Moja mama widziała smierć mojego taty.Zmarł w sobotę w nocy.Zator od trzustki.
Siedziała przy nim cała noc i mówiła do niego.Powiedziała,że miała nadzieję,że się ocknie więc nie oddawała go do chłodni dwie godziny po stwierdzonym zgonie.
My wyjechaliśmy,ona zadzwoniła w nocy i wróciliśmy po południu z ferii.
Miał lekką i szybką śmierć.To jedynie mnie pociesza...
Nie zdążył na chemię,na którą był umówiony w poniedziałek.Właściwie nie zdążył na nic...Dziś byłam z mamą załatwiać różne rzeczy z pogrzebem.Ona lepiej trzyma się ode mnie.Kiedy trzeba było wybrać garnitur,krawat to wyszłam bo nie dawałam rady.A mama pyta się: ale wiesz,jak się tacie nie będzie podobał? Ty masz lepszy gust to wybierz...
Tak samo było z urną.Oglądała ten katalog jakby to był katalog mebli kuchennych.
Ale jak ktoś cała noc spędził ze bliską zmarła osobą to chyba nic w tym dziwnego...
Dzwonię sobie do niego żeby posłuchać go nagranego na pocztę.
GOJKA tak mi bardzo przykro,przytulam wirtualnie
SZCZERE WYRAZY WSPÓCZUCIA