Miriam. Niby ma to sens co pisze o tej reformie 6 latków, ale niech to będzie decyzja rodzica czy posłać 5 latka do zerówki czy 6 latka.
Ale to wtedy będzie sprzeczne z tym, co napisałaś kilka postów wyżej, cytuję:
Właśnie aga trafiłaś w dziesiątko. Dzieciaki będę wiedzieć ze ktoś został dłużej w zerówce czy tam w pierwszej klasie. A i będę dokuczać.
Wybór pozostawiony rodzicom sprawi dokładnie taką sama sytuację z jaką mamy do czynienia teraz, że w jednej klasie będą sześciolatki i siedmiolatki, a ponoć tego się obawiasz, z uwagi na to, że jedne będą dokuczać drugim. ![]()
A czytałaś że już nie będzie tych egzaminów na koniec 6 klasy.
Czytałam. Nie będzie egzaminu szóstoklasisty, bo nie będzie gimnazjów. Będzie za to egzamin ósmoklasisty, a wcześniej sprawdzian kompetencji trzecioklasisty (piszą go dzieci kończące trzecią klasę szkoły podstawowej).
Z jednej strony dobrze że nie będzie po co dzieciaki stresować jak i tak gimnazjum musi przyjąć ( jak jest jedno w mieście)
Z własnego doświadczenia - na tym etapie edukacji dzieciaki się nie stresują. Rodzice owszem.
Taki egzamin to szansa dla dziecka na zapoznanie się z zasadami i przebiegiem egzaminu. Fajnie, że odbywało się to do tej pory przy niewiele znaczącym egzaminie (w ramach rejonizacji do gimnazjum musiał się dostać każdy uczeń). Teraz młodzież rzucona zostanie na głęboką wodę, bo do egzaminu przystąpią pierwszy raz w ósmej klasie nie mając wcześniejszego doświadczenia w pisaniu testów, a egzamin ten będzie jednym z najważniejszych w ich życiu.
Syn mój pisał egzamin szóstoklasisty, za chwilę będzie pisał gimnazjalny - jest, jak wszyscy gimnazjaliści, obyty w pisaniu takich egzaminów, jeden stres mniej. Ósmoklasista będzie dodatkowo zestresowany, bo nie będzie miał pojęcia jak taki egzamin wygląda.
Ale z drugiej to dziecko zdolniejsze miało szanse dostać się do lepszego gimnazjum bo miało punkty, i jakoś te testy sprawdzały wiedzę uczniów
Akurat z tym nauczyciele sobie poradzą - konkurs świadectw, egzamin wewnętrzny. Znajdą sposób na dobrego ucznia.