Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Strony Poprzednia 1 710 711 712 713 714 764 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46,216 do 46,280 z 49,633 ]

46,216

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena no dobra, ale znam takich ludzi co bluzgają na kościół na księdza ale i tak lecą z tym koszyczkiem...

Ja owszem nie chodzę na mszę taka co niedzielną, tylko jak już jest większe święto..

Zobacz podobne tematy :

46,217

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:

Ryba ja właśnie też gdzieś czytałam że to wszytko ustawione było jak te kobiety z kościoła wychodziły..

Ja tego naprawdę nie rozumiem po co takie coś robić, nie chodzę do kościoła, nie interesuje mnie co ten kościół robi, robię swoje, a i tak się wtrącaja.
Jak by te kobiety takie coś w Meczecie zrobiły to by długo nie żyły...
Nie bronie kościoła, tylko mi się takie zachowanie nie podoba, po co prowokują.

Abo inne strona jak np Święcenie pokarmów, ktoś kto nie wierzy nie chodzi do kościoła a leci na świecenie koszyczka.
Nie rozumie tego naprawdę.
To tak jak Ja bym nie była powiedzmy żydówka i przychodziła do synagogi na ich święta..

nie podoba mi się ze ta demosntarcja była w kościele
ale to co Kosciol ustala wpływa na cale spoleczenstwo
nie tylko na tych co wierza i chodza do kosciola

46,218

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:

To tak jak Ja bym nie była powiedzmy żydówka i przychodziła do synagogi na ich święta..

Ja nie widzę w tym nic dziwnego . Z chęcią poszłabym zobaczyć z ciekawości jak to wyglada w innych wyznaniach .Mialabym porównanie , nowe doświadczenia .  Czy kogoś bym w ten sposób obraziła ??

46,219

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
ryba81 napisał/a:
Smużka napisał/a:

To tak jak Ja bym nie była powiedzmy żydówka i przychodziła do synagogi na ich święta..

Ja nie widzę w tym nic dziwnego . Z chęcią poszłabym zobaczyć z ciekawości jak to wyglada w innych wyznaniach .Mialabym porównanie , nowe doświadczenia .  Czy kogoś bym w ten sposób obraziła ??

No niby nie, no ale...to jakoś tak dziwnie nie wierzysz a przychodzisz...no nie wiem.

46,220

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:

Abo inne strona jak np Święcenie pokarmów, ktoś kto nie wierzy nie chodzi do kościoła a leci na świecenie koszyczka.
..

Smużka to ze ktoś nie chodzi do kościoła regularnie nie oznacza ze jest niewierzącym.

Każdy pokarm w koszyczku ma jakiś symbol. Tak w skrócie to święcony pokarm ma przynieść pomyślność , zdrowie , dobrobyt.
Ludzie w to wierzą mimo ze instytucj kościoła / księży im nie odpowiada z rożnych względów .

46,221

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
ryba81 napisał/a:
Smużka napisał/a:

Abo inne strona jak np Święcenie pokarmów, ktoś kto nie wierzy nie chodzi do kościoła a leci na świecenie koszyczka.
..

Smużka to ze ktoś nie chodzi do kościoła regularnie nie oznacza ze jest niewierzącym.

Każdy pokarm w koszyczku ma jakiś symbol. Tak w skrócie to święcony pokarm ma przynieść pomyślność , zdrowie , dobrobyt.
Ludzie w to wierzą mimo ze instytucj kościoła / księży im nie odpowiada z rożnych względów .

Dokładnie.

Ja wierzę,a do koscioła przestałam chodzić bo nie pasuje mi to, co tam się wyprawia.
Ludzie przez ksiezy się odsunęli od koscioła i poniekąd Boga.

46,222

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
ryba81 napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Dziś mam wolne a moja koleżanka z pracy wysłała mi smsa,że myślała,że jestem inna,że teraz już zna moje prawdziwe oblicze,które tak długo ukrywałam:)
Och matko! wzięła i mnie rozszyfrowała!
I płakać i smiać mi się chce : P

I co Ty teraz z tym fantem zrobisz smile

/
Chyba się zastrzelę.Czytałaś na poprzedniej stronie chyba co koleżanka odwalała w pracy? smile

46,223

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:

Ryba ja właśnie też gdzieś czytałam że to wszytko ustawione było jak te kobiety z kościoła wychodziły..

Ja tego naprawdę nie rozumiem po co takie coś robić, nie chodzę do kościoła, nie interesuje mnie co ten kościół robi, robię swoje, a i tak się wtrącaja.
Jak by te kobiety takie coś w Meczecie zrobiły to by długo nie żyły...
Nie bronie kościoła, tylko mi się takie zachowanie nie podoba, po co prowokują.

Abo inne strona jak np Święcenie pokarmów, ktoś kto nie wierzy nie chodzi do kościoła a leci na świecenie koszyczka.
Nie rozumie tego naprawdę.
To tak jak Ja bym nie była powiedzmy żydówka i przychodziła do synagogi na ich święta..

Ja jestem żydówką a chodzę czasem z koszykiem z córką święcić pokarm bo jej druga babcia jest katoliczką.

Synagoga to nie jest świątynia-każdy może tam wejść.Po żydowsku nazywa się to Bei Kneset czy dom zgromadzeń.Każdy może uczestniczyć w każdej uroczystości religijnej jako obserwator.
To,że Ty nie rozumiesz nie oznacza,że inni mają tak samo.Ty wielu rzeczy nie rozumiesz.To kwestia światopoglądu.

46,224

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:
ryba81 napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Dziś mam wolne a moja koleżanka z pracy wysłała mi smsa,że myślała,że jestem inna,że teraz już zna moje prawdziwe oblicze,które tak długo ukrywałam:)
Och matko! wzięła i mnie rozszyfrowała!
I płakać i smiać mi się chce : P

I co Ty teraz z tym fantem zrobisz smile

/
Chyba się zastrzelę.Czytałaś na poprzedniej stronie chyba co koleżanka odwalała w pracy? smile

Tak czytałam , wczoraj nie miałam czasu pisać bo korzystałam z pogody . Popieram twoje działania .
Czasem trzeba " ostrzej" zadziałać aby coś do kogoś dotarło smile

46,225

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
ryba81 napisał/a:
Smużka napisał/a:

To tak jak Ja bym nie była powiedzmy żydówka i przychodziła do synagogi na ich święta..

Ja nie widzę w tym nic dziwnego . Z chęcią poszłabym zobaczyć z ciekawości jak to wyglada w innych wyznaniach .Mialabym porównanie , nowe doświadczenia .  Czy kogoś bym w ten sposób obraziła ??

Myślę,że nie obraziłabyś.Przynajmniej w kościele adwentystów,zielonoświątkowców czy judaistów.Akurat w tej kwestii jestem trochę zorientowana bo w mojej rodzinie są takie wyznania.
Oczywiście nie można się natrętnie gapić ale to każdy chyba wie:)

46,226

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Wczoraj nasza jamnica rozwaliła nawet mojego męża.Mąż  wybierał się do Krakowa i na podłodze leżała jego otwarta walizka.A jamnica włożyła tam swojego ulubionego,zaślinionego pluszaka. smile

Mój mąż od dziecka miał psy ale na łańcuchu,w ogóle psów nie znał i nie rozumiał.Dzięki temu,że u mnie psy zawsze w domu były,że z mamą przygarniałyśmy zawsze jakieś bidy,że prowadziłam dom tymczasowy i od początku naszego związku pies był to mąż poznał psy,zobaczył jak potrafią się zachowywać,że można je wszystkiego nauczyć,że czują,myslą,są bystre i rozumieją ludzkie nastroje.
Sam mi nawet powiedział,że wiele się nauczył przy mnie.

Nasza jamnica to wyjątkowo udany egzemplarz.Pies niemal idealny:)

46,227

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:
ryba81 napisał/a:
Smużka napisał/a:

To tak jak Ja bym nie była powiedzmy żydówka i przychodziła do synagogi na ich święta..

