gdzie ty pracujesz ze chcąc wolne musisz placic????
strasznie dziwna ta praca!!!!!!!!
moim zdaniem jak nie pracuje to nie zarabiam,ale płacić za wolne?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Strony Poprzednia 1 … 692 693 694 695 696 … 764 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
gdzie ty pracujesz ze chcąc wolne musisz placic????
strasznie dziwna ta praca!!!!!!!!
moim zdaniem jak nie pracuje to nie zarabiam,ale płacić za wolne?
Gojka mój tato jak to zniósł?
Szczerze psychicznie nie wiem,w tamtych czasach nie rozmawiałam z nim o tym,zresztą mój tato to człowiek który wszystko w sobie trzyma i nie żali się nikomu.
Ogólnie uciekł w pracę wtedy i jakieś zajęcia dodatkowe,po za tym może łatwiej było się przyzwyczaić bo moja mama praktycznie przez jakieś 10 miesięcy rzadko bywała w domu z racji leżenia w szpitalach itd.
Ja z kolei poradziłam sobie mówiąc o mojej mamie,o jej śmierci itd.Nie ukrywałam przed nikim co czuję,jak żyjemy itd.Ja już taka jestem że nic w sobie nie trzymam.Wiesz mamie będzie ciężko teraz przyzwyczaić się do tego że jest sama,ale wydaje mi się że im szybciej dacie jej szansę na to tym lepiej.Wiem że to brzmi trochę głupio i może nie na miejscu ale musicie dalej żyć,bo czasu nie cofniecie,a życie biegnie do przodu.
Dlatego też uważam że w przypadku tego maturzysty,to nie jest w porządku zostawiać go 2 miesiące przed maturą.
Wiem że mama jest ważniejsza,ale im szybciej wrócicie do codziennosci tym lepiej.Mamę możesz odwiedzać jak najczęściej możesz,mozesz zabierać ją do siebie itp.
Nie wiem co Ci doradzić jeszcze,ja może jestem inna bo uważam że im szybciej człowiek wróci do rzeczywistosci,przestanie rozpamiętywać,użalać się tym lepiej dla niego.Mi w każdym bądz razie pomogło,choć wiem że każdy jest inny.
tak czytam i rozmyślam co będzie jak braknie mojej mamy?
mamy brata niepełnosprawnego,z siostrą często rozmawiamy jak zrobimy by się nim opiekować?
mam po mamie 2 choroby,dziedziczne,niech ona żyje 150 lat!
moja mała chora jest i nie wiem co ja zrobię w piątek nie mam z kim zostawić mała..eh.
Ale nie jest poważnie chora i może w piatęk iść do przedszkola, ma tylko ropny katar stąd gorączkA 38,2
Tak lena od 1 marca będę tylko taką dochodzącą.
NATKA JAK NIE JEST chora ,ma taką temperaturę!
nie daj dziecka do przedszkola
Miriam napisał/a:Gojka, a gdybyś mamę na jakiś czas zabrała do siebie?
Tak zrobiła moja kuzynka po śmierci ojca. Ciotka nie bardzo chciała, ale jak na kilka nocy wróciła do siebie to zmieniła zdanie, bo najtrudniejsze były dla niej samotne wieczory. Obecnie jest u kuzynki i jak mówi, będzie tak długo aż jej nie wygonią (czytać do wiosny aż dnie będą dłuższe).Myślałam o tym Miriam, i zaproponowałam mamie.Nie zgodziła się.Mamy dwupokojowe mieszkanie,może dlatego,że nie będzie miała pokoju dla siebie.
Powiedziała,że nie chce nam dezorganizować zycia.Przyznam,że bardziej je dezorganizuje kiedy muszę codziennie ją odwiedzać.Ale niech będzie tak jak ona chce.Ja się mogę do wszystkiego dostosować.
Wczoraj mama już czuła się lepiej.Może nie powinnam tego pisać zaczęła mnie nieco atakować.Wróciłam z psem no i pies był brudny.Powiedziałam więc,że wrzucę go do wanny i umyję.Mama na to,że nie ma żadnego ręcznika ani ściereczki by psa wytrzeć.W końcu jakiś znalazła i mówi,że no pies to ma życie,tata by się wkurzył jakby widział,że pies jest wycierany ręcznikiem.Mówię jej,że ja też wycieram w domu psa ręcznikiem.Na to mama,że przecież ona psa nie ma i NIE MUSI mieć ręcznika i żebym tu z pretensjami do niej nie wyskakiwała.
Widzisz,ja tylko powiedziałam a mama już nadinterpretację wyfasowała,że cacy...
I tak z nią mam zawsze.
Ja naprawdę nie mam złych intencji,a ona ciągle mnie o to posądza...
Może lepiej,że woli mieszkać u siebie.
gdyby mnie coś takiego spotkało nie chciałabym iść do nikogo
to stres przyzwyczajać się do planu życia domowników i zmiana swoich przyzwyczajeń
No to może u was tak jest. U mnie nic nie zadają od lekarza.
Nie ma siły do męża normalnie nie wiem jak mówić by mnie słuchał. U małej tak zimnica w pokoju ubrałam ja ta grubo na spanie. Na parapecie leżą koce i tak dalej.
Mówię zimny grzejnik zrób coś on nic...nie ma siły. Mała znów będzie chora..
nie rozumiem waszego życia!
normalnie w głowie mi się to nie miesci i nie mysl NATKA że u mnie zawsze jest sielanka!
czy ty nie umiesz napalić w piecu?
czy wy nie możecie się przenieść do zimnego pokoju?
lepiej chodzić po lekarzach niż zapobiegać temu
Mojej koleżanki syn choruje na zanik mięsni. Już w bardzo zaawansowanym stadium. Do szkoły jednak chodzi. Dla niego kontakt z zasmarkanymi dzieciakami i złapanie syfu może skończyć się śmiercią. Więc to nie jest tak. Są dzieci z obniżoną odpornością, z chorobami gdzie przeziębienie jest bardzo groźne.
