Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Strony Poprzednia 1 672 673 674 675 676 764 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43,746 do 43,810 z 49,633 ]

43,746

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki a co Ci jest? Może to pierwsze oznaki menopauzy?
Wiesz mi byłoby szkoda wywalić kuchnię,tzn zależy jaką masz.U nas jest kaflowa też myslałam że kiedys się ją wywali,ale chyba jednak zostanie.smak potraw na niej robiony jest całkiem inny i u nas wygoda bo mamy z niej ciepłą wodę,więc od wiosny do jesieni w centralnym nie trzeba palić.

Zobacz podobne tematy :

43,747

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena to nie menopauza na pewno.Podejrzewam że zaniedbana tarczyca.I dlatego kłuje mnie w klatce piersiowej.
Na razie mam iść do tego chirurga a potem  do endokrynologa .Na raz to za dużo dla mnie.
Gdybym miała więcej miejsca to bym zostawiła kuchnię ale mam bardzo ciasno .

43,748

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki a może to też nerwica?
Do endokrynologa to i ja powinnam się wybrac.

43,749

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Witam w nowym roku,Niki dzięki i mam nadzieję,że coś się u mojego taty wyjasni i albo rozwieją się złudzenia albo ktoś nam da nadzieję...
Niki-idź do lekarzy bo ja cały czas mam wyrzuty sumienia,że nie namówiłam taty na usg.
Dostałasm namiary na kilku onkologów i nie wiem którego wybrać.A czasu coraz mniej....
Ech,próbuje się zająć różnymi rzeczami by myśleć jak najmniej.
Tato trochę zdziwiony,że tak często go odwiedzam.Trzyma się dobrze,jest jednak słaby...

43,750

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:

Pigwa nie panikuj,że cię w gardle drapie i kaszel to pewnie od fajek.
Nie musi być najgorsze.
U nas rano było -15.Byliśmy teraz na spacerze z psami ale daleko nie poszliśmy bo zimno strasznie.
Natka u mnie jest ciepło ale w taki mróz to pali się od rana dotąd aż idziemy spać.

NIKI masz rację że śluzówka jest wysuszona od fajek i leków
wczoraj zaparzyłam sobie siemię,płukałam im gardło,jest dużo lepiej
my pieca nie wygaszamy,cały czas się tli i w domu cieplutko

43,751

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena co do ciśnienia na pompie nie ma pojęcia.

Grzejniki aż parzą jak się nagrzeją.
Kuchni się przydaje coś się stanie może na niej gotować. U nas tez z tej kuchni mamy ciepła wodę wiec na lato super.
U nas kiedyś piec był bardzo nisko bo nie było popko i dopiero jak podnieśli to lepiej palić.

Lena ja moja mała zostawiam w  przedszkolu.

43,752

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Nutka 23 napisał/a:

niki no niby piec wydajny bo dosyć szybko i łatwo woda się gotuje a i tak nie jestem jakoś tak ekstra ciepło. kominek nas ratuje...


NATKA pewnie macie zle ocieplony dom!
u nas tylko się tli w piecu,dwa razy był ocieplany dom,najpierw wstrzeliwana była pianka pomiędzy pustak i cegłę a pózniej jak robiliśmy nową elewacje daliśmy najgrubszy styropian
latem w domu chłodniutko a zimą cieplutko

43,753

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Witam Was wink
NA początku życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku,zdrówka i spełnienia marzeń,ale też tego aby nie był gorszy od minionego.

Trochę mnie nie było,taką przerwę świąteczną sobie zrobiłam od netek.


Pigwa wraz z Nowym rokiem porób wszelkie możliwe badania,bo Twoje zdrowotne problemy widać że są poważne więc nie ma co czekać.

Natka jak mała?
Co do ogrzewania to gotowanie wody nie świadczy o wydajnosci pieca tylko o tym że źle w nim palicie.
Podstawa,macie pompę? macie naczynko przelewowe wysoko? Dom macie dwukondygnacyjny o ile się nie mylę to naczynko powinno być zamontowane gdzieś na strychu.
Odpowietrzacie całe centralne?Dolewacie wody do całego obiegu?Kaloryfery są całe ciepłe czy tylko w górnej części?

U nas po staremu,mrozek trochę chwycił big_smile a tak to jakoś leci.Jutro powrót do normalnosci.


LENA teraz na sorze porobili mi dużo badań,wszystko w porządku poza CRP I OB
TO WSKAZUJE NA STAN ZAPALNY W ORGANIZMIE
tylko gdzie ten stan jest?
wczoraj dorwało mnie zapalenie nerwu trójdzielnego,myslałam że oszaleje,na to pomagają leki z morfiną,ja nie mogę ich brać ,jestem uczulona
kiedyś mi doktor przepisała tramal,normalnie się paliłam a świąd całego ciała był nie do wytrzymania
mąż pojechał do starego sklepu,część dziś zabierze,jutro resztę
jutro albo w czwartek poukładamy wszystko a w sobotę chcemy otworzyć na trochę,bo jest zwyczaj że albo w sobotę albo w srodę się otwiera

43,754

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:

Natka to najlepiej przenieście małą do tego pokoju co jest cieplej.A wy idzcie do tego co jest zimno.
U mnie właśnie nie ma pompki dlatego kaloryfery są nie pod oknami tylko na ścianie,wyżej.Tak podobno ma być bo nie ma pompki.
Jest ciepło . Ale chciałam przerobić żeby wywalić tą kuchnię bo dużo miejsca zajmuje.
Piec zrobi się w ganku,u nas wszyscy tak robią jak mają małe domy i nie ma  gdzie zrobić kotłowni.
Tylko najpierw trzeba jeden kredyt spłacić.
Jak dożyję oczywiście.Bo ostatnio do kitu się czuję.
A do lekarzy chodzić nie lubię.


NIKI ja nie chcę umierać a TY też żyj !
masz doczekać wnuków,synowych i pożyć trochę na luzie

43,755 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-01-04 11:24:15)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

CZeść wink

Pogoda zajefajna big_smile Nie mam nic przeciwko mrozowi,ale ten wiatr jest zupełnie niepotrzebny.
Rano było -15,odczuwalne pewnie z -20.
Jeszcze jak człowiek się ubierze to źle nie jest,najgorzej w ręce i twarz to zimno daje.I ten przeskok temperatury prawie 30 stopni w ciągu niecałych 2 tygodni.