Ja nie widzę w tym nic dziwnego . Z chęcią poszłabym zobaczyć z ciekawości jak to wyglada w innych wyznaniach .Mialabym porównanie , nowe doświadczenia .  Czy kogoś bym w ten sposób obraziła ??

No niby nie, no ale...to jakoś tak dziwnie nie wierzysz a przychodzisz...no nie wiem.

Tak sobie wlasnie przypomniałam .Byłam raz u Świadków Jehowy na ślubie smile

46,228

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
ryba81 napisał/a:
Smużka napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Ja nie widzę w tym nic dziwnego . Z chęcią poszłabym zobaczyć z ciekawości jak to wyglada w innych wyznaniach .Mialabym porównanie , nowe doświadczenia .  Czy kogoś bym w ten sposób obraziła ??

No niby nie, no ale...to jakoś tak dziwnie nie wierzysz a przychodzisz...no nie wiem.

Tak sobie wlasnie przypomniałam .Byłam raz u Świadków Jehowy na ślubie smile


A my raz na zjeździe Sw Jehowy we Wrocławiu wink Trafilismy tam przypadkiem i zaraz się zmyliśmy bo strojem nie pasowalismy do nich big_smile

46,229

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:
ryba81 napisał/a:
Smużka napisał/a:

No niby nie, no ale...to jakoś tak dziwnie nie wierzysz a przychodzisz...no nie wiem.

Tak sobie wlasnie przypomniałam .Byłam raz u Świadków Jehowy na ślubie smile


A my raz na zjeździe Sw Jehowy we Wrocławiu wink Trafilismy tam przypadkiem i zaraz się zmyliśmy bo strojem nie pasowalismy do nich big_smile

Ja byłam nawet na kongresie SJ.Było nudno i beznadziejnie.

46,230

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:
Cayenne81 napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Tak sobie wlasnie przypomniałam .Byłam raz u Świadków Jehowy na ślubie smile


A my raz na zjeździe Sw Jehowy we Wrocławiu wink Trafilismy tam przypadkiem i zaraz się zmyliśmy bo strojem nie pasowalismy do nich big_smile

Ja byłam nawet na kongresie SJ.Było nudno i beznadziejnie.

Sami pojechaliście czy byliście zaproszeni ??

46,231

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Wczoraj nasza jamnica rozwaliła nawet mojego męża.Mąż  wybierał się do Krakowa i na podłodze leżała jego otwarta walizka.A jamnica włożyła tam swojego ulubionego,zaślinionego pluszaka. smile

Mój mąż od dziecka miał psy ale na łańcuchu,w ogóle psów nie znał i nie rozumiał.Dzięki temu,że u mnie psy zawsze w domu były,że z mamą przygarniałyśmy zawsze jakieś bidy,że prowadziłam dom tymczasowy i od początku naszego związku pies był to mąż poznał psy,zobaczył jak potrafią się zachowywać,że można je wszystkiego nauczyć,że czują,myslą,są bystre i rozumieją ludzkie nastroje.
Sam mi nawet powiedział,że wiele się nauczył przy mnie.

Nasza jamnica to wyjątkowo udany egzemplarz.Pies niemal idealny:)

U nas tez pies przezywa jak maż wyjeżdża na dłużej . Praktycznie nic nie je. Mimo ze staram mu sie jakoś nadrobić nieobecność Pana to on i tak przezywa .

46,232

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Czy ktoś z was w tym roku wybiera się na Komunie?
powiem wam ja ma za rok komunie, mąż jest chrzestnym i tak myślę kase trzeba zacząć zbierać, bo to jakiś prezent a to coś do ubranie i tak dalej..

46,233 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-04-06 12:06:36)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:

nie chodzę do kościoła, nie interesuje mnie co ten kościół robi

I vice versa. Nie chodzę do kościoła więc księży/biskupów nie powinno interesować co zrobię z niechcianą ciążą. A jednak ich interesuje, bo całkowitym zakazem aborcji biskupi chcą objąć również kobiety niewierzące. Jakim prawem?


Smużka napisał/a:

Ja owszem nie chodzę na mszę taka co niedzielną, tylko jak już jest większe święto..

Nie chodzisz na mszę niedzielną, a idziesz jak jest większe święto. Po co? Po to żeby się pokazać? Pochwalić nowym ciuszkiem? Nie rozumiem takiego wybiórczego uczestnictwa we mszy.



30 kwietnia wchodzi w życie ustawa o obrocie ziemią zgodnie z którą osoba nie mająca wykształcenia rolniczego nie będzie mogła kupić ziemi. Zakładając, że dana osoba pójdzie na studia rolnicze, aby zdobyć odpowiednie wykształcenie, to i tak nie będzie mogła nabyć ziemi rolnej, bo od przyszłego roku ziemię rolną będą mogły kupić tylko te osoby, które od co najmniej pięciu lat prowadzą działalność rolną na terenie danej gminy. Co bulwersuje - ustawa ta nie dotyczy ''sukienkowych'' i związków wyznaniowych. Ci ziemię będą mogli nabywać bez ograniczeń mimo braku kwalifikacji rolniczych. I tym sposobem wrócimy do feudalizmu i dziesięciny.


Koleżanki syn w ubiegłym roku szedł do komunii. Od chrzestnego dostał laptopa, od chrzestnej 1000zł.

46,234

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:
Cayenne81 napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Tak sobie wlasnie przypomniałam .Byłam raz u Świadków Jehowy na ślubie smile


A my raz na zjeździe Sw Jehowy we Wrocławiu wink Trafilismy tam przypadkiem i zaraz się zmyliśmy bo strojem nie pasowalismy do nich big_smile

Ja byłam nawet na kongresie SJ.Było nudno i beznadziejnie.

Tak to był kongres w Hali Ludowej we Wrocławiu.


Natka u mnie komunia dopiero za parę lat.
A chrzestny no nie wiem zależy od kasy,zwyczajów itd.
U mnie to tak 500 zł daje chrzestny,chyba że chce się pokazać z czymś droższym.

46,235

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam wiesz że to sukienkowi mają najwięcej ziemi w tym kraju?Taki Stokłosa to przy nich pionek.

46,236 Ostatnio edytowany przez Smużka (2016-04-06 12:13:58)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena właśnie, mi nie zależy by się pokazać.
A tak ogólnie co teraz daje się na komunie? za mojego dzieciństwa był to rower, medalik, czy tam hulajnoga a teraz to nie wiem co się daje..

46,237

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Natka mojemu dali pieniądze aby sobie sam mógł kupić coś za to.
Kolezanki córka szła w zeszłym roku to dostała od babci telefon bardzo drogi,od rodziców X boxa,od chrzestnych kasę i złoto.
Rower w tych czasach to nie prezent.
Za moich czasów dostało się 5 kompletów gdzie był biały elektroniczny zegarek,długopis i kalkulator.

46,238 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-04-06 12:27:18)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Miriam wiesz że to sukienkowi mają najwięcej ziemi w tym kraju?Taki Stokłosa to przy nich pionek.

Bo obecnie ksiądz to zawód – nie powołanie.

Natalia, ja cztery lata temu chrześnicy męża (córce mojego brata) dałam złoty łańcuszek i zawieszkę. Kosztowało mnie to prawie 1200zł. Dużo? Pewnie tak, ale nie wypadało mi dać coś tańszego, bo gdy mój syn szedł do komunii to od mojego brata dostał 1000zł. Od chrzestnej dostał 500zł ale to było 7 lat temu.

46,239

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Tak naprawdę powinno się dac na ile mnie stać .

46,240

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Gojka, bardzo dobrze zrobiłaś. Skoro koleżanka nie rozumie subtelnych aluzji, to trzeba konkretniej smile

Ustawa rolna to jest porażka... Ja mam wrażenie, że ogólnie Polska się cofa do średniowiecza.....