przy moim POCHP muszę bardzo uważać by nie mieć kontaktu z chorymi bo zaraz i ja jestem chora
w szpitalu leżą chorzy,na razie jest ok,nic nie załapałam
ryba81 napisał/a:Witam Was dawno mnie nie było . Ferie , narty
![]()
Gojka bardzo mi przykro z powodu Taty
Witaj,
u mnie właśnie ferie dobiegają końca.Cóz,mieliśmy je spędzić inaczej.Już byliśmy w Słowacji kiedy mama zadzwoniła,że tata nie żyje.Jedyne czego żałuję,że w ogóle na te ferie wyjechałam.Cały czas sobie tłumaczę,że dobrze,że umarł bez cierpienia.Lepiej mi z tym zyć.My byliśmy na nartach we Włoszech w grudniu.I to tyle będzie nart w tym roku.A Wy gdzie szusowaliście?
nie cierpię zimy ,nart,nie mamy żadnego wyposażenia na wyjazd w góry
kocham lato ,nawet mimo tego że nie mogę się opalać!
Martainn napisał/a:gojka102 napisał/a:Z tym,że ja miałam wrażenie,że mój zmarły tato do mnie mówi.Ja niczego nie przewidziałam,ja słyszałam jego głos w mojej głowie.
Ja tam wierzę, że człowiek jak umiera to nei znika od tak i nadal w jakiejś formie istnieje koło nas. Dlatego wierzę, że to był Twój tata.
Ja też wierzę .I gojka na pewno nie masz zaburzeń ani omamów.
też wierzę w takie sprawy,niby nie wiesz że coś się dzieje a intuicja podpowiada że coś jest nie tak
Ania-ja panele myję w wodą z domestosem i sodą.
Planuję kupić mopa parowego.
domestos nie nieszczy podłóg?
mnie dzieci przywiozły taki prepart z octem,podłogi pięknie błyszczą
A gdzie ja napisałam żeby małej podają takie leki jak reklamują? Otóż nie, dostaje prawdziwy tran, kupuje specjalną witaminę c taka w proszku co się rozpuszcza i ona super działa jak cos zaczyna się dziać czy to u mnie czy u dziecka i dostaje witaminę d i A no i tyle.
Jak widziałam że z mała już dobrze to puściła i nic się nie stało.
Sorry nie obchodzą mnie inne dzieciaki.
Jakoś ja nigdy sobie kataru nie leczę jako dorosła osoba i co nic mi nie jest.
Sorry nie obchodzą mnie inne dzieciaki
to po co piszesz o swoim dziecku
może nas tez to nie interesuje
nie spotkalam nigdy jeszcze tak egosistycznej osoby i zawistnej
na szczęście
Sorry nie obchodzą mnie inne dzieciaki.
Gdyby nasze dzieci były w jednej grupie to zrobiła bym z tym porządek.
Wyżej podałam Ci celowo przykład z opryszczką,bo wiem że wywołałby duże kłopoty z okiem Twojego dziecka.
Dlatego wbij sobie do głowy w końcu że puszczając dziecko z katarem w dodatku ropnym do przedszkola,możesz wyrządzić krzywdę innym dzieciom.
Ty nie rozumiesz że w grupie może być dziecko np.z cukrzycą,z chorym sercem,z obniżonym układem odpornościowym i zwykly katar może skończyć sie u niego pobytem w szpitalu itp?
Masz naprawdę egoistyczne podejscie do wszytskiego więc nie dziw się że nic Ci w życiu nie wychodzi.
Cayenne81 napisał/a:Gojka mój tato jak to zniósł?
Szczerze psychicznie nie wiem,w tamtych czasach nie rozmawiałam z nim o tym,zresztą mój tato to człowiek który wszystko w sobie trzyma i nie żali się nikomu.
Ogólnie uciekł w pracę wtedy i jakieś zajęcia dodatkowe,po za tym może łatwiej było się przyzwyczaić bo moja mama praktycznie przez jakieś 10 miesięcy rzadko bywała w domu z racji leżenia w szpitalach itd.
Ja z kolei poradziłam sobie mówiąc o mojej mamie,o jej śmierci itd.Nie ukrywałam przed nikim co czuję,jak żyjemy itd.Ja już taka jestem że nic w sobie nie trzymam.Wiesz mamie będzie ciężko teraz przyzwyczaić się do tego że jest sama,ale wydaje mi się że im szybciej dacie jej szansę na to tym lepiej.Wiem że to brzmi trochę głupio i może nie na miejscu ale musicie dalej żyć,bo czasu nie cofniecie,a życie biegnie do przodu.
Dlatego też uważam że w przypadku tego maturzysty,to nie jest w porządku zostawiać go 2 miesiące przed maturą.
Wiem że mama jest ważniejsza,ale im szybciej wrócicie do codziennosci tym lepiej.Mamę możesz odwiedzać jak najczęściej możesz,mozesz zabierać ją do siebie itp.
Nie wiem co Ci doradzić jeszcze,ja może jestem inna bo uważam że im szybciej człowiek wróci do rzeczywistosci,przestanie rozpamiętywać,użalać się tym lepiej dla niego.Mi w każdym bądz razie pomogło,choć wiem że każdy jest inny.tak czytam i rozmyślam co będzie jak braknie mojej mamy?
mamy brata niepełnosprawnego,z siostrą często rozmawiamy jak zrobimy by się nim opiekować?
mam po mamie 2 choroby,dziedziczne,niech ona żyje 150 lat!
MAma daje radę zajmować się synem,czy jej ktoś pomaga?
No to sorry jak jakieś dziecko jest poważnie chore jak np wadę serce to chyba nie powinno chodzić do przedszkola?
Nie mowie o braku odporności bo to można leczyć..
No widzisz u mnie nikt się nie czepia a chodzą dzieci co tak fest mocno kaszla i z katerę i nikt nic z tym nie robi..Tylko wy macie jakieś problem. nie mowie o poważniejszych chorobach, nawet jak we wtorek odbierałam mała a było widać po niej chorobę to nikt nie zadzwonił a i nawet nic nie powiedział.
Może inaczej jest w prywatnych no nie wiem, bo tam nie chodzi...
