 do 21 i co i nie powiesz mi że coś pomagał? Nie raz jak coś było pilnego to rodzice lub teściu mnie zawoził.
Nie raz tak pracował po pół roku, i to cały tydzień to nawet nie było kiedy rozmawiać, a wy to przynajmniej przez telefon rozmawiacie.
Wy ciągle mnie traktuje cię że ja nic nie wiem, czy się nie znam, bo tak nie jest.
Mój w sezonie,wiosna lato ,jesień też pracuje po tyle godzin.Po sześć dni,bo sobota też.
Przyjeżdża,idzie spać,wstaje jedzie z powrotem.Tylko w niedzielę jest inaczej.
A nie mam rodziców jak ty.Praktycznie cały tydzień jestem sama,i nie chodzi o jakieś pomaganie tylko o to żeby było do kogo gębę otworzyć.
Tak że jeśli u nas ktoś pracuje w kraju po tyle godzin to i tak jakby go nie było.
A i tak nie zarobi tyle co na wyjeździe.Tak że wszystko ma dobre i złe strony.
47,229 2016-05-17 16:18:34 Ostatnio edytowany przez niki71 (2016-05-17 16:24:45)
Marcin, masz rację. Obie strony mają swoje argumenty i czasem warto spojrzeć na sytuację oczami drugiej strony, chociaż to trudne.
Mam taką koleżankę; mają dwoje dzieci, młodszy teraz ma pół roku, starszy 2,5. Ona jest z dziećmi w domu, mąż pracuje w sklepie po 12 godzin dziennie, wraca na godzinę i jeszcze prowadzi gdzieś jakieś treningi. I to on w nocy wstawał do dzieci, żeby je karmić, bo moja koleżanka była zbyt zmęczona po całym dniu z maluchami.... A kiedy jej zwróciłam uwagę, że on się może położyć, jak chłopcy śpią (zwykle spali o jednej porze), to się na mnie obraziła....
Ja na co dzień jestem sama. Dzieciaki do 15 są w przedszkolu, więc w tym czasie ogarniam rehabilitację, sprzątanie zakupy itd. Co bywa trudne, bo najmłodszy jest w bardzo "absorbującym" wieku i chciałby 100% rzeczy robić ze mną
Ale wszystko się da. Trzeba się tylko dobrze zorganizować
Kasjanaa ja też mam taką koleżankę.Wkurzyła mnie wczoraj i tak się zastanawiam czy nie zerwać z nią całkiem kontaktu.Trochę żal bo przyjaźnimy się od szkoły średniej.Ale mam dość jej jęczenia,tego że ciągle jest zmęczona ,nieszczęśliwa.W ogóle każdy ma od niej lepiej.
Dwoje dzieci w wieku lat 13,12 plus mama w domu.I ona jest wiecznie zmęczona. Nie pracuje.
No ludzie,czym tu być zmęczonym?
Jak nie zerwie kontaktu to powiem jej chyba kilka słów prawdy i się obrazi.No trudno.
Na propozycje że będzie zjazd klasowy zrobiła na mnie oczy;
-gdzie ona taka zmęczona i czasu nie ma.I dzieci nie zostawi bo niemowlaczki nie dadzą sobie bez niej rady.
47,230 2016-05-17 16:41:43
Smużka napisał/a:Były takie miesiące gdzie mąż pracował od 5 do 21 i co i nie powiesz mi że coś pomagał? Nie raz jak coś było pilnego to rodzice lub teściu mnie zawoził.
Nie raz tak pracował po pół roku, i to cały tydzień to nawet nie było kiedy rozmawiać, a wy to przynajmniej przez telefon rozmawiacie.
Wy ciągle mnie traktuje cię że ja nic nie wiem, czy się nie znam, bo tak nie jest.Mój w sezonie,wiosna lato ,jesień też pracuje po tyle godzin.Po sześć dni,bo sobota też.
Przyjeżdża,idzie spać,wstaje jedzie z powrotem.Tylko w niedzielę jest inaczej.
A nie mam rodziców jak ty.Praktycznie cały tydzień jestem sama,i nie chodzi o jakieś pomaganie tylko o to żeby było do kogo gębę otworzyć.
Tak że jeśli u nas ktoś pracuje w kraju po tyle godzin to i tak jakby go nie było.
A i tak nie zarobi tyle co na wyjeździe.Tak że wszystko ma dobre i złe strony.
O właśnie o to chodzi.
Jak mąż tak pracował to nie było nie wiadomo ile kasy.