Co do święconki, to badania wskazują, że jest to zwyczaj przedchrześcijański, zaadaptowany na potrzeby chrześcijaństwa smile Także ja bym się jakoś specjalnie do symboliki nie przywiązywała tongue Z resztą chrześcijaństwo przejęło bardzo wiele zwyczajów z czasów pogańskich; żeby ułatwić ludziom zmianę wiary.
Myślę, że poznawanie innych kultur to po prostu kwestia otwartości na świat. jednym jest głupio pojechać nawet do sąsiedniej wsi, a inni chętnie poznają nowe rzeczy.

Na komunię, to zależy co dziecko ma. Jak biedna rodzina, to będzie się cieszyło z roweru albo tabletu. A jak bogata, to najnowszym Iphonem nie dogodzisz tongue Wiem, uogólnienie, ale z grubsza tak to wygląda smile Ja generalnie jestem przeciwna jakiemuś strojeniu się itd. Nie lubię tej całej wielkiej otoczki....

46,241 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-04-06 12:34:12)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Tak naprawdę powinno się dac na ile mnie stać .

Teoretycznie tak, ale w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Nikt nie idzie i nie daje 50zł, bo na więcej go nie stać. Jak go nie stać to nie idzie wcale, po prostu.

Zaraz zasnę przed tym komputerem. Przydałaby się kawa, ale odrzuca mnie sam jej zapach.

46,242

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
James napisał/a:

Przydałaby się kawa, ale odrzuca mnie sam jej zapach

A Tobie co? Nie wyleczyłaś się jeszcze?
Jak tam młody przed testami? Wybrał szkołę?
Mój dzisiaj w ramach projektu z biologii poszedł sadzić las.

46,243

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Zaraz zasnę przed tym komputerem. Przydałaby się kawa, ale odrzuca mnie sam jej zapach.

Heh, mnie się od razu nasunęło pytanie, czy nie jesteś w ciąży tongue Ale nie wiem czy wypada tongue

46,244

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam 1200 zl to na wesele sie daję, to co Ty dasz na ślub?

Właśnie to dziecko ma dosłownie wszystko co tylko zapragnie, dostaje to co chcę, wiec będzie problem.
Ale ja planuje maks 500 zł i to myślę czy nie zadużo

46,245

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:

Miriam 1200 zl to na wesele sie daję, to co Ty dasz na ślub?

Właśnie to dziecko ma dosłownie wszystko co tylko zapragnie, dostaje to co chcę, wiec będzie problem.
Ale ja planuje maks 500 zł i to myślę czy nie zadużo

  Zakładając to jakiego masz męża,to on i tak sam zadecyduje ile da, niezależnie od tego co Ty planujesz wink

46,246 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-04-06 14:08:35)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Przydałaby się kawa, ale odrzuca mnie sam jej zapach

Skąd Ty znowu wytrzasnęłaś tego Jamesa? hmm


Cayenne81 napisał/a:

Jak tam młody przed testami?

Póki co, na lekcji i w domu, dzielnie walczy z testami z matematyki. wink
Matematyczka od ubiegłego tygodnia na każdej lekcji robi z nimi testy z ubiegłych lat, oprócz tego trzy testy w tygodniu muszą zrobić sami w domu, i faktycznie z dnia na dzień widać efekty. Owszem można iść na łatwiznę i wyniki ściągnąć z Internetu, ale nie w tym rzecz. Nie zmienia to jednak faktu, że matematyka nie jest mocną stroną mojego syna (jest to jedyny przedmiot z którego na półrocze miał ocenę dostateczną), więc lekki stresik mam. O pozostałe przedmioty się nie martwię. Próbny egzamin z polskiego napisał na 78%, angielski na 92% - liczę na zbliżone wyniki na egzaminie właściwym, chociaż różnie może być.


Cayenne81 napisał/a:

Wybrał szkołę?

Tak. Będzie składał papiery do liceum ale może się tak zdarzyć, że słabo napisze egzamin gimnazjalny i przeniosą go do technikum logistycznego, informatycznego lub geodezyjnego. Młodemu marzyło się, by być w jednej klasie z kolegą z którym przyjaźni się od pierwszej klasy szkoły podstawowej, ale niestety kolega składa papiery do technikum samochodowego, a mój młody w tym zawodzie absolutnie się nie widzi.


Kasjanaa napisał/a:

Heh, mnie się od razu nasunęło pytanie, czy nie jesteś w ciąży tongue Ale nie wiem czy wypada tongue

Mój Boże, Kasjana, miej Ty litość, ciąża w tym wieku? wink
A tak na poważnie, to w tej ciąży musiałabym być od kilku dobrych lat. wink Bardzo dużo kawy piłam na studiach. Odstawiłam jak zaszłam w ciążę, bo sam jej zapach powodował, że wszystko mi do gardła podchodziło. I tak mi zostało do dziś.


Smużka napisał/a:

Miriam 1200 zl to na wesele sie daję, to co Ty dasz na ślub?

Ty piszesz poważnie?
Poczytaj ile chrzestni dają na ślub, zwróć tylko uwagę, że są to kwoty z 2014 roku a mamy rok 2016. U mnie chrzestni dają 2000 - 2500.
http://f.kafeteria.pl/temat/f1/jaka-kwo … -p_6002422
Owszem jest tak jak napisała Lena - każdy powinien dać tyle na ile go stać. Tyle że nikt nie chce być dziadem, bo jednak jakieś stawki są, więc albo ludzie biorą kredyt albo na wesele nie idą.

46,247 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2016-04-06 14:22:12)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:

30 kwietnia wchodzi w życie ustawa o obrocie ziemią zgodnie z którą osoba nie mająca wykształcenia rolniczego nie będzie mogła kupić ziemi. Zakładając, że dana osoba pójdzie na studia rolnicze, aby zdobyć odpowiednie wykształcenie, to i tak nie będzie mogła nabyć ziemi rolnej, bo od przyszłego roku ziemię rolną będą mogły kupić tylko te osoby, które od co najmniej pięciu lat prowadzą działalność rolną na terenie danej gminy. Co bulwersuje - ustawa ta nie dotyczy ''sukienkowych'' i związków wyznaniowych. Ci ziemię będą mogli nabywać bez ograniczeń mimo braku kwalifikacji rolniczych. I tym sposobem wrócimy do feudalizmu i dziesięciny.

Tak,wiem coś o tym bo mój mąż z tych co nie rolnik ale ma ziemię i las.I w związku z tym nie będzie nawet mógł przekazać tego swemu dziecku,jeśli ono nie będzie rolnikiem.Dziecko dostanie odszkodowanie-hektar za najzniższą cenę.A ziemia przejdzie na skarb państwa.
Ale kościół sobie będzie mógł kupić i sprzedać za rynkową.
Słyszałam jak jakiś poseł z PiSu powiedział,że nie będzie na pewno żadnych przekrętów bo rolnicy i kościół są poza wszelkimi podejrzeniami o matactwa.
No przecież to jasne Miriam:) Ale dobrze,że powiedział bo mogłabyś sama na to nie wpaść smile

46,248 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-04-06 14:25:22)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:

Skąd Ty znowu wytrzasnęłaś tego Jamesa? hmm.

Wiesz kopiuje z pomocy i czasem zapomni mi się wpisać własciwe imię big_smile
Także wybacz że Cię tym Jamesem ochrzciłam tongue

Miriam napisał/a:

Tak. Będzie składał papiery do liceum ale może się tak zdarzyć, że słabo napisze egzamin gimnazjalny i przeniosą go do technikum logistycznego, informatycznego lub geodezyjnego. .

Zatem trzymam kciuki żeby do tej wybranej szkoły się dostał.
Mój się uparł na to technikum informatyczne,mam nadzieję że się przez rok zastanowi jednak nad tym energetyki odnawialnej.
Z matmy mu idzie bardzo dobrze,gorzej bedzie z  polskim.