Tak samo niby mają obowiązek z tym szczepieniami sprawdzać i co guzik prawda jakoś nikt mnie nie pytał o szczepienie.
Także każdy sam decyduje co dla jego dziecka jest dobra, ja uważam tak Ty uważasz inaczej i tyle.
No to sorry jak jakieś dziecko jest poważnie chore jak np wadę serce to chyba nie powinno chodzić do przedszkola?
Nie mowie o braku odporności bo to można leczyć..Także każdy sam decyduje co dla jego dziecka jest dobra, ja uważam tak Ty uważasz inaczej i tyle.
ale ty jestes pusta
oswiec mnie po co swego czasu czesto ogladalas o chorych dzieciach filmiki
bo nie ze współczucia
to samo
No to sorry jak jakieś dziecko jest poważnie chore jak np wadę serce to chyba nie powinno chodzić do przedszkola?
Nie mowie o braku odporności bo to można leczyć..
No widzisz u mnie nikt się nie czepia a chodzą dzieci co tak fest mocno kaszla i z katerę i nikt nic z tym nie robi..Tylko wy macie jakieś problem. nie mowie o poważniejszych chorobach, nawet jak we wtorek odbierałam mała a było widać po niej chorobę to nikt nie zadzwonił a i nawet nic nie powiedział.
Może inaczej jest w prywatnych no nie wiem, bo tam nie chodzi...
Tak samo niby mają obowiązek z tym szczepieniami sprawdzać i co guzik prawda jakoś nikt mnie nie pytał o szczepienie.Także każdy sam decyduje co dla jego dziecka jest dobra, ja uważam tak Ty uważasz inaczej i tyle.
Wiesz,życzę Ci byś urodziła drugie dziecko.I by było chore lub niepełnosprawne.
Może wtedy byś zmądrzała gdybyś musiała zmierzyć się z rzeczywistością matki chorego dziecka,którego nie chcą w przedszkolu czy w szkole.
Mam koleżankę z dzieckiem z cukrzycą.Kiedy opowiadała mi,że całymi dnaimi musiała siedzieć w szatni przedszkolnej,tak na wszelki wypadek bo panie mogłyby sobie nie poradzić a w szkole nie mogła chodzić na szkolne dyskoteki i jeździć na wycieczki.
Koleżanka mówiła,że jako nastolatka dwa razy chciała popełnić samobójstwo bo ciągle czuła się wykluczona.
Gojka ja i tak nie urodzę...więc nie musisz mi nic życzyć.
Ja wiem że dla takich rodziców to tragedia że dziecko chore poważnie jest. No ale to nie moja winna?
Gojka ja i tak nie urodzę...więc nie musisz mi nic życzyć.
Ja wiem że dla takich rodziców to tragedia że dziecko chore poważnie jest. No ale to nie moja winna?
Ja Ci nie zyczę dlatego,że Cię nie lubię albo dlatego,że mnie wkurzasz.
Ty po prostu nie masz empatii za trzy grosze.A czasem nie da się nauczyć człowieka empatii inaczej jak postawić go samego w trudnej sytuacji.
Oczywiście,to nie Twoja wina.Podobnie to nie nasza wina,że teściowa Cię nie lubi,że nie masz koleżanek,że cię pracodawcy w jajo robią,że mąż Cię źle traktuje,że Ci dziecko choruje.To Twoja wina,że mała ma problemy z okiem.Nie miej pretensji do tego od kogo się opryszczką zaraziła.
Ludzie traktują Cię tak samo jak Ty ich.Inaczej nię będzie.
No to sorry jak jakieś dziecko jest poważnie chore jak np wadę serce to chyba nie powinno chodzić do przedszkola?.
No sorry ale nie każda wada,choroba serca sprawia to że dziecko nie może chodzić do przedszkola.
Nie mowie o braku odporności bo to można leczyć..
Nie była by tego taka pewna,np.AIDS nie da się wyleczyć.
Może inaczej jest w prywatnych no nie wiem, bo tam nie chodzi..
Nie w prywatnych,w normalnych przedszkolach.
Smużka napisał/a:Gojka ja i tak nie urodzę...więc nie musisz mi nic życzyć.
Ja wiem że dla takich rodziców to tragedia że dziecko chore poważnie jest. No ale to nie moja winna?Ja Ci nie zyczę dlatego,że Cię nie lubię albo dlatego,że mnie wkurzasz.
Ty po prostu nie masz empatii za trzy grosze.A czasem nie da się nauczyć człowieka empatii inaczej jak postawić go samego w trudnej sytuacji.Oczywiście,to nie Twoja wina.Podobnie to nie nasza wina,że teściowa Cię nie lubi,że nie masz koleżanek,że cię pracodawcy w jajo robią,że mąż Cię źle traktuje,że Ci dziecko choruje.To Twoja wina,że mała ma problemy z okiem.Nie miej pretensji do tego od kogo się opryszczką zaraziła.
Ludzie traktują Cię tak samo jak Ty ich.Inaczej nię będzie.
Dobrze... a wiesz jak komuś się źle życzy to się obraca przeciwko Tobie?
No ja wiem że to moja winna że mała ma oczko chore i tak ci sprawia przyjemność wypominanie? A opryszkę to od męża się zaraziła a nie od jakiegoś dziecka
Dobrze... a wiesz jak komuś się źle życzy to się obraca przeciwko Tobie?.
A wiesz że bycie egoistycznym,zawistnym i zazdrosnym też?
Smużka napisał/a:Dobrze... a wiesz jak komuś się źle życzy to się obraca przeciwko Tobie?.
A wiesz że bycie egoistycznym,zawistnym i zazdrosnym też?
A wiem.
Tak to teraz dzieci z chorobami przewlekłymi trzeba w domu zamknąć.Bo Natalia musi iść zarobić 50 zł mężusiowi na obiad.
Że jesteś pusta to mało powiedziane.Jedno jest pewne.Lubisz być w centrum uwagi. w realu cię każdy olewa.A tu napiszesz trochę głupot,każdy komentuje i już masz zainteresowanie.
Nie obchodzą cię inne dzieci? A myślisz że nas interesuj twoje żale.