Mi tak nikt nie musiał pomagać jak moje mała była mniejsza wszystko robiłam sama i o dziwo wszystko było zrobione od zakupów po gotowanie
47,231 2016-05-17 17:01:37
Ja mam kłopot bo corka przyszla ze szkola utykając, ma drzazgę ale tak dużą ze jutro rano chirurgicznie wyciągnie lekarz bo dziś już nie było pielęgniarki. I do tego ma zatoki. Po prostu cudnie. 100 zl na same leki. Ja nie wiem jakim to cudem jej weszlo. Także zawsze trzeba byc przygotowanym ze cos się może stać. W sobote mam wesle szwagra, bo jednak idziemy. A tu wiecznie cos.
47,232 2016-05-17 17:01:41
Natka jak jedna osoba pracuje to musi pracować tyle godzin,żeby jako tako wystarczyło. Takie jest życie.
Poza tym jak w związku jest źle to lepiej się czasem nie widzieć za długo.
A u ciebie tak chyba było.Sama pisałaś że jak go nie ma to masz spokój,że seksu nie lubisz.
Mój mnie wkurza bo jak w sobotę wcześniej wróci to sobie wymyśla jakieś zajęcia zamiast na d...e siąść i odpoczywać.
Wtedy się bierze za jakieś wynalazki.Teraz ma szklarnię robić.
47,233 2016-05-17 17:04:39 Ostatnio edytowany przez niki71 (2016-05-17 17:07:17)
Ja mam kłopot bo corka przyszla ze szkola utykając, ma drzazgę ale tak dużą ze jutro rano chirurgicznie wyciągnie lekarz bo dziś już nie było pielęgniarki. I do tego ma zatoki. Po prostu cudnie. 100 zl na same leki. Ja nie wiem jakim to cudem jej weszlo. Także zawsze trzeba byc przygotowanym ze cos się może stać. W sobote mam wesle szwagra, bo jednak idziemy. A tu wiecznie cos.
Pociesz się że ze starszymi i dorosłymi dziećmi nie jest lepiej.Mam wrażenie że jak rosną to ich problemy też.
Ja często tęsknię za czasami kiedy dzieci były małe.
Teraz mają problemy i dylematy które mnie nieraz przerastają.Albo może ja za bardzo się przejmuję i dlatego tak mam.
47,234 2016-05-17 18:29:26
Mariola u mnie to samo jest z mała, co chwile coś.
Jak ucho się wyleczy to zaraz znowu katar jak nie katar to oko ropieje, jak nie oko to kaszel, normalnie nie raz ręce opadają .
Jest takie powiedzenie małe dzieci maly problem, duże dzieci duży problem..
47,235 2016-05-18 06:53:55
Dzień dobry ![]()
Ola i jak córka? Kurcze drzazga zawsze mi się kojarzyła z jakąś duperelką, a tu tyle problemów....
Niki, moja mama tez się tak wszystkim przejmuje. Aż mi jej szkoda, bo kiedyś się przez to dorobi zawału ![]()
Masz rację z pracą w kraju, dlatego ja mimo wszystko wolę, jak mój jeździ na kontrakty. Jak go nie ma to sobie radzimy, a jak jest, to jest cały dla nas. No i tam może odpocząć po pracy, wyspać się itd. A ja w Polsce spokojnie sobie wszystko ogarniam
Tylko to, ze on jeździ nie znaczy, że nie mamy problemów i jak już wraca do jemy sobie z dzióbków....
Matko, jak ja nie lubię takich marudzących ludzi.... Potrafią zatruć radość ze wszystkiego... Brrr ![]()
Marcin, ale piszesz, ze Twoja żona tak była wychowana. Może rzeczywiście jest tak, ze ona po prostu nie potrafi sama zorganizować czasu tak, żeby coś zrobić? Zakładasz jej złą wolę, czy raczej nieporadność?
Teksty o tym, ze się do niczego nie nadaje trącą mi szantażem emocjonalnym. Mój też uderza w tę nutę, jak mu brakuje argumentów.
Nie wiem, czy to tylko moje zdanie, ale dziś strasznie się nad dziećmi trzęsiemy
Jak zapłacze, to na rączki; jak pomarudzi, to do mamusi/tatusia. Co to znaczy, ze dziecko jest bardzo absorbujące? Każde dziecko, jak uczy się wstawać, to się przewraca. Przy każdym trzeba mieć oczy dookoła głowy. Jasne, ze dzieci są różne, mają różne temperamenty itd, ale jakoś mi się nie chce wierzyć, ze większości ludzi, z którymi rozmawiam, trafiają się absorbujące dzieci
Przyznam wam się, ze jak tak o tym słucham i czytam, to czuję się jak wyrodna matka
Moje dzieci i płaczą i marudzą, i się wściekają. Jak najmłodszy się wścieka, że nie chce być w wózku, to trudno
Powścieka się i przestanie.; Nie zawsze jest możliwość go wziąć, a poza tym jak mam wózek, to nie będę nosić dziecka i pchać bryki. Jak starsze wrzeszczą, to mają wyjść z pokoju itd...