U mnie jest chłodnawo,bo między belki dali tylko 5 cm wełny,a powinni dać z 15 cm minimum.No ale to tacy fachowcy byli jak z koziej dupy trąbka.Teraz żeby to zrobić to trzeba było by ściągać panele i płyty.


Pigwa ale miałaś robiony np.rezonans ? Zwłaszcza po tym Twoim przypadku z drętwieniem.

43,756

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Niki a co Ci jest? Może to pierwsze oznaki menopauzy?
Wiesz mi byłoby szkoda wywalić kuchnię,tzn zależy jaką masz.U nas jest kaflowa też myslałam że kiedys się ją wywali,ale chyba jednak zostanie.smak potraw na niej robiony jest całkiem inny i u nas wygoda bo mamy z niej ciepłą wodę,więc od wiosny do jesieni w centralnym nie trzeba palić.


jak mieszkaliśmy u teściowej to mieliśmy centralne z kuchni,zimno tam było cholernie bo to letnia kuchnia zbudowana z pół pustaka szlakowego

43,757

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:

Lena to nie menopauza na pewno.Podejrzewam że zaniedbana tarczyca.I dlatego kłuje mnie w klatce piersiowej.
Na razie mam iść do tego chirurga a potem  do endokrynologa .Na raz to za dużo dla mnie.
Gdybym miała więcej miejsca to bym zostawiła kuchnię ale mam bardzo ciasno .


NIKI to może być małpa nerwica!
porób badania i nie sugeruj im że to nerwy bo cię oleją zamiast leczyć
co chirurg ci zaradzi?
endokrynolog czy kardiolog tak,porobią badania i albo wykryją chorobę i wdrożą leczenie albo powiedzą że wszystko ok
chirurg to już w koncowej fazie,skąd on będzie wiedział co ci dolega i co ma wyciąć?

43,758

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

witam was u a u mnie o 6 rano było - 17. ale nie ma wiatru.
mała w przedszkolu musiała ją dać bo nie miałam wyjścia musiałam do sanepidu jechać i co się okazało dopiero za tydzień próbki pobierają i za tydzień pojadę z 3 próbkami bo tak mogę dać.
Ale do końca tygodnia ją nie puszczam, musze ją porządnie wyleczyć puki w domu jeszcze jestem...

lena teraz w radiu mówią o strzeżeniu przed mrozem u was...

43,759

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

CZeść wink

Pogoda zajefajna big_smile Nie mam nic przeciwko mrozowi,ale ten wiatr jest zupełnie niepotrzebny.
Rano było -15,odczuwalne pewnie z -20.
Jeszcze jak człowiek się ubierze to źle nie jest,najgorzej w ręce i twarz to zimno daje.I ten przeskok temperatury prawie 30 stopni w ciągu niecałych 2 tygodni.

U mnie jest chłodnawo,bo między belki dali tylko 5 cm wełny,a powinni dać z 15 cm minimum.No ale to tacy fachowcy byli jak z koziej dupy trąbka.Teraz żeby to zrobić to trzeba było by ściągać panele i płyty.


Pigwa ale miałaś robiony np.rezonans ? Zwłaszcza po tym Twoim przypadku z drętwieniem.


lena miałam kilka rezonansów
parę lat wcześniej podejrzewali u mnie SM
biorę leki ,mój mózg 100 lepiej pracuje niż 6 lat temu!
ja czytałam i nie wiedziałam co czytam
pisałam jak przedszkolak,nijak nie mogłam sklecić zdania,teraz to nie porównywalne z tym co było ale daleko mi do normalności

43,760

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
PIGWA napisał/a:
niki71 napisał/a:

Lena to nie menopauza na pewno.Podejrzewam że zaniedbana tarczyca.I dlatego kłuje mnie w klatce piersiowej.
Na razie mam iść do tego chirurga a potem  do endokrynologa .Na raz to za dużo dla mnie.
Gdybym miała więcej miejsca to bym zostawiła kuchnię ale mam bardzo ciasno .


NIKI to może być małpa nerwica!
porób badania i nie sugeruj im że to nerwy bo cię oleją zamiast leczyć
co chirurg ci zaradzi?
endokrynolog czy kardiolog tak,porobią badania i albo wykryją chorobę i wdrożą leczenie albo powiedzą że wszystko ok
chirurg to już w koncowej fazie,skąd on będzie wiedział co ci dolega i co ma wyciąć?

Pigwa ja mam iść do chirurga bo ma mi wyciąć torbiel.Wybieram się za tydzień bo dziś to  będzie pewnie ludzi  bardzo dużo po tych świętach.
To nie ma nic wspólnego z endokrynologiem.
Tam też się wybiorę  tylko się dowiem ile trzeba czekać.
Dziś był u nas ksiądz i jak nigdy wszyscy w domu byli.
Bardzo ciekawa dyskusja była.Pogadaliśmy sobie ,grzecznie i kulturalnie.
Tylko jak wychodził to był tak wkurzony że nawet nie powiedział tego co zawsze.
A zawsze mówił:zostańcie z Bogiem.Ale dziś podnieśliśmy mu chyba ciśnienie.
A przecież nikt mu nic złego nie powiedział.

43,761

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki to co ty temu księdzu nagadałaś? smile

43,762

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Nutka 23 napisał/a:

Niki to co ty temu księdzu nagadałaś? smile

Prawdę wink

43,763

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

U mnie o 7 rano na termometrze było -16 stopni.
Za to w domku mam cieplutko. W pokojach od początku okresu grzewczego pozakręcane mam kaloryfery (odkręcone są jedynie w kuchni i łazience), a jest tak ciepło, że chodzimy w krótkim rękawku. Ale ja mam ciepłe mieszkanko (środkowe, na piętrze), z każdej strony grzeją mnie sąsiedzi. Gdybym miała na kaloryferach mierniki zużycia ciepła to miałabym duże oszczędności.


Lena, Pigwa - chwalcie się, czy i co, wygrałyście w konkursie Amica?

43,764

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam w bloku inaczej jest:) tak samo jest u moje mamy ma tylko grzejnik w łazience odkręcony. A ciepło ma smile

No właśnie Lena wygrałaś coś ?

43,765

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:
Nutka 23 napisał/a:

Niki to co ty temu księdzu nagadałaś? smile

Prawdę wink

He he ,dokładnie.Przecież nie wypada kłamać big_smile


W bloku własnie inaczej to grzanie wygląda.Ogrzać 50 m,a 4 razy tyle to ogromna różnica.
Każde ma swoje plusy i minusy.
Teraz mam 21-22 stopnie dla nas akurat.