Bo ciągle tylko biadolisz że mąż cię źle traktuje,pieniędzy nie masz itd.
Wysyłasz chore dziecko do przedszkola, kaszlące po dwa ,trzy tygodnie.
Kładziesz w zimnym pokoju spać.A jednocześnie napisałaś kiedyś że kochasz dziecko nad życie i wszystko byś dla niej zrobiła.
i jeszcze jedno byś urodziła,he,he. Tylko nie możesz.I całe szczęście.
Że gojka się zdenerwowała to się nie dziwię.Ma dziecko z astmą,ja miałam z nerczycą.Więc jak można się nie wkurzyć czytając takie głupoty.
I jeszcze jedno.
Naucz się wreszcie pisać po polskiemu.Bo czasem trudno zrozumieć co napisałaś i co ci chodzi.
Cayenne81 napisał/a:Smużka napisał/a:Dobrze... a wiesz jak komuś się źle życzy to się obraca przeciwko Tobie?.
A wiesz że bycie egoistycznym,zawistnym i zazdrosnym też?
A wiem.
I co z tego że wiesz,jak się nie zmieniasz?
Powiedział Ci ktoś w realu kiedyś co o Tobie myśli?
Widzisz Niki ja się łapie każdej pracy a ty co siedzisz w domu i czekasz na niewidomo co.
Taką ci radość sprawia że nie mogę urodzić tak tym się cieszysz?
A ja jestem taką wyrodną matka co dziecko posyła do przedszkola z katarem i co stała się tragedia.
Tak dla mnie ważniejsze jest mieć 50 zł niż nie mieć, może dla ciebie to nic nie wartę.
A tak gotuje obiadu, a co nie wolno?
Wybaczcie że się wtrącę, ale jak czytam o tym że Natka wygrzewa się w ciepełku, kiedy jej własne dziecko śpi w zimnicy, to szlag człowieka trafia (nawet tego spokojnego). Natka to nic że naubierasz dziecko, twoje dziecko oddycha zimnym powietrzem, przy tym mając katar ma a pewnościa problem z oddychaniem przez nos gdzie jest ochrona. Twoje dziecko oddycha przez usta gdzie ochrony nie ma i za chwilę będzie miała problemy z gardłem. No nie mogę pojąć że istnieją tacy rodzice! czy tak trudno na czas zimy wstawić jej łóżko do waszego pokoju? Nie pojmuję. I ani teście ani twoi rodzice jeszcze wam za to głowy nie zmyli? czy tam jest ktoś komu zależy na dobru twojego dziecka?
Co do antybiotyku. Twoje dziecko ma katar ropny możliwe że to zatoki. No w każdym razie antybiotyk podaje się przy bakteriach więc możliwe ze nie zarazi niczym nikogo w przedszkolu, ale... antybiotyk obniża odporność i w tym momencie to twoje dziecko jest bardziej narażone że coś złapie. Nie wierze że lekarz pozwolił dziecko dać do przedszkola. Chyba że do konowała chodzisz. Bardzo łatwo jej teraz złapać wszelkie wirusy.
Zacznij myśleć dziewczyno o swoim dziecku, bronić je, opiekować się nim!
Widzisz Niki ja się łapie każdej pracy a ty co siedzisz w domu i czekasz na niewidomo co..
Wiesz co akurat w tej sytuacji jesteś chamska i bezczelna.
Z powodu tego co napisałaś,z powodu tego że napisałaś to do Niki która mogła by być Twoją matką i ma więcej doświadczenia niż Ty.
Ale co tam widocznie za mało Cię jeszcze życie skopało.
Łapiesz się kazdej pracy? Póki co z tej najlepiej opłacalnej zrezygnowałaś na własne życzenie.
Szpileczko dobrze że napisałaś,zdanie kogoś nowego przydatne jest ![]()
Dziewczyny dajcie spokoj. Nie szkoda Wam czasu na kogos tak glupiego jak natka? Przeciez ona tylko szuka sposobu jak byc w centrum uwagi. Mimo ze dostanie tysiac dobrych rad, ona i tak sie nie zmieni bo jest WREDNA, ZAKLAMANA, ZAWISTNA EGOISTKA. Niestety swiata nie zbawimy. Mozemy jej tylko zyczyc by to cale zlo do niej wrocilo z nawiazka a jej corka jak tylko dorosnie zapomniala o tak STRASZNEJ "MATCE"
Pogadajmy lepiej o pogodzie
u Was tez tak slonce swieci? Jak tylko maz wroci z pracy biore molodszego syna w chuste i wyruszamy na dlugi spacer ![]()
Ania pogoda jest świetna dzisiaj,mimo że rano był mróz.
Ja już byłam z młodym na powietrzu trochę,teraz ogarnę obiad i chyba nad jezioro wyruszymy.
Słoneczko grzeje,jest ciepło więc trzeba korzystać ![]()
Ania dobrze się nosi w takiej chuście dzieciaczka?
Jeszcze co do tego nieszczęsnego kataru:
Uwaga, do czasu, kiedy malec całkowicie nie wyzdrowieje nie powinien chodzić do przedszkola. Najlepiej by jeszcze 2-3 dni po chorobie został w domu i doszedł do pełni sił. Szczególnie jest to ważne, gdy leczony był antybiotykiem – po takiej kuracji jest dodatkowo osłabiony. Jeżeli dziecko wróci do przedszkola zbyt szybko – tuż po skończeniu antybiotyku bądź już pierwszego dnia lepszego samopoczucia, często po 1-2 dniach pobytu w przedszkolu znów choruje. Nie dlatego, że jest takie chorowite, a dlatego, że jego system obronny nie zregenerował jeszcze sił po poprzedniej infekcji, a już trafił na nowe bakterie i wirusy w przedszkolnej grupie. Lepiej więc wyleczyć dziecko do końca w domu i dopiero całkiem zdrowe posłać do przedszkola.
Także Natka,pomijając już inne dzieci,odbić sie to może na Twojej córce.
No trudno puściłam, pytałam się mamy i ona mi pozwoliła to pomyślałam że nic się nie stanie...
