Cayenne81 napisał/a:A ogólnie uwazam że ciut winy jej rodziców jest,przynajmniej w przypadku wpojenia chorych poglądów własnej córce.
Lena, ona ma 25 lat na karku więc miała wystarczająco dużo czasu by wyrobić sobie własne poglądy.
Zresztą tu nie o poglądy chodzi, tylko o zwykłą życiową niezaradność, brak samokrytyki i podejście do ludzi.
Cayenne81 napisał/a:Tak sobie myślę że chyba jeszcze nie ich czas jest,że oboje są za młodzi i za głupi.
Wręcz przeciwnie. Oni są dopiero cztery, pięć (?) lat po ślubie i jeśli teraz nie zmienią relacji między sobą, to później tym bardziej tego nie zrobią. I któreś w końcu pęknie i poszuka sobie kogoś poza związkiem. Kogoś kto będzie kochał, szanował, kto doceni. I tym kimś kto znajdzie nie będzie Natalia, bo ona mężulka będzie się trzymać do usranej śmierci. Tym kimś będzie jej mąż, a ona zostanie sama z dzieckiem, dziećmi(?).
niki71 napisał/a:A ja myślę że mąz Natki jest faktycznie zły.
Też tak kiedyś myślałam, ale im bardziej ją poznaję tym bardziej zmieniam o nim zdanie. Bo Natka z takim podejściem do życia i ludzi jakie prezentuje tu na tym forum, najświętszego wyprowadziłaby z równowagi. My mamy z nią tylko wirtualny kontakt a i tak wszystkie spięcia jakie mają miejsce są z jej udziałem. Jej mąż musi przebywać z nią na co dzień, a agresja rodzi agresję, złośliwość rodzi złośliwość. I tak sobie żyją od kłótni do kłótni, kto komu bardziej dowali.
niki71 napisał/a:A jej rodzice zrobili jej pranie mózgu i ona w to wszystko wierzy.
Ale co jej takiego wpoili, że jest tak uszczypliwa i zgryźliwa dla innych?
niki71 napisał/a:Jedno jest pewne.W realu Natka jest samotna
Dziwisz się Niki?
Chciałabyś taką koleżankę, albo co gorsze synową?
Bo ja takich toksycznych ludzi jak Natka unikam jak ognia.
agnesitas napisał/a:Miriam
Ja lubię prace w ogrodzie, bo to mi pomaga się odprężyć i wyłączyć z myślenia o kłopotach
Co prawda ręce i kręgosłup mi potem padają, ale lubię podziwiać efekty mojej pracy.
Ty jak moi rodzice. Jak przychodzi wiosna/lato to całe dnie spędzają na działce, nawet do domu na obiad nie zjeżdżają, bo albo robią sobie grilla albo odgrzewają obiad przywieziony z domu. I podziwiają, i cieszą się z pierwszej piwonii, pierwszego pomidorka...
Ja tego ich zachwytu nie podzielam i nie rozumiem, wolę iść kupić jak przy tym robić.
Ale ja jestem leń jeśli chodzi o prace w ogrodzie czy przy domu, a przede wszystkim nie lubię.