Miriam wkurzyłam się na ten konkurs,bo żeby bylo jasne napisane że to głosowanie nic nie daje, to bym nikogo w to nie angażowała.
Wygrało 6 osób które sobie komisja wybrała.
Pisało że 10 wygrywa,tłumaczyli się złośliwym chochlikiem w tym przypadku,na to po co było głosowanie mi nie odpowiedzieli.
Tak więc nie wygrałyśmy nic wink

43,766

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena no co ty,szkoda.
U mnie jak się pali w kominku to fajnie jest z tak pewnie 22-23 a jak się nie pali to z 16-17.

Czy ktoś z was robił syrop z cebuli z miodem zamiast cukrem?

43,767

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Nie robię takich mikstur bo nikt i tak tego nie ruszy.
Koleżanka robi syrop córce taki na odpornosc z czosnku,miodu,soku z cytryn i coś tam jeszcze,daje codziennie do picia po kieliszku.Chyba pomaga jej bo nie choruje.
Ja miód przestałam używać w przypadku bólu gardła,bo on więcej szkodzi wtedy niż pomaga.

43,768

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

W bloku własnie inaczej to grzanie wygląda.Ogrzać 50 m,a 4 razy tyle to ogromna różnica.
Każde ma swoje plusy i minusy.

Prawda.
Całe swoje dzieciństwo spędziłam w bloku. Po ślubie zamieszkałam w domu męża i marzyłam żeby się stamtąd wyprowadzić do bloku, ale mój mąż nie chciał. Przede wszystkim bałam się w tym domu zostawać sama gdy mąż szedł na służbę czy jechał na poligon - wprowadzałam się na ten czas do mamy. Wkurzało mnie to, że aby posprzątać chatę potrzebowałam na to cały dzień. Irytowało mnie palenie zimą, bo jak męża nie było to ja musiałam napalić. Więc, jak tylko nadarzyła się okazja i dostaliśmy mieszkanie z wojska, przekonałam męża żebyśmy chociaż przez rok pomieszkali w bloku i po roku podjęli decyzję na którym mieszkaniu zostajemy a które sprzedajemy. Zostaliśmy w bloku, mąż po roku też już nie chciał wracać na stare śmieci, chociaż czasem z sentymentem wspomina jak to fajnie było mieć swoje podwórko i ganiać po nim w pidżamie, swój garaż, ogródek. Ja natomiast doceniam to, że mam ciepło i nie muszę palić, że jest sprzątaczka, która sprząta w bloku i wokół bloku i ja nie muszę się już tym zajmować, że nie muszę się martwić o remonty, że są wokół mnie ludzie, dzięki którym nie boję się na noc sama zostawać w mieszkaniu i ze jak mam ochotę wypić kawę w towarzystwie którejś z sąsiadek to schodzę piętro wyżej lub niżej bez konieczności wychodzenia z bloku. No i najważniejsze - wszędzie mam blisko, bo mieszkam w samym centrum miasta.
Koszty utrzymania domu były zdecydowanie większe od tych, które mam obecnie mieszkając w bloku. W moim bloku mieszka 36 rodzin więc te koszty rozkładają się na 36 rodzin, mieszkając w domu koszty utrzymania i remontów spoczywają wyłącznie na barkach właścicieli.
Ale wiele osób nie rozumiało naszej decyzji o zmianie miejsca zamieszkania i bardzo się tej decyzji dziwiło. Zresztą mój mąż sam z siebie by się nie wyprowadził, po prostu trafiła mu się leniwa żona, której nie chciało się pracować na włościach - i to piszę całkiem poważnie, bo tak właśnie było. tongue

Cayenne81 napisał/a:

Miriam wkurzyłam się na ten konkurs,bo żeby bylo jasne napisane że to głosowanie nic nie daje, to bym nikogo w to nie angażowała.

Jednym słowem kicha! sad I nie do końca uczciwie.

43,769

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena moja pije chetnie syropy nie ma już tego problemu. A czemu nie robisz jak dzieci są przeziębione..
Moja mała kiedyś była antysyropowa i zawsze ryk i zmuszanie.
I wiesz co ja wymyśliła sposobem. NP ja mówię to magiczny syrop urośniesz albo coś innego..i to działa moja to aż się upomina o syropy a trochę ich jej daję a tran to łyżkę oblizuje i jeszcze chcę.
A czasem warto wyleczyć domowymi sposobami niż odrazu antybiotyki.
Tak samo było z pryskanie do nosa wody morskiej darła się musiałam na siłę a teraz aż sama się dopomina..

43,770

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam prawda w bloku mieszkanie jest wygodne. Jak to moja teściowa mówi za wygodę trzeba płacić.
W domku nie masz czynszu,tańsza woda bo tylko za zimno płacisz plus ścieki lub szambo albo jak Lena ma ta oczyszczalnie.
W domku musisz sam sobie napalić a żeby mieć czym palić to kupujesz węgiel i jeździsz do lasu na drzewo.
Ale za to latem-wiosną to fajnie jest.
Ja na początku się bałam sama być w domu teraz już nie.:)

43,771 Ostatnio edytowany przez Miriam (2016-01-04 21:31:22)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Nutka 23 napisał/a:

Miriam prawda w bloku mieszkanie jest wygodne. Jak to moja teściowa mówi za wygodę trzeba płacić.
W domku nie masz czynszu,tańsza woda bo tylko za zimno płacisz plus ścieki lub szambo albo jak Lena ma ta oczyszczalnie.

Ja też nie płacę czynszu bo mam wykupione mieszkanie. Płace tylko za ogrzewanie, wodę, ścieki, wywóz śmieci, fundusz remontowy 30zł i koszty zarządu 40zł - miesięcznie niecałe 300zł. Za taką kwotę domu w mieście nie utrzymasz.

Nutka 23 napisał/a:

W domku musisz sam sobie napalić a żeby mieć czym palić to kupujesz węgiel i jeździsz do lasu na drzewo.

Pewnie na wsi tańsze jest utrzymanie domu, ale ja piszę o domu w mieście, gdzie woda i ścieki kosztują tyle samo co w bloku, a oprócz tego są dodatkowe opłaty z racji remontów, ogrzewania czy też podatku od gruntu i nieruchomości.