47,236 2016-05-18 08:31:52
Witam sie w kolejny zimny i deszczowy dzien.
To prawda, ze wspolczesnie my rodzice za bardzo rozczulamy sie nad dziecmi.
Moja mama, babcie nie mialy zwyczajnie czasu na rozpieszczanie dzieci, mialy nieraz az za duzo obowiazkow z praca w domu, gospodarce, do tego dochodzilo budowanie domow, gospodarstw po wojnie. Dzieci byly zabierane w pole, dzis nie ma juz czegos takiego.
Wyznaje podobne zasady do Ciebie Kasjaano i Niki co do opieki nad dziemi. Nie biegne na kazde zawolanie. Reaguje jesli zdazy sie jakies uderzenie ( np. w niedziele corka nie rozminela sie z oscieznica i nabila guza na czole, trzeba bylo dzalac, zlagodzic skutki).
Starszej corce nie wmawiam ustap mlodszej. Bylam najstarsza z rodzenstwa i wiem co to znaczy. Czytam, ze Ty niki nie mialas lekko a jestes tak pozytywnie nastawiona do otoczenia.
Czasem marzy mi sie by dzieci byly juz wieksze, nie bylo klotni o zabawki, a Ty uswiadomilas mi, ze to jest przyslowiowy pikus.
Ale co do zachowania zony Marcina(?) to mysle, ze problem jest gdzies i w pychice i przyzwyczajeniu. Widze sama po sobie jak ma mnie dziala bycie w domu. Brakuje mi energi, takigo wigoru. Zyje z dnia na dzien, widze, ze jest cos nie tak.
Ola_la jak usuniecie drzazgi, jestes juz po? W jakim wieku jest corka?
Ale dawno nie bylam na weselu. Tak mysle ze teraz to nawet nie chciala bym zadnego wesela. W co bym sie ubrala. Wiem jestem nienormalna ale moje boczki i nadliczbowy tluszczyk wprowadzil mnie w kompleksy.
Jeszcze dopytam sie co do pistoletu. Wypatrzylam na allegro pistolet z reg. temperatury i 12 klejami za 45+koszt wysylki. Normalna cena?
Jeszcze ile watt powinien miec taki pistolet i koncowka do wyciskania kleju moze byc plastikowa grubsza czy lepsza melalowa i ciensza?
Mecze Was o ten pistolet bo chce wreszcie kupic i cos zaczac robic.
47,237 2016-05-18 08:47:29
Nina malina ja mam pistolet prawie taki sam jak ten:
http://allegro.pl/pistolet-klejowy-do-k … 55137.html
Nad końcówkami się nie zastanawiałam,ale wydaje mi się że metalowe są lepsze.
Ja z tych nierozczulających się nad dzieckiem.Moje dzieci absorbujące nigdy nie były
Jednak ja znam takie dzieci i chyba wniosek wyciągam taki że to jednak wina rodziców.
Duzo ludzi teraz wysługuje się dziecmi w sęsie,nie zrobię tego czy tamtego,nie pojadę tam czy tu bo mam dziecko.
A własnie jak nasze babcie sobie radziły? A no radziły,do tego nie było pampersów,gotowego mleka,nie było pralki.A mimo to wychowały nie po jednym,a po kilkoro dzieci,często gęsto całymi dniami robiąc np.w polu.
CZy aby dzisiejsze społeczenistwo nie jest zbyt wygodne?
47,238 2016-05-18 08:55:34
Hejka!
W końcu środa nadeszła i moje upragnione wolne.Co prawda nie takie wolne bo zaraz lecę zawieźć psa na sterylkę a potem do US.Okazało się,że jak mam zawieszoną działalność to muszę i tak się tego rozliczyć więc muszę wypełnić PITa 38.
No i muszę lecieć tam i nowego PITa złożyć.
A jeszcze miałam krawcową obskoczyć i manikjużystkę.
Lena-wiesz,ja chętnie bym z mamą kontaktów nie utrzymywała ale wiesz,ona nie ma tu nikogo prócz mnie.Szybko poszła na rentę,krótko pracowała bo zachorowała na cukrzycę a w tamtym czasie to się do renty kwalifikowało.Nie ma wiec koleżanek z pracy.ma dwie sąsiadki,które ją odwiedzają.Ma też siostry dwie i brata ale oni daleko mieszkają.