U mnie w pokoju ciutkę cieplej było, nie ma siły by w kominku w czwartek palić dlatego tak zimno było, ale wczoraj było już palone i cieplo było ale jak się ranno wstaje to zimno.
No trudno puściłam, pytałam się mamy i ona mi pozwoliła to pomyślałam że nic się nie stanie...
U mnie w pokoju ciutkę cieplej było, nie ma siły by w kominku w czwartek palić dlatego tak zimno było, ale wczoraj było już palone i cieplo było ale jak się ranno wstaje to zimno.
Moglabys się już nie pogrążać i nie tłumaczyć?
Bo gubisz się w tym co piszesz to raz,a dwa jak już jest nie po Twojej mysli próbujesz wszystko przeinaczać.
Teraz piszesz że ci mama pozwoliła puścić małą do przedszkola,a to w ogóle jest twoje dziecko czy mamy?
A 25 lutego napisałaś to:
Nie będzie tak źle jak lekarz pozwolił.
Zdecyduj się w końcu kto na co pozwolił.
Lena super sie nosi. Zwlaszcza jak sie ma dwoje malych dzieci.
Wczoraj namowilam meza zeby zamotal mlodego i tak mu sie spodobalo ze mi zamowil moja wymarzona chuste
Hahaha juz natka probuje sie tlumaczyc, a zaraz zmieni temat
widac jej dojrzalosc jak o wszystko mamusie pyta?
A pytalasczy sex mozecie uprawiac przed slubem? Pozwolila wam dziecko zrobic? ![]()
I znowu Natka na tapecie, czwarty dzień z rzędu.
Dziewczyny dajcie już spokój, ileż można ciągnąć temat... ![]()
I znowu Natka na tapecie, czwarty dzień z rzędu.
Dziewczyny dajcie już spokój, ileż można ciągnąć temat...
Bo tu innego tematu dawno nie było
![]()
Wie ktoś może gdzie można kupić starą lokomotywę? Najlepiej parową jeszcze i małą,a no i w przystępnej cenie.
Bo to w necie znalazłam za bardzo przekracza budżet, jak mozna na to przeznaczyć.
Też myślę żeby dać spokój.Natce o to chodzi żeby być w centrum.
Miriam wyleczyłaś się już?
Ania u nas też super pogoda.Prawdziwa wiosna.Od rana siedzieliśmy na dworze,posprzątaliśmy trochę podwórko i u zwierzaków.
Teraz robię biszkopt z masą karpatkową i obiad.
Lena muzeum zakładasz?
Lena, nie wiem dla jakiego dziecka ma być ta lokomotywa, więc zerknij w ten link: http://www.twenga.pl/lokomotywa-zabawka … mp;u=s,tpl
Niki, dopiero wczoraj poczułam ulgę. Dzisiaj wieczorem biorę ostatni antybiotyk, a w sumie brałam go przez 10 dni, bo po pierwszych pięciu nie było żadnej poprawy.
gojka102 napisał/a:Smużka napisał/a:Gojka ja i tak nie urodzę...więc nie musisz mi nic życzyć.
Ja wiem że dla takich rodziców to tragedia że dziecko chore poważnie jest. No ale to nie moja winna?Ja Ci nie zyczę dlatego,że Cię nie lubię albo dlatego,że mnie wkurzasz.
Ty po prostu nie masz empatii za trzy grosze.A czasem nie da się nauczyć człowieka empatii inaczej jak postawić go samego w trudnej sytuacji.Oczywiście,to nie Twoja wina.Podobnie to nie nasza wina,że teściowa Cię nie lubi,że nie masz koleżanek,że cię pracodawcy w jajo robią,że mąż Cię źle traktuje,że Ci dziecko choruje.To Twoja wina,że mała ma problemy z okiem.Nie miej pretensji do tego od kogo się opryszczką zaraziła.
Ludzie traktują Cię tak samo jak Ty ich.Inaczej nię będzie.
Dobrze... a wiesz jak komuś się źle życzy to się obraca przeciwko Tobie?
No ja wiem że to moja winna że mała ma oczko chore i tak ci sprawia przyjemność wypominanie? A opryszkę to od męża się zaraziła a nie od jakiegoś dziecka
Ja Ci źle nie życzę.Kto wie czy może dzięki temu,że miałabyś chore czy niepełnosprawne dziecko Twoje podejście do życia i ludzi by się zmieniło.Może byłabyś empatycznym,myślącym o innych człowiekiem? Może nawet jakiś ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych byś otworzyła albo fundację?
Miałam takiego znajomego-był podobny do Ciebie dopóki nie urodziło mu się chore dziecko.Załozył ośrodek u mnie w mieście,cały czas się szkoli,ma cel w życiu.I pomaga też innym.
Nie sprawia mi żadnej przyjemności wypominanie.Ja nigdy nikomu nic nie wypominam,ja próbuję Ci uzmysłowić jakie głupoty piszesz,że nie obchodzą Cię inne dzieci.
Nie wiem ale dla mnie czynienie dobra innym ubogaca mnie,sprawia,że doskonalę się,że wiem,że to co robię ma sens.
Ty tak nigdy nie myślałaś? Czy kiedykolwiek komukolwiek pomogłaś,tak bezinteresownie? Na przykład czy wysłałaś paczkę z ciuszkami po córkce,którejś z potrzebujących osób z forum?
Ja odpuszczam,Natka nic nie rozumie a ja już inaczej wytłumaczyć jej czegokolwiek nie dam rady.Beton...
Dziewczyny dajcie spokoj. Nie szkoda Wam czasu na kogos tak glupiego jak natka? Przeciez ona tylko szuka sposobu jak byc w centrum uwagi. Mimo ze dostanie tysiac dobrych rad, ona i tak sie nie zmieni bo jest WREDNA, ZAKLAMANA, ZAWISTNA EGOISTKA. Niestety swiata nie zbawimy. Mozemy jej tylko zyczyc by to cale zlo do niej wrocilo z nawiazka a jej corka jak tylko dorosnie zapomniala o tak STRASZNEJ "MATCE"
Pogadajmy lepiej o pogodzie
u Was tez tak slonce swieci? Jak tylko maz wroci z pracy biore molodszego syna w chuste i wyruszamy na dlugi spacer
Wiesz,pewnie sporo osób ma tu nadzieję,że Natka zrozumie co się do niej pisze.Ja pasuję-nie zozumie ![]()
U mnie też świeci słońce.Moja panna czuje się lepiej.Wczoraj wieczorem pogoniłam po zentagle bo się nudziła.I kolorowałyśmy razem.Dziś znowu:mamo,nudzę się.
