bags albo ja nie rozumiem o czym Ty piszesz albo Ty nie rozumiesz pracy psychologów. Interesuję się psychologią i sporo w tym zakresie czytam. Nigdy nie spotkałem się z suchym gadaniem. Zawsze poparte jest to spostrzeżeniami, najczęsciej badaniami. Owszem, psychologia na tym polega właśnie, żeby odnaleźć schematy pewnych zachowań, w innym przypadku byłaby zupełnie nie potrzebna.
Odnośnie Twoich uwag, do konsumpcjonizmu - kompletnie nie rozumiem co miałeś na myśli używając dziwacznych w tym kontekście metafor. Do tego, co ja chciałem przekazać, nijak się one mają.
Mnie chodziło o to, że często w związku partnerzy, najczęściej jeden z nich, uzalżniają się od siebie. Dotyczy to zazwyczaj związków młodych ludzi, ale i tych "nieco" starszych. Wytworzył się jakiś pogląd, że jak ma się już partnera, to nie daj Boże, żeby wyjść z kimś innym.
Po pierwsze doprowadza to do sytuacji, że wreszcie oboje są sobą znudzeni, po drugie, w razie rozstania, taka "uzależniona" osoba traci całkowicie sens życia. Świat się wali, co przecież nie jest prawdą.
Co do młodych, wydaje mi się, że w ten sposób kompletnie nic nie osiągniesz. Oczywiście, inteligencję emocjonalną można kształcić, ale i tak trzeba się z problemem zderzyć, żeby zrozumieć.
Przykładowo, człowiek, który stracił pierwszą miłość, musi natknąć się na kolejną, by móc zrozumieć, że "ten jedyny" to takie same gadanie jak "będę kochał do końca życia" z początku ich pierwszego związku. No spróbuj takiemu co to przeżywa pierwszą miłość powiedzieć, że to wcale nie musi być, i najczęściej nie będzie, ta ostatnia, ta po grób. Tego trzeba doświadczyć. 