Miriam napisał/a:

owszem jest tak jak napisała Lena - każdy powinien dać tyle na ile go stać. Tyle że nikt nie chce być dziadem, bo jednak jakieś stawki są, więc albo ludzie biorą kredyt albo na wesele nie idą.

No tak uwazam,jednak uwazam tez że sa jakieś granice.Jak ktoś ma dać 100 zł na komunię to moze lepiej niech nie idzie.Zresztą to chyba tez zalezy od zamożnosci całej rodziny.Bo załużmy że ogólnie jest bieda,to i 100 zł bedzie dobre.
Ale idą gdzieś gdzie nie oszukujmy się jest kasa,a dzieciak ma wszystko trochę nie wypada dać paru groszy.

Co do weselnych prezentów,to chrzestni takie minimum 1500 zł powinni dac.
Goście od pary to też coś w granicach in 600 zł.To zalezy tez od tego jaka jest impreza bo na to ludzie też patrzą.
Jak jest weselicho gdzie od osoby płaci się min 200 zł to taka para nie da przeciez 300 zł.
A w ogóle to wszystko zalezy od podejscia ludzi do takich spraw.

Gojka napisał/a:

Tak,wiem coś o tym bo mój mąż z tych co nie rolnik ale ma ziemię i las.I w związku z tym nie będzie nawet mógł przekazać tego swemu dziecku,jeśli ono nie będzie rolnikiem

To ja juz muszę małego nastawiać na to jaka go szkoła czeka big_smile Bo starszego w ogóle w rolnictwie nie widzę.

46,249 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-04-06 14:57:17)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Jak ktoś ma dać 100 zł na komunię to moze lepiej niech nie idzie.

Dokładnie! Tym bardziej (nie wiem jak u Was), ale u mnie komunia w restauracji to wydatek 140zł od osoby. We własnym zakresie napoje, ciasto, tort, owoce - więc koszty wzrastają i to niemało. 500zł na trzy osoby czyli 166zł na osobę (dwoje dorosłych i dziecko) to jest takie minimum, które i tak nie pokryje tej kwoty, którą rodzice ''małego komunisty'' wydadzą na jedną osobę.


Cayenne81 napisał/a:

Co do weselnych prezentów,to chrzestni takie minimum 1500 zł powinni dac.
Goście od pary to też coś w granicach in 600 zł.To zalezy tez od tego jaka jest impreza bo na to ludzie też patrzą.
Jak jest weselicho gdzie od osoby płaci się min 200 zł to taka para nie da przeciez 300 zł.
A w ogóle to wszystko zalezy od podejscia ludzi do takich spraw.

Na weselach daje się od osoby tyle co ''talerzyk'' plus coś jeszcze. Moi rodzice w lipcu byli na weselu. Młodzi w restauracji za 'talerzyk' płacili 210zł, więc przy dwóch osobach, w mojej ocenie, 600zł w kopercie to minimum. Jeśli na weselu jest jeszcze dziecko to ta kwota wzrasta o kolejny 'talerzyk'. Tak jest u mnie i z reguły goście się tych stawek trzymają.

46,250

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

"Jak ktoś ma dać 100 zł na komunię to moze lepiej niech nie idzie."

Dziewczyny ja chyba jestem jakaś inna .
Jesli ktoś zaprasza mnie na tego typu uroczystości to zdaje sobie sprawę z mojej sytuacji finansowej .
Jesli zapraszający liczy tylko na " zysk" z takiej imprezy to równie dobrze może mnie nie zapraszać.
Tego typu imprezy sa dla mnie świętowaniem ślubu , komuni z bliskimi a nie chęć zysku .

Nikt nie chce wyjsć na dziada ??
Ja daje ile " mogę " w danej sytuacji i mam czyste sumienie . A co kto pomyśli - jego problem.

Ja sie nie boje komentarzy " za drogi prezent " " za tani" komentarze zawsze bedą .

Dlaczego osoba biedniejsza ma dorównywać sie finansowo z zakupem prezentu ??? Może tak bogaty zapraszający obniży poziom " wystawnego " przyjęcia aby dorównać sie do biedniejszych ??

My na naszym weselu mieliśmy moja przyjaciółkę . Biedna dziewczyna . Ja znając ją odrazu zastrzegłam " oczekuje Tylko twojej obecności " przy mnie w tym dniu - nie chce prezentu , koperty itd.
Z wesela zwróciło nam sie 50% tego co w nie włożyliśmy. Nie miałam żalu pretensji . Wiedziałam kogo zapraszam i na co kogo stać .

46,251

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ryba ja się wypowiedziałam z perspektywy goscia.
Gdybym miała iśc i dać mało to bym nie poszła,dlatego że wiem o tym że zrobienie imprezy mało nie kosztuje.Czuła bym się głupio dając mało lub nie dając wcale.
Zresztą napisałam że to zalezy od podejścia,poglądów ludzi.

46,252

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ryba-tylko tu może chodziło o to,że ktoś kogo stać naprawdę daję stówę na komunię.A nie o to,że wiemy,że kogoś nie stać i daje tyle ile może.
Ja powiedziałam wszystkim,że na komunię córki zapraszamy i NIE CHCEMY pieniędzy czy kosztownych prezentów bo my córkę wychowujemy trochę inaczej i to akurat nieco bym nam w jej wychowaniu przeszkodziło.W szkole córki nikt nigdy się nie chwalił pieniędzmi ani prezentami komunijnymi.
I tak ma pozostać.
Owszem,byli tacy co się wyłamali.Ale niewielu takich było.
Podobnie na naszym ślubie-była moja przyjaciółka od której dostałam komplet kamionkowych filiżanek.Mam je do tej pory i cieszyło mnie to,że przyszła.I wiedziałam,że fakt,że musi kupić sukienkę,buty i przyjechać jest dla niej i tak dużym obciążeniem.
Poza tym było też sporo niebogatych znajomych męża.
Usilnie zapraszaliśmy jego kolegę,z którym się znałam ale przypuszczam,że on jako jedyny nie przyjechał z powodu braku kasy.

Nie bardzo to fajne jak ktoś się na imprezę chce załapać na tzw krzywy ryj-czyli da stówkę i się pobawi.Choć z drugiej strony  znajomych czy rodziny,którzy chcą się tylko pobawić i nie cieszy ich nasze szczęście  w życiu bym nie zaprosiła.

Nigdy nie liczę na to,że mi się jakakolwiek impreza zwróci.Nie po to ją robię.

46,253 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-04-06 18:19:50)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
ryba81 napisał/a:

Jesli ktoś zaprasza mnie na tego typu uroczystości to zdaje sobie sprawę z mojej sytuacji finansowej .

I vice versa. Ty przyjmując zaproszenie też powinnaś liczyć się z finansami zapraszającego. Ja wiem, że najlepiej bawić się za cudze, ale... wink


ryba81 napisał/a:

Jesli zapraszający liczy tylko na " zysk" z takiej imprezy to równie dobrze może mnie nie zapraszać.

Nie znam jeszcze takiego co by się na przyjęciu weselnym dorobił.  wink Poza tym jak wyobrażasz sobie sytuację, gdy mówisz np. do mamy siostry ''ciociu nie zaproszę cię, bo wiem, że kiepsko u Ciebie z finansami''... roll
Prawda jest taka, że młodzi jak zapraszają to liczą, że choć częściowo zwrócą im się koszty wesela, i trudno im się dziwić, bo niejednokrotnie organizują wesele na kredyt. Ty idąc na wesele nie zabierasz ze sobą swojego jedzenia czy picia. Picie, jedzenie oraz zabawę przy orkiestrze gwarantują Ci młodzi, i słono za to płacą. Dlatego ja nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, żebym poszła z mężem i synem na wesele, najadła się i napiła na tzw. ''krzywy ryj''.


ryba81 napisał/a:

Tego typu imprezy sa dla mnie świętowaniem ślubu , komuni z bliskimi a nie chęć zysku .