43,772

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:
PIGWA napisał/a:
niki71 napisał/a:

Lena to nie menopauza na pewno.Podejrzewam że zaniedbana tarczyca.I dlatego kłuje mnie w klatce piersiowej.
Na razie mam iść do tego chirurga a potem  do endokrynologa .Na raz to za dużo dla mnie.
Gdybym miała więcej miejsca to bym zostawiła kuchnię ale mam bardzo ciasno .


NIKI to może być małpa nerwica!
porób badania i nie sugeruj im że to nerwy bo cię oleją zamiast leczyć
co chirurg ci zaradzi?
endokrynolog czy kardiolog tak,porobią badania i albo wykryją chorobę i wdrożą leczenie albo powiedzą że wszystko ok
chirurg to już w koncowej fazie,skąd on będzie wiedział co ci dolega i co ma wyciąć?

Pigwa ja mam iść do chirurga bo ma mi wyciąć torbiel.Wybieram się za tydzień bo dziś to  będzie pewnie ludzi  bardzo dużo po tych świętach.
To nie ma nic wspólnego z endokrynologiem.
Tam też się wybiorę  tylko się dowiem ile trzeba czekać.
Dziś był u nas ksiądz i jak nigdy wszyscy w domu byli.
Bardzo ciekawa dyskusja była.Pogadaliśmy sobie ,grzecznie i kulturalnie.
Tylko jak wychodził to był tak wkurzony że nawet nie powiedział tego co zawsze.
A zawsze mówił:zostańcie z Bogiem.Ale dziś podnieśliśmy mu chyba ciśnienie.
A przecież nikt mu nic złego nie powiedział.


U NAS CHODZI W SOBOTĘ
niech mi się coś czepi że nie chodzę do koscioła to mu powiem parę słów do słuchu

43,773

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam napisał/a:

U mnie o 7 rano na termometrze było -16 stopni.
Za to w domku mam cieplutko. W pokojach od początku okresu grzewczego pozakręcane mam kaloryfery (odkręcone są jedynie w kuchni i łazience), a jest tak ciepło, że chodzimy w krótkim rękawku. Ale ja mam ciepłe mieszkanko (środkowe, na piętrze), z każdej strony grzeją mnie sąsiedzi. Gdybym miała na kaloryferach mierniki zużycia ciepła to miałabym duże oszczędności.


Lena, Pigwa - chwalcie się, czy i co, wygrałyście w konkursie Amica?


MIRIAM licz że oszusci dadzą ci wygrać!
napisałam do nich nie zbyt miłe pismo
firma z takim kapitałem a na takie drobnostki oszukuje ludzi
życzyłam im takich klientów ,by tak się wywiązywali tak jak oni wobec nas
napisałam że mi bardzo wstyd za nich

43,774

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Nutka 23 napisał/a:

Niki to co ty temu księdzu nagadałaś? smile

Ja? Nic mu nie nagadałam. Zobaczył moje  starsze dziecko i mówi że go nigdy w kościele nie widział i że w ogóle pierwszy raz go widzi.
To ja mu na to że nie chodzi bo jest niewierzący.
I pyta się  jak to jest że coraz więcej się skądś bierze tych niewierzących.
To wtedy się zaczeło.Ja się niewiele odzywałam bo uważam że takie dyskusje nie mają sensu.
Ale Młodszy to uwielbia  i ZAWSZE musi mieć ostatnie słowo.
Pogadali sobie tak z piętnaście minut.Ja czasem się wtrąciłam.
On swoje,ksiądz swoje.Po czym wyszedł bo się chyba wkurzył.A jeszcze koperty nie dostał  bo wolę dać na WOŚP.
Osobiście nic do niego nie mam bo jak na księdza nie jest taki zły.
U nas jak się pali jest 20-23 stopnie.Ale po nocy jak się wychłodzi to 16-18.
Ja bym nie chciała mieszkać w bloku.Ale ja lubię to wszystko co robi się  koło domu.Tzn. ogródek i te rzeczy. Grille w lecie,siedzenie z kawką na podwórku.No i w bloku nie mogłabym trzymać tylu zwierzaków.
Palenie w piecu też mi nie przeszkadza.
Cóż ,wszystko zależy od tego jakie się ma upodobania.
Czyli wychodzi na to że ten konkurs to było oszustwo. Przykre bo ktoś się stara,pisze do wszystkich żeby głosowali.
Natka ten syrop z cebuli raz robiłam jak dzieci były małe ale nie chciały pić.

43,775

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Miriam  napisał/a:

Prawda.
Całe swoje dzieciństwo spędziłam w bloku. Po ślubie zamieszkałam w domu męża i marzyłam żeby się stamtąd wyprowadzić do bloku, ale mój mąż nie chciał. Przede wszystkim bałam się w tym domu zostawać sama gdy mąż szedł na służbę czy jechał na poligon - wprowadzałam się na ten czas do mamy. Wkurzało mnie to, że aby posprzątać chatę potrzebowałam na to cały dzień. Irytowało mnie palenie zimą, bo jak męża nie było to ja musiałam napalić. Więc, jak tylko nadarzyła się okazja i dostaliśmy mieszkanie z wojska, przekonałam męża żebyśmy chociaż przez rok pomieszkali w bloku i po roku podjęli decyzję na którym mieszkaniu zostajemy a które sprzedajemy. Zostaliśmy w bloku, mąż po roku też już nie chciał wracać na stare śmieci, chociaż czasem z sentymentem wspomina jak to fajnie było mieć swoje podwórko i ganiać po nim w pidżamie, swój garaż, ogródek. Ja natomiast doceniam to, że mam ciepło i nie muszę palić, że jest sprzątaczka, która sprząta w bloku i wokół bloku i ja nie muszę się już tym zajmować, że nie muszę się martwić o remonty, że są wokół mnie ludzie, dzięki którym nie boję się na noc sama zostawać w mieszkaniu i ze jak mam ochotę wypić kawę w towarzystwie którejś z sąsiadek to schodzę piętro wyżej lub niżej bez konieczności wychodzenia z bloku. No i najważniejsze - wszędzie mam blisko, bo mieszkam w samym centrum miasta.
Koszty utrzymania domu były zdecydowanie większe od tych, które mam obecnie mieszkając w bloku. W moim bloku mieszka 36 rodzin więc te koszty rozkładają się na 36 rodzin, mieszkając w domu koszty utrzymania i remontów spoczywają wyłącznie na barkach właścicieli.
Ale wiele osób nie rozumiało naszej decyzji o zmianie miejsca zamieszkania i bardzo się tej decyzji dziwiło. Zresztą mój mąż sam z siebie by się nie wyprowadził, po prostu trafiła mu się leniwa żona, której nie chciało się pracować na włościach - i to piszę całkiem poważnie, bo tak właśnie było. tongue.