No to poszlysmy na to słoneczko z psiakiem na chwilkę.Ale była przeszczęśliwa,że mogła wyjść.
Lena, nie wiem dla jakiego dziecka ma być ta lokomotywa, więc zerknij w ten link: http://www.twenga.pl/lokomotywa-zabawka … mp;u=s,tpl
Miriam,nie chodzi mi o taka lokomotywę ![]()
Poszukuję takiej:![]()
Wiesz kiedyś przez naszą wieś jeździła kolej wąskotorowa,wczoraj na zebraniu doszliśmy do wniosku że fajnie byłoby w miejscu gdzie przebiegały tory,postawić taką lokomotywę.
Niestety szukam i szukam,są na sprzedaż ale niestety koszty sa ogromne bo tona kosztuje min.500 zł,a jak wiadomo taka lokomotywka wazy kilkanaście ton.
Gojka
Mi też sprawia przyjemność pomaganie innym.
To prawda że współczucie i pomoc innym ubogaca.
Tyle że fajnie jest pomagać ludziom, którzy na to zasługują, czyli takim którzy doceniają tą pomoc i nie są roszczeniowi.
Smużka napisał/a:gojka102 napisał/a:Ja Ci nie zyczę dlatego,że Cię nie lubię albo dlatego,że mnie wkurzasz.
Ty po prostu nie masz empatii za trzy grosze.A czasem nie da się nauczyć człowieka empatii inaczej jak postawić go samego w trudnej sytuacji.Oczywiście,to nie Twoja wina.Podobnie to nie nasza wina,że teściowa Cię nie lubi,że nie masz koleżanek,że cię pracodawcy w jajo robią,że mąż Cię źle traktuje,że Ci dziecko choruje.To Twoja wina,że mała ma problemy z okiem.Nie miej pretensji do tego od kogo się opryszczką zaraziła.
Ludzie traktują Cię tak samo jak Ty ich.Inaczej nię będzie.
Dobrze... a wiesz jak komuś się źle życzy to się obraca przeciwko Tobie?
No ja wiem że to moja winna że mała ma oczko chore i tak ci sprawia przyjemność wypominanie? A opryszkę to od męża się zaraziła a nie od jakiegoś dzieckaJa Ci źle nie życzę.Kto wie czy może dzięki temu,że miałabyś chore czy niepełnosprawne dziecko Twoje podejście do życia i ludzi by się zmieniło.Może byłabyś empatycznym,myślącym o innych człowiekiem? Może nawet jakiś ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych byś otworzyła albo fundację?
Miałam takiego znajomego-był podobny do Ciebie dopóki nie urodziło mu się chore dziecko.Załozył ośrodek u mnie w mieście,cały czas się szkoli,ma cel w życiu.I pomaga też innym.
Nie sprawia mi żadnej przyjemności wypominanie.Ja nigdy nikomu nic nie wypominam,ja próbuję Ci uzmysłowić jakie głupoty piszesz,że nie obchodzą Cię inne dzieci.Nie wiem ale dla mnie czynienie dobra innym ubogaca mnie,sprawia,że doskonalę się,że wiem,że to co robię ma sens.
Ty tak nigdy nie myślałaś? Czy kiedykolwiek komukolwiek pomogłaś,tak bezinteresownie? Na przykład czy wysłałaś paczkę z ciuszkami po córkce,którejś z potrzebujących osób z forum?Ja odpuszczam,Natka nic nie rozumie a ja już inaczej wytłumaczyć jej czegokolwiek nie dam rady.Beton...
Ja tylko pomagam komuś kto mi też kiedyś pomógł lub wiem że kiedyś pomoże.
Nic za darmo nie daje i nie pomagam bez interesownie,zawsze mam jakiś w tym cel.
Ania a wiesz pytam dla twoje wiadomości ![]()
Niki
Fajnie że się nie przejęłaś głupim komentarzem pustaka.
Wszyscy tutaj wiemy, że jesteś fajną i dobrą osobą.
Pustak zawsze będzie pustakiem.
Będę Ci słodzić aż do znudzenia, bo na tym także polega życie aby doceniać w ludziach dobroć i współczucie.
Kurcze normalnie oswieciło mnie przed chwilą że głupia jestem.
Jestem głupia bo od jakiegoś czasu robię coś bezinteresownie i co najlepsze dobrze mi z tym
A jedyny cel jaki w tym mam to aby wyszło dobrze.
Aga jak tam idzie Ci szycie?
Kurcze normalnie oswieciło mnie przed chwilą że głupia jestem.
Jestem głupia bo od jakiegoś czasu robię coś bezinteresownie i co najlepsze dobrze mi z tymA jedyny cel jaki w tym mam to aby wyszło dobrze.
Aga jak tam idzie Ci szycie?
Lena, jak idzie?
Ano ciężko, jak krew z nosa:-) za mało mam cierpliwości, ale mam czas, maszyny mi nikt nie zabierze :-P
Miriam,nie chodzi mi o taka lokomotywę
Trzeba było tak od razu pisać. ![]()
Ano ciężko, jak krew z nosa:-) za mało mam cierpliwości, ale mam czas, maszyny mi nikt nie zabierze :-P
Moja mama dużo kiedyś szyła: sukienki, spódnice, spodnie. Pamiętam jej pierwszą maszynę do szycia - duża, na drewnianej konstrukcji, i nieźle trzeba było się namachać nogami żeby coś uszyć. Dzisiaj mama rzadko sięga do maszyny, w zasadzie tylko wtedy gdy musi skrócić sobie spodnie czy rękawy (jest niska, drobna i zazwyczaj co kupi to jest to na nią za długie).
