Wiadomo, że to moje subiektywne odczucie ale mam wrażenie, że ta książka rzekomo "bez cenzury" została wydana tylko po to aby ktoś zarobił na czytelnikach pieniądze, produkt ubrany w coś nowego i wmawia się, że lepsze. Ja czytając po raz drugi Lubiewo, (wydanie Świata Książki ) miałam wrażenie, że język został uładzony ( w niektórych fragmentach ). Być może trochę przesadziłam ale pierwsza lektura wydania ha!art-u to było odkrycie ! coś niepokornego, świeżego, niesamowity język - a Świat Książki? Wiem, że chodzi tylko o pieniądze...jak najwięcej wycisnąć z Michała Witkowskiego. Dałam się naciągnąć na "Drwala", na nowe wydanie "Lubiewa" i czuję, że Witkowski nie pasuje do tego wydawnictwa. Ale to tylko moje zdanie... może moja pierwsza wypowiedź była zbyt radykalna...Znając poglądy Witkowskiego na literaturę i pieniądze ten transfer wydawał mi się takim puszczeniem oka i ponowną grą z czytelnikami, tyko tym razem Witkowski chyba nie robi tego z przekory.
Też jestem ciekawa jaki jest odbiór takich utworów za granicą. Myślę, że odbiór tego typu książek ma inny wymiar. Brakuje jednak tego kontekstu kulturowego, wakacji nad morzem, specyficznej rzeczywistości itd. , języka ( a to nie lada wyzwanie przetłumaczyć tak intertekstualną powieść).
Przemo77 napisał/a:gosia 91 - niby w czym jest gorsze to wydanie od tego pierwszego? Przecież to jest rozszeżone ,zawiera więcej historii i jest jakby pełniejsze. Z pewnością nie jest gorsze skoro sam autor pisze że zamieścił w tej wersji dużo więcej rzeczy których bał się zamieścić w pierwszej wersji.
Swoją droga ciekawe jakie są wydania obcojęzyczne bo książka była tłumaczona na 20 języków.