Tylko to świętowanie to dość drogi interes, i gdyby wszyscy proszeni goście podeszli do tematu tak jak Ty, czyli: ''dam tyle, bo na więcej mnie nie stać'', to niemalże każda para młoda zaczynałaby życie małżeńskie od długów.


ryba81 napisał/a:

Dlaczego osoba biedniejsza ma dorównywać sie finansowo z zakupem prezentu ??? Może tak bogaty zapraszający obniży poziom "

A co jeśli zapraszający nie jest bogaty i wesele organizuje na kredyt? hmm


ryba81 napisał/a:

My na naszym weselu mieliśmy moja przyjaciółkę . Biedna dziewczyna . Ja znając ją odrazu zastrzegłam " oczekuje Tylko twojej obecności " przy mnie w tym dniu - nie chce prezentu , koperty itd.

A gdybyś takich gości biednych jak Twoja przyjaciółka miała mieć kilku na weselu i każda z tych osób miałaby być z osobą towarzyszącą, dziećmi  (zobacz, robi się już kilkanaście osób), to też miałabyś wobec tych osób taki gest milionera? Jedna taka para a kilka takich par, robi ogromną różnice.
Ja takiego gestu nie miałam, bo nie było mnie finansowo na to stać. Osiem par zadzwoniło i odmówiło przyjścia ale tylko jednej parze zaproponowałam, aby mimo wszystko przyszli, bo bardzo mi na ich obecności zależało. I uważam, że tak jest uczciwie. Ja zapraszam, ale jeśli kogoś nie stać, ten ktoś informuje mnie, że go nie będzie, a tym samym pozwala mi ocenić czy stać mnie na sponsoring wobec tej osoby, czy też nie. Czasy są trudne, nie tylko dla zapraszanych ale i dla zapraszających, a może  przede wszystkim dla zapraszających.


ryba81 napisał/a:

Ja daje ile " mogę " w danej sytuacji i mam czyste sumienie .

A mnie by sumienie gryzło, gdybym dała mniej, wiedząc, że ktoś za moją trzyosobową rodzinę zapłacił dużo więcej. Byłoby mi zwyczajnie wstyd bawić się na czyjś koszt.

46,254

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam-ja w życiu takich dylematów nie miałam bo u mnie ludzie jak ich nie stać robią obiad w restauracji zamiast wesela.
Nie rozumiem jak można być biednym i mieć pomysł by wesele zrobić na kredyt.

46,255

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Gdybym miała iśc i dać mało to bym nie poszła,dlatego że wiem o tym że zrobienie imprezy mało nie kosztuje.Czuła bym się głupio dając mało lub nie dając wcale.

Myślimy tak samo.

gojka102 napisał/a:

Ja powiedziałam wszystkim,że na komunię córki zapraszamy i NIE CHCEMY pieniędzy czy kosztownych prezentów

Masz na tyle dobrą sytuację finansową, że mogłaś sobie na taki gest wobec gości pozwolić. Ale nierzadko zdarza się, że ludzie komunie, wesela organizują na kredyt i wtedy każda osoba, która twierdzi ''dam tyle na ile mnie stać, a że nie stać mnie na wiele to dam mało, albo wcale'', jest ogromnym obciążeniem finansowym.

gojka102 napisał/a:

Nigdy nie liczę na to,że mi się jakakolwiek impreza zwróci.Nie po to ją robię.

Naiwnością byłby liczyć na zysk. Rzadko kiedy takie imprezy się zwracają.


Gojka, znam takich, którzy i na obiad brali kredyt. Ba(!) znam takich, którzy na święta biorą kredyt. yikes

46,256 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-04-06 18:36:29)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Gojka ja też nie rozumiem jak w ogóle mozna brac kredyt na wesele.
Moja kuzynka 2 lata temu zapragneła sobie zrobić wesele,bo fajnie było u kogoś tam.
Wzięli koło 30 tyś kredytu,wesele było takie sobie,kredyt spłacają do dzisiaj.

Ślub i wesele spoko fajne wspomnienia ,ale nie za kredyt.A juz całkiem mnie rozwala to jak to rodzice biorą kredyt żeby zrobic dzieciom wesele, bo przecież nie wypada wziąć ślubu po cichu.

46,257

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Przeczytałam i idąc tym tokiem rozumowania  powinno się zaprosić na wesele czy komunię tych w dobrej sytuacji finansowej.
Ponieważ i tak zaprasza się rodzinę i znajomych więc zapraszający mniej więcej  orientują się na co kogo stać.
Jeśli więc ktoś liczy na zysk tak powinien zrobić.Dla mnie głupie jest branie kredytu na wesele.Tak samo to że ktoś ma zaproszenie i  zarzyna się finansowo  żeby iśc,dać odpowiednią sumę i nie wyjść na "dziada".
U mnie na żadne wesele się nie zanosi,na komunię również więc mam z głowy.Mąż ma chrześniaka ale ma dopiero21 lat.Zresztą teraz młodzi często mieszkają bez ślubu.
Co do PiSu zgadzam się.To co robią przechodzi ludzkie pojęcie.
A tak w ogóle muszę się pochwalić że moje dziecko zdało prawko wczoraj.Wprawdzie nie za pierwszym razem ale i tak się cieszę.Sprawy spadkowe też prawie pozałatwiane.
Gojka  z koleżanka miałaś rację.Nie można dać sobie wchodzić na głowę.
Wydaje mi się że jesteś osobą która czasami daje się wykorzystywać.
Aga zdrówka życzę.

46,258

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam,Lena to co biedni ludzie nie mają prawa iść na wesele czy komunie?
Ja się zgadzam z Ryba kiedyś to były inne czasy ludzie dawali ile mogli i jakoś nikt nie był wyśmiewany..

Skąd wy takie kwoty bierzecie ile trzeba na wesele dać j dostałam z tego co pamiętam np od szwagra 400 zł od jakieś ciotek 400 zl. I tak od większości.
Od chrzestnych to jakoś 1000 zł.

46,259 Ostatnio edytowany przez agnesitas (2016-04-06 20:24:50)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Miriam-ja w życiu takich dylematów nie miałam bo u mnie ludzie jak ich nie stać robią obiad w restauracji zamiast wesela.
Nie rozumiem jak można być biednym i mieć pomysł by wesele zrobić na kredyt.

Gojka mam takie same podejście do sprawy jakTy.
Jak nie mam to robię skromny obiad w domu.
Nigdy  bym nie wzięła kredytu na zorganizowanie wielkiego i wypasionego wesela, tylko po to żeby się pokazać,  że mnie stać.
Na swoim ślubie, nie liczyłam w ogóle na jakąkolwiek kasę od gości,  dla mnie ważna była tylko ich obecność i to, że ślubowałam najcudowniejszemu facetowi pod słońcem.

Gojka apropos tej narośli, to nie jest pieprzyk, tylko taka gólka pod skórą mi wyrosła od której cała ręka mnie boli, nie boli tylko wtedy, kiedy nic nie robię. Ale w mojej sytuacji,  nieda się nic nie robić.

Niki, dziękuję.

46,260

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:

Miriam,Lena to co biedni ludzie nie mają prawa iść na wesele czy komunie?
Ja się zgadzam z Ryba kiedyś to były inne czasy ludzie dawali ile mogli i jakoś nikt nie był wyśmiewany..

Skąd wy takie kwoty bierzecie ile trzeba na wesele dać j dostałam z tego co pamiętam np od szwagra 400 zł od jakieś ciotek 400 zl. I tak od większości.
Od chrzestnych to jakoś 1000 zł.

Napisałam że ja jako gość nie poszła bym na imprezę taką gdybym nie miała pieniędzy,albo jakbym miała włożyć do koperty 100 zł bo czuła bym się po prostu źle.
Nie mówię że biedni nie mają prawa bywać na weselach itd.

A kwoty jakie podałam,takie kwoty w naszym regionie sie daje.