Ja z kolei nie wyobrażam sobie tego aby wrócić do bloku mieszkać.
Mieszkałam na 50 m ponad 20 lat,jak byłam już z moim to bardzo go ciągnęło do siebie,nie umiał się w bloku odnaleźć.
Ja przez przynajmniej 3 lata mówiłam że nie pójdę do domku mieszkać,obojętnie jego czy jakiegokolwiek.
Nawet w domku mojej babci kiedyś czułam się obco.Potem nastał czas że zaczęłam do mojego przyjeżdżać najpierw na weekend,potem na tydzień,miesiąc i tak pomału się przeprowadziliśmy.
W tym roku minęło 10 lat,jak latem byłam w naszym mieszkaniu to czułam się tam bardzo obco,zupełnie jakbym tam nie spędziła ćwiartki swojego życia.
Utrzymanie domu nie kosztuje nas dużo,pomijając kasę jaką się włożyło w dach,remont poddasza,ocieplenie i polbruk.
Rozkładając to na miesiąc to koszt w granicach 300  zł.(prad,woda,gaz,drzewo,podatek)
Owszem trzeba zrobic drzewo,samemu odśnieżyć,skosić trawę ale to robi się sezonowo nie cały czas.Mam swój ogród,nie muszę lecieć na działkę aby zrobić ognisko czy grilla.
Fakt jeszcze nigdy sama w tym domu na noc nie zostałam,tego się boję bo nawet w bloku czułam się nieswojo.

Siostry mojego mieszkają w Szczecinie w małych mieszkaniach,obie gdyby miały bliżej do pracy to przeniosłyby się do nas na wieś.Mówią że na starość postawią sobie jakieś małe domki gdzieś obok nas.


Pigwa coś ty tam wysmarowała do tej Amiki? big_smile

43,776

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena ja też w bloku mieszkałam i wtedy jakoś było.Ale teraz nie chciała bym tam mieszkać.
Po prostu inni ludzie tam mieszkają i  jakoś sobie nie wyobrażam że miałabym co dzień się z nimi na schodach spotykać.
Mieszkania są wykupione i owszem.Cztery rodziny są i ciągle kłótnie o wywóz szamba, remont dachu.

43,777

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki bo kiedyś ludzie w bloku trzymali się razem.
U nas klatka 6 rodzin i wszyscy razem,dzieciaki razem itd.
Dopiero tak po 1995 roku ludziom zaczęła uderzać woda sodowa do głowy,bo niektórym zaczęło się lepiej powodzić,inni byli zazdrośni itd.
I tak to fajna sąsiedzka współpraca i przyjaźń się skończyła.
A teraz jak powstały wspólnoty to dopiero mają problem.

43,778 Ostatnio edytowany przez niki71 (2016-01-04 23:34:57)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

U nas było 4 rodziny,wszyscy się przyjaźnili.Tzn,dorośli.Dzieci były prawie w jednym wieku  więc też.
Super wspominam te czasy.

43,779

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:
Miriam  napisał/a:

Prawda.
Całe swoje dzieciństwo spędziłam w bloku. Po ślubie zamieszkałam w domu męża i marzyłam żeby się stamtąd wyprowadzić do bloku, ale mój mąż nie chciał. Przede wszystkim bałam się w tym domu zostawać sama gdy mąż szedł na służbę czy jechał na poligon - wprowadzałam się na ten czas do mamy. Wkurzało mnie to, że aby posprzątać chatę potrzebowałam na to cały dzień. Irytowało mnie palenie zimą, bo jak męża nie było to ja musiałam napalić. Więc, jak tylko nadarzyła się okazja i dostaliśmy mieszkanie z wojska, przekonałam męża żebyśmy chociaż przez rok pomieszkali w bloku i po roku podjęli decyzję na którym mieszkaniu zostajemy a które sprzedajemy. Zostaliśmy w bloku, mąż po roku też już nie chciał wracać na stare śmieci, chociaż czasem z sentymentem wspomina jak to fajnie było mieć swoje podwórko i ganiać po nim w pidżamie, swój garaż, ogródek. Ja natomiast doceniam to, że mam ciepło i nie muszę palić, że jest sprzątaczka, która sprząta w bloku i wokół bloku i ja nie muszę się już tym zajmować, że nie muszę się martwić o remonty, że są wokół mnie ludzie, dzięki którym nie boję się na noc sama zostawać w mieszkaniu i ze jak mam ochotę wypić kawę w towarzystwie którejś z sąsiadek to schodzę piętro wyżej lub niżej bez konieczności wychodzenia z bloku. No i najważniejsze - wszędzie mam blisko, bo mieszkam w samym centrum miasta.
Koszty utrzymania domu były zdecydowanie większe od tych, które mam obecnie mieszkając w bloku. W moim bloku mieszka 36 rodzin więc te koszty rozkładają się na 36 rodzin, mieszkając w domu koszty utrzymania i remontów spoczywają wyłącznie na barkach właścicieli.
Ale wiele osób nie rozumiało naszej decyzji o zmianie miejsca zamieszkania i bardzo się tej decyzji dziwiło. Zresztą mój mąż sam z siebie by się nie wyprowadził, po prostu trafiła mu się leniwa żona, której nie chciało się pracować na włościach - i to piszę całkiem poważnie, bo tak właśnie było. tongue.

Ja z kolei nie wyobrażam sobie tego aby wrócić do bloku mieszkać.
Mieszkałam na 50 m ponad 20 lat,jak byłam już z moim to bardzo go ciągnęło do siebie,nie umiał się w bloku odnaleźć.
Ja przez przynajmniej 3 lata mówiłam że nie pójdę do domku mieszkać,obojętnie jego czy jakiegokolwiek.
Nawet w domku mojej babci kiedyś czułam się obco.Potem nastał czas że zaczęłam do mojego przyjeżdżać najpierw na weekend,potem na tydzień,miesiąc i tak pomału się przeprowadziliśmy.
W tym roku minęło 10 lat,jak latem byłam w naszym mieszkaniu to czułam się tam bardzo obco,zupełnie jakbym tam nie spędziła ćwiartki swojego życia.
Utrzymanie domu nie kosztuje nas dużo,pomijając kasę jaką się włożyło w dach,remont poddasza,ocieplenie i polbruk.
Rozkładając to na miesiąc to koszt w granicach 300  zł.(prad,woda,gaz,drzewo,podatek)
Owszem trzeba zrobic drzewo,samemu odśnieżyć,skosić trawę ale to robi się sezonowo nie cały czas.Mam swój ogród,nie muszę lecieć na działkę aby zrobić ognisko czy grilla.
Fakt jeszcze nigdy sama w tym domu na noc nie zostałam,tego się boję bo nawet w bloku czułam się nieswojo.