Gdybym wyjechała za granicę to by mi ułatwiło sprawę.
Jak opowiadałam mężowi o sytuacji kiedy to mama zaklinała się,że ona się przecież nigdy z tatą nie kłóciła to się tylko śmiał bo on sam był świadkiem ich kłótni.
Ale po co jej cokolwiek tłumaczyć skoro wiem co ona odpowie i że strzeli focha.Potem będzie rozpamiętywać jaką to jestem wredna i kłamliwa i po roku na przykład znowu mnie swoimi argumentami w tej sprawie zarzuci.A ja wtedy,nie chcąc już tego słuchać,nie chcąć drążyć dam spokój i przyznam jej rację.
Czzasem myśle sobie,że może rzeczywiście dużo w tym mojej winy skoro jej siostry obserwując nasze relacje przyznają rację mamie-że rozwalam jej życie i plany bo na przykład jak mi cos w pracy wypadnie to dzwonię i proszę by odebrała córkę ze szkoły.To naprawdę jest jedna sytuacja na rok,że coś mi wypadnie.
Ale jak sobie przypomnę jak w zeszłym roku mama sama mi proponowała,że zaprowadzi córkę do muzycznej,brała siostry i szły,córka miała lekcje a one siedziały przy kawie na starówce.I kto wie-może też miały inne plany.Ale nic mi nie powiedziały a może między sobą gadają jaka to ja nieudolna jestem,jak sobie nie radzę.
W niedzielę byliśmy u mamy i jak jadłam ten obiadek to stawał mi w gardle bo cały czas myślała o tym co powiedziała,jak to ja jej zycie układam bo musi gotować w niedzielę dwa obiady-dla mnie i męża-to nie chciało mi się jeść.Bo jeszcze kiedyś mi to wypomni...
Tak szczerze to przykro mi,że dla mojej mamy każdy jest ważniejszy ode mnie.Siostry,brat,żona brata,moje kuzynki.
I ich inaczej traktuje niż mnie.A oni przyjadą i wyjadą.
A ja jestem na każde wezwanie...
Sorry,że tak Wam ględzę ale po prostu zazdroszczę Wam relacji z rodzicami :)Wiecie,ja sobie tak czasem poględzę tutaj,choć wiem,że to niewiele pomoże ![]()
Mariola- a Ty utrzymujesz kontakt z mamą? A Twoje dzieci? Spotykacie się na święta,jakieś urodziny? Powiedziałaś jej kiedyś,że jest Ci przykro,że tak Cię traktuje?
Marcin-wiesz,ja taką opinię jak Twoja żona miałam u rodziny męża i u niego samego:)
Oni coś tam gadali,głownie do moich rodziców-ja nie zaprzeczałam i tak szło.Dopiero po jakimś czasie zobaczyli a ja powiedziałam jak jest naprawdę to się strasznie zdziwili,że nie mówiłam wcześniej ![]()
Nie każdy radzi sobie z dzieckiem.Ja też nie bardzo sobie pewnie radziłam,szczególnie przy kolkach.Bo ja nie przepadam za takimi maluchami.Tak od drugiego roku życia dzieci są już dla mnie do przyjęcia bo są komunikatywne.
Nie bardzo wiedziałam ja zająć roczniaka albo póltoraroczniaka więc wymyśliłam sobie Domana.Jak się tym zajęłam i jak widziałam,że moje dziecko to bawi,że robi postępy to od razu nabrałam chęci na wszystko ![]()
Do tego ja wszędzie z dzieckiem chodziłam czy jeździłam,nie siedziałam cały czas w domu.U Twojej żony pokutuje mit,że dziecku w domu najlepiej,że wyprawa gdziekolwiek z dzieckiem jest logistycznie nie do ogarnięcia.
Ja miałam koleżankę,która też miałam malucha i chodziłyśmy razem.Brałysmy też nasze psy i wybywałyśmy na pół dnia jak była ładna pogoda.Jak trzeba było przebrać dziecko wchodziłyśmy do centrum hadlowego do toalety,coś tam też zjadłyśmy albo kupiłyśmy po słoiczku dla dzieci.
Może ona ma depresję? Bo ja to marzyłam by gdzieś wyjść,nawet z dzieckiem.Nie dałabym rady cały czas siedzieć w domu.
Co do robienia wszystkiego w domu przy dziecku: ja jestem za tym,żeby niczego w rozwoju malucha nie przegapić i ja wolałam się zając dzieckiem zamiast rzucić mu zabawki by zajęło się samo sobą a sama miałabym robić obiad czy sprzątać.