Gojka, masz pomysł, dlaczego mój pies z zapałem próbuje lizać czoło domowników i uszy (uszy jeszcze przygryza) i jest przy tym tak nachalny, że odsuniesz go, a on za chwilę znowu robi podchody. A jak któreś z nas jest po kąpieli to jest dopiero szał. O czym to świadczy?
Cayenne81 napisał/a:Kurcze normalnie oswieciło mnie przed chwilą że głupia jestem.
Jestem głupia bo od jakiegoś czasu robię coś bezinteresownie i co najlepsze dobrze mi z tymA jedyny cel jaki w tym mam to aby wyszło dobrze.
Aga jak tam idzie Ci szycie?
Lena, jak idzie?
Ano ciężko, jak krew z nosa:-) za mało mam cierpliwości, ale mam czas, maszyny mi nikt nie zabierze :-P
Wiesz co ja w zeszłą sobotę prawie kupiłam maszynę do szycia.Byłam w sklepie 2 razy,już prawie kupiłam,ale ostatecznie zrezygnowałam bo szkoda było mi wywalić kilka stówk na coś co może zarosnąc kurzem.
Ale ja nie rezygnuję,mam znajomego który naprawia maszyny,poszłam do niego powiedziałam o co chodzi i będę miała od niego dobrą maszynę za grosze.
Jednak na poczatek jak się nie ma pojęcia o szyciu to nie ma co inwestować w coś drogiego.
Miriam wiesz moje babcie szyły na maszynie,moja mama,ciotka kiedyś chyba takie czasy były że tworzyło się coś z niczego.
Teraz zresztą te maszyny są do kitu,sam plastik.
Stare łuczniki,singery to były maszyny.Fakt że nie miały tych wszystkich ściegów i overloków.
Lena u mnie w miescie takie cos stoi. Ale chyba nie na sprzedaz ![]()
Tez troche szyje i uwazam, ze te starsze maszyny byly najlepsze. Kiedys kupilam jakis szajs na allegro za 300 zl bo myslalam ze bedzie miala wiecej bajerow niz stary lucznik. Szybko sie zepsula i kasa w bloto ![]()
Zrobilam pizze ze szpinakiem, pachnie w calym domu ![]()
Ania ja mam wykwalifikowaną krawcową w rodzinie,od razu mi odradziła te teraźniejsze plastikowe maszyny.Powiedziała żebym kupiła przemysłową stebnówkę.Kurcze tylko szkoda mi wywalić minimum 1,5 tys, bo nie wiem czy będę szyła i czy w ogóle będę umiała ![]()
Dlatego zacznę od jakiejś starej,nauczę się podstaw i dopiero podejmę decyzję co dalej.
Dobra taka pizza? Co tam dałaś? Szpinak i co jeszcze?
Ale ja byłam głupia, czemu was nie posłucham i dziecko puściła do przedszkola. Teraz pluję sobie w brodę.
Byłam dziś w pracy i dwie osoby mi mówią że ich dzieci mają z przedszkola szkarlatynę i panuje tam epidemia.
A to dzieciaki z grupy malej..
I teraz się boje czy mała mi nie będzie mieć.
Czy to jakaś poważna choroba?
Pizza ze szpinakiem jest pyszna, ja osobiście nie robiłam, ale zamawiałam.
Pierogi ze szpinakiem i białym serem kiedyś robiłam, też były pyszne.
Co do szycia, to mi teściowa krawcowa, uszyła trzy pary spodni, bojówki, eleganckie szare i białe dżinsowe, bojówki kocham :)W końcu mam takie spodnie jakie uwielbiam nosić, czyli długie, delikatne dzwony i na tyłku obcisłe ![]()
A tak poza tematem, byłam ostatnio u lekarza i okazało się że mam anemię.
Jem dużo i zrużnicowanie, ale mimo to brak mi witamin. Teraz muszę pić dużo soków i jeść dużo owoców.
Natka
Nie posłuchałaś, bo Ty nie słuchasz, tylko pyskujesz.
Zawsze wiesz lepiej od Nas, po co mamy się przejmować Twoim dzieckiem, skoro Ty i tak masz wszystkich w du....pie.
Cayenne81 napisał/a:Miriam,nie chodzi mi o taka lokomotywę
Trzeba było tak od razu pisać.
agnesitas napisał/a:Ano ciężko, jak krew z nosa:-) za mało mam cierpliwości, ale mam czas, maszyny mi nikt nie zabierze :-P
Moja mama dużo kiedyś szyła: sukienki, spódnice, spodnie. Pamiętam jej pierwszą maszynę do szycia - duża, na drewnianej konstrukcji, i nieźle trzeba było się namachać nogami żeby coś uszyć. Dzisiaj mama rzadko sięga do maszyny, w zasadzie tylko wtedy gdy musi skrócić sobie spodnie czy rękawy (jest niska, drobna i zazwyczaj co kupi to jest to na nią za długie).
Gojka, masz pomysł, dlaczego mój pies z zapałem próbuje lizać czoło domowników i uszy (uszy jeszcze przygryza) i jest przy tym tak nachalny, że odsuniesz go, a on za chwilę znowu robi podchody. A jak któreś z nas jest po kąpieli to jest dopiero szał. O czym to świadczy?
Wiem,że pies tak myje uszy swoim pobratymcom, ale też i swojemu ludzkiemu stadu.
Przygryzanie to atawizm związany z iskaniem.
A Wasze uszy liże po kąpieli bo uważa,że zapach jest nieadekwatny do zapachu umytego po psiemu psa ![]()
Co do czoła,nie mam pojęcia:)
Natka
Nie posłuchałaś, bo Ty nie słuchasz, tylko pyskujesz.
Zawsze wiesz lepiej od Nas, po co mamy się przejmować Twoim dzieckiem, skoro Ty i tak masz wszystkich w du....pie.
Oj Agnes,nie widzisz,ze jak przez chwilę nie ma Natki na tapecie to ona jest chora? I wymyśla jakiś kolejny problem?
Daj sobie spokój-nie warto cokolwiek pisać.
Aga masz anemię? A jak z Twoim okresem?