Siostry mojego mieszkają w Szczecinie w małych mieszkaniach,obie gdyby miały bliżej do pracy to przeniosłyby się do nas na wieś.Mówią że na starość postawią sobie jakieś małe domki gdzieś obok nas.


Pigwa coś ty tam wysmarowała do tej Amiki? big_smile


LENA pewnie im włosy dęba postawały,lata mi to!
co mi na myśl przyszło i ręce stukały w klawiaturę to pisałam oszustom
ja zawsze chciałam mieszkać w bloku,niestety nie dane mi to było
teraz wolę domek,na początku jak dom był nie docieplony i było zimno chciałam do bloków
teraz jest cieplutko i nie chcę bloków

43,780

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Miriam domek w mieście jest drożysz. Ale ja mieszkam na wiosce.
U nas wyjdzie gdzie miesięcznie 300-400 zl.
Tak jak Lena pisze. Opał kupuje się raz do roku to jak na rok rozłożysz kwotę ro nie tak dużo.
W bloku przez caly rok płacisz ratę za ogrzewanie. Wiem że po sezonie grzewczym przychodzi rozliczenie.
Moja mama ma wykupione już dwa lata i dalej ma czynsz tylko mniejszy.
Ja do bloku to zima zawsze chce. A jak ciepło to wole domek

43,781

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Pierwsze słyszę Natka.
Zarówno ja jak i moi rodzice płacimy za ogrzewanie tylko w sezonie grzewczym.

Wczoraj byliśmy u Polkowskiego-to taki znany onkolog.
Zaleciła zrobienie biopsji i chemię.
Daje szansę jedynie na przedłużenie życia...
Jak wczoraj poczytałam o raku trzustki to siedziałam i ryczałam.

43,782

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

gojka no nie wiem jak jest u innych miastach ale tak jest u nas że przez cały rok się płaci. własnie kiedyś tak było że płacili ludzie tylko prze jesień-zimę to wychodzilo duże nie dopłaty i zmienli tak co miesiąć coś tam płaca i nie ma już nie dopłaty.

bardzo mi przykro z powodu tata...a chemia jeszcze bardziej wyniszcza organizm. nie wiem czy warto ją przyjmować, to już wasza decyzja i lekarza.. a do chemi trzeba mieć dobre wyniki.

43,783

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
PIGWA napisał/a:

napisałam do nich nie zbyt miłe pismo

Odpisali? Przeprosili?


niki71 napisał/a:

ja lubię to wszystko co robi się  koło domu.Tzn. ogródek i te rzeczy.

Lubisz robić to, czego ja nienawidzę! Na samo hasło ogródek/działka dostaję alergii. hmm


Cayenne81 napisał/a:

Fakt jeszcze nigdy sama w tym domu na noc nie zostałam,tego się boję bo nawet w bloku czułam się nieswojo.

Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja jestem taka porąbana. big_smile
Mama zawsze się ze mnie śmieje: ''dziecko czego ty się boisz, żywych się trzeba bać''. wink
Najgorzej jak umrze ktoś z rodziny, znajomych, sąsiadów - ojjjjjj,  ojjjjjj,  ojjjjjj, wtedy śpię przy zapalonej lampce. 


Cayenne81 napisał/a:

Siostry mojego mieszkają w Szczecinie w małych mieszkaniach,obie gdyby miały bliżej do pracy to przeniosłyby się do nas na wieś.

Szczecin, bardzo chciałam zostać w Szczecinie po studiach, ale poznałam męża i poszłam za głosem serca.


Nutka 23 napisał/a:

Moja mama ma wykupione już dwa lata i dalej ma czynsz tylko mniejszy.

Skoro Twoja mama ma wykupione mieszkanie to nie płaci czynszu. Opłaty do których jest zobligowana to opłaty związane z zarządem nieruchomością. Na opłaty te składa się wynagrodzenia zarządcy nieruchomości czyli koszty prowadzenia obsługi prawnej, obsługi technicznej, sprzątanie bloku i terenu wokół bloku (pensja sprzątaczki, opłata za światło na klatkach, koszty przycinania drzew i żywopłotu wokół bloku itd.). Opłaty te to również koszty związane z funduszem remontowym i ubezpieczeniem nieruchomości.
Koszty zarządu i fundusz remontowy dla każdej wspólnoty są inne, zależne od tego na jakiego zarządcę zdecyduje się wspólnota mieszkaniowa i na jak wysoki fundusz remontowy. Nie wiem czy ponoszone przeze mnie koszty zarządu są wysokie (nie mam porównania), ale fundusz remontowy płacę nieduży, bo blok trzy lata temu był remontowany, ocieplany, kredyt został spłacony, więc nie ma potrzeby płacenia więcej.


gojka102 napisał/a:

Jak wczoraj poczytałam o raku trzustki to siedziałam i ryczałam.

Choroba ta kojarzy mi się z Anną Przybylską, stąd wiem, że rokowania nie są dobre. sad
Tata wie, że jest poważnie chory? Nawet jeśli nie wie, to pewnie zaczyna się domyślać.


gojka102 napisał/a:

Zarówno ja jak i moi rodzice płacimy za ogrzewanie tylko w sezonie grzewczym.

Ja płacę przez cały rok co miesiąc po 120zł, po okresie grzewczym dostaję rozliczenie i co roku mam zwrot 200 - 300zł.

43,784

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

miriam a może tego nie wiem,ale wiem ze co miesiąc coś płaci, rodzice kupowali mieszkanie z 24 lata temu i kiedyś to spółdzielnia mieszkaniowa dawała kredyt i ten kredyt był w czynszu,kiedyś mama płaciła po 800-900 zł a teraz chyba z 400 zł.. nie mają wspólnoty za duży blok.

43,785

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Nutka 23 napisał/a:

gojka no nie wiem jak jest u innych miastach ale tak jest u nas że przez cały rok się płaci. własnie kiedyś tak było że płacili ludzie tylko prze jesień-zimę to wychodzilo duże nie dopłaty i zmienli tak co miesiąć coś tam płaca i nie ma już nie dopłaty.

bardzo mi przykro z powodu tata...a chemia jeszcze bardziej wyniszcza organizm. nie wiem czy warto ją przyjmować, to już wasza decyzja i lekarza.. a do chemi trzeba mieć dobre wyniki.