Sprzątanie i gotowanie może poczekać-dziecko nie poczeka.Wiele rzeczy się już nie powtórzy a ja nie chciałam niczego przegapić,chciałam towarzyszyć mojemu dziecku i je wspomagać.
Podziwiam Was za umiejętności i chęć robienia jakiś fajnych rzeczy.Ja jak muszę to zrobię.Ostatnio z córką robimy iris folding.Wiecie co to takiego?
Czasem zazdroszczę tym,których mężowie wyjeżdżają.My z męzem po prostu za dużo ze sobą jesteśmy.A każde z nas ma takie złe dni,że wolałoby się nie odzywać,żeby czegoś głupiego czy przykrego nie powiedzieć.Ja tak mam od śmierci taty,czasem nie kontroluję się i coś palnę.Gdyby mój mąż był daleko,pewnie ochłonęłabym.ogarnęła się i nie rzuciła jakiegoś tam tekstu.
Choć z drugiej strony jestem wściekła albo zmęczona,przychodzę do domu,w którym jest już moja rodzina,zrobią mi herbaty,kanapkę,przykryja kocykiem,o nic nie pytają:) I jest dobrze.
Co do wakacji-wybieram się nad Morze Czarne,do Bułgarii.Chyba,że coś nam odwali,to będziemy się pluskać w M.Karaibskim:)
47,239 2016-05-18 10:21:47
tak już po zabiegu dostała zastrzyk i wyciągnęli, jedno miało centymetr a drugie mniejsze bo ten kawałek się połamał, a weszło w podeszwę stopy
jak ona chodzi to masakra utyka i stopę wykrzywia ale już po wszystkim
wiele razy miałam ja drzazgę czy nawet ona ale zawsze wychodziło normalnie
mam opatrunek trzymać dwa dni i przemywać rywanolem
oczywiście mama musiała kupić książkę dziecku w nagrodę:)
Gojka z mama mam kontakt tak, glownie telefoniczny i spotykamy się na świętach, urodzinach, nad woda, czy czasem jadę tam w niedziele bo ona do mnie bardzo rzadko. Ona mieszka u meża a ja tam nie lubie zbytnio jezdzic. Moje corki ja lubia az sama się dziwe jak bardzo choć ja rzadko widza. Ona jest babcia taka ze lubi im kupic ksiazke, jakies ubranie i tyle. Starsza była tam tylko raz na noc i to miała 7 lat już.
47,240 2016-05-18 11:12:45
Byłam dziś u lekarza z mała bo znowu katar zielony i wymusiłam na lekarzy skierowanie na wymaz akurat jutro robią.
Na razie nic nie dostałam zobaczymy co będzie po tym wymazie.
Mi moja mama ciągle gada że robię z dziecka ofermę bo nie uczę jej samodzielności i ma racje bo zawsze mało jej pozwalałam, ale od 3 tygodniu robi wszystko sama o dziwo dobrze jej idzie, u moje mamy nikt nie drze się że coś pobrudzi i dowoli sobie maluje, lepiej z plasteliny modeliny i co tylko chce.
Przestałam reagować na jej jęki mamo podaj mi kredkę czy coś innego.
47,241 2016-05-18 13:30:00
Mi moja mama ciągle gada że robię z dziecka ofermę bo nie uczę jej samodzielności i ma racje bo zawsze mało jej pozwalałam, ale od 3 tygodniu robi wszystko sama o dziwo dobrze jej idzie, u moje mamy nikt nie drze się że coś pobrudzi i dowoli sobie maluje, lepiej z plasteliny modeliny i co tylko chce.
Przestałam reagować na jej jęki mamo podaj mi kredkę czy coś innego.
I bardzo dobrze mama Ci tłumaczy ( nie gada - jakoś tak lekceważąco to brzmi ) . Jesli córka ma tylko chęci do usamodzielniania , uczenia sie nowego to jej pozwalaj . Im wiecej ona sie nauczy tym lepiej dla niej jak i dla ciebie . Małe obowiązki tez sa wskazane ( np . Sprzątanie po sobie zabawek , czy odnoszenie talerza po skończonym posiłku )
47,242 2016-05-18 13:48:11 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2016-05-18 13:54:31)
Byłam dziś w US.Okazało się,że nie mają mojego PITu z 2013 roku.I wiecie co?
NIE MA ŻADNYCH KAR ZA NIEZŁOŻENIE PITU! JUUUPI!
Ale mi się upiekło!
Pani w US powiedziała mi,że jakby były kary to by sobie ludzie tak nie lekceważyli.Ja tam nie lekceważyłam,składałam przez neta ale nie przez podatnika z MF no i tak wyszło.