Niki fajnie że synowi się udało zdać prawko.W ogóle chyba jakoś szybko kurs zrobił,przecież dopiero pisałaś że poszedł na prawko.

46,261

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam, ciąża do menopauzy może się przydarzyć big_smile

Niki, gratulacje dla syna smile

Co do prezentów, to ja wychodzę z założenia, że na ile kogo stać, tyle daje. Jak mam finansowo zły czas, to daję 100zł; jak się odbiję, to daję 1000zł smile Ja nie miałam wesela, nie było nas stać. Miałam obiad dla najbliższych, w sumie 23 osoby. Zebraliśmy może 2 tysiące smile Sześć lat później, nasz syn na chrzcinach, od tych samych ludzi, zebrał dwa razy tyle tongue Sytuacja finansowa się poprawiła smile Z tym, że my zaznaczaliśmy, że jeśli ktoś ma ochotę dać nam prezent, to poprosimy o pieniądze. Wszystko poszło na rehabilitację młodego.

Smużka, kwoty w sumie adekwatne do tego ile się daje. U mnie też.

46,262 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-04-06 20:54:14)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:

Przeczytałam i idąc tym tokiem rozumowania  powinno się zaprosić na wesele czy komunię tych w dobrej sytuacji finansowej.

A gdzieś Ty ten tok myślenia uchwyciła? hmm
Wręcz przeciwnie, prosząc na komunie, wesele nie wolno uzależniać zaproszeń od tego czy ktoś jest biedny czy bogaty, i chyba nikt tego nie robi. Natomiast ci, którzy zaproszenie otrzymają, faktycznie powinni się zastanowić czy stać ich na przyjęcie zaproszenia czy też nie, tym bardziej że przymusu ''bycia'' na uroczystości nie ma. Ja wiem, że młodym najlepiej złożyć tylko życzenia i z rodziną balować do białego rana, tylko mi by było wstyd, gdybym miała bawić się cudzym kosztem.

Smużka napisał/a:

Miriam,Lena to co biedni ludzie nie mają prawa iść na wesele czy komunie?

Prawo mają, przecież po to dostają zaproszenie. Ale jak mają choć odrobinę zdrowego rozsądku to są w stanie określić czy stać ich na balowanie. Nie stać, nie baluję - przymusu nie ma.
Na pewno przyzwoitsza w takiej sytuacji będzie rezygnacja z udziału w weselu, niż pchanie się na wesele z mężem, dwójką nastoletnich dzieci i stówą w kopercie.

46,263

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Kasjanaa napisał/a:

Miriam, ciąża do menopauzy może się przydarzyć big_smile.

Niby tak, tylko wiesz, ja już jednego jajnika nie mam, a że drugi pracował jak chciał, to jestem na hormonach. A na hormonach jak to na hormonach, szanse na ciążę są zerowe. Zresztą, jestem już w takim wieku, że równie dobrze mogłabym już być babcią. tongue

Niki, pogratuluj młodemu. Za którym podejściem zdał? Chyba dość szybko, prawda?

46,264

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Aga wiadomo że w twojej sytuacji nie da się nic nie robić.
To czy iść na wesele czy komunię dając 100 zł. to myślę że zależy do kogo się idzie.Miałam różne takie  imprezy w życiu.
Po prostu wiedziałam że niektórym zależało na tym żebyśmy przyszli.Wtedy idziemy i dajemy ile możemy.Albo tacy którym na zysku zależy i nas na co dzień olewają.Zero kontaktu i nagle się obudzili że mają wesele i trzeba rodzinę zaprosić.
Tak miałam ostatnio.Wesele u brata ciotecznego męża w drogim lokalu.Od razu wyłuszczył ile zapłacił za osobę.Z wyliczeń mi wyszło że za cztery osoby  trzeba by było wybulić minimum 800 zł. Dla mnie to  duża suma  którą wolę przeznaczyć na bardziej pożyteczne cele.  A że im się zachciało robić duże wesele bo ich stać ,to co? To ja muszę iść. Widać tak uważają bo się obrazili.
Lena Młody zapisał się na prawo jazdy w grudniu.Brał sobie jazdy  2-3 razy w tygodniu więc szybko skończył kurs.

46,265

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Niki napisał/a:

To czy iść na wesele czy komunię dając 100 zł. to myślę że zależy do kogo się idzie..

To też słuszne spostrzeżenie.


Miriam wiesz cuda i w tym wieku się zdarzają,niektóre panie dopiero pierwsze dziecko rodzą smile

46,266

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:

Wesele u brata ciotecznego męża w drogim lokalu.Od razu wyłuszczył ile zapłacił za osobę.Z wyliczeń mi wyszło że za cztery osoby  trzeba by było wybulić minimum 800 zł. Dla mnie to  duża suma  którą wolę przeznaczyć na bardziej pożyteczne cele.  A że im się zachciało robić duże wesele bo ich stać ,to co? To ja muszę iść.

200zł od osoby to standard. wink Dla Ciebie to duża suma i nie poszłaś - ja też bym nie poszła, gdyby nie było mnie stać. Ale są tacy, którzy włożą 100 do koperty i całą rodziną i bawią się do rana bez żadnego zażenowania.

46,267

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:
niki71 napisał/a:

Wesele u brata ciotecznego męża w drogim lokalu.Od razu wyłuszczył ile zapłacił za osobę.Z wyliczeń mi wyszło że za cztery osoby  trzeba by było wybulić minimum 800 zł. Dla mnie to  duża suma  którą wolę przeznaczyć na bardziej pożyteczne cele.  A że im się zachciało robić duże wesele bo ich stać ,to co? To ja muszę iść.

200zł od osoby to standard. wink Dla Ciebie to duża suma i nie poszłaś - ja też bym nie poszła, gdyby nie było mnie stać. Ale są tacy, którzy włożą 100 do koperty i całą rodziną i bawią się do rana bez żadnego zażenowania.

Tak i na koniec stwierdzą że było do bani big_smile

46,268

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Miriam wiesz cuda i w tym wieku się zdarzają,niektóre panie dopiero pierwsze dziecko rodzą smile

Nie strasz! wink  Mam nadzieję, że tylko te panie, które bardzo tego chcą. Ja nie chcę, już nie....
Chociaż..... jak jeszcze trochę PIS porządzi to kto wie czy nie wycofa z obiegu tabletek, a wtedy wszystko się może zdarzyć. wink

46,269 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-04-06 21:12:57)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:
Cayenne81 napisał/a:

Miriam wiesz cuda i w tym wieku się zdarzają,niektóre panie dopiero pierwsze dziecko rodzą smile

Nie strasz! wink  Mam nadzieję, że tylko te panie, które bardzo tego chcą. Ja nie chcę, już nie....
Chociaż..... jak jeszcze trochę PIS porządzi to kto wie czy nie wycofa z obiegu tabletek, a wtedy wszystko się może zdarzyć. wink

Wiesz jak chodziłam w ciąży z młodym to duzo takich pań  własnie jak Ty przychodziło do lekarz .Wszytkie w ciąży były,przypadkowej oczywiście.
Dzieci odchowane,na studiach a tu bach trafiło sie kolejne wink

46,270

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Tak i na koniec stwierdzą że było do bani big_smile

Mnie najbardziej rozwala tekst: ''nie dam więcej niż (i tu pada kwota, niska kwota), bo za fryzjera muszę zapłacić tyle, za kosmetyczkę, tyle, za makijażystkę tyle, za sukienkę i buty tyle, jeszcze dojazd, i na prezent dla młodych nie zostaje już prawie nic. Kiedyś, gdy mi tak koleżanka zaczęła wyliczać wydatki związane z weselem na które szła, powiedziałam jej z ironia ''dobrze że choć na sobie nie oszczędzasz''. wink

46,271

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

W sumie ja najfajniejsze"wesele" jakie wspominam to takie na którym było 12 osób.Państwo młodzi mieli już dwójkę potomstwa.
Trochę ciasno było ale luz,nawet w ostatniej fazie były tańce! Nie musiałam latać  po fryzjerach bo sami swoi byli. A prezent kupiłam za pięć dych a i tak usłyszałam  że  super i na pewno im się przyda.I w ogóle nie trzeba było. Oczywiście to było w domu,nie w lokalu. W ogóle ja uważam że bawić się powinien równy z równym.I chodzi mi o sytuację finansową.Ludzie którzy mają między sobą duże różnice w stanie posiadanie nie czują się ze sobą dobrze.I koniec.A takie imprezy są najlepszym przykładem.Miriam to już nie chodzi o to że mnie nie było stać na to żeby dać to 800 .Ja po prostu miałam sto ważniejszych wydatków. I bardziej potrzebnych.
Miriam zdał prawko za trzecim razem,więc nie tak szybko.