Natka-chemia to jak do tej pory najskuteczniejsza metoda walki z komórkami nowotworowymi.
Wyobraź sobie,że Twoja córka zapadła na raka i uratować lub też znacznie przedłużyć jej życie może chemia.Zastanawiałabyś się czy warto ją podawać? Rodzicie walczący z rakiem u swoich dzieci nie mają takich dylematów...
Co do dobrych wyników-tata miał złe jeszcze przed końcem roku.A na podstawie tych badań lekarz wczoraj zaproponował chemię.

Miriam-mój tata jest afatykiem,to gośc po trzech zawałach i udarze.On być może trochę inaczej pojmuje rzeczywistość czasem.W każdym razie lekarz nie powiedział dokładnie przy tacie co to jest i czym grozi.Powiedział mu tylko,że po chemii będzie czuł się trochę gorzej ale jest szansa,że wyzdrowieje...
Rak trzustki taki jest niestety-przez długi czas nie daje żadnych objawów.A jak nie ma objawów to nie przyjdzie nam przecież do głowy zrobić sobie np. usg.A jak objawy się pojawiają to zazwyczaj jest za późno...

43,786

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Gojka moja babcia miała guza trzustki,żyła rok z tym.Pewnie żyłaby jeszcze dłużej  ale połamała kość biodrową,po operacji niestety guz dał tak znać o sobie że wszystko trwało 3 tygodnie i nastąpił koniec.
Znam chłopaka u którego tez wykyto guza,było z nim fatalnie do tego stopnia że żegnał się już z najbliższymi.Dzisiaj chłopak jest zdrowy.
U nas przyjmuje taki bioenergoterapeuta,ponoć pomógł też temu człowiekowi.
https://www.google.pl/url?sa=t&rct= … oU5HJd5b8g
Ogólnie jestem nijak nastawiona do jego praktyk,ale znam go osobiście,znam tez ludzi którym pomógł w tym chłopakowi z mojej rodziny tez z nowotworem.Jak to mówią tonący brzytwy się trzyma i czasem sięga po każdą pomoc.
Zawsze trzeba mieć nadzieję,chyba tylko tyle nam zostaje.

Miriam napisał/a:

Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja jestem taka porąbana. big_smile
Mama zawsze się ze mnie śmieje: ''dziecko czego ty się boisz, żywych się trzeba bać''. wink
Najgorzej jak umrze ktoś z rodziny, znajomych, sąsiadów - ojjjjjj,  ojjjjjj,  ojjjjjj, wtedy śpię przy zapalonej lampce. .

Akurat umarłych to się nie boję,raczej czuję się tak nieswojo.
Boje się jakiś złodziei,zboczuchów.Mieszkając w bloku był taki czas że wiecznie jakieś ćpuny,zboczuchy pałętały nam się po klatkach i piwnicach.
Jak miałam iść w bloku do piwnicy to zachodziłam po kolezankę bo sama się bałam.
Kiedyś nakryłam złodziei którzy przyjeżdżali na osiedle i samochody okradali,dobrze że miałam psa który narobił rabanu to uciekli.

43,787

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

gojka...chemia jest niby skuteczna, ale patrz jakie są po chemii skutki uboczne. niestety ona nie tylko niszczy komórki rakowe jak i te zdrowe...
jak by moja córka zachorowała na raka to nie wiem co bym robiła,pewnie i by chemia dostała, jak już jest powiedzmy mega rak gdzie szans nie ma na wyleczenie to czasem nie warto chemie ładować, tylko zająć się leczenie bólu bo ten niestety jest przy raku.. wiem że ciężko nam zdrowym o tym mówić..
Ile ludzi latami chemie przyjmuje i niestety brak efektu.

gojka ja nic Ci nie mówi\pisze co masz robić..bardzo ci współczuje..

43,788

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Do nas przyjezdża znajomy który od 2 lat walczy z białaczką.
Pan ten jest po zawałach,dwa razy było tak że prawie zszedł w czasie podawania chemii.
Gdybyście go zobaczyły nigdy byscie nie powiedzieli że ten człowiek mimo że ma 70 lat choruje na nowotwór.
Jednak w jego przypadku pozostaje tylko ratunek chemią,miał mieć przeszczep w listopadzie ale został odrzucony bo i tak by go nie przeżył,więc to takie błędne koło.

U mojej mamy niemożna było podać chemii,miała tylko naświetlania.

43,789

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

lena bo nie raz tylko naświetlania robią..

białaczka też okropna choroba..

43,790

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena, zajrzyj na Facebook, zostawiłam Ci wiadomość.

43,791

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Nutka 23 napisał/a:

gojka...chemia jest niby skuteczna, ale patrz jakie są po chemii skutki uboczne. niestety ona nie tylko niszczy komórki rakowe jak i te zdrowe...
jak by moja córka zachorowała na raka to nie wiem co bym robiła,pewnie i by chemia dostała, jak już jest powiedzmy mega rak gdzie szans nie ma na wyleczenie to czasem nie warto chemie ładować, tylko zająć się leczenie bólu bo ten niestety jest przy raku.. wiem że ciężko nam zdrowym o tym mówić..
Ile ludzi latami chemie przyjmuje i niestety brak efektu.

gojka ja nic Ci nie mówi\pisze co masz robić..bardzo ci współczuje..

To wiadomo,że chemia pustoszy cały organizm.Jak nie ma szans na wyleczenie to i nie ma ryzyka za wielkiego.Dlatego właśnie wtedy warto podjąc się wszelkich ryzykownych terapii.

Cayenne-zaraz sobie obczaję tego energoterapeutę.Może warto by się do niego wybrać.Ja nie bardzo w to wierzę ale moja mama teraz wierzy we wszystko.Stosuje tacie dietę z oleju lnianego.Można sobie o niej poczytaj wrzucając nazwisko Budwig w gogle.
Dostała tez namiary na jakieś alternatywne leczenie ciężkich przypadków raka w Krakowie.Kosztuje to 40 tysięcy.
Musze o tym poczytać.Jeżeli mama się zdecyduje dam jej tę kasę.