Jak powiedziałam mężowi taka zadowolona to on odpowiedział,że powinnam powiedzieć pani,że jakby były kary za pierdzielenie głupot to by pani nie pierdzieliła:)
Ja tam jestem zadowolona bo już się na karę pięć tysiaków szykowałam ![]()
Muszę tylko go do piątku złożyć,zrobić korektę pitów za 2014 i 2015 rok.
Ależ ze mnie łoś.Poszłam dziś do biura podatkowego żeby mi to zrobili.Ale mają tyle roboty,że mogą dopiero po 25 maja:(
Wzięłam instrukcję wypełniania pitu 36 i sama będę próbować...
A moja psina dziś na sterylce-odbieram ją koło 17.00.Tak się martwię cały dzień....
Wkurzyła mnie pani u weta.Przyszła z agresywnym owczarkiem,bez kagańca.Ja i jeszcze dwie właścicicielki z psami stałyśmy przy ladzie-bo tam też sklep jest i nie mogłyśmy usiąść w poczekalni bo pani sobie z psem nie radziła,cały czas skakał z zębami do naszych psów.
Tak mnie już kręgosłup od stania bolał,że w myślach klęłam tę babę i jej psa...
47,243 2016-05-18 15:56:37
Gojka czy to nie ty pisałaś o higienie bez pieluch? Zainteresowalem się tematem.
Moja żona nie jest leniwa ogólnie. Jak pracuje to robi wszystko na tip top, ksi\żki pisze i w ogóle. Tylko chyba się właśnie w domu nie odnajduje. Więcej napiszę potem bo na telefonie niewygodnie.
47,244 2016-05-18 19:10:59
Tak Marcin,to ja pisałam o NHN-naturalnej higienie niemowląt.
Ale z tego co kojarzę,Twoja còrka dobiega już roczku?
NHN stosuje się od urodzenia.Wysadza się dzieciaczka na leżąco do czegoś w rodzaju wanienki.
Jak coś chcesz wiedzieć to pytaj.
Odebrałam psinę od weta.Marniutko wygląda.Śpi pod kocem i na poduszce,którą zakupiła dziś jej małoletnia pani.Mam nadzieję,że szybko biedulka do siebie dojdzie.
47,245 2016-05-18 19:59:04
I co jak się stosuje ta metodę to dzieci szybciej załatwia się do nocnika?
To jeszcze trochę uciążliwe weź dziecko wysadzaj,pilnuj.
Chodź z 2 latkiem też nie jest łatwo, wiecznie sikani i kupy w majtkach a ile prania i zawsze trzeba na zmianę mieć.
47,246 2016-05-19 07:33:36 Ostatnio edytowany przez Martainn (2016-05-19 07:39:41)
Wiesz jaki jest twój problem? Wszędzie widzisz tylko negatywy. Dlatego póki nie zmienisz podejścia będziesz mieć non stop problemy. Boże.
Gojka mała będzie miała zaraz 9 miesięcy. Z tego co piszą to program można zacząć wdrażać w każdym momencie w zasadzie. Małej trochę się dupka odparza od pieluch i zamówiliśmy pieluchy wielorazowe i przy okazji znów natknęliśmy się na ten pomysł. Domana też mamy zamiar zastosować.
Jeszcze kontynuując wątek mojej żony. Leniwa nie jest. Dobrze się czuje w pracy, jest ogólnie pracowita. Jednak z dzieckiem radzi sobie średnio. Nie odrzuca go ani nic. Bawi się, cieszy jak je widzi, gadają sobie i w ogóle. Jednak jej zabawy są takie że tak powiem schematyczne i trzyma małą jakby pod kloszem byleby tylko się nie uderzyła itd.. Ja pozwalam na więcej chociaż oczywiście nie do przesady. Pilnuję ją ale pozwalam na więcej samodzielności. Na pewno nie jest to lenistwo ani celowe działanie. Po prostu takie wzorce moim zdaniem wyniesione z domu. Matka jej nie nauczyła w zasadzie niczego, bo mimo siedzenia cały dzień w domu (teściowa nigdy nie pracowała) to nie robiła po prostu nic. Nie gotuje nic ciekawego, tylko oklepane rzeczy. I jak teść parę dni siedział u mnie bo pomagał mi w remoncie to sam zaczął gotować bo pojadł smaczniej:D Ogólnie wzorce ma niezbyt dobre. Czasami stara się mi coś ugotować, ale co tu dużo mówić..... W domu mamy zawsze porządek, nie można więc powiedzieć, że nic nie robi. Ale z drugiej strony mieliśmy taki okres, że widywaliśmy się tylko rano i wieczorem bo ciągle pracowaliśmy. Mieliśmy dużo więcej pieniędzy to fakt, i mogliśmy sobie pozwolić na co tylko chcieliśmy, ale chyba wolę żeby było tak jak jest, chociaż jest biedniej i to znacznie:)
47,247 2016-05-19 08:00:12 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-05-19 08:01:01)
Domana też mamy zamiar zastosować..
