Dziś moja mama mnie załamała.Okazało się,że to nie ona mi próbuje układać zycie tylko ja jej.
wypomniała,że po ślubie od czasu do czasu zapraszała nas na obiad i robiła dwa różne-bo mój mąz nie je mięsa.
I z przedszkola ze trzy razy w tygodniu odbierałaś wnuczkę bo pracowałam.
A jakiś czas temu jej siostry były u niej i kiedy zadzwoniłam i poprosiłam by odebrała wnuczkę ze szkoły-to jakieś dwa lata temu było-to się wkurzyły bo miały razem na miasto wyjść a ja zrujnowałam ich plany.No,niestety,musiałam zostać na szkolenie w pracy.Sądziłam,że skończy się wcześniej ale szkoleniowec spóźnił się godzinę i w ostatniej chwili ją poprosiłam.
Wynika z tego,że to ja swoimi sprawami jej zycie zajmuję.
Wiecie,jestem podłamana,że ona tak to traktuje.
Nie mam ochoty jej odwiedzać,nie mam ochoty jej czymkolwiek zajmować.
Ona chce się odciąć-proszę bardzo.Ja o tym po prostu nie wiedziałam i traktowałam ją normalnie,jak matkę.
A tu się okazuje,że ona to jako układanie życia traktuje...ech... zdołowała mnie.Kolejny raz...
Hej.
Gojka współczuje ci takiego kontaktu z mama
Tak sie składa ze dzisiaj tez potrzebuje pomocy mojej mamy przy opiece nad synem . Twój post skłonił mnie aby zapytać móją mamę czy nie " czuje " sie w jakiś sposób wykorzystywana przeze mnie lub czy nie nadwyrężać jej czasu proszą o pomoc . Mama była zaskoczona moimi pytaniami. Zaprzeczyła i potwierdziła ze kiedy tylko będę potrzebować " czegokolwiek " od nich ( rodziców ) to w miarę swoich mozliwosci zawsze mi pomogą. Bardzo zadko mama czy teściowa odmówiły mi pomocy przy opiece nad synem . Odmawiały ewentualnie ze względów zdrowotnych. ( przeziębienie czy kręgosłup ) Do tego niejednokrotnie dojeżdżały do mnie 50km bo mieszkamy w innych województwach . Zostawały aby nie dojeżdżać na 2-3 noce jak syn był chory a my musieliśmy iść do pracy .
Co to nowego domku
Gratuluje choć troszkę współczuje tych 200mk
Ja mam 140mk + spory ogród i aby utrzymać w miarę porządek( nie sterylność ) w takim domu to mąż weekendami mi pomaga.
Pomidory juz sadzilyscie ??