43,792

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

gojka kiedyś czytałam o takie metodzie naturalnej leczenie raka że robi się jaką rankę na nodze i coś tam się przykłada ileś tam dni i nie pamiętam dokładnie co tam dalej się robi może ktoś z was o tym pamięta.. i była tak książka o chłopaku co właśnie tak się leczył i wyleczył miał raka jąder. jak znajdę to linka wam dam

43,793 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2016-01-05 14:47:28)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Gojka zawsze można spróbowac,gdybys chciała się wybrać daj znać.Numer w necie jest,ale jak zechcesz to Was umówię osobiście.

43,794 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2016-01-05 14:39:36)

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Cayenne-myślę,że się wybierzemy.Ja poczytałam o tym chłopaku to okazuje się,że miał taką samą diagnozę jak tata: guz głowy trzustki na wiązadło wątrobowo-dwunastnicze.
Byłoby fajnie jakbyś miała możliwość powiedzenia gościowi o chorobie taty.
Ja mogę wszystko Ci napisać w mailu.
A gdzie jest Łobez? Koło jakiego większego miasta?

43,795

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Gojka najbliższe duże miasto to Stargard.Kojarzysz Drawsko Pomorskie?Od Piły 100 km.
Możesz mi na maila przesłać to co trzeba,żebym wiedziała co mu powiedziec.Wiesz gdybyscie jechali to wiąże się to z długą podróżą.
Ale do niego przyjeżdżają z zagranicy nawet.

43,796

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Wysłałam Ci maila.Lena.
Na razie nie mówiłam mamie bo dzwoniła godzinę temu zapłakana jak wyszła ze szpitala by tatę umówić na biopsję.
Mówi,że dziś tata czuje się fatalnie,że miał nadzieję,że skierują go na taki zabieg o jakim mówiła mu lekarz rodzinny,że pozbędzie się tej protezki odprowadzającej żółć.

43,797

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
gojka102 napisał/a:

Pierwsze słyszę Natka.
Zarówno ja jak i moi rodzice płacimy za ogrzewanie tylko w sezonie grzewczym.

Wczoraj byliśmy u Polkowskiego-to taki znany onkolog.
Zaleciła zrobienie biopsji i chemię.
Daje szansę jedynie na przedłużenie życia...
Jak wczoraj poczytałam o raku trzustki to siedziałam i ryczałam.

GOJKA tak mi przykro,przytulam

43,798

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

MIRIAM ten mój list był typowo gratulacyjny,raczej nie odpiszą ,o przeprosinach można pomarzyć

43,799

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

gojka pewnie,próbujcie wszystkiego.Zawsze do końca trzeba mieć nadzieję.Jak moja mama zachorowała to cały czas wierzyłam że wyzdrowieje.
I tak jest lepiej dla was i dla taty,inaczej można się załamać.
Natka tam gdzie moja mama się leczyła chemię dawali do końca.Co innego gdyby chory nie chciał.
Co z tego że już nie pomaga,że człowiek źle się czuje. Ale dopóki dają to jeszcze jest jakaś szansa.

43,800

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki pewnie że tam jakąś szansa jest..ale mówmy sobie szczerzę to prawie jej nie ma..

Mała moja dziś u teściowej śpi. Śmiać mi się chce jak ta mała rządzi teściowa co ta powie tak jest.:)

43,801

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Jak ktoś bliski jest chory to nie tak łatwo pogodzić się z tym że  już prawie nie ma nadzieji.

43,802

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Niki oczywiście..

43,803

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
niki71 napisał/a:

gojka pewnie,próbujcie wszystkiego.Zawsze do końca trzeba mieć nadzieję.Jak moja mama zachorowała to cały czas wierzyłam że wyzdrowieje.
I tak jest lepiej dla was i dla taty,inaczej można się załamać.
Natka tam gdzie moja mama się leczyła chemię dawali do końca.Co innego gdyby chory nie chciał.
Co z tego że już nie pomaga,że człowiek źle się czuje. Ale dopóki dają to jeszcze jest jakaś szansa.

W takiej chwili każdy próbuje wszystkiego by żyć!
PROFESOR RELIGA  nie wyraził zgody na chemię,naświetlania,on wiedział lepiej niż my!
moja znajoma miała raka i dzięki chemii i naświetleniom żyła jeszcze ponad 6 lat
byliśmy pewni że go pokonała,jest udowodnione że jeśli nie ma nawrotów do 5 lat to znaczy że masz to za sobą
za drugim razem bardzo szybko choroba postępowała
np dziś mieli ją wypisać do hospicjum,nie dotarła tam zmarła tego samego dnia
byłam u niej tego samego dnia,spokojna,nie cierpiąca,kontaktowa,byłam pewna że wyjdzie z tego!
jeszcze jaki pech ,przez cały czas była z nią córka,odleciała do stanów i za dwa dni musiała znowu przylecieć

43,804

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Co porabiacie?

W końcu trochę mróz odpuścił,spacerek zaliczony nad jeziorko;)

43,805

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Lena a też spacer w śniegu smile mała lepiła bałwana smile
I tak dzień zleciał..

43,806

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Cayenne81 napisał/a:

Co porabiacie?

W końcu trochę mróz odpuścił,spacerek zaliczony nad jeziorko;)


chyba wszyscy na sankach
słabo nam idzie to pisanie!
każda ma jakiś kłopot,brak tematów

43,807

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Ja też na spacerze byłam.Mróz mniejszy to można sobie pochodzić.
Faktycznie,smutno ostatnio.Najpierw dziadek Poly a teraz tato Gojki.
Pigwa, Religa był lekarzem więc zdawał sobie sprawę jakie ma szanse.

43,808

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Tak Religa był lekarza i pewnie wiedział więcej,niż przeciętny kowalski..
Tak smutno tu..ale nie ma sie co dziwić.

43,809

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

U nas śniegu nie ma.Wracałam teraz od kumpeli to zaczyna szczypać trochę,ale pocieszam sie że to juz ostatki takiego mrozu póki co.

Każdy z nas ma kłopoty większe lub mniejsze,mimo to ostatnio doszłam do wniosku że prawdziwe kłopoty to te zdrowotne,bo inne da się jakoś ogarnąć.
Dlatego w tym roku byle czym nie będę sobie zaprzątała głowy.

43,810

Odp: Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

A umie trochę śniegu jest.

Lena prawda jak zdrowia nie ma to dopiero problem..

Jutro idę do tej moje nowej pracy podobno umowę dostanę smile

Posty [ 43,746 do 43,810 z 49,633 ]

Strony Poprzednia 1 672 673 674 675 676 764 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024