Mi się nie udało,mimo usilnych chęci młody nie był tym zainteresowany w żaden sposób.
Jednak z dzieckiem radzi sobie średnio. Nie odrzuca go ani nic. Bawi się, cieszy jak je widzi, gadają sobie i w ogóle. Jednak jej zabawy są takie że tak powiem schematyczne i trzyma małą jakby pod kloszem byleby tylko się nie uderzyła itd.. .
Cóż taka jest i trzeba się z tym pogodzić.Nie każda musi być super mamusią,zresztą nie ma matki doskonałej.
Co do trzymania pod kloszem,uważam że im bardziej się trzyma, tym bardziej się robi krzywdę dziecku.
Nie unikniecie uderzeń,upadków,pierwszych guzów i siniaków
Wiesz jaki jest twój problem? Wszędzie widzisz tylko negatywy. Dlatego póki nie zmienisz podejścia będziesz mieć non stop problemy. Boże..
Wiesz co sobie pomyslałam po tym wpisie?
Dziwię się że ludzie którzy żyją z Natką na co dzień, wytrzymują to.Bo ile można wytrzymać z człowiekiem który nic pozytywnego w swoim życiu nie widzi.
Chodź z 2 latkiem też nie jest łatwo, wiecznie sikani i kupy w majtkach a ile prania i zawsze trzeba na zmianę mieć..
A to jakis problem?
Zwłaszcza w czasach gdzie pralka jest dostępna,ubrania od koloru do wyboru też?
Dla mnie nie był t o żaden problem i może dzięki temu że podeszłam do tego na luzie młody szybko nauczył się załatwiać gdzie trzeba.
Za chwilę napiszesz że z 6 latkiem łatwo nie jes,bo przeciez to czytanie idzie opornie,pisanie też,a liczenie to już w ogóle.
47,248 2016-05-19 08:14:33
Ja tam raczej szukam pozytywów. Zaraz się lepiej żyje. Niestety tacy ludzie jak Natka mnie dobijają. Czego nie powiesz to zawsze znajdzie jakiś negatyw. Wrr. Mam takiego jednego w pracy. Co chwila go opierdzielam żeby się przymknął bo szerzy defetyzm i pracowników demotywuje.
47,249 2016-05-19 08:22:54 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2016-05-19 08:39:40)
Hej.
Powiem Wam ze nie znałam tej metody Domana. Czy ta metoda jest skupiona tylko na nauce poznawania liter i czytania czy ma jakiś szerszy zakres .
Co do trzymania pod kloszem,uważam że im bardziej się trzyma, tym bardziej się robi krzywdę dziecku.
Nie unikniecie uderzeń,upadków,pierwszych guzów i siniaków.
Mam koleżankę która nie pozwala córce na samodzielność .
W wieku 2 lat nie pozwala jej jeść samemu bo " do oka sobie włoży sztućce " dla mnie to było nie do pomyślenia bo mój od 8mc życia uczył sie " jeść" samodzielnie pod moim nadzorem . W wieku 2,5 roku operował nożyczkami ( pod moim nadzorem ) , jak moja koleżanka to usłyszała to wyszłam na " nieodpowiedzialna matkę "
Tyle tylko po latach ja mam samodzielnego 7 latka , ona wciąć dmucha , chucha i nigdy " nie ma czasu " bo ma tyyyle pracy przy 7letnim dziecku.
47,250 2016-05-19 09:28:30
Hej, pamieta mnie ktos jeszcze? ![]()
Mowicie o samodzielnosci dzieci to sie wtrace. Ja mojemu starszakowi pozwalam na rozne eksperymenty. Dzieki temu jest samodzielny jak na swoj wiek. Potrafi sam sie ubrac, umyc zeby itd. Dla mnie to wazne bo z dwojka czasem bywa ciezko. Teraz np robi obraz jogurtem na stole. Jak to zobaczylam to troche sie przerazilam bo dopiero wysprzatalam. Ale widze, ze ma super zabawe a w koncu dlugo nie zejdzie powycierac. Natomiast z mlodszym mam problem bo caly czas wydaje mi sie ze jest taki malutki i chyba jestem nadopiekuncza. Musze z tym walczyc zeby mu przez przypadek krzywdy nie zrobic.