46,272

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:
Kasjanaa napisał/a:

Miriam, ciąża do menopauzy może się przydarzyć big_smile.

Niby tak, tylko wiesz, ja już jednego jajnika nie mam, a że drugi pracował jak chciał, to jestem na hormonach. A na hormonach jak to na hormonach, szanse na ciążę są zerowe. Zresztą, jestem już w takim wieku, że równie dobrze mogłabym już być babcią. tongue

Niki, pogratuluj młodemu. Za którym podejściem zdał? Chyba dość szybko, prawda?

Ty babcią? Ja to bym mogła być już dawno. Ale na razie się na to nie zanosi.

46,273 Ostatnio edytowany przez agnesitas (2016-04-06 21:55:51)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki, fajnie że synowi się udało zdać, fajnie że sobie radzi.
Z tego co często piszesz, to masz mądrego tego syna i rozsądnego.

Gojki córka też mi się podoba, mądra i pracowita dziewczyna, mimo że, jeszcze taka młoda.


Dzisiaj odwiedziła Nas znajoma, która też opiekowała się mężem z chorobą,  którą ma mój mąż.
Kobieta wyjątkowo, bardzo się otworzyła i trochę popłakała, wróciły do niej wspomnienia związane z jej mężem.
Ona bardzo się cieszy, że mój mąż ma mnie, że się kochamy, bo gdyby nie to, on nie miałby dla kogo walczyć z chorobą.
Samotność w takiej sytuacji, jest okrutna.
Teraz wiem, że nie ważne jest to, że nie mam prawie w ogóle znajomych, bo liczy się mój mąż, on jest moim kumplem, przyjacielem itp.
Ja bardzo dobrze rozumiem jego problemy, obawy, strach i on rozumie moje problemy i to jest teraz najważniejsze.
Coraz częściej rozumiemy się bez słów, on na mnie tylko spojrzy i ja już wiem, o co jemu chodzi i czego w danej chwili potrzebuje.

46,274

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Aga jak się ma bliską osobę to nawet to najgorsze jest łatwiejsze do zniesienia.

46,275

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

My mieliśmy wesele na jakieś 30 osób. Znaczy raczej obiado-kolacja od 16 do 24. I wszystkim się podobało. Ja mam takie podejście do pieniędzy, że nawet nie pamiętam ile zebraliśmy ani ile zapłaciliśmy. Od świadka dostaliśmy tylko wino, takie dobre i stare. Ja się cieszyłem, ale słyszałem komentarze, że jak to świadek i tylko butelka wina. Ale świadek był niepracujący to skąd miał kasę wziąć. Ja nigdy na takie rzeczy uwagi nie zwracałem.
Gojka uwielbiam takich ludzi jak twoja koleżanka. Była już chyba. Totalny brak samokrytyki, jakiejś świadomości i pretensje do wszystkich. W naszym zespole takich nie ma lub szybko wylatują. Szczerze mówiąc to ja mam gdzieś co robią w pracy moi pracownicy. Dla mnie jest ważne, że ma być zrobiona praca, która została zlecona. Jak jest zrobiona to nawet spać sobie w pracy mogą. Jak nie jest to jestem zły. Bardzo dobrze zrobiłaś, że powiedziałaś dyrowi.
Moja mała nie ma już gorączki ale dopadł ją kaszel. Kaszle też w nocy i jest taka osowiała jeszcze trochę. Więc dziś musimy znów do lekarza, żeby małą osłuchał. Moja żona do tego też chora. 39 stopni gorączki i chamski kaszel. Jakieś dziadostwo się przyplątało.

46,276

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Jeszcze a do ślubów i kasy..wiecie co jest najgorsze dostawać pusta kopertę tzw z tylko kartką i to bez podpisu kto dał, tak moja koleżanka miała z parę kopert.

Marcin zdrowie dla żony

46,277 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2016-04-07 10:36:07)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Jesli ktoś zaprasza mnie na tego typu uroczystości to zdaje sobie sprawę z mojej sytuacji finansowej .

I vice versa. Ty przyjmując zaproszenie też powinnaś liczyć się z finansami zapraszającego. Ja wiem, że najlepiej bawić się za cudze, ale... wink

Miriam.
To zapraszający wychodzi z inicjatywą zapraszając mnie a nie ja sie wpraszam

Nigdy nie bawiłam sie za cudze . Zawsze miej wiecej  koszty / os sa znane wiec dokładamy coś dodatkowo od siebie .
Mi chodziło bardziej o sytuacje w jakiej jest Smużka. Gość biedniejszy Chce / musi dorównać finansowo zapraszającemu.

Miriam napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Jesli zapraszający liczy tylko na " zysk" z takiej imprezy to równie dobrze może mnie nie zapraszać.

Nie znam jeszcze takiego co by się na przyjęciu weselnym dorobił.  wink Poza tym jak wyobrażasz sobie sytuację, gdy mówisz np. do mamy siostry ''ciociu nie zaproszę cię, bo wiem, że kiepsko u Ciebie z finansami''... roll
Prawda jest taka, że młodzi jak zapraszają to liczą, że choć częściowo zwrócą im się koszty wesela, i trudno im się dziwić, bo niejednokrotnie organizują wesele na kredyt. Ty idąc na wesele nie zabierasz ze sobą swojego jedzenia czy picia. Picie, jedzenie oraz zabawę przy orkiestrze gwarantują Ci młodzi, i słono za to płacą. Dlatego ja nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, żebym poszła z mężem i synem na wesele, najadła się i napiła na tzw. ''krzywy ryj''

Odnoście tej sytuacji z ciocia : ja sobie tego nie wyobrażam tego bo mam inne podejście . Mi zależy na " cioci " nie na zwrocie kasy za jej talerzyk . Jesli nie było by mnie stać to mowię wprost : ciociu przepraszam ale nie stać MNIE na duże przyjęcie.

Nigdy nie wzięłabym kredytu na wesele. Takie : zastaw sie a postaw sie i przez kolejne lata spłacam kredyt.




Miriam napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Tego typu imprezy sa dla mnie świętowaniem ślubu , komuni z bliskimi a nie chęć zysku .

Tylko to świętowanie to dość drogi interes, i gdyby wszyscy proszeni goście podeszli do tematu tak jak Ty, czyli: ''dam tyle, bo na więcej mnie nie stać'', to niemalże każda para młoda zaczynałaby życie małżeńskie od długów.

Na mnie nigdy zapraszający raczej nigdy nie stracili może wynika to z tego ze nie ma w moim otoczeniu dużej różnicy w statusie materialnym.


Miriam napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Dlaczego osoba biedniejsza ma dorównywać sie finansowo z zakupem prezentu ??? Może tak bogaty zapraszający obniży poziom "

A co jeśli zapraszający nie jest bogaty i wesele organizuje na kredyt? hmm

To może niech impreza bedzie w ramach możliwości finansowych a nie możliwości zdolności kredytowej. To jest decyzja zapraszającego na która ja nie mam wpływu . 