Wiesz kumpela w tygodniu mi mówiła że też jej anemia wyszła w wynikach,ale przypomniała sobie że miała niedawno obfite i długie miesiączki.
Pamiętam swoje pierwsze dzwony,miałam chyba z 16 lat,pojechalismy do Szczecina mama mi kupiła chyba na Turzynie.
Długo nosiłam takie spodnie,teraz przestawiłam się na takie leginsowe z waskimi nogawkami.
I teraz się boje czy mała mi nie będzie mieć.
Czy to jakaś poważna choroba?.
Zapytaj mamy,ona wie najlepiej, bo my to głupie jesteśmy.
Na katarze się nie znamy, a gdzie tam dopiero szkarlatyna.
A tak w ogóle to Ty sobie jakieś jaja robisz?
Pizza ze szpinakiem jest pyszna, ja osobiście nie robiłam, ale zamawiałam.
Pierogi ze szpinakiem i białym serem kiedyś robiłam, też były pyszne.Co do szycia, to mi teściowa krawcowa, uszyła trzy pary spodni, bojówki, eleganckie szare i białe dżinsowe, bojówki kocham :)W końcu mam takie spodnie jakie uwielbiam nosić, czyli długie, delikatne dzwony i na tyłku obcisłe
A tak poza tematem, byłam ostatnio u lekarza i okazało się że mam anemię.
Jem dużo i zrużnicowanie, ale mimo to brak mi witamin. Teraz muszę pić dużo soków i jeść dużo owoców.
Ja też zamawiałam pizzę ze szpinakiem.Ale nie robiłam nigdy.Dziś zakupiłam bezglutenową pizzę dla córki.
Ja pierogi ze szpinakiem i z fetą często robię.Tak samo naleśniki.U mnie wszyscy się zażerają szpinakiem.
Pamiętam jak córka opowiadała mi,że w szkole na obiad był szpinak.To tylko ona zamówiła,inne dzieci zamówiły co innego.
Ja też mam anemię.Niewielka ale jest.
Ja pierogi ze szpinakiem i z fetą często robię.Tak samo naleśniki.U mnie wszyscy się zażerają szpinakiem.
Ja bardzo byłam negatywnie nastawiona do szpinaku,oczywiście do póki nie spróbowałam ![]()
Robiłam pieczarki ze szpinakiem,dla mnie pycha.
Ale te pierogi muszę przy okazji zrobić.JAk w ogóle wygląda pieróg z ugotowaną fetą?Albo pieczoną,nie wiem.
agnesitas napisał/a:Natka
Nie posłuchałaś, bo Ty nie słuchasz, tylko pyskujesz.
Zawsze wiesz lepiej od Nas, po co mamy się przejmować Twoim dzieckiem, skoro Ty i tak masz wszystkich w du....pie.Oj Agnes,nie widzisz,ze jak przez chwilę nie ma Natki na tapecie to ona jest chora? I wymyśla jakiś kolejny problem?
Daj sobie spokój-nie warto cokolwiek pisać.
Dobrze Gojka, postaram się już nie nakręcać :-)
Normalnie:)
Jak robisz ze szpinakiem to tej fety za bardzo nie widać.
Ale ja gotuję z fetą,smażę,i piekę I jest ok
Ja uwielbiam szpinak, nawet taki świeży, jem jego wtedy jako sałatkę do obiadu.
Normalnie:)
Jak robisz ze szpinakiem to tej fety za bardzo nie widać.
Ale ja gotuję z fetą,smażę,i piekę I jest ok
Wiesz chodziło mi o to czy feta jakaś ciapata się nie robi.
A ten szpinak to dajesz taki zwykły,czy najpierw go jakiś oprawiasz?
Ej no rządnych jaj nie robię. Dowiedziałam się od ludzi. No w przedszkolu nic nie mówią.
Dobra jak dla was to jaja to bez sensu o tym pisać.
Ja tylko lubię młody szpinak na surowo bo taki smażone czy duszony nie lubię.
Nie jadła pierogów ze szpinakiem czy pizzę.
Czy gracie w Totolotka? Ale ludzie na tm kasę tracą.
Ej no rządnych jaj nie robię. Dowiedziałam się od ludzi. No w przedszkolu nic nie mówią.
A jakie to ma znaczenie,co ma być to będzie.Może zmadrzejesz na przyszłość.
Czy gracie w Totolotka? Ale ludzie na tm kasę tracą.
Gram czasem,ale częsciej gram w zdrapki.
Na tym polega gra że się przegrywa i biznes się kręci.
Teraz zresztą te maszyny są do kitu,sam plastik.
Stare łuczniki,singery to były maszyny.Fakt że nie miały tych wszystkich ściegów i overloków.
Jakbym moją mamę słyszała.
Te stare maszyny szyły wszystko co pod igłę podeszło, a te współczesne mają problem ze wszyciem zamka do spodni jeansowych.
A tak poza tematem, byłam ostatnio u lekarza i okazało się że mam anemię.
Jem dużo i zrużnicowanie, ale mimo to brak mi witamin. Teraz muszę pić dużo soków i jeść dużo owoców.
I czerwonego mięsa oraz wątróbki.
Wiem,że pies tak myje uszy swoim pobratymcom, ale też i swojemu ludzkiemu stadu.
A Wasze uszy liże po kąpieli bo uważa,że zapach jest nieadekwatny do zapachu umytego po psiemu psaCo do czoła,nie mam pojęcia:)
A ja poszłam w kierunku, że jest to z jego strony dowód uznania i wdzięczności tylko ten aspekt 'po kąpieli' nijak mi do tej teorii nie pasował.
Przygryzanie to atawizm związany z iskaniem.
Jak nie lubię jak mi liże ucho i nie pozwalam mu na to, tak to przygryzanie w jego wydaniu uwieeelbiam. ![]()
Jak nie lubię jak mi liże ucho i nie pozwalam mu na to, tak to przygryzanie w jego wydaniu uwieeelbiam
A od czego masz męża? ![]()
No chyba że Ci piesek przygryza jak męza nie ma ![]()
Sorry Miriam,ale nie mogłam ![]()
Strony Poprzednia 1 … 692 693 694 695 696 … 764 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024