Gojka mozesz mi opowiedziec jak u Was wygladala zabawa ta metoda? Kupowalas karty czy robilas sama? Przynioslo to efekty? ![]()
Marcin moze zaproponjesz zonie chuste lub nosidlo? Bardzo ulatwia to zycie z takim maluchem. A jak nie chce jezdzic mala w wozku to moze akurat w takiej formie polubi spacery?
47,251 2016-05-19 10:46:13
W wieku 2 lat nie pozwala jej jeść samemu bo " do oka sobie włoży sztućce " dla mnie to było nie do pomyślenia bo mój od 8mc życia uczył sie " jeść" samodzielnie pod moim nadzorem.
Moje jak tylko były w stanie utrzymac łyżeczkę czy widelec to jadły same,czyli był to tez 7-8 miesiąc.
W końcu poniekąd na tym polega nauka samodzielnosci,a że bałagan przy tym powstaje? Normalka,myslę że każda normalna matka to zrozumie i jest to w stanie znieść ![]()
Tak jak własnie Ania napisała że mały akurat bawi się jogurtem.A niech się bawi,w końcu to też jakaś nauka.
Zaraz będzie zabawa mąką,ryżem,kaszą.
Nigdy nie broniłam takiej zabawy dzieciom,a już na pewno nie z powodu bałaganu jaki przy tym powstaje.Bo bywało że mąka była wszędzie,ale od czego jest odkurzacz,woda i ścierki? ![]()
W wieku 2,5 roku operował nożyczkami ( pod moim nadzorem ) , jak moja koleżanka to usłyszała to wyszłam na " nieodpowiedzialna matkę
Tak a potem się okazuje że 6 latki idąc do szkoły nie potrafią trzymać nożyczek w rękach,ba dzieci nie potrafią trzymać kredki.
Ostatnio z córką robimy iris folding.Wiecie co to takiego?
Jak obejrzałam filmiki to już wiem.Teraz powiedz skąd szablony i cała reszta? Dzięki za podsunięcie nowego pomysłu,pewnie niedługo będę go realizować ![]()
Ania pamietamy,pamiętamy o Tobie.
Miriam nam wsiąkła ostatnio,Ryba też zapracowana.Bombelek a co u Ciebie?
47,252 2016-05-19 11:24:50
lena dla mnie to było męczące nauka korzystanie z nocnika, codziennie pralka i nie raz to ciuchów brakło a jak na dwór szłam to jak na wyjazd tyle ciuchów na zmianę dobrze że to lato było i szybko wysychało.
pieluchy wielorazowa drogie są to trzeba prać, ale dziecko szybciej załapie że ma mokro a nie jak w pampersie sucho.
Ja nie pozwala na takie zabawy jogurtem mąka czy czynmś innym to jest jedzenie i trzeba mieć szacunek do jedzenie- tak zawsze moja mama mówi i uważam to za dobre.
pomaga mi np przy pierogach czy czymś innym i wtedy sie chwile pobawi.
Jade zaraz do okulisty, powiem wam ma stresa czy będzie chciała mi wypisać dwa zaświadczenia jedno do poradni sensorycznej a drugie do rodzinnego by mi wypelnił to orzeczenie co trzeba do urzędu
47,253 2016-05-19 11:31:02
Ja nie pozwala na takie zabawy jogurtem mąka czy czynmś innym to jest jedzenie i trzeba mieć szacunek do jedzenie- tak zawsze moja mama mówi i uważam to za dobre.
pomaga mi np przy pierogach czy czymś innym i wtedy sie chwile pobawi..
Nie mówię że szacunku do jedzenia nie nalezy mieć,ale zapewne więcej przez miesiąc wyrzucisz jedzenia zmarnowanego,niż to ile warta jest ta szklanka mąki czy kaszy do zabawy,która wiąże się też z nauką,bo dziecko ćwiczy swoje zmysły.
Po za tym jak będą Ci do szkoły kazali takie produkty przynieść bo dzieci np.z tego będą wyklejać obrazek to też nie dasz?
Weź, bo przesadzasz normalnie.
47,254 2016-05-19 12:00:43
Od razu sie wytlumacze o co chodzi z tym jogurtem bo zaraz zostane posadzona o marnowanie jedzenia.
Moje dziecko samo wbiera czym bedzie jesc. Tym razem padlo na duza lyzke. Jogurt nie byl zbyt gesty, lyzka duza, buzia mala i troche jogurtu wyladowalo na stole. A ze mam kereatywne dziecko, postanowil to wykorzystac. Dodatkowa zabawe mial ze sprzatania tego.
47,255 2016-05-19 12:05:59
Niektórzy dzieci wychowują, a inni hodują. Ot tajemnica.