Miriam napisał/a:
ryba81 napisał/a:

My na naszym weselu mieliśmy moja przyjaciółkę . Biedna dziewczyna . Ja znając ją odrazu zastrzegłam " oczekuje Tylko twojej obecności " przy mnie w tym dniu - nie chce prezentu , koperty itd.

A gdybyś takich gości biednych jak Twoja przyjaciółka miała mieć kilku na weselu i każda z tych osób miałaby być z osobą towarzyszącą, dziećmi  (zobacz, robi się już kilkanaście osób), to też miałabyś wobec tych osób taki gest milionera? Jedna taka para a kilka takich par, robi ogromną różnice.
Ja takiego gestu nie miałam, bo nie było mnie finansowo na to stać. Osiem par zadzwoniło i odmówiło przyjścia ale tylko jednej parze zaproponowałam, aby mimo wszystko przyszli, bo bardzo mi na ich obecności zależało. I uważam, że tak jest uczciwie. Ja zapraszam, ale jeśli kogoś nie stać, ten ktoś informuje mnie, że go nie będzie, a tym samym pozwala mi ocenić czy stać mnie na sponsoring wobec tej osoby, czy też nie. Czasy są trudne, nie tylko dla zapraszanych ale i dla zapraszających, a może  przede wszystkim dla zapraszających

U mnie zaproszeni którzy nie mogli dojechać nie tłumaczyli sie z jakiego powodu. Jesli podaliby powód : finanse to tak . Poprosiłabym o przyjazd mimo to. Jesli organizuje coś to znaczy ze mnie stać na 100% - ową obecność gości .


Miriam napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Ja daje ile " mogę " w danej sytuacji i mam czyste sumienie .

A mnie by sumienie gryzło, gdybym dała mniej, wiedząc, że ktoś za moją trzyosobową rodzinę zapłacił dużo więcej. Byłoby mi zwyczajnie wstyd bawić się na czyjś koszt

Skupiasz sie tylko na finansach. Mi by było głupio gdyby np " chrześniak " liczył na moja obecność a ja ze względów finansowych sie nie pojawiam . Co takiemu dziecku powiedzieć ?? Czego on sie nauczy ?? Jesli nie masz kasy to sie nie liczysz w życiu ?? A może kłamać : bolała mnie głowa i zrezygnowałam z Twojej uroczyści??

46,278

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Wesele, to nie sponsoring,  ale pokazanie najbliższym swojego szczęścia.
Jak mnie nie stać,  to robię skromne przyjęcie i zapraszam najbliższych z rodziny.
Co do kredytów, to w życiu świadomie nie weszłabym z długami w nowe życie.
Urządzając swoje wesele, nawet przez momen, nie przeszło mi przez myśl,  liczenie ile dostanę w kopercie i czy mi się zwróci.
Strasznie płytkie myślenie.

46,279

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ja jako gosci głupio bym sie czuła idąc bez niczego,ale też ma znaczenie do kogo się idzie.
Gdybym brała  slub to też bym nie patrzała na zyski.Zresztą mam komunię syna za sobą,zrobiłam dośc dużą imprezę ale wcale nie myslałam o tym ile kto da.
Jednym z powodów dlaczego 16 lat temu slubu nie wzięłam było tez to że nie chcę wpędzać mojego taty w kredyt,tylko po to żeby wesele mi zrobił.
Nie podoba mi się jak rodzice biorą kredyty chociaż do garnka nie ma co włozyć, żeby zrobić weselisko bo co rodzina powie.A potem jeszcze do tego rządzą kogo młodzi mają zaprosić.
U nas taka babka jest,zapożyczyła się ,a teraz jej z renty komornik ściąga,ale co tam ważne że wesele było.
Sama też bym na ten cel nie wziełabym kredytu,bo uważam że za te pieniądze lepiej gdzies pojechać,włożyć w mieszkanie itp.A nie przeżreć i przetańczyć przez jedną noc.

46,280 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-04-07 12:51:05)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Smużka napisał/a:

Jeszcze a do ślubów i kasy..wiecie co jest najgorsze dostawać pusta kopertę tzw z tylko kartką i to bez podpisu kto dał, tak moja koleżanka miała z parę kopert.

Do tego dodałabym jeszcze niepodpisane koperty, w których są niewielkie kwoty pieniędzy. Dlaczego ludzie takich kopert nie podpisują? Czyżby się wstydzili, że tyle dają? Skoro się wstydzą, to znaczy, że są świadomi, że kwota, którą dają jest nieadekwatna do okoliczności. A zatem zamiast bawić się w takie zagrywki nie lepiej byłoby ''odpuścić'' sobie obecność na weselu? Dla mnie jest to pytanie retoryczne.


ryba81 napisał/a:
Miriam napisał/a:

Ty przyjmując zaproszenie też powinnaś liczyć się z finansami zapraszającego. Ja wiem, że najlepiej bawić się za cudze, ale... wink

Miriam.
To zapraszający wychodzi z inicjatywą zapraszając mnie a nie ja sie wpraszam

Ale to nie znaczy, że można jego uprzejmość wykorzystywać. Ty z zaproszenia skorzystać możesz ale nie musisz, obecność nie jest przecież obowiązkowa. Jeśli jesteś proszona na przyjęcie urodzinowe chrześniaka to kupujesz jubilatowi prezent adekwatny do wieku i uroczystości, tak samo jest z weselem.


ryba81 napisał/a:

Na mnie nigdy zapraszający raczej nigdy nie stracili może wynika to z tego ze nie ma w moim otoczeniu dużej różnicy w statusie materialnym.

To, że nie stracili, nie wynika ze statusu Twojego najbliższego otoczenia lecz od tego co napisałaś na samej górze: ''Zawsze miej wiecej  koszty / os sa znane wiec dokładamy coś dodatkowo od siebie'' .


ryba81 napisał/a:

To może niech impreza bedzie w ramach możliwości finansowych a nie możliwości zdolności kredytowej. To jest decyzja zapraszającego na która ja nie mam wpływu .

Masz wpływ, każdy ma. Ja szanuję swoje pieniądze ale szanuję też i cudze. Dlatego jeśli wiem, że skorzystanie z zaproszenia będzie wiązało się  z ogromnym obciążeniem finansowym dla mojego budżetu domowego, to z tego zaproszenia nie skorzystam. Nie obciążę też tymi kosztami pary młodej, bo bardzo źle bym się z tym czuła.


ryba81 napisał/a:

Mi by było głupio gdyby np " chrześniak " liczył na moja obecność a ja ze względów finansowych sie nie pojawiam . Co takiemu dziecku powiedzieć ??

Prawdę. Nie uważasz, że najuczciwiej i wobec siebie i wobec chrześniaka byłoby powiedzieć prawdę?
Ja powiedziałabym '' chłopaku, będę z tobą w tym ważnym dla ciebie dniu w kościele, ale ze względu na trudną sytuację finansową na weselu mnie nie będzie''.  Jeśli, mimo wszystko, nalegałby żebym przyszła, wtedy bym przyszła.


ryba81 napisał/a:

Skupiasz sie tylko na finansach.

Tak, skupiam się na finansach, tylko zwróć uwagę, że nie na swoich lecz potencjalnych organizatorów danej imprezy. A wiesz dlaczego? Dlatego, że szanuję cudze pieniądze, bo wiem, że nikomu one z nieba nie spadają. No, ale to ja, każdy ma inne priorytety.


agnesitas napisał/a:

Wesele, to nie sponsoring,  ale pokazanie najbliższym swojego szczęścia.

Bardzo trafnie to określiłaś - wesele to nie sponsoring. Niestety, nie wszyscy to rozumieją.



Niki, za trzecim razem to dobry wynik. Mam wśród znajomych osoby, które po sześć razy podchodziły do egzaminu. Rekordzista - dziewięć!

Posty [ 46,216 do 46,280 z 49,633 ]

Strony Poprzednia 1 710 711 712 713 714 764 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024